IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament O.A

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 532


PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Sro Paź 02, 2013 6:27 pm

Namiętny dotyk to zupełnie co innego niż czułe głaskanie po głowie przez zaprzyjaźnioną osobę. Mężczyźni mają to do siebie, że pościć długo raczej nie umieją. Ona sama zastanawiała się czy Sam, gdzieś nie polezie na jakiś gwałt, albo macanki zwłaszcza po tym numerku co mu wywinęła stawiając między nimi dwumetrowy mur nie do przeskoczenia.
Jej się podobało, a faceci powinni ją wspierać, nawet jak nie syn, bo wiadomo może mieć tam sobie swój świat, ale mąż powinien. Ona by chciała aby ją, jej przyszły wpierał, ale jak się okaże, że jaki ojciec taki syn może być naprawdę ciężko. Zwłaszcza, że i ona nie jest łatwą osobą.
-Dobrze, że jest ktoś od takiej roboty, kto się jak mniemam na tym zna.
Lepiej mieć zaufaną osobę i jej powierzyć siedzenie w księgowości.
-Z chęcią Ci pomogę, wykorzystuj mnie kiedy i jak chcesz.
Wypowiedziała te słowa z lekkim figlarnym uśmiechem, który błądził jej na ustach, do tego nieco ściszyła głos, mrucząc nieco. Nie mogła się powstrzymać i zaakcentowała drugą nieco bardziej dwuznaczną część odpowiedzi. Wracając jednak do tematu to Yvelin się nadawała do witania gości, była osobą pewną siebie, miała sporo energii, entuzjazmu i nie bała się zaczepiać obcych osób, mogła przy okazji kokietować, flirtować i namawiać na drinki.
-Może nawiązać to do wewnętrznych instynktów, zrobić coś drapieżnego, ale też niezbyt wyuzdanego, żeby pobudzić wyobraźnie panów. Nie podawajmy im całkiem nagich panienek na tacy. Lepiej żeby zmysłowo się poruszały i kusiły swoim spojrzeniem. Do tego niech wszyscy założą maski i będą anonimowi. Niech robią co chcą i z kim chcą.
A pomysłów miała jeszcze więcej, ale jakby zaczęła wszystko wymieniać nocy i dania by jej zabrakło. W sumie dobrym pomysłem byłoby zorganizowanie imprezy na czyjąś cześć, spore wydarzenie, dużo osób, mnóstwo alkoholu i prezentów.
Miały niezłe tępo oj tak, naraz prawie cały kielich, robiło to spore wrażenie, więc też szybko poszła butelka wina. Z wódką chyba pójdzie troszkę wolniej, albo się okaże, że trzeba będzie pójść po jeszcze jedną butelkę.
No to miała teraz dodatkowo o czym myśleć, może jednak zdecyduje się powiedzieć Omi o tym co słyszała zza drzwi. Nie powinna się pakować w nieswoje sprawy, ale polubiła wampirzycę i jakoś tak bliżej było jej do niej niż do Kaina. Była w kropce, bo może to zniszczyć coś co i tak już sama zaczęła psuć w sypialni Sama. Czekała grzecznie na swoją towarzyszkę, założyła nogę na nogę i oparła się wygonie na sofie.
I powróciła gospodyni niosą dobre rzeczy, ach jak jej brakowało takich babskich wieczorów. Pomogła jej rozłożyć wszystko na stoliku, a kiedy Omitsu zasiadła obok niej jeszcze bliżej jakoś tak odruchowo ujęła ją za dłoń. Może to, że była już wstawiona, a może chciała ją wspierać...
-Jak go poznałam zrobił całkiem miłe wrażenie, choć widać, że biznesmen z niego, konkretny bardzo.
Nie znała go, raz z nim rozmawiała i tyle, nie umiała sobie jeszcze zdania na jego temat wyrobić, ale jeżeli to co mój Omi jest prawdą to niezłe z niego jest ziółko.
-Szczerze mówiąc, dziwnie. Macie tam dziwne służki, które no cóż jakby to powiedzieć... świadczą dodatkowe usługi? Znaczy tak mi się wydaje.
Pewna na sto procent być nie mogła, ale już jakieś obawy w niej wzbudziły pewne rzeczy w dworku. Wzięła jakąś serwetkę czy chusteczkę i położyła w miejscy rozlania wódeczki i soku.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Sro Paź 02, 2013 7:08 pm

Omitsu miała głęboką nadzieję, że Kuybi chociażby raz na ruski rok rzuci okiem na jej sprawy. Jakoś tak ta rozmowa przypomniała jej, że dobrze byłoby wybrać się do kancelarii. Albo jeszcze lepiej umówi się z nim w jakiejś kawiarni lub też zaprosi do siebie. Mieszkanie w apartamencie dawało jej w tej kwestii ogromną swobodę. W dworku było to o tyle utrudnione ze względu na męża. Widok jakiegokolwiek faceta w pobliżu wampirzycy przysparzał mu niewytłumaczalnych napadów agresji i złości. A przecież to ona uchodziła zawsze za tą zazdrosną złą i w ogóle be. Jesteś tego pewna ? Kobieta przechyliła delikatnie głowę na bok zerkając w oczy młodej blondynki. Nie było to jedno z tych przypadkowych i krępujących spojrzeń. Można nawet rzec, że z uporczywością doszukiwała się odpowiedzi na pytanie co autor miał na myśli. Granica dopuszczalnego błędu była bliska zeru. Nie było najmniejszego miejsca na pomyłkę.
.Podoba mi się. Maski i zupełna anonimowość. Brzmi cudownie. Chwaląc pomysł Yvelin jak tylko mogła już rozplanowała początkowo całą koncepcję. Tancerki na rurach w skąpych strojach podkreślających idealne kształty jednak nie nago ! Wszystko na granicy dobrego smaku a co do uczestników ? Mogą paradować w strojach Adama i Ewy. Jej absolutnie by to nie przeszkadzało. Jeżeli tylko ktoś nie ma kompleksów i chce zrobić coś czego jeszcze nigdy nie zrobił to, to będzie właśnie ta noc i ta impreza.  Organizatorka nie popełni jednak tego błędu co ostatnio. Jeżeli będzie chciała zaprosić co „lepsze sztuki” zrobi to osobiście. Zawsze to trochę inaczej a niżeli rzucić na słupy kilka plakatów lub też puścić radiową reklamówkę.
Kiedy tylko „wdówka” polała po jednym Yv chwyciła jej dłoń. I ona znajdowała się o wiele bliżej niż poprzednio. Nasza zmieszana bohaterka po raz kolejny wpatrywała się w nią pytająco aż do chwili, w której usłyszała o służkach. Być może to głupio zabrzmi ale zamiast rozpaczać i załamywać ręce na wybuchła gromkim i niekontrolowanym śmiechem. Posuwa służki ?! Nieeee… Opadając mocno w stronę oparcia ułożyła jedną dłoń na swym brzuchu. Niewiele czasu minęło a z oczu popłynęły łzy. Opanowanie nastało dopiero po kilkunastu sekundach. . Jej, jakie to żałosne. Nie mogę uwierzyć, że dupczy co mu podejdzie. Co za dno. Pokręciła przecząco głową ocierając z policzków dwie krople. Jak nietrudno się domyśleć były ona czarne od tuszu, kredki i cienia jakim podkreśliła dziś oczy nasza pani O. . Kochanie, wypijmy za tą chodzącą życiową porażkę. Uwalniając swoją dłoń z uścisku Yvelin uniosła mały kieliszek i stuknęła się nim z rozmówczynią. Przychyliwszy na raz do dna szybko popiła sokiem. Kolejny raz tego wieczoru jej ciało przeszyły dreszcze ( a tyle zdarzyć się może jeszcze : >). Zamykając oczy i kiwając wolno głową w prawo i lewo poczuła, że błędnik zakończył na dziś swoją prace. Nie wiadomo kiedy jak i gdzie alkohol przeniknął z żołądka wprost do krwioobiegu rujnując po drodze resztki normalności a przy tym spuszczając wszelkie hamulce.
Po odstawieniu zarówno kieliszka jak i szklanki Omitsu zatrzymała swój wzrok na wysokości swojego uda. Chwyciła dłonią koniec sukienki i niezgrabnie uniosła wyżej odsłaniając czarną pończochę wykończoną koronkę z wielką plamą na środku.  Co prawda już od dłuższego czasu czuła wilgoć w tej okolicy ale myślała, że to zwykłe złudzenie. . Oblałam się winem. Muszę chyba to zdjąć. Rzekła spoglądając znowu spod wytuszowanych rzęs na młodszą przedstawicielkę gatunku. Na tyle dokładnie, na ile pozwalały jej receptory w mózgu chwyciła koronkę, która utrzymywała całość na sylikonowym paseczku i zaczęła sunąć nią w dół. Gdy dotarła do stópki zdjęła ostatecznie materiał rzucając go gdzieś pod stół. Bez wahania zabrała się za drugą pończochę. Przecież nie będzie siedziała w jednej prawda ? I ta podzieliła los poprzedniczki.  Przyszedł czas na sukienkę. Chociaż czerwona plama na czarnym materiale była niewidoczna to przecież później się nie spierze. Wampirzyca wstając chwiejnym krokiem wreszcie złapała pion. Patrząc po raz 100 tym nieprzytomnym wzrokiem na Yvelin zrzuciła z ramion najpierw jedno grube ramiączko a później drugie. Dzisiejszej nocy spodziewając się innego gościa nie założyła bielizny.  Lekki materiał zatrzymując się na biodrach właścicielki aż prosił o to aby pociągnąć w dół i nie pozostawić nic.  . O to Ci chodziło ? Spytała zachrypniętym głosem układając swoje obie dłonie na piersiach i zaczynając się nimi bezwstydnie bawić.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 532


PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Sro Paź 02, 2013 11:48 pm

Warto czasem przypilnować czy aby na pewno wszyscy wywiązują się ze swoich obowiązków. Z resztą Omitsu jako właścicielka hotelu doskonale o tym wiedziała.
Faceci są nie do ogarnięcia jak dla Yvelin, warczą na wszystkich innych, ale sami się oglądają za krągłymi pośladkami, szczekają na tych na których w sumie nie powinni bo powodów nie ma, ale no cóż...
Przytaknęła głową raz jeszcze, była pewna. I ten jej pogłębiający się i zachęcający uśmieszek.
-Można się wówczas odważyć na rzeczy, których normalnie się nie robi. Impreza przede wszystkim dla VIP'ów, jakieś tam ludzkie smakołyki też mogą przyjść. Mile widziane przyjście bez osoby towarzyszącej, wiele kąsków do złapania na miejscu.
Sama by błądziła w masce z wielką przyjemnością po sali przyozdobionej świecami i poznała kogoś od tak na chwilkę zakazanej rozkoszy.
Było to swoiste potwierdzenie jej słów, które obiecywały wiele, może małymi kroczkami zbliżą się jeszcze bardziej na tej kanapie.
Reakcja Omi była gwałtowna, nie spodziewała się tego, ale przybliżyła się do kobiety również opierając się nieco bokiem o oparcie kanapy. Wyciągnęła w jej stronę dłoń i otarła łzy z jednego policzka.
-Cóż najlepsze co miał jest teraz tu ze mną, więc bierze to co ma pod ręką.
Uśmiechnęła się zadziornie w stronę kobitki. Chwyciła jak ona kieliszek i wypiła za wiadomo co. Wypiła do dna i również popiła, nie dało się tego jeszcze pić jak wody. Wzdrygnęła się nieco. I mimo iż wydawało się, że jest jeszcze z nią okej to pewnie jakby wstała świat by jej zawirował.
Yvka pewnie w ogóle nie zwróciłaby uwagi na plamkę gdyby nie uwaga pani O. Wówczas no cóż jej wzrok od razu pobiegł w okolice zakończenia pończoszek. Przyglądała się tak chwilę, szczerze nie widząc plami, ale spierać się nie będzie. Nawet chciała zaproponować pomoc, ale ugryzła się w język. Obserwowała w skupieniu jak towarzyszka pozbywa się ze swoich zgrabnych nóżek czarnych pończoszek. A później wstaje i ku zdziwieniu, ale i zadowoleniu Yvelin zaczyna zsuwać z ramion czarny materiał. Blondi nie wiedziała czemu reaguje tak dziwnie na przyszłą teściową, może wina alkoholu, w sumie ostatnio po nim robi dziwne rzeczy. Zachęcona spojrzeniem Omitsu, młoda wampirzyca poderwała się na równe nogi, co było błędem gdyż ostro zakręciło się jej w głowie i przechyliła się jeszcze bardziej w stronę teraz już półnagiej rozmówczyni. Jedną dłoń ułożyła na jej tali i zaczęła palcami sunąć w dół po aksamitnej skórze wampirzycy, dotarła do czarnego materiału, który zsunęła nieco z jej bioder, kusiło aby pozbyć się go całkiem.
-Właśnie o to.
Przybliżyła twarz do jej ucha i szepnęła, następnie z rozgrzanymi od alkoholu wargami przeniosła się na usta przyszłej(?) teściowej skubiąc je zaczepnie. Dłonią odtrąciła rękę z piersi którą się bawiła i sama przystąpiła do zabawy ciałkiem posiadaczki fioletowych włosów. Długo jej zachęcać nie trzeba było.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Czw Paź 03, 2013 9:11 pm

Subtelny i spontaniczny dotyk jej policzka sprawił, że kobieta mimowolnie przesunęła twarz w kierunku aksamitnych opuszków palców.  Damskie dłonie różniły się diametralnie od tych męskich. I nie chodzi tutaj o wielkość co jest rzeczą naturalną ale o sam ich wygląd i miękkość. Szorstkie i mocne mężczyzn nigdy nie sprawią tyle przyjemności co te delikatne kobiece to też odruch Omitsu był w pełni wytłumaczalny. Pragnęła ona nie tylko dotyku ale jak się zaraz okaże i bliskości drugiej osoby. Bez zbytniej różnicy czy jest to on czy ona.  Nadszedł czas kiedy zawartość pucharu przekroczyła jego brzegi wylewając się poza naczynie. Nie chodzi tutaj ani o trywialne porównanie z sokiem czy też wódką ale o coś zupełnie innego – głębszego. Brak obecności kogoś przy boku prędzej czy później popycha do rzeczy dziwnych i skomplikowanych. Niemal zawsze towarzyszy temu jakiś bodziec. W tym pojedynczym wypadku był to alkohol. Omitsu nigdy nie miała ciągot do płci pięknej a tutaj proszę. Nagle zapragnęła spędzić noc z drugą kobietą i nikt jej tego nie zabroni, nikt jej w tym nie przeszkodzi.
Słodko. Szepnęła ledwo stojąc na nogach. Przez to, że dłuższą chwilę jej głowa zwieszona była do dołu aby móc obserwować towarzyszkę większość niesfornych kosmyków powędrowała na klatkę piersiową. Otaczając twarz, spadając na obojczyki i zawijając się pod krągłymi piersiami stwarzały pozory obramowania jasnej i dobrze kontrastującej z fioletowym kolorem, skóry wampirzycy.  
Gdy tylko Yvelin zaczęła wstawać było niemal jasne, że nie złapie natychmiast równowagi. Omitsu wiedziała to od chwili kiedy przyszło jej wędrować w stronę kuchni. Na siedząco perspektywa jest w miarę jasna i klarowna ale stając na nogach wszystko zaczyna dziwnie poruszać się. To też bez zastanowienia jedną dłoń ulokowała na ramieniu młodej kobiety zapobiegając tym samym aby obie nie wylądowały na szklanym stole. Po pierwsze trwałość materiału jak na ciężar dwóch osób była wątpliwa a po drugie pani O. ze stołem miała złe skojarzenia. Ale to wszystko przez męża.  Do tej pory jeszcze w jakimś stopniu niepewna inicjatorka całego zajścia dostała zielone światło. Wystarczyły ostatnie słowa przyszłej kochanki a teraźniejsze czyny będą zapowiedzią dalszych o wiele bardziej namiętniejszych ruchów oraz mocniejszych wydarzeń.
O wiele starsza przedstawicielka rodu „udoskonalonych ludzi” przejęła inicjatywę już na samym wstępie. Wiedząc, że nie robi absolutnie nic wbrew woli blondynki bez namysłu wplotła swoje smukłe palce w jej gęste włosy zaraz przy głowie. Ich języki zaczęły poruszać się w obłąkanym tańcu nie mając nic wspólnego ze wstydem.  Jak dla naszej bohaterki zbyt długie stanie w pionie nie mogło skończyć się dobrze to też subtelnie ale pewnie pchnęła kochankę z powrotem na sofę. Stojąc nad nią w lekkim rozkroku sama pchnęła czarny materiał a ten bezszelestnie osunął się na panele. Przez sekundę jaka była dla nich wiecznością stała tak bezwstydnie.  Bez słowa wyjaśnienia uniosła dłonie i klasnęła w nie dwa razy. W pomieszczeniu zrobiło się szaro. Chociaż wewnętrzne oświetlenie zgasło to blask ulicznych lamp oraz iluminacji reklamowych wprowadzał do salonu przyjemny, ciemnożółty blask. W nim skóra jak i całe ciało prezentowało się o niebo lepiej.  Wampirzyca oblizując dwuznacznie dolną wargę usiadła na swej kochance okrakiem. W ekspresowym tempie zdjęła z niej czarną bluzkę na ramiączkach i zaczęła dobierać się do biustonosza w tym samym kolorze. Nie marnując czasu pieściła na zmianę usta, szyję i skrawek ucha blondynki. Sama była kobietą i doskonale wiedziała co sprawia jej przyjemność. Dlatego zrobienie „dobrze” drugiej kobiecie było jak bułka z masłem. Niespodziewanie Yv mogła poczuć w okolicy łopatek dokładnie 10 wbitych pazurów. Te wraz z ramiączkami od stanika przesuwały się kolejno na ramiona, przedramiona i nadgarstki gdzie skończyły swą wędrówkę. Koronkowy materiał poleciał gdzieś w tył przez chwilę rzucając blady cień na ścianę. Ostre pazurki O. choć pozostawiły widoczne, czerwone ślady na skórze to w żadnych miejscu nie przecięły jej. Szkoda uszkadzać chociaż w najmniejszym stopniu coś perfekcyjnego, prawda ? Nie jest Ci gorąco w tych spodniach ? Szepnęła wprost do ucha towarzyszki przyciskając swoją klatkę piersiową do jej.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 532


PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Pią Paź 04, 2013 4:41 pm

Kobieta najlepiej wiedziała jak drugiej sprawić przyjemność, wiedziała gdzie dotknąć, musnąć, gdzie sprawić bardziej intensywną pieszczotę, a gdzie być jedynie lekkim, prawie niezauważalnym podmuchem. Zdawała sobie sprawę gdzie są te magiczne miejsca, które sprawiają, że świat zaczyna wirować, a sama kobieta zatraca się w ekstazie.
I w przeciwieństwie do Omi, która miała świetne wytłumaczenie tego chwilowego zapomnienia, młoda wampirzyca mogła zasłaniać się tylko upojeniem alkoholowym. Rzadko kiedy pozwalała się komuś do siebie aż tak zbliżyć. Odsunęła od siebie swojego narzeczonego, aby teraz gzić się z jego matką. Nie pojęte, zwłaszcza, że nigdy nie ciągnęło ją do kobiet, ale jak to się mówi, wszystkiego trzeba w życiu spróbować. Więc łapie się ostatniej szansy na skosztowanie pięknego ciała.
Tak więc trwała w namiętnym pocałunku nie pozwalając i w tym przejąć kochance całkiem inicjatywy. Młoda Shiroyama, niebyła uległą osóbką, sama lubiła dominować, ale w tym przypadku może dać sobie nieco luzu i przestać na ślepo brnąć do górowania nad starszą i bardziej doświadczoną. Opadła więc zgodnie z wolą Omitsu na sofę, opierając się wygodnie plecami, patrzyła jak urzeczona na smukłe ciało, które coraz to bardziej się przed nią odsłaniało, aż czarny materiał zniknął zwinięty na podłodze. I światło przygasło rzucając blask na jasną skórę teściowej. Już chciała chwycić ją za dłoń i przyciągnąć do siebie, ale ona do niej przyszła sama. Ulokowała się na jej nogach i dobierała do bluzeczki, którą blondyna pomogła jej z siebie zedrzeć. Stanik już pozostawiła zwinnym paluszkom wampirzycy, najlepsza frajda, niech sama dobierze się do jej skarbów.
Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Pią Paź 04, 2013 5:23 pm

Pomimo poważnego spadku widoczności spowodowanego wyłączeniem się światła to niezsynchronizowane z resztą kino domowe  nadal puszczało w eter miłe dla ucha dźwięki. Odpowiedni klimat w postaci szarówki, dobre wino i nastrojowa muzyka coraz bardziej wzbudzały w wampirzycy chęć odczucia nowych doznań. Głaskana, ściskana i pieszczona nie umiała powiedzieć nie, cóż z tego jeśli nawet nie chciała. Idealność momentu przerwał na sekundę dzwonek przychodzącej wiadomość. Ani jednak ani druga kobieta wydawały się kompletnie nie zwracać na to uwagi. Chociaż Omitsu gdzieś tam głęboko w podświadomości miała zakodowane sms’owanie z mężem to teraz wytłumaczyła sobie to zwykłą reklamą od operatora sieci komórkowej. Takie bzdety dostawała minimum raz dziennie i na pewno nie będzie teraz przerywać z powodu głupiej wiadomości.
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 532


PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Sob Paź 05, 2013 3:10 pm

Żadna z pań nie zwróciła większej uwagi na dźwięk telefonu, tym bardziej Yvelin, swój miała wyciszony, a do spraw Omitsu powiedźmy, że się nie wtrąca. W rzeczywistości była to bardzo skomplikowana sprawa, zresztą jak widać.
I jakież byłoby zaskoczenie gdyby jednak teściowo poszła sprawdzić wiadomość jaką dostała. Ciekawe jakby zareagowała w tej chwili spoglądając na uroczą młodą jeszcze pannę przed sobą.
Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Sob Paź 05, 2013 3:33 pm

Spoiler:
 
Nie przedłużając obie panie w końcu spełniły swe pragnienia dochodząc niemal równocześnie. Zawiedzonych brakiem dalszego odpisu odsyłam na odpowiednie portale z lesbijską erotyką.
Obie, całkiem pijane muskając się jeszcze od czasu do czasu ustaki jakimś sposobem trafiły do sypialni. Tam jedna z pań, nie ważne która zrzuciła z łóżka ozdobną, satynową narzutkę. Po chwili jaka była potrzebna na to aby ulokować się pod kołdrą wampirzyce tyłeczkami do siebie zasnęły. Omitsu z poduszką gdzieś w okolicy twarzy próbowała uspokoić lampkę nocną stojącą na stoliku. Za każdym razem jak otwierała oczy ta była gdzie indziej. I ten przeraźliwy szum czy pisk w mózgu. Pomimo tego, że była jeszcze noc ona wiedziała, że jutro zapragnie odejść z tego świata. Tak dużo to chyba jeszcze nigdy nie wypiła, albo inaczej - jeszcze nigdy tak beznadziejnie nie pomieszała. Bez wstydu i przemyśleń na temat skutków minionego wydarzenia zasnęła na boku.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 532


PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Sob Paź 05, 2013 4:33 pm

Po wszystkim udały się jakimś cudem do łóżka. Jak już się Yvelin wsunęła pod kołdrę to niemalże od razu zasnęła. Hektolitry alkoholu jakie wlała w siebie szybko ją ululały do snu. Wtuliła się jakoś w poduszkę i jak już zamknęła oczy otworzyła je dopiero po wielu godzinach. I ten okropny ból w głowie, ledwo co oczy otworzyła i lekko poruszyła się na poduszce, a uczucie wbijania miliarda gwoździ stało się jeszcze bardziej intensywne. Przez chwilę nie miała pojęcia gdzie się znajduje. Przeciągnęła się w pościeli i odwróciła przodem do Omi. I szczerze mówiąc zdziwiła się widokiem nagich pleców przyszłej teściowej. Chyba się tu komuś urwał film. Zaniemówiła, otworzyła szeroko oczy zamrugała kilka razy z niedowierzaniem. Była w naprawdę ciężkim szoku, serce jej wręcz podeszło do gardła, żołądek się jej ścisnął. W każdym razie pozbierała się z łóżka i nie budząc właścicielki apartamentu, bo byłoby to dość niegrzeczne zwłaszcza, że pewnie ma równie mocnego kaca co ona. I udała się do salonu zebrać swoje rzeczy, a następnie do łazienki. Prysznic i te sprawy... Ubrała się i zajrzała do kuchni aby zrobić sobie mocną kawę i starać się przypomnieć dokładnie co się stało, bo jak przez mgłę pamięta tylko fragmenty. Co w sumie i tak rozjaśniło jej zagwozdkę spania nago w z Omitsu. Im więcej sobie przypominała tym ciężej jej było, nie miała pojęcia co w tej sytuacji ma zrobić. Ogarnęły ją czarne myśli. Ma powiedzieć o tym Samowi? Czy ukrywać to dopóki nie wypije jej krwi i sam się o tym dowie? Nie dość, że ciążył na niej ból głowy to teraz jeszcze kac moralny. Miała na szczęście nieco czasu aby pomyśleć jak zmierzyć się z narzeczonym.
Przygotowała jeszcze jedną kawę, mimo iż preferencji wampirzycy nie znała, ale na kaca kawa jest zawsze dobra. Ujęła kubek z parującym płynem w jedną dłoń, a drugiej zaś dzierżyła swój napój i wróciła do sypialni. Postawiła naczynie na komodzie i przysiadła na krańcu łóżka. W normalnych warunkach, jakby pani Asmodey nie była jej przyszłą mamuśką to by sobie poszła, ale cóż w tej sytuacji chyba należało jeszcze chwilę zostać i stosownie się pożegnać? Zostawić numer telefonu aby bez trudu właścicielka hotelu mogła się z nią skontaktować i wykorzystać, ale tym razem w sprawach czysto biznesowych i organizacyjnych.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Sob Paź 05, 2013 10:18 pm

Jak na wampira Omi lubiła spać mocno i długo. W czasach swej wczesnej młodości potrafiła spędził w łóżku cały dzień i całą noc. Leniuchowanie pozostało w jej krwi do teraz bo choć pora nie była wczesna to i tak zawzięcie walczyła o otworzenie powiek. W końcu tryumfalnie uniosła ciężkie niczym stal powieki i bardzo szybko tego pożałowała. To jak się teraz czuła na sali szpitalnej określa się stanem krytycznym. W głowie jeden wielki chaos, przed oczami zwinięta kołdra podciągnięta pod sam czubek nosa i żołądek w gardle. To chyba najpoważniejsze objawy jakie teraz dręczyły panią O. W nocy widocznie było jej bardzo zimno bo ułożenie pościeli wskazywało na całkowite okręcenie się. Podsumowując swój tragiczny stan obróciła cięższą o 50 kilogramów głowę w stronę siedzącej na skrawku łóżka Yvelin.
Cześć. Mruknęła walcząc z kołdrą. W końcu po kilkunastu długich sekundach usiadła opierając się o zagłówek drewnianej konstrukcji. Piersi jak i reszta ciała zakryte były kołdrą. Mając świadomość tego, że nie ma nic na sobie nieco zaskoczona ale jeszcze zaspana zaczęła smętne ciągnąć. Alkohol chyba nie jest dla mnie. Pierwsza pewnie wczoraj odpadłam. Rozebrałaś mnie do snu ? Dzięki Kiwnęła głową starając się wsunąć we własne włosy palce aby przeczesać je do tyłu. Niestety były tak spętane, że czynność stała się nierealna. Jedynym rozsądnym wyjściem z tej sytuacji będzie mycie wraz z odżywką. Omi piła stosunkowo często ale w niewielkich ilościach nigdy nie mieszając. Wybryk minionej nocy sprawił, że kompletnie odleciała. Ostatnią chwilą jaką pamiętała to ta, w której wypiła pierwszy kieliszek wódki. Na samo wspomnienie nie do końca schłodzonego trunku jej ciało przeszył dreszcz. Posmak klarownej cieczy był tak realny jakby miała go jeszcze na języku. Na całe szczęście to tylko pijackie złudzenie. Przepraszam za wczoraj. Jestem stara i głupia Oczywiście pierwsze określenie miało w swym wyrazie na tyle dystansu, że bez problemu można zaliczyć je do przenośni. Na następny raz Omi będzie miała nauczkę albo znów będzie wstydziła się zapytać "co robiłam" tak jak w tym przypadku. Machnąwszy w głowie ręką na jedną wpadkę skupiła swoją uwagę na młodej wampirzycy. Kochanie sięgnij proszę do ostatniej pułki w komodzie. Tam na teczkach będzie foliowa koszulka a w niej wizytówki. Weź jedną. Uśmiechnęła się na tyle miło na ile mogła chociaż w głębi pragnęła zwymiotować wszystkie swoje wnętrzności.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 532


PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Sob Paź 05, 2013 10:48 pm

Było to całkowite przeciwieństwo Yvelin, która na sen przeznaczała bardzo mało czasu. Być może był to błąd, bo życie miała znacznie dłuższe niż ludzie i zdąży wszystko nadrobić, co nie znaczy, że nie lubiła się wylegiwać w łóżku, ale to już inna bajeczka. Mimo okropnego kaca zebrała się dość szybko, bo co nieco pamiętała z poprzedniej nocy i się z lekka wystraszyła, tłumaczyła sobie rzecz jasna, że to raczej tylko jakieś dziwne sny musiała mieć, ale dużo świadczyło, że to jednak nie było tak jakby sobie tego blondi życzyła.
-Cześć, zrobiłam Ci kawę, ale w sumie nie mam pojęcia czy lubisz. Pomyślałam, że na kaca jednak jest całkiem dobrym lekarstwem.
Uśmiechnęła się lekko mimo iż nie najlepiej się czuła, fizycznie jak i psychicznie. Przeczesała nieco zakłopotana włosy i zerknęła na szafeczkę nocną, aby uniknąć wzroku teściowej.
-Tak jakby.. można tak powiedzieć.. To nic wielkiego w sumie.
Nie miała pojęcia co ma powiedzieć, niebyła pewna co tak naprawdę zaszło między nimi więc wolała potwierdzić wersję Omi, że była tak miła i wspaniałomyślna, że ją rozebrała do snu. Unikając tak wzroku starszej od niej wampirzycy, zauważyła, że telefon Omi miga i upomina się o odczytanie esemesa.
-Chyba ktoś się usilnie do Ciebie dobija.
Sięgnęła po telefon i podała go właścicielce, lepiej niech to sprawdzi, jeszcze się okaże to coś ważniejszego niż reklama z sieci komórkowej, albo wygrana kolejnego BMW.
-Ach no przestań, nie ma przecież żadnego problemu, przeżyłyśmy to pijaństwo.
Zaśmiała się lekko i chicho, większy hałas rozsadziłby jej głowę. Nie zdradziła jednak swoich przypuszczeń, musiała je najpierw duklanie przeanalizować.
-Pewnie, już biorę.
Wstała z łóżka i podeszła do komody, sięgnęła też po koszulkę i wyjęła wizytówkę, a następnie schowała ją sobie do kieszeni. Na jakiejś wolnej karteczce również zapisała swój numer, aby w razie czego Omitsu wiedziała jak się z nią skontaktować i zostawiła na komodzie.
-Poradzisz sobie, bo w sumie powinnam się powoli zbierać. Muszę jeszcze parę spraw załatwić.
Zerknęła w stronę kobiety, dość niepewnie. Niestety, kac i strach jaki ją ogarniał nieco ją sparaliżował.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Sob Paź 05, 2013 11:12 pm

Pewien bardzo mądry człowiek rzekł kiedyś, że na kaca potrzebny jest klin. Gdzieś przez tą przestrzeń między uszami przemknęła jej myśl o piwie. Skoro ledwo co znalazła tutaj worki z krwią to szansa na chmielowy wytwór była znikoma. Ale zaraz, zaraz... czy ona teraz dałaby radę wlać w siebie chociażby połowę małej szklaneczki ? Nigdy w życiu. Niech Ci obeznani w temacie mówią co chcą ale teraz wódka była jej najgorszym wrogiem i właśnie sobie przysięga, że nigdy więcej nie weźmie dziadostwa do ust. Żałowała z każdą minutą a nawet sekundą. Gdyby tylko był jakiś cudowny lek, który zabrałby z niej wszystkie bólu i złe samopoczucie to ona go poprosi. Królestwo za normalność !
Nie piłam nigdy na drugi dzień kawy. W ogóle mało pije cieczy prócz krwi ale chętnie spróbuje. Jeśli tylko pomoże będę Cię ubóstwiać. Omitsu z gracją 80 letniej staruszki wstała i owinięta w białe płótno podeszła do komody. Wzięła stamtąd kubek i dmuchając kilka razy upiła spory łyk. Jak się okazało czarna fusiara była już na tyle chłodna, że obejdzie się bez dodatkowego studzenia. Upiła jeszcze jeden i kolejny po czym powróciła na miękki materac. Wyciągnąwszy dłoń odebrała telefon od Yvelin i otworzyła skrzynkę odbiorczą. Krząknęła głośno i zaczęła czytać. Skoro to od Sama to Yv może słyszeć prawda ? Chciałem Ci o tym powiedzieć osobiście ale wiesz, że jestem cholernie niecierpliwy. Po pierwsze usiądź mamo... Pewnie nie uwierzysz ale niedługo odbędą się zaręczyny moje i Yvelin. Zaproszenie z pewnością dostarczę już własnoręcznie. Mamuśka pokiwała twierdząco głową odkładając telefon na wolne miejsce obok siebie. Powiedz mi co to za czasy żeby takie wieści przekazywać sms'em ? Lekko zawiana i na 100% jeszcze nietrzeźwa pogłaskała blondynkę po ramieniu w dobrym geście. Patrząc z jej punktu widzenia syn nie mógł trafić lepiej. I wcale nie chodziło jej tutaj o pozycję rodziny na tle innych, rangę krwi czy majętność ale o to jaką osóbką była jak się okazało narzeczona jej pierworodnego. Już na wstępie złapała u Omi kilka plusików chociażby za odwiedziny bez przyczyny czy szczerą chęć w pomocy przy imprezie. Towarzyska i otwarta kobieta zawsze będzie lepsza od tych wszystkich kur domowych co tylko latają za mężem z gazetą i kapciami tak że pani O. jest zadowolona. Bardzo się cieszę Yv. Mam nadzieję, że spotkamy się niedługo. Wampirzyca z naprawdę szczerym uśmiechem na niewyspanej twarzy pożegnała się nie odprowadzając jednak gościa do drzwi. Nie chciała tak paradować bo ktoś mógłby zobaczyć ją z korytarza a takich sensacji nie potrzebowała.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 532


PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Sob Paź 05, 2013 11:41 pm

Wiele było różnych cudów na kaca, jej pomagał mocny czarny płyn o intensywnym aromacie. Czy pomoże pani O kto wie, może na każdego działa to inaczej. Tak czy siak zaparzyła jej kawę, w dobrej intencji.
-Mam nadzieję, że choć trochę pomoże, na mnie działa dobrze.
Swoją porcje kawy już kończyła i czuła się nawet tak odrobinę lepiej, powiedźmy, że znośnie. Jednak wydarzenia poprzedniej nocy nie dawały jej spokoju, dręczyło ją to, dusiło, wierciło. Była przez to niespokojna. I nie mogła usiedzieć na miejscu, a jak w końcu przyszła teściowa przeczytała nagłos esemesa od Sama to już w ogóle w Yv coś pękło. Wypiła to co miała w kubeczku i poszła do kuchni go odnieść, zostawiając na chwilę wesołą wdówkę samą. Kilka głębszych wdechów, parę ścisków w żołądku, nie wiadomo czy przez alkohol czy stres i można wrócić do sypialni spojrzeć prawdzie w twarz i wydusić z siebie podejrzenia. Wkroczyła znów do pokoju, kiepski był to czas na takie wyznania, ale jak nie teraz to kiedy?
-Takie unowocześnione czasy mamy, wszystko mobilnie się teraz załatwia.
Miło pewnie byłoby Yvce jakby się dowiedziała co Omi o tym pomyśle sądzi, że w sumie się nawet cieszy, może nawet by się zamknęła i zostawiła sprawę ich zbliżenia w spokoju, no ale wyszło inaczej. I tak już sobie życie skomplikowała to co jej tam?
-Wiesz Omi z tym, że jest jeden naprawdę mały problem.
Nawet jakoś tak z przyzwyczajenia zaczęła gestykulować i pokazał minimalną przerwę między kciukiem, a palcem wskazującym, uśmiechnęła się też nieco zakłopotana.
-Spałyśmy ze sobą... i nie chodzi tu o pijańskie spanie dwóch kobiet w jednym łóżko...
Chwila na zaczerpnięcie mocniejszego wdechu, złapanie się za brzuch który chciał wypluć z siebie wnętrzności i kontynuowanie tematu.
-Uprawiałyśmy seks/
Teraz była tego pewna.... tyle razy się w życiu upiła i nigdy nago się nie budziła obok kochanki, w życiu się tak nie czuła, nie miała takich dziwacznych urywków i wewnętrznego niepokoju, że zrobiła coś nie tak. I co ważniejsze nie rozrzucała ubrań po całym salonie...
Teraz jednak jak wyrzuciła to z siebie poczuła wewnętrzną ulgę, tylko gorzej jak przyjmie to Omitsu, może wcale nie uwierzy, wyśmieje, a może wręcz przeciwnie... weźmie to na poważnie. Nie miała pojęcia i nie wiedziała czy chce to widzieć.
Zabrała wszystko co należało do niej, nie będzie się przecież teraz buraczyć przed byłą kochanką.
-Również mam nadzieję, do zobaczenia.
Aaaa i poszła. Zostawiła panią Asmodey samą z myślami, niech po analizuje nieco wydarzenia poprzedniego wieczoru, ciekawe do jakich wniosków dojdzie.

[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Nie Paź 06, 2013 12:00 am

Jaki to znowu miała problem o tej porze nieszczęsnego dnia. Pociąg, taksówka samolot jej uciekł czy inne przekleństwo, które tak naprawdę było niczym w bezmiarze wszechświata. Odrobinę mlaskając i dochodząc do wniosku, że bardzo nie lubi kawy po takich harcach z grzeczności nic nie mówiła. Bardzo cierpliwie a nawet ospale czekała na to co powie jej kochana Yv, która tak ładnie ułożyła ją do snu poprzedniej nocy. Czy to było tej nocy ? Nieważne...
Seks powtórzyła tak jak gdyby wypowiadała słowo "samochód", "toaleta" albo "oko". Pokiwała chwilę głową skupiając teraz swoją wszelką uwagę na ułożeniu słojów na drewnianej komodzie. Ich usytuowanie dokładnie wskazywało na to, że drzewo było bardzo stare i nie należało do tych najmniejszych. Robione na tak zwane stare meble nieco utrudniały odczytanie znaków natury to też nie ma sensu się zagłębiać. CO?! Krzyknęła z przerażaniem w głosie po może 3 a może 5 sekundach kiedy Yvelin wychodziła już z mieszkania. Uderzona niczym wałkiem od ciasta w głowę zerwała się na równe nogi i zaczęła gonić dziewczynę. W połowie sypialni zorientowała się, że nie ma nic na sobie więc tak szybko jak tylko umiała wróciła się po prześcieradło. Te zerwała z posłania zrucając na podłogę kołdrę i wszystkie możliwe poduszki. Nim zawinęła jasne płótno wokół piersi i niżej jak kokon w pustym mieszkaniu rozszedł się hałas zamykanych drzwi. Szybki tupot małych stup ucichł dopiero przy wyjściowym skrzydle gdzie dzwonek od windy zaalarmował na całej klatce "jedziemy w dół" Kurwa mać, ja pierdole. Rzuciła wiązankę opierając się czołem o zimne drewno drzwi. Stała tak chwilę mając ochotę przegryźć próchno na wylot. Bez konkretnego pomysłu na sprawdzenie teorii blondynki, z luką w pamięci i kacem że hej pozbierała swoje rzeczy z salonu. Wstrętną wódkę wylała do zlewu a kieliszki poukładała na szafce. Później je umyje teraz nie ma na to ani chęci ani nic...
Sunąc po pomieszczeniach na wzór zdewastowanych zwłok zabrała jakieś tam ciuchy i poszła się kąpać. Po jak zwykle pół godzinie wyszła odświeżona ale wcale niezadowolona z tego faktu. Oj była przybita i to bardzo. Do tego cholernie zmieszana, zawiedzona, stłamszona fizycznie i psychicznie. Nawet nie zauważyła jak bardzo z nerwów trzęsą jej się ręce. Z mokrymi włosami i bez makijażu otworzyła na oścież okno balkonowe stając na progu. Ten świat jest do dupy...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Nie Paź 06, 2013 12:28 am

Nim tak naprawdę doszedł do czegoś konkretnego ze służką swojego syna, musiał opuścić sypialnie zostawiając ją samą sobie. Z resztą i tak jej coś nie szło więc nie odczuwał wielkiej straty. Dziewczyna miała się postarać go zadowolić i jak zaczęło się nieźle tak później musiał kierować nią coraz bardziej niemal prowadząc za rękę. Trudno, pościł tyle czasu to jeszcze trochę wytrzyma. Szczególnie, że faktycznie wezwano go nie bez powodu. Szpiedzy z Zakonu mieli mu do przekazania niezwykle ważną informację, która przeważyła nieco szalę, wahania się pomiędzy powrotem i wychędożeniem małolaty mimo wszystko czy też zajęciem się czymś innym, bardziej pożytecznym i pieniądzo-twórczym.
Odkryto kolejny spisek na życie jego syna. Tym razem jednak siły i motywacje były nieznane. Nie był to nikt z zagorzałych zwolenników, martwego już bądź co bądź, Vlada III. Jego rodzinka, a przynajmniej niewielki odłam, który nie zaakceptował jego przejęcia władzy był na prawdę upierdliwym czyrakiem na tyłku.
Nie ważne. Po tym jak podjął odpowiednie środki by ochronić swego niewdzięcznego synalka postanowił udać się na spotkanie z żoną. Kontaktowała się z nim ostatniego wieczora jednak w wyniku pewnych okoliczności nie dotarł do niej tamtego dnia. Nie powinna też go specjalnie wyczekiwać, w końcu napisał jasno i wyraźnie, że zjawi się w apartamencie gdy znajdzie chwilę wolnego. Teraz miał więcej niż chwilę tak więc mógł się również przyszykować na rozmowę. Wziął długą kąpiel bo waliło od niego alkoholem i papierosami jak od pana Stasia spod monopolowego, ogarnął całą resztę i wskoczył w garnitur czarny jak noc. Ot, taki kaprys. Zawiązał bordowy krawat (tak, potrafił sam zawiązać sobie krawat!) i wsiadł do fury.
Kilka postojów w korkach znużyło go do poziomu bliskiego śmierci z nudów ale mimo wszystko wreszcie dojechał. Zaparkował ostrożnie po czym wysiadł zabierając za sobą małe co nieco. Kupił jej mały lecz kurewsko śliczny bukiecik róż. Po co? Ot tak, wpadł na pomysł by odegrać dobrego i kochającego męża, który wpada w odwiedziny do żony, która z jakiś powodów musiała opuścić na jakiś czas dom. Zaśmiał się sam do siebie gdy jechał windą widząc prawdopodobną reakcję Omitsu. Ostatnio gdy na niego patrzyła miała w oczach tylko żywy strach, a on nagle przynosi jej kwiaty. Groteska. Jak widać pan Asmodey ma wybitnie czarne poczucie humoru.
Zadzwonił dzwonkiem (o ile jakiś był) czy też zapukał do drzwi (o ile go nie było) i czekał.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Nie Paź 06, 2013 12:41 am

Niedawno twierdziła, że zaliczyła najgorszy dzień w swoim życiu. Ten, w którym Kain podniósł na nią swoja wielką łapę i zrobił krzywdę. Nie sądziła, że spotka ją coś gorszego, a jednak.  Wsparta o framugę białych okien spoglądała na zacienione ściany pobliskich budynków próbując sobie przypomnieć cokolwiek za wszelką cenę. Położywszy dłoń na powiekach mruczała pod nosem ciąg wydarzeń. Wszelkie starania kończyły się klęską. Ogromna dziura w pamięci nie poprzeplatana dosłownie niczym wpędzała bohaterkę w ogromne zakłopotanie. Była sama i miała czas na solidne przemyślenia, którym z resztą oddała się bez reszty. Na korzyść Yv przemawiało to, że nie miała podstaw do kłamstwa i jej słowa wydawały się szczere natomiast na stronę wersji Omi nieznajomość dziewczyny i niestety tylko to. Pozbawione monitoringu mieszkanie guzik pomoże w dojściu do prawdy. Tutaj nie chodziło już o zmaltretowaną O. ale o jej syna. Co będzie jeśli wszystko okaże się brutalną rzeczywistością a co gorsza ktoś będzie o tym wiedział. Będąc na skraju szaleństwa i wyczerpania kobieta wplotła w wilgotne włosy palce po obu stronach głowy i mocno zacisnęła pięści. Czuła teraz ból, który dawał chwilowe ukojenie. Najchętniej krzyknęłaby tak głośno jak tylko może żeby wyrzucić z siebie te wszystkie negatywne emocje.  
Idiotka Mówienie do samej siebie to ponoć rozmowa z najmądrzejszą osobą w naszym towarzystwie ale od słuchania własnego głosu Omitsu zrobiło się niedobrze. Chociaż powinna to raczej przypisać krążącym jeszcze we krwi procentom to ona miała własne teorie.  W pewnym momencie przerywając tortury nad własnymi włosami ułożyła jedną dłoń na ustach a drugą na brzuchu. Poczuła jak cała treść wczorajszej imprezy cofa się do gardła.  Użalanie się ciała nad samym sobą przerwała obecność kogoś stojącego pod drzwiami. Wyrównany oddech i odciągnięta uwaga uspokoiły sytuację na tyle, że stała się w miarę normalna.  Totalnie rozchwiana psychicznie Omitsu miała na zmianę ochotę płakać nad własną niedolą i śmiać się z tragizmu sytuacji. Otwarte ! Krzyknęła stojąc gdzieś pomiędzy kanapą a balkonem na pustej przestrzeni. Wisielczy humor nie pozwalał jej nawet na to aby pofatygować się do drzwi. Korzystając z sekundki zdjęła z nadgarstka grubą ciemną frotkę i związała na poczekaniu bardzo wysokiego i bardzo niesfornego kucyka. Lepsze to niż niewysuszone i nieułożone włosy.
Nie czekała długo a ów tajemniczy ktoś wszedł do środka. Z bardzo obojętną miną pokiwała przecząco głową. Bo to wszystko była tylko i wyłącznie jego wina ! Gdyby stawiał się na wezwanie jak dobrze tresowany pies u nogi to Omi prawdopodobnie teraz strzelałaby w łóżku powtórkę a nie zamartwiała się nad tym co nawywijała. Po raz kolejny wpędził ją w niezłe kłopoty a ona swym starym dobrym zwyczajem aby ulżyć sobie psychicznie zruci całą winę na męża. Przynajmniej w jakimś stopniu pozwoli jej to trzeźwo spojrzeć na realia. To Ty. Stwierdziła robiąc krok do przodu. Lekko "chodzące" ręce splotła z tyłu. Dolną wargę przygryzła a głowę spuściła w dół. Ledwo na powitanie nie szczeknęła "już skończyłeś obracać Anais?" bo dla niej tylko to imię istniało pod przykrywką - służka. Na całe szczęście wykazała się opanowaniem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Nie Paź 06, 2013 1:56 pm

Gdyby pan Asmodey zdawał sobie sprawę co wywinęła ostatniej nocy jego żona z pewnością odczekał by jeszcze trochę przed przyjazdem do niej. Z pewnością potrzebowała czasu by to wydarzenie tak naprawdę do niej dotarło. Na pewno nie było to dla niej łatwe i cóż się dziwić w końcu nie dość, że uprawiała seks z inną kobietą to jeszcze jakby nie było ze swoją przyszłą synową. Matka zdradza męża z narzeczoną swojego syna, tego jeszcze nie grali. Do tego pewnie Dracula zrobiłby jej kolejną awanturę, więc może to i lepiej, że niczego nie jest świadomy. Póki co, oczywiście. Prawda prędzej czy później ujrzy światło dzienne. Jak zawsze.
W tej chwili jednak, pozostając w błogiej nieświadomości, białowłosy stał pod drzwiami i czekał na otworzenie ich przez właścicielkę apartamentu. Nim do tego doszło zdążył je sobie dokładnie obejrzeć. Ładne chociaż zupełnie nie w jego stylu. Preferował raczej bardzo ciemne drewno, w dodatku zdobione jakimiś ciekawymi wzorami czy płaskorzeźbami. No ale nie on miał tutaj mieszkać tak więc wygląd drzwi wejściowych nie robił mu różnicy.
Usłyszał kobiecy głos, stłumiony nieco, z oczywistych względów i przewracając lekko oczami sięgnął do klamki. Nie miała zamiaru nawet podejść i sprawdzić kto przyszedł?
Wampirzysko weszło do apartamentu rozglądając się po nim dyskretnie. Zdaje się, że nigdy tu nie był, ewentualnie sobie nie przypominał. Do jego nozdrzy dotarł również zapach córki Yuki, która musiała tu być jeszcze kilka minut temu. Idąc do windy miał wrażenie, że widział ją gdzieś w tłumie ludzi opuszczających budynek. Co mogła tutaj robić? Cholera wie, może postanowiła odwiedzić przyszłą teściową. Albo znały się już wcześniej.
- To ja. A spodziewałaś sie kogoś innego? - odpowiedział wzdychając lekko i wyglądając na nieco zmieszanego - Cóż, widzę, że przyszedłem nie w porę. Może się zmyję i wpadnę kiedy indziej
Mruknął widząc, że żona jest zupełnie nie przygotowana do przyjęcia jakiegokolwiek gościa. Musiała balować całą noc albo robić bogowie wiedzą co jeszcze.
Mimo wszystko wręczył jej bukiet czerwonych róż wręcz wkładając go w jej dłonie. Na jego oko z Omitsu było coś nie w porządku, jakby trapiło ją coś bardzo złego. Jakaś cięższa sprawa. Asmodey wrzucił to wszystko jednak na karb tego jak wyglądało ich ostatnie spotkanie myśląc, że mina jej zrzedła i zaczęła wyglądać na zdenerwowaną i przybitą na jego widok.
Czekając na jakieś słowa ze strony żony zawiesił na niej wzrok.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Nie Paź 06, 2013 2:12 pm

Nie tak to sobie wszystko wyobrażała. Po rozmowie z Yuki miała siedzieć w domu nastawiona na wielkie przeprosiny i powrót marnotrawnej żony. Z pokorą i skruchą chciała wyrzucić z siebie to jak bardzo żałuje tego co zrobiła i jak gorąco pragnie go przeprosić. Ale to było wczoraj… a dziś ? To już zupełnie inna bajka. Teraz nie ma na sobie eleganckiej i kuszącej czarnej sukienki, która w idealny sposób podkreśla jej nie odziane w bieliznę kształty a w głowie pojawił się poważniejszy problem aniżeli bicie pokłonów przed mężczyzną. Do głównego problemu doszedł jeszcze jeden i drugi spychając laureata na boczny tor. Obrót spraw diametralnie odmienił fakt, że Kain pieprzył pokojówkę a fioletowo-włosa ponoć spędziła noc z przyszłą żoną swego ukochanego syna. A propos młodzieńca to wypadałoby cokolwiek odpisać. W chwili kiedy jej mąż przekraczał próg apartamentu i najprawdopodobniej zbliżał się ku jej osobie ta sięgnąwszy po telefon leżący na parapecie skleciła kilka słów i odrzuciła urządzenie na skórzaną sofę. Nawet nie wiecie jak słabo się jej zrobiło kiedy ujrzała na materiale niewielką jasną plamę. Co prawda sofa była skórzana i wystarczyło przetrzeć ją wilgotną ściereczką ale nie o zabrudzenie tu chodziło.  Serce farbowanej zdziry – bo tak powinna od dziś siebie nazywać zaczęło łopotać w klatce omal nie wyrywając się z piersi. Krew uderzyła z takim ciśnieniem do mózgu, że w uszach zamiast ciszy słyszała jej głośny szum. Jeszcze chwila i osunie się na podłogę.
Nie nie, skądże. Wypowiedziała to w takim tempie niczym facet ogłaszający w reklamie, że zanim weźmiesz lek musisz zapoznać się z treścią ulotki i bla bla bla... Trzymając się ledwo na nogach odebrała bukiet. Róże,dla mnie ? dziękuję. Kiwnęła głową lokalizując niczym w jakimś amoku pierwszy z brzegu szklany wazon. Pomimo orientacji w przestrzeni porównywalnej do kogoś kto właśnie dostał bejsbolem w głowę odłożyła kwiatki na komodę (tą w salonie) chwyciła wazon i wbiegła do łazienki. Tam nalała wody a w drugą rękę wcisnęła wilgotną ściereczkę. Wychodząc ulokowała ścięte końce czerwonych róż we wnętrzu szkła a dochodząc do kanapy przetarła ją. Nie, czemu ? Coś nie tak ? Siadaj. Wskazała gestem dłoni fotel. No chyba, że pan K. pragnie wytrzeć zapewne mega drogimi spodniami od garnitury jej wilgotną jeszcze skórę. Po szybkim ale bardzo nerwowym zatarciu śladu zbrodni pchnęła łazienkowe drzwi nogą a te zamknęły się z hałasem. Masz dać zapalić? Zapytała przestępując z nogi na nogę. Wampirzyca nie przepadała za paleniem i robiła to tylko w dwóch sytuacjach. Albo kiedy była bardzo zła albo wtedy kiedy dużo wypiła. Gdyby wczoraj miała pod ręką paczkę zapewne dzisiaj byłaby tylko wspomnieniem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Nie Paź 06, 2013 2:30 pm

Chyba żadne z nich nie tak wyobrażało sobie to spotkanie. Ona miała plan wielkich przeprosin, kajania się i okazywania pokory, zapewne kończący się happy endem w postaci gorącej nocy z udobruchanym mężem. Mężczyzna natomiast spodziewał się nieco oschłej rozmowy na temat tego kiedy załatwią papierki rozwodowe i takie duperele. Jej wiadomość sms pomimo zwrotu 'nie pożałujesz' nie wzbudziła w nim pożądanego efektu a wręcz odwrotny. Nie wiedział o jej rozmowie z Yuki i tym co chciała zrobić OmOm.
Wszystko musiało się skomplikować jeszcze bardziej niż było już do tej pory chociaż, wbrew pozorom jego wybryk ze służką Samaela, której i tak chcąc nie chcąc, nie wychędożył, był zaledwie częścią problemów jakie usypały się im się w życiu. W dodatku wychodził bardziej na plus ponieważ on jej nie zdradził choć było blisko. Szczęście w nieszczęściu, że Akane go znudziła a Zakon wezwał go mając dla niego ważne informacje. I tak o to zjawił się tutaj. Odstawiony w jeden ze swoich cholernie drogich garniturów, świeży i wypachniony a co najważniejsze z czystym sumieniem.
Zachowanie Omitsu wzbudzało w nim mieszane uczucia. Z jednej strony bawił go fakt, że tak się denerwuje przez jego pojawienie się, z drugiej jednak miał nieodparte wrażenie, że nie o niego tutaj chodzi.
Krzątała się chwilę z kwiatami i wazonem a on czekał, nie mając nic lepszego do roboty wlepił wzrok w to co dzieje się za oknem. Ściany okolicznych budynków, auta, zgiełk ulic. Jak to dobrze, że jego gniazdko znajdowało się w sercu cichego lasu. Nie wytrzymałby długo w miejscu takim jak to, wiecznie hałaśliwym i z bombardującymi wszystkie zmysły bodźcami.
Na jej szczęście nie postanowił rozwalić się na którymś z mebli ani też nie zauważył plamy na skórzanym obiciu. Jego wrażliwy węch z całą pewnością wychwyciłby to cóż to za ciecz a resztę wystarczyłoby sobie dopowiedzieć.
- Ty mi to powiedz. Chciałaś się spotkać a zachowujesz się... dziwnie. Reagujesz tak na moją obecność czy coś się stało? - zgodnie z jej słowami usiadł wygodnie na miękkim meblu. Całkiem był wygodny, teraz przydałaby się jeszcze jakaś półnaga panienka, która przynosiłaby mu alkohol i papierosy. Może żona będzie tak miła i da się zaprzęgnąć do takiej roli.
- Zapalić? Tak, proszę - z lekkim zdziwieniem, którego nawet nie chciało mu się ukrywać sięgnął do kieszeni marynarki skąd wyjął małe tekturowe opakowanie. Jakoś nigdy nie przepadał za papierośnicami. Wystawił w jej kierunku pudełko a kiedy się już poczęstuje to nawet użyczy jej ognia i odpali jej szluga. Z braku laku, żeby zrobić coś z rękami i choć na chwilę przerwać niezręczną ciszę, sam również zapalił.
- Była tu Yvelin, córka Yuki? Wydawało mi się, że widziałem ją kątem oka na dole a tu wyczuwam jej zapach. Znacie się? - chciał zagadać na inny, trochę luźniejszy temat by rozładować napięcie i nieco rozluźnić żonę. O, naprawdę, lepszego tematu nie mógł wybrać.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Nie Paź 06, 2013 3:01 pm

Kątem oka zauważyła, że drzwi do sypialni są uchylone. Gdy stanie się w odpowiednim miejscu salonu widać jak na dłoni ten cały rozgardiasz. Prześcieradło na podłodze, kołdra zwinięta na środku w olbrzymi kłębek a do tego stos poduszek na dywanie i panelach. Na ten widok jej wewnętrzna ostoja trzymająca pieczę nad równowagą wywiesiła biała flagę. Miarka się przebrała. To zbyt dużo jak na jedna małą kobietę. W dodatku tak bardzo skrzywdzoną przez los. Mimowolnie czuła jak pod powiekami zaczyna wzbierać się ta nieznośna słona ciecz o przeklętej nazwie – łez. Zerknąwszy raz i drugi do góry przełykając równocześnie głośno ślinę pohamowała cały proces. Bo ten wywołałby lawinę a jej skutki byłyby jeszcze bardziej opłakane niż dotychczas. Gdyby była pozytywnie nastawioną do całego świata optymistką pewnie pomyślałaby „jeszcze nic straconego, wszystko można odkręcić”. Lecz jej umysł podpowiadał zupełnie inną wersję. Tak stłamszona wewnętrznie nie była jeszcze nigdy. Wolała być po tej stronie gdzie ona jest dzieckiem swojego tatusia i to ona przysparza problemy swym nieposłuszeństwem.  
I co ona miała mu powiedzieć ? „Nie, sorry stary ale zapomniałam, że chciałeś odciąć mi głowę bo właśnie zaliczyłam Yv” ? Biorąc papierosa nie odpowiedziała kompletnie nic. Wykonała ostatni spacer w kierunku balkonu zabierając stamtąd popielniczkę, którą położyła na stole. Wkurwia mnie to słońce. Szczeknęła pod nosem zasłaniając wszystkie szyby prócz pierwszego okna roletami antywłamaniowymi. Wreszcie zrobiło się nieco ciemniej o co od dłuższego czasu domagał się zmaltretowany zmysł wzroku. Sadzając dupę na sofie najpierw sprawdziła dłonią czy ta przeschła. W sumie mogła zamienić się nawet w łóżko wodne, totalnie jej to wisiało. W jej przypadku wystarczyło zaciągnąć się bardzo intensywnie około 4 razy a w głowie pojawił się tak brutalnie wspomniany samolot. Kac, papierosy, mąż brutal i niewygodne pytania to najgorsze szejk jaki życie podstawia jej właśnie pod nos.  Tak była, tak znamy się. Wycedziła przez zaciśnięte szczęki dopalając tytoń i gasząc jego resztki na szklanej popielnicy. Ostatni raz wypuściła ze swych płuc niewielką tym razem chmurkę dymu.  
Bijąc się z własnymi myślami po dłuższej chwili ciszy przeniosła wzrok na swojego męża.  Ja nie chce tak żyć słyszysz ? Nie chcę… Urwała popadając w kompletną histerię. Zerwawszy się na równe nogi zaczęła krążyć po pokoju wplatając palce we włosy. Co jakiś czas udało jej się wyrwać kilka kosmyków a te bezszelestnie opadały na podłogę  Ty nic nie wiesz. Kręciła przecząco głową ocierając równocześnie kolejne toczące się w dół po jej policzku łzy.  Nagle przestała zatrzymując się w miejscu. Jej obłędny wzrok skupił się na osobie mężczyzny. Zbij mnie. Zbij za karę ! Szaleńczy rytm w jakim poruszało się jej ciało nakazał zawisnąć nad Kainem z rękoma wspartymi o podłokietniki. Trwając tak na wprost niego w przyciemnionym pomieszczeniu oraz kurtyną włosów po lewej i prawej stronie twarzy widać było jedynie zarys kąta żuchwy, nos i oczyska. Wielkie jakby szare i takie puste. Bez normalnego blasku. Na dnie niechcianej pamięci po dziś dzień i zapewne do końca swoich będzie miała obraz tęczówek Kaina wtedy kiedy zrobił jej to... Gdyby teraz było jej dane zajrzeć do lustra i zobaczyć samą siebie. Lęk przed potworami tkwi w nas samych bardzo głęboko. Co dzieje się jednak wtedy kiedy sami rodzimy z własnych koszmarów istoty przed którymi zawsze uciekaliśmy. Jeszcze kilka tygodni temu była najszczęśliwszą kobietą na ziemi. Miała przystojnego kochającego męża, mądrego syna, hotel i własny dworek w środku lasu. A teraz ? Gdyby rozłożyć jej problemy nawet na 4 osób i tak by sobie z nimi nie poradzili. Ciężar złych decyzji przygniótł ją tak mocno do ziemi jak nigdy wcześniej a bez pomocy nie powstanie z kolan...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Nie Paź 06, 2013 3:32 pm

Na szczęście faceta nie bardzo obchodził bajzel i porozrzucana wszędzie gdzie się da pościel w jej sypialni. Po za tym nawet nie zajrzał do środka pomimo, że drzwi były otwarte niemal na oścież. Widział wnętrze tylko kątem oka, gdy przechodził obok jednak nie skomentował ani nie dał żadnego wyrazu dezaprobaty czy czegokolwiek. Z pewnością sam miałby podobny chaos w okół siebie gdyby nie zastępy pokojówek utrzymujących wszystko w porządku kiedy go nie było. Szczęście, że miał służki... Chyba żadna kobieta nie chciałaby sprzątać tak ogromnego dworu dzień w dzień. To niemal niemożliwe.
Widząc, że z OmOm jest coraz bardziej nie w porządku, nie odzywał się. Siedział wygodnie i palił papierosa w dość szybkim tempie gdyż starał się zabić tym niezręczność sytuacji oraz jakieś głupie poczucie, które kłębiło się w jego wnętrzu. Od czasu kiedy w przypływie furii niemal jej nie zabił, przestał w ogóle zaprzątać nią sobie głowę, ale teraz doszło do pewnej konfrontacji i pewne emocje w nim odżyły. Czy miał poczucie winy? Pewnie, że tak. Kto normalny atakuje żonę i rozrywa jej gardło. Nie czuł się jednak do końca winny, ponieważ w ciągu ich małżeńskiego stażu stale się powstrzymywał by nie podnieść na nią ręki. Były momenty gdy na prawdę doprowadzała go do szału a jednak nie uderzył. W końcu szala została przechylona i nic już nie było w stanie powstrzymać negatywnych emocji i agresji w stosunku do jej osoby. Pomimo tego i tak żałował tego co się stało jednak nie miał zamiaru przepraszać. Jej prowokowanie musiało spotkać się z odzewem jego dawnych, krwawych instynktów.
Nie skomentował słów o słońcu jednak z zadowoleniem patrzył jak zasłania rolety. To światło było bardzo męczące dla jego oczu i źle wpływało na samopoczucie. Czuł się wtedy słaby i tak bardzo zdemotywowany.
Sięgnął po popielniczkę gdzie zagasił resztkę papierosa jaka mu pozostała i znów wlepił swe lodowate ślepia w postać żony, która była coraz bliżej załamania. To było widać gołym okiem. Jego pozorna obojętność zmieniła się kiedy zerwała się na równe nogi i zaczęła rwać włosy z głowy. Uniósł jedną brew i przyglądał się temu wszystkiemu w zdziwieniu. Nie wiele z tego rozumiał, bo i skąd. Stale myślał, że chodzi jej o sytuację jaka panuje między nimi.
- Skoro nie wiem to mi powiedz - starał się mówić spokojnie chodź wycedził to przez zaciśnięte zęby. Dość miał tej histerii i załamania, których nie znał prawdziwych powodów. Zaczynał wątpić w to, że chodzi tylko o niego. Wpakowała się w jakieś bagno i teraz wpada w obłęd? Często jej się zdarzało najpierw robić a dopiero później myśleć jednak w takim stanie jeszcze jej nie widział. To musiała być naprawdę jakaś grubsza afera.
Zawisła nad nim, opierając się o podłokietniki fotela a on wpatrywał się w jej twarz. W te puste oczy pozbawione wyrazu, zawsze będące pełne życia i energii, w usta, nieumalowane i zaciśnięte w wąską, drżącą kreskę i policzki, na których słone łzy wyznaczyły ścieżki prowadzące w dół.
- Chodź do mnie
Powiedział z siłą i pewnością siebie w głosie. Żałosny obraz jaki sobą teraz reprezentowała zmienił nieco jego podejście oraz cel w jakim tu przyszedł. Mimo tego, że chciał nieco zabawić się jej kosztem i pozbyć ze swojego życia teraz zmiękł wewnętrznie. Widział upadek wampirzycy, która zawsze reprezentowała sobą siłę charakteru i potrafiła być podporą nawet dla niego, w trudnych chwilach.
Pociągnął żonę do siebie, chwytając ją w pasie i właściwie zmuszając do tego by usiadła na jego kolanach. Nie było w tym jednak żadnego podtekstu erotycznego, tylko kretyn próbowałby się teraz do niej dobrać, widząc w jakim stanie się znajduje. Objął ją przyciskając jej drobne ciało do swojej piersi i począł uspokajająco głaskać jej włosy. Tak, zauważył, że zmieniła kolor już na początku gdy tylko ją ujrzał ale nie skomentował.
- Ciiii - uspokajał jej płacz nie przerywając głaskania - Pomogę Ci kochanie, nie będziesz sama - kiedy trzeba potrafił być naprawdę opiekuńczy. Dlaczego jednak robił to dla kobiety, której chciał się pozbyć ze swojego życia? Coś w nim pękło gdy widział ją w tak żałosnym stanie. Nie chciał jej pomóc z litości a z tego co powoli, mozolnie znów sobie przypominał. Z miłości.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Nie Paź 06, 2013 8:30 pm

Tak byłoby przecież najprościej. Ułożyć się na kozetce i skrzętnie krok po kroku analizując każdą sekundę opowiedzieć do czego doszło. Problem był w tym, że ona nie wiedziała jak i kiedy To się stało. Przekazywać dalej plotkę, co do której nie ma 100 % pewności nie leżało w jej naturze. No biorąc pod uwagę, że była babą powiedzmy, że nie leżało to w jej naturze kiedy chodziło o własną osobą bo co do innych jak najbardziej. Niech wyssane z palca kłamstwa i bzdury idą w eter psując opinie Bogu ducha winnej osobistości.
Miała do niego iść ? Bez wiedzy dotyczącej wymiaru kary posłusznie i niemal wiotko opadła na kolana. Chociaż wydawała się całkiem bezsilna to jakoś ulokowała się tak, że zwinięta na jego udach przyciskała zapłakaną twarz do białej koszuli. Nie miała siły by walczyć, nie miała energii na przeprosiny a równocześnie kolejną walkę dotyczącą zdrady. Mogła w ogóle wyrzucać mu takie rzeczy po tym co ponoć sama zrobiła ? Czując w równym stopniu bezradność i litość dla własnego  jestestwa wypuściła ciężko sporą ilość powietrza. Chyba stało się coś strasznego. Jej zachrypnięty i niepewny głos w pełni oddawał depresyjny stan ducha jak i ciała. Przymierzając się kilka razy do powiedzenia prawdy już otwierała usta ale nagle bez żadnego powodu zamykała je nie mogąc sobie poradzić. W końcu łapiąc w garść końcówkę krawata przyjrzała jej się dokładnie.  Zawieszając nieprzytomny wzrok wpuszczała do swej świadomości kolejne słowa męża. On ją głaskał tak samo jak robiła to Yuki. Ten cholerny zbieg okoliczności sprawił, że każda następna osoba, która to robi prędzej czy później jest raniona. Skrzywione fatum sprawi, że z czasem zakaże kompletnie dotykania siebie sądząc, że zwołuje to tylko złe moce.
Odnajdując własną dłonią, dłoń Kaina wplotła w nią pale. Nie był to jednak zwyczajny gest ale mocny i pewny. Zrobiła to tak jakby zaraz miała co najmniej rodzić. Przyciskając twarz jeszcze intensywniej do jasnej koszuli w końcu wymamrotała cicho ale wyraźnie. Kochałam się z Yvelin. Podkurczając jeszcze mocniej nogi zamknęła oczy i zasłoniła wolną ręką twarz. Zrobiła to ze wstydu, który niczym żywy ogień trawił jej policzki. Być może wyda się to głupie i trywialne ale ona poczuła ulgę. Powiedziała to głośno i w tym może wyjątkowym przypadku najpierw pomyślała. Nie była to taka analiza jaką przeprowadzała zazwyczaj – powolna z wyraźnym zaznaczeniem plusów oraz minusów.  Szybka kalkulacja na kacu dała taki efekt a nie inny. Kiedy tylko w pokoju zapadła cisza z jej serca spadł chociażby na chwilę ogromny głaz, który do tej pory utrudniał nawet oddech.  Na swoje wytłumaczenie miała mnóstwo argumentów. Nikt jej nie poinformował o zaręczynach, alkohol a wreszcie urwany film. Tylko, że tym razem obyło się bez potoku słów. Zamiast tego błoga cisza przerywana od czasu do czasu sygnałami dobiegającymi z ulicy.
Nadal chcesz mi pomóc ? Mruknęła luzując znacznie uścisk dłoni. Ból głowy, okropne uczucie w żołądku wyganiające ją do toalety, posmak tytoniu w ustach i niezwykle brudne sumienie. To efekt ostatnich 24 godzin. Ktoś spieprzył sobie życie w szybszy i bardziej efektowniejszy sposób ? Ona może mu podać i dłoń i krzyknąć mało radosnym tonem „witam w klubie”. Naturalną siłą rzeczy powinna zastanawiać się teraz nad swym najbliższym losem. Czyli dokładnie tym zależącym od osobnika wyżej. Zainteresowanie co do jego poczynań wydawałoby się być na miejscu lecz ona leżąc tak jak do tej pory tylko oddychała. Nie często zdarza się nam nie myśleć o kompletnie niczym. Zero pomysłów, obrazów, zero gonitwy myśli. Czysta i niczym nieskażona pustka.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Nie Paź 06, 2013 9:19 pm

Najprostszym rozwiązaniem nie była kozetka i wyznawanie na spokojnie wszystkiego co się wywinęło ale strzelenie sobie w głowę. Za jednym pociągnięciem palcem wszystkie problemy odpływały bezpowrotnie i już nic ani nikt nie miał nic do gadania. Najprostsze rozwiązania jednak nie zawsze są najlepsze. Samobójstwo tak naprawdę niczego nie rozwiązywało a było tylko ucieczką. W dodatku dla tchórzy, którzy nie mieli odwagi zmierzyć się ze swoim życiem. Każdy miał jakieś wzloty i upadki, on również. Znał jednak swoją żonę wystarczająco długo by wiedzieć, że ten żałosny obraz wampirzycy jaki miał przed sobą nie był efektem zwykłego potknięcia. Nigdy nie popadała aż w taką depresję, choćby nie wiem co zrobiła. Nie była taka nawet wtedy gdy ich małżeństwo po raz pierwszy wisiało na włosku. W głowie miał już kilka przypuszczeń cóż takiego mogła nawywijać od czasu gdy wyrzucił ją z zamku, żaden jednak nie był choćby w połowie dołującej prawdy. Gdyby tylko wiedział co robiła z własną synową jeszcze kilka godzin wcześniej, w tym samym salonie mógłby ją oficjalnie nazwać nową rekordzistką w robieniu głupot. Była to chyba najgłupsza rzecz jaką mogłaby zrobić. Biło to na głowę nawet fakt, że mogła przecież spać z jakimś facetem. To dotknęłoby tylko jego a teraz sam nie wiedział kto jest bardziej pokrzywdzony przez fioletowowłosą. On czy też ich syn.
Na jej pierwsze słowa odpowiedział tylko mruknięciem Mhm i pozwolił zebrać się w sobie na to by wyznała co doprowadziło ją do takiego stanu. Stanu, który bez ceregieli można nazwać upadkiem na kolana.
Nie wiedział czy dotykanie jej w taki czy inny sposób sprowadza złe moce, jakieś fatum czy cokolwiek innego. Jeżeli chodziło o niego to jakaś klątwa ciążyła na nim od dnia narodzin albo i jeszcze wcześniejszych lat. Wszak był "dzieckiem niespodzianką" a każdy wie jak Przeznaczenie lubi drwić z osób naznaczonych niemal od dnia poczęcia. Jedno proste zdanie ukształtowało całe jego życie "... to co zastaniesz w swoim domu a czego jeszcze się nie spodziewasz". I niech mi ktoś powie, że słowa nie mają żadnej mocy.
Ze strony Omitsu żadnego przynoszenia pecha czy czegokolwiek raczej się nie obawiał. Obejmował ją tak jak na pocieszającego żonę męża przystało. Choć czuł się nieco bezradny chciał dać jej jakieś oparcie w swojej osobie.
- Ty... co kurwa?! - gdyby się dało to zbladłby jeszcze bardziej, był jednak wampirem tak więc z wiadomych przyczyn było to niemożliwe. Przez chwilę zacisnął dłoń, w którą wpleciona była mniejsza, jego żony, z potworną siłą. Opanował ten odruch jednak bardzo szybko, nim zdążył zmiażdżyć jej kości.
Zamarł na dłuższą chwilę patrząc gdzieś w przestrzeń ponad fioletową kaskadą włosów wtulającą się w jego pierś. Starał się wszystko chłodno analizować jednak jego gwałtowność i porywczość skutecznie stawiała opór i kazała natychmiast zrzucić ją z siebie i zatłuc na śmierć. Zdradziła go... z kobietą. Do tego z narzeczoną ich syna. Chociaż znał cholernie dużo języków w żadnym z nich nie był w stanie znaleźć słowa wystarczająco obelżywego na to co zrobiła. Odetchnął kilka razy, bardzo głęboko i przymykając oczy liczył od dziesięciu w dół. Podobno to pomaga by się uspokoić. Ale jak być spokojnym w takiej sytuacji? Choć miał wielką ochotę zabić ją tu na miejscu i maltretować jej zwłoki jeszcze długo po śmierci stopniowo wylewał na siebie kubeł, po kuble zimnej wody.
Pobił ją w przypływie furii, to nic, że sama go sprowokowała. Wyrzucił z zamku nie dbając o to czy uda jej się przeżyć czy nie, zbyt zaślepiony był wściekłością. Za jej plecami planował rozwód a do tego niemal skończył w łóżku z jakąś młodą siksą. Uświadamiając sobie powoli, że jeśli znów da się ponieść będzie cholernym hipokrytą tłumił brutalnie żar, który podsycał go do kolejnych rękoczynów. Ostatnio musiała mieć niezły talent do wyprowadzania go z równowagi.
- Przecież kiedy on się dowie to Cie zabije... Mają zostać zaręczeni... - odpowiedział kiwając lekko głową jakby na potwierdzenie własnych słów. To tylko kwestia czasu aż się młody dowie o tym, że jego kobieta przespała się z jego własną matką. Wystarczy kropla krwi blondynki do tego by zrujnować umowę jaką zawarł z Yuki w celu połączenia rodzin oraz by znienawidził Omitsu prawdziwie i szczerze. Ale na samych emocjach z pewnością nie skończy. Samael był porywczy jak ojciec i o wiele gorzej przychodziło mu panowanie nad sobą.
Wampir miał tylko chwilę na podjęcie decyzji a to nie było łatwe. Kobieta lub syn. Jeśli pomoże Omi to i tak nie było gwarancji na to, że do niego wróci tak więc po wszystkim może zostać odprawiony z kwitkiem narażając się równocześnie na gniew syna w razie niepowodzenia. Jeśli zrobi na odwrót, żonę straci bezpowrotnie a to, że opisze się po stronie Samaela i tak nie przysporzy mu żadnych korzyści. Mimo wszystko taki wybór prostym nie był. Wszak nie liczyły się tu tak naprawdę korzyści.
- Spójrz na mnie - wolną ręką, którą ją obejmował uniósł jej podbródek w górę, tak by zmierzyła się z nim twarzą w twarz - Chcę wiedzieć tylko jedno Omi. Czy ty mnie nadal kochasz? Po tym wszystkim co Ci zrobiłem? Chcę to wiedzieć
Pytanie bardzo istotne. Jeżeli kobieta nadal go kocha, będzie się starał jej pomóc, wszak był jej mężem. Jeżeli nie... niestety ale nich radzi sobie sama i wypije piwo jakie nawarzyła...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Nie Paź 06, 2013 10:11 pm

Najłatwiej jest osądzać kogoś nie znając nawet części prawdy. Czemu nie dał jej się wygadać i powiedzieć o tym, że nie ma 100% pewności, o tym, że nic nie pamięta i o tym, że być może to tamta sprowokowała całą sytuację.  Taki urwany film już na starcie przegrywa chociażby z ciężkim urazem głowy i utratą pamięci. Chora po jakimś czasie przypomina sobie urywki z własnego życia, swoich bliskich oraz gorsze jak i te lepsze momenty. A tu ? Zupełna pustka, nic, zero ! I chyba to ją najbardziej trapiło. Nie można do końca szczerze przeprowadzić rozmowy z samym sobą jeśli nie zna się podstawowych faktów. Opierając teorie na dosłownie 1 zdaniu wampirzyca znalazła się w punkcie bez wyjście. Tkwiąc w kropce nawet ktoś z zewnątrz nie będzie umiał jej pomóc. Bo po pierwsze chodziło o jej złamaną i nadszarpniętą psychikę.  Dobita poranną informacją przez kilkanaście minut potrafiła stoczyć się na samo dno. W pierwszych chwilach chciała zadzwonić do Yvelin bo ta zostawiła jej swój numer tylko co powiedzieć. Jak wprost zapytać o noc i dlaczego tak szybko wybiegła. Tak się nie robi. Drugą kwestią był Samael ale tutaj w jakimś procencie czuła się usprawiedliwiona. Równie dobrze mogło wypaść na 50 innych kobiet mieszkających w mieście. Nikt nie raczył poinformować wampirzycy o zamiarach dotyczących zaręczyn. Jeśli ktoś mógł mieć tu do kogoś żal to tylko Omi do Kaina i Yuki. Ach i na końcu została nam kuzyneczka. Gdyby tylko radosna nowina dotarła do jej świętych uszu zapewne popadłaby w załamanie nerwowe a kto wie czy nie targnęłaby się na własne życie. Pięknie pani O. odwdzięczyła się jej za ostatnią rozmowę i szczere rady. Tak pięknie dziękowała, że jest i że ją wysłuchuje. To teraz w ramach prezentu spała z jej córką. Kwestia Kaina była dla niej jasna tym bardziej, że w jej głowie widniał obraz posuwanej służki w ich małżeńskim łożu.  Podsumowując za taki wyczyn powinna otrzymać owacje na stojąco. Za jednym zamachem skrzywdzić tyle osób ? No no pogratulować.
Słysząc nad uchem grzmiący męski głos jeszcze mocniej wtuliła twarz w jego koszulę. Zaciśnięte z całej siły kły były idealnym odwzorowaniem nacisku jaki przez chwilę miażdżył jej smukłe palce. Nie śmiała nawet drgnąć a co dopiero mówić o wydawaniu dźwięku. Pozwijana na kolanach bez trudu skuliła się jeszcze bardziej odpuszczając po chwili. Ten nagły skurcz wszystkich mięśni to nic innego jak zwykła reakcja obronna organizmu przed ciosem. Tak, tego się spodziewała. Albo uniesienia za włosy do góry pod sam sufit albo mocnego uderzenia w żebra. Nie czując nic z wymienionych rzeczy rozluźniła ciało co jednak nie oznacza, że patrzyła na twarz Kaina. Wręcz przeciwnie, kryjąc się pod kaskadą włosów z wysoko związanego kucyka nasłuchiwała. Ciężki oddech był nie tylko aż za dobrze słyszalny ale dodatkowo pamiętajmy gdzie ulokowała głowę. Klatka piersiowa faceta unosiła się i opadała o wiele głębiej niż jeszcze kilka sekund temu. Z nutką strachu pomieszaną z obojętnością (choć wydaje się to niemożliwe) czekała wyroku. Gdy zrobimy coś złego w sensie, w którym trawi nas to od środka kara przynosi swego rodzaju ulgę. I choć zazwyczaj cierpi ciało to dusza staje się czystsza tak jak sumienie.
To moje dziecko, ja go urodziłam. Nie potrzeba wielkich słów żeby wyrazić to co jest oczywiste.  Trzy długie miesiące nosiła go pod serduchem, poród też nie należał do przyjemności, później kąpania, zabawa, usypianie, nauka chodzenia i sto innych powodów dla których słowa męża wydawały się nierealne. Jak ktoś mógłby być zdolny do tego żeby skrzywdzić własną matkę ? Ona nie znała Samaela z tej strony. Dla niej był jeszcze ciągle małym chłopcem, którego czasem trzeba przytulić i pogłaskać po głowie. Niekiedy niestety zdarza się tak, że widzimy tylko to co chcemy nie dopuszczając do swojej świadomości innego scenariusza. Czyżby gdzieś po drodze umknęło jej uwadze to co wyczynia młodzieniec ? Jak się zabawia i co porabia pod nieobecność rodziców.  Nie wiedziałam. Unosząc delikatnie głowę w końcu odkleiła się od klatki piersiowej elegancko ubranego mężczyzny. Po dobrze wyprasowanej koszuli został tylko zmięty materiał z niewielkimi plamami od łez na środku.  Podobno tylko winny się tłumaczy ale ona musiała cokolwiek wyrzucić na swoje usprawiedliwienie. Nie mówiąc nic postąpiłaby wbrew sobie.
Chwycona o wiele delikatniej za podbródek uniosła nie tylko głowę ale całą siebie. Po prostu z pozwijanego kłębka usiadła prosto okrakiem na udach białowłosego. Potargana, niemalowana i z zaczerwienionymi oczami wyglądała niczym postać z tragedii. Gdyby wczoraj reprezentowała taki obraz istnieje szansa, że Yv nie pokusiłaby się.  Omitsu przechyliwszy lekko głowę na bok zmusiła, aby dłoń szlachetnego objęła jej wilgotny policzek.  Pytanie gwałtownie wtargnęło do jej mózgu skupiając na sobie całą uwagę szarych komórek.  Teraz już wiedziała o co w tym wszystkim chodzi. Miał ją jak na dłoni, w garści. Odpowiedź pewnie znał sam a pytanie było tylko wymaganą formalnością. Wszak tylko idiota pozwoliłby aby jedyna osoba, która wyraża zgodę na pomoc odwróciła się tyłem. Nie mogła stracić syna, nie mogła tak zranić Yuki. Pierwszy raz była zmuszona podpisać pakt z diabłem. Oddać swoje ciało i dusze w zamian za coś czego potrzebowała jak powietrza.  Od pytania do odpowiedzi minęła dosłownie króciutka chwila. Kocham cały czas. Umarł król niech żyje król…
Z pełną odpowiedzialnością swego czynu poczęła przysuwać się coraz bliżej i bliżej aż w końcu jej wilgotne wargi niemal spotkały się z uchem „ukochanego”. Ja musze wiedzieć. Nie trudno było domyśleć się co takiego planuje czystokrwista. Skoro Sam mógł odczytać przeszłość Yv to Kain mógł to zrobić ze wspomnieniami Omi. Wyciągnąwszy dłoń ze splotu palców delikatnie ale stanowczo obróciła jego głowę w stronę swojej szyi. Z wielką bezradnością objęła męża w pasie i zamknęła oczy. Nie lubiła, wręcz nienawidziła oddawać swojej krwi. To była dla niej świętość. Robi to z przymusu i na własne życzenie. Bądź delikatny Wymruczała z brodą wspartą na jego ramieniu, tak na wszelki wypadek. Chociaż raz trzeba postąpić tak jak należy a nie tak jak jest nam łatwiej. Czas dorosnąć i wziąć swoje życie w swoje ręce. Nawet za cenę duszy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament O.A   Pon Paź 07, 2013 12:41 am

Oczywiście, że o wiele łatwiej było mu ją od razu osądzić, to zawsze było proste. W dodatku nie podała mu żadnego usprawiedliwienia swojego czynu, które mogłoby choć trochę złagodzić jego reakcję. Choć nawet jeśli powiedziałaby mu o upiciu się wątpliwym było by przyjął to jako wystarczająco dobrą okoliczność łagodzącą. Zdrada była zdradą a alkohol nigdy nie był żadnym wytłumaczeniem. Jeżeli ktoś nie kontroluje się po spożyciu nie powinien w ogóle pić lub uważnie pilnować ilość procentów jakie w siebie wlewał. Sam nie był święty, w końcu miał zamiar z pełną świadomością przelecieć służkę w ich małżeńskim łożu, jednak koniec końców jednak do tego nie doszło. A nawet jeśli uprawiałby z nią seks... Nie mogło się to w żaden sposób równać z czynem jakiej dokonała jego żona. Bo skrzywdziła nie tylko swojego męża ale również i syna. Skomplikowała swoje oraz prawdopodobnie zrujnowała życie przyszłej pary młodej. Oczywiście nie zrobiła tego sama, blondynka aktywnie się do tego przyczyniła jednak z pewnością to fioletowo włosa zbierze największe gromy.
Fakt faktem, że nikt nie poinformował jej o zaręczynach dwójki wampirów jednak powinni to zrobić sami. Kain jako głowa rodu miał tylko obowiązek podjąć decyzję czy zgadza się na zawarcie związku małżeństwa między nimi czy też nie. W dodatku z żoną żadnych kontaktów nie utrzymywał przez pewien czas z oczywistych względów. Z resztą czy to cokolwiek zmienia, że Yvelin miała być zaręczona? Przecież widziała tą parę u siebie na przyjęciu. Nawet gdyby nie było między nimi żadnej przysięgi to i tak przespała by się z dziewczyną swego pierworodnego. Tak więc usprawiedliwienie 'nie wiedziałam' również nie posiadało żadnej mocy obronnej.
Skrzywdziła za jednym zamachem pokaźną grupkę bliskich sobie osób w bardzo krótkim czasie. Musiała mieć więc naprawdę wielki talent do robienia innym krzywdy. Sama chyba jednak cierpi z tego powodu nie mniej. Świadomość popełnionego przez siebie błędu, który okaże się potworny w skutkach musi być potwornie przytłaczająca. Było to widać gołym okiem. Żałosny obraz jaki sobą właśnie reprezentowała daleki był od tego jak wygląda i zachowuje się w normalnych warunkach. Niestety nie wiele już chyba mogła zrobić oprócz płaczu i załamania rąk. Czasu nie da się cofnąć a machina już ruszyła. Niedługo runie lawina, której prawdopodobnie nie da się powstrzymać.
- To już nie jest dziecko. To potwór - słowa wampira były twarde i dosadne jednak prawdziwe. Nie wiedział jak mogła nie zauważyć jaką bestię wychowali w domu. Samael był agresywny, porywczy i nerwowy, trochę jak swój ojciec. Lubił brać wszystko na co miał ochotę, nie ważne czy był to przedmiot czy też kobieta, którą miał ochotę posiąść. Zdecydowana różnica między nimi była taka, że panicz Asmodey nie potrafił się w żaden sposób kontrolować i wiecznie folgował swoim bestialskim instynktom. Co zrobi jeśli dowie się z kim spała jego narzeczona? Można się spodziewać tylko jednego, szału. Białowłosy zdawał sobie sprawę, że to tylko kwestia czasu. Znając upodobania swego syna, domyślał się, że gryzł Yvelin gdzie tylko się da. A by poznać prawdę wystarczyła tylko niewielka ilość jej posoki, która spłynie na jego język. Wątpił by sama przyznała się do zdrady. Szczególnie takiej... Ich małżeństwo wisiało na cienkiej nitce. Wątpliwym było by po tym wszystkim dało się jeszcze je uratować. Bardziej martwiło go to co stanie się z Omitsu. Samael nie odpuści dopóki nie będzie trzymał w rękach jej odciętej głowy. Tego mógł być pewien na sto procent. Nie będzie się już liczyło to, że go urodziła i wychowała. Przeleciała jej kobietę. To zmienia wszystko.
Kain sobie ze świadomością tej zdrady jakoś poradzi. Była pijana i potrzebowała bliskości gdyż on nie zjawił się od razu po otrzymaniu wiadomości. On z resztą omal nie puknął jakiejś młodej siksy mając ochotę na seks i nie mając żony pod ręką. Samael jednak nie będzie tak wyrozumiały... Swoją drogą interesujące co Yvelin miała na swoją obronę. Alkohol? To nie wszystko. Przecież skoro miała ochotę na seks w każdej chwili mogła gzić się z narzeczonym. Ona jednak odtrąciła go. I poszła zaliczyć jego matkę. Była winna tak samo jak starsza wampirzyca. Aktualnie jednak mało obchodziła wampira córka Yuki gdyż całą swą uwagę poświęcał teraz małżonce.
Otarł jej łzy i ułożył dłoń na jej policzku tak jak chciała. Gładził go lekko kciukiem wpatrując się w jej zmarnowane oblicze. Nieuczesana, nieumalowana z oczami zaczerwienionymi od wylewaniem łez wzbudzała w nim silne emocje. Miał ochotę ją do siebie mocno przytulić, szepnąć coś uspokajającego i trzymać tak chroniąc przed całym złem tego świata. Wiedział, że by się nie opierała.
Owszem, zdawał sobie sprawę z tego, że miał ją w garści. Wiedział również, że nie może do końca wierzyć jej wyznaniu 'gorącego uczucia'. Było to nieco jak wyznanie pod przymusem, z pewnością powiedziałaby, że jest zielonym osiołkiem w bordowe ciapki gdyby chciał. Postanowiła oddać mu swoje ciało jak i duszę w zamian za obietnicę pomocy nie dostrzegając pewnej rzeczy. Czy były to aż tak cenne rzeczy by nie mógł jej zastąpić i nie mieszać się w tą sprawę? Mógłby zignorować jej problemy zostawiając samą sobie i posuwać służki czy też znaleźć inną kobietę na stałe. Mimo to zgodził się wziąć na swoje barki ciężar odpowiedzialności za jej czyny oraz przyjąć na siebie falę szamba jakie wywołała. To musiało świadczyć o czymś głębszym niż sama chęć posiadania jej na własność jak lalki, która potakuje gdy pyta czy go kocha i rozkłada nogi na jego życzenie.
W tej chwili może tego nie zauważy, biorąc go za zło konieczne, z którym należy podpisać pakt by wygrzebać się z bagna. Kiedyś jednak powinna dotrzeć do niej oczywista prawda.
Nie widząc większego sensu w komentowaniu jej bądź co bądź sztucznego i przymusowego wyznania pokiwał tylko głową na znak, że rozumie. Chciałby jej powiedzieć, że również ją kocha jednak chyba jest jeszcze na to za wcześnie. Żadna z ran się jeszcze nie zagoiła wystarczająco dobrze a do tego doszła nowa, kurewsko głęboka.
- Skoro musisz... - mruknął nawet nie kryjąc swojego niezadowolenia. Nie chciał tego robić gdyż wiązało się to z tym, że ujrzy scenę zdrady na własne oczy. Co innego suchy, słowny fakt a co innego widzieć jak żona robi sobie z inna kobietą dobrze. Obawiał się tego widoku ale bardziej chyba własnej reakcji. Mogła to odczuć po jego ociąganiu się. Dość długą chwilę wahał się lecz wreszcie zatopił kły w jej szyi. Nie trwało to długo, wszak wystarczyło tylko kilka kropel by poznać jej wspomnienia z minionej nocy. Widział jej oczami, czuł to co ona i znał jej myśli. To było... niemiłe przeżycie.
Gdy skończył jego głowa opadła powoli na oparcie fotela. Zamknął oczy a jego palce mocno zacisnęły się na podłokietnikach. Nie chciał otworzyć oczu. Wiązało się to z tym, że musiałby na nią spojrzeć a mogłoby się to skończyć ciosem. Siedział tak minutę, może dwie, które z pewnością wydawały się jej wiecznością. Trawił te informacje i starał się uspokoić.
- Ty to zainicjowałaś. Rozebrałaś się przed nią, ona się przyłączyła. Byłaś dominująca i doskonale wiedziałaś czego chcesz - wysyczał w końcu przez mocno zaciśnięte zęby.
Ta zdrada go bolała i to bardzo. Czuł się jakby wielka szpila rozpalona do czerwoności wbijała mu się prosto w serce. Miał zamiar zerwać z nią wszelkie stosunki i wymazać ze swojego życiorysu raz na zawsze, jednak odczuł jej wybryk bardzo boleśnie. Gruba warstwa lodu w jego wnętrzu musiała pęknąć i dać się wydostać na wierzch temu co sprawiło, że poślubił ją a nie inną. Ból dał mu do zrozumienia, że nadal ją kocha choć starał się to tak jak przed nią tak i przed sobą ukryć. Jak widać był jeden pozytyw tej sytuacji a mianowicie fakt, że Dracula musiał wreszcie pogodzić się z myślą, że mimo wszystko nie ucieknie tak łatwo od tej wampirzycy. Trudno wyrwać z siebie uczucie i wyrzucić z głowy bezpowrotnie. Teraz jednak nie był dla niej ukochanym czy mężem lecz diabłem. Złem koniecznym. Szkoda, że nie potrafiła czytać w jego myślach gdyż on sam pewnie nie będzie potrafił wyprowadzić jej z błędu.
- To co Ci powiedziała Yvelin... to nieprawda. Do niczego między mną a służką nie doszło - otworzył wreszcie ślepia i wpatrzył się w istotkę siedzącą okrakiem na jego kolanach. Nie musiał się jej tłumaczyć, nawet nie zagadała o tej kwestii. Mimo to to zrobił choć wiedział, że i tak mu nie uwierzy. Znał ją już od dość długiego czasu więc wątpił by jakiekolwiek słowa mogły ją przekonać. Jedynym sposobem by dowiedziała się prawdy było to co on zrobił przed chwilą. Kilka kropel jego krwi i będzie wiedziała wszystko. Imię córki Yuki z trudem przechodziło mu przez gardło. Ta mała blond zdzira podsłuchała jego rozmowę z Akane i opowiedziała wszystko Omitsu. Nie dość, że wtrąciła się w nie swoje sprawy to jeszcze bzyknęła jego żonę. Miał ochotę złapać ją za te kudły i rozerwać na strzępy.
- Gdybym tylko wtedy przyjechał... - rzucił cicho, sam do siebie, po prostu głośno myśląc. Widział przecież rozmowę Omi z Yuki i to jak przygotowywała się na spotkanie z mężem z zamiarem przeproszenia go i kuszenia go tyłkiem. Gdyby tylko wtedy się zjawił do całego tego burdelu by nie doszło... W dodatku stracił szansę na to by przyszła do niego z własnej woli. Teraz była do tego przymuszona myśląc, że w innym wypadku nie udzieli jej pomocy.
- Ty nie chcesz już do mnie wrócić. Wiem co myślałaś. Nie okłamuj siebie, nie okłamuj mnie. Pomogę Ci nawet jeśli już nie czujesz do mnie nic oprócz pogardy i niechęci. Ze względu na to co nas łączy... łączyło. I na Samaela - mówił bardzo spokojnie jednak wewnętrznie czuł jak rozpada się na kawałki. Teraz gdy uświadomił sobie, że nadal ją kocha, z jej krwi wyczytał iż przez tą małą sukę nie miała zamiaru wracać do męża - Nie chcę byś była ze mną z przymusu. Nie potrzebuje lalki, która zapewnia mnie o uczuciach i zrobi mi dobrze kiedy sobie tego zażyczę. Jeśli tak miałoby to wyglądać to nie chcę tego
To było trudne wyznanie bo wiedział, że właśnie może ją tracić bezpowrotnie i na zawsze. Miał ją w garści zgodziła się na wszystko a teraz daje jej wybór uświadamiając, że nawet jeśli nie będzie znów jego i tak nic na tym nie straci. Że i tak jej pomoże. Cóż, decyzja należała do niej, będzie musiał się z nią pogodzić.
Powrót do góry Go down
 
Apartament O.A
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: