IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główny Rynek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość
Durzo Anterkiotri

Durzo Anterkiotri

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 144


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pon Wrz 25, 2017 2:33 pm

Miał trochę, zaś był zapracowany ostatnim czasem, przez co czasem miewał dni, gdzie nie wiedział, co ma najpierw zrobić. Mimo to był aktywny, choć słuch o nim zaniknął. Gdy jednak powrócił do Yakohamy, mógł odetchnąć z ulgą, bo w końcu mógł odpocząć nawet jeśli chwile. Zbliżał się jednak wieczór, dlatego też poszedł się przejść pozaglądać tu i tam. Dotarł aż na rynek, gdzie było ludzi coraz mniej, ale nadal plątało ich się pełno.
Gdy jednak szedł przez główny rynek, do tego nosa dotarł zapach kobiety. Znał ją i chwili potrzebował by ją celnie zweryfikować, bowiem w tym miejscu zapachy ludzi mieszały się, a mimo to... Wiedział kto jest niedaleko. Przekonał się tego gdy, stanął za jedną z ławek, patrząc na czuprynę kobiety, która obecnie zajadała się kanapką. Mruknął pod nosem, po czym podszedł powoli, by nie zdemaskować się, po czym nachyli się jej do ucha
-Tęskniłaś za mną Eleonoro?
Głos był gruby, jak i pewny siebie. Kobieta znała go i wiedziała iż należy do mężczyzny, którego zna.
Powrót do góry Go down
Eleonora

Eleonora

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 557


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pon Wrz 25, 2017 2:52 pm

Ona natomiast siedziała na ławce próbując się odprężyć. Nie spieszyło jej się do domu po za tym czasem lubiła mieć chociaż chwilę dla siebie. Była również zajęta no i zapracowana. Kontakt z niektórymi osobami ucichł na jakiś czas. Po za tym zajmowała się domem, dwojgiem dzieci oraz pracowała.
Ostatnimi czasy zauważyła, że jej przyjaciel nie daje znaku życia. Owszem dostała raz jednego smsa, że jest bardzo zajęty. Szanowała to i nie mogła mieć do niego pretensji o to, że pracuje. Jednak brakowało jej towarzystwa, a nie miała tutaj prawie nikogo. Życie czasami bywa naprawdę męczące. Nawet nie spodziewała się, że pewien mężczyzna dobrze jej znany wyczuł jej zapach. Nie zdziwiła by się bo już zna sekret. Ale siedziała jedząc kanapkę. I nagle usłyszała głos tuż przy swoich uchu i lekko się przestraszyła na początku bo drgnęła. Ale głos...gruby i dobrze znajomy głos...czyżby? Odwróciła się natychmiast.
- Durzo!
Powiedziała uradowana, że go widzi. Tak długo ze sobą nie mieli kontaktu, że naprawdę tęskniła. Odłożyła kanapkę wstając natychmiast z ławki i okrążając ją by po chwili mężczyzna mógł poczuć jak kobieta przytula się do niego ściskając go.
- Co słychać? Jak się czujesz? Nie widziałam cię jakiś czas.
Odkleiła tylko głowę od niego by z dołu na niego spojrzeć. Chciała wiedzieć czy wszystko było dobrze. Praca pracą, ale ile można.
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

Durzo Anterkiotri

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 144


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pon Wrz 25, 2017 3:39 pm

Dawno kobiety nie widział, ale jednak musiał zrobić sobie przerwę, które wyglądała jeszcze bardziej pracowicie, niż powinna... Miał nadzieje że jednak Kobieta nie znienawidzi go za takie zachowanie, jednak nie miał wyboru, musiał wyjechać. Był złym wampirem, który miał zakrwawione ręce, wiedział więc że musiał niektóre sprawy pozałatwiać by nie skumulowały się w bombę która by go zniszczyła. Wrócił więc niedawno i nawet miał okazje spotkać przypadkowo kobietę, na której widok sie uśmiechnął pod nosem. I choć z początku ja wystraszył, to jednak efekt zaskoczenia przyniósł to czego oczekiwał Durzo. Zadowolenie kobiety, spowodowane jego widokiem. Wstała od razu co wampir obserwował, a gdy się przylepiła do niego, zaśmiał się pod nosem, przytulając ją jednak chętnie, kładąc śmiało dłonie po jej bokach. Był znacznie wyższy, dlatego też pochylił się nad nią przy okazji.
-Dobrze Cię widzieć Kwiatuszku.
odparł do niej nawet z łobuzerskim uśmiechem, po czym zrobił coś czego kobieta na pewno by się nie spodziewała po tak spokojnym wampirze, a mianowicie, mogła poczuć jak ten kładzie jej na tyłek dłonie, po czym zsunął się na jej uda, by skutecznie wziąć ją na ręce!
-Czuje się dobrze. Trochę zajął mi powrót do miasta, ale mam nadzieje że nie gniewasz sie zbyt mocno.
Odparł do niej, po czym ją podrzucił, niczym małe dziecko, zerkając na nią z uśmiechem i rozbawieniem. Wydawał się być o wiele bardziej śmielszy, jak i w jego oczach dało się widzieć salony odłam jego duszy.
Powrót do góry Go down
Eleonora

Eleonora

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 557


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pon Wrz 25, 2017 3:55 pm

Za nim wyjechał wyznał jej całą prawdę i to kim jest, a jednak chciała dać mu szansę. Zrobił dla niej tak dużo, że nie wierzy w to, że jest zły. Robił złe rzeczy, ale miał serce. Znali się już trochę. Wyjazd był dla niej zaskoczeniem, ale musiała uszanować jego decyzję. Martwiła się po prostu czy u niego wszystko w porządku. Jednak na jego niespodziewaną wizytę nie była przygotowana lecz bardzo się ucieszyła. Dzieciaki za nim tęskniły. Musiała go przytulić, ponieważ jest jej jedyną bliską osobą prócz dzieci. Uśmiechała się do niego cieszyła się, że widzi go całego i zdrowego.
- Nic się nie zmieniłeś mój drogi. Dobrze cię widzieć...tęskniłam.
Odpowiedziała mu. Ale jego kolejnego posunięcia zupełnie się nie spodziewała! Poczuła, że przesuwa po niej swoje dłonie, ale gdy poczuła je na swoim tyłku spojrzała nieco zdziwiona. Poczuła jak przesunęły się na uda i za nim się obejrzała podniósł ją tak, że teraz była na równi z nim.
- Oczywiście, że się nie gniewam. Dobrze wiesz, że szanuje każdą twoją decyzję.
Jej twarz pokryły delikatne rumieńce bo zaskoczył ją tym posunięciem. Potrafił sprawić, ze czasem czuła się jak nastolatka na pierwszej randce! Kiedy ją podrzucił zaśmiała się bo naprawdę czuła się jakby miała teraz parę lat w dół.
- Zaskakujesz mnie na każdym kroku.
Zaśmiała się. Miała wrażenie, ze jest nieco inny... Taki odmieniony.
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

Durzo Anterkiotri

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 144


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pon Wrz 25, 2017 4:26 pm

Wyjechał, to wyjechał, widocznie miał powód. Jednak cieszył go fakt iż kobieta szanowała jego decyzje i zaakceptowała jego zniknięcie. Wrócił jednak i miał okazje ją spotkać, przytulic i zobaczyć że jest cała. To był przyjemny widok, a świadomość iż jest uradowana jego obecnością wzmacniała odczucia. Mężczyzna był jakby inny, jednak nikogo nie udawał i był sobą. Widocznie stało się coś, co pozwoliło mu się nieco rozluźnić. Przytulił kobietę, by następnie ją podnieść, niczym małe dziecko, unosząc ja do równego poziomu. Był wampirem i to nie byle jakim, jednak wiedział że będąc człowiekiem nie miałby problemu z podniesieniem jej. Choć tak, wiadomo. W tych czasach prawdziwy facet nie uniesie więcej niż 50 kilo.
-Musiałem wiele przemyśleć i wiele zdziałać przez ostatni czas
Odparł do niej spokojnie i patrzył na jej uśmiech, przytulając ją do siebie, po czym skierował się do ławki, gdzie kobieta siedziała i usiadł na niej, zaś kobietę umiejscowił na swoich kolanach.
-Mimo lat wyglądasz pięknie Eleonoro. Jak Ci się wiedzie, no i co tam u twoich pociech
Nie zapomniał o jej dzieciach, wiedząc że ta mała parka, to zbuje jak ich mało, dlatego też ciekawiło go to, jak sobie kobieta radzi. Choć pytając o to, uderzyła go świadomość o tym, iż kobieta mogła po raz kolejny, poczuć się porzucona, co prawdą nie było. Nawet jeśli nie byli ze sobą, to gdyby Durzo chciał spokój, bez wątpienia by to wyjawił.
-Wcinaj przy okazji swoją kanapkę, bo chyba Ci przerwałem.
Dorzucił gdy rozejrzał się po ławce, gdzie zauważył zakupy, jak i kolacje kobiety. Niech nie przeszkadza sobie, jak i niech lepiej zje ów kolacje, bo jeszcze Durzo by się na nią skusił.
Powrót do góry Go down
Eleonora

Eleonora

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 557


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pon Wrz 25, 2017 4:45 pm

Nie mogła mu niczego zabronić jak również żądać by został. Nie byli razem chociaż łączy ich silna więź. Ale jeśli musiał wyjechać mogła tylko prosić by wrócił cały i zdrowy i czasem napisał. Oczywiście pracowała i zajmowała się domem więc miała jakieś zajęcia w tym czasie. Ale naprawdę cieszyła się, że widzi go tutaj. On chyba również za nią tęsknił. Uśmiechała się kiedy ją przytulał i śmiała się kiedy potrafił zrobić coś niespodziewanego.
Usiedli w końcu na ławce, a ona była teraz na jego kolanach. Wyglądali jak para chociaż nie byli ze sobą. Patrzyła na niego uważnie i dłonią przeczesała jego ciemne włosy.
- Dziękuje... Ty również jesteś nadal przystojnym mężczyzną Durzo. Kiedy cię nie było dużo pracowałam, zajmowałam ciągle się domem no i dziećmi. U nich wszystko dobrze. Rosną jak na drożdżach i starają się być grzeczne chociaż czasem potrafią zrobić szum.
Zaśmiała się. Ah zapomniała o kanapce, która leżała na zakupach jednak owinęła ją tylko wsadzając do torby z zakupami. Kiedy wróci do domu to dokończy jednak jak na razie chciała porozmawiać z Durzo. Naprawdę rumieniła się przez niego czasami naprawdę mocno, ale był kochany.
- Ucieszą się na twój widok....
Dodała po chwili wzdychając z uśmiechem. Ujęła jego twarz w swoje dłonie i delikatnie ucałowała go w kącik ust po czym spojrzała na niego uważnie.
- Witaj w domu, Durzo.
Przywitała go tak jak żona wita męża gdy ten wraca po całym dniu pracy. Naprawdę dobrze go traktowała. Chciała żeby wiedział, że jest tutaj zawsze mile widziany.
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

Durzo Anterkiotri

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 144


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pon Wrz 25, 2017 5:07 pm

Cóż, bywał poważny i to się nie zmieniło. Nadal nie zmienił swojego fachu, jednak czasem potrzebował luźnych dni. Może to właśnie był ten dzień, kto wie. Niemniej jednak, nic nie udawał i też cieszył się na widok kobiety. Co prawda nie byli razem, ale równie dobrze mogli by być. Póki co mogli się przytulać i wymienić się zdaniami, a temat co u nich. Nie widzieli się dość sporo czasu, dlatego też mieli co opowiadać, czy aby jednak na pewno. Dorzo miał rutynę, mimo iż każde zlecenie było inne. Eleonora natomiast mając oczy dookoła głowy, na pewno miała więcej wrażeń.
-Więc mówisz, ze nie masz nudno Kwiatuszku.
Stwierdził, po wysłuchaniu kobiety, obejmując ją w tali nadal, wplątując dłonie ze sobą, które umiejscowił na jej plecach, obserwując ją nadal. Pozwalał się dotykać, bowiem był to przyjemny akt. Zerknął za kanapką, która już chwile później wylądowała w reklamówce z zakupami. Uśmiechnął się przyglądając się twarzyczce kobiety, która bez wątpienia się rumieniła.
-Nie zapomniały o mnie czasem?
Zapytał bo jednak nie wiedział czy dziecięca amnezja go wymazała, poza tym dawno ich nie widział, więc nie wiedział jak to jest z nimi. Mimo wszystko chciałby je zobaczyć, bowiem te okruszki, radowały oko. Poniekąd czuł dumę że tętni w nich życie. Zerknął po chwili an dłonie kobiety, które znajdowały się koło jego twarzy, po czym poczuł pocałunek. Na jego ustach pojawił się uśmiechem gdy poczuł ten gest.
-Jesteś urocza, to przyjemne przywitanie z Twojej strony.
Na jego duszy zrobiło się ciepło gdy został obdarowany takim gestem. Powodowały one iż nie umierał on w środku, mimo lat. Objął ją ciaśniej po chwili, i oparł ją o swój korpus, kładąc rękę na jej łopatkach.
-Mówiłaś przed mym wyjazdem o przeprowadzce, dokonałaś tego?

Powrót do góry Go down
Eleonora

Eleonora

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 557


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pon Wrz 25, 2017 5:56 pm

Uwielbiali ze sobą rozmawiać co było widać od razu. Wymieniali się poglądami i tym co wydarzyło się gdy nie widzieli się jakiś czas. Tym razem mieli dużo do omówienia bo minęło trochę czasu nim się widzieli. Nie byli ze sobą więc Durzo miał prawo do bycia z kimś innym. Ona nie miała na to czasu i dzięki Durzo mogła oderwać się od wszystkiego. Byli ze sobą blisko, ale żadne nie robiło dalszych kroków w relacjach między sobą.
- Kwiatuszku? Czuje jakbym znowu miała osiemnaście lat.
Zaśmiała się ponieważ jej świętej pamięci matka często mówiła do niej w podobnych zdrobnieniach. To było naprawdę zabawne. Obejmował ją czule i pewnie co dla nich było czymś miłym, ale normalnym. Nie ważne czy to publicznie czy prywatnie i tak by zapewne to robili. Zapewne gdyby się nie poznali ich życie było by zupełnie inne.
- Nie zapomniały, a raczej pytały się czemu ich nie odwiedzasz. Chociaż ostatnio zaczęły pytać o swojego prawdziwego tatę...ale nie mogę im teraz powiedzieć prawdy są jeszcze dziećmi. Chyba powinnam się z nim skontaktować...sama nie wiem.
Po geście pocałunku wtuliła się w jego pierś nieco zmartwiona. Wiedziała, że kiedyś będą pytać o ojca. Starała się jednak o tym z nimi nie rozmawiać. Zastanawiała się tylko czy, aby nie skontaktować się z nim. Miały prawo go poznać chociaż ona nie miała już z nim nic wspólnego.
- Niestety nie miałam nawet kiedy i mało pieniędzy. Miałam wybór prosić szefa o podwyżkę i dać się mu zaprosić na randkę. Albo brać dodatkowe godziny.
Zaśmiała się właściwie chociaż czasami wolała by już nie pracować.
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

Durzo Anterkiotri

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 144


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pon Wrz 25, 2017 6:10 pm

-Mimo swojego dorosłego wyglądu, w twoim ciele nadal grasuje nastolatka, czy też nie? Niemniej jednak, skoro czujesz ten stan przy mnie, to znak że muszę zadbać, by było takich chwil więcej.
Odparł do niej nieco rozbawiony, ale to był spokojny i pogodny wieczór, dlatego też nie było innej możliwości, by być zadowolonym z takiego wieczora, jak i z takiego towarzystwa. Trza było brać to co dawało życie, nawet jeśli tylko na chwile. Durzo nie wiedział czy by jego życie było inne, gdyby nie poznał kobiety, ale jednak stało się to. Zadbał o to by nie straciła życia, swojego jak i dzieci. Z takimi osobami bez wątpienia była jakaś więź. Ponad to, takie sytuacje jedynie udowadniały iż mimo bycia wampirem, to i mu towarzyszy ludzki odruch, taki jak współczucie, pomoc. Wampiry uważane są za bestie, ale mają coś co nazywa się człowieczeństwem. To dzięki niemu, potrafią żyć pomiędzy ludźmi i z nimi.
-Dzieciaki nie powinny wychowywać się bez ojca, więc nic dziwnego, ze o niego pytają. To leży w genezie człowieka. Jednak skoro skontaktujesz się z nim, musisz się liczyć na to iż ponownie pojawi się w Twoim życiu. Zanim więc postanowisz to, to pomyśl o tym kilka razy.
Nie wiedział jak to jest mieć dzieci, choć jedno kiedyś wychował, wiedział jednak jak wiele kobieta przez człowieka wycierpiała, czy jednak mimo to chciała ponownie mieć z nim do czynienia? To należało do jej decyzji.
-Wyjeżdżając musiałem uporządkować kilka spraw. Udało mi się to, dlatego mogłem spokojnie wrócić do Japonii, wiedząc że zabawie tutaj dłuższy czas. Jeśli więc nadal chcesz się wyprowadzić, ponownie proponuje Ci moje gniazdko. Nie jest one może blisko miasta, ale nie powinno Ci Być źle.
Do niczego jej nie zmuszał, to była jej decyzja i uszanuje ją, niezależnie od tego jaka by ona była.
Powrót do góry Go down
Eleonora

Eleonora

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 557


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pon Wrz 25, 2017 6:26 pm

Naprawdę czasem ten facet sprawiał, że nie wiedziała co ma powiedzieć oraz jak się zachować. Była już dorosłą kobietą, ale naprawdę bywało, ze czuła się młoda o kilka lat. Właściwie jej pierwszy facet również ją adorował jednak to już stare dzieje. Durzo dbał o nią i o dzieci chociaż wcale nie musiał. Była mu bardzo wdzięczna za to co robi dla niej. Nie wie jak się mu odwdzięczyć, ale coś wymyśli.
- Wiem, ze potrzebują ojca. Ale to ja boję się tego spotkania. Mam do niego żal, a zarazem masę pytań w stylu dlaczego. Jednak myślałam nad tym i uznałam, że chce się z nim spotkać. Chce żeby dzieci poznały go i zdecydowały czy chcą go widywać czy nie. Wpuszczę go znowu do swego świata...jednak nie robię tego dla siebie.
Nie chciała się z nim kontaktować sama z siebie tylko dla dzieci. Wiedziała, ze być może on zagości znowu w jej życiu, ale już nie mogła by z nim być. Bolało ją to, że go ujrzy bo tak bardzo go kochała i wiedziała, że jeszcze coś do niego. Jednak to już zgasło. Wyrwał ją z zamyśleń propozycją i spojrzała na niego.
- Ja i dzieci nie naruszymy twej prywatności?
Zapytała go nieco zmartwiona.
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

Durzo Anterkiotri

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 144


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sro Wrz 27, 2017 8:27 am

Choć był zły, a raczej za takiego uchodził, to potrafił do człowieka wyciągnąć pomocną dłoń. Eleonora możliwe że miała szczęście, jednak to szczęście nie tylko uratowało jej i jej dzieci, ale także dali za sojusznika wampira i to o dość dziwnym zawodzie i przystosowaniu do otoczenia. Mimo to nie stanowił dla niej zagrożenia.
-Nie uważasz ze jeszcze są za młode by je poznać? Niemniej jednak, powinny. Choć nie ukrywam, że ten pomysł nieco mnie kuje w oczy.
To nie od niego zależało, jaką decyzje kobieta podejmie, lecz mimo to, powinna wiedzieć że Durzo widzi w niej coś więcej niż znajomą, czy też kobietę, którą uratował. Nie ukrywał zatem swojej zazdrości. Choć wiedział doskonale że nie może mieć za dużo nadziei, poniekąd zależało mu na dobru kobiety. Dlatego też uszanował jej decyzje. Na kolejne pytanie przechylił nieco głowę, mrużąc komicznie jedno z oczu, jakby w geście zastanawiania się nad tym.
-Myślę że, jakoś sobie poradzimy. Ponadto od czego są klucze do drzwi. Są pewne pomieszczenia, do których nie mogę pozwolić Wam zajrzeć, a zwłaszcza dzieciom, jednak reszta będzie do waszego użytku, a nawet będę czuł się raźniej, gdy mój dom nieco ożyje.
Długo o tym myślał, bo miał czas na to. Wiedział że taki krok może być ryzykowany, ale jednak zdecydował się na to. Eleonora wiedziała iż mężczyzna bez wątpienia jest niebezpieczny, jak uzbrojony, a skoro był teraz to i w domu musiały być miejsca przeznaczone do składowania broni. Nie dostaną się jednak tam dzieciaki, a Durzo co do tego nie miał żadnych wątpliwości.
-Nie zimno Ci?
Zapytał bo jednak była już pora wieczorna, przez co robiło się chłodniej.
Powrót do góry Go down
Eleonora

Eleonora

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 557


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sro Wrz 27, 2017 8:50 am

Westchnęła na zdanie, które wyraził na temat planowanego spotkania z jej byłym facetem. To nie było tak, że chciała go zobaczyć czy tez tęskniła. Chodziło o dzieci. Akihisa oraz Seiko mają już osiem lat więc uznała, że powinny chociaż poznać człowieka, który jest ich ojcem. Owszem miała wątpliwości co do tego, ale nie chciała by potem jej pociechy miały żal. Żal, ze pozbawiła ich możliwości poznania ojca. Nie wybaczyła by sobie gdyby zawiodła ich.
- Nie chcę, aby miały żal iż pozbawiłam ich możliwości spotkania oraz spędzania czasu z ojcem. Nie wiem jak zareaguje na jego widok po tylu latach... Nie mogę ciągle omijać tego tematu. Akihisa bardzo naciska...Seiko jest spokojniejsza, ale on tak bardzo przypomina swojego ojca.
Był bardzo do niego podobny. Kolor włosów, kształt buzi, policzki czy nawet usta miał jak ojciec. A najbardziej jego jadeitowe oczy. Były identyczne. Natomiast jej córka była jej mniejszą kopią chociaż miała jasne włosy.
- Durzo zastępujesz im ojca i dziękuje ci za to.
Uśmiechnęła się do niego ciepło. Nie wiedziała, ze był zazdrosny chociaż wyczuwała jego niechęć do jej planów. Cieszyła się jednak, ze rozumiał oraz szanował jej decyzję.
- Omówię to z dziećmi dobrze? Ich zdanie jest dla mnie najważniejsza... Ale ja nie widzę przeszkód. Tamten dom jest dla nas drogi w utrzymaniu.
Pomysł z przeprowadzka był dość ciekawym pomysłem po za tym Akihito miał nieco wartościowy dom, a jej powoli zaczynało brakować pieniędzy na niektóre rzeczy. No i nie mogła dalej mieszkać u niego ponieważ za dużo miała tam wspomnień.
- Nie...jest w porządku chociaż powinnam niedługo wracać.
Dodała po chwili.
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

Durzo Anterkiotri

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 144


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Czw Wrz 28, 2017 10:51 am

Rozumiał ją i nie kwestionował jej decyzji, poniekąd był jedynie znajomym rodziny, której pomógł. Nie dziwił się kobiecie, ze też chce by dzieci wiedziały kto jest ich ojcem, jednak czy myślała jak to może na nie wpłynąć. W oczach Durzo mężczyzna nie był nikim wartościowym, a przy dzieciach mógłby zgrywać skruchę by przeciągnąć dzieciaki na swoją stronę. Nie znał go, dlatego też oceniał go na zasadzie tego co już wiedział. To jednak nie przedstawiało go w dobrym świetle. Nie jego ocena jednak tu się liczyła.
-Rozumiem Cię, i nie zabraniam Ci podejmowania decyzji. Proszę jednak byś uważała, by czasem nie próbował ich omamić, bo wtedy nie dadzą Ci spokoju.
Nie życzył jej źle, dlatego też wolał ją strzec, bowiem nigdy nie wiadomo co może się wydarzyć. Gdyby jednak miała kłopoty, to wiedziała gdzie może uzyskać pomocną dłoń. Uśmiechnął się do niej, gdy usłyszał jej słowa.
-Nie Eleonoro. Jeśli chcesz by poznały swojego ojca, nigdy nie uda mi się go zastąpić. Nadal jestem obcym w dodatku nie człowiek. Na wszystko jednak przyjdzie czas.
Nie miał do niej wyrzutów, jednak wiedział jak z psychicznego punktu, to wszystko wygląda. Nie naciskał na kobietę, dając jej możliwości wyboru. Chciał by jej było dobrze u niego, dlatego też nie wypierał na niej nic.
-Dobrze Kwiatuszku, dam Ci czas. Omów to na spokojnie i przemyśl. Jak za długo będziesz myśleć to Cię tam porwę.
Potwierdził jedynie swoje podejście do tego wszystkiego i skinął głowa, patrząc na nią bez grama złości, czy rozczarowania. A ostatnie jego zdanie było wypowiedziane żartem.
-Powinnaś, noce bywają coraz chłodniejsze i niebezpieczniejsze.  
Powrót do góry Go down
Eleonora

Eleonora

http://vampireknight.forumpl.net/t906-elena http://vampireknight.forumpl.net/t945-elcia http://vampireknight.forumpl.net/t3451-eleonora#74303 http://vampireknight.forumpl.net/t946-mieszkanie-eleny
Zarejestrował/a : 24/01/2013
Liczba postów : 557


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Czw Wrz 28, 2017 1:27 pm

Wiedziała, że to może być za szybko jednak chciała dla nich dobrze. Zaczęły się pytania z ich strony na temat czemu mieszkają tylko z mamą i nie ma taty. Najbardziej jednak martwiła się o swojego syna. Córka była znacznie łagodniejsza jednak jej synek czasami bardzo mocno wchodził na temat rozmowy o tacie. Najgorsze było to, że miała wrażenie iż on ma poniekąd żal, że mama odebrała mu tatusia. To bolało.
- Nie pozwolę nawet żeby został z nimi sam na sam. Nie widziały go osiem lat i może to dla nich być trudne. Jeśli będzie próbował ich omamiać wyrzucę go i jeśli będzie trzeba znajdę adwokata. Dostanie zakaz zbliżania się do moich dzieci.
To nie była groźba lecz obietnica z jej strony. W jej głosie dało się słychać nutkę złości i powiedziała to twardo. Nie było dyskusji na ten temat. Nie pozwoli by ktoś mieszał jej dzieciom w głowach i skrzywdzi je. Będzie bronić ich jak lwica swoje młode. A jeśli będzie potrzebowała pomocy zawsze ma do kogo się zwrócić.
- To prawda...być może nigdy im go nie zastąpisz. Ale robisz więcej niż ich prawdziwy ojciec. Pewnego dnia wszystko będzie lepsze.
Usmiechnęła się delikatnie zaczesując mu włosy do tyłu nieco. Wiedziała, ze kiedyś dzieci docenią to, że tak wiele dla nich zrobił. Po chwili zaczęła się śmiać na jego słowa i udawała, że nie ruszyła jej ta niegrzeczna groźba chociaż śmiała się. Nagle jednak przypomniała sobie, że przecież powinna już wracać. Wstała po chwili z kolan mężczyzny.
-Nie boję się. Ale jeśli chcesz może mi towarzyszyć aż do progu mych drzwi.
Usmiechnęła się biorąc z ławki siatkę z zakupami i gotowa do drogi.
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

Durzo Anterkiotri

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 144


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Wto Paź 03, 2017 11:38 am

Durzo nie mógł interweniować w sytuacje jaka panowała pomiędzy Elą a jej dziećmi. Poniekąd nie miał żadnego prawda  ani do pouczania kobiety, ani do jej dzieci. Co prawda miał za sobą opiekę nad jednym dzieckiem, jednak wtedy była inna sytuacja. Tutaj była matka, tak jej nie było. Tak czy inaczej to była ich sprawa i jeśli Ela będzie potrzebować pomocy, to o nią poprosi.
-To twoja decyzja Eleonoro. Nie wyglądasz na roztrzepaną, więc poradzisz sobie.
Nie zamierzał jej pouczać, bowiem była świadoma tego co robi. Była człowiekiem który miał swoje dzieci, posiadała też więc i instynkt, który w większości przypadkach jest niezawodny. Była zaborcza wobec dzieci, ale tez nie chciała dla nich źle, dlatego może też podjęła decyzje, zapoznania dzieci z ojcem. Durzo był przyjacielem rodziny.
- Już jest. Masz dzieci, masz gdzie mieszkać, masz co jeść. Mimo iż jesteś sama radzisz sobie, czerpiąc tez z tego szczęście patrząc jak Twoja winorośl rośnie. Nie potrzebujesz lepszych dni, tylko wsparcia i ewentualnej pomocy. Reszta sama się komplementarna.
Nie miał rodziny, a mimo to wiedział jak większość morałów działa. Był już stary, dlatego też miał okazje widzieć wiele spraw, z różnego punktu widzenia. Dlatego też jego słowa bywały niezwykle bogate w doświadczenie, którego pozornie powinien nie mieć. Takie zachowanie jedynie mogło udowadniać iż kobieta ma do czynienia z wampirem, który bez wątpienia jako zabójca niejednokrotnie widział rzeczy, które dla innych wampirów są kompletnie obce.
-Chodźmy więc.
Odparł do niej, po czym jednak sam też wstanie, poprawiając ubrania na sobie, jak i pokręcił głową, sprawiając iż jego włosy były w kompletnym nieładzie. Dopiero potem sięgnie do torby z zakupami kobiety, zabierając je. Udadzą się spokojnie do dzielnicy mieszkalnej.

z.t. x2
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Samuru

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1312


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pon Gru 18, 2017 8:40 pm

Czasami i Starzec musiał wyjść, pospacerować i starać się nie zwariować w wciąż rozwijającym się świecie. Barabal nie raz gubił się w tak zakręconym czasie, przez co nie był w stanie normalnie egzystować. Jak widać nie wszystkim wiekowym wampirom takowe czasy były przychylne. Ale jak mus to mus, trzeba było się dostosować.
Dlatego częściej wychodził, zwiedzać te wszystkie kolorowe sklepy, ulice. Nie raz odwiedzał nawet tych co lubią się przebierać za fikcyjne postaci z ulubionych twórczości. Zawsze miał problem z zapamiętaniem nazwy. Cospley? Coś w ten deseń?
Lepiej jest tolerować, niżeli poddawać się zacofaniu i utraty otwarcia na nowe horyzonty. Poza tym miał w naturze zwiedzanie oraz podziwianie. A co do podziwiania... Już dość kogoś dawno nie widział. Jak się miewała? Wydoroślała? A może tęskniła za swoim szlachetnym? Odkąd stary Kurosz pieścił stanowisko głowy rodu nie miał zbytnio czasu na odwiedzanie starych znajomych, ale teraz chyba chciał nadrobić. Możliwe, że też z nadzieją opuścił zamczysko i zmierzył w stronę centrum. Tak przeważnie spotykało się znajomych, prawda? Zresztą kto zechce zaczepić pana w czerni. Nawet ślepia czarne jak studnie.
Nie to jednak wampira denerwowało, tylko właśnie brak jednej osoby. Wbrew pozorom Barabal potrafił czuć sporą irytację. A może to z braku krwi? Dawno jej nie pił, a przecież wiadome że nawet i tak wieczne wampiry o stalowej sile woli potrafiły ulec swojemu łaknieniu. Jednakże nie zamierzał się rzucać na pierwszego lepszego człowieka, wolał pierw poszukać ofiarę, dopaść, zmanipulować a przecież stare wampiry mają swoje sposoby moce im niepotrzebne, no na sam koniec zaciągnąć w ciemny zaułek aby tam dokończyć ludzkie życie. Tak, Barabal chciał zamordować. W końcu jest Kuroszem, więc bezwzględny z niego drapieżnik.
Spacerował zatem ulicą, kierując się na główny rynek. Czarny lord we własnej osobie.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Louisa

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pon Gru 18, 2017 10:38 pm

Louisa nie wiedziała, że dzień, w którym od brata dowie się takiej radosnej nowiny zmieni się w dzień strachów. Gdyby miała tylko zdolności paranormalne albo potrafiła przewidywać przyszłość, po rozstaniu z bratem, po wyjściu z restauracji, od razu pojechałaby do domu. Ale przecież Louisa nie byłaby sobą, gdyby na drugie, bo nie, wcale na drugie nie ma imienia matki, nie miała na imię Ofiara Losu. A oto przed wami – Louisa Ofiara Losu i Nieszczęście Trizgane, co przyciąga każdego najpodlejszego wampira z rodu Kuroiaishita. Jak nie sraczka to przemarsz Kuroiaishitów.
Dziewczyna przed powrotem do domu na weekend, postanowiła jeszcze zajrzeć do paru sklepów. Dawno nie kupiła sobie niczego ładnego, a miała akurat ochotę pochodzić po sklepach z bielizną. Nie pamiętała, kiedy ostatnio zakupiła sobie bieliznę! A przecież była całkiem ładną, młodą dziewczyną i nawet jeśli nie miała dla kogo nakładać seksownej bielizny, to chciała czuć się ładną, ot tak dla siebie. Weszła do jednego z markowych sklepów i zaczęła przeglądać stoiska z bieliznami, aż natrafiła na, jak dla niej i według niej nieco zbyt odważną, może ciutkę wyuzadaną bieliznę. Strasznie głupio jej było iść z nią do kasy, bo przecież nadal wyglądała jak siedemnastolatka i ekspedientka mogła pomyśleć, że… się puszcza albo co gorsza… sprzedaje! Na szczęście pani zza kasy ani nic nie powiedziała ani jakoś szczególnie nie zareagowała. Louisa szybciutko schowała bieliznę, zapakowała i wetknęła najgłębiej do swojej torebki jak tylko się dało! Zerknęła na zegarek i stwierdziła, że ma jeszcze nieco ponad godzinę czasu. Udała się na gorącą kawę, a potem głównym rynkiem ruszyła w stronę przystanka, z którego odjeżdżał jej autobus na jej zadupie.
I właśnie wtedy na jej drodze pojawiło się jej Przeznaczenie.
Tego wampira poznałaby wszędzie. Ciarki przeszły jej po plecach. Nie ważne, że dzieliło ich kilkadziesiąt metrów. Tę posturę dostrzeże wszędzie. I chociaż zmieniła swoją trasę, czyli odwróciła się na pięcie i zamierzała oddalić się w drugą stronę, to wiedziała, że już ją wyczuł. Jej zapach. Jej krew. Jej ciało. Przyspieszyła kroku i kierowała się tam, gdzie było najwięcej ludzi. Sięgnęła też po telefon, żeby zadzwonić do ojca. Gerard był przecież nie takim najgorszym łowcą, tyle że zanim tutaj dotrze, to będzie mógł zbierać jedynie resztki z krwawego naleśnika, jaki po niej zostanie.
Louisa zaczęła gorączkowo przeszukiwać połączenia w celu znalezienia właściwego numeru telefonu. Nie pomyślała nawet o tym, żeby pierw wyjąć broń. Zresztą to nie był najlepszy pomysł, było tutaj za dużo ludzi. Nawet wieczorem i przy takiej pogodzie na rynku było zawsze spory tłumek ludzi. Pojawiały się już też pierwsze ozdoby świąteczne…
Czuła jak serce podchodziło jej do gardła ze strachu. Zamknęła na chwilę oczy, żeby opanować bicie serca. Byle tylko wampir nie usłyszał tego leciutkiego i melodyjnego łopotania w klatce piersiowej...

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Samuru

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1312


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Nie Gru 24, 2017 12:02 pm

Kto by przypuszczał, że napotka właśnie TĄ osobę o której niedawno myślał. Jak widać przeznaczenie wie co robi i szybko sprowadza bezbronną Louise w szpony krwiożerczego Barabala. Wampir bez przeszkód wyczuje ą delikatną woń dziewiczej istotki, w której przebudził się niepokój. Czyżby i jego zauważyła? Nie dało się nie ukryć. Czarnowłosy wampir przystanął na moment, unosząc przy tym kącik ust.
- Moja Louisa.
Syknął pod nosem, po czym ruszył z miejsca. Gdyby ktoś uparty przyjrzał się dokładniej wampirowi w smolistym odzieniu, dostrzegłby jak jego nogi rozdzielają się i tworzą coś na kształt nocnych, latających ssaków. Przyspieszył znacznie w ten sposób, by doścignąć łowczynię. Właściwie mógł bez użycia mocy ją dopaść, wszak wampir od człeka zawsze pozostanie szybszy. No ale liczy się prezencja. Gdy znajdzie się obok Louisy, szponiasta dłoń zatrzyma ją poprzez ułożenie jej na ramieniu i dość mocnemu, lecz nie szkodzącemu ciału zaciskowi.
- Cóż za miły wieczór przed świąteczny. Czy słyszysz te wesołe piosenki ogłaszających, że one nadchodzą? Wielki, gruby pan w czerwonym fraku już zaciera ręce by wpaść przez komin do takich jak ty, słodka.
Szepnie na małe uszko dziewczyny, by później przejechać po nim lodowatym językiem. Sama postać wampira była jak jedną, wielką aurą lodu.
Szybko znajdzie się przed nią, zagradzając dalsza drogę ucieczki.
- Lepiej uważaj. Lepiej nie płacz. Lepiej się nie dąsaj. Mówię ci, dlaczego - Święty Mikołaj przybywa do miasta.
Pochyli się nawet by dodać te kilka jakże świątecznych słów. Tak bywa gdy 24 godziny słucha się świątecznych utworów, a Sinatra przypadł najbardziej do głowy starucha. Zresztą, Barabal od zawsze był i będzie dziwakiem.
- Zostałem głową rodu. Pójdziesz więc ze mną na randkę?
Zaproponował, błyszcząc swoim Elvisowym uśmiechem. Ba, nawet zatrzyma małego Japończyka przebranego za elfa by podsunąć go dziewczynie. Co z tego, że chłopczyk się przestraszył, Barabal miał niezły powód by poszła z nim...
- Albo ja albo Mikołaj będzie mieć jednego elfa mniej. I kto zrobi paczkę dla małej Agatki?
Dorzuci groźbą, chociaż z uśmiechem rodem z Burtonowskiego horroru... wzbudzało bardziej niepokój, niż grozę o cudze życie.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Louisa

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Czw Gru 28, 2017 7:41 pm

Nie trudno było zauważyć rosłego, zbudowanego jak młody byczek, wampira, który na dodatek paradował w czarnym, szkoda że nie lateksowym, wdzianku. Były święta, więc ludzie nosili czapki mikołaja albo chodzili z pakunkami czy rodzinami, a on? Wyglądał jak pantera pośród pingwinów – naprawdę dawało się go rozpoznać nawet pośród takiego tłumu!
Louisa co jakiś odwracała się, żeby sprawdzić, jak daleko znajduje się od wampira. Wiedziała, że to nie miało najmniejszego sensu, ale cóż mogła poradzić? Było to automatyczne zachowanie, przerażony człowiek właśnie w taki sposób się zachowywał. Nie miała jak bronić się przed szlachetniakiem. Po chwili została zatrzymana. Nie spodziewała się go w ogóle! Przecież przed chwilą był niemal po drugiej stronie rynku, a teraz był tuż za nią! Czyżby miał zdolność teleportacji? Cóż, nawet jeśli dowiedziała się o tym, to przecież w żaden już sposób nie dało rady przed tym uciec. Mógł ją nawet porwać gdzieś, skąd nie mogłaby uciec. Zepchnęła jego dłoń z ramienia, a przynajmniej się starała. Drugą ręką mocniej chwyciła telefon, zaciskając nań dłoń i chowając nieco za sobą. Na razie nic nie mówiła, mierzyła go jedynie srogim wzrokiem, zupełnie jakby w ten sposób mogła go unieszkodliwić…
– Tyle że Ty nie niesiesz ludziom radości…
Syknęła przez zęby. Odsunęła się też od niego, najdalej jak tylko mogła, gdy ten nachylił się ku niej, aby szeptać jej na uszko. A niech się dziad goni! Po chwili znalazł się przed nią, zagradzając jej drogę ucieczki. I jeszcze te teksty ze świątecznych piosenek!
– Samotność do reszty Ci zaszkodziła, stary dziadzie…
Miała gdzieś, że obraziła wielkiego Barabala! Mógł ją nawet torturować i zabić, a i tak by go nie przeprosiła. Już wiele przeżyła z rąk tych tyranów.
– Umów się z jakimś bezdomnym. Może on doceni Twoje towarzystwo…
Sarknęła, chcąc go wyminąć. Nie będzie przecież jakiś wampir mówił jej co ma robić, czyż nie? Ale po chwili wampir przygruchał sobie zakładnika! Louisa spojrzała na małego chłopca, który zaczął bezgłośnie płakać ze strachu, to na przebrzydłego wampira i na tłum ludzi, który ich otaczał. Ale nikt nie zwracał uwagi, bo wydawało się, że nic się nie dzieje. Louisa niewiele myśląc, zaczęła krzyczeć!
– Luuuudzieee! Zboczeniec! Pedooooofil! Dziecko chce zgwałcić!
Ludzie zaczęli patrzeć w ich stronę, przystawać i zadziwiać się…

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Samuru

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1312


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Nie Gru 31, 2017 11:54 am

Tak jak przypuszczał. Louisa będzie się bronić, udając przy tym wielce niedostępną. Ale przecież cały świat wie, jak bardzo kocha swojego przyszłego, niedoszłego męża Barabala. Czarnowłosy nie da jej o sobie zapomnieć, a ni o tym że wybrał ją na swoją oblubienicę. Tym bardziej nie pozwoli by go pozostawiła wśród tłumu dzikich Japońców.
- Nie? A kto śpiewa kolędy pod domami dziecka? Przecież nie pastuszkowie. Tylko ja. Barabal.
Aż po słowach musiał w pierś się uderzyć. Taki dumny szlachetny, obecna głowa rodu Kuroiashita. Louisa musi pójść z nim na kawę. Co on opowie w domu? Cześć chciałem wyrwać laskę, ale ta olała nawet mój status. No jak to będzie wyglądało?
- Nie bądź taka fuj, Louiso. Staram się, a ty mnie nie chcesz. Naprawdę masz zamiar doprowadzić moje bijące serce do złamania? Co z tego, że ono czarne jak noc. Wciąż umie czuć, krwawić i kochać.
W słowa włożył wielki ból, a teatralne westchnięcie podkreślił tak mocno, że aż jakiś człowiek musiał się za nimi obejrzeć i pokręcić głową. Szlachetny ani rusz nie został urażony, wciąż dzielnie trzymał się przy dziewczynie.
- Stary dziadzie? Ty naprawdę pragniesz mojej osoby. Dobrze, razem pójdziemy do twojego ojca i powiemy mu o naszych zaręczynach. Myślę, że się ucieszy jeśli otrzyma okazję powiedzenia mi - Tak, marzyłem byś był moim zięciem. Zrób mojej córce piątkę dzieci i niech każde będzie takie jak ty, Barabalu - tak, dokładnie tak powie Gerard. To mój przyjaciel.
Myśli młoda że urazi starego? Nie tędy droga do zdenerwowania wampira. Nawet jeśli, byłoby to zbyt ryzykowne i życie Trizgane mogło być zniknąć w ciągu kilku sekund. Wątpił by tego chciała.
- Ile mam rozmawiać z bezdomnymi? Wczoraj wieczorem poznałem niejakiego pana Ikugichi. Mężczyzna ma ponad trzydzieści lat, a śpi na kartonie. Wybrał drogę bezdomnego ninja niż sztywnego biznesmena. Myślisz, że szufladkuję ludzi?
Co ona miała do bezdomnych? Barabal w przeciwieństwie do wielu ludzkich jednostek, a nawet i wampirzych jakoś nie miał oporów przez rozmową również z trędowatym. Nie wspominając o dziecku które to trzymał w swoim łapach. Skrzywił się nieco, bo jak można krzyczeć o wielkim Kuroiashita takie oszczerstwa?
- Wszystko w porządku! Ocaliłem tego małego szkraba przed złym pedofilem! Sytuacja opanowana!
Włączył się w grę odstraszenia. Myślała, że z kim ma do czynienia? Że zlęknie się? Nie z Barabalem takie numeru. Odrzucił dzieciaka, pochylając się po chwili. Nieco wykrzywił ciało, przez co nie wyglądał zbyt naturalnie. Osoba trzecia śmiało mogła rzec, że typ ma problemy z kręgosłupem albo po prostu się połamał.
- Czary mary, uchylisz swojej dziewiczej szpary.
I nim zareaguje karmelowa, chwyci jej drobną dłoń aby pociągnąć za sobą. Zacznie krzyczeć, staruch odwróci się i obnaży swoje zębiska. Chyba nie chciała w nich wylądować. W sumie gdzie ją prowadził? A do sklepu! Z telewizorami oraz sprzętami AGD, RTV.
- Kupię ci coś ładnego, a ty zrobisz mi loda.
Postanowione.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Louisa

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pon Sty 15, 2018 7:15 pm

Oczywiście, że zamierzała się bronić! Czy on uważał, że zawsze będzie łatwą zdobyczą? Może i nie była łowcą z krwi i kości, bo bardziej interesowała ją medycyna i osiągnięcie chociaż jednej setnej umiejętności Esmeraldy. Nie interesowało ją strzelanie do wampirów. Nie umiała mordować, nawet istot, które ewidentnie sobie na to zasłużyły. Pewnie miałaby inne podejście, gdyby ktoś zagrażał życiu komuś innemu. Louisa była taka, że pędziła na ratunek drugiej istocie, nawet gdyby miała zginąć. Ale Barabal nie był jej niedoszłym mężem! Nie zamierzała zgadzać się na taką niemożliwą do zrealizowania propozycję. Musiałby ją zabić, żeby móc ją pojąc za żonę. Wiedziała też, że ojciec za żadne skarby nie odpuściłby rodowi Kuroiaishita, gdyby jego głowa zechciał wziąć sobie Luśkę za żonę!
– Na pewno nie Ty, zwyrodnialcze. Dom dziecka traktujesz jak darmową jadłodajnię…
Wysyczała przez zęby, obcięła go też spojrzeniem, bo niby czemu nie. Wiedziała do czego byli zdolni ci wampiry i wiedziała też, że nie mogła sobie pozwolić na zbytnie pofolgowanie, bo jeśli wampir się zeźli, to mógłby ją pociąć na drobne kawałki, które następnie by pożarł. Nie chciała skończyć w paszczy wampira.[color:d605=da kred] – Ty nie masz serca. Nikt z Twojego rodu go nie ma, Barabalu. Proszę Cię, dajcie mi w końcu spokój. Nic Wam nie zrobiłam!
Odwróciła się po tym na pięcie i zamierzała go po prostu opuścić. Jednak wampir nie dał za wygraną, nie zamierzał tak łatwo rezygnować z prostej zdobyczy do zabawy. Chciała mieć normalnego życie. Zakochać się i być kochana, a wampiry nie posiadały żadnych uczuć…
– To nie jest zabawne… Jeśli jesteś głową rodu, to im bardzo współczuję. Starość bije Ci na dekiel.
Odważyła się obrazić starego wampira! Trudno. Mogła przepłacić to życiem, ale opłacało się. Nie chciała, żeby pomyślał, że jest tak słaba, że pozwoli sobie na wszystko, co tylko on zapragnie. Już nie. Nie chciała być taka… łatwowierna. Pokaże mu zresztą, gdzie jest jego miejsce, niech sobie nie myśli!
– Jesteś obrzydliwy…
Nie zamierzała chajtać się z nim, a tym bardziej mieć z nim piątki dzieci, a na pewno nie byłaby z tego powodu zadowolona Gabriella – wypatroszyłaby Barabala, ale na pierwszy odstrzał poszłaby oczywiście Louisa.
– Ty jesteś tym pedofilem…
Ale przynajmniej pozbył się już ze swych szpon bezbronne dziecko. Bo co Louisa mogła uczynić? Nie miała żadnej pewności, że wampir zostawi to dziecko w spokoju, kiedy tylko zrobi, co on będzie chciał. Na koniec mógł przecież pozbawić go życia – to takie proste i łatwe.
– Czego Ty ode mnie chcesz?! Daj mi wreszcie spokój! Nie mam nic wspólnego z Twoją popraną rodziną!
Studiowała medycynę, kształciła się na medyka, chciała ratować ludziom życie i wynaleźć lek na raka. To były jej jedyne marzenia i nie chciała niczego więcej. Wiedziała, że nie miała żadnych szans w starciu z wampirami, więc po prostu odpuściła sobie bezpośrednią walkę z nimi. Broń była dla niej stworzona…
Nie zdążyła zareagować, czy cokolwiek powiedzieć, a ten oblech już trzymał ją za rękę i ciągnął gdzieś za sobą.
– Głupiejesz na starość. Jesteś na siłę zabawny…
O ile to był w ogóle dowcip. Usiłowała wyrwać się z jego stalowego uchwytu. W końcu zaparła się nogami, nie zważając na jego obnażone kły i chciała wyrwać się z jego uścisku.
– Puść mnie, Zboczeńcu! Zboooczeniec!
Przedstawienia część druga. Nie zamierzała tak bardzo ułatwiać mu tego zadania… Skąd mogła wiedzieć, co on zamierzał? Mógł ją równie dobrze zamordować jak psa...

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Samuru

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1312


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pią Sty 26, 2018 12:08 pm

Czemu mówiła tak okrutne rzeczy o głowie rodu Kuroiashita? Barabal jest porządnym obywatelem i nie stanowi zagrożenia. Za nim powinny iść tłumy ludzi, czcić go jak Boga i oddawać wszystkie japońskie gadżety. Temu złapie się za twarz, wzdychając ciężko. Ogromny ciężar spadł na barku starszego wiekiem wampira. Jak mogłaś Louiso, jak mogłaś?
- Nie atakuję domy dziecka. Od wieków jestem weganinem i preferuję sok z buraków, surowych buraków.
Wypowiedział się z dłonią na sercu. Wpatrywał się w cudowne oczy dziewczyny, w jej zadarty nosek i zaróżowione policzki od panującego mrozu. Odżywcza, pena krwi Trizgane stała przed nim. Gniewna młoda kobieta o zapachu dziewicy. I warto wspomnieć, że co do weganizmu Barabal kłamał jak z nut, aczkolwiek dziewczyna na bank wiedziała.
- Mam serce! Chcesz je ujrzeć? Mogę zedrzeć z siebie koszulę, rozpruć swoją klatkę piersiową byś ujrzała czarne jak noc, pompującą wolno jak rzekę Styks posokę.
Z rozpaczą w głosie mówił. Nie odstępował od dziewczyny na krok. Cyrkowy Barbala jak cień szedł, towarzyszył i syczał diabolicznie. Uśmiechnięta twarz wampira nie wyglądała zbyt przyjaźnie, ale już taki jego urok.
- Czemu współczujesz? Raczej ludzie, łowcy powinni się cieszyć, że w końcu zajął ktoś odpowiedzialny. Umiem złapać krwiożercze mordy moich dzieci i zakuć w najciemniejszych lochach. Jestem w stanie wiele zdziałać, Louiso. Oni się mnie boją.
Zaś zagrodzi młodocianej drogę. Ciemne oblicze stwora zawisło nad nią jak śmierć, a smoliste ślepia nie wyrażały zupełnie niczego. Barabal jak upiór wyciągnięty rodem z najstraszniejszych horrorów czasów Nosferatu.
- Chyba, że z powrotem wolicie aby ktoś taki jak Samuru piastował stanowisko. Phew, zachowywał się jak dzieciak którego wprowadza się do sklepu z władzami świata i tronami. Żąda wszystkiego, a jak czegoś nie otrzymuje to kładzie się na ziemi i wierzga nogami, lamentując.
Wyszło jajko z worka. Barabal nie mówi dobrze o wnuku, a bardziej o jego zachowaniu. Chociaż nie powinien nagle wyminąć temat, jednakże Louisa może wiedzieć. Swoją oblubienicę darzy dość rozwiniętym odczuciem.
- I znowu źle mnie oceniasz. Widzisz wszystko pod kątem seksualności, a ja sięgam jeszcze wyżej.
Teraz to on karci Trizgane. Nie odpuści póki ona sama nie pokaże, ze potrafi powalić starego jak świat wampira. Chociaż znając życie stary Kurosz uciekłby z miejsca walki, wszak woli obserwować niż marnować darmo siły. Poza tym nie w sosie do krzywdzenia ludzkich dziewic.
- Nie mogę dać ci spokoju, skoro już zacząłem. Nudzę się, w zamku wszyscy są zajęci, a ja bardzo pragnę rozmowy. Gdy będziesz w moim wieku zrozumiesz co to znaczy.
Zakpił, nie ma co ukrywać. Poza tym jeszcze bardziej naciskał ją poprzez pochwycenie za rękę. Silna dłoń, zdolna zmiażdżyć w mgnieniu oka.
- Obok sklepu widziałem lodziarnie. Kupisz mi coś, chociaż nie przepadam za słodyczami.
Co z tego, że nie mógł nawet żywić się? Ważne by wkurzyć dziewczynę, Barabal ma z tego niezłą zabawę a wściekła Louisa jest całkiem urocza. Zatrzyma się w pewnym momencie jednak, odwracając się gwałtownie. Ponownie wbije swój wzrok w jej oczy, ścisnąwszy mocniej nadgarstek.
- Myślę, że wybuchnie wojna między ludźmi a wampirami. Wtedy zostanę rycerzem na koniu i uciekniemy w siną dal. Przeważnie w bajkach księżniczki zakochują się w księciach, mimo że ich nie znają. Nasze zakończenie będzie podobne.
Wypali nagle, będąc poważnym. Naprawdę nie mogła się spodziewać, że tak szybko odrzuci od siebie Kurosza. Stwór uparty, tajemniczy i nienormalnie dziwny. Ludzie już w sumie przestali zwracać na niego uwagę, poza tym... Czym byli zwykli ludzie dla szlachetnego wampira? Niczym.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Louisa

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Czw Lut 01, 2018 2:16 pm

Barabal nie był porządnym obywatelem. Był wampirem i to szlachetnokrwistym, pochodzącym z rodu Kuroiaishita. To już bardzo wiele świadczyło o samym wampirze. To że Louisa jeszcze żyła było zależne od jego dobrej woli, a prawda była taka, że ten psychopata miał po prostu świetny ubaw. Bawił się nią, wodził za nos, opowiadał kłamstwa i sądził, że uwierzy mu. Gdyby był innym wampirem, może i by nie skreśliła go z góry, ale co miała innego zrobić? Poddać się, pozwolić mu ją porwać? No chyba sobie żartował. Miała tylko nadzieję, że dzisiejszego wieczora wróci jednak do domu i spędzi spokojny weekend w domowym zaciszu.
– Mam uwierzyć, że odmówisz sobie przyjemności z picia ludzkiej krwi i mordowania?
Każdy wiedział, że szlachetni po ukąszeniu wpuszczali w krwioobieg swój pieprzony jad, który wpływał na ludzi i przemieniał ich w wampiry. Oczywiście przeżywali tylko ci silniejszy. Ona też to przeżyła, tyle że wtedy nie była przekonana, czy powinna być wdzięczna za to losowi. W końcu miała na dłoniach krew niewinnych ludzi. Niestety miała takiego pecha, że przemienił ją jeden z Kuro, a ich krew… była tak dominująca, że nie mogła oprzeć się rozkazom swojego pana. Na szczęście to było kilka lat temu. Co prawda wsparcia ze strony ojca czy brata nie miała, ale… wówczas u jej boku był James, pomógł jej przez to wszystko przejść, a teraz znów była sama.
– Tak, pokaż mi je. Jeśli zobaczę je na srebrnej tacce, to Ci uwierzę. Mogę Ci nawet pomóc wyjąć to Twoje „serce”.
Z chęcią wbiłaby mu skalpel w skórę i własnoręcznie wycięła pikawę. Miałaby idealną okazję, żeby pozbyć się jednego z Kuro, który obecnie zajmował stanowisko głowy rodu. To była świetna okazja… Ale wiedziała, że wampir po prostu żartował, żaden wampir czy człowiek nie przeżyje bez serca.
Przystanęła gwałtownie. Spojrzała na niego hardo i oparła zaciśnięte dłonie w pięści na biodrach. Gdyby posiadała magię błyskawic, już by go pewnie przysmażyła!
– Cieszyć?! Odpowiedzialny?! Skończ pieprzyć! Odpowiedzialny wampir… Gdybyś taki był naprawdę, o Panie i Zbawco nasz, Bogu wszystkich łowców i ludzi, to byś powstrzymał już dawno tego swojego wnuka! Więc gówno możesz zrobić w swoim własnym rodzie, nawet Samuru się z Tobą nie liczył. I to nie dzięki Tobie Samuru nie jest głową rodu…
Zasapała się! Miała gdzieś, że mogę rozzłościć wampira, że nie zwracała się do niego z należytym szacunkiem, ale niby dlaczego? Nie zasługiwał przecież na żaden szacunek!
– Tak samo jak jego bawiło Cię to wszystko. Nic nie znaczyłeś dla niego, dlatego to on rządził. Ty jesteś głową, bo nikt inny nie chce. Ringo ma to totalnie gdzieś, Hiro zajmuje się radą i robi dokładnie teraz dokładnie to samo co Samuru, Testament to śmiechu warte, a ten Wasz nowy burmistrz… Phew, kolejny Kuro. Jesteście wszyscy pieprzonym rakiem. Czarnym Rakiem.
Tyle miała mu do powiedzenia. Jej słowa były odważne, ale o dziwo nie bała się. Nie chciał tego słyszeć, ale powiedziała mu wszystko zgodnie z prawdą.
– Cały Twój parszywy ród jest jak kliencie tego Twojego sklepu z władzą. Nawet Ty sam, inaczej nie byłbyś głową rodu.
Dźgnęła go palcem w klatkę piersiową, tym samym całkowicie zmniejszając dystans między nimi.
– W dupie mam Twoją seksualność, myśli i odczucia. Jesteś potworem.
I odsunęła się od niego na bezpieczną odległość, nie komentując nawet wyjścia „na lody” po raz kolejny. Marzyła jedynie o tym, żeby udać się do domu i przespać całe jutrzejsze popołudnia, bo była bardzo zmęczona.
[color:4a13=dar kred] – A teraz wybacz, chcę wrócić do domu, bo jestem zmęczona. Nie wszyscy jak Ty opierdalają się po zamczysku cały dzień nic nie robiąc.
I ruszyła w dalszą drogą, kierując się w stronę przystanku autobusu. Naprawdę miała nadzieję, że… nic się nie zdarzy. Ludzie już mijali ich obojętnie, nie zdając sobie z niczego sprawy.
– Ta wojna… nigdy się nie skończyła. Któraś ze stron zawsze przekroczy granicę…
Uważała, że w tym konflikcie obie strony były winne, a nie tylko wampiry. Była łowczynią, z wyznania, ochoty i potrzeby, ale widziała też błędy.

_________________


Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Samuru

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1312


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Nie Lut 04, 2018 11:18 am

Może Barabal jest ekscentrykiem. Wyróżniał się na tle innych z rodu swoim dziwacznym podejściem do życia, postawą i wizjami przyszłości. Jednak rozumu mu nie odebrano, Luisa ewidentnie przegięła pałę jak się mówi to w obecnych czasach. Szlachetny miły do czasu, rozmowny do swojej granicy cierpliwości, a ta dziewczyna naciągnęła niebezpiecznie strunę. Miała o tyle szczęścia, że nie w głowie wampirowi było zabijanie jej. Co z tego, że pozbawiłby dziewkę głowy nim ta otworzyła by znowu buzię? Pokazałby tylko jak bardzo łatwo można sprowokować starca, a taki nie jest. Barabal potrafi wymierzać sprawiedliwość na różne okrutne sposoby, lecz bywa też i rozsądniejszy niż ta tutaj metr siedemdziesiąt.
- Tak się składa, że nie masz zielonego pojęcia o działaniu polityki. Nie zamierzam rozmawiać z tobą odnośnie spraw mojego rodu oraz jego działań.
Ta niegdyś szalona twarz wampira nabrała poważniejszy wyraz. Uśmiech gdzieś znikł, ślepia ogarnął chłód. Mimika stwora zmieniła się nie do poznania, jak widać starszy wiekiem wampir postanowił uchylić rąbka swojej ponurej strony. Każdy nocny łowca ją ma.
- Tym bardziej nie wypowiadaj się o mojej rodzinie tak, jakbyś była w jej centrum i wiedziała o wszystkim. Louiso. Dziękuj swojemu Bogu, że mam więcej rozumu niż ty. Jesteś za młoda i za głupia, aby mierzyć się z kimś o wiele silniejszym. Wróć do domu, zamknij się na cztery spusty i nie wychodź póki nie odzyskasz świadomość tego, ze ktoś w końcu będzie w stanie skrócić cię o głowę, jak dalej będziesz pyskować.
Koniec rozmowy, Dyskusja z kimś tak tępym wzbudziła zażenowanie w Barabalu Myślał, ze ta dziewczyna jest więcej warta. Jak widać mylił się strasznie.
- Naprawdę jesteś idiotką. Jeśli znowu nasze drogi się skrzyżują, nie omieszkam cię zabić.
Dokończył, wtrącając się w między jej słowa. Zacisnął mocniej palce na delikatnej dłoni. Najchętniej zmiażdżyłby czaszkę tej pustej laluni, lecz nie. Po co ma brudzić sobie kartę kimś nie wartym nawet zachodu i splunięcia na twarz bezdusznej lalki.
- Twój ojciec popełnił wielki błąd pozostawiając cię na pastwę samej sobie. Jesteś skończona, Trizgane.
Już nie mówił na temat. Nie zamierzał też jej wypuszczać, tylko chwycił w szpony i zaś pociągnął na swoją, wybraną ścieżkę. Tym razem jednak skorzystał z mocy, więc ciało uległo przekształceniu na pokaźne stadko nietoperzy, jednakże nie był on sam. Kilkanaście dorodnych sztuk trzymało w swoich małych, ale za to silnych łapkach ciało łowczyni. Zamierzał ją odstawić do domu i tam pożegnać.

zt x2
Powrót do góry Go down
Seiko

Seiko

http://vampireknight.forumpl.net/t3656-sevcia#79208 http://vampireknight.forumpl.net/t3663-sevcia http://vampireknight.forumpl.net/t3662-sevcia
Zarejestrował/a : 15/01/2018
Liczba postów : 49


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pon Sie 20, 2018 12:29 pm

Oglądanie w nocy filmów to było całkiem dobre zajęcie. W końcu mogła posiedzieć z bratem, spędzić z nim czas. Tęskniła za tym bardzo. Gdy byli dziećmi to nie można było ich od siebie rozdzielić. A teraz? Teraz są dorośli... jednak ostatnie relację z jej bratem bardzo się poprawiły. Martwiła się o niego chociaż czasem musiała go pouczać jak powinien się zachowywać. Kochała go dlatego się martwiła. Jednak wieczór był cudowny. Potrzebowała tego po czym przeszła, a kule, które jeszcze musi nosić przypominały jej o tym. Jeszcze tylko tydzień i będzie mogła się ich pozbyć. Miała w sobie dużo energii jak jej matka gdy była młoda.
Wiedziała, że nie powinna tak sama wychodzić bez brata, ale była dużą dziewczynką. Potrafiła sobie radzić nawet jeśli szła o kulach chwilowo. Ale już coraz lepiej! Mogła nawet już powoli poruszać się bez nich. Dlatego właśnie często chodziła na spacery by dużo ćwiczyć. Świeże powietrze i piękna pogoda. To wspaniałe lekarstwo na wszelkie zmartwienia. Po za tym uznała, że może wpadnie do sklepu po coś zimnego do picia. Kupiła wodę gazowaną i akurat właśnie skierowała się przez rynek. Skrócik do domciu. Chociaż i tak musiała zamawiać taksówkę.
Szła spokojnie gdy nagle poczuła jak ktoś potrącił ją całkiem przypadkiem i straciła równowagę. za nim się obejrzała poleciała na własny tyłek na ziemię. To nie było przyjemne.
- Co za ludzie!
Dodała po chwili wzdychając. No tak...był tylko 1 mały problem. Samej ciężko będzie jej wstać z ziemi zwłaszcza, że kule również poleciały. Owszem była w stanie to zrobić dlatego bardzo ostrożnie próbowała się podnieść.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Główny Rynek   

Powrót do góry Go down
 
Główny Rynek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA-
Skocz do: