IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Terapia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Iudex

Iudex

http://vampireknight.forumpl.net/t4061-iudex-schwarzwald#89688 http://vampireknight.forumpl.net/t4065-iudex-schwarzwald http://vampireknight.forumpl.net/t4063-iudex#89703
Zarejestrował/a : 31/01/2019
Liczba postów : 29


PisanieTemat: Terapia   Pią Lut 08, 2019 10:15 pm

Pierwszy telefon z prośbą o spotkanie dostał zanim jeszcze zdążył się wprowadzić. Fama wyprzedzająca jego samego, albo dobre ruchy marketingowe jego podwładnych działały prawdziwe cuda.
Niejaka Nadia Morita, istota o której informacji miał aż w nadmiarze. Zwłaszcza, gdy było głośno o tym że została wydalona z rady. Niestety za co dokładnie nie wiedział.
Musiał jednak pogratulować jej odwagi, nie każdy po wydaleniu z tego grona wysyłałby wiadomość do jego członka z prośbą o rozmowę i de facto pomoc.
Pomocy nie odmówił, a nawet odpowiedział - prosząc o adres oraz dogodny termin. Nie mogli spotkać się u niego w gabinecie, gdyż ten dopiero co powstawał. Ekipa remontowa długo stawiała wyniszczoną skorupę w dzielnicy południowej na nogi, a hotelowy apartament, jakby nie luksusowy zdawał się niewłaściwym miejscem, czułby się jak szarlatan.
Poza tym, w domu będzie czuła się pewnie i to na nią schodzi obowiązek bycia nie bycia podsłuchiwanej, on po prostu dochowa jej sekretów.

Podwieziony przez Iosefkę stanął na ziemi pokrytej śniegiem, wokół czuł nie zaduch i smog miast, a rześkie powietrze. Wiatr szeptał cicho rozbijając się o suche konary, a gdzieś w oddali dało się słyszeć chrobot śniegu i coś jakby przesypywanie ziemi. Idąc powoli pod eskortą swojego medyka podeszli do bramy i zadzwonili.
- Witam, byłem umówiony z Nadią; Iudex Schwarzwald. - Przedstawił się dotykając dłonią bramy. Chciał dokładnie zapamiętać to miejsce, tak dobrze jak tylko mógł. Wystawiając palec w stronę swojej służki ta nacięła go delikatnie, gdy Ślepiec pozwolił kropli swojej krwi skapnąć na niego.
Robił to tylko kiedy mógł w nowym miejscu. Może to przez lekkie uczucie bólu albo zapach krwi zmieszany z charakterystyczną wonią miejsca, ale zawsze prościej było mu przywołać je sobie w pamięci po tym małym rytuale.
Przechodząc przez drzwi frontowe oddał laskę ubranej na biało towarzyszce po czym rozpłaszczył się. Nosił bardzo klasyczny garnitur, w tym rękawiczki i buty, które sprawiały że trudno było zauważyć nawet fragment jego skóry.
- Iosefka będzie czekać w samochodzie, gdy tylko pobierze opłatę. - Powiedział spokojnym tonem odbierając od niej laskę.
Kobieta w bieli wyciągnęła strzykawkę i zaplombowaną igłę, fiolka krwi - tyle tylko wymagane było za każde spotkanie. Ale zapraszając Schwarzwalda do swojego domu musiała wiedzieć jakie wiążą się z tym koszta, pieniądze miały dla niego takie samo znaczenie jak telewizja - istniały gdzieś obok i wolał by zajmowali się nimi inni w jego imieniu.
Iudex miał nadzieję, że ktoś będzie na tyle miły, by poprowadzić go do salonu czy choćby sypialni, w której będą mogli zacząć swoją pierwszą terapię zapoznawczą.
Nie znosił nowych miejsc. Zmuszały go do zapamiętywania układów krzeseł, szafek i korytarzy, o ile laska wspierała go w nie kopaniu małym palcem o rogi mebli tak, gdy nie zawołano go nie miał pojęcia gdzie iść.

_________________
Indexowy głos
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
Nadia

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 722


PisanieTemat: Re: Terapia   Pią Lut 08, 2019 11:02 pm

Owszem, reklama to niewątpliwie dźwignia handlu i w mieście takim jak to, plotki rozchodzą się wyjątkowo szybko. Szczególną zasługę mają w tym kobiety, które między innymi ploteczkami wymieniają się także telefonami do specjalistów. Terapia w tych czasach nie jest rzeczą wstydliwą. Ba! Śmiało można wymieniać się zdaniami na temat znanych sobie lekarzy i na podstawie wywodów kilku znajomych podjąć decyzję, która opcja będzie dla nas najlepsza. W mieście miała pojawić się nowa rybka a plotka głosiła, że to żaden przeciętny terapeuta. Osoba owiana była mgiełką tajemnicy. Co niektórzy twierdzili, że mężczyzna ma wiele wspólnego z Radą Wampirzą. Nasza bohaterka nijak nie mogła zweryfikować tych informacji gdyż od czasu „sprzeczki” z Przewodniczącym, jej wiedza odnośnie struktur władzy zmalała do zera. Nie miała najmniejszego pojęcia kto zasiada przy stole i podejmuje najważniejsze decyzje. To w pewnym stopniu utrudniało jej zadanie jakie wyznaczyła sobie ładny kawałek czasu temu. Pomimo jako takiej pewności, co do obecności w Radzie Emmanuaela, nie miała zamiaru go w to mieszać. Pomógł jej nie raz i nie dwa. Nie mogła zwracać się do niego w nieskończoność więc postanowiła działać w nieco inny sposób.
Zdobywając numer do tajemniczego terapeuty, z racji zaistniałej sytuacji, postanowiła umówić się na pierwszą wizytę we własnym domu. Krok ryzykowny i w ogóle nie podobny do jej ostrożnych ruchów. Nie mając innej możliwości, po długim namyśle wykręciła numer i umówiła spotkanie. To zaś miało dojść do skutku pewnego zimowego wieczoru kiedy to większość dróg  w okolicy była nieprzejezdna.
Kobieta o długich, jasnych włosach przechadzała się po własnym domu wyraźnie podenerwowana. Co chwila odruchowo zerkała na pozłacany zegarek zdobiący lewy nadgarstek. Kyuu był w mieście, Leo odśnieżał podjazd a w salonie rozbrzmiewał jedynie charakterystyczny trzask palonego w kominku drewna. Gdy pozorną ciszę przerwał dzwonek do drzwi, kobieta automatycznie stanęła w miejscu. Sekunda, dwie, trzy. Dokładnie tyle minęło nim podeszła do kilku calowego wyświetlacza domofony, który przesyłał obraz z kamery tuż nad dzwonkiem. Naciśnięcie jednego, małego guzika sprawiło, że brama automatycznie zaczęła się otwierać. Ona zaś zrobiła krok w tył przeczesując dłonią idealnie gładkie włosy. Po raz pierwszy od dłuższego czasu nie miała pewności czy to co robi jest dobre. Po raz pierwszy miała wrażenie, że ta niepewność sprawia jej zakłopotanie i stres. A miała wypaść naturalnie. Tak jak wypada dobra aktorka na premierze przedstawienia. Dalsze występy to rutyna, liczy się ten pierwszy, jak pierwsze wrażenie.
W końcu złapała głęboki, niepotrzebny oddech a wraz z powietrzem, które opuściło jej poniekąd martwe płuca, uleciał z niej cały stres. Naciskając klamkę, otworzyła drzwi i tym samym zaprosiła gości do środka.
Dzień dobry. Miałam nadzieję, że nie napotkacie Państwo żadnych trudności. Zima w tej części Yokohamy jest wyjątkowo uporczywa.  
Złożyła najbardziej neutralne zdanie związane z pogodą jakie tylko przyszło jej do głowy. Uprzejmości z jej strony szybko zderzyły się z przykrym rytuałem, o którym nikt wcześniej nie raczył ją poinformować. Krew, owszem ale jej? Osobista? Wampirzyca na widok strzykawki i sterylnej igły zamarła w bezruchu chociaż jej usta wprawnie tłumaczyły zachowanie ciała.
Czym jest jedna fiolka w porównaniu z poświęconym czasem. Przygotowałam woreczek w odpowiednim opakowaniu.
Na dowód swych słów przeniosła wzrok na małą lodóweczkę stojącą w kącie korytarza. Jej zawartość to nic innego jak kilka wkładów chłodzących i worek krwi szlachetnej. Naturalnie kupiony na czarnym rynku za niemałą sumę. Liczyła, że pielęgniarka zadowoli i jej Pan zadowoli się ów prezentem na dobry start współpracy. Igła wywoływała u niej nieprzyjemny dreszcz chociaż nigdy nie miała większego problemu z podobnymi przedmiotami. Skąd więc ta zmiana?

_________________

Powrót do góry Go down
Iudex

Iudex

http://vampireknight.forumpl.net/t4061-iudex-schwarzwald#89688 http://vampireknight.forumpl.net/t4065-iudex-schwarzwald http://vampireknight.forumpl.net/t4063-iudex#89703
Zarejestrował/a : 31/01/2019
Liczba postów : 29


PisanieTemat: Re: Terapia   Nie Lut 10, 2019 5:03 am

Iudex stał bez ruchu, podpierając ciężar ciała o laskę, dopiero po chwili zadania pytania dotknął ramienia Iosefki, by po chwili poklepać ją protekcjonalnie po plecach.
- To wzorowy kierowca i wielka pomoc. Przykro mi, że nie mogliśmy spotkać się u mnie w gabinecie. Niestety nadal trwa jego remont. - Ceremonialna uprzejmość to jedna z tych cech, których nauczył się dzięki przebywaniu w świecie śmiertelników i innych wampirów. Niepotrzebna, acz bardzo ułatwiająca mu kontakty z innymi. Sprawiała też, że wyglądał w oczach innych na znacznie mniej wyobcowanego.

Strach Nadii był o tyle zrozumiały co absurdalny. Czując jej obawy Iudex przechylił głowę lekko w bok, jak pies próbujący zrozumieć ludzką mowę. Krew wampira była bardzo cenną walutą, krew szlachetnego wampira była tym bardziej wartościowa. Rozumiał obawy przed sprzeniewierzeniem i wykorzystaniem jej w niecnym celu, jeśli jednak mieli odbyć szczerą rozmowę i tak wydobędzie on z niej znacznie wrażliwsze rzeczy niż tylko jej posokę – prywatne informacje i przemyślenia, które dla odpowiednich ludzi warte są znacznie więcej.
- Nie martw się. - Odburknęła Iosefka mocując igłę do strzykawki. - Dla nas krew to tylko waluta, ale dla spokoju naszych klientów utrzymujemy ją w pełnej tajemnicy – posiadanie i lokacje posiadania. Będzie tak bezpieczna jak ty z szefem. A szef...
- Wystarczy; zachowuj się godnie. - Uciął czcze gadanie lekarki autorytarnym tonem. - Odbierz proszę zapłatę, moja droga.
Druga część rozkazu była znacznie cieplejsza, ale nadal pozostała rozkazem. Zrugana wampirzyca od razu spuściła wzrok i podeszła do Nadii. Bezsłownie wyciągnęła strzykawkę i fiolkę, do której krew miała zostać zebrana. Po całej procedurze odsunęła się za plecy Iudexa i lekceważąco wyjęła telefon bawiąc się nim. Bonusem ślepego szefa była możliwość robienia tego typu rzeczy i brak  jakichkolwiek konsekwencji.
- Jeszcze raz przepraszam. - Zwrócił się do Nadii w końcu budząc się ze swego letargu. - Czy moja pomocnica mogłaby zostać w pokoju dla sług? Obawiam się, że akumulator może się kompletnie wyładować, nim zdążymy zakończyć dzisiejsze spotkanie.
Dla wzmocnienia przekazu zaśmiał się lekko i ciepło, jakby właśnie opowiedział bardzo hermetyczny dowcip.
- Prowadź proszę, czas rozpocząć naszą sesję. - Powie, niezależnie od jej decyzji i podąży śladem jej kroków.

_________________
Indexowy głos
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
Nadia

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 722


PisanieTemat: Re: Terapia   Pon Lut 11, 2019 9:54 am

Postać pielęgniarki stanowiła nieodłączny element bytu terapeuty, który w pewnym stopniu wprowadzał Nadię w stan zakłopotania i nieuzasadnionego, złego  przeczucia.
Rozumiem. To żaden kłopot.
Chociaż w zasadzie Nadia starała się unikać spotkań na własnym terytorium. Traktowała dom nie tylko jako miejsce do odpoczynku ale także jako twierdzę, której zakamarki powinny być znane wyłącznie osobą mieszkającym tutaj na stałe. Już ten sam fakt sprawiał, że podejście do prostej rzeczy jaką jest gościna, sprawiał jej trudność. Ukryta pod płaszczykiem kultury i życzliwego uśmiechu, miała nadzieję, że nie ściągnie przez nieostrożność kolejnych kłopotów. A te ostatnimi czasy lgnęły do niej lawinowo. Dostrzeganie podstępu na każdym korku było naprawdę bardzo męczące.
Brązowe tęczówki kobiety utkwiły na chwilę w niewielkim przedmiocie trzymanym przez pielęgniarkę. A może kasjerkę? Skoro krew to dla nich waluta, to Pani w bieli nabierała coraz więcej funkcji. Kierowca, kasjer, pielęgniarka. Kim jeszcze okaże się przyboczna tajemniczego mężczyzny.
-Cholera – zabrzmiało w głowie szlachetnej kiedy jej oferta została z automatu odrzucona. Nie tego się spodziewała, nie na to liczyła. Z ustami zaciśniętymi w wąską kreskę wyciągnęła przed siebie rękę w taki sposób, żeby żyły na zgięciu jej łokcia były dobrze widoczne. Mała plątanina idealnie odznaczała się na jasnej skórze dlatego cała, mało przyjemna sytuacja, trwała dosłownie chwilę. Strach przed ukłuciem był dziecinny. Ten bardziej racjonalny zrodził się w jej głowie parę chwil temu i uporczywie zakorzeniał się w umyśle nie dając spokoju. Co jeśli jej własna krew zostanie wykorzystania przeciwko niej? Na świecie istniało tyle magii i mocy, że nikt nigdy nie zliczył jej rodzajów  i zastosowań. A gdyby ktoś umiał dzięki tym paru kroplą manipulować właścicielem? Oznaczałoby to fatalną pułapkę, w którą dała się zapędzić jak dzieciak.
Tak, naturalnie.
Wskazała kobiecie w bieli drzwi do pokoju Leo, który aktualnie przebywał na dworze. Nie zapowiadało się, że prędko wróci, więc pielęgniarka mogła się rozgościć. Do jej dyspozycji była cała półka książek ale widząc jak skrupulatnie przegląda w komórce to co dzieje się na świecie, Nadia wątpiła w zamiłowanie do literatury.
A my chodźmy do salonu.
Przez chwilę przeszło jej przez myśl zaproponowanie pomocy w poruszaniu się po nowej przestrzeni ale ostatecznie widząc jak dobrze idzie to wampirowi, zrezygnowała.
Gdy tylko zajęła miejsce na kanapie, automatycznie przeszło jej przez myśl, że w tym wszystkim zapomniała się oficjalnie przedstawić. A to wszystko przez stres. Pierwsze spotkania zawsze są mało naturalne. Co za wstyd.
Z tego wszystkiego zapomniałam się przedstawić. Nadia. Nadia Morita.
Jeśli tylko wampir zdecyduje się wyciągnąć dłoń w jej kierunku, ujmie ją pierwsza.
Napijesz się czegoś? W korytarzu czeka woreczek krwi. Szkoda żeby się zmarnował.
Uczestnicząc pierwszy raz w takim spotkaniu, miała w głowie kompletny mętlik. Przez to, że nie wiedziała jak do tego podejść, potraktowała to jako zwykłe spotkanie towarzyskie. Czy dobrze zrobiła, to się okaże.

_________________

Powrót do góry Go down
Iudex

Iudex

http://vampireknight.forumpl.net/t4061-iudex-schwarzwald#89688 http://vampireknight.forumpl.net/t4065-iudex-schwarzwald http://vampireknight.forumpl.net/t4063-iudex#89703
Zarejestrował/a : 31/01/2019
Liczba postów : 29


PisanieTemat: Re: Terapia   Wto Lut 12, 2019 3:46 am

Krew była jego walutą z prostej przyczyny – jedynie tego potrzebował. Pieniądze były ludzkim wymysłem i jego bardziej przyziemni słudzy zajmowali się właśnie tym. Wiedział, że niższe wampiry i sługi jego klanu zajmowały się wieloma ciemnymi interesami, a potem prali pieniądze dzięki firmom takim jak jego. Niestety zainteresowanie Iudexa kończyło się w tym miejscu, a finanse i rachunkowość nie były jego domeną.
Prawdopodobnie żył dostatnio – telefon, ubrania, ładne wnętrza jego gabinetu, wszystko to było wykreowane przez jego asystentów, którzy mieli poczucie estetyki i wiedzieli jak oddziałuje to na innych. Sam z siebie mógłby niemal cały nagi i żyć w piwnicy.
Brak wiedzy Nadii był jednak dziwny. Jego rodzina pobierała tego typu opłaty odkąd zaczęli otwierać się na innych. Krew za to wykorzystywał w zależności od tego co było mu niezbędne. Gdy terapia wymagała kontaktu z niematerialnym światem używał jej jako medium, jeśli był głodny korzystał z niej jako pożywki. Jednak tak jak już zostało powiedziane nigdy nie oddawał jej nikomu, kto mógłby sprzeniewierzyć ją i jednocześnie jego zaufanie. Byłby to zbyt wielki cios dla jego opinii.
- I po krzyku. – Rzuciła Iosefka kierując się od razu z całą walizką do wskazanego pokoju. Tam usiadła sobie wygodnie na pierwszym lepszym meblu i zaczęła przeglądać jeden z wielu portali społecznościowych. Miała sporo czasu do zabicia, a książki rzeczywiście nie interesowały jej już tak mocno jak niegdyś, Iudex z resztą zaproponował jej tę zmianę; zbyt wiele z nich romantyzowało morderców i śmierć, co wpływało niezdrowo na trzymający się na glinianych nogach emocjonalny spokój Iosefki. Niewykluczone jednak, że w końcu z nudów chwyci ona jeden z romansów, a potem zacznie czytać go z wypiekami na policzkach.

Przeszedł za nią bez problemu. Był ślepy i źle sobie radził na obcym terenie, ale nie był kaleką. Brak tego zmysłu od urodzenia sprawiła, że naturalnie wyuczył się używać słuchu i dotyku do tego, by dość sprawnie omijać przeszkody.
Usiadł obok niej, na fotelu i wyciągnął swój dziwnie wyglądający telefon, by zapisywać na nim cały przebieg spotkania.
- Iudex von Schwarzwald, bardzo miło mi poznać, Nadio. – Zdjął rękawiczkę i wyciągnął długie blade palce w jej stronę. Z ludźmi było znacznie prościej, oddawali ciepło które dało się wyczuć i oddychali głośno. Uścisnął ją bardzo delikatnie i puszczając przesunął paliczkami po niemal całej powierzchni, by wyczuć blizny czy odciski. Niektórzy, nawet ci z lepszych rodów nosili na dłoniach jarzma ciężkiej przeszłości albo tragicznych chwil w ich życiu.
Wyczuwał jej stres i strach, ale nie mógł na to nic począć. Każdy kto spotykał go pierwszy raz miał tę samą reakcję. Otwarcie się przed kimś kogo poznało się ledwo co było bardzo krępujące, ale to też dawało znacznie większe pole do szczerości. Skoro ich relacja oparta jest na zaufaniu i znaczącej rozmowie od razu można go było traktować jak konfesjonał, tylko taki bez pokuty.
- Bardzo chętnie. Jeśli miała być to zapłata to przepraszam, polityka rodu jest dość rygorystyczna. – Z kieszeni w marynarce wyciągnął małe pudełeczko, przypominające etui na długopis. W środku czekała jednak strzykawka. Z racji publiki, którą była nie mógł przyjąć jej inaczej.
- Tak więc... powiedz mi coś o sobie. Jeśli masz jakieś pytania pytaj. – Powiedział to bardzo naturalnie, słowa te kierował do niemal każdego klienta którego spotykał pierwszy raz.
Chwilę potem zdecydował się spojrzeć w nieznane, ocenić ją i jej zdolności, które mówiły bardzo dużo o niej samej. Mogła poczuć dziwne uczucie bycia obserwowaną, tak jakby właśnie ktoś intensywnie spojrzał jej w oczy, jak młody kochanek na pierwszej randce.
Już na pierwszy rzut dało wyczuć się, że nie była słaba. Potrafiła ukrywać to, co naprawdę myśli i nie dało się przejąć nad nią kontroli tak łatwo jak innymi, była zmienna i to dość dosłownie, a nade wszystko dało się wyczuć jej zdolność kontroli nad materią. Była niemal książkowym przykładem femme fatale – zmienna, zaborcza i autorytarna. Niebezpieczna i trudna w ujarzmieniu, ale każda tego typu osoba miała swoje słabe punkty, lęki i słabości – te właśnie musiał poznać. Tak szybko jak udało mu się zebrać informacje uwolnił się od działania mocy, a uczucie bycia obserwowaną na chwilę zupełnie opuściło Nadię, przynajmniej na krótką chwilę.

_________________
Indexowy głos
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
Nadia

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 722


PisanieTemat: Re: Terapia   Wto Lut 12, 2019 10:36 pm

Owszem, jeśli ktoś byłby zainteresowany stworzeniem hierarchii wartości dla każdego wampira, krew niewątpliwie byłaby na pierwszym miejscu. Na cóż komu góra pieniędzy jeśli ciecz, od której zależy przetrwanie, byłaby niedostępna. To mądre a zarazem sprytne podejście do tematu utwierdzało Nadię w przekonaniu, że gromadzenie posoki różnych osobników było bardzo dobrym pomysłem. Jedna fiolka to niewiele ale zgromadzenie pokaźnej kolekcji pozwalało nie tylko na różne eksperymenty ale również zapewniało syty i wartościowy posiłek. Bo czy jest coś lepszego od szlachetnej krwi? Swoją drogą, niezwykle drogiej. Tylko Ci zdesperowani i będący na granicy ubóstwa, mający problemy, sprzedawali juchę ratując się tym samym z tarapatów. Los tych wszystkich nieszczęśników był blondynce nieznany, nigdy nie kupowała bezpośrednio od dawców. Posiadanie w zanadrzu pośrednika może i kosztowało ciut więcej ale dawało poczucie anonimowości na czym szczególnie jej zależało. Czas były niepewne i lepiej nie afiszować się z tak dziwnymi zakupami. Bo po co niby szlachetnej krew tak samo wysoka jak jej?
Pomysł skorzystania z usług nowego terapeuty wziął się z opinii znajomych, plotek, pogłosek i innych dziwnych historii jakie tworzą się dzięki kobietą. Przekazywana z ust do ust opinia była pewnie znacznie podkoloryzowana i zniekształcona bowiem każdy dorzucił swoje trzy grosze. W tym wszystkim akcent związany z krwią zachował się tylko jako wzmianka gdzieś między słowami. Stąd właśnie stojąca na korytarzu lodóweczka i zaskoczenie blondynki na widok strzykawki.
Iosefka mająca fejsa, insta a być może nawet snapa? Idąc z duchem czasu to nic nadzwyczajnego jednak wiekowy wampir z filtrem psa na twarzy mógł budzić lekkie zakłopotanie. Być może kobieta skusi się na jedną z książek, które prężyły grzbiety na starych, dobrze zachowanych pułkach. Romansów było tam niewiele, prędzej kryminały i historie mające więcej wspólnego z horrorem niż miłością. Jeśli z nudów przejrzy chociaż część, z pewnością natrafi na coś ciekawego. Baterie w telefonach w końcu tak krótko trzymają.
Daj mi chwilę. Zaraz wrócę i będziemy mogli zacząć.
Położyła dłoń na kolanie mężczyzny zupełnie jakby chciała dać znać, żeby wstrzymał się z dalszymi procedurami. To prawie jak wizyta dobrej koleżanki, która nie może się zacząć bez kawy czy herbaty. W Tm przypadku jej dobra koleżanka została zastąpiona przez terapeutę a kawa zamieniła się w dobrą i cenną krew. Nie minęły trzy minuty a blondynka ponownie wkroczyła do salonu. Tym razem w obu dłoniach niosła wysokie kieliszki a raczej kielichy. Oba wykonane z grubego kryształu. Wnętrze naczynia wypełniała chłodna krew.
Proszę, kładę na stoliku. Są prawie pełne.
Zgodnie z instrukcją umieściła naczynie mężczyzny na szklanej powierzchni i przesunęła nieco w prawą stronę. Do jej uszu dotarł delikatny dźwięk, szmer, który pewnie pozwoli terapeucie zlokalizować obiekt. Najwyraźniej brak jednego ze zmysłów sprawiał jej większe problemy niż jemu. Wcześniej miała ochotę poprowadzić go do salonu, a teraz powstrzymała się aby nakierować jego dłoń na naczynie. To stresujące bo naprawdę rzadko miała styczność w osobą niepełnosprawną i ciężko było jej uwierzyć, że funkcjonowanie bez wzroku może nie być tak bardzo uporczywe jak sądziła.
I zaczęło się. Miała powiedzieć coś o sobie? Sytuacja jak w środku roku szkolnego kiedy to w klasie pojawia się nowy uczeń. Też ma powiedzieć coś o sobie ale Iudex z pewnością nie miał namyśli tego jaką ona muzykę preferuje, jakie czyta książki i czy lubi uprawiać sport. To wcale nie będzie prosta rozmowa.
Nie wiem od czego zacząć.
Rozmasowując nieistniejący ból karku spojrzała w stronę balkonu i roztaczającego się za tarasem widoku lasu. Szybko zebrała myśli i zaczęła jeszcze raz chociaż pewnie wyszło mało naturalnie a może nawet pokracznie.
Ogólnie swoje życie uważam za udane. A przynajmniej było takie do pewnego momentu. To znaczy moje życie osobiste bo biorąc pod uwagę rodzinę to nie utrzymujemy bliższych relacji. Matka nie żyje a ojciec więcej czasu zawsze poświęcał innym kobietą niż mi ale jestem już dorosła i chyba przestało mnie to obchodzić.
Machnęła ręką i zaśmiała się nerwowo chcąc zrobić z tego mały żarcik. Chociaż stosunki z rodzicami były dla niej odległym wspomnieniem to pewnie miały duże znaczenie. Nigdy wcześniej się nad tym niezastana wiała, aż do dziś.
W moim życiu wydarzyło się coś co nie daje mi spokoju. Nie umiem odgrodzić tego co teraz, od tego co było. Stare wydarzenia rzucają cień na moją codzienność przez co nie mam ochoty szukać pracy, nie mam ochoty poznawać nowych ludzi,  czasami nie chce mi się wstać z łóżka.
Ja chyba zbyt szybko przeszłam do sedna…

Z braku lepszego zajęcia zarówno dłoni jak i ust, pospiesznie sięgnęła po kielich, z którego upiła spory łyk czerwonej cieczy. Krew była tak dobra, że przez moment wydawało się, że jej brązowe tęczówki nabierają szkarłatu. To jednak bez znaczenia. Była jedynym bacznym obserwatorem w tym pomieszczeniu. Przynajmniej pod względem obrazu.
Siedząc tak blisko nieznajomego otaczało ją dziwne uczucie, którego źródła nie umiała kompletnie określić. To sprawiało, że czuła się spięta i zagrożona a jednocześnie coś kazało jej mówić. Potrzebowała się wygadać jak nigdy przedtem. Ktoś mógłby powiedzieć, że zapłaciła własną krwią za możliwość wylania wszystkich żali na biorcę posoki. W pewnym sensie tak było ale być może prócz monologu usłyszy coś budującego? A może okaże się, że podobne spotkania nie są dla niej? Któż to raczy wiedzieć.
Zadam pytanie gdy tylko jakieś przyjdzie mi na myśl.
Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że może bezkarnie wybadać postać Iudexa od góry do dołu. Do tej pory czuła lekkie zawstydzenie ale nie wiedzieć czemu, minęło. Na jego miejscu pojawiła się ciekawość więc Nadia przyjrzała się rozmówcy i doszła do jednego wniosku. Kompletnie nie umiała określić jakie emocje w niej wzbudzał. Nie wiedziała czy są dobre czy złe.

_________________

Powrót do góry Go down
Iudex

Iudex

http://vampireknight.forumpl.net/t4061-iudex-schwarzwald#89688 http://vampireknight.forumpl.net/t4065-iudex-schwarzwald http://vampireknight.forumpl.net/t4063-iudex#89703
Zarejestrował/a : 31/01/2019
Liczba postów : 29


PisanieTemat: Re: Terapia   Sob Lut 16, 2019 12:42 pm

Gdy położyła dłoń na jego kolanie nie poruszył się ani trochę. Często go to spotykało, nie tyle spontaniczny kontakt fizyczny ale to, że inni czuli kompulsywną potrzebę dotknięcia go. Miał wrażenie, że robili to tylko po to by przełamać te niewidzialne bariery, które stawiał jego wizerunek i zdolności. Niegdyś niespecjalnie wiedział co z tym zrobić, dotyk innych był dla niego obcy; teraz wolał to przeczekać, by nie tworzyć niezręcznej atmosfery i nie musieć się tłumaczyć.
W końcu wróciła i położyła naczynie przed nim. Jej dziwna troska była tyle urocza co często spotykana. Nawet jeśli Iudex nie widział nawet mroku, to nadal słyszał i czuł. Jego zmysły były wyczulone tak samo jak innych o ile nie bardziej. A ciężko było nie poczuć tak dobrego i drogiego trunku.
Umoczył igłę w naczyniu i wypełnił całą strzykawkę, a potem bezceremonialnie wbił ją sobie tuż nad jabłko Adama i wstrzyknął całą jej zawartość, chcąc nie chcąc miał w tym już dużą wprawę.
- Dziękuję, miło czasem zwilżyć gardło. Bardzo dobra, wytrawna. – Pochwalił panią domu i zza maski dało słyszeć się westchnienie ulgi. Rzadko używał tego typu rarytasów, bo i rzadko miewał gości, których było na to stać.

Słuchał jej bardzo uważnie, zapisując wszystko szybkimi ruchami palca na klawiaturze, były już niemal bezmyślne i znacznie lepsze niż zombie, które kiedyś zmuszał do notowania wszystkiego. 
- Widzisz, to nie do końca tak że ojciec przestał cię obchodzić. Tak, nauczyłaś się żyć bez niego i jego bliskości. Poradziłaś sobie ze śmiercią matki. Nawet my, dzieci zmierzchu czasem kogoś tracimy. – Odpowiedział powoli, słysząc jak przełyka i rusza się gwałtownie. – Jesteś dojrzałą kobietą i jak sama twierdzisz, twoje życie jest udane. To jednak nie zmienia faktu, że jej śmierć oraz jego obojętność wpłynęły na ciebie w pewnym stopniu, pozytywnie i negatywnie.
Nigdy nie rozumiał tych wampirów, które żyły od małego w świecie ludzi. On potrafił leżeć przez tydzień i nie odzywać się do nikogo latami jeśli nie czuł potrzeby. To oni musieli robić wszystko szybko, musieli liczyć każdy dzień i to u nich godziny miały znaczenie. Nie potrafił nigdy tego wyjaśnić, a przemodelowanie całego systemu wartości który znali od podstaw był niemal niemożliwy. Biedna Nadia, uzależniona od życia jak od najsilniejszego narkotyku.
- Czy dlatego próbujesz wszystko kontrolować? Ojciec kobieciarz był nieprzewidywalny, matka zmarła i osunął ci się grunt pod nogami. Sama musiałaś zbudować nowe fundamenty i stoisz na nich twardo. Masz posiadłość i status, ale po krew poszłaś sama. To ty nas przywitałaś. Chcesz czuć się pewnie i u władzy, bo gdy jej nie miałaś poczułaś smak straty.
Jeśli wydawał się bardzo bezpośredni, bezczelny wręcz tak miało być. Wewnętrzny spokój, ale stanowczy głos. Akcentował każde słowo, aby każe z nich trafiło i nabrało znaczenia bardziej dla niej niż dla niego. Cała ta gra miała sprawić, że będzie ona wrażliwa i wtedy dać jej do zrozumienia że on tu trzyma stery.
- Jednak tym zajmiemy się później, teraz skupmy się na tym co się stało. – Założył nogę za nogę i oparł się wygodniej. - Apatia to całkiem naturalna rzecz, gdy doznaliśmy poważnego zawodu lub ktoś nas zranił. Powiedz mi proszę co się wydarzyło?
Nigdy nie wiedział kiedy zaczną płakać, niektórzy trzymali się bardzo dobrze; inni już od początku nie wytrzymywali napięcia. Dla świętego spokoju wolał przygotować chustę. Nie pokazał jej jeszcze, trzymał ją w kieszeni gotów wyjąć w razie gdyby puściły jej nerwy
- Pamiętaj, że odpowiadasz nie tylko mnie, a sobie samej. To wszystko może być przerażające z początku, ale dlatego tu jestem. Aby cię wesprzeć w pogodzeniu się z nimi.
Mieli bardzo dużo czasu dla siebie i to tak naprawdę jej stan dyktował kiedy zakończą. Może będzie to za pół godziny, może za pół nocy.

_________________
Indexowy głos
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
Nadia

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 722


PisanieTemat: Re: Terapia   Nie Lut 17, 2019 9:22 pm

Zaraz po tym jak oba kielichy wylądowały na wypolerowanym szkle stołu, również i Nadia zamierzała skosztować specjału. Uniosła naczynie do ust, wzięła łyk, a ten… został zatrzymany między jej policzkami. Wszystko przez spektakl, który rejestrowały oczy. Duża strzykawka, jeszcze większa igła, uczucie strachu i ciekawości. Metalowe żądło zatopione w czerwieni błysnęło chwilowo w powietrzu po czym wylądowało w charakterystycznym dla mężczyzn miejscu. Nad niemal czuła na sobie jak metal przedziera się przez wszystkie warstwy ciała docierając do celu jakim był przełyk. Automatycznie sama przełknęła płyn chyba zbyt głośno będąc nadal w niemałym osłupieniu. Takiego czegoś jeszcze nigdy nie widziała i szczerze intrygowało ją dlaczego jegomość nie ściągnie maski i nie napije się jak każdy inny, przeciętny obywatel. Dobrze, że Iude nie widział jej miny bo prawie zbierała szczękę z podłogi.
Na zdrowie.
Wyszeptała próbując jakoś dojść do siebie. Tu nie chodziło już nawet o niechęć pokazywania obcym swego oblicza ale o pomysłowość w dążeniu do celu i całkowitą znieczulicę. Czy tylko ona odczuwała taki dyskomfort patrząc na igły? Chyba to jej nowy lęk, wcześniej nieznany.
Jeszcze jeden łyk, tym razem mniejszy i spokojniejszy. Po nim kielich wylądował na swoim miejscu a Nadia zakładając nogę na nogę bacznie słuchała tego co chciał jej przekazać szlachetny. Co jakiś czas obracała pierścionek na palcu chcąc w ten sposób zająć jakoś dłonie. Zawsze robiła tak w stresujących sytuacjach. Teraz, tutaj, wydawać by się mogło, że powinna być rozluźniona, zrelaksowana i otwarta bo przecież rozmawia z lekarzem, z kimś komu może zaufać. Problem tkwił w tym, że Nadia bezgranicznie ufała jednej, może dwóm osobom, reszta darzyła tym uczucie z dozom niepewności. Skoro była to ich pierwsza rozmowa, to z pewnością dało się odczuć pewien minimalny dystans. Niektórzy potrzebują czasu żeby w pełni odsłonić swoje słabe strony, w końcu to dość intymne, sięganie do cudzego wnętrza.
Uprowadzono moje dziecko, niemowlę.
Urwała szybko a ton jej głosu wcale nie wskazywał na to, że miałaby się zaraz rozpłakać. Wręcz przeciwnie, dał się w nim wyczuć złość i stłumiony żal do tego kogoś, a może do całego świata? Cholera wie.
Nigdy się z tym nie pogodzę. Zrobię wszystko żeby je odzyskać.
Jej wzrok prześliznął się chwilowo przez barek, w którym trzymała różnego rodzaju alkohole. Nie wiedzieć czemu nagła fala złości wywołała w niej chęć napicie się. Może zalewanie smutków nie było dla niej codziennością ale w tej chwili byłoby jej łatwiej, tak sądziła.
Nie wstała i nie poszła po żadną z butelek. Siedziała tak jak do tej pory tyle, że oparła się wygodnie o dużą poduszkę i zmieniła założoną nogę. Uporczywie przekręcała pierścionek na jednym z pacy.
Przewodniczący.
Rzuciła hasło obierając nowy punkt obserwacji. Tym razem było to okno balkonowe i panująca za nim zima. Wielkie śnieżne chmury wisiały na ugiętych pod ich ciężarem gałęziach drzew. Nie było to bardzo interesujące ale lepsze to niż patrzenie w idealnie wypolerowaną maskę mężczyzny.
On to zrobił. Wiem o tym.
Postać Hiro była równie dobrze znany w Yokohamie co postać Prezesa w Polsce. Wystarczyło rzucić jedno, proste hasło i wszyscy wiedzieli o kogo chodzi. Tym bardziej jeśli ktoś należał do rady.

_________________



Ostatnio zmieniony przez Nadia dnia Czw Lut 21, 2019 4:48 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Iudex

Iudex

http://vampireknight.forumpl.net/t4061-iudex-schwarzwald#89688 http://vampireknight.forumpl.net/t4065-iudex-schwarzwald http://vampireknight.forumpl.net/t4063-iudex#89703
Zarejestrował/a : 31/01/2019
Liczba postów : 29


PisanieTemat: Re: Terapia   Sro Lut 20, 2019 7:28 pm

Cóż, ślepiec bardzo lubił kryć swoją twarz i nigdy nie zdradzał jej nikomu bez powodu. Nie uważał, że to jakaś wielka tajemnica. Jednak raczej z czystej złośliwości lubił irytować wszystkich nie pokazywaniem jej. Wiedział zresztą, że jego prawdziwa aparycja była na tyle nietuzinkowa, że Nadia nabawiłaby się zupełnie nowych, bardziej osobliwych fobii. Wzbudzenie zainteresowania i niepewności były przyjemną alternatywą i skutkiem ubocznym.
Iudex doskonale wiedział, że czasem dystans to coś co jego klienci lubią i czasem utrzymuje się przez kilka spotkań albo lat. Kuracja to zawsze długotrwały proces i przyspieszanie go nie daje niczego, prócz blizn które ciągle przypominają o tym co się wydarzyło. Sam zresztą trzymał dystans z niemal wszystkimi, musiał utrzymywać profesjonalny wizerunek. Nie zważając na to, że czuł się w pewnym sensie obco był niezbędny by pomagać, mało kto zniósłby jego prawdziwe ego.

Gdy usłyszał jak jest natura problemu przekrzywił głowę. Nie byłoby to tak niesamowite, ale przez całą rozmowę niemal się nie ruszał, tylko gdy było to konieczne. Po tym co powiedziała czuł jednak wzmożoną potrzebę zrobienia czegoś, czegokolwiek byleby tylko nie rzucić bardzo niezręcznym „ou, trudna sprawa”.
Spodziewał się bardziej, że powie mu o tym jak odeszła z rady, że została odrzucona przez jakiegoś gacha albo odrzucona przez faceta. Ot, te częstsze problemy które zdarzają się każdemu i bardziej tyczą się ego niż czegokolwiek innego. Tutaj jednak jeśli chodziło o zaginięcie dziecka, a wręcz domniemane porwanie i to przez Hiro był trochę zmieszany. Ruszyła bardzo drażliwą strunę tym jednym słowem.
Z jednej strony dzieci kochał i był gotów pomóc jej w odzyskaniu pacholęcia, ale Hiro był jego przełożonym i jako członek Schwarzwaldu, a teraz Rady miał go wspierać i służyć radą.
- Nadia. - Powiedział po dłuższej chwili ciszy. - Słyszę, że jesteś tego pewna, ale czy masz jakieś dowody? Czemu miałby ci zabrać dziecko?
I wtedy wszystko okazało się jasne. Nie zaprosiła go tu po to by naprawdę rozmawiać o sobie, a o tej sprawie. To on miał mieć odpowiedzi na te pytania, zamiast sam je zadawać. Wiedziała, że nawet jeśli nie ma on pewnych informacji to istnieje szansa, że uda się jej go wykorzystać. Urażony powinien wyjść...
Szybko jednak uspokoił swoje nerwy. Nie musiał przecież uciekać się do czegoś takiego, ba mógł nawet przez jakiś czas bawić się w tę grę. I tak był niezdrowo zafascynowany intrygami obnażającymi cudze słabości. Sam kochał je pleść, bo był to jedyny rodzaj wojny jaką mógł uprawiać, tę za zamkniętymi drzwiami i pełną szeptów oraz sączącej się do uszu trucizny.
Pochylił się mocniej na krześle, aby czuła cudzą bliskość; zwłaszcza po takim wyznaniu.
- Rozumiem, że nie chodzi o okup. - Jeśli chciał wejść w tę zabawę musiał w pewnym sensie jej uwierzyć, a przynajmniej zawiesić swoją niewiarę i czekać co stanie się dalej.
W powietrzu, oprócz zapachu krwi i zdenerwowanej kobiety, dało wyczuć się coś nienamacalnego i fascynującego szykowała się jakaś heca i to dość duża. Nawet jeśli nie była już tak ważna i wpływowa, to nadal była zdesperowaną matką – niebezpieczną i często mocno nieprzewidywalną.

_________________
Indexowy głos
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
Nadia

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 722


PisanieTemat: Re: Terapia   Yesterday at 10:28 pm

Ten moment, kiedy ktoś zwraca się do Ciebie po imieniu jest zawsze czymś niezwykłym na swój dziwny sposób. Zwłaszcza, jeśli w dzieciństwie, było to nieodłącznym elementem, wstępem do trudnej rozmowy. „Nadia, muszę Ci coś powiedzieć” albo „Nadio, musimy porozmawiać”. To nigdy nie wróżyło dobrze i nigdy rozmowa nie tyczyła się pogody ani innych bzdurnych oczywistości. W tych czasach używanie imienia było rzadkością. Lepiej lawirować w konwersacji nierzadko zapominając nawet jak rozmówca ma na imię. Trudno to wytłumaczyć jednak odnieść można wrażenie, że każdy wie o co chodzi. Z tego powodu blondynka poruszyła się niespokojnie opróżniając jednocześnie kielich aż do dna. Jeśli wszystko do tej pory stanowiło wstęp, to przyszedł czas na rozwinięcie, dojście do sedna sprawy i wyciągnięcie wniosków. Wizja opowieści, jaką miała roztoczyć przed nowo poznanym mężczyzną niewprawiana ją w euforię ale taka była kolej rzeczy. Robiła to już dwa razy, zrobi i trzeci. Dla jasności, absolutnie nie liczyła na pomoc w odzyskaniu dziecka, raczej na ukojenie huśtawki emocjonalnej. Nie miała też bladego pojęcia, że dzieci są czułym punktem jegomościa o tajemniczej twarzy. To zupełny przypadek albo przeznaczenie.
Owszem, mam dowody i pewność co do swoich oskarżeń.
Spojrzała dość wymownie (z przyzwyczajenia) na mężczyznę, po czym odruchowo skierowała wzrok w stronę drzwi sypialni Leo. Dokładnie tych, za którymi siedziała ta pinda w białym kitlu. Nad miała nadzieję, że nie była typem przystawiającym szklankę do drzwi celem podsłuchu. Inaczej byłaby bardzo rozczarowana, że jej intymne zwierzenia są tematem do rozmów pomiędzy innymi, obcymi wampirami.
Możesz usiąść bliżej?
I jakby nie czekając na zgodę, sięgnęła po dłoń szlachetnego i bardzo powoli, delikatnie przyciągnęła go na kanapę tuż obok siebie. Obecność Iosefki drażniła ją niewytłumaczalnie. Nie po to pozbywała się sług z domu, żeby martwić się o dodatkową parę uszu. Trudno! Zrobiła wszystko co konieczne żeby rozmowa pozostała tylko między nimi.
Czy Hiro wygląda na kogoś biednego?
Uniosła brew w przekonaniu, że tylko ludzi chcący się wzbogacić są wstanie uprowadzać cudze dzieci dla zysku. To był równie podłe co cały Hiro więc pasowałoby, ale nie tym razem.
Zaczesując pasma długich, jasnych włosów za uszy, zaczęła jeszcze raz wszystko od początku. Cóż, to bodajże trzeci raz kiedy musiała komuś wyłożyć przebieg wydarzeń i za każdym razem szło jej to coraz lepiej. Nie była już tak skołowana jak za pierwszym razem. To chyba plus.
Jej głos ściszył się o dwa tony i był bardziej konspiracyjny.
Szczerze jestem nieco zdziwiona, że ta historia do dnia dzisiejszego nie krąży w Radzie ale ok, opowiem wszystko od początku. Postaram się zrobić to zwięźle.
Ponownie zerknęła na puchar upewniając się jedynie, że dopiła krew do końca, a szkoda, czuła, że właśnie zasycha jej w gardle.
Wszystko zaczęło się od tego, że złamałam nasze prawo. Z łowcy uczyniłam sługę i to z nim miałam dziecko, chłopca. Żyliśmy w spokoju przez pewien czas aż ktoś nie doniósł przewodniczącemu. Może oświata, może wampir, nie wiem, nie ważne. Najpierw dopadł mnie.
Urwała chcąc przypomnieć sobie jak Hiro zwracał się do tego sługi. Chwilę zajęło jej wertowanie pamięci ale w końcu wyprostowała się i ożywiła nieco.
Abaddon, pies Rady. Zaprowadził siłą do przewodniczącego a ten ukarał mnie za to co zrobiłam. Nim doszłam do siebie i wróciłam do domu, dziecka i Ravena już nie było. Udało mi się zdobyć kasety z monitoringu apartamentu, w którym mieszkaliśmy. Widać na nich jak ten sam pies niesie moje dziecko.
Zacisnęła zęby a jej oczy na moment zaczęły przybierać barwę szkarłatu. Czuła jak niepohamowana fala złości wzbiera w niej nie mogąc znaleźć ujścia.
Mogę zapalić?
Jej ręce drżały i myślała tylko o tym, żeby zaciągnąć się kilka razy cienkim papierosem. Sądziła, że temat wzruszeń na tym polu ma już dawno za sobą. Okazuje się, że nic bardziej mylnego. Ta sprawa nadal wzbudza w niej ogromne emocje i złość, chęć zemsty, nie wiadomo co jeszcze.

_________________

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Terapia   

Powrót do góry Go down
 
Terapia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: