IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dom + Prywatna Klinika

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Dom + Prywatna Klinika    Sob Sty 12, 2013 10:33 pm

Duży budynek jednorodzinny i jednopiętrowy, któremu co prawda blisko jest do willi, ale to nie to samo. Samą wielkością w szerokości wydaje się być duży. Posiada oczywiście dwa wejścia. Jedno główne, prowadzące do prawej strony budynku, gdzie znajduje się klinika. Prywatna przychodnia prowadzona przez doktora Matsushitę.
Drugie wejście wraz z wjazdem garażowym prowadzi prosto do wejścia domu mieszkalnego. Oczywiście oba skrzydła są ze sobą połączone, także jest możliwość przejścia z jednego strony do drugiej.
Wewnątrz budynku dostrzec można duży salon, kuchnię z jadalnią, gabinet i łazienkę. Na piętrze mieszczą się cztery sypialnie.
Piwnice są jak w każdym domu, jednak tutaj jest duże "ale". W piwnicy znajduje się sekretne przejście w postaci windy, gdzie można zjechać na jeszcze niższe piętro. Tam zaś znajduje się prywatne laboratorium. Przestrzenne pomieszczenie zawiera w sobie dużo łoży, małych kilku pokoi, salę operacyjną i zabiegową. Jedno z pomieszczeń przeznaczone jest do spraw związanych z alchemią. Drugie do używania magii. Trzecie do zielarstwa i tworzeniu wszelkiego rodzaju mikstur, eliksirów. Połączone bardziej jest z pomieszczeniem od alchemii.

Budynek ten był przez kilka lat budowany. Właścicielem jest doktor Yutaka Matsushita. Obecnie zaś posługuje się on fałszywymi danymi, czyli zwie się obecnie: Mamoru Takayashi
Położenie owego domu znajduje się z dala od miasteczka i kilku zamieszkałych domów.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Dom + Prywatna Klinika    Sob Sty 12, 2013 10:42 pm

Wybranego przez Yutakę wampira spakowano do samochodu i zawieziono na wskazany adres. Matsushita przez ten czas swojej nieobecności na zebraniu, nie tyle co zajął się opieką nad Chizuru i podleczył Crossa, to jeszcze zdołał spakować i wywieźć swoje rzeczy z Oświaty, a dokładniej to z laboratorium. Bardzo dużo tego było, więc jeden dzień to było oczywiście za mało. Wszystko miał już przewiezione, ale kilka kartonów czekało jeszcze na rozpakowanie.
A zatem. Samochód zaparkowany został przy bramie. Łowcy wysiedli i poprowadzeni przez Yutakę wprowadzili nieprzytomnego wampira aż do znajdującego się pod piwnicą laboratorium. Warto wspomnieć, że podczas jazdy, Yutaka wstrzyknął wampirowi silny środek usypiający. Takie cielsko i organizm zawsze potrzebuje dużej dawki. Przynajmniej całą drogę mieli spokojną a i wampir nie dowie się gdzie przebywa.
Na polecenie doktora, rozebrano wampira do bokserek i przykuto porządnie oraz mocno do łoża niczym operacyjnego. Mężczyzna podziękował za pomoc i odprowadził wszystkich do wyjścia. Łowcy odjechali a on powrócił go domu. Zamknął drzwi i zszedł do laboratorium.
Zajął się ranami wampira, wyjmując kule i naklejając gazy aby zatamować krwawienie. Opatrzył nawet oko, oraz je zabandażował. Wstrzyknął substancję osłabiającą oraz podłączył go do kroplówki z krwią. Zdjął nałożony mu kaganiec, bowiem potrzebny nie będzie. Po czym wstrzyknął substancję uspokajającą, dzięki czemu wampir będzie mu leżał spokojnie i nie utrudniał pracy. W oczekiwaniu aż ten się przebudzi, doktor przebrał się w biały fartuch i zajął się przygotowywaniem narzędzi.
Jeśli chodzi o wygląd pomieszczenia, to jak w większości takie sale są białe. Tak i tutaj przeważała spora ilość jasności.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dom + Prywatna Klinika    Nie Sty 13, 2013 10:32 am

Zakuty i zaklebnowany miał ponownie paść ofiarą sadystycznych zabaw rosyjskiego łowcy, lecz na szczęście(?) nie zdążył. Do podziemi wstąpiło trzech mężczyzn. Stwór nawet nie przyglądał się przybyłym, bowiem zbyt zajęty bólami, jakoś nie miał sił na nic. Dopiero zwrócił uwagę na jednego z nich, kiedy to oglądano jego oko. Rozpoznał łowcę, to był ten doktorek. Brak pomysłu oraz siły na ciętą ripostę odnoszącą się do słów medyka, zmusił go do milczenia. Potem już z górki.
Wynieśli wampira z lochów, lecz zanim całkiem opuścił ich kryjówkę, uśpiono go. Ileż protestów na widok strzykawki? Zapewne musieli przytrzymać olbrzyma, aby Yutaka mógł na spokojnie wstrzyknąć mu zawartość ampułki. Sen dopadł potwora niemal od razu...
Obudził się dopiero w nowym miejscu. Pachniało lekarstwami i innymi chemikaliami. Dziwny spokój jaki panował wewnątrz niego , otępienie oraz osłabienie nie pozwoliło na konkretniejsze myślenie. Spróbował wstać ale przymocowanie do stołu czy tam czego, uniemożliwiło wykonanie takiej czynności. Jedynie co mu pozostało, to rozglądanie się. Dostrzegł kroplówkę z krwią. Więc dlatego nie wstał z ogromnym pragnieniem.
Zwilżył wargi, nie czując już krwi na nich. Skoro opatrzono mu rany, także pewnie trochę go przemyto. Wreszcie wyczuł zapach naukowca. Hałas poruszanymi przedmiotami, szelesty i to rażące światło. Laboratorium.
- Co zaś knujecie?
Spytał słabym głosem, obawiając się odpowiedzi. Łowcy mają potworne plany, a może, może zwalczą mu głód? Nie miał pojęcia. W dodatku pozbawiono go ubrań.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Dom + Prywatna Klinika    Nie Sty 13, 2013 4:35 pm

Wampirek się przebudził. I co więcej, świadomość mu wróciła. Zachowywał się grzecznie, bo tylko raz szarpnął co było normalne w tym przypadku. Chciał wiedzieć, gdzie jest i czy ma możliwość poruszania się. Niestety nie miał. Został przykuty do łoża metalowymi pasami na kłódkę. Łoże to było specjalnie dla niego skonstruowane. Kajdanki pozostawiono mu na jednym nadgarstku, co by nie używał niepotrzebnie mocy. Jeszcze dom pójdzie z dymem a Yutaka sporo pieniędzy włożył w jego wybudowanie.
- Knujemy? Ich do tego nie mieszaj. - Udzielił mu spokojnej odpowiedzi doktor. Zaraz też podszedł do wampira naciągając białe gumowe rękawiczki.
- Od teraz zostajesz moim królikiem doświadczalnym. Przeprowadzę badania i trochę się pobawię. - Uśmiech Frankensteina.
Stanął teraz za łożem, gdzie wampir miał nogi. Pchnął łoże w kierunku aparatur do robienia prześwietlenia wnętrza. Urządzenie pozwalało na prześwietlenie w pozycji leżącej. Normalnie wyglądało to tak, jakby zamykano wampira w jakiejś skrzyni? Trumnie? Po prostu górna część została na niego zniżona i doktor zrobił zdjęcie jego wnętrza. Po tym czynie, odstawił krwiopijcę na łożu w poprzedniej sali. Nie dbał o to co wampir mówił, protestował czy próbował się uwolnić. Nic mu to nie da. I jeszcze miał na szyi swoja obrożę, to już w ogóle. Czekając na specjalny wydruk zdjęcia, sprawdził czy przygotował wszystko co potrzebuje. Zajrzał jeszcze do księgi z magią, by coś sprawdzić.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dom + Prywatna Klinika    Nie Sty 13, 2013 5:51 pm

Łóżko stworzono specjalne dla niego? Ah, co za gest! Chyba już się spodziewali olbrzyma i dlatego woleli się za wczasu przygotować. Choć czy bestia się uśmiechała? Skądże! Nienawidził lekarzy! Takie zimne typki zdolne do okrucieństw. Nawet przed znanym sobie lekarzem Hiro uciekał. Po prostu taki wstręt i złe skojarzenia, a zwłaszcza od tego od łowców. Mimo spokojnego wyglądu Yutaka miał w sobie coś przerażającego i to bestyjkę najbardziej niepokoiło.
No tak. Nie mieszać w to innych? Czyli sam doktorek coś zaplanował? Pytanie uzyskało odpowiedź poprzez kolejne słowa łowcy.
Nie odpowiedział na nie. Jedynie przełknął ślinę, widząc jeszcze te białe, gumowe rękawiczki mężczyzny. Stwór warknął i szarpnął się lekko. Chyba niebawem lek przestanie działać.
Został wepchnięty do jakiegoś urządzeni. Wiercił się na łóżku, niestety bez skutku. Chce go przypiec?!
- Doktorku, daj mi spokój! Chcę stąd wyjść!
Wrzeszczał ale bez nerwów. Obroża zacznie działać i co? Biedak nie wiedział, że ten tylko wykonywał zdjęcia wnętrza. Takie prześwielenie, ta? Darł się ile miał sił w płucach. Nikt mu tego nie zabroni! A kiedy było po wszystkim, potworzasty pozostał z zamkniętym ślepiem.
- Ja nie chcę umierać.
Mruknął bardziej do siebie. Czy się bał? Owszem, strachu przed igłami, lekarzami nie da się powstrzymać. Ah, a jak wyszły zdjęcia? Zapewne boskie. Może na obrazie wyjdzie ten długopis, który połknął?
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Dom + Prywatna Klinika    Nie Sty 13, 2013 8:34 pm

- Wyjdziesz jak skończę... O ile przeżyjesz.
Odpowiedział mu doktorek spokojnie, jakby nie interesowało go, czy wampir przeżyje jego eksperyment. Inne wampiry niestety nie dożyły tego. A końcowe efekty wychodziły ze skutkami ubocznymi. Teraz powinno się udać. Jeżeli się powiedzie, będzie to jego pierwszy sukces! Od wieków rodzina Matsushita robi eksperymenty na wampirach i do tego czasu żaden efekt nie udał się pozytywnie w chociażby 90%. Zawsze albo porażka albo udawało się w 50%.
Wampira zostawił w sali i udał w tym czasie po zdjęcia, które musiał uporządkować, zobaczyć w monitorze i wydrukować w powiększeniu. Jeżeli Testament połknął długopis, to na pewno się tam pojawił. Zdjęcia z jego wnętrznościami zostały wydrukowane. Przyjrzał się im podsuwając pod światło sufitowe.
- No nieźle. Połknąłeś długopis.
Aż pokręcił głową. Odłożył zdjęcia na biurko i podszedł do dużej lodówki, wyjmując dwa pojemniki, w których najprawdopodobniej coś się znajdowało.
- Byś nie utrudniał mi robotę, ululam Cię. - Uśmiechnął się i nałożył mu maskę tlenową, wprowadzając wampira pod narkozę. Niech śpi mocno, a on przejdzie do swojej operacji na jego ciele. Pozwiedza sobie jego wnętrzności i może coś poprzestawia? Podmieni? To się jeszcze zobaczy. A i może nawet wyjmie mu ten długopis.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dom + Prywatna Klinika    Nie Sty 13, 2013 9:59 pm

Nie przeżyć? Stwór aż zaniemówił. Ci łowcy, nawet medycy, mieli za nic cudze życie. Ciężko mu uwierzyć iż trafił w łapy szarlatna, a nie lekarza. Eksperymenty na organizmach powinny być zakazane! Nie ma jak uciec, jak się bronić! Ten okularnik i tak zrobi z nim co chce. Raz jeszcze się szarpnął i potem kolejny. Nie da rady. Musi znieść te niemal niemieckie doświadczenia.
No tak. Połknął długopis, trudno. Nie pojmie czemu ten przedmiot tam się znalazł, a Bestia nie odzywała się zupełnie nic. Odwrócił wzrok od człowieka, nie mogąc znieść tego chłodnego wyrazu twarzy. Taki obojętny.
Nic nie poradzi. A kiedy chciał uśpić kanibala, zrobil to bez problemu. Nie zdążył pokręcić głową na boki, bowiem już miał maskę przy twarzy. I jak na pecha, zapadł w twary sen.
Pogrzebać w trzewiach, ta? Będzie mieć utrudnione. Kwasy trawienne są nadzwyczaj żrące, jeżeli Yutaka nie zachowa ostrożności, może nieźle go poparzyć nawet przez rękawiczki. Dodam także iż same narządy wewnętrzne mogą być uszkodzone enzymami. Coż, jak wampirek nic nie je, sam się trawi. I dlatego w jego ciele znalazł się długopis. Kwasy zajmowały się przedmiotem, a nie narządami. Zatem doktorka czeka trudne zadanie, ha.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Dom + Prywatna Klinika    Pon Sty 14, 2013 3:44 pm

Jeżeli trafi się w ręce rodziny lekarzy fascynujących się od długich lat w medycynie, alchemii i dodatkowo eksperymentowaniu na organizmach zywych i martwych, to co się dziwić że życie może uciekać pomiędzy ich palcami? Do tego czasu w rodzinie Yutaki nie trafił się wampir z taką wytrzymałością organizmu. A co ciekawe, posiadający w sobie żrące kwasy. Jakby się tak logicznie zastanowić, wampir przecież posiadał przemianę w olbrzymiego gada. Jeżeli mu te kwasy usuną, po przemianie mógłby nie być w stanie ich używać. Będzie ich całkowicie pozbfawiony, albo na określony czas o ile nie zaczną się ona na nowo produkować. W innym przypadku można jego orgamimz porównać do zwierząt typu węży.
Wampir zasnął. Yutaka wykonał jeszcze telefon do brata ciekaw jak daleko jest od jego domu. Po otrzymaniu odpowiedzi iż godzina jazdy mu jeszcze pozostała, postanowił poczekać. W między czasie udał na górę zostawiając kanibala na sali laboratoryjnek w śpiączne pod narkozą.
Po ponad godzinie, w domu Matsushity pojawiło się dwóch mężczyn. Jego brat i kuzyn. Jeden z nich przywiózł potrzebny narząd dla jednego łowcy o który prosił. Podziekował i weszli do środka głebiej. Pogadali w kuchni przy ciepłek kawie a potem zeszli na dół by zobaczyć tego wampira na żywo. Przyznać musieli że kawał gada z niego. Nie dość że spasiony to jeszcze zdjęcia przedstawiały jego wyniszczony organizm i tkwiący w nim długopis. By wiedzieć więcej, musieli ten jego brzuch otworzyć.
Trójka mężczyzn przygotowała się do operacji i w końcu otworzyli brzuch wampira. Wielkie było ich zdzieiwnie widząc taki a nie inny rodzaj kwasów. Z ciekawości wsadzili patyczek drewniany, który chyba od razu po wyjęciu był nieźle wyżarty przez kwas.
- I on może z tym tak funkcjonować? - Spytał Arata swojego brata.
- Najwidoczniej tak. Posiada przemianę w olbrzymiego gada. Pewnie stąd te kwasy. - Odpowiedział Yutaka.
- Nie zmutowano go z jakimś wężem? Nie wszczepiiono mu czazsem ich genów? - Pytanie zadał tym razem ich kuzyn.
- Trudno powiedzieć. Być może tak. Albo w jego rodzinie jest to dziedziczone.
- I chcesz z niego spróbować zrobić człowieka?
- Tak. I powinno się udać. - Zapewnił kuzyna oraz brata Yutaka. Nim przejdą do dalszych działań, zadzwonił do Ryouji'ego, którego pomoc może się bardzo przydać, zwłaszcza osoby zaznajomionej z magią. Yoshida potwierdził swoje przybycie w cwiągu dwóch godzin. Także mieli trochę czasu by zająć się orgamizmem wampira.
A zatem by zbyt dużo nie pisać, oczyszczono jakimś sposobem żołądek Testamenta ze żrących kwasów. Kilka narządów wymieniono, w tym wątrobę. Inne odbudowano magią. Zajęło im to więcej niż dwie godziny. Ryouji zatem czekał w pomieszczeniu obok, studiując zaklęcie jakie wskazał mu Yutaka. Dość trudne i możliwe tylko do wykonania najzdolniejszemu znamu magii. On by ryzykował, ale Cross pewnie nie miałby z tym problemu.
Ciało Testamenta było już gotowe do poddania eksperymentowi magii. Wcześniej jeszcze spuszczono z niego wampirzą krew i wpompowano ludzką. Nie było to w prawdzie łatwe, ponieważ jedna krew z drugą się mieszały. Zatem przerwano te czynności. Wpuszczono białowłosego łowcę do środka.
- To trudne zaklęcie. Próbowaliście już? - Spytał obecnych.
- Tak. Kilkadziesiąt lat temu. Jednak bez skutku. Kończyło się opętaniem, śmiercią albo niczym.
- Rozumiem. Wiem co będzie potrzebne.
Przedstawił im na spokojnie i w miarę zrozumiale co muszą przygotować. Krew Testamenta, przyda się najbardziej. Akurat jakieś dwa litry mu spuścili więc bez problemu starszyło na narysowanie odpowiedniego kręgu z gwiazdą pięcioramienną w środku na dużej przestrzeni pomieszczenia. Tam zaś umieszczono łoże, do którego przykuty był wampir. Na każdej z ramion gwiazdy postawiono świece i je zapalono. Ostatnim elementem był potrzebny jakiś znak. Zatem ostrym narzędziem białowłosy łowca wygranerował na klatce piersiowej Testamentowi znak krzyża ankh (☥). I to byłoby na tyle. Zgasili światła i pozostawili światło świec. Latarką jedynie Arata podświetlał treść z książki Ryouji'emu. Łowca stojąc w okręgu, prawą dłoń miał uniesioną nad znakiem wykrawerowanym do krwi na klatce piersiowej wampira. W drugiej trzymał bardzo starą książkę. Zaczął wymawiać formułki skupiając się bardzo nad wykonaniem zaklęcia. W pomieszczeniu zaczęło się w końcu coś dziać.
Jakby ktoś włączył wentylator, w sali rozprzestrzenił się wiatr znikąd. Świece zgasły a ciało wampira zaczynała przybierać ludzkie barwy. Mimo uśpienia w narkozie, mógł czuć wewnętrzny, wręcz przeszywający ból. Mógł on nawet doprowadzić do obudzenia się krwiopijcy. Użycie tej magii wymagało sporo energii i czasu. Krew na podłodze zaczęła iskrzyć i jarzyć się bardzo mocnym szkarłatem, aż w końcu uderzyła poświata prosto w sufit robiąc coś w rodzaju przezroczystych,' czerwonych ścian.
Było można dostrzec na twarzy Ryoujicego zmęczenie, bowiem taki rytuał powoli wykańczał go samego. Gdyby prowadziło go więcej osób, nie marnowałby niemal całej swojej energii. Dał jednak radę wytrzymać do końca, aż upuścił książkę i podparł sie bardzo osłabiony o łoże. Dwóch doktorów zdązyło go złapać w ostatniej chwili przed upadkiem. Wtedy wszystko ucichło. Na klatce piersiowej wampira został wygrawerowany symbol nie do usunięcia. Jarzył się niczym zastygająca magma. W tym znaku została zapieczętowana jego rasa. Testament z wampira stał się człowiekiem. Jednak jak każde zaklęcie czy rytuał, miał swój słaby punkt.
- Udało się? - Spytał Yutaka Ryoujiego.
Arata podszedł do wampira i podstawowymi metodami go zbadał.
- Oddycha, więc żyje. Jego serce bije.
Zdjął zaraz wampirowi maskę, sprawdził wzrok czy śrenice reagują na światło. Pstryknął mu do uszu, czy reaguje na dżwięki. Wydawało się że wszystko jest dobrze. To zależy jeszcze od tego czy wampir nie odczuwa czegoś więcej. Sprawdzano czy jest przytomny.
- Słyszy mnie Pan? - Pytanie do Testamenta zadał Arata. Brat Yutaki, ktory nie nosił okularów ale tak jak jego brat miał czarne włosy, krótko przystrzyżone. Wydawał się być starszy od pozostałej dwójki.
Ryoujiego posadzono na kanapie i dano leki wzmacniające organizm. Pozwolono mu nawet odpocząc po takim rytuale. Warto dodać, że cały ten proces zaszedł całą noc.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dom + Prywatna Klinika    Pon Sty 14, 2013 7:11 pm

Cóż... Nie ma co się zbytnio rozpisywać w kwestii operacji. Łowcy mieli niezły widok na poniszczone kwasami wnętrzności potwora. Snuli także swoje teorie. Czy były prawdziwe? Po części tak, ale w tej chwili nie jest to ważne. I tak bestyjka nie miała nic do gadania, leżał na stole, przykuty do niego. Spał sobie w najlepsze, nie mając bladego pojęcia co uszykowali dla niego medycy.
Godziny mijały... Co się śniło uśpionemu wampirowi? Zapewne jakieś głupoty, których nie jestem w stanie opisać. Nie ruszał się, rzadko co oddychał. A gdyby dowiedział się, że grzebano mu w bebechach, z całą pewnością nie byłby z tego zadowolony. Co gorsza, pozamieniali mu wnętrzności. Musieli się spieszyć, wampirze komórki zajmowały organy ludzkie przetwarzając je na wampirze. I jak na pecha kanibala, uporali się z czasem. I nie będę opisywał wszystkiego skoro mamy wszystko w poprzednim poście.
Dopiero zacznę od reakcji na ten nagły ból, jaki powstał podczas przemiany z pomocą magii. Nagle otworzył ślepia, czując przeszywającą katuszę ciało. Palił się? Nie wiedział co się dzieje. Obraz stawał się rozmazany i odczuwał coś wyjątkowo dziwnego. Tracił kontakt z rzeczywistością, wszystkie wspomnienia kasowały się jedno po drugim, aż wreszcie ten głód.. Głód na krew znikł. Ileż im wrzasku narobił? Może umarł? Nie, raczej nie. Utracił przytomność.
Sporo czasu minęło od zakończenia rytuału odwampirzenia. Uśpiony potwór odstąpił miejsca człowieczeństwu. Nigdy, przenigdy nie był człowiekiem. Kto wie ile pożyje, jak tylko zwrócą mu wolność. I czy wypada się teraz o to martwić? Na razie łowcy sprawdzali czy przeżył. Oczywiście. Serce słabo biło, powoli oddychał. W dodatku był taki... taki ludzki! Niemal kremowy choć twarz chorobliwie blada.
Kiedy ściągnięto mu maskę tlenową, złapał oddech! Chyba organizm automatycznie wykonał taką czynność. Nowość! Cholera. Jakie to dziwne, serio.
Pstryknięcie, zajrzenie pod powiekę. Milutko, gadzie ślepko on jeszcze miał. Urodził się taki, a zwykle takie cechy nie ulegają zmianie. Jak kolor włosów itd.
Padło pytanie. Wampir... Nie, nie tym razem. Człowiek uchylił powoli powiekę, spojrzał na mężczyznę który się nad nim nachylał. Kim był? Tak w ogóle, to jak on się znalazł w tym miejscu. W pamięci nie ma nic. Została zablokowana, a jak tylko próbował do czegoś wrócić, dostawał migreny. Nie mógł się poruszyć, bo nadal był przygwożdżony do stołu. Klatka piersiowa piekło go niemiłosiernie, a trzewia? Szkoda gadać.
- Słyszę...
Burknął niewyraźnie, odwracając głowę. Co czuł? Narastająca panika, szok? Owszem. Gwałtownie obrócił łeb w stronę doktorka. I co ma zrobić? Gapił się na mężczyznę w milczeniu czekając na co? No właśnie sam nie wiedział. I w tej chwili powinno paść tradycyjne pytanie po utracie pamięci...
- Kim... Kim ja jestem? I czemu nie mogę się ruszyć?
Taadaaam. Głos mu drżał, a na dodatek miał dreszcze. Coś nie tak z jego ciałem? Pojawiła się gęsia skórka, dolna szczęka drżała. Po prostu było mu zimno, ale jakoś nie znał tego odczucia. Temu też denerwował się. A, a obroża? Ona też mrowi! Chcą go zabić? Jako człowiek nie wytrzyma porażenia prądem, zginie na miejscu.
- P-proszę mnie wypuścić. Ja, ja się spieszę.
No tak, gdzie się spieszy. Szarpał się, chcąc uciec jak najdalej od tego miejsca. Sadyści jedni, czy oni wiedzieli co najlepszego uczynili? Ta bestia wolałaby śmierć, niż uczynienie go pokarmem, mięsem... Człowiekiem! W życiu nie dowie się jak ma żyć, co robić. Skazali go na powolną, okrutną śmierć. Nawet najgorsi złoczyńcy (nie licząc niemieckich SS - manów czy ich naukowców) nie zasługiwali na takie okrucieństwo.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Dom + Prywatna Klinika    Pon Sty 14, 2013 10:29 pm

Cały rytuał musiał także osłabić porządnie wampira. Poprawka, byłego wampira. Testament od teraz zaczyna życie niczym zwykły człowiek. Nie może korzystać ze swoim moce, które zostały uśpione i zaklęte w "pieczęci" na jego klatce piersiowej. Nie będzie odczuwał napadów głodu jakie odczuwają wampiry. Nie będzie czuł krwi ani też jej pragnął. Jego zmysły zostały zniwelowane do ludzkich. Żyje, oddycha i smakuje jak człowiek. Pierwszy raz poczuje różnice temperatur, jak w brzuchu burczy. Wszystko będzie dla niego zupełnie inne. A właściwie już jest.
Wampir reagował na dźwięki. Lecz nastąpiło coś, czego się medycy w prawdzie nie spodziewali. Arata spojrzał na brata, a Yutaka na Ryoujiego. Białowłosy tylko westchnął, ale nic nie powiedział. Musiał zastosować coś jeszcze podczas tego rytuału, skoro Testament nic nie pamiętał. Yutaka zatem podszedł do pacjenta i Araty.
- Jest Pan po wypadku. Musieliśmy zrobić poważną operację. Dlatego wymagane były pewne środki ostrożności. - Wyjaśnił na spokojnie młodszy Matsushita. Ściemniając w większości jak diabli. I żeby lekarz to robił. Arata podszedł do stolika ze strzykawkami przygotowując silny środek uspokajający. Wrócił więc i wstrzyknął go w żyłę Testamenta.
- Wypuścimy Pana niedługo. Zrobimy małe badania i będzie Pan wolny. Proszę się uspokoić i odpowiedzieć na pytanie. Czy coś Pana boli?
Nie ma to jak odpowiednia gra z istotą, która przeszła "przemianę" w człowieka. Normalnie Matsushitowie czuli się usatysfakcjonowani swoim dziełem. I jak tylko znajdą chwilę na odpoczynek, na bank to obleją i napiszą sprawozdanie do swoich ojców, przesyłając również spory plik badań.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dom + Prywatna Klinika    Wto Sty 15, 2013 4:44 pm

Od tej chwili nic nie będzie takie samo. Dawny wampir musi zmierzyć się z nowym życiem jako prosty człowiek, a że nigdy nie miał do czynienia z czymś takim, nie czeka go prosta droga.
Już odczuwał zimno. Potrzeby posiłku wcale nie było, bowiem pożerał go stres. Przełk się zaciskał i po narkozie chciało mu się bardzo pić, jednak spożywanie płynów po wybudzeni nie są wskazane.
Więc z winy łowców stracił pamięć? A niech ich diabli wezmą, czarty jedne. Zakaszlał krótko, mrużąc ślepie (drugiego oka zapewne nie miał).
Miał wypadek? Kiedy? Czemu? I gdzie? Wpatrywał się w lekarzy, starając się im wierzyć. Poruszył się raz jeszcze, nie było mu wygodnie.
Zaraz poczuł ukłócie. Drgnął natychmiastowo i zwrócił uwagę na doktorka wykonującego zastrzyk. Najwidoczniej fobia przed igłami zostawiła po sobie ślad. W dodatku nie wiedział co mu robią.
Małe badania... Środek uspokajający zaczął działać. Myślenie zwolniło tempo, nerwy opadły.
- Wszystko...
Ciężko nazwać mu części ciała, olbrzym w poważnym stopniu utracił pamięć. Westchnął bardzo ciężko, krzywiąc się. O! Co z zębiskami? Są mniejsze i to idzie dostrzec. Dłonie także nie miały mocnych pazurów. A blizna na twarzy stała się wyraźniejsza. Co do krzywienia twarzy? Klatka piersiowa mocniej zapiekła.
- Jak wyjdę, gdzie mam iść?
Musiał wiedzieć. Chce znać swoje schronienie. Gorzej jeżeli będzie bezdomny, wtedy na tym mrozie zginie.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Dom + Prywatna Klinika    Wto Sty 15, 2013 5:29 pm

To się porobiła sytuacja. Ryouji poprosił o podanie mu książki, gdzie mimo zmęczenia, przewertował parę kartek. Oba zaklęcia były obok siebie. Najpewniej dla hecy, podczas przeprowadzania rytuału, wykorzystał drugie zaklęcie. Oba tak się na siebie nałożyły ze zdwojoną siłą, że wampir porządnie stracił pamięć a łowca zmęczył się porządnie. Wszystko jednak poszło po jego myśli jeśli chodzi o magię. Zaś ze strony doktorów, pod względem medycznym.
Nie ukrywali zaskoczenia amnezją wampira, ale nie okazywali tego po sobie. Jedynie wymieniając spojrzenia między sobą. Yutaka spojrzał na Yoshidę, lecz ten milczał. Nie zamierzał przy wampirze cokolwiek mówić.
Wszystko bolało. To normalne. Zatem po wstrzyknięciu środka uspokajającego, wstrzyknięto po chwili środek neutralizujący wszelkie bóle. Chociaż na długie kilka godzin Kuroiaishita powinien poczuć się lepiej.
- Bez obaw. Po badaniach powiemy Panu wszystko co będzie chciał wiedzieć.
Uspokoił go Arata. Wraz z Yutaką zabrał wampira na badania. Zaś ich kuzyn - Michiru, pozostał z Ryoujim, z którym szeptem zamienił kilka słów.
- Rytuał się udał. Ale czemu ma amnezję? - Spytał łowcę.
- Użyłem dwa zaklęcia. Testament mimo bycia człowiekiem, może się nam przydać. Zacznie z czystą kartą i kto wie czy nie będzie polował na swoich. - Białowłosy w udzieleniu odpowiedzi się uśmiechnął wrednie kącikiem ust. To był dobry plan. Ale czy się powiedzie, tego nie wiadomo. Testament tej rozmowy i tak za nic nie mógł usłyszeć. Zabrano go na godzinne badania dosłownie wszystkiego. Skończyło się kiedy bracia mieli wszystkie potrzebne wyniki. Wtedy odesłali na łożu wampira do poprzedniej sali. Odpięli go i pomogli usiąść. Michiru przyniósł znalezione obok ubrania podając wampirowi.
- To są pańskie ubrania. - Podał i pozwolili mu się ubrać. Co by nie czuł tego narastającego zimna. Lecz wszelkie kieszenie zostały opróżnione z jego dokumentów i telefonu. Żeby czasem ujrzenie ich nie spowodowało przywrócenie wspomnień. Ot, takie zabezpieczenie.
- Pamięta Pan cokolwiek? Coś o sobie, z przeszłości, czy dosłownie nic? - Pytanie do Testamenta skierował Yutaka. Jako jeden z Ryoujim znali dość dobrze tego wampira, więc jedynie oni mogli mu coś powiedzieć, kłamiąc i ewentualnie mieszając mu w głowie bardziej.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dom + Prywatna Klinika    Wto Sty 15, 2013 6:55 pm

No nieźle. Zabawił się kosztem wampira? Choć może to i lepiej? Gdyby teraz wszystko pamiętał, nie wiadomo jakby mógł się zachowywać, a na pewno na zdrowie by mu to nie wyszło. Teraz jest czyściutki jak łza, tylko gorzej co zechcą wykonać osoby w otoczeniu z tą jego pustą pamięcią. Zapewne wlepią coś od siebie, łowcy to takie podstępne kreatury. W każdym bądź razie eks-wampir musi zostać poddany badaniom, a potem, potem co?
Kolejny raz potraktowano go igłą. Zaś odruchowo wzdrygnął się, patrząc na mężczyznę ze strzykawką w sposób karcący. Nie podobało mu się to nic, a nic. I chyba jedyna rzecz jaka pamiętał, to strach przed tym małym, kującym przedmiotem. Jednakże po działaniu leku, zaczął czuć się lepiej. Wszystkie bóle jakie do tej pory odczuwał, zanikały z każdą minutą. Mógł ochłonąć, lecz uczucie zimna dalej nie schodziło. Więc co dalej? Może wreszcie dadzą mu się ubrać? Przecież chyba ma jakieś ubrania.
Wszystko co chce wiedzieć? Nie odpowiedział nic na jego słowa. Bo po co? I tak nie znalazł jakoś wspólnego języka do tego lekarza. Czemu miał przeczucie iż są źli dla niego? Może to zwykłe obawy stworzone po tak silnej amnezji? Ciężko mu stwierdzić. Po prostu się ich bał, serce zaczęło szybciej bić, co było aż nadto dziwnym uczuciem.
Kiedy został zabrany na wszystkie badania, nie mógł protestować. ba, on nawet nie wiedział co mu robią. I nie słyszał rozmowy łowców! Gdyby był wampirem, bez trudu wyłapał by ich niecne plany... Zaraz, zaraz... Testament łowcą? Zabijać swoich? On i tak za bycia wampirem atakował swoich pobratymców ale w celu zjedzenia, a teraz? By chronić innych?! Tuż to gwałt na jego prawdziwej naturze! Biedny kanibal, biedny...
jak tylko zakończono wyczerpujące badania, przyniesiono mu ubrania. Pierw uwolniono z pasów zabezpieczających. Biedak aż musiał rozprostować kręgosłup. O tak, teraz bardziej wyjdzie jego zła forma. Jak tylko usiadł, złapał się za plecy. Gdyby nie lek neutralizujący ból, zapewne kręgosłup dawałby o sobie znać o wiele mocniej.
Mając w łapach materiał, oglądał go ze wszystkich stron. Znalazł nawet dziury po kulach! O! Tylko szkoda iż nie pamiętał tego faktu. Wsadzał jedynie palce w otwory, mając tą zamyśloną minę. Nie no, kompletne zero. Totalna pustka w główce. Otrząsnął się, ubierając się jakoś niezręcznie. Ruchy powolne, szybciej się męczył. Może załapie się na cukrzycę? Zapewne wszelakie badania krwi wyszły nieprawidłowo. Wysoki cholesterol, zadatki na miażdżycę etc. Ach te choroby XXI wieku.
Po walce z ubraniem, siedział sobie w milczeniu. Przeszukał nawet kieszenie - puste. Zabrali matrioszkę? Zresztą, i tak nie wiedziałby co z tą zabawką zrobić.
Kolejne pytania... Olbrzym spojrzał zmęczonym wzrokiem na doktorka. Czy coś pamięta? No nic. Nie wiedział kim jest, kiedy się urodził, czemu tutaj jest i co się działo w jego życiu, w przeszłości. Tak jakby ktoś nasunął blokadę na wspomnienia i jedynie drobne skrawki zdołały się przecisnąć. Mianowicie... Strach przed igłą i intensywna biel. Może jakaś postać? Duch? Mniejsza.
- Jedynie co, że to kujące nie jest moim przyjacielem oraz taki jasny kształt. Pewnie nic nie oznacza. A reszta? Nie, nie pamiętam.
Pokręcił głową na dopełnienie swoich słów. Popatrzył zmieszany na wszystkich, zastanawiając się kim oni są. Może już iść? Wstał powoli z łóżka na nogi. Nieco się chwiał, było mu ciężko. W dodatku działały jeszcze leki uspokajające.
- Co teraz?
No tak. Niby sobie wstał, czuł się niezbyt dobrze, wręcz fatalnie. Kręciło mu się w głowie, że aż ponownie sobie usiadł. Doprawdy, nie miał bladego pojęcia co z sobą zrobić. Może chociaż powiedzą mu gdzie ma dom? Wróci jakoś... Chyba.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Dom + Prywatna Klinika    Wto Sty 15, 2013 9:47 pm

Dziurawe ubranie, a Testament nic nie pamiętał. Skoro wspomnieli mu o wypadku, to powinien logicznie sobie pomyśleć, że ktoś musiał do niego strzelać. Jednak jego umysł był chyba teraz gdzie indziej. Nie pamiętał nic. Jedynie pozostał strach przed igłą, ale nie taki jak było w jego wampirzym wcieleniu. nie szarpał się ale ze strachem jedynie patrzył.
Oczywiście że wyniki jak na człowieka wyszły niezadowalające, ale jak na człowieka prawidłowe. Żadnych innych ubocznych skutków, tylko te choroby. Lekarstwa mu już wypisali w recepcie, dostanie je dopiero później.
Ryouji podszedł do zebranych przy Testamencie, kiedy tylko poczuł się lepiej. Wypadałoby zająć się wampirem i uspokoić go.
- Wrócisz do domu. Ci panowie to najlepsi medycy. Jeden z nich znalazł Cie nieprzytomnego na ulicy we krwi. Postrzelono Cię i chyba spadłeś z czegoś albo gdzieś uderzyłeś głową, stąd ta amnezja. Kojarzysz nazwisko Kuroiaishita? - Białowłosy przedstawił byłemu wampirowi ogólnie lekarzy, przy czym powiedział coś więcej o jego wypadku, oczywiście kłamiąc. Szczerze prosto w oczy z powagą. Jednak zastraszony Testament w nowym ciele mógł na to nie zwracać szczególnej uwagi i mu uwierzy. Jednak wspomnienie o nazwisku było testem sprawdzającym przywrócenie wspomnień. Czy coś mu się przypomni czy też nie. Arata udał do innego pomieszczenia przygotowując coś dla Testamenta. A co, dowie się później, kiedy skończą z nim rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dom + Prywatna Klinika    Wto Sty 15, 2013 10:02 pm

Jacy oni słodcy po fakcie. Dosłownie jak kanibal wróci do siebie (bo na pewno musi się tak stać) podziękuje im bardzo ładnie. No ale o czym ja tu pisze? Teraz przestraszony baranek musi pozbierać się psychicznie oraz fizycznie, aby móc normalnie funkcjonować, co niestety do łatwych nie należy. Nie wie co ma robić, jak zachowywać się w różnych ludzkich sytuacjach. Takie to nieporadne stworzonko jest.
Podszedł kolejny mężczyzna. Białe włosy, zmęczony wyraz twarzy. Czemu? Może wykonywał jakąś ciężką prace? Na przykład pielił grządki? Zamrugał kilka razy, by zaraz przetrzeć oczy. Trochę go bolały.
Postrzelony?! Na Ulicy?! Normalnie na jego bladej buźce wymalował się jeszcze większy strach i szok. Kto mógłby do niego strzelać? Nie, nie miał pojęcia, nie znał żadnych powodów. W dodatku miał upaść i rozbić sobie głowę. Dodatkowo pytali go o jakieś nazwisko.
- Kuroiaishita? Nie znam, nie pamiętam ich. Oni mi to zrobili?
Mają teraz dowód, że wampir całkowicie stracił pamięć. Spuścił nieco łeb, patrząc na podłogę. Niefajnie jest nic nie pamiętać, nie wiedział co się z nim działo tuż przed wypadkiem. Były wampir nieco się podłamał.
- Nic nie wiem. Nie pytajcie mnie już o nic.
Ta, rozbolała go już głowa. Nawet złapał się za nią, kręcąc nią z niedowierzaniem na daną sytuację. Co gorsza ciężej mu się oddychało, denerwował się okrutnie. Obroża lekko zamrowiła, nie szkodzi. Łapą złapał za ozdóbkę na karku, próbując ja jakoś ściągnąć.
- Ściągnijcie mi to.
Posłuchają? W końcu to była obroża do rażenia, kiedy wpadał w szał. Przecież teraz tego nie będzie, prawda? Nie mogą jej jakoś chociaż wyłączyć? Wziął głębszy wdech, wciąż nie mogąc spojrzeć na lekarzy ani na tego białowłosego. Nie podobało mu się to i tak, wszyscy... Wszyscy byli straszni, choć wmawiali mu (i olbrzym wierzył) różne niezaistniałe fakty.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Dom + Prywatna Klinika    Sro Sty 16, 2013 7:05 pm

A zatem Testament nic nie pamiętał. Dobrze się składa. Nawet nie było można dostrzec jakoby miał kłamać. W prawdzie to on w te klocki jest kiepski. Często tylko o jedzeniu myślał, o nim innym więcej.
Medycy i łowca spojrzeli po sobie, po zadanym pytaniu przez byłego wampira. Odpowiedzi zaś podjął się białowłosy, jako iż rozpoczął z nim rozmowę.
- Trudno to potwierdzić, ponieważ na miejscu nikogo więcej nie było poza Tobą. Kuroiaishita to Twoje nazwisko. Nazywasz się Kuroiaishita Testament. Mieszkasz w dzielnicy zachodniej w małym mieszkanku. Masz syna który jest burmistrzem. Ale niestety ten chłopak stał się potworem i zagraża naszej rasie. Zechcesz pomóc go powstrzymać?
Spytał go spokojnie oczekując odpowiedzi. Zaraz jednak Testament chciał pozbyć się obroży, ale tutaj będzie problem.
- Niestety w tym Ci nie pomożemy. Nie posiadamy uprawnień do zdjęcia tej obroży. Nie wolno Ci się denerwować a nic Ci ona nie zrobi. Ewentualnie spróbujemy skontaktować się z osobą, która wie jak to zdjąć. - Odpowiedział Testamentowi Yutaka z dość poważną miną. Będzie musiał nowy człowiek zmagać się cały czas ze swoimi nerwami. A kto wie czy nie ukształtuje się w nim przymusowy spokój i opanowanie? Byłoby to zbyt piękne.
Arata przygotował lek w szklaneczce, którą podał Testamentowi.
- To rozpuszczona aspiryna. Powinna pomóc na głowę. - Rzekł by uspokoić go aby nie myślał że to jakaś trucizna. Prawda była taka, że był to środek nasenny. W końcu trzeba jakoś tego wampira stąd wynieść, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dom + Prywatna Klinika    Sro Sty 16, 2013 7:36 pm

Nazywa się Testament? Co to za dziwaczne imię? Cóż, żadnych potwierdzeń to on nie miał, zero dokumentów, nic! Nowy prawie człowiek pokiwał głową, udając zrozumienie. Ale co gorsza, zaskoczył go kolejny powiedziany fakt. Syn burmistrz? Potwór? Popatrzył po łowcach, nie potrafiąc przyjąć do siebie tej wiadomości. I niby jak powstrzymać własnego syna?
- Nie chcę podejmować decyzji skoro mało wiem na temat własnego syna.
Rzekł w odpowiedzi, łapiąc się zaś za głowę. Niech tak na niego nie naciskają tak poważnych odpowiedzi. Nowy człowiek musi się odnaleźć we własnym świecie. W dodatku kręciło go w nosie. Co to za u licha dziwne ludzkie uczucie? Schował nos wraz z ustami w dłonie. Normalnie panikował! A, a jak się zezłości? Wiadomo, olbrzym to jest silny. Może im poprzestawiać kilka mebli i on sam padnie trupem bo prąd popieści. Ale niby jak tutaj się nie denerwować? Stracił pamięć, jacyś ludzie wypytują go o dziwne rzeczy, ma im pomóc powstrzymać szalonego burmistrza.
Więc oni wiedzieli kto założył mu obrożę? To było podejrzane, lecz czy ta bestia... raczej pseudo bestia, mogła przypuszczać jak bardzo ci panowie są źli i podli i skąd wiedzą o takich rzeczach?
- Kto mi ją założył? Przecież to... zadaje ból. Dlaczego mam to na szyi?
Kolejne pytania. Mogli by być bardziej milsi. Przecież nie mają już przed sobą żarłocznego potwora, tylko człowieka, który jest wystraszony, ba, dostałby zawału nawet gdyby ujrzał własny cień. I nie, na pewno nie stanie się on potulny. Niech tylko jego umysł się uspokoi.
Zaraz otrzymał lekarstwo. Aspiryna? Gdyby pamiętał co to jest. Wziął szklaneczkę od mężczyzny, przyglądając się zawartości. Wypił ostrożnie lek, by po chwili oddać puste naczynie w łapki Arata. W życiu by nie odgadł, że właśnie go uśpiono. Po prostu poczuł senność i zanim się zorientował co jest grane, padł na łóżko jak martwy. Po prostu sobie zasnął.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Dom + Prywatna Klinika    Sro Sty 16, 2013 9:01 pm

- W porzadku.
Ryouji nie ciągnął już tej sprawy. Miał inny pomysł jak wpłynąć na życie tego wampira. Sprawdzał jego stan umysłowy. Testament wyglądał na wystraszonego. Ludzie w przypadku amnezji różnie reagowali. Albo panikowali, albo milczeli bojąc cokolwiek powiedzieć.
- Twój syn.
Nim Yutaka zdołał udzielić odpowiedzi, zrobił to Ryouji. Z taką powagą i pewnością że Yutaka aż na niego spojrzał zdziwiony. Więc tak sobie z nim zamierza pogrywać? Żeby nie skończyło się to źle i na ich niekorzyść. Zapewne Testamenta to zaskoczyło, co było nieuniknione.
- Kontroluje swoją rodzinę. Znęca się nad własną żoną. Ty jako jego ojciec stałeś się także celem.
I tyle co mógł się dowiedzieć kanibal. Po wypiciu podanego lekarstwa przez medyka, od razu zapadł w sen. Musiał to być silny środek.
- Odbiło Ci? - Rzekł Yutaka w stronę łowcy, kiedy Testament zapadł w sen. - Im więcej będziesz mu mieszać, nabierze większych podejrzeń. Człowiek mimo utraty pamięci potrafi zorientować się kiedy ktoś nie mówi prawdy.
- Sytuacja jest pod kontrolą. Zrobisz teraz po mojemu. Swoje już zrobiłeś. Testament to na chwilę obecną przydatna karta, którą można pokierować przeciwko burmistrzowi. - Odparł Yoshida patrząc na doktora. - Waszym celem było dokonanie czegoś, czego w przeszłości się Wam nie udawało. Osiągnęliście to. Teraz nasza kolej. Taki był zamysł Namikaze.
- A co gdyby się nam nie udało? - Pytanie padło z ust Araty.
- Wtedy Dowódca zastosowałby inny plan działania. - Krótko. Nie wyglądali co prawda na zadowolonych do końca, ale cóż. Zgodzili się z białowłosym. Ryouji zatem poprosił o dostęp do komputera. W miedzy czasie bracia Matsushita przygotowali Testamenta do przewiezienia. Yoshida w między czasie przygotował fałszywe dokumenty, zwane aktami. Dwie godziny mu to zajęło by zawrzeć dużo ważniejszych danych. Dopiero wtedy po wydrukowaniu ich i schowaniu do teczki, wyszedł wsiadając do swojego samochodu i wraz z Testamentem odjechał.


[z/t Ryouji + Testament]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom + Prywatna Klinika    

Powrót do góry Go down
 
Dom + Prywatna Klinika
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Prywatna posesja.
» Prywatna pracownia/Komnata Hiro [pierwsze piętro]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA-
Skocz do: