IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament Ravena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Wto Lis 13, 2012 6:50 pm

Patrzyła na chłopak jedząc swój posiłek. Czekała na odpowiedź, a kiedy chłopak roześmiała się zmierzyła go spojrzeniem, które mogło zabić.
–Jak? Chcesz płacić w naturze za gotowanie? –spytała wtrącając się w jego słowa.
–Oki ale musisz mi pokazać, to swoją bron. –stwierdziła surowym głosem. Pistolet wyglądała naprawdę fajnie, więc dziewczyna chciała sprawdzić jak leży w dłoni. Na razie jednak skończyła swoją porcję jedzenia i poczęła pić pyszny sok.
–Nie martw się umiem się tym posługiwać. –uśmiechnęła się wyciągając rękę.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Wto Lis 13, 2012 6:59 pm

Kiedy skończył jeść podniósł się z krzesła a następnie odłożył naczynia do zmywarki, na szczęście miał coś takiego w domu bo chyba nie przeżyłby zmywania ręcznego, to by go po prostu zabiło. Wrócił do stołu następnie spoglądnął na nią z uśmiechem po czym wsadził ten swój ironiczny ton w zdania.
-Wybacz księżniczko, gdybym miał Ci oddawać w naturze to za jeden raz nie mogła byś wyjść z kuchni cały dzień. - zaśmiał się cicho potwierdzając że to był żart i nie powinna się o to denerwować a następnie podsunął pod nią broń która leżała na stole, w sumie czemu nie, raz się żyje. Zawsze może ją sparaliżować bo to też potrafił więc gdy już dał jej ową zabawkę to postanowił ją uważnie obserwować a tak na wszelki wypadek, był bardzo uważnym człowiekiem, ale cóż nie wolno go winić. Uśmiechnął się do niej tak jakby chciał się przymilić żeby nie miała powodu go przypadkiem zastrzelić.
-Skoro nie umiesz to chyba lepiej dla mojego poczucia humoru nie sądzisz? - Raven był lekkim trefnisiem a to można nazwać hipokryzją bo wielu rzeczy nie cierpił ale w szczególności klaunów, błaznów,śpiewaków, ale najbardziej nienawidził trefnisiów. Cóż hipokryzja uderza zawsze nie zna się miejsca ani czasu.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Wto Lis 13, 2012 7:20 pm

Spojrzała jak chłopak chowa naczynie do zmywarki.
–Serio? –spojrzała na niego nie wzruszona.
Kiedy przysunął do niej broń przyjrzała jej się. Obejrzała każdy szczegół poczym obróciła w dłoni i przycerowała mrużąc oko.
- Fajny. –stwierdzała poczym wycelowała w jakiś klamot i strzeliła trafiając.
–Zwracam. –stwierdziła poczym podniosła się i poszła do swojego pokoju.
Usiadała na łóżku i poczęła się przyglądać znajdującej tam paczce, która odebrała z poczty.
Powoli otworzyła pudełko uważnie rozpakowując.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Wto Lis 13, 2012 7:40 pm

Dobra hola hola zwolnij, strzelanie w mieszkaniu nie jest jakby dozwolone, kiedy to zrobiła Rav wstał z miejsca i czekał tylko na to aby mu oddała broń po czym pokręcił głową przecząco, jakby miała tego nie robić więcej. Przyjrzał się jej nie wzdrygając nawet powieką po czym z uśmiechem stwierdził.
-Nie mam w zwyczaju kłamać. - Podniósł sie z krzesła a następnie skierował swoje kroki na górę pasowało się jakoś wyszykować, miał niedługo spotkanie z dowódcą oświaty tak więc zanim wstał zabrał ze sobą broń która ukrył za paskiem. Poszedł na górę znaleźć swoją ulubioną bluzę, gdy już tam dotarł jednak pomyślał że chwila odpoczynku po jedzeniu mu wcale nie zaszkodzi tak więc oczywiście skończył na kanapie łapiąc za butelkę niedopitego piwa a następnie spił łyka wpatrując się w czarny ekran wyłączonego telewizora. Po dłuższej chwili zebrał się jednak po czym stając w korytarzu odwrócił głowę w stronę jej pokoju.
-Wychodzę, nie wiem ile mnie nie będzie tak więc niczego nie zepsuj. - była nowa, niekoniecznie musiał jej ufać dlatego wyciągając kluczyk z kieszeni zamknął swój pokój w którym trzymał te najlepsze rzeczy a później schodami w dół, wyszedł z domu.

z/t

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Lis 21, 2012 2:50 pm

Kiedy doszedł z dziewczyną drzwi wejściowych zatrzymał się i dziwnie spoglądnął w ich strone, chwilę później nacisnął klamkę a ta ku jego ogromnemu zdziwieniu otworzyła drzwi, cholera czy był tak nachlany że zapomniał ich zamknąć? Jednak do jego pustego łba zaczęły dochodzić pewne wspomnienia, po czym pokręcił sam do siebie głową niezadowolony że nawet o tym mógł zapomnieć, przecież miał współlokatorkę, trochę dziwna według niego ale też ona musiała myśleć o nim podobnie. Więc Vlad posiadał dla siebie salon i sypialnie na górze, reszta była wspólna więc prawdopodobnie pójdą do jego ulubionego pokoju z jego ulubionym sprzętem i jego ulubioną minilodówką z browarami. Jednak najpierw trzeba było zahaczyć o kuchnie i wykaż trochę gościnności ty prostaku. Tak więc też zrobił, kiedy wprowadził ją do domu, poszli prosto do kuchni a następnie nawet odsunął jej krzesło aby sobie usiadła a sam rozwalił się na dwóch pobliskich, ale cóż taki już był.
-Napijesz się czegoś? źle wyglądałaś w tym szpitalu i po drodzę, co Ci się stało dokładnie. - mimo swojej pół leżącej pozycji zdołał się jej przyjrzeć, następnie opuścił maskę na szyję. Mogła sobie łazić po całym domu oprócz pokoju po lewej stronie gdyż tam była sobie dziewczyna która żyła w swoim własnym świecie od paru dni, aż dziwne. Normalny człowiek sprawdziłby czy chociaż żyje, ale Raven? Dajcie spokój, czy on wyglądał żeby mu się chciało? Nie, to leń i alkoholik ale za to piękny i troskliwy więc wady równoważyły się z zaletami.
-Co według Ciebie było absurdalne kochana? - spytał jakby był bardzo zaciekawiony faktem co według niej było takie dziwne, czyżby nie wierzyła w wampiry? Oh to takie urocze, kiedy on musi zapierdalać i walczyć z nimi a często nawet gorsze rzeczy robić to ona żyje sobie w niewiedzy, chyba nawet nie miałby serca tego psuć, był po prostu ciekawy.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Lis 21, 2012 3:04 pm

Weszła z nim do mieszkania, trochę jak duch. Niby była, ale jednak wciąż wydawała się nieobecna. Męczyły ją myśli, zastanawiała się, czy pójdzie jutro odwiedzić dziewczyne, ale przecież nie wiedziala nawet jak tamta się nazywa. W sumie, nic o niej nie wiedziała, nawet jaki kolor włosów miała, bo w chwili poznania, była już łysa. W sumie, opis "Taka łysa dziewczyna ze spaloną skórą głowy" był chyba dość oczywisty i może by się udało Samancie wtedy odwiedzić ową dziewczynę, ale w sumie nie była nawet z jej rodziny, więc raczej nie miała takich praw.
Rudowłosa grzecznie usiadła na jednym wskazanym i nawet odsuniętym kulturalnie specjalnie dla niej krześle. Uroczo. Nie, serio uroczo, bez ironii! Spojrzała nawet na Ravena, który to usadowił się aż na dwóch krzesłach (i kto tu był bardziej gruby?), jak wygodniś, Pan i Władca świata. Uśmiechnęła się do niego trochę słabo, chyba chętnie dalej by się do niego tuliła, ale może wystarczy już tej misiowatości, bo jeszcze się popłacze od nadmiaru emocji, a tak to przynajmniej była opanowana. Co prawda cicha i spokojna, ale nie roztrzęsiona aż tak jak przedtem.
Nastolatka postanowiła, że trochę się rozbierze, gdyż zrobiło jej się ciepło.
- Nie wiem, wódki może. - zamajaczyła chyba zdejmując przy okazji szalik, a potem lekko uniosła swoje pośladki, jednak nie prostując się do końca, i zdjęła pospiesznie biały płaszcz. Teraz było wyraźnie widać każdy kształt jej figury, gdyż ubrana była wyjątkowo... ładnie. Jakby się na randkę wybierała czy cholera wie jakie ważne spotkanie. Wcześniej zazwyczaj bywała ubrana w luźne swetry, jakieś jeansy nawet lekko brudne od schroniskowej roboty, a teraz? No, trzeba przyznać, że potrafiła zaskakiwać. Usiadła z powrotem na krześle, a wierzchnie ubranie rzuciła na stół. Szczerze było jej obojętne, gdzie je położy, ważne, że zdjęła i teraz się nie zgrzeje.
- Wampiry. - powiedziała poważnie i spojrzała mu w oczy - Wampiry są dla mnie absurdem. Nawet przez chwile pomyślałam, że ta dziewczyna sama sobie krzywdę zrobiła, może to schizofreniczka? Boże, jak można gadać bzdury o wampirach! Naprawdę trzeba być w złym stanie. - stwierdziła czysto poważnie. W jej głosie nie było żadnej ironii, tylko głos pewien siebie, lekko roztrzęsiony, ale słychać było, że wie o czym mówi. Myśli o baśniowych Edwardach i Bellach ze Zmierzchu w ogóle nie wchodziły jej do łba. Ale, może to i lepiej.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Lis 21, 2012 3:19 pm

Teraz już chyba nawet zaczynał rozumieć dlaczego się przyjaźnią i ją tak lubi, jakby czytała mu w myślach, wódki co? Uważaj bo się jeszcze Rav w tobie zakocha przez takie coś. Każda kobieta nie potrafi zrozumieć jednej rzeczy, jeśli nie wygląda jak knur to i tak będzie się podobać, nawet bardziej niż szkielet, zresztą który facet lubił kości no powiedzcie mi. Jednak wracając to że Rav wcale gruby nie był bo jako opona też nie zbiłby fortuny, ale był wygodnisiem to fakt i to jeszcze jakim. Nieważne jak źle, byle było gdzie rozłożyć cielsko to będzie chyba jego nowym mottem na życie. No więc gdy usłyszał jej prośbę o dziwo podniósł swoje cztery litery z miejsca i podszedł do szafki stawiając wódkę na stół, jako że jest gościem to zacznie bo co, nie dlatego że wymyśliłem to teraz tylko dlatego że postać jest cholernym leniem. Jednak nie wrócił na miejsce gdy usłyszał jej kolejne słowa zrobił jakaś taką dziwną minę, wręcz jakby zawstydzoną albo coś w tym stylu.
-Uhh, zaraz wrócę dobra? - pomknął szybko na górę do swojej sypialni gdyż tam PEWNIE nie pójdą chociaż kto ich tam wie oraz rozłożył na łóżku po kolei. Dwa razy broń palną którą wyciągnął ze spodni, a kolejnie noże które nosił przy sobie oraz Wakizashi którego ostrze było cholernie trujące, a dokładniej pokryte trucizną. Kiedy już powyciągał cały arsenał z siebie, zrzucił bluzę z torsu którą zakrył to wszystko i zszedł na dół z powrotem do dziewczyny uśmiechając się już normalnie.
-Pff wampiry, ta jasne - co też ludzie nie wymyślą. - jeśli ktoś był nie świadomy nie wypadło go specjalnie martwić istnieniem tych stworzeń, co prawda byłaby ubezpieczona ale jak już mówiłem, Aristov nie miał serca powiedzieć jej o tym i ją specjalnie zamartwiać tym faktem. Wrócił na swoją miejscówkę poprawiając swoje włosy aby przypadkiem nie zepsuł się jego imidż.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Lis 21, 2012 3:36 pm

Zakochać? Ach, może próbować, tylko by potem nie cierpiał za bardzo i się nie wyżywał na innych istotach, gdy Sami ucieknie przestraszona obcym jej uczuciem lub po prostu nie będzie wiedziała co zrobić. Pod tym względem jej poziom doświadczenia był na poziomie zerowym, albo i minusowym, chyba każdą część uczuć i gestów byłoby trzeba jej nauczyć, bo ona nie potrafiła niczego, nawet rozpoznać, kiedy naprawdę ktoś się w niej zadurzał, a kiedy nie. Zazwyczaj mogła sobie z tego żartować, ale gdy to okazywało się być prawdą, a nie żartem... No cóż, wtedy nie wiedziała już co ma robić, jak się zachować. Nawet nie odróżniała w sobie takiego uczucia. Nigdy nikomu nawet nie powiedziała, że go kocha. Miłość, to była bzdura, nieistniejąca, książkowa fantazja.
Kiedy postawił przed nią wódkę, to się zaczęła zastanawiać, czy to na pewno jej pomoże. Do pełnoletności to jej brakowało jeszcze kilka miesięcy, bo dopiero w lutym będzie mogła się legalnie napierdolić w trupa i nie wstać przed świtem, ale teraz? Była taka porządna, że sama nie wiedziała, czy powinna, jednak czuła w sobie, że to jej pomoże. No, gorzej z tym, że ona w sumie nigdy nie piła, więc zapewne 2-3 kieliszki i tej Pani już dziękujemy.
- Yhy, nie ma sprawy, poczekam. - odpowiedziała zupełnie nie zauważając jego zachowania i zakłopotania, będąc zbyt zafrasowaną całą tą niedawną sytuacją. Pewnie nawet gdyby się przed nią rozebrał to by z opóźnieniem się zorientowała.
Jakieś nadzieje, co do sypialni? No może jak się schla i Pan Gospodarz będzie na tyle niekulturalny by ją wykorzystać, no to wtedy w sumie... a cholera, wtedy to na co komu sypialnia, jak można skorzystać z okazji w każdym innym miejscu! No, ale miejmy nadzieje, że dziewicą pozostanie na każdy sposób, chociaż tam, nikt nic nie wie. No, i włąśnie tak to jest z przyjaźnią damsko-męską, nie wiadomo, kiedy przekroczy się granice.
Kiedy chłopaka nie było przy niej, Sami z własnej woli wstała i zaczęła szukać naczynia, w które mogłaby wlać ową wódkę, a że kieliszków nie mogła znaleźć, wzięła szklankę. Słyszała też, że to się popija, więc jednak w ostateczności wzięła dwie, a w sumie to trzy szklanki, bo jedną dla przyjaciela. Wyjęła jakiś sok/napój z lodówki i z pełną samoobsługą wróciła na swoje krzesełko. Postawiła 3 szklanki, dwie dla siebie a 1 dla Rava, w końcu faceci chyba nie popijają, tylko kobiety? Nie znała się na tym, pierwszy raz będzie piła. Nalała sobie soczku do jednej, a wódki do drugiej szklanki. Nie wiedziała w jakich ilościach, więc wódki nalała do połowy, tak samo Vladkowi.
Kiedy już wrócił uśmiechnęła się na jego słowa. Cieszyła się że zna taką normalną osobę, co to nie łyka takich wampirzych bzdur.
- Chodź, nauczysz mnie pić - powiedziała starając się uśmiechnąć szerzej i patrzyła na jego, bądź co bądź, uroczą buźkę. Fajnie znać takiego Rosjanina, czyż nie? Samantha wzięła szklankę ze swoją wódką w jedną dłoń, a z soczkiem w drugą i nawet wstała czekając aż Vladek powie coś w stylu "zdrowie" czy "start" albo "uważaj bo pali w gębę". No, zobaczymy co się będzie działo.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Lis 21, 2012 4:23 pm

No jeśli ma ją nauczyć pić to czemu nie, zawsze chciał mieć koleżanke do picia która sobie potem z nim pośpi, na podłodze o, bez sypialnianych spraw po prostu potrzebuje towarzystwa do zgona. Serio myślałabyś że taka łagodna i towarzyska bestyjka jak Raven Cię podle wykorzysta? Znowu ranisz moje serce, tak przecież nie można. Prędzej by Cię zawinął w kocyk i położył spać w swojej sypialni a sam spałby na kanapie o! Ty mu takie rzeczy zarzucasz pff. Dobra teraz jednak trzeba było zając się teraźniejszością jaka by ona nie była, a więc postanowiła rozlać wódkę, bardzo miło z jej strony zwłaszcza że Vlad i tak już jest alkoholikiem to bardzo mu się to podobało, w szczególności jak nalała pół szklanki. Wow, nieźle kobieto nieźle, będą cię stąd wynosić i to w przeciągu paru minut, jednak nie powiedział ani słowa, udawał że ziewał, zakrył twarz aby ukryć ten głupi uśmieszek. Szklanka ma 250ml pojemności, a skoro nalała połowę to jakieś 125, to jest dwa razy pełny kieliszek i jeszcze trochę bardzo ciekawie się zapowiadało.
-Hmm, z przyjemnością kochana, to patrz. - wypowiedział te słowa po czym od razu wypił swoją zawartość szklanki na początku lekko się krzywiąc ale zaraz potem uśmiechnął się znów do niej tym swoim uroczym pyszczkiem. Był teraz tylko ciekawy jak zniesie smak wódki skoro jeszcze nigdy nie piła, a radziłbym uważać bo to nigdy nie ma smakować tylko wykrzywić i wyłożyć na ziemie to co ma robić wódka. Puścił jej oczko, jakoby się nie bała ale w duchu walczył ze sobą aby nie wybuchnąć śmiechem jak ona zamierza wypić tyle na jeden raz, jak niedoświadczona to na pewno nie połknie tego od razu tylko przetrzyma na tyle długo aby poczuć smak, to będzie niezłe przedstawienie, przynajmniej dla niego. Niech się nie martwi, jakoś znajdzie sposób żeby jej to później wynagrodzić.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Lis 21, 2012 4:46 pm

Wynagrodzić? O, ta część brzmiała najlepiej! Szkoda, że najpierw musi umrzeć od skosztowania tego no hmm... niesmacznego trunku, by dopiero potem otrzymać nagrodę, no ale trudno! O nagrodzie nic jej nie było wiadomo, a chciała sobie tylko humor poprawić, by się lepiej poczuć i zapomnieć o tym co widziała i co ją spotkało... To znaczy, gorzej oczywiście miała dziewczyna w szpitalu, niż sama Samantha, jednak rudowłose delikatności czuły się nadwyraz skrzywdzone tą podłą wizją, którą zaoferował jej jakże okrutny świat, który to na pewno nie nazywał się Utopią.
Widząc, że Rav przełknął to jak gdyby nigdy nic pomyślała, że to pewnie nie jest wielki problem. No bo pf, przepraszam bardzo, ale jaki to może być problem? Od przechylić szklankę, przełknąć, popić, odstawić i tadam! Świat jest piękny.
Samantha trochę śmiesznie zbierała się w sobie. Na mężczyznę patrzyła dość... podejrzliwie. Zmrużyła swoje zielone oczy i czuła, że coś tutaj z niej sobie robi podśmiechujki, a zresztą, sama się trochę wstydziła tak pierwszy raz przy ekspercie? No przecież ją wyśmieje.
Na początku podstawiła szklankę pod nos i badawczo powąchała. Skrzywiła się głupio, no bo co tu dużo mówić - śmierdzi. No ale jak już się powiedziało A to trzeba i B, tylko coś naprawdę trudno jej było się zabrać. Przystawiła już szklankę do ust by się napić, ale spojrzenie Ravena sprawiło, że parsknęła śmiechem, szczerze.
- Nie no, ja nie mogę tak, jak profesjonalista w piciu na mnie patrzy - rzuciła z przekąsem, co chyba miało oznaczać, że czuje się już lepiej, i odwróciła się do przyjaciela swoją zacną pupą. Dopiero wtedy jak nie musiała na niego patrzeć, postanowiła, że szybko wszystko wypije by pokazać, jaka to ona nie jest super, a jak! Tak więc myk, szklaneczka poszła w ruch, wlała w siebie wszystko, nawet odkaszlnęła raz. Zatupała nogami w miejscu jakby chciała gdzieś biec i generalnie wstrząsnęło jej ciałem jakby ktoś ją zaatakował paralizatorem. Jej oczy mimowolnie się zaszkliły, a sama dziewczyna szybciej niż wódkę, wypiła sok, a potem błyskawicznie odwróciła się do stołu i wypiła go jeszcze więcej i więcej... Nawet nie patrzyła na chłopaka, który pewnie w tym momencie śmieje się z niej do upadłego, ale co tam, ważniejsze by ostudzić gardło które tak cholernie paliło, że przez chwile dziewczyna nie mogła nic powiedzieć, zrobiło jej się mega gorąco, aż cała jej twarz pokryła się czerwonością.
- Ja pierdole i Ty tak codziennie? - spytała prawie wychuchując z siebie te słowa po czym spojrzała na zapewne rozbawionego mężczyznę. Kącik jej ust uniósł się w uśmiechu i miała ochotę go ochlapać sokiem, ale dobra, niech sie z niej pośmieje, haha.
Chcąc pokazać jaka to nie jest dziarska, wzięła ponownie butelkę i nalała, dla siebie i dla niego, ale tym razem jemu pełniutką szklaneczkę, a sobie trochę mniej niż pół.
- Hoho, ciekawe czy teraz też Tobą nie wstrząśnie! Będziesz tu mi udawał, że Cię to nie rusza, trudno mi uwierzyć! - powiedziała i znowu napiła sie soku wystawiając na wierzch swój różowy język, jakby chciała już z niego zdjąć posmak wódki.
- Obrzydliwe! Ale ponoć lekarstwo ma być niesmaczne, żeby było dobre! - dodała jakby chcąc sobie dać trochę otuchy i zaśmiała się szczerze. Było jej już weselej, zapewne jeszcze trochę i będzie jej rypcia czy pije wóde czy spirytus chociaż... nie, przy tym nie da się nie zauważyć różnicy.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Lis 21, 2012 5:06 pm

Z czym ty do ludzi, przecież mówiłem że Raven to alkoholik i może chlać ile wlezie, zwłaszcza kiedy się podpije i wyłączy kubki smakowe to leje w siebie to jak wodę, jednak pełna szklanka tak na początek no no, CHALLANGE ACCEPTED. Wracając jednak to miała racja, był cholernie rozbawiony tą sytuacją, z trudem powstrzymał się żeby nie tarzać się ze śmiechu po podłodze, ale z drugiej strony to było całkiem słodkie, przynajmniej z jego punktu widzenia. Wyciągnął do niej dłoń gładząc delikatnie po policzku z głupim uśmiechem na twarzy.
-Dokładnie tak codziennie aniołku, wyobraź sobie że mam stresującą pracę. - zabrał po tych słowach swoją rękę z jej twarzy jednak uśmiech rozbawionego człowieka nie znikał mu z twarzy no bo dajcie spokój, to w końcu było śmieszne. Tak więc pasowało przejść do kolejnego etapu, w sumie dla niego to dzień jak co dzień on przecież ciągle tylko pije ale mimo to wszyscy go kochają prawda? Przechylił lekko głowę w bok wpatrując się w nią tak o, lubił się na nią gapić bo jej nie przerażały jego żółte tęczówki co było raczej niezbyt naturalne, mimo to że nie nosił soczewek ale czy o tym wiedziała? Złapał za szklankę puszczając jej oczko a następnie wlał w siebie całą zawartość potrząsając głową, otwierając usta jakby chciał wydmuchać z siebie to wszystko ,ale to tylko ułamek chwili. Zaraz jednak wrócił do swojej normalnej postawy no bo jakże by to wyglądało z jej punktu widzenia, czym innym mógłby zaimponować? Tego nikt nie wiedział więc zostańmy przy piciu. Teraz nadeszła jej kolej prawda? Ciekawe co też dziewczyna teraz sobie wymyśli skoro wyzwanie zakończone zostało sukcesem.
-Uhh, twoja kolej. Co wygrałem za to? - wskazał na policzek palcem, jakby chciał dostać całusa, ah ten Rav.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Lis 21, 2012 5:25 pm

Jedyne co chciała to pokazać mu język, albo udawać, że go przedrzeźnia, bezdźwięcznie ruszając ustami. Znalazł się, szpaner! Tak ją pobłażliwie traktował, że aż znalazła w sobie siłę, by mu udowodnić, że nie jest z nią tak źle, że może więcej, ale... No właśnie, ale ile więcej ona zniesie? Dla niego to nic, jakby pewnie się coli napił, a dla niej? No, jej było cieplusio i milusio, już zapomniała o tych niemiłych wydarzeniach z dzisiejszego popołudnia. Teraz na dworze się ściemniało, a ona miała to w nosie! Podobało jej się tutaj, może faktycznie wódka jest dobrym lekarstwem?
- Stresującą pracę? Dobra dobra, tak się tłumacz. Ja mam stresujące życie, bo jestem kobietą. Nawet nie wiesz ile to stresów z powodu narodzenia się pod nie tą płcią co trzeba! - bredziła? Nie, chyba naprawdę tak myślała. Ale czy to na pewno był pech jej płci, czy po prostu je jcharakteru i wizji idealistycznych o których marzyła? Może po prostu oczekiwała zbyt wiele, a świat nie był gotowy na to, by jej to dać.
Kiedy Vlad znów wlał w siebie ten cały napój, poczuła ukłucie nadszarpniętego ego, które się nagle odezwało. Ale cóż, ona nigdy nie będzie taka jak on, daleko jej.
- No nie powiem, zaskakujesz mnie. - stwierdziła patrząc na niego z naprawdę sporym podziwem, choć, cholera... co tu było do podziwiania? A jednak w tej chwili i tym momencie, wywierało to na niej jako tako dobre wrażenie. Sama wypiła swoje, a że miała mało, to już mniej na nią zadziałało, choć i tak dostała jakiś "konwulsji" jak przedtem, w sensie, no trochę zadrżała, no bo fuj ! Popiła oczywiście wielką ilością soku by zniwelować ten obrzydliwy smak po czym odłożyła szklanki. Trochę już jej do głowy uderzało, a gorąc był mega silny, tak więc niewiele myśląc zdjęła z siebie tunikę, o dziwo, ułożyła ją ładnie na oparciu krzesła. Oczywiście nie była teraz w samym staniku, miała na sobie zwykłą, szarą bluzkę na ramiączka, coś jak podkoszulek, z głębokim dekoltem. Uśmiechnęła się do swojego przyjeciela i przybliżyła się do niego. Wspięła się na palcach, bo jakby nie patrzeć, była dosyć niska, i tak jak sobie ładnie poprosić, musnęła jego policzek swoimi gorącymi już ustami. W ogóle cała była gorąca i bez problemu mół to stwierdzić tuż po tym, jak straciła równowagę i runęła ciałem prosto na niego.
- Ups. Mistrz pobił uczennice. - zarechotała wyraźnie zadowolona z siebie i spojrzała od dołu na złotawe ślipia Ravena, które były dziwne, ale fajne! Uśmiechnęła się szeroko pokazując rząd swych ludzkich, białych zębów i widać, że była chyba dumna... Cholera wie z czego!

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Lis 21, 2012 6:21 pm

Oczywiście że szpaner, przecież taki był jego urok nie sądzisz? Gdyby go przedrzeźniała to tym bardziej by się doigrała, oj tak mogłoby być nieprzyjemnie chociaż pewnie by to zignorował w końcu to jego przyjaciółka, ale tak na przyszłość gdyby ktoś nią nie był to wrr. No proszę, gdyby tylko wiedziała kim Rav jest wtedy by może zrozumiała jego alkoholizm bo to było stresujące, żeby w ogóle oglądać wampiry musiał się potężnie narżnąć a potem o dziwo był albo przyjazny do bólu albo morderca który zabija bez mrugnięcia okiem w stosunku do nich, do ludzi raczej zawsze był przyjazny no chyba że mu ktoś ładuje kosę pod żebra to inna sprawa, faktycznie mieli niezłe to ogrzewanie w domu skoro Samantha była w samej bluzeczce, to chyba podpowiada że powinna pić dalej, tak z pewnością powinna. Aristov nie zacznie jeszcze świecić zabandażowanym torsem bo nie jest na tyle wstawiony i nie jest mu na tyle gorąco. Przykro mi drogie panie, przedstawienie odwołane w takim razie, będzie się trzeba obejść bez tego.
-Czyżbyś chociaż przez sekundę we mnie wątpiła? Pff. - złapał się za klatkę piersiową w miejscu serca odgrywając scene jakby dostał tam strzałę, to było po prostu bolesne, zwątpić że taki alkoholik jak on nie wypije tego pff, toż to obraza majestatu. Pokręcił zdecydowanie głową oczywiście zawieszając wzrok na Ivie w danej czynnościach, ale czy można go winić to jest facet więc to tak jakby nieuniknione. Jak tu nie było nic do podziwiania, właśnie wychlał szklankę wódki, małolatom w gimnazjum by to zaimponowało. Był fajny, palił pił i chodził z zasłoniętą twarzą, mógłby nawet zostać bóstwem w owych okręgach. Chyba nie myślała że da jej skończyć pić? Przecież dopiero zaczynali więc niech się nie nastawia na koniec, obudziła w nim bestie więc będzie musiała z tym żyć. Teraz przyszła jego kolej, więc nalał równo po ćwiartce szklanki i podstawił dziewczynie, ba nawet soku jej nalał nie będzie taki.
-Zawsze wiedziałaś jak uczynić mnie szczęśliwym nie? Wystarczyła flaszka wódki. - zaśmiał się cicho zakrywając usta, czyżby był nieśmiały? Może, a może po prostu nie chciał paradować z uzębieniem przed kobietą, co prawda nie miał jakiegoś niezwykłego ale mężczyznie tak nie wypada. Kiedy już skończył bawić się w barmana, wstał ze swojego legowiska, o proszę wstał a to Ci dopiero. Myślał że będzie większy stojąc? Może chciał ją przytulić? A może nie? To wszystko zależy.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Lis 21, 2012 6:33 pm

Skoro wstał, to mogła się przynajmniej o coś oprzeć, och, cóż za miły stojaczek. Jej by to już wystarczyło, pierwszy raz ponoć boli, ten na szczęście nie bolał. W końcu była wesoła i zadowolona, mimo iż nic specjalnego się nie wydarzyło, nikt się nie potknął, ani nie zaczął plątać się w słowach.
- No wiesz... nie to, że wątpiłam, ale zaczynam się o Ciebie martwić. - powiedziała zawieszona na jego ciele wymuszajac na nim by ją trochę dźwigał. Co prawda nie musiał brać jej na ręce, ale i tak miał na sobie jej ciężar, jak jakiś wielki, 67 kilowy wisior, zwisała na nim wyraźnie zadowolona ze swoich czynów. Jej buzia wykrzywiła się w radosną podkówkę, kiedy nalał ponownie wódki. Nie potrzebowała już więcej, by być zadowoloną, ale nie zaszkodzi jej... chyba? No, ale Rav dziwny, nie spodziewa się że może rzygnąć od nadmiaru? Przecież niektórzy tak mieli, że lubili, lub musieli, zwracać nadmiar takiego trunku.
- Jeśli to Ci daje najwięcej szczęścia, to mogę Ci je dawać prawie, że codziennie - odpowiedziała szczerze, nawet nie bełkotała, ale wciąż się cieszyła. Zdziwiło ją to, że on zakrywa swoją buzie. Zrobiła groźną minę i machnęła łapką by odgonić tę jego rękę, co to śmiała jego uśmiech zasłonić.
- Gdzie zasłaniasz! - skarciła go groźnie - Nie ma tajemnic, przed rudą niczego nie ukryjesz! - zagrzmiała z przymrużonymi znowóż oczami i stanęła bardziej w pionie, przestając już na nim zwisać i stojąc o własnych nogach. Wzięła swoją wódkę i soczek, miło że nalał swoją drogą, po czym szybciutko wypiła jedno i drugie. Chuchnęła potężnie gdzieś w bok, byle nie w twarz i stronę Ravena, bo nie chciała go odstraszyć oddechem. Obcięgnęła nieco koszulkę w dół, by jej się nie podciągała i nie odkrywała ciała, po czym otrzepała ją trochę jakby chcąc zetrzeć niewidzialny kurz. Lekko się zachwiała, aż nóżka lewa oderwała się jej od ziemi, ale jako tako podłapała równowagę. Wyciągnęła ręce wysoko i zaczęła się przeeeciąąągaaać, aż koszulka znowu jej podsunęła się do góry, odsłaniając kawałek bladego, jak na rudzielca przystało, brzucha i mimowolnie wypięła piersi w przód, ale co to tam, normalne widoki. Westchnęła jakby z przyjemnością i opuściła ręce z powrotem poprawiając koszulkę by zakryć ciało.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Lis 21, 2012 6:56 pm

Pewnie, przecież po to wstał, był miły i uczynny a nawet pozwalał się o siebie opierać - dźwigać 67 kilogramów? Serio to takie trudne? Worek cementu + coś tam jeszcze więc nie miała się czym przejmować, ona wcale mu nie przeszkadzała mimo że kusiła o tak kusiła i to jeszcze jak, są niepisane zasady że tak nie wolno zachowywać się przy facecie z wódką w ręku. Biedny Ravuś znów będzie musiał wysilić swoją silną wolę aby nie okazać słabości do kobiet wrr. No prosze, czyli z zasłaniania buźki nic z tego? To aż dziwne że nie ściąga mu tej chusty z twarzy za każdym razem kiedy się spotykają, bo to byłoby wtedy na miejscu gdyż ona jest nieśmiertelna i zawsze na tej jego twarzyczce, dzisiaj jest jakiś wyjątkowy dzień albo ma kaca i zapomniał ją zaciągnąć na pysk. W każdym bądź razie trzeba się zająć swoim gościem nie sądzicie? Tak więc kiedy zabrała mu łapę z twarzy to się do niej usmiechnął skoro i tak nie może się zasłonić to co mu szkodziło, gdy się o niego opierała to też sobie położył ręce na niej a co się będzie, tylko że gdy przytulasz przyjaciółkę musisz być ostrożny jak saper, omsknie się ręka i dupa zbita, tak więc ręce miał mniejwięcej pod biustem ale nie za blisko bo lubił swoją nie czerwoną twarz.
-Nie musisz się o mnie martwić, ta praca mnie wykańcza po prostu. Jestem szczęśliwy gdy tu siedzisz, a nie pije sam do siebie. - uśmiechnął się i co zrobił? Oczywiście, słabość do kobiecych włosów, byle by były długie to się nie odczepi, wlepił łapę w jej włosy i nie chciał odpuścić za nic w świecie, zwyczajnie się bawił, czasami ją pogłaskał nawet, ale cóż każdy ma coś takiego w sobie. Jednak wracając do jej ruchów, no dajcie spokój to przecież była istna prowokacja łowcy, a nie mógł nic zrobić mógł tylko stać i się gapić, jednak żeby się otrząsnąć złapał za butelkę wódki i pociągnął dość spory łyk z flaszki a następnie odstawił na miejsce, krzywiąc się jednak po chwili znów był normalny. Alkohol zabija wszystko co ma powstać tak więc dzięki Ci Boże za jego stworzenie.
-Uhh, tak tego mi było trzeba, już mi jakoś jeszcze lepiej. - wystawił swoje kiełki nie wampirze do niej a następnie rozglądnął się po kuchni, ciesząc się w myślach z powstania tego zacnego trunku zabijającego emocje i tak dalej.
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Lis 21, 2012 7:08 pm

Chusta jej akurat nie przeszkadzała, ponieważ chustą zasłaniał twarz przed każdym, a teraz ręką to ewidentnie tylko i wyłącznie przed nią, a to jej się nie podobało i chciała to zmienić. Po co ma przed nią coś takiego ukrywać, przecież nie zabije jej uśmiechem, nie? Ładny był, ogólnie. Nie tylko uśmiech, a wszystko. W sumie w aktualnym momencie Samancie podobał się nawet wystrój pomieszczenia tak więc nic dziwnego, że i chłopak aktualnie przypadł jej do gustu. Spojrzała na niego kiedy tak agresywnie wręcz napił się wódki z gwinta, matko. Nieobliczalny, nie?
- Słodki jesteś. - stwierdziła z wyraźnym rozbawieniem. Czy wiedziała, że w jakikolwiek sposób na niego działa? Nie, raczej była tego nieświadoma, naiwna, głupia... Na pewno ślepa.
- Troche dziwne, że nie masz dziewczyny, narzeczonej czy też nawet żony. W sumie poza tym, że nadmiernie pijesz, to jesteś naprawdę... świetny. - zakomplementowała z wyraźnym, choć nie mega szerokim uśmiechem przyglądając mu się jakby chciała przejrzeć na wylot. Tak naprawdę patrzyła na jego twarz, na oczy, policzki, brodę, nos, usta. Na włosy, które delikatnie opadały w okolicach jego twarzy. Wszystko.
- Ach, oczywiście nie licz, że będę często z Tobą piła, nie ta głowa i nie ta równowaga, jak widać, tracę ją aktualnie, jeszcze trochę i stracę pamięć to będziesz się musiał mną zaopiekować i co wtedy? - wymamrotała, tym razem rozbawiona swoim zachowaniem i przymknęła oczy jakby ze zmęczenia. Słaba główka alkoholowego rozdziewiczenia, było widać, czyż nie? Oj było i to bardzo. Klapnęła sobie na krzesełku prawie się z nim przewracając i potrząsnęła głową jakby chcąc się trochę ogarnąć. Jego mizianie po jej włosach było bardzo miłe toteż nawet lekko się nadstawiła, z tym swoim rudym łebkiem.
- I tak się martwię o Ciebie, skoro Ty tak sam, codziennie... Nie szkodzi Ci to? Nie chciałabym by było coś źle z Tobą, no wiesz... Nie chcę potem płakać, jak coś Ci się stanie. - powiedziała poważnie i bardzo szczerze, a na jej twarzy wymalowało się zmartwienie i znowu to lekkie przygnębienie. Podniosła wzrok by na niego spojrzeć. Naprawdę nie chciałaby by coś mu było. W końcu w pewien sposób jej na nim zależało, nikt lepiej nie potrafił się troszczyć o nią niż on.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Sro Lis 21, 2012 11:22 pm

Gdyby przeszkadzała jej jego chusta to przecież nie mogła by znieść tego że chodzi z nią prawie jak ze swoją żona którą trzyma zawsze przy sobie, ale taki już był co poradzić, ten piękny ryjek trzeba w końcu ukrywać nie? No wiesz co, znów mnie ranisz podoba Vlad tylko jak podoba Ci się nawet otoczenie toż przecież zniewaga o. Owszem czasami musiał sobie pozwolić wypić za dużo aby nie myśleć o pewnych sprawach a to przeważnie działało, a jak nie działało to pił dalej aż przestawał myśleć i budził się na drugi dzień, jednak teraz w tym przypadku nie było to aż tak extremalne po prostu był ze swoją przyjaciółką i czasami nie mógł się powstrzymać od różnych myśli ale przecież każdy tak ma wiec to niczyja wina.
-Oczywiście że jestem słodki, zapomniałaś dodać do tego mojej skromności. - zaśmiał się w swoim stylu gdyż to było przynajmniej wiadomo kiedy żartuje i nie wolno tego brać na poważnie, bo gdyby każdy brał jego sarkazm,ironie oraz cynizm na poważnie to prawdopodobnie nie miał by żadnych znajomych a to już by było smutne. Jej kolejne słowa na początku odebrał tak że powinien się zapaść pod ziemie w związku z tym że nie miał swojej wybranki, czyżby nie umiał jej znaleźć? Ale kolejne słowa przyniosły już raczej ukojenie tego a bardziej sprostowanie, powiedziała że jest świetny. Teraz to mało nie rozpłynął się w swoim własnym świecie zawyżonego ego i podobnych zjawisk ale cóż pasowało wrócić do normalności. Przyłożył palec do jej czoła z uśmiechem.
-Wtedy się Tobą zajmę, może nawet pozwolę Ci spać w legowisku bestii a sam pójdę na kanapę a to byłby wielki zaszczyt. - zabrał palec z jej czoła a następnie władował ręce w kieszeń obserwując ją uważnie. Jej zachowanie było co najmniej dziwne, czyżby nasza kochana Samantha się spiła i nie potrafiła utrzymać równowagi? To urocze, tym razem bez sarkazmu to według niego było naprawdę urocze. Potem jednak przyszła chwila na powagę, a to już nie było ciekawe, czemu jej się pogorszył stan, ale to było z jednej strony kochane że martwiła się o niego jak o kogoś ważnego, dość miłe a przynajmniej dawno mu nie znane. Postanowił nawet do niej podejść, stanął dość blisko niej gdy tak sobie siedziała i położył łapsko na czubku jej głowy, a następnie rozczochrał jej włosy, unosząc następnie jej podbródek w górę i spojrzał jej w oczy.
-To słodkie, ale nie musisz się martwić jestem jak pieprzony Kojak albo robocop, niezniszczalny. - nie mógł co prawda jej tego obiecać, ale na tą chwile postanowił to zrobić gdyż nie lubił gdy bliskie mu osoby bywały smutne, a zwłaszcza gdy to było z jego powodu. Ravka ciężko skrzywdzić, no może czasem dostanie kosę pod żebra w czasie pijackiej bójki ale wampiry na razie siedziały spokojne więc większego zagrożenia nie było.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Czw Lis 22, 2012 11:18 am

No pf, pewnie, że się spiła! Wiele jej w końcu nie trzeba do tego, a i tak nieźle sobie radzi, bo nie czuje wewnątrz, że zaraz zwróci to, co właśnie wypiła. Czuła się nawet dobrze, poza tym, że było jej cholernie gorąco i nie potrafiła w stu procentach utrzymać odpowiedniej równowagi, więc gdy stała to się chwiała, a jak miała wykonać jakiś ruch, to to był komizm w czystej swej postaci. Na szczęście w akrualnej chwili siedziała, a do tego jej równawaga nie potrzebowała więcej świadomości, niż miała w aktualnej chwili. Wszystkie jego gesty były dla niej miłe, aż po prostu by się chciało wzruszyć nadmiernie, no bo co jak co, ale takie dbanie i troska były urocze i kochane, prawda? No kto by się nie rozpłynął. Lepszego przyjaciela wymarzyć sobie nie mogła, a jakby jeszcze jej wiedza o istnieniu wampirów się poszerzyła, w sensie, że w końcu by to do niej dodarło, plus dowiedziałaby się, że właśnie jej przyjaciel jest łowcą... Chyba by mu z łóżka nie wyszła... Albo spod łóżka, żeby nie było żadnych skojarzeń, bo chodzi tu raczej o poczucie bezpieczeństwa, a niżeli coś więcej, no... ekhem. Właśnie.
Kiedy podniósł jej bródkę no to co no, spojrzała na niego. W to co powiedział uwierzyła bez zastanowienia, czemu miałaby mu nie wierzyć? Ale jeśli mu się jednak coś stanie, no to sama nie wiedziała, czy najpierw się na niego rzuci by go pobić jeszcze bardziej krzycząc, że jej obiecał, czy po prostu się zaryczy, przytuli i nie puści nigdy nigdy, by następnym razem nic się nie stało, a nawet będzie do niego dzwonić co godzina by się upewnić, czy wszystko jest ok. Uśmiechnęła się więc lekko unosząc kąciki ust i kiwnęła głową na znak, że mu wierzy i ma nadzieję, że to co mówi, jest prawdą. Dla niej aktualnie po takiej porcji wódki, choć była mała to dla niej wielka, uwierzyła by nawet, jakby powiedział, że jest Batmanem, a co tam. Ona jest Władcą Utopii i każdy szczęśliwy.
Jedynie to zmierzchwienie jej włosów było niefajne, bo szybko wzięła swoje zgrabne rączki i zaczęła te rude kłaczki migiem układać, by nie wyglądała jakby ją piorun strzelił, albo jakby się tarzała po podłodze i ciągała za włosy z jakąś zazdrosną wywłoką.
Kiedy już jej włosy były "w miare ujdzie" wstała chwiejnie, ale że Rav był blisko to się o niego oparła, a w sumie to się przytuliła, bo tak było łatwiej.
- No to prowadź, do legowiska bestii - wymamrotała i czknęła, aż na chwilę jej ciało podskoczyło. Zakryła ręką usta i zawstydziła się - Ups. Albo to nie, muszę się napić, bo mnie czkawka zaatakowała - wypluła z siebie słowa zmieniajac tym samym zdanie na temat pójścia do sypialni. Dalej uśmiechała i stała nieruchomo przytulona do niego jakby nie wiedziała jaki ruch teraz wykonać. Czy iść gdzieś, czy z powrotem usiąść... Ponownie czknęła.
- Pijmy! Trzeba to zabić! - dodała szybko po tym jak czknęła i wspięła się ciągnąć łapkami za jego górną część odzieży by przybliżyć się buzią do jego twarzy i patrząc na niego nieco z dołu uśmiechnąć się mrużąc zielone oczka.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Czw Lis 22, 2012 11:44 am

Ciekawa historia, nie dość że jest na skraju między podłogą a możliwością utrzymania postawy stojącej to chce dalej pić, zresztą kim on jest? Jej ojcem żeby jej zabraniać? Raczej nie w takim wypadku nie miał innego wyjścia jak się zgodzić. Co do wampirów to pewnie się dowie w swoim czasie i to pewnie nie od niego bo uważał osobiście że czego oczy nie widzą tego sercu nie żal więc nie miał powodu aby jej to mówić i nie potrzebnie straszyć, zwłaszcza żę patrzyła by za siebie non stop żyjąc w ciągłym strachu a to trochę niefajne. Ta pewnie, bez skojarzeń, jesli miałbym nie kojarzyć to trzeba było w ogóle nie umieszczać tych słów teraz będę czarno myślał o tak, bardzo czarno ale cóż na szczęście Rav tego słyszał więc przynajmniej on ma spokój w tym momencie. Legowisko jest jego i udostępni je tylko wtedy kiedy nie będzie miał wyboru zresztą nie dlatego że z nią było coś nie tak a raczej dlatego że trzymał tam cały arsenał a to raczej nie jest hmm przyjazny widok prawda? Trochę dziwnie jak z kimś pijesz wódkę a potem gdy patrzysz dalej ma przy sobie tyle żelastwa jakby robił za pięcioosobową armie. Dlatego też postanowił na razie odpuścić ten pomysł gdyż nie chciał biedaczki zbytnio przestraszyć jaki to jest groźny i w ogóle wrr.
-Chcesz pić dalej? Jesteś albo odważna albo przestałaś już myśleć. - zaśmiał się cicho spoglądając na nią i nawet pokręcił głową rozbawiony, przecież będzie ją zbierał z podłogi, a może jest silniejsza niż się wydaje? Może przetrwa kolejną falę trunku w sobie? No no, trzeba chyba zrobić zakłady stawiam dziesięć do jednego że padnie na ziemie ale kobiecie się nie odmawia, wiesz dżentelmen i te sprawy. Postanowił jednak spełnić jej życzenie mimo wszystko i jak zwykle pobawił się w barmana, wymarzona praca dla niego tylko że to on by chlał zamiast podawać drinki ale to taki szczegół, rozlał wszystko ja trzeba do szklanek nie zapominając o soczku bo gdzie by tam.
-Legowisko jest niebezpieczne więc to musi być ostateczność skarbie, tak między nami.Cóż, skoro jesteś pewna to na zdrowie niech Ci to przynajmniej wyjdzie, tylko nie wiń mnie za to na następny dzień. - zaśmiał się cicho, oh tak pierwszy kac to musiało być doświadczenie, dwa dni miał wirówkę w głowie gdy kładł się spać jakby wstawał i upadał to było bardzo wspaniałe uczucie, poza tym że wszystko boli i chce się pić jak psu j... biegać. W między czasie odpowiednio ją powytulał oczywiście nie zapomniał by o tak ważnej czynności, tylko myślałem że to logiczne ale tak na wszelki wypadek wspomnę. Co do jej czkawki, nie ma to jak pijacka czkawka w przypadku kobiet to takie słodkie kiedy wiedzą że już przesadziły a piją dalej, teraz jest stuprocentowo pewny dlaczego się przyjaźnią.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Czw Lis 22, 2012 12:08 pm

No tak, co racja to racja! Nie chciałaby zobaczyć arsenału jakim zapewne Vlad mógłby się pochwalić. Może kiedyś kiedyś, w dalekiej przyszłości, gdy się dowie co tak naprawdę na tym świecie się wyprawia i zrozumie, to będzie chciała zobaczyć? W sumie, zawsze jej się podobali wojskowi i ludzie w mundurach, więc zapewne gdyby rzuciła spojrzeniem na broń, to by się nie przestraszyła, ale... to nie teraz, kiedyś. Teraz na pewno by się poczuła dziwnie, no bo jak to, jej idealistyczny przyjaciel ma broń? Niemożliwe, przecież on jest taki kochany, uroczy, czuły, ciepły, troskliwy, och i ach, ideał~! Nie wyobrażała sobie, że mógłby być kimś, kto walczy, zalewa siebie i innych krwią, bądź bije się po barach na pięści, czy po polach na śmierć i życie. Nie, takiego jego sobie nie wyobrażała.
- Myśleć? - spytała jakby nie załapała tego słowa w ogóle, co chyba było dość jednoznaczne. Tak, przestała myśleć, nawet się zastanawiać, ale dla niej w aktualnej chwili było to fajne... Był środek nocy, więc jej to pasowało, ale jak się niedługo pojaśni i w ogóle, wstanie ze snu czy nawet spać nie pójdzie, ale alkohol przestanie działać tak jak teraz, to dopiero wtedy poczuje ból poalkoholowej imprezy.
- A tak, myśleć! - dodała i klepnęła się w czoło w miare możliwości, bo przecież wręcz się opierała o Ravena by nie upaść z powrotem na krzesło, czy tam broń boże, wyrżnąć o podłogę! - No nie powiem, chuuu... No słabo z tym słabo... - stwierdziła jakby była poważną Panią Profesor, która analizuje wpływ faz księżyca na wędrówki pingwinów na północ, po czym weschnęła tak głęboko, że prawie odepchnęła mężczyznę swoimi napełnionymi poprzez płuca piersiami. A potem wypuściła swój wyziew gdzieś w drugą stronę, bo bez wątpienia śmierdzi. Ponownie czknęła.
- Wkurwia mnie to już. - stwierdziła wściekle chyba pierwszy raz przeklinając, bo jej się to zazwyczaj nie zdarza. Jest taka miła, kulturalna i poukładana, że można by w tym momencie się zaszokować i krzyknąć "Rany, Samantho ! Zachowuj się!". Ale chrzanić to, nie była już w domu z rodzicami i wydawała się być na aktualną chwilę bardzo z siebie dumna, choć nic ambitnego nie robiła. Chlała do upadłego... Żadne ambicje!
- Jak to legowisko niebezpieczne? - spytała patrząc na niego podejrzliwie i starając się stanąć przed nim o własnych siłach, blisko, ale by się nie opierać. No, więc musiała się oprzeć biodrem i ręką o stół, bo jednak o cokolwiek musiała. - Zabija? - spytała konspiracyjnym szeptem przybliżając do niego swoją buźkę jak gdyby nie chciała by ktokolwiek to usłyszał. Ponownie czknęła podskakując, ale dalej mrużyła oczy jakby wyczekując odpowiedzi, co tam takiego niebezpiecznego. Może pomoże my walczyć z legowiskiem? Nikt nie będzie jej krzywdził przyjaciela!
Pewnym siebie ruchem wzięła szklaneczkę z wódką i wypiła jednym ruchem, ale gdy chciała popić sokiem to znowu czknęła i tak nią rzuciło, że trochę wylała sobie na bluzkę, jednak aktualnie się nie przejęła, bo ją paliło w gębie i reszte co miała to wypiła po czym oba naczynia odstawiła.
- Ajjj, flejtuch ze mnie - stwierdziła trochę olewczo patrząc na plamę na bluzce - Kto by chciał, żonę flejtucha, hehe - zaśmiała się głupio wciąż wgapiając wzrok w bluzkę, albo w swoje piersi, trudno powiedzieć - Dobra to ten, zdejmuję! - oznajmiła jakby to było coś niebezpiecznego i zaczęła chwytać bluzkę by ją ściągać przez głowę, ale że była trochę zalana, no to jej to szło jak krew z nosa.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Czw Lis 22, 2012 12:37 pm

No wiadomo, może w jej oczach obraz Ravena był to wyidealizowany człowiek który jest bardzo grzeczny i przez myśl nie przeszłaby mu agresja, ale tacy są ludzie każdy z nich ma swoje małe sekreciki o których "zapomni" się wspomnieć jak na przykład Aristov zapomniał napomknąć że jest rzeźnikiem i odcina ludziom dłonie ale to już inna sprawa dużo dalsza o której mimo alkoholu nie zamierzał mówić. Co najwyżej mógł powiedzieć jak już się schla że widział ostatnio "fajną dupę" gdy wracał z baru i to będzie jego historia na całą noc. Czy tym określeniem miał kogoś konkretnego na myśli, a może może. Ta pewnie jakby musiała się przejmować swoim językiem w towarzystwie Aristova, jakby rzeczywiście o to dbał, kobieta jest fajna wtedy kiedy nie klnie bardziej niż facet w tym przypadku nie klnęła bardziej od niego więc nie widzę żadnego problemu. Co do broni hm? Pewnie że kiedyś się pochwali jednak to nie był ten dzień jak już mówiłem nie chciał płoszyć biedaczki bo szkoda by było pić do lustra znowu.
-Bardzo niebezpieczne, to środowisko tylko mnie akceptuje. Wiesz, tak jak to się zwie, asymilacja czy coś tam. - skinął głową jakby odkrył w sobie geniusz naukowca co prawda był trochę naprany więc teraz mogło mu się wydawać że powiedzenie, "ej mała gdzie tak zapierdalasz" było by zajebistym podrywem ale cóż, nie wolno go za to winić, a zresztą Samantha również chyba nawet nie skojarzy że to co powiedział było głupie bo sama nie była w lepszym stanie, on był w fazie gadania głupstw a ona? hoho, kto to wie jak daleko zawędruje po tej szklance. Nie no,kobieto mówiłem coś o prowokacji przecież, tak nie można - biedaczek przez Ciebie będzie musiał się zamknąć na parę minut w pokoju jak dalej tak będziesz robić. Przecież jednak nie będzie się odzywał, to facet więc to chyba logiczne jakby był kobietą to mógłby rzecz że bardzo irytują go jej zachowania w stosunku do kobiecego Rava, ale pierdolenie wcale tak nie powie.
-Oblanie się sokiem to jeszcze nic strasznego, bywałem w gorszych sytuacjach ale wiesz, to tajemnica nie? - zaśmiał się bo przecież to zdanie nie miało najmniejszego sensu ale jak to mówią że teraz przemawia przez niego Smirnoff a nie wnętrze Vladka.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Czw Lis 22, 2012 1:00 pm

No masz Ci los, nawet nie powstrzyma przyjaciółki przed rozbieraniem się, no pięknie pięknie, to się nazywa przyjaciel ! Ale nie to nie, biedny bezmózg najwyżej potem będzie się wstydził pounika przez 3-5 dni i może jej przejdzie, jeśli do jej rudego łba w ogóle dojdzie co ona wyczynia tam. No, czasem wypadałoby powstrzymywać naprute dziewczynki, w dodatku nieletnie, przed dziwnymi wyczynami, a nie się patrzeć i czekać na dalszy rozwój sytuacji.
Ale cóż, wolna wola o to przedstawienie cyrk, po którym Samantha będzie się wstydziła po wsze czasy.
Nastolatka tak więc po długiej walce ściągnęła swoją koszulkę i rzuciła ją na krzesło. Tym razem nie miała już sił i mózgu, by to jakoś ładnie ułożyć czy coś, więc olała to totalnie, jak zazwyczaj nie miała w zwyczaju. Pozostała w samym fioletowym staniku z czarną koronką, jej piersi teraz to wyglądały na jeszcze bardziej pełne, krągłe i jędrne, niż pod ubraniem, ale... kto by się tam przyglądał, nie?
No nie będę już mówić, po co by się miał w pokoju na pare minut zamykać, to trochę podejrzane... No ale ok. Nic przecież nie mówię.
- A wiesz... ja miałam dziś randkę, o! Tego Ci zapominiłałałam *czkawka* powiedzieć. - wymamrotała kiwając się trochę i spojrzała na stół. Wódka się skończyła. Zwinęła usta w smutną podkówkę i pociągnęła nosem.
- Kochaaanie, skończyło się...~ - zamarudziła i wzięła w swe piękne dłonie pustą butelkę którą wtula między cyce i zaczęłą ją głaskać.
- I co ja teraz biedna zrobię bez Ciebie. - dodała wzdychając, co sugerowało, że jest wiecznie nieszczęśliwa. Ofiara losu, smuteczek bo jej się pićku skończyło, a zaczynało jej smakować. - Chodźmy się kochać. - wymruczała wyraźnie dalej tuląc pustą butelkę po wódce i czule ją głaskając i przyciskając do piersi. Nie wiadomo w sumie do kogo ona to mówiła i co miała na myśli, ale każdy mógł sobie pomyśleć co tam mu się żywnie podobało, aktualnie rudowłosej to, delikatnie mówiąc, zwisało, jak nie jednej starej babie cyc, o!

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Czw Lis 22, 2012 1:22 pm

Dobra, pewnie będzie tego żałował dłuuuugi czas bardzo długi czas ale cóż przyzwoitość wygra tym razem z instynktem. Otrząsnął się jakby w momencie z tego wszystkiego gapiąc się na Samanthe przez chwilę po czym podszedł do lodówki którą otworzył dość szybkim ruchem wyciągając dwie butelki piwa, końcówkę jednej wsadził w zęby i otworzył o nie, cóż miał mocne zęby więc się nie musiał martwić o konsekwencje. Potem podszedł do stołu stawiając obie butelki na nim a następnie znów poprowadził wewnętrzna walkę między przyzwoitością i troską o dziewczynę a instynktem. Ściągnął z siebie koszulkę bo w końcu i tak miał bandaż na całym brzuchu wokół, więc nie będzie całkiem pół nagi, oraz ubrał ją na przyjaciółkę gdyż nie zawsze jego silna wola potrafiłaby to przetrwać.
-Mała rada skarbie, znamy się trochę ale nie rozbieraj się przy facetach jak się napijesz bo to źle działa na nich. - uśmiechnął się do niej i następnie znów pogłaskał ją po głowie niczym wujek dobra rada. Oszczędzi sobie wyrzutów sumienia a jej wstydu, czyż on nie był kochany? No nie powiecie mi że nie za nic w świecie więc odpowiedź była tylko jedna. Usiadł przy stole na jednym z krzeseł biorąc butelkę w ręce i popijał co jakiś czas, za dużo tego stresu o tak stanowczo za dużo jak na niego. Biedny niezdecydowany chłopczyk który nie może się namyślić czy tak czy nie ale za to zachował się jak pieprzony rycerz imieniem Sir Alrik albo jakiś inny, koniecznie Sir! W głowie jednak cały czas słyszał słowa swoich myśli "Ty kurwa debilu, jak mogłeś nie wykorzystać tego" no cóż taki już był.
-Nie będę Cię za każdym razem ratował, a zresztą kochanie się butelką to zły pomysł, ona się przed Tobą nie otworzy jak jest już pusta. - zaśmiał się cicho przecierając oczy jakby chciał wytrzeć ten lekko zamazany obraz, nawet mu się udało wrócić do powagi, byłby dużo szczęśliwszym człowiekiem z guzikiem wyłączenia myślenia albo uczuć wtedy to byłoby po prostu zbyt piękne. Zabrał jej z rąk pustą butelkę z cynicznym uśmiechem oraz wskazał na butelkę piwa, jak będzie chciała to się napije a jak nie to nie, jej wybór. Jednak wyraz zadowolenia nie znikał mu z twarzy w końcu sobie popatrzył na biust to czemu ma być nieszczęśliwy, trzeba szukać pocieszenia wszędzie.
-Randkę mówisz co? Z kim? Ciekawość mnie po prostu zabija, tyle że wiesz jak nie będzie dobry dla Ciebie to wypadki chodzą po ludziach. - dbał o nią nie? Dlatego w sprawach partnera też będzie o nią dbał, bo taki już Raven był a zresztą i tak nie miał nic lepszego do roboty bo oświata siedzi cicho i nie dzieje się nic, więc hulajdusza. Palił, pił do upadłego. Ah Ci łowcy.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Czw Lis 22, 2012 1:40 pm

Mało ogarniała, ale kiedy Rav założył jej koszulkę, bo to było pierwsze co ją ocknęło z letargu, to się uśmiechnęła i ucieszyła. Lubiła mieć na sobie fajną koszulkę, taką męską i za dużą i pachnącą nie nią, a kimś innymi. Tak więc była zadowolona, a jego dobrą radę nie tyle zlała, co po prostu machnęła na to ręką.
- Oj dobra dobra, przecież ja jestem wstydliwa, w życiu się nie rozbiorę. - powiedziała poważnie, a czkawka jej zdecydowanie przeszła. Chyba nie brała Rav'a pod kategorię "facet" a "przyjaciel", a to jej trochę mieszało w inteligencji, a raczej głupocie na aktualny moment patrząc. - A jak to na Ciebie działa? - spytała jakby z przebłyskiem w mózgownicy i podniosła głowę by na niego spojrzeć. W rzeczywistości, mimo iż się wydawało, że łapie słowa i je rozumie, wcale tak nie było. Na zabranie jej butelki tylko jęknęła nieszczęśliwie jakby ktoś właśnie zabrał miłość jej życia i zepchnął z przepaści śmiejąc się przy tym złowieszczo. Oh no, jak on mógł zabrać jej skarbuś?
- No, w sumie... Ale butelka nie wyjdzie nagle z kawiarni mówiąc "Sorry, ważny telefon, nara bejbe mam Cię w nosie" ! - zagestykulowała teatralnie jakby kogoś przedrzeźniając, no cóż, randka była krótka, wiadomo już czemu i niby mogła by być fajna, ale nie była. Sami westchnęła, usiadła na stole obok otwartej butelki piwa, ale nie była co do niej przekonana.
- Chyba się nie miesza, ne? - spytała, no bo to on był ekspertem od chlania, a nie ona. Wzięła uścisnęła w dłonie jego koszulkę i przystawiła do buźki przymykając oczy. Wciągnęła powietrze jakby chłonąc inny niż swój, płynący z niej zapach.
- Ojtam z kim, z kim. Nutty, zielone włosy, jaskrawe do bólu ubrania, mojego wzrostu, trochę dziwny. Ale miły nawet. - wymamrotała w koszulkę której część wciąż trzymała przy ustach i nosie i zamarła jakby się zastanawiając. Dopiero po chwili się ocknęła i zerwała się gwałtownie wstając ze stołu po czym zaczęła wręcz macać Rava po jego bandażu, po brzuchu, bokach i tam gdzie się znajdował, zupełnie jakby chciała by jej dotyk leczył.
- Jezuchryste, co Ci się stało?! Boli Cię? Jak Ci mogę pomóc? Skąd to masz w ogóle? Ktoś Ci coś zrobił? Czemu mi nie powiedziałes?! - biadoliła jakby ockniona lekko po wódce, może trochę wracało jej zmysłów, ale to minimalnie, na pewno czuła się lepiej, mniej się chwiała, co nie zmienia faktu, że jak zeskakiwała migiem ze stołu, to prawie się przewróciła, ale jednak lekcje wf'u zrobiły swoje i zachowała równowagę z talentem lekkoatletki.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Apartament Ravena   Czw Lis 22, 2012 2:28 pm

Może nawet w swojej dobroci pozwoli jej owy przedmiot zatrzymać, ale tylko dlatego że ją naprawdę lubił, co prawda jeszcze chyba ma jakieś koszulki bo gdyby nie miał to już by było gorzej. W pewnej chwili zaczął mu wibrować telefon, zrobił to szybko, wyciągnął przeczytał i odpisał chowając go z powrotem do kieszeni i zapomniał o całej sprawie. Mimo tego kim dla niej Raven jest to i tak musi uważać, czasami wiadomo jak to wychodzi z przyjaźnią damsko-męską jednak jak na faceta to trzymał sie tego zajebiście w formie. Spoglądnął na butelkę piwa która leżała na stole po czym wzruszył ramionami, będzie więcej dla niego bez wstawiania do lodówki.
-Nie miesza się, to racja zwłaszcza w przypadku twojej niedoświadczonej główki. - uśmiechnął się spijając parę łyków ze swojego piwa a następnie odstawił butelkę na stół patrząc się w nią jak w bożka. Jej kolejna reakcja była dziwna, on właściwie zapomniał o tej ranie sprzed paru dni, ale nie dało się ukryć bandażu to fakt. Na jej słowa tylko delikatnie się uśmiechnął po czym zrobił obojętną minę. Nie zamierzał jednak okłamywać jej przynajmniej co do tego, bo troche głupio by to wyszło jakby większość co mówił było nieprawdą, nie mógł powiedzieć jej o większości rzeczy bo tak mu nakazywały przykazania łowcy wampirów ale to była zwykła akcja w barze.
-Dostałem kosą w bok za zgrywanie bohatera, ale wiesz jak to już bywa ze mną. Zawsze staram się pomóc nie? - przechylił głowę spoglądając teraz na dziewczyne, była wyraźnie przestraszona, może po prostu nie była przyzwyczajona do czegoś takiego mimo że dla Vlada to była raczej codzienność więc można powiedzieć że nie przejmował się tym na tyle ile powinien. Nie jest z cukru to sie przecież nie rozpuści, a zabliźnionym ciałem można poszpanować wsród kobiet więc nawet plus dla niego.
-Ej spokojnie, nie chciałem Cię po prostu martwić to nic takiego. - położył rękę na jej buźce z uśmiechem jakby chciał ją trochę uspokoić bo w istocie nie było się czym martwić, tym bardziej że to stara rana, parę dni to jak wieczność dla rany. Wystarczająco musiała się martwić swoimi sprawami żeby jeszcze jego niańczyć, oh gdyby przypadkiem próbowała to było by dla niej bardzo ciężkie życie. Co do jej randki, Nutty co? Nie znał go ale jakby jej zrobić krzywdę to tak jakby podpisać na siebie wyrok, wystarczył cynk do oświaty łowieckiej a miałby na plecach oddech wszystkich łowców z okolicy, jednak ta robota miała swoje zalety.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
 
Apartament Ravena
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: