IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Ławeczki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Nadira
Panda
Panda
Nadira

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1216


Ławeczki Empty
PisanieTemat: Ławeczki   Ławeczki EmptySro Paź 24, 2012 12:09 pm

Jak sama nazwa mówi. Ławeczki ustawione po dwóch stronach bardzo długiej ścieżki, która to ciągnie się od wejścia na tereny szkoły, aż do samego wejścia.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptySro Paź 24, 2012 7:11 pm

Yumi jednogłośnie w myślach stwierdziła, że jest jej nudno. Jako, że nie mogła znieść owej nudy, postanowiła coś z tym zrobić. Dziewczę szybkim i pewnym krokiem opuściło akademię. Na zewnątrz wcale nie było zimno. Miała na sobie jedną ze swych ulubionych, wiktoriańskich sukienek oraz cienki, czarny płaszczyk. Włosy - jak zwykle rozpuszczone - od czasu do czasu powiewały wraz z wiatrem. Swe kroki skierowała w kierunku szkolnych ogrodów. Czy przepadała za przyrodą, roślinami i tym podobnymi? Niespecjalnie, jednak dla jej artystycznej duszyczki był to sposób na zdobycie jakiegokolwiek natchnienia i weny do nowych szkiców. Duże, zielone oczy spoglądały raz na jakiś czas to w lewo, to w prawo. Nie widziała nic specjalnego - przynajmniej dla niej. Eh...dlaczego kiedy tak uparcie poszukuje natchnienia, nie może go znaleźć? Podłe zrządzenie losu. Zrezygnowana, po kilkunastu minutach dość szybkiego spaceru usiadła na jednej z ławek. Ponownie spojrzała w lewo, potem w prawo. Prócz długiej ścieżki oraz wszelkiej ozdobnej roślinności wokół, nie widziała żadnego żywego ducha. Westchnęła tylko cicho i spojrzała w niebo. Chmury. Dużo chmur. I bynajmniej nie był to materiał na pomysł. Spoglądając przed siebie, po chwili lekko przymrużyła oczy. Ten stan błogości i zarazem złość, że nie ma pomysłu na rysunek. A niechby to! Po chwili rozmyślań na temat tego, czy lepiej się gapić przed siebie czy rysować byle co, sięgnęła po notesik i ołówek. Szybkimi, zamaszystymi ruchami, na małej karteczce zaczęła bazgrać. Rysowała co jej na myśl przyszło. Nie interesowało jej, czy będzie to jakieś dzieło sztuki. Grunt, że mogła wyżyć się artystycznie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptySro Paź 24, 2012 8:25 pm

Teraz pozostało mu tylko czekać na rezultaty pracy administracji akademii. Ciekaw był, co takiego zrobią, aby cała ta sprawa się wyjaśniła. Będą ostrożni i delikatni, czy też głupio polecą przed siebie pełni agresji. Kto wie. Wszystko się okaże z czasem. Postanowił przejść się, co by odsapnąć i zrelaksować się. Dobrym miejscem na takie rzeczy był ogród, zazwyczaj opustoszały. Raczej nikt tutaj nie chciał przychodzić, teraz są inne świetne miejsca, gdzie coś się dzieje. Ogrody uznano za nudne i niepotrzebne, jednak nie przez wszystkich. Alex zaczął mijać po wyjściu z akademii ławkę po ławce. Było już ciemno, powinien siedzieć w swoim pokoju i poczekać do rana, jednak nie chciało mu się samemu spędzać nocy w pokoju. Nudziłby się. Z rękoma w kieszeni, opuszczoną głową szedł przed siebie, nie patrząc czy na kogoś czasem nie wpadnie, bądź na inną, jakąkolwiek przeszkodę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptySro Paź 24, 2012 8:35 pm

Bazgrając co jej tylko na myśl przyszło, zarysowała blisko trzy strony notatnika. Nawet nie zauważyła ile to czasu minęło. W większości były to popiersia wymyślonych osób ozdobione mnóstwem kwiatów, których klomby znajdowały się kilka metrów dalej od jej ławki. W końcu usłyszała czyjeś kroki. O, nareszcie się ktoś pojawił. Wizja bezludnej akademii raczej nie należała do specjalnie pozytywnych, nawet jeśli dziewczyna była samotniczką. Nie miała specjalnie wybitnego słuchu, owa postać znajdowała się niedaleko. Chłopak. Dzieliły ich może 3, 4 metry? W każdym razie osobnik miał opuszczoną głowę, więc mógł nie dojrzeć Yu, tym bardziej, że odznaczała się dość drobną posturą. Zainteresowane wlepiła w niego swoje duże, zielone oczęta, i gdy ten był już wystarczająco blisko, dość nieśmiało wydukała z siebie. - Cześć.... Uważała, że wypadałoby pokazać się ze swojej kulturalnej strony. Owszem, nie była wielką duszą towarzystwa, jednak przecież kogoś trzeba znać w tej ogromnej akademii, czyż nie? Notatnik oraz ołówek trzymała cały czas na swoich kolanach. Stwierdziła, że byłoby to troszkę nie na miejscu, gdyby miała się przywitać i wrócić do swojego zajęcia.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptyCzw Paź 25, 2012 4:03 pm

Był jakby zamknięty w sobie, nie zwracając uwagi na cokolwiek wokoło. Nic go nie obchodziło na tę chwilę. Najchętniej położyłby się gdzieś na trawie i leżał bez celu. Może po jakimś czasie obudziłby się w innymi miejscu, na przykład w pokoju czy też na komendzie. Uznaliby go za jakiegoś zagubionego, zabrali na komisariat, a tam sprawdzili kim jest. Może już by nie żył. Wiele teorii można snuć na ten temat. Mijał w końcu jakąś dziewczynę, nie widział jej. Dopiero, gdy jej głos dotarł do jego uszu odwrócił głowę aby spojrzeć, kto to przemawia. Zatrzymał się na chwilę. Przyglądał się jej.
- Cześć. -
Odrzekł prostując się. No jakoś trzeba wyglądać przy innych istotach, bo jeszcze zaczną sobie o nim myśleć różne, niestworzone rzeczy. Czyżby jej przeszkadzał? A może jest zadowolona, że nie jest tutaj sama. Póki co stał i przypatrywał się jej.
- Może przeszkadzam? -
Zapytał, tak dla upewnienia się czy nie jest, aby powodem jej przerwy w rysowaniu. Tak nagle się tu pojawił.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptyCzw Paź 25, 2012 8:24 pm

Skoro już przyszło jej zagadać, należało jakoś w miarę temat pociągnąć, by nie poprzestać na samym powitaniu. Dlaczego jej na tym zależało? Prawdę mówiąc nie miała jakiegoś konkretnego powodu. Po prostu miała w sobie ową wewnętrzną chęć, by jednak zamienić te przysłowiowe dwa, trzy słowa. Dalej patrząc na chłopaka szybko dało się stwierdzić, że jest wyższy od niej o przynajmniej kilkanaście centymetrów. Gdy ten odpowiedział jej, uśmiechnęła się do niego ciepło oraz przyjaźnie, by od razu zrozumiał, że jest przyjaźnie nastawiona. Jednak bądźmy szczerzy..co taka mała, drobniutka osóbka jak ona mogłaby zrobić wyższemu i lepiej zbudowanemu chłopakowi? Nic. Prosta odpowiedź. Gdy z jego ust padło pytanie, od razu pokiwała przecząco głową.
- Ależ skąd! - powiedziała z zapałem. Notesik i ołówek schowała do torebki. Tak. Na dzisiaj dosyć z rysunkami. No...przynajmniej na najbliższy czas, póki znów nie zostanie sama. W każdym razie nieznacznie odsunęła się w bok, by zrobić nieco więcej miejsca na ławce, jakoby chciała dać znać, że chłopak może sobie obok niej śmiało przysiąść. Nie będzie miała nic przeciwko wobec tego.
- Samej już troszkę zaczynało mi się nudzić... - dodała po krótkiej chwili z lekkim uśmiechem. Co prawda nie wiedziała, czy ten nie chciał być jednak sam. Cóż, najwidoczniej coś burknie pod nosem i sobie pójdzie. Kto wie...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptyPią Paź 26, 2012 3:01 pm

Nie był typem, który lubił pastwić się nad innymi i wykorzystywać swój wzrost czy też inne części ciała do wywyższania się czy innych czynności, którymi często posługują się tępe osiłki. Mogłaby mu zrobić wiele, np może posiada gdzieś nóż albo inne ostre narzędzie, które mogłaby mu wbić w jakąkolwiek część ciała, gdy nie będzie patrzył. Wtedy to nie miałby szans obronić się przed atakiem. Różnie bywa. Stał z rękoma w kieszeniach i przyglądał się nieznajomej. Chyba tak jak i on była uczennicą tej akademii. Ciekaw był czemu wcześniej jej nie zauważył. Może niedawno dołączyła tu? Albo to on zna bardzo mało osób, w zasadzie prawie nikogo. Słysząc odpowiedź na swoje wcześniejsze pytanie lekko uśmiechnął się. To dobrze, może zostanie tu na dłużej i pozna nieco lepiej tą dziewczynę? A nuż się jakoś dogadają, znajdą wspólny temat.
- No to skoro Ci nie przeszkadzam, to na chwilę mogę się tu zatrzymać. Nic mi się chyba nie stanie, prawda? -
Uniósł brew pytająco. Nigdy nie wiadomo co może się stać w danej chwili. Teraz udaje miłą i sympatyczną dziewczynę, za plecami może być płatnym mordercą. Pieniądz zmienia człowieka. Zajął miejsce tuż obok niej. Odsapnie trochę, a następnie uda się w dalszą podroż przed siebie, bez celu.
- Było poszukać miejsca, gdzie jest więcej ludzi. Albo położyć się spać. -
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptyPią Paź 26, 2012 6:41 pm

Czy dziewczyna mogła coś ukrywać? Owszem, było wiele tajemnic i sekretów, których nikomu nie powierzała. Sama sobie była powierniczką. A może i jej samotność wynikała z tego, że nigdy nie mogła spotkać osoby, którą mogłaby obdarzyć zaufaniem? To wysoce prawdopodobne. Nie miała wiele szczęścia, często spotykała osoby, które były jej nie przychylne, przez to też coraz bardziej się w sobie zamykała. Poza tym bardzo często brała coś do siebie i biła się z myślami.
- Nie...nie jestem groźna. - odparła z promiennym uśmiechem. Po chwili dodała: - ..przynajmniej tak mi się wydaje.
Ah, jakie życie byłoby proste, gdyby można było czytać w ludzkich myślach... Jednak z drugiej strony, nie można byłoby się dać niczemu zaskoczyć. Jakie to wszystko skomplikowane, doprawdy. Nie, dla Yu nie było to marzenie. Akurat myśli innych - często dość czarne mogłyby tylko jeszcze bardziej ją dobijać, nic więcej. Starała się być dość szczera w okazywaniu swojej osobowości, by nikt się na niej później "nie przejechał". Oszczędzi to przecież tylu nerwów.
- Osobiście nie jestem śpiochem. A towarzystwa nie poszukuję. Ono zazwyczaj znajduje mnie. - odpowiedziała już z nieco mniejszym uśmiechem, lecz nadal z przyjaznym tonem. Uważnie przyglądała się chłopakowi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptySob Paź 27, 2012 4:02 pm

Każdy ma jakąś tajemnicę, o której nikomu nie chciałby mówić. Nawet te wszystkie osoby uległe, będącymi sługami, niewolnikami i innymi dziwami. Jedni mają więcej tych sekretów, inni natomiast mniej. Jak było z Alexem? Nie wiadomo do końca. Na pewno miał jeden sekret, o którym nikt się nie dowiedział i raczej tak prędko nikomu tej tajemnicy nie wyjawi. Nie jest on ani przyjazny, ani wrogi. Podchodzi do każdej nowej osoby neutralnie, dopiero po spędzonym czasie razem przeważają albo pozytywne uczucia bądź negatywne. Zapewniała, że groźna nie jest. Uwierzyć? No chyba nie ma wyboru, nie wyglądała na taką, która zaciągała ludzi w krzaki, a potem sama z nich wychodziła będąc zadowolona. Podrapał się z tyłu głowy.
- Mnie też się tak wydaje, najwyżej przypłacę to życiem. Zaryzykować czasem trzeba, bo jeśli się tego nie zrobi można potem żałować, prawda? -
Uśmiechnął się lekko. Czytanie w ludzkich myślach? Nie, to nie dla niego. Oczywiście byłoby super móc tak robić, wiedziało by się jak podejść kogoś, wykorzystać informacje o kimś, aby pokrzyżować plany, bądź po prostu dowiedzieć się co dana istota lubi i sprawić jej przyjemność. Z tym jednak się wiąże małe niebezpieczeństwo, ryzyko. Dobre dla masochistów.
- Ja chętnie poszedłbym spać, ale nie na chwilę obecną. Rano sobie odeśpię. Mówisz, że przyciągasz ludzi jak magnes metal? Nie uwierzę póki tego nie zobaczę, o. -
Zaśmiał się pod nosem patrząc raz na nieznajomą, raz przed siebie. Zaraz zaraz.. nie znał jej imienia!
- Gadamy, gadamy a nawet się nie znamy. Alex jestem. -
Odwrócił łepetynę w jej stronę, przymykając swe oko i lekko uśmiechając się.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptyNie Paź 28, 2012 4:33 pm

Ryzyko. Oj nie...nie przepadała za tego typu rozwiązywaniem czegokolwiek. Sytuacja musiałaby naprawdę ją zmusić do jego podjęcia. Czemu się tak tego bała? Kto wie. Może zbyt bardzo pragnęła mieć w życiu dużo szczęścia niż pecha. Z resztą, kto by nie chciał być wiecznie zadowolony i uśmiechnięty? W tym wypadku jednak, gdyby sama miała zdecydować czy usiąść obok kogoś kogo nie zna, zapewne by usiadła. Oczywiście decydowałyby też o tym inne czynniki. Przykładowo wygląd owej osoby. Taka wyciągnięta żywcem z jakiegoś filmu grozy, raczej by nie przyciągała, prawda? Sama myślała, że jednak wydawała mu się dość przyjaźnie lub chociaż neutralnie nastawiona. Nigdy nieprzyjaźnie. Wtedy by nawet słówka nie pisnęła.
- Postaram się jednak, byś nie wspominał tych chwil jakoś nieprzyjemnie. - odparła krótko z uśmiechem. Cóż...samotność samotnością, jednak lepiej by nie gadano za jej plecami, że jest straszna lub wygląda jak pierwsza lepsza, która może zaciągnąć w ciemny zaułek i nie wiadomo co może zrobić. Poza tym starała się nie brzmieć zbyt słodko. Jej głosik sam w sobie był nieco piskliwy, a jako, że chciała zerwać z kojarzeniem jej osoby z przesłodzoną dziewczynką, troszkę go zniżyła.
- Więc muszę ci to jakoś udowodnić, hm? - spojrzała na niego. Podrapała się po brodzie i chwilę milczała w lekkim zamyśleniu. - W takim wypadku musiałbyś dość często przebywać w tym samym miejscu co ja... - odparła budząc się z rozmyślań.
Gdzie najczęściej przebywała? W większości były to ciche miejsca, gdzie ludzi było jak na lekarstwo. I tak dzisiejszy dzień należał do wyjątkowych bo sama z własnej woli wyściubiła nos poza akademię.
W końcu przyszła też pora by się przedstawić. No właśnie. Jak to dobrze zrobić? Cóż, odrzekła dość spontanicznie bez zbędnych ceregieli: - Jestem Yumi, jednak możesz mówić mi Yu. Nawet bardziej wolę tą wersję. - uśmiechnęła się zakładając nogę na nogę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptyPon Paź 29, 2012 10:02 pm

No i poznał w końcu jej imię. Uśmiechnął się lekko. Następnie wstał i rozejrzał się wokoło. Po co to zrobił? A kto go tam wie.
- Wybacz, ja już się będę zbierał. Do zobaczenia. -
Ukłonił się lekko, a następnie opuścił to miejsce.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptyWto Paź 30, 2012 7:47 pm

Cóż jej przyszło z poznania chłopaka? Kolejne imię do zapamiętania? Warte chociaż tego? Właściwie nie pomyślała o nim źle. Wydał jej się całkiem sympatyczny. Pierwsze wrażenie jest zazwyczaj tym najważniejszym i rzadko bywa mylne, czyż nie? Tak bynajmniej było w mniemaniu Yumi.
O samym Alexie więcej już nie była w stanie powiedzieć. Zaliczyłaby go do zwykłych znajomych, zamieniłam z nim przecież kilka słów. Kilka zdań. To przecież nic szczególnego. Zwykła rozmowa, zwykłe gesty. Wszystko takie zwykłe i przeciętne. Jednak miłe było to, że w ogóle się zatrzymał, że jednak dał znak, że chce w jakiś sposób na troszkę z nią pobyć. Gdzieś tam, w swoim wnętrzu dziewczyna uśmiechnęła się do siebie. Los samotniczki nigdy nie jest usłany różami. Wbrew pozorom właśnie taka zwyczajność potrafiła od razu polepszyć nastrój. Jednak nie sprowadzajmy tego do zmiany w wielki optymizm na cały dzień, nie.
Szybko sobie poszedł. Czemu? Nie wypadało przecież pytać. Spoglądała na niego zielonymi oczętami, gdy wstawał z ławki. Samo spojrzenie na swój sposób było nieco zaskoczone, a zarazem beznamiętne. Przecież nie mogła go chwycić za rękę i powiedzieć, że nie może iść. Jasne, że mógł. Wolny człowiek jak każdy inny. Gdy się rozglądał, sama spojrzała lekko w prawo, potem w lewo. Jakby chciała się dopatrzeć przyczyny jego rozglądania. Jednak wkoło było pusto. Żadnego żywego ducha. Byli zupełnie sami. Przygryzła lekko dolną wargę - często tak robiła - i ponownie spojrzała na Alexa. Pożegnał się z nią, a więc wedle manier, pasowało zrobić dokładnie to samo. - Do zobaczenia. - odparła z ciepłym uśmiechem, swoim przyjaznym tonem. Dodatkowo pomachała chłopakowi, gdy był już trochę dalej.
Ponownie została sama. Samotność wróciła, powinnaś się cieszyć Yumi. Jednak mimo to czuła się nieco nieswojo. Wyjęła ponownie swój notatnik i ołówek, zerknęła przed siebie. Wpatrywała się w horyzont dobre kilka minut, lecz jej dłoń z ołówkiem ani drgnęła. Zero weny. Widocznie już ją wyczerpała. Przynajmniej w tym miejscu. Zmarszczyła brwi. Dalej nic. Lekko zrezygnowana i zirytowana schowała swój mini-zestaw do rysunku. Nie chciała dłużej siedzieć na ławce. Nudziło już ją to. Leniwie wstała z ławki. Przeciągnęła się wydając z siebie lekki pomruk. Poprawiła kosmyk włosów, który opadł jej na policzek. Upewniła się jeszcze, że notatnik jest na swoim miejscu i powolnym krokiem ruszyła przed siebie.


[z/t]
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
Nyuu

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 229


Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptyNie Wrz 13, 2015 5:06 pm

Dzień pierwszy nowego życia w Akademii. Właśnie wczoraj dostał oficjalny list, w którym przyjęto kandydaturę Zielonowłosego i zaklasyfikowano w rejestrze uczniów. I ów list trzymał w dłoniach, bo prócz piśmiennej zgody otrzymał także mini-mapkę całego terenu uczelni. Akurat wybrał tą najprostszą drogę - cały czas przed siebie między ławkami. Z tym, że targał za sobą sporą torbę na kółkach, która ważyła prawie tyle samo co mało wyćwiczony chłopak. Istny ciężar. Mimo swojej nieporadności nie przestawał się uśmiechać i walczył z samym sobą, by dotargać jak najdalej się dało. Okazało się, że będąc przy pomniku i zaglądając do mapki znajdował się gdzieś w jednej trzeciej drogi do Akademii. Odetchnął głęboko - jedna trzecia to prawie połowa! A tak, patrzył optymistycznie na swoją sytuację. Nie to, że nie miał zmartwień, bo na przykład nie wiedział, gdzie szukać kogoś od przydziału pokoi... wolał nie myśleć o problemach. Mimo wszystko samo entuzjastyczne spoglądanie na świat nie wystarczyło - musiał usiąść na chwilkę i odsapnąć.
Pociągnął za sobą torbę i zajął jedną z malowniczych ławeczek. Oh, ale ulga dla ciała. Zdjął z pleców plecak z prowiantem w postaci własnoręcznie upieczonych babeczek i posilił się przed dalszą, jakże trudną wędrówką. Aż dziwne, że ktoś, kto tak bardzo przepadał za słodkościami, w dodatku mało ćwiczył miał taką szczupłą sylwetkę, że prawie że znak drogowy go zasłaniał. Do tego wyciągnął wodę mineralną i napoił zdyszane ciałko. Uhh, czuł się jak Maratończyk bez przygotowania. Poprawił czapkę na oczy i szukał pomysłu jak przeturlać taki ciężar w krótszym czasie niż obecnie i nie zmęczyć się tak bardzo jak obecnie. Hmmm... Tyle osób przewijało się przed jego oczyma, którzy o wiele prędzej radzili sobie z ciężarami, że nieco się zawstydził swoim brakiem formy.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptyNie Wrz 13, 2015 6:54 pm

I oto on! Szanowny Joshua Cohen raczył ruszyć własny tyłek i wyjść z Akademii! Chociaż nie miał właściwie pojęcia po co. Może w poszukiwaniu szczęścia? Zabawy? A może i kłopotów? To wszystko zależało od Losu! Pojawi się lub nie! Bądź co bądź coś wesołego musiało się dziać, by młodemu się nie nudziło!
I tak sobie chodził, i chodził, i chodził... Mijając znajome, nieznajome, znajomych, nieznajomych... Typowy dzień szkolny. Ale wydawał się być nudny! Więc co? Zmyć się z terenów i pokręcić się po mieście, czy może wrócić do siebie? Kto wie!
Bądź co bądź stawiał kroczki, aż do chwili, gdy pięknie potknął się o niewidzialny kamień i runął na ziemię! Skończyło się cichym jękiem i potem masowaniem obolałych kolan.
- Au, au, au - mamrotał pod nosem. Oczywiście, nic mu nie było. Tylko w oczach stanęły łzy... Zachowanie niczym dziecko, a może... "Ofiary losu", jaką był w danej chwili? Ale kto by się tam przejmował?
Bądź co bądź w tej samej chwili zorientował się, że upadł przed nogami nieznajomego, zielonowłosego chłopaka. Trochę to go zbiło, ale szybko się ogarnął i wstał, otrzepując łapki. Patrzył na niego z niepewnością. Zły? Dobry? Niebezpieczny? A może nie? I co ważniejsze, czy znał Ignisa? Jeśli go skądś kojarzył... To źle. Bardzo źle!
Poprawił słuchawki od MP3 i nałożył jedną z nich, a mały sprzęcik włożył do kieszeni. Jego palec błąkał ku przycisku, a on sam zastanawiał się, czy włączyć, czy nie. Bądź co bądź, nieznajomy powinien mieć się na baczności!
- Ktoś ty? - to były pierwsze słowa, które skierował do niego. Czuł ciągle, że trochę boli go przez upadek, ale to było śmieszne! I w dodatku przyjemne! W dodatku, tyle razy się wywalał... To nie nowość.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
Nyuu

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 229


Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptyNie Wrz 13, 2015 7:55 pm

Oblizywał paluszki po babeczkach, kiedy usłyszał donośny huk. Aż podkulił nogi, gdy ten odgłos rozległ się tuż pod nim. Wychylił główkę bliżej asfaltowi, na którym leżał przez krótki moment rówieśnik, długi jak kij skoczka wzwyż. Nawet miał mięśnie jak typowy sportowiec! Jak to możliwe, że zrobił sobie kuku? Przeraził się samego zdarzenia, ale widok leżącego wielkoluda był nieco niecodzienny. Pomógłby mu wstać, gdyby nie to, że nieznajomy szybko pozbierał się w garść.
Tak jakby.
Przyglądał mu się nieco oniemiały, gdy zakładał słuchawki od MP3 i rzucił na małego badawcze spojrzenie. W pierwszej chwili przebiegły mu ciarki po plecach, lecz usłyszawszy pytanie - skierowane ewidentnie do świadka wypadku - rozpogodził się jego zdziwiony wyraz twarzy.
-Jak dojdę do Akademii, to będę uczniem.
Oznajmił nieco dziwnie, po czym zadarł wyżej głowę, by utkwić spojrzenie w młodzieńcu. Ciekawe dlaczego go zapytał o coś tak oczywistego? Wszak szedł na uczelnię. Zupełnie nie pomyślał, że pytał o godność. Gdyby chciał, zapytałby bardziej wprost. Cóż, Cudak nie tylko w tej kwestii miał inny punkt widzenia. I nie zawahał się tego pokazać.
-Tyy... Ty stamtąd przyszedłeś i potknąłeś się tuż przede mną... -nie wiedział czemu, ale zrelacjonował to co rzeczywiście miało miejsce... kilka sekund temu- To nie był przypadek, że miałeś wypadek! Pokaż się, czy wszystko gra.
Ciężko było to zrobić komuś, kto był o głowę mniejszy od poszkodowanego, ale od czego miał ławkę! Wskoczył na nią i będąc teraz wyższy od nieznajomego przyglądał mu się uważnie. Lekkie otarcia na ciele tu i ówdzie, chociaż po minie kolegi, z równie długimi włosami co Nyuu, wywnioskował ból. Gdzie dokładnie? Nieważne, póki nie skarżył się na głos. Zawsze mógłby przemóc swoje słabości i zaprowadzić go do lekarza, nawet jakby miałoby mu to zająć wieki z tymi walizkami.
Na ten czas zdecydował się zaprosić na "swoją" ławeczkę, aby nieco ochłonął po potknięciu.
-Klapnij sobie, nie zaszkodzi -uśmiechnął się przyjaźnie, po czym go olśniło i wyciągnął z plecaka pudełko z babeczkami podsuwając je pod nos kolegi; chociaż jak stał wciąż przed nim, to musiał wysunąć ręce do góry jak do napadu- I poczęstuj się, proszę.
Może i był zbyt natrętny, jednak wierzył w Przeznaczenie. Poza tym, Jasnowłosy olbrzym nie wydawał się być groźny. Pozory mogą mylić, aczkolwiek takiego pięknego orła wyrżnął przed karzełkiem, że ledwo co powstrzymał śmiech. A przecież nie ładnie śmiać się z cudzego wypadku. A co, jakby wybił sobie zęby, albo potłukł żebra, lub coś gorszego? Na szczęście sprawiał wrażenie już opanowanego i w miarę bezpiecznego. Raczej od samego stania lub siedzenia na ławce krzywdy sobie nie zrobi, natomiast towarzysz... nie miał nawet czegoś takiego w sobie jak przemoc. Zasiałby tyle radości, aż do puszczenia pawia. Może dlatego do tej pory siedział sam na ławce, bez towarzystwa?

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptyNie Wrz 13, 2015 9:05 pm

Głupszej i dziwaczniejszej odpowiedzi nie słyszał od dawna. Dlatego też jego oczy były skierowane na nieznajomym, a na jego twarzy malowało się co najmniej niezrozumienie. No i też gdy wstał, zauważył, że niecodzienny chłopak był naprawdę mały! A może on był wielki? Nigdy nie zastanawiał się nad własnym wzrostem. Dlatego też podrapał się po nieco rozczochranej fryzurze. Próba interpretacji tego zdania nie udała się. Czuł się zbyt tępy, by to zrozumieć. Albo żył w jeszcze innej rzeczywistości? Zresztą, co by się przejmował?
- Nic mi nie jest! - burknął cicho w odpowiedzi. I co z tego, że się wywalił! Żyje? Żyje! Tylko był trochę podrapany. I bolało. Ale jest fajnie! Co to w porównaniu z spadaniem ze schodów! Albo innymi rzeczami, które robił?
Bądź co bądź zielonowłosy wydawał się zupełnie nie kojarzyć Ignisa! I dobrze. Czyli jest z tej większości zwykłych szarych ludzi. No, ale baaardzo mu się nie podobało, że tamten jednak zaczął go oglądać. Pielęgniarka się znalazła! A może on będzie właśnie szkolną pielęgniarką? Ale chwila... Mówił coś, o byciu uczniem. Czyli kolega z klasy? Będzie ciekawie! I w dodatku źle trafił z pierwszą znajomością. Joshua nie nadawał się na dobrego kolegę. No chyba, że miał tamten dużo cierpliwości, dystansu... I takie tam.
Mimo wszystko usiadł na tej ławeczce, a raczej się wyłożył całkowicie. Kij z towarzystwem innych ludzi, mógł chwilkę posiedzieć tutaj... I poobserwować innych. A nuż ktoś, kogo zna, nagle się pojawi? Byłoby cudownie!
Bądź co bądź zrezygnował z babeczek. Nie chciał. Wolał samemu gotować! No i też... Jego niebieskawe oczęta spoczęły na karzełku. Przekrzywił lekko głowę, po czym podrapał się po policzku.
- Jesteś elfem? - tak brzmiało inne pytanie, które mu zadał. A może właśnie kogoś takiego miał tutaj przed sobą? Nigdy nie wiadomo! No i też, te bagaże... Na co mu? Wyprowadzał sie? Przeprowadzał? A może ukrył bombę?
- Gryziesz? - tak, chyba zaczęła się seria dziwacznych pytań. Ale co mu tam! Warto się dowiedzieć. - Kim jesteś? - i zaś ponowił pytanie. Bądź co bądź teraz był naprawdę łagodną istotką, chociaż niezdarną. Ale będzie tak do końca? Kto wie!
Zaczął się bawić kosmykiem włosów. Pozostawało poczekać na tamtego reakcję. Może zechcieć już wyrzucić stąd Joshuę, uważając go za kogoś chorego... Albo coś innego. Jasnowłosy nie wnikałby w jego reakcję.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
Nyuu

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 229


Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptyPon Wrz 14, 2015 6:36 am

A on za to dawno nie spotkał kogoś, kto zaintrygowałby Nyuu swoim zachowaniem czy mową. Nie to, że się potknął, bo to faktycznie rzec ludzka, ale traktował tamto zdarzenie jakby było częścią życia. Poza tym jak na standardy uczelni wyróżniał się na tle innych. I bardzo dobrze! Nie będzie go trudno znaleźć wśród tłumu, nawet jeśli jest wysoki!
Tym bardziej nie chciał, by taki wspaniały okaz bagatelizował możliwe objawy poupadkowe. Uparł się, że nie potrzebuje czujnego oka karzełka, więc musiał odpuścić. Tylko tak nieśmiało jeszcze dorzucił:
-Na pewno?
Mrugnął oczkami dwukrotnie, jakby to miało w czymś pomóc, jak chociażby w przełamaniu jego oporu. No cóż, bardziej mu było szkoda, że nie poczęstował się babeczkami. Spuścił pudełko z wysokości i spakował do plecaka. W międzyczasie położył się jego towarzysz na ławce, a że ławka była mała - zajął całą. Jak mu tak wygodnie, nie będzie go przesuwać, zwłaszcza, że sam zaproponował wspólne siedzenie. Co tam, że leżenie z siedzeniem nie ma zbyt wiele części wspólnych...
Kiedy już skończył wlepiać w niego badawcze spojrzenie i zastanowić się co zrobić, uprzedził jego działania właśnie towarzysz. Jasnowłosy kolega zadał mu takie pytanie, na które robiły mu się wielkie oczy. Nie ze strachu - z ekscytacji! Kto normalny zadałby takie pytanie?! A to znaczyło, że mieli ze sobą więcej podobieństw niż mogło się wydawać. Duży Wariat i Mały Świr. W dodatku ten pierwszy jest strasznie zabawny!
-Hahaha! Chciałbym, lecz nie. Człowiek z krwi i kości. Ale dla Ciebie mógłbym być elfem, chociaż elf kojarzy mi się z kimś dostojnym i... wysokim.
Uśmiechnął się tak, jakby chciał sprzedać rozmówcy cukrzycę. Kurczę, tak go z miejsca polubił, że chyba prędko nie pozbędzie się małego natręta! Nawet jakby miał się uczepić jego około metrowych nóg! Aż dziwne, że znalazł w końcu kogoś, kto nie myśli schematycznie, i w dodatku nie zatracił tego daru pod wpływem edukacji i norm.
Kolejnym potwierdzeniem było następne pytanie. Jejku, czy to działo się naprawdę, czy tak naprawdę to wszystko działo się w wyobraźni Nyuu? Nie, on już jakiś czas temu miał zabronione spoglądać na świat w taki sposób, więc nieco fantazja oklapła. Ale dzięki nieznajomemu nadrobi zaległości!
-Jak muszę wziąć duży kęs rybki, ale... to chyba nic złego?
Podrapał się po potylicy, bo powoli tracił wiarę w to, że gryząc większe kęsy czyni dobrze. Ale wnet przestał się nad sobą pastwić, gdy usłyszał ponownie to samo pytanie co na początku. Hm... teraz nie odpowiedział tak szybko jak za pierwszym razem. Musiało być coś na rzeczy, skoro ponowił pytanie. Cóż, musiał zaryzykować, najwyżej jak nieznajomy zapyta się po raz trzeci, to podpyta co miał na myśli. O ile będzie mieć na tyle odwagi, gdyż trochę bał się sprzeciwić komuś, kto z jego głowy mógłby zrobić piłkę do kosza.
-Jeszcze nie uczniem, a nazywam się Nyuu. A Ty... jak masz na imię?
Usiadł skromnie na oparciu ławki spoglądając się na poszkodowanego, który uparł się i nie chciał pomocy. Albo nie chciał pomocy ze strony Zielonowłosego.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptyPon Wrz 14, 2015 5:37 pm

Upadki to nie była nowa rzecz dla tego jasnowłosego chłopaka, więc właściwie było to dla niego całkiem wesołe! Zawsze to jakieś urozmaicenie nudnego życia, jakie musiał wieść. Chociaż musiał być ostrożny. Nie chciał zaś słuchać narzekaj psychologa. I znów słyszenie, że musi iść do psychiatry! Nuda...
- Tak, na pewno - mruknął. Ile razy musiał mu tłumaczyć? Czy raz nie wystarczyło? W dodatku widział, że nawet się tym nie przejmował. I w dodatku, mógł nie zapraszać go. Kto mu kazał? No, na pewno nie on! Nie ośmieliłby się. Przynajmniej nie teraz. To on przecież jest ten słabszy i tam. Więc, gdyby kazałby mu się zsunąć, aktualnie by się przesunął i zaczął jeszcze przepraszać.
Zerknął na niego z ukosa.
- Serio? A mi przypominasz wyglądem elfa - przyznał mu się. Może dziwnie palnął z takim porównaniem, ale co on mógł? Zapomniał ugryźć się w język. I tyle. Miał wrażenie, że przesadził. Nie powinien się z nim przyjaźnić! Pewnie nie raz pożałuje swojej decyzji, jeśli zaryzykuje. Ale kto wie? Przyszłość wiele przynosi i to też wiele mogło zmienić. Mogą się zaprzyjaźnić... Ale również może to być ich ostatnie spotkanie.
Westchnął głęboko. Przynajmniej zrozumiał, że nie ma przed sobą wampira. Jakieś takie przeczucie. Ale i dobrze, prawda? Nie zostanie pogryziony... Ale z drugiej strony chciał poczuć ten dreszczyk emocji. I też ból... Mrru... Tak, to wydawało się być cudowne!
Podrapał się po policzku, patrząc na niego już całkowicie zdezorientowany.
- Na pewno? Wyglądasz, jakbyś był z podstawówki - przyznał mu się. Był naprawdę niski. A Joshua? Przecież byli wyżsi od niego. Chociażby jego brat. Ciągle pamiętał ten tego wzrost.
- Mua? Jestem Ignis - przedstawił mu się. Nie podał swojego imienia. A na co to komu? To jest fajniejsze. - To elfku, jak się nie pospieszysz, nie zdążysz być uczniem - dodał jeszcze.
Potarł ramię i westchnął głęboko, po czym włączył łapki do kieszeni. Niechcący jednakże włączył MP3, a w uszach już rozbrzmiewała mu muzyka, wciągając we własny świat. On zaś zerknął na niego ponownie, a na jego twarzy gościł lekki uśmiech... A błysk w oczach nie zapowiadał nic dobrego.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
Nyuu

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 229


Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptyPon Wrz 14, 2015 7:16 pm

Ale się uparł no! Ani leczenia, ani pomocy, ani nic! Nie będzie narzucać mu swojego zdania, lecz naprawdę martwił się, czy coś mu nie było. Nie doszli do kompromisu, musiał ustąpić. Przecież nawet nie znali się z imienia, więc czemu miałby zaufać kurduplowi? Ów mały Długowłosy spoglądał na kolegę, który nie krył urazu, że ciągle dopytywał się go o zdrowie. Nie jego wina, że jest dobroczynny. To było silniejsze od niego. Więc nawet, jeśli byłby osłabiony czy pogryziony przez wampira (a nie zemdlałby wcześniej), to i tak ruszyłby na ratunek komuś, kto złamał paznokcia.
Zaraz jednak atmosfera nieco rozluźniła się, gdy Niebieskooki Wielkolud szedł w zaparte i dalej w jego oczach Nyuu był elfem. Właściwie bardzo mu się spodobał ten przydomek, na pewno lepszy od karzełka.
-Hihih, dobrze, niech tak zostanie.
Skłonił się lekko w podzięce za nadanie mu tego zaszczytnego miana i oparł się łokciami o oparcie ławki spoglądając na kompana. Nie odpowiedział mu nic na temat ugryzienia. Może nie chciał zrazić Nyuu? E tam, wszak już za chwilę został porównany do ucznia z podstawówki. Mimo wszystko nie posmutniał, za wiele razy słyszał takie wyzwiska, że zdążył się przyzwyczaić. Aczkolwiek odrobinę zabolało.
-Podstawówkę skończyłem sześć lat temu.
Poprawił czapkę i uśmiechnął się łagodnie. Sporo mu zajęło wymyślenie takiego suchara, lecz lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. Zwłaszcza że ten drugi ma wielkie tendencje do kończenia elewacji.
O wiele lepiej poczuł się, gdy dotąd Bezimienny zdradził swoje miano. Ignis. Ha, a ten Zielonowłosy malec uwierzył, że to prawdziwe imię! Tja, był naiwny niczym dziecko, chociaż do tej pory nie wierzy w istnienie wampirów. Wolał wierzyć w dobre aspekty legend i mitów.
-Ładne imię. Ignis... takie... tajemnicze!
Aż klasnął w łapki z radości, że poznał imię rówieśnika. Już nie musiał wołać na niego "Ej Ty", tylko Ignis! Ignis... Ignis... kurczę, naprawdę fajowskie imię! Dla pewności, że nie zapomni, zapisał sobie prędko jego imię na wiekowej komórce (i cóż z tego, że bez podania numeru - będzie wiedzieć o kogo chodziło), ale przestraszył się, kiedy kolega przypomniał mu o czymś ważnym.
O byciu uczniem!
-Oh, masz rację! -zawołał lekko spanikowany chwytając się rękoma za głowę- Prawie zapomniałem... dzięki!
Pomachałby mu ręką na "do widzenia", gdyby nie pomysł, jaki mu wpadł do główki. Trochę bezczelny, ale zawsze pomysł. Zaraz zaczął nudzić Ignisa, kiedy przeszły mu ciarki po plecach na widok swoich tobołów.
-Ignis? -stanął nad nim, gdy ten leżał na ławce ze słuchawkami w uszach, a Nyuu usilnie próbował przekazać swoje zmartwienie- Miałbym wielką, małą prośbę. Bo widzisz, mam ciężkie bagaże i sam nie dam rady ich przeciągnąć do Akademii. Może Ty byś mi pomógł? Wyglądasz na silnego i wysportowanego, to pewnie dla Ciebie kaszka z mleczkiem! Byłbym więc naprawdę bardzo wdzięczny, może nawet dozgonnie, no bo... bo... Ignis? Iiiiigniiiis?
Nie słuchał go? Na nic wielka litania, skoro odbiorca słów był myślami i słuchem gdzieś w innym świecie. Westchnął ciężko, że prawie uleciał z niego komiksowy dymek. No trudno, trzeba ogarnąć samemu zagadnienie. Podwinął rękawy do łokci i zarzucił plecak przez ramię, a torbę na kółkach próbował ruszyć z miejsca. Nie przypuszczał, że tak silnie jego bagaż zapuści korzenie, że nie zechce się oderwać od podłoża! Ile to sił musiał włożyć, by wreszcie wytargać z dołka na trawie torbę na kółkach! Wyszarpał ją na chodnik i daleko z nią nie ujechał, bo zaledwie do sąsiedniej ławki. A były od siebie oddalone o pięć metrów, tak na oko. Ponownie siadł i zmartwił się na serio. Jak ma być uczniem, skoro nie może swoich bagaży dociągnąć do Akademika? Musiał być dobrej myśli, zostały jeszcze 74 ławki do bramy. Kiedyś doturga...
Odwrócił głowę w kierunku młodzieńca, z którym rozmawiał i trochę wahał się czy iść i jeszcze raz poprosić o pomoc, czy dać mu spokój. Wydawał się być w porządku, ale może zbyt w porządku, że nie chciałby znać Nyuu?

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptyWto Wrz 15, 2015 5:47 am

Potarł oczy, wzdychając cicho. Nie spotkał się jeszcze w swoim życiu na kogoś takiego jak Nyuu... A wiele dziwaków było mu dane oglądać. Martwił się o niego. Ale, czy gdyby wiedział, kim naprawdę jest przy nim osobnik, też by się na to odważył? Nie tylko martwienie się, ale sama rozmowa... Chyba, że nie był uprzedzony. Wszystko zależało od nastawienia nieznajomego.
Co do elfickich postaci... Lepiej nie wnikać, skąd on bierze takie skojarzenia. Chyba za mocno uderzył się w głowie. Lub coś brał? Tego już nie pamiętał, mimo wszystko westchnął cicho. Pierwszy raz widział, by ktoś się kłaniał przy nim, gdy on jest w takim stanie. Wydawało mu się, że patrzy na odbicie lustrzane. Nietypowe odczucie. Chociaż też ciekawe, kiedy mu to przejdzie? Jasnowłosemu wydawało się, że chciał tak zrobić pierwsze wrażenie.
- Serio? Skoro tak twierdzisz... - nie chciało mu się na nic więcej wysilać. Nyuu był naprawdę niski, więc nie raz i nie dwa słyszał od innych na swój temat. Ale kto nie słyszał? Białowłosy był również nietypowy. Chociaż miał wrażenie, że nie zachowuje się jak zwykle? Rozchorował się?
Przyłożył łapkę do czoła. Może odwiedzić rzeczywiście pielęgniarkę? Sprawdziłaby, czy z nim na pewno wszystko okej. Z upadkami to nic, przywykł do tego. Zwłaszcza ciekawie się zlatuje ze schodów! Chociaż jedynie nie lubił zabaw z ogniem. Taki uraz z przeszłości, po którym ma jeszcze pamiątki na ciele.
- Mhm - powiedział jedynie na temat imienia. Oczywiście, że było super! Przecież sam sobie je wybrał! Kochał wydziwiać z różnymi rzeczami, nie licząc się ze zdaniem innych. A ile razy już usłyszał marudzenie od rodziców? Albo od rodzeństwa? Oh... Nawet nie pamiętał. Chociaż jednak obserwował jego zachowanie. I lekko zmarszczył brwi. Zapisał jego imię? Po co? To dopiero dziwne. Albo był zbyt głupi, by zrozumieć.
Nadal się gubił w zachowaniu zielonowłosego. Jego reakcję były lekko mówiąc nieprzewidywalne i odstępowały od tego, co znał do tej pory. Mogło to też właśnie wywołać owe tajemnicze milczenie z jego strony.
Samej prośby nie słyszał. Przestał zwracać uwagę na otoczenie w chwili, gdy muzyka się załączyła. Ba, nawet zamknął oczy, więc nie widział jego wysiłków. Może to i lepiej? Akurat leciał hard rock, a jeśli to by go pobudziło... Nyuu mógłby nawet nie zdołać dojść do szkoły. A on sam zaś wylądowałby gdzieś w złym miejscu i nie wywinął się od tak. Mieli już na niego oko, czekając jedynie na subtelny znak potknięcia się.
W końcu słuchawka wypadła mu z ucha, budząc go tym samym. Wtedy zauważył, że jego nowego znajomego gdzieś wywiało. Zdezorientowany zaczął się rozglądać, już siadając na ławkę. Wtedy go dostrzegł na sąsiedniej. Nie rozumiał, dlaczego się tam znajdował. Już miał dość Joshui? Poszedł sobie po prostu ławkę dalej, mimo że go zaprosił pierwszego! Biednemu chłopakowi aż zachciało się płakać z tego powodu. Łatwo go doprowadzić do płaczu. Tutaj niestety pozory myliły - pomimo wysokiego wzrostu i sportowej sylwetki Ignis był po prostu słaby! Tak to było związane z jego psychiką.
Dlatego też przyciągnął do siebie kolana na ławce i zaczął się kiwać. Samej muzyki już zaczął słuchać tylko dzięki jednej słuchawce, więc nie świrował do końca. Chociaż popadał w dołek i tyle. Nie wiedział, że powodem zatrzymania się na ławce obok jest coś zupełnie innego. Ale skąd miałby?
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
Nyuu

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 229


Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptyWto Wrz 15, 2015 6:28 pm

Jak na pierwsze wrażenie, Ignis wypadł w oczach Nyuu wspaniale! Właśnie kogoś takiego mu było trzeba - nietuzinkowego, silnego, pomysłowego. Faktycznie nie znał za bardzo ów osobnika, ani tym bardziej jego mrocznej przeszłości i wachlarzy charakterów, nie mniej jednak na tę chwilę był wprost idealny. Cóż z tego, skoro nie chciał zadbać o swoją indywidualność i nie zechciał pomóc sobie? Wypadki się zdarzają, i urazy ciała także. Lepiej przebadać, sprawdzić u specjalisty, może wstydził się komuś ledwie co poznanemu obnażać swoje słabości? Albo spowiadać się z czegokolwiek? Miał takie prawo, uszanował je.
Jakby miał nadać przydomek koledze, to "Niedowiarek". Często chciał potwierdzenia, chociażby w słowach, na daną tezę. Nie miał mu tego za złe, tylko śmiesznie, że brał go na przykład za szóstoklasistę - o ile nawet to. Ogólnie to chyba uraził kolegę, bo nie tylko zbywał go półsłówkami, to jeszcze zanurzył się w myślach. Eh ta natarczywość elfa! Nie podejrzewał, iż chodziło o coś innego, że po prostu chciał na moment odsapnąć od towarzystwa kogoś, kogo było pełno, pomimo niskiego wzrostu. Naprawdę chciał rozweselić Ignisa i pójść mu z odsieczą w walce z kim- lub czymkolwiek. Udawałby tarczę, o!
Jak tak usilnie prosił i został... zignorowany, nieumyślnie, ale zignorowany, musiał w końcu stać się uczniem. Dlatego zmusił się do przeniesienia ciężarów, które i tak zawiodły na kolejną ławkę, nie dalej. Nie posiadał żadnej rezerwy w mięśniach, i opadł z sił. W takim tempie to za trzy dni nie dojdzie do celu. I prowiant z babeczek także przepadnie. I ruszyłby dalej, gdyby nie obejrzał się za siebie z ciekawości za Ignisem.
A wtedy znieruchomiał i wpatrywał się szeroko otwartymi oczyma na kolegę. On... on był taki smutny! Jak to się stało?! Pod jego okiem nie wydawał się być bliski płaczu. Może starał się nie płakać w obecności kogoś niemalże obcego, a Nyuu kierując się przyziemną rekrutacją do Akademii przegapił w istotce dużego mężczyzny jego wrażliwą duszę?! Nie może być!
Zostawił torbę na kółkach i z samym plecaczkiem zawieszonym przez ramię podpełzł ostrożnie do Niebieskookiego. Jego depresja była zaraźliwa, lecz nie po to wrócił do niego, by wspólnie płakać. W sumie to zależałoby od sytuacji, ale najpierw chciał go pocieszyć, jak najlepiej potrafił. A przy tym niezbyt natarczywie. Brzmi jak misja niemożliwa w wykonaniu chłopaka z czapką na głowie.
-Hej Ignis... -zaczął niepewnie przyglądając się skrytej posturze Jasnowłosego- ...przepraszam, że Cię tak pytałem i pytałem o zdrowie, a potem zmuszałem do niesienia bagaży. Przecież jakiś elf nie ma prawa narzucać swojej woli, prawda?
Usiadł obok, jakieś dwadzieścia centymetrów dzieliło ich podkulone nogi (bo Nyuu spapugował kolegę) od siebie. Aż mu serce się krajało na smutek towarzysza, dlatego nie drażnił oczu uśmiechem, tylko z lekką powagą na twarzy zerkał na Długowłosego. Mimo wszystko nie potrafił opanować swoich entuzjastycznych gestów, jakimi chciał nakarmić przygnębioną duszę Ignisa. Stąd powiedział za chwilę szczerym głosem w jego stronę:
-Jesteś w porządku. Serio, serio.
Dodał końcowe zdanie po to, by miał pewność, że Nyuu tak uważał rzeczywiście. I żeby oszczędzić Niedowiarkowi gardziołka na rzecz niziołka.
Postanowił się stąd nie ruszać, dopóki nie podniesie na duchu, chociaż odrobinę, Ignisa. Miałby potem ogromne wyrzuty sumienia, że zostawił kogoś podobnego w szalonym postrzeganiu świata do siebie. Wiedział, iż nie bez powodu splotły się ich ścieżki życia. Zapytał nagle, lecz nieco tajemniczym głosem:
-Wierzysz w Przeznaczenie?

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptyWto Wrz 15, 2015 7:21 pm

Nie znając prawdziwej przyczyny odejścia, Ignis popadł w małą depresję. Brak świadomości o słabościach związanych z siłą nowego znajomego sprawiło, że do głowy wpadła mu najprostsza wersja - Nyuu nie chciał już towarzystwa jasnowłosego, więc przesiadł się na ławkę obok. I oczywiście to w nim wywołało duże zaskoczenie, pomieszane z bólem w klatce piersiowej. Teraz był bardzo słaby - psychicznie i fizycznie. Chociaż to pierwsze nie zawsze dosięgało go, jego specyficzna cecha niekiedy działała... W nietypowych przypadkach. No, ale...
Zerknął na niego kątem oka. Pociągnął też nosem, starając się, by nie popłakać się. Gdyby jego brat go widział, z pewnością miałby ubaw. Albo mu przywalił za zachowywanie się jak baba w danej sytuacji. No bo, który facet by się tak zachowywał? Chyba, że tym razem to właśnie jego byłoby dobrze porównać do podstawówki. Jak było widać - jego zachowanie nie zaliczało się do tych, które powinni prezentować dorośli.
- Nie mam pojęcia, o czym ty do mnie mówisz, elfie - odpowiedział mu na to, starając się pilnować, by jego głos się nie załamał. Nie usłyszał przecież jego prośby, muzyka dobrze to zagłuszyła. Nawet teraz miał okazję ją słuchać, ale była o wiele cichszą niż wcześniej. - Czemu wróciłeś? Przecież mnie zostawiłeś, bo miałeś mnie dość - dodał jeszcze, gdy zobaczył, że ten dosiada się do niego. Dlaczego to zrobił? On nie potrafił od tak zrozumieć postępowania tamtego.
Pokazał na siebie palcem, zdezorientowany.
- Ja? Ja nie jestem w porządku - wymamrotał, spuszczając niebieskie oczy. Również i nogi, które postawił na ziemi, ale wrócił do kiwania się. I wymuszał na sobie, by zrozumieć tamtego. Co jedynie poskutkowało bólem głowy, przez co syknął cicho. Już od dawna tak nie wymuszał na sobie, by tak intensywnie zastanawiać się nad postępowaniem kogoś. Chyba dlatego, że od dawna nie napotkał się na kogoś, kto byłby dla niego taki miły!
- Przeznaczenie? Nie jestem pewien. Ale wiem, że coś takiego jak karma istnieje - przyznał się mu. - Dlaczego pytasz, elfie? - podrapał się po policzku. Wtedy sobie uświadomił, że jedna ze słuchawek wypadła mu z ucha. Zamrugał oczami, lekko zdziwiony, że nie zauważył tej straty. Dlatego też włożył ją z powrotem, mając okazję, by rozkoszować się w pełni płynącymi dźwiękami.
I to był właśnie błąd. Piosenka, która leciała, była na tyle intensywna, że wpłynęła na Ignisa. Dosłownie. Dlatego też wstał z ławki, a na jego twarzy pojawił się uśmiech. Nie był to jednak jeden z przyjemnych, ale należący do szaleńca...
Zareagował błyskawicznie, wykorzystując to, że tamten nie spodziewał się nic złego. Nawet jeśli zauważył - musiałby być mistrzem, by zrobić unik. Więc jeśli tego nie zrobił, jasnowłosy chwyci go za gardło i przyciśnie do ławki, wyciągając z skarpetki krótki nożyk, po czym pochyli się nad nim. Mógł śmiało widzieć, jak jego oczy wydają się być całkowicie nie z tego świata, wyrażające coś zupełnie innego niż wcześniej. Również przyłoży ostrze do policzka zielonowłosego.
- Chcę usłyszeć twój krzyk - wyszeptał. Białe włosy zasłaniały mu twarz, a słuchawki nadal tkwiły w uszach. - Dajesz... Zabawmy się! - co tam inni uczniowie? Nie obchodziło go to. Miał zamiar sprawić tamtemu jak największy ból... I czerpać z tego radość!
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
Nyuu

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 229


Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptySro Wrz 16, 2015 5:50 am

Ah to niezrozumienie obu stron! O ile prościej byłoby na świecie, gdyby wszystko przekazywane było wprost, bez mydlenia oczu i zbędnej filozofii! Uniknęłoby się smutku, przygnębienia, zmieszania i innych, dużo gorszych emocji. Aczkolwiek… wiałoby nudą. Jednakże Nyuu wolałby nudę niż spadek dobrego samopoczucia kompana.
-Nie miałem Cię dość.
Energicznie kręcił głową zaprzeczając słowom Ignisa. Próbował bronić racji, żeby nie została zaciemniona przez kłamstwo. Jak miał dość kogoś, przy kim dobrze się bawił i mógł pozostać sobą? Inni już dawno albo porzucili towarzystwo małego świra, albo śmiali się z jego zachowania, albo stukali się po głowie odsyłając go do psychiatry. A ten tutaj? Prezentował sobą, że nie warto zmieniać się dla widzi-mi-się innych. Pokazywał to samym sobą, aczkolwiek zupełnie nie przyszło mu do głowy, że swoim postępkiem mógł zrazić do siebie Dużego Wariata.
Tym razem to kolega protestował. Nie zgodził się z tym, że jest w porządku. Zielonowłosy przyglądał mu się uważnie. Chyba brakowało mu pewności siebie i dostrzeżenia, że jest wartościowym człowiekiem. Może odrobina komplementów nie zaszkodzi mu w odkryciu tego, kim jest w oczach innych. A przynajmniej w oczach chłopaka o ponad dwadzieścia centymetrów niższego.
-W porządku, i do tego skromny.
Nie wiedział też, dlaczego tak wypierał się słów Nyuu. I czemu chwyta się za głowę. Nie da się wszystkiego zrozumieć, po prostu to się wie. Coś jak z wiarą. Jeśli mocno pokłada się wiarę w człowieka, to prędzej czy później są tego rezultaty. Dobre albo złe, w zależności od wywieranej presji. Nie chciał być zbyt nachalny, ale nie krył się ze swoim spostrzeganiem na to, jako kto zapadł mu w pamięć Ignis.
-Karma? A co ma Petigree do Przeznaczenia?
Zupełnie wybił go z tropu pojęciem karmy, gdyż nie skojarzył tych dwóch zagadnień ze sobą. Na tyle, że zapomniał czemu zadał koledze pytanie o Przeznaczeniu. Tym, którzy mają słabsze nerwy, już zapewne otwierał się scyzoryk w kieszeni za głupotę Zielonowłosego. Na jego nieszczęście – Ignis takowy miał w skarpetce, i zademonstrował to bardzo dosadnie.
Nie minęła minuta, a już pojawił się dziwny uśmiech na twarzy Wielkoluda, tylko że na tym się nie skończyło. Pochwycił prędko Nyuu za gardło i przycisnął z użyciem przemocy do ławki. Zdezorientowany elf otworzył szeroko oczy i próbował złapać oddech. Co mu się stało? Aż tak źle zniósł głupotę karzełka? Wreszcie gwałtowny gest kolegi wpłynął na przerażone komórki szare, które załapały związek, który zmieszał z reklamą dla psich pupili.
-Aaaa… o-o „takiej”… k-karmie… m-myślałeś…
Ledwie z siebie to wydusił, wręcz wyjąkał. Niebieskie oczy Niedowiarka zrobiły się tak groźne, że bał się na nie patrzeć, a z drugiej strony był tak sparaliżowany jego postępowaniem, iż nie drgnął. Dopiero jak usłyszał ostry jak żyletka głos towarzysza, który pragnął usłyszeć krzyk dla zabawy – zrozumiał dość dosłownie jego życzenie.
Nie widział innego wyboru jak przystać na jego propozycję.
-ZABAWMY SIĘ! ZAAABAAAWMYYY SIĘĘĘĘ!! ZAAAAABAAAAAAAAWMYYYYYYY SIĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ!!!
Krzyczał tak głośno, że sam prawie ogłuchł. Nie wiedzieć czemu przy tym krzyku rozpostarł ręce na bok jak szybowiec, ale dzięki temu strącił słuchawki z uszu kolegi zahaczając palcami o kabelki. Nie wiedział, że to za sprawą mocnej muzyki zmieniła się osobowość Ignisa, lecz ciężko było ukryć lęk, gdy ktoś niemal dusi Cię i przykłada scyzoryk. Jeśli to wystarczyło, by uspokoić Pana O Wielu Twarzach, Nyuu odsunął się na skraj ławki i zaczął kaszleć od nadwyrężenia gardła – z zewnątrz przez silny ścisk ręki Ignisa, od środka od naderwania strun głosowych od krzyku. W kącikach oczu miał ślady łez, lecz skrywał je pod grzywką, która przysłoniła połowę twarzy.
Co tutaj tak naprawdę między nimi zaszło? Nie rozumiał i… i było mu z tym strasznie źle.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptySro Wrz 16, 2015 7:14 am

Tyle co zrozumiał, to fakt, że... Nic nie rozumiał. Zachowanie Nyuu dla niego odchodziło od wszelakich schematów jakie znał. Dlatego też trochę trudno było mu zachować od tak... Chociaż często wybierał reakcje, które zniechęcały innych... Wychodziło na to, że w danej kwestii ten człowiek był wyjątkiem. Cokolwiek nie powiedział, czy nie zrobił - on ciągle tutaj był. Dziwne. Może już taki jest? Ale Ignis nie był przekonany, czy to jest najlepsza decyzja. W odróżnieniu do tamtego, znał siebie i to, do czego jest zdolny. Genetyka nie była na tyle łaskawa, by sprawić, by nie pamiętał swoich czynów, dzięki czemu wiele godzin spędził dręczony przez wspomnienia...
Dlatego też uważał, że nie jest "w porządku". Ale z drugiej strony elf się nie mylił. Jasnowłosemu brakowało tej pewności siebie, jaką prezentowało jedno z jego obliczy. I starał się nie mieszać głupoty z pewnością siebie. Nie czuł się kimś dobrym. Był jedynie kimś słabym... I w dodatku niezdarny. Łatwe popychadło. Ale mimo wszystko uśmiechnął się do niego delikatnie.
- Nie jestem - burknął cicho. - Ale niech ci będzie. Pewnie i tak bym nie wygrał tej dyskusji, prawda? - dodał jeszcze, po czym westchnął głęboko. Po co było mu w to się wgłębiać? Jeśli mu tak wygodniej, by uważać... Szkoda tylko będzie, jeśli naprawdę okaże się, że Nyuu nie ma racji. I co wtedy biedak zrobi?
Nawiązania do karmy dla psów tym bardziej nie zrozumiał. Myślał, że chciał przejść na rozmowy głównie filozoficzne, skoro nawiązał do przeznaczenia. W dodatku, czemu go naszło na takie tematy? Dziwaczne... I znów coś, czego Joshua kompletnie nie rozumiał w jego zachowaniu. I też to sprawiło, że osobiście zaczął się zastanawiać, czy kiedykolwiek zdoła to zrozumieć. To wszystko brzmiało tak dziwnie. Może właśnie dlatego, że to elf?
Bądź co bądź sytuacja zmieniła się i to bardzo. Muzyka wpłynęła na niego zbyt mocno, wywołując sztucznie jego trzecią osobowość, najniebezpieczniejszą dla otoczenia. A skoro zielonowłosy był najbliżej... Nie dało się inaczej - został ofiarą Ignisa. Nożyk był już w łapce, a on sam miał wyraźny zamiar go pociąć. Sprawić mu tyle bólu i rozkoszować się w wrzaskach... Tak dawno tego nie odczuwał... Już miał nacinać skórę, gdy wtedy zielonowłosy wpadł na nietypowy pomysł - zaczął przeraźliwie głośno krzyczeć, co nawet on odczuł, pomimo słuchawek i muzyki. Grymas niezadowolenia wykrzywił jego twarz. Nie chciał czegoś takiego. Nie podobało mu się. I z pewnością to też zwróciło uwagę innych uczniów, którzy zaraz zaczną się odwracać, by zobaczyć, komu tak odbija... Więc już miał coś z tym zrobić, gdy wtedy utracił źródło. Przez ręce Nyuu, słuchawki zostały wprost wytrącone z jego uszów, urywając tym samym piosenkę w połowie. Również w ten oto sposób go "przebudził".
Biedak rozejrzał się zdezorientowany. Trzecia osobowość zniknęła, ale pierwsza nie wróciła do końca. On zrobił się nad wyraz cichy. Jego wzrok powędrował ku ostrzu. Nie odczuwał już tej chęci i żądzy krwi. Z drugiej strony widział zachowanie tamtego, więc skoro teraz nie patrzył, nie mógł zauważyć, że Joshua zachowywał się jeszcze inaczej. Dlatego też schował znów broń do skarpetki, a wtedy...
Zupełnie, jakby się ocknął ze złego snu. Wspomnienia niestety zostały przy nim, a skoro teraz nie widział nic w tym fajnego... Spadło na niego właśnie poczucie winy. Bolało go... Ale ból jest fajny, prawda? Kolejne jego dziwactwo... Bądź co bądź...
- Przepraszam, przepraszam przepraszam - zaczął swojego typu litanię i tym razem popłakał się całkowicie. Nawet uczniowie przestali zwracać na to uwagę co się działo - źródło hałasu zniknęło, a kogo obchodzą problemy obcych? - Przepraszaaaaaaam - zasłonił dłońmi twarz. Nawet jego włosy wydawały się igrać z jego nastrojem, całkowicie opadając na niego i zakrywając mu twarz. - Jestem złyyyyy - znów gwałtowna zmiana zachowania. Czy to teraz go zniechęci do zadawania się z nim? Przecież Joshua był niebezpieczny dla środowiska!
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
Nyuu

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 229


Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki EmptySro Wrz 16, 2015 4:56 pm

W dzisiejszych czasach niełatwo kogokolwiek zrozumieć. Tyle się wie o drugiej osobie, na ile Ci o sobie powie, lub samemu zaobserwuje. Wiele cech, wspomnień lub zdarzeń skrywa się w sobie, żeby wyjść na oczach innych jak najbardziej kolorowo i przyjaźnie. Zakrzywia się obraz rzeczywistości, szuka poklasku u innych, pnie się po drabinie "bycia najlepszym". Nikt nie jest idealny, i co prawda dążenie do doskonałości to jakiś sposób na życie, lecz tylko niewielu osobom udaje się dojść na sam szczyt. Zresztą... Nyuu miał inny pogląd na świat.
Ignis był autentyczny w tym co robił. Pod tym względem bardzo przypadł małemu chłopakowi do gustu. Smukły jak patyk towarzysz nie miał hamulców, chociaż bardziej przemilczał swoje kłopoty niżeli przejaskrawiał obraz na swoją korzyść. Nie dostosował się do norm narzuconych przez zwykłych ludzi, dzięki czemu nie splamił swojej osobowości. Owszem, jak ktoś miał problemy związane z rozszczepieniem osobowości, trudno było znaleźć nić porozumienia z kimś o stabilnym zachowaniu. Ci o jednej osobowości dali się łatwiej rozgryźć, przewidzieć, poniekąd znudzić. Kontrola swojej różnorodności najwyraźniej Jasnowłosemu przychodziła z wielkim trudem, lecz Nyuu mógł jedynie się tego domyślać.
Dlatego nie skreślił Ignisa ze swojego życiorysu i nie uciekł od niego. Czuł się zobowiązany do jego towarzyszenia, tym bardziej z powodu jego samotności. Obojętność tłumu na płacz Niebieskookiego doprowadziła go do takiego stanu, że elf wstał z ławki i stanął naprzeciwko "oprawcy". Słyszał wszystko co mówił, jaką wielką skruchę wykazał w swoich rozłzawionych litaniach i słowach. Kucnął tak, by spróbować podejrzeć jego twarz "od spodu", pod długimi włosami Wysokiego Wariata. Zaraz powiedział do niego ciepłym, chociaż poważnym głosem, który nie powinien przestraszyć jeszcze bardziej roztrzęsionego młodzieńca przed nim:
-Może nie znam Cię dobrze, ale wiem jedno... Gdybyś był zły, nie przepraszałbyś mnie, ani nie płakał.
Miał jeszcze lekką chrypkę, lecz przekaz dotarł w całości. Delikatnie położył dłoń na jego kolanie i poklepywał go, by podnieść go na duchu. Nyuu nie żywił do niego nienawiści. Nie to, że jest masochistą i podobało mu się to, co zrobił, lecz samo jego teraźniejsze zachowanie wskazuje, że cierpi bardziej niż niziołek. Nie miał też prawa podsycać jego wyrzutów sumienia, ani oceniać tego, co było. Chciał tylko pomóc mu dojść do siebie, albo przynajmniej do takiego momentu, w którym Ignis doceni swoją wartość. Nawet, jeśli potencjalnie jest niebezpieczny dla otoczenia, nie można mieszać się z błotem, zwłaszcza, iż Nyuu mu przebaczył. Niesłownie, lecz w każdym kolejnym geście.
No, może oprócz tego momentu, kiedy na chwilę rozejrzał się po okolicy i dostrzegł pewną zmianę.
-Oh, bagaże zniknęły... -mrugnął dwukrotnie oczyma patrząc się na sąsiednią ławkę bez pakownej torby na kółkach- ...albo już miały dość czekania i same poszły, hihihi.
Wrócił niebawem z chwili rozkojarzenia i skupił ponownie swoją uwagę na koledze. Ostrożnie wstał, włosy lekko zafalowały wraz z ich właścicielem. Poprawił czapkę na głowie, a następnie wyciągnął dłoń ku Wielkoludowi w taki sposób, że zawisła mu ręka w powietrzu tuż przed jego rozpłakanym obliczem. Na buźce elfa gościł lekki uśmiech skierowany do Ignisa. I tylko dla niego zarezerwowany w tejże chwili. Patrząc się na niego weselszymi oczkami zapytał w końcu:
-Pójdziesz ze mną na spacerek?

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Ławeczki Empty
PisanieTemat: Re: Ławeczki   Ławeczki Empty

Powrót do góry Go down
 
Ławeczki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: Tereny i Dziedziniec  :: OGRODY-
Skocz do: