IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główny Rynek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pią Kwi 03, 2015 1:47 pm

To jak mu odpowiedziała trochę go zamurowało, nie zrozumiała go chyba dobrze, nie mówił o tym, poszedł za nią odbierając od niej napój, ale podobnie jak ona nie tknął go tylko ściskał naczynie w ręce zdenerwowany
-Nie o takiej odwadze mówię, mówię o okazywaniu uczuć, takich głębszych, mówiąc to wszystko idzie ci to tak po prostu, ja nigdy nie miałem nikogo kogo bym kochał komu mógłbym to okazać, nad tobą się znęcano, ale mimo to tobie łatwiej przychodzi powiedzieć co czujesz, kiedy ja nawet nie wiem czy moje słowa mają jakiś sens. Jestem tylko człowiekiem, może jestem młody, ale kiedyś nie będę...
Zaciął się na tych słowach, szczególnie, że dziewczyna zaczęła mówić i stał przez chwilę jak sparaliżowany, gdy dotarł do niego sens jej słów, czy tak właściwie oboje nie bali się tego samego? Ona bała się, że go opuści, a on myślał, o tym samym choć może w trochę innym sensie. Zobaczył jak pęka butelka w rękach wampirzycy i to go trochę otrzeźwiło
-Dasza!
Wydarł się zupełnie zapominając, że sam ma butelkę w rękach, pozwolił jej upaść by ta również rozsypała się na bruku, sam złapał za rękę wampirzycy i delikatnie zabrał szkło z jej rany, a po chwili spojrzał na nią z troską, sam miał łzy w oczach, stał trzymając delikatnie jej rękę w własnej, miał nadzieję, że ta rana szybko się zagoi, w myślach karcił się, że doprowadził do czegoś takiego.
-Dasza, ja też cię kocham, ale boję się, że kiedyś naprawdę będę musiał cię zostawić, nie dlatego, że tego chcę, po prostu ja zestarzeję się i kiedyś umrę, a ty nadal będziesz żyła, nie chcę tego, ale nie mam na to wpływu. Jedno wiem, nie zmienię się tak bym chciał cię po prostu porzucić od tak, nawet jak będę dorosły, ja wciąż jestem sobą, cały czas będę tym samym Teru, to się nie zmieni.
Łzy na dobre zaczęły lecieć z jego oczu , ledwo co na nie widział, tak bardzo nie chciał jej opuszczać, tak bardzo się o nią martwił, ale właściwie to co mógł zrobić? na razie nic prócz życia i tyle, ale sam czuł się sobą zawiedziony, że nie mógł jej dać czegoś na dłużej
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pią Kwi 03, 2015 2:00 pm

- Zara sie zagoi to...to nie było specjalnie.
Wyparła łzy spływające po jej policzkach powinna bardziej sie wziąć w garść ale to nie zawsze jest takie proste, wstyd jej nawet było iż musiała płakać ale musiała z siebie to wyrzucić. Patrzyła na te dłoń te rany i tak by sie za niedługo zagoily wiec to było małe zmartwienie nawet nie czekała długo bo zrobił to za nią Teru chociaż było to uczucie bardzo nie przyjemne to wytrzymała. Poczuła jego dłoń co było bardzo przyjemne i takie czule z jego strony.
- Jesli umrzesz to ja razem z tobą.
Uśmiechnęła sie delikatnie bo bardzo jej na nim zależało właśnie uświadomiła sobie o jeszcze bardziej. Jego słowa sprawiły, ze uśmiechnęła sie w końcu.
- Przepraszam, nie płacz.
Otarla mu łzy patrząc na nieg po czym przytuliły go do siebie glaszczac czule po głowie, bardzo jej zależało. Gdy go puściła zlizala z własnej dłoni cała krew a rana za niedługo zniknie i nie będzie śladu po niej. Spojrzała na niego i zawiesiła na nim ręce opierając sie o niego a jej nos stykal sie z jego nosem.
- Chce sie z tobą kochać...
Powiedziała to szczerze czuła ze nie boi sie tego i musnela jego usta po czym oderwała sie od niego i znowu uśmiechnęła aby pokazac, ze wszystko jest w porządku.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pią Kwi 03, 2015 2:41 pm

-Uważaj na siebie, nie chcę abyś się przeze mnie raniła.
Dodał ciszej nadal trzymając ją za rękę póki mu pozwoliła, po jej słowach spojrzał na nią zaskoczony i pokręcił przecząco głową, on się nie zgadzał, chce popełnić samobójstwo, co to to nie
-A tym bardziej nie chcę abyś umierała za mnie, to nie jest dobre wyjście.
Zaoponował kategorycznie, po chwili jednak trochę się uspokoił kiedy starła mu łzy, miała takie delikatne dłonie, była dla niego taka dobra i czuła, choć czasem naprawdę potrafiła go nieźle zawstydzić, no i właśnie. Przytuliła go tak przepraszając co chłopak chętnie odwzajemnił uściskiem, lecz potem dziewczyna powiedziała coś takiego, rany byli na środku ulicy, a ona mówiła tak jakby chciała iść na ciastko, a nie zrobić z nim coś intymnego. Rumieniec na jego twarzy był teraz niezłym kontrastem dla jego włosów, na chwilę się zapowietrzył bo nie był pewien co ma zrobić, co odpowiedzieć, lecz Dasza była dosyć poważna, puścił wzrok na dół mówiąc tak, że tylko ona mogła go usłyszeć
-Tylko ja tego nigdy nie robiłem... z dziewczyną.
Tak właściwie nie wiedział czy jest w stanie zadowolić dziewczynę, trochę się niepokoił, choć czuł również podniecenie które sprawiało, że ciągnęło go do tego by spróbować. Może Dasza będzie na tyle wyrozumiała by nie zakłopotać Teru podczas tego zbyt mocno, bo wtedy może nie być dobrze.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pią Kwi 03, 2015 5:37 pm

- Przepraszam jeszcze raz kochanie. Teraz jestes dla mnie bardzo wazny.
znow usmiechnela się do niego na swój sposób i poglaskala czule go po policzku patrząc na niego, nie miala nawet pojecia że taki chłopak jak on zwróci jej w głowie. Zabrala dlon z jego polika i miala nadzieje, że był pewien iż takie niewielkie rany goja się na prawdę w szybkim tempie. Nie wiedziała jak to będzie ale zapewne nie chcę patrzeć jak jej ukochana osoba nagle odchodzi i już nigdy nie wraca nie wiedziała czy potrafiła by związać się z kimś innym to nie było by możliwe przynajmniej tak się jej wydawało. Wolała nie ciągnąć tego tematu więc przemilczala to co powiedział i tylko się usmiechnela do niego.
Zasmiala się gdy tak się rumienil bo wyglądał nawet zabawnie jednak z jednej strony nie chciała aby tak bardzo się wstydził bo chciała aby u jej boku rozluznil się i nie musiał krepowac. Niech po prostu bedzie sobą niczego innego od niego nie wymagala. Po cbwili jej wyraz twarzy pokazywał zdziwienie gdy spuścił głowę całkowicie czerwony i jej odpowiedział, że tak i za nim powiedział o co chodzi domyslila się, że chyba nie za bardzo wie o co chodzi.
- Spokojnie, wszystko dobrze nie każe Ci natychmiast tego robić powiesz mi gdy będziesz gotowy.
Położyła mu dłoń na ramieniu aby trochę go uspokoić bo to nie wymagało natychmiastowej decyzji jednak jej kolejne zdziwienie było bardzo spore lecz po chwili spowazniala bo uważała to za nic wstydliwego w końcu to jego sprawa czy jest prawiczkiem czy nie.
- Chciałbyś ze mną pójść w ustronne miejsce gdzie będziemy sami i porozmawiamy? I tak już ciemno a noc młoda.
wyciągnęła do niego dłoń i czekała na jego decyzje i jeśli się zdecydują oboje pójdą gdzieś indziej.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pon Kwi 06, 2015 3:50 pm

Powiedzenie tego było dla chłopaka bardzo zawstydzające, ale musiał to zrobić, w końcu chciał być szczery z dziewczyną do której poczuł tak mocną sympatię. Może nie będzie tak źle, teorie jakąś znał, czasem jako chłopak robił też to sam, miał tylko nadzieję, że nie pogubi się w tym jak zachować się przy dziewczynie, ale jej uspakajające słowa były tak życzliwe, choć naprawdę dziewczyna pod tym względem była odważniejsza niż Teru, czy to przez swoje nienajlepsze doświadczenia czy po prostu odważniejsza, to nie ważne.
Spojrzał na nią nadal zarumieniony, ale trochę pewniejszy siebie po jej słowach, chciała z nim porozmawiać w ustronniejszym miejscu? Bardzo dobrze, uśmiechnął się do dziewczyny, cieszył się, że go nie wyśmiała, w końcu większość chłopaków w jego wieku miała dziewczyny i tak dalej, a on nigdy wcześniej nie czuł potrzeby by się do jakiejś zbliżyć po tym jak jego pierwsza miłość odeszła. Teraz czuł się szczęśliwy, wiec z chęcią podał jej rękę by pójść gdzie będzie chciała.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Wto Kwi 07, 2015 5:30 am

Cieszyła sie iż zdecydował sie podać jej dłoń i bedą mogli iść w inne miejsce ale niedługo bedą musieli sie rozstać ponieważ Dasza tez potrzebuje trochę odpocząć jak i Teru po za tym musi pamietać o tabletkach krwi które przepisała jej lekarz. Chciała jeszcze zabrać go w jakies inne miejsce za nim pójdą w swoje strony i spędzić z nim jeszcze pare chwil wiec razem z nim i z torba z rzeczami pociągnęla go za rękę delikatnie w inna stronę żeby mu jeszcze pokazac to i owo. W końcu udało im sie wyjść po za ten obszar chociaż było już późno to jeszcze jeden spacer i bedą mogli wracać.


2x z.t
Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
Hiro

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 430


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sob Kwi 18, 2015 9:37 am

Jeszcze tylko kilka spraw pobocznych i Hiro będzie mógł na spokojnie wziąć się do swojej pracy. A miał jej przecież od groma i nie tylko chodziło tutaj o Samuru, lecz także sprawy mające ogromne powiązanie z jego codziennością, chorobliwą obsesją, pasją nad życie! Mianowice chodziło o badania. Miał kolejne pomysły nad nowymi tworami, które pospiesznie zapisywał w swoim małym, skórzanym lecz zużytym notesie. Siedział na ławce, od czasu do czasu podnosząc wzrok na przechodnia. Czy to człowiek czy wampir, bez różnicy. W końcu pora wieczorna, na czym każdy chciał skorzystać. Ale czy to bezpieczne odkąd większość wampirów zaprzestała się ukrywać ze swoją naturą? Hiro na szczęście nie należał do tych, którzy z zacieraniem rąk, wykazywali swoją potworność, żywiąc się na bezbronnych. Nie zamierzał także pozostawać bierny w takich sytuacjach, z całą pewnością pomógłby takiej osobie od niebezpieczeństwa ale nie zostawiłby także na pastwę głodnego wampira. To nie leży w naturze szlachetnego. Aczkolwiek nie można odbierać go jako zbawcę, nadal jest zimnym krwiopijcą, uważanego za Upadłego Anioła, a tacy właśnie staczali się na samo dno we własnym zepsuciu, a Ivano o czymś takim mógł śmiało pomówić. Jenak do czego się tutaj przyznawać? Raczej nie, a przynajmniej nie on. Swoje Zło pozostawił wyłącznie do osobistego użytku. Tak jest najlepiej nie tylko dla niego, ale i samego otoczenia.

_________________



Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
Nadia

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 710


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sob Kwi 18, 2015 5:28 pm

Trzynaście godzin temu poranek nadszedł zbyt szybko. Pomimo pośpiechu wampirzyca nie zdążyła zjechać z górzystych terenów wprost do miasta. Jasna tarcza budzącego dzień słońca zaskoczyła ją tuż przy wjeździe w las. Z tego powodu musiała czym prędzej dojechać do domu i skryć się w nim aż do wieczora. Godziny mijały podejrzanie wolno. Poświęcenie się pracy, sprzątanie czy nawet hobbystyczne zdobienie trumny nie pomogły w zabiciu czasu. Na głodzie wszystko było mętne i nudne. Frustracja w młodej kobiecie wzrastała z każdą chwilą. Nawet jej czarny kot zniknął gdzieś wyczuwając nerwową atmosferę. Wskazówki zegara złośliwie nie chciały przesuwać się w prawą stronę wyznaczając tym samym wieczorną porę. Jak na złość dzień był piękny. Promienie ostrego, wiosennego słońca uparcie przedzierały się przez zasłonięte kotary. Wyjście na powietrze mogło źle się skończyć dlatego Nadia czuła się jak więzień. Nie wiedząc co ze sobą począć wzięła zimny prysznic, który w pewnym stopniu ukoił jej skołatane nerwy. Przecież nie była poziomem E żeby wariować.
Dzień wreszcie dobiegł końca ustępując miejsca szarówce a wkrótce nocy. Doskonały moment na wyjście. Wieczór był ciepły a po ulicach kręciło się wielu ludzi. Czas zapuścić się na tereny częściej odwiedzane przez mieszkańców miasta. Atak w slumsach miała już za sobą. Pora na lepsze dzielnice, może centrum?
Auto zaparkowała na jednym z dużych parkingów. Spacerkiem przeszła przez deptak. Kocie łby falowały pod stopami odbierając w minimalnym stopniu 100% poczucie równowagi. To było nawet przyjemne. Przed kobietą rozpostarł się niewielki park. Przez rzadkie korony drzew prześwitywał plac.  -Poproszę białą kawę bez cukru. Zwróciła się do starszego mężczyzny siedzącego w niewielkiej, białej budce. Na frontowej ścianie widniał spory napis „Gorące napoje”. Po uregulowaniu niewielkiej należności blondynka ruszyła znów przed siebie. Wszelkiej maści kawy i alkohole to jedyne płyny jakie tolerowała w swej ubogiej diecie. Nie jadała natomiast ludzkiego pokarmu bo nie odczuwała jego smaków. Nie cierpiała specjalnie z tego powodu. Park pokonała szybko natrafiając na ciąg ławeczek. Nucąc pod nosem starą piosenkę z dziecięcych lat zatrzymała się naprzeciw mężczyzny. Nie wybrała go przypadkowo. Szczególną uwagę przykuły jego długie włosy. Poza tym wszystkie inne ławki były zajęte. Większość przez obściskujące się pary. Jednym słowem-wiosna.
Przepraszam, można?
Skinęła głową na wolne miejsce obok.

_________________

Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
Hiro

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 430


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pią Kwi 24, 2015 5:50 pm

Nie robił żadnej przerwy od uzupełniania notesu przeróżnymi i coraz bardziej wymyślnymi pomysłami, odnoszące się głównie do celów naukowych. Nie raz dostrzegł istotę ludzką czy wampirzą na doskonały obiekt do badań, a przede wszystkim uczynienia hybrydy. Nadal miał bowiem mnóstwo genów różnorakich stworzeń gotowych do użycia. Ale niestety wciąż nie miał "chętnego".
Już niemal przyszykował się do wstania schowawszy jednak wcześniej notesik, podeszła kobieta. Wampirzyca wysokiej krwi. Zmierzył ją badawczym wzrokiem od stóp aż po głowę i uśmiechnął się naturalnie.
- Jak najbardziej, proszę. - wskazał dłonią wolne miejsce tuż obok swojej. Skoro zasiedli razem w Radzie, musieli się znać. Prawda? Hiro przyjrzał się raz jeszcze kobiecie, teraz bardziej z punktu mężczyzny, a nie naukowca. Wyjątkowo piękna kobieta. Lecz co się dziwić? Wysoka krew zawsze odzwierciedla najcudowniejsze piękno chodzące po ziemi.
- Przyjemny wieczór, nieprawdaż? - Rozpoczął rozmowę, powracając wzrokiem na przechodniów. Fakt, przechodziło mnóstwo par przed nimi. Choć zdarzali się tacy, co włóczyli się sami i to na nich szlachetny najczęściej zawieszał uwagę, mając już w głowie plan działania - jak zwabić do siebie nieszczęśnika i pozwolić sobie zabrać do swojego królestwa jakim było laboratorium. Acz nie jest to całkiem okrutne zachowanie wobec niewinnych? Nie, nie dla nauki. Ona bywa właśnie najgorsza, gdyż wykorzystuje najczęściej żywe organizmy. I taki właśnie ten szlachetny jest - dobry, ale zarazem morderczy.
Zatem czy jego towarzyszka także ma na swoim koncie jakieś cudaczne sekrety?

wow, zt


Ostatnio zmieniony przez Hiro dnia Czw Maj 14, 2015 11:39 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
Nadia

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 710


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sob Kwi 25, 2015 12:04 pm

-Dziękuję
Zajęła wcześniej upatrzone miejsce opierając zaraz później kubek z kawą o kolano (swoje naturalnie). Niezłośliwie zwróciła twarz w kierunku mężczyzny zdejmując z nosa przeciwsłoneczne okularu. Było już zbyt późno aby mogły dobrze spełniać swoją funkcję. Z tego też powodu zajęły godne miejsce na czubku głowy pośród jasnych włosów.
Niezwykle. Zgadzam się z panem. Tak wielu ludzi wyszło na spacer.
Chęć dodania „jest w czym wybierać” była ogromna ale ostatecznie wampirzyca powstrzymała się. Zamiast tego upiła jeden, niewielki łyk i oblizała z przyzwyczajenia górną wargę. Och! Jaka ona była teraz głodna. Już dawno nie pamiętała jak to jest „myśleć tylko o jednym”. Jak to się mogło stać, że przez zapatrzenie na uroczego Dastana zapomniała o polowaniu. Teraz naturalnie żałowała, że nie zniknęła z gorących źródeł o godzinę wcześniej. Czasu naturalnie nie da się cofnąć ale to dobra nauczka na przyszłość. Są rzeczy ważne i ważniejsze.
Nie mogę ugasić pragnienia. Pan też tak ma? Specjalnie tym razem nie uniosła do ust niemal już pustego, kartonowego kubeczka. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że osoba, która obok niej siedzi nie jest istotą żywą, w której bije serce. Liczyła po cichu na pokrewną duszę. Zawsze to przecież raźniej we dwoje. A tego wieczoru było w czym wybierać. Starci czy młodsi, grubi czy szczupli a w końcu samotni czy może zakochani w sobie do szaleństwa? Jacy przedstawiciele kruchej rasy ludzkiej chcieliby dziś zakończyć swój żywot. Na pewno na kogoś padnie.
Cudaczne sekrety? Któż ich nie ma! Gdyby tylko Nadia zechciała komukolwiek opowiedzieć jak z pasją i zaangażowaniem babrała się do łokci w ludzkich wnętrznościach. Z jakim poświęceniem ryzykowała własną wolność polując kilkanaście lat na jednym terenie. Do dziś nie wie czy miała więcej szczęścia czy rozumu. Przecież w każdej chwili mogła natrafić na patrol policji z psami tropiącymi. Jeszcze nie wszystko stracone. Groby nie są głębokie a prędzej czy później lisy lub inne zwierzęta rozkopią masowe mogiły roznosząc kości. Jej już tam nie ma i nigdy nie będzie. Aktualnie sprawa dla niej była zamknięta. Wampir nie może żyć przeszłością gdy czeka go długa wieczność.

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pią Maj 01, 2015 9:39 pm

Dziewczyna przyjechała w końcu do Yokohamy, zdecydowanie nie tego się spodziewała po kraju Kwitnącej Wiśni, było tu tłoczno, a zieleni miejskiej też dużo raczej nie było, betonowe bloki i mnóstwo sklepów, że też w takich miejscach lubiły się gnieździć wampiry. Na razie Leslie nie szukała zaczepki, ale mimo wszystko trochę się wyróżniała w tłumie idąc sobie spokojnym spacerem razem ze swym gadzim towarzyszem broni. Niektórzy ludzie się od niego odsuwali, ale w sumie nic dziwnego, nie na co dzień się widzi tak wielkiego jaszczura w towarzystwie dosyć licho wyglądającej damy, a jednak ta krucha z pozoru istota dawała sobie radę w tresurze zwierzaka który nikim się nie przejmował i nie zaczepiał bez powodu. Dopiero przy jednej z knajpek wyraźnie przystaną i spojrzał na parę siedzącą przy jednym stoliku, w ślad za wzrokiem gada poszedł tropem wzrok dziewczyny.
Gad wyczuł wampiry, już na pierwszej przechadzce po nowej dla Leslie okolicy, czyli to była prawda, że się tu panoszą jak chcą
-Gad, idziemy.
Wydała polecenie stworzeniu które od razu straciło zainteresowanie parką. W końcu łowczyni nie miała tendencji do wdawania się w bójki nie znając nawet okolicy, póki wampiry same nie zaczepiały bezbronnych ludzi. Ruszyła więc dalej przed siebie, chciała iść do Oświaty dowiedzieć się czegoś dokładniej o działaniach jakie tu podejmowano w sprawie owego ogłoszenia o istnieniu pijawek.

Z/t
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
Nadia

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 710


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pią Maj 01, 2015 9:47 pm

Wyostrzone zmysły z podwójną siłą chwytały wszystkie otaczające kobietę bodźce. Powietrze było słodsze niż zazwyczaj. W pojedynczych podmuchach delikatnego wiatru unosiły się różne zapachy. Każdy osobno i wszystkie razem przypominały o obecności żarcia na dwóch nogach. Wampirzycy coraz trudniej było się opanować. Choć dla obserwatora była oazą spokoju to wewnętrznie cała dygotała. To tak jakby wpuścić pedofila do wesołego miasteczka. Wszędzie mnóstwo radosnych dzieciaków a on nie może nic zrobić. Nie, tak nie może dłużej być.
Rytmiczny stukot, który od dłuższej chwili opanował umysł Nadii w końcu zaczął ją drażnić. Skąd pochodził i dlaczego nagle stał się tak uciążliwy? Samoistnie opuściła głowę w dół obserwując własny, wskazujący palec. To za jego przyczyną, a właściwie paznokcia, doszło do wytworzenia prymitywnej muzyki. Nawet nie wiedziała kiedy włączył się ten nerwowy tik. Pośród coraz rzadszego tłumu pojawiła się dziwna osobistość. Nie byłoby w niej nic niezwykłego gdyby nie pupil przy nodze. To nie żaden piesek czy kotek ale waran. Przynajmniej tak zakwalifikowała ów zwierzę Nadia. Nigdy wcześniej nie widziała na żywo podobnego gada. Może kilka razy w telewizji ale nigdy w odległości trzech metrów od siebie. Widok zaskakujący.
Chyba będę zmuszona na chwilę Pana przeprosić.
Uświadamiając sobie  początki minimalnego obłędu zerwała się na równe nogi. Poprawiła niezauważalnie bluzkę i finalnie dopiła resztę kawy. O dziwo nie wyrzuciła pustego już kubeczka, zabrała go ze sobą.
Obowiązki wzywają.
Oblizała lubieżnie wargi idąc pewnym krokiem w równej odległości za człowiekiem z przerośniętą jaszczurką.
z/t

_________________

Powrót do góry Go down
Reina

Reina

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 131


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Czw Maj 28, 2015 4:06 pm

Rynek główny to samo serce miasta, równie zatłoczone jak dzielnica rozrywki czy okolice barów i restauracji, nieustannie uczęszczane przez turystów oraz mieszkańców. Wszyscy pragną oderwać się od szarej rzeczywistości i uprzyjemnić sobie chwile, zasiadając w doborowym towarzystwie przy lampce wina lub wyśmienitym posiłku. Ciemnowłosa kroczyła spokojnie szerokim chodnikiem, wychodząc na rynek z jednej z bocznych ulic. Prawda, mogła przecież zostać tu przywieziona przez szofera, ale zdecydowanie wolała spacer, bo nic nie orzeźwiało jej tak, jak delikatny, wiosenny wiatr i widok tętniącego życiem miasta. Był środek dnia, jednak słońce skryło się tymczasowo za chmurami, więc jego blask nie doskwierał jej oczom. Naturalnie na nosie miała ciemne okulary, a głowę chroniła czarnym kapeluszem. Idąc wzdłuż szeregu sklepów, raz po raz zerkała na wystawy, podziwiając różne drobiazgi, ubrania, książki, wszystko co w nich oferowano. Gdy przystanęła przy sklepie z lustrami, patrząc na swoje odbicie w jednym z eksponowanych na wystawie zwierciadeł zauważyła, że nadal ma niewielką strugę zaschniętej krwi spływającą aż na jej szyję.
- Ugh...powinnam być bardziej ostrożna gdy wracam do akademika za dnia... - pomyślała, szybko wycierając dowód jej nocnej eskapady. Szczęśliwie nikt z przechodniów nie zauważył ów strugi osocza na jej skórze.
- Ostatni za bardzo się rzucał. Eh, ubranie będę zmuszona wyrzucić...lubiłam ten komplet. - ciągnęła mentalny dialog sama ze sobą. Jej strój był niestety ubrudzony dość sporą ilością krwi, więc nie nadawał się do dłuższego noszenia - oczywiście obecnie skryła zniszczoną odzież pod wiosennym płaszczem, by nie siać paniki wśród śmiertelników.
Co było przyczyną tak nagannego wyglądu? Proste, nocne łowy. Ostatnimi czasy głód doskwierał jej wyjątkowo mocno, plus nieco dłuższa niż zwykle przerwa w transfuzjach, wszystko się skumulowało i zmuszona była w jakiś sposób uzupełnić braki. Rei nie była w stanie choćby przełknąć tabletek krwi, a ludzka krew miała dla niej obrzydliwy smak...wampir (go figure). Wszystkiemu winne były eksperymenty z przeszłości, zatem była skazana na krew własnego wampirzego gatunku. Panna Hiou nie znosiła tego uczucia, tego pragnienia, a tym bardziej nienawidziła tego jak musiała zdobywać życiodajny płyn. Swoje ofiary wybierała więc spośród krwiopijców, którzy nie byli modelowymi członkami społeczeństwa...krótko mówiąc, polowała na łajdaków zasługujących na nauczkę. Zazwyczaj jej ofiary kręciły się w barach i innych spelunach, a ponieważ z reguły byli pijani i zbyt pewni siebie, dziewczyna szybko wykorzystywała ich słabości. Dziś na przykład uratowała ludzką dziewczynę przed gwałtem i zapewne "wypompowaniem" z niej ostatniej kropli krwi przez jakąś wampirzą szuję.
- Muszę uważać następnym razem żeby nie przesadzić...choć w tym wypadku ta gnida zasłużyła sobie na śmierć. - szła dalej przed siebie, rozmyślając na temat jej ostatniego posiłku. Prawda, wyssała z niego wszystko, aż obrócił się w proch, jej pragnienie było zbyt mocne, ale nie żałowała, bo ten wampir nie zrobiłby nic dobrego...był już przegraną sprawą.

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pią Maj 29, 2015 4:33 pm

Szła spokojnym i prawie tanecznym krokiem. Jej sukieneczka poddawała się wiatrowi i wydawała się być w takim dobrym nastroju jak jej właścicielka. Twarz Julii wyrażała błogi stan euforii kogoś, kto od dawni anie doświadczał wolności. Jak ptak, który uciekł z klatki. W jednej dłoni trzymała parasolkę, która razem z kremem z filtrem, ochraniała jej ciało przed szkodliwymi promieniami słońca. W drugiej ręce ściskała . Postanowiła zajrzeć na rynek, co prawda niezbędne rzeczy miała przy sobie, ale jak każda kobieta lubiła chodzić na zakupy. Przydałoby jej się kilka nowych błyskotek, jakieś byty. I może jakieś śliczne etui dla jej telefonu? Nuciła pod nosem piosenkę "My love" K. Omsa. Znała cały refren, a co do zwrotek nie było już tak kolorowo. Nie przejmowała się tym jednak i zastępowała nieznane słowa pospolitym "la la la...coś tam, coś tam". Przechodnie patrzyli się na nią z mieszanymi uczuciami. To za nią podążały uśmiechy to kpiące spojrzenia. Nie przejmowała się była szczęśliwa. Odwróciła się aby objąć wzrokiem drogę jaką do tej pory pokonała. Dała kilka kroków do tyłu. I to właśnie wtedy czar prysł...
Wpadła na kogoś. Była z natury bardzo niezdarna, więc od razu przewróciła się na ziemię, ciągnąc za sobą walizkę. Z jej ust wydobyło się stękniecie. Obejrzała szkody jakie wyrządziła i skwitowała je jednym słowem - niewielkie. Po czym podniosła wzrok na osobę, którą właśnie staranowała. Przekrzywiła głowę wpatrując się w kobietę swoimi dużymi oczami. Podrapała się zakłopotana po karku. Zbierała słowa. Przygryzła wargę w zastanowieniu. Po czym w jej oczach można było dostrzec błysk. W jednaj chwili już była na nogach i strzepywała sukienkę.
-Ja najmocniej przepraszam proszę pa...a nie. Ty jesteś mniej więcej w moim wieku!-
Jej głos był radosny. Dwukolorowe oczy zaczęły się przyglądać dziewczynie a nos analizował zapach. Była wampirem, ale nie szlachetnym. Była wysoka, no przynajmniej w porównaniu z krasnoludkiem jakim jest Julia. Poza tym bił od niej dosyć silny zapach krwi. Aż dziwne, ze Julia nie wyczuła tego wcześniej. Przez chwilę zastanowiła się skąd może pochodzić zapach, ale to było oczywiste. Ta oto wampirzyca była niedawno na łowach. Poczuła jak jej kły się lekko wydłużają a równocześnie zbiera jej się na wymioty. Zmarszczyła nosek. Rozejrzała się dookoła. Sprawdziła czy wścibscy ludzie nie podsłuchują rozmowy dwóch dam. Nikt nie podsłuchiwał. Dziecinny uśmieszek wkroczył na twarz dziewczyny.  Wyciągnęła rękę w powitalnym geście.
-Jestem Julia-
Tyle szczerej życzliwości drzemało w tych słowach, że powinny one roztopić nawet najbardziej chłodne serce. To, ze ona nienawidzi pić krwi nie znaczy, że każdy wampir musi podzielać jej upodobań. Tym bardziej, że teraz do niej dotarło, że to co czuje to jest krew obcego wampira. Czyżby napotkała panią kanibal? No nic tacy tez są. I dla takich tez Julia będzie miła. Oczywiście dopóki nieznajoma nie zechce sobie z niej zrobić przekąski. Zanim dodała to co dodać chciała dotknęła palcem swój nos.
-Mam wrażenie, ze miałaś ciężka noc. Daj się zaprosić na kawę...za staranowanie cię...No dobra chce bezczelnie spytać gdzie jest Akademia. Jestem tutaj nowa a z moją orientacją w terenie cienko trochę-
Po tych słowach przejechała walizką w tą i z powrotem jakby podkreślając znaczenie swojej wypowiedzi. Na jej twarzy pojawiła się troszkę zakłopotany uśmiech, ale nasz droga Julia nie przestawała promieniować radością i pozytywną energią. Zmusiła się do schowania kłów. Kiedy to ostatnio jadła? Cztery? Pięć dni?. Przygryzła policzek aby rozwijać te myśl, po czym niewinnie się uśmiechnęła. Wyczekując na odpowiedź nieznajomej wampirzycy.
Powrót do góry Go down
Reina

Reina

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 131


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pią Maj 29, 2015 6:54 pm

Nim zdążyła ruszyć dalej przed siebie by w końcu dotrzeć do Akademii i zrzucić z siebie zabrudzony strój, wpadła na przeszkodę, która była...hmm właściwie to przeszkoda na nią wpadła. Przeszkoda jakże urocza, bo była nią drobnej budowy dziewczyna o dużych, błyszczących oczkach w dwóch różnych barwach. Interesujące. Ta sytuacja przypominała jej bardzo pierwsze spotkanie jej i jej siostry po tylu wiekach...Mari również ciągnęła za sobą walizkę i też nie uważała gdzie idzie dlatego łupnęła na ziemię, choć wtedy Rei po prostu pomogła jej wstać, nie zderzyły się. Ciemnowłosa przyglądała się dziewczynie...hah...faktycznie przypominała Mari, może nie z wyglądu, lecz ze sposobu bycia - miała głowę w chmurach. Naturalnie wyczuła, że urocza "przeszkoda" jest wampirem, cóż zapewne od niedawna bo dało się wyczuć pozostałości jej własnej, ludzkiej krwi zmieszanej z nową, wampirzą.
Panna Hiou wyglądała dość...poważnie i tak nieco ponuro, no wiadomo ciemne okulary, czarny kapelusz do tego płaszcz i w ogóle. Jednak gdy z ust nieznajomej poleciał potok słów, wypowiadany tym charakterystycznym tonem lekkoducha, usta Rei wykrzywiły się w delikatnym, łagodnym uśmiechu, jakby rzeczywiście patrzyła na własną siostrę. Mimo wszystko lubiła spotykać takie osoby...takie spotkania dawały jej nadzieję, że nie wszystkie wampiry zmierzają do ciemności i samozagłady.
- Hmmm - nachyliła się w kierunku dziewczyny, przyglądając jej się uważnie. Można by powiedzieć, że była trochę zbyt blisko i zakłócała przestrzeń osobistą nieznajomej. Jednak ta "ponura aura" prysła kiedy ciemnowłosa się w końcu odezwała - Cóż, jestem nieco starsza...o jakieś 6 i pół wieku, ale jeżeli faktycznie wyglądam tak młodo, to niezmiernie mi to pochlebia. - no tak, czasem Rei nie mogła pozbyć się nawyku mówienia w ten specyficzny, "klasyczny" sposób jeśli tak to można ująć.
- Umm, ja...jestem Rei - właściwie nie skłamała, po prostu zdradziła tylko część swojego imienia, a to nic złego. Prawdę powiedziawszy była nieco nieostrożna zdradzając swój prawdziwy wiek, bo kto wie, przez te wszystkie lata nie raz miała okazję doświadczyć różnych sztuczek łowców lub innych typków w jakiś sposób powiązanych z rodem, chcących się zemścić i takie tam...same old same old. Choć nie czuła, by Julia stanowiła zagrożenie, czy była jakaś podejrzana, wolała po prostu dmuchać na zimne.
- Właściwie, dobrze się składa, bo ja również tam zmierzam...to znaczy idę. Jestem tam...hmm trochę ciężko mówić, że jestem uczennicą. Wiek szkolny mam raczej za sobą. W każdym razie także tam mieszkam. - okulary przeciwsłoneczne nieco zsunęły jej się z nosa, więc Julia mogła przez chwilę dostrzec jej burgundowe oczy. Nie, nie świeciły w tym momencie jak u głodnego wampira, taką to już miały barwę.
- Jeżeli nie masz nic przeciwko, możemy wejść do pobliskiej restauracji...tak się składa, że znam właściciela, więc zaserwuje nam coś nieco barzdiej...odpowiedniego, na nasz rodzaj głodu. - rzekła patrząc na nią uwaznie. Rei żyła na tyle długo by wiedzieć kiedy wampir był głodny. Jeśli brązowowłosa zechce, będzie mogła napić się prawdziwej krwi, albo wybrać tabletki rozpuszczone w wodzie...co wolała.
Reina nagle dostrzegła, że nieopodal nich przechodzi kobieta prowadząca na smyczy wprost przepięknego psa rasy husky. Hiou miała słabość do zwierząt, a zwłaszcza dużych psób, do tego HUSKY!!! Jej oczęta wręcz błysnęły z zachwytu...już chciała postawić krok w kierunku stworzenia, gdy to nagle zaczęło głośno szczekać i powarkiwać z równie mocnym błyskiem w oku mówiącym "Nawet nie masz co marzyć, że mnie pogłaskasz".
Pokonana Rei westchnęła - 700 lat i nawet najmniejsze zwierzątko nie może mnie polubić...jakże okropne życie przyszło mi wieść - gdyby był to jeden z odcinków anime, to w tym momencie nadano by jej wygląd smutnej chibi z dramatycznymi strugami łez płynących po policzkach niczym rzeka. Co poradzić...

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Nie Maj 31, 2015 5:18 pm

Wsłuchała się z uwaga w odpowiedź kobiety. Zarumieniła się nieznacznie. Uch. Czyli jednak Pani. wzruszyła ramionami. Skoro cieszyła się z tego, ze Julia postrzega ją jako młodą to nie będzie miała nic przeciwko jeżeli dziewczyna będzie ja traktować jak rówieśniczkę. Teoretycznie. Taką miała nadzieję młoda wampirzyca. Jula zastanowiła się chwile, czy za zniewagę w czasach Rei nie palili na stosie. Szybko pokręciła głową aby zmyć te myśl. Z jej ust wydobyło się ciche "aha". Przyjrzała się oczom kobiety. Zaintrygowały ją, ale wampirzyca szybko je schowała za okularami przeciwsłonecznymi. No cóż. dopyta się później. O ile nie zapomni. Czyli na pewno nie zapyta. Przyjęła imię nieznajomej z uśmiechem na ustach. Nawet przez myśl jej nie przeszło, że może to być fałszywa informacja. Julia nie miała złych zamiarów i myślała, ze wszyscy na tym świecie są dobrzy. No może prócz jej stworzyciela i jego gwardii. Dziewczynka należy do tych czystych kwiatów, które pomimo płomieni zakwitną za każdym razem nieskazitelną bielą.
Przy trzeciej wypowiedzi Rei, Julii oczy się zaszkliły. Zaświeciły się w nich dwa płomyczki radości a usta wygięły się w szerokim uśmiechu.
-Naprawdę? Dziękuję!-
Po tych słowach skoczyła do przodu i przytuliła kobietę o ciemnych włosach. Był to spontaniczny uścisk. Po krótkiej chwili Julia odskoczyła jak oparzona. Odchrząknęła kilka razy zakłopotana. Tym bardziej, ze wyczuła wyraźnie zapach krwi. Jej oczy zaczynały powoli przebarwiać się na czerwono a kły były co raz to dłuższe. Nagle wszyscy przechodnie mogli być potencjalnym obiadem. Wszystko dookoła tętniło w rytm serc ludzi. Zacisnęła pięść wbijając paznokcie w skórę. Ból przywrócił ją do rzeczywistości. Spuściła wzrok aby Rei nie zauważyła jaką wewnętrzną walkę ze sobą toczy. A pomimo to słysząc propozycję o posiłku z krwi zebrało jej się na wymioty.
-Nie jestem głodna, ale jak potrzebujesz możemy tam zajrzeć-
Powiedziała to miłym głosem. Nawet jej nie zadrżał, a to już nie lada osiągniecie. Wszystko ciągnęło ją w stronę szyj kogokolwiek. Poprawiła opaskę na nadgarstku. Poczuła kujący ból a zarz po nim w jej nozdrza uderzył zapach jej własnej krwi. Na szczęście Rei zainteresowała się przepięknym Husky. Julia zaśmiała się ujrzawszy reakcję psa. Szczekał i obnażał kły. Jednak gdy dziewczyna podeszła postawa psa się zmieniła i skomlał jak szczeniaczek. Podrapała go po łebku a ten szturchnął ją nosem w policzek. Odwrócił się w stronę wampirzycy.
-Chodź Rei-sama, już na pewno nie będzie warczał-
Uspokoiła psa. Widać, że Jula ma rękę do zwierząt. W sumie jak jeszcze była człowiekiem lubiła pomagać w różnych akcjach a w schronisku to już na Ty była nawet z dyrektorem. W tym czasie husky zdążył już się wyłożyć na chodniku i pomrukiwał w zadowolony z pieszczot jakie sprawiała mu Jula. Dziewczyna zachichotała zadowolona. Prawie zapomniała o głodzie. Prawie.
Powrót do góry Go down
Reina

Reina

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 131


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pon Cze 01, 2015 12:53 am

Od młodej wampirzycy wręcz biła aura niewinności, która nieco obniżyła prawdopodobieństwo uczestnictwa Julii w jakimkolwiek spisku łowców czy też innych podejrzanych charakterów. Szczerze, już kilka minut przebywania w jej towarzystwie wystarczyło, by Rei poczuła się tak jakby przebywała w towarzystwie swojej młodszej siostry. To uczucie...hmmm...opiekuńczość? Inaczej chyba nie dało się tego nazwać. Może to dlatego, że Rei przeżyła tyle wieków i zawsze była skazana na siebie, była sama i musiała przechodzić wielokrotnie przez koszmar związany z byciem wampirem. Nie chciała by spotkało to kogoś, kto w dodatku nie urodził się jako wampir, a ewidentnie wyczuwała to w Julii.
- Nie ma sprawy - odpowiedziała na jej podziękowanie. Jej towarzystwo było wręcz orzeźwiające, "normalne" więc z przyjemnością spędzi z nią nieco więcej czasu.
Nagły gest dziewczyny w postaci uścisku trochę zaskoczył Rei, co tu dużo mówić, nieczęsto ktoś...ktokolwiek ją obejmował...hmmm właściwie to od paru stuleci wcale. Smutne życie.
Zakłopotanie Julii znów wywołało na twarzy Rei ciepły uśmiech, chciała jej dać do zrozumienia, że nic nie szkodzi, nie musi czuć się niezręcznie. Aczkolwiek sama Hiou w sumie nie wiedziała jak w takiej sytuacji się zachować.
Gdy brązowowłosa zarzekała się, że nie jest głodna, a tymczasem ewidentnie biła się sama ze swoim pragnieniem używając całej swojej siły woli, Rei przestąpiła z nogi na nogę, skrzyżowała ręce na piersi i rzekła swym melodyjnym, acz stanowczym głosem:
- Nonsens. Przecież widzę. Hmm no dobrze, ja i tak muszę się przebrać, więc pojedziemy do Akademii. Zapraszam Cię do siebie...i tam coś "zjesz". - sama wiedziała jak to jest głodować przez wiele dni...tygodni, więc nie zamierzała pozwolić Julii wpędzić się w to samo szaleństwo spowodowane pragnieniem.
Wampirzyca rzeczywiście miała rękę do zwierząt, ten przecudowny Husky przy niej stał się potulny i przyjazny, a jeszcze przed chwilą warczał. Kiedy dziewczyna zachęciła Rei by podeszła, ciemnowłosa nie zastanawiała się dłużej, chciała koniecznie móc pogłaskać pięknego psiaka, jej oczka błyszczały na samą myśl a dreszcz przelatywał jej po plecach. Podeszła w ich kierunku tak jak poradziła Julia, lecz gdy tylko wyciągnęła porcelanową dłoń ku pupilowi, ten nagle ruszył na nią i choć jej nie ugryzł to pchnął na tyle mocno, że....no cóż, skończyło się na haniebnym upadku na chodnik i potłuczeniu pośladka.
- Co za upokorzenie....To zawsze będzie nieodwzajemniona miłość - powiedziała dość teatralnie, dłonią ocierając policzek jakby chciała otrzeć łzy. Ehh no taki już jej los. łowcy majstrowali sobie przy jej organizmie, kto wie co takiego "zamontowali" w jej DNA, ale odkąd się uwolniła tak to już było między nią a zwierzętami...albo się bały, albo od razu włączała im się defensywa.
Wstała i otrzepała obolały tył, odsuwając się od psa na bezpieczną odległość by znów mógł być uroczy...dla innych (T__T), po czym wyciągnęła komórkę i szybko zadzwoniła do swojego kierowcy, dając mu znać gdzie jest, by przyjechał po nią i Julię. Normalnie by się przeszła, ale primo: musiała się przebrać z zakrwawionego ubrania, sekundo: jej towarzyszka zdecydowanie nie mogła dłużej walczyć z głodem. Nie zamierzała wpychać jej na siłę do gardła krwi, ale może przy okazji jedzenia czegoś ludzkiego, połknie choć tabletkę krwi. Rei i tak miała nadwyżkę tabletek nowej generacji pochodzących z jednego z laboratoriów jej rodu, a ponieważ jej organizm nie trawił innej substancji niż wampirza krew, to spokojnie może komuś innemu zaoferować substytut.

- Podjedzie po nas zaraz samochód, zawiezie nas prosto do Akademii. Koniecznie muszę pozbyć się tych ubrań...i trochę odpocząć po całej nocy poza akademikiem. - poprawiła kapelusz lustrując przez chwilę okolicę.
- Ah tak... - przypomniała sobie - nie musisz się do mnie zwracać tak grzecznie...no wiesz, "-sama"...hah wtedy poważnie czuje te lata - zaśmiała się lekko - mów mi po prostu Rei - zachęciła.

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Wto Cze 02, 2015 7:57 pm

Słysząc słowa kobiety ścisnęła usta. Nie miała ochotę wdawać się w dyskusję na ten temat. Wzruszyła ramionami wygrywając z własną wampirzą naturą. Po chwili znów uśmiechała się promiennie.
Jednak zwierzęta rzeczywiście nienawidziły Rei. No cóż tak bywa, chyba nie takie geny. Julia zaśmiała się w duchu jak kobieta uległa wypadkowi. Szybkim wzrokiem oceniła, że jej rozmówczyni nić się nie stało. Zaczęła się śmiać. Pogłaskała psa jeszcze przez chwilę potem pozwoliła mu odejść za właścicielką. Odprowadziła go wzrokiem po czym spojrzała się na Rei.
-E tam upokorzenie...patrz teraz jesteśmy na równi- po tych słowach pozwoliła się opaść na ziemię -spokojnie znajdziesz kiedyś zwierzę któremu się uda cię pokochać...znaczy się nie miałam na myśli, że nie można cię polubić...ale...no...-
Poprawiła się szybko lekko zakłopotana. Zarumieniła się. Jej sukieneczką ładnie ułożyła się dookoła Ciała Julii. Wyglądało to tak jakby zrobił to specjalnie. Wyglądała uroczo. Uśmiechnęła się szeroko i wstała wraz z Rei. Dziewczyna strzepała kurz z sukienki. Gdy kobieta wyjęła telefon Julia odeszła kilka kroków. Zaczęła się przyglądać z zaciekawieniem wystawie bransoletek. Jej uwagę zwróciła jedna. Nie zastanawiając się nad tym długo kupiła błyskotkę i nałożyła ją sobie na rękę. Idealnie się komponowała z jej tatuażem. Uśmiechnęła się zadowolona i podreptała do Rei, która właśnie skończyła rozmowę. Zanim kobieta się odezwała Julia podniosła dłoń ukazując swój nowy nabytek. Jednak słysząc, że podjedzie po nie ktoś szczęka jej opadła. Poczuła się jak jedna z tych bohaterek książek, która nagle dostaję okazję stania się kimś.
Młoda wampirzyca zastanowiła się przez chwilę kim musi być nowo poznana kobieta. Pewnie kimś ważnym skoro podjeżdżają po nią auta. Julii nie mieściło się w głowie, że staranowała kobietę, która może sobie pozwolić na prywatnego kierowcę. Podrapała się po policzku. Czuła się dziwnie. Ni to zażenowanie ni zakłopotanie. A zresztą, co ma się martwić. Od tego się zmarszczek dostaje. Postanowiła po prostu cieszyć się okazją. A co się za tym niesie...paplać jak opętana.
-Naprawdę ktoś po nas przyjedzie? Super, jak w tych filmach, albo w telewizji. Jeny nie wiedziałam, że jesteś taka sławna Rei-sama. Tylko w jakiej branży? Telewizją chyba nie, książki też. A może należysz do bogatej rodziny?-
Nabrała nagle powietrza. Cały monolog wypowiedziała jednym tchem. Miała minę jakby wygrała główną nagrodę w jakimś losowaniu. Nie mogła się powstrzymać od końcowego podskoku.

-Acha...rozumiem Rei-sa...znaczy Rei-
Zaśmiała się trochę nerwowo. No tak, nie powinna. Właśnie co? I dlaczego czuła się niezręcznie? Po prostu czuła szacunek do rozmówczyni. No ale skoro ona tak sobie życzyła...kimże jest Julia by się temu sprzeciwiać. Słysząc swoje myśli dziewczyna wybuchła śmiechem. Spojrzała się figlarnymi oczami na Rei, może ona też da się ponieść?
Powrót do góry Go down
Reina

Reina

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 131


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Czw Cze 04, 2015 8:51 am

Z jej gardła dobył się delikatny śmiech. Rozumiała doskonale, o co Julii chodziło, wiedziała, że nie chciała jej urazić, ale jej zakłopotanie wciąż było urocze.
- Rozumiem, rozumiem...hah czekałam bardzo długo na takie zwierzątko...chyba mogę poczekać jeszcze trochę - podziwiała przez chwilę piękne ułożenie sukienki Julii, piękno materiału, niby prosta rzecz a jednak potrafiła urzec.
Gdy rozmawiała z kierowcą przez telefon, a Julia zniknęła na moment w pobliskim sklepie, a potem wróciła z nowym zakupem, Rei skinieniem głowy i uśmiechem wyraziła aprobatę dla bransoletki, bo rzeczywiście pasowała do brązowowłosej idealnie.
- Świetna kompozycja z tatuażem - skomentowała gdy skończyła rozmowę.
Słysząc potok słów dziewczyny związany z ekscytacją tym, że podjedzie po nie samochód, wywołał u niej śmiech rozbawienia. Uniosła obie otwarte dłonie w jej kierunku chcąc ją "pohamować" - Spokojnie, spokojnie, nic z tych rzeczy...cóż, jestem właściwie lekarzem, ale mój kierowca to tak na prawdę stary przyjaciel, który pracował dla mnie od baaaaardzo dawna - podkreśliła "bardzo", albowiem szofer nie zawsze był szoferem, to tylko jedno z jego zadań, pomagał jej w trudnych sytuacjach i tak się skończyło, że postanowił nie zrywać współpracy.
- A własnie, już jest...chodźmy - nieopodal podjechał czarny samochód z którego wysiadł elegancki pan w garniturze i otworzył najpierw bagażnik, po czym wstawił walizkę tam Julii, uprzednio oczywiście poprosiwszy o pozwolenie. Otworzył następnie dla nich drzwi do tyłu samochodu.

(wybacz że post krótszy, dziś jestem w lekkim pośpiechu znów T_T)

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pią Cze 05, 2015 12:36 pm

Ucieszyła się z aprobaty Rei. Wyglądała jak dziecko, które dostało cukierka. Taki potok słów mógł staranować nie jednego śmiałka, jednak jak kobieta podniosła ręce Julia zamilkła. Przekrzywiła głowę i pokiwała nią. Stary przyjaciel. Cisnęły jej się na usta tysiące pytań, ale się powstrzymała. Nie chciała wyjść na dziwną przy nowo poznanej osobie.
"Popytam później"
Słysząc słowa Rei rozejrzała się za samochodem. Podeszła do niego w podskokach trochę zakłopotana oddała swój bagaż. Był ciężki, ale mężczyźnie najwyraźniej nie sprawiło to problemu. Burknęła coś co miało zabrzmieć jak "dziękuję".
Wsiadła trochę skrępowana do pojazdu. Trochę się bała, rodzice zawsze jej mówili, ze nie wolno wsiadać do auta z obcymi. W pierwszym odruchu chciała wyjść, ale powstrzymała się. W końcu Rei nie wyglądała na groźną, ba...była dla Julii bardzo miła. Dziewczyna postanowiła więc rozsiąść się wygodnie i z podziwem obserwować wnętrze samochodu. Kiedy Rei wsiadła dziewczyna spojrzała się na nią błyszczącymi oczkami.
-Jakie masz moce? O ile mogę spytać...ja nie umiem używać swojej, znaczy nie mogę-
Taka była prawda, kilka dni wstecz zauważyła, że jej moc nie działa w ogóle. Miała nadzieję, że wraz z mocą zniknęło również pragnienie, ale ono wciąż nawracało. Za każdym razem silniejsze. Czasem wydawało się że jej ciało płonęło. Dalej czuła zapach swojej krwi wydobywający się z pod opaski. Zacisnęła szczęki i uśmiechnęła się promiennie w stronę Rei. Ani śladu po utrapieniach jakie ją nawiedzały. Przyłożyła drugą rękę do nadgarstka jakby chcąc jeszcze bardzie schować rany.
Powrót do góry Go down
Reina

Reina

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 131


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Nie Cze 07, 2015 10:45 pm

Rei widziała po minie towarzyszki, że ta z pewnością zmagała się z wątpliwościami co do tego, czy faktycznie może zaufać wampirzycy, czy może wsiąść do samochodu...zapewne wiele pytań rodziło się w jej głowie. I bardzo dobrze. To zrozumiałe, że w takiej sytuacji włącza ci się w głowie swego rodzaju system obronny, wszak to zupełnie normalna reakcja. Pytanie tylko czy mogła zaufać 700-letniej wampirzycy? Odpowiedź brzmi, tak. Ciemnowłosa nie miała złych zamiarów, widziała, że Julia to tylko niewinne dziecko, młody wampir, który stawia swoje pierwsze kroki w "nowym świecie". Reina była chyba jedną z nielicznych, tak starych przedstawicieli wampirzej rasy, którzy wierzą w koegzystencję, pokój...a siły używają tylko wobec tych, którzy faktycznie na to zasługują.
- Nie musisz się obawiać. Raczej nie jestem z tych złych...nie mogę powiedzieć, że moja kartoteka jest biała jak śnieg, ale...hmm gdybym była z tej bardziej "barbarzyńskiej" części naszej rasy, to nie jechałabyś ze mną w samochodzie...w każdym razie nie w całości. - jej słowa miały uspokoić pasażerkę, ale brzmiały dość niepokojąco koniec końców, więc Rei czym prędzej dodała - Spokojnie. Na prawdę nic Ci nie zrobię. Prawdę mówiąc, bardzo przypominasz mi z zachowania moją siostrę - posłała dziewczynie ten łagodny, zatroskany uśmiech - Poza tym nie mogę pozwolić, żebyś głodna pałętała się po mieście do nocy w poszukiwaniu Akademii. To byłoby niebezpieczne i dla Ciebie i dla ludzi wokół. Lepiej więc jeśli odwiozę Cię tam osobiście. - samochód ruszył we wspomnianym przez Hiou kierunku.
- Pozwól, że najpierw dojedziemy na miejsce, usiądziemy spokojnie przy herbacie i czymś przyjemnym dla podniebienia...w czystych ubraniach - spojrzała na kawałek uplamionych krwią spodni - Wtedy będziemy mogły spokojnie porozmawiać, odpowiem na Twoje pytania i wątpliwości. Mam nadzieję, że będę w stanie pomóc - zdeklarowała, po czym zerknęła przez okno podziwiając przemykające za nim budynki, parki, ludzi.

[z/t oboje]

/Jutro zrobię temat mojego pokoju w Akademii to będziemy mogły dalej pisać tam Wybacz że tak późno odpis...dużo spraw na głowie ostatnio/

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Wto Paź 13, 2015 4:52 pm

Pogoda już nieco się zmieniła, było zimniej? Cóż, dobrze, że zdążyła ubrać się nieco cieplej przez co nie utraci zbyt dużo ciepła. Było chłodno jak dla niej chociaż chłód był na swój sposób przyjemny, polubiła to odkąd...zmarszczyła brwi nie chcąc przypominać sobie skąd znała to przyjemne uczucie. Chciała skupić się na swoim zadaniu czyli ...no właśnie co? Miała wyjść gdzieś na miasto i chyba zrobić zakupy jak jej nakazano a tamten chłopak musiał zostać z nim. Chyba nie miała wyjścia prawda?
Spojrzała w niebo, było już ciemno ale to jej nie przeszkadzało bo wchodząc na rynek główny było tutaj trochę ludzi po za tym czy kiedyś bała się wychodzić nocą? Już robiła to wiele razy tak na prawdę w końcu była odważna. Przechadzała się tu i tam ale jeszcze nie robiła zakupów, chyba chciała trochę pobyć sama i tez tak zrobiła. Kupiła w jednym ze sklepików loda na patyku po czym usiadła na ławce. Spojrzała na innych ludzi wyglądali jakby nie mieli żadnych zmartwień na głowie lecz za pewne jakież to musiało być błędne co nie?
Tęskniła za...za nim? To głupie, przecież i tak nie mogło się udać więc na co głupia liczyła? Musi zapomnieć i to szybko, liznęła swojego loda marszcząc brwi lecz spojrzała przed siebie siedząc po prostu nie ruchomo od czasu do czasu liżąc loda.

Dość szybko dokończyła swojego loda i właściwie zasiedziała się trochę na tej ławce bo na rynku było już tylko kilka osób a ona była tu sama. Nie bała się wracać samotnie ale brakowało jej kogoś z kim mogła by pogadać? Właściwie kto chce przyjaźnić się z dziewczyną, która nawet nie jest w stanie mówić. Głupie nadzieje co? Cóż...
Wstała z ławki i stwierdziła, że skróci sobie drogę trochę jeśli pójdzie przez kawałek tego lasku i chociaż był mało co oświetlony to zaryzykuje. Ruszyła ku części do której nie powinna iść bo nie miała pojęcia, że ktoś ją obserwuje? Początkowo wchodząc tu odczuła dziwne wrażenie i dreszcze lecz gdy się odwróciła to widziała tylko jak oddala się od rynku coraz bardziej. Usłyszała szelest w krzakach i po chwili przyspieszyła kroku lecz gdy hałas nieco się nasilił zaczęła biec przed siebie ale nie mogła krzyczeć była zdana tylko na siebie. Widziała, że wyjście jest już tuz przed nią lecz przeliczyła się chociaż starała się biec szybko jak mogła. Coś lub ktoś nagle rzuciło się na nią dosłownie powalając na ziemię, przez chwilę nie wiedziała co się dzieje po za tym było ciemno lecz gdy się uniosła zobaczyła ślepia. Ślepia, które były na prawdę okropne. Złapała co miała pod ręką i gdy to coś rzuciło się na nią zamachnęła się uderzając to coś w głowę po czym szybko się podniosła i próbowała dalej uciekać.
Szkoda, że się nie udało co nie? Tym razem to cholerstwo złapało ją nogę znów powalając ją na ziemie i rzucając się na nią jak dzikie zwierze. To był wampir ale nie taki normalny, jeszcze nie miała z czymś takim do czynienia. Zaczęła się rzucać próbując uciec lecz był silny wobec niej a ona nie mogła nawet wołać o pomoc. Odepchnęła go nagle lecz ten schwytał znów za jej nogę i wbił w nie swoje pazury przez co odczuła ból w łódce, która po chwili zaczęła krwawić a potwór widząc krew zaczął ranić jej nogę a mianowicie próbował rozszarpać  łydkę co nieco mu się udało i po chwili znalazł się nad nią i pazurami zaczął obdzierać ją jak skórkę zaczynając od ubrań aby dostać się tylko do jej ciała gdzie było mnóstwo krwi. Czy tak miała skończyć? Rozerwal na nodze material, ktory byl przesiakniety juz krwi i bolalo jak jasna cholera.
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Naven Windwalker

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 332


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pią Paź 16, 2015 2:12 pm

Był niedaleko rynku, robił jak zawsze jakieś interesy, ktoś chciał kupić od niego amunicję i broń. Pewnie myślicie że bawi się w nielegalne interesy nic z tego, miał ochotę załapać gnoja i oddać w ręce służb. Miejscem spotkania miał być lasek, ciemny tak, że nie rzucał się w oczy, oparty o swój wóz palił papierosa za papierosem czekając na klienta. Sprawdził swój sprzęt, pistolet który miał w kaburze był już trochę porysowany, myślał już o zrobieniu nowego, tego samego modelu jednak nie miał ochoty, przyzwyczaił się do niego. Nie dawno wrócił znowu do miasta, służba się skończyła to ma wolne niby, ale jako łowca nigdy nie miał wolnego. Stał oparty, miał wyczulone zmysły więc zaczął słyszeć, że coś rusza się w krzakach i obserwuje go, jednak boi się zaatakować. Słyszał tą gadzinę ale nie miał zamiaru pierwszy zaczynać, może to wilk albo lis? cholera go wie. Stał tak oparty i dopalał papierosa aż usłyszał, że to coś zniknęło i uciekło? nie bardziej pognało za zwierzyną. Naven zaciekawił się i swoim nonszalanckim ruchem wyjął pistolet, przeładował go oraz odbezpieczył i ruszył za potworem. Olał klienta w sumie i tak czuł, że zrozumiał podpuchę więc zamknął na kluczyk samochód. Powoli patrząc na ślady ruszał za bestią aż usłyszał jakby uderzenie, zaczął biec w kierunku bestii wyłaniając się z krzaczorów. Zobaczył wampira i dziewczynę o długich blond włosach do której typ E dobierał się raniąc jej nogę. Nav strzelił parę razy do bestii, miała pecha, jego amunicja byłą przeciw wampirom więc dało się słyszeć soczysty skowyt po czym głośny wystrzał i urwany dźwięk padającego ciała. Podbiegł do dziewczyny, uklęknął, spojrzał na jej ranę. Pokiwał głową.
-Dziecko, nic Ci nie jest?, musimy to opatrzyć.
Zdjął swoją koszulkę i porwał robiąc opaski uciskowe na jej nodze w okolicach rany. Wiedział, że może być kłopot bo zakażanie itp a w samochodzie jest apteczka i to profesjonalna apteczka jak na wojaka przystało. Spojrzał na nią.
-Wezmę Cię teraz na ręce i pójdziemy Cię opatrzyć do samochodu dobrze?
Uśmiechnął się do niej cieple i czekał na pozwolenie.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pią Paź 16, 2015 4:18 pm

Właściwie nie sądziła, że ktoś jej w ogóle pomoże w końcu nie krzyczała bo była niemową i pakowała się zawsze w kłopoty. Była sobie sama winna a może zasłużyła nawet? Próbowała się bronić, naprawdę...ale to nic nie dało bo bestia była znacznie silniejsza od niej. Jej ubrania były już nieco podarte nie chciała żeby to coś ją dotykało nie płakała jak mała dziewczynka tylko walczyła ale to na nic. Tak na prawdę nagle poddała się a bestia na moment przestała przyglądając się jej i Elaiza zamknęła oczy czekając aż ją zabije.
I nie stało się nic bo rozniosły się strzały, szybko otworzyła oczy i zobaczyła jak bestia upada martwa i odepchnęła ją od siebie na bok mogąc złapać nieco więcej oddechu. Ktoś ją uratował? No tak zawsze trzeba było ją ratować, żałosne. Podniosła się nieco aby spojrzeć kto ją ocalił i ujrzała mężczyznę, oczywiście nie znała go tak jak i on jej lecz przyglądała się mu przez chwilkę gdy nagle odczuła ból nogi. Ta cholerna bestia poszarpała jej łydkę dosłownie, prawie rozerwała ją. Takie widoki nie robiły na niej wrażenia raczej bolało jak cholera bo przygryzała co chwila wargę.
Dziecko? Nazwał ją dziecko? Znów na niego spojrzała zdziwiona bo nie myślała, że tak można ją postrzegać...czy to przez to, że ma dziecinną twarz? Cóż, pokiwała przecząco głową aby dać znak, że wszystko jest okej zresztą jego na prawdę to interesowało? Jeśli tak to było by to miłe uczucie... Zdjął koszulkę? Zrobił to aby opatrzyć jej ranę? To było miłe, odwróciła wzrok na moment.
Uśmiechnął się do niej ciepło i chociaż nie wiedziała czy to szczerze czy nie to było to coś czego potrzebowała. Najpierw patrzyła po czym wyciągnęła ręce bardziej się podnosząc i objęła go za szyje chowając twarz na jego ramieniu. Nie wiedziała czemu to zrobiła ale była mu wdzięczna i takim gestem pozwoli mu aby wziął ją na ręce.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
Testament

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1922


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sob Paź 17, 2015 6:37 pm

Zaczęło się. Ludzie i wampiry zaprzestały mieć spokój wraz z nadejściem pierwszy wyciem syren. Groźne, przerażające i zwiastujące nieszczęście. Kataklizm, wielka tragedia. Przechodnie zaczęli aż zatrzymywać się aby spojrzeć w kierunku źródła. Lecz skąd ono dochodziło? Całe miasto ogarnęła panika. Nie było jednak krzyków czy gwałtownych ucieczek. Japończycy słynęli z opanowania. Jednak co oznaczały dzikie syreny?
Wreszcie w niektórych miejscach wylotów kanalizacyjnych przy jezdniach wydostawał się czerwony dym. Opary unosiły się powoli, a wdychające je osoby zaczęły pokasływać. Nic na razie się nie działo. Jeszcze przynajmniej. Tylko pierwsze oznaki nadchodzącego, złowieszczego koszmaru. Tym razem Samuru postanowił uderzyć z całą siłą. Co się będzie działo dalej? Z całą pewnością nie zwiastowało nic na kolorową przyszłość. Koniec ciszy, nadeszła wielka i niszczycielska burza!

_________________

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Główny Rynek   

Powrót do góry Go down
 
Główny Rynek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA-
Skocz do: