IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Opuszczony dom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 406


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pon Lut 05, 2018 10:40 pm

Nie była w stanie stwierdzić jak długo biegła przed siebie. Sekundy, minuty czy godziny wszystko zlewało się w jedną wielką całość. Nie wiedziała przed czym uciekała. Zapach Samaela został w zamczysku, tam gdzie go zostawiła. Widocznie nie był zainteresowany pościgiem, na całe szczęście. Aimi może nie była silna, jednak bardzo szybka. W normalnych warunkach za pewne miałby problem, żeby ją złapać, jednak z rozwaloną kostką nie stanowiła dla nikogo zbytniego wyzwania.  Drugi raz nie dałby się nabrać na tą samą sztuczkę. Nie zdołałaby zwiać ponownie z jego komnaty, a bycie czyjąś zabawką nie wchodziło obecnie w grę. Nie potrafiła czerpać z niczego przyjemności. Wszystkie nowe rzeczy, doświadczenia, dobre słówka i gesty nic nie znaczyły. Dopóki nie zwalczy swoich demonów na niczym nie będzie jej zależało. To tak jak by gdzieś po drodze zgubiła swoją duszę. Jak gdyby ktoś wyszarpał z niej kawałek siebie. Ale czy tak właśnie nie było? Odkąd straciła f a s o l kę nic się nie liczyło. Nie było czerni i bieli, wszystko pozostało szare, nijakie i takie samo. Równie dobrze mogłaby zwyczajnie nie istnieć. Taki miała plan, jednak jej oprawca zamiast wypić jej krew do ostatniej kropli, był zbyt zachłanny i postanowił zostawić trochę na później. Nawet samobójstwo jej nie wyszło. Chyba już więcej spierdolić się nie dało.
Była bardzo zmęczona. Nie fizycznie, jednak natłok myśli i wspomnień zwalał ją z nóg. W końcu ciągły bieg zamienił się w marsz. Uporczywie trzymała się obranego kursu, chociaż nie wiedziała dokąd zmierzała. Może podświadomie szła w pewne miejsce, nie zdając sobie z tego nawet sprawy? Zależy czy ktoś wierzył w przeznaczenie. Gdzieś tam z tyłu głowy miała wrażenie, ze coś było nie tak. Pewnie zwichnięta, pulsująca kostka dawała o sobie znać. Nie miała czasu się zagoić przy ciągłym wysiłku. Wiedziała, że była łatwym celem, jednak miała to głęboko w poważaniu. Nie zależało jej przecież. Wyskoczenie przez okno wydawało się jej dobrym pomysłem na ucieczkę, jednak nie przewidziała, że porozbijana szyba porani jej dłonie i stopy i całe ubranie. Cuchnęła własną krwią chyba na kilometr, zwłaszcza, że zapach t e j specyficznej krwi tak ciężko było przeoczyć.
Przy upadku na twardą ziemię zwichnęła kostkę, zgubiła po drodze buty i do tego biegła na boso przez las. Musiała wyglądać jak tysiąc nieszczęść, czyli całkiem inaczej niż kiedyś. Dawna Aimi musiała wyglądać idealnie, ale ona umarła razem z nienarodzonym dzieckiem. Obecna Melka była jedynie pustą i zagubioną lalką.
W końcu gęsty las zamienił się w pojedyncze drzewa, a jej oczom ukazała się niewielka polana z zaniedbanym, starym domem po środku. Nigdy tutaj nie była, chociaż wszystko wydawało jej się niezwykle znajome. Nie wygląd i nie miejsce, ale może zapach? Szła przed siebie nie odwracając się. Chudą dłonią pchnęła drzwi wejściowe, które otworzyły się z głośnym skrzypnięciem.
1, 2, 3 kroki i była w środku. Wszystko wyglądało podejrzanie. Las, noc, opuszczony dom. Może zostanie tutaj na zawsze?

_________________
Amelie


Ostatnio zmieniony przez Aimi dnia Sro Lut 14, 2018 12:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Lut 07, 2018 3:50 pm

Dastan odczuwał głód. Zresztą bardzo często go odczuwał i głównie to go napędzało do jakiegoś działania. Ostatnio znów wolał przebywać w swoim własnym towarzystwie, dlatego też zaszył się w swojej ulubionej ruderze głęboko w lesie i w górskiej dolinie. Stracił kontakt z rzeczywistością. Tutaj i tak całkowicie zbędne okazały wszelakie nowinki technologiczne. Nie pamiętał, kiedy tutaj był ostatnio. Chyba kiedy ostro pokłócił się z Yvelin i postanowił ją zamordować i zakopać żywcem, żeby zgniła sobie w grobie. Zresztą ślady rozkopanego grobu wciąż widniały, nadal tego nie zakopał i raczej nie zamierzał tego uczynić. Po tym incydencie zdał sobie sprawę, że kręcą go raczej nietypowe relacje z wampirzycami. Lubił przemoc, uwielbiał czynić krzywdę innym istotom i wcale nie interesowało go, czy byli od niego silniejsi czy słabsi. Potrafił się rzucić z motyką na słońce i wcale go to nie powstrzymywało przed niczym. Gdzieś zatracił to, co utrzymywało go przy zdrowych zmysłach. Zaprzestał nawet utrzymywać kontakt z rodem męża jego matki, a tym samym porzucił swoją młodszą siostrę. Zresztą była już dorosła i nie potrzebowała jego pomocy. Powinna potrafić o siebie zadbać i miała ojca, który odpowiadał za jej bezpieczeństwo. Dastan niewiele mógłby jej zapewnić. Zdziczał i wolał uganiać się za zwierzyną leśną w górach niż za krótkimi spódniczkami.
Wracał właśnie z polowania. Dzisiejszej nocy nie miał zbytniej ochoty zapuszczać się na terytorium pobliskiej wioski, więc zapolował wysoko w górach na dzikie zwierzęta. Taka krew była niczym w porównaniu z ludzką czy też wampirze, ale dawała złudne poczucie zaspokojenia gorącego pragnienia, które paliło mu nieznośnie gardło. Nadal czuł niepokojące ssanie, delikatnie łaskotanie i chętnie zatopił kły w kimś bardziej rozumnym niż dzikie zwierzę.
I powracał właśnie ze swych łowów, kiedy to Aimi zakradała się do jego własności. A przecież wiedziała, że Dastan wręcz nienawidził, kiedy ktoś dotyka rzecz, która należała do niego. Powinna już dawno temu się tego nauczyć. Nim postanowiła go porzucić. Jak Yvelin. Zmarszczył się i warknął pod nosem, kiedy wyczuł z daleka jej krew. Nie dało się przejść obok niej obojętnie. Czuł, że była ranna, osłabiona i krwawiła obficie… Tak, zwierzęca krew przy tej krwi była niczym. Może i uciekała przed kimś lub czymś, ale Dastana to już nie interesowało. Zostawiła go, więc nie zamierzał zaprzątać sobie głowy jej problemami. Teleportował się z miejsca, z którego schodził z gór i znalazł się w swojej ruderce. Tak się pechowo złożyło, że akurat wyrósł nagle tuż przed wampirzycą. Wściekle krwiste oczyska wampira wwiercały się w jej drobną, kobiecą posturę. Warknął, obnażając niebezpiecznie kły. To było pierwsze… i ostatnie ostrzeżenie przed zaszarżowaniem na swą ofiarę, którą właśnie sobie obrał. Była cała mokra od krwi. Wyczuwał ją jeszcze dokładniej i nie potrafił się oprzeć. Nigdy nie potrafił się oprzeć przed skosztowaniem krwi, ale krew Aimi była… uzależniające. A przez te kilka lat zdążył się uzależnić. Była jego pierdoloną kokainą w worku pełnym krwi.
Dastan zmniejszył całkowicie dystans, jaki ich dzielił i nim mogłaby się spostrzec, chwycił ją brutalnie za nadgarstki, wykręcając je mocno za plecy wampirzycy.
– Tęskniłaś?
Pytanie czysto retoryczne, bo… miał gdzieś, czy tęskniła. Nie interesował go, dlaczego wróciła, zjawiła się tutaj, przed czym uciekała. Kiedyś zapewniłby jej ochronę, ale teraz? Gardził nią. Nawet jeszcze nie wiedział, co przyniesie mu to, że ich drogi znów się starły.
Zamierzał ją ugryźć, zatopić swoje kły w jej delikatną, alabastrową skórę. Pochłonąć. Zeżreć calutką. Nie zastanawiał się w ogóle nad niczym. Kierowało go tylko jedno pragnienie. Jej krwi.

_________________
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 406


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Lut 07, 2018 5:17 pm

Nie przyszła do opuszczonego domu z jakiegoś konkretnego powodu. Zwyczajnie potrzebowała spokojnego miejsca, żeby wyleczyć rany i poużalać się nad sobą. Po tak długim czasie wypadało w końcu podjąć jakąś decyzję. Wymyślić plan działania, obrać jakiś kurs i zrobić coś ze swoim życiem. Czas leciał, a ona utknęła we wspomnieniach z przeszłości, do których nie było powrotu. Musiała albo ruszyć dalej albo poddać się i zgnić do końca.  Przynajmniej tak jej się wydawało, jednak oczywiście jak wszystkie sensowne plany, coś musiało to zjebać. Nawet nie coś, a k t o ś.
Ledwo co zdążyła wejść do domu i się rozejrzeć, a sam właściciel musiał się zjawić. Wiedziała, że coś z tym miejscem było nie tak, jednak nie dano jej czasu, żeby zorientować się o co dokładnie chodziło. Gdzieś z tyłu głowy czuła, że chodzi o zapach tego-którego-imienia-nie-odważyła-się-wymówić, ale racjonalnie wiedziała, że to niemożliwe. Nigdy by nie uwierzyła, że kiedykolwiek będzie im dane się spotkać.
A jednak stał przed nią. Nieźle ją wystraszył przy okazji. W sekundę zesztywniała niczym blady posąg. Nie ładnie tak teleportować się tuż przed czyimś nosem, nie umiał pukać? Niewychowany jak zawsze. Wyglądał idealnie. Ten sam blond bałagan na głowie, te same chłodne oczy, ten sam zapach, który zapierał jej dech. Niemożliwe. Mimowolnie jej chude palce powędrowały do pierścionka zwisającego bezwiednie z jej łabędziej szyi. Niemożliwe. Te same silne, chociaż na pewien sposób delikatne dłonie, które kurewsko mocno zaczęły ściskały jej nadgarstki. Była tak pochłonięta przez emocje, że nie poczuła nawet bólu. Wszystko to było niemożliwe. Dastan nie istniał i nigdy nie będzie istniał w jej świecie. Bajka skończyła się już dawno, pozostała tylko gorzka pustka. A teraz? Czary, jakaś szuja wyczytała jej największe obawy i podała się za wampira. Padła ofiarą jakiejś zasadzki lub kiepskiego żartu, jednak nie zamierzała sobie na to pozwolić. Nie mogła dać skosztować nikomu swojej krwi, swoich wspomnień. Nikt nie miał prawa oglądać jak jej ciało nie wystarczyło na utrzymanie f a s o l k i, obrazu martwego dziecka, którego nie potrafiła uratować. Nie miała zamiaru odsłaniać swoich słabości, kiedy próbowała zmanipulować Samaela, żeby wypił całą jej krew. Nie przed kimś tak okropnym, kto udawał Dastana. To tylko zły koszmar, musiała się obudzić. Wake up wake up wake up wake up
1, 2 mrugnięcia oczami i nic się nie zmieniło. Poczuła falę gorąca i wściekłości, która zalała ją doszczętnie. Jej oczy przybrały barwę nieba najciemniejszą nocą. Co z tego, że była ranna, w tym momencie nie czuła zmęczenia czy bólu, jedynie obezwładniającą furię. Pchnęła go z całej siły jaka jej została. Wyrzuciła z siebie wszystkie żale i emocje, użyła całej swojej mocy umysłu w jeden szybki i silny ruch, żeby zwyczajnie zaskoczyć wampira i ściąć go z nóg.
- To niemożliwe!
Warczała głośno. Jeśli udało jej się go chociażby odepchnąć rzuciła się na niego z zamiarem wydrapania mu oczu, aż kawałki białych gałek zostaną jej pod długimi paznokciami. Tych pięknych i tak dobrze znajomych oczu. Bo przecież to wszystko było tylko złudzeniem, prawda?

_________________
Amelie


Ostatnio zmieniony przez Aimi dnia Sro Lut 14, 2018 11:57 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Lut 07, 2018 9:56 pm

Udało mu się ją zaskoczyć. Czy to planował? Może nie do końca, ale chciał, żeby odczuwała przerażenie na samą myśl o nim. To go podniecało i pragnął każdą cząstką ciała, żeby się bała i aby mógł spijać tę krew i czuć posmak przerażenia. Zawsze wiedział, czego chciał od życia, a to że teraz nieco zakrzywił mu się obraz rzeczywistości niczego nie zmieniało. Nie interesowało go to, co mógł ujrzeć przy spijaniu z niej krwi. Nie należał do sentymentalnych wampirów, pił krew dla samej przyjemności, jaka z tego płynęła. I oczywiście dla zaspokojenia pragnienia, głodu. Zatem tak, stał tutaj, przed nią, we własnej osobie i wpatrywał się w nią z wilczym apetytem. Miał idealną okazję, by zniszczyć ją. Pogrążyć w ciemności i nicości.
Mimowolnie podążył ślepiami za ruchem dłoni, dostrzegając wiszący pierścionek, który niegdyś jej podarował. Chciała mu w ten sposób coś pokazać? Zmrużył oczy i warknął coś przez kły, wędrując wzrokiem ponownie na jej twarz. Działo się to wszystko zaledwie w ciągu kilku sekund. Po chwili znalazła się w jego potrzasku i nawet nie jęknęła, a szkoda, wielka szkoda.
Udało jej się go zaskoczyć. Zawsze była taka… bierna i bezbronna. Był przygotowany wręcz na to, że tym razem też podda się jego dotykowi, nawet jeśli początkowo zdawał się być nieprzystępny. Odepchnęła go od siebie przy pomocy tak dobrze znanej mu mocy. Aby zamortyzować, spowolnić i skrócić odepchnięcie, wbił pazurska w ścianę, wyhamowując pęd. Zerknął na nią i przeczesał włosy. Ugiął nieco nogi w kolanach, taksując ją wyczekująco wzrokiem. Był gotowy na niemal wszystko. Znał każdy jej ruch, każdą myśl – a przynajmniej tak mu się wydawało. Był pewny siebie, jak nigdy wcześniej.
– Wszystko jest możliwe…
Udało jej się chwilowo uwolnić od wampira, ale ten nie zamierzał odpuścić. Po chwili mogła poczuć, jak przyciągał ją ku sobie i co gorsza nie mogła poruszyć żadnym członkiem ciała, bo unieruchomił ją telekinezą. Trzymał ją tak mocno, jakby zamierzał połamać. Wręcz pragnął ją złamać, na pół, słyszeć dźwięk łamiących się chrząsteczek i kości w jej ciele. Chciał. Zadać. Jej. Ból. Chciał, żeby cierpiała i w tej chwili to go napędzało.
– Wkroczyłaś na mój teren. I ośmielasz atakować?
Zapytał z pogardą, aż wreszcie przydryfowała ku niemu. Chwycił jej kark dłonią i mocno zacisnął, przyduszając tak, że nie mogła już nic powiedzieć. Ślepia wciąż paliły się czerwienią. Była taka lekka, jak płatki pieprzonych kwiatów. Co zamierzał zrobić? Pchnąć ją na najbliższą ścianę, wzmacniając uderzenie telekinezą. I doskoczyć do niej… Chciał, żeby czuła się bezbronna i czuła zdominowana przez niego. To on zawsze rządził, a ona musiała się podporządkować.
– Po co tu przyszłaś, Mel.
Dosłownie wyrzucił z siebie jej imię, jakby sprawiło mu to ból. Kiedyś jeszcze tak było. A teraz? Co czuł widząc ją? Nic. Pustkę, którą po sobie pozostawiła.

_________________
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 406


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Lut 07, 2018 11:02 pm

W najciemniejszych zakątkach swojego umysłu nie przypuszczała, że jej wędrówka doprowadzi ją do osoby, którą nigdy nie zamierzała więcej widzieć. Była zwyczajnym tchórzem, nie chciała stawiać czoła swojej największej słabości. Wolała zniknąć na zawsze i uciec od wszystkiego. Była mu winna wyjaśnienia, za pewne miał wiele pytań, jednak czy da mu radę na nie odpowiedzieć? Albo czy odpowiedź będzie dla niego satysfakcjonująca? Chyba lepiej by dla niego było, żeby zwyczajnie nie musiał jej więcej oglądać. Zawiodła go. Opuściła tak, jak Yv przedtem. Nie przyszła tutaj szukać wybaczenia. Los chciał, żeby ich drogi się spotkały. Dast za pewne w życiu jej w to nie uwierzy, ale czy to ważne? Mimo wszystko stali przed sobą, jak dwie obce sobie osoby, które przecież tak dobrze się znały. Mel była głupia wierząc, że już więcej go nie zobaczy. Życie wampira było przecież takie długie. Mogła się tego domyślić i zniknąć z tego świata, zanim to ciężkie spotkanie po latach miało mieć miejsce.
Z początku nie wierzyła, że to Dast. Nie można przecież się dziwić, nigdy nie spodziewała się go spotkać w takim miejscu. Co tu robił? Za pewne wkroczyła na jego terytorium, wszystko wokół śmierdziało jak on, aż kręciło jej się w głowie od tego zapachu.
Jego słowa, spojrzenie jakie jej posłał, kiedy go odepchnęła, znów czuła się jak bezbronna i zagubiona dziewczynka. Wiedziała, że to on. Nikt inny nie mógł być tak arogancki, chamowaty i zarazem... pociągający i seksowny jak Dastan we własnej osobie. Przeklnęłą w duchu. Musiała go unieruchomić i to natychmiast. Nie miała z nim szans w walce, nawet gdyby była w pełni zdrowa i tak byłaby na przegranej pozycji. Słodki uśmiech wykrzywił jej pełne usta, kiedy odgarnęła do tyłu włosy. Grunt to zachować pozory. Również ugięła lekko nogi w kolanach, chowając ranną kostkę z tyłu. Skoro chciał walczy, niech tak będzie. Ale kto powiedział, że nie można było oszukiwać? Chciała wkraść się do jego umysłu i zwyczajnie nakazać stanie w bezruchu, jednak nic się nie działo. Wiedziała, że od tamtego incydentu straciła cząstkę siebie, ale nie zdawała sobie sprawy jak wielką. Kiedyś zmuszanie innych do wykonywania jej rozkazów przychodziło jej bez trudu, a teraz? Jak gdyby jej umysł spowiła gęsta mgła. Nie była w stanie pozbierać własnych myśli, a co dopiero dobrać się do czyichś. Jej starania poszły na marne, kiedy otuliła ją moc telekinezy. Zwiotczała niczym szmaciana lalka, gdy zatrzasnął ją w żelaznym uścisku. Zacisnęła szczęki wstrzymując oddech i wbiła paznokcie w dłonie, zostawiając na nich rany w kształcie półksiężyca. Nie miała zamiaru dać mu tej chorej satysfakcji, której tak bardzo pragnął. Ból rozrywał jej całe ciało, jednak nie wydała z siebie ani jednego dźwięku. Walczyła z samą sobą, tylko po to żeby pokazać mu, że nie jest słaba. Tak na prawdę pragnęła, żeby zwyczajnie ją zabił. Nie czuła potrzeby dalszej egzystencji, a śmierć z jego ręki w dziwny, chory sposób rozgrzewała jej zimne serce. Mimo to nie podała się. Było jej wstyd przyznać się do swojej słabości i pokazać swoje uczucia. Zamierzała walczyć do końca, a przynajmniej utrudnić mu całe zadanie. Nie chciała, żeby się na niej zawiódł.
Milczała. Słowa nie miały znaczenia, obojętnie co by mu powiedziała, on już za pewne i tak miał swoje własne zdanie. Nie ma gorszego faceta, niż takiego ze zranioną dumą. Kiedy przyciągnął ją do siebie nie próbowała walczyć. Wiedziała, że każdy ruch tylko pogorszyłby jej sytuacje. Za to odwzajemniła jego spojrzenie. Nie bała się, przecież nie miała czego. Juz dawno pogodziła się ze swoim losem, nawet zanim go spotkała. Jego czerwone ślepia, kontra jej czarne. Jego dotyk był brutalny i silny, jednak na swój chory sposób sprawiał jej przyjemność. Sekundę później poszybowała w stronę ściany. Uderzenie zaparło jej dech, ryknęła mimowolnie kiedy zrobiło jej się czarno przed oczami. Gdyby do niej nie zaskoczył, zapewne upadłaby bezwładnie na ziemię. Odrapana skóra, siniaki to nie wszystko, tył jej głowy zaczął krwawić obficie.
- Nie planowałam tego spotkania, Dastan.
Wyszeptała zgodnie z prawdą. Walka była bezsensowna, jedyne co jej pozostało to podstęp. Przymroziła podeszwy jego butów do podłoża, żeby przypadkiem jej nie uciekł i szybkim ruchem przyłożyła mu krwawiącą dłoń do twarzy, zasłaniając jego nos i usta, mocząc je we własnej krwi. Dastan, którego znała nie oparłby się żadnej krwi, a zwłaszcza nie tej Melkowej. Z całej siły zacisnęła dłoń na jego twarzy, niech się nią udusi.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Lut 14, 2018 11:50 am

Dastan nie miał pytań. Nie interesowało go już, co dotyczyło jego byłej narzeczonej. Bo dlaczego miałby zaprzątać sobie nią głową? Na własną rękę postanowiła po prostu zniknąć, więc nie interesowały go żadne powody. Taki niestety już był. Wątpił, żeby zaczęła się nagle tłumaczyć, a nawet jeśli – to nie zamierzał słuchać tego, co miała do powiedzenia. Nie musiała zatem zaprzątać swojej główki takimi kwestiami, jak co on na to powie? Czy taka odpowiedź go usatysfakcjonuje?Zniknęła z jego życia, nie podała żadnego powodu, po prostu spakowała swoje rzeczy i uciekła od niego, opuszczając. Taką podjęła decyzję. Dastan nie wierzył w coś takiego jak [los[/i] czy przeznaczenie. Połączyła ich niechciana ciąża, za którą musiał wziąć odpowiedzialność, bo poniekąd to nakazał mu ojciec. Gdyby jednak zrozumiał bardziej przesłanie swojego ojca – nie brałby Aimi na narzeczoną. Naizen nie chciał unieszczęśliwiać syna na siłę, a ślub w tak młodym dla wampirów wieku był lekko mówiąc nieodpowiedni.
Dastan nie zamierzał pozwolić wygrać Aimi w tym starciu. Musiał sprawić, aby poczuła się bezbronna, bezsilna, osaczyć ją i wówczas zyska przewagę, na której mu zależało i to za wszelką cenę. Najchętniej wrzuciłby ją tam do tego grobu, który wykopał tuż za ruderką, gdzie jeszcze do niedawna plac ten wynajmowała od niego Yvelin. Bardzo dobrze, że jego przeciwniczka powoli zaczynała zdawać sobie sprawę, że nie miała z nim żadnych szans. Zdusi i stłamsi w niej wszelkie nadzieje, a potem uwięzi. Bo czemu by nie?
Przysuwał ją zatem ku sobie. Po chwili wyczul delikatną woń przesłodkiej krwi wampirzycy. Zresztą cała była przesiąknięta tym zapachem, że tylko sprawiała, iż pragnął jednego – zatopić kły i pić tak długo, aż osuszy ją do ostatniej kropli krwi. Zasłużyła na to i żył w takim przeświadczeniu. Nie spuszczał z niej wzroku. Chciał sprawić, żeby czuła się jak osaczona ofiara przez dzikiego zwierza. Spoglądał na nią z wyższością. Jeszcze do niedawna każda cząstka jej ciała i duszy była jego własnością, należała do niego, była mu poddana, ale pozostawił jej cień prozaicznej autonomii. Zdawał sobie doskonale sprawę z tego, jak na nią wpływał, działał i jaką miał władzę. Pragnęła go. Nawet teraz mógł dostrzec to w jej oczach i choć zaciskała buntowniczo wargi, broniąc się przed nim – to były zaledwie pozory. Jednak nie to go w tej chwili interesowało.
Nawet nie walczyła, kiedy miał ją już w swoim uścisku, ale musiał przygotować się na jej cios, który mogła zadać w najmniej spodziewanej chwili. Była w końcu nieprzewidywalna, chociaż na jego szczęście, nie zawsze potrafiła wykorzystywać swoje zdolności.
– No ale tu jesteś.
Nie interesowała go wymiana zdań, kiedy przyciskał ją do ściany. Krew kusiła i jego kły były coraz bliżej jej łabędziej szyi. I nagle zrobiła coś, czego się nie spodziewał. Chociaż miał być czujny, uważny, znał przecież każdą jej sztuczkę i moc, to ta krew… kusiła, nęciła, była wyjątkowo, a on był wyjątkowo łakomy. Jedną ręką chwycił ją za krtań i wciąż wbijał w ścianę, w której zrobiło się wklęśnięcie podobne posturą do wampirzycy… Drugą chwycił mocno tę dłoń zranioną i zaczął spijać krew. Delektował się smakiem, odurzał się nią i upajał. Była taka nieziemska, że zapragnął mieć ją znów wyłącznie dla siebie. Oczywiście krew. Nic innego go nie interesowało. Mógł przecież zniewolić ją, przetrzymywać i więzić. Nikt by jej tutaj nie odnalazł, nie pozwoliłby na to. I mógłby pić z niej za każdym razem, kiedy najdzie go to chore pragnienie.
Wysysał z niej krew, osłabiał ją i ucztował sobie na niej. Wreszcie mógł się oderwać od wampirzycy, bo wiedział, że jest już wystarczająco osłabiona. Powinna wiedzieć, że Dastan już dawno uzależnił się od jej magicznej krwi. Żadna krew nigdy nie będzie tak smakowała jak ta i dzięki niej czuł się niebywale silny. Miała ogromny i cenny dar, który wpadł znów w jego szpony.
– Sprowadziłaś na siebie kłopoty.
I tylko tyle. Słowa były zbędne. Podciął ją w nogach, żeby znalazła się na podłodze. Uwięził jej obie dłonie nad głową, żeby nie mogła się poruszyć. Zresztą, miała na to siły? Pozwoliła mu napić się swojej krwi, więc jej kosztem stał się silniejszy, szybszy, zwinniejszy… Drugą wolną dłonią zaczął rozrywać jej suknię, odsłaniając bieliznę. Nawet zbytnio nie przejął się, że materiał sukni już był nieco poszarpany, dokończył po prostu poprzednie dzieło, niszcząc doszczętnie materiał. Zawisł nad jej szyją, szykując się do tego, by zatopić w niej swoje kły…

_________________
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 406


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Lut 14, 2018 2:03 pm

Nie mogła spodziewać się niczego innego. Zasłużyła na obojętność z jego strony i była tego całkowicie świadoma. To tak typowo po Dastanowemu, wkuriwć się na maksa i potem nic więcej nie czuć. Biedak, na pewno na zdrowie mu to nie wyjdzie. Melka na przykład w ty momencie nie potrafiła tłamsić emocji w sobie. Obecnie miała jedynie ochotę płakać i wrzeszczeć, najlepiej na raz. Ciekawe, na którą wersję trafił dziś Dast? Za pewne na obydwie, bo bez krzyków i łez całe to spotkanie się nie obejdzie, już mógł być tego pewny.
Jedną rzecz trzeba było mu przyznać. Wtedy rzeczywiście byli na to wszystko za młodzi i zbyt nieodpowiedzialni. Tak poważny związek, który miał zadecydować o połączeniu dwóch wielkich, wampirzych rodów był pochopną decyzją i niestety teraz musieli znosić jego konsekwencje. Ciąża może rzeczywiście była niechciana, jednak Melka przyzwyczaiła się już do myśli zostania mamą. Poczęła wszelkie przygotowania, zaczęła wybierać ubranka, zabawki. Sam fakt, że coś straciła był dla niej niedopuszczalny. Obojętnie jaka była przyczyna lub co zostało jej zabrane. Nawet sama natura nie miała prawa ruszać jej własności. Niestety stało się inaczej, jej ciało nie było w y s t a r c z a j ą c e, było za słabe do utrzymania fasolki przy życiu. Nikt nie miał prawa wiedzieć o tej słabości, nawet sam Dastan. Przecież każdy widział, że Aimi była chodzącym ideałem, prawda?
Tym razem był dla niej bardziej brutalny i bezwzględny niż kiedyś. Nie winiła go za to, miał takie prawo. Wszystkie przeszkody, jakie dla niej zaplanował, znosiła z uniesioną do góry głową. Ból nie był w stanie przezwyciężyć z dumą. Gdzieś w głębi czuła, że Dastan nie byłby w stanie ją skrzywdzić, nie tak na prawdę i to dodawało jej sił. Postawiła wszystko na jedną, głupią kartę, w którą ślepo wierzyła. Jeśli darzył ją tymi samymi uczuciami, jakie ona wciąż posiadała wobec niego, była bezpieczna. Szanse były niestety marne i z każdą chwilą zaczynała wątpić w swoje decyzje. Trzeba było uciekać póki jeszcze mogła. Teraz było już na to za późno, zresztą nie mogła wyjść na tchórza, prawda?
- Ja tutaj jestem, ty mogłeś nie przychodzić.
Warknęła niby obojętnie, zaciśnięta w jego potrzasku. Nigdy nie wiedziała kiedy się poddać. Przecież nie planowała tego spotkania, trzeba było zwalić winę na kogoś innego, jak zawsze zresztą. Obojętnie w jak beznadziejnej sytuacji się znajdowała, zachowanie pozorów było najważniejsze. Nie umiała sobie odpuścić aroganckich odzywek, nawet jeśli mogła przypłacić je własnym życiem.
Następny jej ruch miał na celu wykorzystać jego słabość, jakim było pragnienie krwi, zwłaszcza tej krwi. Oczywiście plan był niezły, chociaż niezbyt przemyślany. Tak jak się spodziewała, Dastan zabrał się do spijania nieziemskiej posoki, co tylko dawało jej chorą satysfakcję. Była zadowolona, że tak na niego działała. No może nie ona sama, a jej krew. W tym momencie było jej to obojętne. Dopiero kiedy zaczęła opadać z sił, a jego uścisk stawał się coraz silniejszy zdała sobie sprawę, że nie było ratunku.
- Twoje towarzystwo zawsze oznacza kłopoty. Wciąż jesteś tak samo zachłanny.
Dodała nie bojąc się konsekwencji. Patrzyła tylko zafascynowana jak babrał się w jej własnej krwi. Niektóre rzeczy nigdy się nie zmieniają. Wiedziała, że jej krew była specjalna, jednak lodówką do jej przechowywania zostawać nie miała zamiaru. Nie po to ledwo uciekła z jednej pułapki, żeby wpaść w następną.
Wszystko działo się tak szybko. Wiedziała, że Dastan będzie ją karał, jednak następnych zdarzeń w ogóle nie przewidziała. Przygwożdżona do ziemi warknęła z niezadowolenia. Kiedy dobrał się do jej sukienki zesztywniała, ogarnięta paniką. To nie tak, że go nie chciała. Nikt nie działał na nią w tak pobudzający sposób jak Dastan, jednak nie chciała pozostać bierna i bezbronna. Nie miała zamiaru być poniżona, skazana na jego łaskę. Momentalnie zaczęła się szarpać, drapać i wiercić.
- Nie masz prawa!
Wrzasnęła na niego, próbując go odepchnąć. Może i jej ręce były uwięzione, jednak nie przeszkodziło to w kopaniu, najlepiej krocza. Koniec końców i tak była za słaba.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pon Lut 19, 2018 11:46 am

Dastana nie interesowało już dlaczego go zostawiła – czy z powodu poronienia czy jakiejś innej pierdoły. Nie chciał tego dziecka, ale wówczas żył w przeświadczeniu, że nie miał prawa zmusić dziewczyny do usunięcia bachora z jej łona. Nie chciał się nią z nikim dzielić, a zwłaszcza z jakimś smarkiem, który zająłby cały czas wampirzycy. Nie mógł jednak zostawić jej samej z brzuchem ze względu na to, jak wampiry mogłyby zacząć odbierać ród jego ojca. Na pewno nie stawiałoby ich to w dobrym świetle, a Dastan też wówczas nie chciał zbytnio sprzeciwiać się ojcu. Teraz pewnie byłoby mu to po prostu obojętne.
A czego się spodziewała? Kwiatów, pudełka czekoladek i błagania, proszenia jak zbity pies o to, by do niego łaskawie powróciła? Niedorzeczność! Miał swoją dumę i jak sama zauważyła – wzgardziła nią. A mężczyzna stawał się tym gorszy, im bardziej ucierpiała jego duma. Dobrze, że zdawała sobie z tego sprawę i miała to na uwadze. Mogła też przemyśleć to wcześniej. Ale przecież Aimi była idealna pod każdym względem i nie zastanawiała się nad konsekwencjami. Zupełnie, jakby akurat ją one nie dotyczyły. Na dodatek święcie wierzyła, że nie byłby zdolny skrzywdzić jej. W łatwy sposób mógł jej udowodnić, jak bardzo się myli.
– To mój teren. Jesteś u mnie. Nieproszona.
Podkreślił ponownie. Może powinien wbić jeszcze tabliczkę z informacją kto jest właścicielem i że ta wampirzyca ma kategoryczny zakaz wstępu.
Plan wydawałby się niezły, ale był bezsensowny. Powinna zdawać sobie sprawę, że jej krew jest kusząca na tyle, że każdy chciałby znaleźć się w jej posiadaniu, zawładnąć nad nią i posiąść na własność. Na dodatek dodawała sił, więc tym cenniejsza była. Jakże głupio się zachowała, prowokując Dastana tym zapachem i smakiem. Mogła się cieszyć, że nie wysuszył jej do ostatniej kropelki.
– Dała mi sił, a Ciebie osłabiła. Stałaś się słabsza, bezsilna. Bezużyteczna.
Była tylko workiem na krew, która płynęła w jej żyłach. To była posoka życia i nic dziwnego, że pragnął jej każdy wampir, niezależnie od statusu krwi.
Dostrzegł panikę w jej oczach. Wiedział, że może była twardą, nieustępliwą osobą, jednak kobiety ze swej natury bały się kilku rzeczy. Gwałt na pewno był jedną z nich.
– Ty też nie przejmowałaś się tym, do czego nie miałaś prawa.
Pozbyła się dziecka, zostawiła go bez słowa, a to wszystko przekreśliło to, co ich niegdyś łączyło. Ale to nie miało żadnego znaczenia. Skoro już znalazła się tutaj, nawet przypadkiem, to czemu nie pokazać jej, gdzie było teraz jej miejsce?
Zaraz zaczęła z nim walczyć – usiłowała go kopać, gryźć, drapać. Udało jej się drasnąć go w twarz, więc miał pięć szram po jej pazurach na policzku. Nie przejmował się tym, jedynie zagroził jej kłami i ostrzegł, żeby dla własnego bezpieczeństwa tego nie robiła. Dopóki go nie kopnęła, pewnie obyłoby się bez większych ofiar, ale kiedy otrzymał niezłego kopniaka w okolicach klejnotów, to nie zamierzał dłużej pobłażać wampirzycy. Zamierzał uderzyć ją w twarz, dość mocno, byle przestała się wierzgać, rzucać, ale pozostawała nadal przytomna. W końcu co to by była za przyjemność, gdyby dziewczyna straciła przytomność? Żadna. Jeśli to tylko się powierzy, zamierzał dobrać się do jej majtek. Dokładniej mówiąc – rozerwać je.
– Jeszcze nie wiesz, do czego mam prawo.
Nadal będzie tak stawiać mu opór? Czy wreszcie się podda, a Dastan po prostu jak najzwyczajniej w świecie ją wykorzysta… Bo czemu by nie.

_________________
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 406


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pon Lut 19, 2018 6:20 pm

Tak na prawdę lubiła go prowokować. Sama myśl o tym, ze mógłby, chociażby nieświadomie, zrobić coś co ona zaplanowała sprawiała jej przyjemność. Konsekwencje nie miały znaczenia. Obojętnie w jak beznadziejnej sytuacji się znajdowała, liczył się tylko ten dreszczyk emocji towarzyszący jej interakcjom z Dastanem. Tak więc dostała to co chciała. Dotychczas zawsze udawało jej się wyjść z tego płazem, jednak czy aby nie przeliczyła się tym razem? Za pewne, mimo wszystko już nie mogła zawrócić, więc brnęła przez bagno, które sama sobie zgotowała. Nie była z siebie dumna, chociaż w życiu by się do tego nie przyznała. Każda improwizacja miała wyglądać jak starannie przemyślany plan, przynajmniej w jej oczach. Zachowanie pozorów było przecież dla niej takie ważne.
Więc jej niecny plan zakończył się fiaskiem, no trudno. Bycie w sytuacji bez wyjścia nie było przecież jej obce, na szczęście zawsze pojawiał się ktoś, kto mógłby uratować jej zgrabny tyłek. Zazwyczaj był to Dastan, a kto to będzie teraz? Wiedziała, że nikt. Nie zasłużyła na ratunek tak samo, jak nie zasłużyła na litość. Tym razem nie było jej dane wymiganie się od konsekwencji. Mimo wszystko ani na sekundę nie żałowała tego spotkania, tylko dlaczego? Nie była w stanie odpowiedzieć.
- Słaba, ale nie bezużyteczna. Mówisz o tej krwi jak wszyscy inni.
Skwitowała tylko, dając mu oczywiście znać jak bardzo się zawiodła. Wielu pożądało jej krwi w taki sam sposób jak on. Chcieli mieć ją tylko dla siebie, pić kiedykolwiek im się podobało. Nie obchodził ich los samej wampirzycy. Chyba wolała, żeby zwyczajnie wypił ją całą, niż patrzył na nią tymi, tak dobrze znanymi, piwnymi oczami i widział nie ją, Aimi, ale wyłącznie jej krew. Chciała być dla niego kimś ważnym i wyjątkowym, chciała żeby patrzył na nią tak jak kiedyś. Wiedziała, że to niemożliwe, ale nie dopuszczała do siebie tej myśli, że przeszłość była już stracona. Jej świat zatrzymał się w tamtym momencie i wspomnienia nie pozwalały jej iść do przodu. Dla niego może i był to już dawno zamknięty rozdział, dla niej rany wciąż były otwarte.
Grała twardą i niezłomną, jednak Dastan znał ją może i nawet za dobrze. Intymne sytuacje wprawiały ją w zakłopotanie, a niemoc niemal w rozpacz. Dlatego też walczyła z jego dotykiem dzielnie jak lwica. Zadrapanie na jego twarzy było dla niej triumfem, a kopniak w klejnoty tylko dodał jej złudnych nadziei, że miała z nim jakieś szanse. Dastan jednak szybko rozwiał jej wątpliwości. Mocne uderzenie w twarz przywróciło ją do rzeczywistości, niczym lodowaty prysznic. Najpierw usłyszała tylko trzask, a jej głowa odskoczyła na bok niczym piłka do pingponga. Fala gorąca rozlała się po jej policzku, a piekący ból przyszedł na sam koniec. Momentalnie zesztywniała. Aimi nie należała do płaczliwych kobiet, dlatego też nie zdała sobie sprawy, kiedy łzy upokorzenia zaczęły spływać po jej policzkach. Nie dopuszczała do siebie myśli, że mogłaby pokazać przy Dastanie taką wielką słabość, nie w tym momencie.
- Dziecko było martwe.
Wyszeptała, bardziej do siebie niż do niego. Nie spodziewała się, że go to obchodziło, więc przeciwnie zaczynała rozumieć, że jej los i los fasolki były mu już obojętne. Nie winiła go za to. Mimo wszystko w tym beznadziejnym momencie poczuła, że powinien wiedzieć. Może i było to niechciane dziecko, ale Melka skrycie pragnęła zostać mamą, chociaż od tamtego incydentu minęłu już wiele lar. Tym czasem ostatnia jej majtkowa bariera została rozerwana. Przełknęła jakoś swoją dumę i nie zamierzała być b e z u ż y t e c z n a, jak sam ją nazwał. Może i była skazana na jego łaskę, jednak nie chciała być brana siłą. Nie chciała dać mu satysfakcji, że mógł zrobić z nią co chciał nawet bez jej przyzwolenia. Postanowiła odmienić swój los. I zamiast walczyć do końca i przegrać, zamierzała sama pozwolić mu na to co chciał zrobić. Była wściekła, a jej twarz wyrażała czystą złość, kiedy jej trzęsąca się dłoń zabrała się za odpinanie jego rozporka. Przecież w taki sposób nie można było nazwać tego gwałtem, prawda? Przynajmniej w jej mniemaniu. Chociaż jego dotyk, nie ważne jak brutalny, działał na nią pobudzająco. Ah ten Dastan.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pon Lut 26, 2018 4:48 pm

Chyba nie myślała, że ktokolwiek pojawi się na tym kompletnym zadupiu, żeby ją uratować? Czy ktokolwiek w ogóle wiedział, że była poza domem i zamierzała po prostu się zabawić, tak jak zawsze? Czy ktokolwiek wiedział, że mogła trafić akurat w to miejsce i zabawić tu nieco dłużej i to nie z własnej woli? Wątpił w to szczerze, ale potem odpowiednio zajmie się jej telefonem, żeby nikt jej nie namierzył i zatrze za nią wszelkie ślady. Dopóki śnieg albo deszcze nie zacznie padać, ślady krwi tak szybko nie znikną, a raczej dość obficie krwawiła.
– A jak mam mówić? Daje siłę i jest uzależniająca, Ty jedynie istniejesz jako pojemnik, którą ją na bieżąco tworzy i filtruje.
Wzruszył ramionami. Sądziła, że naprawdę była tak ważna, że ktoś inny będzie jej potrzebował czy pragnął z innego powodu niż ta krew? Może i pochodziła z dość ważnego rodu i coś sobą prezentowała, no ale sama w sobie była przeciętna. Ot, taka sobie brunetka, która uwielbia jedynie ostro się pieprzyć i przepierdalać majątek na durne zakupy w głupich centrach handlowych. Zniżając się swym zachowaniem do przeciętnej pustej, ludzkiej panienki.
– Myślisz, że po co chciałem się żenić z Tobą? Wiesz, że jestem uzależniony od krwi i nie potrafię kontrolować swojego głodu. A posiadanie Cię na co dzień ułatwiłoby mi życie. Twoja krew sprawiłaby, że stałbym się silniejszy. Wówczas wydawało mi się, że to najlepszy sposób. Ale teraz…
Urwał i oblizał zachłannie swoje obnażone kły. Nie spuszczał z niej spojrzenia. Chciał, by myślała i odczuła, że ma ją za nic. Czy mówił prawdę czy kłamał? Odpowiedź znał jedynie on i na pewno nie zamierzał dzielić się nią z Aimi. Niech sobie myśli, co chce, jemu już na niczym nie zależało, jeśli chodzi o jej osobę. Już nigdy nie stanie się dla niego kimś ważnym i wyjątkowym – były to płytkie frazesy, tak bardzo mu obce. Jedyne na co miał teraz ochotę, to pokazać, gdzie jej miejsce i kim się dla niego stała. W jego mniemaniu była już nikim.
Nie nienawidził, kiedy kobiety płakały. Nie znosił, kiedy w taki sposób pokazywały swoją słabość, jakby chciały wymusić na mężczyznach. Patrzył więc na jej łzy z odrazą, w ogóle nie rozumiejąc, jak mogła się poryczeć w jego obecności. Faktycznie, ostro jej przyłożył w twarz, miała aż czerwony odcisk na policzku, który powoli znikał. Zapomniał już, że wbrew pozorom Mel była delikatna i wrażliwa na wszystko. Choć tak usilnie chciała sprawiać wrażenie, że jest silna i twarda, odporna dosłownie na wszystko.
– No, no, Aimi okazała się być słabą osobą, która nie potrafiła nawet utrzymać dziecka przy życia. Tak mało… idealna.
Wiedział, że bardzo ją to zaboli. Najbardziej fakt, że mówił obojętnie o martwym dziecku, którego nie potrafiła urodzić. Bo cóż miał powiedzieć? To nie była już jej sprawa. Odeszła od niego, dziecka nie było, więc nie musiał się z nią żenić. Nie był w stosunku do niej dłużny. A przynajmniej tak mu się wydawało.
Nie przeszkadzało mu jej wyznanie w tym, aby pozbyć się majtek wampirzycy. Były na tę chwile zbędne. Uniósł nieco brwi, kiedy dłonie Melki powędrowały do jego rozporka. Przestała stawiać mu opór i chciała wziąć sprawy w swoje ręce. Pozwolił jej na to, niech myśli, że nie zamierzał jej skrzywdzić, ale wiedział doskonale, co mógł jej zrobić, aby bolało. Chyba nie myślała, że sprawi jej przyjemność. Jak kiedyś. Ilekroć się pieprzyli, zawsze starał się myśleć i o niej, żeby mogła zaznać nieco więcej niż tylko spermy i paru posuwistych ruchów.
Dastan kucał przed nagą Melką, pozwalając jej na to, by jego spodnie i bokserki nieco opadły z tyłka. Nie zamierzał jednak się rozbierać. To nie miał być stosunek tylko gwałt, którego zamierzał dokonać w akcie zemsty.
– Lubisz to, nie?
Wiedział, co ją podnieca. Dlatego chwycił ją za nadgarstki i po chwili leżała brzuchem na lodowatej, brudnej posadzce.
– Chyba nie myślałaś, że Cię przelecę jak zawsze?
Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 406


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Wto Lut 27, 2018 12:17 am

Bycie zdaną na samą siebie i nikogo innego było trudniejsze niż jej się uprzednio wydawało. Zazwyczaj przecież grała w roli księżniczki w opałach, tym razem jednak książę na białym rumaku był nieobecny. Z początku spodziewała się, ze jakoś to będzie. Przecież nie była całkowicie bezbronna, a z każdej sytuacji istniało jakieś wyjście. Niestety tym razem nadszedł czas, żeby wreszcie przekonała się na własnej skórze jak to jest radzić sobie samemu. Jak? Chujowo. Oczywiście w ogóle sobie nie poradziła, czego zresztą można było się spodziewać, zważając chociażby na jej umiejętności walki. Dochodził do tego jeszcze fakt, w jakim stanie znajdowała się przed tym całym spotkaniem. Przegrała jeszcze przed rozpoczęciem całej zabawy. Był to jej pierwszy raz, kiedy rzeczywiście było jej dane zmierzyć się z konsekwencjami. Jak sobie poradzi?
Wszyscy wkoło postrzegali jej krew jako dar. Była idealna pod każdym względem. Smakowała cudownie, wręcz uzależniająco, do tego jej zdolności nie miały porównania z żadną inną krwią. Działała na wampiry jak i na ludzi. Była po prostu wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju. Niestety dla Melki była najzwyklejszym przekleństwem. Nic jej nie dodawała, jedynie zabierała. Bezużyteczna dla swojej właścicielki. Może miałaby sens, gdyby Aimi zależało na ratowaniu i pomaganiu innym, co było przecież bezsensowne. Jej krew była jak magnez na wampiry, przez co sama wampirzyca traciła na wartości. Pożądali tego boskiego posocza, a nie jej. Chociaż nie przyznała się do tego, sposób w jaki postrzegano ją jako zwykłą lodówkę bardzo ją wkurwiał. Niby traktowała swoją 'zdolność' jako atut, chociaż tak na prawdę była z niego wielce niezadowolona. Dumnie przełknęła fakt, że Dastan był z nią tylko dla krwi. W tym momencie nie miało to już znaczenia. Co było między nimi zostało zakopane dawno temu, Dast nie pozwalał jej o tym zapomnieć. Jego słowa bolały, jednak nie były dla niej aż takim zaskoczeniem. Widocznie wampir był jednym z wielu, którym tylko zależało na jej krwi. Czy mu uwierzyła? Po części tak. W takim razie całe szczęście, że nie doszło do ślubu, bo chociaż rozwody były w modzie, dzielenie się czymkolwiek majątkiem nie wchodziło w grę. Melka nie zamierzała się dzielić niczym. Nigdy. Kropka. Z samolubności najwyraźniej się nie wyrasta.
- Całe szczęście, że to ślubu nie doszło w takim razie. Teraz mam kogoś, komu zależy na mnie, a nie na krwi. Kogoś wyjątkowego.
Skłamała bez mrugnięcia okiem. Kłamanie tak bardzo weszło jej w krew, że sama nie była w stanie odróżnić kiedy mówiła prawdę. Kluczem było wierzenie w swoje słowa w takim samym stopniu, w jakim inni powinni w nie uwierzyć. Gdyby pewnie czytał jej myśli, wiedziałby, że wyssała wszystko z palca, ale póki co uniosła się dumą, ot co! Oczywiście miała zamiar mu pokazać, że cieszyła się z ich rozstania i była wielce szczęśliwa. Tylko dlaczego w takim razie biegała boso, zakrwawiona po lasach? Szczegóły!
Nie zamierzała płakać. Nie chciała pokazywać mu swoich słabości, jednak w takim momencie bezsilności jej ciało brało górę nad samokontrolą. Nie panowała nad odruchami, nie potrafiła. Cienka warstwa odwagi i udawania powoli pękała pozostawiając ją taką bezbronną i zdaną na łaskę Dastana, jaką rzeczywiście była. Walczyła dzielnie i nie zamierzała poddawać się do końca.
1, 2 płytkie oddechy zajęło jej przetrawienie jego następnych słów, które niczym tysiące igieł wbijały się w jej zimne serce. Chyba nic nie bolało ją tak bardzo, jak wspominanie o dziecku, zwłaszcza w tak okrutny sposób. Nie zamierzała płakać czy krzyczeć. Stała się zimna i nieczuła w środku. Ostatki szacunku i uczucia, jakimi darzyła Dastana powoli znikały. Może i dobrze, przecież w końcu musiała zmierzyć się z rzeczywistością. Nie mogła żyć w kłamstwie przez kolejne dziesiątki lat. Wiedziała na co zasłużyła i pogodziła się z myślą, że byli już dla siebie obcy. W k o ń c u.
- Szkoda, że przeżyłeś ten cholerny wypadek. Oszczędziłbyś mi tylu kłopotów. Szczerze wolałabym, żebyś wtedy zginął.
Wysyczała przez zaciśnięte zęby, patrząc na bliznę na jego piersi. Wtedy rozpaczała, był to jeden z najgorszych dni w jej życiu. Bała się, że go straciła, wiedziała jak dużo dla niej znaczył. Teraz było to jedynie odległe wspomnienie, które nigdy przedtem nie wydawało jej się tak nieprawdziwe jak teraz. W końcu wszystkie wspomnienia kiedyś bledną, nawet te najgorsze.
Oczywiście wciąż, obojętnie jak wściekła, próbowała pozwolić również sobie na przyjemność. Skoro stosunek był nieunikniony i szarpanie się zawiodło, chciała przynajmniej mieć coś do powiedzenia w tej całej kwestii. Nie przypuszczała jak bardzo się pomyliła. Nie znała Dastana z innej strony. Seks zawsze był przyjemny i wyjątkowy. Nigdy choćby na sekundę nie poczuła się zaniedbana. Nie znała innej wersji niż ta pełna orgazmów. Była rozpieszczona pod każdym względem, ale nie można było jej się dziwić, skoro wszyscy dawali jej co chciała. Szczerze nie spodziewała się do ostatniej sekundy, leżąc na podłodze i wystawiając swój nagi tyłek. Dopiero jego słowa sprawiły, że spięła się jak struna, co tylko pogorszyło jej sytuację.
spoiler:
 

Zimna niczym lód powoli znajdowała sobie drogę do jego umysłu. Małymi kroczkami wpływała na niego. Nie była w stanie tego dłużej znieść, mimo że przyrzekała sobie wiele razy, że będzie twarda. Kiedy w końcu dostała się do jego umysłu nakazała mu odsunąć się, nic nie mówić i zamknąć oczy. Chciała, żeby się nie ruszał. Nie odezwała się słowem, kiedy powoli wstawała z ziemi. Jej ciało było ciężkie, obce, obolałe. Nie czekając chwili dłużej wyszła, biegła nie oglądając się za siebie. Mogła przysiąc, że nie było to ich ostatnie spotkanie. Następnym razem będzie przygotowana. W końcu nadeszła jej kolej na zemstę.
Dastan, wściekły jak szpak (pewnie), nie czekał długo po odejściu Amelki. Sam również się ulotnił.


Manipulacja post 1

zt x2

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczony dom
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Opuszczony dom
» Opuszczony ludzki Dom, głęboko w lesie. [+18!]
» Opuszczony diabelski młyn
» Opuszczony Magazyn
» Opuszczony teatr

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: GÓRY-
Skocz do: