IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główny Rynek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Aoi

Aoi

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 300


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sob Paź 17, 2015 7:27 pm

Po zabawie na plaży, Aoi postanowił udać się w inną część miasta. Powód? By móc mieć po prostu miejsce, by się przespać, a jeszcze lepiej - odnaleźć w miarę normalne ubrania. Rozmowa z dwójką odmiennych osób spotkaną w ostatnim czasie dała mu sporo do myślenia w kwestii samego ubioru. Tylko skąd wytrzasnąć coś nowego? Chociaż teraz przypominał bardziej dziewczynkę niż chłopaka, więc nieznajomi nie będą wiedzieć z kim mają do czynienia, póki sam się nie przyzna.
Więc rynek był jego "skrótem" do innego miejsca. Gdzieś, gdzie będzie mniej ludzi... A może spotka kogoś miłego? Byłoby cudownie! Zabawa i inne rzeczy... Rozmowa. Może ktoś też pomógłby mu kilka rzeczy ogarnąć?
Ogólnie to trzymał się bardziej z "boku" tego rynku. Mimo wszystko, był nadal boso, nawet jeśli strój prezentował się dobrze. Czysty, chociaż lekko zużyty... Więc aż tak bardzo się nie wyróżniał. Było dobrze! I nawet zmęczenie i osłabienie już zanikało...
W tym samym momencie, gdy planował iść dalej, rozległ się głos syreny. Pisnął cicho i zakrył uszy dłońmi. Głośność okazała się być dla niego zbyt duża i przez chwilkę czuł oszołomienie. Wampirzy słuch tutaj okazał się być przekleństwem, więc potrzebował kilkudziesięciu sekund, by się ogarnąć i móc zareagować.
- Ewakuacja? - wymamrotał. Powinien stąd zniknąć. Tak, dobry pomysł...
W tym samym momencie zauważył czerwony dym. Przez przypadek wziął głębszy wdech i zaczął kaszleć. Nie za dobry pomysł, zwłaszcza, że nie znał pochodzenia tego. Zaczął kaszleć i próbował też zasłonić usta, by nie wdychać tego więcej. Nawet jeśli wiele nie wiedział, to widok czerwonego dymu chyba nie świadczył o czymś dobrym... Więc czas spróbować poszukać drogi ucieczki stąd.
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Naven Windwalker

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 332


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Wto Paź 20, 2015 8:08 pm

Wziął ją mocno na ręce i zaczął iść w kierunku samochodu. No zachowywała się jak mała dziewczynka, wbita w jego bark, łapiąc za szyję. On już był stary jak na łowcę ale krzepę więc powoli przedzierał się w stronę auta. Czuł jak jego ciało przeszywa powolne zimno które zwiastowało jesień. Szedł tak powoli aż doszedł do auta, jednak było coś dziwnego, dziwnego w powietrzu. Naven służąc w JWK wiedział, że ten zapach to nie przydrożne wysypisko jednak coś gorszego.
Ktoś odważył się przeprowadzić atak chemiczny, przyśpieszył kroku razem z dziewczyną na rękach. Nie mając czasu dosłownie w biegu otworzył samochód wolną ręką i wrzucił do środka ją samemu zakrywając usta resztą koszulki która została mu po opatrzeniu jej ruszając się sprawnie wyjął apteczkę z bagażnika wbijając się do samochodu wrzucił apteczkę do środka i sam wpadł do niego, zamykając szczelnie drzwi, pozamykał wszystkie otwory wentylacyjne w samochodzie, w końcu miał konkret auto więc takie coś było pestką. Siedział w środku, rozerwał apteczkę i zaczął opatrywać nogę dziewczyny.
-Jak Ci dziecko na imię?
Kończył przeczyszczać jej ranę i zabierał się do bandażowania. Myślał czy jest zatruty od tego dymu i cholernie się bał że mogą być to BSP, ale dobra, kończył bandażować ranę i myślał co tu robić, wiedział jedno, musi się niezwłocznie stawić do oświaty i zameldować o tym wydarzeniu, jednak póki co nie chciał tam iść bo nie wiedział co może się stać. Dobra, zaczął zajmować się kobietą.
-Po żadnym pozorem nie wychodź za auta, chyba mamy atak chemiczny.
Miał ochotę zapalić fajkę ale cóż, okoliczności nie pozwalały więc czekał na rozwój sytuacji. Trzymał telefon w ręku i patrzył czy ma jeszcze zasięg.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sro Paź 21, 2015 5:17 am

Przytulila sie do niego bo byla nieco przerazona ta sytuacja po za tym nie wiedziala czemu zrobila to odruchowo moze troche jak mala dziewczynka ale wzrost jej mowil co innego chociaz wyglad byl mylny i ktos by mogl uznac ja za nieletnia. No taki stary to moze nie byl bynajmniej nie wygladal zreszta byla tylko niewiele mlodsza od niego czego nawet nie wiedzial.
Wgl nie miala pojecia po co zdejmowal koszulke, wystarczylo zeby kawalek urwal a ona zniszczyl ja, bedzie musiala mu odkupic, czula sie nieco niezrecznie idac z nim i dotykajac go juz zimnymi dlonmi przez to przypomniala sobie cos o czym chciala zapomniec dlatego wymazala ta mysl szybko z glowy. Spojrzala dokad ja prowadzi i ujrzala jakies auto wlasciwie bardziej sadzila, ze ja tak po prostu zostawi ale chyba mial serce, ze wzial ja ze soba. Czy sie bala? Wlasciwie byl jej obcy no i go nie znala wiec kazda dziewczyna by sie bala zaufac obcemu ale nie Elaiza. Nie byla wystraszona lecz spokojna i zaciekawiona po za tym gdyby chcial jej zrobic krzywde wcale by jej nie pomagal tylko wykorzystal to, ze jest bezbronna.
Nagle uslyszala jakis dzwiek jak y syreny? No i odczula cos dziwnego ale nie wiedziala co tak na prawde sie dzieje tam na rynku jednak takie syreny raczej oznaczaja, ze cos sie dzieje niedobrego, prawda? Nagle przyspieszyl kroku i szybkim ruchem wrzucil ja do samochodu chociaz mogl byc bardziej delikatny no ale coz. Mogla nieco sie rozlozyc i pozwolila mu aby opatrzyl jej noge chociaz szczelnie zamkniety samochod nieco przerazalo ja to ale to na pewno dla bezpieczenstwa czy cos.
Jej niebieskie oczeta patrzyly na niego gdy znowu powiedzial do niej dziecko co sprawilo, ze jej mina nie byla zadowolona. Czy na prawde jej wyglad az tak myli ludzi? Przez to, ze nie ma zbyt widocznych piersi i wcale nie przypomina kobiety? W kieszeni miala telefon wiec go wyjela i zaczela na nim stukac, wiadomosc miala byc dla niego. Pokazala mu ja a bylo w niej: Na imie mi Elaiza i nie nazywaj mnie dziecko bo to jest denerwujace gdy kazdy uwaza mnie za gowniarza. Mam 25 lat gdybys chcial wiedziec i jestem niemowa.
Gdy tylko przeczytal zabrala wyswietlacz sprzed jego nosa majac nadzieje, ze w koncu dotarlo do niego, ze ma doczynienia z kobieta a nie dziewczynka, ktora ma 16 lat.
W koncu opatrzyl jej noge wiec przyjrzala sie uwaznie jak to zrobil i chociaz bylo to niezbyt przyjemne bo bolalo przy dotyku teraz wygladalo to znacznie lepiej no i bol nie byl tak intesywny. Pokiwala glowa, ze rozumie go zreszta i tak z ta noga nie moze sie ruszac. Oparla sie o siedzenie znow stukajac w klawiature telefonu i pokazala mu kolejna wiadomosc: Dziekuje. Nie chce sprawiac klopotow bo przyciagam je tylko dlatego po drodze mozesz mnie gdzies zostawic.. Wlasciwie bylo jej obojetne gdzie, schowala telefon do kieszeni i oparla glowe o szybe. Nawet w samochodzie slyszala te syreny tylko co sie dzieje?
Naven postanowiał jednak zrobić coś zupełnie innego i nagle z piskiem opon rusyzł gdzies przed siebie a Elaiza nawet nie miała pojęcia gdzie ją więzie!

z.t 2x


Ostatnio zmieniony przez Elaiza dnia Pią Lis 06, 2015 6:20 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Aoi

Aoi

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 300


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sro Paź 21, 2015 8:06 am

Huh... Tutaj już nie ma co dużo rozmawiać. Aoi był jednym z tych osób tutaj, które nie miały jak uciec, czy skryć się przed owym dymem. Zasłonięcie ust i nosa dłonią wcale dużo nie dało, jedynie odwlekało to, co było nieuniknione. Udało mu się za to przejść te kilka metrów, by odsunąć się od samej ulicy i być bardziej w cieniu tego miejsca. Kaszlał, by pozbyć się go z płuc, ale czy coś to dało? Kompletnie nie znał się na tym. Mógł jedynie łudzić się, że to nie jest trucizna wypuszczona na mieszkańców tego miasta.
- Co to jest? - mruknął sam do siebie. Był tutaj zupełnie sam... Nawet jeśli tutaj byli inni, byli obcymi. Nie czuł się za pewnie przy nich na daną chwilkę. W dodatku nie potrafił nawet skupić się na tym, by zwiać stąd. Jakimś cudem. Dźwięk syren go podrażniał i sprawiał, że wolałby nie mieć tak czułego słuchu, nieprzyzwyczajonego do takich dźwięków.
Pokręcił lekko głową, zanim został potrącony przez jakiegoś człowieka, przez co runął na ziemię. A raczej... Nie, nie uciekał już dalej. Za dużo się tego wszystkiego. Nie wolał nawet o pomoc. Nie miał już jak. Był za słaby, by znieść na dłuższą chwilę obecność czerwonego dymu w płucach, więc zrobił to samo, co niektórzy stąd - stracił przytomność, osuwając się w przyjemną czerń.
***
Syrena. Jej dźwięk był bardzo dobrze słyszalny dla wampirka. Właściwie, to one były przyczyną, że ocknął się z niebytu. Pozwoliło się częściowo przebudzić, a dziwne efekty ubocznie nie pozwoliły biedakowi zasnąć. Czuł się coraz to gorzej... Ale i to minęło. Przestał jakkolwiek się zastanawiać nad sobą, po prostu wstał z miejsca, gdzie był i zrobił to co inni wokół niego - udał się za tłumem ku nieznanemu miejscu, nawet nie mysląc, czemu to zrobił... A instynkt został kompletnie zagłuszony.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Aoi dnia Czw Lis 26, 2015 9:27 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Tatyana

Tatyana

http://vampireknight.forumpl.net/t2387-prace-budowlane#50109
Zarejestrował/a : 08/08/2014
Liczba postów : 1330


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Czw Lis 26, 2015 8:04 pm

Krótka interwencja MG.
Mgła zaczęła działać i tutaj, o czym wiadomo z tablicy. Także z niej dowiecie się, jakie skutki daje przebywanie w tym miejscu.

_________________


I can hear your whispers in my mind.
I’ve become what you cannot embrace.


Teoretycznie mnie nie ma, bo życie jest złe i gdy próbuję je ogarnąć, to dowala mi nowe sprawy. Ale praktycznie będę bywać na forum i jako tako pisać posty, jednak na pewno nie regularnie. Pardon.
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
Fabio

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3123


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Nie Kwi 10, 2016 4:29 pm

Może spacer po mieście ocali Fabio przed nudną, monotonnością życia. Red niby się wprowadził, ale chłopak wyraźnie trzyma się z daleka i próbuje oswoić. Wampirek bardzo by chciał bliżej go poznać, zaprzyjaźnić się ale ten dalej uciekał. Może faktycznie nie zasługuje na nic i Xin odszedł bo miał dość fioletowego? Lepiej jakby zaprzestał o tym rozmyślać, bo jeszcze wpadnie w jakąś ciężką chorobę...

Mógłby poszukać innej pracy, bo odkąd Samuru przestał być burmistrzem, przestał się odzywać. Wampirek nie miał już co robić, zatem taka mała odmiana może być zdrowa. Ale gdzie iść? Chwilowo spacerował po głównym rynku, oglądając wystawy sklepowe. Mimo wieczoru nadal niektóre były otwarte, a w większości były to bary lub restauracje. Chciałby się wybrać na drink'a, ale co jeśli znowu się upije? Westchnął cicho, poprawiając swój biały płaszczyk. Spuścił łebek, wędrując dalej przed siebie. Zupełnie bez życia, bez pomysłu na dalszą przyszłość. Nawet nie wiedząc kiedy, życie go tak przygniotło odbierając całą radość, jaka go jeszcze trzymała przy normalnym życiu. Bardzo by chciał aby kiedyś się to zmieniło.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
Lucjusz

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 672


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Nie Kwi 10, 2016 4:54 pm

Udało się wyjść niemal bez szwanku od pierdolonej rodziny Kojiro. Mówił psiakowi, że nie chce ich poznawać, że nie musi, ale kochanek się uparł. A ze Lucjusz nie chciał mu sprawić przykrości, to uległ i jak na tym skończył... Nie dość, ze chciał dobrze, to jeszcze go pogryźli... Bywa i tak. Dobrze, ze Kojiro jednak ma swoje pazurki i wie kiedy je pokazać. Oby tylko nie użył ich na Lucjuszu, bo będzie źle i obie strony ucierpią. No ale wychodząc z zamku, Lucjusz postanowił się rozejść by iść na małe zakupy, bo musiał coś kupić swojemu wilczkowi. Rósł jak na drożdżach. Niebawem miał zamiar wrócić. Jednak kiedy dotarł do miasta, tam niestety był rozpierdol... oczywiście to nie przestraszyło Lucjusza, który nawet zaintrygowany z przyjemnością przybył zobaczyć to co zostawił po sobie pożar.
-Jebany ma rozpierdol
Zaśmiał się pod nosem i pokręcił głową. Zastanawiał się kto teraz po Samaru przejmie władze. pewnie jakiś debil. Nie narzekał na obecnego, bo i tak żył jak chciał. Nawet jeśli jego rządy były tyranie, to Lucjusz nie z takimi miał do czynienia. Teraz to już całkiem będzie wiało nudą w tym mieście.
Przyglądając się chwile budynkowi, skierował się dalej, do celu swojej podróży. Wyjął telefon i napisze do kochanka wiadomość. Pisząc Sms stanął, bo nie przepadał za pisaniem w chodzie. Wysłał Sms i już po chwili poczuje jak ktoś zwyczajnie w niego wszedł, przez co jego biedny telefon, z ręki pierdolną na ziemie. (przyjmijmy, ze tak było skoro Fabio szedł z opuszczoną głową
-Nie... nie nosz kurwa...-
Warknął od razu wściekły jak 150 i kucnął by zebrać telefon z ziemi. O dziwo temu niezbyt się wiele stało, dla i tak Lucjusz był wkurwiony, dlatego spojrzał na tego co w niego uderzył.
-Prosze prosze... Kogo moje oczy widzą...-
Odparł nieco z kpiącym głosem i wstał patrząc na Fabianne. Spojrzał po chwili a telefon i schował go, wracając spojrzeniem chłopaka
-Masz szczęście. Następnym razem patrz jak chodzisz...
Da mu pouczenie, jak dziecku, po czym czekał na jakąkolwiek reakcje

_________________


Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
Fabio

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3123


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Nie Kwi 10, 2016 5:22 pm

Pożar wcale nie był czymś interesującym ani dobrym. Zginęło wiele niewinnych ludzi oraz wampirów, w dodatku ucierpiał ważny budynek dla miasta. Samuru nie ma najwidoczniej szacunku dla nikogo.
Fabio nic niestety nie był w stanie zrobić. Mógł jedynie patrzeć jak burmistrz zatracał się we własnym szaleństwie, odpychając wszystkich. Naprawdę nie był w stanie ocalić... Ale co jeśli mógł? Fabio miał za dużo myśli, za wiele przeżył i przeżywał nadal. Bardzo chciał się pozbierać, na nowo odżyć i cieszyć się radością z życia. Jednak właśnie nie umiał się już w tej kwestii odnaleźć.
Szedł dalej i niestety nie wyczuł ani nie zauważył osoby stojącej przed nim. Wpakował się ciałkiem na jegomościa, o mały włos samemu nie tracąc równowagi. Z ledwością ją utrzymał.
- P-przepra... przepraszam. - pisnął, cofając się i oddając ukłon przepraszający. Lecz gdy usłyszał ten głos, przestraszył się. To był Lucjusz! Ostatnie ich spotkanie było naprawdę... nieprzyjemne. Porzucony Lucjusz dla Xin'a, którego już nie ma. I co? Nie, Lucjusz się o tym nie dowie, chociaż minka wampirka zdradzała wiele.
- Zamyśliłem się, wybacz. Masz cały telefon? - spytał niepewnie, zerknąwszy na urządzenie mobilne wampira. Jeśli tak, pokryje koszta. Byleby się nie złościł, już zbyt wiele przeżył. Chociaż może skoro Lucjusz ma lepszy żywot, wszystko się w miarę poprawiło, to może odpuści słabszemu? Fabio nie wiedzieć czemu, tak bardzo na to liczył. Zaś taki naiwny...
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
Lucjusz

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 672


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pon Kwi 11, 2016 9:09 pm

Pożar pozornie dla nikogo nie był przyjemnym zjawiskiem, tym bardziej nie dla wampirów, które w większości unikały go. Ale kiedy pożar nie był zagrożeniem, a można było na niego patrzeć bez obaw, to można było doznać wiele odczuć. Strach. Uczucie potęgi. Wyższości. Każdy człowiek, wampir kotołaki i psołaki i wszelkie istoty łażące po ziemi, odczuwają co innego. Lucjusz czuł się w swoim klimacie patrząc na biedny budynek. Nic tylko samemu by tak zrobić. Może kiedyż zrobi, kto wie... Ale w sumie po co. Aby od kogoś od-gapić? Nie... Trza wymyślić coś nowego.
No ale wracając do ulicy i do porzuconej Fabianny, jak i do nieszczęśliwego Telefonu... Lucjusz oczywiście nie był zadowolony upadkiem swojej własności. Może gdyby to jeszcze z jego winy było, ale nie. Telefon wypadł mu z ręki przez kogo. No przez kogo?! Fabia a kogo. Swoje nieszczęście przelewa na innych. Zły Fabio, be!
-Nie przepraszaj, tylko patrz jak chodzisz. Zapewne zechciałbym Ci łeb rozpierdolić, jeśli mój telefon szlag by trafił
Odparł niezbyt sympatycznie do rozmówcy, ale powoli się uspokajał. Był jeszcze poirytowany wypadkiem. Fabio pewnie pomyśli sobie, że nie tylko to wpływa na zachowanie, nastawienie do jego osoby, jednak... Lucjusza uczucia może nie do końca wygasły, ale wraz z odrzuceniem przez Fabia, jego uczucia, zostały w brutalny sposób, rozbite, podeptane, zignorowane. Samemu ciężko było mu otworzyć się na kogoś nowego, ale zrobił to, jednak tym razem jego wybór był bardziej przemyślany, by nie móc tak cierpieć, jak po odrzuceniu przez Fabia. Choć najbardziej chyba kuło go to, ze za pomoc, jaką ofiarował Fabiannie nie usłyszał nawet dziękuje, a dostał kopa w dupę. Mimo to dalej miał do niego uraz, za porzucenie, za wybranie kogoś innego. Ale jeśli teraz mieli się zejść, to nie było takiej opcji. Może nie ma co się dziwić, ze tak się skończyło to. Lucjusz też miał w tym swoją winę.
Na pytanie Fabia pokazał mu telefon, który się lekko porysował, ale większej szkodo nie było i dobrze, bo mogło to by mogło bardziej wkurwić Lucjusza. Ba! Na pewno by tak było. Po obejrzeniu telefon schowa go w końcu, jak by w obawie, ze zaś o coś pierdolnie.
-Nic się mu nie stało. Mogło być gorzej.
Odparł już spokojniej, kiedy jego mózg zweryfikował to, ze telefon może bez problemu dalej funkcjonować, a w każdym razie, takie daje pozory. Przeczesze swoje włosy, jak by to miał dać upust reszcie jego złego nastawienia do Fabia i do świata. Spojrzał na rozmówce uważnie i zauważył, ze Fabianna jest jakaś inna.
-O czym myślałeś, tak bardzo, że postanowiłeś się na mnie wpakować?
Zapytał i wykona lekki gest ręką by kontynuował swój spacer w kierunku którym szedł. Sam dotrzyma mu towarzystwa przy spacerku, Jednocześnie wysłucha jego słów, jeśli w ogóle zechce coś powiedzieć.

_________________


Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
Fabio

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3123


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Wto Kwi 12, 2016 4:46 pm

Lucjusz pod kątem grzeczności nic się nie zmienił. Jak zwykle wzbudził w wampirku lęk i zdenerwowanie, jak i poczucie winy. W końcu czarnowłosy czuł się odrzucony przez młodszego, przez co nadal czuł gniew. Ale skoro kogoś znalazł, to nie mógłby już odpuścić? Poza tym niech nie robi z siebie ofiary, bo sam zachował się okropnie podczas ratunku Marco oraz w późniejszym czasie, mierząc z broni w Xin'a. To nie było normalne, zwłaszcza po tym, co wszyscy przeszli.
Zatem na jego słowa zmarszczył brwi, przełykając głośno ślinę.
- Oszczędź sobie. - dla niego takie słownictwo nie było niczym przyjemnym. Lucjusz nigdy nie był osobą miłą, przez co tym bardziej wampirek nie czuł już do niego... dobrego nastawienia. Wolałby go wyminąć i iść dalej niż rozmawiać.
Przynajmniej ten telefon był cały i Fabio nie musiał nic odkupywać czy płacić. Jedynie skinął głową na potwierdzenie, chcąc już dalej iść, lecz jednak Lucjusz wykazał się jak zwykle ciekawością. Niespecjalnie chciał mu mówić o swoich przeżyciach. Znając tego osobnika, z całą pewnością wytknąłby mu wszystko, wyśmiał i Bóg wie co jeszcze. A słuchać już przykrości nie chciał, poza tym... w domu czekał na niego nowy domownik.
Kiedy jednak ten wskazał dłonią aby dalej iść, Fabio uznał że na tyle może pozwolić. W razie czego po prostu sobie stąd pójdzie.
- O prywatnych sprawach, Lucjuszu. Nie musisz o nich wiedzieć. - odparł dość chłodno jak na tak zdenerwowaną osobę. Czuł drżenie rąk, więc wsunął je czym prędko do kieszeni płaszcza.
- Poza tym aż dziwne, że interesujesz się moim życiem. - dodał mając cień podejrzeń co do wampira. Przecież nigdy nie wiadomo co tak naprawdę siedzi w głowie tego o to wampira.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
Lucjusz

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 672


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sob Kwi 16, 2016 3:32 pm

Nie oszukujmy się. Lucjusz na swój sposób jest chujem i to raczej się nie zmieni. Ba! Nawet sam wampir nie będzie tego zmieniał. Nie czuł potrzeby. Umiał się zmienić dla jednej dwóch osób, ale nie dla wszystkich. Miał nie przyjemny charakter, jak i niestety przenosiło się to na czyny. Fabio wiedział, że nawet jeśli Lucjusz jest spokojny, to w jednej chwili potrafi się zmienić w potwora. Poznał to na swojej skórze. Nie był niewinny w całej sytuacji, jednak był realistą, jak i miał logiczniejsze myślenie od Fabianny. Nie dał się podejść przeciwnikowi, Fabianna niestety tak. Miedzy innymi dzięki "ataku" Lucjusza przeciwnik musiał się wycofać, bo nie wiadomo co siedziało w jego głowie. To tez pozwoliło uratować Marco. No ale cóż... Fabio widzi to inaczej, a Lucjusz inaczej.
-Fabio prosisz się o lanie
Stwierdził z chłodem, ale już urwał temat nie ruszając go, Miał prawo do wyrażenia swojego niezadowolenia, więc nic dziwnego, że to zrobił. Lepiej nie myśleć co by było z Fabiem, jak by Lucjusza telefon zdechł. Lepiej nie myśleć...
-Nie muszę masz racje.
Poparł jego słowa, bo nie musiał wiedzieć i nie zamierzał nalegać o informacje pytane. Jednak nie wiadomo jak by zareagował na to że Fabio został sam. w pierwszej chwili może by go to rozbawiło, ale z pewnością rozbawienie szybko by minęło. Nie życzył mu źle, choć był chłodny dla niego. Wynikało to z tego, że nie chciał zaś zostać omamionym urokiem Fabia. Wolał być taki by go odepchnąć od siebie, co mu się udawało.
-Cóż mnie też to dziwi, ale nie życzę Ci źle. Niech Ci się wiedzie.
Rzekł idąc powoli przez rynek, po którym się rozglądał, jak i czasem zerkał na wampirka zastanawiając się w sumie czemu zapytał o to. Może dlatego, ze widział po wyrazie twarzy wampirka, że coś jej nie tak. Zresztą kij wie.
-Nie zmieniłeś się nic a nic.
Odezwał się po dłuższej chwili spaceru w sumie donikąd. Można było się domyślić, że mówił o charakterze, do nastawieniu do życia. Przecież wampiry się nie starzeją więc wygląd odpada.
Jednak co przyjmie Fabio do wiadomości?

_________________


Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
Fabio

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3123


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Czw Kwi 21, 2016 11:18 am

Jak niby prosił się o lanie? Fabio zmarszczył brwi, robiąc zirytowaną minkę. Miał już dość gróźb w swoim życiu, które było jedną wielką papką. Wszystko co budował rozpadało się i traciło jakikolwiek sens. Aż odechciewało się nawet ciągnąć tą niekończącą się wampirzą egzystencje.
- Przestań grozić, to już robi się nudne. - warknął wampirek, odwracając wzrok. Nieco poczerwieniał ze złości, przez co aż musiał odwrócić twarzyczkę. Może i bał się Lucjusza, jednak ciągłe okazywanie strachu nie było niczym dobrym. Potarł łapką oczka, chcąc jakoś zapanować nad emocjami. Targały one nim mocno, nie tylko z powodu napotkania dawnego przyjaciela, lecz uczucia samotności.
- Nie zamierzam Ci dziękować, bo wiem, że najchętniej pozbawiłbyś mnie życia. - wzruszył ramionami. Nadal był naburmuszony, mający ogromną chęć udać się w ucieczkę i nie wrócić już nigdy, chociażby miał po drodze zginąć. Lecz nie chciał ginąć z łap tego Potwora. Wystarczająco już narobił brudu, a satysfakcji dawać nie chciał.
Nie odpowiedział nic, jedynie spuścił łebek idąc dalej przed siebie. Wszystko zaczynało wampirka dobijać, nawet sama jego wrażliwa osoba. Poza tym po co się zmieniać? Fabio nie widział sensu w swojej zmianie, skoro nie było nikogo, kto mógłby to docenić. W dodatku nie widział nigdzie powodu by to robić.
- Zakładam, że Tobie wiedzie się znacznie lepiej skoro masz taką pozytywną aurę. Nic, tylko zazdrościć. - może zabrzmiał nieco sarkastycznie, ale właśnie tak było. Wszyscy na około mają lepiej, nie zwracają uwagi na cierpiących skoro sami zaznali szczęścia. Fabio odczuł kolejną złość, taka, która aż wzbudziła w nim coś, czego odkryć tak naprawdę nie chciał. Jako osóbka pokojowa zwykle stroni od przemocy, ale teraz, teraz było całkiem inaczej.
- Ciekawe co dzieje się z Panem Samuru. - do siebie powiedział, biorąc zaraz głęboki wdech. Od momentu oddania stanowiska oraz zniszczenia Ratusza, Samuru nie dawał o sobie znać. Może musi ochłonąć i dopiero wróci? Lecz nadal wampirkowi coś nie pasowało... To nagłe oddanie. To dl szlachetnego w żaden sposób nie pasowało! Zamyślił się, zupełnie zapominając o obecności Lucjusza.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
Lucjusz

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 672


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sob Kwi 23, 2016 8:00 pm

-Fabio ja nie chce przypominać przez kogo jestem zmuszony do gróźb. Ale cóż... Skoro telefon jest cały, a ja nie muszę Ci wyrządzać krzywdy za to, więc chyba postąpię wedle Twoich słów. Pasuje Fabianku?
Ach! Te imię wypowiedziane z takim cynicznym głosem, jak i namacalną kpiną... Istny Lucjusz, który doskonale wiedział co robić by pokazać swój podły, zimny charakter skurwiela. Fabio go odczuł już na swojej skórze, jak i odczuł czułość Lucjusza. W dwóch innych, lecz podobnych sytuacjach zachowywał się diametralnie inaczej. To mogło pokazać Fabiannie, jak bardzo Lucjusz jest dwulicowy, jak i nie można mu ufać. Bo nie można!
Czy się przejmował tym, że Fabio się złościł? A weźcie przestańcie... Może kiedyś by go to tknęło, teraz miał na to wyjebane. Nawet jak by miał mu wpierdolić, a ten by się rozpłakał, to by go to nie ruszyło. Tknęło go coś ze strony Fabianny i nie zamierzał o tym zapomnieć, nawet jak niezbyt to okazuje. Niech się tylko Fabianek nie dziwi, że Lucjusz jest chłodny, zimny, jak kamień... Bowiem chcąc nie chcąc został zraniony, albo może inaczej... Został obrzucony gnojem choć nikomu krzywdy nie zrobił. Był pamiętliwą szują, dlatego aby relacje ich mogły powrócić do spokojnych, a może nawet ciepłych, Nie obejdzie się bez przeprosić dla Lucjusza. Mozę i był chujem, co nie oznaczało, ze wszystko zostanie przez niego zapomniane. Miał swoją godność.
-Zabić... Gdybym chciał to zrobić, to leżałbyś już martwy na ziemi z sercem w mojej dłoni, które muszę przyznać, że z przyjemnością bym zjadł. Takie pachnące, świeże, schlapane krwią... Idealny posiłek...
Obrzydlistwo prawda Fabio? Na pewno. Fabio był delikatny, muchy by nie skrzywdził, dlatego jeśli się obrzydzi, albo skrzywi, to cóż... Lucjusza i tak nie tuszy to. Stał się zimnym dla Fabia. Dobrze, że go toleruje chociaż. Ale... Fabianna wiedziała dobrze, że Lucjusz był osobą brutalną, mściwą, chamską, podłą. Można było zobaczyć u niego i dobre cechy, ale tylko dla bliskich. Reszta widziała Lucjusza jako potwora, osobę która mogła by iść do piachu...
-Czy mi się dobrze wiedzie? Oczywiście... Aż mam ochotę skakać do nieba, tak wysoko by kiedy już zacznę spadać na ziemie, to chciałbym tak przypierdolić w nią, by już nigdy nie wstać.
Istne słowa samobójcy, albo kogoś kto wiele myśli o tym, będąc niezadowolonym ze swojego życia. Ton jakim wypowiedział te słowa były chłodne, jednak wypełnione teatralną radością. Choć czy Lucjusz myślał o śmierci? Nie! Chodziło tutaj o coś kompletnie innego. Fabio! Rusz głową, jak myślisz o co chodziło?
Pokonywali kolejne metry, rozmawiając w sumie o niczym. Niczego się zbyt nie dowiedzieli. Zarówno jeden jak i drugi. Ino szczegóły, które nie muszą wiele dawać do myślenia. Wyglądało to raczej jak walka w dwa ognie. Jeden atakował drugiego. Piękne! Szkoda tylko że słowami... W sumie od czegoś trza zacząć nie?
-Cóż...Samaru to skurwysyn, który odszedł z klasą. Pięknie to rozegrał, choć na pewno to nie jego koniec... Za gładko poszło...
Aż uśmiechnął się pod nosem kiedy wypowiadał te słowa. Tak uważał. Samaru był zbyt dumny, jak i zaborczy by odejść ot tak. Na pewno wróci, jednak kiedy? Nie wiadomo... Idąc powoli tak dalej, Lucjusz zapytał gdzie Fabio się będzie kierował. Ten pewnie zamyślony nie zrozumie pytania, dlatego nic dziwnego, ze po chwili Fabio poczuje, na ramieniu dłoń, bez wątpienia ciężka. Była to ręka nikogo innego, jak Lucjusza, który jeśli złapie Fabia, to przyciągnie go do siebie lekko.
-Fab... Nie śpij na stojąco...
Odparł chcąc go sprowadzić na ziemie...

_________________


Powrót do góry Go down
Vito

Vito

http://vampireknight.forumpl.net/t2307-vito-nessuno#48695 http://vampireknight.forumpl.net/t2308-vito-nessuno#48702 http://vampireknight.forumpl.net/t2343-vito
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 129


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pon Kwi 25, 2016 6:26 am

Vito nie był jednakże zbytnio zachwyconym faktem, że Marco go wysyłał... Gdzie? Do domu. Jak małe dziecko. Eh, ale wampirek jednak poszedł, zadręczany innym faktem. Porwanie...? Nie wiedział co działo się przed jego przyjazdem tutaj, a nikt wcześniej mu o tym nie wspomniał. Nic nie mógł na to poradzić, że to go zaczęło irytować. Ta nieświadomość i niepewność...
Na dodatek nie znalazł brata w domu. Uroczo... Gdzie znów mógł pójść... Wyczuwał jego zapach, więc mógł się pokierować tam, ale czy z drugiej strony, nie przesadziłby? Mogłoby mu się oberwać za narzucanie się i zbytnie "wcinanie się w czyjeś życie". Chociaż, Vito tym akurat najczęściej się nie przejmował, w większości przypadków... Co nie zmieniało faktu, że zamęczał się tym, nie wiedząc do końca, jak powinien postąpić. I co teraz?
Efektem jego decyzji było, że trafił w to miejsce. Gdzie, jak, po co, dlaczego... Nie, gdzie już było ustalone. Jak? Na piechotę. Pozostawały jeszcze dwa pytania, na które już nie bardzo umiał odpowiedzieć. Pogrążył się w myślach, zastanawiając się nad wcześniejszymi słowami drugiego z braci, które nie dawały mu spokoju.
I nie rozpisując się zbytnio, jego wędrowanie skończyło się na napotkanie dwójki wampirów. Jakich? Niespodzianka! Jednym z nich był jego najmłodszy z braci w towarzystwie... Kogo? Nie zastanowił się na tym teraz, zadowolony, że widział Fabia.
- Cześć, Fabio... - zawołał, chcąc się z nim przywitać, gdy wtedy dotarło do niego, że kompletnie nie kojarzył drugiego z obecnych tutaj. Zmrużył nieco oczy, przyglądając się ciemnowłosemu i zastanawiając się, kim właściwie jest. I właściwie, dlaczego jest tak blisko fioletowowłosego... Vito nie był zorientowany w sytuacji, ale nie zmieniało to faktu, że nie podobało mu się coś takiego. I pewnie gdyby nie fakt, że nie wziął broni, teraz ta byłaby wymierzona w nieznajomego...
- Fabio, kim on jest? - spytał się. Można śmiało zobaczyć, że to równało się z pytaniem "Czy on ci zagraża? Robi ci krzywdę?". Stał w odległości trzech metrów od nich, gotów zareagować i nawet odciągnąć go, jeśli sytuacja tego wymagała. Nie reagował od razu, nie wiedząc, na czym właściwie stał, a nie chciał, by jego działanie było źle odebrane przez brata. Martwił się o niego i był go gotów bronić... To chyba normalne, że tak czyni najstarszy. Ale teraz czas zobaczyć, jak to się rozwinie.
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
Fabio

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3123


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Czw Kwi 28, 2016 8:31 am

Osoba Lucjusza stawała się co raz bardziej natarczywa. Skoro już kogoś miał, pasowałoby aby odpuścił już wampirkowi i jego rzekomemu odrzuceniu, chociaż Fabio nie przypomniałby sobie by cokolwiek obiecywał wampirowi. Traktował go jako dobrego przyjaciela, towarzysza ale nigdy kogoś więcej. Lucjusz nie potrafił tego pojąć?
Dlatego nie komentował zbędnych słów, nie chcąc dalej ciągnąć dyskusję o Telefon. Poza tym ten okaz tylko czeka aż wampirkowi podwinie się noga i móc zaatakować. To nie było w porządku. Poza tym obawy potwierdził swoimi słowami. Aż Fioletowy musiał stać się ostrożniejszy.
- Dalej boli Cię moje odrzucenie? - odezwie się nagle, pilnie go obserwując. Zresztą niedługo po tym, zeszli na temat życia oraz Samuru. Znowu odczuł przytłaczającą osobę wampira. Był wręcz odpychający przez swoje podejrzane zachowanie.
Bardzo chciałby pozbyć się jego towarzystwa raz na zawsze i żyć znowu pełnią życia. A przynajmniej się postarać...
- W prawdziwe nie powinieneś interesować się Samuru. On by sobie tego nie życzył. - wiedział, że Samuru nie lubi gdy ktoś obcy zaczyna wciskać nosek do jego osoby. Ale miło, że Lucjusz był po stronie dawnego burmistrza o którym ślad zaginął. Co się ze szlachetnym działo? Może warto zorganizować poszukiwania?
I z zamyśleć wyrwał go ton oraz dotyk. Fabio momentalnie odwrócił się w stronę Lucjusza, posyłając mu zdziwione spojrzenie. Czym prędzej odsunął się od niego, czując jak w jego drobnej piersi serce bije jak oszalałe.
- Nie dotykaj mnie. - niemal syknął, nie czując wcale potrzeby dalszej rozmowy z tym mężczyzną. Poprawka... Niebezpiecznym mężczyzną. I wtedy wyczuł woń brata, a później usłyszał jego głos. Wampirek czym prędko podszedł do Vito, niemal stykając się z jego ciałem.
- T-to dawny znajomy, braciszku. Lucjusz. Pomógł mi kiedyś, ale teraz zupełnie mu odwaliło. - krótkie przedstawienie. Fabio nadal nieufnie spoglądał na postać Czarnego i niech się ten nie dziwi dlaczego. Lucjusz od początku nie był przychylnie oraz przyjaźnie nastawiony.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
Lucjusz

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 672


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Czw Kwi 28, 2016 10:47 am

-Czy mnie boli? Nie tak bym to ujął. Jeszcze tego nie przetrawiłem, ale jak mówiłem już wcześniej, nie życzę Ci źle. W złej osobie ulokowałem swoje uczucia, teraz mam teraz skutek.
Ooo... Na jakie on szczere, a jednocześnie modre słowa się odważył zdecydować. Aż dziwne, patrząc, że przed chwilą mówił o wyrywaniu serca i jedzeniu go. Potrafił szybko zmieniać nastawienie, niczym Fabio... Nie czuł do niego bólu, ale dotykało go to w jak bezczelny sposób pozbył się Lucjusza ze swojej posiadłości. Owszem sam Lucjusz też nie zrobił najlepiej celując w ukochanego Fabia, ale był to niekontrolowany impuls. Widział, ze ktoś nieznajomy zbliża się do Fabia, dlatego chciał go "odsunąć" patrząc na wydarzenia z przed. Jego intencje zostały jednak źle odczytane. Cóż bywa i tak.
-Jak to nie Fabio? To burmistrz, nawet jak zrezygnował z posady, to coś tu śmierdzi... Nie dziwi cię co? Chyba nie sądzisz, że dobrowolnie to zrobił. Coś musi za tym stać... Zresztą, ciekawe gdzie go teraz wcięło...
Zamyślił się nawet chwilę nad tym. Na pewno miał cień racji w swoich słowach. Samaru, to był dyktator i na pewno nie oddał by władzy od tak. Na pewno... Może inni to łykają, ale Lucjusz na pewno nie.
Idąc dalej, Fabio oczywiście na wszelki dotyk zareagował automatycznie. Lucjusz ino spojrzał na niego w lekkim szoku, ale nie trzymał go na sile, więc mógł się odsunąć. Westchnął widząc jego płochliwość i wskazał na niecały metr przez miejscem gdzie stał Fabio. Była tam latarnia. To ona wywołała taki a nie inny gest u Lucjusza, który chciał nieco zmienić kierunek chodu Fabio, by ten nie przyjebał w coś...
-Zatem następnym razem nie uciekał w chmury...
Westchnął patrząc na mężczyznę, który się kolo nich pojawił. Kochanek? Nie brat jak się po chwili dowiedział. Słysząc jak Fabio go zweryfikować spojrzał na niego z chęcią mordu.
-Fabio nie oczerniaj mnie... Ja pierdole za każdym razem co chce pomóc, to co mnie czeka... Żałosne...
Ostrzegł go ale spokojnie, potem spojrzał na brata Fabianny. Zaś został obrzucony błotem i to przez kogo... Znowu Fabia... Ma jaja...
-Pilnuj Fabianny by ta pogrążając się w myślach, nie przyjebała o coś... I nie obejmuj jej czasem, bo Ci powie, że ci odwala
Zaproponował Vito i spojrzał na niego rozpoznawcza. Dopiero po chwili odwróci się tyłem do braci wybierając swój azymut.
-Miłego Dnia...  
Nie zamierzał być w tym towarzystwie, gdzie co nie zrobił został obrzucony gnojem. Do tego po co miał tu być. Zbędny tu był, a w kłótnie z nimi nie miał zamiaru się wdawać... Gdzieś tam pewnie w głębi nie chciał zranić Fioletowo-okiego. Więc odpuścił.

Najprawdopodobniej Z/t

_________________


Powrót do góry Go down
Vito

Vito

http://vampireknight.forumpl.net/t2307-vito-nessuno#48695 http://vampireknight.forumpl.net/t2308-vito-nessuno#48702 http://vampireknight.forumpl.net/t2343-vito
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 129


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Czw Kwi 28, 2016 5:08 pm

Vito niespecjalnie miał pojęcie na temat tego, co właściwie się tutaj działo. Przybył... Okej, to jest. I chyba zapobiegł jakiejś katastrofie... A może mu się jedynie wydawało? Nie był pewny, a teraz uważał, że ciut ciężko było się rozeznać w danej sytuacji, skoro dopiero co przyszedł. Dlatego też, lekko uniósł brwi na słowa nieznajomego, przy okazji słysząc wcześniej słowa brata. No ładnie sie tutaj dzieje... Westchnął cicho. Nie, nie zamierzał się zbytnio wdawać w dyskusje, bardziej zależało mu na tym, by młodszego nie spotkało nic złego.
Lekko uniósł brwi. Już nie bardzo wiedział, jak to komentować wszystko.
- Okej, dobrze wiedzieć.
Dobra, jest pierwszy komentarz. Nie najgorzej, ale wolałby nie wdawać się w coś, co skończyłoby się walką. I tak dalej, i tak dalej...
Westchnął cicho, kiwając ciemnowłosemu na pożegnanie. Dla niego to i tak była obca osoba, ale z drugiej strony, niespecjalnie wyglądał na takiego, który pozwoliłby
- No nic... Chodźmy stąd, nie ma co tutaj stać - rzucił wesoło do brata, po czym... Co się stało?
Albo udali się gdzieś razem, albo się rozdzielili! I tyle w temacie.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
Yuki

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Wto Sie 09, 2016 6:11 pm

Siedziała na rynku. Ludzie jak zwykle przewijali się we wszystkie strony, z kolei Yuki siedziała w takim miejscu, że mogła wszystko spokojnie obserwować mają widok na większą część rynku i jednocześnie samej będąc, przynajmniej częściowo w ukryciu. Lubiła obserwować ludzi, patrzeć jak się śpieszą, nie wiadomo gdzie, jak przeżywają swoje życie tak po prostu nie zastanawiając się nad niczym. Gdyby ona tak umiała, z pewnością byłoby jej łatwiej, ale wyglądało to inaczej niestety.
Będzie miała na głowie całe mnóstwo rzeczy, ba, już ma, ale nigdzie się nie spieszyła. Nie musiała, choć kilka spraw traktowała jako naglące i pilne, ale na nie też z pewnością znajdzie się czas. Musiałaby zająć się swoimi dziećmi, mężem... Azelem... pozostawało jeszcze kilka innych kwestii, ale z czasem pewnie wszystko się jakoś rozwinie, albo wyjaśni. Nie chciała się teraz wszystkim martwić.
Przechyliła głowę na bok, zatapiając się w swoich myślach, a na jej twarzy widoczny był delikatny uśmiech. Wzrok zamyślonej kobiety przetaczał się po ludziach nie zatrzymując się na nikim dłużej.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
OP Garruch

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1148


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Wto Sie 09, 2016 6:32 pm

Dla wampirów czas płynął zupełnie inaczej. Człowiek musiał gonić za swoimi marzeniami, albo mniej więcej po trzydziestce mknął ciągle tą samą drogą. Co w tym wybitnego? Cóż przyjemnego jest w życiu krótszym niż jeden wiek? Życie w ciągłym biegu... Gabriel mógł teraz również obserwować innych z pewnej perspektywy i chociaż płacił za to dużą cenę, wolał takie życie...
Co robił na rynku? Generalnie rzecz biorąc nic konkretnego. Był wtorek, więc nic szczególnego się nie działo na mieście, ale przyjemnie było czasami sobie przypomnieć dla kogo się walczy. Dla ludzkości i ich słabości.
Niedługo po wejściu na rynek wyczuł falę wampirzych zapachów. Nie skupiał się na nich przez dłuższy czas, jednak co jakąś chwilę przyglądał się przechodnią, jakby szukał pomiędzy nimi kogoś agresywnego.
Kończyło się jednak najczęściej na wymianie wzroku i minięciu się- Garruch tym razem miał na sobie szkarłatny płaszcz, ale nawet on nie mógł zakryć jego wielkości, dlatego też praktycznie każdy spojrzał na łowcę chociaż raz.
Nie trzeba było dużo czasu, aby inkwizytor się zirytował tym faktem i wyszedł na pobocze uliczki którą kroczyli ludzie. Wtedy też wyczuł wyjątkową woń krwi. Była taka wyjątkowa...
Minutę później zauważył w oddali siedzącą blondynkę, która najprawdopodobniej jeszcze go nie zauważyła. Nie dziwne, skoro głowę miała skierowana przed siebie, a on nadchodził dopiero drogą i kierował się wprost na ławkę. Kilka uderzeń serca było już słychać metaliczny dźwięk jego okutych butów i również lekkie otępienie całego ruchu w pasie ludzi.
-Trochę czasu minęło od kiedy widzieliśmy się ostatnim razem, nieprawdaż Yuki?
Stał już obok niej, ale na razie oczywiście nie usiadł. Patrzcie państwo! Co za maniery! Nie usiądzie jak mu na to po prostu nie pozwoli....

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
Yuki

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Wto Sie 09, 2016 6:53 pm

No i co miała teraz zrobić? Mogła tak siedzieć wiele godzin i nie zrobiłoby to jej różnicy, chyba, że znalazłaby się w słońcu, a wiadomo, że z czasem ruch słońca wiele zmieniał. Póki co mogła jednak trwać w swojej pozycji, obserwując, ale jednocześnie, jak sądziła, sama nie będąc celem obserwacji. Była oczywiście wampirzycą, więc siłą rzeczy często zwracała na siebie uwagę samym swoim wyglądem, najczęściej ze strony mężczyzn, obecnie jednak nikt na nią się nie gapił, to ona gapiła się na wszystkich i tak miało być. Przynajmniej odrobina spokoju, którą tak lubiła, jednocześnie znajdując się w sercu gwarnego miasta.
Tak było aż do momentu pojawienia się... Gabriela. Poczuła jego silną woń, a zaraz potem usłyszała jego kroki. Podniosła głowę, w momencie, gdy był już praktycznie przy niej. Górował nad nią i to bardzo, zwłaszcza, że ona obecnie siedziała, a on stał.
- Gabrielu... dawno się nie widzieliśmy. - potwierdziła jego słowa i mimowolnie postarała przywołać w pamięci ostatnie ich spotkanie.
Ten dość specyficzny łowca trochę ją rozpraszał. Nie do końca potrafiła go ogarnąć, był dziwny, wydawał się być brutalem i gburem, ale w pewien sposób go polubiła. Było to trudne do wyjaśnienia, ale... Uśmiechnęła się lekko do niego i wskazała dłonią miejsce obok siebie.
- Usiądź jak chcesz Gabrielu, obojgu nam będzie wygodniej.
Zawsze zwracała się do niego po imieniu. Bywał przerażający, ale Yuki jakoś się go nie bała. Był na swój sposób... uroczy, choć może to złe określenie, po prostu miał to "coś". Jak na łowcę oczywiście.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
OP Garruch

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1148


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Wto Sie 09, 2016 10:17 pm

Z pewnością Garruch należał do tych łowców, którzy nie tolerowali rozpanoszenia wampirów pomiędzy ludźmi i najchętniej pozbyłby się ich wszystkich w cholerę, jednak zdarzały się takie osobniki, które nie tylko były przydatne, ale również i wydawały się mniej szkodliwe od chociażby ludzi... Oczywiście nic to, gdyby konał od braku krwi wampirzej. Na szczęście w tej chwili nie wydawał się być 'głodny' o ile w jego przypadku można było nazywać to głodem, a nie wręcz 'narkotykiem'.
Bywał oczywiście gburowaty. Człowiek, który przeżył trzysta lat jako inkwizytor i łowca wampirów nie mógł być inny, nie mógł być pogodny i wesoły skoro przeważnie brał on udział w najbardziej brutalnych walkach i zarazem zlecano mu często torturowanie złapanych. Człowiek ten nie potrafił całkowicie ufać, a każdego miał za potencjalnego wroga... A jednak Yuki w jego mniemaniu była nieco inna. Od kiedy ją poznał nie próbowała chociażby dowiedzieć się czemu i po co mu jej krew... a jednak oddała mu ją i chociaż z pewnością nie podobało się to jej to nawet nie pisnęła słowem. Pomogła mu również kiedy najbardziej tego potrzebował. Zwykła dobroć pomimo tego, iż była wampirem.
Gabriel nie zamierzał oczywiście oponować i usiadł obok drobnej kobiety i spojrzał na tłum ludzi, który teraz jeszcze częściej się im przyglądał.
-Dziękuję, z chęcią skorzystam...-Rzekł odchylając się na oparciu ławki. Śmierdział jakąś dość świeżą krwią wampira i to co najwyżej krwi C. Oczywiście, że nie zdążył jeszcze oczyścić tak nierównych płytek z rękawic i stąd ten zapach. Yuki na pewno nadal pamiętała czym on się zajmuje. Był brutalny wtedy kiedy trzeba było, to jasne.
Garruch na chwilę zamilkł wpatrzony w martwy punkt tych wszystkich przechodniów.
-I pomyśleć, że rok temu to miasto opustoszało, przerażone wyczynami burmistrza. Ludzie zdecydowanie za szybko zapominają o niebezpieczeństwie... A za razem to zapomnienie przynosi ukojenie, bo dzięki temu nie popadamy w paranoję. Czasami żałuję, że nie przeżyłem swojego życia w tak prosty sposób jak oni.
Inkwizytor widocznie miał wyjątkowo dobry humor skoro tak mu się zebrało na gadanie o takich duperelach jak jego własne przemyślenia i odczucia. A może po prostu potrzebował odreagować od kolejnych problemów łowców?

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
Yuki

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sro Sie 10, 2016 4:12 pm

Uśmiechnęła się lekko do mężczyzny. Miała do czynienia w swoim życiu, jak na wampira niezbyt długim zresztą, z wieloma przedstawicielami tej grupy. Z jednymi utrzymywała dobre stosunki, z innymi nie, wszystko zależało od okoliczności i tego czy przypadkiem czymś nie podpadła. I od samego łowcy i jego stosunku do rasy wampirów. Gabriel był jednak łowcą nietypowym. Z jednej strony nienawidził wampiry i chciałby je wytępić, a z drugiej siedział obok szlachetnej wampirzycy i gawędził z nią jak ze starą dobrą znajomą, w żaden sposób nie okazując swojej niechęci. Zresztą, zdążyła go już trochę poznać, nawet mu pomogła raz czy dwa, a to widać coś znaczyło.
Na gładkim czole kobiety pojawiła się pozioma kreska, a jej nos lekko się zmarszczył. Poczuła zapach krwi ciągnący się od mężczyzny. Zapach krwi wampira. Czyżby wracał z jakiejś misji? A może to był jego posiłek? Nigdy nie mogła pojąć dlaczego człowiek żywi się krwią - dlaczego i po co, ale nie zadawała tych pytań, nie wnikała głębiej w tą sprawę.
- Cuchniesz krwią. - powiedziała lekko, choć w sumie powinno ją to przerazić, Gabriel samym swoim wyglądem mógł wzbudzić strach, a ona nie bała się, choć może czuła się lekko niepewnie. Tego uczucia nie potrafiła się wyzbyć.
Spojrzała przed siebie. Ludzi mijali się w biegu, a choć Yuki postarała się o to, by być niezauważoną, ogromna postać Gabriela teraz nieco jej wysiłki niweczyła. Nie miała mu tego za złe. Ponownie na niego spojrzała, tracąc chwilowo zainteresowanie ludźmi wokół.
- Ludzie ciągle pędzą przed siebie i mają stosunkowo krótką pamięć, albo też niektóre rzeczy specjalnie wypierają, bo tak im wygodniej. Widzę, że zebrało ci się na sentymenty Gabrielu. - powiedziała miękko.
Domyślała się, że dzięki piciu krwi Gabriel jest starszy niż większość przeciętnych ludzi, ciekawe czy żałował tego szczerze, czy po prostu miał chwilę słabości. Czasem nie była w stanie niczego przy nim stwierdzić na pewno, bo mężczyzna lubił nagle zmieniać swoje nastawienie, a widziała go już w różnych sytuacjach, zarówno groźne i bezwzględnego łowcy oraz od tej drugiej, zupełnie innej, przyjemniejszej strony.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
OP Garruch

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1148


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sro Sie 10, 2016 4:45 pm

Garruch za to nie odwracał się na razie w stronę kobiety. Wydawało mu się, że ciekawiej będzie obserwować to co miał przed sobą. Łapał się na tym, że wypatrywał wampirów i wręcz oszacowywał ile ich jest w tym całym tłumie... Na pewno nie więcej niż ludzi, jednak to stanowczo za dużo jak na jego gust. A mimo to było spokojnie. Przeszło dwieście lat temu byłoby to jakimś obłędem. Czasy się zmieniają...
Z rozmyślań wyrwało go stwierdzenie Yuki.
-Wyciągałem informacje od złapanego wampira. Nic szczególnego, jakaś bójka...- Gabriel odwrócił się wreszcie w stronę kobiety, jakby chciał zobaczyć jej reakcję. Przecież to jasne, że przesłuchanie wyglądało znacznie bardziej jak tortury. Ba! To było torturowanie wampira. Winić za to mężczyznę czy wampira, że nie chciał nic powiedzieć na początku? Dla samego siebie Garruch był prostym człowiekiem i wykonywał tylko polecenia. Zapomniał jednak zupełnie o tym, że nikt mu nie kazał pchać węża w usta chłopakowi, kiedy ten powiedział już wszystko co chciał wiedzieć łowca...
I tu wychodzi inna sprawa. Czy potrafiłby się zahamować z tym okrucieństwem, którego się dopuszcza? Na to wpływa wiele czynników.
-Skądże znowu... Gdybym miał wybór zwykłego życia i tego które do tej pory prowadzę to i tak zapewne wybrałbym swoje życie. Ludzie boją się tego czego nie rozumieją, a ja natomiast wiem wiele i wiele też przeżyłem. Nie zamieniłbym swojego doświadczenia na dwadzieścia lat nauk i czterdzieści jakiejś zwyczajnej pracy jako chociażby... stolarz. Wyobrażasz sobie mnie za ladą w sklepie z meblami?
Łowca się uśmiechnął pomimo tego co przed chwilą zapewne robił to wydawał się w wyjątkowo dobrym humorze. On nawet żartował, albo przynajmniej próbował. Był człowiekiem, który patrzył jak wszystko co znał odchodzi w zapomnienie- inkwizycja, rodzina, znajomi i ich rodziny pokolenie po pokoleniu... aż w końcu nagle dany ród ludzki nie wiedział jaką mają spuściznę po przodkach i zakładają sobie zwyczajne rodziny jak i znajdują najnormalniejszą pracę...
Patrzenie na wszystko z boku jest ciężkie. Dlatego czasami bywa, że nawet taki bydlak jak Gabriel, potrafi się zatrzymać i spojrzeć 'w tył'...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
Yuki

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 946


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sro Sie 10, 2016 5:33 pm

Gabriel był przerażający i to trzeba było przyznać. Wiedziała również, że potrafił być okrutny, choć z jego stroni nigdy nie spotkała ją krzywda, choć czasem brakowało mu również delikatności, to nie wątpiła, że gdyby chciał, to potrafiłby się na nią zdobyć.
Słowa mężczyzny sprawiły, że na jej twarzy ponownie pojawił się wyraz zamyślenia, a nawet przemknął cień obawy. Że też mówił jej o takich rzeczach tak otwarcie, w końcu ona sama była wampirem, czyli tym, co zwalczał od tak długiego czasu.
- Brak ci subtelności... domyślam się, że tamten wampir nie skończył zbyt dobrze. - zawahała się chwilę, rozchylając lekko usta i po chwili podjęła dalej: - Chyba nie jestem na twoim celowniku?
Uważała że niczym nie podpadła, ale z Gabrielem niczego nie mogła być pewne. Na swój sposób go polubiła, cho jego podejście i metody były jak dla niej co najmniej kontrowersyjne. Starała się go jednak nie oceniać, którą to zasadę zresztą stosowała względem każdego. Była dość dziwną wampirzycą, wiedziała o tym.
Zamrugała oczami, gdy wspomniał o staniu za ladą, a na jej twarzy pojawił się szczery uśmiech. Po chwili pokręciła głową.
- Rozumiem o co ci chodzi i nie, nie wyobrażam sobie ciebie w innej roli, choć z drugiej strony kto wie? Nigdy nie wiadomo gdzie zawiedzie nas życie ani jakie role zostaną nam wyznaczone.
Czasami nie mieli zbyt wiele do powiedzenia w tak wielu kwestiach. Yuki była wampirem szlachetnej krwi, ale mowa o wolności raczej byłaby przesadą. Jej krew dawała jej wiele możliwości, ale i sporo ograniczeń i więzów, głównie rodzinnych.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
OP Garruch

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1148


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sro Sie 10, 2016 9:54 pm

Były chwile kiedy można było okazać nieco więcej z kamiennego serca, ale mimo wszystko nikt nie uważał, że ktoś tak bezwzględny może mieć serce... I tym lepiej. Łowcy nie mogą pokazywać swoich słabości, ponieważ prędzej czy później ktoś to wykorzysta- Garruch doskonale o tym wiedział i dzięki temu zyskał szacunek większości łowców i nawet niektóre wampiry bardziej przychylnie zwracały się do kogoś takiego. Przerażający? A na kim wrażenie zrobiłby, gdyby nie brudził sobie rąk? Jakim łowcą miałby być wtedy? Siedzącym za biurkiem i wpatrującym się w raporty? Ktoś musiał działać i tyle.
Czemuż miałby też zmyślać i okłamywać kobietę? Ta informacja nikomu nie szkodziła, a zarazem przypominała wampirzycy, że pomimo wszystko zawsze był i będzie babrał swoje ręce w wampirzej krwi i nic zapewne tego nie zmieni. Ona również nie raz pokryła się ludzką krwią, chociaż zupełnie przeciwnie do niego- aby pomóc człowiekowi. Przede wszystkim to ją wyróżniało i to właśnie sprawiało, iż była wyjątkowa. Garruch zapewne nigdy nie spojrzy na nią jak na typowego krwiopijcę.
-Nic strasznego mu nie zrobiłem, pół dnia po wypiciu krwi ludzkiej i będzie jak nowy...-Przerwał i zarazem zauważył tą niepewność. Na prawdę uważała, że przyszedł tu z jej powodu?
-Zależy co przez to rozumiesz...-Rzekł poważnym głosem, ale chwilę później kącik jego ust się uniósł ponownie. To miałby być flirt? Hah...
-Pewnie trudno Ci uwierzyć, ale nawet gdybyś coś przeskrobała to zapewne nie przyłożyłbym ręki do zatrzymywania Cie. Wbrew pozorom potrafię się odwdzięczyć za okazaną dobroć...
Te słowa mówił już ciszej jakby się obawiał, że ktoś usłyszy, jakby to był jakiś grzech. Wciąż spoglądał w jej stronę... dopóki cisza nie zaczęła się przedłużać. Wtedy też znów spojrzał przed siebie.
-Ja-podobnie jak Bóg- nie gram w kości i nie wierzę w zbiegi okoliczności. Skoro miałem zostać łowcą bez serca to taki właśnie będę, aż pewnego dnia nie przyjdzie na mnie pora. Całe życie jestem łowcą i nie zmienię swojego zawodu dopóki wampiry po prostu nie wyginą. A oboje wiemy, że jest już was trochę za dużo i zawsze znajdzie się dla mnie praca. Teraz... za dziesięć i za sto lat... Oczywiście o ile Bóg mi pozwoli dożyć kolejnej setki...
I tu właśnie schodzili na temat którego dziewczyna nie znała. Ile Garruch tak na prawdę miał lat? Jego strój był przedziwny, ale czy wiedziała, iż jest on oryginalny, zachowany z czasów kiedy inkwizycja istniała na terenach Hiszpanii? Wątpliwe.
Gdyby znał jej myśli zapewne powiedziałby jej, że rodzina poradzi sobie i bez niej, że mogłaby być wolna... Jednak zapewne nie byłaby zdolna porzucić swój ród i po prostu zacząć żyć własnym życiem. Była to więź, której w głębi serca raczej nie chciała się pozbywać.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Główny Rynek   

Powrót do góry Go down
 
Główny Rynek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA-
Skocz do: