IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament Ravena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 548


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Pią Wrz 02, 2016 7:14 pm

Oj wredne, na takie trafiłeś więc jesteś pechowy. Nie dość, że gryzie kiedy chce, już nawet bez pytania, to jeszcze przerywa Ci zabawę. Chyba musisz coś z tym zrobić, pokazać kto TU rządzi, inaczej rozpanoszy się całkowicie i co wtedy… Kobieta powinna znać swoje miejsce, chyba, że jesteś pantoflem, jesteś??
Odpuściła, przerwała pocałunek przełykając spora ilość krwi Rava jaka nagromadziła się w jej ustach. Znów go poczuła, już drugi raz dzisiejszego dnia. A może wieczoru? Bo właściwie którą mamy godzinę? Nieważne… Kto by teraz patrzył na zegarek skoro znów została zmuszoną do położenia się na łóżku. Raz każe jej wstać, raz sam pcha na posłanie. No weź się zdecyduj! Kiedy w końcu podjął chyba jakaś konkretną decyzję ujął jej szyję w dłoń. Bez problemu mógł zacisnąć na niej palce bo wcale nie protestowała. Wręcz odwrotnie, odchyliła głowę do tyłu. Może zaczęło jej się w końcu podobać i wcale nie miała zamiaru pokazywać kto tutaj rządzi bo ma wyższą krew, jest silniejszy itp. A co do mocy, jako łowca pewnie miał w domu takie magiczne kajdanki, które sprawiają, że wampir może poczuć się jak bezbronny człowiek. Pewnie kompletnie o nich zapomniał albo, co bardziej prawdopodobne, położył gdzieś i nie wiedział gdzie. Biorąc pod uwagę stan mieszkania i np. czym częstował Nadię, pedantem to on nie był.
Ucho! Kolejny wrażliwy element do maltretowania i przygryzania. Tym razem nieco mocniej. Tak dobrze balansował na granicy przekłucia skóry kłami. Chyba kobieta zacznie być z niego dumna.
Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Nie Wrz 04, 2016 2:10 pm

No tak, trafił na wredne, zachłanne babsko, ale co poradzisz, była śliczna, więc mógł jej to podarować, było całkiem nieźle, więc też mógł jej to podarować, teraz nawet nie miał ochoty jej zabijać, jakoś go to nie ruszało, teraz miał czyste myśli.. Tak, bardzo czyste, tak naprawdę, głowy nie używał już od momentu, kiedy pierwszy wziął ją na ręce. Pantoflem? Vlada można było nazwać wieloma rzeczami, cham, bezczel, narkoman, skurwiel, alkoholik, ale na pewno nie pantofel, co chyba zaraz dokładnie jej wyperswadował, prawda? Co do jego zabawek, to zawsze trzymał jedną parę na stoliczku nocnym, a tak bez powodu, zawsze to się przydaje, prawda? Miał różne zabawki, ale kajdanki były jedną z nich, nie mówię, już tutaj o nożach, siekierach i maczetach, to nie ten tok zabawy. Kruk szybko się uczył, jak tu nie przebić skóry, a jak użyć tych kłów do przyjemności, na pewno zajmie mu trochę czasu, aby nabrać perfekcji, ale.. właśnie, czy aby na pewno, bo Kobieta była zbyt ufna, odsunęła włosy, ukazała szyję, chciała być ugryziona? No prosze bardzo, nie trzeba było go namawiać, ta słodka krew A, mhm..

+18:
 

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 548


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Nie Wrz 04, 2016 6:08 pm

Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Nie Wrz 04, 2016 6:44 pm

+18:
 

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 548


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Nie Wrz 04, 2016 7:36 pm

Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Nie Wrz 04, 2016 9:22 pm

No dobra, nie było co tutaj wiele do ukrywania, tak mi się przynajmniej wydaje, jedyne co zrobił jeszcze, to po prostu się wyślizgnął z pod niej, nie odzywał się, usiadł na skraju łóżka w milczeniu i po prostu założył spodnie, głeboki oddech Rav. Głęboki. KURWA! To nie tak miało wyglądać. Kruk podszedł do Nadii, wyciągnął do niej rękę, zbliżył się, teraz nie było czasu na nienawiść, teraz trzeba było wszystko wyjaśnić, wszystko ogarnąć, wszystko... no kurwa, coś trzeba było z tym zrobić. Nie, nie, nie.. Cała sytuacja była cholernie pokręcona, ona załamana, ten wystraszony, co robić? Rękę którą wyciągnął, położył na jej ramieniu, co, chciał ją pocieszyć? Rav, ale się wysiliłeś serio, przytul laskę, może to chociaż trochę pomoże. Tak, właśnie zrobił, nachylił się do jej ucha.
-Nadia. - pstryknął palcami nad jej uchem, odezwij się do cholery, nie możesz go zostawić samego w tej niezręcznej sytuacji, jeśli nie reagowała to po prostu wstanie i podejdzie do okna, biorąc głęboki wdech, popatrzy w dół, ale braknie mu odwagi, żeby z niego wyskoczyć. Słaba sprawa. Wszystko fajnie, ale pół godziny dobrej zabawy, całe życie z Brajankiem, kurwa mać. Oparł ręce o ścianę i po prostu się wpatrywał w nocną panoramę miasta, musiał wszystko przetworzyć, musiał się zastanowić, daj mu chwilę, a ona? Ona będzie się na niego drzeć, a to wcale nie pomoże, no, ale na pewno przetłumaczysz to spanikowanej kobiecie, prawda? Skoczyć, czy zostać? No nie wiem Brajanek, czy śmierć i samotna matka? Nie wiem, naprawdę, Raven miał w sobie wewnętrzny konflikt, wiem czego mu było potrzeba. Wystawił do niej rękę i po prostu kazał jej zaczekać, poszedł do stolika, przy którym wcześniej siedzieli i wypił pół butelki wódki, na raz, bez zastanowienia, dopiero teraz do niej wrócił i patrzył się na jej nagie ciało tymi swoimi dużymi złotymi oczyskami, no co teraz Morita?

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 548


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Nie Wrz 04, 2016 9:58 pm

Chwila moment i została w łóżku sama. Powoli usiadła gapiąc się w ścianę. Cały czas nerwowo przygryzała policzek od środka. Oddychała miarowo i głęboko. Zupełnie jakby zbierała siły na jakiś wybuch gniewu, wrzasku czy awanturę. Nic z tych rzeczy, cisza, kompletna. Gdy Rav pstryknął jej palcami obok ucha zerwała się dość gwałtownie. Wstając na równe nogi wyszła pierwsza. Chwilę kręciła się po mieszkaniu aż znalazła to czego chciała-łazienkę. Bez zastanowienia weszła pod prysznic i odkręciła wodę, traf chciał, że akurat zimną. Nawet nie regulowała temperatury. Czuła się brudna nie tyle pod względem fizycznym, co psychicznym. Wystarczyło kilka ruchów dłońmi, gwałtowny strumień, minuta, może dwie. Lepiej, chociaż nie, gówno prawda. To nie błahy problem, który sobie przemyśli jak zwykle i znajdzie słuszne rozwiązanie a może nawet dwa. Wychodząc z kabiny rozejrzała się, nie ma ręcznika, trudno, i tak nie bardzo zmoczyła włosy, jedynie końcówki. Boso, zostawiając po sobie mokre ślady wróciła do sypialni. Jego nie było, minęli się, ponoć miał wrócić… i wrócił. Dokładnie wtedy jak skończyła zbierać swoje porozrzucane ubrania. Nadal zachowując spokój wzbudzała ogromny niepokój. Bo przecież jak tak można? Myślała, że uda jej się zachować twarz, że ubierze się, zamówi taryfę i odjedzie do swojego domu bez zbędnego lamentu. Niestety było tylko kobietą, dość kruchą istotą, która wiele zniesie ale w końcu natrafi na przeszkodę nie do przeskoczenia. Chociaż jeszcze nic nie jest przesądzone bo powiadają, że szlachetnokrwiste wcale nie tak łatwo zachodzą w ciążę. Jeśli to prawda to może nie warto się w ogóle martwić bo i po co?
Ojciec mnie wydziedziczy.
Rzuciła zupełnie do nikogo. Albo inaczej, powiedziała to do wewnętrznego „ja”, które właśnie było w wielkim szoku jak bardzo można być nieodpowiedzialnym. Skierowała wzrok na Kruka. Wraz z nim, do pomieszczenia dostał się ostry zapach alkoholu. Musiał wypić i do dużo. Świetny, dojrzały sposób na radzenie sobie z problemami. Jeśli spełnią się jej koszmary to przybędzie jej nie jedno a dwoje dzieci. Bo tego tu, dorosłym nie można było nazwać. I weź się tu kobieto nie załamuj.
Co teraz?
Poziom trudności zadawania pytań 10/10. Szkoda tylko, że rozmówca, tak, ten milczący, nie znał dobrej odpowiedzi. Nadia wplotła długie i szczupłe palce we włosy przeczesując je do tyłu. Łóżko, ona na skraju plus ułożona kupka ubrań. Jej ciało lśniło odrobinę od kropelek wody, które nie zdążyły jeszcze wyschnąć. Odpychając się od pościeli dość szybko znalazła się przy mężczyźnie. Spodziewał się, że dostanie z liścia, ona zacznie płakać i lamentować? Było blisko ale nie… Objęła go w pasie przyciskając brodę do delikatnego zagłębienia nad obojczykiem. Zawsze w bezradności robiła się miękką kluchą, nie lubiła tego w sobie ale cóż. Gdzieś tam pod żebrami kryło się serducho, prawda?!

_________________
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 291


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Pon Wrz 05, 2016 11:15 am

Raven nagle uciekł Nadii, lecz ta go przechwyciła i zabrała do jego własnego apartamentu. Urocze. Emmanuel miał zamiar oddać tego osobnika łowcom by mogli zwrócić mu człowieczeństwo, o ile on sam tego będzie chciał. Dlatego też uznał za stosowne zwrócić się z prośbą o wydanie go. Nadia chciała z nim porozmawiać i czasu na rozmowy dostała dość. Ktoś mógłby się zapytać jak poczciwy Kuroiashita mógł ich znaleźć. Zgadywał? O nie nie...
Urządził sobie spacer. Nie lubił taksówek, a zawsze twierdził też, iż ruch to zdrowie. Nie znajdował się wprawdzie daleko od luksusowego apartamentowca gdy otrzymał raport. Dlatego też dokończył swoje śniadanie, czy też kolację, i wybrał się na spacer. Gdy dotarł w okolice wejścia do ogromnego budynku zatrzymał się przy jednym z samochodów. W samochodzie tym, nijakim i podobnym do wszystkich pozostałych, siedział właśnie Duży Joe, który uchylił nieznacznie szybkę.
- Nie sądziłem, że łowców stać na podobne luksusy. Szczególnie, iż starają się unikać wścibskich spojrzeń. - stwierdził Emmanuel z rozbawieniem w głosie. Patrzył w stronę księżyca. Tak jakby przystanął na chwilę tylko po to by podziwiać nieboskłon.
- Tak. Tutaj mieszka ten cały Vladimir Aristov. Nawet nie zadał sobie trudu by ukryć tożsamość. Najwidoczniej zabrała go tutaj i siedzą tu już kilka godzin. Żadne nie wychodziło Szefie. - odparł Jonathan rzucając na koniec numer mieszkania. Niepotrzebnie. Emmanuel już wcześniej sprawdził zarówno to jak i kody dostępowe do klatki. Brakło jedynie kluczy, ale liczył że nie będą potrzebne. Skierował swoje kroki ku wejściu do budynku. Nie skorzystał z windy. Nie śpieszyło mu się, a gdyby któreś z nich wyszło z pewnością Johny dał by mu znać. Uśmiechając się sam do siebie pokonywał schody, aż w końcu dotarł na piętro gdzie znajdowało się mieszkanie. Zbliżył się do drzwi i wyczuł zapach Nadii. Inny niż zazwyczaj. Czyżby czuł też piżmo? No nie ładnie. Teraz to już nie mógł się powstrzymać. Zapukał trzy razy. Niezależnie czy ktoś nie odpowie czy nie po odliczeniu dziesięciu sekund naciśnie na klamkę i, o dziwo, drzwi będą otwarte gdyż Raven nigdy ich nie zamyka. Trzeba przyznać, iż nawet Emmanuel był zaskoczony, że to zadziałało. Czemu zapukał? By dać sygnał, iż w ogóle wchodzi.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Wto Wrz 06, 2016 9:28 pm

Kruk naprawde nie wiedział jak ma się zachować, jeszcze Nadia była cholernie cicha, on był tutaj dzieciakiem, nie ona, więc dlaczego nic nie mówiła, dlaczego nie miała jakiegoś magicznego rozwiązania, może szlachetna krew, może jednak nie będzie Brajanka? Nadia zniknęła równie szybko jak i on, tylko oboje mieli inne sposoby radzenia sobie ze stresem, ona poszła wziąć szybki prysznic, na dodatek nie miała jeszcze ręcznika, oj Raven, popracuj nad swoim byciem gospodarzem, bo słabo Ci to wychodzi, ale co się dziwić, bez Natashy to miejsce było w ruinie, a właśnie.. Co do Natashy, to na pewno się pożegna już ze swoją niespełnioną miłością, bo Brajan to poważna sprawa, ludzka kobieta najwyżej da mu w pysk i zniknie na samobójczej misji, tak to zawsze było, ale na razie nie było czasu rozmyślać, co by było gdyby, był facetem, niedojrzałym facetem, więc musi po sobie posprzątać, taa.. ciekawe jak, idioto. Dobra, nieważne.. Wrócił do Nadii i po prostu ją objął kiedy ta przytuliła się do jego obojczyka. Położył dłoń na jej plecach, a drugą na jej głowie, delikatnie przejeżdżając palcami przez jej włosy. Sam nie wiedział co powiedzieć, w ogóle to było jakieś strasznie ciężkie, cała ta sytuacja była popierdolona, a sam Kruczek miał o dziwo mało do powiedzenia, jak zawsze rzucał jakieś wredne słowa, uszczypliwe komentarze, tak teraz cisza. Po prostu ją przytulał mocno do swojego barku, a jedyne na co się zdobył to było.
-Nie panikuj, to jeszcze nic nie znaczy. - palcami gładził jej włosy, a dokładnie skórę głowy, na pewno to było miłe uczucie, może mu pomoże. Z jego zamyśleń oderwało go pukanie do drzwi, o kurwa.. Błagam, niech to nie będzie niedoszła narzeczona, wstał w samych spodniach, nie miał na sobie góry, podszedł do szafy, zza niej wyciągnął ostrze, katane dokładnie, całkiem pokaźny miecz, trzeba się uzbroić na wszelki wypadek, po tym jak wyczuł, że to nie jest znajomy zapach. No, ale czy znał Emmana? Oczywiście, wiedział kto to jest, Kuro.. Jeden z najelpszych w tym przeklętym rodzie, ale wciąż Kuro, chyba zapomniał, że nie jest już łowcą, bo moi drodzy, miecz który nosił przy sobie był nasączony trucizną, która działała źle przeciw wampir, dopiero wtedy westchnął głęboko, po czym podszedł pod drzwi, nie otwierał ich, same się otworzyły a jego oczom ujawnił się Emman. Kruk stał tak z mieczem w dłoni, atakować czy nie? Pokręcił głową, po czym ustawił miecz pod ścianą, nie był mu potrzebny, nie bał się Emmana, jakby chciał mu zrobić krzywdę, to wcale by nie pukał.
-W czym mogę pomóc? Za pewne, nie jesteś tutaj, żeby przywitać mnie ciastem jako nowy w okolicy, Panie Kuroiashita. - skinął dłonią, aby wszedł i się nie krępował.
-Mam tutaj małe problemy, to nie może poczekać? - westchnął głęboko patrząc ukradkiem na drzwi, a może by tak pierdolnąć wszystkim i wyjechać w bieszczady?

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 548


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Wto Wrz 06, 2016 10:04 pm

On był dzieckiem? Dzieci nie bawią się tak brzydko, a na dodatek nieodpowiedzialnie. Panika i lament byłyby słabe bo nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Cóż, pożyjemy, zobaczymy, czy coś z tego będzie, czy nie. A co do braku słów… takie fatalne wpadki należy uczcić minutą ciszy bo za 3 miesiące cisza może zostać jedynie mglistym wspomnieniem. Dzieci przecież cały czas się drą, jeśli nie śpią.
Ta, głaskanie jest zawsze dobre. Niezależnie od beznadziejności sytuacji, taka banalna pieszczota podnosi na duchu. A nawet jeśli nie koi psychiki to na pewno ciało. Na słowa kochanka jedynie delikatnie kiwnęła głową na „tak” bez dodawania jakichkolwiek zbędnych słów. Przymykając oczy zapadła na sekundę w całkowitej ciemności i to było nawet przyjemne. Już miała się odezwać, coś powiedzieć kiedy nagle w całym mieszkaniu rozległo się pukanie do drzwi. Pierwsza myśl „czy tutaj ktoś jeszcze mieszka” (czyt. kobieta). Wampirzyca w tym samym momencie co łowca zwolniła uścisk rzucając się w kierunku swojej kupki ubrań. Miejmy nadzieję, że Rav wychodząc jak ten Rambo bez koszulki, nie zapomniał przymknąć drzwi do sypialni. Nie ważne kto pukał, ważne, żeby nie zastał Nad z gołym tyłkiem. Szybko rozsunęła pojedyncze ciuchy łapiąc po kolei majtki, stanik, bluzkę, na końcu szorty. Wkładając już drugą nogawkę lekko zachwiała się i straciła równowagę klapiąc tyłkiem na posłanie. To nic, nawet wygodniej dokończyć ten cyrk siedząc. Przypadkowo spojrzała w dół i… nieee. Powszechnie wiadomo, że kolor szary jest wrednym kolorem, szczególnie jeśli chodzi o wilgoć. Tym oto sposobem, szara, delikatna bluzka niemal przylgnęła do jej ciała, stając się ciemniejsza w kilku miejscach. Trudno! Zawsze mogła chcieć umyć ręce pod prysznicem ale on się wyśliznął i ją zalał, no.
Zaraz… zapach i aura gościa była bardzo znajoma i dobrze kojarzyła się blondynce, która nie mogąc spokojnie usiedzieć podeszła do okna. Opierając się tyłkiem o chłodny parapet wpatrywała się w drzwi od sypialni, załóżmy, przymknięte. To Emmanuel! I już zrobiła krok do przodu, bo przecież to jej przyjaciel, którego miała we friendzone, dobry i pomocny facet od Kuro ale… nie, wróciła na swoje miejsce bo ogarnął ją wstyd. Dokładnie taki co to pali policzki i więzi w gardle coś nie do przełknięcia. Skubiąc ostrożnie paznokciami dolną wargę nasłuchiwała rozmowy bądź też kroków. Serce waliło jej jak oszalałe. Czuła się dokładnie tak, jak wtedy gdy po jednym z przyjęć, jeszcze będąc dzieckiem, spijała ze swoją kuzynką alkohol z pozostawionych, przez dorosłych, szklanek. Nakrył ją ojciec i dostała po dupsku. Tym razem nikt jej nie zbije ale wstyd i niesmak pozostanie na długo…

_________________
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 291


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Wrz 07, 2016 6:15 pm

Nie dość, że drzwi były zamknięte jedynie na klamkę to jeszcze Emmanuela powitał roznegliżowany mężczyzna z kataną w ręce. Był to zaiste zabawny widok, na który wampir zaczął się uśmiechać jeszcze szerzej niż dotychczas. Sytuacja z jego perspektywy była tyleż zaskakująca co komiczna. Raven nawet okazał się być, jak na niego, niezwykle uprzejmym. Zapytał w czym może pomóc.
- W pierwszej kolejności nie pogardziłbym szklanką wody. – odparł na zapytanie Emmanuel. Jak zwykle był uśmiechnięty. Gdy ex-łowca odłożył broń Kuroiashita wyciągnął dłoń gestem przywitania. Jeśli gest zostanie odwzajemniony zmruży radośnie gadzie ślepia, jeśli nie opuści rękę wodząc za nim wężowymi źrenicami. Na wieść o problemach Emman pokiwał energicznie głową.
- Toż to niedopowiedzenie. Niemniej jestem tutaj by pomóc zarówno Panu, Panie Aristov jak i jeszcze Panience Nadii… Choć wygląda na to, że zaczęliście sobie sami pomagać. Bardzo intensywnie. – stwierdził z nieukrywanym rozbawieniem po czym obrócił się by zamknąć drzwi na zamek wewnętrzny. Nie chciałby aby ktoś niepowołany przeszkodził im w rozmowie. Harcerki czy świadkowie Jehowy byli w tej chwili najmniej pożądanymi elementami. Potem skierował swe kroki ku sypialnie gdzie niechybnie przebywała jego przyjaciółka. Zresztą jej paniczna próba ubrania się została zauważona dzięki wampirzemu słuchowi. Można powiedzieć, że w Emmanuela uderzyła delikatna nuta zazdrości. Nie było to jednak nic wielkiego. Wszak był dużym chłopcem, a ich łączyła tylko przyjaźń.
- Kanarku! Ja wiem, że neofitę należy hucznie powitać, ale nie uważasz że na pewne sprawy trochę za wcześnie? Brałem Cię za romantyczkę. Poza tym uzgodniliśmy chyba, że dziecko nie jest wskazane. Jest wręcz zagrożeniem i byłoby zagrożone. – potok słów wypłynął z jego ust gdy tylko wszedł do sypialni. Choć po części karciły ją, a po części wyrażały żart to wynikały z troski. Emamnuel po prostu miał taki sposób bycia. Spojrzał jej w oczy z wesołym uśmiechem i mrugnął.
- Rozmawiałaś z Panem Aristovem o jego sytuacji i możliwościach? – zapytał przenosząc wzrok na Ravena bądź pomieszczenie, w którym znajdować się powinien. Nadszedł kres frywolnych żartów. Czas był na poważniejsze rozmowy.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 548


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Czw Wrz 08, 2016 5:47 am

Obejmując lewą ręką klatkę piersiową  skubała materiał bluzki. Wzrok miała pusty, wbity w podłogę. Stała nieruchomo słuchając dźwięków dochodzących z korytarza. Miała nadzieję, że Rav nie rzuci się z tą kataną na Emmana. To chyba jedyna osoba w całym mieście, która nigdy nie zasłużyła i nie zasłuży na podobne powitanie. Tym bardziej głupio było wylęknionej blondynce.
Spokój, cisza, znaczy brak hałasów wynikających z agresji. Nadia oddychała miarowo, tak, aby żadne słowo nie umknęło jej uwadze. Niestety nie umknęło. Na dłuższą wypowiedź jedynie spuściła niżej głowę przecierając jednocześnie otwartą ręką twarz. Matko… Teraz to przebił wstyd z lat młodości. Najchętniej zeszłaby dziesięć pięter niżej, wzięła do ręki łopatę, wykopała sobie dołek i zakopała się w nim. Tak bardzo było jej głupio. A to wszystko wina pieprzonego alkoholu! Już nigdy nie będzie piła z żadnym mężczyzną, nigdy! Teraz miała nauczkę do końca życia. Emman, nie dość, że pomagał jej w sprawie Kruka, to jeszcze zdeklarował się zrobić coś w sprawie Kaina. Pech chciał, że przyszedł w złym momencie. Szkoda, że nie zrobił tego pół godziny temu kiedy jeszcze naburmuszony Rav i „prostak w butach” siedzieli grzecznie przy stole. To zmieniłoby wszystko ale cóż, zjawił się teraz rozpalając policzki Nad do czerwoności.
Jakby nie patrzeć wiele problemów rozwiązało się przed chwilą samych, rodząc tym samym inne. Głupie zamknięte koło. No właśnie, bo co teraz Kainowi po niej? Jej jak to mówi „wartość rynkowa” spadła na łeb, na szyję. I dobrze!
Kroki, coraz głośniejsze. Idzie tu, idzie do niej. Nadia przełknęła ślinę wbijając się niemal w ten zimny parapet przy oknie.
Emmanuel.
Ton jej głosu nie był zbyt ciekawy. Bardziej niż radość wyrażał żal. Kolejne słowa z ust mężczyzny sprawiły, że zasłoniła buźkę otwartą dłonią. Kurtyna jasnych włosów zakryła jej oba policzki. Było jej cholernie wstyd i przykro co nie zmienia faktu że nadal czuć było od niej alkohol, pewnie intensywnie. Chociaż umysł odbierał i przetwarzał zaskakująco szybko wszystkie bodźce to ciało nadal wydawało się być lekko wyluzowane, ciut rozłączone z głównym centrum sterowania. Nie mogła tkwić nadal w miejscu jak kołek. Tak na widoku, jak pod ostrzałem, musiała się ruszyć i uciec. W przenośni oczywiście ponieważ ją Bieszczady nie interesowały. Odepchnęła się więc od parapetu i zaczęła iść w kierunku salonu. Gdy zrównała się z Emmanem, przystanęła na chwilę jednak nadal nie patrzyła w jego złote źrenice, nie umiała.
Potrzebuję lekarza, chce się wytłumaczyć, wyjaśnić, ale nie dziś… Usiądźmy tam.
Wymruczała cicho i z pokorą. Poszła przodem zajmując szybko miejsce na fotelu, tym, na którym siedziała przed wszystkim. Nie mając odwagi podnieść wysoko głowy szybko wyrecytowała co uzgodniono chociaż wcale nie było tego dużo.
Aristov ma miesiąc na podjęcie decyzji. Jeśli zechce wrócić to będzie mógł to zrobić.
Chociaż w obecnej sytuacji wiele może ulec zmianie.

_________________
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Pon Wrz 12, 2016 2:47 pm

No dobra, śmieszki, heheszki i tak dalej, dzięki Emman, właśnie tego potrzebowałem w tej chwili, a już w ogóle potrzebował tego Kruk. Raven szczerze powiedziawszy nie miał innego wyboru jak być uprzejmym, w końcu został wampirem, więc sam był jedną z bestii na którą wcześniej polował, a więc Kuroiashita zaproponuje mu zostanie człowiekiem raz jeszcze? No dobra, wszystko fajnie, zajebiście. Pozbędzie się psycho-laski, z która... no kurwa właśnie, z którą jak ŹLE pójdzie, będzie miał dziecko. Nieważne, zaraz się pośmieje razem z Emmanem, bo przecież sam był niedojrzałym kretynem, nie można być zajebistą dupeczką i być do tego inteligentem, prawda? No, ale.. Raven uśmiechnął się do Emmana, zapraszając go do środka, widzial, że ten zamknął za sobą drzwi, przynajmniej jeden kulturalny wampir, nie to co Morita. Kruk skierował swoje kroki do kuchni, po czym wziął w miarę czystą szklankę i nalał do niej wody, potem niczym dobra gospodyni wrócił do sypialni, drapiąc się nieznacznie po głowie, wyciągnął rękę ze szklanką w stronę Emmanuela.
-Twoja woda, panie Kuroiaishita. - czy w jego głosie pobrzmiewała ironia? Oczywiście, Emman byłby głupi gdyby nie powąchał najpierw szklanki, bo jak wiadomo Kruk był trucicielem, broń tchórzy i kobiet, no i skrytobójców. Chyba, że ufał mu na tyle, żeby tego nie sprawdzić, tak czy inaczej był bezpieczny, woda nie była zatruta. Na pierwsze słowa Emmana stłumił śmiech, unosząc tylko kącik ust do góry, nie było mu do śmiechu, ale żarty, żarciki zawsze się go trzymały. Na drugie słowa Emmanuela już się po prostu nie powstrzymał, prychnął przez zamknięte usta i szybko odwrócił głowę, eh.. Widzisz Nadia? Nawet jak nie urodzisz, to masz już dziecko!
-Nieważne jak zabawne są te uwagi, nie po to zaszczyciłeś mnie swoją obecnością, prawda? - założył ręce na klatkę piersiową krzyżując je, oczekiwał odpowiedzi, a przy okazji świetnie się bawił z faktem, że Nadia była taka zawstydzona! No, ale nic co piękne nie mogło trwać wiecznie, oczekiwał jakiś wyjaśnień, w ogóle co to za spotkanie towarzyskie, jest wampirem od paru dni i już urządza parapetówki? Jestem ciekaw co powiedziałaby Esmeralda bądź Natasha, jedna i druga pewnie by go zabiły dla samej zasady, geez, baby.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 291


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Wrz 14, 2016 6:53 am

Gdy Aristov przyniósł wodę Emmanuel spojrzał nań, a potem na szklankę z szerokim uśmiechem. Nie sądził by w tak oczywisty sposób chciał go zabić. Szczególnie, że byli w jego apartamencie, a obok nadal siedziała Nadia Morita mogąca jako stwórczyni wydawać mu rozkazy nie do odparcia.
- Dziękuję. - odrzekł do Ravena, który jak nigdy stał się nagle ostoją kultury i taktu po czym wrzucił tabletkę krwi do szklanki. Zakołysał, a potem wypił połowę jednym haustem. Głód był odwiecznym problemem jego rodziny, ale większość jakoś sobie z tym radziła. Na słowa Nadii uśmiechnięty Kuroiashita kiwnął ze zrozumieniem i spoczął we wskazanym mu miejscu. Było mu jej trochę żal. Czuła się zagubiona i zaszczuta. Przez to zaczynała popełniać głupstwa.
- Przyznam się, że nie. Po prostu zacząłem się martwić o moich obywateli. Szczególnie przemienionych, którzy należeli dotąd do Stowarzyszenia Łowców Wampirów. - odparł na za zapytanie Aristova. Ten to dopiero był ciekawski. Może to i dobrze. Emmauel nie musiał owijać w bawełnę choć z drugiej strony bardzo to lubił.
- Skoro jeszcze Panna Morita powiedziała, że masz miesiąc Panie Aristov na zastanowienie taką rzecz przyjmuję. Muszę jednak zadać pytanie. Czy na pewno nie chcesz już teraz podjąć kroku ku uczłowieczeniu? Mogę skontaktować się z łowcami i Cię im dostarczyć bezpośrednio na odwampirzanie. - stwierdził wprost. Jego zdaniem Raven powinien wrócić na łono człowieczeństwa, ale decyzja należała do tego lekkoducha. Czy wygra instynktowne pragnienie siły i niespełniona kochanka czy też woleć będzie powinność względem ludzi i swojej narzeczonej? To wiedzieć może tylko on. Emmanuel nie chciał czekać. Między innymi dlatego, iż obawiał się że w miesiąc Nadia zmieni zdanie. Po prawdzie nie sądził by wycofała raz dane słowo, ale skoro już teraz się z nim przespała nie wiadomo czy nie zapragnie go z czasem mieć dla siebie. Wampiry potrafią być niezwykle zaborcze, a wtedy rozsądek schodzi na boczny tor.
- Nawiasem pytając... Mam nadzieję, że moje drapieżne ptaki nie uszkodziły Cię gdy byłeś jeszcze jajkiem? Zapewnili Ci wygodę? - zapytał Ravena uśmiechając się szeroko. Uwielbiał zabawy słowem toteż nie mógł się powstrzymać i tym razem.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Wrz 14, 2016 9:02 pm

No, czyli widocznie Emman nie miał go za mordercę, jak większość społeczeństwa, czy popełniał w tej chwili błąd? Nawh, kruk miał zbyt dużo na głowie, żeby bawić się w swoje gierki, nie miał na to po prostu czasu, albo inaczej. Wszystkie pieprzone problemy go właśnie przygniotły, z jednej strony Brajan, z drugiej wampirza kochanka, z trzeciej obowiązki dla ludzkiej sprawy, czy może wierność dla narzeczonej? No, na to już chyba za późno. Raven był zawsze ostoją kultury i dobrego wychowania, on po prostu nigdy nie mógł sobie darować sarkazmu i ironii, a teraz? No coś dziwnego, ale widocznie sytuacja była zbyt poważna nawet na niego, czy aby na pewno?
-Oh tak, pewnie, słyszałem, że mianowali Cię burmistrzem, zapomniałem zagłosować, wybacz. - wzruszył ramionami na jego wielkie zainteresowanie jego obywatelami, może i faktycznie się interesował, może faktycznie, był jedynym wampirem, zdolnym do prowadzenia miasta, może nie narobi burdelu, a chuj go wie, Kruk był niepoprawnym cynikiem. Kruk stał obok Nadii, podświadomie? Może, a może po prostu przemieniony tak ma względem swojego stwórcy, nie wiadomo. Wysłuchał co miał do powiedzenia, lekko zmarszczył czoło na jego słowo i niczym lekkoduch, którym był po prostu wzruszył ramionami.
-Mam wrócić teraz do łowców? Bardziej się boję lekarki Green, niż bycia stworem nocnym do końca życia, nie.. Miesiąc na przemyślenie, zresztą.. Wydaje mi się, że dużo się zmieniło od mojego pobytu w Twoim przytulnym hotelu. - skomentował tą ruderę w której go umieścił, chociaż trzeba przyznać, że był wdzięczny, że nie zostawił go pół martwego i w sumie uratowali mu życie, po tym jak właśnie NADIA zostawiła go pół żywego na podłodzę w opuszczonym szpitalu.
-Doceniam to panie K. Naprawdę, jednak wszystko się popierdoliło, a co do Twoich ptaszków, byli uroczy, chętnie umówię się z nimi na wódkę. - skinął głową w stronę Emmana, wyciągając rękę w stronę Nadii z lekkim krzywym jak na niego przystało, uśmiechem. Rękę położył na jej policzku i przejechał po nim palcami, cofając łapę zaraz po chwili. Toż to nie do pomyślenia co wampirza dup.... znaczy się, wampirzy urok, robił z Krukiem. Czyżby się zadurzył? Idiota, niektórzy faceci po prostu, nigdy nie dorosną, nigdy. W sumie, to szkoda mi Emmanuela, jako jedyny w tym pokoju był odpowiedzialny, albo nie był kompletnym kretynem, bo Nadia? No cóż, ona już pokazała swoje myślenie, a Kruk? O nim się w ogóle nie będe wypowiadał.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 548


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Wrz 14, 2016 10:04 pm

Siedząc sobie cicho na fotelu trzymała nogi razem (rychło w czas, szkoda, że wcześniej tak nie miała) i opierała na nich dłonie. Wyprostowana, zagubiona ale bacznie słuchająca toczącej się rozmowy. Żarty nie trzymały się jej w ogóle dlatego rozbawienie blondyna, jednego i drugiego, skomentowała tylko srogim spojrzeniem. To nie miejsce ani moment na rozluźnianie towarzystwa albowiem chwila decydowała nie tyle o śmierci co o życiu. A dokładnie jego początku wyglądającego podobnie jak w pierwszych scenach filmu „i kto to mówi”, który pewnie większość widziała.
Oh gratulacje, zupełnie o tym zapomniałam.
Odrywając się od dziwnych myśli złożyła powinszowanie niezbyt radosnym ale szczerym tonem głosu. Faktycznie w mieście odbyło się głosowanie ale i ona nie miała kiedy na nie iść. W sumie nie była bardzo zaskoczona ponieważ za podobnym wyborem byłaby na zebraniu Rady, które nie doszło do skutku. Cóż, prosty lud dokonał słusznej decyzji. Może nazwisko burmistrza to samo ale osobowość zupełnie inna.
Nadia ściągnęła nieco brwi słuchając przyjaciela. Przez chwilę miała wręcz wrażenie, że namawia jej wampira na szybsze podjęcie decyzji. No zaraz, zaraz. On pójdzie do oświaty gdzie szczęśliwie przejdzie odwampirzenie i będzie funkcjonował jakby nigdy nic, a co z nią i jej DZIECKIEM? Halo… Blondynka nie nadawała się na samotną matkę. Owszem, wiele rzeczy można w życiu robić samemu ale wychowywanie dziecka przez nawet tak dupnego ojca jakim byłby Rav też ma swoje znaczenie. Nie, nie, nie podobała jej się ta propozycja. Musiała jakoś zareagować.
A jeśli ja będę miała dziecko, to co? Mam zostać z nim sama?
Wyrwało jej się w kierunku burmistrza. Tak, miała trochę żalu o takie podejście. Chyba nie przemiana łowcy była teraz najważniejsza, a ona… Wybierzmy priorytety!
Widząc niepozorny ruch w swoją stronę instynktownie nadstawiła buźkę. Przymykając brązowe oczyska przechyliła na chwilę głowę w stronę dłoni Rosjanina. Wzdychając rzuciła jedno spojrzenie na Rava po czym wstała. Niespiesznie zaczęła rozglądać się po salonie. Czegoś szukała? Ano… kluczyków od auta.
Chcę do domu.
Oświadczyła niczym mała dziewczynka, która nie chce już siedzieć dłużej u cioci na imieninach. Bo w swoim pokoju ma zabawki… ale ona nie miała zabawek tylko wampirka, który na nią czekał, o ile nie wyszedł z połową cennych rzeczy. Nie, nie zrobiłby tego, prawda?
Przeczesując dłonią długie włosy wreszcie znalazła zgubę, na podłodze. Szybko schyliła się podnosząc prostokąt ze znaczkiem volvo, takie teraz mamy dziwne te klucze, cóż.
Jeszcze raz bardzo Ci za wszystko dziękuję. Gdyby nie Ty, jego mogłoby nie być, a ja spędzałabym mało romantyczne wieczory w celi oświaty. Możesz prosić o co tylko chcesz ale wątpię, że kiedykolwiek będę wstanie się odwdzięczyć.
Podsumowała muskając na końcu ustami policzek Emmana. Był naprawdę świetnym facetem, który uratował jej chude dupsko przed łowcami. Z resztą, nie tylko jej, chociaż wątpię, żeby Rav był tak skory do całowania w podzięce. Była, jest i będzie  wdzięczna, naprawdę. Teraz pozostał problem z Krukiem. Nie chciała go tutaj zostawiać. Jeśli ktoś zorientuje się, że nie ma z nim kontaktu, to będzie pierwsze miejsce przeszukania. Nie mógł tu zostać więc cóż, pozostaje jedno wyjście z sytuacji.
Pojedziesz ze mną. Weź sobie parę rzeczy.
Zupełnie jak w „nasz nowy dom”. Masz 5 minut na spakowanie… A tak zupełnie serio to nasza blondyna była ciągle wstawiona dlatego w głowie obmyślała plan bocznych uliczek, które pomogą dojechać jej do domu. Wiadomo, na główną drogę nie wyskoczy bo przy bliższym spotkaniu z policją miałaby duże nieprzyjemności a po co jej to?

_________________
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 291


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Czw Wrz 15, 2016 7:17 am

No i oczywiście Emmanuel jak zwykle zawyżył dojrzałość rozmówcy, ale nie można go winić. Zakładał, że łowcy mają znacznie silniejszy kręgosłup niż inni, szczególnie moralny. Tu natomiast nie dość, że są wątpliwości czy nie zostać wampirem to jeszcze zaczęło się sypanie ludzi w momencie gdy nikt nawet o to nie prosił. Tsk tsk. Nie ładnie.
- Lekarki Green? Któż to taki i czemu się jej Pan obawiasz? Co ona ma do faktu Pańskiej przemiany skoro łowcy odwróciliby proces zwampirzenia? - Emmanuel spytał z daleko idącym, niemal teatralnym, zaciekawieniem w głosie. Jego gadzie ślepia zwęziły się w szparki, a uśmiech poszerzył. Owszem znał Pannę Green i był przekonany, że jest ona łowcą. Teraz miał pewność. Na samolubne słowa Nadii blond włosy Kuroiashita spojrzał prosto w jej oczy, a jego uśmiech zagasł pozostawiając jedynie delikatnie uniesione w górę kąciki ust.
- Nigdy nie jesteś sama. Ptaszki ćwierkają natomiast, że on ma narzeczoną. Jesteś pewna, że chcesz zniszczyć związek przez swoją jedno-nocną zachciankę Kanarku? Ojca dla dziecka znajdziesz, takiego którego faktycznie będziesz kochać. Na własnych warunkach. Jeśli w ogóle będzie dziecko bo niezwykle rzadkim przypadkiem jest strzał za pierwszym razem. Szczególnie w przypadku szlachetnej. - stwierdził przyjaznym acz pouczającym głosem. Gdy skończył wypowiedź ponownie się rozpromienił. Nie potrafił długo być poważnym i nie umiał się na nią szczególnie gniewać. Nie mógł jednak pominąć kwestii, iż do tego co się stało dojść w ogóle nie powinno. Nadia nie myślała o nikim prócz siebie gdy doprowadziła do tej konsumpcji. Powinna brać pod uwagę konsekwencje zamiast teraz bronić się przed nimi niczym dziecko. W gruncie rzeczy większość szlachetnych, niezależnie od rytmu serca, okazywała się taka sama. Liczyli się tylko oni. Nie brali pod uwagę innych.
- Cieszę się, iż dobrze zajęli się sprawą. Decyzja ostatecznie należy do Ciebie, Panie Aristov. I masz na nią miesiąc. Pamiętaj jednak, że z wpływu szlachetnego wampira nie ma ucieczki innej jak powrót do człowieczeństwa bądź jego śmierć, a do tego drugiego nie dopuszczę. Nawet jeśli Nadia nie będzie wydawać poleceń nadal pozostanie subtelny wpływ stwórczyni odbijający się echem w Pańskim umyśle. Dobrze radzę by wziąć na to poprawkę gdy będzie Pan rozważał komu winien jest lojalność. - stwierdził odpowiadając na kolejne słowa Ravena. Nie popierał w tej kwestii zwłoki wyraźnie dał do zrozumienia, iż jego zdaniem powrotna konwersja na człowieka jest najlepszym wyjściem. Nie mógł jednak do tego zmusić. To znaczy... Zapewne by mógł gdyby bardzo chciał. Jednak nie zamierzał być takim jak inne wampiry. To jego prywatny wybór i Kuroiashita może mu jedynie doradzić. Nagle Nadia stwierdziła, iż chce opuścić to miejsce. Zaczęła kręcić się po apartamencie ewidentnie szukając kluczyków. Zanim rozpoczęła poszukiwania podziękowała mu ponownie w typowy dla siebie sposób. gdy się zbliżyła jego nozdrza uderzył zapach Panny Mority. Był przyjemny jak zawsze i znacznie intensywniejszy przez ostatnią aktywność. Nie okazał jednak tego po sobie.
- Pojedziecie ze mną. Twój lot Kanarku mógłby być niepewny. Odwiozę Was Twoim autem. I dam Wam trochę czasu zanim ktoś się zorientuje na temat stanu naszego neofity. Potrzebuję jedynie próbki pisma odręcznego Pana Aristova. - rzekł z pewnością nie wskazującą na przyjęcie sprzeciwu i gdy Nadia odnalazła kluczyki podszedł do niej szeroko się uśmiechając. Wyciągnięta dłoń prosiła stanowczo o kluczyki. Korona jej z głowy nie spadnie, a zarazem uniknie wielu problemów.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Pią Wrz 16, 2016 8:46 pm

Wszystko działo się tak szybko, jejku, ale Rav w ogóle za tym nie nadążał, w ogóle nie wcinał się w konwersacje między Nadią a burmistrzem, miał to daleko w dupie, naprawdę uważasz, że taki dupny ojciec jak Kruk będzie lepszy niż żaden? Kłóciłbym się tutaj, ale cóż, przegadaj kobiecie. Wracając jednak do Nadii najpierw, to cóż, chyba miała wszystko zaplanowane, pierdolnąć wszystkim i wyjechać w bieszczady, może taki wyjazd jemu też dobrze zrobi! Nawet chciała go wziąć ze sobą. Na słowa "dziecko" automatycznie się wycofał i poszedł do kuchni, gdzie znalazł oczywiście niedopitą flaszkę i pociągnął z niej potężnego łyka. Kurwa, dalej to do niego nie docierało, Raven i jego odpowiedzialność, normalnie 10/10. Dopiero kiedy wrócił na przemowę Emmana, lekko jego kopara opadła, no dobra, miał narzeczoną, ale był teraz wampirem, plus przespał się z szlachetną! Natasha w życiu by mu tego nie wybaczyła, więc dla niego to niestety był zamknięty temat, a będąc bardziej dokładnym? Był zamknięty, dlatego, że się bał konfrontacji z nią? Może też, jednak prawdziwy motyw pozostawał ukryty. Ściągnąłby na nią dużo więcej nieprzyjemności, więc lepiej było po prostu zniknąć, typowy czarny ojciec małego murzynka. Potem przyszły jego kolejne słowa, coś kombinował, nie ma opcji, że nabierze się na tą sztuczkę, nie zostawi mu żadnego podpisu, nawet jakby miał tu sterczeć i uciąć mu łapę. Kruk wzruszył jedynie ramionami, unikając spojrzenia Nadii, na pewno będzie marudziła na tą narzeczoną, ale pierdolić to, teraz miał trochę inne zajęcie. Poszedł do sypialni i zarzucił na siebie jakiekolwiek ciuchy, po czym westchnął głębokoi otworzył swoje łóżko z jednej strony, a tam, prawdziwy skarbiec. Kruk w ogóle się nie interesował resztą konwersacji, tylko zamierzał się po prostu spakować, co zabrał ze sobą? Jakąś bieliznę, jakieś dwie koszulki, dwie pary spodni i jedną bluzę, wystarczy! No, ale oczywiście pod to wszystko nie brakło mu noży, fiolek z trucizną, broni palnych, a także wszystkich użytecznych dla niego przedmiotów. Stara broń anty wampirza, nada się! Wyszczerbione ostrze, lekko zniszczone przez truciznę, ale cóż, nie ma problemu, nada się na jakiś czas. Wszystko elegancko spakował, zarzucił torbę na ramię i popatrzył na Emmana, była miła atmosfera, szkoda, że musiał ją zepsuć.
-Nigdzie z Tobą nie jadę, Kuroiashita, wychodzę, chyba, że masz coś przeciwko i Twoje karki spróbują mnie zatrzymać? - fuknął w jego stronę, chyba zaczynał się niecierpliwić, podszedł do jednej z szafek w salonie i otworzył ją wyciągając kopię akt, czyich? Nieważne, ważne, że były mu potrzebne. Rozsunął torbę i po prostu tam wpakował akta, zasuwając torbę i podszedł do drzwi.
-Miłej zabawy, nie dbam o to miejsce. - Złapał za klamkę uśmiechając się pogodnie do Nadii, to nie był jego interes co postanowi, najwyżej powie mu już na miejscu.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 548


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Pią Wrz 16, 2016 9:24 pm

Kim do cholery jest lekarka Green? Co za wstrętne z niej babsko, że sieje postrach wśród mężczyzn. Cóż, to miasto wbrew pozorom jest cholernie małe i przy odrobinie szczęścia (lub nie) uda jej się spotkać łowczynię. Aktualnie, mniejsza o to.
Oczywiście, że Nadia nigdy nie była sama. Zwłaszcza od chwili, w której spotkała Emmanuala, któremu była winna wdzięczność a ona co? Poszła do łóżka z pierwszym lepszym wampirem. Fakt, Raven był „jej” jakkolwiek to brzmi. Ale to nie ma żadnego wpływu bo przecież nie zmusiła go do niczego. Prawda?
Narzeczoną?
Spytała jakby miała problem z dosłyszeniem tego nieszczęsnego słowa. A no ona była wolna niczym ptak i nie miała zobowiązań ale żeby zdradzać swoją kobietę? Oj nieładnie Aristov, bardzo nieładnie. Na szczęście dla Ciebie obeszło się bez scen. Może dlatego, że ona była zmęczona już tą całą sytuacją, a może dlatego, że nie chciała mieszać w to przyjaciela. Już chyba wystarczająco nasłuchał się tej nocy. Poza tym jego usilne starania przekonania Ravena do podjęcia decyzji niezwłocznie, dały wampirzycy do myślenia. Może to jej wybujała wyobraźnia, może procenty we krwi, a może wrodzona intuicja. W każdym bądź razie miała podstawy (w swym mniemaniu) aby sądzić, że Kuro oczekuje od niej czegoś więcej niż zwykła przyjaźń. Nawet przez sekundę skupiła na nim przeszywający wzrok chcąc coś odczytać z jego wiecznie zadowolonej miny. Niestety może innym razem. Albo znów uważa się za pępek świata, Nad, głupia dziewucho, wszyscy faceci nie będą wokół Ciebie skakać…
Kluczyki? Łagodnie wsunęła w dłoń blondyna oglądając się jednocześnie za Ravem. A ten przechodził samego siebie, dosłownie. Nie dość, że dalej tankował to jeszcze zaczął marudzić. Tego było za wiele. Może i karki Emmana go nie zatrzymają ale zrobi to Nadia nie kiwając przy tym nawet małym paluszkiem.
Otóż zejdziesz grzecznie na dół i wsiądziesz do mojego auta. Z tyłu.
Jasno i na temat. Można? Można… Skoro tak było najprościej to tak trzeba zrobić i nie ma co się rzucać. Chyba każdy ma już dość tej dziwnej sytuacji. Podsumowując najprawdopodobniej wszyscy ze swojej woli (lub nie <3) zjechali windą w dół i udali się do samochodu a nim prosto do domku Nad w lesie.

z/t Emman, Nadia i Rav.

Chłopaki ;x piszemy tutaj http://vampireknight.forumpl.net/t1626p25-death-house  
Kolejność to: Emmanuel, Raven, Ja, Kyuu się dołączy ;3 powodzenia!

_________________
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 548


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Wto Lis 08, 2016 10:26 pm

Apartament Ravena, jak przeciętne mieszkanie niezamężnego faceta przed trzydziestką, systematycznie popadał w ruinę. Nie dosłowną. Ubrania, trochę śmierci, puste butelki i inne pierdoły walające się tu i ówdzie nie były odpowiednim środowiskiem dla młodego stworzenia, które miało tu niebawem zamieszkać. Gdyby nie decyzja Nadii o tym, że ma nagły kaprys pomieszkania w samym centrum miasta, ten lokal nadal wyglądałby tak jak wygląda. Przez tygodniowy pobyt w szpitalu i zbawienny pakiet nieograniczonego internetu była wstanie załatwić wszystko nie ruszając się nawet na krok. A wszystko ułatwiał fakt, że Rav nie zamykał drzwi ale to się zmieni… Sprzątaczka przez dwa dni doprowadziła całe mieszkanie do stanu używalności, za dodatkową opłatą pokierowała także ekipom, która przywiozła całe wyposażenie dla pokoju dziecięcego (tak, nie masz już sypialni dla gości), rozstawiła nawet zamówione przez blondynkę rzeczy. Wszystko to, czego brakowało do normalnego funkcjonowania. Czyli komplet zastawy, kubki, szklanki, sztućce i inne pierdoły, których o dziwo łowca nie potrzebował. Facet to facet, wiele do życia nie potrzebuje.
Ten moment, kiedy Rav kierował autem wioząc Nad do szpitala, był ostatnim razem. Sprzęgło-prawie spalone, zużycie paliwa- boeing pali mniej! O zakrętach nawet nie wspomnę. I weź tu kobieto zachowaj spokój. Dlatego tym razem to ona podjechała pod apartament owiec, powoli i spokojnie. Do wzięcia była mała torba i nosidełko z niespodzianką przykrytą białym, małym kocem. Rav wziął i jedno i drugie, prawda? Bo Nadia ma jeszcze torebkę na ramię. Później oczywiście wejście, winda, kluczyk w drzwiach i niespodzianka. Trochę tu inaczej i nawet pachnie płynem do podłóg, szok! Wchodząc do mieszkania Nadia zrzuciła buty, po co się droczyć? I odwiesiła płaszcz na wieszak. W między czasie odebrała nawet jakiegoś sms’a na którego szybko odpisała. Będąc już w salonie wyjęła z nosidełka maluszka i przytuliła do siebie delikatnie. Iwo-bo tak zdecydowała (podoba Ci się Rav, no nie?) spał do tej pory co było istnym cudem bo należał raczej do tych rozdarciuchów co to nie przestaną krzyczeć dopóki ktoś ich nie ponosi. Ona robiła to ciągle przez ostatnie dni więc jak tylko usłyszała kwilenie czym prędzej wcisnęła maluszka Ravovi.
Chcesz do taty, prawda?
Zadała retoryczne pytanie dodając do tego szczery uśmiech nr 34. W stronę byłego łowcy. A co! Ona nosiła to dziecko przez ostatnie miesiące więc zmiana…

_________________
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sob Lis 19, 2016 7:36 pm

Hej, to miejsce wcale nie było takie złe, przesadzasz. To, że było trochę nieposprzątane, czy też były wszędzie butelki po alkoholu, to wcale nie znaczyło, że nie było to miejsca dla dziecka, popatrz na to z drugiej strony, z takim mieszkanie, moglibyśmy stać pierwsi w kolejce po 500+ gdyby nie to, że Rav tak naprawdę był bogaty, wierzcie mi.. Matuszka Rosyija płaciła bardzo dużo swoim agentom, rządowe konto, projekt 00 i jego złote ślepia. Wracając jednak do tego pięknego mieszkania, to zamówiła sprzątaczke? Bez jego wiedzy? No tak, w końcu bez jego wiedzy, pytania czy czegokolwiek zamierzał się także wprowadzić i urządzić tutaj kącik dzięcięcy, nosz kurwa... mać.. Co później? Spotkanie na ślubnym kobiercu? Rav w garniturze? Stała praca jako typowy Janek na produkcji? Ludzie, dajcie spokój. Nie, nie i jeszcze raz nie, tego było po prostu za wiele, tak przynajmniej mi się wydawało a dla Nadii? Oh cholera.. co ona, dała mu gówniarza do rąk i zadowolona jak gdyby nigdy nic wpatrywała się w niego? Kruk po prostu zamarł trzymając dziecko na rękach wpatrywał się swoimi przerażonym wzrokiem w matkę tego pomiotu. Raven nie odzywał się w ogóle, ale można było usłyszeć w głowie cichy krzyk pomocy niczym postrzelona sarenka. Zrobił parę kroków i położył dziecko na kanapie, wcale nie zwracał uwagi na to czy płakało czy nie, po prostu kucnął przed kanapą i wystawił rękę przed siebie dotykając palcem najpierw jego głowy, potem brzuszka. Jak to kurwa działa, da się to wyłączyć? Halo.. pomocy!
-Nie płacz.. Nic Ci nie jest, do cholery Twoja matka mnie postrzeliła i nie płakałem, nie bądź takim mazgajem. - nacisnął palcem na jego główkę raz jeszcze, nie robił mu krzywdy, to były bardzo delikatne dotknięcia, ledwo możliwe do odczucia, dlaczego Kruk go odłożył? Po prostu się bał, że zgniecie bachora i Nadia mu już nie da nigdy żyć. Odwrócił głowę w stronę Nadii.
-Oi, Kochanie.. Jak to działa? - wpatrywał się w nią jak zbity pies, kto tak naprawdę był tu większym dzieckiem? Prawdziwe czy Rav? Niewiadomo, wiadomo tylko, że Morita będzie miała przejebane życie, bo przecież jeszcze nie ma podwójnego nazwiska, a jak będzie go próbowała znowu zabić jak ostatnio w śnie to nigdy nie dostanie, o! Co do jazdy Rava, proszę mi tu nie snuć herezji. Kruk po prostu lubił zapierdalać, a dodatkowa adrenalina, że wychodzi z niej mały wampir, oh taaa.. dodawało trochę kilometrów na godzinę. Czekaj, już była po ciąży? To znaczy że można było działać! Od pamiętnych wakacji jej nawet nie dotknął, wiecie jakie to smutne? Skoro już musi znosić wszystkie rzeczy związane z blondyną to może chociaż znajdzie trochę pocieszenia, a skoro o tym mowa. Jej tyłek wyglądał zajebiście, urósł i teraz to w ogóle by z niej nie schodził, ale co poradzić.. Nieważne jak sprawny maszt, to nie było opcji działania pośród tych krzyków.. A właśnie, chciałbym jeszcze dodać, że Kruk obudził w sobie w końcu moc po jego -ukochanej- Jaką? Dowiecie się w następnym odcinku, na razie.. Nowy wampir potrzebował pomocy i wcale nie mówię tutaj o bachorze.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 548


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Nie Lis 20, 2016 12:35 pm

Bez jego wiedzy? Jego wiedza na temat czegokolwiek przestała się liczyć już w chwili kiedy Nadia owinęła go sobie wokół jednego, małego paluszka. Pewnie biedaczek nie zdawał sobie nawet sprawy z tego, że dał się tak bardzo wkręcić. Zrobiłby to co chciała bez słowa sprzeciwu. Bo jaka była reakcja na sprzątaczkę, pokój dziecięcy i jej kaprys mieszkania tu? Zgoda naturalnie, bo ona tak chciała, a on milczał. Brak sprzeciwu jest równoznaczny z wyrazem aprobaty. Nadia uwielbiała rządzić i ustawiać wszystko pod swoje dyktando. Ślub, podwójne nazwisko, Morita-Aristov? Świetny pomysł, trzeba na ten temat poważnie porozmawiać. Może jednak nie teraz bo Vlad po otrzymaniu własnego dziecka zaczął się trochę dziwnie zachowywać. Zupełnie jakby ktoś dał mu do potrzymania coś bardzo drogocennego, a on jako osoba „nieodpowiedzialna”, postanowił to odłożyć, bo zepsuje. Na Boga… to nie jest jajo Faberge tylko Twoje dziecko! Co zrobisz jak zostaniesz z nim sam?!
Nie płakałeś bo byłeś tak naćpany, że nie wiedziałeś jak się nazywasz.
Uniosła lewą brew zaplatając ręce na piersiach. Co on robi… Nadia zakryła oczy dłonią po czym zsunęła ją po twarzy w dół. Rav, serio? Ciekawe gdzie Ciebie naciskali jak byłeś mały i płakałeś… nie, nie chcę wiedzieć.
Siadaj.
Wskazała miejsce na kanapie obok dziecka. Jej wyraz twarzy w tej chwili sprawiał wrażenie, że jest rozluźniona i w ogóle nie panikuje chociaż w głębie siebie, mentalnie szarpała się z blondynem, a żeby wziął się w garść. Ogarnij się albo Cię pobije… Wdech, wydech. Nawet zwierzętom trzeba kilka razy powtórzyć żeby się nauczyły. Pierwsza próba zakończyła się niepowodzeniem, więc podejdźmy do drugiej. Powoli ułożyła jedną rękę mężczyzny, mniej więcej w połowie wysokości żeber, tak, że wierzch dłoni zwrócony był ku górze. Następnie podniosła ostrożnie noworodka i ułożyła go pionowo na klacie tego odważnego Ruska co to innych zabija od tak, a dziecka boi się nosić.
Tą trzymasz pod tyłkiem, a tą na plecach i głowie.
Biorąc jego drugą dłoń, przyłożyła ją do wyżej wymienionych części ciała. Co to za problem? W porównaniu do tego małego ciałka, Rav mógł nosić dziecko na jednej dłoni. No! Wszystko było chyba ok, bo młody przestał się drzeć. O ! nawet ziewnął! Nachylona Nad, chwilę głaskała malucha po głowie, a przy okazji świeciła cyckami prosto przed oczami łowcy.
Nie ściskaj tylko trzymaj tak jak teraz, pewnie zaraz uśnie. Odnieś go ostrożnie do łóżeczka.
Dźwięk sms! Jej czy Vlada? Rozejrzała się po salonie. Tak, to chyba jej, chociaż miała wrażenie, że i mężczyzna miał jakieś wiadomości. Mniejsza. Biorąc telefon do ręki odczytała treść. O, to Dasza. Biorąc się za odpis przeszła przez cały salon i usiadła w dużym, wygodnym fotelu. Założyła nogę na nogę, wystukała coś na ekranie i odłożyła telefon. Wspierając się na spodzie dłoni wlepiła leniwy wzrok w swojego faceta. W sumie wieczór dopiero się zaczął, mały najwyraźniej zasnął. A może by tak sprawdzić jaki jest trzeźwy Rav? Hm….
Co do mocy. Maszyna losująca jest pusta, następuje zwolnienie blokady-telekineza. Enjoy!

_________________
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Lis 23, 2016 11:55 pm

Owinęła sobie jego wokół paluszka, jak on wokół czegoś zupełnie innego, skoro to działało na takich zasadach, w sumie nie było na co narzekać. Nie martw się, jeszcze nie zorientował się co do pokoju dziecięcego, jego apartament był całkiem duży, trochę mu zejdzie zanim się w ogóle zczai, ale przecież miał odnieść dziecko do tego pokoju, dopiero wtedy opadnie mu kopara. Ślub? Que no comprende amigo, por favor. Wampir zmarszczył brwi gapiąc się na dziecko słysząc słowa swojej... no właśnie, matki jego dziecka? No dobra, niech będzie i tak, o.
-Wiedziałem i wcale nie byłem tak naćpany.. - właśnie go olśniło, właściwie to zawiesił się na jakiś czas, po prostu nie słuchał Nadii, nieważne jak głośno starała się przemówić mu do rozsądku, jego myśli właśnie powędrowały do kuchni, do skrytki w podłodze. Nadia znowu wcisnęła mu dziecko, a on jak maszyna po prostu złapał je tak, jak ona ułożyła mu ręce, w ogóle spoglądnął na nią całkowicie nieobecnym wzrokiem. Dopiero jak przesunęłą cyckami pod jego nosem, to zwyczajnie się trochę ocknął, nawet nie zauważył kiedy dziecko przestało płakać, kurwa.. był w tym całkiem niezły, prawda? Ojciec roku. Patrzył się tak na jej -atuty- dosyć długo, dopiero z zamyśleń wyrwał go dźwięk telefonu, sprawdził swój instyntkownie, dwie wiadomości, przeczytał pierwszą i lekko się uśmiechnął, jednak gdy przyszło mu przeczytać drugą, jego mina szybko zrzedła, jego brwi były dosyć zmarszczone, a on uniósł wzrok na Nadie, tak patrzył chwilę na nią, nie tylko na jej cycki ale też na całą nią, chyba własnie przechodził jakiś filozoficzny moment, w którym upewniał się, że dokonał właściwego wyboru, uśmiechnął się do niej, krzywo bo krzywo, w swoim rosyjskim stylu, ale wiadomo, że ten uśmiech był szczery, po czym po prostu schował telefon i zaniósł gówniaka do... no właśnie..
-Co do chuja... - wyszeptał i po prostu wszedł do pokoju położył dziecko w tym kurwa dziwnym małym łóżeczku z barierkami, bo pewnie takie i tam było wyszedł z pokoju stając przed Nadią i skrzyżował ramiona na klacie.
-Nadia.. do kurwy nędzy, co to jest...? - jednym ruchem głowy skierował na pokój w którym kiedyś była jego druga sypialnia, zmrużone oczy, lekko zaciśnięte zęby, po prostu się wkurwił.. Trzeba było ją spytać o imię dla dziecka, ale najpierw złość, o tak.. Nagle znowu go olśniło, szybko zawinął się z salonu i pobiegł do kuchni odchylając jedną z płytek w podłozę, uff... wszystko było! Jakby kamień spadł mu z serca, po czym wrócił do Nadii i nie rozpakowanych walizek i toreb. Liczył na parę wyjaśnień ze strony jego -ukochanej, nie-

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 548


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Czw Lis 24, 2016 12:41 am

Na słowa mężczyzny jedynie pokiwała lekko głową przymykając przy tym oczy. Niech mu tam będzie. Było, minęło ale i tak doskonale wiedziała swoje. Skoro już zapadła w tym pomieszczeniu upragniona cisza to nie ma co się sprzeczać. Delektujmy się brakiem wrzasków i płaczu. To aż dziwne uczucie, kiedy po nieznośnym hałasie nastaje błoga pustka. Fascynujące bo przez chwilę miała wrażenie, że bolą ją uszy. Nie, nie może być tak, że przez tak małego smroda ona przestanie mówić. Prędzej się udusi niż zamknie na stałe. Kobieta~
Dobrze się czujesz?
Owszem, jej głos był ściszony ale to i tak nic w porównaniu z brakiem odpowiedzi od Ravena. Zawiesił się, odpłynął w świat swoich niespełnionych fantazji. Gdzie jesteś? Wracaj. Stan był na tyle krótki, że nie wymagał żadnej konkretnej interwencji ze strony blondynki. Już po chwili mężczyzna wstał i odniósł dziecko do łóżka i... no właśnie. On chyba miał coś z głową. Najpierw fruwa na skrzydłach fantazji i nie ma z nim kontaktu a za chwile ma do niej pretensje. To ona powinna być rozchwiana po tym wszystkim, nie Ty!
Ale o co Ci chodzi? Przecież gdzie ten pokój być musiał, tak? Logiczne.
Przewróciła oczami przygryzając ze złości dolną wargę. Ręce miała skrzyżowane tak samo jak on? Chcesz wojny? Poczekaj na resztę niespodzianek. Pewnie będziesz kurewsko szczęśliwy gdy dowiesz się czegoś więcej ale to za chwilę. Emocje należy dawkować po trochu. Zbyt duża ilość mogłaby wywołać bardzo niepożądane skutki. I o ile na początku cieszyło ją wkurwienie łowcy, tak po chwili nieco odpuściła. W normalnych warunkach skoczyłaby mu z pazurami do oczu ale raz) nie miała jak krzyczeć bo młody, dwa) musiała mu o czymś jeszcze powiedzieć. Kolejny szok mógłby skończyć się awanturą dlatego bez słowa patrzyła na Pana z fochem. Musiała rozegrać to bardzo precyzyjnie, z wyczuciem. Dlatego początkowo nie mówiła nic, za to robiła wiele. Siedząc w tym dużym, wygodnym fotelu jakby nigdy nic sięgnęła dłońmi pod spódnicę i ściągnęła koronkowo stringi rzucając je przy tym niedbale gdzieś tam, na podłogę. Nie spuszczając z Rava tych brązowych, maślanych oczu rozsunęła lubieżnie nogi. Zakładam, że stoisz na wprost...Wsuwając pomiędzy usta idealnie wypiłowany w szpic paznokieć, przygryzła go w formie małej zachęty do ruszenia się z miejsca.

_________________
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Gru 14, 2016 11:04 pm

Chciałem wspomnieć tylko, że miał dużo powodów, żeby zachowywać się właśnie w taki sposób, nie dość, że porzucił swoje dawne życie, uciekł poza granicę kraju z nową kobietą, która zaszła w ciąże i miał z nią dziecko, na dodatek wrócił na tak zwane stare śmieci, gdzie kiedyś stała jego samotnia, miejsce, w którym brakowało tylko kurwy, bo akurat nie zadzwonił po żadną, a także jakiegoś dzikiego zwierzęcia, chociaż miał teraz dziecko.. no tak.. I właśnie, chciałbym zaznaczyć, że był wampirem. Najbardziej ciekawe było to co miała mu jeszcze do tego dopowiedzieć, czyżby nagle zmieniła zdanie odnośnie wszystkiego czy jak? No nic, będzie musiał trochę poczekać do niespodzianki, bo na razie to znalazł się w dosyć ciężkim położeniu, był niby zły, ale znowu nie mógł za bardzo oderwać wzroku od tego co działo się obok niego. No, mam na myśli, stringi rzucone mniejwięcej w jego położenie, po prostu skupił na nich swoje oczy, co szybko raczej zmieniło się w ostry, kompletnie pusty wzrok w miejsce, skąd to przyleciało, no bo dajcie spokój, latająca bielizna jak tylko wchodzi do pokoju? Myślę, że mógłby do tego przywyknąć. Kruk, weź się kurwa uspokój, bo to nigdy nie było takie piękne jak Ci się wydawało, jednak wampir miał już jednak swoje myślenie, automatycznie podszedł do Nadii stając naprzeciwko niej, ugiął nogi w kolanach, a łapy położył na jej udach, oczywiście, próbował się wcale nie zapatrywać na miejsce, do którego dążył, więc po prostu skupił się na jej oczach i tak się gapił przez chwilę, dłońmi błądząc po jej udach, z zewnętrznej, jak i wewnętrznej strony, kucając przed nią, jednak... coś w końcu mu strzeliło do głowy, jego wzrok zrobił się bardziej dociekliwy, wręcz pytający.
-Chcesz czegoś.. - mrugnął dwukrotnie patrząc jej w oczy, po czym cicho się zaśmiał, jednak wcale mu się nie śpieszył z jego obecnego położenia, mało tego, pocałował ją w udo i wrócił ze swoimi złotymi ślepiami na kobietę, stukając palcami o jej lewą nogę.
-Miejmy to za sobą, Piękne oczy, jadowity język.. No, czekam.. -kochanie- " - nigdzie mu się nie śpieszyło, przecież miało sporo czasu, prawda? (Mogę nie odpisywać kolejne trzy tygodnie, hue) Naprawdę bardzo się starał nie spuszczać wzroku z jej oczu, ale można było zauważyć, że cały czas mu jednak ucieka gdzieś tam do dołu, jego warga lekko przygryziona, oddech nierównomierny, cóż, facet facetem pozostanie, ale lepiej mieć z głowy to wszystko, bo łatwiej wybaczyć niż pozwolić, prawda?

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
 
Apartament Ravena
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: