IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główny korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Minako
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t726-minako-sakura
Zarejestrował/a : 09/11/2012
Liczba postów : 160


PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Nie Cze 30, 2013 5:06 pm

No Minako też popatrzyła na listę filmów i tylko w sumie dwa przypadły jej do gustu. Najchętniej poszłaby na to coś z absurdem i horror. Bo na komedię romantyczną to dziś nie miała ochoty, po za tym z uczniem.
- Co tak wzdychasz i dumasz nad tymi filmami, w sumie nie ma nic ciekawego, ale zrobiłeś mi ochotę na kino więc chodźmy na Absurd nienormalności, a potem jak nam się uda na Krew na ścianie 3. - powiedziała i wskazała dwa filmy, po czym w mgnieniu oka zarezerwowała dla nich bilety na oba filmy w seansach nocnych.
- Mam nadzieje, że w czasie krew na ścianie, nie poczujesz chęci schrupania jakiegoś człowieka siedzącego przed nami w rzędzie. - powiedziała niby pełna troski o białowłosego, ale sama chętnie by tak zrobiła. Albo chociaż spróbować krwi przystojnego, młodego pana od popcornu.
Minako wstała, wyrwała mu z rąk butelkę, popatrzyła na niego groźnie i uwaga - wypiła całą resztę sama. Do samego dna. Po czym odłożyła ją na miejsce w swojej szafce, wyłączyła radio i stanęła przy drzwiach wejściowych. Lekko tupała butem o drewnianą posadzkę pokoju nauczycielskiego, czekając na chłopaka.
- No zbieraj się, bo seans zaczyna się za 15 minut. - powiedział poklepując rękę, tam gdzie zazwyczaj ludzie noszą zegarek.
Powrót do góry Go down
Vergil

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t886-vergil-startess#7238
Zarejestrował/a : 15/01/2013
Liczba postów : 343


PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Wto Lip 02, 2013 3:20 pm

Minako w mgnieniu oka zarezerwowała bilety na dwa filmy. Widać szykuje im się cały maraton na dużym ekranie. Vergilowi to odpowiadało, ponieważ polubił kobietę która notabene była jego nauczycielką. Jednakże co w tym złego że idzie z swoją senpai do kina?
Mężczyzna uśmiechnął się do niej gdy ta wyrwała mu butelkę i sama dopiła alkohol do końca. Co za samolubna kobieta.
- Myślę że sie powstrzymam, nie chcę ci robić problemów. Chyba że byłoby to twoim życzeniem.- mrugnął do niej rozbawiony odpowiadając na słowa o schrupaniu ludzi.
Gdy ona szła już do drzwi Vergil narzucił na siebie czarny płaszcz który wcześniej zdjął i na jej ponaglenia ruszył szybko do drzwi.
- Myślałem że zarezerwowałaś na później, w takim razie śpieszmy się. A który seans pierwszy? - ujął ją pod rękę i ruszył z nią do wyjścia ze szkoły.

z/tx2

_________________
Powrót do góry Go down
Al Smith
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1543-al-smith#31294
Zarejestrował/a : 19/08/2014
Liczba postów : 10


PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Czw Sie 21, 2014 12:18 pm

Akademia prezentowała się całkiem przyjemnie. Cisza, spokój, brak żywego ducha...
Wyciągnął z tylnej kieszeni spodni zrolowaną gazetę i otworzył na pierwszej stronie. Zasłonił sobie cały widok, ale przekraczał hall, kolejne schodki, drzwi i korytarz bez problemu. Jakby gazeta była mapą. Skrzywił się i pokiwał z obrzydzeniem głową, nie była to mapa, a opis tragedii, jakie wydarzyły się na terenie akademii. Może dlatego było tu tak spokojnie? Uczniowie zostali zjedzeni, albo się pochowali. Druga opcja była lepsza, bo kogo będzie uczył?
-Johnny!-gwizdnął na psa, który nieco się ociągał. Masywny buldog, powoli dreptał za panem, pozostawiając na podłodze lepką strużkę śliny.-John...- Al powtórzył nieco głośniej i szybkim ruchem zwinął gazetę, którą pomachał w stronę małej bestii.- Bądź grzeczny, inaczej zostawię cię w samochodzie. I nici z oglądania dziewczyn w mundurkach.-uśmiechnął się złośliwie, jakby pies wszystko rozumiał. Nie było to możliwe, jednak Johnny przyśpieszył kroku.
-Dobry piesek.
Gazeta wróciła na swoje miejsce, a Al coraz dalej zagłębiał się w korytarz. Dziwne, ale pies go wyprzedził, zostawiając jeszcze więcej śliny i w dziwny, trochę śmieszny sposób charcząc. Al wiedział co to oznacza, jego ukochany pies "myśliwski", złapał trop. Był to trop stołówki.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Shiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1563-shiro-matsuke
Zarejestrował/a : 21/09/2014
Liczba postów : 23


PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Wto Wrz 23, 2014 8:13 pm

Podróż lokalnym transportem publicznym mogła, by przebiec spokojnie, gdyby nie fakt połączenia słonecznej pogody z przepełnionym spoconymi ludźmi czerwonym autobusem. Rany człowieku... W taką pogodę to przespał bym się pod pierwszym lepszym drzewem, a utknąłem w tej zapoconej konserwie. Uśmiechając się wysiadł targając swoją walizkę z prywatnymi łachmanami oraz gamingowy laptop zapakowany w plecak wypchany po zęby jakimiś słodyczami ujrzał gigantyczne drzwi wejściowe do głównego budynku sławetnej Akadami Cross, który powiewał arystokracją, a do tego na pierwszy rzut oka widać było, że to jakieś wyże sfery, wzorowane na stylu jakiegoś pałacu bądź drogiego dworku stylizowanego na mode europejską. Osłupiawszy rozmiarami obiektu ze zdumienia powiedział pod nosem.
- O rany... Jakim cudem ja się tutaj dostałem?.
Wzruszywszy ramionami otworzył wielgachne drzwi swoją oziębła dłonią i o dziwo drzwi stawiały swoisty spartański opór, więc musiał je otworzyć z rozbiegu barkiem. Po ciężkiej i zwycięskiej walce z wielgachnym zasapany Shiro stanął na środku głównego korytarza próbując złapać oddech, jego oczom ukazał się drogi wystrój, który pobudził jego fantazje. Ostatecznie zebrał się w garść i ruszył powolnym krokiem wzdłuż korytarza.
Powrót do góry Go down
Daniel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1561-daniel-ravencroft#32255
Zarejestrował/a : 18/09/2014
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Wto Wrz 23, 2014 8:18 pm

Najwyższa pora ogarnąć swoje śmieci. Pomyślał przechadzając się po akademii. Dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego jakie to miejsce jest ogromne i wspaniałe. Wciąż nie mógł uwierzyć jak wczoraj nocą z tymi wszystkimi bagażami zdołał dotrzeć do pokoju... Te dwa mosty były prawdziwą katorgą, bo jakoś nie potrafił sobie przypomnieć instrukcji mówiących, który był właściwy. Z założonymi za głowę rękoma nucąc psychodeliczną piosenkę przemierzał tereny oraz korytarze wciąż nie mogąc uwierzyć jak dostał się do tych salonów. Przecież jeszcze te dwa lata temu zacięcie walczył oto, by egzystować w takim otoczeniu. Bogole. Skwitował w myślach. Tak czy inaczej, ostatecznie dotarł do głównego korytarza i idąc, nim arogancko w oddali ujrzał znajomą sylwetkę. Przestał nucić i obrócił głowę na bok tak, jakby to miało w jakimkolwiek stopniu pomóc. Niepewna mina jednak w końcu przeobraziła się w szeroki uśmiech.
- Koteczek? - Wyszeptał sam do siebie. Nie mógł się mimo wszystko powstrzymać przed sprawdzeniem dlatego rozbiegł się i kilka metrów przed, nim wykonał skok w trakcie, którego zrobił imponujące salto lądując tuż przed, nim.
- Ha! Shiro! Nie wierzę! - Zaśmiał się szyderczo łapiąc go lewą ręką za prawy bark. Ścisnął dość mocno, by wywołać drobny ból. Przez ten niepokojący uśmiech przebiła się jednak rzeczywista radość... Trudna do opisania.
- Co ty tu cholero robisz? Nie gadaj, że też się tu uczysz! - Mówił dość entuzjastycznie, a w trakcie wypowiada słów zdjął prawą ręką kaptur - powoli zupełnie tak jakby miało go to przestraszyć.
Powrót do góry Go down
Shiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1563-shiro-matsuke
Zarejestrował/a : 21/09/2014
Liczba postów : 23


PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Wto Wrz 23, 2014 9:19 pm

Błądząc w swoich myślach Shiro zastanawiał się nad przytłaczającą wielkością tego miejsca jak i jego wyobrażeniami o uczniach z wykwintnymi manierami, ukazały mu się wykreowane scenografie wykwintnych bali połączonych z romantycznymi wieczorami. Odizolowany kompletnie od świata rzeczywistego nagle w jego pobijanym prawym barku poczuł ból, który można, by porównać do walca miażdżącego potworną siłą małego słodkiego liska na środku drogi. Wydobył z siebie ściszony jęk podskakując na jednej nodze, po czym instynktownie spojrzał za siebie. Przed jego oczami pojawiła się niepokojąca postać z namalowanym uśmiechem. Zaskoczony nie był wstanie rozpoznać osoby dopiero opadający czerwony kaptur przypomniał mu znajomą twarz.
-Den! to boli!!! - Wydusił z siebie uradowanym głosem chwytając Daniela za ściskająca rękę.
Zaraz zaraz, czy on powiedział też....się....tu....uczysz? W tym momencie z wrażenia jego szczęka opadła w dół.
- Yyyyy... Własnie przyjechałem i czy mógłbyś przestać łamać mój bark? - Jego ramie zaczerwieniło się od bólu, więc Shen wymusił uśmiech i pokazał palcem na drzwi dodając po krótkiej, ale bolące chwili.
- Trochę się uszkodziłem otwierając tego giganta.
Powrót do góry Go down
Daniel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1561-daniel-ravencroft#32255
Zarejestrował/a : 18/09/2014
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Wto Wrz 23, 2014 9:45 pm

Reakcja Shiro była przewidywalna - na takową zresztą liczył Rave. Uradowany zaśmiał się ukazując przy tym białe zęby i nie przestając ściskać co gorsza wydawało się, że robi to coraz mocniej. Jeszcze mnie pamięta... Urocze. Pomyślał opanowując swój śmiech.
- Ból to oznaka tego, że żyjesz! - Rzekł puszczając jego ramię, by zamiast tego objąć go swą wytatuowaną lewą ręką opierając się nań z boku. Zlustrował go wzrokiem wciąż nie przestając się uśmiechać. Nie wiele się zmienił nawet wydawał się szczuplejszy niż ostatnio. Wpatrując się w niego i przyciskając delikatnie do siebie zauważył jego reakcję na wieść o wspólnym uczęszczaniu do akademii.
- Ja również się niezmiernie cieszę Koteczku... - Urwał oglądając się za siebie, by obejrzeć tego giganta, ale dopiero po chwili skapnął się, że chodziło o drzwi wejściowe.
- Czemu się nie odzywałeś przez te lata Cholero? - Zapytał zaciekawiony najwyraźniej samemu zapominając co się działo w tamtym czasie. Nagle przycisnął go mocniej do siebie, by drugą ręką niespodziewanie zacząć tarmosić jego niechlujnie ułożone włosy pięścią. Śmiał się przy tym złośliwie dobrze wiedząc, że nie będzie wstanie się wyrwać.
- Gdzie Cię przydzielili Mat? Do nocnych, czy dziennych? - Zaprzestał drobnych tortur, choć nie zamierzał go puszczać... Jeszcze, by uciekł.
Powrót do góry Go down
Shiro

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1563-shiro-matsuke
Zarejestrował/a : 21/09/2014
Liczba postów : 23


PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Wto Wrz 23, 2014 10:32 pm

Shrio poczuł pozytywne natchnienie jak za dawnych czasów, gdy daniel rozczochrał jego włosy pięścią... Wracały dobre wspomnienia z czasów, kiedy był jeszcze w gimnazjum co wywołało ciepły uśmiech na jego twarzy.
Zaraz....Jaki koteczku, coś zapominam? Starał się znaleźć w mglistych wspomnieniach odpowiedzi, ale nie dał rady.
- Ja się nie odzywałem?! Przecież to ty znikałeś tak nagle... Co ty w ogóle robiłeś tyle czasu. - powiedział naburmuszonym głosem zagryzając wargę. Dan był wyluzowany jak zwykle, ubrany w czarne spodnie podkreślającą rozpiętą czerwoną bluze, która eksponowała jego dobrze zbudowane ciało. Na klatce piersiowej miał spory tatuaż, którego nigdy nie widział wcześniej - Shen puknął go palcem w tatuaż, a następnie zapytał z ciekawskim grymasem.
- Brutalne... pamiątka z pijanej imprezy czy jak? - Pewnie bolało, ale go to chyba bawiło
- Przyjęli mnie na dzienne za moje wybitne osiągnięcia w nauce. - Odparł ze śmiechem
- Skoro ja tam jestem to ty pewnie też, wiesz może, gdzie są pokoje mieszkalne? - Po tym pytaniu kiwnął wzrokiem na walizkę dając mu znać aby pomógł mu ją zabrać.
z/t


Ostatnio zmieniony przez Shiro dnia Sro Wrz 24, 2014 5:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Daniel

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1561-daniel-ravencroft#32255
Zarejestrował/a : 18/09/2014
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Wto Wrz 23, 2014 11:13 pm

Pewne słowa nabrały nowego znaczenia, którego przedwcześnie nie należało ujawniać. Blondyn wyraźnie spochmurniał, gdy Shiro zapytał o minione lata. Obrócił głowę w stronę ściany tak, by kuzyn nie był wstanie dostrzec rysujących się grymasów na jego twarzy. Poczuł jak wracają wspomnienia jednak natychmiast je przegonił potrząśnięciem głowy oraz wrzaskami w umyśle. Nigdy więcej... Nie chce tego widzieć. Zaklął samego siebie, by zaraz potem obrócić się z powrotem w stronę rozmówcy ze zwyczajowym kąśliwym uśmiechem.
- Robiłem to i owo... Wiesz jak mawiają raz na wozie raz podwoziem. - Czasem zawsze podwozem... Ha, ha! Ucieszył się, gdy kuzyn wykazał zainteresowanie jego dziarami. Natychmiast po puknięciu puścił go odsuwając się i stając na przeciw tak, by dokładnie widział wyrzeźbiony tors.
- Powiedzmy, że dodają mi uroku osobistego. - Dłonią przejechał wyzywająco od dołu do szyi, by ostatecznie odsłonić nieco bluzę tak, by lepiej mógł się przyjrzeć. Jeśli był spostrzegawczy to mógł dostrzec jak przez krótką chwilę Rave oblizuje górną wargę.
- To tak jak mnie! Na klęczkach i z papierem w zębach! - Zaśmiał się puszczając bluzę i zakładając z powrotem kaptur. Dobrze wiedział, że z Shiro był taki geniusz jak z niego, więc aluzja wcale nie musiała odbiegać od prawdy.
- No pewnie, a co myślałeś cholero? Cioty lądują u nocników ha! Dawaj pomogę Ci... Wyobraź sobie, że nawet wiem, gdzie jest akademik. - Rzucił kpiąco zabierając walizkę i biorąc go z powrotem pod ramię.
- Naa, na, naaaa... Będzie super zobaczysz! - Pokrzepił go nieco, bo na pewno stresował się odejściem od rodziny i takie tam. Uraczył go rzecz jasna nuceniem swojej psychodelicznej piosenki co, by, im spacer się nie dłużył. Oboje nawet nie zauważyli, kiedy wieczorne mroki spowiły korytarze w odmętach, których rozpłynęli się, jak we mgle.
z/t x2
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Sob Mar 14, 2015 11:02 pm

Kiedy najważniejsze co miał załatwić załatwił. W końcu poszedł też na stołówkę coś zjeść, zasłużył chyba na to w końcu. oczywiście swoim obiadem częściowo podzielił się też z Aki-chan, bo maluch zdołał co nieco od niego wyżebrać. A teraz zastanawiał się nad tym by wrócić do Daszy, w końcu miał przy sobie jej rzeczy więc musi jej je zwrócić.
Idąc korytarzem z rozbawieniem stwierdził, że napotkane osoby z uśmiechem ,a czasem zdziwieniem przyglądały się psiakowi którego łepek wystawał z kaptura jego bluzy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Sob Mar 14, 2015 11:24 pm

Po wizycie u pani doktor mogła chyba w końcu o własnych siłach i powoli na spokojnie opuścić jej gabinet i móc udać się do swojego pokoju gdzie mogła by wreszcie odpocząć i może nawet przespać się trochę dzięki tabletkom, które tamta pani przepisała jej na własne życzenie Daszy. No a później zapewne odwiedzi Teru i sprawdzi czy u niego wszystko w porządku chociaż ostatnie zdarzenia zbliżyły ich do siebie bardziej niż mogło by się wydawać chociaż znali się krótko.
Musiała udać się przez korytarz w końcu jej skóra wyglądała już odrobinę lepie niż poprzednio po napiciu krwi tylko wspomogło to proces gojenia. Mogła również dostać nowe ubranie bo tamto już nie nadawało się do niczego chodź to ubranie było dość inne bo wyglądała w tym na młodszą niż wygląda trochę jak nastolatka. Po za tym była dość szczupła co tylko dodawało jej atrakcyjności. Właściwie o tej porze spotkała na korytarzu inne osoby wracające do pokoi swoich i gdzie nie gdzie kilku młodych chłopaków zwróciło ku niej uwagę chociaż ona w geście odmachała im tylko miło. Na prawdę czuła się niezbyt swojo wyglądając na nastoletnią dziewczynę. W ten dostrzegła niebieski łebek w oddali a gdy była bliżej stanęła lekko zdziwiona.
- Teru? Nie powinieneś iść do pokoju już?
Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech i podeszła do niego czochrając go po głowie jak młodszego brata i witając się z małym psiakiem.
- Miałeś iść odpocząć.
Powiedziała krzyżując ręce.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Sob Mar 14, 2015 11:41 pm

Ni z tego ni z owego usłyszał obiekt swych przemyśleń w pobliżu siebie, odwrócił się i zobaczył Daszę która wyglądał już lepiej i jeszcze stwierdził, że niezależnie od ubioru jest naprawdę śliczna, choć teraz bardziej wyglądała jak jego starsza siostra. Zaśmiał się kiedy tak go poczochrała, ale kiedy go tak zganiła zrobił niewinny dziubek
-Ale musiałem psy odprowadzić do schroniska, przecież nie mogły biegać po uczelni, a potem byłem u dyrektora, pozwolił mi tu zatrzymać Aki-chana dopóki nie znajdę mu domu. Po za tym głodny byłem wracam ze stołówki, nie da się spać z pustym brzuchem.
Niemal wyrecytował w swojej obronie z lekko obrażonym tonem, a po chwili podskoczył jak oparzony i odwrócił się przesuwając torbę na kółkach która ze sobą przytargał do szkoły
-No i mam twoje rzeczy, obiecałem, że je przyniosę.
Stał przed nią z tym swoim uśmiechem szczeniaka, jak go teraz będzie ganić to zrobi słodkie oczka
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Sob Mar 14, 2015 11:55 pm

No właściwie to teraz Dasza przypominała bardziej jego starszą siostrę niż kogoś bliższego mu no ale to chyba dobrze bo przynajmniej mogła zachować w sekrecie przed innymi jak bardzo jej wiek się rożni od innych.Po za tym Teru sprawiał na prawdę duże wrażenie kochanego dzieciaka, który potrzebuje trochę opieki ze strony kogoś starszego. Właściwie na jego reakcje delikatnie się uśmiechnęła bo jednak potrafił ją rozczulić i to dość dosłownie no ale już taki był.
- No już dobrze, dobrze rozumiem i cieszę się, że mały Aki zostaje z nami.
Była zadowolona i pogłaskała malca za uchem bardzo go polubiła. Gdy tak podskoczył nie wiedziała co mu się nagle stało ale wszystko wyjaśniła duża walizka z jej własnymi rzeczami! Od razu ucieszyła się na ten widok i przytuliła Teru w ten sposób dziękując mu za oddanie jej bagażu.
- Dziękuję, że pamiętałeś o moim bagażu. Jestem Ci chyba winna ogromną porcję lodów.
Złapała w dłoń w walizkę uśmiechając się do niego szczerze i mając zadowoloną minę na twarzy. Właściwie traktowała go trochę w sposób dziecinnie ale trochę się tak zachowywał ale to właśnie w nim lubiła. Nie wiedziała jak ich relacje będą wyglądać dalej chociaż chyba można to nazwać związkiem ale takim bardziej zdystansowanym?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Wto Mar 17, 2015 11:11 am

Hi hi tajny plan Teru dał efekt, dziewczyna się już nie wściekała, za to mały znów był głaskany za uchem z uśmiechem na pyszczku
-Nie rozpieszczaj go tak bo się potem przestanie mnie słuchać.
Zaśmiał się wesoło, ale może też był trochę zazdrosny, że małe psisko skradło mu całą uwagę? jednak sam też doczekał się swojego rodzaju dopieszczenia, kiedy dziewczyna go przytuliła dziękując mu lekko się zarumienił , ale nie oponował w żadnym stopniu
-Lody!! jestem za!
To że dasza go traktowała trochę jak dzieciaka nie przeszkadzało mu, w końcu dorosły jeszcze nie był, a po za tym faceci nigdy nie dorastają prawda? Przynajmniej fajnie mu się patrzało na uśmiechniętą dziewczynę, przynajmniej nie musiała już myśleć o nieszczęściach jakie ją do tej pory spotkały, a mogła się z nim cieszyć życiem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Wto Mar 17, 2015 11:30 am

Niestety Teru musiał przyzwyczaić sie do tego, ze traktuje go trochę jak dziecko ale miała już pewne doświadczenia w życiu i musi ja zrozumieć po za tym była starsza mogła by być jego matka ale jest kimś innym niż dziewczyna. Skoro bardzo cieszył sie na lody to go na nie zamierza a walizkę weźmie ze sobą najwyżej po powrocie ja odstawi. Na szczęście nie było widno za oknem a raczej ściemniał sie trochę także teraz była dobra pora na spacer.
- Wiec chodźmy.
Wzięła w dłoń walizkę bo dla niej to nie było w ogóle nic ciężkiego, a druga dłonią złapała Teru i pociągnęla go za sobą w stronę miasta.



Z.t x2
Powrót do góry Go down
Liam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2179-liam-howard#45385
Zarejestrował/a : 10/10/2015
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Sro Lis 25, 2015 9:02 pm

Młodzian ostrożnie prowadził wampirzycę do jej pokoju, wciąż nie mogąc zapomnieć o nietypowych wydarzeniach, które zaobserwował będąc w gabinecie dyrektora. Nie bardzo jednak wiedział, czy wypadałoby zapytać nowopoznaną dziewczynę o sytuację, którą zdążył zaobserwować. Bardzo chciał się upewnić, czy w tamtym momencie nie miał urojeń. Choć to, co zaobserwował wydawało mu się niemożliwością, nie potrafił wyzbyć się uczucia, że było prawdziwe.
Dalej kroczył korytarzem szkoły, podtrzymując swoją osłabioną koleżankę. Dziewczyna utraciła przytomność i puszczenie jej samej mogłoby się źle skończyć, dlatego postanowił nie ryzykować. Może wyglądała znacznie lepiej niż przed tym dość nieprzyjemnym zdarzeniem, ale wciąż pozostawała osłabiona, w każdym bądź razie tak postrzegał ją Liam. Nawet jej gwałtowne zerwanie się z fotela nie utrzymywało go w przekonaniu, że z Freją już wszystko dobrze
Jak się czujesz? – zaczął zamartwiając się o jej stan.
Uśmiechnął się. Wciąż jednak przejmował się tym, co miało miejsce w gabinecie. Widok upadającej dziewczyny mocno go wtedy zaskoczył, nie sądził, że tak nagle straci przytomność. Chciał się dowiedzieć, dlaczego wcześniej nie zgłosiła swego złego samopoczucia, jednak uznał to pytanie za niestosowne. Tamto zdarzenie należało już do przyszłości, czas pędził nieubłaganie i to na nim należało się w tej chwili skupić.
Przynieść ci trochę wody? Powinnaś się czegoś napić, to zawsze postawia na nogi.
Młodzian troszczył się o swoją nową znajomą, zdążył ją na swój sposób polubić. Wydawała się niezwykle miłą osobą, ponadto to właśnie z nią rozmawiał najdłużej. W przeciwieństwie do oprowadzających ich chłopaków, ona była zdecydowanie bardziej towarzyska. Jeżeli tylko udawała taką, Liam wpadł w zastawione przez nią sidła.
Jeżeli chciałabyś, abym coś dla ciebie zrobił, mów śmiało – powiedział, posyłając w stronę wampirzycy promienny uśmiech.
Był gotów jej pomagać tak długo, aż nie dojdzie do siebie po tym przykrym zdarzeniu. Szedł dalej, wciąż podtrzymując Freję, chciał mieć pewność, że zaraz znów nie straci przytomności. Upadek mógłby się źle skończyć, przecież ludzie byli niezwykle kruchymi istotami. Oczywiście, prowadzona przez niego uczennica należała do zupełnie odmiennego świata, jednakże Liam nie zdawał sobie z tego sprawy. W jego oczach była zwykłą śmiertelniczką.
Nieźle mnie wtedy wystraszyłaś – przyznał.
Mimo opuszczenia gabinetu emocje nadal nie opadły. Wciąż był przejęty tym, co wtedy zaobserwował. Gwałtowna utrata przytomności przez jego towarzyszkę w oczach młodziana mogła zostać spowodowana tą nietypową anomalią, która zaskoczyła go u dyrektora.
Ten dyrektor wydaje się trochę dziwny, nie uważasz?
Był pewien, że umysł nie płatał mu figla. W końcu jeden z obecnych tam chłopaków zajął się ogniem, aby więcej znajdującego się w pokoju dobytku nie uległo zniszczeniu. Tylko dlaczego pozostałe osoby nie reagowały w żaden sposób. Czyżby ów płomienie dostrzec mogli nieliczni?
Powrót do góry Go down
Hera

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t770-hera#5093 http://vampireknight.forumpl.net/t1331-hera#24885 http://vampireknight.forumpl.net/t2113-hera-bogini-szalona-ruda-z-kuroshow http://vampireknight.forumpl.net/t2086-hera
Zarejestrował/a : 21/11/2012
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Pią Gru 04, 2015 7:10 pm

(Straciłam całego posta, więc będzie krótko...)

Wraz z postępem czasu, zaczynała się coraz bardziej niecierpliwić. Gdzie ich wszystkich posiało? Poszli już w kimę? Albo się uczą? Hera nie mogła nikogo wyczuć, więc zaczynała się coraz bardziej denerwować. Szczęśliwie, do jej wrażliwego noska dotarł zapach człowieka, zanim jej zbulwersowanie zdążyło osiągnąć apogeum. Co prawda obok niego wyczuła również woń wampira, ale niższej klasy (choć dla niej wszystko jest niższej klasy niż ona sama...), więc z łatwością powinna sobie z nim poradzić! No i ma Ryuu do pomocy, więc co może pójść źle, hm?
Przed wyruszeniem na łowy, oznajmiła Pyśkowi, że ten ma za nią podążać w stosownym dystansie, jakby ją gonił, a ponadto zachowywać się tak, jakby to ona była jego najmilszym zwierzątkiem domowym. Miała pomysł, jak w miarę bezpiecznie zbliżyć się do śmiertelnika i jak zabawnie sprawić, żeby chodził z nieogarem przez miesiąc. Przy okazji weszła do łazienki, wysunęła się z ubrań i spakowała je do swojej torebki, którą po przemianie przekazała w swoim wdzięcznym pyszczku Ryuu. Następnie pobiegła swoim lisim prędkim tempem przodem.
Kiedy wreszcie wpadła na ludzkiego młodzieńca, usiadła, owijając wokół siebie swój puszysty ogon, opuściła uszka nieco w dół i zrobiła maślane oczka. Kompletnie zignorowała nieznaną sobie wampirzycę. Co ona tu miała do gadania?
Tylko... jak robią lisy? Eee... Wydała z siebie odgłos podobny do żałosnego skomlenia psa, jednak nieco wyższy. Wyglądała teraz doprawdy rozkosznie, nieprawdaż? Chyba nikt nie zdołałby jej się oprzeć!
Powrót do góry Go down
Pi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3583-karta-postaci-pi#77493 http://vampireknight.forumpl.net/t3613-pi http://vampireknight.forumpl.net/t3642-pi#79026
Zarejestrował/a : 18/08/2015
Liczba postów : 74


PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Nie Gru 06, 2015 3:55 pm

-Hime, Hime!
Wołanie wampira roznosiło się po korytarzu, w którym prócz mężczyzny o czarnych włosach oraz kobiety w kontrastowej bieli nikt inny nie przebywał. Za kilka chwil, zza rogu wybiegł młodzieniec o agrestowych tęczówkach, luźnej koszuli i rozczochranych rubinowych włosach, który gorączkowo rozglądał się za swoim pupilkiem. Zabawne, akurat lisica łasiła się ogonem do nóg człowieka, gdy skrzyżowały się ich spojrzenia. Dwie osoby, tak? Wampirzyca wyglądała na osłabioną, była wszak prowadzona przez dżentelmena aż do ich spotkania. W pierwszej chwili odniósł się tylko do odnalezienia zwierzaczka. Bardzo nietypowego, przy tym pięknego w swej krasie.
-Yokatta, znaleźliście moją Hime. Dziękuję Wam -oznajmił z uśmiechem, pogłaskał po główce swoją zgubę, i wtedy utkwił baczniejsze spojrzenie po twarzach uczniów oraz ich stan ogólny- Wydaje mi się, że Pańska koleżanka nie najlepiej się czuje. Może jakoś pomóc? Nie martwcie się, znam się na rzeczy - jestem tutejszym medykiem.
Wyciągnął dłoń ku Frei w geście wsparcia. Jako wampir wiedział, że osłabienie może wynikać w dziewięćdziesięciu procentach z braku odpowiedniej substancji w organizmie. Krwi. Oczywiście nie wiedział, czy mężczyzna był świadom, toteż nie ujawniał ani jej tożsamości, ani swojej, ani tym bardziej lisicy. Zwierzątko z rudą kitką przyglądało się z zaciekawieniem dżentelmenowi. Ryuu nie sprawiał złego wrażenia, ba - w głębi duszy naprawdę współczuł dziewczynie, sam wiedział, jak to jest na głodzie. Ale etyka lekarska nie pozwalała na emocjonalne podchodzenie do pacjentów. Był także inny powód stonowanego zachowania...

_________________

#66ff99 = kolor dialogu
Shiro and Pi:
 
Powrót do góry Go down
Freja Larsen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2095-freja-larsen
Zarejestrował/a : 31/08/2015
Liczba postów : 67


PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Wto Gru 08, 2015 9:51 am

Nie czuła się najlepiej, toteż wciąż opierała się na ramieniu chłopaka. Jego głos docierał do niej jak zza ściany. Już dawno nie czuła czegoś tak okropnego. Zapach krwi człowieka drażnił jej nozdrza niemiłosiernie.
-Nic mi nie jest- skłamała.- A co do dyrektora, to pewnie ma wiele obowiązków i dlatego sprawia takie wrażenie. - mówiła tak, jak to było w jej zwyczaju, wolno i dobitnie, ale jej głos nie miał w sobie tej, tak specyficznej mocy.
Ledwie szła, a tu nagle u jej stóp pojawia się małe, włochate zawiniątko. Może i jej energia była na wyczerpaniu, ale nadal wyczuwała że ten lis to nie zwykłe zwierzątko. Wyczuwała obecność wampira, i to nie byle jakiego, a wampira krwi B. Natychmiast się spięła. I choć była wyczerpana wystąpiła o krok do przodu, by w razie potrzeby próbować bronić towarzysza. Było to całkiem groteskowe. ONA- stu procentowa przeciwniczka panoszenia się gatunku ludzkiego po Ziemi czuła wewnętrzną potrzebę obrony jednej z tych żałosnych istot. Nie miała zbyt wielkich szans, ale zawsze. Miała dług wdzięczności wobec tego chłopca, dlatego nie pozwoli zrobić mu krzywdy. Mierzyła niespokojnym spojrzeniem zwierzęcą formę wampira, ale póki sam nie ujawniał się, ona także nie miała zamiaru. Sprawa przybrała jeszcze gorszy obrót, gdy pojawił się kolejny wampir. Jeśli zaatakują oboje, nie będzie mieć żadnych szans. W głębi duszy modliła się o to, by ich cele były pokojowe. Choć nowo przybyły przedstawiał się jako medyk i pytał o jej stan zdrowia, nie ufała mu za grosz. To już leżało w jej naturze. Nie ufała nikomu

_________________
[color=#660000]
A drop in the ocean
A change in the weather
I was praying that you and me might end up together
It's like wishing for rain as I stand in the desert
But I'm holding you closer than most 'cause you are my heaven
[color]
Powrót do góry Go down
Liam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2179-liam-howard#45385
Zarejestrował/a : 10/10/2015
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Nie Gru 13, 2015 5:43 pm

Nieświadomy niczego młodzian prowadził dalej osłabioną i zarazem głodną towarzyszkę. Wciąż martwił się jej stanem i nie bardzo wiedział jak mógłby pomóc jasnowłosej, która najwyraźniej nie była z nim do końca szczera. Spojrzał na nią uważnie, jak gdyby wyczekiwał, że ta nagle zmieni zdanie i powie całą prawdę. Nic takiego nie miało miejsca, a Liam nie zamierzał ciągnąć tematu. Mimo wszystko nadal nie puszczał wampirzycy w obawie, że ta znów może się przewrócić.
Możliwe… Jedno jest pewne, nam wszystkim przyda się solidny wypoczynek – zaśmiał się łagodnie.
Przystanął jednak gdy na podłodze ujrzał dość nietypowe stworzenie. Co było w nim takiego nietypowego? Praktycznie wszystko. Począwszy od miejsca w którym ten lis się znalazł, na jego zachowaniu skończywszy. Przyglądał się zwierzęciu uważnie, a im dłużej to robił, tym miał coraz większe wrażenie, że ta ruda kulka była niezwykle inteligenta. W każdym bądź razie jak na przedstawiciela swojego gatunku. No bo jaki normalny lis tak robi? Nawet hodowane się tak nie zachowują, a ten ewidentnie czegoś oczekiwał. Było to widoczne w jego oczach, wraz z tym ponadprzeciętnym, lisim geniuszem. I jeszcze ten numer z kitą!
Chyba jestem bardziej zmęczony niż sądziłem… – zwrócił się do swojej towarzyszki. – Jeszcze trochę i zacznę myśleć, że ten lis próbuje mnie uwieść…
Westchnął cicho po czym zaśmiał się z własnego pomysłu. Najwyraźniej po tym wszystkim przez co przeszedł, był aż nadto przewrażliwiony.
Zgubiłeś się? – zapytał zwierzaka, jak gdyby ten był mu w stanie odpowiedzieć.
Uśmiechnął się delikatnie w stronę rudego pyszczka i ruszył przed siebie. Wiedział, że dobrze byłoby zgłosić dyrektorowi obecność zwierzęcia w szkole, ale na tą chwilę miał ważniejsze rzeczy na głowie. Musiał doprowadzić swoją towarzyszkę do jej pokoju, aby ta mogła trochę odpocząć. Lis nie był teraz najważniejszy. Mimo wszystko i tak daleko nie zaszedł, gdyż do jego uszu doleciało wołanie, zapewne właściciela zguby. Przystanął, nie zauważywszy nawet łaszącego się stworzonka, którego i tak nie miał jak pochwycić.
Freja najwyraźniej nie bardzo miała ochotę na rozmowy z przybyszem, gdyż nawet nie odezwała się słowem na temat swojego stanu. Czyżby aż tak bardzo nie przepadała za lekarzami? Liam nie chciał oddawać wampirzycy w ręce medyka, któremu najwyraźniej nie ufała. To byłoby niezwykle głupie posunięcie. Z resztą białowłosa i tak zaczęłaby protestować, dlatego postanowił zabrać głos za nią.
Już wszystko w porządku – zapewnił z ciepłym uśmiechem. – Ale dziękujemy za troskę.
Jego wzrok znów powędrował w stronę lisa. Ta kuleczka miała w sobie coś, co sprawiało że młodzieniec nie potrafił oderwać od niej wzroku. Nutka tajemniczej inteligencji, którą szło dostrzec w oczach Hime, kusiła chłopaka. Był jej niezwykle ciekaw.
Sądziłem, że w szkole nie wolno trzymać zwierząt. Nawet członkom personelu – odezwał się w stronę nieśmiertelnego.
Dlaczego postanowił wprowadzić swojego pupila, pomimo wyraźnego zakazu? Ta placówka robiła się coraz dziwniejszym miejscem.
Powrót do góry Go down
Hera

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t770-hera#5093 http://vampireknight.forumpl.net/t1331-hera#24885 http://vampireknight.forumpl.net/t2113-hera-bogini-szalona-ruda-z-kuroshow http://vampireknight.forumpl.net/t2086-hera
Zarejestrował/a : 21/11/2012
Liczba postów : 136


PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Pią Gru 18, 2015 7:45 pm

Może to nie było do końca słuszne tak oszukiwać biednego ludzia, że Hera jest zwykłym potulnym zwierzątkiem, a Ryuu jej troskliwym panem. Ba, rzeczywistość była tak diametralnie inna jak życie dzikiego kojota i egzystencja domowego kota! Jednak jej to szczerze wisiało i powiewało. Uczucia innych mało ją obchodziły. Bawiła się nimi, gdy chciała i zawsze było jej z tym dobrze. Więc czemu tym razem miałaby odczuwać wyrzuty sumienia?
Kątem oka lisica zdążyła zaobserwować, że nieznajoma słabo wygląda. Tym lepiej - łatwiej ją będzie wykiwać i pokonać, haha! Chociaż... Nic nie sprawia takiej przyjemności, jak wygrana z przeciwnikiem inteligentniejszym od Ciebie, nie? Więc może chociaż ten chłopak posiada jakikolwiek instynkt samozachowawczy... Zwieje, a ruda chętnie za nim ruszy w pościg jak policja na wezwanie - tylko jeszcze syrena by się jej przydała, żeby mogła tak spektakularnie zawiadamiać o swojej obecności!
Pokręciła pyszczkiem na jego pytanie, wlepiając w niego spojrzenie swoich przenikliwych oczu. Nie zgubiła się. Właściwie to doskonale zdawała sobie sprawę, gdzie jest i po co tu jest.
Na jego kolejną wypowiedź usiadła na butach człowieka swoim rdzawym tyłkiem i zwinęła się w kłębek. Taka pozornie rozkoszna mała kulka, ech! Niestety, w realu bardzo zadziorna... Liam nawet nie wiedział, ile miał racji w swojej wypowiedzi.
Wtedy pojawił się Ryuu. Potraktował ją jak swojego najdroższego szczeniaczka - szczęśliwie postąpił zgodnie z jej rozkazem. Nie żeby potrzebowała ochrony, pf. Po prostu... Asekurował ją i odgrywał rolę zabezpieczenia, gdyby coś poszło nie tak.
Podniosła jedno uszko na pieszczoty zaznawane od zielonookiego. No i nawet całkiem ładnie ją nazwał. Aż przez chwilę Herę rozpierała duma, że jej sługa tak wspaniale się zachowuje i słowem nie odważy się jej podpaść!
Jednak kiedy ciemnowłosy skupił swoją uwagę na medyku, trochę to zirytowało młodziutką, nabuzowaną hormonami Kuro. Zainteresowanie chłopaków miało się skupić wokół niej, co z tego, że aktualnie nasza hipokrytka ma ogon i biega na czterech łapach! Brakowało jej czułości. Domagała się większej ilości atencji i przez czas dłuższy niż minuta - co najmniej dwie godziny i to non stop! Dlatego też niczym mały rozbójnik wzięła w zęby skrawek nogawki spodni Liama i zaczęła za niego ciągnąć, ale wyjątkowo delikatnie, by nie rozedrzeć materiału. To nie było do niej podobne. Aczkolwiek... Naprawdę była zdesperowana, by pozyskać choć na moment spojrzenie tych obu.
Freję praktycznie całkowicie zignorowała. Nie uznawała jej jako zagrożenie dla swojego celu. Przynajmniej na razie.
Powrót do góry Go down
Pi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3583-karta-postaci-pi#77493 http://vampireknight.forumpl.net/t3613-pi http://vampireknight.forumpl.net/t3642-pi#79026
Zarejestrował/a : 18/08/2015
Liczba postów : 74


PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Sob Gru 19, 2015 7:53 pm

Oh, czyżby w porządku? Ryuu utkwił badawcze spojrzenie mimo wszystko na Białowłosą, jakby wyszukiwał niepokojących objawów, lecz jeśli nie życzą interwencji, nie będzie nachalny. Mogłoby to budzić niepotrzebne podejrzenia. Skinął głową w geście zrozumienia, jednak wbił szpilkę troski w sumienie chłopaka, w postaci krótkiego pytania:
-Na pewno? -zaraz potem jakby nigdy nic jeszcze raz skinął głową i dodał już spokojniejszym tonem- Skoro tak, to dobrze. Ale i tak nie ominą Was badania okresowe. Najlepiej, jakbyście zgłosili się jak najszybciej, póki nie ma kolejek.
Uśmiechnął się lekko w ich stronę. Jejku, ciężko wywrzeć dobre wrażenie, kiedy rzeczywiście nie dopełniło się podstawowych zasad. Żadnych zwierząt, a tu jego Pani hasa sobie w postaci lisicy i łasi się do nóg. Z podrapaniem się za uchem musiał przyznać rację uczniowi.
-Słuszna uwaga. Dlatego poniosę takie same konsekwencje jak wszyscy. Ciężko będzie rozstać się z najlepszą przyjaciółką -tu westchnął cicho i zerknął czule na swojego zwierzaczka- Eh, moja Hime była zbyt ciekawa świata, żeby siedzieć ciągle w kojcu...
"...i najwyraźniej wpadłeś jej w oko" - dopowiedział w myślach Ryuu. Podniósł lisicę na swoje ręce i pogłaskał ją delikatnie po grzbieciku. Widział jak bardzo chciała zaimponować nowemu koledze, a przynajmniej znaleźć się w centrum uwagi, także wpadł na pomysł, jak pomóc Bogini w dopięciu swego. Zrobił krok do przodu. Wyczuwał napięcie od Białowłosej, i w sumie nie dziwił się jej. Mimo wszystko zachowywał stoicki spokój wymieszany z grzecznością, która rzadko kiedy przypisywana jest wampirom. Zielonooki nie ignorował możliwego zagrożenia ze strony Frei, ponieważ mogła być jakoś ściślej powiązana z dżentelmenem. Lepiej mieć na oku "osłabioną Krwiopijczynię", zwłaszcza, że zdawała się bronić swoją posturą człowieka.
Mimo wszystko warto spróbować wcielić plan w życie. Wpierw zwrócił się do młodzieńca o jasnofioletowych tęczówkach.
-Może w nagrodę za znalezienie Zguby chciałbyś coś w zamian? Może... może chciałbyś potrzymać na moment Hime? Niecodziennie ma się okazję nosić udomowionego liska. Oczywiście, jeśli koleżanka zechce, to także może. Zooterapia poprawia między innymi samopoczucie.
Tu przesłał soczysto zielone spojrzenie niewyrażające żadnego odcienia obaw, czy zagrożenia z jego strony. Tak, jakby naprawdę miał dobre intencje. A może rzeczywiście takie miał? Jak tu nie być wdzięcznym za znalezienie Hery?

_________________

#66ff99 = kolor dialogu
Shiro and Pi:
 
Powrót do góry Go down
Freja Larsen

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2095-freja-larsen
Zarejestrował/a : 31/08/2015
Liczba postów : 67


PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Sob Gru 19, 2015 9:51 pm

-Rzeczywiście, to zabawna myśl - odpowiedziała swojemu towarzyszowi nie skupiając na nim zbytnio swojej uwagi.
Wampirzyca mierzyła dwie pijawki bacznym spojrzeniem. Wyszczerzyła ostrzegawczo swoje śnieżnobiałe kły jakby chciała powiedzieć "To moje mięsko". Ostatnią rzeczą jakiej chciała było by człowiek zauważył ten tak zwierzęcy gest i pomyślał, że to ona stanowi dla niego zagrożenie, więc niedużą wiązką mocy zaatakowała tak niedoskonały mózg śmiertelnika tak, aby jej gest wyglądał jak blady uśmiech. Ciężko uwierzyć, ale martwiła się o tę kruchą istotę. Sam jeden wśród krwiopijców. O mało nie zaśmiała się z tej hipokryzji, no ale cóż. Chłopak był łatwym celem i nawet ona nie była w stanie obronić go. Była osłabiona, a ich było dwoje na dodatek byli od niej znacznie potężniejsi. Musiała więc wybrnąć z tej sytuacji jakoś dyplomatycznie, ale kiedy wampir zaproponował Liamowi potrzymanie wampirzycy, wiedziała, że musi zadziałać szybko. Freja była dobra aktorką trzeba przyznać że jej talent w tej dziedzinie był bezapelacyjny, toteż udanie omdlenia nie sprawiło jej najmniejszego problemu, tym bardziej, że jeszcze nie całkiem doszła do siebie. Z gracją godną prawdziwej primabaleriny osunęła się na podłogę. Przez te kilka sekund podłoga zdawała się być równie wygodna jak łóżko, które znajduje się w jej pałacyku. Już po chwili uniosła swoje powieki i zamrugała kilkukrotnie oczyma, ukazując zimne tęczówki. W ten sposób starając się uwiarygodnić swoje omdlenie. Jej długie rzęsy muskały skórę policzków. Uniosła drżącą dłoń w kierunku Liama prosząc spojrzeniem o pomoc. Miała nadzieję, że wampiry odejdą, a człowiek odprowadzi ją do pokoju i sam znajdzie się jak najdalej od tej dwójki.
[z/t wraz z Li?]

_________________
[color=#660000]
A drop in the ocean
A change in the weather
I was praying that you and me might end up together
It's like wishing for rain as I stand in the desert
But I'm holding you closer than most 'cause you are my heaven
[color]
Powrót do góry Go down
Laurie

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 155


PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Pią Maj 13, 2016 2:38 pm

Zatrzymałam się w pół kroku, myśląc, gdzie podziały się Akademiki. Dopiero, co zaczęłam się tutaj wprowadzać, a już się zgubiłam. Z początku szłam wolnym krokiem, rozglądając się na boki. Ku moim oczom ukazał się pierwszy lepszy budynek. Cóż.. to nie moja wina, że postanowiłam do niego zajrzeć. Z czystej ciekawości, weszłam do środka, a zaraz później dalej i dalej. No i tak dotarłam tutaj.
Pani Kurenai na szczęście zostawiła mi telefon oraz trochę pieniędzy, by nawet wyjście do miasta nie było mi straszne.
Tak, więc rozglądałam się, czekając na cud, a może aniołka, który pokaże mi w którą stronę mam iść? Schowałam rączkę od dużej, białej z motywem słodkiego króliczka walizki, a następnie oparłam się o ścianę.
Długie włosy tego dnia miałam rozpuszczone, bez ozdóbek, czy świecidełek. Na sobie zaś miałam zwykły, czarny płaszcz, biały sweter i spódniczka w kolorze malinowym. Do tego czarne baleriny i cały strój gotowy.
- Chyba nikogo tu niema.. - powiedziałam cichym głosem, kładąc wskazujący palec na usta. Moja głowa poruszała się od jednej do drugiej strony, zaś oczka z zainteresowaniem, szukały każdej osoby, która mogłaby się okazać przydatna. Prawdopodobnie mój problem tkwił w tym, iż poszłam do złego budynku, nie, natomiast, że pomyliłam drogę do pokoju. Westchnęłam, z powrotem chwytając za walizkę. Była ciężka, może nawet za bardzo, ale zawsze dawałam radę ją zanieść na właściwe miejsce. Wolnym krokiem zaczęłam się kierować do wyjścia, mając nadzieję, że uda mi się kogoś zobaczyć i poprosić o pomoc.

_________________
Powrót do góry Go down
Shade

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2573-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2587-shade http://vampireknight.forumpl.net/t2576-shade
Zarejestrował/a : 07/05/2016
Liczba postów : 108


PisanieTemat: Re: Główny korytarz    Pią Maj 13, 2016 4:59 pm

Obowiązek noszenia szkolnego mundurka był prawdziwym utrapieniem. Zrozumiałaby, gdyby kazano go zakładać na zajęcia i w święta, lecz gdy nie było lekcji i wszyscy mieli czas wolny, wolała pozbyć się spódnicy i wskoczyć w ulubione spodnie. W nich przynajmniej, nie było jej widać majtek w trakcie treningów. Może nawet kiedyś porozmawia o tym z dyrektorem, lecz na razie, jej uwagę przykuł widok nieznajomej dziewczyny, pałętającej się po korytarzach po zachodzie słońca.
- Gabinet dyrektora znajduje się na pierwszym piętrze, czwarte drzwi na lewo. By trafić do akademika dziennej klasy, musisz wyjść na zewnątrz i skierować się do jasnego budynku z brązowym dachem. Łatwo znaleźć.- Odrzekła tuż za plecami ludzkiej dziewczyny, zapominając jednak, by najpierw ujawnić jej swoją obecność. Właśnie przez takie zapominalstwo, zaskoczeni nagłym pojawianiem się wampirzycy ludzie, nazwali ją w końcu Shade. Lepiej się tego oduczyć, bo jeszcze kiedyś doprowadzi jakaś staruszkę do zawału.
- Przepraszam.- Mruknęła, mijając nieznajomą i ruszyła dalej przed siebie, wgłąb budynku. Choć jakoś czuła się z tym dziwnie. Ciemny korytarz, wszędzie cicho, ani jednej, żywej duszy, poza nimi dwiema. Może warto choć się upewnić, czy dziewczyna trafiła tam, gdzie zamierzała. Niby na terenie akademii obowiązywało wiele zakazów, których wampiry musiały przestrzegać, a które chroniły ludzi, lecz zagubienie, łatwe do wyczytania z twarzy nieznajomej śmiertelniczki, może zachęcić co niektórych do zabawienia się jej kosztem w inny sposób. Przemoc psychiczna potrafiła być o wiele gorsza, od pogryzienia. A mimo przebywania w akademii już ponad miesiąc, Chiyomi nadal nie wszystkich znała. Nie wiedziała, jacy dokładnie są. Zatrzymała się więc i w milczeniu zaczęła przypatrywać się jednemu z wiszących na ścianie, niewielkich obrazów, czekając aż nieznajoma zdecyduje, gdzie potrzebuje iść.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Główny korytarz    

Powrót do góry Go down
 
Główny korytarz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Korytarz
» Korytarz
» Podziemny korytarz
» Czerwony korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: PARTER I GŁÓWNE WEJŚCIE-
Skocz do: