IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plaża.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
AutorWiadomość
Clarie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3587-clarie#77646 http://vampireknight.forumpl.net/t3639-arie-clarie http://vampireknight.forumpl.net/t3596-clarie-informacje#77804
Zarejestrował/a : 03/12/2017
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Plaża.   Pon Sty 22, 2018 8:36 pm

- Tak to moja siostra... Drugi raz już znikła gdzieś bez mówienia...
Powiedziała cicho, patrząc na ziemie. Narysowała palcami serce na piasku, lecz już po chwili je zmazała. To było miłe ze strony chłopaka, że chciał jej pomóc, lecz dziewczyna nie potrafiła zaufać mu. Coś w środku jej tego zabraniało, może po prostu się bała ? Kto wie. Nagle przypomniała sobie słowa starszego wampira i panicznie zaczęła się rozglądać, lecz na szczęście nikogo nie było oprócz ich dwójki. Teraz była jedynie bezbronną wystraszoną dziewczynką. Zastanawiało ją jednak skąd zna on Yami. Białowłosa włożyła na siebie cicho płaszcz oraz buty, by nie zmarznąć jeszcze bardziej. Kiedy włożyła ręce do kieszeni, poczuła w jednej z nich karteczkę. Kiedy ją wyciągnęła, w ciszy przeczytała, co na niej piszę. Uśmiechnęła się delikatnie, jednak od razu zaczęła kaszleć. Po chwili uspokoiła oddech, a na jej policzkach widoczne były mocne rumieńce, jednak powód ich pojawienia się znała tylko ona.
- Gorąco...
Szepnęła cicho kładąc ręke na szyi w miejscu dosyć świeżej rany, na szczęście krew przestała z niej już płynąć.

_________________
Twoja nienawiść do ludzi wzrosła ? Nienawidzisz ich. Jednak wampirów również. Do kogo w takim razie należysz ?
Powrót do góry Go down
Masamune

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3484-masamune-dersarajevo http://vampireknight.forumpl.net/t3500-czarny-wilk#75691 http://vampireknight.forumpl.net/t3283-apartament-thanatosa
Zarejestrował/a : 04/09/2017
Liczba postów : 40


PisanieTemat: Re: Plaża.   Pon Sty 22, 2018 8:44 pm

Masamune spojrzał się na nią która zaczęła odpowiadać mu na pytania wiedział doskonale, że jednak nie mylił co do sióstr i rozpoznawania. Gdy zaczynał bardziej obserwować dziewczynę była jakaś dziwna i jakaś obolała. Przez chwilę zobaczył jak czegoś przestraszyła się, a co to było? nic nie wiadomo na dobrą sprawę. Westchnął cicho i usłyszał słowo "gorąco", wtedy kiwnął głową, przecież jest zimno do cholery. Dopiero skapnął się widząc jej rumieńce i szybko kucnął bez zastanowienia oraz położył swoją rękę na czole.
- Ty masz gorączkę?! - odpowiedział do niej. Nie mógł w to uwierzyć, jak dziewczyna może chodzić z gorączka po mieście w dodatku jest cholernie zimno.
- Nie ma to tamto zabieram Cię stąd - rzekł krótko zdeterminowany po chwili zapiął jej kurtkę kładąc czapkę i szalik. Założył na siebie kurtkę i kaptur. Dopiero wziął dziewczynę w ramiona i zaczął ją nieść w kierunku dzielnicy nocnej.

z.t x2 (z Clarie)

_________________
W budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie podpisikW budowie W budowie podpisikpodpisikpodpisikpodpisik
♣ ♠  THE PRETTY LITTLE ALICE ♠ ♣
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 422


PisanieTemat: Re: Plaża.   Nie Maj 06, 2018 9:46 pm

Smukłe auto sunęło niemal bezszelestnie po asfalcie, wymijając wolniejsze pojazdy z gracją i przyjemnym dla ucha mruczeniem silnika. Im dalej w kierunku plaży tym ruch był mniejszy, ze względu na późną porę, dzięki czemu podróż nie trwała jakoś szczególnie długo. Chociaż kierowca nie znał miasta ani rozkładu ulic, zbawienna była nawigacja satelitarna i pewnie od czasu do czasu wskazówki rzucane z kierunku miejsca pasażera. Pytanie jednak brzmiało - skąd się do cholery wziął ten samochód?
Samael mieszkał na co dzień w ponurym zamczysku, oddalonym od Yokohamy całkiem sporym kawałem drogi. Niestety nie dorobił się jeszcze własnego kąta, choć myślał coraz częściej o tym by wreszcie się wyprowadzić i uwolnić od despotycznego ojca tyrana i pierdolniętej matki. Tak czy inaczej, obecnie, by dostać się do miasta musiał brać ze sobą szofera, co robił wyjątkowo rzadko, albo pakował się do własnej fury. Kilka godzin wcześniej zaparkował pod barem gdzie poznał pewną osobę i wraz z nią udał się zapolować. Auto grzecznie czekało na powrót właściciela, a że prócz łyka gównianej whisky na melinie, od dość dawna nie miał alkoholu w ustach, czuł się na tyle pewnie by spokojnie prowadzić. Kontroli alkomatem może i nie przeszedłby pomyślnie, ale kto by się tam przejmował. Ważne, że mógł usiąść za kółkiem i nie rozwalić się na najbliższej latarni. I ot, cała historia. Po drodze do auta, wraz z nowo poznaną wampirzycą, wstąpili do jakiegoś całodobowego i obkupili się w sporą ilość procentów. Już po kilkunastu minutach byli na pustej o tej porze plaży.
Zgasił silnik, wyszedł i rozprostował nogi i plecy i przeciągłym mruknięciem wydobywającym się zza zaciśniętych zębów. Obszedł samochód, otworzył drzwi od strony pasażera wypuszczając towarzyszkę po czym skierował się do bagażnika.
- Zaczniemy od konkretu czy wolisz coś na rozgrzewkę? - zapytał wskazując jej butelki, małe i duże, z najróżniejszymi trunkami. Żaden nie był byle jaki. Młody smok dość już miał na dziś trucia się tanimi sikaczami. A co? Stać go kurwa.
Nie było koca czy nawet ręcznika, mężczyzna usiadł więc na piachu. Wydma na skraju plaży była idealna by widzieć wszystko z góry, piach, falujące morze i niknący w mroku niemal bezgwiezdnego nieba horyzont. Pewnie rano będzie burza.
- Usiądź. - wskazał skrawek ziemi obok siebie - Chyba, że boisz się odrobiny piasku. Albo, że w końcu naprawdę utnę Ci głowę. - białe kły błysnęły w ciemności. Wampir odkręcił butelkę jaką wziął dla siebie z wnętrza bagażnika i pociągnął z niej spory łyk.
- Więc, Veina. Od dawna tu mieszkasz? Nie wyglądasz na tutejszą. - sugerował się oczywiście wyglądem. Japońskie dziewczęta wyglądały zupełnie inaczej. Nie żeby mu to przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Azjatki zupełnie nie były w jego typie.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 604


PisanieTemat: Re: Plaża.   Nie Maj 06, 2018 10:36 pm

Czy powinna wsiadać z nieznajomym do samochodu nie było kwestią do rozważenia, ponieważ dla czarnowłosej to żadna nowość. Oczywiście Samael mógł okazać się jakiś pierdolniętym psycholem, który zaraz ją uśpi i wrzuci do piwnicy, ale nie przejmowała się tym szczególnie. Od razu bez kręcenia nosem usiadła na miejscu dla pasażera. Nie kwestionowała również tego, że prowadził po alkoholu, nie wypił dużo tej lury gdy jeszcze znajdowali się na mielinie, oczywiście mógł pić wcześniej, ale dla kompletnie nieodpowiedzialnej czarnowłosej to nie miało znaczenia. Nawet gdyby rozbił się na latarni zrzuciłaby winę na jego chujowe umiejętności prowadzenia, a nie każdy inny czynnik, choćby taki jak promile. Nie wiedziała również gdzie mają jechać, żadne z nich nie miało planu; dopiero w centrum miasta dogadali się w tej kwestii, czarnowłosa kilka razy odezwała się mówiąc jak najlepiej będzie dojechać na wybrzeże, ale nie była też typem upierdliwego współpasażera, który wraz wejściem do auta rozpoczyna słowotok. Była raczej milcząca, nie odzywała się bez potrzeby.
Dopiero gdy mężczyzna otworzył jej drzwi - bardzo dżentelmeńsko, podziękowała i razem udali się do bagażnika.
- Weźmy jedno i drugie, nie będę dwa razy chodzić. - powiedziała biorąc dwie butelki alkoholu wybranego w sklepie. Po zatrzaśnięciu bagażnika mogli w spokoju udać się na pobliską wydmę, najlepsze miejsce na plaży. Minusem piachu było to, że po wyjściu z plaży znajdował się dosłownie wszędzie, ale do trzeba było się przyzwyczaić, bo to plaża, nie.
Kobieta ze swoimi butelkami usiadła obok Samaela, zdejmując buty, bo chodzenie po plaży w botkach nie miało najmniejszego sensu; a dotyk piachu, oddającego ciepło pochłanianych przez cały dzień promieni słonecznych, był bardzo przyjemny dla chłodnych stóp wampirzycy.
- Gdybym faktycznie tego się bała, nie było by mnie tutaj. A Ty nie zadawałbyś sobie tyle trudu z przywiezieniem mnie i stworzeniem pozorów. - odparła bo faktycznie tak uważała, a przynajmniej inaczej zaplanowała to na miejscu psychopaty zgarniającego niewinne dziewczynki.
Czarnowłosa otworzyła swoją butelkę, zawierającą dobre wino, bo od tego postanowiła zacząć. A przecież miała nie pić, znowu to samo. Wtedy Samael zaczął pytać, a Vein uśmiechnęła się ukazując białe i ostre jak igły kły, odwracając głowę w stronę rozmówcy.
- Uwielbiam trash-talk. - odparła. To nie było szyderstwo, bo przecież o czym mieli rozmawiać. Mogła tylko docenić jego spostrzegawczość, choć bardzo trudne być to nie mogło; w żadnym calu nie przypominała Azjatki, miała chłodną i ostrą urodę typową dla mieszkanki Północy. - Co mnie zdradziło? - zapytała ironicznie. - Pomieszkuję. Czasami mam dość tego miasta, więc robię sobie przerwę dopóki nie zacznę nienawidzić kolejnego, w którym się zatrzymam. I tak cały czas. - odpowiedziała zgodnie z prawdą, biorąc łyk czerwonego wina.
- A Pan, Panie Psychopato, nie masz nic lepszego do roboty niż siedzenie tutaj ze mną? - bez krępacji, odpowiedz szczerze nawet jeśli faktycznie chcesz tylko zedrzeć z niej skórę i przerobić na wygodne wdzianko. Wyglądali trochę jak dwa wyrzutki społeczeństwa, siedząc i pijąc na brzegu. Z pewnością nie było nikogo w odległości kilku kilometrów, jedynym dźwiękiem tutaj po za ich głosami był szum morza, bardzo przyjemny i uspokajający. Rozmowa dopiero się rozwinie gdy stwierdzą, że to spotkanie może być jedynym ratunkiem dla tej nocy.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 422


PisanieTemat: Re: Plaża.   Pon Maj 07, 2018 10:09 pm

Czy powinien zapraszać obcą kobietę, poznaną na slumsach, do auta? Byli wampirami a wśród ich gatunku zdarzają się naprawdę chore pojeby. Nie żeby Samael nie miał czegoś za uszami, ale porwania, gwałty i morderstwa dla sadystycznej przyjemności miał już, miejmy nadzieję, za sobą. Z resztą, nie wysilałby się tak bardzo by stwarzać pozory zwykłego tripu na plażę. Gdyby miał wobec brunetki jakieś ukryte, niecne zamiary, wykorzystałby okazję tuż po wyjściu z meliny. A co do niej? Przecież to ona mogła się okazać jakąś psychopatką. Jeśli tak to trudno, może nawet by się trochę rozruszał gdyby chciała się napierdalać. Wolałby jednak żeby do tego nie doszło, mimo wszystko. Kolejne ciuchy podarte, tapicerka w aucie zaświniona krwią... To byłoby już chyba trzecie zapaćkane w tym tygodniu. Ojciec powiesiłby go za jaja.
A teraz scena jak z romantycznego filmu. Ona i on. Sami. Siedzący na skraju plaży, wpatrujący się w horyzont niknący w bezkresnej nocy. Pijący alkohol prosto z gwinta jak panowie na ławeczce w parku. Zajebioza. Wampir pokiwał tylko głową na potwierdzenie słów towarzyszki. Dobrze kojarzyła fakty, kto by się cackał w takie podchody żeby napaść drugą osobę?
- Trash-talk? Wolałabyś żebym porównywał Twoje włosy do burzowego nieba a oczy do szlachetnych kamieni? Naprawdę? - nawet śmiechnął. Z dwojga złego wolał zapytać o coś neutralnego niż rzucać głupimi komplementami byle tylko w jakikolwiek sposób rozpocząć rozmowę. - Zawsze jesteś taką suką? - w głosie Asmodeya nie było nawet krzty zarzutu czy kpiny. Przeciwnie, wyglądał na rozbawionego. Kąciki jego bladych ust stale unosiły się ku górze, szkarłatne ślepia co jakiś czas zerkały na siedzącą obok wampirzycę.
Czy dobrze się bawił? Za wcześnie by wyrokować. Na pewno się nie nudził a to już plus. No i Veina nie zdążyła mu jeszcze napsuć nerwów. Yay.
- Teoretycznie mam. - pociągnął kolejny spory łyk z butelki - Kilka ustawionych spotkań, trening, rozmowa z głową rodziny. - na ostatnie słowo wyraźnie się krzywił a nawet splunął gdzieś na bok jakby jakaś nieczystość zaległa mu na języku. Upił jeszcze trochę i nagle całkowicie zmienił mu się humor. Ponownie. Podczas tej krótkiej wymiany zdań działo się to kilkukrotnie i nie zdziwiłby się jakby rozmówczyni zaczęła się gubić w tym w jakim właściwie nastroju jest jej nowy znajomy.
- A co jeżeli... - zaczął a jego długie kły błysnęły w ciemności. W oku też mu jakoś intrygująco zalśniło - Wcale mnie tu nie ma? - trącił brunetkę ramieniem, na tyle lekko by nie gibnęła się na bok ani nie wypuściła wina. - No wiesz, może jesteś jebnięta i jestem tylko wytworem Twojej wyobraźni. W takim wypadku nie mam nic innego do roboty jak tylko siedzieć tu z Tobą. - stuknął swoim szkłem o jej wino w geście... nie wiem? Toastu? Jak zwał tak zwał.
- Wypijmy więc za to, że wolę upić się tu z Tobą zamiast zająć się tym czym powinienem. Albo za to, że wymyśliłaś sobie tak zajebiste towarzystwo jak moje. - wyszczerzył się szeroko.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 604


PisanieTemat: Re: Plaża.   Wto Maj 08, 2018 7:10 pm

Cóż za pocieszająca myśl, że Samael gwałty i morderstwa dla sadystycznej przyjemności miał już za sobą, najwyraźniej trafiła na nieco lepszy okres w jego życiu, przynajmniej ten mniej rozrywkowy. Może i lepiej. Jednak generalnie powinien wiedzieć, że kombinowanie na dłuższą metę jest nudne i również niebezpieczne, czarnowłosa potrafiła się bronić nie tylko klasycznymi kopnięciami w krocze, ale przed prawdziwym zagrożeniem również. Zwłaszcza jeśli miała chronić swoją twarz - dosłownie, gdyby tylko poczuła, że jakkolwiek jej idealne porcelanowe lico zostało skrzywdzone, agresorowi urwałaby jaja i kazała połknąć, a to byłby tylko przyjemny początek.
Wampirzyca w całkiem niezłym humorze, popijała sobie czerwone wino patrząc na malownicze morze i wsłuchując się w szum fal, gdy zauważyła, że faktycznie wygląda to jak kalka z podrzędnego romansidła, szkoda tylko, że deszcz nie padał.
- Burzowe niebo, nieźle. Widzę, że pod tymi tatuażami kryje się dusza poety. Świetnie, jestem mile zaskoczona. - powiedziała kiwając głową, jednak z jej słów kipiał sarkazm, a mężczyzna był na tyle inteligentny by to zauważyć.
- Podobno zawsze, to przeważająca opinia, ale mnie samej jest to ciężko zweryfikować, ponieważ mogę być nieobiektywna. Rozczarowany? Nie wyglądasz na wrażliwego, ale gdybym uraziła Twoje uczucia daj znać. - jak widać sarkazm przejmował kontrolę, ale dla kobiety było to normalne. Może jednak spasuje, by do końca nie zrażać rozmówcy, bo w gruncie rzeczy był to bardzo miły epizod tej nocy. Wino było świetne, trafiła na ciekawego rozmówcę, nad brzegiem morza o tej porze panowała kojąca cisza nie to co w mieście, a wiatr delikatnie rozwiewał jej włosy, więc wampirzyca nie mogła narzekać.
- Czyli się opierdalasz. - skwitowała krótko, używając bardzo niecenzuralnego słownictwa, tuż przed pociągnięciem większego łyka z butelki; czerwone wino przyjemnie rozlewało się w gardle, a sam jego smak wywoływał delikatny uśmiech na twarzy czarnowłose. Kobieta zerkała na swojego rozmówcę, poświęcając mu uwagę i lustrując od góry do dołu.
- Jeśli jest jakiś problem z głową, to może trzeba zakończyć jej panowanie i odciąć? - powiedziała unosząc brew do góry, może Samael nie rzuci się na nią za wyrażenie opinii; to byłoby typowe działanie w jej stylu, nie lubiła się podporządkowywać, więc niezadowolenie zamieniała w działanie. Na jego kolejne słowa, a raczej ciekawą teorię, szczerze zaśmiała się ukazując białe zęby, zwłaszcza kły, których nigdy nie starała się chować, bo uważała za część tożsamości.
- A to czy jestem jebnięta to jedna kwestia.. - powiedziała wymijająco.  -Ale w takim razie jako wytwór mojej wyobraźni chcesz mi to uświadomić, skoro rozpoczynasz ten temat? - to można byłoby dalej rozwijać, oczywiście hipotetycznie. - Jednak zakładając, że jestem w miarę normalna, a dzisiaj jeszcze nic nie brałam.. - leków chyba też nie, a powinna zacząć - to jest mi bardzo miło, że pomimo tylu obowiązków, wolisz przebywać ze mną. Bycie atrakcyjniejszą perspektywą od spotkać i gównianych rozmów to moje zwycięstwo. - powiedziała i stuknęła butelką o szkło mężczyzny.
- Z resztą, kto tu mówi o upijaniu się? Masz jakieś dalekosiężne plany? - zapytała z lekkim uśmiechem wiedząc, że przecież do tego wszystko dążyło, do kolejnej nietrzeźwej nocy czarnowłosej; a już tak dobrze jej szło.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 422


PisanieTemat: Re: Plaża.   Sro Maj 09, 2018 4:08 pm

To były czasy! Rozkoszne polowania kończące się gwałtem i brutalnym morderstwem, pozostawianie za sobą rozczłonkowanych lub makabrycznie powykręcanych zwłok. Takie tam zabawy w Kubę Rozpruwacza. Młody był i głupi. Cóż, nadal jest, ale jego sadyzm i zwyrodnialstwo nieco ostygły. Stał się bardziej wyrafinowany i okrutny w nieco inny sposób. Wolał się pastwić nad ofiarą niż po prostu ją zarżnąć i zostawić w kałuży krwi i wnętrzności. A znęcanie się psychiczne sprawiało mu o wiele większą przyjemność. Nie ważne z resztą, przecież nie po to przyjechali na plażę.
- Wiele zyskuję przy bliższym poznaniu. - pomimo jej sarkazmu odpowiedział całkiem poważnym i pewnym siebie tonem. Mogła jeszcze tego nie dostrzegać, wszak znali się może pół godziny, ale pod tymi tatuażami naprawdę kryło się coś więcej niż tylko buntowniczy szczeniak z problemami natury emocjonalnej i psychicznej. Poeta z niego co prawda żaden, ale lubił dobre książki, których przeczytał już mnóstwo, mimo tak młodego, jak na wampira wieku.
- Bynajmniej, nie przeszkadza mi to ani trochę. Przeciwnie. - zaśmiał się krótko. Sto razy bardziej wolał towarzystwo szczerej i sukowatej kobiety niż słodkiej idiotki analizującej każde słowo przed jego wypowiedzeniem, aby czasem nie urazić rozmówcy. To było takie nudne... I sztuczne. - Myślisz, że tak łatwo mnie urazić? Nie doceniasz mnie! - wyszczerzył się szeroko - Jest takie powiedzenie, że nikt nie może obrazić nas bardziej niż my sami, bo w końcu tylko my tak naprawdę wiemy kim jesteśmy.
Spoważniał na kilka sekund. Wpatrzył się w niknący w ciemności horyzont i kilka, przebijających się przez kałduny ciężkich chmur, bladych gwiazd. Jak zacznie padać będą musieli schować się w aucie i wyprawę przez całe miasto, żeby się tu dostać, szlag trafi. Dobrze, że przynajmniej trunków mieli pod dostatkiem więc nie ważne gdzie finalnie wylądują, na pewno nie zabraknie im alkoholu.
- Co masz na myśli? Odciąć głowę rodu czy odciąć się od głowy rodu? To dwie różne rzeczy i zupełnie inny poziom skomplikowania.
Jego relacje z ojcem nie były najlepsze, ale jakieś były. Młody Asmodey wiedział, że zamykając go w lochu, ojciec zrobił to co musiał, jednak mimo wszystko miał do niego odrobinę żalu. Po za tym on nigdy nawet nie chciał mieć syna. Na pewno nie takiego jak Samael. Bycie rozczarowaniem i sprawcą problemów odcisnęło duże piętno na umyśle dziecka, które teraz dorosło i zaczęło myśleć oraz działać samodzielnie. Czy zdecydowałby się jednak na zabicie Kaina? Nie wiedział czy był wystarczająco silny by to zrobić, a nawet jeśli to co potem? W rodzinie wybuchłaby pewnie mała wojna domowa o to kto posadzi dupę na tronie. Pomimo bycia kompletnie nieodpowiedzialnym, czuł swego rodzaju szacunek do rodu jako całości. Nie chciałby by pogrążył się w chaosie bratobójczych walk.
- Trzeba się cieszyć z każdego małego zwycięstwa. Moim jest to, że wyciągnąłem Cię na randkę - zarechotał pod nosem. Nie ważne co oboje myśleli o tej nocy, dla postronnych wyglądałoby to właśnie jak randka. Dwoje wampirów, samotnie na plaży, popijający alkohol i rozmawiający wpatrując się w morze i nocne niebo. Jak z filmu, nie?
- Dalekosiężne plany? Veina, błagam Cię... - Asmodey prychnął i pochylił się do tyłu aby rozłożyć się na ziemi, popierając z tyłu łokciami w pozycji półleżącej. Do połowy pustą butelkę whisky postawił gdzieś obok. - Carpe diem. Moje plany nie wybiegają w tej chwili dalej niż do zastanowienia się czy następna będzie wódka czy jin. - uśmiechnął się krzywo.
Jeżeli kobieta nie miała zamiaru się upijać, nie mógł jej za to winić, przecież wciąż miała prawo mu nie ufać. Po za tym nie każdy lubił urżnąć się do nieprzytomności. On sam na pewno wypije sporo, bo jebać świat i fakt, że jakoś będzie musiał stąd wrócić. A był autem. Najwyżej zadzwoni do kogoś z zamku żeby go odebrali bo jest zbyt zalany żeby prowadzić.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 604


PisanieTemat: Re: Plaża.   Czw Maj 10, 2018 11:47 pm

Świetnie, że Samael zmienił priorytety w swoim życiu, ponieważ zostanie jego kolejną ofiarą dla zaspokojenia sadystycznych pragnień to dość marna perspektywa, nawet jak dla Veiny, której życie ostatnio nie jest zbyt kolorowe. Oczywiście jak najbardziej rozumiała jego potrzeby, ponieważ sama święta nie była, z pewnością daleko było jej do tego stanu, i rozumiała, że opinia zależy od strony, po której się stało; ta od strony rękojeści zawsze była bardziej optymistyczna.
- Może będzie mi to dane. - odpowiedziała, myśląc, że bardzo by chciała poznać mężczyznę, również z tej drugiej strony, która na co dzień nie jest dostępna światu. Natomiast to już zależało jak potoczy się spotkanie i czy dalsza perspektywa znajomości w ogóle była możliwa. Czarnowłosa starała się nie oceniać po pozorach, wiedziała, że ludzie mogą kryć w sobie wspaniałe rzeczy niedoceniane przez innych, dlatego również sama nienawidziła gdy ją oceniano po wyglądzie lub krótkim spotkaniu, które nic o niej nie świadczyło.
- W takim razie nie będę próbować, z resztą póki co nie dałeś mi wystarczających powodów. Ale masz rację, najbardziej sami się krzywdzimy. - powiedziała, nie miało to zabrzmieć bardzo poważnie, ale chyba właśnie tak się stało, nostalgia wkradła się do rozmowy; to był trudny temat, Veina wcześniej tak o tym nie myślała, jednak z pewnością mogła przyznać mu rację.
- A to już zależy jak bardzo nie satysfakcjonuje Cię obecne położenie oraz jak wiele chcesz, czy też jesteś w stanie, z tym zrobić. - odparła, ponieważ mogła przedstawić jedynie teorię, nie znając kontekstu, a także samej sytuacji.
- Trzeba wiedzieć czego tak naprawdę się pragnie. Dla jednych władza to jedno co się liczy i wtedy choćbyś był pewien, że to nie Twoje miejsce, będziesz dążył do zajęcia go, po uprzednim odcięciu problematycznej głowy. - dodała. - A czasami lepiej samemu zniknąć. - nie mogła tego wiedzieć z autopsji; cały życie była sama, więc nie miała przed kim uciekać, jedynie przed sobą i podejmowaniem ważnych decyzji, ale to było co innego, ponieważ nigdy nie była nikomu podległa, pozostawiona sama sobie chciała przeżyć, czy pomimo tego, że wciąż tu była, udało jej się, nie wiadomo.
- Małe zwycięstwo dnia codziennego jest wtedy gdy o własnych siłach wracasz do domu. - powiedziała pod nosem, wcale nie nawiązując do swoich problemów z używkami, niee. - Mówiąc prawdę, dużego wyboru w tej spelunie nie miałeś. Jeśli już do tej randki musiało dojść, miałeś do wyboru mnie lub któregoś z tych przemiłych Panów, a pewnie nie jednemu się spodobałeś. W każdym razie pochlebia mi, że jednak to ja się tu znalazłam. - odparła i zaśmiała się pod nosem; patrząc obiektywnie, była tam najlepszą dziunią, z pewnością wyróżniającą się na tle innych bywalców. Czarnowłosa zdjęła skórzaną kurtkę i rzuciła gdzieś obok siebie, chociaż jej strój nie był najwygodniejszy i odpowiedniejszy na plażę, miło było poczuć chłodny wiatr na nagich ramionach. Popijając powoli czerwone wino, zerkała na Samaela, któremu najwyraźniej udzielił się klimat, czasami przenosząc wzrok na morze, które dzisiaj wyglądało wyjątkowo zjawisko.
- To bardzo wygodny sposób życia, ale nie zawsze prowadzi do dobrego. - odparła wiedząc, że chciała by czasami ktoś za nią pomyślał co teraz ma zrobić i jeszcze to wykonał, by ona mogła w spokoju odpocząć, o nic się nie martwiąc.
- Cisza i spokój to marzenie ściętej głowy. Dobrze, że wino nim nie jest. - skwitowała, ponownie sięgając po butelkę. - Przynajmniej teraz mogę być pewna, że nie jesteś psychopatą. Pijany nie zdołasz odciąć mi głowy i zrobić czegoś tam, co jeszcze kryłoby się w planach szalonego umysłu! - prawda?

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 422


PisanieTemat: Re: Plaża.   Sob Maj 12, 2018 2:59 pm

Tak naprawdę, Samael nie był aż tak ciekawą osobą, za jaką mogła go brać. Ot, rozchwiany emocjonalnie, z burzliwą przeszłością, problemem z zaakceptowaniem rzeczywistości i pogodzeniem się z tym co było. Nie był pewien czy kochał swoją byłą narzeczoną czy nienawidził jej za to co mu zrobiła. Podobne odczucia miał względem własnej matki. Nie zabił jej do tej pory usprawiedliwiając się samemu przed sobą brakiem okazji czy możliwości, bo ojciec ciągle był w pobliżu. Czy to jednak na prawdę stanowiłoby przeszkodę? Gdyby naprawdę chciał to wyrwałby jej ten różowy łepek razem z kręgosłupem. Dlaczego więc tego nie zrobił? Młody Asmodey był pełen sprzeczności. Sam chyba do końca nie wiedział kim tak naprawdę jest i czego pragnie. Można było określić go krótko - supeł. Wielki kłębek poplątanych myśli, sprzecznych emocji i pragnień. Jego jedynym celem było przeżyć do dnia następnego.
Z kolei jego towarzyszka wydawała się być bardzo interesująca. Ładna, zgrabna, nie byle jakiej krwi a jednak odwiedzająca takie miejsca jak slumsy i tamtejsze podłe speluny. Pijąca alkohol i odurzająca się narkotykami. Nie wyglądało jakby robiła to z czystej przyjemności czy też uzależnienia. Smok swoimi bystrymi ślepiami dobrze widział, że za tym wszystkim stoi jakaś historia, którą Veina, może zechce mu kiedyś zdradzić.
- Poważnie się zrobiło. - skrzywił się lekko i wpatrzył się gdzieś w odległy punkt na morzu. Coś się poruszało tam w oddali. Statek transportowy? Na pasażerski nie wyglądał, za mało świateł. Nie istotne z resztą. - Trafiłaś w sedno. Ja nie wiem czego chcę. Wiesz jak to jest? Być po uszy w jakimś bagnie, być nieszczęśliwym z tego powodu a jednak nie walczyć o wydostanie się bo nie widzi się alternatywy? - szkarłatne ślepia odwróciły się w kierunku brunetki. Na wrednej gębie zagościł krótki grymas, który wprawny obserwator mógłby zinterpretować jako uśmiech. - Myślę, że dobrze wiesz o czym mówię.
Nie wyglądała na szczęśliwą ze swojego położenia a jednak zdawała się też nie mieć ochoty lub motywacji by je zmienić. Zabawne jak byli do siebie w tej kwestii podobni. I oboje byli całe życie sami, choć on w nieco innym sensie. Jego po prostu nikt nie rozumiał i zawsze był pozostawiany sam ze swoimi problemami pomimo bycia otoczonym przez rodzinę i sługów ojca.
Cóż z niego za farciarz! najlepsza dziunia w klubie zdecydowała się wybrać właśnie jego aby udać się na dalszy melanż. Nie mógł wręcz opanować radości i dumy jaka go rozpierała! Uśmiechnął się szeroko. - Też nie miałaś zbyt wielkiego wyboru. Zakończyć noc sama, z jakimś neandertalczykiem albo ze mną. - można rzec, że wybawili się nawzajem. Wampir uniósł się z powrotem do siadu i sięgnął po odstawioną chwilę temu butelkę. Pociągnął łyk rozgrzewającej przełyk cieczy. Zerknął na Veinę. Faktycznie, jej strój nie był odpowiedni na tego typu miejsce, ale on sam przecież też nie siedział tu w kąpielówkach.
- Szkoda byłoby odcinać taką ładną głowę. - zaśmiał się. Ehh jakby nigdy w życiu nie zabił bez litości ładnej kobiety... - Tak, to był komplement. Może i pokraczny, ale i tak doceń. - parsknął. Dopił resztkę swojej whisky. Wytrąbił butelkę w dość szybkim tempie. Za szybkim. Jeżeli nie przystopuje, pewne było, że urżnie się w trupa.
Zamachnął się i cisnął szkłem gdzieś w dal a butelka po wykonaniu kilkunastu obrotów w powietrzu, głucho upadła na miękki piasek.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 604


PisanieTemat: Re: Plaża.   Nie Maj 13, 2018 9:54 pm

Może Samael się nie doceniał, dla niego te problemy były tylko uciążliwe, ale oznaczały również, że nie był pustym, zepsutym przez pieniądze tatusia mężczyzną, któremu łatwiej było unikać konfrontacji. Supeł myśli był długi, ale już sama jego obecność świadczyła coś o posiadaczu. Czarnowłosa nie mogła wiele wywnioskować, ponieważ znali się godzinę i póki co zebrało im się na filozoficzne dywagacje przy trunkach, ale z pewnością mogła stwierdzić, że pozory mylą, a ona sama chętnie zobaczy co kryje się pod obronną bezczelnością wampira. Oh, brzmi znajomo?
Czarnowłosa choć nie patrzyła na rozmówcę, dokładnie słuchała co mówił i bardzo ją uderzyła prawdziwość tych słów, chociaż początkowo mówił tylko o sobie, wszystko idealnie pasowało do kobiety, która usłyszawszy to wreszcie - nie tylko w swojej głowie - zawiesiła wzrok na morzu; przez chwilę poczuła smutek, a by ten stan długo się nie utrzymał szybko wypiła kilka łyków wina. Zwiesiła na chwilę głowę, wbijając wzrok w piasek, po czym odwróciła się i równie mocno wwierciła się niebieskimi tęczówkami w twarz mężczyzny.
- Zawsze możesz utopić się w tym bagnie. - powiedziała. Czyżby właśnie to była jej strategia? Brak obrony, brak chęci wydostania się z takiej pozycji. Samael przeceniał czarnowłosą, jeśli uważał, że za decyzjami w jej życiu stoi jakiś przełomowy moment, który pozbawił ją chęci do życia, ale jednoczenie nie zmusił do odebrania go sobie. W tym przypadku nie było żadnej tragicznej historii, więc czy tak naprawdę po tylu latach Veina miałaby co opowiedzieć? Jeśli nie, to chyba właśnie to było najbardziej smutne.
- Głowa to ojciec? - zapytała, a zgadywała. Zapewne nie przejmowałby się tym tak bardzo gdyby chodziło dalszego krewnego, chyba że ten wyjątkowo by utrudniał mu życie. - Nie wyglądasz na osobę, która chce rządzić, bawić się w politykę rodową. Skręcanie karków zapewne jest przyjemne, ale czy dla takiej rozrywki warto od razu kupować cały cyrk? - oczywiście nie oceniała, jedynie myślała na głos. Ją to nie pociągało, ale pewnie również kwestia taka, że nie należała do wielkiego rodu; właściwie, czy w ogóle miała jeszcze ród, rodzinę? Czuła, że zawsze była sama, dosłownie i w przenośni.
- Może dajmy sobie spokój z tą psychoterapią, bo zaraz żadnemu z nas nie pomaga. - odparła, z lekkim uśmieszkiem. W trakcie picia, prędzej czy później, poruszało się trudne tematy, ale faktycznie one zagęszczały atmosferę, a nie po to się tutaj znaleźli; bo właściwie po co? Żeby mieć z kim wypić.
- Szczerze powiedziawszy, zazwyczaj kończę sama, więc to całkiem miła odmiana. Chociaż jak sam widziałeś, lepiej samej niż z takimi.. elementami. - powiedziała, faktycznie tym razem wysilając się na szczerość. A po za tym nigdy nie wyszła by z neandertalczykiem, tacy nadawali się tylko do bicia. Nie była dziwką, więc nie kończyła każdego wieczoru z innym facetem sprawiając pozory bujnego życia, kurwienie się nie było sposobem na walkę z samotnością, bo tylko bardziej ją pogłębiało.
Na ten komplement zaśmiała się, szczerym perlistym śmiechem, który nie często można było usłyszeć. Odwróciła się do Samaela, jeszcze zanim cisnął butelką w ciemność.
- Doceniam. I za ten piękny komplement wypijmy. Cieszę się również ustaleniami, że dzisiaj nie bawimy się w psychopatów. Mam na sobie drogie ubrania, a krew ciężko się spiera. - dodała szyderczo, a po odwróceniu się do mężczyzny, stuknęła swoim winem o jego prawie pustą butelkę.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 422


PisanieTemat: Re: Plaża.   Wto Maj 15, 2018 1:22 pm

Jego problemy nie były uciążliwe. One ukształtowały go taką osobą jaką mogła oglądać w tym momencie. Każdy szczegół, od najdrobniejszego kolczyka czy tatuażu po rzeczy tak duże jak światopogląd i pomysł na życie, a raczej jego brak, były efektami jego krótkiej acz wyjątkowo burzliwej historii. Kiedyś był inny. Dziki, zwierzęcy, nienasycony. Był potworem, którego, kiedy uwolnił się na zewnątrz, nic nie potrafiło zatrzymać. Stoczył więc nie lada walkę, ze swoim własnym, ukrytym ja, aby pozostać sobą a nie zaślinioną bestią szukającej coraz to nowych ofiar do zarżnięcia. Walczył, jak zawsze samotnie. Udało się i oto był. Opanowany, zwycięski i... zmęczony. Wiedział, że nie może walczyć sam ze sobą przez wieczność. Kiedyś to wszystko pierdolnie i znów straci nad sobą kontrolę.
- Żeby ten statek zatonął wcale nie muszę nic robić. A bezczynności nie znoszę. - prychnął. Zbyt przywiązał się już do tej odrobiny wolności jaką posiadał. Zbyt zakochał się w samym sobie.
- Jestem zbyt złośliwy by po prostu pogrążyć się w tym bagnie. Wiem, że jest wielu, którzy tylko na to czekają a nie mam zamiaru sprawiać im satysfakcji.
Jeżeli poddanie się było strategią Veiny to najwyraźniej była dużo bardziej pogrążona w szambie niż początkowo przypuszczał. Chyba oboje potrzebowali swego rodzaju pomocy żeby wreszcie sobie wszystko poukładać. Pytanie tylko, kto bardziej? By wyjść wystarczy tylko znaleźć jakiś cel, motywację! A to może nie być wcale takie łatwe jak mogłoby się z pozoru wydawać.
- Ta, mój ojciec. - skrzywił się nieznacznie. Białowłosy w zasadzie nigdy otwarcie nie wystąpił przeciw synowi jednak ten zawsze czuł się jak piąte koło u wozu. - Rządzić? Nie znasz mojej rodziny. - zaśmiał się krótko co zabrzmiało nieco jak szczeknięcie - Dla większości jedyne co się liczy to krew. Chociaż jestem synem głowy rodu to jestem niegodny, bo moja matka nie jest z wampirzej elity. Dawali mi to do zrozumienia odkąd się urodziłem.
Znowu okazali się być do siebie całkiem podobni. Choć był wychowany w wielkiej rodzinie, zawsze otoczony przez inne wampiry to czuł się wyobcowany, nierozumiany i samotny. Pozostawiony samemu sobie z problemami i rozterkami. Jak widać by czuć samotność wcale nie trzeba naprawdę być sam.
Co do bycia głową rodu... Wcale nie wyglądał na takiego, którego ciągnęłoby do władzy. Mieć całą rodzinę na głowie? Dbanie o interesy, politykę, dobre imię w wampirzym światku... Nie, to zdecydowanie nie dla niego. Nawet gdyby mu proponowano to nie zgodziłby się przejąć kontroli nad rodem.
- Zdecydowanie nie pomaga. - umilkł na dłuższą chwilę. Za dużo już wypił skoro tak otworzył się przed w zasadzie obcą mu kobietą. Zwykle pilnować się do tego stopnia, że nawet dla dziewczyny, z którą się ostatnio spotykał wiele rzeczy pozostawało tajemnicą. - I tak powiedziałem już za dużo. To wina procentów. Albo tego, że po prostu musiałem choć odrobinę się komuś wygadać. - parsknął i spojrzał wgłąb butelki jakby tam doszukując się odpowiedzi.
- Tak czy inaczej padło na Ciebie. - wyszczerzył się szeroko, błyskając w ciemności białymi kłami.
Wypił z brunetką ostatni toast, rzucił butelkę gdzieś w dal i powoli podniósł się do pozycji stojącej. Dwa kroki i był już przy otwartym bagażniku, skąd wyjął butelkę ginu. Spytał  czy czegoś nie podrzucić przy okazji Vein, i jeżeli miała na coś ochotę, oczywiście zabrał wszystko ze sobą.
- Problem krwi na ubraniu łatwo jest rozwiązać, moja droga. - oho, zaczęło się. Zagadkowy błysk w oku i równie tajemniczy uśmieszek... - Wystarczy się ich pozbyć. - mrugnął do kobiety po czym roześmiał się krótko. Bardzo szybko przeszedł z fazy niemalże smutku do podejrzanej wesołości. Ale bez obaw, przecież obiecał, że nie odetnie jej głowy ani nic z tych rzeczy. Wyglądało na to, że ma ochotę się zabawić, powygłupiać. Albo ją uwieść. Proszę zaznaczyć odpowiedź, która państwu bardziej odpowiada.
Usiadł tam gdzie poprzednio i odkręcił butelkę.
- Włączyłbym jakąś muzykę, ale nie wiem co lubisz.
Świadom był, że nie do końca może odpowiadać jej jego ulubiona norweska kapela, w której zamaskowany wokalista o pseudonimie Scar, wydziera się wniebogłosy o paleniu kościołów i tym podobnych przyjemnych rzeczach.
- Techno-girl? Metalówa? A może jesteś ukrytą romantyczką? - trącił ją lekko ramieniem.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 604


PisanieTemat: Re: Plaża.   Sro Maj 16, 2018 5:21 pm

To, że problemy kształtowały charakter i hart ducha to chyba jedyna zaleta; faktycznie zmuszały do przekraczania granic, które wcześniej wydawały się nieprzekraczalne, na nowo wymuszały zastanowienie się nad ważnymi sprawami, sprawiały, że kolejny raz trzeba było weryfikować kim się było i czego naprawdę pragnęło, a to nie były łatwe pytania. Na przestrzeni wieków, czarnowłosa zmuszona była do radzenia sobie z nowymi wyzwaniami, które przynosiła zmiana czasów; za każdym razem musiała przyzwyczajać się do nowej rzeczywistości, zawsze sama stawiała czoła problemom i chyba przez to była już trochę zmęczona. Jej rozmówca również czuł odrzucenie, ze strony rodziny, i to z tak błahego powodu jakim była krew; z jeden strony rozumiała, że czasami lepiej jest nie mieć rodziny niż wiedzieć, że nie chcą Cię w niej, ale potem myślała sobie, że nie może wiele o tym wiedzieć skoro sama nie miała prawdziwej; jej namiastka zniknęła gdy jeszcze była praktycznie wampirzym dzieckiem, biorąc pod uwagę perspektywę wiecznego życia.
- Czyli posiadasz motywację, pokazanie innym, że się mylą też może nią być. W tym przypadku pobudki nie są ważne, jeśli dzięki temu odbierasz im tę satysfakcję, a sam zwyciężasz, choćby dla siebie. - może była to pokrętna logika, ale jednak nią była. Jeśli chodzi o rady, pocieszanie czy jakąkolwiek inną pomocą, Veina była najgorszą osobą do takiego zadania; sama nie znajdywała powodów dlaczego właściwie miałaby się jutro nie podpalić, więc wspieranie innych nie przychodziło jej naturalnie, nieważne jak bardzo by się nie starała.
- Czy to nie wygodniejsze rozwiązanie? Skoro jesteś niegodny, w przyszłości nie będziesz miał dylematu czy zostać głową rodziny. Z tego nie ma żadnych korzyści, jeśli zrobiłbyś coś wbrew własnej wolni, tylko byś się unieszczęśliwił, ale to chyba oczywiste. - tak, dla czarnowłosej ważna była wartość wymierna. Odpowiadała Samaelowi kończąc swoją butelkę wina, która nie wprawiła ją w tak dobry nastrój jak powinna, a przynajmniej jak się spodziewała. Przynajmniej dotyk chłodnego piasku na stopach nie rozczarowywał, tak samo jak widok morza.
- Jest małe prawdopodobieństwo, że kiedykolwiek jeszcze się spotkamy. Więc możesz mi powiedzieć wszystko, a ja wezmę to ze sobą do grobu. Tam wszystkie Twoje sekrety będą bezpieczne. - powiedziała z lekkim uśmiechem, uniosła kącik ust do góry, bo nie pozostało jej nic innego jak śmiać się z takich spraw. - Z resztą, nie powiedziałeś nic bardzo osobistego, na pewno są dużo gorsze rzeczy, którymi moglibyśmy się podzielić. - dodała z błyskiem w oku.
Mężczyzna szybko zmienił humor na lepszy, ale może to i dobrze, oby udzielił się wampirzycy.
- Jeśli możesz przynieść, to absynt. - powiedziała gdy wampir oddalił się w stronę samochodu. To z pewnością nie był dobry pomysł.
- Masz zamiar rozkręcić stypę? - z powodu ostatniej rozmowy i atmosfery inaczej nie dało się tego nazwać. Ale pomysł z muzyką było dobry, czarnowłosa zaśmiała się pod nosem.
- Może być metal, z tej nowoczesnej muzyki chyba to jest najlepsze.A na romantyczkę jeszcze za mało wypiłam. - jedna butelka przy jej możliwościach to było nic, wciąż wyglądało fantastycznie, musiała być delikatnie wstawiona, ale kompletnie nie było tego widać.
- Wczuwasz się w klimat randki! - dodała, bo przecież oboje wiedzieli, że to żart. - Ale jeśli masz jeszcze jakieś mroczne tajemnice, to śmiało, nie krępuj się. Jeden psychopata może mieć wsparcie w drugim. - skończyła i puściła mu oko; jednak ustalenia o niemordowaniu siebie nawzajem wciąż obowiązywały.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 422


PisanieTemat: Re: Plaża.   Sro Maj 16, 2018 9:18 pm

- Małe prawdopodobieństwo? Czuję się jakbym właśnie dostał kosza. Okrutna z Ciebie kobieta. - w zasadzie skoro całkiem nieźle im się rozmawiało, pomimo chujowego tematu, to dlaczego nie mieli by się skumać? Asmodey nie miał za wielu znajomych w Yokohamie więc chętnie przytuliłby do czarnego serduszka nową duszyczkę, do pogawędki czy wypadu na miasto. W zasadzie oprócz rodziny i służby to znał tutaj tylko Coco i Fabia. Z niebieskowłosą sprawa była dość skomplikowana a Landrynie nie miał zamiaru włazić z buciorami w życie.
Skoro smęty na temat trudnej przeszłości, smętnej teraźniejszości i braku perspektyw mieli już za sobą, naszedł czas żeby się trochę rozerwać. Wszak właśnie po to wyrwał pannę z knajpy i zabrał na plażę. Mieli miło i przyjemnie spędzić resztę nocy a nie smucić się i pogrążać w beznadziejnej melancholii. Całe szczęście, że Samael był rozchwiany także w kwestii humoru. Zdarzały się momenty gdy ta cecha okazywała się niezmiernie przydatna i jeden z nich właśnie nadszedł. Zanim do reszty zapanuje stypa a oni rozpłaczą się i zdecydują wypruć sobie z żalu żyły postanowił rozkręcić imprezę na swój sposób.
- Absynt? Skoro tak. Zanim się urżniesz tym zielonym cholerstwem do nieprzytomności powiedz mi chociaż gdzie Cię odstawić, księżniczko.
Krótki śmiech wampira dobiegł z wnętrza bagażnika, w którym grzebał w poszukiwaniu wybranego przez znajomą trunku. Kupił tego wszystkiego tyle, że mogliby zorganizować małe wesele. Wódka, wina, szampany, whisky, jin, absynt i czego jeszcze tylko dusza zapragnie. Nie było najmniejszych szans żeby zdołali wchłonąć taką ilość procentów nim wstanie słońce, więc większość pewnie się zmarnuje. Ale kto bogatemu zabroni? Wrócił do brunetki, wręczył jej butelkę i rozsiadł się tuż obok.
- Nowoczesnej? - uniósł jedną brew. Zabrzmiała jak jeden z tych wiekowych krwiopijców narzekających na wszystko co współczesne i "nowe". Kiedyś to było! Młody Smok zwykle nie bardzo przejmował się tego typu osobami. Za pewne za jakąś setkę czy dwie też będzie marudził, że za jego czasów to dopiero była muzyka. Mimo wszystko zaintrygowało go ile Veina może w zasadzie mieć lat. Po istotach ich gatunku w żaden sposób nie dało się rozpoznać wieku sugerując się wyglądem. Na pewno była starsza, tego był niemal pewien. W zasadzie to rzadko mu się zdarzało spotkać kogoś młodszego lub w zbliżonym wieku co on. Czasami odnosił wręcz wrażenie, że młode wampiry nie istnieją. Tak czy inaczej, czy to, że kobieta mogła być kilka a nawet kilkanaście razy starsza niż on było problemem? Dopóki dobrze się dogadywali i ewentualna różnica wieku nie była zbyt odczuwalna, to naprawdę lał na to ciepłym moczem. Sypiał już nawet z kilkusetletnimi starowinkami i musiał przyznać, że bywały w łóżku znacznie lepsze od młodszych dupeczek. Przede wszystkim dobrze wiedziały czego chcą i nie czuły głupiego wstydu czy zażenowania kiedy przychodziło co do czego. Och! Nie żeby miał zamiar zaciągnąć Veinę do łóżka! Przynajmniej JESZCZE nie miał takiego zamiaru...
- Kiedyś zajmowałem się nieco muzyką. Matka wysłała mnie na lekcje muzyki gdy miałem kilka lat. Pianino, wiolonczela. Wyobrażasz sobie? - parsknął śmiechem przypominając sobie te wszystkie głupie sytuacje z wkurwianiem nauczyciela w idiotycznym fraku z muszką.
- Byłem didżejem w Amsterdamie, trochę pogrywałem w amatorskich kapelach. Gitara, bas. Ale to wszystko w Europie, tu się jakoś nie złożyło.
- Nie pamiętam czy już pytałem... Jak tak możesz mnie jebnąć. - zaczął - Azjatką nie jesteś, więc skąd pochodzisz? Europa? Ameryka?
Jak na jego wprawne oko to jej ładna buźka okolona burzą czarnych loków, niebieskie oczy, pasowały do północnych regionów Europy. Choć biorąc pod uwagę dzisiejsze multikulti równie dobrze mogła pochodzić zewsząd. On sam stanowił mieszankę rumuńsko-holenderską.
Odkręcił jin i upił, niewielki tym razem, łyk. Spojrzał gdzieś w dal, w stronę statku, który był już niemal niewidoczny. Gdyby byli ludźmi pewnie zniknąłby im z oczu już kilka minut temu. Nagle, zaśmiał się sam do siebie, jakby wpadł na jakąś genialną mysl.
- Lubisz hazard? Zakłady? - obrócił twarz w kierunku kobiety. Był zagadkowo uśmiechnięty i widać było jak na dłoni, że na pewno nie wpadł mu do głowy żaden rozsądny pomysł.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 604


PisanieTemat: Re: Plaża.   Sro Maj 16, 2018 10:41 pm

Czarnowłosa nie była najgorszą towarzyszką, ponieważ wszędzie potrafiła się przystosować; jak mężczyzna sam widział, chadzała różnymi ścieżkami i potrafiła zawędrować do najgorszych miejsc. Nigdy nie pogardzi dobrą rozrywką, ale potrafiła również słuchać, choć nie zawsze wiedziała jak być delikatną i odpowiedzieć odpowiednio do drażliwej sprawy; ale pomimo tego wszystkiego kompan był z niej zacny.
- Mówiłam! - odpowiedziała, przechylając po raz pierwszy butelkę z prawie neonowym zielonym płynem. Taka z niej okrutna kobieta, potrafiła wbijać noże w takie niewinne czarne serduszka. - Dobre. - powiedziała krzywiąc się okropnie z powodu absyntu drażniącego jej gardło; smak charakterystyczny, lubiła go, bo nigdy nie był nijaki.
Starania Samaela o rozkręcenie tej imprezy z grobową atmosferą były ambitne i miała nadzieje, że nie okażą się bezowocne; Veina po wypiciu tej butelki faktycznie będzie miała lepszy humor, możliwe również, że stanie się duszą towarzystwa, ale na to wampir musiał dać jej jeszcze chwilę.
- Dlaczego od razu zakładasz najgorsze? Potrafię pić kulturalnie. - owszem potrafiła, ale czy za każdym razem tak robiła gdy miała alkohol w ręce, oczywiście że nie, ale to chyba oczywista odpowiedź.
- Ale na wszelki wypadek powiem. Księżniczka mieszka w najwyższej wieży w Yokohamie. - powiedziała i już teraz dało wyczuć się w jej słowach lekkie podchmielenie. - Mam na myśli ten szklany apartamentowiec, koszmar w centrum miasta. - prawda była taka, że właściwie lubiła ten budynek, a zwłaszcza swoje mieszkanie na jednym z najwyższych pięter. Teraz przypomniała sobie, że nie wykonała remontu po ostatniej rozwałce w mieszkaniu i wciąż wyglądało jakby wybuchł tam granat. Ale tym zajmie się później, teraz miała ważniejsze rzeczy na głowie.
Łączenie alkoholi nigdy nie jest dobrym pomysłem, ale najwyraźniej kobieta tak dobrze czuła się w towarzystwie wampira, że postanowiła zbytnio się tym nie przejmować. Jednak nie licz na zbyt wiele, przytomności nie straci.
- Zaraz, przecież Ty wypiłeś dokładnie tyle samo i chcesz mnie odstawiać, prowadzić? Przecież skończymy w plastikowych workach. - odpowiedziała biorąc kolejny łyk absyntu, jednak patrząc pytająco na mężczyznę. Nie wyglądała jakby faktycznie bardzo przejęła się tym faktem, bo doceniała inicjatywę czarnowłosego. Po przełknięciu kolejnego łyka alkoholu, który przyjemnie spływał po gardle, zaśmiała się głośno. Samael był bardzo spostrzegawczy, najwyraźniej również nie na tyle pijany by uważnie słuchać czarnowłosej, a to ogromna zaleta. Kobieta uwielbiała być słuchana.
- Niestety nie ma tylu lat na ile wyglądam, choć wiem, że prezentuję się obłędnie. - powiedziała z rozbawieniem, ukazując białe jak perełki i ostre jak igły kły. - Nie pytaj, i tak Ci nie powiem. Nie jesteśmy jeszcze tak blisko, a kobieta powinna mieć kilka słodkich tajemnic. - dodała i ponownie puściła mu oko. Nie specjalnie przejmowała się swoim faktycznym wiekiem, który potrafiła określić orientacyjnie. Zapewne sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej gdyby jej wygląd oddawał faktyczną liczbę przeżytych lat. Jednak póki tak nie było, nie było to bardzo ważne. Odbijało się to jedynie tym, że czarnowłosa bardzo dbała o swój wygląd, czasami stosując techniki powszechnie używane za niehumanitarne; z tego powodu czasami miała problemy, ale przynajmniej historia o niej nie zapomni. Nie lubiła gdy wypominano jej wiek, było to dla niej wyróżnienie, że zdołała przeżyć tyle lat, a nie miało żadnego znaczenia; zwracano na niego uwagę dopiero gdy ktoś się o nim dowiadywał. Czarnowłosa mając dużo mniemanie o sobie i z pewnością nie niską samoocenę, uważała, że wygląda cudownie i nic tego nie zmieni.
- Ciebie z wiolonczelą? - dopytała, przyglądając się mężczyźnie. - Z wielkim trudem. Ale najwyraźniej matka miała dobre zamiary. Teraz już się tym nie zajmujesz? - powiedziała. To ciekawe, bo czarnowłosa nie zawsze zagłębiała się w procesy, które ją interesowały, a nowoczesna muzyka była ciekawym zjawiskiem, głównie ze względu na różnorodność, którą przedstawiała. Kiedyś był zazwyczaj tylko jeden prawilny artysta epoki, jak Beethoven. A tak właściwie, to starszych kobietach - to prawda, były doświadczone i nie odczuwały wstydu.
- Północna Europa. Kiedyś było tam inaczej, nie potrafiłabym wrócić do miejsca, w którym się urodziłam. Mówię w kilku językach, więc narodowościowo też trudno jest mi się określić. Teraz to pogranicze Szwecji i Finlandii. - czarnowłosa nie miała spokojnego dzieciństwa, a dorosłość istniała pod znakiem wiecznej tułaczki. Jednak czuła sentyment do krajobrazu, który towarzyszył jej w pierwszych latach życia - wieczny śnieg, tęskniła za nim.
- Pytanie za pytanie. - powiedziała, upijając łyk ze swojej butelki. Była ciekawa co Samael ma jej do powiedzenia, ponieważ Japończykiem z pewnością nie był.
- Kolejny hazardzista! - najwyraźniej to najpopularniejsza rozrywka wśród mężczyzn, chociaż chyba zawsze tak było. - Ostatnio zakładałam się z dwustu kilogramowym Albańczykiem o to czy zabije mnie na ringu, więc tak łatwo mnie nie przestraszysz. - powiedziała i również odwróciła się w stronę mężczyzny i patrząc mu głęboko w oczy, czekała na wyzwanie, bo przecież do tego to prowadziło, prawda?

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 422


PisanieTemat: Re: Plaża.   Czw Maj 17, 2018 3:39 pm

Rzadko w życiu zdarzało się by przypadkowo napotkana osoba była tak kompatybilna z naszymi aktualnymi potrzebami. Czasami mamy po prostu ochotę się wygadać, nie koniecznie oczekując rady czy pocieszenia. Ot po prostu są takie momenty, że odczuwa się silną potrzebę wyrzucenia z siebie tego co zalega na duszy. Samael nie oczekiwał od Veiny ani pogłaskania po głowie ani jakiś światłych rad jak rozwiązać wszystkie jego problemy za pomocą machnięcia czarodziejskiej różdżki. No i się udało, brunetka była świetnym słuchaczem a przy okazji okazało się, że w wielu kwestiach ich życie czy może raczej doświadczenia oraz podejście do świata były bardzo podobne. Interesujące było, przynajmniej z jego perspektywy, czy rzeczywiście kobieta była w stanie odnaleźć się w skrajnie różnych warunkach. Spotkał ją na melinie, zabrał na plażę choć auto wypełnione było alkoholem więc nie było wielkiej różnicy bo i tak efekt spędzonego wspólnie czasu będzie taki sam. Pytanie tylko jak zachowałaby się w przypadku gdyby zaoferował coś zupełnie innego. Jakieś przeżycie kulturalne? Rozrywkę na wysokim poziomie? Czy potrafiłaby być tak samo dobrą partnerką na balu czy w teatrze jak podczas popijawy? Samael uwielbiał zaznawać nowych rzeczy. Gdy się rozkręci a ich znajomość nie zakończy się o wschodzie słońca na pewno zdecyduje się przetestować to i owo.
- W takich chwilach cieszę się, że nie mam serca. - uśmiechnął się tylko. Lubił gdy kobiety były sukowate, miały charakter i pazur. Nie było przy nich nudno i po godzinie rozmowy nie wiedziało się już o nich wszystkiego. Gdzie zabawa jeżeli wszystkie karty po chwili leżały odkryte na stole? Gdzie przyjemność z polowania i zdobywania? On był urodzonym łowcą i kiedy upatrzona zdobycz zbyt szybko wpadała mu w ręce po prostu się nudził.
- Nie wątpię, że potrafisz pić kulturalnie. - z rozbawioną mina wykonał rękami obronny gest. - Po prostu picie prosto z butelki w takich ilościach się do niego nie zalicza. - skończył. Nie był to w żadnym wypadku atak w jej kierunku, przecież oboje robili dokładnie to samo. Cóż, do wyboru były jeszcze plastikowe kubeczki, ale to chyba gorsze niż doić z gwinta. Skojarzenia z takimi akcesoriami były raczej jednoznaczne.
- Jeżeli nie będę w stanie prowadzić to dam znać komu trzeba i po mnie przyjadą. Albo wezwę taksówkę. - kontynuował swój wywód na temat odstawienia towarzyszki do domu. - Czułbym się jak skończony kutas gdybym po prostu się zawinął zostawiając Cię tutaj na żer dla porannego kaca.
Uśmiechnął się szeroko na jej słowa o wieku. Tego, ze jest starsza niż on, zdążył się już domyślić. Nie spodziewałby się, że powie mu prawdę, z resztą w przypadku ich gatunku było to mało istotne więc nawet by nie pytał. Po pierwsze kobiet się nie pyta o takie rzeczy, podobno to dla nich strasznie drażliwy temat. Z resztą... I tak wyglądały młodo i atrakcyjnie nawet posiadając kilka setek lat na karku. Wspomniała o słodkich tajemnicach nie zdając sobie chyba sprawy jak bardzo zadziała to na wyobraźnię młodego Smoka. Och, z chęcią poznał by przynajmniej kilka z nich. O nie, chyba też zaczynało mu lekko szumieć w głowie!
- Z wiolonczelą. Nawet umiałem trochę na tym grać, choć dziś już niewiele pamiętam. A czy matka miała dobre zamiary? - prychnął - Sama gra na tym instrumencie więc to był raczej przejaw rodzicielskiej próżności i ambicji. Ale akurat tego nie mam jej za złe. - skończył po czym dmuchnął w czarną grzywę, która złośliwie nachodziła mu na oczy. Od lekcji muzyki zaczęła się jego fascynacja tą dziedziną. Może nie do końca spełnił oczekiwania rodzicielki, bo finalnie poszedł w zupełnie inny gatunek, ale jednak coś mu to dało. Trochę komponował, głównie jakieś elektroniczne brzmienia, czasem miksował. Oprócz zabawy można było też na tym nieźle zarobić bo ten rodzaj muzyki był obecnie strasznie popularny. Dla czystej przyjemności zaś pobrzękiwał czasem na gitarze elektrycznej albo basie. Takie tam.
- Szwecja i Finlandia? Ładne miejsce. Pasujesz tam. - pokiwał głową. Choć Finowie i Szwedzi znacznie się od siebie różnili to jednak miejscami ich kultury i tradycje były zbieżne. On nie miał takiego szczęścia i jego rodowód to dwa zupełnie różne światy.
- Moja matka jest z Holandii, ojciec z Rumunii. Choć nie lubi kiedy się tak o tym mówi, nie czuje się Rumunem. Urodził się i wychował w czasach kiedy tego kraju jeszcze nie było na mapach. Wołoszczyzna, albo Walachia jak kto woli, to jego strony. - Jak widać stanowił naprawdę dziwną i rzadko spotykaną mieszankę genów i kultur. Prawdę mówiąc jednak, bliższa jego sercu była Holandia. Tam się wychował, tam dorastał, zawierał pierwsze przyjaźnie i podrywał pierwsze panny. - Zabawne bo urodziłem się tutaj, w Yokohamie. Starzy jednak wyjechali do Amsterdamu i w zasadzie tam jest mój prawdziwy dom.
Przechylił butelkę, upił dwa spore łyki palącego przełyk płynu i po zakręceniu szkła odstawił je na piasek. Wpatrując się w twarz wampirzycy uśmiechał się szeroko a w jego dłoni nagle błysnął pistolet. Staromodny Colt. Duży kaliber, człowieka zwykle powalała pierwsza kula niezależnie od miejsca trafienia.
- Załóżmy się. Butelka, którą wyrzuciłem wcześniej na plażę. - zerknął w tamtym kierunku i wskazał śmieć lufą - Sprawię, że podskoczy nie rozbijając się. Jeżeli mi się nie uda oddam Ci cokolwiek mam przy sobie i będziesz chciała. Broń, kluczki od auta, telefon, wybierzesz. A jeśli tego dokonam sprawdzę jak smakujesz w wybrany przez siebie sposób. - długie kły błysnęły w drapieżnym uśmiechu przez co mogła się tylko domyślać w jaki sposób miałby odebrać nagrodę w razie wygrania zakładu. Odczekał moment, na to by Veina mogła się zastanowić i przyjąć zakład lub też zrezygnować. Jeśli się zgodzi, Samael usiądzie wygodnie i wymierzy pistoletem gdzieś w ciemność. Po dwóch uderzeniach serca powietrze rozerwie huk wystrzału.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 604


PisanieTemat: Re: Plaża.   Pią Maj 18, 2018 10:56 pm

Trudno było powiedzieć, że Veina czuła się najbardziej komfortowo, czy było to w barze gdzie mogła pić bez ograniczeń, bo właśnie tam czuła swego rodzaju wolność; czy może właśnie na bankietach, tonących w przepychu balach, gdy zwracała uwagę wszystkich tam zgromadzonych? A przecież uwielbiała być podziwianą i potrafiła sprawić, by ludzie patrzyli na nią z zazdrością wymalowaną na twarzach, oczywiście w głównej mierze były to kobiety, ponieważ mężczyźni patrząc na nią ubraną jak bogini, myśleli o czymś zupełnie innym. Przyjęcia organizowane dla czystej hedonistycznej przyjemności to były wydarzenia dnia powszedniego poprzedniego życia Veiny, gdy istniała jeszcze arystokracja i zwracano uwagę na pochodzenie, przed urbanizacją, modyfikacją i zniszczeniem niegdysiejszych kultur, które teraz można było oglądać tylko w muzeach.
- Dziękuję za dżentelmeńskie zachowanie, mam nadzieję, iż nie skończy się jedynie na obietnicach. - powiedziała; jednym z jej starych przyzwyczajeń było docenianie właśnie takich drobnych uprzejmości ze strony mężczyzn, z zaznaczeniem, iż nie ufała im bezgranicznie, a doświadczenie nauczyło ją tego, że zazwyczaj i tak musiała radzić sobie sama. Jednak Samael nie wyglądał na gołosłowną osobę, więc czarnowłosa uśmiechnęła się pod nosem.
Ich rozmowa przypomniała jej monotonny krajobraz miejsca, w którym się wychowała, który jednak przywoływał wiele wspomnień, wprawiał w melancholię i tęsknotą za chłodem, który unosił się w powietrzu, śniegiem przez który często nie można było się przedrzeć; bardzo tęskniła za Północą, choć teraz nie byłaby w stanie trafić do miejsca gdzie spędziła dzieciństwo, a z jej domu pewnie nic nie zostało - było to raczej niemożliwe - to bardzo chętnie odwiedziłaby rodzinne strony.
- Nawet jeśli teraz jest to teren Finlandii, kiedyś był pod panowaniem szwedzkim, a następnie rosyjskim. Więc ciężko określić mi swoją narodowość, zwłaszcza że władam wszystkimi tymi językami. - wciąż płynnie potrafiła posługiwać między innymi tymi trzeba językami, jednak najbardziej lubiła mówić po fińsku, był to piękny stary język, który obecnie nie różnił bardzo od współczesnej odmiany, jednak oczywiście Veinie zdarzało się używać kompletnie archaicznych form.
- Wspaniałe wymieszanie kultur. Rumunia to bogactwo tradycji, ale rozumiem, że możesz bardziej utożsamiać się z Holandią. - dodała, popijając absynt; jednak szybko przypomniała jej się jedna zabawna rzecz i Veina zaśmiała się mając alkohol w ustach. Na szczęście zachowała się jak dama i ani kropli nie uroniła. - Miałam kiedyś taki.. epizod, węgierski, może trochę słowacki. Ale długo by o tym opowiadać, także znam te tereny. To znaczy, w owym czasie je znałam, teraz to zupełnie inny świat. - powiedziała. Praktycznie dotyczyło to każdego państwa; ludzie nie mogli zdawać sobie sprawy z tego, ale zmiany jakie zeszły na świecie, nie pozwalały go na nowo poznać całościowo, to był inny wszechświat.
- To zabawne, że nieważna jest przeszłość, ponieważ teraz wszyscy jesteśmy tutaj, w cholernej Japonii. - odparła. Właściwie nie potrafiłaby powiedzieć co było tak specyficznego w tym kraju; cały czas do niego wracała i dobrze się tutaj czuła.
Czarnowłosa czekała na tą straszną propozycję, która bardzo ją rozśmieszyła. Samaelowi jak widać, brakowało rozrywki i tym razem chciał zabawić się kosztem Veiny.
- Długo nad tym myślałeś? - zapytała rozbawiona, jednocześnie zastanawiając się dokładnie co ma odpowiedzieć. Była już w stanie wskazującym, jednak humor wampira udzielił się również jej.
- Jeśli rodzice zaciągali Cię również na kursy strzelania, to Cię zabiję.. - powiedziała wzdychając, ale ostatecznie: - Zgadzam się! Pewnie będę tego żałować, ale w sumie nie mam wiele do stracenia. - dodała. Rozważała możliwości jakie roztaczała przed sobą wizja przegranej, która była bardzo prawdopodobna, ponieważ Samael nie proponowałby tak kuriozalnego zakładu, gdyby nie był pewny wygranej, prawda?
- Tylko bez żadnych sztuczek i kombinowania. Ja też mogę być uzbrojona. - tego wampir nie mógł wiedzieć, ale przecież w tych czasach każda szanująca się kobieta powinna nosić przy sobie broń. Veina wpatrywała się w czarnowłosego, myśląc czy podjęła dobrą decyzję, jednak dochodząc do wniosku, że i tak było już za późno. A ona była zbyt wstawiona by dokładnie weryfikować czy powinna zgadzać się na takie propozycje ze strony mężczyzny, który wytwarzał dziwny magnetyzm; czarnowłosa była bardzo wyczulona na takie rzeczy. Ale ten wieczór był póki co bardzo udany, więc nic nie stało na przeszkodzie podjęcia małego ryzyka. Jednak Samael pomimo tak dużej pewności siebie, powinien pamiętać, że kobieta potrafi o siebie zadbać i zawsze zaprotestować jeśli poczuje, że jest do czegoś zmuszana. Lub gdyby jednak wampir zmienił zdanie i chciał odciąć jej piękną głowę.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 422


PisanieTemat: Re: Plaża.   Sob Maj 19, 2018 3:26 pm

A gdzie najlepiej czuł się nasz czarujący i przystojny nieznajomy? W dużej mierze zależało to od humoru choć nawet kiedy był on strasznie podły to wampir nie schodził poniżej pewnego poziomu. Zabawne bo w przypadku przebywania w szemranym towarzystwie i w jeszcze bardziej szemranym miejscu i tak, świadomie lub nie, emanował faktem przynależności do innego świata, tego z wyższych warstw społecznych. Chociaż mamy XXI wiek i ludzkie społeczeństwo już dawno odeszło od feudalizmu i rygorystycznych podziałów na kasty, on i tak zwykle czuł się przynajmniej kilka szczebli wyżej od przeciętnego zjadacza chleba czy krwiopijcy. Może i nie był wampirem najwyższej krwi, jednak posiadał bajeczne sumy pieniędzy, wieczne życie i nieprzemijającą młodość. No i był do tego zabójczo przystojny! To chyba wystarczające by czuć się lepszym od innych. A jeśli ktoś brał go za snoba i rozpieszczonego szczeniaka z obrzydliwie bogatej rodziny? Cóż, niewiele obchodziło go zdanie innych na jego temat. Ważne, że on sam znał swoją wartość a opinie sprzeczne z jego własną można sobie wcisnąć głęboko tam gdzie słońce nigdy nie dochodzi.
- Nie jestem gołosłowny, nie martw się. - co mu szkodziło żeby po wszystkim odwieźć ją do domu? Z resztą spędzali czas całkiem przyjemnie, miło gawędzili, Veina była ładna, zdecydowanie wpadła wampirowi w oko. Był jej coś winien. Jakim bucem okazałby się gdyby po prostu zostawił ją na tym zadupiu samemu ładując dupę do auta i jadąc w siną dal? Wiele złego można powiedzieć o panu A. jednak nie to, że jest kutasem względem kobiet.
Gdy brunetka się zaśmiała, utkwił w niej spojrzenie, uśmiechając się lekko. Pasowało jej to. Śmiech. Widząc ją pierwszy raz barze mógłby wziąć ją za ponuraka, któremu od uśmiechu pęknie i rozsypie się twarz. Tymczasem, jak widać, wystarczyło odrobinę luzu i swobody by ukazała mu swoje skryte na pierwszy rzut oka oblicze. Rzucił by pewnie jakimś durnym tekstem typu "ślicznie wyglądasz gdy się śmiejesz" gdyby nie fakt, że zaciekawiła go wzmianką o jakiejś przygodzie.
- Epizod? Opowiedz. Zrewanżuję się. - zachęcił ją puszczeniem do niej oka. Jeżeli jej historia faktycznie będzie tak zabawna i interesująca jak się zapowiadała to Samael uraczy kobietę jedną z historyjek lub anegdotek jakie nagromadziły mu się podczas życia w Amsterdamie. A tam to się dopiero potrafiły dziać popierdolone rzeczy!
Veina miała rację. Byli teraz w Japonii, dziwnym kraju o jeszcze dziwniejszej kulturze i ludziach. Młody Smok nigdy nie przepadał za Azją uważając większość rzeczy z nią związanych za tandetne i przereklamowane. Dlaczego ojciec wybrał akurat ten kraj żeby osiąść na dłużej? Pewnie miał w tym jakiś cel, jednak nie spowiadał się ze swoich decyzji synowi. Tego by jeszcze brakowało.
- Ciiii... - uciszył wampirzycę skupiając się na muszce i szczerbince. Siedział wygodnie, wyciągnięte ręce z bronią trzymał między rozstawionymi szeroko kolanami. Skupił się na dwie, może trzy sekundy po czym pociągnął za spust czemu towarzyszył huk, którzy przetoczył się po wyludnionej okolicy niczym grzmot. Butelka, obiekt zakładu poszybowała w górę na kilka metrów, wirując jak opętana. Rozluźnił się, usiadł jak poprzednio i schował broń zabezpieczając ją najpierw.
- Ojciec wysłał mnie na strzelnicę odkąd mogłem utrzymać pistolet w dłoni. - wyszczerzył się tryumfalnie w stronę towarzyszki - Cała sztuka polega na tym by wiedzieć gdzie trafić. Idealna odległość od butelki, tak by trafić nie w nią lecz piasek na, którym leży. - wyjaśnił. Gdyby nie wypił wcześniej tak dużo pewnie spróbował by jeszcze rozbić szkło w locie kolejną kulą. Czego jak czego ale umiejętności strzeleckich mu nie brakowało. Zdecydowanie smarkaczowi jakim niegdyś był dużo bardziej podobała się nauka na strzelnicy niż nudna gra na wiolonczeli.
- Bez obaw nie zjem Cię. Całej... - wyszczerzył się w szerokim uśmiechu i zbliżył się powoli lecz pewnie. Długie, wyposażone w czarne, ostre pazury palce wsunęły się w ciemne loki kobiety gdy obrócił się nieco bardziej w jej kierunku.
- Uzbrojona? - uniósł lekko brew - Daj spokój, Vein, bo jeszcze mi stanie i zrobi się niezręcznie. - zaśmiał się krótko.
Nachylił się do niej i już bez przedłużania pocałował w usta aby właśnie w ten sposób jej skosztować, wedle tego co było umówione w zakładzie. Nie spieszył się, nie było to wstydliwe danie buziaka, ale też nie przesadzał i nie wpychał jej swojego języka do gardła. Po prostu, usta przy ustach, delikatne acz pewne muśnięcia od czasu do czasu przerwane skubnięciem. Musiał przyznać, że smakowała bardzo dobrze, choć z pewnością oboje w dużej mierze dawali procentami.
Nie próbował żadnych sztuczek, tak jak obiecał. Nie obmacywał jej, nie próbował obalić na plecy, po prostu pocałunek. I, o ile kobieta nie przerwała go szybciej, trwał w najlepsze do momentu aż w kieszeni Samaela dał o sobie znać telefon. Zamarł.
- Kurwa... - mruknął odsuwając się od brunetki i wracając do poprzedniej pozycji. Sygnał oznaczał wiadomość od jego służki, która została doskonale poinstruowana, że nie wolno mu przerywać pod żadnym pozorem, chyba, że dzieje się coś naprawdę poważnego. Postanowił jednak chwilowo zignorować telefon całkowicie.
- I co? Nie było chyba tak strasznie. Nie zjadłem Ci twarzy ani w ogóle. - zaśmiał się i sięgnął po swój jin.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 604


PisanieTemat: Re: Plaża.   Sob Maj 19, 2018 6:54 pm

Czarnowłosa skłamałaby gdyby powiedziała, że nie patrzy na innych z góry. Krew nie była jednym z wyznaczników lepszości od innych, składało się na to wiele innych czynników, takich jak inteligencja, przekonanie o fizycznym pięknie i życie, które odpowiadało długości kilku żywotów ludzkich prostaczków, między innymi takie rzeczy decydowały o zarozumialstwie Veiny.
Samael straciłby w jej oczach, gdyby faktycznie jak ostatni cham zostawiłby ją tutaj lub niespodziewanie stwierdził, że musi iść i dopiero opuszczając ją bez propozycji odwiezienia. Była to z pozoru błaha rzecz, ponieważ czarnowłosa potrafiła o siebie zadbać, w każdym warunkach i w każdym stanie - poziomi upojenia - ale taki gest świadczył o wychowaniu, a przede wszystkim o szacunku dla kobiet, więc wampirzyca póki co miała dobre mniemanie o mężczyźnie. Jednak teraz wahała się czy faktycznie ma opowiedzieć mu o epizodzie węgierskim. Była wtedy młoda i głupia, więc dość szybko musiała improwizować i jednak wydostać się z opałów, jak widać wszystko dobrze się skończyło, ale kobieta nieczęsto chwaliła się tożsamością hrabiny, którą po prostu ukradła.
- To było tak dawno, z resztą chyba nie powinnam o tym mówić. Czasami cała magia kryje się w historiach niewyjaśnionych. - oj tak, historycy musieli mieć niezłą zagwozdkę, ale miło było mieć świadomość, że w jakiś sposób zapisała się na kartach historii. - Długo by opowiadać. Moja wampirza natura trochę za bardzo mnie poniosła, a kiedyś nie tak łatwo było ukryć morderstwo, zwłaszcza gdy ludzie znikali jeden po drugim. Byłam bardzo nieostrożna, dlatego dość szybko musiałam zakończyć pobyt na Słowacji i znaleźć bezpiecznie miejsce, zacierając wszystkie ślady. - powiedziała, biorąc mały łyk absyntu i dopiero orientując się, że z pewnością wypiła za dużo neonowego alkoholu. - Mam nadzieję, że kiedyś usłyszysz całą tą historię. - przecież to jedna ze słodkich tajemnic.
Azja była śmiesznym miejscem, kompletnie innym od Europy, która kulturowo była bliższa Veinie; jednak Japonia miała swój specyficzny urok. Z jakiegoś powodu znaleźli się właśnie tutaj.
- A Ty odważysz się mi coś opowiedzieć? Chyba oboje lubimy wiedzieć z kim mamy do czynienia.
Czarnowłosa była ciekawa czy Samaelowi uda się zamierzona sztuczka; po cichu liczyła, iż nie, a wtedy będzie świętować triumf, jednak nawet wypity alkohol nie przeszkodził mu w celnym strzale. Gdy butelka uniosła się ponad poziom ziemi, czarnowłosa wykorzystując szybkość wampira, znalazła się w miejscu, gdzie szkło miało spaść. Złapała butelkę gdy ta opadała i przyjrzała się jej dokładnie. Gdy z niechęcią stwierdziła, że mężczyzna ma rację, szybkim krokiem wróciła do niego i grożąc butelką powiedziała:
- Byłeś pewny, że się uda, tak? Ach, te bogate dzieci swoich rodziców. - nie mogła mieć mu z tego za złe, na zdrowy rozum; ponieważ zgodziła się na zakład nie mogła mieć również żadnych obiekcji co do odebrania nagrody. Czarnowłosa też była uczona przez ojca i brata jak posługiwać się bronią, byli przekonani, iż tylko takie umiejętności zapewnią jej bezpieczny żywot, nie było to bezstresowe wychowanie, jednak kobieta nie miała im tego za złe.
Gdy Samael wspomniał o uzbrojeniu i niezręczności, czarnowłosa uśmiechnęła się, prawdziwie rozbawiona jego słowami. Uśmiechała się nieczęsto, również z tego powodu nie miała zmarszczek. Tylko wyjątkowo charyzmatyczne i ciekawe osoby potrafiły wywołać na jej twarzy uśmiech, który często odruchowo zakrywała, opuszczając głowę lub uśmiechając się nieznacznie pod nosem. Teraz mężczyzna nie dał jej szansy na śmiech, ponieważ odbierając nagrodę zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, złączył ich wargi w krótki, ale intensywnym pocałunku. Delikatnie muskał jej usta, nie starając się być nachalnym, co bardzo jej zaimponowało; wampirzyca przytrzymała się dłonią o ramię mężczyzny, jeszcze chwilę myśląc o tym miłym momencie. Gdy ostatni raz dotknęli swych ust, kobieta powoli odsunęła się od Samaela, gdy usłyszała dzwonek jego telefonu. Właśnie wtedy uśmiechnęła się delikatnie, spuszczając głowę i poprawiając kruczoczarne włosy, w które jeszcze przed chwilą miał wplecione palce wampir, przyjemnie ich dotykając.
- Poprzednia panna, którą też urzekłeś tym zagraniem, a potem nie oddzwoniłeś? - zapytała, będąc prawie pewną, że tak było i sięgając po swoją butelką, jednocześnie zapominając, że miała już nie pić.
- I tak zaproponowałeś małą nagrodę za wygraną. Gdybym była pewna, że wygram zasugerowałabym coś korzystniejszego. - odparła. - Jednak wtedy zaryzykowałbyś, że się nie zgodzę, więc w sumie nic byś nie zyskał. - przynajmniej tak kombinowała czarnowłosa, która miała słabość do hazardu i podejmowania gry z losem, choć z pewnością była to poboczna rozrywka, od której z pewnością nie była uzależniona, choć było to powszechne. Jednak ryzyko podejmowane przez kobietę, było często bardzo nieodpowiedzialne; przykładem tego mogła być choćby niedawna walka, którą kobieta stoczyła z dwustu kilowym Albańczykiem, nikt z bardziej rozwiniętym instynktem samozachowawczym czegoś takiego by nie zrobił.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 422


PisanieTemat: Re: Plaża.   Sob Maj 19, 2018 11:05 pm

Jeżeli o niego chodzi to nie bardzo miał jak odcisnąć swoje piętno na historii świata, Europy czy chociaż rodzinnego kraju. Był po prostu zbyt młody, ponad to urodził się w spokojnych czasach, gdzie trudno byłoby zrealizować rzeczy tak fantazyjne i spektakularne jak choćby w mrocznym średniowieczu. Mimo to jego rodzina, od strony ojca, słynęła z indywiduów, niektórzy jej członkowie byli cholernie sławni a ich imiona na wieki stały się synonimem terroru i grozy. Jak choćby niesławny dziadek Młodego Smoka, czyli Vlad III we własnej osobie. Zwany Palownikiem osobnik, zasłynął z oporu i walki przeciw wielkiemu imperium osmańskiemu choć najbardziej jego imię rozsławił zwyczaj nabijania wrogów na drewniane pale. Któż nie słyszał o legendarnym wręcz hospodarze wołoskim jakim był Dracula? Na tle takiego przodka, Samael wypadłby blado pod każdym względem.
- W zasadzie nic mi nie opowiedziałaś, więc to się nie liczy. - żachnął się i dmuchnął znów w ciemne kosmyki nachodzące mu na oczy. Zbyła jego pytanie w zgrabny i elegancki sposób, nie ignorując całkiem prośby lecz i nie zagłębiając się bardziej w temat. Nie z nim jednak takie numery! Sztukę erystyki miał w małym palcu. U nogi.
- Miała być opowieść za opowieść, więc zapomnij, że coś ze mnie wydusisz. - wyszczerzył się krótko. Co w zasadzie mógłby jej opowiedzieć? Jedną ze swoich pijackich przygód? Seksualne podboje były raczej nie na miejscu. Może stoczył niegdyś jakąś wyjątkowo ciekawą walkę? Mimo młodego wieku zdążył już sporo przeżyć jednak jego sposób bycia nie pozwalał na zbytnie przywiązywanie wagi do detali. Wciąż brnął przed siebie poszukując coraz to nowych wrażeń i doznań. Coraz bardziej szokował i przekraczał kolejne granice. W tym granice dobrego smaku.
Z rozbawieniem przyglądał się jak kobieta idzie, prędkim krokiem po wydmie, trzymając w dłoni butelkę. Wyglądało to z jednej strony interesująco, gdyż podziwianie kobiecej sylwetki Veiny w ruchu było czystą przyjemnością, z drugiej zaś mogło być dość niebezpieczne. Nie zdziwiłby się jakby w przypływie rozdrażnienia postanowiła palnąć go prosto w głowę. A szkło od whisky było dość grube.
- Nie byłem pewny. W końcu sporo już wypiłem. - roześmiał się. Całe show miało kilka celów. Po pierwsze, pochwalenie się umiejętnościami strzeleckimi. Jego towarzyszka nie była damulką bojącą się połamania paznokcia co pokazała w barze, powinna więc docenić takie rzeczy. Oprócz tego, wampir chciał przetestować sam siebie. Od dawna nie próbował strzelać w tak popisowy sposób. No i oczywiście sama rozrywka. To ostatnie było chyba najważniejszym elementem układanki. Po za tym cały numer zaowocował najprzyjemniejszym momentem tej nocy.
Był na tyle trzeźwy i opanowany, że nie dał się ponieść magii chwili i nie zagalopował się za bardzo. Po prostu pocałunek, intensywny i przyjemny, ale nic ponad to. No, może z odrobiną dotyku, wszak wplótł palce w piękne włosy Veiny, ale chyba nie miała mu tego za złe, prawda? Nie mógłby się powstrzymać, nawet on miał pewne granice samokontroli.
- Ucieszysz się gdy powiem, że jesteś pierwszą przed, którą popisywałem się w ten sposób żeby skraść pocałunek? - uśmiechnął się szeroko i przechylił butelkę pociągając łyk. Paskudztwo, ale nie miał ochoty wstawać by doczłapać się do auta i wygrzebać z bagażnika czegoś innego.
- Zaproponowałem tyle by coś zyskać a jednocześnie Cię nie odstraszyć. Uważam, że zrobiłem dobrze, bo było bardzo przyjemnie a Ty nie strzeliłaś mnie w pysk.
Mógłby oczywiście rzucić przed zakładem dużo wyższą stawkę, ale wątpliwym było, że kobieta by się zgodziła. Może nie znali się długo, ale poznał ją na tyle by wiedzieć, że nie powinien traktować jej jak łatwej zdobyczy. I chyba to czyniło ją w oczach Asmodeya tak atrakcyjną. Oprócz oszałamiającego wyglądu oczywiście. Bo co to za przyjemność, dostać wszystko podane na tacy? Poznać kobietę na wylot, móc pozwolić sobie w jej towarzystwie na wszystko? Znudziłoby mu się bardzo szybko. A Veina już zaintrygowała Samaela i czy jej się to podobało czy nie, na pewno za szybko się od niego nie uwolni. Już on się postara żeby to nie było ich jedyne spotkanie. Nie wyprzedzajmy jednak faktów.
- To moja służka. Nigdy nie dzwoni ani nie pisze jeżeli nie dzieje się coś naprawdę grubego. Może lepiej sprawdzę... Wybacz. - skrzywił się odkładając butelkę na piasek. Sięgnął po telefon, odblokował wyświetlacz i odczytał wiadomość. Od razu zorientował się, że coś jest nie tak. Ton wypowiedzi, ta bezpośredniość... jego zwierzak nigdy nie ośmieliłby się zwrócić do niego w ten sposób. Kilkoma kliknięciami uruchomił pewną aplikację. Taką jaką rodzice zakładają dzieciakom by znać ich lokalizację. Kiedy zobaczył wynik wyszukiwania na mapie Yokohamy wszystko stało się jasne.
- Ja pierdolę... - prychnął do siebie z zażenowaniem. Odłożył urządzenie. W zasadzie nie wiedział jak powinien zareagować. Porwanie służki kompletnie go nie obchodziło, jeżeli stanie się jej krzywda to znajdzie i wytresuje sobie nową. Miał jednak tak wielką ochotę by pojechać na wyznaczone miejsce i wyśmiać matkę w twarz za jej żałosne intrygi...
- Zdaje się, że stary wróg próbuje wciągnąć mnie w pułapkę. Albo przygotował jakąś dramatyczną scenę na powitanie mnie. - przeciągnął się na piachu i już pozostał w pozycji leżącej, podkładając tylko pod głowę splecione dłonie. Strasznie się tym przejął, nieprawdaż?

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 604


PisanieTemat: Re: Plaża.   Nie Maj 20, 2018 1:42 pm

Wampirzyca nie miała potrzeby zapisania się na kartach historii, cała sytuacja z Węgrami to był poryw młodzieńczej głupoty; nie mogła przewidzieć, że faktycznie historia ta zostanie zapamiętana. Jednak ciężko mówić w tym przypadku o faktycznym zaistnieniu, ponieważ Veina dla ostrożności często posługiwała się fałszywymi danymi, a w tym przejęła czyjąś tożsamość.
- Dobrze, w takim razie opowiem Ci wszystko, ale dopiero gdy spotkamy się następnym razem. - odparła patrząc na Samaela; nie będzie tak uległa i nie zgodzi się by od razu wyjawić cały sekret. Bo przecież sam mówił jak bardzo doceniał, że kobieta jest tajemnicza, a jej sekrety można poznawać powoli, by nie zepsuć całego wrażenia. Dlatego właśnie mężczyzna będzie musiał jeszcze poczekać, czarnowłosa nie była zbyt wylewna, a lubiła trzymać w niepewności.
Przekraczanie granic dobrego smaku nie bardzo raziło czarnowłosą, nie była pruderyjna, a swoje w życiu widziała i każdy kto ją znał mógł być pewien, że do świętości było jej daleko, dlatego jej granica wrażliwości była przesunięta dużo wyżej.
- Może i lepiej. Co to byłaby za frajda dowiedzieć się wszystkiego o sobie w jeden wieczór. - odparła, poprawiając włosy, by delikatne fale leżały na jednym ramieniu. - Możemy trzymać się w niepewności jak długo tylko chcemy, to intrygujące. - odpowiedziała z miną, która nie sugerowała niczego dobrego, a raczej złe myśli kłębiące się w czarnej główce.
- Och nie kłam, wiedziałeś, że trafisz. Ale nie mogę mieć Ci tego za złe, to bardzo sprytne zagranie, które mogę tylko pochwalić. Jednak w ramach zemsty będę musiała wymyślić równie diaboliczny plan. - powiedziała, a Samael widząc jej minę przy tej wypowiedzi, mógł być pewien, że czarnowłosa dotrzyma słowa, ale potrzebuje czasu, ponieważ robiąc to z opóźnieniem, potęgowała doznanie i szok.
- Na tyle, na ile może cieszyć się królik laboratoryjny. - odpowiedziała, nie do końca zgodnie z prawdą, ale w jej głosie było czuć sarkazm. Nie mogła przyznać, że nie był to przyjemny moment. - Ale teraz już wiesz, że to świetny sposób na zaimponowanie kobiecie, więc śmiało możesz go wykorzystywać. - dodała bez cienia naiwności, ponieważ dobrze wiedziała, że jest tylko przypadkową kobietą poznaną w barze, a takich mężczyzna może mieć wiele, także w jej głowie nie zrodził się głupi pomysł romantycznej miłości; mogła mu jedynie jeszcze raz pogratulować inwencji twórczej i umiejętności strzeleckich, które faktycznie były imponujące. Pijanej Veinie lepiej było nie dawać broni, chociaż świetnie obsługiwała broń palną, w rękach niestabilnie emocjonalnej wampirzycy cała sytuacja mogła potoczyć się bardzo źle.
- I tak ryzykowałeś, że to zrobię i właściwie to jeszcze mogę, ale bez wyraźnego powodu nie miałoby to sensu, dlatego teraz muszę na niego poczekać. - powiedziała, mówiąc zupełnie szczerze. Czarnowłosa należała do grupy kobiet, które podczas kłótni rzucały przysłowiowymi talerzami, a generalnie tym co miały pod ręką, więc lepiej nie rozpoczynać sporu w kuchni, gdzie były noże.
Czarnowłosa ponownie sięgnęła po butelkę absyntu, kolejny raz mówiąc sobie, że to ostatni łyk. Była świadoma, że jeszcze musi być w stanie wrócić do domu przed świtem, który już się zbliżał. Dlatego ostatni raz przechyliła butelkę z zielonym trunkiem, który podrażnił jej gardło; w tym czasie Samael sprawdzał wiadomości na telefonie. Nie musiał mówić kobiecie kto do niego pisze, jednak uznała to za miły gest, w momencie gdy siedział tutaj z nią i najwyraźniej powinien być teraz w innym miejscu. Jednak wbrew oczekiwaniom kobiety, wampir nie przejął się zbytnio otrzymaną informacją; czarnowłosa uniosła brew do góry, by spojrzeć na mężczyznę i powiedzieć:
- Najwyraźniej mu się nie uda, skoro jesteś od niego sprytniejszy i ten element zaskoczenia nie zadziała. - a chyba on był najważniejszym elementem - Najwyraźniej świetnie potrafisz radzić sobie z dramatami, ale on o tym jeszcze nie wie. Może się bardzo zdziwić. - nie mogła znać Samaela z tej strony po jednym spotkaniu, ale nie wyglądał na chojraka, który po pierwsze bagatelizował problem, a do drugie nie doceniał działań oponenta.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 422


PisanieTemat: Re: Plaża.   Nie Maj 20, 2018 9:17 pm

Przyjemne rzeczy należało rozsądnie dawkować aby nie stały się rutyną i nie spowszedniały. Przełożenie opowieści na temat wszelakich przygód było dobrym posunięciem, ponad to Samael wziął słowa wampirzycy za dobrą monetę, uznając, że dość wyraźnie zasygnalizowała chęć spotkania się ponownie. Może było to nadinterpretacją, ale nie miał by nic przeciwko. Skoro czuli się w swoim towarzystwie dobrze, mieli podobne podejście do wielu spraw, dlaczego poprzestać na takim jednorazowym wyskoku zrodzonym z przypadkowego natknięcia się na siebie w podłej knajpie?
- Masz rację. Trzymam więc za słowo, że to nie pojedynczy wspólny wieczór. - kły wampira błysnęły drapieżną bielą w jego szerokim uśmiechu przywodzącym na myśl jakieś dzikie zwierzę. Skrywanie przed sobą jakiś drobnych sekretów czy epizodów z życia było interesujące i zawsze rozbudzało chęć by spotkać się ponownie w celu odkrycia kolejnej tajemnicy. Zawsze należy jednak pamiętać by nie przesadzić i w tę stronę. Bycie zbyt skrytym i tajemniczym na dłuższą metę mogło frustrować drugą osobę. A chyba nie o to w tym wszystkim chodzi, prawda? No, zależy co w zasadzie staramy się osiągnąć. Tak czy inaczej, Samael został mile połechtany po swoim rozrośniętym, męskim ego czując i słysząc, że brunetka chce się z nim zabawić w odkrywców. Nie wyglądała na taką, która interesuje się pierwszą lepszą napotkaną przypadkowo w slumsach osobą. Uch, jakiż on był wyjątkowy! Jak płatek śniegu!
- Jeżeli Twoja zemsta będzie podobna do mojego zakładu to nie mam nic przeciwko. - skwitował jej słowa krótkim śmiechem. Na pewno nie protestowałby gdyby wpadła na pomysł własnego, z góry wygranego zakładu a stawką byłoby coś równie strasznego jak to czego on sobie zażyczył w ramach nagrody. Jeśli tak by było, zakłady z nią stanowiłyby czystą przyjemność, niezależnie od tego czy by wygrywał czy przegrywał. A to dopiero!
- Skoro zaimponowałem Tobie to dam rade już z każdą.
W jego oczach Veina była twardą sztuką, na której nie łatwo było zrobić wrażenie a już na pewno się zbliżyć. Nie żeby naprawdę testował na niej swoje umiejętności uwodzenia! Co to to nie. Po prostu miał ochotę się zabawić i zrobić coś głupiego. Może przy okazji nieco zaryzykować odrzucenie czy bolesną lekcję pokory. Ale czego się nie robi żeby skraść pocałunek takiej kobiecie?
- Czasami odnoszę wrażenie, że cały czas czekasz na powód. Przyczajony tygrys z Ciebie. - jak było widać i słychać, młody Asmodey był aktualnie w wyśmienitym humorze. Tu żarcik, tam zaczepka. Nie mogło być lepiej. Trochę alkoholu, ładny krajobraz, dobre towarzystwo... Do tego sobie postrzelał. Czy ta noc mogła skończyć się lepiej? Cóż, pewnie tak, ale nie od razu Rzym zbudowano.
- Nie trudno być sprytniejszym od osoby, która nie widzi dalej niż czubek własnego nosa. - wampir prychnął pogardliwie leżąc wygodnie na piasku. Miał przymknięte oczy choć wcale nie był zmęczony czy spragniony odpoczynku. Może nad czymś intensywnie myślał? Planował? Nie, to do niego niepodobne.
- Skoro już przy tym temacie jesteśmy... - czarno-czerwone ślepia otworzyły się nagle, błyskając bystro. Uniósł się powoli do siadu sięgnął po broń, którą nie tak dawno przecież schował za paskiem. Wyjął magazynek, przeliczył kule i doprowadził broń do stanu gotowości do ponownego użycia. Wymierzył gdzieś w horyzont przymykając jedno oko.
- Masz ochotę na przygodę? - odwrócił twarz w kierunku brunetki a jego blada, wredna gęba uśmiechnięta od ucha do ucha zwiastowała tylko jedno - niesamowitą przygodę i adrenalinę. Lub coś bardzo, bardzo szalonego i głupiego, jak kto woli.
A jeżeli Vein brała go za typa, który nie chojrakuje i zawsze bierze oponenta na poważnie to nie mogła się niestety bardziej mylić. Asmodey był tak pewny siebie i tak nieodpowiedzialny, że zwykle kompletnie ignorował zagrożenie, pakując się w jakieś kłopoty po samą szyję.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 604


PisanieTemat: Re: Plaża.   Pon Maj 21, 2018 10:37 pm

Intencjonalnie zasugerowała chęć ponownego spotkania i uśmiechnęła się na wiadomość, iż również Samael jeszcze raz chętnie spotka się z czarnowłosą. A jeśli wampirzyca uzna, że faktycznie może mu wyjawić to i owo, z pewnością dowie się kilku ciekawych rzeczy o czarnowłosej. Wiedziała, że nie może zbyt długo ukrywać faktów ze swojego życia, ponieważ to był również czynnik łączący i wywołujący zainteresowanie rozmówcy, który w pewnym momencie może stwierdzić, że jednak gra nie jest warta świeczki. Dlatego czarnowłosa miała swoje małe sekrety, które zostaną odkryte, jeśli mężczyźnie wystarczy determinacji i chęci do poznania ich.
- Za każdym razem gdy się uśmiechasz, nie jestem pewna czy powinnam robić się ostrożniejsza. - powiedziała szczerze, patrząc na mężczyznę. Ten szeroki uśmiech nie mógł zwiastować nic dobrego, jednak czarnowłosa od zawsze lubiła wyzwania, więc i tym razem tak szybko się nie podda i spróbuje sprawdzić co tak naprawdę kryje się pod tym zawadiackim wyszczerzem, kto wie, może odkryje coś kompletnie szokującego, co skusi ją do dalszej eksploracji.
- Może nie cały czas, ale nie będę kłamać, że czasami sprawia mi to przyjemność. Gorzej jeśli druga osoba też lubi takie zagrania, wtedy tworzy się błędne koło bez końca. - tak, wampirzyca nie miała oporów przed krzywdzeniem drugiej osoby, jednak zazwyczaj nie robiła tego bez wyraźnego powodu. Z drugiej strony była kobietą, która nie potrafiła być uległa i tylko z opuszczoną głową słuchać jak, najczęściej mężczyzna, wygłasza reprymendę pod jej adresem; prędzej Vi zacznie rzucać talerzami, jak w każdej komedii romantycznej, i czym tylko jeszcze by mogła, co znajdowało się pod ręką, jednak to już w sytuacji skrajnego zdenerwowania. Póki co, jak Samael sprytnie zauważył, kobieta nie miała powodu by dać mu z liścia lub po głowie, jednak musiał być pewien, że jeśli jeszcze tego nie zrobiła, nie jest tożsame z tym, że nie mogła - po prostu najwyraźniej uznała, że jeszcze nie ma powodu.
- Konstruujesz już demoniczny plan? - zapytała, choć niewiele na to wskazywało. Skoro mężczyzna mniej więcej wiedział czego ma się spodziewać, nie będzie bardzo zaskoczony posunięciem wroga, kimkolwiek on by nie był.
Jego propozycja była bardzo intrygująca; czarnowłosa spojrzała na Samaela przez ramię, chwilę zastanawiając się nad odpowiedzią. Przygryzła wargę, która najczęściej oznaczała to, iż czarnowłosa właśnie rozmyślała nad wymiernością powziętych działań, czy po prostu opłacało jej się pójść z mężczyzną. Zbliżyła się do wampira i będąc blisko jego twarzy, zapytała:
- A obiecujesz, że nie będę się nudzić? - takie zapewnienie powinno jej wystarczyć, ponieważ wierzyła w kreatywność czarnowłosego. Adrenalina zawsze była w cenie; choćby tylko dlatego żeby ją poczuć, czarnowłosa lubiła bić się w walkach z zakładami, dlatego bardzo chętnie zobaczy co wampir ma jej do zaoferowania, dobra zabawa to świetny pomysł na tak dobrze spędzoną noc.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 422


PisanieTemat: Re: Plaża.   Wto Maj 22, 2018 9:53 pm

W towarzystwie Samaela nigdy nie należało tracić na czujności. Cholera go wie co też może mu strzelić do głowy! Jak wspomniane było wcześniej, był bardzo chaotyczny i trudno było przewidzieć na jaki pomysł wpadnie tym razem. Wszystko jednak rozbijało się o jego nastrój oraz stosunek do osoby, z którą aktualnie przebywał. Skoro był w całkiem niezłym humorze a Veina nie prowokowała go w żaden sposób do agresji to przynajmniej przemoc można było wykluczyć z długiej listy jego zachowań. Pod tym względem była bezpieczna, przynajmniej na razie. Mimo to nie powinna tracić na czujności gdyż Młody Smok bywał strasznie drażliwy i czasami jedno nieopatrznie wypowiedziane zdanie mogło wywołać u niego zdecydowanie negatywną reakcję. Dokładnie tej nocy przekonała się o tym zbyt pewna siebie blondynka, która najwyraźniej myślała, ze trafiła na szczeniaka mającego parcie by zaimponować kobiecie lub udowodniać jej jaki z niego ogier i samiec alfa. Tak bardzo rozdrażniła wampira swoim sposobem bycia i bezczelnością, że otrzymała srogi cios butelką prosto w buźkę, finalnie lądując na podłodze pośród szczątków stolika i potłuczonego szkła.
- Więc zaryzykuj i się przekonaj. - puścił brunetce oko. Nie było przecież lepszego sposobu niż przekonanie się na własnej skórze czy winna być ostrożna w kontaktach z nim. Ale skoro oboje wyrazili chęć na kolejne spotkanie, powinna mieć jeszcze szansę, być może nie jedną, na to by go wyczuć oraz nieco bardziej poznać. Bo o pełnym zrozumieniu raczej nie mogło być mowy. Trudno pojąć zachowania i reakcje kogoś tak pokręconego i burzliwego jak on.
- Są takie chwile kiedy danie komuś w ryj nie tylko jest przyjemne i satysfakcjonujące, ale daje wręcz poczucie wewnętrznej ulgi. Znam to. - pokiwał głową i nie drążył dłużej tematu. Jeżeli ktoś doprowadził do sytuacji kiedy ma mu się ochotę jebnąć to znaczy, że na to zasłużył. Co w przypadku jeżeli Veina by go strzeliła? Zależy czy czułby się winny czy też nie. Jeżeli sam by ją sprowokował słowami lub czynami to nie pozostałoby mu nic innego jak zaakceptować cios. Robiąc coś umyślnie, nie miałby problemu z poniesieniem konsekwencji. Może nawet sprawiłyby mu radochę i specjalnie użyłby jakiejś prowokacji aby nieco wytrącić wampirzycę z równowagi?
- Plan? Nie bardzo. Ale mam zamiar się nieco zabawić. - przejrzaną broń wsunął za pasek, po czym rozprostował ręce, strzelając długimi palcami. Wiedział, że wiele osób ta czynność przyprawia o nerwicę, ale nie bardzo się tym przejmował. W zasadzie to niezbyt wiele rzeczy go obchodziło.
- Nie mogę obiecać. Wszystko zależy od tego co zastaniemy na miejscu spotkania i co się wydarzy. - wzruszył delikatnie ramionami po czym obrócił twarz w jej kierunku i uśmiechnął się unosząc prawy kącik ust ku górze. - Na zachętę powiem jednak, że po drodze mam zamiar odwiedzić pewnego znajomego, który ma na stanie sporo fajnych zabawek. Gdy tam będziemy, wybierzesz sobie coś wystrzałowego na mój koszt. Hmm? - korzystając z tego jak blisko znajdowała się w chwili obecnej Veina, skubnął zaczepnie jej dolną wargę swoimi, kradnąc jej w ten sposób krótkiego całusa, po czym śmiejąc się na głos podniósł się i ruszył w stronę auta, nim zdążyła zaprotestować. Najwyżej zaraz go czymś rzuci.
- To jak? Odwieźć księżniczkę do zamku czy chcesz zaryzykować wspólną przygodę? - zamknął bagażnik, który przez cały ich pobyt na plaży pozostawał otwarty, po czym otworzył drzwi od strony pasażera, czekając jak kultura nakazuje, aż dama wsiądzie do pojazdu.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 604


PisanieTemat: Re: Plaża.   Sro Maj 23, 2018 3:22 pm

Czarnowłosa dobrze zdawała sobie sprawę, że musi być czujna, zwłaszcza przy takim wyjątkowym okazie jakim był Samael; dość nieprzewidywalny osobnik, którego kobieta nie miała zamiaru lekceważyć. Jednak to działało w obie strony, więc i wampir powinien mieć się na baczności, gdyż Veina wbrew pozorom nie była bardzo tolerancyjna, a tym bardziej postępowała dość pochopnie, więc wszelkie prowokacje mogły źle się skończyć, oczywiście dla samego prowokatora.
Jednak nie wiedziała do końca co może oznaczać zabawa w rozumieniu czarnowłosego, trudno było zgadywać, zwłaszcza jeśli znajomość rozpoczęła się tego wieczoru, oboje nie byli przezroczyści, więc musieli bawić się w zgaduj-zgadulę, a to zawsze zakrawało o ryzyko złej interpretacji lub niemiłego zaskoczenia.
Odpowiedź Samaela nie była taka jakiej spodziewała się kobieta, ponieważ była dość bezpieczna, a czarnowłosą skusiłaby bardziej wizja fantastycznej rozrywki u boku nowego znajomego, jednak już podjęła decyzję, więc dalsze starania wampira była niepotrzebne, jednak nie można stwierdzić, że niemiłe. Ponownie zachował się dość ryzykownie, korzystając z bliskości i skubiąc jej wargę. Czarnowłosa nie odsunęła się gwałtownie, ale dopiero gdy Samael wstawał szturchnęła go mając nadzieję, że się przewróci; skoro jednak tak się nie stało, uśmiechnęła się pod nosem i sama wstała, otrzepując ubranie z piachu.
- Dość szybko zostałam utrzymanką. - powiedziała ironicznie, odpowiadając na jego pytanie. Póki co nie musiała dodawać, że stać ją na takie drogie zakupy, ponieważ nie była jedną z tych tylko pięknie pachnących kobiet, najczęściej żon, a sama potrafiła zarobić pieniądze, nie tylko żerując na małżonku, choć w jej przypadku byłaby to sprawa kłopotliwa. Czarnowłosa skierowała się w stronę samochodu wampira i nim usiadła na fotelu pasażera, odparła:
- Zaskocz mnie. - co było jasnym sygnałem, że zaryzykuje podróż w nieznane u boku Samaela. Właściwie nie miała nic do stracenia. Dlatego teraz musiała zdać się na mężczyznę, który zamknął za nią drzwi, a następnie sam zasiadł za kierownicą i zawiózł oboje w miejsce nieznane wampirzycy.

[zt oboje]

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Plaża.   

Powrót do góry Go down
 
Plaża.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
 Similar topics
-
» Budka na plaży.
» Dzika plaża
» Dzika plaża.
» Plaża
» Plaża niestrzeożona

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD) :: PLAŻA-
Skocz do: