IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dworzec kolejowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 679


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Pią Cze 26, 2015 11:19 pm

Popijając z dużego kubka po kawie jeszcze ciepłą krew Nadia odeszła z miejsca zamieszania. Będąc kilka przecznic dalej słyszała dźwięki nadjeżdżającej karetki pogotowia. Jak widać facet siedzący na punkcie, którego głównym zadaniem jest odbieranie telefonów i dysponowanie ambulansami wziął sobie do serca krótki wezwanie wampirzycy. Pomimo braku większości ważnych informacji zdecydował się na wysłanie pomocy w niejasne do końca miejsce. Dobre posunięcie z jego strony. Z pewnością nie będzie miał wyrzutów sumienia, że to fałszywy alarm.
Dzięki wypitej krwi Nadia poczuła się odrobinę lepiej ale nadal potrzebowała pomocy medycznej. Nie mogła tak po prostu wejść do szpitala i poprosić o interwencję lekarza. Przy takich obrażeniach jasną procedurą jest wywiad z pacjentem. I co niby wtedy miałaby powiedzieć? Wymyślić szybko historię a może wprost wyznać wszystkie grzechy podsumowując-jestem wampirem i to jest dla mnie normalne. Jako członkini rady nie mogła ujawniać się z takimi zapędami. Polowania i stosunek do żywych istot był indywidualną sprawą każdego wampira i niech tak zostanie. W końcu na swoją obronę miała niepodważalny fakt iż nie pozwoliła umrzeć swej ofierze. To takie dobroduszne i szlachetne, prawda?
Nie mam siły. Powiedziała sama do siebie jak prawdziwa jedynaczka po czym usiadła na pierwszej napotkanej ławce. Podparła czoło na ręce, której łokieć wbijał się w zdrowszą nogę. Dopiero teraz przekręciła głowę w bok i dostrzegła znajomy krajobraz. Był to peron-jeden z licznych na tym obszarze. Do domu miała za daleko żeby iść pieszo. Komórka zaraz padnie więc musi szybko podjąć decyzję co zrobić. Dzwonić po taksówkę i jechać do siebie czy szybko znaleźć prywatnego lekarza. Na pewno miała dość przygód na dziś i nie w głowie jej kolejne szarpaniny. Nawet krew w kubku zbyt szybko się skończyła. Celnym rzutem posłała zbędny przedmiot do kosza. Tam gdzie jego miejsce.

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Sob Cze 27, 2015 9:02 pm

Rainea szła przed siebie pewnym krokiem, zachowując jednak przesadną czujność w stosunku do Aldricha. Wampira nigdzie nie było, zniknął tak jak tego sobie życzyła i teraz była sama. Mimo to nie potrafiła pozbyć się nieprzyjemnego uczucia, które podpowiadało jej, że jest przez niego obserwowana, nawet w miejscu takim jak to.
- Jak myślisz, śledzi nas? - zapytała swojego misia, którego trzymała w rączkach.
Usilnie próbowała uciec przed swoją ochroną. Nie tolerowała mężczyzny, a wszelkie próby morderstwa kończyły się tym samym, rozbrojeniem. Na samo wspomnienie ostatniego i z całą pewnością nie jedynego ataku jakiego się dopuści, rozmasowała sobie rękę. Ból dawno minął, ale nieprzyjemne uczucie pozostawało.
- Dlaczego po prostu nie chce zginąć?! - warknęła głosem naburmuszonego dziecka.
W końcu przerwała swą podróż. Do jej nozdrzy uderzył słodki zapach krwi, wampirzej krwi. Był niezwykle wyraźny i przyjemny. Kierowana kuszącą wonią natrafiła na miejsce, gdzie przesiadywała dorosła wampirzyca. W kobiecie było coś, co odgoniło pokusę skosztowania ciepłej posoki. Z lekkim zaciekawieniem młoda potomkini Casterwillów, podeszła bliżej. Nieznajoma ją zafascynowała, miała bowiem coś, co przypominało ośmiolatce o jej pozostawionej w Anglii matce. Tak, mowa tu o szlachetnej krwi. Przesadnie jasne oczy dziewczynki, wpatrywały się w siedzącą na ławce postać. Nie czuła lęku, w tej chwili nie myślała nawet o tym, że może stać się czyjąś ofiarą, zawsze była w roli drapieżnika, nie zdobyczy.
- Bardzo boli? - zapytała z dziecięcą czułością i wyraźną troską.
Jej instynkt mordercy odpłynął, zastąpiony niewinnością. Krew szlachty, tyle wystarczyło, by to dziecko zaczęło traktować nieznajomą kobietę jak własną matkę. Owszem, nie była to Elizabeth, przez co nie mogła liczyć na pełne posłuszeństwo dziewczynki, jednak takie drobne podobieństwo wystarczyło, aby dziecinka zaczęła się zamartwiać o jej stan zdrowotny.
- Pobawimy się? - zadała kolejne pytanie, tym razem z szerokim, ciepłym uśmiechem.
Zrobiła mały piruecik, trzymając misia ponad głową i nie przejmując się dużą podróżną torbą, którą miała przy sobie.
- Mistic też chciałby się pobawić.
W chwili obecnej zachowanie małego upiorka nie odbiegało od najzwyklejszej normy, jednak zabawy o których tak naprawdę myślała, nie należały do najprzyjemniejszych. W każdym bądź razie dla większości. Tak, miała ochotę poznęcać się nad zwierzętami, a dla niej nawet ludzie zaliczali się do tej grupy.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 679


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Nie Cze 28, 2015 11:42 am

Cisza, spokój, dookoła brak żywej duszy. Najwyraźniej o 3 w nocy nie odjeżdżają żadne pociągi. To dobrze bo nie trzeba nikomu się tłumaczyć. Idealne miejsce na złapanie oddechu i krótki odpoczynek. Oddalona o jakieś cztery, może pięć metrów lampa wisząca pod betonową konstrukcją, która zapewniała schronienie ludziom przed deszczem, migała uporczywie rzucając i zabierając światło. Do tego dochodził charakterystyczny dźwięk związany z przerwami w dostawie prądu. To tak jakby w kablach zamieszkało stado pszczół. O dziwo hałas był dla poranionej kobiety przyjemny. Napawała się bzyczeniem wbijając wzrok w bezlitośnie idealną posadzkę peronu. Najpewniej w późnych godzinach wieczornych przeszła tędy niejedna sprzątaczka pozostawiając po sobie blask na jednolitych płytkach. Syzyfowa praca. Przecież już za kilka godzin albo i krócej przewali się tędy stado pędzących karierowiczów chcących szybko i łatwo dostać się do miejsca pracy. "Rutyna-najgorsze co może nas wszystkich spotkać"-pomyślała blondynka przecierając zmęczone oczy dłonią. Niemal w tej samej chwili przed ławką roztoczył się długi cień. Przybył znikąd i nagle. Śledząc wzrokiem długą, czarną powłokę Nadia napotkała na nieznajomą postać-właścicielkę cienia. O ile ten był niezwykle imponujący, tak osoba rzucająca nie była nikim innym jak małą dziewczynką z pluszowym misiakiem w rączkach. Szlachetna szybko zamrugała pozbywając się przekonania, że to co widzi jest złudzeniem. To nie może być sen, dziewczynka zadała pytanie.
Do wytrzymania.
Odpowiedziała cicho jakby w obawie przed zakłóceniem panującej tutaj ciszy i harmonii. Prostując zgarbione do tej pory plecy oparła dłonie o własne kolana. Po chwili wyciągnęła prawą rękę w stronę dziewczynki. Nie odpowiedziała na jej kolejne pytanie a zamiast tego zadała swoje.
Zgubiłaś się? Nie powinnaś sama spacerować o tej porze. Chodź do mnie. Tkwiąc cały czas w tej samej pozycji oczekiwała, że małe wampirzątko zbliży się. Dlaczego założyła taką a nie inną wersję? Co prawda nie mogła mieć pewności, że to człowiek ale było to tak mało prawdopodobne, że opcja odpadła w przedbiegach. Jaka mała dziewczynka nie śpi o tak późnej porze... Nadia potrzebowała przede wszystkim fachowej pomocy. Idealność jej ciała stała właśnie pod znakiem zapytania a ten aspekt był dla kobiety niezwykle ważny. Pomyślała, że jeżeli odstawi dziecko do domu wówczas może liczyć na wdzięczność? Tak, tak to sobie wszystko szybko wykombinowała.
Jak masz na imię? Padło kolejne pytanie ze strony starszej wampirzycy. Ktoś mógłby pomyśleć, że skoro tak podchodzi do malucha to z pewnością lubi dzieci. Otóż nie, nie lubi. Po prostu toleruje ich obecność mając gdzieś z tyłu głowy myśl, że i ją kiedyś może dotknąć macierzyństwo.

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Nie Cze 28, 2015 2:09 pm

Panująca dookoła ciemność, rozdzierana przez światło ulicznych latarni, wprawiała wędrującą wampirzycę w dobry nastrój. Jedyny problem stanowiła głucha i nieprzyjemna dla jej uszu cisza, która w połączeniu z wydawanym przez wadliwe oświetlenie dźwiękiem, stała się niezwykle irytująca dla tego dziecka. W tak przyjemną i bezchmurną noc jak ta, młoda Casterwill marzyła tylko o jednym, chciała usłyszeć symfonię samej śmierci wydobywającą się z ust mordowanej ofiary. W jej młodym serduszku pojawił się płomyk nadziei na przednią zabawę w postaci szlachetnokrwistej kobiety.
– Wyglądają poważnie… – odparła nieco zasmucona tym faktem.
Dziewczynka wzięła do płuc rześkie, nocne powietrze wymieszane ze słodkawą wonią krwi Nadii. Nie wyczuła w pobliżu zapachu tak bardzo znienawidzonego przez nią wampira, mimo to uczucie, że jest obserwowana nie zniknęło. Ostrożnie odwróciła główkę, by spojrzeć za siebie. Zachowanie Aldricha i jego sposoby polowania na nieśmiertelnych nie były dla niej tajemnicą, znała go dość dobrze by mieć powód do podejrzeń.
Zapytana o czynnik tak późnej wędrówki, znów naburmuszyła się jak małe dziecko. Jej zachowanie nie dotyczyło jednak samego pytania, a osoby o której pomyślała.
– Chowam się przed głupim głupkiem! – odpowiedziała niezadowolona z faktu, że zmuszona była o NIM wspomnieć.
Jedynie podświadomie wyczuwała jego obecność, brakowało jej dowodów by móc potwierdzić swoją teorię, jednak postanowiła zadziałać. Odwróciła się i wytknęła język w pustą przestrzeń, gdzie najprawdopodobniej miał ukrywać się nieśmiertelny. Ale czy w rzeczywistości tam był? Już nie raz zdołał zaskoczyć tego diabełka.
– Jest dość wcześnie – zaczęła kontynuować rozmowę, skupiając się na kobiecie.
W końcu pochwyciła jej dłoń i usiadła tuż obok. Szlachetnokrwista nadal przypominała małej o matce, za którą zaczynała tęsknić coraz mocniej. Brak obecności Elizabeth stawał się bardziej uciążliwy niż przedtem, zupełnie pozbawiając dzieciątko chęci do poznawania wielkiego świata.
Słysząc kolejne pytanie kobiety dotyczące imienia, wyprostowała się dumnie. Lubiła się przedstawiać, uważając swoje miano, którym obdarowała ją matka, za niezwykle piękne i wyjątkowe.
– Rainea! – zawołała wesoło, pozbywając się swojej dostojnej postawy.
Zaczęła radośnie machać nóżkami, ciesząc się obecną chwilą. Nawet irytujące odgłosy lampy stawały się znośne, a może najzwyczajniej w świecie już się do nich przyzwyczaiła? Usadowiła swojego pluszowego misia tuż obok siebie i ponownie zatrzymała swoje nieludzko jasne oczy na dorosłej wampirzycy.
– O której będzie świtać? – zapytała z dziecięcą niewinnością.
Była ubrana dość leciutko, dlatego chciała wiedzieć ile ma czasu na znalezienie schronienia przed szkodliwymi promieniami słońca. Miała zamiar dokonać tego sama, bez niczyjej pomocy, a zwłaszcza Aldricha.
– Pobawimy się? – spytała raz jeszcze. – Mistic chce cię bawić!
Była niezwykle energicznym dzieckiem, który nie specjalnie lubi siedzieć w jednym miejscu, co szybko udowodniła zeskakując z ławki. Znów wykonała piruecik z misiem, którego pochwyciła w swoje szczuplutkie rączki.
– A może zapolujemy? Tak jak ja i mama! Nie chcę pić tej niedobrej, sztucznej krwi – wyznała.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 679


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Pon Cze 29, 2015 7:30 pm

Pomimo znacznego wyczerpania organizmu kobieta o blond włosach nie mogła sobie odmówić przyjemności rozmowy z właścicielką pluszaka. Unosząc do góry jedną z brwi bacznie zbadała otoczenia za postacią dziewczynki. Pustka, kompletna pustka, w której od dziesięciu minut nic się nie zmieniło. Jeżeli chodzi o sprawy wizualna zaznaczmy bo co do warunków pogodowych można było zacząć odczuwać delikatny powiew wiosennego wiatru. A może już letniego?
Ktoś Cię śledzi?
Padło pytanie poprzedzone krótką chwilą ciszy. Taki stan w obecności dziecka jest niezwykle ulotny i zapewne upragniony przez samych rodziców. Niech się cieszą Ci co nie mają.
Reinea
Powtórzyła nasza bohaterka wertując szybko w pamięci czy kiedykolwiek napotkała na swej drodze kogoś kto miał takie imię bądź wspominał o posiadaczce takowego. Wynik skrupulatnych poszukiwań był negatywny czyli taki jak spodziewała się sama pani detektyw. Bez zbędnych ceregieli wyciągnęła przed siebie prawą dłoń i uścisnęła niewielką, dziecięcą rączkę.
Jestem Nadia.
Niemal niezauważalny uśmiech prześliznął się po twarzy szlachetnej, która naprawdę potrzebowała pomocy. A teraz zamiast myśleć o sobie, zajmowała się konwersacją z amatorką nocnych wojaży.
Świt już blisko dlatego trzeba szybko podjąć decyzję co dalej. Ani Ty ani ja nie możemy tutaj dłużej zostać. Słońce zrobi nam krzywdę.
Dodała znacznie ciszej ostatnie zdanie wpatrując się w kamienną tarczę zegara wiszącego na peronie. O ile dobrze wskazywał porę nocy to czas na dalszą wyprawę nadchodził ogromnymi krokami.
Dziewczynka nie dawała za wygraną. Po krótkiej chwili Nadia już wiedziała o jaki rodzaj zabawy chodzi blondyneczce. Kiwając bez przekonania głową szybko wpadła na prosty a jednocześnie genialny plan.
Mam pomysł. Jak widzisz nie nadaję się za bardzo do zabawy ale wezmę udział w grze. Będzie ona polegała na tym, że pójdziemy do miasta i zabawimy się z pierwszą napotkaną osobą. Ja będę stała i obserwowała jak dajesz sobie z nią radę. Na koniec ocenię Twoje umiejętności w skali od 1 do 10. To coś jak talent show. Co Ty na to?
Posłała dziewczynce tajemniczy uśmiech. Jeden z rodzaju „wchodzisz w to”? Wystarczyło, że maluch się zgodzi a Nadia prócz wspaniałego widowiska będzie miała szansę na wypicie jeszcze większej ilości krwi niż do tej pory. Pożywienie nigdy nie zaszkodzi. Szczególnie komuś w takim stanie, w jakim była ona.

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Pon Cze 29, 2015 8:44 pm

Panująca dookoła głucha cisza pozostawała niezmienna. Delikatny podmuch wiatru otulił jej małą twarzyczkę, rozwiewając długie, śnieżnobiałe kosmyki włosów do tyłu. Wpatrując się w nocny obraz peronu, wyszukiwała najdrobniejszego ruchu, który mógłby świadczyć o obecności wampira. Wyczulone zmysły młodej Casterwill nie wychwyciły jednak niczego, oprócz cichych pisków zbłąkanej myszy, biegającej po schludnej posadzce w poszukiwaniu jedzenia.
– Pan Śmierć – odparła bez cienia trwogi w głosie, za to z lekkim oburzeniem. – Głupek nie rozumie co znaczy „zostań”! Powinien być mi posłuszny, a i tak robi swoje!
Białowłosa westchnęła cichutko, wtulając się w brązowy materiał misia. Jej mina zdradzała niezadowolenie z powodu zachowania ochroniarza. Jasne oczka dziewczynki raz jeszcze spoczęły na mrocznym krajobrazie peronu, po czym powędrowały w stronę rozmówczyni.
– Moja ciocia miała tak na imię. Już nie żyje, bo sprzeciwiła się mamie – powiedziała uśmiechając się przy tym cieplutko.
W jej głosie było wyraźnie czuć dumę z okrucieństwa matki, a na samo wspomnienie kary wydanej przez szlachetnokrwistą, w oczach tego małego potworka zamigotały wesołe ogniki. Jej radość stała się znacznie wyraźniejsza, gdy kobieta wspomniała o zabójczym działaniu promieni słonecznych.
– Wiem to – wyznała. – Emily smażyła się przed naszą posesją. Należało jej się, upokorzyła mamę!
Spojrzała na Mistica i wydała z siebie cichutki, melodyjny śmiech. Tym razem całą swoją uwagę skupiła na trzymanej w rączkach zabawce jak gdyby pluszak przerwał swoje długie milczenie.
– Tak wiem, to było zabawne. Ale nie chcę skończyć jak ona! Nie chcę skwierczeć niczym myszka wrzucona do mikrofalówki!
Wzrok ośmiolatki znów spoczął na piszczącym, małym gryzoniu. Biedne, nieświadome niczego stworzenie coraz bardziej zbliżało się w ramiona swojego oprawcy. Rainea wychwytując odpowiedni moment rzuciła się jak kot na niespodziewające się ataku zwierzę i pochwyciła je w swoje drobne dłonie.
– Talent show? – zapytała zdejmując wzrok z trzymanej za ogon myszy i spoglądając na dorosłą wampirzycę.
Nigdy wcześniej nie brała udziału w podobnej zabawie, dlatego z zainteresowaniem spoglądała na szlachetnokrwistą. Kolejny podmuch wiatru przeczesał jej długie, rozpuszczone włoski, co wywołało na twarzy diabolicznego maluszka delikatny uśmiech.
- Hmm… Co o tym myślisz, Mistic? – zapytała misiaczka, znów zajmując się myszką.
Wijący się w jej dłoni gryzoń, piszczał przeraźliwie. Śmiertelna pułapka w którą wpadł za nic miała rozpacz biednego stworzenia. Tuląc do siebie miśka, wolno przysuwała dwa paluszki wolnej dłoni w kierunku szyjki wystraszonej istotki. W końcu zaczęła dusić wyrywające się zwierzątko z wyraźną nudą w oczach.
– Masz rację, to będzie znacznie zabawniejsze od tej myszy – odparła w stronę misia.
W końcu cierpienie szarego gryzonia dobiegło końca, towarzyszył temu dźwięk łamanych kosteczek. Mały potworek postanowił złamać mu kark. Nie wyrzucając swojej zdobyczy, spojrzała na wampirzycę.
– Prowadź! – zawołała radośnie trzymając pozbawione życia ciałko za ogon.
Doskoczyła do Nadii wyraźnie ożywiona, przestając już podejrzliwie rozglądać się po peronie. Powolutku rozpięła boczną kieszeń torby z której wyciągnęła duży nóż. Ostrze błysnęło w świetle ulicznej lampy. Dziewczynka ostrożnie przejechała palcem po zimnej stali, uśmiechając się przy tym coraz szerzej.

z/t x2
Powrót do góry Go down
James

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1959-nathaniel http://vampireknight.forumpl.net/t2133-nathaniel#44466
Zarejestrował/a : 25/07/2015
Liczba postów : 86


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Nie Wrz 13, 2015 6:40 pm

Siedział spokojnie w pociągu, opierając głowę o ścianę. Walczył z snem, wpatrując się w marny widok za oknem. Jakiś pasażer mówił coś bez składu i ładu, co jeszcze bardziej usypiało Nathaniela. Dziecko obok męczyło swoją matkę, aby ta dała kolejnego cukierka. Irytujący bachor. Takim powinno się zaklejać usta taśmą izolacyjną i najlepiej zamknąć w dźwiękoszczelnym pokoju, żeby mieć pewność, że nie usłyszy się ani jednego piśnięcia. Wreszcie pojazd zaczął zwalniać. Zaraz będzie musiał wysiąść i na szczęście uwolni się od tego otoczenia, któremu do ogłady było daleko.
Z głośników usłyszał głos młodej kobiety, informującej, że za pięć minut drzwi się zamknął. Chłopak zabrał swoją walizkę i wyszedł z pociągu. Wreszcie dojechał do miasta. Zerknął na wielki zegar. Miał wiele czasu, aby się stąd jakoś wydostać. Rozejrzał się, szukając jakieś strzałki, która informowałaby, gdzie znajduje się wyjście. Jak rozeznać się tutaj rozeznać? Rozdrażnienie rosło z każdą upływającą sekundą. Wokół przewijała się rzesza ludzi, a jednak nikt się nie palił, aby wskazać kierunek. Wszyscy się gdzieś śpieszyli, mając w głębokim poważaniu resztę społeczeństwa.
Norma.
Udał się do pierwszego lepszego kiosku, stojącego dość niedaleko. Kupił małą butelkę wody i od razu wypił całą. Rzucił do pobliskiego kosza, jednak pech chciał, że akurat przechodziło dziecko - i to te z pociągu. Butelka uderzyła chłopca w głowę. Ten spojrzał na swoją matkę i będąc pewnym, że go obserwuje, zaczął płakać, jakby właśnie dostał w łeb spadającym odłamkiem cegły, a nie lekkim plastikiem. James szybko odwrócił wzrok, a na ustach pojawił się szyderczy uśmieszek.
To przecież nie on.
Ktoś ma jakieś dowody?
Młodemu należało się za ciągłe lamentowanie i marudzenie, które nie dawało odpocząć. Kara i tak zbyt lekka.
Zerknął kątem oka na matkę z nieszczęśliwym chłopcem. Nadal się mazgaił, a kobieta próbowała go jakoś pocieszyć. Nie usłyszał co mówiła do dziecka, jednak musiało to być coś naprawdę zachęcającego, skoro od razu przestało płakać. Zauważył, że nieznajoma wyjmuje z torebki batonika.
Sprytne.
Tracąc zainteresowanie zaistniałą sytuację, przyśpieszył krok, idąc za tłumem. Gdzie go to zawiedzie? Niby dworzec taki wielki i przestrzenny, a jak przychodzi co do czego, to szary człowiek nie potrafi zlokalizować najbliższego wyjścia.
Powrót do góry Go down
Minako
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t726-minako-sakura
Zarejestrował/a : 09/11/2012
Liczba postów : 160


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Sro Wrz 16, 2015 11:56 am

Długotrwały urlop, urlopem, ale ileż można czasu spędzać u swoich znajomych na krańcach Półwyspu Apenińskiego. Już jej się przejadło to ciągłe slońce, temperatury osiągające w dzień nawet 36 stopni celcjusza. Postanowiła wrócić w końcu do domu. Może dyrektor pozwoli jej znów wrócić na stanowisko nauczyciela wiedzy o kulturze?
Minako była zmęczona uż tym urlopem, ale zmęczyła ją także poróż pociągiem. Co ją podkusiło, żeby wracać trochę autokarem, trochę pociągiem. To się chyba nazywa zabijanie czasu. Jak ktos ma go za dużo, to korzysta z niego powoli. Tak jak Minako. Spokojnie samolotem pokonałaby te trase, dwa albo nawet może trzy razy krócej. Mimo tego, że była zmaltretowana długą i nie przyjemną podróżą, wyglądała jak okaz zdrowia. Gęste długie brązowe włosy, układające się w falę, spływały kaskadami na jej barki i plecy. Z pociągu wysiadła w bałej koszuli z kołnieżykiem, na co miała zarzuconą obcisłą kurtkę skórzaną, granatowe spodnie ¾ i czarne lakierowane szpilki. W ogóle nie wyglądała na zmęczoną, chodź taka była.
Tłok na dworcu jak zawsze był niebotyczny.
Skąd się biorą te rzesze ludzi? - zastanawiała, patrząc na tłoczących się ludzi jak w puszcze sardynek.
Nie była turytką więc nie rozglądała się na boki, szła w znanym sobie kierunku, do wyjścia z tego otaczającego ją chaosu. Na hali dworcowej było tak głośno, że uszy Minako wysiadały wręcz od nadmiaru dżwięków, tu ogłoszenia przez megafon, tu piski przyjaciółek które dawno się nie widziały, tu płacz pożegnania, a tu znowu płacz dziecka – który dostał w główkę butelką.
Pewnie przez przypadek. – usmiechnęła się do siebie w myślach i jej wzrok poszedł w kierunku mężczyzny, który uśmiechnął się w stronę zapłakanego malucha, po czym po „angielsku się oddalił”.
Ha! To pewnie on! – pomyślała dziewczyna i z braku laku, zaczęła kierować się w stronę mężczyzny. Idąc tak chwilkę za nim, zauważyla że mężczyzna nie ma bladego pojęcia w którym kierunku się udać. Pewnie pierwszy raz jest w tym mieście. Dziewczynie nie spieszyło się do zakurzonego mieszkanka i postanowiła zrobić dobry uczynek i pomóc Panu wyjść z dworca.
– Przepraszam Pana? – szybko znalazła się obok niego i dotknęła delikatnie czubkami swoich palców jego granatowej koszuli w okolicach łopatek.
Jaki cudowny materiał. Czyżby to kaszmir? – pomyślała i usmiechnęła się do nienzajomego.
– Czy może potrzebował by Pan przewodnika, aby wydostać się z dworca. Wygląda Pan na zagubionego. – powiedziała miło dziewczyna, oczekując że nie zostanie okrzyczana za zaczepianie go. Mógłby pomyśleć, że jest jakąś mlodocianą złodziekją, bo bezdomną to raczej nie. Jej wygląd nie pozwalał by myśleć nikomu w promieniu kilometra, że mogłaby być jakimś włóczęgą.
Wyglądała przecież jak milion dolarów!
Powrót do góry Go down
James

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1959-nathaniel http://vampireknight.forumpl.net/t2133-nathaniel#44466
Zarejestrował/a : 25/07/2015
Liczba postów : 86


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Nie Wrz 20, 2015 8:21 pm

Starał się wydostać z dworca, zmierzając za tłumem ludzi. Jak się okazało, nie znalazł wyjścia, a jeszcze bardziej się zgubił. Zniechęcony dalszymi poszukiwaniami, miał ochotę usiąść i poczekać, aż miejsce się trochę wyludni. Już w gęstym lesie łatwiej znaleźć odpowiednią drogę niż tutaj. Wtem usłyszał jakiś głos. Zaskoczony odwrócił się w stronę dziewczyny. W pierwszej chwili pomyślał, że to jakaś pracownica dworca. W końcu nim inny nie raczył zatrzymać się na chwilą i wskazać kierunek. Po krótkim namyśle doszedł do wniosku, że nieznajoma jest chyba nieco za młoda.
- Jeśli mogłabyś to zrobić, byłbym bardzo wdzięczny - odparł.
Uśmiechnął się lekko. Miałby ją ochrzanić za chęć pomocy? W takiej sytuacji chyba nie miał wyboru i musiał zdać się na kogoś obcego, co przyprawiało go o lekkie skręty żołądka. Co prawda sądził, że ludzie oferujący bezinteresowną pomoc już dawno wymarli i należeli do mitów oraz legend, jednak brunetka nie wyglądała na osobę o złych zamiarach. Mimo jej dość niewinnego wyglądu postanowił uważać na nią. Dobrze wiedział, że pierwsze wrażenie może być bardzo mylące i przynosić opłakane skutki. Złodziejka? Bezdomna? Skądże, nawet nie przyszło mu to do głowy!
- Znasz może numer na tutejsze taksówki? - zapytał.
Nie chciało mu się ciągnąć do hotelu tego bagażu. Trochę ważył, więc skorzystanie z taksówki ułatwiłoby nieco sprawę. Własnego samochodu przecież nie posiadał, a na myśl o jeździe autobusem nie bardzo się cieszył. Najchętniej pozwoliłby, aby sprawy związane z zmianą miejsca zamieszkania doprowadziły się same do końca. Prawą dłonią sięgnął do kieszeni. Nie czując małej karteczki i, zaklął w myślach. Przecież miał na niej napisany adres hotelu. Rozejrzał się wokół, w poszukiwaniu kartki. Nie było po niej najmniejszego śladu. Zły na siebie, westchnął coś pod nosem.
- Wiesz może, gdzie znajduje się najbliższy hotel?
Nie chciał wykorzystywać dziewczyny i zasypywać ją pytaniami, ale nie widział innego wyjścia. Druga osoba, chcąca udzielić pomocy, może się już nie trafić!
- Um, i nie musisz mówić mi na "pan". Jestem James.
Mógł choć tyle zrobić, ha.

Wybacz, następny post będzie szybciej. >/<'
Powrót do góry Go down
Minako
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t726-minako-sakura
Zarejestrował/a : 09/11/2012
Liczba postów : 160


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Pon Wrz 21, 2015 7:20 pm

Odwrócił się do niej dopiero jak się zaproponowała pomoc wyjścia z dworca, a nie w mimencie kiedy go dotknęła. Może zrobiła to zbyt delikatnie i mężczyzna nawet tego nie poczuł.
Eeee tam pracownica dworca? W takim stroju? Gdyby była pracownikiem miała by na sobie jakiś ukrywający wszelkie jej walory sylwetki pod jakimś namiotowatym kombinezonie z odblaskami na nogawkach.
– Bardzo chętnie. – uśmiechnęła się ponownie miło do meżczyzny.
No bo niektórzy nie przyzwyczajeni do pomocy od obcych ludzi, zdenerwowani cała zainstniałą sytuacją mogliby wyładować złośc i irytacje właśnie na takiej osobie, jak Minako. Turysta z wielka walizką był jednak inny. Co dobrze o nim świadczyło.
Z tym swoim przekonaniem, że tacy ludzie jak Minako wymarli dawno temu, wiele się nie pomylił. Dziewczyna gdyby nie pewna letnia noc, dawno… dawno… dawno temu, już pewnie by nie żyła. Ale jak na wampirzycę, dość młodą, że tak to ujmę cieszyła się świetnym zdrowiem, dobrym wychowaniem sprzed dekad i tą właśnie bezinteresowną pomocą, jaką w tym momencie odprawiała. Dziewczyna wiedziala, że mężczyzna nie zaufa jej od razu. Ma już swoje lata i pewnie wiele podejrzeń co do niej pojawiło się w jego głowie.
– Na taksówkę? Jasne, ale może wystarczy złapać jedną jak tylko wyjdziemy przed halę dworca. Tam pewnie będzie już luźniej. – powiedziała, wskazując palcem prawej ręki wyjście. Była niska, ale mężczyzna na pewno zrozumiał, że chodzi dziewczynie o kierunek wyjścia z tego tłumu.
Zielonooka zauważyła, że mężczyzna nie zwrócił szczególnej uwagi na to jak wskazała mu kierunek marszu, tylko czegoś zawzięcie szukał w kieszeni. Ale ups!, chyba nie znalazł.
– Miło mi, ja jestem Minako. – uśmiechnęła się, ale nie wyciągnęła ręki na przywitanie.
– Masz zarezerwowany jakiś nocleg? Jeśli nie, to możesz przenocować u mnie i jutro sobie czegoś poszukać. – wypaliła zupełnie nie zastanawiając się nad tym, co ten facet o niej pomyśli. Ale przecież chciała być miła. Ale on może pomyslec, że chce okraśc na śpiąco albo że może będzie chciala się z nim przespać. Ahhh głupio to wyszło.
Pokręciła głową jakby sama karciła się za ten wyskok słowny. Stanęła przed nim, prawą rękę wyciągnęła za siebie i powiedziała: – Złap mnie za rękę, tak się nie zgubisz, a ja będę torować nam drogę. Bo nigdy się stąd nie wydostaniemy, a zaraz przyjeżdza kolejny pociąg. – na znak potwierdzenia słów dziewczyny, ludzie zaczęli napierać także z innej strony. Może będą chcieli przywitać bliskich, którzy wracają właśnie z podróży. W tle było już słychać dźwięk hamowania kolejnego pociągu z setką kolejnych pasażerów.
– Najbliższy będzie chyba hotel Veranderen. – powiedziała i pociągnęła mężczyznę w kierunku wyjścia, bo zaczynało się robić naprawdę bardzo tłoczno.
Powrót do góry Go down
James

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1959-nathaniel http://vampireknight.forumpl.net/t2133-nathaniel#44466
Zarejestrował/a : 25/07/2015
Liczba postów : 86


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Nie Wrz 27, 2015 2:51 pm

Szedł za nieznajomą, zadając się całkowicie na nią. Nie był tutejszy, a wcześniej nawet nie pomyślał o tym, aby zaopatrzyć się w jakąś mapę. Jeśli wydostanie się z tego zatłoczonego miejsca, to będzie pełny sukces, który zanotuje sobie w kalendarzu. Potem chyba nie powinie mieć większych problemów. Chociaż... przecież nieszczęścia lubią chodzić parami.
Nocleg? Niestety zdążył zarezerwować. Miał nadzieję, że znajdzie się jakieś miejsce w hotelu mimo późnej pory. Propozycja dziewczyny nie wydawała się zła, jednak była dość niecodzienna. Kto zaprasza pierwszego lepszego poznanego gościa do siebie i jeszcze oferuje mu miejsce do spania? Nathaniel nie wiedział, czy skorzystanie z okazji wyjdzie mu na dobre. Może jednak lepiej przemęczyć i jechać do tego hotelu. Ogólne zmęczenie dniem i podróżą także dawało o sobie znać, prosząc o chwilę relaksu.
- Z chęcią – odpowiedział, lecz w jego głosie pojawiła się nuta zawahania. - Nie boisz się przyjmować obcych? - zapytał.
Spojrzał na wampirzycę, oceniając ile mogłaby mieć lat. Nie wyglądała na pełnoletnią. Mieszkała z rodzicami? Jeśli tak to pewnie nieźle się dziwią, jeśli ich córka przyprowadzi kogoś całkiem nieznajomego. Nie wziął pod uwagę opcji, że ta jest starsza od niego i jest mniej ludzka niż mogłoby się wydawać. Teraz myślał tylko o tym, aby ten dzień się skończył. W tym czasie w jego myślach nie było miejsca na pijawki.
Złapał rozmówczynie za rękę i nadal pozwolił jej się prowadzić. Ech, jako dorosły mężczyzna powinien być bardziej samodzielny. A może to prawda, że faceci na zawsze pozostają dziećmi? Przepychali się między ludźmi, torując sobie drogę. Wreszcie udało im się wyjść z dworca. Nathaniel odetchnął głęboko świeżym powietrzem. Westchnął przeczesując palcami roztrzepane włosy. Do celu było coraz bliżej. Brakowało tylko, aby z radości James zaczął tańczyć.
Jeszcze trochę się przemęczy albo wpadnie pod jakiś samochód i nastanie koniec jego wielkich cierpień. Wspaniały pomysł. No prawie. Mimo wszystko wolałby zachować swoje życie i nie rozstawać się z nim jeszcze.
- Jutro z samego rana tam pojadę – powiedział. - Oczywiście jeśli propozycja nadal aktualna.
Powrót do góry Go down
Minako
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t726-minako-sakura
Zarejestrował/a : 09/11/2012
Liczba postów : 160


PisanieTemat: :P   Pią Paź 02, 2015 2:34 pm

W tych czasach mapa nie była konieczna, można było włączyć GPS w telefonie. No chyba, że tak jak ten turysta nie miał nawet zarezerwowanego noclegu i nie znał, żadnej ulicy w nowym miejscu. To pojawiał się problem. Ale naszczęście, trafił na Minako. A może jednak to, że wylądował w takim tłumie i się zgubił to jedno nieszczęście, a teraz już będzie tylko lepiej.
Ufff dobrze, że tylko niecodzienna, a nie na przykład bardzo niezręczna.
Odpowiadając na pytanie kto, znudzona życiem wampirzyca Minako Sakura. A tak na poważnie, nie miala się przecież czego obawiać. Była silniejsza niż ten mężczyzna, umiała się obronić jakby chciał ja zadźgać nożem albo jakimś osikowym kołkiem. Problem by miała może tylko z bezzapachową substacją zwana trucizną, bo nawet jej wyostrzony węch by jej pewnie nie wychwycił.
Ojj jasne, że wyjdzie mu na dobre. Zaoszczędzi parę groszy, dostanie jedzenie i kawę bez schodzenia do stołówki, będzie mógł spać ile będzie chciał, nie myśląc o tym, że przepadnie mu śniadanie za które tyle zapłacił. A i będzie miał super towarzystwo, pięknej aczkolwiek samotnej wampirzycy. Może nie głodnej, ale samotnej.
Stop!
Żeby nie było, Minako nie zamierzała zgwałcić Nathaniela, ale jeśli by miało coś nastąpić, nie będzie stawiać oporów.
– Czemu miałabym się bać. Wyglądasz mi na osobę, której można zaufać. – powiedziała szczerze, usmiechając się radośnie to mężczyzny.
Na pijawki? O co to nie!

Wyjście z dworca było naprawdę przeprawą, mimo że wampirzyca ryła sobie drogę łokciami. To ciągnięcie za sobą dorosłego męzczynę, troche jej to utrudniało. Ale gdy w końcu wyszli, odetchnęła z ulgą.
– Dawno nie wiedziałam tam tylu osób. – wypuściła powietrze z płuc, po czym wyszła na ulicę i dwa razy zamachała ręką. – Pojedziemy taksówką, będzie szybciej. – powiedziała i już po chwili przy jej zgrabnych nogach, zatrzymała się taryfa. Taksówka była zajęta, ale dziewczynie to nie przeszkadzało, wsiadła jako pierwsza i do klienta, który siedział na tylnym siedzeniu, powiedziała prosto w oczy: Wysiadaj. I mężczyzna bez słowa, wysiadł i poszedł gdzieś przed siebie.
Minako zajęła sobie miejsce za kierowcą i ręką ponaglała James'a ręką, aby wsiadał. Podała adres i czekała tylko na mężczyznę.
Powrót do góry Go down
James

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1959-nathaniel http://vampireknight.forumpl.net/t2133-nathaniel#44466
Zarejestrował/a : 25/07/2015
Liczba postów : 86


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Nie Paź 18, 2015 6:22 pm

„Wyglądasz mi na osobę, której można zaufać.”
Kiedyś może nagrabić sobie niezłych problemów, jeśli patrzy na innych przez pryzmat tego, czy wyglądają groźnie. Pozory mogą mylić, prawda? Nie raz okazuje się, że osoba, która na początku wydawała się być wręcz ziemskim aniołem, wbijała potem nóż w plecy, aby dojść po trupach do celu. Tym bardziej, że Minako – w mniemaniu Nathaniela – jest dość młoda, więc może szybko przez takie ufanie ludziom się zrazić, gdy ktoś będzie fałszywy na tyle, żeby ją wykorzystać w jakikolwiek sposób.
- Łatwo zdobyć twoje zaufanie – mruknął.
W głosie ukryła się ledwie słyszalna nuta zaskoczenia. Cóż nie przeczuwał, że po przyjeździe do nowego miasta, od razu znajdzie się ktoś tak gościnny i dobry jak dziewczyny. Jednak, gdyby wiedział, że ma do czynienia z wampirzycą, nigdy nie zgodziłby się na to, aby pojechać do niej, a tym bardziej nocować. Już miał okazję przejechać się na pijawkach, a konkretnie jednej, która bez skrupułów użyła Natha do wydostania się z celi. Teraz mężczyzna był uważniejszy w zawieraniu nowych znajomości, a przynajmniej tak się mu wydawało.
Nie musieli długo czekać na taksówkę. W sumie to mógłby iść nawet pieszo, gdyby tylko nastolatka to zaproponowała. Jemu nie robiło to wielkiej różnicy. Co prawda jazda jest przyjemniejsza, kiedy ma się przy sobie bagaż. Zdziwił się, gdy zobaczył wysiadającego mężczyznę. Czyżby kurs był zajęty? Może akurat ten ktoś tutaj miał zamiar wysiąść? Kij, przecież nie będzie się tym przejmował.
- Jak będę mógł ci się odwdzięczyć?
Przecież nie może od tak przenocować u dopiero co poznanej i potem od tak zapomnieć. Może znajdzie się jakiś sposób do odwdzięczenia się? Nie czułby się dobrze, gdyby nie mógł nic zrobić.
z/t + Minako
Powrót do góry Go down
Seung Cho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2520-seung-cho#53559
Zarejestrował/a : 23/04/2016
Liczba postów : 13


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Sob Kwi 23, 2016 6:28 pm

Z restauracji Orient, biegł przed siebie, uciekając przed ludźmi. Zbyt tłoczno było dla niego, aż w końcu skierował się na zaułek. Tam wskoczył na kontener na śmierci, po czym przeskakując w górę, odbijając się od ściany do ściany, trafił na dach kamienicy. Niczym zwierzę w ludzkiej posturze, wydyszał trochę a następnie znów zawył do księżyca, stojąc na dwóch łapach, odchylając wilczy pysk ku górze. Zakończywszy to, podszedł na sam brzeg dachu i spojrzał w dół. Tyle ludzi. tyle świateł. Nie spodziewał się ujrzeć tak pięknego widoku. To wszystko widziało jego wnętrze. Dusza zablokowana w ciele wilkołaka.
Kolejny ruch jaki zrobił Seung, było skakanie po dachach, aż wylądował na dachu dworca kolejowego. Przerażeni ludzie, dostrzegli go i zaczęli wycofywać się z danego miejsca. Nie da się ukryć, że Seung rzucił się nawet w oczy paru wampirom. Było ich dwóch. Facetów. Obnażyli swoje kły niczym wściekłe osobniki i wskoczyły na dach budynku. Seung w obronie własnej, warknął wściekle na nich i zamachnął się łapą, robiąc jednemu z nich ranę na twarzy pazurami. Drugi zaatakował wilkołaka od tyły, uderzając mocno w plecy. Seung zawył z bólu, padając na kolana. Ale nie poddał się. Zrobił obrót i przywalił drugiemu wampowi w brzuch. Wymiana ciosów i zadawanie sobie ran trwała jeszcze kilka sekund. Krew tryskała, plamiąc kroplami dach budynku. Ich ciężar i duży ruch, oraz gwałtownie wykonywany, sprawił że dach przeszedł załamanie i cała trójka wleciała do środka samego dworca. Dopiero tam, wewnątrz budynku rozległa się duża panika. Dym, krzyki i płacz. Dwa wampiry i wilkołak. Wnętrze Seunga zaczęło krzyczeć, że chyba dosięgło rozumu i wilkołak postanowił się wycofać. Wybiegł na główne wejście i zaczął biec przed siebie. Odnajdując niższe budynki, wskakiwał na nie, by zaraz kierować się na wyższe i wyższe, aż ucieczka skokami po dachach pozwoliła mu opuścić centrum miasta. Ślad po nim by zaginął, gdyby nie pozostawiane po nim ślady krwi... Gdzie się kierował? Na zachód.


[z/t]
Powrót do góry Go down
Hawthorne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3422-hawthorne
Zarejestrował/a : 29/07/2017
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Nie Lip 30, 2017 5:10 pm

Do Yvonne
Spoiler:
 


Ostatnio zmieniony przez Hawthorne dnia Nie Lip 30, 2017 10:30 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Yvonne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2704-yvonne-nevina-horan http://vampireknight.forumpl.net/t2705-yvonne#57846 http://vampireknight.forumpl.net/t2707-yvonne#57850
Zarejestrował/a : 12/07/2016
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Nie Lip 30, 2017 5:40 pm

Niespodzianką i to wielką był list jaki otrzymała zaadresowany do kancelarii. Na pewno nie przypadkiem został wysłany do niej, została wybrana jako "opiekunka" niejakiego Hawthrone Asmodey i do tego bez poinformowania Kaina? Od samego początku wie, że to nie jest zbyt dobry pomysł by go o tym nie informować. Zwłaszcza, że dla niego pracuje to chyba oczywiste, że powinien wiedzieć o wszystkim co dotyczy jego rodziny. Na pewno by się zawiódł na niej gdyby tego nie zrobiła. Mimo wszystko tej jednej rzeczy nie będzie mogła dotrzymać, do tego biorąc pod uwagę, że tego wampira nie zna i pierwszy raz spotyka się z tym imieniem.
Nie ufa, jest tylko człowiekiem i kto wie z jakim demonem może mieć do czynienia.
Do tego ta cała lista wymogów jakie ma spełnić. No cóż, jej zawód polega raczej na rozwiązywaniu problemów, a nie załatwianiu noclegów i potencjalnego obiadu. Poczuła się tym zadaniem dość urażona i jednak nie podoba jej się to. Tylko co na to może poradzić?
Od rana nie odrywała telefonu od ucha próbując to wszystko ogarnąć i przybyć na dworzec o określonej porze.
Z jakiegoś względu chciała być sama na tym całym powitaniu. Skoro podkreślone zostało w wiadomości, że nie wiadoma jest ewentualna reakcja tej osoby to chciała mu oszczędzić jak najmniej nowości. Kierowca zajechał pod dworzec Toyotą Crown i sama wyszła z samochodu by udać się na peron.
-Coś takiego będzie wymagało dodatkowego wynagrodzenia - mówiła do siebie oczekując na gościa.

_________________

To be selfish
in a selfish world
Powrót do góry Go down
Hawthorne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3422-hawthorne
Zarejestrował/a : 29/07/2017
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Nie Lip 30, 2017 6:39 pm

Japonia! Kain! Zmiany! I oczywiście problemy, które wiążą się z wszystkimi wymienionymi elementami. Co sprawi więcej kłopotu, ciężko powiedzieć, ale warto nadmienić że wampir był niechętnie nastawiony do wszystkiego tak samo. Opuszczenie cieplutkiej norki, gdzie zdążył sobie wszystko ładnie zaplanować, ułożyć i ugruntować - nie brzmi jak najlepszy na świecie pomysł, ale jeszcze trochę a stałby się jej elementarną częścią, niczym więcej jak posągiem i dekorację. Zresztą, czy jego podwładni tak go właśnie nie traktowali? Niczym kustosze w muzeum machający delikatną ścierką w te i we w tę by błyszczał się cały od góry do dołu. A ostatnie czasy nie zapowiadały, że wszystko zelżeje, wręcz odwrotnie, więc ucieczkę od tej całej chmary uniżonych ale równie podekscytowanych, co nisko urodzonych, potraktował jako dobrą przygodę. Dobrą przygodę, która emocjonalnie skończyła się gdy postawił pierwszy krok na tych cholernych wyspach. Wszystko było tak dziwne, tak inne, już nawet nie ludzkie, bo do amerykańskiej mentalności ludzi zdążył się przyzwyczaić. Pomyśleć, że jego jeszcze niedawno pełny życia brat roześmiałby się na takie myśli, dając prosty przekaz: dominuj, rozkazuj, oczekuj, w końcu jesteś Drakulą. Sam Hawthorne zaśmiałby się tylko na te pompatyczną nazwę, i ten sam śmiech trochę mu się wymsknął przy innych podróżnych. Niezręczna sprawa, która go jeszcze tylko bardziej podenerwowała. Tutejsze pociągi wyglądały jak nie z tego świata, były podejrzanie wygodne i wszystko jeszcze takie sterylne. Rozmyślając chaotycznie dosłownie o wszystkim zaczął trochę mruczeć pod nosem, jeszcze bardziej irytując innych i wzbudzając niepotrzebnie zainteresowanie. Ratunek przyszedł niespodziewanie w postaci młodego mężczyzny, jak się okazało, biznesmena z wschodniego wybrzeża, który w Yokohamie pojawia raz na kilka miesięcy, oczywiście służbowo, bo miasto ma tak długą i szaloną reputację, że tylko machnął ręką, gdy Hawthorne napomknął o tym zaciekawiony. Na szczęście udało im się złapać dobry kontakt już na całkiem inny, bardziej przyziemny temat. Yokohama.... jeszcze zaczeka.

~~

Wygramolił się z wagonu dość niezręcznie i niepewnie, pożegnał uściskiem ręki Ricka życząc mu sukcesów, zapewniając przy tym, że "nieee, na pewno sobie poradzi i odnajdzie się tutaj jak ryba w wodzie", czemu sam Rick chyba niezbyt uwierzył, bo naprędce dał mu swoją wizytówkę z numerem telefonu. Telefonu, którego sam stary wampir nie posiadał, a co było stałym elementem jego czarnej komedii. Nie pozostało mu nic jak wzruszyć ramionami, machnąć jeszcze raz ręką do mężczyzny, ukazując przy tym szeroki, trochę nieudany uśmiech. Wziął głęboki oddech, poprawił pelerynę jakby chcąc w niej znaleźć ukojenie, zmierzwił włosy.... i co teraz? Niemrawo spojrzał na karteczkę, która podał mu pracownik linii kolejowych jeszcze w trakcie podróży.

Kod:
Panie Hawthorne
Potwierdzamy, że ktoś się panem zajmie po przybyciu na miejsce. Proszę się nie martwić i korzystać z wakacji pełną piersią! Obiecujemy, że sobie poradzimy.
~Aurelia i Kate

Tym razem uśmiechnął się już szczerze, ach ta młodzież, przynajmniej bliską mu cześć zdołał zarazić swoim nieeleganckim przysposobieniem. Więc ciekawe gdzie ten "ktoś" jest.... pomyślał drąc papierek na małe kawałeczki i rozglądając się niepewnie.
Powrót do góry Go down
Yvonne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2704-yvonne-nevina-horan http://vampireknight.forumpl.net/t2705-yvonne#57846 http://vampireknight.forumpl.net/t2707-yvonne#57850
Zarejestrował/a : 12/07/2016
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Pon Lip 31, 2017 7:02 pm

Szczerze liczyła na szybką odpowiedź. Nie była zbyt cierpliwa, a przede wszystkim w takich sytuacjach. Chociaż jest ona poważną kobietą i zrobi wszystko co najlepsze w jej mocy by dogodzić nieznanemu jej osobistości. Właśnie dlatego, pierwsze dobre wrażenie trzeba jakoś odegrać i oby gładko poszło. Najgorszy będzie ten początek, kiedy jest zdana sama na siebie. Chyba powinna pomyśleć o jakieś osobie, która by za nią chodziła krok w krok i dbała o to by Yvonne nie spadł włos z głowy. W końcu obraca się w takim towarzystwie, że wszystko może ją spotkać, a nawet i to najgorsze.
Ostatnimi czasy coraz częściej o tym myśli, że jest przede wszystkim człowiekiem i zdolność załatwiania papierków to jej największa umiejętność. Poza tym jest nikim szczególnym, zwykłą kobietą, której za chwilę może nie być na tym świecie. Co ją podkusiło by się plątać w ten świat? Teraz za każdym razem gdy słyszy o jakimkolwiek spotkaniu się z wampirem to serce wali jej jak szalone, a na czole czuje kropelki. To wszystko spowodowane stresem i obawą, że coś może zrobić nie tak jak trzeba i skończyć swój żywot.
Spacerowała między peronami, aż dotarła na ten odpowiedni. Rozglądała się z osobą przede wszystkim nietypową, w jakiś sposób wyróżniającą się z tłumu. Co jak co, ale nauczyła się chociaż dostrzegać osoby... wyjątkowe. Wtedy też ujrzała nietypowo ubranego mężczyznę, chłopaka.. cóż trudno stwierdzić. Czarny płaszcz o tej porze roku? Nawet największy metal nie jest, aż tak szalony. Podeszła więc do niego, nie mógł jej nie usłyszeć bo stukot jej obcasów obnosił się echem dookoła nawet wśród tłumu ludzi.
-Przepraszam, czy może pan Asmodey? - spytała łagodnym głosem, zachowując nienaganną postawę.

_________________

To be selfish
in a selfish world
Powrót do góry Go down
Hawthorne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3422-hawthorne
Zarejestrował/a : 29/07/2017
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Pon Lip 31, 2017 7:48 pm

Jego uwagę przyciągnęła wpierw jedna osoba, nie... to nie on, wtem następna, nieee, to też na pewno nie powitanie. W ogóle nie wyczuwał żadnego wampira, chociaż jakby się tak nad tym zastanowić, nie pamiętał kiedy ostatnio w ogóle myślał w ten sposób, jakby wampirów cały czas przy nim mogło nie być? Wprawdzie pewien długi okres jego życia właśnie tym szczegółem się wyróżniał, ale na tym on właśnie polegał, a teraz przecież nie prowadzi siebie na tok żadnej rewolucji! A sami ludzie, ich ilość, pewnego rodzaju tłok, podobieństwo do siebie. Aż się zaśmiał w głowie, że stworzenie parunastu szalonych dzieci nocy przez każdego wysokiego krwią mogłoby szybko naprawić te problemy, jednak to nie ten wiek, nie te cywilizacja, i jeszcze ta cholerna oświata w okolicy. I gdy już zdążył zapomnieć o istocie teraźniejszego bycia, czyli czekaniu aż ktoś go wprowadzi do nowego miejsca, zaczął się zastanawiać, co by z tą Japonią nie uczynił w swoich najdziwniejszych snach... wtedy zaczepiła go ta osoba. Ta kobieta, w którą wpatrywał się pusto, gdy coraz bliżej do niego podchodziła, aż koniec końców, faktycznie do niego przemówiła burząc całą wampirzą wizję w bezczelny, bezpośredni sposób.
-O, pani....
Odrzekł zmieszany, trochę kręcąc głową, jakby niepocieszony, że ktoś go zaczepia. Był może nie tyle przyzwyczajony do posiadania inicjatywy, co raczej do życia w obłudzie, właśnie w takim przekonaniu, że to właśnie on dokonuje pierwszego kroku, on stresuje drugą osobę a co najważniejsze - nadaje tempo. Jednak wypuszczając z dłoni ostatnie strzępy papieru zreflektował się, przypominając sobie co właściwie tu robi, i co, a raczej kto, ma właśnie na niego tu czekać, i chyba właśnie z tą osobą ma teraz do czynienia! Choć z kilkoma sekundami niemrawego opóźnienia przeznaczonego na dziwny ciąg myślowy, tak niespodziewanie klasnął w dłonie, uśmiechnął się niesfornie i teraz już dokładnie zlustrował stojącą przed nim kobietę by na sam koniec palnąć w całej swej wiekowej głupocie:  
-...człowiek!
Po czym sam zrobił skrzywioną minę, na swój niezręczny sposób złośliwy na cały świat, a zwłaszcza Japonię, która nie dość, że całkowicie wybiła go z rytmu życia, to jeszcze sprawiła, że nie potrafi zachować swoich myśli dla siebie, jakby taki wariant mógłby doprowadzić do jeszcze dalszych zniekształceń i złych wniosków pochodzących z jego umysłu. Skonfundowany pociągnął jednak dalej, mówiąc nie do końca płynnie, zdziwiony sam sobą i faktem, że trzeba to powiedzieć wprost.  
-Tak, tak... Asmodey... Hawthorne Asmodey... erm...
I tutaj zapaliła mu się czerwona lampka, bo w sumie o tym małym aspekcie nie myślał. Jak to powinien wszystko przeprowadzić i czemu nagle zaczyna się tak tym martwić? Przedstawiając się zrobił żałosny i niedokończony pół-ukłon, chciał jeszcze ładnie machnąć od głowy ręką jak w jakimś dawnym wojskowym luźnym pozdrowieniu, z czego ostatecznie nic nie wyszło, bo tylko wyciągnął dłoń przed siebie, wpierw, jakby miał na sobie sygnet gotowy do pocałowania czy muśnięcia ustami. Po sekundzie jednak zdał sobie sprawę, że nic z tego i myśląc już tylko o niedawnej interakcji z Rickiem otworzył dłoń jak jak do uścisku dłoni, równie szybko rozumiejąc, że i to żadnego sensu nie ma. Całą pantominę skończył machnięciem dłonią w powietrze zrezygnowany, samemu wchodząc już w dziwną sferę zdenerwowania. Stanął po prostu spięty ręce mając przy ciele i wywnioskował.
-Najlepiej sama powiedz jak cały rytuał wygląda.... na erm... klękanie wśród tych tłumów raczej nie będzie miejsca...
Zły na siebie, że przecież odpuścić był nie powinien. Może i w Ameryce chcąc nie chcąc rozluźnił całą fasadę i przymus zachowań, ale wątpliwe, by syn samego Vlada, równie okrutny jak on, nie trzymał tutaj twardej dyscypliny bez przypominania podwładnym na każdym kroku, gdzie ich miejsce,
Powrót do góry Go down
Yvonne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2704-yvonne-nevina-horan http://vampireknight.forumpl.net/t2705-yvonne#57846 http://vampireknight.forumpl.net/t2707-yvonne#57850
Zarejestrował/a : 12/07/2016
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Sro Sie 02, 2017 5:49 pm

Przyglądała się bacznie mężczyźnie oraz jego zachowaniu. Na pewno inne od wszystkich normalnych ludzi przemieszczających się między nimi i dookoła. Zresztą czy istnieje wampirów, który by czymś się nie wyróżniał? Jak nie wyglądem to swoim zachowaniem, nawykami dość specyficznymi dla takiego człowieka jak Yvonne.
Dość zmieszany, rozczarowany? Taka była pierwsza myśl prawniczki. Nie tego się spodziewał, mogło być lepiej, gorzej? Czy może właśnie to było to czego chciał na przywitanie w obcym kraju? Chociaż Yvonne sama jest tutaj obca, w pewnym sensie. Nie jest przecież japonką, jedynie się tu wychowywała i właściwie spędziła całe życie, co jakiś czas odwiedzając rodzimą Wielką Brytanię, a gdyby sięgnąć jeszcze głębiej w historię rodziny Horan to i jeszcze dochodzi do tego Irlandia.
Pod pewnym względem trafił dobrze, że jakie znaczenie może mieć kobieta o arystokratycznym pochodzeniu do wampira? Może tylko tyle, że jej rodowód świadczy o tym, że jest pod pewnymi względami lepsza od innych. Jednak to tekst bzdur.
-Tak, tak.. zgadza się - odpowiedziała w pól uśmiechu. Człowiek, tylko zwykły człowiek - Jednak prosiłabym tak nie mówić zbyt głośno. Ściany mają uszy, ludzie, a wampiry tym bardziej - dodała trochę cichszym tonem. Co jak co, ale Yvonne jest ostrożną kobietą, nawet jeśli jej towarzystwo jest nie takie jakie powinno być.
-Nie ma takiej potrzeby. Sama to robię tylko przed rodowitymi Japończykami, sama jestem Brytyjką, a nawet i Irlandką. Jednak to długa historia - to już jest nowoczesny kraj. Fakt Japończycy przykuwają uwagę do tradycji i swojej kultury, ale wobec obcokrajowców Yvonne niekoniecznie do tego się stosuje, bo wie, że przez brak ukłonu czy odpowiedniego przyimka nikogo nie obrazi.
-Yvonne Horan, prawnik pańskiej rodziny i przede wszystkim pana Kaina. Bardzo mi miło, otrzymałam list i mam nadzieję, że podołam tym zdaniom jakie mi powierzono - sama jednak nie wiedząc jakie mają być ostateczne poczynania Hawthorna to też jedynie przyglądała się jego ruchom i stała bez wzruszenia, by przypadkiem sama czegoś głupiego nie zrobiła. Na to nie może sobie przecież pozwolić.

_________________

To be selfish
in a selfish world
Powrót do góry Go down
Hawthorne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3422-hawthorne
Zarejestrował/a : 29/07/2017
Liczba postów : 17


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Sro Sie 02, 2017 7:12 pm

-Och.... dobrze. 
Chociaż jakoś nie do końca w to uwierzył. Niezręczność wypowiadania się.... Przecież skoro jest tutaj sam Vlad, to pewnie pół Yokohamy jest pod jego kontrolą, a drugie pół go po prostu nie interesuje. Chyba, że wcale tak cukierkowo sytuacja nie wygląda, ale co by wtedy tu robił? Uciekał pod aurę większych sobie by jakoś się ukryć? Znaleźć wyzwanie po zadźganiu swojego ojca? Czy w sumie co go tam wie.... dla samego Hawthorne ta wizja wydała się ze wszechmiar abstrakcyjna i sam skarcił siebie, że nawet nie zebrał podstawowych informacji na temat tego miejsca. Lokalnych rodów. Wampirów. Czy wewnętrznego państwa łowieckiego. Tylko jakieś pomniejsze plotki przechodziły mu przez głowę gdy wystarczająco się skupił, aczkolwiek nadal bez pewności, że akurat chodziło o ten region. Przecież obecnie tyle się dzieje. Jak nie w Platini, to w Phoenix, zresztą, chyba za dużo myślał o tych dwóch ostatnich aferach, pewnie w jakimś wewnętrznym strachu, że sam może podzielić los innych wampirów, które to ewidentnie się "zużyły". No nic, trzeba mieć nadzieję i pokładać wiarę w tej Horan, licząc, że bardzo dobrze orientuje się w miejscowej sytuacji. I chyba nie było powodów by sądzić inaczej, skoro sama główna przedstawicielka kancelarii Asmodey!

Sama kobieta wywołała w nim bardzo specyficzną reakcję, jakieś uczucie niepokoju. Emocje, których nie powinien okazywać bardziej, niż to co przed chwilą zaprezentował... zwłaszcza, że ta nagana, choć irytująca, była prawdziwa. Cholerne tłumy ludzi. Miejsca publiczne. Tak bardzo nie był do tego przyzwyczajony, że w takich chwilach jak te, nic sobie z tego nie robił, a gdy już zostało to powiedziane wprost, musiał sobie przypomnieć jakie są zasady. Podstawowe wampirze reguły. Trzeba będzie jak najszybciej uciec od tych ograniczeń, i to była pierwsza zachcianka, a raczej potrzeba, która musi zostać spełniona.
-Wiec niech tak będzie Yvonne, zaprowadź mnie zatem do jakiegoś bardziej przystającego miejsca. Może jakaś rodowa restauracja? Chętnie zjadłbym coś normalnego, może jakiś stek... o nie, czekaj. Przecież Japończycy specjalizują się w tych dziwacznych rybach, a wiec niech będzie sushi! Zdecydowanie! A tam już powinniśmy mieć prywatność i bezpieczeństwo do normalnej rozmowy. 
I znowu był uśmiechnięty, z normalną - bezpieczną dla niego ekscytacją. Jakby ludzkie jedzenie w obecnej chwili przewyższyło jego inne potrzeby. Krew? W sumie powoli głód się odzywał, ale chyba nie powinno być z tym większego problemu? Ciekawe jaki standard tu wprowadzono i czy prawnicy są chronieni przed byciem tymczasowym workiem na krew. Ale to później. Teraz zabawa! Nawet dobrze, że wszystko będzie całkiem skromne i powolne. Zupełnie nie było gdzie się spieszyć. Ruszył się w końcu z miejsca, mając nadzieje, że kobieta zaprowadzi go bez problemów w wskazane miejsce.


Ostatnio zmieniony przez Hawthorne dnia Sob Sie 05, 2017 3:40 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
N3X4R0N

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3425-topic#73727 http://vampireknight.forumpl.net/t3434-topic#73931 http://vampireknight.forumpl.net/t3433-topic#73930 http://vampireknight.forumpl.net/t3432-topic#73929 http://vampireknight.forumpl.net/t3431-topic#73928 http://vampireknight.forumpl.net/t3430-mieszkanie#73926
Zarejestrował/a : 31/07/2017
Liczba postów : 246


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Sob Sie 05, 2017 12:16 am

Podróż pociągiem potrafiła być naprawdę odprężająca. Ciężko było powiedzieć dokładnie z czego to wynikało, ale Nexaron'owi jakoś zawsze łatwo przychodziło zasypanie podczas jazdy tym środkiem lokomocji. Nie przeszkadzało mu towarzystwo innych osób, a odgłos stukania kół pociągu o tory działał usypiająco. Mimo to nigdy nie był to głęboki sen. Dzięki temu nigdy nie przegapił swojej stacji i tym razem nie było inaczej. Gdy przez megafon rozległ się komunikat, iż pociąg właśnie wjechał na dworzec centralny w Yokoham'ie umysł Nexaron'a zaczął powoli się wybudzać. Spał może kilka godzin i to w pozycji siedzącej, ale czuł się wypoczęty. Podnosząc się ze swojego miejsca ściągnął swoją torbę podróżną i opuścił wagon. Pierwszy raz był w tym mieście i nie wiedział ile tak naprawdę w nim pozostanie, ale póki co nie miał czasu jeszcze na zwiedzanie. Po znajomości załatwił sobie już lokal na mieście i pozostało tylko go teraz odszukać. Dzięki bogu za gps w telefonie z wyszukiwaniem optymalnej trasy do celu.

[z t]

_________________
What Can Change The Nature Of A Man??

~ Strój codzienny ~ ~ Postać Bestii ~
Powrót do góry Go down
Yvonne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2704-yvonne-nevina-horan http://vampireknight.forumpl.net/t2705-yvonne#57846 http://vampireknight.forumpl.net/t2707-yvonne#57850
Zarejestrował/a : 12/07/2016
Liczba postów : 185


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Czw Wrz 07, 2017 10:15 pm

Podróż do nowego miejsca powinna się raczej wiązać z chęcią zapoznania się treści chociażby zwykłych przewodników. Oczywiście takie zdanie ma Yvonne, pierwsze wrażenie jest zawsze ważne, a przede wszystkim w obcej kulturze. Miło jest gdy obcokrajowiec wie chociaż jak należy się przywitać by nikogo przypadkiem nie urazić lub strzelić jakąś gafę.
Hawthrone miał o tyle szczęście, że prawniczka tak właściwie jest w obcym kraju, nawet jeśli tu przyszła na świat i się wychowała. Jednak sercem zawsze będzie w Wielkiej Brytanii, którą odwiedziła zaledwie kilka razy i nie miała okazji poznać jej tak dobrze na własnej skórze jakby tego chciała. Uzupełnia wiedzę podręcznikami i rozmowami ze znajomymi czy rodziną, których miała okazję poznać w czasie wakacji czy świąt. Mimo wszystko rodzina Horan nie jest tu znana, a jak już to właśnie jako kancelaria. Kto miał taką potrzebę, ma czy będzie miał to Yvonne szybko pojawia się w wyszukiwarce adwokatów Yokohamy.
-Nie śmiałabym zabierać Pana na coś normalnego. Obcy kraj to należy poznać trochę kultury i przede wszystkim jedzenia. Skoro sam Pan chce to z miłą chęcią pokaże Panu miły, dobry i przede wszystkim bezpieczny lokal. W oczywistym znaczeniu - zrobiła mały kroczek stając do mężczyzny bokiem, wskazała całą dłonią ku wyjściu - Bardzo proszę. Czeka już na nas samochód - jednakże zdając sobie sprawę z tego, że jednak wampir może nie znać drogi do wyjścia, na parking to ruszyła pierwsza.
-Jak Panu minęła podróż? Mam nadzieję, że niezbyt męcząca. To w końcu kawałek drogi, chociaż dla kogoś kto posiada taka wytrzymałość - starała się jakoś podtrzymywać rozmowę by nie zapadła niezręczna cisza. Nawet i pogadanka o pogodzie w takiej sytuacji jest dobra i kto wie na jaki temat można zejść. W między czasie wyjęła telefon z torebki i napisała krótką wiadomość. Co można chociaż było wywnioskować jak szybko to zrobiła.
Pod wejściem głównym na dworzec czekał już szofer przy samochodzie. Jak wcześniej zaparkowali gdzieś znacznie dalej tak szybko znalazł się pod ich nosem
-Nie chciałam Pana kłopotać w poszukiwaniu samochodu na tym parkingu - szofer otworzył drzwi w oczekiwaniu, aż gość wejdzie do środka i zaraz po nim prawniczka. Po przekazaniu nazwy restauracji, którą wybrała Yvonne ruszyli w kierunku centrum.

z/t 2x

_________________

To be selfish
in a selfish world
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   

Powrót do góry Go down
 
Dworzec kolejowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Dworzec kolejowy
» Dworzec King Cross

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA-
Skocz do: