IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament Amelie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Apartament Amelie   Pon Mar 24, 2014 6:47 pm

Dastan w ogóle nie mógł pogodzić się z tym, że za dziewięć miesięcy zostanie ojcem. Teoretycznie już nim został, ale jeszcze nie myślał o sobie w ten sposób. Nic dziwnego, było to spore brzmienie. Nie nadawał się na ojca. Nie potrafił zająć się sobą, a co dopiero małym dzieckiem. Nie byli dojrzali, gotowi, ani na tyle mądrzy, by nie skrzywdzić dziecka. Może i nie będzie im zależało na dziecku, ale to nie znaczy, że już na starcie mają mu zniszczyć życie. Jeśli Aimi sądziła, że Dastan pozwoli jej nająć jakieś pieprzone opiekunki, to się grubo myliła. Żaden wampir niskiej krwi, a już tym bardziej plugawy człowiek, nie będzie miał prawa dotknąć szlachetnego, małego wampira. Sami się nim zajmą albo zawiozą Yuki. Będzie miała domowe przedszkole, istna jazda bez trzymanki.
Jak miło, że przyjęła winę na siebie. Niestety, to także tyczyło Dastana i nie mógł sobie pozwolić na złą sławę własnego rodu. Nie mógł także ośmieszyć rodu Aimi. Jako szlachetnokrwista miała ten zajebisty zaszczyt do szacunku ze strony swojego narzeczonego. Podsumowując, blondas nie pozwoli wampirzycy usunąć fasolki, jaką miała w sobie. To dziecko także należało do niego i Amelia nie miała prawa decydować sama.
W tej chwili szlachetny miał w nosie, jak się czuła Aimi. Sam był wściekły. Nie na nią, ale na tę całą sytuację. Pech chciał, że złość musiał wyładować na narzeczonej. Prędzej czy później i tak o tym zapomną. Oczywiście w żaden sposób go nie zawiodła, a żeby było śmieszniej, to blondas miał wrażenie, że zawiódł szlachetną. Jasna sprawa, że nigdy się do tego nie przyzna przed samym sobą, a co dopiero na głos. Trafił swój na swego.
Blondas nie czytał w myślach, nie wiedział, że pragnęła zatopić się w jego ramionach. W życiu by nie pomyślał, że pragnęła właśnie czegoś tak trywialnego. Na ogół przecież odpychała od siebie wampira, wmawiając sobie, że to nie są żadne uczucia. Podobnie postępował i sam szlachetny. Nawet przed samym sobą nie przyzna, że jednak coś czuje do Mel. Choć gdy cierpiał na amnezję, chyba rozwiązał mu się język i sypnął paroma, nieodpowiednimi słowami. Szybko wyrzucił to z pamięci, jakby było to coś, czego nie należy pamiętać.
Dastan obserwował, jak jego narzeczona szybko zmienia swoje nastawienie. Z cierpiącej panny zmieniła się w tę zagniewaną panną, istną burzę, ogniste kule, Sodomę z Gomorą i harpię w jednym. Nie ruszył się nawet o milimetr, gdy wreszcie stanęła przed nim, unosząc czym prędzej rękę. Po chwili poczuł mocne uderzenie na twarzy. Jego głowa odwróciła się kilka centymetrów. Cały czas wpatrywał się w szlachetną lodowatym, obojętnym wręcz spojrzeniem.
– Widzę, że księżniczka czuje się lepiej.
Stwierdził kwaśno. Umyślnie dał się uderzyć. Wiedział, że to poprawi jej humor. Czy o to dbał? Tylko blondas wiedział. Gdy przechyliła głowę, odsłaniając szyję, Dastan od razu wiedział w czym rzecz. Odmówił? Skądże! Był głodny. Jej krew była hipnotyczna i dawała siłę, wzmacniała. Chwycił ją mocno za nadgarstek, tak by nie mogła mu uciec i pociągnął w swoją stronę. Odwrócił ją plecami do siebie i objął. Wręcz przycisnął do swego twardego i chłodnego, niczym stal ciała. Jedno przedramię położył na piersiach wampirzycy, natomiast jego druga ręka pobiegła między uda czarnowłosej. Podkasał jej sukienkę nieco do góry. Wpił kły w łabędzią szyję dziewczyny. Jeden łyk, drugi łyk, trzeci łyk, czwarty łyk, aż wreszcie stracił rachubę. Rozkoszował się smakiem jej krwi, czując jak w jego ciało wstępuje nowa, acz znana mu już, siła. Ręka Dastana, która zawędrowała między jej nogi, zaczęła się poruszać rytmicznie, masując jej kobiecość przez koronkowe majtki. Widział także jej wspomnienia, czuł jej emocje, wiedział co myślała i co robiła. Wysunął wreszcie kły, by nie osłabić zanadto wampirzycy. Nie uronił ani kropli krwi. Jego palce wsunęły się już pod materiał majteczek szlachetnej.
– Od dziś za trzy tygodnie bierzemy ślub, Mel.
Powiedział wreszcie, liżąc ostrożnie jej głębokie rany na szyi. Język zmienił się na wargi, składając nimi drobne pocałunki na skórze.

_________________
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 326


PisanieTemat: Re: Apartament Amelie   Wto Kwi 01, 2014 2:13 pm

Według Aimi, Dastan nie miał za wiele do powiedzenia, co to usunięcia fasolki. Ona i tak gotowa była zrobić na co miała ochotę, nawet jeśli by mu się to nie spodobało. Nie bała się jego reakcji i wcale nie miała problemów ze zdenerwowaniem go. Wręcz przeciwnie, sprawiało jej to chorą satysfakcję. Oczywiście usunięcie ich dziecka byłoby przesadą, a nie zwykłą zachcianką kapryśnej księżniczki, ale i tak po części pragnęła się go pozbyć. Nawet jeśli w tym momencie jej narzeczony postanowił odwieść ją od tej decyzji - to tylko kwestia czasu. No chyba, że będzie ją trzymał pod stałym nadzorem, co pewnie nie byłoby takie dziwne zważając na okoliczności.
Tak, jego słowa wyprowadziły Amel z równowagi. Nie można się jej dziwić w końcu zarzucał jej zdradę, więc nic w tym dziwnego, że zareagowała tak gwałtownie. W pewnym momencie miała ochotę rzucić się na niego jak wściekła kotka i wydrapać mu te piękne, złote ślepia. Oczywiście tylko przez chwilę. Nie spodziewała się jednak, że Dastan przyjmie cios choćby bez zająknięcia. Była wręcz pewna, że nie pozwoli, aby jej dłoń dotarła do jego policzka. Aż wypuściła powietrze ze zdziwienia i opadającego napięcia. Była wampirem, nie musiała oddychać. Mimo wszystko wstrzymała oddech ze zdenerwowania.
Miał rację, poczuła się lepiej. Napięcie zelżało, a ona wreszcie była w stanie coś powiedzieć, coś zrobić. Przestała zachowywać się niczym martwa, zimna, porcelanowa lalka. Przestała być całkowicie bierna. W końcu sprawa z fasolką dotyczyła obydwoje.
Najprostszy sposób - podzielenie się z Dastanem swoją krwią. Amel chciała pokazać mu swoje wspomnienia, wiedziała, że inaczej jej nie uwierzy. Kiedy odwrócił ją do siebie plecami, pospiesznie odgarnęła włosy z szyi, odsłaniając piękną, jedwabiście delikatną skórę. Przymknęła powieki i czekała na ukłucie. Po chwili Dastan wbił się w jej szyję, a Amel oparła się plecami o jego tors, wzdychając delikatnie. Czuła jak odpływa z niej energia, jak słabnie. Mimo wszystko nie zamierzała tego przerwać. W tym momencie zdała się całkowicie na jego łaskę, kto wie, może nawet gdyby Dast się nie powstrzymał, osuszyłby ją do ostatniej kropelki? Nie od razu poczuła jego dłoń, zmierzającą w te najbardziej czułe partie jej ciała. Zesztywniała lekko, pod wpływem jego dotyku, jednak szybko zmiękła czując jego palce. Nie minęło kilka chwil, a już była podniecona i mokra. Jego dotyk w połączeniu z piciem jej krwi działał na nią ze zdwojoną siłą. Nie powstrzymywała się, westchnęła cicho. Tak bardzo go p r a g n ę ł a.
- Tak...
Wyszeptała tylko. Mowa była o ślubie? Miała nie jako problemy z kojarzeniem faktów. Zwłaszcza, gdy jej głowa bezwładnie opadła na jego ramię, gdy jej tyłek przycisnął się jeszcze szczelniej do jego krocza, a jej dłoń zaczęła mimowolnie gładzić jego udo.
Czy on ją uwiódł? A może zwyczajnie chciał z niej kpić? Z n o w u
- Możemy je usunąć.
Wyrwało się jej. Ups~ pomyślała na głos, nie chciała tego mówić. Nie chciała, ale było już za późno.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Apartament Amelie   Sob Kwi 12, 2014 12:51 pm

Zatem Aimi była samolubna, jeśli uważała, że Dastan nie miał nic do powiedzenia w sprawie ich dziecka. Najwyższy czas nauczyć się wspólnego życia, skoro będą je dzielić, a niedługo nawet zamieszkają wspólnie. Jeśli zrobiłaby to, na co miała ochotę powinna być przygotowana na to, że wampir na pewno zadowolony nie będzie i nie omieszka jej tego nie okazać. Wiedziała, że wampir miał narwany charakter i nie nigdy nie bał się używać siły. Często nawet wiele rzeczy mu się wymykały z władzy, ponieważ nie potrafił nad sobą jeszcze panować. Moce wciąż wymykały mu się spod kontroli. Nie wiedział jak uda mu się okiłznać moce nim wyjedzie na studia do Stanów. Czekała go ciężka praca, a nie chciał ojcu zaprzątać głowy. Był przecież zajęty i ciągle pracował. Uwielbiał to robić. W klubie spędzał więcej czasu niż z własną rodziną. Teraz nie musiał już się hamować, syna miał prawie dorosłego, więc nie musiał już się nim tak przejmować i zaprzątać sobie głowy blondasem.
Oczywiście, że Dastan musiał i zamierzał pilnować i kontrolować Aimi. Wiedział, jak potrafiła się zabawiać po imprezać i pić na umór. Wampir nie chciał, żeby jego żona rozpijała się po wszystkich klubach, gdzie później musiałby ją zbierać z podłogi. Było to nieprzyjemne. Jak tak dalej pójdzie ośmieszy swój i Dastana ród. Każdy z chęcią znalazłby jakiś kruczek, który można by wykorzystać przeciwko bogatej, wpływowej osobie. Jakby nie patrzeć, blondas chciał rozłożyć pieczę nad wampirzycą. Oczywiście w życiu nie powiedziałby tego na głos.
Cios, jaki otrzymał w twarz najwyraźniej pomógł dziewczynie. Napięcie opadło, Amelie poczuła się znacznie lepiej, wyglądała znów na delikatną, kruchą i niewinną dziewczynę, która czuła się niespokojnie. Zupełnie, jakby nie wiedziała, co dzieje się dookoła. Zagubiona. Tak, to było właściwe słowo, idealnie określające stan, w jakim się znalazła.
Szlachetna zesztywniała pod wpływem dotyku blondasa. Nie przerywał, nie przestawał ją dotykać. Pogłębił nawet swoje pieszczoty, docierając palcami do wnętrza. Włożył w nią jeden palec i zaczął delikatnie się w niej poruszać. Dał się odczuć, że była już podniecona. Przycisnął mocniej jej biodra do swojej męskości. Zaczął składać pocałunki na szyi. Pieścił jej skórę językiem, wkładając w jej wnętrze i drugi palec.
- Rozumiem, że chcesz uciec od ślubu.
Sam ją zaatakował, wyjmując palce. Były mokre od jej wnętrza. Odwrócił ją w swoją stronę, wciąż trzymając blisko siebie. Włożył palce w jej wargi, by mogła skosztować samej siebie. Przejechał wskazującym palcem po dolnej wardze szlachetnej i nachylił się ku niej. Pocałował ją. Delikatnie, by pogłębić wreszcie pocałunek i wedrzeć się językiem do środka. Przywarł do niej brutalnie, chwytając twarz Aimi w dłonie. Zaczął się kierować do przodu, aż wreszcie popchnął ją nieco na ścianę.

_________________
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 326


PisanieTemat: Re: Apartament Amelie   Sro Kwi 23, 2014 1:45 pm

Dastan nie mógł wyjechać. Co to to nie, zazdrosna mala Aimi będzie go śledzić choćby na koniec świata. Jeśli zażyczy sobie wycieczki, cóż pech, dziewczyna pojedzie za nim, czy tego chciał czy nie. Jakieś tam Stany, jakieś tam studia! Dobra nasza, Amel chętnie wybierze się na wycieczkę, pozwiedza trochę amerykańskich miast i zrobi super mega zakupy. Innej opcji nie było. Dastan właśnie złożył dożywotni podpis na piśmie, że będzie musiał ją wszędzie ze sobą zabierać, nawet jeśli nie był tego jeszcze świadomy.
Amelie miała mieszane uczucia co do w fasolki, która swobodnie rozwijała się w jej brzuchu. Po części czuła obrzydzenie, że będzie musiała poświęcać temu czemuś czas, z drugiej strony jednak wiedziała, że Hanae - jej matka, była cudowna i idealna. Też chciała być taka w czyichś oczach. Może fasolka również tak będzie na nią patrzyła?
Obojętnie ile razy próbowała myśleć o czymś miłym i przyjemnym, jej myśli wracały do dziecka. Chyba powoli zaczynała świrować. Musiała znaleźć sobie jakieś twórcze zajęcie, inne niż modeling. Za niedługo roztyje się jak wieloryb i może pożegnać się z karierą. Sama myśl o tym wprawiała ją w ogromną złość. W końcu musiała zrezygnować ze swoich marzeń.
Przy Dastanie jednak, nic innego nie miało znaczenia. Narzeczony pochłaniał całą jej uwagę. Pieszczoty, którymi ją zaszczycał sprawiały, że drżała. Pragnęła go od dawna. Chciała, żeby poświęcał jej uwagę. Tylko jej. Ich ostatnie spotkanie zakończyło się w nie za ciekawy sposób. Może nadszedł czas, żeby to naprawić? Kiedy włożył palce do jej wnętrza, jęknęła. Przyjemne ciepło narastało w jej podbrzuszu, a ona tak bardzo pragnęła Dastana w tym momencie. Wszystko działo się bardzo szybko, a wampirzyca podświadomie pokierowała dłoń na męskość narzeczonego, dotykając ją przez spodnie.
Kiedy zaatakował jej usta - odpowiedziała z takim samym zapałem. Zachłannie pragnęła jego warg tylko dla siebie. Całowała go tak, jak gdyby był to ostatni raz. Jej dłonie owinęły się wokół jego szyi, a gdy poczuła na plecach chłodną ścianę, oparła się o nią.
- Wprowadź się.
Wyszeptała cicho, nagle onieśmielona. Szacowała prawdopodobieństwo. Nie zdziwiłaby się, gdyby odmówił. Wmawiała sobie, że jej obojętnie co powie, jednak prawda była inna.
Jej dłonie powędrowały pod jego koszulkę, dotykając umięśnionych pleców. Delektując się nagą skórą.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Apartament Amelie   Pią Maj 02, 2014 12:18 pm

Dastan mógł wyjechać i zamierzał to zrobić. Mogła śledzić, jednak gorzej dla niej, jeśli z czasem blondas odkryje, że jego mała złośnica i zazdrośnica go szpiegowała i nie raczyła powiadomić, że przyjechała do Stanów tuż za nim. Wtedy pewnie skończyłoby się awanturą, jak zawsze. Kłótnie mieli we krwi, była to nieodłączna część ich związku, ale raczej im to nie przeszkadzało. Gdyby było między nimi idealnie, pewnie zanudziliby się na śmierć, szukając dla siebie jakiegoś urozmaicenia. A tak? Kto się czubi, ten się lubi.
Dastan nie przypominał sobie, żeby już podpisywał jakieś papiery, świadczące o ich związku małżeńskim, a więc wciąż był wolny jak ptak. Zresztą żaden związek nigdy nie podetnie mu skrzydeł, nawet jeśli Aimi starałaby się z całych sił. Blondas sobie po prostu na to nie pozwoli, był zbyt dumny. Tak więc ten temat powinien zostać zamknięty. Poza tym, nie zamierzał jej nigdzie ze sobą zabierać, bo wyda ich wszystkie pieniądze na niepotrzebne zakupy, z czego połowa rzeczy i tak jej się znudzi po kilku dniach.
Była wampirzycą. Zdawała sobie chyba sprawę z tego, że w nawet jeśli w tej chwili jej ciało nieco się roztyje i będzie przypominała wieprza (wieloryby to takie wdzięczne stworzenia), to gdy wyda na świat potomka, ciało po kilku dniach wróci do formy i nawet nie zostanie na nim ryska? Nie będzie żadnych rozstępów, tłuszczu, zbędnego brzuszka, z czym ludzkie kobiety musiała się zmierzyć. Niech więc zacznie myśleć jak dorosła osoba, za którą się uważała. Czyżby to właśnie Dastan był bardziej dorosły i odpowiedzialny od swojej narzeczonej? Kto by przypuszczał!
Była krucha. Teraz, gdy ją dotykał czuł, jak drży na całym ciele. Pragnęła go, otwierała się na niego, ulegała mu. Dosłownie mógłby zrobić z nią wszystko, a wciąż by go wielbiła i padała mu do stóp. Nie potrzebował jednak, by padała mu do stóp, no, chyba że w formie jakichś pieszczot.
Przytrzymał ją mocniej, gdy wbił w nią palce. Wargami przywarł zaś do szyi, pieszcząc ją i liżą. Sam chciał więcej i nie wstydził się tego, że pożądał narzeczoną. Cóż, miała ponętne ciałko. Sam zaś przymknął oczy i mruknął, gdy dłoń Mel zacisnęła się na jego kroczu. Szkoda tylko, że zacisnęła swoje malutkie palce przez spodnie.
Chwycił dłońmi jej uda, lekko je rozchylając. Wbił palce w bladą skórę i zachęcił ją do uniesienia nóg tak, by oplotła je wokół bioder Dastana. Naparł na nią całym ciałem, przykuwając do ściany. Dłońmi pieścił piersi, właściwie do je mocno ugniatał przez materiał sukienki. Po chwili złapał krawędź materiału i jak to miewał w zwyczaju, szarpnął, niszcząc sukienkę.
- Nie.
Odpowiedział szybko, wsuwając dłoń pod biustonosz. Palcem wskazującym odnalazł sutek, którym się pobawił dopóki nie stwardniał. Odpowiedź, jakiej jej udzielił chyba był oczywista, prawda?
- Ty wprowadzisz się do mnie. Do zamku.
Nim zdąży się sprzeciwić czy postawić na swoim, zamknął jej wargi swoimi. Dosłownie miażdżył jej usta. Warknął pod nosem, gdy ośmieliła się zawędrować dłonią pod koszulę i dotknąć jego ciała. Odepchnął tę rękę i odsunął się od niej, patrząc na nią krwistymi, pożądliwymi źrenicami. Powietrze wokół nich stało się jakby naelektryzowane i napięte, a sam Dastan wyglądał jakby stał się panem swojej narzeczonej.
Chwycił ją za nadgarstek i pchnął w stronę stoliczka przy sofie. Nie obnosił się z nią delikatnie, a przynajmniej jeszcze nie w tej chwili. Miała stać do niego tyłem.

_________________
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 326


PisanieTemat: Re: Apartament Amelie   Pon Maj 05, 2014 4:23 pm

Jeśli nagle narzeczony jej zniknie, wyjedzie czy przepadnie, na pewno Amel nie zostawi tej sprawy bez wyjaśnienia. Wtedy ruszy na poszukiwania! Nie ma bata, a niech się Dastan denerwuje, dziewczyna powoli przyzwyczajała się do jego nagłych wybuchów gniewu (jak by sama nie miała takich), tak więc nie przejmowała się zbytnio. Gorzej, jeśli ją o tym poinformuje, wtedy będzie dumnie udawała, że w ogóle ją to nie obchodzi, a przecież tak nie jest. Ewentualnie zrobi mu teatralny akt rozpaczy, jak może zostawić ją sam na sam z małym i przerażającym dzieckiem. A co jak zrobi sobie krzywdę, albo co gorsza bobasowi? Niech lepiej Dast zastanowi się dwa razy, bo Amel nie należała do tych całkiem normalnych. Póki co jej instynkt macierzyński wynosił -3643, może akurat się do odmieni, ale lepiej nie ryzykować. Dziewczyna nie miała matki - godnego wzoru do naśladowania. Niby pamiętała Hanae z dziecięcych lat, jednak choroba, która kiedyś ją trawiła i zatruwała jej umysł, wymazała większą część tych wspaniałych wspomnień. Po części pewnie to i dobrze, mała wówczas Aimi nie cierpiała za długo z powodu tęsknoty.
Tak to prawda, gdyby się zbytnio dogadywali pewnie byłoby nudno w cholerę. Obydwoje za szybko by się sobą znudzili i pewnie zrezygnowali z zaręczyn. Gdyby Dastan był pantoflem, a nie prawdziwym mężczyznom (za jakiego Mel go uważała, o dziwo) to pewnie owinęłaby go sobie wokół małego paluszka, pobawiła się i zostawiła ze śmiechem na ustach. Jakie to słodkie.
Dla Dasta może zakupy były niepotrzebne, jednak nie dla naszej Księżniczki. Melka uwielbiała wydawać i się z tym nie kryła. Jeśli Dastan zamierzał poskąpić jej pieniążków, nic takiego, od razu pójdzie do Kazuyoshiego, a ten przecież nie odmówi jednej, ukochanej córuni. Wampirzyca potrafiła walczyć o swoje, no przynajmniej jeśli chodziło o ciuchy. Akurat tej przyjemności nie da sobie odebrać. Choć i tak sama myśl kupowania ubrań dla kobiet z brzuszkiem sprawiała, że zaczynało ją mdlić. I tak w ogóle to wolała być wielorybem niż wieprzem, w końcu to takie wdzięczne stworzenia <3
Amelie również chciała więcej, nie bez powodu zaczynała go macać po kroczu. Nie spieszyła się, mimo że jej ciało drżało z pożądania. Oczywiście wszystko nie trwało długo, bo Amel nie odmówiła owinięcia nóg wokół bioder narzeczonego. Lubiła, kiedy był tak blisko, czuła się wtedy dzika i wolna. Jak gdyby uwalniały się jej najskrytsze fantazje.
Nie
Już chciała zaprotestować, oczywiście bez skutku. Wargi Dasta były takie cudowne, że nawet nie obejrzała się kiedy zaczęła odwzajemniać każdy jego pocałunek, każde natarcie. Zachłannie całując go i przyciągając do siebie za koszulkę. Oczywiście, że nie chciała mieszkać w zamku. Pełno tam ludzi, rodziców i innych. Wolała zostać tutaj, w swoim przytulnym mieszkanku. Jednak wiedziała, że dyskusja na ten temat w tym momencie nie miała sensu. I tak by przegrała, jej ciało by ją sprzedało. Dlatego niech się Dastan nie martwi, Aimi jeszcze zdąży dorzucić swoje trzy grosze.
Zmrużyła lekko powieki i ściągnęła brwi, nagle niezadowolona. Nie podobało jej się, że odtrącił jej dłoń, co zasygnalizowała cichym syknięciem. Tak nie wolno!
Popchnięta na stolik musiała się go mocno przytrzymać, żeby nie stracić równowagi. Jej narzeczony miał w tym momencie mnóstwo siły, czego nie można było powiedzieć o niej. Przecież jeszcze przed chwilą pozbawił ją krwi. Może i stała do niego tyłem, jednak próbowała niejako walczyć. Odwróciła głowę w jego stronę, patrząc krwistoczerwonymi oczami w jego oczy, tego samego koloru.
- I co teraz zrobisz?
Zapytała, prowokująco wypinając tyłek i kręcąc nim powoli na boki. Na jej ustach pojawił się lekki uśmiech, kiedy wpatrywała się w swojego narzeczonego, nie czuła lęku. Nawet jeśli był brutalny, wiedziała, że jest bezpieczna. Ale czy na pewno?

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Apartament Amelie   Czw Maj 08, 2014 6:45 pm

Zakupy były nudne. Nigdy nie potrafił zrozumieć jak kobiety mogły spędzać wiele godzin w jednym sklepie, przymierzając kilka sukienek. Przecież to było nudne! Nie dość, że strata pieniędzy i czasu, to jeszcze sił i energii. Dastan nie zamierzał uczestniczyć w takich zakupach Melki. Jeśli tylko zorientuje się, gdzie zamierza go wciągnąć, szybko się ewakuuje, zabierając swoje karty kredytowe. Niech ciągnie pieniądze od ojca, skoro sam sobie rozpieścił do granic wytrzymałości córeczkę, niech teraz płaci za ten błąd. Dastan jedynie może mu obiecać, że postara się ją odmienić, aczkolwiek fruwało mu koło wacka czyje pieniądze wydaje i na co, dopóki to nie są jego pieniądze. Choć jeśli dobrze się zastanowić, mógłby wpłynąć tak na Kazuyoshiego, używając odpowiednich argumentów, że czas najwyższy, żeby Amelie dorosła, skoro wyszła za mąż i sama zarabiała na swoje drogie zakupy, że powinien przestać dawać córce pieniądze. A wiadomo, mężczyzna z mężczyzną dogada się prędzej.
Jeśli mieli w ogóle zamieszkać razem, musiał to być zamek ojca Dastana. Prawdopodobnie wampir zostanie w dalekiej przyszłości następcą Naizena i musiał mu towarzyszyć. Poza tym przywiązał się już do tego miejsca. Nie mógł sobie zatem pozwolić na to, by wprowadzić się do ciasnej przestrzeni, jaką zajmowała jego kobieta. Jeszcze nie upadł tak na głowę, by dać się sprowokować przez płeć przeciwną. Prędzej świetnie zaczną latać, niż blondas wprowadzi się do Aimi.
Także rozkoszował się obecnością szlachetnej. Jej miękkimi wargami, stanowczym, ale delikatnym dotykiem, chłodną skórą. Sam dotykał ją w taki sposób, jakby uczył się na pamięć jej ciała. Jakby to miało być ich ostatnie spotkanie i chciał po prostu, by jej obraz, twarz, ciało, cała ona, wyryła się w jego umyśle jako wyjątkowy obraz. Zabawa jednak przybrała innego wymiaru. Blondas pchnął przecież wampirzycę w stronę stolika i skierował się ku niej. Przypominał drapieżnika, dumnego lwa, który zaraz rzuci się na swoją zgrabną i szybką gazelę, po czym połknie w całości albo postanowią zmieszać dwa gatunki, wiadomo w jaki sposób.
Uniósł pytająco brew, podchodząc. Dłońmi badał pierw jej piersi. Ugniatał je, pieścił, drażnił sutki palcami. Nachylił się ku niej, językiem kreśląc śladu wzdłuż kręgosłupa.
- Jak to co? Będę się z Tobą kochał.
Nie spodziewała się chyba takiej odpowiedzi. W każdym razie, żeby nie było tak przyjemnie, wymierzył w jej lewy pośladek mocne uderzenie. Na pewno zostanie jej ładny ślad na kilka godzin. Rozpiął spodnie i zsunął je nieco wraz z bokserkami, które w tej chwili nie były potrzebne. Jedną dłonią oparł na karku dziewczyny i zmusił ją, by się po chyliła, a tym samym wypjęła. Druga ręka spoczęła spoczęła na jej biodrze, by uniemożliwić jej jakąkolwiek ucieczkę. I taką ją trzymając zanurzył się w nią delikatnie, prowadząc ich powolnie ku cenzurowej przyjemności. Po wszystkim zmusił wampirzycę, by legła na stoliku, a on zajął miejsce obok niej. Czy stolik wytrzyma ciężar dwójki wampirów? Chyba nie bardzo tym się przejmowali, bo Dastan złapał już swoją lubą i zachęcił do tego, by na nim przodem usiadła.
- Chyba wiesz, co robić?
Znów ją klepnął w pośladki, zachęcając do dalszej zabawy.

_________________
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 326


PisanieTemat: Re: Apartament Amelie   Sob Maj 24, 2014 11:19 am

Dastan i Amelie byli bardzo różni od siebie. Marzyli o innych rzeczach, mieli inny pogląd na świat, ale niezaprzeczalnie ciągnęło ich ku sobie. Co najgorsze obydwoje byli uparci i prędzej czy później będą z tego kłopoty. Niczym dwie tykające bomby, w tym jedna odpala drugą. Ciekawe tylko kiedy nastąpi detonacja.
Amel uwielbiała zakupy i miała w dupie zdanie Dasta! I tak będzie kupowała do końca świata i już. Tak w ogóle to trzeba by było rozpocząć przygotowania do ślubu, ale niech się pan młody nie martwi, narzeczona skołuje mu takie wesele, że długo go nie zapomni. Będzie wielkie, a gości będzie liczyło się w setkach. Oj tak, a panna młoda? Najładniejsza ever. Oczywiście wampirzyca zdawała sobie sprawę, że Dast będzie marudził, ale co tam. Jakoś go przekona, ewentualnie jakoś zmusi. No coś się wymyśli!
No cóż, dziewczyna chyba będzie musiała ustąpić, jednak mieszkanie w starym zamczysku tatusia Dastana jakoś średnio jej się uśmiechało. Pewnie nie będzie tak miło jak w domu. Tutaj miała wszelkie wygody, Mason czy Shin-chan skakali dookoła niej jak by była co najmniej ich królową. Miał tylko nadzieję, że będzie mogła zabrać ich ze sobą. Nie chodzi o same relacje pan-poddany, ale też o przyzwyczajenie. Nie byli tylko jej pachołami, po części traktowała ich jak swoje małe, kochane zwierzątka i nie chciała oddawać ich do schroniska.
Kiedy tak stała wypięta przed nim, podziwiała jego siłę, piękno. Oj tak, był drapieżnikiem i właśnie przez to wydawał jej się taki pociągający. Nikt nigdy tak na nią nie działał. Jej narzeczony był wyjątkowy. Zły i brutalny, ale posiadał też tę nutę namiętności w sobie. Co jak co, ale na całkowite zaniedbanie nie mogła marudzić. Wręcz przeciwnie... Słysząc jego słowa prawie otwarła pyszczek ze zdumienia. Ojej, tyle szczęścia. Wampirzyca uśmiechnęła się w ten słodki i dziecinny sposób. Tak dawno tego nie robiła. Uśmiech obejmował jej oczy, była po prostu bardzo szczęśliwa, szczęśliwa przy nim.
Oczywiście w końcu trzeba było przejść do głównego dania i nim Amel się obejrzała to już dostała mocnego klapsa. Nie syknęła, udawała twardą a jak! Jednak kiedy Dastan wszedł w nią dokonując cenzury - jęczała. Nie hamowała się, wręcz dała ponieść rozkoszy, jaką jej zadawał. Kiedy już skończył, nie musiał nawet nic mówić. Amelie od razu rzuciła się na niego jak kotka, siadając okrakiem na jego kolanach i zaczynając dalszą część zabawy.
- Chcę... huczne... wesele..
Wystękała między jękami cenzurując się razem z Dastem <3 Kiedy już skończyli, a stolik wytrzymał tą dawkę wstrząsów, wampirzyca opadła na narzeczonego i ... przytuliła się do jego torsu jak do koła ratunkowego na morzu. Położyła głowę na jego ramieniu i westchnęła.

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Apartament Amelie   Pią Maj 30, 2014 11:43 am

Dastan nie zamierzał w ogóle uczestniczyć w przygotowaniach do ślubu. Skoro chciała zająć się tym Amelia, pozostawi to narzeczonej, ufając, że nie każe mu założyć różowego garnituru. Zresztą chyba nie chciała, żeby jej przyszły mąż wyglądał, jakby wolał mężczyzn? A znał ją na tyle, by wiedzieć, że będzie wręcz wymagała od wszystkich, aby ten dzień był idealny. Dla szlachetnego było obojętne, jak to wszystko będzie przebiegało. Oby sprawnie i jak najszybciej, by móc wyjechać w końcu do Stanów, gdzie zamierzał ukończyć akademię wojskową. Aimi nie będzie w stanie mu przeszkodzić. Samodzielnie przecież mogła robić, co chce, w granicach rozsądku oczywiście, bowiem musiała pamiętać z jakiego rodu się wywodzi i do jakiego miała wstąpić, więc dlaczego ona miałaby mu cokolwiek zabrać? Zresztą, niech zabrania. Dastan i tak zamierzał robić to, co mu się podobało.
Zamek był na tyle duży, że będzie mogła czuć się swobodnie. Nikt przecież co chwila nie będzie sprawdzał, co robi, nikt nie będzie jje pilnował i rozkazywał, co powinna robić. Naizen miał swoje życie i swoje interesy, by wtrącać się w życie żony (przyszłej) swojego syna. Gdy zaś będzie miała dość wszystkiego i każdego z osobna, zawsze mogła na kilka dni udać się do swojego apartamentu w hałaśliwym centrum smrodliwego miasta. Oczywiście nie zamierzał pozwolić jej mieszkać oddzielnie. Nie przyznałby się do tego przed sobą, a tym bardziej przed nią, ale chciał zamieszkać z nią. Musiała być blisko blondasa, bo taki miał kaprys i tyle. Tego sobie właśnie życzył i jako jego przyszła żona musiała przecież spełniać jego zachcianki.
Kiedy ona podziwiała siłę blondasa, blondas podziwiał wypięte wzgórza, które były ukoronowaniem jej kręgosłupa. W dodatku ta delikatna alabastrowa skóra sprawiała, że miał wielką ochotę pożreć ją w całości. Nie, nie delektować się każdym subtelnym dotykiem, tylko wziąć od niej wszystko na raz.
Gdy to wreszcie ona przejęła dominację nad swoim narzeczonym, położył dłonie na zgrabnych biodrach i kontrolował jej ruchy. Czasami zmuszał ją do tego, by zwolniła, by mogli nacieszyć się dłużej swoimi zespolonymi ciałami. W końcu zresztą dłużej nie przedłużał, bo ile można? I pozwolił wampirzycy na upieczętowanie ich zbliżenia falą niebiańskich rozkoszy. Przy całym akcie pieścił jej wspaniałe, sterczące piersi językiem, albo dłońmi.
Dopiero gdy oboje legli zmęczeni po przyjemnych doznaniach, Dastan podjął tematu ślubu, skoro Aimi go już zaczęła.
– Pojedziemy do mojego ojca, do zamku. Obiecałem, że Cię przywiozę. Wątpię jednak, żeby Yuki była zainteresowana naszym ślubem, więc nie przejmuj się zbytnio brakiem jej obecności. Ma nową rodzinę, więc poświęca czas swojej córce.
Chwycił dłoń Mel i uniósł ją warg. Pocałował każdy jej palec, przegub, aż wreszcie złożył soczysty pocałunek na zewnętrznej stronie jej dłoni. Puścił ją wreszcie, jakby dotarło do niego, co właśnie robił. Mogła zresztą zauważyć, że wzmianka o matce nie była nigdy radosnym tematem dla Dastana. Gdy on był mały, Yuki naprawdę rzadko poświęcała mu czas. Dobrze, że to się zmieniło dla jego młodszej siostry. Widział ją tylko raz w życiu, ale już wtedy było widać podobieństwo do obojga rodziców.
– Zaplanujesz sobie taki ślub, jaki Cię zadowoli, dobrze?
Spytał, gdy ta zarzucił swoje ramiona na jego ciało, przytulają się do wampira.
Dla Dastana było nieco niezwykłe leżeć tak… spokojnie. Zawsze się kłocili, obrzucali mięsem, przy okazji niszcząc całe mieszkanie. Poruszył się niespokojnie, odsuwając wreszcie od siebie Melkę. Wstał i naciągnął na tyłek spodnie i zapiął je.
– Pomóc Ci się spakować?
Zapytał, zerkając na nią z uniesioną brwią. Już zaczął się niecierpliwić, a jego mina była wyraźnie niezadowolona. Rzucił w jej stronę jakaś sukienkę (poprzednią zniszczył).
– Czy wolisz, bym Cię ubrał?
Otaksował ją spojrzeniem złocistych tęczówek i oblizał spierzchnięte wargi.

_________________
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 326


PisanieTemat: Re: Apartament Amelie   Sro Cze 04, 2014 6:21 pm

Amel nie miała nic przeciwko, żeby Dastan zlał przygotowania do ślubu ciepłym moczem. W końcu by tylko wadził i marudził jak wszyscy faceci. Musiałby wybierać kolory serwetek, wstążek, rodzaje kwiatów i inne rzeczy, które na pewno go nie interesowały. Za to Amelie była zachwycona, jak w swoim żywiole. Uwielbiała takie przyjęcia - jedna z niewielu okazji, żeby się pokazać. Miała tylko nadzieję, że do tego czasu nie zgrubnie jak świnia, to byłaby na prawdę wielka szkoda.
Duża część wampirów słynęła z tego, że brali śluby w gronie najbliższych. Unikali hucznych zabaw, tylko 'cieszyli się sobą', co było dla Melki najgłupszą rzeczą na świecie. Skoro zaślubiny to takie ważne i szczęśliwe wydarzenie, czemu nie podzielić się nim z innymi? Czemu zrezygnować z okazji, żeby się pochwalić?
- To będzie najlepsze wesele w historii tego miasta, a może kraju?
Zaćwierkała wesoło rozciągając się jak kotka u boku Dastana, wtulając w jego ciało i wdychając jego zapach. Oczywiście nie trwała długo w takiej pozycji, przecież jej narzeczony nie umiał spokojnie wyleżeć, bo jak inaczej? Nie miała mu tego za złe. Sama czuła się zagubiona w tej całej nowej sytuacji.
- Matka powinna poświęcać czas córce.
Syknęła, a jej oczy pociemniały. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że za pewne zareagowała zbyt ostro, denerwując się bez powodu. Amelie miała poważne kłopoty, jeśli chodziło o relacje matka - dzieci. Ciągle bała się, że nie da rady, że będzie fatalna w tej roli. W końcu nie pamiętała jaka prawdziwa matka powinna być. Oczywiście nie minęła sekunda, a z powrotem zamieniła się w wesołą dziewczynkę. Przynajmniej chwilowo, przecież udany seks może poprawić nawet najgorszy humor.
- Dobrze, zamieszkamy w zamku Twojego ojca, jednak pamiętaj, że należy powiadomić o tym mojego. W końcu to jego zdanie jest ważniejsze niż moje. Trzeba będzie go zaprosić.
Powiedziała wstając i rozciągając się. Zręcznie chwyciła sukienkę i ubrała ją bez problemu.
- Nie potrzebuję tych rzeczy. Każę kupić nowe.
Rzuciła machając lekceważąco ręką. Chwyciła Dastana za nadgarstek prowadząc go do wyjścia, gdzie tylko zdążyła założyć najwyższe szpilki jakie miała. W końcu za niedługo będzie musiała się z nimi pożegnać na jakiś czas. Wzięła jeszcze co potrzebowała zanim wyszli i opuścili mieszkanie.
- Chciałeś, żebym była bez majtek, co?
Dodała z uniesioną brwią, zanim wybuchła głośnym śmiechem.

zt 2x

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
 
Apartament Amelie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: