IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sklep zoologiczny - Kakadu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Akumu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Sob Wrz 21, 2013 6:36 am

Akumu nie miał pojęcia, jak inne wampiry będą na niego reagować, to był dopiero pierwsza noc po opuszczeniu zamku w takim lisimi stanie. Choć miłe jest, spotkać kogoś podobnego sobie - gwoli ścisłości lis mało jeszcze rozumował, ale to się szybko naprawi. Musi być jakiś bodziec, który rozbudzić charakter Akumu. Musi...
Dokładnie, nie zna słowa Mapa. Temu też na jej pytanie pełne zaskoczenia, pokiwał głową. I oczywiście wyjaśniła mu znaczenie tego słowa. Owszem, nie obyło się bez pytania: Po co jest mapa? Co to jest papier? Dlaczego to robią? W jakim czasie? Co to jest kraina? Itp... innymi słowy mogła dostać urwania głowy, bo lis to straszne uparte zwierzątko.
Nie zna dobrze Hiro... Lisek nieco opuścił głowę, mając trochę smutną minę lecz kiedy dotarły do niego słowa o Cmentarzu, zamku i samochodzie... Zdziwił się jeszcze bardziej!
- Używasz takich dziwnych słów. Masz ojca? - Na początku smutek, na koniec podniecenie. Akurat zna słowo Ojciec, właśnie Hiro jest dla niego jakby rodzicem. Zaś życie wstąpiło w umysł Akumu, po którym nie było widać śladu smutku.
- Zabierz mnie do domu! Proszę... ten świat w koło jest taki... głośny i... i brzydki. - Burknął cicho, wciskając łebek w ciałko Corneli. Czemu przy niej czuł się tak dobrze, mimo że ich pierwsze spotkanie nie wyglądało najlepiej... No i oczywiście była czymś wyjątkowym. Te łuski, gadzie oczy. Aku zresztą też miał nietypowe - fiołkowe i ta pionowa źrenica. Ukrywały w sobie wyjątkowo krwawego potwora o jakim lisek nie pamiętał. Ciekawe czy kiedyś i ta natura wyjdzie na zewnątrz...
I cóż to się stało? Czemu drgnęła? Akumu przechylił łeb na bok, nie rozumiejąc o co mogło jej chodzić. Coś nie tak powiedział?
- Co między nogami... - Zmrużył oczy, zerkając na swoje nogi. Uchylił rąbek szlafroku, zaglądając. Czemuż to na jego twarzy pojawił się uśmieszek? Szybko się zasłonił, skoro zaczęła go głaskać. Pieszczoty ucha była jak strzała Amora! Wbił lekko pazury w plecy wampirzycy, ogon poruszał się jak szalony na boki... był po prostu w piekło wzięty! Jeśli przestawała, lis szturchnie ją lekko łapą o więcej czułości... Ci poradzić, ma naturę pieszczocha.
- W... wrócimy do domu. Tam dokończysz. - Zawołał, odskakując od Corneli, lecz zanim całkiem uciekł, chwycił kłami jej kawałek ubrania. Ciągnał ją w stronę wyjścia, nie pozwalając na protesty. Mogła zauważyć, że lis na czworakach poruszał się naprawdę zwinnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Nie Wrz 22, 2013 6:53 pm

Nie powinien przejmować się reakcją innych wampirów. Był wyjątkowy, nie tylko w kwestii samego wyglądu, ale w grę wchodził także sam charakter wampira. Był bardzo rozkoszny, a jeśli uważała tak sama Cornelia, to musiało być coś na rzeczy. Ona nigdy nie rzuca słów na wiatr. Jako wampie będzie znacznie szybciej przyzwyczajał się do obecnego stanu rzeczy.
Wampirzyca, choć niecierpliwiła się z powodu ilości pytań, jakie powiązał Akumu z mapą, usiłowała odpowiedzieć mu na każde pytanie. Nawet w skrócie opowiedziała historię papieru! Że wszystko zaczęło się w Egipcie, od papirusu, wyjaśniając od razu czym jest. Nie chciała już zaczynać od prehistorii, bo ugrzęzną w tamtych dziejach. Jeśli będzie chciał, to Corn mu wszystkie pięknie wyłoży, choć nie znosiła historii jako przedmiotu w szkole. Na pytaniem odnośnie krainy, zastanawiała się nieco dłużej, nie wiedząc jak mu to wyjaśnić. Uznała, że zrobi to w Zamku, na mapie, jeśli oczywiście będzie miał ochotę na trochę wiedzy. Przy okazji dziewczyna sama będzie się uczyć. Miała rok na nadrobienie trzech lat i napisanie egzaminu z całej wiedzy gimnazjalnej! Musiała się uczyć w każdej wolnej chwili.
– To nie są dziwne słowa… Odnoszę wrażenie, jakbyś pochodził z całkiem innej epoki. Owszem, mam ojca. Samuru. Znasz go? Jest… właścicielem tego miasta. - zastanowiła się nad doborem słów. Gdyby użyła burmistrz, było bardzo możliwe, że nie zrozumiałby w czym rzecz. Dlatego musiała zmienić dobór słów, by wszystko było bardziej zrozumiałe. W sumie sama nie wiedziała dlaczego. Nie znosiła pomagać innym, ale Akumu… on był inny. Taki jak ona.
– Przede wszystkim jest nudny! Nic tu się nie dzieje… – wampirzyca głównie na to narzekała. Mieszkała w tym mieście jakiś czas, ale wciąż nie umiała się w nim odnaleźć. Może nie było brzydkie. Podobało jej się, na pewno walory piękna były lepsze niż na bagnie, gdzie mieszkała przez dłuższy czas.
Kiedy wampir uchylił rąbek szlafroku, wampirzyca aż pisnęła i zaczęła się z nim szarpać, chcąc go zasłonić ponownie. Ale zamiast tego, rozwarła poły szlafroka jeszcze bardziej, a jej oczom ukazał się… FALLUS! Poczuła się słabo i zsunęła w dół, po akwarium, dłonie opierając na podłodze. Cała drżała, a w jej oczach pojawił się strach i przerażenie. Nie kontaktowała. Jeśli wampir coś do niej mówił, Corn nie reagowała, zupełnie jakby nie było jej już we własnym ciele. Dopiero gdy minęło pięć minut, pojawił się wreszcie słuch, węch i wzrok. Powoli odzyskiwała także czucie, a w wargach poczuła smak własnej krwi. Nawet nie wiedziała, w której chwili przegryzła sobie wargi.
Przerwała nawet łaskotanie wampira, bo nie miała jak, wbijając pazury głęboko w posadzkę.
– T…tak. Do…dom. – powiedziała, wyraźnie zdezorientowana. Dopiero, gdy Akumu złapał ją za ubranie i pociągnął, wstała. Chwiejąc się, ruszyła w stronę parkingu, gdzie zostawiła samochód ojca. Wciąż tam stał! Na szczęście, inaczej musiałaby harować przez resztę życia, jak niewolnica, żeby mu odkupić. Pokazała wampirowi jak otworzyć sobie drzwi, usiąść i zapiąć pasy, zabraniając ich odpinać. Sama szybko zajęła miejsce kierowcy.
– Wiesz… to drugi raz, gdy prowadzę, więc… trzymaj się czegoś mocno. – ostrzegła, zapaliła silnik, który pięknie zawył, wrzucił bieg i wyjechała spod manufaktury, kierując się w stronę Zamku. Chyba cudem uniknęli wypadku…

ZT x2
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Czw Maj 14, 2015 6:17 am

Właściwie nie trzeba było żadnej taksówki zamawiać bo nie był ten sklep zbyt daleko, fakt kawałek trzeba było przejść ale co to dla niej skoro w życiu nachodziła sie i jest do tego przyzwyczajona. Niebo było jakies takie zachmurzone, słońca nie widać w sumie jest już prawie wieczór.
- Pytałeś sie mnie czy piłam. Nie piłam, nie zdarzyła małe zamierzam.
Wzruszyłem obojętnie ramionami i wsadzila dłonie w kieszenie kopiac po drodze niektóre kamyki, nawet zdarzyło sie jej w kogoś rzucić i udać jakby nigdy nic sie nie stało. No ale wracając do tematu w końcu doszli do sklepu zoologicznego po czym otworzyła drzwi i weszła do środka a za nią pewnie chłopak.
- Co u ciebie słychać?
A od tak zapytała po prostu, nie interesowało ja to może zbytnio ale zawsze warto pogadać skoro jest jego zwierzakiem może trochę usłyszeć od niego pare słów. Rozejrzala sie dookoła ale to on zamierza jej kupić wiec niech szuka a gdy znajdzie pokaże jej jednak oby była idealna jak obroża!
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 464


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Pon Maj 18, 2015 7:34 pm

Więc nie piła. Świetnie. Tym razem to on będzie mógł spokojnie napić się jej krwi. Nie chciałby, żeby pożywienie było zanieczyszczone alkoholem albo jakimiś dragami. Musi jakoś ograniczyć jej picie, gdyż najwidoczniej lubi się zabawić i przy tym popijać. No, potem się coś wymyśli. Teraz musiał skupić się na kupnie nowej smyczy i może czegoś innego. Ale tą drugą sprawę załatwi już w innym sklepie. Przecież nie kupi kwiatka w zoologicznym.
- Nic co mogłoby ciebie interesować - zgromił służkę wzrokiem. Nie lubił, kiedy ktoś niższej kategorii urządza sobie z nim pogawędkę jak z kimś równym sobie. Wystarczyło mu już to, że jakaś nienormalna dziewczyna z lasu znała jego imię! I na dodatek nie chciała powiedzieć, gdzie się o nim dowiedziała. Irytujące. Ominął Anastasję i zaczął krążyć między regałami. Całkowicie zlekceważył sprzedawcę, który zechciał ochoczo pomóc w zakupach. W końcu wrócił do uczennicy, trzymając w ręce czarną, zwyczajną, średniej długości smycz. Jeśli jasnowłosa go zdenerwuje powiesi ją na smyczy, o! Ileż zastosowań miała ta rzecz.
- Wybierz sobie coś.
Co? On proponuje, że ta wybrała sobie coś w sklepie zoologicznym? Brawo. Hojność Gabriela jest dzisiaj na naprawdę wysokim poziomie. Nie zmarnuj tego. Jeśli dziewczyna nic nie wybierze, czarnowłosy wciśnie jej kość taką dla psów. A co, niech i ona ma coś z życia...

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Czw Maj 21, 2015 8:58 am

Skoro miał taką ochotę na jej krew to proszę bardzo niech pije tylko żeby zrobił to szybko bo Anas już miała plany na ostrą imprezę z dużą dawką alkoholu i dragów wszelkiego rodzaju. Nie miała nic przeciwko jeśli będzie z niej pił ale niech nie rozszarpie jej gardła bo się zdenerwuje. A co do ograniczeń to nie będzie takie proste bo nawet po kryjomu będzie chlać i brać no chyba, że znowu wyląduje w ośrodku dla alkoholików.
- Dobra dobra, zresztą nie moja sprawa...pf...
Była pyskata ale to miało swoje plusy bo przynajmniej ma jakąś twardą dziewczynę a nie taką co będzie świeciła tylko oczami i miała zero odwagi w sobie. Nie chciał gadać to nie, ona miała lepsze zajęcia do roboty po za tym brakowało jej ostatnio kasy więc zamierzała zbajerować jakiegoś kolesia i go okraść lub przespać się z nim za pieniądze i tyle tylko takie grubsze. Chodziła tu i tam ale nic takiego nie było w sumie jednak zaczęła się kręcić przy zabawkach dla psów i wzięła sobie piłkę piszczącą, która mieściła się w ręce po czym podeszła do Gabriela i spojrzała na niego.
- W sumie niezła ta smycz, którą masz.Wzięłam sobie piszczącą piłkę.
Tak jak powiedział to sobie coś wybrała może miała jakieś dzikie fantazje? A może i nie. Teraz czekała co on ma do powiedzenia chyba, że kupi jej od razu coś tam załatwią i pójdą w swoje strony.
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 464


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Nie Maj 24, 2015 12:08 am

Piłka? Już nie będzie nawet pytał na co jej ona. Im mniej wie o tym, to lepiej śpi. Ale też nie miał co się dziwić, przecież znajdowali się w sklepie zoologicznym, a nie w jakimś wy jakimś luksusowym sklepie, gdzie od możliwości wyboru można zginąć. Spojrzał krytycznie na zabawkę. Może nauczy Anastasję aportować? To byłoby ciekawe. Jak szybko się uczy? Można spróbować, co szkodzi? Jeśli dziewczyna będzie grzeczna, Gabriel kupi jej nową zabawkę. Ciesz się i raduj! Zapłacił za zakupy. Bez słowa przypiął smycz do obroży jasnowłosej. Dobry piesek. Jeśli już coś kombinowała, niech lepiej wyrzuci z swojej głowy pomysły, które mogłyby nie spodobać się wampirowi. Chyba nie chciała, żeby jej pan się rozzłościł?
- A teraz prowadź do jakiegoś sklepu z biżuterią dla dziewczyn - wydał polecenie. Po co chciał tam iść? Powód był wręcz banalny. Zamierzał kupić prezent dla Elyse, ale jeszcze sam o tym dokładnie nie wiedział. Prawdę mówiąc, wypowiedział te słowa na głos, zanim zdążył je dokładnie przemyśleć. O zgrozo, jeszcze coś mu odbije. Nie, sobie na pewno nie zakupi żadnej błyskotki. Facet z biżuterią wygląda jak jakaś ciota, przynajmniej takie zdanie miał na ten temat Gabriel.
Pociągnął nieco za smycz, trzymając ją mocno. Nie będzie przecież biegał za Anastasją, jeśli ta zobaczy kota i zechce się wyrwać. Chwila... nie wybiegasz za daleko? Przecież to zwykła dziewczyna, która raczej nie puści się biegiem za kociakiem. Już prędzej mogłaby pognać za jakimś nieziemsko przystojnym facetem niż zwierzakiem.
Wyszli, kierując się tam, gdzie kierowała uczennica.

z.t + Anastasja
Napisz w jakimś sklepie z biżuterią.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Pią Kwi 14, 2017 4:45 pm

Nawet Emmanuela można było spotkać w tak powszednich miejscach jak sklep. Nie chodził z ochroną, a przynajmniej ludzie tak sądzili. Zazwyczaj jednak jedna bądź dwie osoby znajdowały się w oddaleniu kilkudziesięciu metrów od niego incognito. Odkąd wampir objął urząd burmistrza wiedział, że mógł stworzyć sobie wrogów i wolał nie ryzykować. Oczywiście można rzec, że powinien ograniczyć swoje wypady na miasto do minimum skoro miał od takich rzeczy ludzi. On jednak uważał takie postępowanie za tchórzliwe. Poza tym jego ludzie mieli swoje zadania oraz życia.
- Chciałbym zamówić maksymalną możliwą ilość najstarszych szczurów i myszy jakie macie. Zapłacę z góry, wskażcie mi tylko czas i miejsce gdy będę mógł je odebrać. - rzekł do pracownika wciąż nosząc na twarzy ten swój radosny uśmiech. Mężczyzna, którego zagaił zmierzył go niepewnym wzrokiem. Wszak Emmanuel w swej szacie wyglądał dość niecodziennie. Nie żeby jego prośba była czymś specjalnie spotykanym.
- Zazwyczaj nie oferujemy podobnej usługi. Zapytam kierownika Panie Kuroiashita. Proszę o chwilę cierpliwości. - rzekł skłaniając się. Młody japończyk. Prawdopodobnie tradycjonalista, który orientuje się choć trochę w polityce miasta skoro rozpoznał burmistrza.
- Naturalnie. - odparł blondwłosy wampir puszczając do młodego mężczyzny oczko. Tamten pognał na zaplecze ogromnego zoologika, a sam zainteresowany na razie skupił się na obserwacji klatek ze zwierzętami.
Powrót do góry Go down
Yo
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3230-yohime-nizori#69204 http://vampireknight.forumpl.net/t3248-yohime-nizori#69761
Zarejestrował/a : 01/04/2017
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Pią Kwi 14, 2017 9:52 pm

Yo była prawie pewna, że się zgubiła.
Niepewnie rozejrzała się wokół, pocierając policzek. Yo zgubiłam się... Czy się nie zgubiła? Może to wcale nie jest to miejsce, gdzie powinna trafić? Ciężko było jej teraz to stwierdzić. Przekrzywiła nieco głowę, poprawiła torbę na ramieniu i... Uświadomiła sobie, że właściwie to stanęła przed sklepem zoologicznym. O. To dobry pomysł! Na co wpadła? A tak, po prostu by spytać się o drogę.
I nie, wcale nie było ważne, że to nie był jej pierwszy raz w Japonii. No co! Trochę się tutaj pozmieniało!
Bądź co bądź, skończyło się na tym, że fioletowowłosa weszła do środka. Niepewnie stawiała pierwsze kroki, rozglądając się po sklepie. Potarła policzek, wzdychając cicho.
- Ale kogo Yo się spyta? - zagadać sprzedawcę? Nie bardzo, nie widziała go teraz nigdzie. Jednakże nie było co się załamywać, dojrzała wysokiego, jasnowłosego mężczyznę, do którego zdecydowała się podejść i chwycić za rękaw, by bardziej zwrócić na siebie uwagę, nie zastanawiając się nawet nad tym, że to niekoniecznie musiał być dobry pomysł.
- Przepraszam, braciszku - odezwała się do niego, unosząc wyżej głowę, by móc ujrzeć jego twarz. - Mógłby braciszek powiedzieć Yo, gdzie jest szpital? - dodała jeszcze, mrugając oczami i czekając na jego reakcję, jednocześnie uśmiechając się przyjaźnie.
Fioletowowłosa dziewczyna miała tendencję do mówienia do ludzi "braciszku" lub "siostrzyczko", jak również i o sobie w trzeciej osobie. Tak jakoś... Ale jak zareaguje na to zaczepiony mężczyzna?
Również dawało się zauważyć, że zaczepiająca nie była w doskonałym stanie. Jej ciało zdradzało zmęczenie, jak i jej serce biło o wiele szybciej niż teoretycznie powinno... Zwłaszcza, że nie wyglądała na taką, która wykonywała jakieś ćwiczenie przed chwilką. Dochodziło do tego kilka innych rzeczy, ale... To już na potem.
Teraz po prostu czekała na odpowiedź, zarazem nie zdając sobie sprawy, kogo zaczepiła.
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Sro Kwi 26, 2017 10:09 am

Spokojne oczekiwanie na powrót sprzedawcy nie było dane Emmanuelowi gdyż po chwili został zaczepiony przez młodą kobietę, czy może raczej dziewczyną. Gadzie źrenice nieznacznie się rozszerzyły obserwując niewiastę, a uśmiech nie tyle pojawił się na twarzy wampira co po prostu z niej nie znikał. Przez chwilę można było dostrzec jakby jego radość z życia jeszcze bardziej eskalowała. Młoda ludzka kobieta rozbawiła go swoim szczególnym sposobem wypowiedzi. Lubujący się w grach słownych wampir uznał, że w pełni ten sposób wysławiania uszanuje.
- Emmanuel mógłby to zrobić Siostrzyczko. - odparł wpatrując się w nią ciekawskim gadzimi spojrzeniem złotych tęczówek.
- Najpierw jednak powiedz mu co się stało. Emmanuel jest lekarzem. - dodał po krótkiej chwili. Stan dziewczyny był dość niepokojący. Zastanawiał się czy jest to choroba czy może raczej coś innego. Przy odrobinie szczęścia może się okazać, że ma do czynienia z zarażoną. Sam wampir nie naruszał jej przestrzeni osobistej stojąc sobie swobodnie. Rękami podparł swe boki i czekał na jej odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Yo
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3230-yohime-nizori#69204 http://vampireknight.forumpl.net/t3248-yohime-nizori#69761
Zarejestrował/a : 01/04/2017
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Czw Kwi 27, 2017 12:19 pm

Zdecydowanie ciężko było jej patrzeć wprost na jasnowłosego mężczyznę. Różnica wzrostu powodowała, że chcąc ujrzeć jego twarz, musiała wysoko zadzierać głowę. Wow... Braciszek taki duży... Niezbyt przyjemne, ale Yo zdecydowanie nie zamierzała narzekać. Zwłaszcza, że on zdecydował się odpowiedzieć jej, a nie zignorować, czy też zrobić coś równie nieprzyjemnego.
- Lekarzem? - zrobiła ciut zaskoczoną minkę. - Braciszek Emm pracuje w szpitalu? - imię wampira zostało dość w krótkim czasie skrócone przez fioletowowłosą. - Woo... Yo jest zaskoczona! - uśmiechnęła się do niego przyjaźnie.
A właśnie, chciał poznać, o co chodzi? Cóż, dziewczyna zdecydowała się mu zaufać i powiedzieć! W końcu jest lekarzem, prawda? A młodsza i tak nie mogłaby wiedzieć, czy ją okłamuje czy nie.
- Ne, ne... To taka mała tajemnica - położyła na ustach palec na podkreślenie własnych słów. - Yo ma anemię. A-ne-mię - przesylabowała ostatnie słowo. - Yo dowiedziała się, że po przyjechaniu tutaj, powinna iść do szpitala, ale... Yo nie wie, gdzie szpital - przy ostatnich słowach potarła kark, lekko zmieszana. Przez moment miała wrażenie, że to głupie nie wiedzieć, gdzie znajduje się tak ważny budynek jak szpital.
- Dlatego też Yo potrzebuje pomocy Braciszka Emma - dokończyła jeszcze, ponownie starając się patrzeć na niego.
Pomimo uśmiechania się i przyjaznego podejścia, zdecydowanie nie czuła się najlepiej. Jednakże... Fioletowowłosa nie zdawała sobie sprawę, że jej pogarszający się stan nie brał się jedynie z anemii, którą bardzo często miała. Cóż... Miała lekkiego pecha, skoro już tak po niedługim czasie od pojawienia się w tym mieście została zarażona, a sama grypa w najbliższym czasie da się jej we znaki.
Powrót do góry Go down
Emmanuel
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1741-emmanuel-greenlaw-kuroiashita#36612 http://vampireknight.forumpl.net/t2553-emmanuel#53980
Zarejestrował/a : 14/04/2015
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Pią Kwi 28, 2017 7:34 am

Oczywiście wampir zauważył różnice wzrostu między nim, a młodą kobietą dlatego nieznacznie pochylał głowę gdy z nią mówił wyginając ciało w delikatny łuk. Niewiele, a poprawiało nieco komfort rozmowy zarówno dla niego jak i dla niej.
- Emmanuel pracuje na stałe w ratuszu, niemniej lekarzem zostaje się raz na całe życie. Ma własny gabinet. - odparł zgodnie z prawdą zgrabnie pomijając fakt, że jest grubą rybą w tym stawie. Ciekawa odmiana gdy nie jest szczególnie rozpoznawany. Poza tym liczył, że uda mu się zarejestrować jej reakcję gdy w końcu dowie się kto jej pomógł. Zachowanie dziewczęcia było nietypowe. Tym bardziej czuł się w potrzebie aby jej pomóc. Zdawała się być taka zagubiona w tym społeczeństwie. Niewinna niemal jak dziecko.
- A-ne-mia. Yo ma rację, że szuka pomocy lekarskiej. Nie można jej bagatelizować. Niedokrwistość prowadzi do wielu zaburzeń, które w ostatecznym rozrachunku mogą mieć poważne implikacje. - odrzekł na wyjaśnienia dziewczyny. Nie był pewien czy jej stan faktycznie spowodowany był anemią, jednakże musiano tę chorobę u niej kiedyś zdiagnozować. Sama o niej mówiła z pełnym przekonaniem, a Emmanuel nie dostrzegał w jej słowach kłamstwa. Wtem przybył zaaferowany sprzedawca.
- Panie Kuroiashita. Dyrektor wyraził zgodę i prosił przekazać, że jesteśmy zaszczyceni mogąc przyjąć od Pana zamówienie. Transport będzie gotowy na jutro. - rzekł spoglądając co chwilę niepewnie na drobną kobietkę. Bal się, że może zaczepiała burmistrza i może go to rozgniewać jednakże radosny uśmiech Emmanuela przeczył tego typu sytuacji.
- Dziękuję. Jestem zachwycony. Teraz muszę Was opuścić przyjacielu. Miłego wieczoru. - rzekł kończąc tę rozmowę. Pracownik miał własne obowiązki, a sam wampir otrzymał to po co przyszedł. Miał teraz ważniejsze sprawy na głowie. Zwrócił się ponownie do Yo.
- Niech Siostrzyczka pójdzie z Emmem. On się nią zajmie. Musi mieć narzędzia by zbadać. - powiedział mrużąc oczy w uśmiechu. Gdyby nie gadzie ślepia wydawałby się najradośniejszą i najmniej groźną osobą w okolicy. To spojrzenie jednak wielu deprymowało. Zgiął rękę proponując jej swój łokieć jako oparcie.
Powrót do góry Go down
Yo
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3230-yohime-nizori#69204 http://vampireknight.forumpl.net/t3248-yohime-nizori#69761
Zarejestrował/a : 01/04/2017
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Sklep zoologiczny - Kakadu   Pią Kwi 28, 2017 2:07 pm

Huh? Powoli przeanalizowała w myślach słowa wampira, starając się je dopasować i połączyć w odpowiednią całość.
- Czyli... To oznacza, że Braciszek Emm jest lekarzem w ratuszu? - przekrzywiła nieco głowę, tym samym zdradzając swój końcowy wynik analizy dotyczącej tego, co usłyszała teraz. Cóż, zdecydowanie nie zdawała sobie sprawy z tego, że mogło chodzić o coś zupełnie innego...
- Czyli Braciszek Emm leczy... - zawahała się na chwilkę, starając sobie przypomnieć jedną rzecz. - Burmistrza tego miasta? - przekrzywiła łebek, poważnie się zastanawiając nad tą kwestią. Hai. Yo uważa, że to pasuje. Zgodziła się ze sobą w myślach.
Pokiwała ostrożnie głową, przysłuchując się mu.
- Yo zrozumiała - powiedziała natomiast. - Yo słyszała o tym wcześniej, dlatego szuka szpitala - przyjazny, krótki uśmiech zagościł na jej twarzy. - Yo nie bardzo wie, jak poradzić sobie z tym sama - dokończyła jeszcze swoją wypowiedź.
Międzyczasie zauważyła powrót sprzedawcy. Odwróciła na moment łebek w jego stronę, po czym zamrugała na krótki moment ślepiami. Uśmiechnęła się do niego łagodnie, nie wypowiadając żadnego słowa, by potem ponownie skupić się na rozmówcy.
Kuroaishita? Yo nie słyszała gdzieś tego nazwiska? - przemknęło jej przez myśl, ale dość szybko przestała się nad tym zastanawiać, bo ponownie zaczęła słuchać jego słów.
- Yo się zgadza, by pójść z Braciszkiem! - powiedziała radośnie. Dość ufnie podeszła do tej sprawy, co mogłoby być równie dobrze dla niej zgubne... Lecz fioletowowłosa nie myślała teraz nad konsekwencjami tego. Podeszła bliżej i delikatnie objęła jego rękę, korzystając z niewerbalnej propozycji.
Nawiasem mówiąc, zachowanie dziewczyny pokazywało, że nie przejmowała się tym, jak bardzo niezwykle prezentował się jej rozmówca - chyba bardziej zwracała uwagę na samo zachowanie i "wnętrze" danej istoty.
Pożegnała się z sprzedawcą, by potem opuścić owe miejsce wraz z Emmanuelem.

z/t x2
Powrót do góry Go down
 
Sklep zoologiczny - Kakadu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Sklep zoologiczny - Kakadu
» Sklep z ubraniami Gladraga
» Sklep Madame Malkin
» Sklep z eliksirami J. Pippin's
» Sklep Ollivandera

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: SKLEPY-
Skocz do: