IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mega-jacht

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Sro Lut 06, 2013 5:35 pm

W czasie kiedy była nieprzytomna, nie miała w rzeczy samej władzy nad swoim ciałem, nie wiedziała czy nadal leży gdzieś na śniegu, czy też ktoś postanowił gdzieś zaciągnąć bezbronną pannę. W takich momentach człowiek miewa często dziwne sny, rzeczywiste wspomnienia zmieszane z imaginacją, uderzające w psychikę właśnie wtedy, kiedy jest osłabiona. Niemniej jednak Mei z początku nie widziała niczego, dryfowała w ciemnej przestrzeni czekając na jakiekolwiek światło, zwiastujące przebudzenie. Po chwili jednak sceneria w jej myślach nieco uległa zmianie, bowiem znalazła się w zbiorniku wypełnionym wodą, widziała na swoim ciele mnóstwo poprzyczepianych kabli, jakieś rurki, również w ustach - dzięki której kontrolowano jej oddech. W tym "śnie" zza ledwie uchylonych powiek dostrzegła szklaną, grubą szybę, za którą znajdowało się dziwne, niewyraźne pomieszczenie i jakaś ciemna postać. Jedyne co mogła zobaczyć dość dokładnie to jego lub jej szkarłatne oczy, ale nim zdążyła się przyjrzeć, poczuła jak woda wleciała jej do gardła w wyniku czego zaczęła się krztusić. W tym momencie sen miał swój koniec, a sama ciemnowłosa wciągając dość głośno powietrze do ust, przebudziła się. Nie była w żadnym zbiorniku z wodą, lecz leżała w schludnym, eleganckim pokoju na łóżku, natomiast gdzieś na jego skraju siedział wampir, którego spotkała przed tym nietypowym dla niej "odlotem".
Jej ramię już nie bolało, pomimo że wciąż ubrudzone było warstwą krwi to jednak rana została zredukowana i była już tylko zadrapaniem. Dziewczyna zerwała się z łóżka i stanęła na nogi po drugiej jego stronie, tak by mebel stanowił przeszkodę między nią a nieznajomym mężczyzną. Jej wyraz twarzy i każdy ruch świadczył, iż nadal nie miała w sobie lęku, jak każda normalna dziewczyna w takiej sytuacji. Przyglądała się uważnie obecnemu tu blondynowi, jednocześnie oczywiście zdając sobie sprawę z nagłej zmiany scenerii. Teraz zdała sobie sprawę, że jasnowłosy nie był jednym z jej celów...choć może był tam ktoś podobny.
- Nie jesteś jednym z nich. - rzekła krótko, nie spuszczając mężczyzny z oczu, nadal obserwując uważnie każdy jego ruch. Dziewczyna wypełniała rozkazy dokładnie, zatem jeśli ktoś nie figurował na przedstawionej liście, nie miała po co zabijać...oczywiście zmieniało się to w przypadku, kiedy była atakowana. Obecnie nic takiego nie miało miejsca, ale nie mogła pozwolić sobie na rozproszenie, takie były zasady - nieudany eksperyment, ginie szybko.
- Wyjście... - dodała, dając mu do zrozumienia, że zamierza opuścić to miejsce i iść dalej w swoją stronę.
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Sro Lut 06, 2013 6:38 pm

Nie wykonał żadnego ruchu, zupełnie nie przejęty jej postawą, a jedynie zainteresowany tajemnicami, które skrywała. Miał wystarczająco czasu, aby napatrzeć się na jej ranę i upewnić się, że nawet łowcy z bliźniaczej ciąży nie są w stanie osiągnąć takich rezultatów. Nie była jednak wampirem, bo takiego od razu by rozpoznał, a to oznaczało, że za jej szybkim dojściem do siebie stało coś innego, coś co przypominało mu pewnego człowieka, którego wziął pod swoją opiekę i który jakiś czas temu został zabity przez Nadirę.
W tamtym przypadku sprawcą był specjalny artefakt, który mu ofiarował, a i w tym pewnie sprawa była podobna. Dalsza obserwacja przyniosła spodziewane rezultaty, sposób w jaki zachowała się po przebudzeniu świadczył o przeszkoleniu bojowym, bo strachu w niej ani nie widział, ani nie wyczuwał. Wydawała się posiadać bardzo skromną gammę emocji, wręcz nienaturalnie skromną. Nie ważne, jak dobrze wyszkolony był normalny łowca wciąż pozostawał człowiekiem i wypadałoby się choć trochę przejąć swoją pozycją, a tutaj nic takiego nie miało miejsca.
-Nie jestem? - Burknął gładząc się po podbródku i myśląc nad znaczeniem jej słów. Przestał słysząc kolejne. Nawet jej ton wydawał się być bezuczuciowy. Ot, okazało się, że nie jest "jednym z nich" i nagle nawet on stał się kompletnie obojętnym bytem w jej oczach.
Zamrugał oczami, wpatrując się w nią z dobrze udawanym zdezorientowaniem. - Wyjść? Chcesz wyjść? - Szlachetnokrwisty wstał i podszedł do jednego z okien. - Nie radzę teraz wychodzić z tego statku - Oznajmił kładąc nacisk na ostatnie słowo i podnosząc roletę, za którą rozlegał się obraz nieskończonego morza skąpanego w świetle księżyca. Wydawało się, że statek płynął, a przez żadne z obecnych tu okien nie widać byłoby żadnego lądu, żadnych świateł z wielkich budynków miasta. - Woda jest bardzo zimna - Dodał z lekkim rozbawieniem i wrócił na swoje poprzednie miejsce. Nie było po nim widać czy blefuje czy nie. I nie ma sensu tego zdradzać. Tym razem nie zdradził swojej ciekawości z którą oczekiwał jej reakcji. Może teraz okaże trochę więcej życia i przejęcia swoją sytuacją?

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Sro Lut 06, 2013 7:28 pm

Jej rany goiły się dość szybko, zwłaszcza jeśli zostały zadane akurat w ramiona, które były przystosowane do zmian w strukturze. Oczywiście nadal odczuwała normalny ból, ale tyle lat pracy w tym "zawodzie", jeśli tak to można określić, z pomocą kolejnych eksperymentalnych zabiegów sprawiło, że wszelkie zewnętrzne objawy odczuwania dyskomfortu jej organizm skutecznie tłumił. Kiedy wampir się odezwał, wspominając wkrótce o lokalizacji w jakiej oboje przebywali, Mei przesunęła się do najbliższego okna i zerknąwszy przez nie na sekundę, rzeczywiście nie zauważyła lądu, jedynie morze. Zwróciła zatem oczy ku jasnowłosemu i odrzekła ponownie rzeczowym, krótkim zdaniem:
- Więc zawróć do najbliższego portu. - i choć jej słowa nie były wcale wypowiedziane z irytacją czy gniewem, ale zupełnie neutralnie, to można było nawet wziąć to za bardzo dziwny ton rozkazujący. Fakt, każda normalna osoba przejęłaby się taką sytuacją, zaczęłaby zadawać pytania nieznajomemu, chcąc wiedzieć kim jest, gdzie ją zabiera, jakie ma w plany. Inną reakcją byłaby zapewne panika, tudzież próba ucieczki. Ciemnowłosej jednak nie nakładano do głowy takich bzdur - według organizacji, która za nią odpowiadała, bowiem celem istnienia dziewczyny nie były uczucia, ani własny byt, lecz wykonywanie tego do czego stworzona została.
Po chwili ujrzała w szybie okna, że nadal jej ramię, szyja i nawet policzek są brudne we krwi, a ponieważ nie miała niczego innego do wytarcia, zdjęła jedną z długich rękawiczek i właśnie nią się w tym celu posłużyła. Mężczyzna mógł dostrzec wtedy cienkie blizny, które widniały wokół nadgarstka i łokcia - zupełnie jak u jakiejś lalki, choć oczywiście były to zdecydowanie ślady po profesjonalnym zabiegu, kto wie na czym polegającym.
- Nie mogę tracić tu czasu, skoro nie jesteś żadnym z celów. - podsumowała krótko i ruszyła w kierunku wyjścia na pokład, bóg jeden wie co zamierzała zrobić....czyżby faktycznie popłynąć wpław? W każdym bądź razie w żadnym jej kroku nie było niepewności, zamierzała normalnie ominąć szlachetnego jak każdego innego człowieka, który nie był zamieszany w dotyczące jej sprawy.
- Niedługo pewnie znów będą mnie szukać...wtedy z laboratorium nie wyjdę przez długi czas. - doskonale wiedziała, że każda czynność niezgodna z planem, była "poprawiana", a co za tym idzie - Mei zwykle usypiano na kilka tygodni, czasem nawet miesięcy. Wtedy po prostu łowcy mieli możliwość zrobienia z nią tego co tylko im się podobało, rzecz jasna w sensie badań i coraz to nowszych zabiegów. Nie mogła sobie teraz pozwolić na śpiączkę, skoro ostatnio miała perspektywę dowiedzenia się czegokolwiek o tym, dlaczego trafiła w tamto miejsce...Ostatnio zaczynały się w niej budzić cienie emocji, które każdy człowiek powinien posiadać - ciekawość, świadomość tego, że to co z nią zrobiono chyba nie do końca było właściwe. Ale wszystko małymi kroczkami.
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Sro Lut 06, 2013 11:19 pm

Małe kroczki są dla dzieci i wiecznie ostrożnych, podstępnych krwiopijców. Wampir uwielbiał ludzi za ich żywiołowość! Ich zdolność do szybkiego nieprzemyślanego działania i ryzykowania wszystkiego dla czegoś nowego! Ich wieczne pragnienie wiedzy, siły i wpływów. A teraz stało przed nim coś z czym się jeszcze nie spotkał, ale wydawało się być kompletnie pozbawione emocji. Nowy ludź, ale tak bardzo podobny do wampira, że Inaiowi zrobiło się trochę szkoda dziewczyny, która z jakiegoś powodu kojarzyła mu się z zagubionym obiektem z probówki. Już nawet młodzi krwiopijcy byli przesiąknięci większą ilością emocji niż osoba stojąca przed nim.
Jak zwykle zachował swoje przemyślenia dla siebie. Nie robił nic oprócz uważnej obserwacji, rozsądek podpowiadał mu bowiem, że to właśnie z niej dowie się najwięcej. Nie wydawała się być rozmownym typem, choć również nie wydawała się być jakoś specjalnie tajemnicza. Być może mówiłaby wprost o tym kim jest, ale w ten sposób było szybciej.
-Tego zrobić nie mogę - Odrzekł smutnym głosem, słysząc jej polecenie. Nie wydawał się być urażony jej rozkazującym tonem, zdawał się już pojmować brak normalnych emocji w jej wydaniu. Przyglądał się jej dalej, rzucając ukradkowe spojrzenie na szereg blizn na jej dłoniach, ale nie poświęcając im większej uwagi. Chyba go nie zaskoczyły, poza tym widział wiele podobnych pooperacyjnych blizn. Tym bardziej wydawała mu się być niczym eksperyment z jakiegoś filmu lub, tak popularnego w tym kraju, anime.
Szlachetny nie zamierzał zagradzać jej drogi, było to bezcelowe i niepotrzebne. Siedząc na skraju łóżka mógł wystarczająco dobrze się jej przyglądać. Wodził za nią wzrokiem po pokoju, a gdy skierowała się w stronę wyjścia obrócił głowę, jednak nie powstrzymał jej. Nie było powodu. Przecież teleportował się z nią do środka pomieszczenia, a te było zazwyczaj zamknięte na klucz, więc dziewczyna nigdzie wybrać się nie mogła.
-Proszę, opowiedz mi coś więcej o tych celach. - Powiedział, po raz pierwszy zwracając się do niej bezpośrednio z jakąś prośbą... Chociaż wcale nie zabrzmiało to jak prośba. Pomimo tego, że jego ton pozostawał spokojny i ciepły, coś w jego postawie sugerowało, że dopóki nie usłyszy satysfakcjonującej go odpowiedzi, kobieta może zapomnieć o opuszczeniu tego miejsca. Nie miała pojęcia do czyjego legowiska trafiła i z kim miała do czynienia, ale skoro była doświadczoną łowczynią, to musiała odczuć, że głupotą byłoby zignorowanie go w tym momencie.
Błękitne oczy wlepione były w jej osobę, a te przenikliwe spojrzenie przed którym nie dało się ukryć wprawiało w zakłopotanie zwykłych ludzi, jednak w przeciwieństwie do niej oni nie mogli zdawać sobie w pełni sprawę z niebezpieczeństwa jakie się za nim kryło. Pomieszczenie natychmiast wydało się jakby mniejsze, stąd nie było ucieczki.
Nie było potrzeby uciekania się do takich sztuczek, ale od czasu do czasu dobra prowokacja nie jest zła.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Czw Lut 07, 2013 12:04 am

Rzeczywiście, gdy chwyciła klamkę drzwi okazały się być zamknięte, co właściwie nie było zaskakującym faktem, wszak całe to wydarzenie nie było jakąś tam wycieczką. W tonie rozmówcy można było rozpoznać nutę manipulacji, może gdzieś tam wplotła się też odrobina ofensywy, choć zdecydowanie dobrze ją ukrywał. Mei przez chwilę nawet pomyślała o tym, by użyć mocy artefaktu w nią wszczepionego i albo osobiście uporać się z drzwiami, albo wyperswadować blondynowi tym argumentem ich otwarcie. Niemniej jednak plany te przerwały jej słowa szlachetnego, którego najwyraźniej zaintrygował jej uprzedni komentarz.
- Nie rozumiem was wszystkich... - zapewne odnosiła się tymi słowami zarówno do ludzi jak i wampirów. Nieraz, kiedy przysłuchiwała się rozmowom przypadkowych przechodniów albo temu co mówił do niej dajmy na to Nutty, wplątane w to, zupełnie rozbieżne uczucia bądź określenia, których nie dane jej było poznać, dawały wrażenie, jakby starała się zrozumieć język zupełnie obcy. W tym wypadku chodziło głównie o te ukryte, podejrzane intencje, jakie pośrednio przekazywał jej obecny tu wampir.
- Czasem bredzicie, innym razem dziwnie się zachowujecie...nielogicznie. - nie odpowiedziała na jego "prośbę", bo takie nieznane jej zachowania przyciągały skutecznie jej uwagę. Nutty, z którym miała pewną umowę, próbował jej wyjaśnić znaczenie słów "chcieć", "wolna wola" czy "duma", ale nie dało się jej tego wpoić po tylu latach życia w takim stanie.
- Po co wchodzić komuś w drogę, jeśli nie ma się z nim nic wspólnego... - mruknęła, patrząc jasnowłosemu prosto w oczy, nadal stojąc przy drzwiach. No tak, przecież mógł ją zostawić tam gdzie była, nie mieszać się w nic i iść dalej swoją drogą. Gdyby tak zrobił, może wkrótce nie trafiłby na listę tych, których przełożony zlecał jej zabić. Mei nie była łowcą - takową funkcję pełni się oficjalnie z własnej woli, trenując pod okiem rodziny, z pokolenia na pokolenie zajmującej się tym samym. Dziewczyna pojawiła się w tym gronie tylko jako narzędzie, które nie podejmuje własnych decyzji, nie kwestionuje poleceń i przede wszystkim nie czuje, nie lituje się - bo tego jej nie nauczono. No właśnie...nie nauczono, a jednak obroniła tamtą kobietę z dzieckiem, pozwalając tym samym by ugryzł ją wampir. Jakiś błąd w szkoleniu?
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Czw Lut 07, 2013 12:47 am

-Nielogicznym jest, aby człowiek leczył się tak szybko. Nielogicznym jest też znalezienie się w całkowicie obcym pomieszczeniu, z obcym osobnikiem i zachowanie kompletnego spokoju. - Dobrze było widzieć, że nie ma przed sobą żeńskiej wersji terminatora. Mimo wszystko zauważył w niej pierwszy, wyraźny przejaw emocji, co sprawiło, że mimowolnie uśmiechnął się zdradzając zadowolenie z udanej prowokacji, choć chyba nawet nie zdała sobie z tego sprawy. Wstał z łóżka i podszedł do okna, przy którym był wcześniej. Przez moment wpatrywał się w krajobraz za szybą, by następnie odwrócić głowę i nie uciekać przed spojrzeniem dziewczyny, a nawet z niemałą przyjemnością je odwzajemnić. Oczy nigdy nie kłamią, a te należące do blondyna zdradzały, że nie jest taki młodym wampirem na jakiego wyglądał. - Właśnie dlatego- Odparł niejasno w odpowiedzi na jej pytanie, które zabrzmiało niczym zarzuty. Delikatny uśmiech nie schodził z jego twarzy, kiedy podjął przerwany wątek - Ciekawość, młoda damo. To właśnie to uczucie towarzyszy takim pytaniom, jak po co i dlaczego. - Wyjaśnił spokojnie, choć w gruncie rzeczy nie przejąłby się gdyby go nie zrozumiała. Nie po to ją tu sprowadził żeby dać się poznać, ale żeby poznać coś kompletnie nowego. Choć jeśli przy okazji zacznie zadawać sobie samej pytania i zastanawiać się nad swoim zachowaniem, to już inna sprawa. Gdyby naprawdę była taką obojętną maszyną kontynuowałaby próby opuszczenia statku, ale nie, ona musiała spytać "dlaczego" i to właśnie do tego odniósł się jej wampirzy rozmówca. Ten mały przejaw zainteresowania świadczył o błędach w jej oprogramowaniu, o tym, że mimo wszystko za maską opanowania i profesjonalnej bezuczuciowości kryły się normalne emocje. No dobra, w miarę normalne, bo kto wie co się z nimi stało po wyraźnie długiej blokadzie, która spowijała je z nieznanego mu powodu. Kolejna rzecz warta obserwacji w nieznanej kobiecie, ile czasu minie nim dojdą one do sterów? I dlaczego były odrzucane w pierwszej kolejności? Któż mógł skrzywdzić tak bardzo tę biedną, ludzką istotę, odzierając ją z tego, co w nich najlepsze? Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi. Z pewnością nie była to robota fanatycznej inkwizycji, bo by go raczej rozpoznała po ostatnich wydarzeniach, ale zwykli, znani mu łowcy również nie wydawali się być aż tacy... bestialscy.
-Im szybciej dowiem się czego chcę, tym szybciej opuścisz to miejsce. ~ może - dodał w myślach, nie zdradzając jednak się w swej wypowiedzi. Wydawał się mówić szczerze i nie martwił się o to czy mu uwierzy... Bardziej nie był pewien czy w ogóle usłysz to czego chce, czy znowu dziewczyna ucieknie od tematu lub zachowa się w inny sposób. Ale spokojnie, przemyślał wszystkie opcje. Łącznie z wyważeniem drzwi, groźbą i wyskoczeniem przez okno.
-Ja nie rozumiem Ciebie, Ty nie rozumiesz mnie. Dobry początek dla ciekawej znajomości.
Wtrącił jeszcze, pół żartem i pół serio.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Czw Lut 07, 2013 2:15 am

Słuchała wypowiedzi o logice oraz jej braku, a także niezbyt pełnych odpowiedzi wampira, które choć niewiele wyjaśniały, wprowadzały atmosferę niepewności, prowokując do dalszej rozmowy.
- Uczono mnie czego innego. - odrzekła zarówno na wypowiedź o logice, jak i o ciekawości. Jeśli chodzi o pierwszą kwestię - właściwie nigdy nikt z laboratorium nie powiedział jej, że należy do ludzkiego gatunku. I choć wyglądała zupełnie jak ludzie, to zawsze uświadamiana była o innej randze swojego istnienia - żyła dla celu, który ktoś ustanowił. W jej, dość okrojonym, świecie takie panowały zasady i taki był porządek rzeczy, a miejsce Mei było gdzieś pomiędzy gatunkami...balansując na krawędzi człowieczeństwa i czegoś zupełnie odmiennego. Naturalnie żadna, nawet najbardziej zaawansowana technologia, nie była w stanie wyczyścić, bądź co bądź oryginalnie ludzkiej natury i odrzeć jej ze wszystkich odruchów, wszelkich, nawet najmniejszych odczuć - mogła je tylko bardzo przytłumić.
W pewnym momencie, gdy blondyn kontynuował jeszcze dialog, dodając, iż nie pozwoli dziewczynie odejść, póki nie udzieli mu jakiejś informacji, ona patrzyła na niego wyjątkowo intensywnie, jakby zauważyła jakiś niepokojący szczegół. Po chwili zaczęła stąpać w jego kierunku, zatrzymując się tuż przed nim, nadal przypatrując się jego twarzy i jednocześnie wyciągnęła dłoń w jego stronę, jakby chciała go dotknąć. Przypominała jej coś...a raczej kogoś, jakby już coś takiego się wydarzyło. Wtedy błysnął jej przez chwilę w głowie obraz z "wizji", którą miała jeszcze podczas bycia nieprzytomną. Zamrugała przez chwilę dość szybko kilka razy i zdała sobie sprawę, że dystans między nią a rozmówcą, który uprzednio zachowywała diametralnie się zmniejszył. Oczywiście cofnęła i opuściła dłoń, zaciskając ją delikatnie.
- Skoro nie jesteś wśród wampirów, którymi mam się zająć, nie wolno mi ingerować. - jeśli nie był ani na liście, ani jej nie atakował, to zasady były jasne: zignorować. Jednak po ostatnich wydarzeniach, po zmianach jakie sama w sobie zauważyła, już trzy razy złamała reguły panujące w jej życiu. Pierwszy raz, kiedy zawarła dość kruchy sojusz z Nutty'm, każde z nich oczekiwało od drugiej osoby zdobycia pewnych informacji. Drugi, właśnie kiedy zabiła wampira atakującego dwójkę ludzi - w pierwotnym stanie zupełnie zbagatelizowałaby takie zdarzenie, bowiem po prostu w ogóle jej nie dotyczyło. I trzeci, właśnie teraz...bo choć zachowywała się z pozoru zgodnie z owymi zasadami, to jednak rzeczywiście było w tym spotkaniu coś, co nakłaniało ją do odpowiadania na jego słowa, do ciągnięcia tej rozmowy dalej.
- Drzwi nie są zbyt trudną przeszkodą... - rzekła, znów zwracając oczy ku twarzy szlachetnego. Swoją drogą to co zwracało ostatnimi czasy jej uwagę zarówno u ludzi jak i wampirów, to uśmiech i jego wszelakie odmiany. Sama tego nie potrafiła, nawet nie bardzo rozumiała mechanizmu użycia tej mimiki...wszak w tak różnych sytuacjach pojawiał się owy gest, a za każdym razem znaczył coś innego - a ponieważ był to oficjalnie bezużyteczny dla niej odruch, po prostu nie miała po co się go uczyć.
- W rzeczy samej, nie rozumiem w jakim celu się tu znalazłam...tym bardziej twoje zainteresowanie jest dziwne. Nie zaatakowałeś mnie, więc powinieneś zignorować...w końcu nie mamy ze sobą nic wspólnego. - mówiła normalnie, a wizja przez nią przedstawiona głosiła, że możesz z kimś ewentualnie zamienić kilka słów, jeśli masz ochotę zaraz rozerwać go na strzępy. W innym wypadku - po prostu istnienie drugiej osoby jest wymazywane a udzielenie pomocy nawet jeśli nie masz takiego polecenia, czy konwersacja z czystego zaciekawienia to sprawy w jej mniemaniu nie posiadające sensu. To była do prawdy dziwna osoba...ale powiedziała coś więcej niż jedno słowo, a to już jaki taki krok do przodu.


Ostatnio zmieniony przez Mei dnia Czw Lut 07, 2013 10:13 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Czw Lut 07, 2013 3:22 am

Wampir pozostał w bezruchu, nawet kiedy znalazła się na tyle blisko, by spróbować wyciągnąć ku niemu dłoń. Nic nie zapowiadało, że zamierza ją powstrzymać lecz nim można było to potwierdzić dziewczyna cofnęła dłoń, jakby w popłochu i lekkim zmieszaniem, po nagłym zejściu na ziemię. Coś musiało chodzić jej po głowie, jednak blondyn nie wydawał się chcieć drążyć w tym momencie ten temat, a jedynie kontynuował swoją obserwację wsłuchując się w każde słowo, które padało z jej bladoróżowych ust. Mogła mieć ograniczone emocje, jednak to on pozostawał tu tym najbardziej skąpym jeśli chodzi o gesty i ruchy, prawie wcale nie zmieniając swojego położenia i ledwie od czasu do czasu poruszając rękoma. W obliczu takiego zachowania wymalowane na jego twarzy emocje powinny wypadać nieco blado, a mimo to było wręcz przeciwnie. Charyzma wampira była na tyle silna, by nie musiał wiele się starać, aby dobrze wypaść w swoim przedstawieniu. Nawet zmusił ją do wypowiedzenia więcej niż jednego zdania, co było kolejnym sukcesem po udanej prowokacji.
Im więcej się dowiadywał i im więcej zgadywał, tym bardziej zainteresowany był drobną dziewczyną goszczącą na jego statku. Właściwie to uprowadzoną na jego statek, ale tak mały szczegół mógł ujść jego uwadze. Tym bardziej, że pomimo swojego wyglądu młodziutka nieznajoma zdecydowanie potrafiła o siebie zadbać.
-A więc polujesz tylko na wampiry - Mruknął cicho, bardziej do siebie niż do niej. Uśmiech znikł z jego twarzy, kiedy wreszcie odwrócił na moment od niej spojrzenie i ponownie spojrzał przez okno. Marszcząc brwi wpatrywał się w jakiś nieistniejący punkt na niebie, a na jego obliczu widać było zamyślenie i lekkie zmartwienie, choć nie dotyczyło one jego towarzyszki. - To miasto przyciąga interesujące osobniki - Praktycznie szepnął, do swojego odbicia w szybie i następnie zerknął kątem oka na obiekt swojego zainteresowania. - Chociaż wciąż nie usłyszałem tego, co chciałbym usłyszeć. - Imiona, nazwiska, powody. Tak wiele rzeczy, a tak mało odpowiedzi. Na szczęście to czego się dowiedział sprawiło, że nawet jeśli chciałby, to i tak nie zamierzał naciskać. Wystarczyła mu obecna wiedza na temat celów brązowowłosej.
Musiał się nieco zastanowić nim mógł odpowiedzieć jakoś na jej ostatnie wątpliwości i pytania, mógł skłamać albo powiedzieć półprawdę lub też uciec od odpowiedzi innym pytaniem, co bardzo często robił, ale w tej chwili jego celem było lepsze poznanie jej, żeby ocenić czy się nadaje do jego znakomitej kolekcji.
-Gdyby świat był taki prosty. - Westchnął - Ale on nie dzieli się na czarne i białe, właściwe i niewłaściwe... I faktycznie, drzwi to nie jest trudna przeszkoda, ale za to w miarę kosztowna, więc proszę nie rób nic głupiego. - Uśmiechnął się przy ostatnich słowach, w dość dziwny sposób, ni to ciepło ni to chłodno, bo na samą myśl o uszkodzeniu jego własności przechodziły go ciarki. Nie znosił, kiedy coś jego się psuło, dlatego pewien ślad w korytarzu przy wejściu na statek świadczył o naprawdę sporej złości wampira.
-Jeśli chcesz zabiorę Cię w mgnieniu oka do każdego miejsca w mieście, jednak pod dwoma warunkami. - Dodał podnosząc dłoń z wysuniętym jednym palcem. - Pierwszy, zdradzisz mi swoje imię. - kolejny palec i kolejny warunek - Drugi, poświęcisz mi jeszcze chwilkę swojego czasu, zaspokajając moją ciekawość krótką rozmową i nie zniszczysz w tym czasie mojego statku - To zabrzmiało nieco... smutno, jakby rzeczywiście bał się, że to zrobi. Bał to może złe określenie, jednak zdecydowanie preferowałby, by zachowała się tak spokojnie jak teraz przez resztę swojego pobytu. Specjalnie pomimo okazji nie zdradził swojego imienia. Tak, to kolejny test/prowokacja.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Czw Lut 07, 2013 4:43 pm

Słysząc jego pierwszą wypowiedź, cofnęła się o krok do tyłu, bynajmniej nie dlatego, iż coś ją zaniepokoiło czy przestraszyło. Po prostu nadal stała zbyt blisko, a zwykle zachowywała dystans by mieć możliwość bardziej swobodnych ruchów w razie potrzeby ucieczki, albo po prostu zachować większą przestrzeń.
- Robię to, do czego mnie stworzono...i "poluję", jak powiedziałeś, na tego kto zostanie wskazany. Gatunek jest nieistotnym szczegółem. - odpowiedziała znów zupełnie normalnym tonem, nie odwracając wzroku, nie wykazując żadnego zmieszania czy rozkojarzenia sytuacją sprzed chwili, gdy wyciągnęła do niego delikatnie dłoń, by zaraz ją cofnąć. Przyglądała się z uwagą rozmówcy, nadal zastanawiając się czy rzeczywiście nie miała okazji zobaczyć go nigdzie wcześniej. Jednak jej fotograficzna pamięć z pewnością zarejestrowałaby, dajmy na to jego zdjęcie, gdyby takowe zostało jej pokazane...jeśli byłby kolejnym celem. Skoro umysł nie zaalarmował jej w ten sposób, znaczyło to iż blondyn pozostaje poza kręgiem potencjalnych przeciwników.
- Niewłaściwe... - powtórzyła ciszej, jakby te kontrastowe słowa, które padły z jego ust znów rozbudzały jej wątpliwości, na temat tego czy w ogóle to co robi dla łowców, jest zgodne z jakimkolwiek prawem, z zasadami świata. No cóż, wykładano jej nieco inne zasady, a wieloletnie ich wpajanie dość trudno przestawić w ciągu minuty na coś zupełnie innego. Wszak nie można od tak zburzyć czyjegoś światopoglądu...to należałoby zmieniać stopniowo - problem w tym, że dziewczyna nie miała nikogo, kto wyciągnąłby ją z bagna, którego nie była świadoma, w każdym razie nie do końca. Ostatnimi czasy rzeczywiście coś w niej drgnęło, coś uległo zmianie, bowiem jednym z jej celów był zielonowłosy wampir, którego miała sprowadzić do laboratorium, a jednak tego nie zrobiła...jakimś sposobem skończyło się na układzie, kto wie jak długo miało to potrwać i czy w ogóle Nutty zamierza współpracować.
- Do tego samego portu. - odpowiedziała od razu, gdy wspomniał o wybraniu jakiegokolwiek miejsca w mieście. Krótko i rzeczowo, wszak od początku mówiła o dostarczeniu jej tam gdzie się spotkali. Gdy natomiast postawił warunki, w tym podanie mu imienia, dziewczyna znów bez wahania odrzekła wampirowi:
- Dla bezimiennych, ja też go nie posiadam. Informacja za informację...czy nie tak to powinno działać? - stosowała się także do poleceń, bowiem mówiono jej, że ma nie zdradzać takich informacji, jeśli nie otrzymuje nic w zamian. Swoją drogą nadal dziwnie jej było przedstawiać się imieniem, wszak ani ludzie z laboratorium ani łowcy, którzy ją pilnowali nie używali w stosunku do niej słowa "Mei", tylko nazywali ją po numerze. W każdym razie w większości przypadków.
- Nie demoluję wszystkiego co stanie mi na drodze. Jeśli nie mam takiego zadania rzecz jasna. - skomentowała prośbę o niezniszczenie statku należącego do rozmówcy.
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Pią Lut 08, 2013 1:22 pm

A więc nie spełniła pierwszego warunku wymigując się starym prawem coś za coś... Faktycznie było to rozsądne posunięcie, o ile rozmówcy byli na tym samym 'poziomie'. Za każdym razem gdy słyszał coś podobnego, nie mógł powstrzymać się od złośliwego, lekko kpiącego uśmieszku. Nie tyle z niej, co z własnych wspomnień, kiedy to jeszcze ludzie kłaniali mu się do samej ziemi i nawet przez głowę, by im nie przeszło żeby nie zrobić tego o co poprosił. Ale nawet w społeczeństwie wampirów nadeszły tego typu zmiany, pozycja, krew i wiek przestały mieć jakiekolwiek znaczenie, co według szlachetnego było... zabawną sytuacją. Wszyscy stali się odważniejsi czy głupsi, w porównaniu do swoich przodków?
-Dobrze więc. - Oznajmił rozbawiony taką postawą. Stanął przodem do niej i odruchowo sięgnął w kierunku muszki, lekko ją poprawiając - Mam wiele imion, młoda damo... - Zaczął z wolna, po chwili opuszczając jedną dłoń wzdłuż ciała, a drugą przystawiając do klatki piersiowej - ale w tym miejscu i czasie znany jestem jako Inai Sakamoto - przedstawiając się skłonił się lekko, właściwie bardziej dla własnej zabawy niż z uprzejmości, bo wątpił, aby tego typu gesty cokolwiek dla niej znaczyły. - A teraz, z kim mam przyjemność jeśli mogę wiedzieć? - Spytał z wesołymi iskierkami w oczach. Dawno się przed nikim nie kłaniał, nawet będąc w takim nastroju.
Wyprostował się wyraźnie zadowolony z siebie i przypatrywał się jej z zniecierpliwieniem oczekując odpowiedzi.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Pią Lut 08, 2013 2:19 pm

Patrzyła na kolejne gesty jakie wykonywał z uwagą, bowiem zastanawiało ją czy jest to w społeczeństwie nieodłącznym elementem przedstawiania się. Cóż, ona osobiście nigdy nie była pytana o imię, ten szczegół ignorowano...Chyba tylko raz, gdy do siedziby wstąpił łowca związany z tą działalnością i miał okazję po raz pierwszy przyglądać się eksperymentom, zapytał jaki jest jej numer i z czystej ciekawości czy można ciemnowłosą nazywać inaczej. Rzecz jasna pytanie padło w jej obecności, ale nie było skierowane do Mei lecz do doktora Mutsushity.
- Mam tylko jedno - Mei - odrzekła udzielając mu informacji której oczekiwał. Wymiana to wymiana, nie musiała się od tego migać, skoro sama uzyskała odpowiedź. Nawet jeśli zapytałby o nazwisko, to nie będzie musiała milczeć czy kłamać, bowiem po prostu go nie posiada. Ale to już mniej istotne w tej rozmowie. Zaintrygowało ją natomiast coś innego, co chwilowo odciągnęło jej plany wydostania się ze statku i powrotu do portu - uśmiech Inaia, a raczej po prostu jego mimika twarzy. Nie dziwne, że nie rozumiała takich gestów...jedyny kontakt jaki miewała dotychczas z kimś spoza laboratorium to ci którzy zaraz ginęli, albo znikali z jej "pomocą". Łowcy którzy musieli brać ją na misję to niestety niezbyt wesołe i przyjazne edukacji towarzystwo, zatem nie uczyła się od nich niczego ludzkiego.
- Po co to robisz? - odnosząc się do jego mimiki, nachyliła się delikatnie w jego stronę i wskazała palcem na usta blondyna wykrzywione nieznacznie, nadające twarzy inny wyraz.
- Wampiry i ludzie robią dziwne rzeczy...nie rozmawiam z nikim z zewnątrz więc tym bardziej nie znam...zwyczajów czy czymkolwiek to jest. - dodała, zakładając ponownie długą rękawiczkę, która po wytarciu barku była cała we krwi, ale Mei nie była przecież damą, która zauważywszy małą plamkę na części garderoby zmieniała cały strój. Nie była nawet zwykłą dziewczyną więc tym bardziej nie interesowały ją te same rzeczy.
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Pią Lut 08, 2013 4:12 pm

-No, no - zacmokał na dźwięk jej imienia, które pasowało do dziewczyny. Nawet jego znaczenie było zgodne z prawdą w tym przypadku, choć wampirowi bardziej spodobał się krótki wydźwięk. Pasował do jej osobowości. Nie powiedział nic więcej na ten temat i zachował swoje przemyślenia dla siebie, jak zwykle zresztą, pozostawiając ją bez wytłumaczenia swojego nagłego, dziwnego komentarza.
Zresztą nie miało to chyba większego znaczenia, bo jego towarzyszka skupiła się teraz na nim samym, dokładniej na uśmiechu jaki co rusz gościł na jego obliczu, przyozdabiając jeszcze bardziej już i tak super przystojną twarz wampira. A co.
-Taki odruch zwany uśmiechem. - Odrzekł prawie natychmiast, jakby spodziewając się tego pytania zanim jeszcze je wypowiedziała - Tak jak pytanie "po co", to przejaw ciekawości, tak ten grymas to przejaw innych emocji. Ale uśmiech nie ogranicza się do jednej emocji, warto rozpoznawać jego różne strony. - I jak na zawołanie zmienił uśmiech na smunty, pozbawiony zadowolenia i radości jaką można było dostrzec na jego twarzy jeszcze chwilę temu. Czy Mei będzie w stanie rozpoznać różnicę, to już inna sprawa, pewnie nawet jeśli zobaczy inny wyraz, to i tak nie będzie w stanie go zrozumieć, jednak nie o to mu chodziło. Przy okazji wyszła na jaw łatwość, z jaką wampir udawał poszczególne emocje. Ale nie potrafiąc ich rozróżnić i zrozumieć, nie będzie można zrozumieć, co dokładnie to znaczyło. A mówiło całkiem sporo, między innymi, że być może wszystkie emocje jakie okazywał były fałszywe.
-Teraz moja kolej na pytanie... - Oznajmił spokojnym tonem i spojrzał na nią uważnym wzrokiem. Pozwolił sobie przedłużyć ciszę o parę sekund, by następnie wypalić na jednym wydechu: - Czy nie chciałabyś nauczyć się tych wszystkich emocji? - Och, nie o to chciał pytać na początku, ale właśnie o to chodziło w rozmowie, by dostosować się do swojego gościa! A ona podsuwała mu kolejne rzeczy o które chciałby pytać, mniej ważne niż te o których myślał na początku, ale bardziej zabawne w jego mniemaniu.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Pią Lut 08, 2013 7:37 pm

Kiedy po wyjaśnieniu na czym polega uśmiech, wykonał ów gest w nieco inny sposób niż poprzedni, być może zauważyła jakąś różnicę, ale odczytywanie emocji niestety nie było czymś dla niej łatwym, zwłaszcza że nie zawsze rozumiała ich "mechanizm".
- I do czego wam się to przydaje... - mruknęła to pytanie bardziej do siebie niż rozmówcy. Swoją drogą używała często zwrotu "wy" w stosunku do Inaia, automatycznie podkreślając tym swoją odrębność od obu gatunków, wszak nie mówiono jej że jest człowiekiem. I choć doskonale wiedziała, że różni się od ludzi tylko poprzez moc, to jednak psychika była nastawiona na dystansowanie się od grup społecznych.
Po małym wstępie z jego strony, nastąpiła kilkusekundowa cisza po której z kolei pojawiło się pytanie....dosyć osobliwe. Jasnowłosy wampir chciał ją nauczyć emocji? W tym momencie po raz kolejny powiedziałaby, iż rozmówca należy do tych "dziwnych", ale nie wypowiedziała owych słów na głos, jedynie przymrużyła lekko oczy patrząc na twarz mężczyzny, jakby upewniała się czy wszystko z jego głową jest w porządku. Właściwie Nutty wcześniej również próbował wyperswadować jej choć próbę przyswojenia tego co nazywano "uczuciami", ale jego tłumaczenia spływały po niej jak woda. Przypomniała sobie o tym, jak zielonowłosy wampir dotknął ją w pośladki, a ciało Mei samo zareagowało i o mało mu wtedy nie ucięła głowy - mówił że to jeden z przejawów zdrowego odruchu.
- Ktoś już próbował mi to wytłumaczyć...ale nie mogę powiedzieć, żeby taki wykład dał efekty. - oznajmiła, choć nie powiedziała ani "tak" ani "nie", czekając zapewne na jakieś sensowne przedstawienie innej metody.
- Właściwie, dlaczego to proponujesz komuś, kogo nie znasz? - o to musiała zapytać, wszak sama sytuacja nie należała do normalnych: Wampir, zebrał ze śniegu krwawiącą, nieprzytomną dziewczynę, która do tego okazała się kimś bez emocji, kto ma jakieś dziwne zdolności i powiązania z łowcami.
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Pią Lut 08, 2013 8:22 pm

Skoro mruczała sobie coś pod nosem, to nawet nie trudził się z odpowiedzią. Zgodnie z ich układem miał się przejmować jedynie normalnymi pytaniami, więc najzwyczajniej w świecie czekał na takowe, a gdy wreszcie wykrztusiła je z siebie... No cóż, zdziwił się trochę. Jego brew uniosła się lekko ku górze w wyrazie zaskoczenia i spojrzał na nią pytająco, jednak po krótkiej chwili uśmiechnął się tajemniczo. - Ciekawe - Rzekł przechylając lekko głowę i spoglądając głęboko w oczy dziewczyny. - Spytałem jedynie czy chciałabyś się ich nauczyć, ale nie mówiłem nic o tym, że ode mnie, młoda damo. - Wyjaśnił belferskim, choć wciąż miłym dla ucha tonem. Obrócił się leniwie i skierował z wolna w stronę jedynego krzesła, stojącego po drugiej stronie pokoju, tuż przy biurku. - Moja kolej na pytanie - Przypomniał po drodze, nim w jakikolwiek sposób odniosła się do jego odpowiedzi. Nie chciał żeby mu teraz przerywała, a jeśli miała coś do powiedzenia mogła zrobić to później. Czasami warto zastanowić się nad tym, co właśnie się usłyszało lub zrobiło żeby uświadomić sobie o ukrytym znaczeniu wypowiedzianych słów i przyczynach przypadkowych nieporozumień. Może nawet nie zdawała sobie z tego sprawy, jednak sposób w jaki odebrała jego pytanie świadczył o tym, że gdzieś w głębi duszy jakaś jej cząstka pragnęła tej nauki. Nieważne bowiem, co o sobie myślała, Inai i tak widział w niej piękną, ludzką naturę i dodatkowe, ponadludzkie umiejętności, które właśnie sprawiały, że była aż tak interesująca dla jego osoby.
-A brzmi ono... - Ponownie zrobił nieco dłuższą pauzę, aby ze spokojem usiąść na krześle i posłać jej długie, badawcze spojrzenie. - Co jeszcze, oprócz lepszej regeneracji, w Tobie zmieniono? - Co sprawia, że jesteś taka wyjątkowa dla ludzi ~ dodał w myślach i znów pozostawił je dla siebie. - Nie widzę przy Tobie żadnej broni. - Stwierdził, nakierowując ją nieco na odpowiedź jakiej oczekiwał. Większa siła, szybkość, zręczność... A może nadzwyczajna znajomość magii... Kiedy ją spotkał wyglądała jak po walce, nawet była gotowa się przed nim bronić, jednak w jaki sposób skoro nie ma niczego przy sobie? To w tej chwili interesowało wampira, chociaż innym powodem była zupełna odskocznia od tematu uczuć. Ciekaw był czy może wróci do niej mimo wszystko czy też zapomni o rozmowie, jak przystało na kompletnie bezuczuciową maszynę.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Pią Lut 08, 2013 11:01 pm

Usłyszawszy jak poprawia ją w wysuniętych, najwyraźniej zbyt szybko wnioskach, dziewczyna przygryzła delikatnie wargę na chwilę, jakby chciała się skarcić za niepoprawne zrozumienie czyichś słów, a mimo wszystko jej wyraz twarzy nadal pozostawał neutralny. Nigdy nie myślała o tym, czy mogłaby się nauczyć emocji...czy faktycznie możliwym jest coś w niej zmienić, albo raczej przywrócić to co zdaniem innych powinno być częścią człowieka.
- Niekiedy mówisz dziwnym dialektem, który dość trudno zrozumieć. - odpowiedziała zaraz po jego słowach, chcąc uświadomić, że nie jest oswojona z takimi rozmowami, bądź co bądź i tak nadal mogłaby zapytać o mnóstwo aspektów całej sprawy "nauki emocji".
- Nie wiem...mówiono mi że nie mogę się tego nauczyć. - odpowiedziała zatem na właściwe pytanie, które padło z ust Inaia uprzednio. Starała się mu przekazać to, co powiedziano jej w laboratorium, przede wszystkim że jest kimś, kto nie może skupiać uwagi na emocjach, że to coś zbędnego w jej egzystencji - To obniża wydajność... - powtórzyła zasłyszaną od łowców formułkę, którą słyszała chyba dziesiątki razy podczas badań. W kółko odbierała komunikaty zawierające polecenia i zakazy, mówiące o tym jakie, ludzkie rzeczy są bezużyteczne, m.in. emocje, rozmowa z obcymi, angażowanie się w znajomości z zewnątrz i tak dalej w nieskończoność. Co zatem robiła teraz? Rozmawiała z obcym wampirem o emocjach, zastanawiając się w dodatku czy ich nauki nie podjąć - łamała tym dużą część zasad.
Słysząc natomiast kolejne pytanie jasnowłosego, zamilkła na jakiś czas, bowiem tej granicy kategorycznie zabraniano jej przekraczać. "Jeśli nie jesteś atakowana, nie wychylaj się i nie pokazuj swoich możliwości." - to jej również powtarzano na szkoleniu. Trzymała się zawsze tych zasad, bo po upływie czasu rozumiała, iż za każdym razem kiedy którąś złamie, zostaje uśpiona na długi czas, a gdy się budzi, czuje się...wybielona, wyczyszczona...jakby nie była już dłużej tym kim była przed zaśnięciem. Zaczyna od zera.
Ta cisza była na tyle intensywna by chłopak zrozumiał, że Mei nie zamierza mu wyjawić tego faktu, w każdym razie w tej chwili nie mogła tego zrobić. Już miała coś powiedzieć, ale poczuła lekkie ukłucie w miejscu gdzie wszczepiony miała artefakt - trochę jak impuls elektryczny. Kiedy coś takiego nawiedzało jej ciało, oznaczało to, że powinna wrócić do siedziby, bowiem łowcy jej szukają - kto wie na jakiej zasadzie działał ten drobiazg, ale sprawiał, że jej ciało doskonale odbierało takie bodźce.
- Przybij do portu. - porzuciła chwilowo odpowiedź na uprzednie słowa szlachetnego.
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Pią Lut 08, 2013 11:30 pm

Nie sama mimika zdradza myśli człowieka. Wampir zmrużył lekko oczy zauważając drobny gest, jednak i tym razem nic nie powiedział. Przyglądając się dziewczynie zdążył się przekonać, że nie jest taką terminatorką za jaką się uważa, jednakże najwyraźniej komuś bardzo, ale to bardzo zależało żeby właśnie w taki sposób o sobie myślała. Obiekt lub maszyna bez własnym praw i zainteresowań. Smutny żywot, który wypadałoby trochę ubarwić. Szkoda, że nie współpracowała z nim do końca, bo trochę nie odpowiadało mu wymowne milczenie jakim uraczyła go po zadanym przez niego pytaniu. Swoją drogą nazwanie wieloletniego wampira chłopakiem było dosyć zabawne, z pewnością szczerze rozbawiłoby gdyby jakikolwiek człowiek użył wobec niego tego określenia.
-Czyli krótko mówiąc możesz, ale im to nie pasuje - Podsumował, a jego głos stał się nagle równie obojętny, co jej wyraz twarzy. Nie musiała znać poszczególnych emocji, jednak każdy był w stanie dostrzegać zmiany, a już z pewnością rozpoznawać je po brzmieniu. - Czas zacząć myśleć za siebie. - Dodał, chociaż wątpił żeby jego słowa miały jakiekolwiek impakt na jej dalsze działanie. Gdyby jednym zdaniem dało się przekonać kogoś kto nie znał innego świata niż tego z probówki i wykonywania rozkazów... Świat byłby strasznie prosty. Dalsza dyskusja nie miała być jednak zbyt przyjemna, szczególnie gdy zażądała aby zawrócił statek. Blond włosy wampir oparł łokieć o blat biurka i wsparł głowę na dłoni, przyglądając się jej z niezadowoleniem po tym, jak złamała zasady gry. Nie interesowała go po co i dlaczego, nie stała przed pierwszym lepszym wampirem, tylko przed szlachetnokrwistym, który żył, kiedy organizacja, która ją stworzyła, jeszcze nie istniała. Uznał za spory nietakt nie nauczyć swoich tworów, jak zachowywać się w stosunku do niektórych istnień. Arogancja ludzi, którzy stali za Mei wydawała mu się coraz większa.
-Nie - Odpowiedział głosem chłodnym i nieugiętym niczym stal. Tym razem nie musiał przybierać żadnej maski, aby udawać jakiekolwiek emocje. Upośledzenie dziewczyny do nierozróżniania emocji mogło ją sporo kosztować, jeżeli nie zorientuje się, że jest w sporych kłopotach. Choć może samo odmówienie jej żądaniu wywoła reakcję jakiej oczekiwał.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Sob Lut 09, 2013 12:09 am

Tylko czy świat nie zmiażdży kogoś takiego jak ty... - szepnął w myślach głos, niby jej własny ale jednocześnie wyjątkowo odległy, jakby jednak należał do zupełnie innej osoby, która także od długiego czasu próbowała chwilami przekonać tą panią "android" by wreszcie zapragnęła być znów człowiekiem.
Znów poczuła impuls energii w ciele, doskonale wiedząc, że to artefakt sygnalizuje powrót do tego kto był jego wynalazcą. Nie zamierzała mówić o tym blondynowi, bo to bezcelowe...aczkolwiek coś podpowiadało jej, iż nie może pozwolić, aby doszło do spotkania między nim a łowcami. Niezależnie od tego kto by zginął, wampir mógł trafić na listę, a wtedy musiałaby...Zaraz zaraz, dlaczego w ogóle myślała o czymś takim? Przecież to nie w jej obowiązku leży pilnowanie jego, powinna już dawno stąd zniknąć albo w ogóle nie zwracać uwagi na to, czy ci, którzy ją szukają, akurat postanowią zmierzyć się z tym szlachetnym.
Ale jednak coś co siedziało gdzieś w głębi jej umysłu podpowiadało: "Nie ściągaj tu tamtych dwóch, nie mogą się spotkać" - czy nie chciała po prostu znów skończyć w śpiączce, czy też pragnęła uniknąć z jakiegoś powodu konfrontacji między tą zgrają, nie było to niestety jasne. Znienacka Inai zmienił wyraz twarzy, a aura wokół niego była nieco podobna do tej, którą miewał doktor, gdy w Mei znów pojawiła się jakaś "usterka". Dziewczyna wobec Mutsushity nie mogła używać zdolności by czemukolwiek zapobiec, ale tutaj nie miała takich ograniczeń. Jej oczy, jak wcześniej podczas walki, błysnęły złotym światełkiem. Wyciągnęła w jego kierunku ramię, które w ciągu ułamka sekundy zmieniło się w lśniące ostrze, na którego klindze bystre oko mogło czasem dostrzec błyski, zupełnie jakby było naładowane elektrycznością - świadczące o tym, że wcale nie była to taka sobie zwyczajna broń.
- Nie potrzebuję Twojej zgody. - odpowiedziała na jego zimne "Nie". Do czego w tej chwili faktycznie zmierzała? Czy nadal działała według planu, jako pies łowców, czy też właśnie w tym momencie starała się zapobiec konfrontacji z tymi ludźmi by...by uchronić kogoś spoza kręgu przed konsekwencjami? Artefakt coraz bardziej dawał o sobie znać, sprawiając jej po jakimś czasie nawet lekki ból, aby nie zapominała gdzie należy.
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Sob Lut 09, 2013 1:02 am

Wydawałoby się nieistniejące serce, zabiło mocniej, a oczy wiecznego zalśniły z zachwytu, gdy ujrzał przemianę dziewczyny. Powstrzymał się od zaklaskania z podziwu i dziecięcej radości wywołanej odnalezieniem czegoś zupełnie nowego. Nawet przez ułamek sekundy gratulował ludziom stworzenia czegoś tak wspaniałego, lecz gdy przypomniał sobie o poważnej wadzie, jaką był brak emocji, szybko zrezygnował z dalszego zachwalania stwórców tego dzieła. To uczucie towarzyszące jej przemianie było mu doskonale znane, jako kolekcjoner artefaktów i wampir, który widział i walczył przeciw wielu łowcom, poczuł się jakby stał przed połączeniem człowieka i broni anty-wampirzej. Chodzący, oddychający naturalny wróg jego rasy, a on mógł tylko myśleć o tym, jak bardzo chciałby mieć ją w swojej kolekcji. Swoją drogą, kiedy tak o tym pomyślał, ciekawe jaki wpływ miałby na nią Belial, kiedy jeszcze kontrolował do woli artefakty. Szkoda, że nie było go w pobliżu, aby to sprawdzić... I w dodatku został obdarty przez siły wyższe ze swoich mocy, które wcześniej im nie przeszkadzały, ale to już chyba odbieganie od tematu.
-Nawet nie zdajesz sobie sprawy... - Skomentował tajemniczo jej odpowiedź, nie odrywając wzroku od wymierzonej w jego stronę klingi. Nie wiedział nic o poszukujących jej łowcach, choć mógł się spodziewać po tym, co zobaczył, że ktoś będzie jej szukał. Ale dla poziomu A dwóch czy nawet trzech łowców, to niewielkie wyzwanie. Na polowanie na kogoś jego rodzaju potrzeba było kogoś pokroju Kaiena Cross'a, a nie pierwszego z brzegu łowcy.
W końcu Inai powstał i bez słowa ruszył w stronę łowczyni. Nie zdradzał swoich zamiarów do momentu, gdy dystans ich dzielący zmniejszył się do dwóch lub trzech kroków, dopiero wtedy zatrzymał się, spojrzał jej w oczy i unosząc powoli dłoń rzekł tylko - Piękne - i spróbował złapać za złote ostrze, używając samego siebie jako królika doświadczalnego, by przekonać się, co tak właściwie się stanie, gdy dotknie tworu. Oczywiście o ile mu na to pozwoli, choć lepiej żeby pozwoliła. Nie chciałby pozostać z niesmakiem, po niemożności sprawdzenia jak działa broń, którą władała.
Niezależnie od jej decyzji i wyniku zachowa zewnętrzny spokój, pozbywając się chłodu jaki towarzyszył mu chwilę wcześniej.
-No to możemy wracać.
Zobaczył co chciał. Następnie przyszła pora na... oczekiwanie. Jako kolekcjoner wiedział, że aby posiąść najlepsze okazy, trzeba wykazać się ogromną cierpliwością.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Sob Lut 09, 2013 10:41 am

Była gotowa na każdy atak, bowiem rozmowa zaczęła zmierzać w dość niebezpiecznym kierunku. Kto wie, może zapowiadało się na walkę, wszak chłodna atmosfera nigdy nie zwiastowała szybkiego zawieszenia broni. A jednak reakcja jasnowłosego na jej przemianę była dość, hmm nietypowa. Każdy inny wampir czy człowiek, w którego broń była wymierzona pokazywał początkowo zdziwienie, a następnie albo złość albo zniesmaczenie takim widokiem, natomiast obecny tu szlachetny okazał raczej zafascynowanie ów anomalią w ciele dziewczyny. Przyglądała się temu, wewnętrznie będąc dość zmieszaną jeśli chodzi o stosunek do jego zmiany nastroju.
- O co mu chodzi...wygląda zupełnie inaczej niż ci wszyscy... - pomyślała, obserwując poczynania rozmówcy. Kiedy zbliżył się i wyciągnął dłoń w celu dotknięcia ostrza, komentując je przy tym jako coś pięknego, choć po wyrazie twarzy dziewczyny nie było tego jakoś szczególnie widać, to odrobinę zaskoczył ją taki komentarz - kolejne dziwne zachowania kogoś z zewnątrz? Zdecydowanie musiała to wszystko składać w logiczną całość na spokojnie, bo to spotkanie nie należało do prostych i zrozumiałych, w każdym razie z jej perspektywy.
Zastygła w bezruchu do czasu, kiedy opuszki palców wampira dotknęły lśniącej powierzchni oręża, co poskutkowało rzecz jasna pojawieniem się małego elektrycznego impulsu, który swymi błyskami ciało każdego przedstawiciela tego gatunku odpychał od anty-wampirzego ostrza. W tym ułamku sekundy, cofnęła zmienione ramie które wróciło do naturalnej postaci, a kiedy to robiła nieumyślnie przecięła Inai'owi palec - pojawiła się niewielka ranka, nic groźnego, nawet jeśli wykonana bronią przeciw wampirom. Przyciągnęła uprzednio przemienioną rękę do klatki piersiowej i oplotła dłonią jej nadgarstek, nie spuszczając wzroku z blondyna, nagle oznajmiającego o ich powrocie.
- Nie rozumiem twojego zachowania...jesteś na prawdę dziwny. - może powtórzyła to już któryś raz, ale nie mogła znaleźć na to innego określenia niż "dziwny", choć prawdę mówiąc pasuje to także niewątpliwie do niej, skoro większość jej zachowań nie była zwyczajna.
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Nie Lut 10, 2013 3:00 am

Cofnął rękę niczym poparzony, odczuwając negatywne skutki broni jaką posiadała, lecz nie dał po sobie poznać bólu, złości czy innych negatywnych emocji. Wciąż wydawał się być kompletnie zafascynowany jej zdolnością, przyglądał się jej odmienionej dłoni z nieukrywaną ciekawością wymieszaną z odrobiną chciwości. Chciał jej dla siebie, niektórzy mogliby uznać, że po prostu bierze ją za ciekawą zabawkę, jednakże w jego przypadku zainteresowanie kimś niezwykłym było czymś więcej niż dziecięcym pożądaniem nowych, fajnych rzeczy. Chciałby mieć ją przy sobie choćby tylko dlatego, by móc swobodnie przyglądać się jej dalszemu rozwojowi. Nieświadomie trafiła na jego listę "do pozyskania", sprawiając, że nie miałby nic przeciwko, by jej organizacja go odnalazła i ułatwiła część roboty. Z tym, że...
Wampir był bardzo ostrożny i myślał parę kroków do przodu. Oczywistym było, że jest za wcześnie na próbę zatrzymania tu dopiero co poznanej łowczyni. Nie był też w pozycji do składania jej jakiejkolwiek zobowiązującej oferty, przez co czuł lekki niepokój na myśl, iż mogłaby skończyć u kogoś innego, ale nie zamierzał tak łatwo porzucać upatrzonej przez siebie zdobyczy.
-Może i tak - Oznajmił, dopiero teraz zauważając lekkie skaleczenie. Zerknął na małą rankę, milknąc na moment, by następnie położyć niezranioną dłoń na ramieniu Mei. - Gotowa? - Spytał, ale nim zdążyła cokolwiek odpowiedzieć zabrał ją z powrotem do miejsca z którego ją zabrał. No prawie... Byli blisko ogromnego jachtu, na którym przebywała cały ten czas i który mimo jego poprzednich zapewnień znajdował się cały czas w porcie. Po prostu pokój, w którym ją trzymał miał ograniczony widok.
-Możesz tu przyjść kiedy tylko zapragniesz. - Szczere zaproszenie do kolejnej wizyty nie było grzecznością. Nie mógł liczyć na zatrzymanie jej teraz, jednak być może gdy jej uczucia zaczną się bardziej przebudzać, przypomni sobie o 'dziwnym' wampirze z portu. Może przyjdzie do niego przy innej okazji, gdy będzie miała czas na choćby krótką rozmowę. Lub może sam ją odnajdzie w międzyczasie? Kto wie. Musiał przygotować się na każdą ewentualność.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Nie Lut 10, 2013 10:51 am

Zmiany w jego zachowaniu, które pojawiały się niemal w każdej chwili skupiały dużą uwagę dziewczyny, przede wszystkim dlatego, iż było to dla niej osobliwe zjawisko - zwykle dla niej niedostępne z bliska. Poczuła jego dłoń na ramieniu i dosłownie sekundę później byli już na zewnątrz, tuż obok jachtu należącego niewątpliwie do ów wampira. Zatem potrafił robić takie rzeczy hm? Oczywiście miała świadomość, że przedstawiciele jego gatunku mogą posiadać różne moce, lecz zwykle nim zdążyła coś takiego zaobserwować, wampir był już wyeliminowany...a nie bywała świadkiem walki innej niż tej, której była przez chwilę uczestniczką. I rzeczywiście statek nie odbił nigdy z portu, lecz umiejętnie umieszczony pokój sprawnie to ukrywał.
Słysząc jego ostatnie słowa, swoiste zaproszenie, posłała mu spojrzenie nieco inne od jej neutralnej, wypranej z emocji twarzy. Zdawało się mieć w sobie nieco więcej hmm życia? Może nawet minimalną nutkę jakiejś pozytywnej energii, która objawiła się na ułamek sekundy i szybko znów zniknęła. Po prostu dziwne wrażenie wywołało na niej zdanie świadczące, że może dokonać wyboru. Normalnie usłyszałaby raczej: "Przyjdziesz tu tego i tego dnia, o tej i o tej godzinie" - zawsze było to coś rozkazującego, nigdy pozwolenie na podjęcie decyzji.
- Przecież jesteś... - zapewne miała zamiar powiedzieć, że mężczyzna będący wampirem zachowuje się w sposób niezbyt zgodny z tym kim jest, skoro zaprasza do siebie żywą broń anty-wampirzą, która na dodatek ani mu nie ufa, ani nie sprzeciwi się rozkazom kiedy padnie zlecenie jego zabójstwa. Dlaczego zatem okazywał taki stosunek do sprawy? Cóż, nie dokończyła zdania, bo w porcie pojawiło się dwóch mężczyzn, w tym jednym z nich był łowca z przyjęcia, natomiast drugi nie był jej jeszcze znany.
- Jest tak jak mówiłem...siódemka ostatnio zachowywała się inaczej. Znów trzeba będzie To naprawiać. - rzekł cicho do nieznajomego jej mężczyzny. To dość okrutne, jak w jej obecności referowano do niej numerem albo jako "to"...ale tak wyglądał jej świat. Tamten skinął głową - Idź po nią, tylko uważaj na tego wampira...ze szlachetnymi lepiej nie zaczynać bez planu - szepnął. Czyli mieli informację na temat tego z kim mają do czynienia...może znali tylko fakt szlachetności krwi obecnego tu jasnowłosego. Ten jegomość przynajmniej nie nazywał Mei rzeczą w przeciwieństwie do drugiego gbura.
- Szukaliśmy Cię, wracamy. - odezwał się sucho do dziewczyny wystąpiwszy w kierunku jej i wampira. Obrzucał cały czas blondyna dość nieprzyjemnym spojrzeniem, ale najwyraźniej tłumił nieco swoją nienawiść do jego gatunku, żeby czym prędzej zabrać stąd ciemnowłosą.
- Ona jest z nami, rozdzieliliśmy się. - rzucił krótko wampirowi, po czym spojrzał na nieruchomo stojącą ciemnowłosą - Idziemy - niby normalny ton, a jednak z cieniem rozkazu. Mei natomiast przyglądała się mężczyźnie w oddali, temu, którego nie znała. Trzymał w dłoni coś dziwnego, jakiś niewielki przedmiot, a gdy dotknął go w pewnym momencie, dziewczyna poczuła ukłucie na na karku, tam gdzie miała specjalny tatuaż - zatem było to coś co stosowało wobec niej magię łowców, zapewne do kontroli. Impuls był ostrzegawczy, oznaczał że ma się natychmiast ruszyć, zatem postawiła pierwszy krok w stronę przybyłych, kątem oka spojrzawszy na Inaia. Coś w głębi podpowiadało jej że musi iść, bo inaczej coś gorszego może się wydarzyć...a "dziwny" wampir może trafić po tym na listę. Czy zatem chciała temu zapobiec?
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Nie Lut 10, 2013 8:10 pm

No oczywiście, bo gdyby mieli nawet odrobinkę informacji, to nie odważyliby się nawet wejść do portu bez małej armii. W końcu nie tak dawno grupa, której przewodził rozbiła w proch większą część sił inkwizycji, nękającej jakiś czas temu to miasto. Mieli tupet przerywać jego rozmowę, jednak wampir nie pokazał po sobie zdenerwowania czy choćby cienia irytacji. Zamiast tego uraczył oboje łowców obojętnym spojrzeniem, szczególną uwagę poświęcając temu głupcowi, który najwyraźniej traktował Mei niczym jakiś przedmiot.
Wampir otwarł przed nią nową ścieżkę, jednak to ona musiała zdecydować czy zamierza nią podążać. Inai nie należał do osób, które podejmują działania same z siebie, nieproszone i chociaż oczywiście było parę wyjątków, to w tym wypadku na taki się nie szykowało. Nie zamierzał decydować za nią, więc jedynie zerknął w jej stronę ukradkiem, podchwytując przy okazji spojrzenie utkwione w dłoni oddalonego łowcy. Jakby od niechcenia zerknął na przedmiot trzymany przez wydawałoby się, nieco milej nastawionego typa, ale oczywiście niewiele mógł powiedzieć o jego przeznaczeniu.
Zauważył ruch po swoim boku, to ciemnowłosa zdecydowała się ruszyć w kierunku przybyłych ludzi. Ponownie rzucił jej przelotne spojrzenie, a gdy przy tej okazji ich spojrzenia spotkały się na ten krótki moment, wyraz twarzy wampira pozostawał kompletnie niewzruszony, jednak coś w jego oczach wydawało się z prowokacyjnym uśmiechem pytać "Co teraz wybierzesz?".
Było jednak zdecydowanie za wcześnie żeby naprawdę uważał, iż mogłaby choćby chcieć tu zostać. Bo po co? Może zasiał w jej głowie ziarno niepewności, ale trzeba było poczekać niż idea innego życia wykiełkuje w niej sama. Chociaż słowa jednego z nich wskazywały na to, że mogą spróbować zrobić coś, co zniweczy jego starania, to i tak bez wyraźnej prośby nie zamierzał interweniować.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Wto Lut 12, 2013 5:20 pm

Postawiła kolejny krok, ale gdy jej oczy spotkały się ze spojrzeniem Inaia, zatrzymała się chcąc odczytać krótką wiadomość, którą chciał jej przesłać nie używając słów. Tymczasem mężczyzna trzymający w dłoni tajemnicze urządzenie, przesunął po nim kciukiem, a dziewczyna poczuła przeszywający ból w karku, co było jednoznaczne z rozkazem "Rusz się w tej chwili!". Zazwyczaj niewzruszona, bezbarwna twarz Mei, przez chwile miała na sobie cień tego bólu, ciemnowłosa ściągnęła nieco brwi a jej usta się zacisnęły, choć rzecz jasna ukrywała to najlepiej jak tylko mogła - tak jak ją trenowano, nie pokazuj nikomu słabości.
Jednak w jej spojrzeniu coś uległo zmianie, jakby na kamiennej masce neutralności pojawiło się ledwie dostrzegalne pęknięcie, a przez nie na ułamek sekundy uciekło spojrzenie mówiące "Nie chcę" - jednak było na tyle ulotne, że mogło wcale nie zostać dostrzeżone przez kogokolwiek z tu obecnych.
Ruszyła w kierunku drugiego mężczyzny, czekającego na jej przybycie. Tymczasem łowca który po nią przyszedł, jeszcze przez chwilę mierzył wzrokiem szlachetnego, pilnując bacznie jego zachowań. Kiedy tylko doszła do ów osobnika, ten znienacka uderzył ją mocno w twarz, ale pozornie krucha dziewczyna nie przewróciła się, za chwile znów stała prosto, zachowując niewzruszoną minę. Mężczyzna rzekł do niej wyjątkowo zimnym tonem:
- W siedzibie czeka cię zaległa lekcja... - przysunął się lekko i szepnął jej na ucho - ...posłuszeństwa. I nie spodziewaj się ulgowego traktowania jak dotychczas. - wiedziała doskonale, że poniesie konsekwencje nie stawienia się na czas. Nie wiedziała jeszcze czy na jaw wyszedł także jej układ z Nutty'm...cóż, mogła się przygotować na niełatwe zakończenie sprawy.
Nie zareagowała ani na to nagłe uderzenie, ani na jawną groźbę...to i tak niczego by w tej chwili nie zmieniło.
- Idziemy, nie będziemy przeszkadzać...i proszę wybaczyć mojej podopiecznej za to najście. W przyszłości się to nie powtórzy. - odrzekł mężczyzna stojący obok Mei. Choć jego słowa i użyty przy nich ton należały ewidentnie do "grzecznych" to krył się za nimi jakiś cień. Kto wie co tak na prawdę chciał powiedzieć. Obaj ruszyli gdzieś w kierunku miasta, a wraz z nimi dziewczyna...choć zanim zniknęła, zwróciła jeszcze na chwilę oczy w kierunku szlachetnego, posyłając mu spojrzenie, które zawierało pod warstewką neutralności jakąś pochmurną nutę.

zt
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Mega-jacht   Sro Mar 06, 2013 4:29 pm

Szlachetnokrwisty przestąpił niespokojnie z nogi na nogę, ale nie wykonał żadnego ruchu, by zatrzymać łowców. Nawet w spojrzeniu jakim uraczył tego, który uderzył Mei, nie było widać nic oprócz zniesmaczenia zaistniałą sytuacją. Obojętność z jaką traktował młodą łowczynie nie była czymś niezwykłym, nie oznaczało to, że jego wcześniejsze słowa stały się nagle nieaktualne - jako obserwator, ograniczał się do lekkiego pchnięcia w pożądanym przez siebie kierunku, a reszta zależała od niej.
W ten sposób był w stanie dostrzec detale, które przeoczyła by osoba działająca pod wpływem emocji. Zarówno ukradkowe spojrzenie dziewczyny, na moment przed tym, jak ruszyła w stronę przybyłych po nią ludzi, jak i dziwny przedmiot w posiadaniu jednego z nich, w jakiś sposób powiązany z posłuszeństwem Mei, nie uszły jego uwadze. W tej chwili wciąż było wiele niewiadomych, jednakże to tylko budziło w nim jeszcze większą ciekawość i ekscytację na myśl o nadchodzących wydarzeniach.
Nie odpowiedział na słowa pożegnania i jedynie odprowadził swoich gości wzrokiem, choć nie czekał aż kompletnie znikną mu z pola widzenia. Gdy tylko trochę się oddalili powrócił do swojego statku, gdzie spędził następne ileś godzin, a potem... znikł, jak to zresztą miał w zwyczaju.

[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mega-jacht   

Powrót do góry Go down
 
Mega-jacht
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Mega-jacht
» Pokemon Light Platinum

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD)-
Skocz do: