Mostek nad rzeczką

Strona 15 z 15 Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15

Go down

Mostek nad rzeczką - Page 15 Empty Re: Mostek nad rzeczką

Pisanie by Gość on Pon Paź 21, 2019 5:48 pm

Dobra, tego się nie spodziewała.
Gdyby wiedział, że ten rewir jest obsadzony przez łowców i że krnąbrne wampiry tak szybko obrywają tu za swoje ekscesy, w życiu nie bawiłaby się w dobrego samarytanina i nie próbowała ratować tej ludzkiej dziewuchy. A tak? Teraz za pseudobohaterstwo przyjdzie jej zapłacić.
Niby mogła spróbować zamienić się w gołębia, ale odrzuciła tę możliwość z prostej przyczyny – zostawiłaby wtedy łowcom cały sprzęt, jaki przy sobie miała. Komórkę czy ubrania by przebolała, ale pistolet i naboje ukryte w torebce… One były zdecydowanie zbyt cenne.
Po przybyciu pierwszej łowczyni myślała, że jakoś jej się uda z kobietą dogadać i przekonać ją, że nie zna tej dwójki i nie pomaga im w ataku na tamtą dziewoję, wręcz przeciwnie – była gotowa z nimi walczyć.
Chciała nawet do niej krzyknąć, że nie jest po żadnej stronie, ale Ruda na szczęście nie uznała jej za zagrożenie i od razu zajęła się krwiopijcami. A potem przyjechali kolejni – i Manuela już nawet nie miała szansy na to, aby komukolwiek wytłumaczyć swoją obecność, bo zaczęła się sieczka.
Szczęście w nieszczęściu, nie podeszła bliżej wampirów, przez co nie doświadczyła wątpliwej przyjemności penetracji ( ͡° ͜ʖ ͡°) pociskami antywampirzymi. Może łowcy mogli wyczuć, że stojący w oddali wampir był tylko krwi D, więc pożytek z niego żaden?
Nawet już nie liczyła, ilu łowców przybyło na polanę. Jeden z wampirów najwyraźniej nie zamierzał się cackać, bo w try miga zapełnił całe powietrze owadami. Manuela zasłoniła twarz jedną ręką, a w drugiej nadal na oślep celowała bronią.
Szlag by to.
Postanowiła wykorzystać to owadzie zbiorowisko i zaczęła się wycofywać w stronę przeciwną do wampirów. Przeróżne muchy i osy osiadały na jej ciele, gdzieniegdzie kąsając. Zasłoniła więc szczelniej usta i nos dłonią, zamknęła oczy, po czym przyspieszyła. Byleby się stąd wydostać, zanim coś ją tra…
BRZDĘK.
Jakaś zbłąkana kula grzmotnęła idealnie o lufę pistoletu, przez co wytrąciła go Manueli z ręki. Wampirzyca zatrzymała się na moment, ale nie była nawet w stanie stwierdzić, w którą stronę poleciała broń. Nadgarstek bolał od nagłego szarpnięcia, muchy kąsały coraz natarczywiej, widoczność nadal ssała – nie dałaby rady teraz znaleźć pistoletu. Nie, kiedy wokół znajdowało się mnóstwo łowców.
Była wściekła, że padło akurat na jej broń, ale musiała to zaakceptować. W torebce wciąż miała dwanaście nabojów antywampirzych.
One były ważniejsze niż pistolet. Pistolet łatwiej zdobyć.
Może, jeśli szczęście jej dopisze, nikt z łowców nie zauważy tej broni i zostanie gdzieś na polanie – wtedy będzie mogła po nią wrócić kolejnego dnia.
Na razie jednak chciała się stąd wydostać jak najszybciej i nie być dłużej zamieszana w tę nagłą walkę. Odwróciła się więc w stronę przeciwną do walki i – ciągle chroniąc twarz przed muchami – pobiegła w tamtym kierunku.

Próba ucieczki. Jeżeli MG się zgodzi, to zt.
avatar

Gość
Gość



Powrót do góry Go down

Mostek nad rzeczką - Page 15 Empty Re: Mostek nad rzeczką

Pisanie by Naven Windwalker on Pon Paź 21, 2019 8:47 pm

O matko bosko ile ludu się zleciało no cóż, tego nie przewidział ale w sumie się cieszył na ten obrót spraw gdyż w końcu łowcy coś robią. Jakiś enrike iglesjas podbiegł do nich, coś zaczął gadać, coś bajerować. Naven spojrzał z politowaniem na niego ale jak usłyszał w radiu, że to on dowodzi ugryzł się w wargę, schował dumę i honor w kieszeń po czym potwierdził rozkaz. Wiadomix potem pierdyknie raport i się spruje do Griga choć w sumie tak zdawał sobie teraz sprawę, że oni chyba nie mają do końca pojęcia kim on jest bo ma zasłoniętą twarz. Mniejsza o większość. Na razie skupił się na owadach i tym co do siebie gadają. Serio? romans w takim miejscu, w głowie miał ich ochotę przejebać jak kota dziadek na zetce.
-Przyjąłem.-odpowiedział w stronę Diego który to nakazał wręcz ich nie zabija, a szkoda.
Rozglądał się na przed polu po czym patrzył na ekran na swoim rękawie aby mieć podgląd z góry, choć ciężko było uchwycić sygnatury przez ten rój to zerkał na niego odruchowo aż nagle Esme wybiła go z rytmu. Podał jej o to co prosiła a ta jak nie pierdyknęła w tą zgraję owadów granatem jak to się nie zaczęło hajcować, fajnie.
Jeszcze przed ich pójściem w akcje, złapał rudą z bark.
-Nie rób nic głupiego, bierz ją i zawijaj do auta, dwóch pojedzie z nią tam gdzie trzeba i przy okazji.-wyjął swój granat dymny-wypierdol to jak będziesz już ją maiła, dym was osłoni, my damy ogień, Enrike pokryje flankę a ten co doszedł jedynie pomoże ci ciągnąć ranną.
W pełni spokoju jak zimny robot, w sumie był na akcji logia co nie? tc3 pozdrawiamy.
Skierował swój wzrok na Diego.
-Piorytet ranny, dwóch moich ludzi pojedzie z nią, potem będziemy musieli utrzymać pozycję około godziny, chłopaki wrócą pewnie z wsparciem co nie zmienia faktu, że szykuje się kurewsko długa godzina.
Mniej więcej tak liczył że droga w tą i we w tą tyle może zająć kierowcy. Mniejsza, jeśli Nightwing pojedzie do niego ten będzie mu kazał czekać aż Esme zacznie się wycofywać z rannym aby ten jej pomógł. Chłopaki maja dużo ammuny i fajnego sprzętu dadzą sobie radę. Zwrócił do swoich kolegów w uniformach.
Echo 1 i Echo 2, zabierzecie ranną z pola walki jak już ją tutaj przyrargają, szybka ewakuacja i wracacie z dodatkowym wsparciem bo coś czuję, że się nam zejdzie tutaj. Bądźcie gotowi.-spojrzał na 3-No co się pierdolisz z tym, napierdalaj. Wszyscy-sam wycelował przed pole szukając celu, jeśli pojawi się wampir na celowniku od razu w niego strzeli-OSŁONA OGNIOWA.
Zaklekotały zamki giwer, każdy celował tak aby nie postrzelić z żadnego tutaj obecnych łowców, chłopaki strzelali celnie, szkolenie dawało efekty, teraz już niestety trzeba drzeć mordę aby coś usłyszeć, dobrze niech odwracają uwagę od Diego a Rudej niech robią wsparcie tak aby żadne z tych kiełków nawet się nie wychylił.
I tak miałego focha że nie dowodzi :<

Bot 1 i 2 jeden magazynek
Bot 3 30/150 UKM
Naven oddał zapalający i dym.

_________________
Mostek nad rzeczką - Page 15 345zywn
Naven Windwalker

Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów

Krew : Ludzka AB
Znaki szczególne : Blizny, tatuaże, czerwone oczy.
Zawód : Wolny szczelec
Zajęcia : Brak
Pan/i | Sługa : Gdzieś zniknął jego obserwator.
Magia : Aktywny kamuflaż, Kontrola Trajektorii Lotu Pocisku


https://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 https://vampireknight.forumpl.net/t937-naven

Powrót do góry Go down

Mostek nad rzeczką - Page 15 Empty Re: Mostek nad rzeczką

Pisanie by Gość on Czw Paź 24, 2019 7:59 pm

Nie dane mu było rozwiązać sprawy w bardziej pokojowy sposób. Co prawda wstrzyknięcie środka uspokajającego na siłę w żyły Chunkyego nie należało do przyjemności, ale przynajmniej nie leżałby teraz na trawie z pociskami w torsie, a Zgon nie straciłby swoich protez. Niestety sprawy potoczyły się w najmniej korzystnym dla Hycli wariancie. Zjawienie się pierwszej łowczyni nie oznaczało końca. Kolejne osoby i jednostki otoczyły skrawek parku publicznego i ostrzeliwały wampiry, nawet nieznajomą wampirzycę, która wpierw miała podobne intencje do łowców. Nie pozostawało mu nic innego jak stawienie muru z roju owadów, żeby choć trochę dać sobie czas na ogarnięcie siebie, a zwłaszcza głodnego kolegi. Nie mniej im dłużej trwała konfrontacja z przeciwnikami, tym szala zwycięstwa przechylała się w stronę przybyszy. Pociski latały zewsząd, Zgon unikał tylu strzałów, ile było możliwe. Niestety jedna z kul drasnęła dość mocno sztuczną nogę, przez co raz zachwiał się. Omal nie przypłacił utratą głowy, gdy pocisk minął go przy szybkim przekrzywieniu głowy na lewo. Rój owadów nie robił najwyraźniej takiego wrażenia na łowcach, aby odstraszyć ich lub wstrzymać wymianę ognia. Co więcej - strzelano do żywej zapory. Długowłosy niedługo później oberwał w bark, z którego wyleciała następna chmara owadów. Mimo wszystko nie rzucił rojem bezpośrednio w intruzów, było ich zdecydowanie za dużo i stracił już stanowczo za dużo sił, by stawić czynny opór.
Za chwilę poczuł jedno smagnięcie z bicza łowcy w nogę, który dołączył najpóźniej do potyczki i zajął pozycję za Hyclami. Coraz bardziej osaczony i osłabiony miał problem z określeniem, co powinien zrobić. Starał się nie oddalać za bardzo od kolegi, który stracił przytomność, ale nie mógł zbliżyć się do niego, aby srebrne kule nie mogły przypadkiem sięgnąć leżącego Pracodawcy. Zgon ciągle był pod ostrzałem, kiedy nagle wyskok Rudowłosej zza robaczej kotary zmusił wampira do cofnięcia się od niej i dwójki nieprzytomnych osób. W międzyczasie rzucił okiem, iż krwiopijczyni, która jeszcze parę minut temu samotnie trzymała go na muszce, zdążyła oddalić się od epicentrum. Kiedy Esmeralda była przy rannej dziewczynie, zdawało się, że przestali strzelać. Przynajmniej tak byłoby najrozsądniej, aby nie postrzelić własnej koleżanki. W głowie Zgona jeszcze szumiało od adrenaliny, pędu kul mijających jego uszy, nadmiernego wysiłku. Esmeralda miała go na celowniku, tak jak wsparcie, jakie stworzyli dla niej Diego i Naven oraz Nightwing, chociaż wspomniana trójka miała ograniczoną widoczność od nowo wylęgniętych owadów z ciała wampira. Miało się dobre wrażenie, że rój zagęścił się i otoczył tylko cztery osoby: Chunkyego, Isemay, Esmeraldę i Zgona. Dwóch przytomnych, dwóch nie. Dwa wampiry i dwóch ludzi. Dwóch mężczyzn i dwie kobiety. Puste jak u lalki spojrzenie nie odrywało się od łowczyni, która chciała założyć kajdanki na rękach nieprzytomnego Hycla.
- Zo-...
Nie zdołał z siebie wydusić poprawnego zdania, bo jednocześnie z ust wyleciało około tysiąca latających owadów. Z ran także ulatniały się mięsożerne robactwa. To chwilowe zachłyśnięcie sprawiło, że odczuł wyraźnie skutki strzelaniny i obecność wielu osób, nawet jeśli w tej chwili są zasłonięci przez owady. Zdecydował się jeszcze raz odezwać do łowczyni, która była najbliżej Isemay.
- Weź dziewczynę, ale zostaw wampira... Zostanie rozliczony przez Radę. Obiecuję.
Marna próba negocjacji, lecz nie okazywał agresji wobec pani Green. Najważniejsze było dla niego odbicie kolegi, aby poznać przyczynę ataku na łowczynię. Nie mógł zaufać Oświacie, nie po tym, co tu zaszło. Z jednej strony mogli rzeczywiście być wściekli za ranną kadetkę, jednak zdaniem Zgona zastosowane środki przymusu były przesadzone. Cóż. Jeszcze może okazać się, iż i on zostanie zakuty w kajdany, lecz nie pozwoli już na taką ewentualność. Musiał powiedzieć Przewodniczącemu, co tu miało miejsce, nawet jeśli Chunky nie chciał wmieszać w tę sprawę Głowy Służb Porządkowych. Tylko Ivano byłby zdolny wyciągnąć Hycla z tarapatów. Co więcej mógł zrobić stażysta?

Krwiożerczy rój: 2/3 posty.
avatar

Gość
Gość



Powrót do góry Go down

Mostek nad rzeczką - Page 15 Empty Re: Mostek nad rzeczką

Pisanie by Grigorij on Pią Paź 25, 2019 9:06 pm

Mostek to nie jedyny istniejący skrawek przestrzeni w tej lokacji. Samochód nie zatrzymał się bezpośrednio na nim choć z pewnością uczynienie tego bez uszkodzenia konstrukcji, szczególnie parkując bokiem, byłoby nie lada wyczynem. W każdym razie łowcy mieli z grubsza plan, a przynajmniej tak się wydawało Diego ponieważ zaraz okazało się, że każdy miał inny pogląd na sytuację, inne plany na życie i umieranie. Diego planował poprowadzić Esme po adeptkę jednocześnie ją osłaniając, a zarazem samemu będąc osłanianym. Oczywiście płomiennowłosa piękność uznała, że przejście przez owady na pełnej kurwie było dużo korzystniejszą opcją. No cóż... W każdym razie dzięki owadom Zgon uzyskał nieco czasu. Dość aby odetchnąć po ostrzale. Cóż to był jednak za odpoczynek. Nie dość, że zaledwie kilkanaście sekund to jeszcze w bólu spowodowanym rozrywaniem tkanki. Nie ma to jak mieć nieszczęście posiadania makabrycznych mocy i współpracownika debila. Może łowcy zareagowali ostro. Jednakże jak mieli uczynić gdy co tydzień znikali ludzie, w tym ich członkowie? Co miała pomyśleć kobieta o włosach jak wino widząc zmasakrowane ciało dziewczyny? Profesjonalizm zakończył się tam gdzie Hycel zaatakował brutalnie człowieka. Zgon w tym wszystkim był równie winny co Manuela. Jednakże stał przy niewłaściwym wampirze i próbował go w dodatku bronić. To okazało się dla niego fatalne w skutkach. Aż szkoda wampira. Z drugiej strony nawet uwzględniając to co wydarzyło się później to nie stało się nic o czym jego ciało nie mogłoby zapomnieć.
Zgon chciał ogarnąć swojego towarzysza, ale nie było mu to dane bo oto część jego owadziej świty stanęła w płomieniach by po chwili przeskoczyła przez nie niczym feniks Esmeralda. Zaczął osłaniać się chmarą owadów, lecz oto padły kolejne trzy strzały. Jeden był celny i ugodził go w bok cudem nie naruszając struktury żołądka. Kolejne dwa pociski jedynie zdołał usłyszeć mimo tego dźwięku roju, więc musiały być blisko. Zmusił ponownie owady do posłuszeństwa by oddzielić siebie i dwójkę łowców od reszty co dało efekt. Szeregowy przy karabinie zawahał się znacząco czy strzelać. Wszak wampir zmienił położenie. W dodatku w komunikatorach dało się słyszeć polecenie od Vlada, przynajmniej słyszeli je Naven, jego ludzie i Nightwing. Szeregowiec wystrzelił dwie krótkie serie, a następnie spojrzał na Navena wyczekując dalszych rozkazów. Z kolei Ngihtwing, który był blisko prawie chwycił wampira w objęcia bicza, lecz w momencie wykonania ataku wyfrunęła z organizmu przeciwnika kolejna fala owadów diametralnie zmniejszając widoczność. Przez to trafić nie mógł. nawet zbliżenie się mogło być teraz kłopotliwe bo stwory osiadały na ciele. Manuela z kolei chciała uciec i prawie by się jej to udało gdyby nie te wścibskie dzieciaki Zgon, który objął owadzią kopułą nie tylko siebie i dwójkę łowców, ale też ją. Czemu? Tylko on mógł wiedzieć. Łowcy mający kombinezony jak Esme mogli próbować przebić się prze tę barierę z niewielkim uszczerbkiem na zdrowiu. Jednakże bez osłony... Byłoby to bolesne i mogłoby skończyć się wieloma ranami.


Szczegóły ważne dla uczestników:
Wampiry:
Chunky - leżysz ciężko ranion na granicy przytomności. Choć ostatnie ugryzienie kobiety właśnie zesłało na Was nieszczęście to jednocześnie teraz dawało Ci szanse na regenerację, która mozolnie się rozpoczynał. Działała jednakże zdecydowanie wolniej niż zazwyczaj. Ach pociski antywampirze.
Manuela -  chciałaś uciec, a udało Ci się jedynie jaśniej zaznaczyć, że nie chcesz być blisko starcia i stracić pistolet. Nieźle. Ewakuacje niestety zatrzymała chmara owadów. Im bardziej starałaś się wycofać tym więcej ich było. Enjoy!
Zgon - złe miejsce i zły czas. Łowcy mieli przewagę i powód by jej użyć, a Ty pragnąłeś jedynie pokojowego zakończenia starcia. Dostałeś pociskiem, przez który aż musiałeś na chwilę usiąść, ale dzięki temu nie dosięgnęły Cię kolejne ani seria z karabinu prującego ponownie przez owady. To faktycznie był czas na negocjacje.

Łowcy:
Diego - obmyśliłeś chytry plan i przy tym usiłowałeś adorować Esmeraldę. Podryw 4/10, ale weź tu wymyśl coś ambitnego w środku boju. Wydałeś rozkazy przyjmując swoją pozycję i oczywiście zaraz potem zostały może nie złamane co wykonane inaczej niż planowałeś. Życie.
Esmeralda - wejście smoczycy dokonało się. Owady musiały się ugiąć pod mocą termitu, a Ty miałaś talizman chroniący przed tego rodzaju obrażeniami. Zapewne byłaś z siebie dumna łamiąc jednego dnia tak wiele rozkazów. Oddałaś strzały w kierunku Wampira, który chyba upadł. Trudno było ogarnąć go wzrokiem z powodu coraz gęstszego roju. Gdy dopadłaś do leżącej dwójki założyłaś kajdanki hyclowi. Stan dziewczyny niestety był fatalny.
Isemay - coraz bardziej odpływałaś do krainy snów, aż zasnęłaś. Ogarnęła Cię ciemność jakbyś była w ogromnym i głębokim tunelu. Gdzieś daleko na horyzoncie widzisz światło, któ ekusi swym blaskiem.
Naven i boty - nie w smak Ci było być podkomendnym, ale takie było polecenie dowódcy. Nie musiałeś być z tego zadowolony by umieć wypełnić polecenia. Dlatego sam wydałeś rozkazy i oczekiwałeś na rezultaty. Tymczasem dostałeś komunikat o wezwaniu.
Nightwing - prawie pochwyciłeś przeciwnika, lecz z niego nagle wybuchnęła kolejna fala owadów co zarówno zaskoczyło Cię jak i chwilowo oślepiło. Zaraz potem otrzymałeś komunikat o wezwaniu.

Kolejka:
Byle  Diego i Esme przed Zgonem.


Czas na posty to równo tydzień, do końca 03.11.2019. To walka fabularna więc potem ja dam post bez zbędnych opóźnień, więc zalecam spięcie dupek. Ci o odpiszą po czasie mogą mieć pecha.
Grigorij

Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)

Krew : Ludzka 0
Zawód : Nauczyciel
Zajęcia : Brak
Magia : Magia Krwi


https://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 https://vampireknight.forumpl.net/t1731-grigorij-petrowicz

Powrót do góry Go down

Mostek nad rzeczką - Page 15 Empty Re: Mostek nad rzeczką

Pisanie by Diego on Nie Paź 27, 2019 4:36 pm

Zastanawiam się czy chociaż raz w życiu Esme mogłaby zrobić tak jak jej przykazano. ~
Zawsze po swojemu i mimo, że wykonała rozkaz to zupełnie inaczej niż to sobie zaplanował. Miał iść z nią, zabrać kadetkę i wypierdalać w siną dal, ale Ruda oczywiście stwierdziła, że wejście twarzą w sam środek przebitej osłony to będzie zajebisty pomysł. Mało tego, gdyby to nie wystarczyło to na dodatek bezczelnie stwierdziła to przed samym faktem, mówiąc dowódcy obecnej akcji, że będzie musiał iść na około skoro mają do zrobienia to samo. Nie zdążył zareagować, a ona już pognała. No cholera jasna ~ Diego chociaż przez chwilę był szczęśliwy z rozwoju wydarzeń jaki nastąpił przed tą akcją. Wiadomo, że Naven niechętnie go słuchał, bo pewnie chciał dowodzić całą akcją, ale Grigorij właśnie wybrał Enrique Iglesiasa aby się tym zajął. Co możesz zrobić? Posłuchać Bailando poraz enty? Nic ~ dowodził.
Wszyscy w miarę zastosowali się do poleceń, przez co udalo mu się zdobyć nawet moment na bajerę podczas ferworu walki, którą postawiłbym znacznie lepiej niż 4/10 gdyby dowodzący MG nie był po prostu zazdrosny, o.
Latynos za bardzo nie zwlekał, po prostu pobiegł naookoło omijając owady by dostać się w miejsce gdzie była Esmeralda, bo rozumiem że ta kobieta była zdolna, ale chyba nie potrafiła udzielić pomocy w jednym czasie i walczyć z hyclem, no do cholery! Była medykiem. Medycy trzymają się z tyłu linii, a nie szarżują jakby była niezniszczalna. ~ Krótki zgrzyt zębów i zapierdalanie na około.
Gdy znajdzie się w odpowiedniej pozycji to zwyczajnie wymierzy z dwóch broni do Zgona, ale nie naciśnie spustu, może powinien go skasować? Tak, była to jakaś opcja, ale najpierw chciał zapytać o zdanie Esmeraldy, mimo że to on był dowodzącym to liczył się z opinią Rudej.
-Powoli rozstaw... - spojrzał na na niego z głupim uśmiechem na który był sobie w stanie pozwolić po lekko opadniętej adrenalinie gdy Hycel znajdował się na przegranej pozycji. -nogi i uklęknij, a te kikuty za głowę. Ja pierdole, co za dziwak. - mruknął ostatnie już raczej bardziej pod nosem, ale na tyle że dało się to usłyszeć. Jeden hycel był nieprzytomny, a drugi był na muszce. -Masz również 10 sekund na opuszczenie bariery albo Cię po prostu zabijemy i wpiszemy w kategorie obrona własna. - Diego się raczej nie pierdolił z wampirami, był slużbistą, więc bardzo łatwo było o zarobienie kulki gdyby poczuł tylko taką potrzebę. Trzeba przyznać, że obejście tej bariery zajęło mu trochę czasu, mam nadzieję że nie zdążył nic wykombinować!
-Zabieraj młodą i tego drugiego i wycofaj się do oświaty. Potrzebuje natychmiastowej opieki medycznej, spróbuj podtrzymać ją przy życiu, aż nie znajdziesz kogoś do pomocy. - zwrócił się do Esmeraldy na koniec.
Diego

Diego
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów

Krew : Ludzka AB
Znaki szczególne : Perfekcyjna fryzura od Schwarzkopf
Zawód : Łowca wampirów i kobieciarz (By Esme)
Zajęcia : Brak
Pan/i | Sługa : Najpierw postaw mi obiad :v
Magia : Maska cienia(podstawa) Manipulacja cieniem (średni)


https://vampireknight.forumpl.net/t2764-diego-chavez

Powrót do góry Go down

Mostek nad rzeczką - Page 15 Empty Re: Mostek nad rzeczką

Pisanie by Esmeralda on Nie Paź 27, 2019 7:07 pm

Zadziałało? A jakże! Wykonała polecenie Diego tak jak było jej wygodnie. Plan był prosty i szybki, a celem uratowanie dziewczyny i całkowita pacyfikacja wampirów. Czy idąc na około byłaby szansa dla Isemay? Szczerze w to wątpię. W swoim mniemaniu rudowłosa postąpiła właściwie. Ciut lekkomyślnie i niezrozumiale jak na medyka, ale to była cała ona. Burza. Kombinezon w połączeniu z amuletem zadziałały dokładnie tak jak przewidziała łowczyni. Bardzo szybko znalazła się na drugiej stronie i mogąc sprawnie ocenić sytuację zabrała się za działanie. Kajdanki dla hycla i próba załatania Isemay. Niedługo po pierwszych oględzinach zapewne przybył również Enrique.
- Ten wampir zaatakował człowieka. Zabieramy go na przesłuchanie a później niech rada sądzi go po swojemu. - o ile rzeczywiście dowódca tak prędko odda Chunkiego. W obliczu ostatnich wydarzeń, kiedy to Hiro więził Garrucha, Esmeralda szczerze wątpiła w pobłażanie ze strony dowódcy. Schwytanie wampira na gorącym uczynku było idealnym kontratakiem na bezczelność rady i poczynania przewodniczącego. Zdziwi się, oj tak. A gdy wyjdzie, że Chunky jest HYCLEM. Tak, dobrze czytacie. Hyclem bez powodu atakującym człowieka – wówczas sprawa zrobi się naprawdę poważna.
- Szkoda naboi. - stwierdziła, widząc kątem oka jak Diego się zastanawia. Zgon podobnie jak Manuela bardziej wyglądali na przypadkowych świadków i mediatorów niżeli atakerów, ale póki ich dokładnie nie przesłuchano wszystko było tylko założeniem wynikającym z obserwacji.
Kiedy Diego zajmował się wampirem „od owadów”, Esmeralda walczyła o życie Isemay. Stan dziewczyny był naprawdę krytyczny, co mógłby stwierdzić nawet kominiarz, a co dopiero medyk. Poszarpania, skóry i rany zadane przez wampira były dość rozległe i głębokie. Krew kadetki pokrywała już dużą część podłoża i właśnie przesiąkała przez materiał łowieckich rękawic lekarki.
- Jasna cholera. - szepnęła pod nosem, widząc jak mało zostało czasu. Zdjęła rękawie odrzucając je gdzieś na bok. Mogła po kolei odkażać, uciskać, bandażować. Ale czy miało to sens jeśli w trakcie tych działać dziewczyna najpewniej zdąży się wykrwawić? Nawet najbardziej wprawiony lekarz mógłby mieć problem. Bez znaczenia czy posiadał wieloletnią praktykę, był szybki i skuteczny w swoim fachu.
Esmeralda podjęła decyzję, dlatego lewą rękę przyłożyła do miejsca które wcześniej poszarpał Chunky. Docisnęła dłoń, którą po chwili otoczyła czerwona poświata będąca niczym innym jak kontrolowaniem przepływu krwi. Lekarka chciała zwolnić jej bieg i zatrzymać w ciele tak długo jak będzie to konieczne. Drugą dłonią wyszukała pen z serum feniksa i wykonała iniekcję na prawym ramieniu kadetki.
- Dalej, dalej. Dajesz mała! - przez kilka sekund obserwowała jak płyn rozchodzi się po organizmie poszkodowanej. Było to widoczne zarówno pod skórą jak odczuwalne z pozycji kogoś, kto właśnie miał bezpośredni wpływ na krew drugiej osoby. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Isemay na pewien czas powinna odzyskać witalność, a to z kolei pozwoli na bezpieczny transport do Oświaty. Nim ona i Chunky zostali zabrani, lekarka zabezpieczyła i profilaktycznie zabandażowała najbardziej uszkodzone miejsca.
- Robi się. - jak do cholery ma zabrać rosłego wampira i kadetkę naraz? To dość problematyczne i z boku...komiczne. Kobieta ŚREDNIEGO wzrostu (serio średniego, nie mylmy z niskim) niesie ranną kadetkę i targa za nogę wampira. Ale wyjścia nie było więc jeśli Isemay nie obudzi się po wpływie feniksa, Esmeralda zarzuci ją sobie na ramiona, a Chunkiego weźmie za nogę (uprzednio fundując mu strzałkę z kuszy, żeby przypadkiem łajdak się za szybko nie zregenerował) i zacznie ciągnąć za sobą do auta. Na około i zapewne dość nieśpiesznym tempie. Ale jednak. Wszak raczej nie było tutaj prawdziwych mężczyzn co mogą pomóc!

_________________
Mostek nad rzeczką - Page 15 DZGsF8k
Esmeralda

Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów

Krew : Ludzka 0
Znaki szczególne : Burza rudych włosów, specyficzny zapach krwi (znak dla wampirów)
Zawód : Chirurg, genetyk, toksykolog. Krótko mówiąc - Lekarz / Główny Medyk Oświaty
Magia : Magia krwi (Czarny rytuał, Kontrola Krwi, Krwawe ciernie


https://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green https://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green https://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall

Powrót do góry Go down

Mostek nad rzeczką - Page 15 Empty Re: Mostek nad rzeczką

Pisanie by Nightwing on Wto Paź 29, 2019 2:34 pm

Adrenalina rozeszła się po żyłach Łowcy. Podczas akcji Nightwing był zawsze uważny i skupiony jednak takiego obrotu sprawy się nie spodziewał. Owszem przybył na miejsce i nie czekał na żadne rozkazy tylko od razu zaatakował co okazało się jak widać nie najszczęśliwszym pomysłem to jeszcze później dostał dwa sprzeczne rozkazy. Ale po kolei. Atak jaki wykonał Jurij był potencjalnie niebezpieczny i gdyby trafił byłby skuteczny. Ale niestety nie miał takiego szczęścia. Bicz ześlizgnął się z ciała wampira i uderzył obok w ziemię, a jego oślepił kolejny rój owadów wydobywający się prosto z atakowanego wampira. Zasłonił wiec twarz ręka i zwijając bicz wycofał się na odległość pozwalając mu cokolwiek widzieć. Po czym spokojnie lecz wnikliwie przeanalizował swoją pozycję. Owszem zastanawiał się ja przebic się przez ten rój by unieszkodliwić niebezpieczeństwo zagrażające kadetce oraz wykonać rozkaz dowodzącego akcją. I gdy już miał cokolwiek zrobić do jego uszu doleciał głos Vladislau. Wysłuchał komunikatu stojąc nieruchomo, a oczy coraz mocniej mu się zwężały.
- Szlag by to. – syknął do siebie i jeszcze raz przeanalizował swoją pozycję. Po raz pierwszy musiał się wycofać by wykonać zupełnie inne zadanie. Cóż nie miał wyboru. Rozkaz dowódcy Oświaty był ważniejszy niż rozkaz dowodzącego akcją. NIghtwing westchnął tylko i jeszcze raz spojrzał na cholerny rój.
- Odwołali mnie. Dostałem rozkaz od Dowódcy. Musze się przenieść w inne miejsce. – powiedział i zaczął się wycofywać w stronę zadrzewień, gdzie był ukryty jego kompan. Przyklęknął przy nim. Pogłaskał po łbie i spojrzał w oczy.
- Nic tu po nas przyjacielu. Musimy biec nie mamy czasu do stracenia. – powiedział i zniknął wśród drzew.

[z/t, otrzymany rozkaz od Vladislau o sytuacji w klasztorze.]
Nightwing

Nightwing
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów

Krew : Ludzka AB
Znaki szczególne : Tatuaż na prawym ramieniu, długie, sięgające połowy pleców, czarne włosy, przenikliwe brązowe oczy.
Zawód : Muzyk rockowy, basista w zespole Dark Wings
Zajęcia : Brak
Magia : Uzdrawianie światłem gwiazd, tarcza świetlna, rażenie prądem o niskim napięciu


https://vampireknight.forumpl.net/t4265-jurij-dion-darkhawk#93618 https://vampireknight.forumpl.net/t4271-logan-kyle#93664

Powrót do góry Go down

Mostek nad rzeczką - Page 15 Empty Re: Mostek nad rzeczką

Pisanie by Gość on Pią Lis 01, 2019 9:19 pm

Nie mógł przyznać racji Esmeraldzie, żeby to Oświata najpierw przesłuchiwała Chunkyego. Wiedział, że Grubas jest twardy, ale nikt nie chciałby znaleźć się w obozie wroga. W dodatku dość nieobliczalnego. Niestety ze względu na swój stan zdrowia, dzielącą go odległość od Hycla plus wtargnięcie kolejnego łowcy w rój owadów do epicentrum negocjacji nie był w stanie odbić kolegi. Co gorsza Hiszpan czy inny latynowski macho miał go na muszce i kazał ukorzyć się przed nim. Za co? Za nic. To nie on miał ranę w brzuchu od srebrnych pocisków. To nie on utracił protezy w imię bronienia kumpla, którego nie zdoła uratować od sądu łowców.
Kiedy lekarka reanimowała ranną dziewczynę, został sam na sam z Diego. Tak przynajmniej przypuszczał. Uważał, że Manuela uciekła z miejsca zdarzenia, a nie jest z nimi w ciasnym kokonie z roju owadów, które brzęczały i mocno ograniczały widoczność. Mniejsza o nią, miał przed sobą władczego łowcę, który nie zamierzał bawić się w ugody. Ba, nawet groził śmiercią Hyclowi, który nie atakował nikogo, choć miał ku temu wiele powodów. Do końca wierzył w bezkrwawy kompromis, nawet jak z jego boku ściekała krew od pocisków. Powoli podźwignął się z siadu na nogi, które lekko rozkraczył zgodnie z poleceniem Hiszpana, nawet uniósł kikuty do góry. Takiego upokorzenia dawno nie doświadczał, a ostatnie było czterysta lat temu. Też dokonane przez łowcę. Miał tylko jedno wyjście z tej patowej sytuacji. Był zdany tylko na siebie. Bez żadnego wsparcia, ale i nie mógł dać wsparcia Chunkyemu. Przykra sprawa, ale...
...nie mógł dać się złapać.
Na bank nie będzie odzywać się do kogoś, kto groził i wymachiwał bronią. Nie da mu również powodów do satysfakcji z ustrzelenia wampira. Nie mógł pozwolić na to, aby i on został zabrany do Oświaty. Dla odwrócenia uwagi rzeczywiście spełnił polecenie Diego i zaczął rozpraszać barierę od ziemi. Latające robaki rozwiewały się po reszcie parku omijając łowców bez żadnych uszczerbków na zdrowiu, choć trochę chaotycznie. Nad kierunkiem rozproszenia owadów nie miał wpływu, ale znikały ze ściany. Esmeralda mogła ewakuować się z ranną i nieprzytomnym Hyclem. Jednocześnie był to też ten moment, w którym zdołał przywołać do pamięci jedną lokalizację i wykorzystać drugą, ostatnią moc.
Teleportację.
Wystarczył ułamek sekundy, aby Zgon zniknął z pola widzenia i nawet jego aura nie była wyczuwalna. Musiał być daleko stąd.

Krwiożerczy rój: zatrzymanie mocy pod koniec posta
Teleportacja - próba ucieczki
avatar

Gość
Gość



Powrót do góry Go down

Mostek nad rzeczką - Page 15 Empty Re: Mostek nad rzeczką

Pisanie by Gość on Sob Lis 02, 2019 3:39 pm

Owady kąsały coraz mocniej i Manuela czuła już na całym ciele nieprzyjemne bąble. Podrapała się ręką po swędzącej szyi i odniosła wrażenie, że jej paznokcie rozorały napiętą, pogryzioną skórę, zostawiając na sobą krwawe ślady. Było jej też ciepło, zdecydowanie zbyt ciepło jak na tę porę roku: czuła się, jakby miała gorączkę. Czy te małe gnojki przeniosły na nią jakieś choróbsko?
Trzeba się było stąd wydostać, i to jak najszybciej.
Pierwsza próba spełzła na niczym, w dodatku pozbawiła ją broni, ale Manuela nie miała zamiaru rezygnować. Przeciskanie się przez mur z owadów powodowało tylko nowe rany, ale stanie w miejscu, blisko wszystkich wydarzeń, groziło z kolei oberwaniem od kolejnej zbłąkanej kuli.
Jakieś muchy próbowały dostać się jej do ust i nosa, przez co kobieta musiała wypluć owady i mocno wypuścić powietrze. Zasłoniła twarz szczelniej dłonią. Od tych wszystkich ukąszeń zaczynało jej już się kręcić w głowie. Nie mogła już ocenić, czy oddalała się, czy zbliżała do całej bijatyki.
W którą stronę powinna iść, aby jak najbardziej się stąd oddalić? I czemu te robaki nie chciały jej zostawić?
Nie wiedziała, że po prostu znajdowała się zbyt blisko Zgona, przez co bariera nadal na nią działała. Przez brzęczenie roju słyszała tylko gdzieś w oddali zniekształcone krzyki i odgłosy wystrzałów. Ale skąd dokładnie dochodziły?
Cholera, nie mogła tak po prostu stać i czekać na przypadkową śmierć z ręki łowców!
Robiła niewielkie kroki w randomowym kierunku, aż nagle poczuła w okolicach nóg, że rój zaczął ją opuszczać. Natychmiast podążyła w tę stronę, którą owady uwolniły jako pierwsze – na oślep, nie oddychając, niemal nic nie słysząc i czując tylko bolące rany. Bała się teraz otworzyć oczy czy wciągnąć powietrze – nie chciała, aby jakaś wścibska, krwiożercza mucha znowu próbowała dostać się do jej wnętrzności. Szła więc na ślepo.
Kiedy w końcu poczuła, że robaki zostawił także jej tułów, a następnie szyję i głowę, przyspieszyła, wysunęła przed siebie machinalnie jedną rękę i… napotkała czyjeś ciało.
Zabrała opuchniętą dłoń z twarzy oraz otworzyła w końcu powieki. Zetknęła się oko w oko ze zdziwionym, krwawiącym wampirem, który był sprawcą całego tego brzęczącego roju. Trzymała go za zabandażowane ramię, a po mniej niż sekundzie rzeczywistość wokół nich zaczęła się rozpraszać i oboje przenieśli się w inne miejsce.

Przypadkowa teleportacja razem ze Zgonem. Jeśli MG się zgodzi, to zt. z wampirem. Jeśli nie, to Mańka spróbuje uciec stąd o własnych siłach, więc jeśli MG się zgodzi (>D), zt., ale sama.
avatar

Gość
Gość



Powrót do góry Go down

Mostek nad rzeczką - Page 15 Empty Re: Mostek nad rzeczką

Pisanie by Grigorij on Nie Lis 10, 2019 9:16 pm

Tak to się smutno potoczyło. Nieszczęsny kaleka w postaci Zgona chciał dobrze, ale najwyraźniej wszelkie siły na niebie i ziemi uniemożliwiały mu zrobienie tego co należy. Poczuł się upokorzony i miał ku temu prawo i powody choć zachowanie łowcy było niczym innym jak prewencją. Miał też jednak coś w zanadrzu. Jeszcze jedną moc jakiej łowcy jeszcze nie znali, a szkoda. Może mogliby przeciwdziałać. Wystarczyła chwila. Zaledwie mrugnięcie. I Diego już nie widział nieszczęsnego wampira. Trochę szkoda, ale z drugiej strony dobrze, że nie doszło do czynnego i skutecznego odporu.


Zgon - Jesteś zmęczony i bardzo obolały. Masz wrażenie jakby prócz roju do jakiego jesteś przyzwyczajony w miejsce zranień spowodowanych przez łowczynię wdzierał się kwas. To chyba woda święcona. Jednak udało Ci się uciec. I zemdleć. Możesz pisać w zamku.

Nightwing i Naven - opuścili miejsce walki. Nie dość, że się kończyła to jeszcze zostali wezwani gdzie indziej.

Manuela - niestety nie udało Ci się uciec. Biegłaś na oślep tam gdzie było możliwie najmniej owadów. Tak się składa, że tym miejscem było epicentrum, czyli miejsce pomiędzy znikającym Zgonem, a Diego. Ucieczka jak na razie się nie udała. Być może jednak łowcy będą pod tym względem łaskawi skoro nie brałaś udziału w zajściu... Kto wie.

Co do reszty chyba nie trzeba szczególnych wyjaśnień. Walka skończona, lecz wezwijcie swego narratora jeśli dojdzie do sporu co Manuelą.
Grigorij

Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)

Krew : Ludzka 0
Zawód : Nauczyciel
Zajęcia : Brak
Magia : Magia Krwi


https://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 https://vampireknight.forumpl.net/t1731-grigorij-petrowicz

Powrót do góry Go down

Mostek nad rzeczką - Page 15 Empty Re: Mostek nad rzeczką

Pisanie by Diego on Pon Lis 11, 2019 6:48 pm

Cała akcja zakończyła się częściowym powodzeniem, nawet jeśli liczyć szybki wjazd i szybki wyjazd dwóch łowców i czołgu bojowego z parku ~
Diego był dosyć oszołomiony w momencie gdy miał Zgona na muszce ale temu udało się wymknąć przez użycie jakiejś dziwacznej mocy, a szkoda bo zdecydowanie zrobiłby więcej by go zatrzymać ~ pojmać żywcem taki był cel i jeden z dwóch celów to i tak całkiem niezły wynik, plus chyba udało im się dotrzeć do Isemay na czas. Najważniejsza była w tym momencie kadetka i będzie to zadanie medyczki oświaty która była tutaj głównym atakującym i całkowicie miała do tej pory gdzieś co mówił Diego ~ wykonywała swoją robotę po swojemu, nie można jej zarzucić brak rezultatów, ale można było przyczepić się o niepotrzebne ryzyko.
Diego westchnął cicho gdy Zgon uciekł i od razu zwrócił się do Esmeraldy.
-Czekaj.. Pomogę Ci. - w tym momencie ni z gruchy ni z pietruchy niczym filip z konopii hehe wyskoczyła Manuela próbująca uciec, więc wparowała prosto na Diego z wyciągniętą bronią w powietrzu i znalazła się na celowniku.
-W kolejnym kroku Cię zastrzelę. - zwrócił się dosyć spokojnym głosem do Manueli, a czy wybierze się zatrzymać czy woli zostać podziurawiona to już jej sprawa. Co do Esmeraldy to musiała niestety zabrać się sama z ranną Iską i Chunkym do oświaty ~ Dlaczego, tak a nie inaczej? Otóż jeden to był towarzysz broni, a drugi to był agresor który zaatakował tego towarzysza - a to zostawiało żyda, na którego korzyść na pewno działało to, że ingerował w walkę pomiędzy łowcami a wampirami, ale zdecydowanie nie powinna mieć przy sobie tego rodzaju broni. Skąd to miała? Dlaczego tam była? Po co to wszystko?
Tego już Diego dowie się na indywidualnej rozmowie, co znaczyło, że powinien tutaj zostać i wyjaśnić sytuację, sporządzić raport i przesłać go do dowódcy.
Sięgnął wolną ręką za pasek i rzucił kajdanki blokujące moce pod Manuele, gdyby tylko wiedział, że zamienia się w gołębia to nawet by się nie produkował bo było to całkiem bezsensu, bo ja pierdole jak można mieć tak głupią moc..
-Włóż je i sobie porozmawiamy. Jak będziesz grzeczna to może nawet nie pójdziesz z nami do oświaty. - zbliżył się do Manueli z wyciągnietą bronią i nie schowa jej dopóki kajdanki nie znajdą się na rękach dziewczyny.
Diego

Diego
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów

Krew : Ludzka AB
Znaki szczególne : Perfekcyjna fryzura od Schwarzkopf
Zawód : Łowca wampirów i kobieciarz (By Esme)
Zajęcia : Brak
Pan/i | Sługa : Najpierw postaw mi obiad :v
Magia : Maska cienia(podstawa) Manipulacja cieniem (średni)


https://vampireknight.forumpl.net/t2764-diego-chavez

Powrót do góry Go down

Mostek nad rzeczką - Page 15 Empty Re: Mostek nad rzeczką

Pisanie by Gość on Czw Lis 14, 2019 11:22 pm

Podążyła na oślep w łapska łowców. Dzięki Bogu, że nie była zamieszana w atak na tę biedną, pogryzioną łowczynię – bo Enrique Iglesias w wersji dla ubogich jeszcze strzeliłby jej prosto w głowę bez żadnego pytania.
Otworzyła powieki, gdy robactwo Zgona dało jej w końcu święty spokój – i spotkała się oko w oko z Diego, który mierzył do niej z broni. Łowca najpewniej nie miał pojęcia o jej braku winy, więc Manuela musiała postępować bardzo ostrożnie. Na miły Bóg, dlaczego ją to spotykało? Przecież nie przejawiała nawet najmniejszej agresji wobec człowieka. Więcej! Była gotowa ratować biedną i ranną kadetkę, sprzeciwiając się dwóm silniejszym wampirom!
Nie ruszam się. Stoję spokojnie – oznajmiła powoli, podnosząc pokąsane i gdzieniegdzie zakrwawione ręce.
Robaki Zgona nieźle wymęczyły jej skórę i teraz Manuela prawie na całym ciele miała ugryzienia. Najmniej ucierpiała twarz, którą szczelnie zasłaniała dłońmi, dzięki czemu przynajmniej nie spuchły jej powieki czy usta. Mogła mówić, słyszeć i widzieć bez problemu (a jak wiemy, nie każdy ma takie szczęście w życiu, he). Wszystko ją jednak bolało, a jad owadów osłabiał organizm.
Stała nieruchomo w miejscu, kątem oka obserwując rudowłosą łowczynię, która zajmowała się ranną koleżanką. Cholera, blondi naprawdę mocno oberwała. Oby przeżyła.
Broń Manueli znajdowała się teraz gdzieś w trawie, ale Żydówka jej jeszcze nie dostrzegła. Zresztą w tym momencie, wiadome, nie miała nawet opcji przeszukania okolicy. Postanowiła dobrowolnie oddać się w ręce Diega, aby pokazać łowcom, że jej zamiary były jak najbardziej pokojowe. Ostatnie, na czym jej zależało, to konflikt z Oświatą i bycie ściganą. O, nie. Manuela miała inne priorytety w życiu.
Zresztą naprawdę szanowała ludzi i nie chciała ich krzywdzić. Była przykładnym, współpracującym wampirem.
Zacisnęła wąsko usta, kiedy w jej rękach wylądowały kajdanki, ale nie zaprotestowała. Powoli nałożyła je na nadgarstki. Wiedziała, że miały na celu wyłącznie zablokowanie jej jednej mocy (ale za to jakiej zajebistej!), niemniej poczuła się niekomfortowo. Takie zabawki przypominały jej obóz.
Nie jestem w żaden sposób powiązana z tymi wampirami. Nie znam ich. – Postanowiła zacząć pierwsza, aby nie przedłużać. – Wiem, że to trudne do uwierzenia, ale chciałam pomóc waszej… znajomej. – Wskazała ruchem głowy na miejsce, gdzie wcześniej leżała ranna Iśka. – Przechodziłam tutaj przypadkiem i zauważyłam, że ją krzywdzą. Nie znoszę czegoś takiego.
Brzmiało dziwnie, zwłaszcza gdy wypowiadała to wampirzyca na miejscu zbrodni, a przesłuchiwał ją łowca, ale cóż, taka prawda. Byleby tylko Diego poskładał wszystko do kupy i sam doszedł do wniosku, że faktycznie – Manuela od początku znajdowała się zbyt daleko od oprawców, aby mogła być jednym z nich.
avatar

Gość
Gość



Powrót do góry Go down

Mostek nad rzeczką - Page 15 Empty Re: Mostek nad rzeczką

Pisanie by Esmeralda on Sob Lis 16, 2019 5:50 pm

Miejsce dawnej walki powoli pozbywało się z bzyczących przyjaciół Zgona, a wszystkie zagrażające  łowcom jednostki uciekły albo zostały w jakiś sposób spacyfikowane. Ku zaskoczeniu większości nie pojawił się już nikt, nawet pies z kulawą nogą. Żadnych gapiów, monitoringów osiedlowych ani zwabionych dźwiękami wampirzych straży. Mogła to być jednak kwestia czasu bo jeden z wampirów uciekł. Rozpłynął się w powietrzu, pognał w siną dal – najpewniej niosąc wiadomość swojemu zwierzchnikowi. Esmeralda nie miała już nic do roboty, bo Diego mimo początkowych chęci do pomocy, jak zwykle działał na kobiety jak magnes. Rudowłosa odwróciła się widząc jego „starcie” z Manuelą i tylko pokręciła głową psiocząc na latynosa w myślach.
- Zgarniaj ją i jedziemy. Pamiętaj, że jesteś na służbie. - wspomniała na odchodne mając nadzieję, że gorące latino cojones nie pociągną go w dół, gdy tylko przyjdzie mu przez chwilę zostać sam na sam z kobietą.
Zapakowała do samochodu Chunkiego i Isemay, oczywiście odpowiednio zabezpieczając ich przed podróżą.
- Potrzebne auto. Wysyłam namiary. - postanowiła powiadomić Oświatę o konieczności przyjechania po Diego. Nie będzie przecież wracał z wampirzycą pieszo. Rzucając łowcy ostatnie spojrzenie odpaliła samochód i pojechała prosto do Oświaty.

ZT dla Esme, Isemay oraz Chunkiego.

_________________
Mostek nad rzeczką - Page 15 DZGsF8k
Esmeralda

Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów

Krew : Ludzka 0
Znaki szczególne : Burza rudych włosów, specyficzny zapach krwi (znak dla wampirów)
Zawód : Chirurg, genetyk, toksykolog. Krótko mówiąc - Lekarz / Główny Medyk Oświaty
Magia : Magia krwi (Czarny rytuał, Kontrola Krwi, Krwawe ciernie


https://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green https://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green https://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall

Powrót do góry Go down

Mostek nad rzeczką - Page 15 Empty Re: Mostek nad rzeczką

Pisanie by Diego on Nie Lis 17, 2019 12:14 am

Esmeralda miała w naturze zbytnio przesadzać! To, że dziewczyna była przed nim bezbronna niczym księżniczka  w najwyższej wieży i na dodatek miała na sobie kajdanki to nie znaczy, że zaraz zacznie myśleć mniejszą główką... Chociaż z drugiej strony. ~ oczywiście, że się do niej uśmiechnął szeroko w naturalny dla siebie sposób i spojrzał na Veronice, kręcąc głową.
-Nigdy o tym nie zapominam. - powiedział i wrócił wzrokiem do Manueli, która ubrała na siebie kajdanki nie szukajac zwady, a tylko grzecznie wykonała rozkazy. Mieli z pewnością do pogadania ze sobą na tematy ważne i ważniejsze. Przedewszystkim to interesowała go broń i kule które miała przy sobie, a następną z tych rzeczy było zaproszenie na kolacje, to znaczy co? Przejęzyczyłem się.
Diego opuścił dopiero gdy zobaczył, że Esmeralda oddaliła się bezpiecznie wraz z kadetką, której życie było tutaj najważniejsze. Wepchnął ją za gnata za pasek od spodni z tyłu, drugiego tak samo i rozmasował nadgarstek jakby to on miał na sobie kajdanki. Następnie uniósł wzrok do góry i zobaczył zwisający kosmyk włosów, który szybko palcami przeczesał do tyłu i wkomponował go idealnie w resztę nieskazitelnej fryzury od Schwarzkopf.
Latynos uśmiechał się do niej radośnie, można było zapomnieć, że przed chwilą mierzył do niej z broni antywampizrej i kazał jej założyć kajdanki na nadgarstki. Mogła ich nie lubić, ale to dlatego, że nie spędziła z nim wystarczająco dużo czasu. Roleplay z kajdankami i od razu miłość. Game, motherfucker.
-Słuchaj, w tym całym ferworze było trudno cokolwiek zobaczyć, ale nie widziałem Cię broniącej tego skurwiela i drugiego, więc co tutaj robisz? Po drugie.. - zrobił parę kroków do przodu by podejść w miejsce gdzie stała Manuela z początku, skąd przyszła ! Tam na ziemi podniósł pistolet i nacisnął przycisk by zwolnić magazynek.
-Wiesz, że zwykła broń gówno robi wampirom, chyba że... - magazynek wpadł mu do ręki i podrzucił go w górę, by złapać drugą. TAKI BYŁ ZRĘCZNY.  -Chyba, że jest napakowany czymś czym nie powinien być. Coraz więcej w tym mieście gnojków porusza się z bronią której nie powinno mieć. Tym razem trafiło na całkiem śliczną indywidualność. - westchnął głęboko ~ tak jak mówił. Przypuszczenia się sprawdziły.
-Jak na moje oko to dosyć nielegalna broń w Twoim posiadaniu, więc zacznijmy od początku. Jestem Diego, to spotkanie może skończyć się w dwa sposoby. Przedstaw mi swoje z pewnością piękne imię i powiedz mi na sam początek, co tu robiłaś? - przechylił głowę z uśmiechem, wskazując na ziemie do Manueli. Jeśli go zrozumie to po prostu przycupnie sobie na trawce jak na pikniku a Diego naprzeciwko niej. ~ przyjazna atmosfera. Gdyby miał koc to mogliby się całować :V
Diego

Diego
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów

Krew : Ludzka AB
Znaki szczególne : Perfekcyjna fryzura od Schwarzkopf
Zawód : Łowca wampirów i kobieciarz (By Esme)
Zajęcia : Brak
Pan/i | Sługa : Najpierw postaw mi obiad :v
Magia : Maska cienia(podstawa) Manipulacja cieniem (średni)


https://vampireknight.forumpl.net/t2764-diego-chavez

Powrót do góry Go down

Mostek nad rzeczką - Page 15 Empty Re: Mostek nad rzeczką

Pisanie by Gość on Pon Lis 18, 2019 6:55 pm

Manueli nie było do śmiechu, więc nie odwzajemniała radości łowcy. Stała po prostu nieruchomo, przybierając kamienną twarz. Była potulna i się nie szamotała, ale nie miała zamiaru spoufalać się z łowcą. Wiedziała, że w całej tej sytuacji nie było ani trochę jej winy – chciała więc jedynie wyjaśnić nieporozumienie i zyskać święty spokój. O ile Pan Latynos na to przystanie i nie będzie się upierał, że Manuela współpracowała z tamtą dwójką agresywnych wampirzysk.
Obserwowała uważnie każdy jego ruch, gdy chował pistolet, poprawiał jakże nienaganną fryzurę oraz od niechcenia rozmasowywał nadgarstki. Ją samą aż zaświerzbiły dłonie od nieprzyjemnego metalu i musiała postrzelać trochę palcami, aby sobie psychicznie ulżyć.
Jasna cholera, oby nie kazał jej długo tego nosić.
Jak mówiłam, znalazłam się tu przypadkiem. Pewnie widzisz, że nie jestem rodowitą Japonką – nie znam Yokohamy i nieraz przechadzam się po różnych miejscach. – Wymownie wskazała skutymi dłońmi na swoje ciało. Miała europejską urodę i europejski akcent. Nie ma bata, żeby ktokolwiek pomylił ją z Japonką. – Poczułam z daleka krew, więc postanowiłam sprawdzić, co się dzieje. I nie, nie chciałam się załapać na darmowy posiłek – westchnęła, na wszelki wypadek uprzedzając pytanie. – Nie jadam ludzi. Nie krzywdzę ich. Sama kiedyś byłam człowiekiem.
Opowiadała o tym wszystkim, a łowca chodził wokół, nadal szeroko uśmiechnięty i pewny siebie. W końcu ukucnął w jednym miejscu i coś podniósł.
Jej pistolet z nabojami antywampirzymi.
Manuela wypuściła głośno powietrze. No tak – posiadanie tej broni nie stawiało jej w jasnym świetle. W końcu wampiry nie powinny mieć podobnych rzeczy. Nawet jeśli to oznaczało, że same wolą tłuc się raczej z wampirami, a nie z ludźmi – nie?
Ale za samo posiadanie pojedynczego pistoletu chyba nie zamykają w więzieniu? Litości – przecież Manuela nawet przez sekundę nie była agresywna.
W milczeniu obserwowała, jak rozbroił pistolet i przyglądał się nabojom. Usilnie też ignorowała jego próby flirtu. Dobrze wiedziała, że pozornie miły łowca czy wampir tak naprawdę może okazać się groszy od takiego, który jawnie okazuje swoje niezadowolenie i złość.
Manuela – odpowiedziała cicho. Kolejny niejapoński fragment jej osobowości. – Przyjrzyj się broni. Ma rosyjskie oznaczenia. Tam ją zdobyłam. Pochodzę zresztą z okolic – wyjaśniła i z niechęcią przykucnęła na trawie, nieco dalej, niż zasugerował Diego. – Bynajmniej nie potrzebuję jej do krzywdzenia ludzi czy łowców. Tak się niefortunnie złożyło, że jestem wampirem, który sam prędzej wymaga ochrony niż pali się do ataku – burknęła, chociaż nie miała zamiaru opowiadać łowcy, że ma tak zajebistą i użyteczną moc jak przemiana w gołębia.
Białego gołębia, żeby uściślić.
Gdyby nie fakt, że po prostu nie chciała na mostku zostawiać broni i antywampirzych pocisków, pewnie już dawno spróbowałaby stąd odlecieć. Ale cóż – ma teraz karę za swoje dobre intencje i za to, że chciała zatrzymać przy sobie swoje rzeczy.
Wiem, że to brzmi dla ciebie dziwnie, bo w końcu jestem wampirem, a ty człowiekiem, ale naprawdę chciałam pomóc tamtej dziewczynie. Dobrze wiem, co czuła. Sama przechodziłam w życiu przez gorsze piekło. Zaczęła się drapać po nadgarstkach, bo ukąszenia po owadach dawały o sobie coraz natarczywiej znać. – Domyślam się, że zarekwirujesz pistolet?
avatar

Gość
Gość



Powrót do góry Go down

Mostek nad rzeczką - Page 15 Empty Re: Mostek nad rzeczką

Pisanie by Diego on Pon Lis 18, 2019 11:43 pm

Może nie było jej za bardzo do śmiechu, ale Diego bawił się przy niej wyśmienicie, w końcu była kobietą, więc rozmawiało mu się znacznie lepiej niż z nie jednym facetem, może nie podzielała tego optymizmu, ale mając tak wielkie ego jak latynos nie było mowy, żeby mógł to w jakimś stopniu zrozumieć. Nie znasz najstarszej zagrywki na świecie? Mandacik? A może mogę zrobić coś w zamian ~ Nie no, oglądałem za dużo filmów pornograficznych, mała dekoncentracja.
Diego pokiwał głową na boki i wcale nie tracił swojego wielkiego entuzjazmu, spokojnie zamierzał jej wysłuchać, a czy jej uwierzy to już zależało tylko od tego czy faktycznie będzie tak zapatrzony na jej buźkę i skupiony na próbach flirtu niż na swojej pracy ~ musiała mówić z sensem, bo łatwo go rozproszyć, ale nie chciała by zyskał pełne skupienie.
-No to mamy coś wspólnego, skąd pochodzisz? - a jebał pies tą robotę, to było zdecydowanie lepsze pytanie aby zagadać na temat miejsca pochodzenia i zebrania informacji na temat jej korzeni.
Na kolejne słowa Diego jedynie się uśmiechnął, faktycznie nie traktował ją jako zagrożenie i wcale nie miał ochoty jej zabierać ze sobą. Nie podejrzewał ją również o współpracę z tamtymi wampirami, po prostu był ciekawy skąd miała tą broń. Wszystko kręciło się głównie wokół tego i jeśli wymyśli odpowiednią historyjkę nie powinna mieć wielu trudności z uzyskaniem wolności, ale może nim to zastąpi to jednak dałaby się skusić na kawę i kawałek Enrique? Nie? No dobra.
W głowie jedynie notował sobie najważniejsze informacje. Manuela, krew D.
-Nie chciałabyś powrócić do człowieczeństwa? Z postępem technologii oraz umiejętności łowców teraz to możliwe. Mógłbym trzymać Cię bezpiecznie za rękę przez cały ten czas. - Iglesias, Staph it. Twój akcent może działa na europejki po mniejszych przejściach, ta była całkowicie poza zasięgiem, ale on przecież nie mógł tego wiedzieć.
Kolejna porcja ważnych informacji. Manuela, krew D, Broń pochodzenia rosyjskiego. Czyżby powiązana z napływem broni o podobnych oznaczeniach w ostatnim czasie? Całkiem możliwe.
-Potrafię to zrozumieć, dlatego powinnaś pójść ze mną i powrócić do człowieczeństwa, wtedy będziemy mogli Cię obronić, bo będąc wampirzycą nigdy nie wiesz co Cię czeka, podlegasz radzie i w końcu Cię znajdą, a jeśli złapaliby Cię z bronią anty wampirzą to zginęłabyś na miejscu. Tych dwoje.. to właśnie psy rady. Nie uważasz, że będziesz bezpieczniejsza wśród swoich? - podryw na silnego łowce który mógł ją obronić? Czego chcieć więcej!?
Nie oddam Ci broni, może narobić Ci więcej kłopotów niż pomóc. - oczywiście nie wiedział o personalnej vendettcie Manueli, więc naturalne że pomyślał w ten sposób, przez znacznie węższą perspektywę.
-Na terenie Rosji działa oświata łowiecka, jestem pewien, że nikt spoza oświaty nie położyłby łap na takiej broni, więc albo mnie próbujesz okłamać, albo masz przyjaciół w oświacie, którzy chcieli Ci dać taką broń, co oczywiście będziesz musiała mi powiedzieć, przejść się ze mną do bezpiecznego miejsca i skontaktujemy się z Rosjanami na potwierdzenie Twoich zeznań. Chyba, że coś pominęłaś? - Nie wierzył jej, za mało rozproszony naturalnym pięknem latynos zaczął zadawać pytania, czy to działało na jej korzyść? Oj nie, na razie nie był nachalny, ale w którymś momencie wstał by rozprostować plecy i zrobił krok w stronę Manueli. Uśmiech na twarzy pozostawał, ale w jego oczach pojawiło się większe skupienie.
Diego

Diego
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów

Krew : Ludzka AB
Znaki szczególne : Perfekcyjna fryzura od Schwarzkopf
Zawód : Łowca wampirów i kobieciarz (By Esme)
Zajęcia : Brak
Pan/i | Sługa : Najpierw postaw mi obiad :v
Magia : Maska cienia(podstawa) Manipulacja cieniem (średni)


https://vampireknight.forumpl.net/t2764-diego-chavez

Powrót do góry Go down

Mostek nad rzeczką - Page 15 Empty Re: Mostek nad rzeczką

Pisanie by Gość on Sro Lis 20, 2019 7:33 pm

Diego ewidentnie miał ochotę pohasać sobie po okolicznej trawce (albo w ogóle czymkolwiek), jednak Manuela miała inne priorytety w życiu. Obecnie chciała tylko się stąd wydostać i odzyskać wolność, a nie wymieniać się uprzejmościami.
Z Europy Środkowej – mruknęła tylko, bo nie chciało jej się opowiadać o Polsce. Diego też definitywnie nie był Japończykiem, wyglądał, jakby miał zachodnie korzenie.
Hiszpan? Włoch? A może nawet ktoś z Ameryki?
W każdym razie raczej ma gdzieś Polskę i kraje Środka.
Szkoda, że jak na złość jakiś strzał musiał jej wybić z ręki broń. Gdyby ją zawczasu schowała albo w ogóle, kutwa, nie wyjmowała, to to spotkanie mogłoby już dawno się skończyć i każde z nich ruszyłoby w swoją stronę. Manueli nie pasowało, że Diego tak interesował się pistoletem (a raczej antywampirzymi nabojami), bo nie chciała go tracić, ale – z drugiej strony wolała mieć wolność, a nie użerać się z Oświatą, o której niewiele wiedziała i która w ogóle jej nie obchodziła.
Zmarszczyła niespokojnie brwi, kiedy wspomniał o jej powrocie do człowieczeństwa. Co? To niby miało być możliwe? Nie słyszała jeszcze o krwiopijcy, który zamieniłby się w zwykłego człowieka, Andre nigdy jej o czymś takim nie wspomniał. Przemiana w wampira – to tak, spotkała na swojej drodze niejedną taką osobę. Ale w człowieka?
Nawet gdyby to było możliwe – co jej po człowieczeństwie po tych wszystkich latach? Dla niej liczyło się tylko jedno: dopaść pewną osobę, zemścić się i wreszcie umrzeć.
Nie, dziękuję za propozycję. Przywykłam już do wampirzego ciała. – Potrzymać za rękę? Jasne. Daj rękę, a weźmie… No, całą resztę. Typowy Iglesias z Erazmusa. – Choć nie ukrywam, że nie wiedziałam o takiej możliwości. Ale tak długo już jestem wampirem, że nie uważam, abym ponownie mogła być człowiekiem, przykro mi. Rada z kolei nie ma powodu, aby mnie szukać. Zwłaszcza teraz – odpowiedziała, wskazując dłońmi na pistolet, który trzymał Diego. – Chociaż to miłe, że oferujecie niektórym wampirom… obronę.
Skoro już nie posiadała spluwy, to była wzorowym wampirem nie tylko według Oświaty, ale i według Rady. Żyć, nie umierać, nic jej nie groziło. Chociaż Manuela tego nie doceniała i raczej nie przejmowała się swoim bezpieczeństwem. W zasadzie po słowach Diego stwierdziła, że dogadanie się z Radą, aby uzyskać jakieś informacje o Fergalu, nie było najgorszym pomysłem.
Bo skoro Zaren najpewniej już ją porzucił, to sama musiała sobie radzić, prawda?
Westchnęła głośno, kiedy odmówił jej oddania broni, ale nie mogła protestować. Nie zdobyła jej legalnie, więc hasta la vista, pistolecie.
Będzie musiała kupić gdzieś nowy, gdy zdobędzie pewność, że łowcy się nią nie interesują. Podejrzewała, że od dzisiaj przez jakiś czas będą mogli chcieć ją obserwować.
Nie, nie mam broni od Oświaty – odpowiedziała mu, podrywając się nagle, gdy zaczął się zbliżać. Nie miała zamiaru siedzieć tuż pod nim. Cofnęła się powoli o parę kroków, aby wyraźnie zaznaczyć, że woli nie skracać tego dystansu. – W Rosji działa jednak kilka mafii – dodała w końcu cicho. Nie musiała uściślać – była tylko jedna rosyjska mafia, która próbowała przedostać się na japoński rynek. Przy odrobinie chęci i rozumu łowcy na pewno to już odkryli. – Choć nie wiem, kto dokładnie w nich odpowiada za nabywanie takiej broni. Nie znam szczegółów. – Umilkła na chwilę. – Myślę jednak, że sami bez problemu się dowiecie. Na pewno macie kontakty do rosyjskiej Oświaty, a oni pewnie wiedzą więcej.
Uniosła pokojowo ręce, a następnie wysunęła je znacząco w jego stronę. Skóra bolała i swędziała ją już niemiłosiernie – chciała mieć wreszcie wolne dłonie, aby móc zająć się ugryzieniami owadów. Zresztą naprawdę nic nie zrobiła. Posiadanie nielegalnej broni, którą właśnie oddała, nie kwalifikowało do zamykania w więzieniu.
To co, panie Diego? Może jednak już dość tych kajdanek?
avatar

Gość
Gość



Powrót do góry Go down

Mostek nad rzeczką - Page 15 Empty Re: Mostek nad rzeczką

Pisanie by Diego on Sro Lis 20, 2019 10:43 pm

Diego miał zawsze ochotę pohasać sobie nawet i w trawce, wcale by mu to jakoś bardzo nie przeszkadzało, ale jednak musiało do niego dotrzeć w końcu, że Manuela nie była zainteresowana, no cóż JEJ STRATA. Miał na oku niejedną więc może z następną pójdzie trochę lepiej, ale wracając do sytuacji która miała tutaj miejsce, to faktycznie nie można za wiele zarzucić Mańce. Nie była przeciwnikiem i nie była żadnym zagrożeniem ani dla Diego ani dla potencjalnych cywili, Latynos miał zamiar ją wypuścić, ale przez chwilę niech sobie posiedzi w kajdankach i posłucha historii życia skoro zignorowała jego podryw.
Europa środkowa? No cóż, na geografii to on się za bardzo nie znał, wiedział gdzie leży Anglia, Rosja i Hiszpania, na cholerę mu więcej? Hiszpan przechylił głowę w zainteresowaniu i odpowiedział jej uśmiechem.
Diego zebrał sobie w głowie wystarczająco dużo aby sporządzić raport po czym podszedł do niej, nieważne jak była szybka i złapał ją za ręce rozpinajac jej kajdanki z uśmiechem.
-Szkoda, ale to Twój wybór. Tak, wiem o takiej broni, wiem nawet kogo szukać. - odszedł od niej na dwa kroki do tylu i po prostu wzruszył ramionami, olała jego zaloty to nie będzie tracił więcej siły.
-Zapisz jeszcze swoje imię i nazwisko w tym notesie. - podał jej notes i puśćił jej oczko.
-Za numer telefonu się nie obrażę, ale potrzebne mi to do raportu. Tak szczerze nie chce mi się wypytywać Cię o Mafię, bo jeśli mówimy o tej samej mafii z Rosji w tym mieście to wiem, że jej kapitan się nie pierdoli, a z tego co słyszałem... dogadał się z moim szefem, nie znam szczegółów. - Diego papla jak dziewczyna, zdarza mu się. Poprawi włosy i zaczesze je do tyłu dłońmi oraz poczeka na rozpiskę pod tytułem Manuela Sojka.
-Chociaż Cię odprowadzę kawałek i nie przyjmuje, że nie. - kiwnął do Mańki głową i oboje wyjdą z parku, a następnie pójdą w swoje strony. On pójdzie przygotować raport, a ona ~ pójdzie do kamienicy której rzekomo nie ma.

2x zt
Diego

Diego
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów

Krew : Ludzka AB
Znaki szczególne : Perfekcyjna fryzura od Schwarzkopf
Zawód : Łowca wampirów i kobieciarz (By Esme)
Zajęcia : Brak
Pan/i | Sługa : Najpierw postaw mi obiad :v
Magia : Maska cienia(podstawa) Manipulacja cieniem (średni)


https://vampireknight.forumpl.net/t2764-diego-chavez

Powrót do góry Go down

Mostek nad rzeczką - Page 15 Empty Re: Mostek nad rzeczką

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content



Powrót do góry Go down

Strona 15 z 15 Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach