IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mega-jacht

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Nie Sty 20, 2013 3:09 pm

Czyli wciąż był dla nie zły i niedobry, tylko udawał, że jest inaczej. Zapewne jedna jej odmowa na coś, lub góra trzy, i już się skończy dobry i kochany Pan-Przyjaciel. No cóż, Yuu o tym nie wiedziała, przynajmniej na razie, więc nie robiła ku temu nic. Nie miała takiej potrzeby, w końcu był dla niej dobry i miły, tak? Albo przynajmniej tak jej się wydawało.
Zapamięta to, że jej się źle kojarzy, no przynajmniej tyle. Ona sama nie ciągnęła tego tematu, jednakże pozbywanie się kogoś kojarzyło jej się z czymś złym u niego, a chciała spojrzeć na niego od drugiej strony, jakby z nadzieją, że owa strona w ogóle istnieje. A czy istaniała? Trudno było jej to powiedzieć, on sam nalepiej siebie znał, wiedział, czy potrafi być dobrą personą, czy po prostu wszystko było na pokaz, na potrzeby gierki, jaką być może śmiał dalej prowadzić.
No cóż, zmiane w jego zachowaniu po spytaniu o byciu samotnym dało się jednak zauważyć. Może nie to, że zamarł na chwilę w skupieniu ani nic z rzeczy, co tam przy barku wyprawiał, po prostu nagle zaczął się cieszyć i uśmiechać, jakby towarzystwa miał wbrud, po prostu jakby nie mógł się wręcz opędzić od pięknych kobiet, czy też nagadać się w towarzystwie męskim. Dlatego to akurat było dziwne, w sumie Yuu pewnie podobnie by zareagowała, jakby chciała skłamać. Zresztą, no proszę was - jacht był istnym statkiem widmo, gdzie tutaj brak samotności? Już oczywiście pomijając fakty seksualne, chodzi po prostu o to, by móc z kimś porozmawiać, albo wstać rano z myślą, że być może ktoś czeka w jadalni, albo siedzi w salonie i zawsze można otworzyć mordkę nie tylko do mebli, ale i do żywej osoby.
- Czyli masz kogoś, komu na Tobie zależy? To dobrze. - spytała i skwitowała zarazem. Nie miała zamiaru się w to zagłębiać, ani dopytywać, ani oczekiwać odpowiedzi. Skoro mówi, że nie jest taki sam, no to nie jest! W sumie, może ma jakąś narzeczoną? Ale nie, chyba nie... Choć cholera wie te wampiry, mają kogoś, a i tak się obściskują do innych, nie wiadomo też jaki stosunek mają do służek, przynajmniej blondyna tego nie wiedziała... Ale pewnie się przekona i jeszcze pożałuje. Ale, oby nie~
Och, kiedy przyniósł te kieliszki, to na początku naturalnie myślała, że to jest wino i mimo iż na alkohol nie miała ochoty, to pewnie by nie odmówiła, w końcu, to nic strasznego, a sam fakt w jaki wymusił na niej by nie mogła odpowiedzieć inacze, był no cóż... Widoczny gołym okiem. Najpierw się pyta, a potem się nalewa, jeśli ktoś powie twierdząco, a nie pytanie dla pytania, by nie było... Gorzej jednak, kiedy do Yuu dotarło, że to jest krew. Okropność! Ona od wielu lat nie piła już krwi, może dlatego była słabsza, ale po prostu...fuj, nie! Żywiła się tabletkami krwi i nie mogłaby znieść, gdyby żywiła się ludźmi. Nie, nie, nie! To tak, jakby wegetariance podstawić pod nos pieczeń z kaczki i powiedzieć "żryj". - Nie, ja nie piję krwi. - odpowiedziała z lekkim obrzydzeniem, nawet przerażeniem! Dopiero potem zorientowała się, jak to musiało zabrzmieć głupio. Wampir który nie pije krwi, no naprawdę, nic tylko się śmiać, prawda? Wzrok jej utkwił w jednym z kieliszków, który to właśnie był napełniany. Patrzyła jak czerwona ciecz o woni potwierdzajacej czym tak naprawdę jest, pomału wypełnia czyste do tej pory szkło, brudząc je swym szkarłatem.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Nie Sty 20, 2013 4:17 pm

No bez przesady... To, że się droczy nie oznacza, że jest zły i niedobry! Po prostu jest prowokowany do takiego działania przez jej nieposłuszeństwo, które drażni wiekowego wampira bardziej niż powinno, chociaż nawet przed samym sobą nie chce się do tego przyznać. Stąd te złośliwości i gierki... Trochę inna historia była z jej bratem, tam faktycznie dał się ponieść emocją, ale to był dość nieprzyjemny okres w jego życiu stąd takie... okrutne zachowanie. Dzisiaj żałował, jednak jednocześnie doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że rozpamiętywanie przeszłości do niczego nie prowadzi.
-Zależy... na mnie? - To było wszystko, co powiedział na ten temat, ale najwyraźniej wampirowi przez głowę nie przeszło, że komuś może aktualnie na nim zależeć. Pierwszy raz pomyślał o tym w ten sposób, bo dotąd patrzył na to jak zwykły obowiązek - w końcu w większości, mówiąc że ma kogoś, chodziło o jego sługi.
Krew wypływała leniwie z butelki, zapełniając z wolna pierwszy kieliszek mniej więcej do połowy. Wtedy przestał nalewać i najpewniej sięgnąłby do drugiego gdyby nie odpowiedź kobiety. Brew wampira uniosła się do góry słysząc słowa blondynki, jakoby nie piła krwi. Spojrzał na nią z lekkim zawodem. - No nie żartuj - Jęknął niczym dziecko, któremu powiedziano, że nie dostanie nowej zabawki. I mimo tego, co powiedziała... przesunął butelkę nad drugi, jeszcze pusty kieliszek. - Chociaż odrobinę? - Kropelka szkarłatu spadła na ściankę kieliszka powoli spływając do jego wnętrza. Nic więcej z niej nie wyleciało, a sam wampir wydawał się jedynie chcieć zobaczyć, jak Yuu na to zareaguje. Naprawdę czuła obrzydzenie do krwi? Bo takie właśnie odniósł wrażenie, ale z racji tego kim oboje byli nie chciał z początku uwierzyć - Czy może wolisz moją? - dodał odkładając butelkę na stół. Ciężko było stwierdzić czy mówi poważnie czy żartuje, jednak na jakąś odpowiedź czekał. Zbliżył się nawet do niej z jednym kieliszkiem, tym pełnym, i spojrzał na nią z góry z zaciekawianiem wymalowywanym na twarzy.
Jak mało o niej wiedział... Zmieniła się kompletnie przez te lata i trochę żałował, że nie zainteresował się tymi zmianami wcześniej. Parę myśli przemknęło mu przez głowę w oczekiwaniu na reakcję. - Nie jest ci niewygodnie w tej kurtce? - rzucił jeszcze, zwracając uwagę na fakt, że wciąż jej nie zdjęła.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Nie Sty 20, 2013 4:39 pm

No w sumie, to i dziwne, że jej odpowiedział w ten sposób. Zupełnie jakby nie wierzył, że kiedykolwiek komuś mogłoby na nim zależeć. Serio tak nie było? Nigdy? A może tak dawno, że nawet nie pamięta. No bo tak odebrała ową odpowiedź kobieta. Jakby sam nie wierzył w to co usłyszał, jakby takie coś było totalnie niemożliwe. A przecież musiał być ktoś, komu zależało na nim... Chociaż w sumie, na Yuu też nikomu nadto nie zależało, więc mogła w końcu, po krótkich refleksjach nad jego odpowiedzią, zrozumieć to. Ex-mąż miał ją w dupie, syn nawet jej synem nie był, no i też miał ją gdzieś. Brata nie miała, ojca i matki też. Ot, taki samotny ludek. Znalazłby się pewnie jakiś znajomy miły, czy przyjaciel! Ale czy im zależało? Nikt nawet się do niej nie odzywał.
Z tą krwią, to się po prostu z nią drażnił i prowokował. Wiadomo, że każdy wampir poleci na krew, czuć jej woń to już było drażniące. Same oczy Yuu zaczęły po pewnym czasie zaprzeczać jej słowom zmieniając swą barwę ze złotej na szkarłatną. Przełknęła głośno ślinę, uśmiechnęła się słabo patrząc na blondyna. Pewnie jakby teraz spróbowała krwi to stałaby się na nią zachłanna, w końcu nie piła jej tak długo, nie chciała. Szczerze mówiąc to teraz też nie miała takiej ochoty i fakt, wyglądała, jakby ją to brzydziło, w sumie w pewnym stopniu było to prawdą, jednak natury łatwo nie da się oszukać. Patrzyła na kroplę krwi spływającą po ściance naczynia w spokojnym tempie, subtelnie zaznaczając na niej swoją krwawą ścieżkę ku dnu naczynia. W sumie to nie mogła oderwać od tego wzroku, nawet jej oddech przyspieszył. Mogłaby teraz zachować się jak poziom E, zacząć ciężko dyszeć i drżeć jak alkoholik, którego ktoś kusił zakazanym, jednak z tego stanu wyrwało ją jego kolejne pytanie.
Czy wolała jego krwi? Może by wolała, ale to było dla niej zbyt intymne. Dla niej wbicie się w czyjąś szyję i przyssanie się ustami do skóry, by móc sączyć krew, nie było zwykłym posilaniem się, było czymś więcej, jakimś uczuciem, pewną intymnością, erotyką. Po tym wcale nie czuła się nasycona, bynajmniej. Pragnęła więce innych rzeczy, rozpalało to w niej stan podniecenia, który utrzymywał się intensywniej niż ten bez udziału krwi. Dlatego też nie wiedziała, co ma mu odpowiedzieć.... Może po prostu nie kłamać?
- To trochę zbyt intymne. - odpowiedziała w końcu, dopiero po tym, jak wspomniał o kurtce. Było jej wygodnie, więc nie musiała się rozbierać, ale jakoś tak zrobiła to automatycznie, jakby czuła się pod czyimś rozkazem czy hipnozą. Albo po prostu zrobiła to bez zastanowienia, bo jej myśli zapełnione były tak, jak kieliszek - krwią. Nie wykonała jednak żadnego śmiałego ruchu, ani nie wyciągnęła ręki po napój, ani nie rzuciła się na niego. Jedynie kurtkę odrzuciła gdzieś obok, bez znaczenia dla niej to było czy zatrzyma się na kanapie, czy spadnie na podłogę. Nie mogła się skupić, zupełnie na niczym.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Nie Sty 20, 2013 5:16 pm

Wampir przyglądał się jej w milczeniu. Widać było, że to lubił - prowokować, pytać i obserwować. Badawcze spojrzenie jakim ją studiował mówiło samo za siebie - chciał poznać ją jak najbardziej. Korzystał z okazji, że nie rzucała się na niego z pięściami i oskarżeniami.
-A więc jesteś z tego rodzaju... - Mruknął niewyraźnie, pewnie bardziej do siebie niż do niej. Zmrużył lekko oczy, jakby odpowiedź ta nieprzypadła mu do gustów, ale w końcu uśmiechnął się delikatnie i wzruszył ramionami - Rozumiem, nie będę zmuszać. - oznajmił i podsunął jej kieliszek napełniony szkarłatną cieczą. - A co powiesz na to? Jeśli na pewno nie chcesz... - odsuwał powoli naczynie czekając na reakcję wampirzycy. Wystarczyło, że wyciągnęłaby po niego dłoń i natychmiast by się zatrzymał, oddając jej trunek. Ale jeśli nie zamierzała się skusić, to nic straconego. Kieliszek wylądowałby na stole, jak najbliżej wampirzycy i stamtąd drażniłby ją tak długo, aż nie ulegnie albo nie zbuntuje się przeciw tak wyraźniej prowokacji.
Niezależnie od tego, co postanowi blondynka, Inai usiądzie sobie na jednym z foteli i stamtąd będzie obserwował sobie swoją słodką zdobycz. Z jakiegoś powodu to jak reagowała na krew pociągało go jeszcze bardziej. Podobał mu się jej tok myślenia, sam nie przepadał za piciem krwi bezpośrednio z ofiary, choć jego powód był nieco inny... Dla niego było to nieelegancki i barbarzyński sposób, odpowiadający Poziomowi E, a nie komuś o jego statusie.
Innym przypadkiem było picie krwi z osoby, którą można by nazwać "wyjątkową". Ale nie chodziło tu o żadne miłostki czy coś w tym stylu, tylko starannie wybrane osoby... Jak na przykład jego służka. I tu pojawiało się pytanie. - A co jeśli ja p... będę chciał Twojej krwi? - Zapytał, gryząc się w język na moment przed tym nim prawie użył tzw. magicznego słowa. Nie chciał żeby pomyślała sobie, iż jej zdanie jest tu decydujące - choć oczywiście by było. Miała skupić się na właściwym pytaniu, a nie zastanawiać się czy naprawdę Inai był w stanie o cokolwiek prosić.
Tak więc czekał ponownie na jej odpowiedź. Być może trochę pośpieszał sprawy, ale nie wiedział jak długo pozostanie dla niego taka... miła. Było to przyjemne, jednak pomimo wszystkiego, jakaś jego część cały czas spodziewała się, że blondynka zaraz rzuci się na niego z pazurkami i przestanie współpracować.
Położył łokieć na oparciu fotela i podparł policzek dłonią, osuwając się nieco w dół i wyciągając nogi na stole.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Nie Sty 20, 2013 5:38 pm

Drażnij się z nią niemiłosiernie, a nie było to miłe, oj ani troszkę! przecież Yuu starała się być grzeczną dziewczynką, nie pijać z ludzi czy innych istot, a posłusznie brać tabletki jakby wampiryzm był jakąś chorobą. W sumie, może i dla niej był, ale nie pozbędzie się go, to nie grypa ani przeziębienie by zwalczyć tabletkami, jednak one łagodziły objawy. No właśnie, łagodziły. Nie weź raz, a głód stanie się trzy razy silniejszy niż był zazwyczaj, przykra prawda. Właśnie dlatego teraz takowym się stał, że wypiłaby i całą butelkę, ale po prostu... Wstydziła się przy nim. Przy kimkolwiek. Dla niej to nie było urocze i romantyczne, jak picie wina wieczorem do kolacji. Dla nie było to wstydliwe, obrzydliwe i o ile potrafiła patrzeć, jak inne wampiry piją krew, o tyle sama nie umiała tego robić, nie potrafiła gdy ktoś się na nią patrzył, obserwował ją. To była dla niej niebywała słabość, a ona się złościła, kiedy musiała je okazywać, zapewne łatwiej by jej było schować się, wypić i wrócić jak gdyby nigdy nic, ot co.
No i nie sięgnęła po ten nieszczęsny trunek, ale ą zaczynało to drażnić. Nie to, co robił Inai, bo jakby była na to ślepa. Po prostu to, że ta krew tam stała, patrzyła się na nią i się śmiała, tak głośno się śmiała, że miała ochotę to rozlać. Ale nie, nie wybuchnęła agresją. Zaczęła jednak drżeć i ruszać nerwowo nogą, nawet paznokieć wylądował między jej wargami i delikatnie go przegryzała, było to nielada przedstawienie ze strony wampirzycy, która tak walczyła ze swoim bytem.
- Skoro nie współżyjemy, nie powinniśmy dzielić się swoją krwią. - odpowiedziała, kiedy padło konkretne pytanie. Brzmiało poważnie i szczerze, a wzrok wciąż miałą utkwiony w kieliszku stojącym na stole. Jej noga dalej drżała, czasem dało się słuszeć nawet stukot buta o podłogę. Poczęła też stukać paznokciem o zęby. - Ale pewnie i tak byś zrobił co byś chciał. - dodała po niedługiej chwili. Ech, no takie miała o nim zdanie, że raczej o zgode pytać nie będzie, weźmie co chce i tyle, jak zwykle. Takie już miała o nim mniemanie. Jednakże odpowiadając nie uraczyła go nawet spojrzeniem. Wciąż ten cholerny kieliszek. Aż w końcu nie wytrzymała i zerwała się z siedzenia jednakże nie zrobiła tego, czego można by się teraz spodziewać. Nie, nie wzięła tego kieliszka, tylko gwałtownie obeszła kanapę chowając twarz w dłonie - Oh God, zabierz to ode mnie, proszę! - błagalny wręcz ton głosu zmieszany prawie z płaczem. Chciał dla niej dobrze, a wyszło jak wyszło, załamała się dziewczyna, teraz była na tyle głodna, że jedna tabletka krwi to chyba przekąska, musiałaby nie wiadomo ile ich wziąć. Za długo czuła aromat krwi, za długo na nią patrzyła. Usiadła za kanapą opieraąc się o nią i kuląc nogi schowała głową w kolanach. Musiała zająć myśli czymś innym, ale w sumie ciekawy obraz by był, gdyby zza tej kanapy wyskoczyła i jak dzikus rzuciła się na krew... Och, jednak nic takiego nie nastąpiło, jednak nie czuła się teraz najlepiej.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Nie Sty 20, 2013 6:24 pm

-Och... - Westchnął wyraźnie zawiedziony jej odpowiedzią. - Czyli muszę znaleźć sobie inną osobę. - Burknął tylko, nie mając najmniejszego zamiaru ukrywać swojego niezadowolenia. Był dość wiekowym wampirem, w dodatku o dość wysokim statusie jeśli chodzi o hierarchię krwi. Ale to nie oznaczało, że potrafił kompletnie powstrzymywać się przed piciem krwi bezpośrednio od kogoś. Nie potrzebował tego na co dzień, jednak od czasu do czasu był to miły dodatek pod warunkiem, że było od kogo. Yuu była jedną z nielicznych osób, które mu odpowiadały do tego zadania, ale jeżeli tak stawiała sprawę, to będzie musiał zabierać to co chce siłą albo zrobić tak jak powiedział... Co nie będzie łatwe zważywszy na wysokie wymagania jakie stawiał przed każdym, a właściwie każdą kandydatką. Bo od faceta pić nie zamierzał.
Na szczęście coś innego zdołało odwrócić jego uwagę. Zachowanie wampirzycy było całkiem zabawne, ale jednocześnie smutne dla blondyna, który nie rozumiał dlaczego wampir miałby wypierać się swojego istnienia. Tak właśnie odbierał całą to szopkę z niepiciem krwi. Długo sobie nie "poleżał" w fotelu. Kiedy jego prześliczna towarzyszka uciekła za sofę, ten zerwał się z siedzenia i poszedł za nią. Z małym opóźnieniem i już wkrótce miała się przekonać dlaczego.
Oba kieliszki stojące na stoliku były już puste, kiedy szlachetny kucnął obok wampirzycy. Przez moment przyglądał się jej w ciszy. Dłoń jakby sama powędrowała w jej stronę - Spójrz na mnie - wyszeptał, gładząc ja po włosach i oczekując aż podniesie głowę. Wtedy głaszcząca nią ręką mogłaby swobodnie dotrzeć do policzka dziewczyny. Opuszkami palców drażnił w miły sposób jej skórę, wodząc nimi delikatnie po jej policzku. - Nie uciekaj przed tym. Nie przy mnie. - Oznajmił ciepło podnosząc drugą rękę w której jak się okazało... trzymał butelkę wypełnioną tak niepokojącą ją czerwoną cieczą. Przystawił butelkę do ust i pozwolił aby odrobina krwi wpłynęła niedbale do jego ust, pozostawiając ślad na ustach wampira, który nie pozwalał, aby kobieta schowała głowę z powrotem. O nie. Można było się domyślić, co planuje dalej. Nie pytając o pozwolenie pochylił się w jej stronę i pocałował ją delikatnie, dając jej zasmakować krwi na jego wargach, przedsmak tego, co miał w ustach.
No cóż... Sama go sprowokowała do takiej zagrywki. Już nie mówiąc o tym, że jak zwykle podirytował się słysząc coś, co mu nie odpowiadało - czuł się odpowiedzialny za odpowiednie nakarmienie swojego dziecka nocy.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Nie Sty 20, 2013 6:46 pm

Och, zawsze mogą zacząć ze sobą współżyć, wtedy wszystko będzie na legalu. Just kidding :c Jakoś to do siebie nie pasowało, w sumie Yuu nawet by to przez łeb nie przeszło, ot co. Nigdy w życiu o tym nie myślała, ba! Nawet sobie czegoś takiego nie wyobrażała. Dziwnym to by było, jakby nagle się na niego rzuciła z namiętnymi zamiarami. A fuj, gdzie tam! To trochę tak, jakby robić to z... No właśnie, z kim? Z wrogiem, z ojcem, z bratem a może po prostu z kimś obcym, z opiekunem, nauczycielem? Jakkolwiek by tego nie określić, na pewno nie wchodziło to w grę, było wykluczone, choć nigdy nie można stu procentowo czemuś zaprzeczyć, przecież w życiu zdarzają się momenty, kiedy myślimy sobie, że już nic się nie zmieni, jest tak jak jest i tyle. A pewnego dnia, ktoś nam bliski robi coś niespodziewanego i okazuje się, że jednak nadzieja tliła się od dawien dawna i nigdy nie zgasła. Słodkie, prawda?
Tak samo urocze jak aktualne zachowanie Inai'a, który bądź co bądź, pragnął jedynie pomóc. Przecież nie chciał jej skrzywdzić, zranić ani nic z tych rzeczy, nawet nie wydawało się by był zły na jej zachowanie, czy też nim zażenowany. A powinien. Yuu dobrze wiedziała, że dupa z niej, a nie wampir. Była pseudo-wampirem, w sumie bardziej pasowała do niej nazwa 'dawniej człowiek' aniżeli 'aktualnie wampir'. Więcej miała tych dobrych, ludzkich odruchów, ludzkich uczuć, ludzkich gestów, niż wampirzych pragnień, zachcianek czy też nawet wampirzego toku myślenia.
I już proszę bez mówienia, że to ona prowokuje, bo nic z tych rzeczy! Przecież nie zrobiła tego celowo, nie myślała sobie 'dobra, nie wypiję, udam, że to fe, to przyjdzie i mnie pocałuje'. No ej, bez przesady! W sumie, nawet się nie spodziewała tego. Co prawda sam jego dotyk, którego to niegdyś nienawidziła, wydał jej się nadwyraz przyjemny. Czuła się jakby już kiedyś ktoś dotykał ją w podobny i troskliwy sposób, co było naprawdę pokrzepiające, pragnęło się wtedy więce, niż się dostawało, szczególnie w chwilach silnej słabości. I tak, spojrzała na niego, tak jak tego chciał, ale poza tym nie zrobiła niczego tylko patrzyła na to, co on robi. Zmarszczyła czoło, a jej usta same wręcz się rozwarły, jakby nie rozumiała z początku o co mu chodzi, poza słowami, które akurat dosadnie utkwiły w jej głowie, ale nie zmieniało to faktu, że wstydziła się pić krwi przy innych. Przełknęła głośno ślinę, kiedy Inai napił się krwi z butelki. W normalnych okolicznościach powiedziałaby, że jest wredny i ją zwyczajnie wykorzystuje, ale nie potrafiła tak trzeźwo myśleć, jakby chciała. Może to też był jeden z jego planów? Kiedy dotknął jej warg, a krew skropiła jej usta, zwilżyła językiem owe miejsce przymykając oczy. Coś wewnątrz niej zabiło mocniej i szybciej, kiedy to wampirzyca sama ponowiła pocałunek sprawiaąc, że stał się głębszy. Rozwarła usta wpuszczając w swoje krwi, którą wampir zachował z myślą dla niej. Co prawda, była to krew podawana z ust do ust, zmieszana razem z jego śliną, ale nie zastanawiała się nad tym, gdy przyjmowała ją od niego i pozwoliła by przepłynęła owa ciecz przez jej przełyk. Delikatnie opuszkami palców musnęła jego policzka, a potem dotknęła go całą dłonią. Zamknęła usta niespiesznie masując wargami jego wargi, które to dodatkowo zaszczyciła językiem, sunąc nim po ustach wampira, a potem delikatnie wtapiając go w ich wnętrze, by języki styknęły się ze sobą i mimo iż zapewne pozwoliła sobie na zbyt wiele, bo zwykłe karmienie przeradzało się w głębszy pocałunek, ona po prostu jakby tego nie zauważała, zbierając krew z każdego zakamarka jego słodkich ust.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Pon Sty 21, 2013 3:10 pm

Przecież prowokacja nie musi być zawsze celowa. Po prostu wampajr nie lubił kiedy coś działo się nie po jego myśli, a przykładem takiej sytuacji była odpowiedź na jego pytanie. Szczera i bez złych intencji, ale wystarczyła, aby odrobinę go podirytować.
Ale to nie miało w tej chwili znaczenia. Tak samo, jak nie miały znaczenia zaprzeczenia, co do ich możliwych bliższych relacji... szczególnie po tym, jak łapczywie poddał się jego sposobowi na 'nakarmienie' ją, nieco mieszając, to co on chciał zrobić z czymś innym. I choć zdawał sobie sprawę z tego, iż jest to jedynie zasługa zbyt długiej abstynencji dziewczyny, to i tak w tym momencie wszelkie gadki na temat niechęci Yuu do Inaia brzmiałby nieco dziwnie.
Szkoda też, że nigdy nie zwierzyła mu się ze swoich przemyśleń na temat bycia wampirem. Chociaż jeszcze może wyjdzie to kiedyś w czasie ich rozmowy, a wtedy szlachetny powie jej bardzo wyraźnie, co sam o tym myśli i wbrew pozorom nie byłby to niemiłe słowa. Trochę inaczej patrzył na te sprawy.
Blondyn bez wątpienia był zadowolony reakcją kobiety. Do tego stopnia, że nie protestował, gdy jej język odnalazł drogę do wnętrza jego ust i nawet zdecydował się odpowiedzieć na jej pieszczoty. Zamknął oczy wplatając palce w jej włosy, a ich języki splotły się na moment w zmysłowym tańcu, który został przerwany dobrą chwilę później, kiedy Inai zdał sobie sprawę, że pozwala sobie na więcej niż planował. Przygryzł wtedy na sekundę lekko jej język, powstrzymując przed dalszymi pieszczotami i powoli, jakby niechętnie, odsunął się do tyłu.
Wygląda na to, że w tym chceniu jej dla siebie było odrobiny prawdy, z czego zdał sobie sprawę dopiero teraz. I chociaż mógłby kontynuować tę chwilę rozkoszy do czasu, aż sama by się od niego uwolniła, to z jakiegoś powodu zdecydował się nie przekraczać teraz tej głupiej granicy. Dopiero co zdobywał jej zaufanie, nie chciał stracić go jednym głupim ruchem. Już nie wspominając o fakcie, że takie podłe wykorzystanie nie dałoby mu dłuższej satysfakcji.
Podniósł się z klęczek zostawiając butelkę postawioną na ziemi obok blondynki. - Muszę gdzieś wyjść na krótko... - Oznajmił ciepłym tonem, nie zdradzającym jednak myśli jakie wypełniały jego głowę po tym krótkim pocałunku. - Liczę... - zaczął, ale prawie natychmiast przerwał przypominając sobie, że w jej przypadku trzeba wyrażać się nieco inaczej - Chciałbym abyś była tu, kiedy wrócę... jeśli to możliwe. - Dokończył i obrócił się w stronę wyjścia. Zatrzymał się jednak w przejściu, aby uraczyć ją krótkim spojrzeniem przez ramię - Możesz się śmiało częstować - rzucił i znikł za drzwiami. Na myśli miał oczywiście zawartość butelki.
Yuu została więc sama w salonie. Znalezienie drogi do wyjścia nie było niemożliwie, ale przy wielkości jachtu zajęłoby sporo czasu. Przecież sama wielkość jego 'mieszkania', w którego skład wchodziła sypialnia, łazienka i salon były wielkości małego apartamentu. A przecież na tym poziomie znajdowały się jeszcze pokoje dla specjalnych gości... Nie żeby I zostawił ją tak celowo, po prostu zapomniał, że nie każdy może pojawiać się i znikać, jak on.

[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Sro Sty 23, 2013 12:20 pm

No masz, podirytował się, bo by pić jej krew musi z nią współżyć, no faktycznie straszne rzeczy. Trochę cierpliwości, może się uda, chociaż nie da się ukryć, że Yuu chętną nie jest, a to co się zaczęło dziać zupełnie niechcący, naprawdę nie było zamierzone! Mimo wszystko, nie ufała mu, tak więc pewna niechęć i dystans co do Inaia wciąż była, jednakże owy dystans został właśnie przełamany, ale to tylko na tę chwilę, raczej nie przejdą z tym teraz na porządek dzienny, by wymieniać się płynami ustrojowymi poprzez złączenie swoich ust i języków. Mówiąc ładniej, poprzez całowanie się bez zahamowań.
Yuu w aktualnej chwili po prostu bardziej zapchane miała myśli krwią, której to szukała językiem wewnątrz ust wampira, nie zastanawiając się z początku, że to prowadzi do czegoś innego, wygląda inaczej, a nawet daje inne uczucie przyjemności, od tego związanego z piciem krwi. Zapewne w pewnym momencie sama by w końcu to przerwała, ale jak widać blondyn był szybszy. Kąsając jej język sprawił, że ten się wycofał, tak samo jak dłoń Yuu, która to gładziła jego policzek. I może nie było by w tym nic nic specjalnego, gdyby nie fakt, iż do wampirzycy dopiero docierało to, co zrobiła, a wcale nie było to po jej myśli. W sumie, chciała tylko 'towarzystwa' Inaia, bo po prostu tylko on jej został tak naprawdę, ale to wcale nie oznaczało, że pragnęła się z nim pieprzyć, tu i teraz, bo taki kaprys. Powinna być mu w sumie wdzięczna, że jako pierwszy to przerwał. Plusował sobie u niej, o. No bo cóż, skoro ma o nim mniemanie jakie ma, no to taki czyn może jedynie zaprzeczyć kilku negatywnym opinią jakie sobie Yuu na jego temat wykreowała. Ale dziewczyna przynajmnie wie już, na co sobie nie pozwalać, więc to był ich pierwszy prawdziwy pocałunek, jak i zapewne ostatni. Tym bardziej, że w ogóle nie powinno do niego dojść.
Blondynka wycofała się więc i otworzyła oczy patrząc na swojego pana. O dziwo nie był na nią zły, co wydało się Yuu zastanawiające. Może faktycznie miała racje, co do niektórych stwierdzeń, że po prostu chce ją dla siebie? Ale z drugiej strony, takie zachcianki mijają tuż po zdobyciu, więc są bezwartościowe. W sumie to, czy Inai był teraz z siebie zadowolony i dumny, czy nie do końca, pozostawało zagadką. Może później Yuu go o to spyta u ile rzecz jasna nie zapomni. Teraz jednak patrzyła na niego, a jej oczy wydawały się być większe niż zazwyczaj, śledząc to, co on robił. Na jego słowa jedynie kiwnęła głową. Te pierwsze, jak i drugie. Nic z siebie nie mogła wydusić, czuła się strasznie nieswojo. Nie wiedziała jak ma teraz zareagować, bo nie czuła żadnej złości w związku z zaistniałą sytuacją. Normalnie by się wściekła, a teraz? Zupełnie jakby mu wybaczyła i dała szansę na odpokutowanie win jakie jej wyrządził. Kiedy tylko zniknął z pola jej widzenia zerwała się z miejsca i szybkim ruchem podeszła w stronę, w którą on się kierował. Był tam tylko jakiś pokój, no tak. Teleportował się, jakby inaczej. Wiedząc jednak, że już go nie ma, wróciła do butelki z krwią i unosząc ją przystawiła koniec szyiki butelki do ust, łykając łapczywie każdy łyk i nie zwracając uwagi na to, że krew cieknie jej po brodzie i pozostawia ślady na wilgotnych jeszcze ustach. Dopiero kiedy wypiła całość poczuła spokój. Jednocześnie jednak była niezadowolona ze swojego postępowania. Przetarła usta ręką by zetrzeć ślady krwi i westchnęła smutno. Wstała z podłogi zabierając pustą butelkę, którą to odłożyła do barku - by nie było że wychlała jak jakiś pijak, toć to wstyd, prawda? Dla niej tak było. Potem cóż, zaczęła przechadzać się po salonie, zaglądając w różne kąty jak jakieś ciekawskie dziecko, szukała zapewne jakiejś wskazówki, która opowie jej o Inaiu, jaki jest i co przeszedł, może to by coś wyjaśniło? Nie grzebała jednak zbyt wiele, zostawiła po sobie nienaganny porządek, dziwnie się czuła jako szpieg, więc przestała. Poszła na fotel, na którym on uprzednio siedział i położyła się na nim w sposób taki, że głowę miała na pocznym oparciu, a zgięcia kolan opierały się o drugie, boczne oparcie. Tak było jej wygodnie, w dodatku czuła jego zapach. Był czysty, zupełnie jakby z nikim się nie spotykał, przynajmniej na razie... Cóż, według niej był samotny podobnie jak ona, tylko nie chciał się przyznać. Blondyna zamknęła oczy. Ale tylko tak na chwilę, naprawdę! Czuła się w sumie dobrze, była taka nasycona i uśmiechnięta. Ciekawe ile Inaiowi zejdzie czasu? Jeśli długo to na pewno tutaj zaśnie. O wyjściu stąd nawet nie myślała, bo niby jak? Zgubiłaby się, bez wątpienia. W końcu on się teleportował, a nie chodził, więc nie miała szans zapamiętać drogi.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Czw Sty 24, 2013 8:12 pm

Gdziekolwiek by nie szukała i tak nie znalazłby niczego, co mogłoby rzucić choć trochę więcej światła na przeszłość i obecne życie blondyna. Nic nie odbiegało od normalności, no może poza faktem, że niewiele miejsc w które zaglądała miały jakąś zawartość. Zupełnie jakby znajdowała się na scenie w teatrze, a wszystkie meble były jedynie rekwizytami. Mogło to pogłębić wrażenie pustki i samotności jakie roztaczał statek-widmo. Chociaż był jeden wyjątek - jedna z szafek wypełniona była małymi zębatkami, tarczami i różnymi drobnymi metalowymi częściami. Wśród nich leżało parę zegarków kieszonkowych, niektóre lekko porysowane, inne pozbawione wieczka lub bez łańcuszka albo szkiełka zazwyczaj osłaniającego tarczę zegara. Wszystkie jednak zamilkły już dawno, zatrzymawszy się na różnych, wydawałoby się przypadkowych, godzinach.
Minęła przynajmniej godzina nim powrócił do salonu. Wyszedł z sypialni jakby znajdował się tam cały ten czas, ale oczywiście teleportował się jedynie przed chwilą. Wydawał się być zadowolony, więc nie trudno było odgadnąć, że jego wypad zakończył się pomyślnie. Zdjął płaszcz i położył na oparciu fotela stojącego naprzeciw tego, na którym siedziała Yuu, ale nie podszedł jeszcze do swojej służki. Najpierw rozejrzał się za butelką, a kiedy nie dostrzegł jej nigdzie leżącej, wiedziony przeczuciem z zaciekawieniem podszedł do barku i zajrzał do środka. Tylko sprawdził i zaraz odwrócił się w stronę dziewczyny. Podszedł do fotela na którym leżała, po drodze zdejmując rękawiczki i rzucając je gdzieś na sofę. Chciał sprawdzić czy spała, jeśli nie odezwała się do tej pory.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Czw Sty 24, 2013 8:34 pm

No cóż, długo go nie było! Miało nie być chwilę, a chwila to trzydzieści minut, a nie sześćdziesiąt, o. Yuu na chwilę przysnęła przez ten czas, jednak jej sen był płytki. Dopiero co zaczęła dostrzegać jakieś senne obrazy, były one dość niewyraźne, więc nie potrafiłą określić co tak naprawdę ujrzała, o co chodziło? Jednak nie przebudziła się natychmiast jak tylko się pojawił, a dopiero wtedy gdy otworzył barek. Nie wiedziała czemu ten dźwięk ją obudził, a nie jego kroki, czyżby czuła się bezpieczna? No cóż, nie powinna. Tak naprawdę, to cholera wie, czy sam Inai nie spróbowałby jej zabić, bo może jest mu już zbędnym balastem? Nie mogła tego stwierdzić.
Powinna teraz zapewne powiedzieć coś w stylu "tęskniłam", jednakże cóż... Niestety nie mogła tego powiedzieć, bo nie byłoby to prawdą. Była tutaj, bo chciał by została, a ona i tak nie miała gdzie się podziać. Niby mogła wrócić do apartamentu, ale ten był pusty. Mogła też iść w góry, do jaskini, ale nie chciała spotykać Arist'a. Ten wampir normalny nie był i strach przy nim zasypiać, bo nigdy nie wiadomo, czy Cię nie potnie, albo nie dosypie jakichś prochów, czy też nie zaatakuje ze strzykawką. Tak na dobrą sprawę Yuu nie mogła ufać nikomu, co było smutne.
- Wróciłeś szybko, do swojej służki, tak jak obiecałeś? Zadziwiasz mnie. - mruknęła z uśmiechem nie otwierając jeszcze oczu. Poprawiła się i zwilżyła usta językiem. Poprawiła jedym ruchem szczupłych palców blond grzywkę, zaczesując ją na bok i dopiero gdy czuła, że jest gdzieś w pobliżu, otworzyła swoje złote oczyska patrząc na Inai'a. Dziwnie było tak być przy nim i nie czuć zupełnie nic. Taka pustka. Ani złość, ani nienawiść... Po prostu nic. Naturalnie celowo dała nacisk na słowo "służka", by sprawdzić jak na to zareaguje. Była wredna? Skądże znowu, wcale taka nie była. Po prostu już wcześniej mu mówiła, że nie chciałaby być traktowana jak jakaś służka, więc warto sprawdzić co on o tym myśli, prawda? Uniosła się do pozycji siedzącej, by móc postawić nogi na podłodze, a potem unieść się na nich i stanąć prosto. Zupełnie niespiesznie podeszła do Inai'a i chociaż, jako służki, nie powinno ją to interesować, podeszła do niego blisko i zaciągnęła się wdychając jego zapach i przymykając oczy. Wypuściła powietrze poprzez usta i stała tak jeszcze chwilę po czym ponownie na jej twarzy zagościł uśmiech.
- Chyba faktycznie nie jesteś samotny. - zazdrość? Ach, można zgadywać. Tak w sumie brzmiała, bo jak gdyby nigdy nic odwróciła się i zechciała wrócić na fotel, z którego zeszła specjalnie po to. Nie musiała naturalnie tak zasiadać, ale jeśli jej nie zatrzymywał, to mogłaby ponownie zająć to miejsce, a potem kontynuować dalszą rozmowę, o ile znajdą jakiś temat do dyskusji.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Pią Sty 25, 2013 4:00 pm

Co ona ma z tym zabijaniem? Przecież to by było takie nieeleganckie, bezsensowne i w ogóle nie w jego stylu. Cały czas myliła go z kimś, kim nie był, co zaczynało być nudne i dobrze, że nie znał wszystkich jej przemyśleń na jego temat, bo by tylko zwątpił w jej inteligencję. No i mimo wszystko... Troszkę wysoko się ceniła skoro naprawdę mogło jej się wydawać, że blondyn mógłbym mieć ochotę własnoręcznie ją zabić.
Nic mówić nie musiała, wampir nie potrzebował przesadnych uprzejmości, nie byli małżeństwem żeby zwracać się do siebie w ten sposób. W dodatku, jak jej tu nie pasowało, to mogła się wcześniej odezwać, jakoś nigdy wcześniej nie miała kłopotów z działaniem wbrew jego woli, więc mimo wszystko nie wierzył, że nagle kompletnie miałoby się to zmienić.
-Nie witasz mnie jadem i pięściami? Zadziwiasz mnie, służko. - Odrzekł przedrzeźniając ją, nawet sposób w jaki położyła nacisk na słowo służka i usiadł wygodnie na sofie. A więc nie spała, to w sumie dobrze, bo nie chciałby jej budzić ani czekać za długo aż sama się obudzi. Jeśli miała go jednak za głupka, który miałby zareagować jakoś na rzucone przez nią hasło, to się grubo myliła. Oprócz tego, że je powtórzył nie zrobił nic, co mogłoby zdradzić jak czuł się określając ją jako swoją podwładną. Zupełnie jakby mu nie zależało.
Nie zrobił nic, gdy do niego podeszła, ale jego ciekawskie spojrzenie śledziło każdy jej ruch z niemałym rozbawieniem. Jak zwykle był oszczędny w gestach, więc nic poza tym się nie wydarzyło i dziewczyna mogła spokojnie wrócić na swoje miejsce.
-Jakie to ludzkie... - Mruknął tylko dość niejasno w odpowiedzi. Najoczywistszy wniosek jaki można z tego wyciągnąć był taki, że faktycznie wziął jej słowa za przejaw zazdrości, co według niego bardzo pasowało do ludzi. A jeśli chodziło o coś innego, to i tak nie zamierzał się z tym dzielić. - Zakładam, że Ty z nikim się widziałaś odkąd wróciłaś do miasta. - Oczywiście zakładał inaczej, co dało się usłyszeć w jego głosie. Zupełnie jakby doskonale zdawał sobie sprawę z wszystkich jej ruchów. Nie byłoby to w sumie takie dziwne.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Pią Sty 25, 2013 4:13 pm

Jego pierwsze słowa zwyczajnie zignorowała, jakby były jakimś przeciągiem czy winikiem szumiących od wiatru drzew. Nawet nie spojrzała na niego wtedy, więc zlewka była stuprocentowa. Parówczakiem był bez zmian, a co do zabicia, to tak - nie ceniła go wysoko i podejrzewała niemal o wszystkie możliwe zagrywki. W końcu był potworem i mordercą, ot co. Przecież nie stał się dla niej nagle bratem, ojcem czy kochankiem. Był wciąż irytujący, egoistyczny i kapryśny... Powtarzam się? No tak, ale cóż poradzić, skoro on się nie zmieniał oni w jednym calu. W sumie to po co chciał by tutaj została, to też dobre pytanie i trzeba będzie się nad tym głębiej zastanowić.
- Nie mówiłam nic na temat widywania się z kimś, a o posiadanie kogoś. - przerzuciła oczami co skrzętnie ukryła naturalnie nim wróciła na swoje miejsce. Nie lubiła jednak długo pozostawać w jednym miejscu, więc zapewne szybko się stąd przeniesie. Spojrzała na niego akby badawczo, miała w sumie do niego parę pytań, może niewielkich, ale dla niej znaczących. Naturalnie i tak się spodziewała wyśmiania, nie umiała z nim chyba normalnie rozmawiać, bo zazwyczaj ją wkurzał, tak jak teraz. Czemu tak mało musiało być momentów, w których go nawet lubiła, a więcej tych, w których ją drażnił?
- Och, a jakie to wampirze, mieć wszystkich w nosie. - odburknęła i wstała z fotela by się poprzechadzać trochę po salonie. Cóż, ostatnim razem jak tam sobie chodziła po jednym z jego pomieszczeń, to znalazła kilka rzeczy by się przy ich pomocy móc wyżyć na Inaiu, więc te jej przechadzki nigdy nie były pewne, czy łazi bo tak, czy cholera znowu coś knuje i czegoś szuka.
Zwróciła się do niego tyłem, kiedy to stanęła przy jednej z komód. Przesunęła po jej drewnie palcem jakby szukając, czy też sprawdzając jaki poziom kurzu na sobie owy mebel nosi. Zamyśliła się poglądając na opuszek palca.
- Czemu mój brat Ci ufał i Cię słuchał? - w końcu kiedyś owe pytanie musiała zadać. Była jednak spokojna, nie zła, nie złośliwa, nie naburmuszona. Chciała tylko to wiedzieć, ale czy uwierzy w odpowiedź wampira, to już inny temat. Nie rozumiała po prostu czemu jej brat tak się słuchał, czemu chciał być taki, jak jego Pan. Och, a może po prostu Yuu źle to wszystko zinterpretowała?

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Pią Sty 25, 2013 4:41 pm

No tak, wszystko jasne. Inai machnąłby na jej zdanie ręką i obróciłby się na drugi bok, ale rzadko się nim dzieliła, więc mało miał ku temu okazji. Tak jakby ona się zmieniała. Nie miała prawa oczekiwać zmian od blondyna, skoro sama zachowywała się jak małe, rozkapryszone dziecko, które samo nie wie czego tak właściwie chce. Szlachetny nie miał ochoty na niańczenie beznadziejnych przypadków, więc prędzej czy później jego cierpliwość również mogła się wyczerpać. Nie teraz, natychmiast, jednak byłoby dobrze gdyby wiedziała, że miał swoje granice.
Zignorowanie jego słów wcale mu nie przeszkadzało, w końcu nie oczekiwał odpowiedzi, a jedynie przedrzeźniał jej zachowanie. - No tak - Jak zwykle krótko i treściwie, pozostawiając wiele do uczepienia się, aby pociągnąć temat. Zachowywał się jakby mu kompletnie nie zależało na jej opinii w tym przypadku i w sumie tak było. Nie jej sprawa z kim się widywał i po co, w innym przypadku powiedziałby jej przed wyjściem. W końcu to nie tak, że ona sobie do niego przyjdzie, a on zapomni o wszystkich jej wyskokach! Powinna znać granice łączącej ich relacji - on nie mieszał się do jej prywatnego życia, więc co jej do jego? Sposób w jaki uczepiła się tego krótkiego wypadu był śmieszny, przecież to nie blondyn zabawiał się z własnym dzieckiem. I choć sam Inai nie miał pojęcia o tym zdarzeniu, to chyba jego służka powinna mieć to w pamięci, gdy natarczywie uczepiła się tematu posiadania kogoś.
-To też raczej ludzkie. - Dodał na następne słowa wampirzycy, bo w żadnym przypadku Inai nie miał "w nosie wszystkich", a jedynie nie przejawiał tylu emocji, co normalni ludzie. Dlatego mógł wydawać się chłodny i zdystansowany, jednakże jak najbardziej interesował się tymi "wszystkimi". Przecież to jedno z jego hobby, obserwować życia zwykłych człeczków. Po prostu mało się przejmował tym, co myśleli o nim inni.
-Być może wiedział więcej od Ciebie - Odrzekł nieco tajemniczo odnosząc się do jej brata, ale co tam. Niech się sama zastanawia o co może mu chodzić. Prawdą było, że Yuji mało się słuchał swojego stwórcy, zupełnie jak jego siostra, ale udał się do akademii zgodnie z jego życzeniem, by mieć jakieś szanse na przeżycie.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Pią Sty 25, 2013 5:00 pm

No cóż, niektóre cechy widocznie odziedziczyła po swoim Panu, czego zdecydowanie nie dało się ukryć, skoro nawet on sam to dostrzegał. A jakże, stała się egoistką, w dodatku lubiła dominować, chociaż jej to nie kręciła, to posiadanie jakiejś tam władzy po prostu jej się podobało, ale nic poza tym. Więc może i fakt, była zazdrosna, ale na pewno nie o to z kim i kiedy wampir się spotyka. Akurat to jej nie obchodziło nadto, po prostu zagrała tak, jak chciała i tyle. A jeśli on chce tracić cierpliwość lub wątpić w jej inteligencje - droga wolna. Owszem, chciała zostać przy nim, ale sama zaczynała wątpić w swój wybór, a raczej w jego słuszność. Może wcale go nie potrzebowała, może powinna wrócić do Europy i ponownie odciąć się od tego wszystkiego? Znowu zaczynała pragnąć ucieczki... Ale ile można uciekać?
- Czyli co takiego wiedział, o czym nie wiem ja? - poza tym, że jesteś bufonem~, dodała sobie w myślach, a co jej tam. Aż nawet się uśmiechnęła pod nosem. Och, jakaś ona była niestabilna aktualnie, przyszła do niego smutna, a teraz nawet się cieszy jako tako. Czyż on nie wpływał na nią dobrze? A może to po prostu towarzystwa 'kogokolwiek' potrzebowała, a nie koniecznie jego? Być może było to prawdą, ale nie mogła tego wiedzieć.
Przetarła palce o siebie i ruszyła dalej na podbój pokoju! Musiała go pozwiedzać, zupełnie tak, jakby nie robiła tego wcześniej. Nie szperała naturalnie po szufladach, tak tylko się rozglądała powierzchownie, obchodząc znowu kanapę i podchodząc do fotela na którym siedział wampir. Stanęła sobie za nim i nachyliła się opierając biust o oparcie siedzenia i przytulając się do blondyna miziając policzkiem jego policzek. Och, to było takie słodkie, tylko jaki w tym cel?
- Chciałabym się też dowiedzieć, czego ode mnie oczekujesz? - mruknęła nieco ciszej, choć wyraźnie i patrzyła na niego tak z boku. Może i miała usta blisko jego warg, ale nie zamierzałą go całować, ani nic z tych rzeczy. Niektórzy zapewne pomyśleliby, że się przymila, ale czy tak było?

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Pią Sty 25, 2013 7:13 pm

No to o co innego mogła być zazdrosna. Zresztą nieważne, aktualnie Inai nie przejmował się uczuciami jakimi mogła go w tej chwili darzyć, więc nie przejąłby się nawet gdyby była zakochana (bo życzenia mu śmierci był przyzwyczajony, toteż trudno żeby to go zdziwiło). Z wzajemnością miała drogę wolną, tym bardziej, że przyszła tu sama. Ale może był nader miły i tego nie zauważyła?
-Gdybym Ci powiedział nie miałbym zabawy - Oznajmił ciepłym tonem. Musiał być bardzo dziwnym bufonem... Czyż tego typu osoby nie powinny mieć wysokiego mniemania o sobie? Chwalić się jacy to nie są wspaniali i wyjątkowi? A przecież Inai nie rzekł nawet jednego słowa o sobie. Może po prostu Yuu chciała postrzegać go jako bufona, bo myśl, że sama postrzega go jako atrakcyjnego, nie chciała jej przejść normalnie przez ten blond łepek? W sumie nieważne. Wampir nie czytał jej w głowie, więc mógł się tylko domyślać skąd wziął się ten wredny uśmieszek. Śledził ją wzrokiem podczas jej wędrówki po jego salonie, który swoją drogą utrzymany był w idealnym porządku, więc niech sobie nie myśli, że znajdzie tu jakiś kurz. Wampir lubił porządek i cenił własne rzeczy.
Przestał podążać za nią wzrokiem, kiedy przeszła za jego plecy. Nie musiał się obracać żeby wiedzieć gdzie się znajduje, szczególnie po dość śmiałym ruchu wampirzycy. Miała jakiś poważny problem z trzymaniem odległości. Wydawałoby się, że nikt nie chce zbliżać się do osób, o których ma się niskie mniemanie natomiast ona co rusz niebezpiecznie się do niego zbliżała. Pewnie wynikało to z jej ludzkiej natury. Nie miała pojęcia z czym ma do czynienia w innym przypadku, nawet jeśli go nie znosiła i nie mogłaby schylić przed nim głowy, nie zachowywałaby się tak lekkomyślnie.
-Czego Ja chcę od Ciebie? - Powtórzył za nią lekceważącym tonem. - chyba się nie zrozumieliśmy... To Ty przyszłaś do mnie, więc to Ty powinnaś odpowiedzieć mi na to pytanie - Zerknął na nią kątem oka, czekając na odpowiedź. Czy ona nie zdawała sobie sprawy, że koniec końców, to ona trafiła do niego? Chyba należały się słowa wyjaśnienia zanim zacznie oczekiwać cokolwiek od niego. To nie on cały ten czas życzył jej śmierci i to nie on nagle zmienił zdanie.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Pią Sty 25, 2013 7:29 pm

- Mordując moją rodzine dostarczyłeś sobie już dość zabawy. - bąknęła od niechcenia. Czemu on musiał być taki bystry inaczej? Sam nie wiedział, czego chce a czego nie! No chyba, że wrócił po nią bez celu, by tylko wkurzać i mącić jej w głowie, wtedy okej, nawet szło mu to nieźle, ale nie zmienia to też żadnego faktu, że najpierw to on przyszedł do niej, a potem było na odwrót. I czego wtedy oczekiwał? Tak więc jakby na to nie spojrzeć, czegoś musiał oczekiwać, skoro się pojawił po tylu latach, w przeciwnym razie po prostu dałby jej spokój i tyle. Ale nie dał. Zasiadł w jej łbie, który był przepełniony nienawiścią, a teraz ta po prostu uleciała. Yuu zawsze żyła z myślą, że chce go zabić, a gdy go zraniła, nie chciała już tego. Krew nie była dla niej tym, co chciałaby widzieć mimo iż została skazana na nią już na wieczność. Może to jednak ona powinna umrzeć, a nie on? W końcu to jej nie pasowało życie, jakie dostała.
Kurzu generalnie nie szukała jakoś specjalnie, po prostu taki drobny odruch. Trzeba przecież czymś się zająć w między czasie, poukładać myśli i dobrać odpowiednio słowa, zastanowić się. A to, że podchodziła do niego zbyt blisko, to raczej jej prywatna sprawa. Widocznie tak już lubiła, tak miała. Bez względu na to, że taka bliskość daje jej pozytywne jak i negatywne możliwości, może w końcu zaszkodzić nie tylko komuś, ale i samej sobie, co zostało udowodnione w chwili, gdy Inai ją zaczął dusić, a potem ona go spoliczkowała do krwi. Pozytywne i negatywne, zdarza się, ale nic nie szkodziło. Nie miała zamiaru się oddalać, przynajmniej na razie.
- Najpierw to Ty przyszedłeś do mnie, dopiero potem ja do Ciebie. - odpowiedziała nie dając jednak dłuższej przerwy od tych słów - I nie chodzi o to, czego chcę ja czy Ty, a o to, czego ode mnie oczekujesz, wiesz... - dodała prowokacyjnie zmieniając miejsce w którym znajdywała się jej głowa i przechodząc nią po jego drugiej stronie, od lewego policzka tym razem - ...w końcu jestem Twoja. - no, może niepotrzebnie go prowokowała, bo jeszcze serio weźmie do siebie, że to jest prawda. Oczywiście, nie było to też kłamstwem, ale blondynka nie pozwoli traktować się przedmiotowo. Cholera wie, co nią kierowało, że sobie tak pogrywała, najwidoczniej jej żywot stał się jej dość obojętny, co udowodniła poprzez przyzwolenie na duszenie jej.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Pią Sty 25, 2013 8:40 pm

Odruchowo schował twarz w dłoniach, w wyrazie zażenowania jakie poczuł, gdy ponownie wspomniała o swojej rodzince. Wolałby mieć to już za sobą albo jeśli już chce mu to wypominać, to niech włoży w to trochę serca, a nie przesiaduje z "mordercą własnej rodziny' jak gdyby nigdy nic. - Twój Ojciec sam to na siebie ściągnął. Ale o tym nie wiesz w przeciwieństwie do swojego brata. - Pomógł do niego dotrzeć i był obecny, ale nie zabił go własnoręcznie. Nie miał w tym interesu... Niestety osoby, z którymi musiał współpracować miały, a że głupiec nie zgodził się na bezkonfliktowe rozwiązanie, to przypłacił upartość życiem swoim, żony i również spotkałoby to jego dzieci gdyby nie interwencja szlachetnego. Że też nadszedł dzień, w którym pożałował tego, że... żałował beznadziejnego rozlewu krwi i chciał go ograniczyć. Żałcepcja. - Yuji przysiągł mi wierność w zamian za ukrycie przed Tobą pewnych faktów z tamtego wydarzenia, w końcu jako wampir mogłabyś spróbować zemsty. - No i masz ci babo placek. Znużony wałkowaniem tematu wypaplał odrobinę ukrytej prawdy.
Dalej ignorował odległość między nimi. Nie miał ochoty wpatrywać się w nią w jak jakiś posąg i przymknął oczy na krótko przed tym, jak odezwała się ponownie. Był zmęczony. Nie fizycznie, ale psychiczne ~ choć ciężko było to stwierdzić po krótkiej obserwacji i wymagane było nieco dłuższe przebywanie w jego towarzystwie. Kiedyś... Ach, sam już nie wiedział ile wieków upłynęło od kiedy się zaczął tak bardzo zmieniać, jednak był czas gdy zabiłby podrzędnego D za samo zrównanie się z nim wzrokiem, a co dopiero pozwalanie sobie na taką bliskość! Teraz... Och, wciąż w nim to drzemało. Słyszał ciche powarkiwanie mrocznej natury, drapiącej ze zgrzytem ściany więzienia umysłu jakie sam jej zgotował.
Westchnął cicho słysząc jej słowa, ale nie słysząc odpowiedzi na pytanie, które jej zadał. Tak to miało wyglądać? Chciała stawiać mu warunki? Kiedy on przyjął ją ciepło i ze zrozumieniem? Tak się odwdzięczała?
Na powierzchni klatki pojawiło się nowe pęknięcie. Jego dłoń sama wystrzeliła w jej kierunku, ściągając ją siłą zza jego pleców na sofę. Szybkim ruchem znalazł się na niej ściskając mocno dłonie na jej nadgarstkach.
-Nie pozwalaj sobie. - Warknął cicho - Czego chcę? A jak myślisz? Twojego posłuszeństwa,- Jedna jego dłoń powędrowała do jej twarzy, gładząc lekko policzek dziewczyny - duszy - zjechał palcami w dół do klatki piersiowej, zatrzymując się na chwilę przy łańcuszku, który nosiła. - czy może ciała? - dokończył pochylając się nad nią i muskając wargami skórę na jej szyi. Przez moment mogło się wydawać, że zamierza ją ugryźć, jednak nic takiego się nie stało. Zamiast tego odsunął się jak najdalej, a krótko po tym zszedł z niej i podniósł się. - A może wszystkiego po trochę... - dodał cicho, przechylając lekko głowę, ale jednak nie spoglądając w jej stronę. Odszedł kawałek na bok, aby uspokoić samego siebie. Że też pozwolił sobie na chwilę nieostrożności akurat w takim momencie.
-Ale to nie ja jestem tym, który nagle zmienił swoje postępowanie. To Ty, wiecznie ode mnie uciekająca, lgnąca do największych pseudo wampirzych ścierw, nagle do mnie przychodzisz. I to Ty powinnaś się przede mną tłumaczyć.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Pią Sty 25, 2013 9:01 pm

No i proszę pociągnęła go za język, a jak! Cholera z tym, czy czuł zażenowanie, czy może uważał, iż to blondynka jest nudna i żałosna powtarzając w kółko to samo i wałkując temat jak starą bułkę. Już naprawdę, było to mniej ważne, niż sam fakt, że czegokolwiek się mogła dowiedzieć. Nawet najmniejszy szczegół po prostu sprawiał, że w głębi czuła się nieco spokojniejsza. W końcu owa śmierć nie było jej obojętną, byli to jej rodzice, jakby na to nie spojrzeć, coś dla niej znaczyli. Przynajmniej kiedyś. Teraz byli jakby za mgłą, ale to nie znaczy, że o nich zapomniała. Nie była bezduszna, jak niektórzy w tym pomieszczeniu. Miała jakieś uczucia, nawet jeśli były strzępkowe, to jednak istniały.
Nie skomentowała jednak tego, co powiedział, zachowa to dla siebie i pomyśli o tym uśmiechając się do siebie. Było to ważne w końcu tylko dla niej, dla nikogo innego. Wampira też to na pewno nie obchodziło. Mógł zaprzeczać, że nie ma innych w nosie, ale to nieprawda. Miał. Miał wszystkich głęboko w poważaniu, a ciekawstwo jego, nie było wcale oznaką "zainteresowania". Raczej pustego zbierania informacji, jakoś blondynka nie odnalazła w jego zachowaniu empatii.
Kiedy przerzucił ją na kanapę i warknął, zaśmiała się. Wyglądała naprawdę na nieźle rozbawioną takim a nie innym obrotem spraw. Co z tego, że nie powinna tego robić, że wkurzy go bardziej? W sumie taki rodzaj męczenia go sprawiał jej więcej przyjemności niż nudne wyładowywanie agresji poprzez niszczenie wszystkiego dookoła, tym bardziej, że nie wpadła w tą swoją znaną furię, po prostu nieźle się bawiła. Jednak jego słów słuchała już jedynie z lekkim uśmiechem, nie dlatego, że nie było jej uż do śmiechu, bo było, ale po prostu chciała posłuchać co ma do powiedzenia morderca jej rodziców, z którym się całowała, uch. Ciekawe co na to by powiedział jej brat? Ładna parka?
Właściwie nic nie robiła, tylko czekała na to co zrobi dalej. Nie broniła się, ani nie reagowała, nawet nie próbowała się szarpać. Patrzyła mu w oczy jakby uważała się za równie ważną, co on. Bądź co bądź, w końcu odpowiedział jej na pytanie, więc...wygrała. Dopiero kiedy z niej zszedł uniosła się na łokciach, jednak wciąż leżała jak ją zostawił, po prostu uniosła się lekko by na niego patrzeć i tyle. Nie uciekała wzrokiem, bo nie miała powodu.
- Nie da się mieć wszystkiego, powinieneś to wiedzieć najlepiej. - odparła spokojnie i nawet westchnęła. Zdawał się być dla niej taki kruchy i niepewny swojego, a miała go jednak za większego despotę. Aktualnie czuła się jakby tańczył jak mu grała, a że nie chciała go upokarzać, bo to nie było w jej kwestii, trochę przystopowała. Może i nawet by go przeprosiła, ale to słowo jednak nie było jej przeznaczone.
- Ach, więc to Cię tak wkurza. - parsknęła niesłuszalnie - Więc proszę, co mam Ci wytłumaczyć? Czemu do w ostateczności do Ciebie wróciłam, czy czemu była z Testamentem, bo jak mniemam o to Ci chodzi... - powiedziała lekko zrezygnowana, jakby jej naprawdę już było to obojętne. Ten to widać ma dopiero jakieś problemy co do niej, naprawdę.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Pią Sty 25, 2013 9:44 pm

Im więcej widział i słyszał, tym mniej mu się podobało. Czy rzeczywiście mógł popełnić tak wielki błąd? Czyżby pomylił się w swojej ocenie, kiedy uznał ją za intrygującą postać? Zaślepiony jej gniewem i złością wziął to za coś zupełnie innego, a teraz właśnie miał okazję poznać jej drugą stronę. Brał ją za odważną, niezdobytą, ale w tej chwili widział w niej tylko głupotę, brak wyobraźni i bezmyślne odrzucanie własnego życia. Śmiała się w twarz komuś kto mógł ją zabić w każdej chwili, komuś kto według niej był bezdusznym bufonem czyli kimś kto nie powinien tolerować takiego nieposłuszeństwa? Co mu zależy, w końcu nikim się nie przejmuje, więc równie dobrze mógłby ją zabić!
Tym razem, to on jej nie przerywał, przynajmniej tak postanowił się odwdzięczyć. Była jednak głupia sądząc, że wkurzył się z powodu kilku słów czy dawnych czynów. Wkurzył się ponieważ zaczynała się zachowywać zupełnie inaczej niż widział ją przez te wszystkie lata. Wkurzył się ponieważ, kiedy ona przyszła do niego nie zawahał się jej przyjąć i zaopiekować, jak uważał za słuszne. Okazał jej dobroć i ciepło, przynajmniej tak mu się wydawało i choć nie spodziewał się cudów, to jednak należałoby nie zachowywać się jak człek ze wsi i nie nadużywać dobroci gospodarza. Przyszła w wyraźnym dołku, a już po chwili panoszyła się niczym Pani Domu.
-Już nic - Oznajmił obojętnie. Jeśli nie zauważyła, to w momencie w którym wstał miał już dosyć jej osoby. - Masz rację - zaczął podchodząc do jej płaszcza i biorąc go do ręki, by następnie zbliżyć się do wampirzycy. -Najwyraźniej mnie nie zrozumiałaś. Spytałem się Ciebie, którą z tamtych rzeczy myślałaś, że pragnę... Ale w rzeczywistości odnalazłem Cię z innego powodu - Mówiąc to uśmiechnął się lekko i położył dłoń na jej ramieniu, w jednej chwili przenosząc ich przed wyjście ze statku. Podał jej płaszcz i schował ręce do kieszeni. - Miałem dość patrzenia, jak żałośnie ukrywasz się przede mną i chciałem Cię uświadomić, że nie musisz się dalej ukrywać. Tylko, jak zwykle było w Tobie tyle złości i energii do odrobiny zabawy... Teraz nie ma sensu tego ciągnąć. Jesteś wolna. Idź korzystaj z życia. - Od razu jej tu nie zostawił. Najpierw zamierzał odprowadzić ją wzrokiem. I nie, nie było widać aby żartował albo się do tego zmuszał. Wszystko wskazywało, że faktycznie było tak jak mówił. Jej obecna postawa nie dawała mu satysfakcji z dalszego ciągnięcia tej farsy. Co prawda nieco wcześniej trochę go zmyliła dając nadzieję na nieco inne zakończenie, ale chyba trzeba powrócić do pierwotnego planu i wypuścić dziecinkę wolno.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Pią Sty 25, 2013 10:20 pm

No cóż, no i się skończyło. Teraz była nudna, żałosna i nijaka. Bzdura! Zawsze taka była.
Widocznie Inai był zaślepiony cholera wie czym i patrzył na nie jak na interesujący obiekt, a tu klops.
I bardzo dobrze, że Yuu wydobyła to z niego teraz, a nie że okazałoby się po czasie, że nagle mu to nie odpowiada.
Nie miało co odpowiadać, więc i blondynka nie była mu potrzebna. Ale czy jej zachowanie nie było celowe?
Czy nie osiągnęła tego, czego chciała?
Cóż, może i był łaskaw i ją przyjął - w jego mniemaniu. Według niej wyglądało to inaczej.
Kiedy to odprowadził ją do wyjścia, uśmiechnęła się słabo, tajemniczo. Jakby wiedziała coś o czym on nie wie.
- Skoro taka jest Twoja decyzja. Lepiej teraz, póki mi nie zależy tak bardzo. - odparła szczerze i odwróciła się
tyłem, by móc w spokou odejść, jednak nim to zrobiła, dodała.
- Pamiętaj tylko, że żegnamy się na stałe. Ani Ty, ani nikt inny już mnie nie zobaczy.
Po tych słowach odeszła. Co miała na myśli? Może wampir się domyślał, może nie, ale ona wiedziała.
I to wystarczyło.

[zt]

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Sro Lut 06, 2013 3:00 am

Pośród ciszy panującej tej , skąpanej w śniegu, nocy na wybrzeżu, dało się słyszeć pospieszne kroki. Jedne należały do osoby dorosłej, drugie zaś zdecydowanie można było wpisać w kategorię dziecka...lecz nie było tam tylko dwóch osób, choć wyraźnie słychać było tupanie pary ludzi. Kobieta ciągnąca za rękę kilkuletniego chłopca w rozpaczliwym biegu, posuwała się wraz z nim do przodu, uważając by nie upaść na coraz bardziej śliskiej powierzchni i zerkając od czasu do czasu czy jej synek również nadąża. Szkoda, że powód ich ucieczki był niestety zdecydowanie szybszy, niż zwykli ludzie, dlatego wkrótce pojawił się z zupełnie niespodziewanej strony - zagradzając im drogę. Dla tych, którzy świadomi byli istnienia wampirów, ten okaz nie był zaskoczeniem - głodny przedstawiciel tejże rasy, który wybrał nowe ofiary, nieszczęsną dwójkę pojawiającą się w niewłaściwym miejscu i czasie. Co ciekawe, nie był to wampir poziomu E, ale czy płynęła w nim czysta krew, czy też kiedyś miał w sobie ludzkie osocze - tego w tak krótkim czasie nie można było się po prostu dopatrzeć.
- Nierozsądnie się tak błąkać o tej porze po pustym mieście. - rzucił najpierw, kiedy tylko kobieta z chłopcem przerwali bieg, zaskoczeni "przeszkodą".
- Czasem przydaje się otwarcie jakiejś meliny...przynajmniej nikt mi się nie kręci pod nogami i nie przeszkadza w polowaniu. - rzekł, oblizując jeszcze wargi kiedy zbliżał się ku dwójce ludzi. Gdy podchodził do ofiar, jego oczy zaczęły błyszczeć tym charakterystycznym, karmazynowym blaskiem, zwiastującym "czas wampirów". Rzecz jasna wywołało to przerażenie zarówno w kobiecie jak i w chłopcu, obejmowanego przez matkę mocno, jakby chciała stanowić dla niego tarczę. Wampir po chwili rzucił się z kłami w ich stronę, nie chcąc dłużej tej szopki odwlekać, ale zamiast wgryźć się w ciało ów pani bądź jej dziecka, natrafił na coś innego. Ku zdziwieniu całej trójki, ugryzioną osobą była młoda dziewczyna, która znienacka pojawiła się na linii pomiędzy drapieżnikiem i jego ofiarami. Krwiopijca wgryzł się w jej bark, choć sam również był nieco zaskoczony zmianą posiłku, ale nie robiło mi to różnicy...
Do czasu...bowiem ułamek sekundy wystarczył by zdał sobie sprawę, że coś jest z dziewczyną nie tak. W miejscu gdzie miał wbite kły, zaczęły się pojawiać lekkie błyski, trochę jak dziwna forma elektryczności - no cóż, znak tego że ramię Mei działało prawidłowo z jej zdolnością. Zanim mężczyzna oderwał się od ciała ciemnowłosej, nie mógł już ruszyć własnym, bo przebiło je ostrze - właśnie zmieniona ręka dziewczyny. Mei robiła to już przez tyle lat, że doskonale umiała wycelować w odpowiedni punkt, dlatego nie trzeba było szczególnego wysiłku, by po chwili wampir rozleciał się i obrócił w pył, w nicość. A jeśli chodzi o dziewczynę...jej oczy jak to zwykle w takiej sytuacji, przez pewien czas błyszczały na złoto, ale gdy tylko jej ramię wróciło to pierwotnego stanu i tęczówki zgasły. Obróciła się bokiem do dwójki przerażonych ludzi, ale kontakt wzrokowy nie trwał długo, bowiem matka czym prędzej zabrała synka i rzuciła się znów do ucieczki. Niemniej jednak teraz nikt ich już nie gonił, więc i Mei porzuciła plany pościgu. Jedno z ramiączek jej ciemnogranatowej sukienki zostało zerwane, ale na szczęście strój trzymał się jeszcze na drugim, więc nie było tam obnażonej intymnej części ciała, poza zakrwawionym ramieniem. I choć w jej wypadku rany goiły się nieco szybciej niż u zwykłych ludzi, to ból pozostawał ten sam, nawet jeśli twarz dziwnej panny nie wyraziła wskazującej na to ekspresji. Ruszyła wzdłuż doków już spokojniejszym krokiem...choć w tym momencie w jej głowie kołatała jedna myśl:
- To nie było częścią rozkazu, więc dlaczego... - po prostu nigdy dotąd nie działała pod wpływem jakiegoś impulsu, ani tym bardziej nie broniła żadnych obcych osób spoza laboratorium. Coś było nie tak...inaczej niż z "normalną" Mei.
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Sro Lut 06, 2013 2:46 pm

W milczeniu obserwował swoją... byłą podwładną, pozostając niewzruszony na stanowcze słowa pożegnania z jej strony. Brak odpowiedzi miał oznaczać, że będzie trwał w swoim zdaniu i nie zmieni decyzji jaką podjął chwilę temu. Wciąż stał w bezruchu, kiedy odwróciła się do niego plecami i ruszyła przed siebie, stąpając ku, jeszcze do niedawna, tak bardzo upragnionej wolności.
Nawet po tym, jak zniknęła mu z pola widzenia blondyn pozostał w miejscu, wpatrując się uważnie w punkt, w którym widział ją po raz ostatni. Wydawał się zastanawiać nad czymś, wystarczająco mocno, aby nie odczuwać upływu czasu i tylko patrzeć przed siebie do momentu, gdy wreszcie, jakby nigdy nic, cofnął się w głąb statku. Parę sekund później maska obojętności spadła z jego twarzy, pozostawiając po sobie trwały ślad w głównym przejściu... w postaci dziury wielkości pięści w ścianie.

---

Zwabiony zapachem krwi, odgłosami pościgu i walki czy też może wywabiony ze swojego leża z zupełnie innego powodu, blond włosy wampir pojawił się na drodze dziewczyny. Stał tam od początku czy może pojawił się dopiero przed chwilą, ciężko powiedzieć. Jego wyczucie czasu i odrobina szczęścia umożliwiały mu pojawianie i znikanie w mrugnięciu oka, gdy jesteś pochłonięty myślami, wpatrujesz się w ziemię lub gdy coś innego odwraca twoją uwagę. Na początku jego spojrzenie skierowane było w inną stronę, ale kiedy upewnił się, że nikogo nie ma w pobliżu, odwrócił głowę w kierunku nieznajomej i zlustrował ją powoli wzrokiem. Normalnie nie zwracał uwagi na byle pierwszą napotkaną osobę, jednak w tym wypadku spełniła już wszelkie wymogi, by nie wrzucać ją do "pierwszych lepszych". Delikatny zapach krwi, wyczuwalny tylko dla jemu podobnych, nie sprawiał mu kłopotów, więc choć zwrócił uwagę na jej ranę, to był to jedynie przejaw zaciekawienia, którego nawet nie starał się ukryć. Cokolwiek tu zaszło... Nie wydawała się być zwykłą osobą, a I. ufał swojej intuicji na tyle, by już cieszyć się ze swojego nowego odkrycia. Na moment zapomniał o wydarzeniach z przed paru dni. - Jesteś ranna... Ale nie wydajesz się być wystraszona ani zagubiona. - Oznajmił z zainteresowaniem wpatrując się w kobietę, której tożsamości jeszcze nie znał. Powoli zaczął zbliżać się w jej stronę, bez wyraźnych złowrogich intencji, chociaż jeśli się nie mylił, to mógł spodziewać się defensywnej postawy. W końcu nie dało się ukryć, że pojawił się dosyć nagle i w dość nieoczekiwanym miejscu, o późnej porze w eleganckim stroju nie pasującym do tego miejsca, co czyniło z niego nie mniej dziwnego osobnika niż znajdująca się przed nim łowczyni. Chociaż nie wydawał się być dziki, a jego zachowanie nie krzyczało "uwaga krwiożerczy wampir", to osoba doświadczona z pewnością wyczuje dziwną, nienaturalną aurę tak bardzo charakterystyczną dla krwiopijców. Oczywiście zatrzymałby się gdyby poczuła się zagrożona.
-Mimo wszystko może najpierw wypadałoby zająć się tymi obrażeniami... - Rzekł zbliżając się na taką odległość na jaką mu pozwoliła - i ubiorem. To niebezpieczna okolica, młoda damo. - Dodał nieznacznie się uśmiechając. Miał wrażenie, że potrafiła się obronić, ale nie w tym rzecz.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Sro Lut 06, 2013 4:03 pm

Stąpała spokojnie, jakby nawet z tak poważną raną nigdzie jej się nie spieszyło i w rzeczy samej była to prawda. Gdyby nie to, że ciało Mei przeszło liczne modyfikacje na rzecz udanego eksperymentu, zapewne rana nie goiła by się tak szybko, a sama jej posiadaczka wrzeszczałaby z bólu. Ale nie, ciemnowłosa miała świadomość iż uszkodzenie niedługo zniknie samo, pozostawiając po sobie jedynie plamy krwi na skórze. Jednak czego było to wynikiem? Niewykluczone, że częścią badań było wprowadzanie do jej organizmu krwi szlachetnego, wszak współpracował niegdyś jeden z laboratorium, ale tego nawet ta młoda dama nie wiedziała, skoro jednocześnie majstrowano przy jej wspomnieniach, emocjach.
Kiedy znikąd pojawił się przed nią jasnowłosy mężczyzna, oczywiście przystanęła, lustrując go od stóp do głów, zatrzymując spojrzenie na twarzy, na oczach. Była na tyle doświadczona przez te wszystkie lata, iż rozpoznała w nim wampira, więc kiedy ten ruszył w jej kierunku, bynajmniej nie odsunęła się do tyłu...o nie...wyciągnęła przed siebie zdrową rękę, a jej oczy przez chwilę znów błysnęły tym charakterystycznym, złotym blaskiem. Zdecydowanie nie była wystraszona...wręcz przeciwnie, widać było że przywykła do takich sytuacji i jest gotowa na kolejne starcie. A dlaczego tak zareagowała? Obecny tu wampir przez chwilę wydał jej się jedną z postaci widniejących na pokazanych jej wcześniej zdjęciach - liście tych, którymi miała się "zająć" dla jej przełożonego.
- Jeszcze jed... - zanim dokończyła swoje słowa, nie wiedzieć czemu poczuła się słabiej, oczy przygasły, a świat nagle zawirował czego efektem była utrata przez nią przytomności. Cóż się takiego stało? Czyżby wampir który ją ugryzł miał jakiś specjalny jad? A może dziś wyjątkowo wstrzyknięto jej jakąś substancję na osłabienie...jakiś spisek. Kto wie...W każdym bądź razie drobna panienka osunęła się na śnieg, plamiąc go krwią cieknącą z jej bledziutkiego ramienia. Jednakże wkrótce rana była wyraźnie mniejsza, a wyciek szkarłatnej substancji nie tak obfity.
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Sro Lut 06, 2013 5:03 pm

Wyciągnięta w jego kierunku dłoń bez broni wydała mu się na tyle dziwna, że przez moment chciał się jej przeciwstawić i zobaczyć, co takiego brązowowłosa zamierza zrobić. Szkoda, że z jakiegoś powodu chwilę później zemdlała. Wampir nawet nie próbował jej łapać i nie martwił się złagodzeniem upadku dziewczyny, biały puch w zupełności wystarczył, a on tylko się jej przyglądał. Zupełnie bezbronna. Przez chwilę zastanawiał się czy przeżyłaby noc gdyby ją tu zostawił... Zapewne zamarzłaby gdyby się nie obudziła, a on zostawił ją na śniegu, jednak równie dobrze ktoś inny mógłby ją wykończyć wcześniej, bo wyraźnie miała jakichś wrogów. Kusiło go, aby to sprawdzić, jednak z drugiej strony było w niej tyle niewiadomych, które chciał poznać, że po prostu nie potrafił jej tak zostawić. - Ciekawe... - Mruknął pod nosem, kucając obok nieprzytomnej i przyglądając się ranie. Krew wydawała się świeższa niż wskazywałby na to poziom zagojenia zranienia, zupełnie jakby dysponowała lepszą regeneracją niż zwykły człowiek. Wyglądało też na to, że została ugryziona - nie musiał się zastanawiać nad tym przez kogo, wydawało się to oczywiste w tej sytuacji. Rozważając wszystkie za i przeciw zdecydował się w końcu zabrać ją ze sobą. Podniósł ją ostrożnie, z znacznie większą troską niż wskazywało jego zachowanie i chłodna kalkulacja jaką zdołał sobie przeprowadzić w głowie. Rozejrzał się jeszcze raz na boki i... znikł wraz z dziewczyną.
Przenosząc się z chłodnego dworu do ciepłego pomieszczenia na statku, dość bogato wystrojonego. Jeden z pokojów dla VIP'ów, wydawał się mu być odpowiedni na ten moment. Dawno nikt go nie używał... W istocie wydawał się być nigdy nie używany, ale nie żeby był zaniedbany czy coś - wręcz przeciwnie było w nim czysto i schludnie do tego stopnia, że wydawał się być dopiero co wykończony.
Blondyn ułożył dziewczynę na środku łóżka, uprzednio pozbywając się zawadzających poduszek i usiadł się na skraju łóżka, nie mając zamiaru robić nic więcej dopóki dziewczyna się nie przebudzi. Nie martwił się oczyszczeniem rany i dokładnym sprawdzeniem jej stanu. Jeśli umarłaby mu tu i teraz, to oznaczałoby, że nie była aż tak interesującym obiektem. Czekając przyglądał się jej z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Mógłby nawet przesiedzieć tak całą noc i nie czułby znużenia.

_________________
Powrót do góry Go down
 
Mega-jacht
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Mega-jacht
» Pokemon Light Platinum

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD)-
Skocz do: