IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sklep zoologiczny - Kakadu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Sklep zoologiczny - Kakadu   Sro Sty 23, 2013 12:33 pm



Sklep dość duży, znajdujący się oczywiście w centrum miasta. Znaleźć tutaj można niemalże wszystkie zwierzęta domowe, można je także zamówić bądź kupić najpotrzebniejsze akcesoria dla zwierząt.


_______


Po zajęciu miejsc w samochodzie, ruszyli dalej, do centrum. Oczywiście nasz nowy pupil zajął honorowe miejsce w bagażniku, aż było słychać jego jęki, krzyki, grymaszenie, drapanie pazurami wszędzie gdzie się da. Do tego wszystkiego napierdalanie pięściami o bagażnik. Jeszcze trochę i pewnie cierpliwość wampira szybko się skończy. A wówczas biada temu biedakowi, siedzącemu w ciemnościach, który został przewieziony jak worek kartofli.
Warunku na drogach także nie pozostawiały wiele do życzenia. Co się Kyubi nakurwił, to już jego ból głowy. Korki, nie korki, ciągle padający śnig, po drodze ze dwa wypadki. A całą tę drogę przejechał w ponad godzinę, gdzie powinno mu to zająć góra dziesięć minut! Ale przy takich warunkach to chyba i tak cudem dotarli tak "szybko" i to bezkolizyjnie. Wampir zaparkował w jakimś odśnieżonym miejscu, choć biorąc pod uwagę ilość i obfitość spadającego śniegu, kiedy wrócą, wampir nawet nie dokopie się do swojego mustanga (bez skojarzeń), a co dopiero do niego wsiąść i odjechać. Ale narzekać nie mogli.
Staęło więc na tym, że zaparkował w jakimś odśnieżonym, przejrzystym miejscu, pod daszkiem! Tutaj nie powinno być żadnych problemów. Zaczekał aż Nene wysiądzie z samochodu i poprowadził ją w stronę deptaku centrum handlowego. Po drodze upatrzył jubilera, w którym kilka tygodni wcześniej złożył zamówienie na pierścionek. W sumie jeszcze do niego nie dzwonili, ale nie zaszkodzi sprawdzić czy zamówienie dotarło.
- Idź poszukać sklepu zoologicznego. Zaraz do Ciebie dołączę.
Ciekaw był czy Nene go posłucha. Jeśli nie, to wciąż będą stać na środku deptaka w centrum handlowym. Jeśli natomiast poszła poszukać sklepu zoologicznego, wampir szybko wszedł do środka. Nawet nie musiał podawać swojego nazwiska, a ekspedientka omal nie zeszła im tam na zawał. Od razu pobiegła do kantorka i wróciła z małym, czarnym pudełeczkiem, owiniętym szkarłatną wstążką. Otworzyła puzderko, a w środku był pierścionek zaręczynowy. Kyubi wręczył dziewczynie kartę kredytową (bo drobnych to on nigdy przy sobie nie nosi xd) i schował do wewnętrznej kieszni płaszcza. Zabrał z powrotem swoją kartę i opuścił sklep bez słowa pożegniania. Po cóż marnować swój cenny czas dla jakiejś panienki z okienka, ohoho.
Ruszył dalej deptakiem, odnajdując wzrokiem sklep zoologiczny, do którego wszedł. Podszedł do Nene, głaszcząc ją po głowie.
- Wybrałaś coś dla swojego nowego pieska?
Spytął,mając nadzieję, że już coś znalazła i nie będą musieli niepotrzebnie tracić na to czasu. Wszak wampir nie znosił zatłoczonych miejsc, ze względu na umiejętność czytania w myślach. Co trzecia nastolatka miała ten sam problem. Spóźniał jej się okres! Trzeba było pilnować komu się daje dupy - odezwał się Casanova.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Czw Sty 24, 2013 3:46 pm

Nie wnikała w czyn Kyubiego. Była tak pochłonięta miłością do nowego nabytku, że aż straciła umysłowy kontakt ze światem. Stała, bujając w obłokach i chichocząc sama do siebie. Azorek wygląda przeuroczo, dostrzegła nawet jego kolor włosów. Rudy! Zawsze chciała mieć rudego zwierzaka.
Jak tylko Kyu wpakował go do bagażnika, Lelek władowała się sama do samochodu i czekała na wycieczkę do sklepu.
Wreszcie zajechali! Wybiegła z auta, poskakując w stronę wejścia. Humor błyskawicznie powrócił. Ale na jak długo?
Kazał samej znaleźć sklep? Coś musi załatwić? Nabrała podejrzeń! Ta paskuda jest jak wykrywacz spisków, nie da się nic przed nią ukryć. To taki dar! Pokiwała głową posłusznie, odwracając się na pięcie. Ruszyła kawałek, by niebawem zerknąć z nad ramienia. Kyubi poszedł! Lelek nie odpuści.
Ukrywała się między ludźmi lub wewnątrz stoisk. Skoro jest kosmitą i nie raz odgadł jej myśli, na bank umie odkryć podstępne plany, dlatego starała się myśleć o psie. I dotarła. Jubiler? Co knuł? Ma kochankę? Mina nastolatki przybrała gniewny wyraz. O nie, nie wyda się sama. Jak ten zapłacił Nene zmyła się szybko, po drodze trafiła na sklep zoologiczny. Oczywiście wpadła do niego, odnajdując smycze. Wybrała kolczatkę, łańcuch i obrożę. Dwie duże miski oraz gryzaka w ksztaltcie kości. Ani cienia radości nie widniał na twarzy dziewczyny, dopiero jak dotarł Kyubi, starła szybko ślady po złości. Niemal całą sekundę zajęło jej powrót do wesołości. Na buźce pojawił się ciepły, koci uśmiech.
- Jeszcze szampon na piękną sierść, karma oraz posłanie. - odpowiedziała grzecznie by wrócić do zakupów. Psia karma dla wampira? Sadystka.
Ukrywała swoje odkrycia, pozostanie z boku do odpowiedniej chwili, nie znosiła kiedy się ją tak oszukuje.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Czw Sty 24, 2013 5:10 pm

Kyubi wyczuł obecność nieposłusznej Nene. A głównie to jej myśli, bo przecież zapach na pewno do niego nie dotarł, biorąc pod uwagę tulu ludzi, znajdujących się i na samym deptaku i w jubilerze. W sumie aż dziwne, że dziewczyna nie zgubiła Kyubiego w tłumie, kiedy ten czekał, aż blondynka zniknie. Widać miała nie mały talent do odnajdywania tego, czego chciała, a sam Kyubi doskonale wiedział, że miał bardzo nieposłuszną córkę. Jednak nim pomyślała o psie, musiała pomyśleć i owym planie, choć przez ułamek sekundy. Do wampira te myśli nie dotarł. Nene nie była przecież jedyną osobą w manufakturze. Krótko rzecz ujmując, wampir miał ostro przejebane. Choć Nene i tak czekała kara za brak posłuszeństwa i to nie po raz pierwszy.
Owszem, miał kochankę. A bo to jedną? Pół miasta zdążył już przelecieć i pól miasta musiał jeszcze przelecieć nim się ożeni. Może nim spotka się z Nadirą zaliczy co nieco? Wszak szlachetna założy mu obrożę i ukróci jego samcze podboje. Lepiej zabawić się teraz na całą wieczność, niż potem w małżeństwie. Choć i tak będzie mu bardzo ciężko przestawić się na seks z jedną kobietą. Biedna Nadira, będzie biadolić przez pierwsze miesiące jak bardzo boli ją... chociażby ciało. No bo taka bestia bez seksu niestety długo nie pociągnie.
Z zakupioną błyskotką udał się na poszukiwania sklepu zoologicznego. Nie znosił tych tłumów! Czemu nikt nie może wybić dla niego tych wszystkich żyjących i myślących ludzi? Byłoby mu znacznie lepiej bez nich. Oczywiście kobiety można zostawić przy życiu. Przeleci je, a potem można zabić i pozbyć się kłopotu.
Wlazł do sklepu, dostrzegając Nene. Nie trudno dostrzec ją w tłumie. Mimo swojego niskiego wzrostu, miała pewne charakterystyczne cechy. Chociażby myśli! Matko, jaki chaos. Współczuć mu, naprawdę.
Wzrokiem poszukał "zlecenia" na posłanie.
- Jaki chcesz kolor tego posłania? Byle nie różowych.
Spojrzał od razu na ubiór dziewczyny, nie dostrzegając na szczęście żadnego różu. Jednak dlaczego była ubrana na fiolet od stóp aż po głowę? Dobra zagadka.
Wziął posłanie takie, jakie sobie zażyczyła, potem udali się między półki z szamponami dla psów.
- Mogę w czymś pomóc?
Odezwał się delikatny, kobiecy głosik ekspedientki, która właśnie do nich podeszła, oferując swoje usługi. Nie, niestety nie w formie seksu. Kyubi spojrzał na Nene, jakby oczekując jakiejś reakcji. Gadkę wolał zostawić jej, była dobra w spławianiu fanek wampira.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Pią Sty 25, 2013 7:53 pm

Nie bała się Kyubiego pod żadną postacią. Dla niej tej kosmita wydawał się słodki oraz potrzebował jej pomocy oraz opieki. Taki nieporadny, wredny kosmita! Już ona go zbije pasem wojskowym z ostrymi ćwiekami! Przecież nie dla niej kupił ten pierścionek, tylko... Tylko dla kochanki! A może ma wybrankę na całe życie? A Nene? Pójdzie w odstawkę? Co to, to nie! Nie z nią takie podłe numery, już ona wszystko popsuje! Ba, nawet niech czyta jej myśli, ona się nie obawia.
No ba, znalazł ją w zoologicznym. Rządziła się jak mało kto, wybierając najdroższe przedmioty dla psów. Jej Azorek musi mieć dobrze, przecież ona tak dba o wszystkich w koło! Nader słodka oraz urocza! Nikt nie ma prawa czuć się źle w jej towarzystwie. Inaczej czeka go zacałowanie oraz zagłaskanie na śmierć.
Kolor posłania? Uniosła brew, patrząc na mężczyznę w zdumieniu. Nie wie jaki ona lubi kolor? Nie widzi jak jest ubrana?
- Fioletowy. - Odpowiedziała krótko, uśmiechnąwszy się szybko. W drodze do innych regałów, wtuliła się do Kyubiego, a potem posłała mu krótkiego całuska. Nic się nie dzieje, Nene w cale nie jest zazdrosna i nie knuje podłego planu dla kochanki kosmity. A czemu lubiła ten kolor? Proste! Takie włosy ma Kyubi! No chyba, że ona jest daltonistką. Wtem podeszła jakaś lalka. Lelka zmierzyła ją od stóp po głowę, marszcząc brwi. Jaka mała suka! Zaraz skopie jej kostki i pierdolnie focha, że hoho!
- Tak, idź do kasy i czekaj aż wrócimy z zakupami! Sami sobie damy radę. - rzuciła ostro, znajdując jakiś drogi szampon dla dużych psów. Wzięła go do łapki, a potem wcisnęła ojczulkowi. Niech on niesie, księżniczka nie ma prawa się przemęczać. No chyba, że ma zacząć mu stękać z przemęczenia, a ona tak potrafi, o!
- Ach jeszcze karma. - nagłe przypomnienie! Zatrzymała się przy rzędzie z karmami. O tak, jakieś chrupiące chrupki w kształcie kosteczek oraz dwie puszki mięsnej, wilgotnej karmy. Powinien dużo, dużo jeść. Ona go już uczni mięciutkim pieskiem! A właśnie. Gdzie ma go umieścić? W jakim domu? Dobre pytanie! Miała nadzieję, że Kyubi odstąpi jej kawałek swojego mieszkania dla pupilka Azorka.
- Azorek zamieszka z nami, dobrze? Dobrze, dobrze, dobrze? - no tak, o jedno "dobrze" za dużo, ale kogo to obchodzi? Uwiesiła się na wampirze jak na palmie i bujała się z nim na boki.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Sob Sty 26, 2013 5:16 pm

Nie musiała się bać Kyubiego. Nie bawił się w mordercę, co nie zmieniało faktu, że i tak należał do drapieżników. Lepiej nie zmuszać go do zabijania. Poza tym nie widział żadnego sensu w tym, aby pozbawiać życia Nene. Była zbyt urocza i za bardzo właziła mu na głowę, zatruwając mu życie, aby pozbawić tego masochistę przyjemności z współżycia z tą małolatą. I o dziwo nie chodzi tutaj o seks, a ogólnie o wspólne życie pod jednym dachem. Choć jeśli tym razem ucieknie z domu, kara będzie bardziej surowa. Właśnie, już teraz powinien ją ukarać za tę ucieczkę i wymyślanie niestworzonych historii o tym, że wampir jej nie chce. Gdyby tak było, już dawno usunąłby jej wspomnienia, wyjebał z domu i wysłał prosto do rodziców. Oczywiście dziewczyna nie wiedziała o tym, bo skąd.
Tak, pierścionek był dla kochanki. A raczej nie tyle dla kochanki, co po prostu dla kobiety, która jako jedna z niewielu była dla niego bardzo ważna w życiu. A Nene nie pójdzie na odstawkę. Jak wybuduje większy dom, to nawet będzie w nim miała swój własny pokój, więc nie będzie miała chyba na co narzekać. Choć znając tę dziewczynę to naprawdę wszystko jest bardzo możliwe.
Skąd mógł wiedzieć jaki kolor chciała na posłanie dla wampirzego pchlarza? To, że fiolet był jej ulubionym kolorem nie trudno odgadnąć, biorąc pod uwagę, że dosłownie wszystko jest w tym kolorze. Pewnie telefon także miała w tym kolorze.
Potem bardzo ładnie pożegnała się z ekspedientką, która podeszła do nich z wyraźną chęcią...pomocy. Bardzo niegrzeczna Nene. Tak pyskować do starszych! Jednak Kyubi ją nie zbeształ. Póki nie odzywała się tak do niego, mogła tak mówić do kogo tylko zechce. Jej własna, prywatna sprawa.
Następnie wybrała szampon dla pchlarza, którego, uwaga, musiała nieść sama. Wampir bowiem nie przyjął tego podarku do dźwigania. Co on tragarz czy jak?
Karma? Przewrócił oczami, nie mówiąc nic na jej słowa. Skoro chciała karmę, niech będzie. Pewnie znów wybierze najdroższą! Cholera, jak on miał przejebane z tymi babami. Każda z nich to materialistka! Byle najdroższe!
Zaraz. Jak to z nimi?!
- Nie może spać w budzie na dworze?
To by było znacznie bardziej sadystyczne, niż trzymanie go w ciepłym i suchym domu.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Nie Sty 27, 2013 6:29 pm

Nene mieszkająca pod jednym dachem z żoną Kyubiego? Niemożliwe. Ubije tą kobietę, przecież nienawidzi konkurencji. A Kyubi? Cóż, foch na 100 %. Lepiej niech więc uważa, bo ta mała kokietka umie porządnie pogryźć.
Nie wziął szamponu? Trudno. Nene prychnęł, jednak nie przestała się radować z posiadania psa. Azorek pewnie płacze, będąc dale w tym bagażniku.
A co się będzie? Jakaś lafirynda chciała im pomóc? Dobre sobie.
Mając już wszystko mogli udać się do kasy.
- Nie! Ma być przy Nene. - zdecydowała, by zaraz się dokleić do muzyka. Jak znudziła się jej czułość, oderwała się od niego i zaciągnęła do kasy. Trochę musiał na nią wydać. Potem co? Ano opuścili sklep, by wrócić do samochodu z Azorkiem.

Z/T x2
Powrót do góry Go down
Akumu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Pią Wrz 13, 2013 2:28 pm

Ciszę nocną przerwał nagły dźwięk alarmu antywłamaniowego. Sklep zoologiczny o jakże ptasiej nazwie "Kakadu" został napadnięty. Kto ma czelność napadać na sklep ze zwierzakami w środku nocy i nie w celu wzbogacenia się? Mamy odpowiedź. Akumu. Wampir z genami lisa, uciekł z mrocznego zamczyska, przestraszony kolejnym, gwałtownym atakiem na jego osobę. Tyle lat spać i żeby po wybudzeniu zamiast spokoju, doznać takiego chaosu. I właśnie tak mocno przestraszony, w samym szlafroku, pognał w stronę miasta. Na szczęście nie wielu spotkał na swojej drodzę, a ci nieliczni szczęściarze mogli się nieźle zdziwić, widząc białowłosego z puszystym ogonem oraz odstającymi lisimi uszami. W dodatku biegł niemal na czworakach.
Wreszcie umęczony, natrafił na wspomnieny wyżej sklep. Do jego wyostrzonego węchu dotarł zapach... królików. Podniósł cielsko, przykładając nos do szyby. Dostrzegł w ciemności klatki z małymi zwierzątkami i aż na ich widok zrobił się bardziej głodny. Z łatwością wybił szybę, przeskakując przez zrobioną dziurę. Oczywiście, rozległy się alarmy, zatem ruchy lisiego wampira stały się bardziej szybsze i gwałtowniejsze. Powyciągnął niewielkie króliczki z klatek, niektóre trzymał w pysku, a pozostałe w dłoniach. Udało mu się opuścić sklep przed pojawieniem się policji, a sam skrył się nieopodal sklepu, w ciemnym zaułku. Nie zwracał uwagi na to, że jest cały we krwi. Z okrutnością łamał kosteczki zwierzątek, pijąc ich krew i zjadając mięso. Rękoma wycierał usta, co przez to rozmazał jeszcze bardziej ciepłą posokę na twarzy. Lisie instynkty bywają naprawdę zaskakujące.

_________________
Powrót do góry Go down
Manabi
Manabi
Manabi
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 255


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Pią Wrz 13, 2013 2:47 pm

Manaś nie potrafiła spać, tak więc poszła sobie na wieczorny spacerek. Pierwsze co chciała zrobić, to ruszyć pod sklep z Loli ciuszkami, ale niestety - większość sklepów o tej porze była pozamykana. Przynajmniej mogłaby sobie obejrzeć jakieś ciuszki na wystawie ale nie! Bo po co? Następne co przyszło do jej głowy to oczywiście sklep zoologiczny. Tak! Te słodkie królisie. Man akurat pasowałaby do takiego, gdyż miała na sobie płaszczyk z falbankami, a na kapturku duuże królicze uszka! Jak słodko!
Przed sklepem znalazło się mnóstwo policji. Kto normalny okrada sklep zoologiczny?! Man zbaczając z drogi zeszła na jakąś uliczkę. Ostatnie wydarzenia troszeczkę ją martwiły. Po mieście biega seryjny gwałciciel, a ona sobie łazi po takich ciemnotach, jakby chciała go do siebie zwabić. Jednakże późniejsze widoki przyprawiły ją o mdłości. Jej biedne króliki!
Oczy wampirzycy zadrżały, ale za chwilę zabłysły.Spojrzała na swoją dłoń, po której wędrowały prądy. Tak, takie prawdziwe. Jej główną umiejętnością była elektryczność. Wyglądała teraz jak jakiś bojowy królik, mszczący się za swój naród! Nieźle Man, nieźle. Pasowałaby do tego taka bojowa melodyjka z "Opowieści z Narnii"!

_________________

#ffffff l Voice l Theme & Theme 2

You say that you're no good  for me
Cause
I'm always tugging at your sleeve
AND I swear I hate you
when you leave
But I like it anyway.
Powrót do góry Go down
Akumu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Pią Wrz 13, 2013 3:31 pm

Akumu nie spodziewał się jakiejkolwiek osoby podczas jego posiłku, a jeszcze bardziej nie spodziewał wampirzycy lubującej się w króliczkach. Lisi wampir uniósł czerwone ślepia na postać nieznajomej, która wyglądała na nieźle zszokowaną. Rozejrzał się po drobnych, rozszarpanych ciałkach oraz na to wijące się, jakie miał w dłoniach.
- Były takie piękne. Prawda? - Zwrócił się do damskiego gapia, posyłając jej delikatny uśmiech. Umiał się uśmiechać, zapamiętał jak robił to jego opiekun Hiro, no i sam w swoich snach miał przebłyski tego wymagającego wysiłki grymasu.
Oblizał czule jeszcze żywe ciałko długouchego, po czym zatopił w nim zębiska. Aż było słychać dźwięk rozrywanej skóry i ten pisk zwierzęcia. W końcu padło martwe. Lisek miał ogromną słabość do długouchych, po prostu tracił dla nich głowę. Również w snach widział, jak bardzo podniecał się na widok piękna, jak na piękne głosy stawał się potulny. Nawet teraz doznał dziwnej melancholii i tęsknoty. Tak, tutaj chodziło o śpiew.
- Kochałaś te króliki? - Nie patrzył już na nią, oblizywał swoje palce z krwi, przebierając dalej między zwłokami. Dobijał te, które przeżyły. Wreszcie ochłonął i oparł się plecami o ścianę budynku. Zamknął oczy, jakie już powróciły do normalności, czyli to rzadkiego koloru fiołkowego.

_________________
Powrót do góry Go down
Manabi
Manabi
Manabi
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 255


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Pią Wrz 13, 2013 4:14 pm

Widok chłopaka ani trochę jej nie zdziwił. Uszy, ogon? Gdyby zobaczyła go w innej sytuacji, pomyślałaby, że jest słodziutki. Jednakże w tym momencie widok ją obrzydzał. W tym wypadku zostały tylko dwa wyjścia. Albo da zwierzęciu porządną nauczkę, albo zostawić go w spokoju. Bardziej odpowiadało jej jednak danie mu nauczki. Elektro wstrząs, porażenie, paraliż. Może go nauczy tutaj porządku - obojętne czy ma właściciela czy nie.
- Były, ale jakiś psychopata postanowił je zeżreć. Zadowolony jesteś z siebie? - syknęła groźnie. Co z tego, że może być dla niej za dobry. Widok martwych, rozszarpanych ciał króliczków ją obrzydzał. Jeszcze chwila i puści pawia - dosłownie. Stała przed nim, wpatrując się w jego cielsko. Był wysoki, w przeciwności do Białego królika. Ale jej to nawet nie ruszyło. Co z tego, że wysoki?
- Kochałam. Ale teraz czas je pomścić.. nie sądzisz?.. - oparta o ścianę patrzy na swoje pazurki, które po chwili zaczęła wycierać w swój kicałkowy płaszczyk, w trakcie tego od czasu do czasu spoglądała na niego kątem oka. Jakby obserwowała jego ruchy, reakcje. Dość ciekawy z niego przypadek, nie powiem.

_________________

#ffffff l Voice l Theme & Theme 2

You say that you're no good  for me
Cause
I'm always tugging at your sleeve
AND I swear I hate you
when you leave
But I like it anyway.
Powrót do góry Go down
Akumu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Pią Wrz 13, 2013 7:59 pm

Czemu płakała nad żywotem tych stworzeń? Akumu zabił je z głodu, nie z kaprysu. A że okazały się łatwą zdobyczą, bo były w klatkach, już nic na to nie poradzi. Kto wie do kogo by trafiły? Może do jakiegoś psychopaty, który to zadręczał by je codziennie? Przynajmniej Lis ukrycił ich cierpienie. No i oczywiście, sam zaspokoił swój lisi głód. Ta dziewczyna powinna być bardziej wyrozumiała dla dziwactw tego świata, a nie odgórnie skreślić tudzież karać. I naprawdę myśli, że on się jej tak łatwo da?
- Psychopata? Co to jest? - Ileż on nie pamiętał słów! I właściwie czemu była taka zła na niego? Akumu nie sądził, że zrobił coś złego, zabił bo musiał, proste. Poza tym dopiero teraz zauważył, jak jest ubrana. Ma królicze uszy. Ma się za królika? Pewna myśl przebiegła mu przez lisią głowę, a oczy zabłysły tajemniczością.
- Twój głos. Nie podoba mi się... Piskliwy, jak... jak u królika. - Skrzywił się odruchowo, raz jeszcze oblizując. Wreszcie wstał. Czarny szlafrok zsunął mu się z nagiego ramienia, odsłaniając je. Manabi mogła dostrzec iż Akumu nie ma nic na sobie, prócz tego wielkiego okrycia. Zakrwawione białego włosy opadły mu na twarz. Ślepia zaś lśniły czerwienią.
- Myślałem, że... że zaśpiewasz. Tak? Zaśpiewać. Pamiętam co znaczy to słowo. - Odezwał się nagle, wlepiając drapieżny wzrok w postać Królika. Lis kontra króliczek. Naprawdę chce się z nim mierzyć? Wykonał szybki ruch, na jej lewą stronę, chcąc zaatakować pazurami. Wbicie ich w ramię i powalenie, taki miał cel. Oczywiście czuwał, jeśli ta zechce kontratakować, Akumu zdoła odskoczyć na bok, samemu nie atakując. Najwyżej wymyśli coś innego.

_________________
Powrót do góry Go down
Manabi
Manabi
Manabi
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 255


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Pią Wrz 13, 2013 9:38 pm

"Pies" najwyraźniej nie znał wielu słów. Skąd on się urwał? Wpatrywała się w niego przez jakiś czas, wciąż pilnując jego ruchów. Raczej do żadnego psychopaty by nie trafiły. A dlaczego? O tak, Man chciała je sobie przemycić do akademikowego pokoju. Ale teraz już nie ma zbytnio czego przemycać - zostały pożarte. Na jego pytanie uśmiechnęła się lekko i zdjęła kaptur.
- Psychopata to ktoś, kto żywcem zjada, lub zabija istoty żywe. - zapewne to co powiedziała nie miało najmniejszego sensu. No ale trudno. Zerknęła na lisa swoimi dużymi, karmazynowymi oczami i się lekko uśmiechnęła. - Gdyby nie te dzikie zachowanie, byłbyś całkiem przytulną istotką. - oznajmiła spoglądając w niebo. Oczywiście pewne było, że chwila nieuwagi, a zostanie zaatakowana. Ale to nic. W najmniejszym wypadku, jak zaatakuje bardziej brutalnie. - zniknie.
Jej głos? Co w nim takiego złego? Zwyczajny głos. Za to jej nie podoba się jego głos. Tajemniczy, zabójczy. Gdyby nie fakt, że lis jest lisem, a ona ma Mefa - mogłaby się nawet zakochać. Ponownie jego ton stał się mniej przyjemny, aż ją to drażniło. - Masz na myśli to jęczenie, kiedy zabijasz? Śpiewanie to zupełnie coś innego. - gdy wykonał swój ruch, szybko go uniknęła. Uśmiechnęła się pod nosem i stając w plasku księżyca na niego spojrzała. Mógł ją dokładnie zobaczyć. Białe, długie włosy, perłowa skóra, karmazynowe oczy. Lekko się uśmiechnęła i zdjęła płaszczyk, który niestety krępował jej ruchy.- Na pewno chcesz się tak pobawić? - powiedziała słodkim głosikiem, przykładając palec do ust. Oj tak, broń aż się patrzy. Co ona chciała przez to osiągnąć? Chyba tylko sprowokować liska. Skoro tak bardzo NIE lubi słodkich rzeczy..

_________________

#ffffff l Voice l Theme & Theme 2

You say that you're no good  for me
Cause
I'm always tugging at your sleeve
AND I swear I hate you
when you leave
But I like it anyway.
Powrót do góry Go down
Akumu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Sob Wrz 14, 2013 9:30 am

Zatem ta dziewczyna miała go za psychopatę? Lis naprawdę nie pojmował! Przecież on nic złego nie zrobił - wedle jego myślenia - to były króliki, pokarm dla drapieżników. Ona miała coś nie tak z główką. Akumu jest normalny, nie wampirzyca. Nie mógł pojąć tego wszystkiego i można rzec, że niedługo doprowadzi go do wściekłości.
- Nie podoba mi się Twój ton. - Stwierdził Lis, przyglądając się postaci, jaka to pokazała dokładniej swoją twarz, poprzez ściągnięcie kaptura. Za kogo ta dziewczynka się miała? Kiedyś ta osoba, byłby dla niego nikim. Skrzywdził za samo istnienie i przeszkadzanie, a teraz... Teraz nie pamięta nic z dawnego siebie. Jak usiłuje sobie cokolwiek przypomnieć, dostaje silniej migreny. To naprawdę jest uciążliwe... gdyby chociaż ktoś mu zdradził kawałek jego życia, powiedział jaki był. Jedynie co sam wiedział, to że, miał potrzebę polowań i siania spustoszenia. Słuchania pięknych głosów, a za ich brak... karać. Naprawdę to było dziwne. Ta niewielka istota, mająca go za przytulnego... Do Diabła! Kolejne słowo jakie nie rozumie!
- Gdyby nie to, że tu... tu przyszłaś i tak złościsz. Mógłbym Cię zostawić i nie... nie krzywdzić. Głupia! - Nareszcie irytacja w jego głosie. Nie potrafił się odnaleźć i teraz poczuł ukłucie w sercu. Sumienie? Czyżby żałował, że uciekł od Hiro, zostawiając go zmartwionego?
Zakochać się w Akumu? Oszalała? To stworzenie jeszcze nie potrafi kochać, no prócz swojego opiekuna. On jest inny, patrzy z troską na lisiego wampira. A ta Ruda kobieta co mu towarzyszyła? Także czuł z nią więź. I ta dwójka była chyba mu bliska, inni powinni trzymać się z daleka.
Na kolejne słowa nie powiedział nic. Dopóki nie dokopie się do swojego charakteru, nie dojdzie do siebie. Będzie mu trudno. Za to prychnął jak lis, obnażając zębiska.
Atak - bez celowy. Akumu wylądował na czterech kończynach, mając je w pozycji rozkraczonej. Gotowy do ataku, zaś sunął ku niej. Ale nie atakował od razu, zatrzymał się tuż przed nią, odbił się łapami od chodnika, następnie od ściany i zaatakował z góry, jej głowę. Zamierzał się od niej odbić, chcąc ogłuszyć... W dodatku na skutek przypływu energii, zaczęli świeżbić go łapy. Kto wie czy jego moce nie budziły się ze snu. A wtedy, Akumu stanie się znacznie grozniejszy, bo teraz to atakuje przez przypływ nerwów i instynktu. Królik miał zostać zjedzony, ot co.

_________________
Powrót do góry Go down
Manabi
Manabi
Manabi
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 255


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Sob Wrz 14, 2013 9:59 am

Ależ oczywiście, że miała. Mimo jego lisich genów, wciąż był PÓŁ człowiekiem. Każdy ma takie racje jakie ma. Ona nie była zwolenniczką mordowania biednych zwierzątek - nawet jeśli okażą się pożywieniem dla głodnego człowieka z lisimi genami. Natomiast na jego odpowiedź się ponownie uśmiechnęła. Nie podoba się jej ton? A co w nim złego? Gdyby ona miała wymieniać, co jej się w nim nie podoba wyszłaby z tego cała lista do piekła. Przyczepna, widząca same wady - otóż w tej sytuacji taka właśnie była. Prowokowanie? Irytowanie? Oj taka ona właśnie była. Chwile się z nim pobawi, jak przystało na małą dziewczynkę.
- Mój ton? A co z nim nie tak? - tym razem zagrała zdezorientowaną, zamyśloną i bezbronną dziewczynkę która wciąż "molestowała" lisa swoim słodkim głosem. Fakt, molestowanie może i nie jest dobrym określeniem, ale tak to mniej więcej wyglądało - no nie? Przeskakiwała z nogi na nogę, wciąż go obserwując. W końcu usłyszała w jego głośnie tą cholerną irytacje.
- Nie denerwuj się lisku. Chciałam się tylko pobawić! Ale nie z Tobą, tylko z moimi króliczkami! Jednakże okazało się, że zostały Twoim obiadem.. - tym razem miała już mniej przyjemny głos - gardzący, wypełniony nienawiścią.- Lisku.. pobawmy się. - powiedziała z niemałym uśmiechem na twarzy. Faktycznie, nie tyle, że lis nie potrafił kochać.. ogólnie nie pasowaliby do siebie. A jeśli nie spotkałaby go w takiej sytuacji? Możliwe by było, że Biały Królik przygarnąłby zwierze? Ona zwolenniczką słodyczy, on natomiast zwolennikiem słodkiego jedzenia.
W końcu nastąpił kolejny atak. Man uśmiechnęła się pod nosem, nie podejmując żadnych pochopnych decyzji. Obserwowała każdy jego ruch, każde jego bezcelowe posunięcie. Chciał ją ogłuszyć? Jak? Man ciągle zachowywała zimną krew, zachowywała strasznie podejrzany spokój - a dlaczego? Prądy wyglądające jakby wykonywały jakiś taniec na jej ciele były coraz bardziej widoczne, a kiedy będzie miała wystarczająco dużo energii - sparaliżuje go. Taki był jej główny cel. Man wykonała kolejny, skuteczny unik w tym wykonując wykop w jego stronę. Trafi - to dobrze, nie trafi - to trudno. Nie będzie płakać nad czymś, co jej nie wyszło.

_________________

#ffffff l Voice l Theme & Theme 2

You say that you're no good  for me
Cause
I'm always tugging at your sleeve
AND I swear I hate you
when you leave
But I like it anyway.
Powrót do góry Go down
Akumu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Sob Wrz 14, 2013 5:33 pm

Pół człowiek? Że niby co?! To PÓŁ WAMPIR, nie człowiek. Daleko mu do śmiertelnika. Urodził się jako wampir, nigdy nie zaznał ludzkiego życia. Nie wie co to jest Człowiek, a tutaj mamy takie nazewnictwo? To tak jakby powiedzieć, że nietoperz to ptak! Serio. Dlatego dla Akumu, jego wampirzego umysłu, co równa się potwornością, okrucieństwem typowym dla drapieżników i te lisie geny... śmierć królików była czymś naturalnym i to tak cholernie naturalnym jak kopulacja dla utrzymania gatunku. Temu też Manabi w jakże kulturalny sposób powinna z niego zejść i dać mu spokój, a nie płakać nad losem futerkowych.
- Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, a przynajmniej jeszcze nie teraz. - No tak, rozumienie słów, które znał ale za to nie znał jego wyjaśnienia. Więc po co używać? I tak się męczył, że jest tak bezbronny. Jakby nie patrzeć zaledwie parę chwil temu "narodził" się na nowo, jego umysł był niemal jak małe dziecko, uczące się wszystkiego i dopiero poznające świat. Nawet moce stanowiły zagadkę, chociaż miał świadomość, że coś potrafi. Wszak energia niemal rozsadzała mu dłonie.
Tak właściwie, czemu Manabi nie docenia przeciwnika? To jest takie puste... No ale sranie w banie, lisi wampir jak ją dopadnie, łagodny za karę nie będzie.
- Ucisz się... - Syknął złowieszczo, dając się ponieść nerwom.
Niech sobie świeci prądem. Przydałaby się do jakiegoś marketu albo na ruski targ. Tam nigdy nie można sprawdzić elektronicznej rzeczy, bo po prostu nie ma gdzie podpiąć! Więc taka Man, hoho... koksy zarobić by mogła.
No tak kolejny unik. I jaki wykop? O co chodzi? Gdzie? Jakim cudem? Srototo, Akumu uniknął jej "wykopu", lądując zaś na czworakach. Dłonie rwały bólem! I właśnie przez niego, ponownie zaatakował niekontrolując się. Swoje dwie wielkie wielkie, szponiaste łapy nakierowała na jej kolana, jeśli uniknie, on doskoczy do niej i nieważne czy odeprze się mocą, Akumu skorzysta ze swojego paskudztwa. Zgnilizna... Jeśli jakimś niewyjaśnionym cudem zaś uniknie, to ominie ją upadek na kolana, wszak moc lisa powodowała gnicie ciała ofiary... daje to niesamowity ból oraz ładny widok - gnijące mięso, rozpadająca skóra, ropiące rany, czarne plamy, niszczące się stawy. Może ujrzymy kości kolan? Oby, bo Akumu ma naprawdę już dosyć na tą noc.

_________________
Powrót do góry Go down
Manabi
Manabi
Manabi
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 255


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Sob Wrz 14, 2013 6:36 pm

Manaś wpatrywała się w niego jak w malowany obrazek. A cóż za różnica! Człowiek czy wampir. Oj nie obrażajże się o to. Powracając. Prawdę mówiąc, królikowi nie chciało się walczyć. Skoro nie umiał wytłumaczyć, dlaczego głos Man go tak irytował, to dlaczego w ogóle tak powiedział? Rozejrzała się po czym przyszła do jej głowy pewna myśl.
Otóż - skoro  lisek jest głodny, to może ufunduje mu jakieś jedzonko? Man uśmiechnęła się pod noskiem i na niego spojrzała, gdy tylko nakazał jej milczeć. Kolejny atak? O mały włos Man by nie zdążyła go uniknąć - dopiero teraz zaczęła się zabawa na poważnie. Man odskoczyła na bok, następnie użyła swojej pobocznej mocy - zniknęła.
Niewidzialność krótko trwa, dlatego szybko pobiegła w stronę zoologicznego. Złapała za najlepszą karmę dla psów i szybko wyszła. Policjanci byli chyba jakimiś debilami, że nie zauważyli latającej paczki. Man znów pojawiła się, ale nieco dalej od niego. Kiedy tak stała, miała w ręce otwartą paczkę z chrupkami. - Zróbmy tak. Będę Cię karmić, ale nie króliczkami tylko tym. Za to Ty będziesz grzecznym zwierzątkiem. Dobrze? - patrzyła na niego. Głos miała całkowicie poważny, a w oczach?.. Można było dostrzec ciut nadziei

_________________

#ffffff l Voice l Theme & Theme 2

You say that you're no good  for me
Cause
I'm always tugging at your sleeve
AND I swear I hate you
when you leave
But I like it anyway.
Powrót do góry Go down
Akumu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Nie Wrz 15, 2013 12:25 pm

Cóż, wampir i człowiek, to dwie różne istoty. Tyle na ten temat.
Miała lenia na walkę? A może to był strach przed nieznanym? Jakby nie patrzeć, nie znała swojego przeciwnika, który był osłabiony poprzez nowonarodzenie i utratę pamięci. Nawet przez myśl mu nie przeszło, że w poprzednim życiu, był parszywym łotrem, że ta mała dziewczynka co stała przed nim, mogła być na jeden kieł. No ale... tak nie będzie. Akumu teraz jest lisem bez charakteru, w dodatku nie ma pojęcia, jak można go odzyskać. Czuje się potwornie bezbronny w tym wielkim mieście, poza tym królicza krew przestała działać i lisowi robiło się... zimno. Aż deszcz przeszedł po jego plecach. Jedynie krew może go ogrzać wewnętrznie.
Czemu powiedział? A musi być tego wyjaśnienie? Niekoniecznie. Uszy Akumu są teraz nadzwyczaj wrażliwe i takie piski po prostu go irytowały. Najchętniej rozerwałby klatkę piersiową tego pseudo królika i zeżarł serce. No proszę, już przebłyski przeszłości.
Atak cudem ominięty. Akumu padł na ziemię, oszczędzając moc, skoro tak zniknęła. Warknął rozzłoszczony, siadając na tyłku. Ogon podwinął fo siebie... Oczywiście węszył. Wiedział o obecności tej małej, szkoda tylko, że jej nie widział. Ponownie ogarnęła go fala złości i to kłucie w sercu. Tak bardzo chciał wrócić do domu, tyle że... nie wiedział gdzie on jest. Wtem do jego uszu doszedł krok. Odwrócił się w stronę źródła i ujrzał na nowo tą dziewczynę. Trzymała coś w rękach? Chrupki? Aku zdziwił się nieco, a na jej słowa jeszcze bardziej. Co zamierza mu dać? Jako że bywa teraz bardzo ciekawski, podniósł się na cztery nogi i podszedł do Manabi. Wyciągnął łapy po tego foliowatego cosia, rozrywając skutecznie pazurami. Wysypały się chrupki... takie śmierdzące ale kuszące. Kształty psich kosteczek? Wziął jednego w pazury, przyglądając mu się bacznie.
- Co to ma być? - Ach, wreszcie jakiś ton niezadowolenia. Akumu pokazał chrupkę wampirzycy. Skoro chce go tym paść, niech sama pierw spróbuje.
- Zobacz. - I tak, miała wziąć. Przebadać i powiedzieć lepiej co to takiego. I kiedy po to sięgnie, Akumu złapie ją za obie ręce, korzystając z mocy. Zaś zgnilizna... ból w rękach, nie możliwość poruszania nimi. Lis chciał jeść... królika nie psie żarcie.

_________________
Powrót do góry Go down
Manabi
Manabi
Manabi
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 255


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Nie Wrz 15, 2013 8:49 pm

Nie ważne jakim tonem głosu mówił, jak ją traktował. Nawet nie ważne było to, że się na chwilę uspokoił - wiedziała, że lis tak czy inaczej nie ma zamiaru jej puścić wolno. Nawet fakt, że zaczął machać kostką przed jej nosem ani trochę jej nie poruszył.
Skoro nie lubi jej głosu, to może stąd zniknie? I tak obdarzył ją niesamowitą nienawiścią - to jej wystarczało. Man poszła po swój króliczkowaty płaszczyk i stanęła znów przed nim. Spojrzała na chrupka i się lekko uśmiechnęła. Umierać to ona zamiaru nie miała, przynajmniej nie teraz. Założyła płaszczyk. Po co ma się pchać w łapska lisowi? Chwile się uspokoił, jest dobrze. Nie zaatakował jej teraz, a może ma po prostu taki zamiar? Mimo wszystko zaprzyjaźnienie się z nim nie było już możliwe, przynajmniej tak jej się zdawało.
- Widzę. Nie ważne już, jedz sobie to na co masz ochotę. Ja się zmywam. Dobranoc, Lisku. - powiedziała z ogromnym uśmiechem na twarzy po czym powoli poszła w swoją stronę. Po co rozkazywać komuś, na kogo nie ma się żadnego wpływu? Pff, strata czasu. Nie musiała tresować zwierzaka, bo miał już swojego pana. Tak więc zostawiła go w spokoju, bez żadnego "ale". W spokoju wróciła do Akademika.

[z/t]

_________________

#ffffff l Voice l Theme & Theme 2

You say that you're no good  for me
Cause
I'm always tugging at your sleeve
AND I swear I hate you
when you leave
But I like it anyway.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Pon Wrz 16, 2013 1:38 pm

Odbyła dziwne spotkanie w Zamku. Może nie powinna go zwiedzać, bo znów natknie się na jakiegoś nagiego faceta, który na jej widok zwieje, gdzie pieprz rośnie. Nie czuła się z tym dobrze, choć i tak lepiej że sobie poszedł, niż się na nią rzucił. Pewnie wpadłaby w jeszcze większe przerażenie i biedula by zemdlała, mając przy swoim ciele fallusa. Co z tego, że Lis nie miał pojęcia, czym tak naprawdę są te śmieszne penisy, liczy się fakt, że on go ma między nogami. Zawsze może go uciąć i tedy nagość wampira nie będzie ją tak przerażała.
Po opuszczeniu tarasu zmyła się z Zamku należącym do dziadka. Jakoś nie chciała w nim terz przebywać czy też go zwiedzać, nie nadawała się na to, więc udała się znów do miasta, które było nudne jak flaki z olejem. Oczywiście pożyczyła sobie samochód ojca. Bodajże jakiś czarny, sportowy, nie znała się na markach, rozróżniała znaczki, ale tego jakoś nie dostrzegła. Szybko wpakowała do środka swoje cztery litery, w poszukiwaniu kluczyków. No tak, jaki kretyn trzyma kluczyki we wnętrzu auta? Przeklęła, ale wysiadać nie zamierzała. Wyjęła scyzoryk i zaczęła grzebać w otworze na kluczyk w stacyjce. Znała się na tych bajerach, nie tylko z filmów, ale nauczyła się tej sztuczki na Sycylii, gdzie zabrał ją Samuru. Ha! Wyhodował sobie małego złodzieja. Później napisze do niego wiadomość, że wzięła sobie samochód i żeby się nie martwił, że ktoś mu go podpierdolił. Silnik zawył, wampirzyca wcisnęła sprzęgło i spojrzała na biegi w poszukiwaniu wstecznego. Wrzuciła i wyjechała. Nie zapięła pasów, nie włączyła świateł, toczyła się od krawężnika do krawężnika, jadąc pod prąd. Znaczy, ona jechała prawidłowo, po prawej stronie (jak w Europie), tylko reszta tych platfusów, zapierdalała po lewej stronie. Aż na nich trąbiła! Oczywiście jeździć nie umiała. Silnik się dławił, samochód szarpał, kilka razy zgasł, więc musiała przekręcać ponownie scyzoryk, by wymusić ponowne odpalenie. Wreszcie dojechała do centrum miasta, opuściła samochód, zabierając ze sobą scyzoryk. Nie zamknęła go, bo nie miała przecież kluczy. I udała się na zwiedzanie sklepów. Przede wszystkim zajrzała do sklepu zoologicznego, nie wiedząc po co dokładnie. Rzadko bywa w takich miejscach, naprawdę. Dłużej zatrzymała się przy jaszczurkach. Uwielbiała te gady! Może dlatego, że sama była do nich podobna. Oblizała wargi swoim jaszczurzym jęzorem i dostrzegła wreszcie znajome, białe włosy. Pisnęła, widząc w co był ubrany! Od razu do niego podbiegła jak poparzona.
– Czyś Ty oszalał?! Chodzić prawie nago po mieście!
Dłońmi zasłoniła się na wysokości jego penisa, nawet nie spoglądając w tamtą stronę.
– Jesteś niepoważny!
Zakrzyknęła, robiąc mu niezły ochrzan.
– Na co się gapisz, wywłoko!
Wydarła się na jedną z klientek, która z zaciekawieniem, ale i oburzeniem przyglądała się parze wampirów.
Powrót do góry Go down
Akumu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Pon Wrz 16, 2013 2:58 pm

Skoro Manabi dała nogę, Akumu został sam. Dokończył wyjadać ze swoich królików, po czym ponownie powrócił do sklepu zoologicznego. Policja zebrała już wszystkie dowody,
zabezpieczyła napadnięty teren. Innymi słowy opustoszało miejsce. Zapewne wróci niedługo właściciel sklepu, nie szkodzi... Akumu szybko się stąd zmyje, pierw zajrzy do kolejnych zwierzątek.
Wszedł przez wszystkie taśmy zrywając je. Nieco się w nich poplątał, parę zerwanych żółtych tasiem przylepiło się do jego włosów i ogona. Co za utrapienie... No ale co poradzić, Akumu ma takiego pecha na samym początku. Może jak go ktoś znajdzie, to pokaże gdzie mieszka?
Podszedł do klatek ze świnkami morskimi i szynszylami. Oblizał się łakomie na widok małych, puchatych kulek. Chwycił delikatne druty jednej z klatek, wyginając je z łatwością. Mały szynszyl, jaki siedział w rogu, zaczął piszczeć, kiedy ujrzał szponiastą dłoń zmierzającą ku niemu. Akumu traktował to jako łatwą ofiarę, nie miał bladego pojęcia, że właśnie łamie prawo. Stworzenie zaczęło się oczywiście bronić! Drobnymi siekaczami złapał skórę lisiego wampira, a ten na taki nagły ból dostał normalnie wścieku dupy! Złapał za głowę szynszyla, chcąc go wyciągnąć na wierzch, aby później go zjeść. Niestety, ktoś mu musiał przerwać. Podkulił ogon na krzyk, puszczając przerażonego zwierzaka. Fiołkowe ślepia Akumu od razu zatrzymały się na... Corn. Obnażył swoje zębiska, kuląc się w gotowości do ataku. On nie był nagi, miał na sobie szlafrok... poza tym czego chciała od niego? Ma jakiś problem? W dodatku jakaś kobieta przechodziła obok sklepu i zajrzała do środka. Uznała że to właścicielka sklepu ma kłopoty z jednym podopiecznym, w dodatku ta mała była strasznie niemiła. Akumu nadal na czworakach, nie spuszczał oczu z Corneli. Nie dość, że uciekł mu Tchórzliwy Królik Manabi, to jeszcze ta na niego wrzeszczy.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Pon Wrz 16, 2013 5:08 pm

Żółta taśma policyjna? Zagrodzone przejście do sklepu zoologicznego? Tłumek gapiów, który interesował się zajęciem bardziej niż policja? Wampirzycę to w ogóle nie interesowało. Była córką władzy tego miasta, więc mogła wchodzić gdzie jej się tylko spodoba. Najwyraźniej policja już wiedziała o tym i nie zareagowała w żaden możliwy sposób, by jej przeszkodzić. Była w końcu u siebie. Mogłaby nawet kupić ten zapchlony sklep i go później z równać z ziemię, jeśli miałaby taki kaprys, bo właścicielka ją zdenerwuje. Temu też schyliła się i jak gdyby nigdy nic prześlizgnęła się pod taśmą. Rozglądała się uważnie, napotykając po drodze ślady krwi. Nie była to ludzka krew, a zwierzęca, wyczuwała to. Rozejrzała się uważnie dookoła, czując że powoli traci nad sobą kontrolę. Zapach krwi pobudzał jej zwierzęcy instynkt. I wreszcie napotkała lisa, rasowego wroga jaszczurek, które łykał sobie na obiad. Nie odezwał się słowem, ale za to wstał, przygotował się do skoku i obnażył wściekle kły. Corn nie był lepsza. Wysunęła swój jaszczurzy język, zasyczała i również pogroziła mu kłami. Przyjrzała się szynszyli, która uciekła ze strachu, przed niedoszłym oprawcą. Nie mogła patrzeć na zwierzęcą krzywdę.
– Nie zgubiłeś się przypadkiem? – wysyczała, niekoniecznie martwiąc się o jego osobę. Miał ciekawe oczy, fioletowe. Jej źrenice zaraz zmieniły barwę z niebieskiej, na żółtą, świdrując go uważnie.
Okrążyła go, marszcząc brwi. Czuła jak łuski wyżynają jej się ze skóry. Krew pociekła z ranek, co jedynie spotęgowało głód wampirzycy. Potrzebowała ofiary, ale przecież nie zaatakuje kogoś, kto mieszkał w Zamku. Ale, czy on na pewno tam mieszkał?
– Mieszkał w Zamku? – spojrzała na niego przenikliwie, przechylając głowę w roztargnieniu. Wysunęła język z warg i zasyczała ponownie, poruszając szybko powiekami, jakby coś jej wpadło do oka.
Powrót do góry Go down
Akumu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Wto Wrz 17, 2013 6:54 am

Kto wie czy Samuru nie maczał łap w tak szybkim umorzeniu sprawy. Wszak szarzy mogli się tu zakręcić, a ci także mieli za zadanie mieć oko na Akumu. Podopieczny Hiro uciekł, lecz widząc lisa podczas konsumowania nie łapali go. Dopiero jak skończy, to uśpią gagatka i przeniosą do zamku.
Choć czy taki plan nie ujdzie zmianie? Na polu widzenia pojawiła się Cornelia - córka Samuru. Chyba interwencja będzie tutaj zbędna...
Akumu przyglądał się wampirzycy, poznając w niej krzykacza z domu. Nie miał pojęcia dlaczego ona tak strasznie zareagowała na jego osobę, temu też zachowywał się wobec niej agresywnie. Jeśli podejdzie za blisko, rzuci się. W dodatku była taka.. dziwna. Jakby gad. Uszy lisa zostały opuszczone, a długa biała kita poruszała się żywo na boki. Wszystkie mięśnie miał naprężone. Wyczuwał w niej... ofiarę. Obnażone zębiska, spieniona ślina i ten zwierzęcy warokt. W dodatku wyczuwał krew... nie króliczą. I w końcu padły kolejne słowa. Akumu przestał warczeć, a jego kosmate uszy podniosły się.
- Tak... - Burknął cicho, nie spuszczając oka z postaci jaszczurki. Nigdy nie wiadomo czego po niej się spodziewać, ale jakby co, nie zawacha się jej zaatakować... Zamek! Chodziło jej o ten dom gdzie był Hiro. Ale... co to jest zamek? Akumu nieco ochłonął. Usiadł, krzyżując nogi, a ręce położył przed nimi.
- Mieszkam tam gdzie Hiro! Wiesz gdzie jest? - Ożywił się, mając teraz ogromną nadzieję, że ta wie gdzie mieszka jego.. ojciec? Pan? Podniósł się i na czworakach podszedł do blondwłosej. Wyciągnął swoje wielkie łapy ku niej i oparł się nimi o jej ciało, wyginając grzbiet w łuk. Oczywiście został w takiej pozycji, gdyż chciał lepiej widzieć mordkę jaszczurki z dołu, no i poczuł taką dziwną potrzebę. Bliskość? Kto wie... I na pewno nie chodzi tutaj o seks.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Sro Wrz 18, 2013 2:22 pm

Cornelia wcale by się nie zdziwiła, gdyby gdzieś tutaj pałętali się Szarzy. Byli niczym policja, ale mieli znacznie większą władzę, całkowicie podlegali Samuru, nie dając się nikomu przekupić. A przecież mogli dopuścić, żeby Akumu wpadł w ręce policji, nie przekupionej przez burmistrza. Zapewne poddaliby go różnym badaniom, stwierdzając, że zarówno ogon jak i uszy są całkowicie prawdziwe. Nie dość, że miasto zostało nawiedzone przez wampiry, to teraz jeszcze przez hybrydy, czego pewnie znieść by już nie mogli. Dobraliby się szybko do Hiro, a z czasem zapewne także i do reszty rodu. Nic zatem dziwnego, że Szarzy szybko zareagowali, przejmując sprawę od policji, by rozeszło się po kościach.
Corneli nie podobało się wcale bojowe nastawnie Akumu. Nie zamierzała robić mu za ofiarę, niech sobie to z głowy wybije. Miała swoje pazury, umiała o swoje zawalczyć, więc niech Lis nie będzie taki cwany i nie wyobraża sobie, iż ma przed sobą słabą osóbkę. Jako córka Samuru nie mogła pozwolić sobie na strach.
Kiwnęła w zamyśleniu głową. A więc jednak, zgubił się. Skoro nie znał miasta, to czemu opuszczał bezpieczne leże? Powinien pierw przestudiować jakąś mapę albo inne pioruństwo, dzięki czemu nie zgubiłby się w tak szybki sposób jak teraz. Aż westchnęła z dezaprobatą, masując sobie skronie.
– Czemu nie sprawdziłeś pierw mapy miasta? Albo jej ze sobą nie wziąłeś? Ciężko wrócić do domu, kierując się jedynie instynktami. - burknęła pod nosem, nie podchodząc do wampira bliżej. Krępowała ją ta jego nagość pod szlafrokiem. Wystarczy, żeby lekko się zsunął i już ujawni to coś między jego nogami.
Chryste! Usiadł! Skrzyżował nogi na szczęście, więc nic nie było widać. Odwróciła wzrok, wolała nie natką się na nic nawet przypadkiem.
– Hiro? Nie znam Hiro osobiście, więc nie wiem gdzie on jest. – wciąż unikała patrzenia na niego, a oczy zmieniły swą barwę na czerwoną. Drgnęła, kiedy zaczął pełznąć w jej stronę. Cofnęła się o krok, plecami wyczuwając jakieś akwarium. Nie miała dokąd uciec!
– K…krępuję mnie taka… bliskość… Nie masz nic… pod tym szlafrokiem… a ja… – urwała, będąc pewna, że wampir i tak nie zrozumie. Był facetem. Co z tego, że miał też geny zwierzęce, na pewno nie potrafił zrozumieć kobiet, jak każdy mężczyzna. Nawet one same siebie nie rozumieją! Uniosła nieznacznie dłoń w stronę głowy lisa i zaczęła go czochrać i głaskać po jego białej czuprynie. Musiała przyznać, że i tak wyglądał bardzo słodko z tymi uszami.
– Mogę ich dotknąć? – spytała, wskazując na jego uszy. Wolała spytać i uzyskać odpowiedź, niż pchać łapy, jeśli tego nie chciał. Wiedziała po sobie, że takie dotykanie nie zawsze musi być dla kogoś przyjemne. Sama także nie chciałaby, aby ktoś nagle zaczął dotykać jej łuski, z Nienacka.
Powrót do góry Go down
Akumu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Czw Wrz 19, 2013 7:02 am

Ależ oczywiście, że docenia wampirzycę, przecież tak naprawdę nie wie czego może się po niej spodziewać. To samo tyczy się jej osoby, no ale żyją pod jednym, więc może nie róbmy z nich wrogów? Hiro na pewno byłby zawiedziony, że Akumu nie stara się utrzymać więzi z nową rodziną. Temu też dopóki jej lepiej nie pozna, musi wziąć na wstrzymanie.
A kto go wystarszuł?! Cornelia! Czyżby tak szybko zapomniała swoje błędy? Akumu jest świeżakiem, nie pamięta prawie niczego, nie jest w tej chwili zaradny, przez przypadek uciekł z zamku i zapodział się w mieście. Może trochę wyrozumiałości?!
- Mapa? - Przechylił łebek w bok, poruszając uszami. Co ona do niego mówiła? W jakim języku? Zastanowił się przez chwilę, ale niestety nic mądrego nie wpadło mu do głowy. I niech nie myśli, że zwierzę zawsze znajdzie drogę do domu. Potrafi się zgubić, jeżeli za dobrze nie zna dokładnej drogi do domu, a przede wszystkim własnego domu.
Ach i czemu uciekała tak wzrokiem od niego? Może był brzydki? Zmarszczył brwi, a lisie uszy mu opadły. Poczuł się naprawdę... dziwnie. Choć nie skomentował tego, bo jego umysł jeszcze nie było gotowy na wszelkie riposty. Blokada charakteru nadal istniała.
Nie zna Hiro osobiście? Lis skrzywił się lekko, mając beznadziejną wizję swojej przyszłości... Już nigdy nie znajdzie dla siebie domu. Będzie błąkać się ulicami, norami, aż w końcu ktoś go porwie lub postrzeli na miejscu.
- Hiro mieszka w ciemnym miejscu... blisko, blisko... grobów? Nawet nie pamiętam dokładnie nazwy, a tym bardziej.. miejsca. Tak! Miejsca, gdzie ich jest skupisko. - I momentalnie go przytkało. Użył słowa skupisko! Tylko szkoda, że zbyt mało wie o tym słowie i zapewne użycie go było, tylko zwykłym przypadkiem. Podświadomość czasami nas zaskakuje. I tak w ogóle, to może teraz coś do jej głowy wpadnie i mu pomoże? Akumu tak bardzo chciał wrócić do domu, do Hiro. No i kolejny ciekawy fakt... Uciekała przed nim? Nie miała w końcu dokąd uciec, dlatego też Aku bez żadnych skrupułów, oparł o nią swoje łapy. Było mu teraz tak wygodnie...
- Ubrania mnie blokują, a bez nich czuję, że mogę być szczęśliwy. - Wyjaśnienie, co? Uśmiechnął się szeroko, wciskając łeb do jej ciała. Była wyjątkowo miękka, aż musiał ją objąć. Wreszcie poczuł i jej dotyk na sobie, a dokładniej to na głowie. Fiołkowe oczy od razu utkwiły w jej bladym licu. Lisia kita poruszała się łagodnie na boki, mizianie - to jest co, co lubi najbardziej. Zaraz po zjadniu królików!
- Chyba... możesz. - Zgodził się na dotknięcie uszu, wiadomo, dla dziewczyn mogą wydać się one urocze, a sam Akumu lubi kiedy tak pieszczotliwie się go dotyka. Rośnie wtedy w nim takie przyjemne ciepło... (?)

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Czw Wrz 19, 2013 11:20 am

Ależ Cornelia nie robiła sobie wroga z wampira, który tak bardzo przypominał lisa. Poniekąd poczuła do niego od razu sympatię, tak wiele ich przecież łączyło odnośnie wyglądu. Nie wiedziała czy Akumu radzi sobie ze swoimi zwierzęcymi instynktami, głodem, tym jak wygląda, ale Cornelia miała nie raz z tym wielkie problemy. Nie potrafiła zapanować nad swoją przemianą w jaszczurze podobne coś. Czuła się inna ze względu na łuski, jakie wyżynały się ze skóry. Tak jak w tej chwili, już przypominał wielką, chodzącą na dwóch nogach jaszczurkę. Pojedyncze łuski pojawiały się także na twarzy. Przez nie czuła się mało atrakcyjna. Możliwe, że właśnie przez to skończyła swoją edukację na podstawówce. Nie chciała, żeby ktokolwiek odkrył to, jaka jest, a właściwie czym jest. Niejednokrotnie musiała opuszczać zajęcia, żeby zaszyć się w łazience i przeczekać, aż moc łaskawie sama się cofnie. Matka to rozumiała, ale nie umiała pomóc córce, geny wyraźnie dziedziczyła ze strony swojego ojca.
– Tak, mapa. Nie wiesz co to jest? – spytała, nie kryjąc swojego zszokowania. Bo któż nie wiedziałby, czym jest mapa i do czego służy? A przecież dziewczyna nie miała pojęcia o wymazanych wspomnieniach biednego Akumu, nie wiedziała, co przeżył i co sprawiło, że był taki jak teraz. Musiał to zrozumieć, że najzwyczajniej w świecie nie miała o niczym pojęcia. Zaraz zresztą przeszła do wyjaśniania jak powstaje mapa. Pierw zwiedza się daną krainę, poznaje się ją dokładnie, wylicza, i nanosi na kawałek papieru te wszystkie rzeczy tak, żeby ludzie wiedzieli, którędy się udać, by dotrzeć do celu. Wyjaśniała bardzo powoli i skrupulatnie, w razie pytań, wyjaśniała, jeśli oczywiście była w stanie i znała odpowiedź.
– Wiem, gdzie Hiro mieszka. Powiedziałam, że nie znam go osobiście. Mój ojciec wiele mi o nim opowiadał. Byłam też na Sycylii, wyspie należącej do Hiro, ale jego samego nie znam. Jeszcze. Zamieszkuje Zamek, na cmentarzu, tak jak ja. Zabiorę Cię tam. Mam samochód, udamy się nim, dobrze? – wyjaśniła lisowi wszystko, z lekkim zniecierpliwieniem, bowiem najwyraźniej nie do końca zrozumiał o co jej chodziło. Nie wiedziała, gdzie obecnie przebywał, bo przecież chyba o to się pytał, czyż nie?
Ubrania go blokują? Spojrzała na niego i drgnęła, gdy dotknął ramion dziewczyny. Odchyliła lekko głowę i otworzyła usta jakby chciała coś powiedzieć, ale zamknęła je nagle.
– Przy mnie… proszę noś ubrania… boję się tego… co Wy mężczyźni… macie między nogami.
Nie, nie zarumieniła się, ale nie znosiła mówić o takich rzeczach, temu głos drżał. Ale niech wie! Niech postara się zrozumieć, o ile wiedział, co znajduje się między jego nogami.
Skoro pozwolił na dotknięcie uszu, przesunęła dłoń z jego białych włosów, na uszy, pierw pieszczotliwie głaszcząc ich nasadę dwoma palcami. Opuszkami palców masowała już całe wewnętrze ucho, aż wreszcie objęła je całą ręką, pieszcząc i łaskocząc.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   

Powrót do góry Go down
 
Sklep zoologiczny - Kakadu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Sklep zoologiczny - Kakadu
» Sklep z ubraniami Gladraga
» Sklep Madame Malkin
» Sklep z eliksirami J. Pippin's
» Sklep Ollivandera

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: SKLEPY-
Skocz do: