IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Strych

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Strych   Pon Paź 22, 2012 2:12 pm

Strych... ciemno, pełno różnych rupieci. Są małe okna ale tak brudne, że mało co słońca wpada. Stare krzesła, szafy i inne już niepotrzebne rzeczy...
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 178


PisanieTemat: Re: Strych   Sro Paź 24, 2012 3:01 pm

Kolejne dziwne miejsce, jedno z tych, do których ciągnęło tylko dziwaków, czarownice czy też dziwaków podających się za czarownice. Tym razem postanowiła je odwiedzić zwykła uczennica imieniem Maya (o jaka śliczna bajka się zaczyna!).
Dziewczyna długi czas snuła się korytarzami zbierając myśli po rozmowie z Shizuką. Jej koleżanka, jak dotąd nieświadoma, sama doszła do istnienia wampirów, coś takiego! Było to w pewnym sensie niebezpieczne, także dla jej bezpieczeństwa. Ludzie byli mniej zagrożeni, gdy żyli w niewiedzy, sama świadomość zagrożenia, którego tak dużo było w szkole, była przytłaczająca i napędzała ich do działania, które w wielu przypadkach skończyłoby się katastrofą.
W końcu jednak postanowiła znaleźć zaciszne miejsce, a od zawsze miała talent do wyszukiwania takich. Tak oto znalazła się na strychu i choć nie była pewna czy wolno jej tutaj przebywać, czy też nie po prostu weszła i usiadła na środku tuż pod dachowym oknem. Miała ze sobą biały kawał papieru i ołówek. Lubiła rysować, w dzieciństwie jeśli nie spędzała czasu na treningach własnie to było jej ulubionym zajęciem. Zaczęła od delikatnego szkicu, żeby potem pogrubiać kontury i nadawać nowe kształty.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Strych   Sro Paź 24, 2012 3:57 pm

Dastanowi aż głowa pękała od spraw rodu. Trochę się tego nazbierało. A do jego czarnej listy dołączył szlachetny, którego chciał zamordować i to jak najszybciej. Na szczęście nie będzie działał sam, więc miał większe powodzenie, aby owy plan się powiódł. Co prawda miał ochotę dopaść go własnoręcznie i wyrwać płuca, ale nie mógł nic na to poradzić. Wolał spiskować z ciotką niż działać na własną rękę. Tak przynajmniej zrzuci na kogoś winę, a sam zostanie oczyszczony z zarzutów. Zapewne ojcu nie spodoba się taki obrót sprawa, ale szlachetny nie miał wyboru. Ktokolwiek stanie przeciwko rodowi, na którego czele będzie kiedyś stał, zginie marnie. Dastan wrodził się w ojca, był stanowczy i zaborczy, a już na pewno nie pozwoli komuś zniszczyć jego planów. Nie zapominajmy, że był także bardzo samolubny. Może nawet bardziej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. A już na pewno pozbawiony był uczuć, co wkurzyło Nadirę. No cóż, może faktycznie go poniosło i nie powinien mówić, że uczucia doprowadzają wampira do głupoty. Może przesadził, ale nie zamierzał przepraszać. Był zbyt zadufany w sobie. Ciekawe czy znajdzie się kiedyś ktoś, kto w nim to zmieni. Póki co, nic na to nie wygląda. Nawet jeśli nasza śliczna Maya podjęła się tego zadania, nie wiadomo jak to się wszystko ułoży. Mogła przecież przegrać, a wampir zabawić się jej uczuciami. Zasmakować kobiecych warg, ze zwykłej zachcianki. Poczuć tę miękkość dziewczęcych, dziewiczych wargach.
I właśnie postanowił sobie odpocząć i wszystko poukładać na spokojnie w Akademii. Nim jeszcze spotka się z dyrektorem. Domyślał się czego od niego chciał, skoro komunikował się z nim przez Yuki. Zapewne oskarżają go o morderstwo Asoke. I słusznie, jednak on z tego wybrnie. Poradzi sobie z taki małym problemem. Bywało już gorzej.
Nie zdążył się nawet przebrać. Zresztą nie miał nawet na to ochoty. Udał się od razu na strych i rozwalił się w pozycji leżącej w jakimś kącie. Kurz mu nie przeszkadzał, nie miał przecież na takie pyłki uczulenia. Słyszał jakieś piski gryzoni, jednak to także nie robiło na nim wrażenia. Po prostu zamknął się w sobie, na cały świat zewnętrzny, który miał w dupie.
Powoli zapadał wieczór. I właśnie w tym momencie usłyszał czyjeś kroki. Zbliżająca się dama. Wyczuwał jej płeć w zapachu, który na dodatek znał. Maya.
Wredny uśmiech zagościł na jego wargach. Kiedy weszła na górę, rozchylił jedną powiekę i zerknął na nią swoją złotą źrenicą, przyglądając się uważnie tym kuszącym kształtom. Zaczęła rysować, więc jej nie przeszkadzał, ale przecież ile można być niezauważalnym przez człowieka?
Na powrót zamknął swoje oczy i podłożył ramiona pod głowę.
- Twój zapach mnie nęci, Mayu.
Odezwał się wreszcie ozięble, acz z nutką zaczepki w głosie.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Dastan dnia Sro Paź 24, 2012 4:33 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 178


PisanieTemat: Re: Strych   Sro Paź 24, 2012 4:22 pm

Wampir i uczucia - tak sprzeczne, a zarazem tak odpowiednie. Wampir pozbawiony wszelkich uczuć jest tylko bezwzględną, przerażającą bestią, potworem dążącym jedynie do własnych celów. Uczucia sprawiają, że wydaje się bardziej ludzki, dla wielu to zaleta, a dla innych? Wada. W końcu drapieżnik nie może sobie pozwolić na chwile słabości czy zastanowienia, w tej branży nie ma na to miejsca. Chociaż co to za życie? Bez radości i smutku, miłości czy gniewu? Obojętnie czy nieśmiertelne czy nie, Maya nie potrafiła go sobie wyobrazić. Oczywiście jako łowczyni musiałaby wyzbyć się większości z nich: miłości, przyjaźni, poczucia winy czy też sumienia, liczyła by się tylko sprawiedliwość. Mimo wszystko dziewczyna była jeszcze młoda, nie potrafiła w jednej chwili porzucić tego, w co wierzyła całym sercem. Nie potrafiła stać się taka jak wampiry, za bardzo ją przerażały.
Wykonana z białego złota, niewielka bransoletka pobłyskiwała na jej dłoni w świetle rzucanym przez okno dachowe tuż nad nią. Musiała wyglądać jak zwykły, warty tylko i wyłącznie trochę ludzkich pieniędzy, przedmiot. W rzeczywistości stanowiła potężną broń, pamiątka rodzinna, a tak przydatna. Maya powinna była wyczuć wampira, który znajdował się na strychu, jednak nie potrafiła jeszcze do końca panować nad swoimi umiejętnościami. Czasami zdarzało jej się słyszeć niechciane rozmowy jakiś dwóch plotkar z klasy dziennej, a innym razem nie potrafiła nawet dostrzec czyjegoś kształtu w nocy podczas pełni księżyca. Musiała ćwiczyć lub bardzo się skupić, żeby widzieć, słyszeć i czuć bezkonkurencyjnie. Czasami lepiej, innym razem gorzej, jednak najważniejsza była czystość umysłu. W tym momencie jednak May była zatroskana, zbyt pochłonięta wszystkimi sprawami, które działy się wokół niej.
Oczywiście nie zauważyła Dastana. Kiedy tylko usłyszała jego głos drgnęła lekko z zaskoczenia i szybkim ruchem pogniotła kartkę z jakimiś tam bazgrołami. Gdy była młodsza uwielbiała rysować, jednak jej wolny czas był wypełniony prawie w pełni treningami, dlatego łucznictwo czy też sztuki walki musiały stać się jej pasją numer jeden.
- Tak tak, wampirze, wierzę na słowo.
Powiedziała również dosyć zaczepnie unosząc przy tym dumnie głowę i spoglądając na blondyna. Po chwili wstała i podeszła do niego o krok. Mimo, że liczyła sobie metr siedemdziesiąt w tym momencie była przecież wyższa, i to dużo, a jak to mówią łatwiej jest się pastwić nad mniejszymi.
- Ładnie to tak zakradać się do kobiety?
Dodała po chwili chowając ukradkiem ołówek za rękaw. Jeśli Dastan ją zdenerwuje to wbije mu go prosto w to zimne i zeschnięte serce, o! Ale miała niecny plan, lepiej niech ten trzyma się na baczności, w końcu zakłócił spokój naszej May!
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Strych   Sro Paź 24, 2012 4:32 pm

A na co wampirowi jakiekolwiek uczucia? Niby dzięki temu jego egzystencja ma być lepsza, bogata w jakieś śmieszne przeżycia. T było dobre dla wrażliwych ludzi. Wampir był bestią, nie potrzebne mu były zbędne rzeczy, którymi zaprzątałby sobie jedynie głowę. Stałby się jeszcze jak matka. Użalającą się nad sobą istotą, która nie potrafi zająć się swoimi problemami, obarcza innych durnymi potrzebami i na dodatek wpada we wszystkie możliwe tarapaty, ponieważ nie umiała obronić samej siebie. A dzięki temu zaoszczędzi sobie naprawdę sporo kłopotu, szczególnie kiedy będzie ojciec wybierze mu kobietę na małżonkę. Wygodniej będzie nie obdarować nikogo uczuciem. Zresztą było to bardzo kłopotliwe. Wampiry szlachetne stanowiły elitę, więc obdarzanie partnera jakimkolwiek uczuciem było całkowicie zbędne. Takie było oczywiście zdanie Dastana. Ktoś mógł się z tym nie zgodzić, ale to już nie była jego sprawa.
Jeśli ona jako łowczyni wyzbędzie się uczuć, to czym będzie się różniła od wampira? Oświata chyba nie wymagała aż takiego poświęcenia. Właśnie wielu łowców wywodzi się z najznakomitszych rodów łowieckich, więc skądś te dzieci muszą się brać, skoro nie z miłości to czego? Oświata to nie zakon. Mogli mieć przyjaciół i partnerów, nikt im tego nie zabroni. Ale czy Maya była gotowa, w takim młodym wieku, zabić wampira? Pozbawić kogoś życia? To się zapewne jeszcze okaże.
Widać Dastan mało rzucał się w oczy, nie robił hałasu, wręcz stał się niezauważalny. Nic dziwnego, że poniekąd dała się zaskoczyć przez szlachetnego. Uniósł brew do góry, spoglądając na to, jak gniecie kartkę. Nie podobało jej się czy zrobiła to ze strachu, że zobaczy, co też tam ciekawego narysowała? Choć na dobrą sprawę fruwało mu to.
Jej dumna postawa nie zrobiła na nim wrażenia. Po prostu kolejna ludzka osóbka, która przecenia swoje możliwości. Gdyby chciał spaliłby ją żywcem. Ale po co? Jakoś dziwnie na niego wpływała, więc wolał mieć z nią ubaw jako żywą osobą niż martwą.
- Zakradać do kobiety? Wybacz, byłem tu przed Tobą, więc na dobrą sprawę jesteś intruzem, Mayu.
Ciekawie, bo on znał jej imię, a dziewczyna nie znała imienia wampira. Prawda, że było to bardzo szlachetne? Ach, i Dastan nie pozwoliłby sobie na to, aby dziewczyna wbiłaby mu ołówek w serce.

_________________
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 178


PisanieTemat: Re: Strych   Sro Paź 24, 2012 4:43 pm

Czemu zadawała się z wampirem? Nie powinna z nim nawet rozmawiać, jedyne rozsądne wyjście to trzymanie się z daleka, ignorowanie, ale także obserwowanie. W końcu przyjdzie taki czas, że będzie zmuszona zabić jednego z nich, zawaha się? Jeśli dalej będzie spoufalać się z wrogiem za pewne tak. Kiedy przyjdzie jej wykonać ostateczny cios przypomni sobie jakiegoś przyjemnego wampira, który jej nie zjadł i zawiedzie, a wtedy przyjdzie już tylko śmierć. Oczywiście powinna natychmiast wstać i wyjść, jednak rozsądek przegrał już dawno temu, podczas ich rozmowy w parku.
Maya stała jeszcze dłuższą chwilę i wpatrywała się chłodnym spojrzeniem w wampira, jednak w końcu podeszła bliżej i usiadła na podłodze w niewielkiej odległości. Może wyciągnięcie ręki nie byłoby wystarczające, ale co to dla wampira, no nie? Proszę wymienić odpowiedni przymiotnik opisujący ową dziewczynę w tej chwili? Nierozważna, albo po prostu głupiutka.
- A mogę być i intruzem, ale ty dżentelmenem nie zostaniesz panie.. jak panu tam? Arogancki.. kto?
Zapytała unosząc brwi ku górze i wykrzywiając różowe usteczka w zadziornym uśmiechu. Nie znała jego imienia, na ogół w ogóle jej to nie przeszkadzało, jednak Dastan zwracał się do niej cały czas, a ona co? No nie mogła być gorsza. Zdawała sobie sprawę, że nie jest dla niego zbyt miła, ale sobie nie zasłużył ot co! Do tego skoro potrafił wyzbyć się wszelkich emocji co za różnica co powie, w końcu i tak go nie zdenerwuje, nie tak na serio, przynajmniej tak jej się wydawało. Nagle wspaniała myśl zawitała do jej główki, następnym razem kopnie go w kostkę na powitanie i zobaczy jego reakcję, przecież miała mu pomóc, więc zacznie od gniewu na przykład!
May odgarnęła za ucho kosmyk niesfornych długich włosów i wzięła kilka głębszych oddechów. Próbowała zadusić w sobie chęć ucieczki, w końcu siedział przed nią wampir i pewnie słyszał bicie jej serca, oddech, nawet najmniejszy szelest. Postanowiła traktować go jak zwykłego człowieka, kogoś na równi sobie, zobaczymy co z tego wyjdzie! Ale na wszelki wypadek nadal ściskała kurczowo ołówek, no cóż tak na wszelki wypadek.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Strych   Sro Paź 24, 2012 4:47 pm

Właśnie, czemu wrogowie się ze sobą zadawali? Dastan powinien ją uszkodzić, zniszczyć, zmiażdżyć. Albo traktować jak Lur. Swoją drogą ciekawe jak się miała owa ślicznotka. Musiał ją ukarać, bowiem dawno go nie odwiedziła w pokoju. Miał w nosie wytłumaczenia dziewczyny. Choć pewnie znów dała się porwać jakiemuś wampirowi. Tylko dlatego, że w ten sposób jej Pan zwracał na nią większą uwagę i mocniej lał to delikatne ciałko. Ostatnio nawet zastanawiał się czy nie zrobić sobie z niej służki na dłuższy okres, z przemiany. By mieć takiego małego pisklaka tuż obok siebie. A może sama niedługo zacznie go błagać o to, aby ją przemienił? No cóż, to się jeszcze zobaczy. Na pewno będzie ciekawie.
Zdriwy rozsądek wśród ludzi bardzo często zawodził. Byli delikatni i bardzo emocjonalni, nic więc dziwnego, że częściej kierowali się sercem niż rozumem. Choć Dastan nie mógł tego pojąć. On, pozbawiony wszelkich uczuć, miał w życiu o wiele łatwiej i przyjemniej. Przede wszystkim, nie miał się czym przejmować. Chłód i obojętność, a także samolubstwo, to wbrew pozorom zalety i to nie byle jakie.
Jej "chłodne" spojrzenie, bawiło go, jednak żaden grymas na kształ uśmiechu nie pojawił się na jego przystojnej twarzy. Czasami zachowywał się, jakby jego nerwy na twarzy i mięśnie w ogóle nie funkcjonowały. Kamienna, bezwyrazowa twarz, chłodne spojrzenie i duma bijąca od szlachetnego. W dodatku był przystojny i nie jedna laska na niego leciała. Niestety, on nie zwracał na nie uwagi. Żadna nie była warta jego czasu i osoby.
- Wcale nim nie jestem. Nie wiem skąd Ci się wzięło to przedświadczenie, że jestem dżentelmenem.
Wredny uśmieszek pojawił się na jego wargach, ukazując kły. Odważyła się nawet usiąść obok niego. Czy zdawała sobie sprawę, że siedziała obok mordercy? Nie bał się pozbawić nikogo życia. W Akademii już zabił jedną osobę, więc co to za problem zabić kolejną?
- Arogancki Książkę, do usług.
Skłonił teatralnie głowę w jej stronę. Zapewne gdyby miał cylinder na głowie i laskę w łapie w ciekawy sposób by nimi wywijał, a tak musiał wystarczyć jedynie ten lekki "ukłon" głowy.
Owszem. Słyszał bicie jej serca. Słyszał to jak krew przelewała się w żyłach. Jak przysadki sercowe pracowały. Lubił się w to wsłuchiwać, bowiem wampiry pod tym kątem były martwe. Nie wyczuje się u nich impulsu, ciepła i życia.
- Zamierzasz mi to wbić w serce?
Spytał, i wskazał machnięciem głowy na ołówek. W sumie mogła spróbować swoich sił, ciekawe co by z tego wyszło.

_________________
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 178


PisanieTemat: Re: Strych   Sro Paź 24, 2012 4:48 pm

Oj był przystojny i to jak, zresztą jak wszystkie wampiry. Nienaturalna uroda wyróżniała je spośród ludzi. Maya uważała to jako coś co miało przyciąga zwykłe śmiertelne istoty do nich, tak jak ćmy światło. Dlatego też często zajmowały się aktorstwem czy modelingiem, pasowały tam jak ulał. Oczywiście mimo uderzającego wyglądu Dastana, May nie zwracała zbytnio na niego uwagi. Był dla niej jak inne wampiry, no może wyróżniała go wybitna arogancja i ten niebezpieczny błysk w oczach. Czuła śmierć na jego skórze, jednak nie skomentowała tego. Uważała go za drapieżnika, więc przyjęłaby bez mrugnięcia, że również w wolnych chwilach zajmuje się zabijaniem ludzi. To nie tak, że pochlebiała jego zachowanie, po prostu nic nie mogła na to poradzić.
Co do Lur, Maya wiedziała, że Dastan się z nią 'spotyka'. Kiedy tylko weszła do pokoju od razu uderzył ją jego zapach, pomieszany z krwią współlokatorki. W zasadzie mogła dokładnie wskazać ubrania, które dziewczyna miała wtedy na sobie. Było jej obojętne co robili czy też co ich łączyło, choć wątpiła, żeby było to coś głębszego i ważnego przynajmniej ze strony wampira. Mimo wszystko nie chciała, żeby wykorzystywał Lur, ale cóż mogła na to poradzić? Niektórzy chcą być wykorzystywani...
- Książę? Dobre sobie.
Powiedziała po chwili unosząc brwi ku górze, ale także uśmiechając się uroczo tak, że w jej policzkach pojawiły się małe dołeczki. Nie chciała zrobić wrażenia na wampirze, wszystko działo się jak najbardziej naturalnie. Może wśród swoich chłopak był kimś ważnym, jednak dla May stanowił jedynie cząstkę ogółu.
- Może powinnam Ci mówić "Panie" i klękać kiedy tylko Cię zobaczę, hmm?
Dodała po chwili trochę znużonym głosem, który aż ociekał sarkazmem. Cóż nikt by ją do tego nie zmusił. Oczywiście nie była do końca wredna, jednak trochę tak. Nie brała na serio jego słów, jednak gdzieś głęboko wydawał się księciem, takim mrocznym i złym, ale też bardzo tajemniczym, seksownym, przez to jeszcze bardziej pociągającym ( do tego też by się nie przyznała!)
- To tak jak byś był niegrzeczny.
Powiedziała obracając ołówek między palcami. No cóż nie była to zbytnio efektowna i zabójcza broń, ale jedyna jaką miała przy sobie. Lepiej coś małego i niepozornego niż nic, prawda? May czuła się dzięki niej odrobinę pewniej, złudne uczucie, ale takie prawdziwe!
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Strych   Sro Paź 24, 2012 5:15 pm

Nie wszystkie wampiry były piękne, tak jak to sobie wyobrażała czy myślała Maya. Przede wszystkim marne poziomy E. One wyglądają i zachowują się jak bezmózgie stworzenia. Na dobrą sprawę to właśnie takie są. Nie słuchają się nikogo, prócz swojego stwórcy, któremu muszą być posłuszne, bo inaczej spotka je śmierć. Ponad to, nadmienić trzeba, że jest w tym mieście pewien wampir, który do pięknych nie należy. Jednak jest potworem, prawdziwym krwiopijcą. Testament. I takie powinny być własne wampiry. Ale cóż poradzić, kiedy matka natura obdarzyła go niesamowitym wyglądem, którym potrafił przyciągać do siebie ofiary? Wykorzystywał to jak tylko mógł. Choć nigdy nie ukrywał tego, kim i jaki jest. Nie robił słodkich oczek, aby uwieść dziewczynę, by zdobyć krew. Robił to siłą. Brał to, co chciał i zawsze dostawał to, czego pragnął i sobie zażyczył.
Dastan nie "spotykał się" z Lur. Bawił się nią, choć przyznać musiał, że przywiązał się do owej dziewczyny. Nikt nie potrafił zrobić takiego masażu jak ona. Zaspokajała sobą każdą potrzebę szlachetnego. A ten przecież miał ich całkiem sporo. Mogła wskazać dokładnie jakie ubrania wtedy nosiła Lur? To będzie ciężkie, bowiem te ubrania znajdowały się w pokoju Dastana. A co to było? Śliczny stój pokojówki. Tak, właśnie tak sobie zażyczył Arogancki Książę, więc biedna służka musiała spełnić jego zachciankę. Inaczej mogłoby być z nią gorzej niż na ogół.
Dostrzegł jej uśmiech, jednak nie uraczył go. Znał te kobiece sztuczki za dobrze, więc nie reagował na nie prawie w ogole. Kobiety były zbyt zdradliwe, aby w jakikolwiek sposób móc im zaufać.
Mówić do niego panie i klękać przed nim? Spojrzał na nią z obrzydeniem w stosunku do jej skromnej osoby. Nie ukrywał tego, że poprzez te słowa bardzo go zawiodła. Nawet jeśli ironizowała, Dastanowi nie podobało się to i już.
- Skoro tak nisko się cenisz.
Odburknął i odwrócił od niej wzrok. Stracił nią zainteresowanie. A przynajmniej na ten czas, zobaczymy co będzie dalej.
On był księciem. Nie dość, że w domu, w szkole to jeszcze wśród ludzkich "znajomych". Nie musiał wcale udawać, że jest księciem. Miał to we krwi.
Parsknął pod nosem. Chciała zabić wampira, nie ważne już, że był szlachetnej krwi, zwykłym ołówkiem? Przecież wampir złamać go mógł pazurami albo kłami. I tyle by miała z tej broni.
- Nie bądź śmieszna.
Odpowiedział złośliwie, wciąż nie obdarzając ją spojrzeniem.

_________________
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 178


PisanieTemat: Re: Strych   Sro Paź 24, 2012 5:52 pm

Maya wstała jak oparzona, znów stała nad wampirem. No cóż taka zmienna była, nie tylko w uczuciach. Jej zachowania, ruchy czy też decyzje były zmienne niczym ocean podczas sztormu, a nawet równie niebezpieczne. Stała się przez to nieprzewidywalna. W jednym momencie miła i słodka, w innym wredna i agresywna. Właśnie dlatego zawsze wszczynała bójki, nie potrafiła nad sobą panować. Stała się taka dawno temu, po tym jak oglądała śmierć swoich rodziców, pamiętała jak taplała się w kałuży ich krwi. Wspomnienia odwiedzały ją w conocnych koszmarach, takich rzeczy nie da się zapomnieć, tak jak uśmiechu wampira, który zrobił z niej sierotę. Też był szlachetny, tak samo arogancki, obrzydliwy, więc dlaczego Maya zadawała się z Dastanem? Pewnie przez swoje chore pomysły, chęć poznania zła w czystej, najmroczniejszej postaci, a może po prostu chciała pokonać swoje lęki.
- Nic o mnie nie wiesz.
Wycedziła przez zaciśnięte zęby i oddaliła się od niego idąc w głąb strychu, przestała się przejmować jego obecnością, oczywiście popełniała kategoryczny błąd, odwracała się do drapieżnika plecami, traciła czujność, ale miała to gdzieś. Podeszła do miejsca, w którym siedziała wcześniej, jednej oświetlonej części strychu, gdzie światło księżyca wpadało przez dachowe okno. Uklękła i zaczęła rysować ołówkiem po jasnych panelach pomieszczenia. To się nazywa świadome niszczenie mienia szkolnego. Zaczęła od naszkicowania chmur, potem doszedł sierp księżyca taki sam, jaki znajdował się na jej karku. Niewielki tatuaż, symbol rodu łowców, z którego pochodziła. Miał przypominać jej o obowiązkach, nie pozwolić zapomnieć kim jest. Każdy Lightwood miał takiego, nawet jej młodsza, przyrodnia siostra, Caroline. Tak dawno jej nie widziała.. jednak to ona ucierpiała najbardziej. Nie była świadkiem śmierci rodziców, bo to właśnie ją zaatakował pierwszą, ale nie pozwolił jej umrzeć. Siedmiolatka stała się jedną z tych krwiożerczych i bezmózgich bestii, była poziomem E, plugawym stworem, który wabił ludzi na płacz i śmiech małej i słodkiej dziewczynki. Maya tęskniła za nią, jednak już nie mogła jej widywać, była dla niej martwa.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Strych   Sro Paź 24, 2012 6:20 pm

Dastan przestał nadążać nad tą dziewczyną. Raz siedziała sobie spokojnie, w miarę swoich możliwości, by za chwilę odsunąć się od niego jak poparzona. Może tym lepiej. Wreszcie pokazała swój charakterek. Jednak takie zmienne zachowanie także dobrze nie wpływało na ich znajomość. Choć pewnie ani jedno ani drugie za bardzo wagi do tego nie przywiązywało. Cóż się dziwić, skoro byli dla siebie niemalże obcy. Ona nawet nie znała jego imienia, nie chciał, aby znała i już. Taki był jego kaprys. Temu mogła odzywać się do niego jak tylko chciała, chyba, że zacznie go obrażać w jakiś sposób. Wtedy zapewne wampir mógłby się wściec. Nawet jeśli to było jakieś uczucie, to wampiry na ogół czuły gniew. Było to jedyne uczucie, jakie znały całkiem dobrze. Odczuwały intensywniej, więc szybciej się wkurwiały. Wystarczył mały bodziec, a reakacja była natychamiastowa i to nie koniecznie dobra.
Nic o niej wiedział? Znów obdarzył ją chłodnym spojrzeniem. Nie musiał wiedzieć. Na co mu to? Żeby o niej myśleć? Było to zbędne doświadczenie. Żeby się nad nią zlitować czy współczuć? Im bardziej byli sobie obcy tym o wiele łatwiej sobie radzili.
- I dobrze, bo nie mam ochoty wiedzieć.
Wreszcie postanowiła odejść i wampir znów mógł zanurzyć się w swoich myślach. Noc była całkiem przyjemna, aż zachęcała aby urządzić sobie polowanie. Ale nie na terenie Akademii. Ostatnio doszło tutaj do wielu dziwnych morderstw czy zaginięć.
Słyszał jak zaczęła skrobać ołówkiem o panele. Było to drażniące, bowiem ten szlachetny chciał mieć wreszcie ciszę. Bezszelestnie wstał i pojawił się szybko za dziewczyną. Drewno po którym rysowała zajęło się nagle ogniem.
- Mówiłem, nie denerwuj mnie!
Krzyknął, dotykając delikatnie jej ramion. Zmusił ją, aby wstała i stanęła przeciwko niego. W jego oczach paliły się iskierki gniewu, jednak żrenice wciąż pozostawały złociste.

_________________
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 178


PisanieTemat: Re: Strych   Sro Paź 24, 2012 6:22 pm

No taka Maya już była, zmienna niczym pogoda wiosną. Od zawsze była sama, nie nadawała się do dłuższych i bliższych znajomości. Malo kto potrafił wytrzymać jej humorki i nagłe zmiany nastroju, do tego była paskudna w pokazywaniu swoich uczuć, więc z biegiem czasu dała sobie spokój. Przyzwyczaiła się do bycia sobą w stu procentowym znaczeniu tych słów, nie przejmowała się opinią czy też tym, co powiedzą o niej inni, miała to gdzieś. Od zawsze miała powodzenie u chłopaków, była szczupła i smukła, o długich blond włosach i ogromnych orzechowych oczach. Ubierała się wyzywająco, żeby tylko spotęgować ich pragnienia, a potem spławiała bezkarnie. Tak, była zielona jeśli chodzi o bliskie stosunki z jakimkolwiek mężczyzną.
Słysząc jego słowa burknęła tylko coś pod nosem, nie miała ochoty ich komentować. Czuła jak całe napięcie opuszcza jej ciało, mięśnie powoli rozluźniają się, a oddech stabilizuje. Nadal bazgrała sobie na podłodze zapominając o obecności Dastana. Była pochłonięta tej krótkiej przyjemności, która tak uspokajała jej skołatane nerwy. Jeszcze tylko kilka chwil, a uspokoiłaby się całkowicie, jednak widocznie skrobanie wkurzyło chłopaka. Kiedy tylko podłoga zajęła się ogniem warknęła wkurwiona. May była niczym bomba zegarowa, to jedna z cech, która łączyła ją z wampirami, kiedy ktoś przekroczył granicę nie było odwrotu. Odskoczyła od ognia, jednak zaraz wampir postawił ją do pionu i uwaga! Zaczął po niej krzyczeć!
- Będę robiła co zechce!
Wrzasnęła na niego zaciskając drobne dłonie w pięści, jej podniesiony głos odbił się echem po pustym pomieszczeniu. Ileż to w jej malutkiej istotce było złości, kto by pomyślał? Jej oczy również przedstawiały gniew, wpatrywała się prosto w jego z taką samą intensywnością. Orzech kontra złoto, całkiem ładnie !
- A ty nie zabronisz mi niczego.
Dodała po chwili spokojniej, jednak jej emocje nie opadły ani o odrobinę, gdyby teraz jej włosy potrafiły lewitować pewnie latałyby po całym pokoju, a powietrze wybuchłoby od nadmiaru ich gniewu. Postawiła mu się i wiedziała, że igra z ogniem, dosłownie.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Strych   Czw Paź 25, 2012 4:51 pm

Ta, już zdążył zauważyć, że była zmienna jak pogoda na wiosnę. A może to popadało powoli w chorobę psychiczną tak jak w przypadku Dastana? On niemalże przez całe dzieciństwo zamknięty był w posiadłości matki. Nie wychodził stamtąd. Jak siostra go ze dwa razy gdzieś wzięła, to była tak wielka awantura, że postanowił zaszyć się na dobre w biblitece i poświęcić swój czs na naukę. Zresztą ile razy oberwał już od matki po twarzy. A ile się nasłuchał! Wystarczy, że w dzieciństwie go od siebie odsuwała. Teraz miał tego dosyć i sam się od niej odsunął. Nie ważne, że nosiła go pod swoim sercem. Ciągle widziała jedynie swoje problemy. Nawet wtedy, kiedy został porwany to pytała się go czy zadawał sobie sprawę ile ONA przeżywała. No tak, ciągle o niej i wokół niej kręcił się świat. Nic dziwnego, że Naizen wreszcie postanowił się z nią rozwieść. Ciekawe tylko czy zmuszą go po raz drugi do małżeństwa skoro jest gejem czy też pałeczkę małżeństwa będzie musiał przejąć Dastan. Cóż, z tego co wiedział nie było żadnych kandatek na to stanowisko, więc miał to głęboko w dupie.
On tam miał już doświadczenie z kobietami. Phew, ileż można być prawiczkiem. Wyobraźmy sobie, że czasami nawet on miał takie potrzeby do zaspokojenia. Fakt faktem rzadko się to zdarzało, no ale jednak. Jeśli kiedyś będzie miał tę nieszczęsną żonę, to przynajmniej nie będzie mu marudziła, że ciągle mu w głowie seks. Pewnie i tak rzadko będzie ją dotykał. Po co swoje, jak można mieć czyjeś, co lepiej smakuje!
Ona była bombą zegarową? Jeśli naprawdę chciała nią być, powinna wreszcie uczć się Dastana. Ten szybko się wkurwiał i wybuchał ognieniem, dosłownie. Czasami to mu ogień z nosa albo warg buchał. Ot, taki wyraz złości i gniewu, jakby parował. Oczywiście taki ogień nie jest groźny.
Czy ona podniosła właśnie na niego głos? Aż miał ochotę ją uderzyć. Ale nie mógł. Miał swoją dumę i charakterek, jednak nie był damskim bokserem. Nie będzie bił kogoś o wiele słabszego, aby samemu poczuć się fajniej. Spiorunował ją jedynie spojrzeniem. Nawet nie chciał na nią krzyczeć. Pokazał jej w ten sposób, że potrafił lepiej się kontrolować niż ona.
Po chwili zaśmiał się wrednie. Ach, ta dziewczynka była naprawdę uroczo głupiutka.
- Tak się składa, że ja mogę wszystko.
Co prawda to prawda. A ona sama zadarła z wulkanem, ale mówi się trudno. Sama tego chciała. Tak się składa, że oboje lubili robić komuś na złość.
Wciąż trzymał ją mocno za ramiona w pionie. Nie mogła więc wyrwać się z jego ramion choć by chciała. W tym momencie wolałby coś poczytać i się czegoś pouczyć, niż tracić czas na jakąś ludzką dziewoję.
Ogień na podłodze raptownie zgasł, zniknął. Nachylił się ku niej, blisko jej twarzy, spoglądając w te orzechowe oczy.
- Zaskocz mnie.
To nie był rozkaz. Czysty i dźwięczny głos wampira rozszedł się niczym fala dreszczu w stronę ucha May. Tylko w jej stronę.

_________________
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 178


PisanieTemat: Re: Strych   Czw Paź 25, 2012 6:09 pm

Może Maya była chora, w zasadzie wszystko by się zgadzało, a nawet znalazłoby się racjonalne wyjaśnienie, czyżby kolejna nienormalna rzecz, która łączyła tą dwójkę? Oczywiście May uważała się za całkowicie zdrową, a jej humorki były po prostu, zwykłymi dziewczęcymi kaprysami, niczym więcej, tak uważała i nikt nie był w stanie zmienić jej zdania. Inną rzeczą jaka okazała się ich łączyć był gniew i sposób w jaki go wyrażali. Obydwoje byli wybuchowi i nic nie robili by to zmienić.
Wtedy kiedy Dastan przebywał w swoim więzieniu, spędzał czas na nauce, Maya trenowała: ćwiczenia fizyczne, łucznictwo, walka wręcz. Przeszła podstawowe szkolenie bezbłędnie, jednak na tym jej edukacja stanęła, choć nie mogła narzekać, jej ciało miało rysy dosyć sportowe, a to plus, no nie? Dopiero za niedługo znów zacznie się rozwijać, dzięki panu dyrektorowi. Ale czy na prawdę tego chciała? Z każdą chwilą spędzoną z tym nieprzewidywalnym, aroganckim i wrednym wampirem stawała się coraz mniej pewna. Był jej wrogiem, a także obiektem zainteresowania, co było niedopuszczalne, a co do niego, nikt go nie uczył, żeby nie bawić się jedzeniem?
Słysząc jego słowa prychnęła głośno unosząc oczy ku górze. Nie dość, że arogancki to jeszcze z wybujałym ego. No cóż Maya nie miała o nim zbyt dobrego zdania, mogłaby przywyknąć do obrażania kogokolwiek, nawet uważała to za rozluźniające. Nie uważała go za lepszego, byli na równi w jej oczach, a to się nigdy nie zmieni. Zbliżył się do niej, aż wstrzymała oddech. Nie bała się, jednak trwała w oczekiwaniu na to co będzie dalej. Nie mogła zapomnieć, że był niebezpieczny, ciągle powtarzała to sobie w myślach, jak gdyby bała się, że puści w niepamięć tak ważną kwestię...
Zaskoczyć? Kolejna zachcianka pana idealnego? Maya nie była byle dziwką, żeby spełniać jego zachcianki, jednak tym razem zrobi wyjątek, choć może nie, zrobi to na co sama ma ochotę. Nie myśląc zbyt dużo wpiła się w jego usta namiętnym, a może nawet trochę zbyt łapczywym i agresywnym pocałunkiem. Nie było to byle muśnięcie wargami. Maya była drobna i krucha, ale w tym momencie nie było w niej ani krztyny delikatności. Jej ciepłe, różowe wargi przywarły do jego. Gdyby tylko chciał przegryzłby jej usta kłem, a potem krew ściekałaby jej po brodzie... Nie!
Dlaczego to zrobiła? Mimo, że miała o Dastanie takie zdanie, a nie inne, pociągał ją. Był tajemniczy, przystojny, inny. Stanowił coś w rodzaju zakazanego owocu, którego nigdy nie będzie miała, jednak chciała go skosztować, taka mała dziewczęca zachcianka. W kocu bariery między nimi nie da się przeskoczyć, wampir i człowiek nie mogą być razem, byłoby to nienaturalne, złe, niedopuszczalne, a zarazem tak inne.
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Strych   Czw Paź 25, 2012 6:30 pm

Pierwsza oznaka u pacjenta, który jest chory psychicznie, albo też ma jakieś problemy z psychiką, jest zaprzeczenie wszelkich chorób i niedogodności. Jakby ta osoba nie mogła pozwolić sobie na dopuszczenie myśli do faktu, że jednak coś jest nie tak. Dastan to wiedział, dzięki temu ile wysiłku włożył w poznanie niemalże każdej dziedziny. Najbardziej jednak zaintrygowała go fizyka. Ot, lubił ścisłe przedmioty i bardzo możliwe, że jeśli będzie miał okazję pójścia na studia, a zapewne rodzice mu to umożliwią, pójdzie na coś, związanego z fizyką. Może to i faktycznie było samobójstwo, ale był wampirem, więc szybciej niż ludzie łapał jakąkolwiek wiedzę.
Faktycznie wiele rzeczy łączyło tę dwójkę, jednakże oni nie zdawali sobie sprawy. Nie patrzyli na siebie inaczej niż na dwoje znajomych, którzy lubili się ze sobą droczyć, sprzeczać, kłócić, szarpać i wzajemnie podpalać. Takie końskie zaloty jak w jakimś tanim romansidle albo w podstawówkę, którą przecież oboje już dawno za sobą pozostawili. Zapewne oboje także nie dostrzegli tego, że między nimi coś zaczęło się rodzić. Szczególnie Dastan, który to był przecież zamknięty na wszelkie uczucia, a co za tym idzie... nie znał miłości. Odczuwał ją tylko raz i to był zdecydowanie o jeden raz za dużo. Zresztą wampir i uczucia? Miłość? Szacunek? To nie był pieprzony Zmierzch, a szlachetny nie był chodzącym diamentem.
Dastan nie tylko się uczył, ale także ćwiczył. W końcu wywodził się z bogatego, szanowanego i wpływowego rodu. To oczywiste, że Naizen zadbał o wykształcenie syna pod kątem szermierki czy sztuk walk. Nie był doskonały we wszystkim, to wręcz oczywiste, ale najbardziej ubóstwiał szermierkę. Traktował to raczej jako sport, niż umiejętności przydatne podczas walki, choć nigdy nic w sumie nie wiadomo. Lepiej umieć więcej, niż mniej i potem biadolić, że mogło się przykładać do czegoś większą uwagę. Nikt nie nauczył go, że nie wolno bawić się jedzeniem. Przecież matka wiecznie zajęta była sobą, natomist ojciec zawsze miał pełno pracy na głowie. W wolnych chwilach spędzał czas z synem, jednak było tego bardzo mało.
Dziwką? Czy on rządał od niej stripstisu? Albo tego, aby pokazała swoje nagie ciało? Nie, po prostu miał zachciankę, aby jakoś go zaskoczyła. Równie dobrze mogła wbić w jego klatkę piersiową owy ołówek, aby sprawdzić jak bardzo może go zranić. Jednak wybrała coś innego. Coś, co faktycznie zaskoczyło wampira. Nie przepadał za bardzo za obcowaniem z kobietą. Po prostu zamknął się na nie jakiś czas temu i nie chciał już więcej powracać do tamtego zdarzenia. Jednak Maya otworzyła starą ranę. Pocałowała go. Wampir oczywiście odwzajemnił pocałunek, jednak jego był delikatny. Chwila nieuwagi z jego strony i mógłby ją ugryźć... a wówczas biedaczka mogłaby się męczyć podczas przemiany, którą mogłaby nie przeżyć. Czasami tak bywa, jeśli ludzki organizm jest zbyt słaby, aby przyjąć taką dawkę wampirzego jadu.
Szlachetny delikatnie językiem zakosztował warg dziewczyny. Jedną ręką położył na jej lędźwiach, przyciągając ją bliżej swego ciała. Miała o wiele krótszą spódniczkę niż reszta dziewcząt, jednak Dastan nie pchał tam łap, mimo, że był zboczony. Starał się także nie przegryźć jej warg, choć było to ciężkie. Dastan od zawsze miał problemy z kontrolowaniem samego siebie. Zawsze coś musiało mu się wymknąć. Jak nie moc, to pożądanie do krwi. Tym razem było tak samo. Skoro skupił się na tym, aby nie zranić dziewczyny, a dać jej jako tako przyjemność, spod kontroli wymsknęła mu się moc... Ogień. Płomienie zaczęły lizać stare belki strychu. Jednak Dastan nie zwracał na to uwagi. Skupiał się na zapachu i krwi dziewczyny, którą całował. Sam nie wiedział czemu to odwzajemnił. Nawet nie chciał jej zranić, tak jak to bywało w przypadku Lur...

_________________
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 178


PisanieTemat: Re: Strych   Czw Paź 25, 2012 8:54 pm

Więc jednak Maya była chora, może i nawet poważnie. Pewnie powinna zażywać jakieś silne i dziwne leki psychotropowe i chodzić na terapię, ale kto miał jej to powiedzieć? Nawet gdyby ktoś spróbował albo by się wściekła, albo po prostu wyśmiała te osobą w zależności od obecnego nastroju. Tak więc była nieuleczalnie chora i nikt ani nic nie mogło tego zmienić.
W tym wszystkim jednak rodziło się coś, czego ani Dastan ani Maya nie byli w stanie zrozumieć, między innymi dlatego, że wampir 'nie odczuwał żadnych uczuć', a dziewczyna nigdy nie była zakochana czy nawet zauroczona. Sama nie wiedziała co ciągnęło ją do chłopaka, może chęć zasmakowania czegoś niebezpiecznego, groźnego i zakazanego? Jakaś przygoda czy może coś więcej? Nie była pewna co o tym wszystkim myśleć, więc po prostu przestała, odrzucała od siebie wszystkie skrajne myśli, choć gdy Dastan odwzajemnił jej pocałunek wszystkie mięśnie krzyczały, że coś jest nie tak. Nie wolno jej było bratać się z wrogiem, inaczej gdy rozmawiali, ale całowanie? Nie powinni, zwłaszcza, że May powinna być tylko pożywieniem dla wampira, kimś kim mógł pomiatać i nic nie znaczącym śmieciem. Nagle przez myśl przeszła jej pewna myśl: A jeśli na prawdę tak jest? Jeśli to kolejna niebezpieczna gierka i nic więcej? Jeśli została wykorzystana? No cóż trudno, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, a May nie należała do dziewczyn, które przejmują się byle czym.
Kiedy odwzajemnił jej pocałunek w ten subtelny, delikatny sposób, rozluźniła się. Również całowała go spokojnie, przestała być agresywna. Zarzuciła mu ręce na szyję i zaczęła gładzić delikatnie kark wampira, taka mała pieszczota na deser. Kiedy płomienie pojawiły się na strychu nie zareagowała, jeśli Dastan tego nie zrobił, to czemu ona by miała? Nienawidziła wampirzej magii, kojarzyła jej się z czymś nienaturalnym, czymś co nie powinno istnieć, wynaturzone istoty... Całe jej ciało delikatnie drżało, nie bała się, jednak czuła się nieswojo, a ogień tylko potęgował to uczucie.
Po dłuższej chwili tej namiętnej chwili przyszedł czas na rozstanie. Jeszcze ktoś mógłby ich zobaczyć razem, a z tego nie mogło być nic dobrego. Maya odsunęła się powoli, trzeba przyznać, że niechętnie. Rozłączyła ich usta i przyłożyła dłonie do torsu chłopaka. Nie odepchnęła go, jednak dała tym samym do zrozumienia, że wystarczy. Dała mu posmakować siebie samej, jednak nie chciała, żeby się znudził, w końcu miała go nauczyć czuć, a to trzeba wykonywać małymi porcjami.
- Ogień...
Wyszeptała po chwili wpatrując się w jego złote tęczówki, nie chciała patrzeć na boki. Jak to wszystko wpłynęłoby na reputację Dastana w oczach innych wampirów? Lepiej o tym nie myśleć. Pewnie udałby, że jedynie się bawi, zresztą nic dziwnego.
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 924


PisanieTemat: Re: Strych   Pią Paź 26, 2012 4:16 pm

Zakończyła rozmowę z dyrektorem i zaraz potem udała się do gabinetu lekarskiego, gdzie przez jakiś czas przeglądała papiery i starała się na bieżąco uzupełniać braki w apteczce. To zajęcie jednak nie należy do tych, które miałoby ją zajmować nie wiadomo ile czasu, dlatego też, gdy tylko skończyła wszystko to, co miała do zrobienia, postanowiła zrobić mały rekonesans po szkole. Po ostatnich wieściach o tym co się działo w murach szkoły, trzeba było wzmocnić ostrożność i nieco przypilnować uczniów. W prawdzie nie była ani nauczycielem, ani nikim innym, kto miałby za obowiązek czynienia takiego rozpoznania, ale przede wszystkim była wampirem krwi szlachetnej i jako pracownik tej placówki musiała pilnować uczniów wampirzych, którzy przecież przez swoje lekkomyślne zachowanie mogą zachwiać nikłą równowagę jaka panuję między nimi a ludźmi.
Przeszła cały parter i pierwsze piętro, na zewnątrz jeszcze nie wychodziła, stwierdzając, że zrobi to, gdy tylko przejdzie całą szkołę. Od dachu po piwnice. Może nie aż tak dokładnie, ale taki spacer wcale nikomu nie zaszkodzi. Mówiąc jednak o dachy wypadało wejść jeszcze wyżej i stwierdziła, że zajrzy na strych. Jest to miejsce raczej rzadko uczęszczane, mało kto tam zachodzi, a przez to strych mógłby się stać idealną kryjówką. Gdy już dochodziła na miejsce wyczuła dwa silne zapachy - ludzki i wampirzy. Wampirzy wydał się jej bardzo znajomy i rozpoznała go, gdy była już przy drzwiach. Dastan! Prócz tego usłyszała też jakby syczenie. Zapachy ognia wyczuć jeszcze nie mogła, gdyż podpalenie nie było na tyle duże, by doszło do kopcenia. Natychmiast jednak weszła do środka i co zobaczyła?
Oczywiście Dastana, jak przypuszczała oraz jakąś dziewczynę, która trzymała go za koszulę. Szarpała się z nim? No i rzecz jasna zauważyła ogień. Zmarszczyła brwi.
- Co tu się dzieje? Dastan, zgaś ten ogień, bo puścisz szkołę z dymem. Może małe wyjaśnienie co tu robicie?
Pytanie przez nią zadane było jak najbardziej na miejscu. Przebywanie na strychu, miejscu raczej odludnym, wampira i człowieka razem, mogło nie wróżyć niczego dobrego, a choć Yuki chciała ufać synowi i temu, że trzyma się on pewnych zasad, musiała zachować ostrożność i rozwagę. Nie krzyczała, nie nie reagowała gwałtownie. Postanowiła podejść do tej sceny na spokojnie i przede wszystkim dać im szansę na wyjaśnienia. Miała tylko nadzieje, że Dastan nie próbował zrobić czegoś naprawdę głupiego. Przyjrzała się uważnie owej dwójce, choć jej twarz nie wyrażała jakiejś specjalnej surowości, czy złości, była po prostu zaintrygowana.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Strych   Pią Paź 26, 2012 5:10 pm

Nie tylko ją do niego ciągnęło. Zresztą Dastan nie miał pojęcia, że mogło chodzić o coś głębszego. Oboje mieli dość małe doświadczenie, jeżeli chodzi o jakieś głębsze uczucia. Szczególnie, kiedy Dastan był ich pozbawiony, a Maya usiłowała się ich wyzbyć. Trafił swój na swego, trzeba to przyznać. Oboje nie mieli o niczym pojęcia, cóż poradzić.
Po chwili jednak dziewczyna odsunęła się od wampira. Dała mu posmakować samej siebie, nie bojąc się, że została jedynie przez niego wykorzystana. A może i się bała? Nie dała tego po sobie poznać. Zresztą Dastan nie zamierzał wnikać w to, jakie obawy czy strachy gnięździły się w jej wnętrzu. Czy było to ważne? Oczywiście, że nie. Dziewczyna przecież wiedziała z kim zadzierała, a raczje kogo kusiła. Wiadomo, że jeżeli wampir w czymś raz zasmakuje to będzie tego pragnął, póki nie otrzyma wszystkiego. Cóż, a że szlachetny dodatkowo był jeszcze uparty i arogancki to tym bardziej.
Wreszcie odsunęła się od niego, więc oblizał swoje wargi ruchliwym jęzorem, ukazując przy tym długie i ostry kły. Nie spuszczał z jej oczu spojrzenia, wpatrywał się w nie chłodno, jakby chciał się w nich doparzeć jakichś tajemnic egzystencji ludzkiej czy też wampirzej. A w jej oczach było naprawdę wiele ciekawych rzeczy, szkoda tylko, że Dastan miał to głęboko w poważaniu.
Ogień? Obrócił głowę, podążając za spojrzeniem jasnowłosem. Zaklął cicho pod nosem. Chwycił swoimi zimnymi dłońmi jej drobne nadgarstki, które wczepiła w jego koszulkę. Nie odrywał ich, po prostu tak ją trzymał, jakby chcąc ją zatrzymać na dłużej przy sobie. Ot, taka chłopięca zachcianka. Dastan lubił dostawać to, czego chciał. A chciał Mayę...
Ogień po chwili "odczepił" się od belek sufitowych. Nie było go wcale dużo, ledwo się tliło. Ogień ukształtował się w motyle o pięknych, długich skrzydłach. Zaczęły latać wokół dziewczyny, ale z takim odstępem, aby jej przypadkiem nie podpalić. A wiadomo, że włosy, szybko się kopcą...
Po niedługim czasie wyczuł zapach matki. Ponownie zaklął i zrobił się bardziej marudny. Jego uścisk na delikatnych dłoniach dziewczyny stał się mocniejszy, więc mogła poczuć ból. Tracił kontrolę nad swoją siłą za każdym, kiedy widział w pobliżu kobietę. Phew. Nie pomylił. Musiała wściubić ten swój nos w nie swoje sprawy.
Zwrócił chłodne, obojętne, piwne oczy na swoją matkę, która jebła mu jakiś wywód. Ugasić ogień? Motyle opadły gwałtownie na podłogę martwe. Po ogniu nie było śladu. Wciąż jednak trzymał dziewczynę, a jego uścisk ponownie zelżał, kiedy zorientował się, że trochę za mocno ją ścisnął.
- Nie wolno już trzymać koleżanek?
Miał ku temu prawo, szczególnie, że nic złego nie zrobił Mayi. Jeszcze, ha! No i cholera, dziewczyna wreszcie poznała jego imię. Yuki jak zawsze wszystko musiała spierniczyć.
- Co tu robisz?
Spytał chłodno, a jego twarz wykrzywiła się z obrzydzeniem. Cóż, miała zajebistego synka, co?

_________________
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 178


PisanieTemat: Re: Strych   Sob Paź 27, 2012 3:18 pm

Tak więc May wpadła w sidła wampira, których nawet nie miał zamiaru nastawiać. Ale to wszystko była jego wina! To ona chciał, żeby nauczyła go czuć! To on ja tutaj zaciągnął i to siłą! Pewnie wszystko zaplanował, żeby tylko dostać to na co miał ochotę, a tym razem była to mała, bezbronna i niewinna May. Oczywiście wszystko zmyślone, ale takie właśnie myśli chodziły po jej główce. Przecież ona nie była niczemu winna, wszystko to tylko dziwny zbieg okoliczności, to że pocałowała się z wampirem, że teraz stała przed nim i trzymała się kurczowo jego koszuli. Była zbyt blisko, wystarczyłby jeden ruch i jego kły zatopiłyby się w jej szyi. Niebezpieczne.
Tak, ogień stanowił problem. Zwłaszcza dlatego, że dziewczyna panicznie bała się wampirzej magii. Uważała ich umiejętności za coś nienaturalnego, coś co nie powinno istnieć, wynaturzone potwory! Oczywiście potrafiła pokonać swój strach i nigdy by się do niego nie przyznała, nie mniej jednak ogień nie spowodowany podpaleniem zapalniczka czy zapałkami nie był tutaj wskazany, nie w jej obecności. Tak więc jej ciało drżało, a ona nie potrafiła tego kontrolować, może właśnie przez to tak kurczowo trzymała się jego koszuli?
Jednak po chwili wszystko się zmieniło. Gdy piękne ogniste motyle wypełniły pokój, a płomienie odbijały się w jej orzechowych oczach, uśmiechnęła się. Piękno w czystej, namacalnej postaci. Wiodła za nimi rozradowanym wzrokiem. Czuła się jak mała dziewczynka, której ktoś pokazał jakąś wspaniałą sztuczkę. Zachwycona.
Oczywiście wszystko dobre szybko się kończy. Maya również usłyszała Yuki szybciej. W końcu jej kroki były słyszalne na schodach, a słuch dziewczyny był bardzo dobry. Czuła jak Dastan się napina, jak zaciska jej nadgarstki, jednak nic nie powiedziała, nie jęknęła ani nie drgnęła mimo, że robił to za mocno. Kiedy wampirzyca wkroczyła na strych May wydawała się nieco podobna do Dastana, jednak szybko odgoniła do siebie te myśli. Może po prostu wszystkie wampiry są trochę podobne i tyle. Tak więc blondynka zaczęła mówić. Szczerze May nie bardzo ją słuchała, jedyne co zapamiętała to imię wampira. Uniosła nieznacznie kąciki ust ku górze, już się przed nią nie ukryje. Dastan, Dastan, Dastan - powtarzała je w myślach, żeby dobrze zapamiętać.
Nie chciała brać udziału w tej rozmowie, zdała się na wampira a sama zajęła jakże cudownym i łatwym milczeniem.
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 924


PisanieTemat: Re: Strych   Sob Paź 27, 2012 4:07 pm

Przerwała im? Mówi się trudno, ale niestety Yuki miała zbyt słaby kontakt z synem, by móc wiedzieć, czy przypadkiem on czegoś nie kombinuje. I tak musi się stawić u dyrektora w dość poważnej sprawie, której wyjaśnienie może wiele zmienić. Nie mogła wiedzieć co tu się wyprawia, co Dastan robi z tą dziewczyną. Może chce ją skrzywdzić? Bardzo prawdopodobne, gdyż Yuki pamiętała jak on si wrażał o ludziach, ją samą oskarżając o "ludzkość". Mogła więc podejrzewać bardzo wiele, a widząc syna w tym miejscu i w takiej, a nie innej sytuacji, mogła wysuwać naprawdę przeróżne wnioski, choć oskarżać syna nie zamierzała. Przerwała im cokolwiek robili, a Dastan natychmiastowo zwrócił na nią uwagę. Nie podobał jej się ten wzrok.
Jej syna nie patrzył na nią jak na matkę, co było naprawdę bolesne, a do tego jeszcze sposób w jaki się wyrażał! Czy nie zdawał sobie sprawy z tego jak bardzo rani Yuki? Matka jest tylko jedna, a Yuki dla swojego dziecka jest gotowa zrobić wszystko. Przełknęła jednak dumę, choć w jej oczach można było dostrzec błysk smutku. Nie odpowiedziała na jego pierwsze pytanie, gdyż stwierdziła, że nie ma takiej potrzeby. Było to raczej pytanie retoryczne, a co za tym idzie nie wymagające odpowiedzi. Najwyraźniej próbował ją sprowokować, dać jej do zrozumienia, że dla niego nie liczy się jako matka. Nie pozwoliła sobie na to, by ponieść się emocjom.
- Patroluje teren szkoły. Po ostatnich informacjach jakie do mnie doszły, trzeba wzmocnić ochronę szkoły i zwracać większą uwagę na to co się dzieje w jej murach. Jako pracownik tej placówki to mój obowiązek.
Odpowiedziała spokojnie, nie odwracając wzroku od syna, choć widziała jego wyraz twarzy, który wręcz wbijał się w jej pamięć, wolała teraz tego nie rozstrzygać, a przynajmniej nie przy świadkach.
- Tak jak ci już pisałam, dyrektor chce się z tobą widzieć i lepiej by było, gdybyś nie zwlekał z tą wizytą.
Nie chciała się kłócić z synem, choć wiedziała, że czekać ich będzie poważna rozmowa, głównie z powodu planów rozwodowych jej i Naizena, choć jak się domyślała, Dastan już o wszystkim został powiadomiony przez ojca. Nie czas jednak o tym teraz rozmyślać. Spojrzała na dziewczynę, która jak dotąd się nie odezwała. Nie próbowała uciekać, ani wołać pomocy, może więc nie groziło jej żadne niebezpieczeństwo, niewątpliwie jednak musiała wiedzieć o wampirach, miała tylko nadzieje, że to nie Dastan ją o tym uświadomił.
- Wszystko w porządku kochana?
Zwróciła się łagodnie do Mayi, chcąc się przekonać co ona ma do powiedzenia w tej sprawie, choć równie dobrze mogła zostać zastraszona. Tego niestety Yuki wiedzieć nie mogła.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Strych   Sob Paź 27, 2012 6:24 pm

May nie wpadła w żadne sidła. Dastan wcale nie zamierzał jej wyrządzić krzywdy. Nawet jeśli miałby się do tego nie przyznać, zapewne ochroniłby dziewczynę przed wszelkim złem, jakie na nią czyha. Bo wiadomo, nie chciał, aby coś ugodziło w jego męskość i dumę, która poniekąd nakazuje bronić kobiety. Można by śmiało stwierdzić, że szlachetny trochę się zmienił. Ale na pewno wciąż był pozbawiony uczuć czy jakichkolwiek pozytywnych myśli o własnej matce.
Tak więc nie zaciągnął May tu siłą. Przylazł tu pierwszy i "naznaczył" to miejsce sobą, więc to właśnie dziewczyna okazała się być intruzem, który na dodatek zaczął zwymyślać, że szlachetny to wszystko ukartował. Jasne, bo mu się chciało to robić. Miał ważniejsze rzeczy na głowie, niż myślenie nad tym, jak wprowadzić May w swoją pułapkę. Zresztą wcale nie musiał, ona sama wepchnęła się w jego łapki. Teraz wystarczyło pociągnąć jedynie za odpowiednie sznurki i po kłopocie.
Sztuczka z ogniem i motylami zadziałała. W sumie nie wiedział po kiego grzyba to robił. Na co mu to wszystko? Chciał ją oczarować? I co dalej. Z ludźmi był jeden, poważny problem. Są słabi. Nie tylko psychicznie, ale także fizycznie. Nie mógł sobie pozwolić na chwilę słabości. Nie mógł się przyznać przed samym sobą, że ta dziewczyna... ta dziewczyna... No właśnie, co ta dziewczyna? Jest ważna? Nie bądźmy śmiesznie. Może faktycznie jedynie się nią bawił. Ot, żeby posmakować kobiecej delikatności. Mógł ją w każdej chwili zabić i właśnie to było w tym wszystkim pociągające. Owa dziewczyna powierzyła mu swoje życie, nie zdając sobie z tego nawet sprawy. Chciał dostać jedynie to, czego pragnął. Nic więcej. A na chwilę obecną pragnął May. Pod każdą postacią.
Yuki nie podobał się wzrok synka? Och, jaka szkoda. Nic się już na to nie poradzi. Sama sobie na to zasłużyła. Gdy był mały i pragnął jej obecności, ciągle kazała mu się uspokoić, spoważnieć, zostawiała go pod opieką służki i wielce zmęczona wybywała do swojego gabinetu, aby malować. Więc niech się nie dziwi, że Dastan wreszcie był taki jak chciała. Wydoroślał. Był wampirem, a nie ludzkim potworem, który udawał, że krew nic dla niego znaczy. Krew była najważniejsza! Ludzka, soczysta i ciepła krew. Tak łatwo pozbawić życia naiwnego człowieka, co kusiło jeszcze bardziej. Czuć własną, nieprzemijającą potęgę nad ludzkim, chwilowym bytem!
- Powiadomiłem Cię matko, że kiedy już załatwię wszystko, co miałem dopilnować pojawię się u dyrektora. Właśnie omawiałem z moją dziewczyną kwestię balu. Właśnie, matko, poznają moją dziewczynę, May.
Ileż jadu było w jego słowach, a złośliwy uśmiech zagościł na jego wargach. Czy Yuki wiedziała, co to znaczyło? Tak! Prędzej zaakceptuje jakąś ludzką kobietę i uczyni z niej swoją dziewczynę, niż zaakceptuje ludzką wampirzycę, jako jego matkę. Cóż, zabolało? Tak właśnie miało być. Pogłaskał delikatnie May po głowie.
Kiedy szlachetna zapytała się czy z nią wszystko w porządku, Dastan prychnął pod nosem rozeźlony.
- Nie. Właśnie miałem wyrzucić ją przez okno.
Ironia. Kolejny cios w serce matki, która cały czas myślała jedynie o swoich uczuciach! Że niby on ją rani. Nie pomyślała zapewne ani razu, jak musi czuć się Dastan, prawda? No właśnie. A to ci dopiero.

_________________
Powrót do góry Go down
Maya
Maya
Maya
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t499-maya-lightwood
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 178


PisanieTemat: Re: Strych   Sob Paź 27, 2012 9:08 pm

Pierwsze z wszystkiego, co było najdziwniejsze w tej całej sytuacji to to, że owa wampirzyca, która przerwała tą twórczą i bardzo ciekawą 'rozmowę' była matką, jak się May dowiedziała, Dastana, który nawet jej się nie przedstawił. Może chciał wydać się bardziej tajemniczym, a może po prostu było to zbędne. Tak nie miała jak go odszukać, phew, zresztą czemu miałaby próbować? Wszystko byłoby ładnie, pięknie gdyby nie to, że może nieświadomie, ale szukałaby. Za daleko zabrnęła, żeby teraz się cofnąć, May należała do upartych dziewczynek i lubiła stawiać na swoim. Oczywiście liczyła się też ze zdaniem innym, ale w niewielkim stopniu. Może i dobrze, że blondynka wkroczyła i przerwała tą uroczą scenkę, w końcu nikt nie wiedział co jeszcze mogłoby z tego wyniknąć.
Jeśli Dastan serio chciał zaimponować May to mu się udało. Ale właśnie po co miałby to robić? Kto go tam wie, wyglądał na faceta, który lubi robić co chce. Arogancki i niedostępny, do tego taki wredny dla matki! Straszne po prostu! W końcu Maya nie miała pojęcia jak tam między nimi jest i dlaczego. Mogła tylko snuć przypuszczenia, ale starała się nie osądzać żadnej strony bezpodstawnie.
Druga bardzo, ale to bardzo dziwna rzecz to oznajmienie Dastana. Użył tego bardzo oczywistego i pięknego dziwnego zwrotu. Usteczka dziewczyny ułożyły się w literę o i nie bardzo wiedziała co powiedzieć. Szybko pojęła jednak, że chłopak prowadzi jedynie podstępną gierkę. Może chciał przez to obrazić matkę? A może po prostu pokazać jej, że może robić co chce. W końcu związek człowieka z wampirem nie był możliwy, nie w takim stopniu. Wampir musiałby ciągle się kontrolować. Zresztą to tak samo jak związek człowieka z kotletem schabowym, coś nie pasuje. Mimo wszystko Maya siedziała cicho jak mysz pod miotłą. Jeśli Dastan chciał pokazać coś w ten sposób swojej matce nie miała zamiaru mu w tym przeszkadzać.
- W porządku...
Zdążyła jedynie wydusić na pytanie blondynki, gdyż resztę dokończył już Dastan. Oj niemiły był dla mamusi, jednak dziewczyna nie mogła nic na to poradzić i nawet nie chciała. To nie była jej sprawa w żadnym stopniu i tak było lepiej.
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 924


PisanieTemat: Re: Strych   Nie Paź 28, 2012 8:11 am

Rozmowy z Dastanem zawsze było ciężkie do strawienia. Chłopak robił wszystko by tylko jak najbardziej dokopać matce słowem, a wiadomo, że słowa nieraz ranią znacznie dotkliwiej niż najostrzejsza i najniebezpieczniejsza broń. Słowa to też broń i młody wampir nauczył się używać tego przeciwko własnej rodzicielce, która przecież kochała go ponad swoje życie. On nie mógł tego pojąć, a może i nie chciał tego robić. Dlaczego? W tym wypadku mogła tylko i wyłącznie domniemywać, tak samo jak mogła się domyślać, co oni tu wyprawiają. Patrząc na syna nie sądziła, by było to coś dobrego, czy właściwego. Przede wszystkim jednak nie zamierzała dawać się sprowokować, bo zapewne on sam do tego dążył. No cóż, Yuki nie była już tą samą osobą co przed kilkoma latu, znacznie lepiej radziła sobie ze stresem, bólem mentalnym i tak dalej. To nie oznacza jednak, że była bardziej obojętna. To akurat się zupełnie nie zmieniło.
Czekała na reakcję syna i jej się doczekała, choć może nie do końca takiej jaką chciała. Gdy nagle oznajmił, że ten człowiek to jego dziewczyna, na chwilę zdębiała i można było zauważyć zdziwienie na jej twarzy. Oczywiście ton głosu Dastana mówił sam za siebie w tym momencie, iż robi to specjalnie by wstrząsnąć matką. Ale Yuki jako znacznie starsza i bardziej doświadczona, doskonale wiedziała, ze to słowa mogę również oznaczać coś innego, coś o czym chłopak mógł sobie nie zdawać sprawy. Tak więc pierwszy szok minął, a Yuki zdała sobie sprawę, że Dastan dorasta, że nabiera doświadczenia i to właśnie był jeden z tych momentów. Co mogła zrobić? Nic. Przecież jej syn nic ni wiedział o tym, iż jego matka miała niegdyś ludzkiego narzeczonego, który niestety marnie zginął zamordowany przez jej ojca. Życie wampira nie jest łatwe ani usłane różami, a nawet jeżeli, to trzeba pamiętać, że każda róża ma kolce, które potrafią dotkliwie zranić.
Spojrzała na dziewczynę, która była równie zaskoczona tymi słowami, co ona. Mimo wszystko nie próbowała zaprzeczać, ani nie przejawiała najmniejszego strachu, przez co Yuki wywnioskowała, że sytuacją między tą dwójką musi być znacznie bardziej skomplikowana niż się to wydaje, tylko pewnie oboje jeszcze nie zdają sobie z tego sprawy.
- No cóż... tu mnie zaskoczyłeś, co jednak nie zmienia faktu, iż przebywać tu nie powinniście. Dastan radzę ci udaj się jak najszybciej do dyrektora, bo to bardzo ważna sprawa i ciebie ona również dotyczy.
Przekazała co miała przekazać, nie działo sie tu nic nadzwyczajnego, a przynajmniej nie takiego, by musiała interweniować. Podeszła więc do drzwi, ale nim wyszła, odwróciła się jeszcze do dwójki, a szczególnie spojrzenie skierowała na syna.
- Uważaj tylko. Wolałabym by historia nie zatoczyła koła.
Uśmiechnęła się łagodnie i smutno, a zaraz potem wyszła nie wyjaśniając nic. Dastan nie mógł wiedzieć o co się rozchodziło matce, nie było takiej możliwości. Owszem mógł spekulować i domniemywać, ale nie na wiele mu się to zda, nie mógł, nie miał możliwości aby wiedzieć o pewnych rzeczach. A Yuki? Po prostu wyszła zostawiając "gołąbeczki" by sobie gruchały, albo i nie.

z/t

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 488


PisanieTemat: Re: Strych   Nie Paź 28, 2012 9:49 am

Maya stała cichutko, wciąż trzymając się kurczowo szlachetnego. Nie zabraniał jej tego, nawet przestał zwracać na to uwagę. Po prostu akceptował ją i tyle. Było bo była, istniała, funkcjonowała. Serce dziewczyny biło, co wampirowi bardzo przypadało do gustu. Zresztą był głody, więc wyraźnie widział każdą jej żyłkę na ciele. Nawet tę na skroni. Wybrzuszona, ciemna linia, żyłka, w której sączyła się cieplutka, dziewicza krew. Aż dziw bierze, że jeszcze jej nie zakosztował. Nigdzie mu się nie spieszyło. Lubił gryźć, zadawać ból i patrzeć jak jego ofiara wije się z bólu pod wpływem wampirzego jadu. Wiele istnień umierało od tak dużej dawki, na ogół w męczarniach. U innych przemiana trwała bardzo długo, a co za tym szło, umierali z wyczerpania. Nie każdy był na tyle silny, aby to przeżyć. Nie każdy więc poradzić sobie mógł darem długowieczności. A nawet kiedy stawali się wampirami, byli słabi. Podlegali swojemu panu i byli ślepo w niego zapatrzeni.
Wyczuł zdziwienie ze strony May słowami, które wypowiedział. Sam zresztą się zdziwił, że wpadł na taki pomysł, aby dopiec matce, która znowu myślała o tym, że to synek ją rani. No cóż, tej istoty chyba nie wyleczy się już z samolubności. Może tym lepiej. Dastan mógł ją śmiało dalej nienawidzić. Och, raczej była mu obojętna, bo przecież uczucia tego szlachetnego były zablokowane i raczej świadomie nic z tym nie zrobi.
Nie powinni tutaj przebywać? A niby dlaczego? Widniała na drzwiach jakaś kartka z napisać "wstęp wzbroniony"? Raczej nie. Nie licząc piwnic, gdzie wstęp miał jedynie dyrektor, każde inne miejsce na terenie Akademii było ogólnie dostępne.
- Nie przypominam sobie, aby ktokolwiek kiedyś komuś zabraniał przychodzenia na strych. Nie istnieje taki zakaz, a regulamin to ja znam na pamięć.
Odgryzł się matce, bo już zaczynała go denerwować. Jak zwykle to ona lubiła robić z synka tego złego (i dobrze, bo on taki właśnie był) i wcinać swoje trzy gorsze. Niby z jakiej racji zabroniła im tutaj przebywać. Nie była dyrektorem, więc niech się goni. Oj tak, właśnie tak ją traktował Dastan. Matka? Niech nią sobie będzie, ale z dala od niego, bo jeszcze go zarazi tą swoją ludzką, obrzydliwie dobrą naturą.
Ostrzegała go? Niesamowite. Czyżby wreszcie przejęła się życiem synka? Wątpliwe, naprawdę. Zawsze zajęta swoimi sprawami, więc niech tym razem także tak zrobi. Na szczęscie zaraz sobie poszła! I całe napięcie odeszło z ciała szlachetnego, wraz ze zniknięciem matki. Szkoda, że nie może tak na zawsze zniknąć z jego życia. A właśnie! On musiał się spotkać z Nadirą i ustalić plan działania na Williama.
- May, muszę spotkać się z dyrektorem jak sama słyszałaś. Odprowadzę Cię do akademika.
Sporo było tutaj wampirów i nawet jeśli to on stanowił główne zagrożenie, to wolał z jakiegoś, nieznanego mu, powodu odprowadzić ją bezpiecznie do pokoju. Tak więc złapał ją za ramię i pociągnął za sobą do dziennego akademika. Tam się rozstali i to, co dalej robiła May nie było już jego zmartwieniem. Nie wyjaśnił jej nawet dlaczego powiedział, że jest jego dziewczyną. A była. Powiedział to na głos, więc nią była. Nie chciała? A co go to obchodziło. On tego chciał i tak miało być, koniec kropka. Pan i władca sobie zażyczył.


_________________
Powrót do góry Go down
 
Strych
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wejście na strych

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: PIERWSZE PIĘTRO-
Skocz do: