IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Trudne Sprawy ~

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Ethan
Ethan
Ethan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 151


PisanieTemat: Trudne Sprawy ~   Sob Lip 23, 2016 10:24 pm

Ethan po załatwieniu kilku spraw, paru telefonach do Lucasa i po podpisaniu i przejrzeniu masy papierów, w końcu - o dziwo! stwierdził, że ma WOLNĄ CHWILĘ. Tak jest, przyjemna rzecz zwłaszcza, że jakiś czas temu dość paskudnie olał wszystkie obowiązki, także te uderzyły w niego w końcu ze zdwojoną siłą. Można by rzec, że pierdzielnęły go w twarz z pół obrotu, więc z rezygnacją zabrał się za nie. Gdy w końcu skończył to odetchnął z wielką ulgą, polazł pod prysznic, ubrał się, a potem stwierdził, że jest odpowiednia pora (a jaka nie jest?) na szklankę czegoś mocniejszego i na spotkanie z młodym Asmodeyem. Napisał do niego wiadomość podając czas i miejsce, po czym wsiadł do auta i za jakiś czas dojechał nie spiesząc się zbytnio, by nie czekać długo. Nie bardzo wierzył, iż chodzi o zwykłą ochotę na wódkę, w towarzystwie dobrej krwi. A jeśli zależałoby im na zacieśnianiu rodowych znajomości - spotkałby się z nim zapewne Kain. Dojechał więc na miejsce w nowo powstałej nocnej dzielnicy, po czym ruszył w stronę pubu, który wyglądał w miarę przyzwoicie jak na szlachetne standardy.
Wszedł do środka, usiadł przy stoliku w najbardziej prywatnej części, a po chwili, gdy kelner dość szybko pojawił się by przyjąć zamówienie - poprosił o szklankę whiskey, z niedużą ilością lodu. Wyciągnął nowy telefon i w czasie oczekiwania postanowił spróbować rozpracować niektóre funkcje. Jeśli chodzi o nowinki medyczne był bardzo zaawansowany, jednakże telefony, tablety, komputery i inne smart watche (nie był pewien, czy to właśnie tak się nazywa) sprawiały mu nieznaczne problemy. Konflikt pokoleń, można by rzec.
Szybko otrzymał swoje zamówienie, a kelner odszedł kłaniając się nisko i starając zwracać na siebie jak najmniejszą uwagę, by nie przeszkadzać szlachetnemu. Eth wziął łyka, dalej zastanawiając się nad funkcją rysika. Na co to komu tak w ogóle?

_________________
Powrót do góry Go down
Mihail
Vindicta
Vindicta
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2673-mihai-belial-vlad-v-dracula#57132 http://vampireknight.forumpl.net/t2686-mihail http://vampireknight.forumpl.net/t2700-mihail#57694 http://vampireknight.forumpl.net/t2701-mihail#57695
Zarejestrował/a : 29/06/2016
Liczba postów : 142


PisanieTemat: Re: Trudne Sprawy ~   Nie Lip 24, 2016 5:49 pm

Zaraz po otrzymaniu wiadomości zwrotnej na temat miejsca i czasu spotkania, Mihail przebrał się. Zrzucił z siebie swój granatowy garnitur w paski, krawat, koszulę i wszystko. To właśnie ta pora, aby nieco rozluźnić swój strój, nadal pozostając dość eleganckim. Założył na siebie czarne, garniturowe spodnie, wypastowane buty ze skóry. Kilka dodatków takich jak zegarek, sygnet rodu, czy wiecznie założone kolczyki, te w uszach i ten w języku. Zarzucił na siebie śnieżnobiałą koszulę, idealnie komponującą się z burzą włosów. Wpuścił ją w spodnie, zapinając prawie wszystkie guziki, ostatni pod samą szyją zostawił rozpięty. Na niej zapiął bordową kamizelkę, z dwoma guzikami. Wszystkie potrzebne dla siebie rzeczy wrzucił do skórzanej torby, którą przewiesił przez ramię, aby na wszelki wypadek mieć telefon, fajki, zapalniczkę i inne pierdoły. Bo przecież nie będzie nosił tego w kieszeniach, jakby to wyglądało. Cały zestaw ubrań jest idealnie dopasowany do jego ciała, a niepotrzebne pierdoły w kieszeniach wypychałyby wszystko i zniekształcały nienaganną sylwetkę. Jak się prezentować, to tylko w pozytywnym sensie.
Swoją drogą... Dobrze, że Mihi nie wie, że Ethan jest takim niedowiarkiem. Wszak postanowił się z spotkać z Moreau nie mając jakiegoś specjalnego celu, raczej kwestia znudzenia w nowym mieście i braku bliskich znajomych z którymi mógłby wyjść na miasto. A co go podkusiło do odezwania się w tej sprawie do niego? Do wampira, który po świecie stąpa kilka, jak nie kilkanaście wieków. Do osoby, która Mihaila z czystym sumieniem może nazywać bachorem. Fakt, jest możliwość, że Mihi chciałby zrobić miłą niespodziankę bratu, pozyskać pozytywny kontakt właśnie z rodem szlachetnego wampira, działając tylko i wyłącznie na własną rękę. Czyżby chciał dojrzeć? Pokazać, że prócz swojej brutalności i wielu innych negatywnych cech, jest w stanie poprowadzić z kimś normalną, kulturalną rozmowę? Nie wiadomo co się kryje w głowie białowłosego, jednakże można być pewnym, że nie ma to głębszego sensu, a wszystko raczej zostało przedstawione w smsie, nie mając złych zamiarów.
Udał się na spotkanie pieszo, nie miał daleko ze swojego apartamentu, a za samochodami nie przepada, aby brać taksówkę, czy dzwonić po jakiegoś podwładnego tylko po to, aby podrzucił jego zacne cztery litery. Jedyne co, to podesłał wiadomość do bliskiego przyjaciela, że nie musi się martwić jego nieobecnością w apartamencie, bo ma zamiar miło spędzić czas.
Po wejściu do lokalu, spróbował namierzyć swojego dzisiejszego towarzysza, zaraz udając się w jego kierunku. Zmierzwił grzywę swoją dłonią, mijając przy okazji kelnerkę, która z wielką chęcią obejrzała się zanim, racząc się delikatną wonią perfum zmieszaną z papierosami, zapachem który unosił się z jego ciała z wielką lekkością. Nigdy nie przesadzał z perfumami, nie znosił jak od kogoś było czuć na dwa metry zapach, było to grubą przesadą. Cóż. Podał prawą rękę Ethanowi na przywitanie, robiąc przy okazji delikatny ukłon, tym samym oddając mu szacunek, który należał mu się chociażby z samego faktu bycia szlachetnie urodzonym. Szkoda, że Mihi stracił ten zaszczyt przez popieprzonego ojczulka, well.
- Witaj. Wybacz jeśli zabieram czas, ale naprawdę niewiele osób zdążyłem poznać w Japonii, nie mając z kim wyjść gdziekolwiek.
Kulturalny, miły? Co tu się stało z naszym Asmodey'em!? Normalnie jakby w tym momencie siedział tu ktoś z jego znajomych to przecierałby swoje oczy, nie wierząc zupełnie, bo akurat ten widok jest dość rzadko spotykany. Przewiesił swoją torbę na wieszaku, który znajdował się obok i zasiadł po drugiej stronie stolika, naprzeciwko Moreau. Na kelnera również nie musiał zbyt długo czekać, wszak ten dość szybko przyszedł. Mihail nie zdążył nawet podnieść ręki w geście proszącym o przybycie.
- Hennessy paradis, podwójna porcja, bez lodu.
Pracownik lokalu zanotował krótkie zamówienie w swojej głowie, a po chwili wrócił trzymając szklaneczkę pysznego koniaczku, stawiając przed wampirem. Mihi pochylił lekko głowę w geście, że to wszystko, a kelner z czystym sumieniem oddalił się od miejsca w którym zasiadła dwójka wampierzów.
Belial wbił swoje szare ślepiska w Ethana, który najwyraźniej walczył z nowym telefonem, a przynajmniej robił to jeszcze zanim czystokrwisty podszedł. Hm. W sumie Mihi zna się na technologii nawet bardzo dobrze, raczej należy do tych kumatych w tej kwestii, oczywiście nie ujmując niczego szlachetnemu. Po prostu, cóż. No nie wszyscy którzy żyją już tyle lat, rozumieją jak to wszystko posuwa się do przodu.
- Może mógłbym pomóc z telefonem?
Drobna sugestia. Jakby nie patrzeć białowłosy sam posługiwał się jednym z najnowocześniejszych telefonów komórkowych na rynku, w domu mając zresztą pełno elektronicznego sprzętu. Tablet, laptop, komputer stacjonarny z trzema monitorami, pomijając oczywiście jakieś przenośne, zgrabne odtwarzacze muzyczne, które bardzo często pomagały w przypadku, gdy miał ochotę przejść się, tak po prostu. Chyba, że szlachetny jest zbyt dumny, aby skorzystać ze wsparcia od młodego, niech walczy wtedy sam z tym urządzeniem. W tym momencie szarooki chwycił za koniakówkę, która stała na szklance wypełnionej ciepłą wodą. Układając sobie szkło w dłoni, umiejscawiając nóżkę między palcem wskazującym, a środkowym. Oplótł szklankę długimi palcami, przykładając lekko do nosa. Sztachnął się wydobywającym zapachem, niczym prawdziwy koneser. Nie mógł postąpić inaczej, akurat Hennessy Paradis to bardzo dobry alkohol, z wysokiej półki, hańbiłby samego siebie gdyby postąpił inaczej. Lekko zamoczył swoje malinowe usta, upijając drobny łyk napoju. Umm... Koniaczek. Odstawił na stół i czekał na odpowiedź ze strony czarnowłosego.
Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 151


PisanieTemat: Re: Trudne Sprawy ~   Pon Lip 25, 2016 7:18 pm

Oh, czyli jakby nie patrzeć - Mihail chciał nieco ukontentować się Kainowi, który w niego nie wierzył? Może to i dobry sposób, jeśli faktycznie uda mu się znaleźć porozumienie z Ethanem. Jeśli zaś nie; to dopiero sobie nagrabi. Nie znał tego uczucia, gdyż to Ethan był starszym bratem, a w dodatku Adriena traktował bardzo opiekuńczo, starając się w jakiś sposób zrekompensować mu obojętność ojca. Pozazdrościć, czyż nie? Jednakże... Mihail był jeszcze dość młody. Może powinien poczekać jeszcze ze dwieście lat korzystając z faktu, iż nie jest za nic odpowiedzialny, a dopiero potem zabrać się za opiekę i wsparcie dla rodu? Kain radził sobie chyba wystarczająco dobrze sam. Lub, może zwyczajnie zabrać się za coś swojego niż stąpać wciąż za starszym bratem?
Jakby nie patrzeć - to nie Ethana sprawa, więc chyba zakończy ten temat. Nie będzie mu wszakże prawił morałów.
Poczuł nadchodzącego Mihaila dość szybko, jeszcze sporo nim ten wszedł do baru. Uniósł głowę, biorąc kolejnego łyka whiskey, i z kamienną twarzą obserwował wampira wchodzącego do środka. Odwzajemnił uścisk dłoni wpatrując się w niego z umiarkowanym zainteresowaniem.
- Witaj. Wydoroślałeś - zauważył. Właściwie była to raczej rzucona uprzejmie uwaga i stwierdzenie faktu - ostatni raz przecież widział chłopaka sporo lat temu.
- Nie wiedziałem, że również tu wróciliście - dodał jeszcze. To miejsce najwidoczniej coś w sobie ma, bo przecież i on nie raz, nie dwa znów się tu pojawiał po dłuższej nieobecności. Powiadają, iż w tym mieście jest zgromadzona największa ilość wampirów z całego świata. Faktycznie - nie miał przyjemności (lub nie) nigdzie indziej natrafić na takie skupisko, gdzie co krok wyczuje się jakiegoś pobratymcę. W reszcie świata są raczej rozproszeni, starając się nie zwracać na siebie uwagi. Nawet francuska rezydencja Ethana jest oddzielona od innych miejsc zamieszkania minimum kilkudziesięcioma kilometrami.  Brak sąsiadów jest niezwykle wygodny.
Poczekali w milczeniu aż kelner przyniesie zamówienie Mihailowi, a Eth nie zaglądał już do urządzenia, odłożonego teraz na stolik. Nie byłoby to przecież zbyt kulturalne. Nie dziwił się również temu, że Mihail dużo lepiej się na tym zna. Ethan nigdy nie czuł potrzeby kształcenia się w tymże kierunku, nowinki technologiczne łykając tylko w przypadku nowych odkryć biologicznych, medycznych czy farmaceutycznych, do czego sam nie raz się przykładał. Nie widział również sensu w popularnym teraz surfowaniu po internecie, zakładaniu konta na fejsie czy przeglądaniu demotywatorów, więc w dalszym ciągu telefon służył mu zwyczajnie do dzwonienia bądź wysyłania sms'ów. Ten postęp technologiczny akurat lubił - za jego czasu nie były inne formy kontaktu na większe odległości niż woźnica, którego podróż potrafiła trwać tygodniami. Wtedy krewni i znajomi królika trzymali się raczej w kupie, nie wychylając się zbyt daleko, bo przekazywanie wiadomości było wielce bezsensowne. Wyobraźcie sobie napisanie listu w stylu ''co porabiasz nadobna dziewojo?'', na który odpowiedź przyszłaby po 7 tygodniach (jeśli w ogóle jakaś by przyszła) i była już zwyczajnie nieaktualna. Lub zaproszenie na pogrzeb, ha. To dopiero było spóźnione, a babci trzymać nikt w kostnicy nie będzie przez parę tygodni, nim wszyscy zdążą się zebrać. Trzeba by przewidywać, że babci się w najbliższym czasie zejdzie, i pozwolić jej wybrać kolor papieru na którym zapisane będzie uroczyste zaproszenie.
- Jasne. Właściwie wytłumacz mi po co do telefonu dołączają niepełnosprawny długopis? - podsunął urządzenie do Mihaila. Miał na myśli oczywiście rysik od Note, którego sens istnienia był na tyle bezsensowny, że Ethan nie mógł go pojąć. Już wystarczającym udziwnieniem był brak klawiszy i dotykanie palcem ekranu, ale długopis? Serio? Co następne; notesik ukryty za tylną klapką lub wysuwany spod polaryzatora? Dopił whiskey jednym łykiem, a gdy kelner podbiegł od razu po zauważeniu pustej szklanki poprosił o jeszcze raz to samo, tylko z mniejszą ilością lodu.
- Co u Kaina? - zapytał z czystej uprzejmości. Nie znali się na tyle dobrze by faktycznie ta sprawa spędzała mu sen z powiek, a umiarkowanie zainteresowanie w tej sytuacji było więc jedynym co mógł teraz wykrzesać. Otrzymał swoje zamówienie, nie obawiając się zbytnio o to, iż szybko zaszumi mu w głowie. Trucizna w jego krwi wystarczająco skutecznie do tego nie dopuszczała, niwelując alkohol w przeciągu kilkunastu minut. Gdyby chciał się porządnie upić musiałby wlać w siebie sporą ilość, a i tak upojenie szybko by minęło. Z tego pewnie powodu jego ojciec mimo bycia pierworodnym nigdy nie pokusił się o sygnet - zbyt lubił stan po alkoholu od śmierci matki. Są w życiu rzeczy ważne i ważniejsze.

_________________
Powrót do góry Go down
Mihail
Vindicta
Vindicta
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2673-mihai-belial-vlad-v-dracula#57132 http://vampireknight.forumpl.net/t2686-mihail http://vampireknight.forumpl.net/t2700-mihail#57694 http://vampireknight.forumpl.net/t2701-mihail#57695
Zarejestrował/a : 29/06/2016
Liczba postów : 142


PisanieTemat: Re: Trudne Sprawy ~   Wto Lip 26, 2016 8:41 pm

Nie tyle co ukontentować, ani zdobyć szacunek w jego oczach, czy zdanie, że jest już samodzielny. Raczej kwestia, że sam chciał działać, sam chciał nawiązywać znajomości. Choć trzeba przyznać, że grono znajomych poszerzał w zastraszającym tempie. Nie mógł narzekać na jakąkolwiek samotność, jeśli rzecz jasna był poza Japonią, najlepiej w Europie. Tam większość znanych mu osób została, a jedynie część z nich ma dolecieć do kraju kwitnącej wiśni. Na obecną chwilę jednak jest sam jak palec, nie mając nawet partnera do napicia się, do wyjścia na miasto. Dopiero za jakiś tydzień, może dwa. Będzie mógł ruszyć ze zbieraniem zamówień, z ruszeniem swojego interesu pełną parą. Bo dopiero wtedy jego towarzysze dotrą do Yokohamy i będą w stanie dalej prowadzić swoją tajną działalność. Teraz odpoczywa. Można nawet rzec, że ma krótki urlop, czas na poznanie miasta i zaznajomienie się z tutejszymi obyczajami. A na dodatek może korzystać z wolnej chwili, właśnie w taki sposób jak teraz. Spotkać się z kimś wysoko postawionym w hierarchii, porozmawiać, nawet o najzwyklejszych głupotach. Byleby związać jakąś niewielką nić między sobą. Nie wiadomo kiedy będzie miał biznes do Moreau, a jakiś lepszy kontakt zawsze się przyda z tak znamienitym rodem.
Ethan może się cieszyć, że to właśnie on jest starszy. Choć z tych słów wynika, że dość blisko mu do Kaina. Dogadaliby się w pewnym stopniu, na pewno. Starszy Asmodey traktuje Mihaila nad wyraz opiekuńczo, wielu się dziwi skąd takie uczucia między nimi są. Kain, ten który jest znany ze swojego okrucieństwa, z trzymania biznesów rodzinnych twardą ręką. Wydaje się taki miękki przy Mihailu, przynajmniej z początku. Wszak wciąż lubi ukarać młodego wampira za każdą pierdołę jaką spieprzy. Prawi mu morały na lewo i prawo, pilnuje go, aby nie narozrabiał za bardzo. Serio, aż dziw bierze patrząc na nich. Wydają się takim uroczym rodzeństwem. Pomimo, że w osobności każdy z nich jest typem spod ciemnej gwiazdy.
- Dziękuję, dawno się nie widzieliśmy.
Odpowiedział grzecznie na komplement jaki usłyszał. Zdawał sobie sprawę z tego, że to kwestia dobrego wychowania, czy szacunku wobec swojego rozmówcy, z którym przyjdzie spędzić parę chwil. Jednakże ich kontakty nie są przyjacielskie, ba! Są zwykłymi znajomymi, którzy mieli okazję poznać się tylko i wyłącznie ze względu na swoje pochodzenie. Nie utrzymywali dotąd kontaktu praktycznie żadnego, więc nie ma co się dziwić za bardzo widząc to, jak ze sobą rozmawiają, utrzymując wciąż sztywne reguły.
- Ja całkiem niedawno przyleciałem, w sprawie interesów. Nie mam pojęcia co brata skłoniło do powrotu, ale z tego co się orientuję, zabawimy tu nieco dłużej.
Prawda, to miasto ma coś w sobie. Jest tutaj bardzo duże skupisko krwiopijców, bodajże najwyższy odsetek przedstawicieli tej rasy właśnie tutaj występuje. Nie we Francji, Stanach, Anglii, a właśnie tutaj. Yokohamscy łowcy nie mają łatwego życia, mając do upilnowania tak wielu wampirów, przeróżnej maści. Bo przecież zbierali się tutaj najróżniejsi. Ci gorsi i ci lepsi. Tutejsi wojownicy ludzkiej krwi mają pełne ręce roboty. Ex burmistrz do opanowania, jego ojczulek, swego czasu Kain, który również lubił zaszaleć. A to nie wszyscy. Jest pełno takich, którzy chętnie rozrabiają, a jednym z nich jest Mihail, który po raz drugi postanowił odwiedzić tutejsze rejony. Za pierwszym razem był krótko, może z tydzień? To nic, za mało czasu aby cokolwiek zrobić, cokolwiek zwiedzić. Teraz jednak plany są nieco inne i będzie miał raczej wiele możliwości do wykonywania swoich działań.
Rozkoszował się wciąż swoim zamówieniem. Do czasu, aż Moreau nie podsunął mu swojego telefonu, który wcześniej leżał na stoliku. Rzucił na niego swoje szare spojrzenie, rozpoznając jaki to jest model. Mniej więcej orientował się w tym, musiał. Choć z czystym sumieniem jest w stanie stwierdzić, że doskonale rozumie problemy Ethana. Sam pewnie borykałby się z tym, gdyby nie fakt, że część jego wspólników jest bardzo młoda i zdążyła wprowadzić go do świata technologii. Pokazując mu dokładnie jak to się rozwija, w którym kierunku i jak obsługiwać najnowocześniejsze sprzęty elektroniczne. Przydatna umiejętność, nie ma co się oszukiwać.
- Z tego co się orientuję, niektórym jest wygodniej przesuwać ekranem za pomocą rysika, zamiast palcem. Wiadomo. Bywa, że masz ubrudzonego i co wtedy? Szkoda ubabrać całego ekranu, tylko dlatego, bo jadłeś coś tłustego, jakieś frytki. Poza tym jest możliwość pisania normalnie, tak jak w zeszycie, a system rozpoznaje litery i ustawia to jako na przykład wiadomość, choć osobiście poleciłbym jednak ustawienie sobie tak zwanego Swift Key'a. Poprzez przesuwanie palcem po ekranie, wzdłuż interesujących Cię liter, system rozpoznaje na których się "zatrzymałeś" i układa z tego słowo. Im częściej takowe używasz, to program zapamiętuje je. Szybsza metoda na pisanie smsów, a na pewno wygodniejsza. Sam często się denerwowałem jak klikałem jakąś literę, a mi wyskakiwała zupełnie inna, bo mam za duże palce.
Pokrótce streścił to co miał, przy okazji zarzucając drobną radą. Niewiele tu można dopowiedzieć, wszak wszystko przedstawił w miarę klarownie i zrozumiale. Chyba. Najwyżej Ethan niech poprosi o kolejne rozjaśnienie sprawy, a bardzo szybko otrzyma bardziej zadowalającą odpowiedź, bo po prostu Belial nie jest przyzwyczajony, by ot tak nagle rozprawiać na dany temat nieskończenie wiele. Raczej bywa dość małomówny...
- Dobrze się miewa, jak już wcześniej wspomniałem. Również odwiedził Japonię, ponoć na razie zatrzymać ma się u kuzynostwa, do czasu odzyskania zamku.
Wiadomo. Moreau i Asmodeyowie nie mieli zbyt wiele okazji, aby zacieśnić swoje więzy, choć ciekawość za pewne zżerała oboje, jak sobie radzą w dzisiejszych czasach. Więc Mihail nie pozostawał dłużny.
- A jak u Ciebie i rodziny?
Co prawda, chciał już się zapytać o interesy, ale zdążył odpowiednio szybko ugryźć siebie w język. Nie wypada. Zaproponował to spotkanie w celach rekreacyjnych, zapoznawczych, niżeli do prowadzenia jakiegoś biznesu między tą dwójką. To jeszcze nie ta pora, aby rozpoczynać takie tematy. Może potem, jak już sobie pogadają, czy coś w tym guście. Mihi również dopił swój trunek, a gdy kelner postanowił zabrać szkło, zamówił szklankę czystej, polskiej. Również nie martwił się o swoją trzeźwość, miał bardzo wytrzymałą głowę, szkoloną przez lata w kraju kwitnącej cebuli, co jakiś czas odwiedzając ruskich, aby również i tam przychlać sobie z tymi moczymordami.
Powrót do góry Go down
 
Trudne Sprawy ~
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Śmierć i sprawy pośmiertne
» Powiedz coś o sobie
» "Starożytne Runy Nie Są Wcale Takie Trudne" Laurena Wakefielda [do edycji]
» Eliksirowanie to trudne zadanie
» Sprawy do MG

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: