IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główny Rynek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Główny Rynek   Czw Gru 20, 2012 8:15 pm

Wielki plac, który już jest przystosowany na jakieś okazje, święta itp. W okół niego został wpakowany ładny park, ławki, fontanny i takie tam rzeźby. Do tego można sobie coś tutaj kupić, bo są małe, prywatne sklepiki. No i wszystko co odpowiedni plac na takie biste sprawy posiada.

____________________________________________________________


Nadszedł czas świąt! Samuru jako burmistrz ma zapalić wielką choinkę (15 metrową) którą postawiono niemal na samym środku placu. Zebrali się mieszkańcy, oczywiście ochrona samego burmistrza. Jacyś właściciele firm od bombek, firanek i czegoś tam jeszcze. Ach, no i jeden szef Galerii handlowej. Paplanie o promocjach i te inne dupiaste sprawy. Szlachetny stał na tym mrozie, z miną jakby waśnie miał zarżnąć połowę miasta w celu zemsty! Że też rada miasta na tak głupią ceremonię! Aż, aż spali ich na stosie! Chociaż ładny mównica - taka czarna, rzeźbiona. Mikrofony wystające, głośniki ustawione. Będzie jakiś zespół? Nooo po to postawiono niewielką scenę po bocznej stronie placu. I oczywiście burmistrz zamierzał wprowadzić kilka niespodzianek, nie patrząc na mordy tych swoich przydupasów od polityki. Wystarczy, że Fabio wiedział o co chodzi.

Innymi słowy Event Świąteczny czas zacząć!

Event poza fabularny, można śmiało pisać mimo zablokowania postaci. O postach zapalających choinkę, wprowadzeniu atrakcji etc, będę informować na CHAT BOX. Obserwować!
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Czw Gru 20, 2012 8:34 pm

Trututu, Ivcia naturalnie sobie tutaj przyszła, ubrana cieplej nieco, ale w sumie to może średnio ciepło, bo miała mundurek i jej pół dupy było widać zza tej kusej kiecy, także tego. Wystarczyło lekko unieść i widać poślady w majteczkach, zboczona szkoła!
Nie miała nic lepszego do roboty, bo Marsh ją nieco zlewał, taka prawda! Była w sumie na niego zła, niech wie. Nie będzie się do niego odzywała, foch z przytupem i tyle! Też miała prawo wymagać czegoś od niego, a co. Pewnie siedzi sobie w pokoju Akademickim ze współlokatorką, pf. Jakaś lala, na pewno mu się spodobała i tyle. Smutne w sumie, ale cóż miał nasz rudy słodziak na to poradzić? Życie.
Stanęła przed tym całym przedstawieniem naturalnie w odpowiedniej odległości. Rozglądała się, ale nie widziała znajomych buziek. Przykro jej się zrobiło, że święta spędzi tak samotnie, a wam by nie było? Patrzyła na wielką choinkę, burmistrza olała. Nie jej typ urody, nie podobał jej się za bardzo. Był taki wiecznie naburmuszony, a ona nie lubiła takich drętwych typów. Ot, z tyłka wyjęty, obsrany, wymiętoszony, wyrzuty przez psa i wyciągnięty mu z gardła. Nie rozumiała zachwytów, ochów i achów, jakie inne dziewczęta kierowały w jego stronę. Może i z wyglądu był przystojny, ale ta wiecznie skrzywiona paszcza odstraszała.
Tak więc nasz rudzielec kochany stał sobie i patrzył, czekając co będzie dalej, może jakieś nagrody czy coś, albo śpiewanie kolęd. Jak tak, no to się pogiba i pośpiewa troszku, taka sama. Pf, dopiero teraz poczuła jak doskwiera jej brak przyjaciół. Vlad się nie odzywał, Yukyuko też, Kaori milczała. Cholerna Jaopnia, tyle wam powiem! Smutek, żal i ból dupy.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pią Gru 21, 2012 4:45 pm

Choinka, święta i cały ten świąteczny klimat, to wszystko było do dupy tyle wam powiem że grudzień ssie. Mimo tego jednak przylazł tutaj bo co miał robić. Jego alter ego było w siedzibie łowców rozmawiając o tematach poważnych dlatego mógł sobie spokojnie spędzić czas tutaj bez żadnych konsekwencji. Kiedy dotarł już to swoim wolnym mozolnym krokiem poprawiając w międzyczasie kaptur na głowie rozglądnął się po zebranych osobach i stwierdził że nie ma pojęcia dlaczego w ogóle tutaj przylazł, przecież to takie nie w jego stylu. Pokręcił do siebie głową spoglądając na tego ważniaka który ma teraz spokój z oświatą dzięki niemu a nawet o tym nie wiedział, cóż za normalnie okropieństwo, czuje się niedoceniony. Oj tam nasz rudzielec nie musiał się znowuż tak strasznie przejmować że Vlad się nie odzywał w końcu miała przecież swoje zajęcia i nie chciał jej przeszkadzać prawda? Zresztą sam też był ostatnio trochę zajęty więc tak to już bywa. Śpiewanie kolęd? Wolałby aby powieszono kogoś albo zatargano go na gilotyne, wtedy byłoby całkiem przyjemnie i ciekawie. Nie rozumiał nigdy tej ekscytacji tym świętem, jako że nigdy nie był specjalnie wierzący i może to przez to, ale wszyscy szczęśliwi tym okresem go wkurwiali. Po jakimś czasie wypatrzył tymi swoimi świecącymi na złoto ślepiami znajomą sylwetkę która nie powiem całkiem mu się podobała ale miał włączony ogranicznik w łbie co do jej osoby, bo przecież to przyjaciółka czyż nie? Tak czy inaczej podszedł do niej i objął ją stojąc z tyłu za biodra, ciekawy jest jej reakcji czyżby spróbowała wyjebać mu łokcia tak jak powinna zrobić? Czy raczej najpierw się odwróci i tego nie zrobi?

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pią Gru 21, 2012 5:06 pm

A ba, że się przejmowała! W końcu jej jedyny przyjaciel, ją zlewał, czy tam był zajęty, nazywaj to sobie jak chcesz. A jej było przykro momentami z tego powodu, przecież mieli się spotkać i rozmawiać i w ogóle wszystko! To znaczy, wszystko co przyzwoite, żadnych macanek czy coś, bo Iv była kimś zainteresowana na aktualny moment, jednak ten ktoś też ją zdenerwował i tyle. Dlatego też stała w sumie nieco naburmuszona w tłumie zbierajacych się tu osób, no bo na razie było ich niewiele, jednak pomału i się zgromadzą przd oblicze nudnego i skrzywionego pyska burmistrza. Fuck, jak on jej działał na nerwy, ta jego mimika gęby wiecznie obrażonego dziecka, nic tylko mu przywalić i tyle.
Vlad był złym człowiekiem, tak! Przede wszystkim, co zostało już wspomniane, nie odzywał się do Samanthy, nawet nie napisał z pytaniem co tam u niej, pf. No a po drugie, perfidnie ją zaszedł od tyłu, a ona wręcz nienawidziła, jak ją jacyś natrętni neandertalczycy macali, dlatego też jej odruch był dość oczywisty, bo Vlad go przewidział, z tego co się orientuję. Naturalnie nasz waleczny rudzielec, nie lubiący jak ją ktokolwiek maca bez jej wyraźnej zgody, ceniła pod tym względem swą władzę, uderzyła, albo po prostu starała się uderzyć mężczyznę, który śmiał ją dotykać po biodrach, łokciem w brzuch, albo w jądra, jej to było obojętne w co trafi, w końcu nie wiedziała, że to jej przyjaciel i dopiero po tym właśnie ruchu odwróciła się by jeszcze kulącemu się oponentowi zawalić kolanem w przebrzydły, pryszczaty i gimbusiarski ryj! Ale ku jej zaskoczeniu, był to jej przyjaciel, się Ivci oczka zaświeciły i rzuciła się mu na szyję by przytulić.
- Vlaaaaaaaad!~ Gdzieś Ty był jak Cię nie było! - wybuchnęła entuzjastycznie ciesząc się od ucha do ucha i chyba naburmuszenie już jej przeszło. W końcu nie była sama, o! Ktoś o niej pamiętał, albo znalazł ją przypadkiem, ale to bez znaczenia, skoro z n a l a z ł. To najważniejsze.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pią Gru 21, 2012 5:31 pm

Dostał w brzuch od małej dziewczynki no po prostu świetnie, teraz jego reputacja legnie w gruzach i ogólny światowy smutek żałoba narodowa i cierpienie. Zaraz tam macanie, to było tylko normalne dotknięcie, skoro sama mu teraz wisiała na szyi to co, powinien jej zapierdolić z dyńki i zapytać się czy ma jakiś problem? Girl's logic. Nie no, niby nie wiedział że była kimś zainteresowana ale chyba już dawno wyjaśniła mu sytuacje swoim zachowaniem w ten a nie w inny sposób więc nie będzie nawet próbował, dlatego nie musi się martwić. No cóż, kiedy dostał tym łokciem w brzuch lekko się odsunął łapiąc oddech i odruchowo sięgał już za pasek ale zaraz się opamiętał i nie wyciągnął przy niej całego arsenału broni bo przecież nie była jego wrogiem. Jego chory pojebany umysł automatycznie odczytywał bodźce i reagował na to bez jego kontroli, kontrola pozwalała tylko temu zapobiec. Jednak potem go poznała, no cóż to całkiem fajnie bo nie zamierzał się tak kulić długi czas w końcu jest wielkim złym facetem który nie boi się dostać z łokcia nie? Co do samego burmistrza, nie był on taki zły ale był co prawda strasznym dupkiem i go nie można było lubić ani tym bardziej kochać dlatego uważał że poparcie ludzi zyskał samym strachem, to takie Rosyjskie aby wprowadzać takie ustroje. Pewnie, mógł Morświn mu przywalić w tą jego gimbusiarską facjatę ale po co skoro go rozpoznała? Złapał oddech kręcąc głową na boki.
-Uhh. Też Cie dobrze widzieć Samantha. - powiedział to ciężej niż zwykle jakby mu brakowało tchu no ale to normalne, jeszcze się jej udało trafić splot słoneczny a to już całkiem nie było miłe. Nigdy nie potrafił utrzymać rąk przy sobie, taka wada za którą czasami przyszło mu zapłacić i dobrze sobie z tego zdawał sprawę. Dobra, niech się cieszy że Raven nigdy urazy nie trzyma dlatego jej wybaczy już ten cios który był całkiem nie fajny, ale z drugiej strony cieszył się że tak się zachowuje bo nie da sobą pomiatać a i zgwałcić się nie da tak łatwo więc wszystko spoko. Nie nazwałbym tego przypadkiem nie sądzisz? Ale jak zwał tak zwał i to zależy tylko i wyłącznie od punktu widzenia.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pią Gru 21, 2012 6:04 pm

No masz i trafiła go! Matko, jaka ona była dzielna, powinien jej gratulować w tej chwili i być z niej dumny, że się nie pozwala dziewczyna macać komu popadnie. No bo skąd mogła wiedzieć, że to Rav, skoro ją 'wziął' z zaskoczenia? Mógł się zastanowić, że obcemu nieznajomemu się nie da nastolatka obmacywać i tyle! Z czego nota bene jak już wspomniałam, powinien być również dumny. W końcu jego przyjaciółka walczyła o swoją godność i swoje ciało nie pozwalając pierwszemu lepszemu go dotykać i tyle. Nie ma tak dobrze przecież. Jeszcze tego brakuje, by każdy ją mógł dotykać gdzie mu się żywnie podoba, porąbane.
- Przepraszam, przepraszam, przepraszam~! - zaczęła lamentować bo było jej przykro, że to 'on' dostał, a nie jakiś potencjalny zbok, tak jak jej się wydawało! Przyjaciela by nie biła, bo i dlaczego by miała? No, co innego gdyby jej piersi dotykał, albo chciał coś teges, no to by zwątpiła w przyjaźń i się broniła, ale złego nic jej nie zrobił, więc jednak było jej przykro. Na ukojenie bólu cmoknęła go w policzek blisko ust, ale warg nie dotknęła. Aż taka to nie była, jak już się całować to z jednym, proste. A że ktoś ją już podniecał, całkiem skutecznie można dodać, no to Vladka strata, a co! Pozostaje mu nudna blondyna do dymania i tyle. Powodzenia na tym polu tak baj de łej~!
- Czemu mnie chwytasz z zaskoczenia? Przecież wiesz, że nie lubię natrętów. - wypaliła lekko się naburmuszając i założyła ręce krzyżem na piersiach niczym urażona księżniczka. A co tam, humorek miała średni na jeża, widać to było, bo za łatwo się obrażała i obruszała, a przecież tragedia się nie stała.
- No i czemu się nie odzywasz do mnie? Wkurzam Cię, tak? To przez to, że się upiliśmy i wiesz.... I to gdzie się obudziliśmy? Coś się wtedy stało prawda? Tylko mi pewnie powiedzieć nie chcesz, bo Ci głupio... - pociągnęła temat lekko się rumieniąc, ale jednak pociągnęła! Robiła postępy, zazwyczajby pewnie nawet o tym nie pomyślała, a tym bardziej nie powiedziała, a tu proszę, co za odwaga! Ciekawe skąd, hm? Zatupała koniuszkiem buta o chodnik dwa razy, tak z nerwów pewnie i zerkała co rusz na Vlada swoimi zielonymi oczkami, bo coś skrywał przed nią pewno, niedobry~

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Czw Gru 27, 2012 9:03 pm

Aż dwóch graczy! Boska sprawa, ale nie ma co przedłużać i przepraszam za zwłokę z postem. Liczyłem na więcej graczy po prostu.

Cóż, cóż... Zapalenie choinki wreszcie się rozeszło, aż normalnie błysnęło pięknie, kolorowo i mdło. Szlachetny niemal nie zwrócił niedawno spożytej krwi, aż świąteczną przemowę musiał wypowiedzieć jakiś tam polityk, którego Sam nawet nie kojarzył. Jednak, nie może być tak kolorowo. Kto by się spodziewał, że na rynku pojawi się renifer z wścieklizną? Ludzie zaczęli krzyczeć, a dzikie zwierze galopowało pędem. Dodam też, że ładnie dzwonił, bo przecież ozdobiony był w świąteczne dzwoneczki! Mikołaj zgubił jednego wściekłego rena? Stworzenie pędziło na tą Rudą wywłokę zwaną Ivy. Nikt nie wie dlaczego wybrało właśnie ją. A co będzie jak i Ravena zaatakuje? Ten z kolei był obserwowany przez Szarą policję, jaka to patrolowała plac. Szlachetny wreszcie uśmiechnął się, plan z wściekłym zwierzęciem działał na niego wręcz wyśmienicie!



EVENT ZAKOŃCZONY niepowodzeniem!
Powrót do góry Go down
Katherine

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t896-victoria#7556
Zarejestrował/a : 19/01/2013
Liczba postów : 165


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pon Mar 04, 2013 8:30 pm

Kaśka wyszła z domu nie zastanawiając się długo gdzie i co powinna zrobić. Niby zawsze mówiono jej, żeby nie zabierać się za kilka rzeczy na raz, jednak i tym razem nie mogła się powstrzymać. Wuj na pewno zdziwił się, gdy tak nagle uciekła z jego cudownego, przytulnego domku, ale nie miała innego wyjścia. Postanowiła zabrać się za obydwa zlecenia na raz.
Na wstępnie zajęła się kupieniem najpotrzebniejszych rzeczy: blond peruki, okularów przeciwsłonecznych, sukienki, płaszcza. Musiała być nie do poznania. W międzyczasie wykonała jeszcze telefon skierowany do Michaela, jej ojca. Poprosiła go, żeby sprawdził najważniejsze informacje o Jamesie w kronikach angielskiej Oświaty, a sama kupiła sobie wówczas podwójną esspreso i usiadła w pobliskiej kawiarni.
Kiedy Michael oddzwonił omal nie spadła z krzesła. Na prawdę imię i nazwisko: Louisa Trizgane, widniejące w kartotekach Jamesa było zdumiewające. Wynikało, że uczył on młodszą kuzynkę Katherine. Więc może od tamtego miejsca powinna zacząć? Opuściła rynek wysyłając jeszcze kilka smsów.

zt
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1052


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Wto Kwi 09, 2013 1:28 pm

Jeden wielki czarny samochód zatrzymał się nie opodal Rynku. Wyszło z nich czterech zamaskowanych mężczyzn. Dwóch z nich podeszło do bagażnika i wyjęło czarną torbę, to w niej leżał nieprzytomny Kyubi.
Następnie wyjęto grube deski. Zbudowano z nich miły dla oka krzyż, a że jeden z nich władał roślinnością poprawili jakość tworu. Co dalej? Wyciągnięto wampira z wora i na gwoździach zawieszono biedaka. A jak krzyż? Odwrócony! Kyu wisiał do góry nogami! Nagi, zakrwawiony i mało co przytomny. W dodatku na jego męskości zawieszono tabliczkę o ciekawej treści "Męska dziw*a! 50 % taniej!". Po sprawie zabrali się i odjechali. Plan Samuru został wykonany.


z/t Ktosie
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Czw Kwi 11, 2013 8:35 am

Wampir został ogłuszony, rozebrany, spakowany do czarnego worka, a następnie wrzucony do samochodu, a raczej jego bagażnika. Kiedy dojechali na miejsce, Kyubi jakoś się pozbierał, ogłuszenie powoli odstępowało, a zamiast niego pojawiło się tępe pulsowanie w głowie, ale na szczęście nie słyszał niczyich myśli, więc nabawi się dodatkowo migreny. Nie wyczuł żeby miał skute nadgarstki kajdankami blokującymi moce, musiał więc być tak wyczerpany i stracić tyle krwi, że nie miał nawet garstki energii nawet na coś takiego. Zaklął pod nosem, czując jak samochód wreszcie się zatrzymał. Otworzono bagażnik, z którego wyciągnięto wampira. Regeneracja organizmu rozpoczęła się już w chwili, kiedy Samuru skończył swoje tortury fizyczne, więc krew którą utracił powoli się regenerowała, przywracając mu jako tako siły. Został wyciągnięty siłą, nie protestował, nie szarpał się, szkoda było jego sił na bezcelowy sprzeciw. Jednak na jego wargach błąkał się cyniczny uśmieszek. Jeśli burmistrz sądził, że powstrzyma go od spotykania się czy widywania z Sophie, to się mylił.
Krzyż został przygotowany. Kyubi ukrzyżowany głową w dół. Czuł się jak największy grzesznik, bo przecież w taki sposób uśmiercano przestępców za czasów Chrystusa. Doprawdy, nie był w stanie powstrzymać się przed roześmianiem. Samochód odjechał, a wampir sobie wisiał na krzyżu, czekając aż wróci do niego choć trochę sił, by teleportować się z tego krzyża, z tej pozycji. W dodatku zawieszono mu bardzo dowcipną tabliczkę. Dość ciekawe, czyżby burmistrz mu zazdrościł, że mógł mieć każdą kobietę, jaką tylko zechciał? Kto go tam wie.
Na szczęście był tak późna pora, że kręcili się tędy głównie pijana młodzież, wracająca z jakiejś imprezy. W sumie Kyubi już raz łaził nago po mieście, więc jakoś to ukrzyżowanie nie zrobiło na nim wrażenia, oczywiście nie licząc tej tabliczki, której zawieszenie na jego zajebistym fallusie bardzo go wkurwiła.
Kiedy nabrał trochę więcej sił, teleportował się z krzyża, pod krzyż. Tylko na tyle miał sił, ale lepsze to, niż nic. Oparł się plecami o krzyż, zastanawiając się, gdzie posiał samochód, żeby się do niego doczłapać, kiedy znów odzyska na to siły... Ale póki co zdjął tę śmieszną tabliczkę i sobie siedział. Nagi. Czuł się trochę jak terminator... W dodatku bolało go całe ciało i nie był w stanie za bardzo się poruszać. Przebite płuco, ogłuszony na jedno ucho, połamane kolano i pewnie jeszcze złamane jakieś kości wewnętrzne, nie mówiąc już o reszcie gwoździ w jego ciele. Rozejrzał się dookoła, jakby w poszukiwaniu potencjalnej ofiary z człowieka, dzięki której odzyskałby szybciej siły. Bo póki co, czarno to widział.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Czw Kwi 11, 2013 10:33 am

Kylar tej nocy łaził po mieście szukając lepszych ofiar, niż tylko pijaków i dziewki. Tutaj w centrum byli porządniejsi ludzie. Nie było tutaj pękających bloków, ale było znacznie głośniej od aut. Tak. Znacznie głośniej od aut. Ale tutaj nie było słychać krzyków jakichś facetów, potem strzałów... Albo nie było słychać typowego sapania w uliczkach, gdzie ulicznice obsługiwały klientów.
Ah. Kylar widział też dziwną sytuację, ale z daleka.
Zakrwawione bandaże przywierały do ciała od dawna. Kylar nie wiedział co się działo pod nimi. Może nawet nie chciał. W końcu ktoś uratował go, ale nie wiedział co z organami wewnętrznymi. Wiedział, że jest głodny. Często. Nie teraz. Dopiero co zjadł prawie w całości ciało jakiejś niewiasty, która szła z chłopakiem. Chłopak skończył z rozoraną twarzą i stracił przytomność. Dziewczyna była jego kolacją. Jadł i nie wybrzydzał niczego. Zostawił tylko kości...
W każdym razie.
Naciągnięty kaptur na łeb, łapy w kieszeniach, bluza zapięta pod szyje....
Kylar zmierzał w stronę gołego... Wampira! Tak to był wampir! Gdy podchodził, zauważył rany i wiedział już, że jeśli ten golas zechce go zaatakować to będzie miał ciężki orzech do zgryzienia. Nie. Kylar nie był głodny. Ale gdyby się miał bronić to może i miałby jakieś szanse. Nie! Nie przyszedł walczyć. Przyszedł się dowiedzieć czegoś!
-Ciężki dzień?-Zaczął, gdy zbliżył się na odległość pięciu metrów. Nie obchodził go jego 'przyjaciel'. Kylar jak jadł to nie przejmował się nagością. Ale jednak smak przyrodzenia. Wampir zawsze wolał zjadać kobiety, albo wcześniej musiał odciąć co nieco facetowi. Co do tonu jego głosu... Nie był go głos chłopięcy. Było w nim słychać dozę gardłowego warknięcia. Jakby Kylarowi zalegało coś w płucach. Przez to jego ton głosu obniżył się.


Ostatnio zmieniony przez Kylar Steln dnia Czw Kwi 11, 2013 6:26 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Czw Kwi 11, 2013 11:05 am

Szlachetna tego wieczornego dnia zrobiła zakupy na mieście wracając z teatru, w którym ogarnęła kilka spraw. Zadowolona z nadchodzącego jej wielkiego dnia, zakupiła sobie nową sukienkę i parę dodatków. Mijając uliczki słyszała szepty jakiejś młodzieży o wiszącym człowieku na odwróconym krzyżu. Ich śmiechy i żarty. Nadira mijając ich jedynie popatrzyła dziwnie jak na idiotów. No ale pijani to gadać mogli różne rzeczy. Zmieniło się to kiedy znalazła na rynku i poczuła znany jej zapach krwi. Obejrzała się i dostrzegła owy krzyż a pod nim siedzącego... narzeczonego? Wytrzeszczyła oczy i szybkim krokiem zbliżyła się. Zauważając obecność obcego wampira, od razu z telekinezy posłała go pod jakiś budynek parę metrów od miejsca przebywania czystokrwistego. Nie wiedziała czy to sprawka tego poziomu C, czy kogoś innego. Ale to będzie wstyd, dać się tak załatwić takiemu śmieciowi.
- Co Ty do licha wyrabiasz? I... Jak Ty wyglądasz?
Nie ukrywała szoku i złości. Rozumiała że ten lubił sobie zaszaleć ale żeby aż tak? Przebite kolano, ramię, liczne rany na ciele i te kąciki ust. Przykry widok. Zbliżyła się do Kyubiego bliżej stając z boku, co by mu czasem pomóc wstać.
- Dasz radę iść? - Spytała dla upewnienia. W jednej ręce miała reklamówki z zakupami dobrze zapakowane. Co można było stwierdzić że wracała ze sklepów odzieżowych czy obuwniczych. Samochód miała gdzieś niedaleko na parkingu. Także jakiś kawałek drogi będą musieli przejść. Zauważyła oczywiście że siedzi on nagi, wstyd, ale pomóc mu musi i przeboleć ten fakt, że będzie szedł w takim stanie.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Czw Kwi 11, 2013 8:11 pm

Kyubi siedział sobie dalej. Nie czuł zimna, więc nie musiał się martwić, że zaraz zamarznie na śmierć albo coś złego stanie się jego fallusowi. No tak, w jego przypadku bardziej martwił się o swoje przyrodzenie, niż o fakt wielu innych, poważniejszych ran. Zamknął oczy i odchylił głowę do tyłu, wyglądał jakby medytował, choć niemalże cały pokryty był krwią. Ludzie go mijali, choć zachowywali dystans, nie zwracał na nich uwagi, po prostu go nie obchodzili. Regenerował swoje siły, by w jakiś sposób albo się podleczyć albo stąd zabrać swoje cztery litery za pomocą teleportacji.
Podniósł dopiero łeb, kiedy pojawił się ktoś w pobliżu. Szkoda, że tak daleko, mógłby użyć artefaktu, zaatakować go, żeby móc się na nim pożywić i odzyskać siły w o wiele szybszym tempie. Świdrował go swoimi kolorowymi, diabelskimi źrenicami, uśmiechając się wrednie. Zły dzień? Nie, wręcz rewelacyjny. Któż nie lubi dla relaksu powisieć sobie do góry dołem, przybity do krzyża, w dodatku nago?
- Relaksuje się.
Odpowiedział, drżącą ręką zaczesując długie, fioletowe włosy do tyłu. W niektórych miejscach posklejane były krwią. W sumie to by zapalił albo czegoś się napił, czegoś mocniejszego. A jeszcze najchętniej to by się najebał. Ciekawe czy włamanie do sklepu alkoholowego, będąc nago liczyłoby się jako przestępstwo? Nigdy nie wnikał w takie sprawy... A wiadomo, że Japonia ma swój Dzień Fallusa i go czczą, więc może sobie czasami pochodzić bezkarnie po ulicach, świecąc swoim bistym przyrodzeniem i męską klatą.
Wyczuł kolejny zapach. Znajomy, bardzo znajomy. Tak bardzo znajomy, że gdyby wampirom biło serce, na pewno w tej chwili by się cieszyło. Kylar zaraz odleciał na sporawą odległość.
- Mam kilku wrogów wśród szlachetnych.
Uśmiechnął się krzywo, czując tępy ból w kącikach ust. Zaszaleć lubił, ale po pijaku i na pewno nie ukrzyżowałby się sam. A także nie dałby się poziomowi niższemu od siebie, no bez przesady. Walczyć jeszcze umiał.
- Jeśli wyjmiesz mi gwoździe z kolana, to prawdopodobnie tak.
Czemu sam tego nie zrobił? Jakoś nie miał ochoty babrać się we własnej krwi, mimo iż jako lekarz taki widok nie był dla niego nowością. Spojrzał na narzeczoną, na torby i całą resztę. Szkoda by było, gdyby się pobrudziła jego krwią.
- Nie ważne, sam to zrobię.
Nachylił się w stronę przebitego kolana, które wyglądało paskudnie. Prawdopodobnie było także złamane, więc ich pochód będzie bardzo powolny. Poza tym odstraszyła jego kolację, więc nic dziwnego, że zajmie im to troszkę dłużej. Choć z drugiej strony, gdyby ten poziom go zaatakował, nie miałby jak się bronić, po prostu nie miał wystarczająco dużo sił by kiwnąć palcem. Więc Nadira właśnie go uratowała.
Włosy opadły mu na twarz, kiedy schylił się. Złapał palcami za gwóźdź i zaczął go powoli wyciągać. Towarzyszyło przy tym nieprzyjemne chrupnięcie. Potem wyjął gwóźdź z uda, z płuc i ucha. Paskudne uczucie, mniej bolało kiedy mu je wbijano. Ale cóż poradzić?
Zaczął się powoli zbierać, podtrzymując się krzyża.
- Powiedz, że przyjechałaś samochodem...
Zapytał, spoglądając na szlachetną z nadzieją. Poza tym posłał jej łobuzerski uśmiech, jakby był nastolatkiem, a nie kilkuwiekowym wampirem.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Czw Kwi 11, 2013 10:14 pm

Nawet nie wiedział kiedy, ale szybko poczuł znów ból, jakby ktoś miażdżył mu ponownie żebra. O tak. Znów czuł ból żeber. Zjechał po ścianie i przez pewien czas siedział pod ścianą budynku bez ruchu. W końcu jednak z cichym jękiem wstał. Popatrzył w oddali na wampirzycę, która potraktowała go jak zwykły papier, którym rzucano do kubła i nie dbało się o to czy trafił czy nie. Był zły. Nawet bardzo, ale brakowało jeszcze tego... czegoś. Tej adrenaliny przy walce, aby wpadł w szał.
Kylar splunął przed siebie krwią i znów się lekko zbliżył. Tym razem schował się zanim znów zwrócili na niego swoją uwagę.
Tak. Użył iluzji i zaczął nią podchodzić bliżej. Chciał zobaczyć jak tym razem chciałaby potraktować go wampirzyca.
-A niby czym sobie zasłużyłem na takie traktowanie!- Rzekła iluzja z zażenowaniem.
Kylar schował się na tyle blisko, aby słyszeć odpowiedź. Nie słyszał jednak tego co szeptali do siebie.
No cóż. Iluzja stanęła raptem pięć metrów od Kylara i już nie podeszła bliżej. W końcu to było jej ograniczenie... Z pięciu metrów można było usłyszeć odpowiedzi...
-Chciałem tylko pomóc, do cholery...!
A chłopak czekał na reakcję...
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Czw Kwi 11, 2013 11:02 pm

A więc to nie był ten co tutaj stał i nie wiadomo co robił? Nadira spojrzała w stronę obcego wampira, który pozbierał się po jakiejś chwili ale też i schował. Wiedziała że użył mocy w obawie że oberwie ponownie. Wyczuwała jego odległość i wiedziała gdzie się schował. Teraz nie był on ważny a Kyubi.
- Czymś Ty im zawinił? - Rzuciła pytanie kręcąc głową, jednak to pytanie mogło brzmieć jakby stwierdzenie, że Kyubi czymś im zawinił. I jeszcze się uśmiechał.
- Przestań się tak szczerzyć. Spójrz na siebie. wyglądasz jak kretyn. - Musiała rzucić swoje komentarze na jego temat. No ale nie zostawi go tutaj.
Uniosła brew i spojrzała na kolano Campbella w którym tkwił gwóźdź.
- Chirurgia nie należy to moich ulubionych dziedzin. - Westchnęła i już miała odłożyć torby, ale Kyubi zmienił szybko zdanie samemu podejmując się powyjmowania z siebie gwoździ. Aż się wzdrygnęła na ten nieprzyjemny widok. Kto mógł go tak załatwić i tak powbijać gwoździe? Musiał to być jakiś psychopata. Odczekała aż skończy, w między czasie uwagę przenosząc na "iluzję" tchórza chowającego się gdzieś nieopodal.
- Wybacz. Myślałam że jesteś odpowiedzialny za jego rany. Zmykaj stąd, nim znów polecisz. - Tym razem go ostrzegła i nie miała czasu na rozmowy. Kyubi zaraz zadał jej pytanie w nadziei.
- Nie, przyleciałam na pelikanie. - Odgryzła się dowcipem i podeszła do niego pomagając mu wstać.
- Samochód mam na parkingu. Ale najpierw...
Rozejrzała się i dostrzegła w pobliżu sklep z odzieżą wierzchnią.
- Idziemy tam.
Wskazała kierunek sklepu, co by chociaż płaszcz jakiś długi załatwić wampirowi by nie szedł taki kawał drogi normalnie bez odzienia. A zatem zaprowadziła go tam. Szczęście iż sklep był jeszcze otwarty. Poprosiła o płaszcz dług danych rozmiarów i od razu zapłaciła. Czarny skórzany. Nie dbała o to czy Kyubi go pobrudzi swoją krwią, choć dało się ujrzeć, że z ran których wyjął gwoździe mogła jeszcze cieknąć. Nim dojdą do samochodu to może regeneracja zakrzepie mu krew i nie pobrudzi jej siedzenia w samochodzie.
Wcisnęła mu płaszcz w ręce.
- Ubieraj to. - Protestów nie przyjmowała. Nawet skłonna była mu pomóc to założyć, zapiać i zawiązać pasek .Przynajmniej jego tyłka i fiuta nie było widać. To najważniejsze. Teraz bez krępacji i wstydu przez część rynku mogła zaprowadzić go do swojego samochodu. Tam wsiadł na przednie siedzenie i mógł w końcu odpocząć. Swoje zakupy wrzuciła do bagażnika i zasiadła po chwili za kierownicą. Odjechali do jej domu. Chyba że Kyubi poprosił o zawiezienie do siebie.


[z/t + Kyubi]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Pią Kwi 12, 2013 10:35 am

Kylar wysłuchał wszystkiego zza krzaka. Iluzja znikła zaraz po tym jak kobieta zabrała faceta.
Chłopak wstał zza krzaka, a potem ze zdziwieniem podrapał się po głowie. Nic nie rozumiał, choć chciał cokolwiek rozumieć!
No dobra. Czas coś zjeść.
Nie trudno było znaleźć kolejną ofiarę. Łowcy w ogóle nie byli ostatnio widoczni...
W każdym razie znalazł ofiarę i pochłonął ją bez pośpiechu przeszukując jej rzeczy i znalazł komórkę ze słuchawkami.(ekwipunek;Komórka samsung galaxy mini 2)
Poza tym znalazł też nieco pieniędzy w portfelu za które później kupił nowe ubranie i bandaże.
Czas na lekką zmianę...
Musiał się też umyć. Może jeśli będzie wyglądał bardziej ludzko to przestanie być tak traktowany. Może...
[zt]
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sro Kwi 24, 2013 1:25 pm

Samantha na długi czas odcięła się od świata zewnętrznego i od każdej osoby, którą znała i która znałą ją. Bała się, że znów może stać jej się krzywda, że on naprawdę ją znajdzie, że jest zwykłym psycholem, zwyrodnialcem, świrem... Nie był pasukudny jeśli patrzeć na niego obiektywnym okiem, jednak dla Ivy był potworem. Wciąż czuła na karku jego obrzydliwy oddech, wciąż słyszała jego głos szepczący do ucha i wciąż czuła ból pleców, którymi obiła się rzucona o ścianę. Co prawda, wiele z tego starała się zapomnieć, ale nie wszystko było takie proste. Trudno jest patrzeć w lustro, widzieć rany i... I po prostu udawać, że uderzyło się drzwiczkami szafki w kuchni, albo poślizgnęło na schodach, czy też kot podrapał po szyi i stąd ta rana. U Samanthy rany nie goiły się zbyt szybko, proces był powolny, bo takie już miała ciało. Nie używała maści wspomagających, więc nic nie trwało tak dobrze. A ile czasu minęło? Może tydzień, a może dwa, może troszkę mniej. Dziewczyna zdawała się zapomnieć nawet o tym, który to dzień tygodnia, która godzina, jaka pora roku.
Na dworze było już ciepło, postanowiła, że może jeśli wyjdzie na miasto, gdzieś zupełnie niedaleko to wszystko będzie okej, porozmawia z kimś, może kogoś spotka, może do kogoś pojedzie? W sumie, prócz dyrektora, Raven'a i Natashy nikt nie wiedział, co się stało no i może właśnie tak było lepiej. Ruda nieco zamknęła się w sobie, choć wciąż starała się być radosna, choć troszkę, minimalnie. Bała się zbyt mało publicznych miejsc, takich jak biblioteka, chciała iść gdzieś, gdzie jest tłocznie no i też stąd wybór Rynku Głównego. Tutaj zawsze ludzie chodzi, w tę i z powrotem, spacerowali, bawili się, cieszyli... Nawet, jeśli nie było żadnych publicznych imprez, życie tutaj było wieczne. Ivy usiadła sobie na ławeczce na placu rynku, nie miała ona oparcia, w sumie i z tyłu i z przodu ludzie mogli się przemieszczać, bo stała ona tak jakoś na środku, otaczając jakiś wysoki pomnik. Samantha mogła nieco odetchnąć, przymknąć oczy, pomyśleć i wdychać świeże, popołudniowe powietrze, którego zapach zwiastował słodką wiosnę.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 510


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sro Kwi 24, 2013 2:09 pm

Idzie wiosna, idą gody. Jednooki paskudny typ właśnie z takimi myślami opuścił swój ukochany dom i zmierzał ku głównej dzielnicy. Nie obawiał się nikogo, bujał się po ulicach, traktując z bara przechodniów. O tak, Ringo wreszcie się obudził, musi się zabawić zanim ożeni się ze szlachetną pięknością. Może zajdzie do Mokrej Elżbiety? Jako znajomy właściciela otrzyma mocne zniżki oraz dodatkowe atrakcje. Już na samą myśl zacierał dłonie, rechocząc pod nosem.
I jak na pecha pewnej rudej osoby, szlachetny przechodził przez Główny rynek... Oczywiście, że ją zauważył, od tego momentu właśnie zmienił swoje wieczorne plany. Co się stanie jak zagada do pięknej dziewczyny, która oddała mu się w bibliotece?
- Kogo moje oko widzi... - zawołał przyjaźnie, podchodząc do ławki na której siedziała Ivy. Zakładał iż ta nie będzie zadowolona z jego widoki, ale czy go to interesuje? Ależ jasne! Normalnie martwił się o dziewuszkę, że aż miał chęć obdarować ją soczystym buziakiem w usta.
- Sporo czasu minęło odkąd się widzieliśmy. - Podjął rozmowę, uśmiechając się lekko. Doprawdy, jeśli spojrzy na niego pełna strachu, Ringo przypilnuje aby ten okropny Strach odszedł, ot co.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sro Kwi 24, 2013 2:20 pm

Wszystko co dobre szybko się kończy, no i Iv zaczęła żałować, że nie jest typem samobójcy. No cóż, nie potrafiła odebrać sobie życia, uważała to za mega głupotę, egoizm i brak szacunku do samego siebie. Szkoda dla niej, ale plus dla Ringo, miał swoją małą zabaweczkę, która co prawda wciąż się broniła i nie miała zamiaru być dla niego "kimś" czy też "czymś". Na pewno nie posłuszną własnością. Samantha o wampirach nie wiedziała nic, a najważniejsze, że nie wiedziała o ich istnieniu, dlatego w jej oczach Ringo to był po prostu chory psychicznie człowiek, który nie radził sobie ze swoimi emocjami i na tym polu miał ewidentne zaburzenia. Iv w pewien sposób chciałaby go leczyć, być tą dobrą samarytanką, jednakże po tym jak stalowowłosy zrobił jej krzywdę, jakoś nie mogła pozbyć się tego wstrętu jaki do niego czuła.
Chłodny głos wampira wybił ją z myśli. W jej gardle jakby utknął kołek, twardy niczym głaz, nie do rozbicia przez mięśnie przełyku. Jej ciało nieco zadrżało, podobnie jak usta. Bezwarunkowo dziewczyna odsunęła się w bok, oddalając od mężczyzny. Nie wstała, bo nie chciała robić cyrku na samym środku rynku, nie wierzyła zresztą, że ktokolwiek by pomyślał coś innego niż "ale wariatka, drze się". Jednakże gdy nie znajdzie innego wyjścia...
- Zostaw mnie. - jedyne co przeszło przez jej drążce usta, a głos brzmiał tak samo pokrzywdzono, co wygląd dziewczyny. No tak, bała się go, każdy głupi chyba by to odczuł, że czuła do niego wielki dystans, obawę jak i niepewność... No bo co, zakochał się w niej i z braku odwzajemnionego uczucia wziął co chciał, a teraz myśli, że są parą i między nimi love forever? No cóż, Ivy tak to odbierała.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 510


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sro Kwi 24, 2013 3:10 pm

Jasne, wyleczyć Ringo to jak pchanie kamola na sam szczyt. Jego się nie da wyleczyć, żyje już masę lat i przez ten długi czas zabawia się swoimi odchyłami, a w dodatku pogodził się z takim swoim losem. Dlatego Ivy niech się o niego nie martwi, jeśli nawet odczuwa nienawiść do jego osoby.
I jak odbierał swoją ofiarę? Jak zabawkę, dokładnie. Gdyby miał z tyłu ogon, na pewno by nim pomerdał na widom dziewczyny. Ivy ma okrutnego pecha, bo ten typ tak łatwo jej nie odpuści, bo jak się ma chęć na zabawę, ciężko rzucić sobie samemu zakaz.
Dobrze, że nie odstawiała szopki. Szlachetny uśmiechał się szeroko i paskudnie. Bez pytania dosiadł się, obejmując ramieniem rudowlosą. Nie ma jak uciec, wampir trzymał ją mocno, przyciskając do swojego ciała. Ma ją zostawić, taa? Wolne żarty.
- Słońceee, nie mogę. Tak dawno się nie przytulaliśmy. Stęskniłem się. - Szepnął do jej uszka, by bezczelnie klepnąć ją w udo. Może go zechce pobić? Chętnie posiłowałby się z tą panną i zaś wykorzystał, ale tym razem zaciągnię ją do najbliższego hotelu. Tam uczyni z niej darmową dupodajke.
- Powiedziałaś komuś o naszej wspólnej miłości? - O tak, warto wiedzieć. Nie to, że się bał o swoje dupsko, po prostu chciał wiedzieć czy ma się spodziewać na siebie nagonki. Mógłby rozruszać wtedy stare kości, o!

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sro Kwi 24, 2013 3:37 pm

- Puść mnie, zwyrodnialcu~! - zagrzmiała groźnie szarpiąc się i choć naprawdę pragnęła właśnie brzmieć jak osoba z twardym głosem jak i charakterem, to cóż. Jej ton głosu zawsze był uroczy i niewinny, bez względu na użyte słowa, ona po prostu brzmiała, jakby znała jedynie istnienie pluszowych misiów, lizaków i cukierków, z czego naturalnie nie była słodką, różową niuńką, ot dobra do bólu i naiwna, chciałaby zbawić cały świat, choć Ringo jeszcze nie zasłużył na jej dobro, jednak biorąc pod uwagę jego zachowanie jak i plany, raczej nie zasłuży, bo jak ona ma w nim cokolwiek dostrzec, skoro on nawet nie chce się postarać?
Kiedy ten jeszcze dodatkowo klepnął ją w udo, to po prostu w małej i dobrej dziewczynce zrodziła się równie mała, co ona sama, złość... No tak, Ruda nie potrafiła się złościć i być agresywną, dlatego ani intensywnością to Ringa nie zezłości, ani siłą. Co najwyżej go to rozbawi i ot, tyle. Samantha z całej swej siły oddała mu takim samym klepnięciem, przy czym wciąż chciała się od niego oderwać i uciec, tym razem nawet wstać z ławki i zacząć odchodzić byłoby miło, jak głupia się rzucać nie chciała, bo była skromna i uwagi na siebie zwracać nie lubiła, poza tym kogo by wzięli za debila - ją czy jego? Totalnie nie jej charakter, nie dla niech szopki, przedstawienia i taka gra przy ludziach, choć była krzywdzona, wolała się z tym zamknąć dla samej siebie.
- Jesteś jakiś chory, skoro nie dość, że do mnie ponownie podchodzisz to jeszcze chrzanisz o tęsknocie. Daj mi święty spokój, nienawidzę Cię! - wysyczała, gdyż drzeć się i tak nie mogła, ponieważ kołek co w gardle jej stanąć, wyjść z niego nie chciał, a i łzy same wręcz cisnęły się do oczu. Ivy naparła na mężczyznę rękami i poczęła się od niego nimi odpychać, jak najdalej, a nawet na samą długość rąk byłoby miło, wkładała w to naprawdę wszystkie starania i całą swoją ludzką jak i kobiecą siłę.
- Wszyscy wiedzą, złapią Cię i pożałujesz. - wygarnęła mu a z jej jednego oka wypłynęła łza, a mimo tego, Samantha spojrzała na twarz swojego oprawcy. Drżące wargi i smutna mina nie były nader pociągające, prędzej drażniące dla kogoś tak silnego jak wampir. Okazałby dziewczynie trochę serca, a nie...~! Taki nieczuły.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 510


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sro Kwi 24, 2013 4:53 pm

Ależ on jej nie zostawi! Szlachetny miał zamiar spędzić z nią resztę nocy, zaciągnie ją pewnie w jakieś ustronne miejsce, tam zabawią i zaś porzuci na pastwę losu, choć z drugiej strony... Nie byłoby nudno? Lepiej jak zabierze go do swojego domu, bo wszędzie dobrze ale w łóżku najlepiej. Już knuł podłe plany, świetnie bawiąc się kosztem młodej dziewczyny. Jest taka bezbronna w jego szponach, a ten stanowczy niby groźny, kobiecy glos jeszcze bardziej podnieca wampira. I co na tutaj począć? Ma niby ją zostawić? Jak jakiś przedmiot? Co to, to nie. Ringo nie zważał na jej wielką nienawiści do jego osoby, miał ochotę na jej ciałko więc to dostanie.
Nie da rady uciec. Obejmował mocno, a nawet palcami wbijał się w to wiotkie ramię, dając do zrozumienia iż nie ma ucieczki. Jednooki nie odpuści, oj nie. Ruda jest zbyt piękna i urocza.
Na jej słowa roześmiał się głośnie. Tak starała się nie krzyczeć, nie szło to na korzyść poszkodowanej. Wzmocnił jedynie uścisk, a druga łapa jaka klepneła jej udo, dotarła na podbrzusze dziewczyny.
- Nienawiść też bierze się od serca, więc poniekąd mi je ofiarujesz. Nie masz chęci się pokochać? Tak jak wtedy? - Specjalnie zaczął przypominać i gwalcie w bibliotece. Ona niemal pełna łez, wzbudzała tak silne pożądanie.
Kolejne próby odepchnięcia, chwycił wreszcie jedną kobiecą rękę, ściskając mocno. Śniak na pewno zostanie.
- A kto wie? Chcę wiedzieć, kto może mi Ciebie odebrać. No Rudzielcu, jestem głodny miłości. Nikt mnie nie powstrzyma. - Teraz in syczał złowieszczo, zbliżając się twarzą ku jej buźce. Zamierzał ucałować te zmysłowe wargi, by zaś poczuć słodki, dziewczęcy smak.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sro Kwi 24, 2013 5:59 pm

-Aua, przestań. - jęknęła z bólu gdy poczuła jak paluchami wbija jej się w ramie, był dla niej niedobry i tyle. Jedynie ją zmuszał do płaczu lub właśnie do krzyczenia, ale ona po prostu nie mogła krzyknąć, chciała bardzo, ale nie mogła. Strasznie bolało ją gardło od tego czegoś, co ją tam w głębi dusiło i zabraniało wydobyć z siebie jakiegoś głośniejszego dźwięku.
Gdy wspomniał o tym niby jego 'kochaniu się', Samanthą po prostu wzdrygło. Było to obrzydliwe wspomnienie a on chyba chciał ją zmiażdżyć psychicznie jeszcze bardziej, by się poddała. Na pewno był na dobrej drodze ku temu, choć teraz nie mogąc się ruszyć bardziej i szarpać, ani nawet go uderzyć, po prostu narastała w niej wściekłość.
- To boli!! ZOSTAW MNIE! - wydobyła z siebie głośniejszy ton, prawie krzyk, kiedy złapał ją za nadgarstek, jednak wiele ją to kosztowało. Ludzie się spojrzeli, ale nikt nie chciał podejść i pomóć, jakie to ludzkie i typowe, po prostu zwykłe chamstwo. Jak tu się nie złościć?
- Wszyscy wiedzą, wszystkim powiedziałam, nie znajdziesz osoby, która by nie wiedziała! - wysyczała znów prawie z krzykiem prosto w jego twarz. Jej słowom i tak przeczył tłum ludzi, który nie reagował, ale cóż... Gdy dotykał jej brzucha poczęła wiercić się biodrami na boki i wciągać brzuch, by on nie mógł go dotknąć, po prostu nim uciekała gdzie popadnie i na wszelkie sposoby.
- Jesteś dupa a nie mężczyzna, tylko przymusem umiesz kobietę zdobyć, zniewieściały palancie! - zezłoszczona miała ochotę bardziej go obrażać, jednak ten uścisk jaki wywarł na jej nadgarsku nie pozwalał na wiele zastanowień - Boli mnie... - wycedziła a jej całe ciało zadrżało ze złości.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 510


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sro Kwi 24, 2013 6:34 pm

Ależ ta kobieta marudzi i jęczy, szlachetnemu oczywiście to nie przeszkadzało, ba, podniecało niemal tak samo, jak widok obnażonych piersi. Chętnie by wymacał te dwie kobiece donice, a najlepiej pokąsił kłami. Tylko u licha, gdyby to zrobił, stała by się wampirem. Przeklęty jad szlachetnych... Chyba, że... Nie, nie tyn razem. Jeszcze niech sobie posapie jako człowiek.
Boi się oddać mu swe ciało, ach Ringo głąbie! Ona się nim po prostu brzydzi, normalnie mina mu skwaśniała ale się nie poddał, Ivy odda mu się czy tego chce, czy nie. A boleć musi, niech wie jak bardzo jej pragnie.
Ta wściekłość, już się nie śmiał ale nadal bawiło. Wampir nie przejmował się ludźmi, ten naród bywa zimny, dlatego mogli ją mijać i nie zwracać uwagi na cudzą krzywdę.
- Nie krzycz, lisiczko. Jesteś w bezpiecznych rękach! - Uścisk dłoni wzmocnił się i jak tak dalej pójdzie, złamie jej dłoń. Przechodnie obchodzili i czasem się oglądali, a kto napotkał spojrzenie Ringo, szybko odwracał wzrok. Poza tym niebawem ją stąd zabierze.
Och, co za bluzg. Otworzył szerzej jedyne ślepie, mając tą... zaskoczoną minę. Jak to bywa, ten wampir bywa bardzo impulsywny.
- Jeszcze pożałujesz tych słów. - warknął do jej ucha, wstając z ławki. Oczywiście pociągnął Ivy za sobą i jeśli ta się nie obroni, zaciągnie ją do hotelu i tam brutalnie wykorzysta. Ba, już go brała chcica.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Główny Rynek   Sro Kwi 24, 2013 6:48 pm

- Chyba nie znasz słowa "bezpieczne", bezmózgu. - miała ochotę go obrażać ile wlezie, o, jednakże kiedy mocniej ścisnął jej dłoń to się zamknęła przymykając mocno oczy z bólu i nawet pisnęła. Jeszcze trochę i znowu się popłacze dziewczyna, tyle z tego będzie, on był chamem i tyle.
Musiała nieco przeczekać, aż nie będzie jej trzymał w sposób mogący złamać jej łapkę, bo serio siniak będzie i to ogromny, bolący. Dobrze, że nie złapał ją za nadgarstek na którym miała zegarek, bo nie dość, że by go wbił jej w skórę, to pewnie jeszcze zniszczył, bo szkiełko by pękło i pupa. Musiała się uspokoić, choć to było raczej niełatwe, ale ból ją starannie temperował, przynajmniej fizycznie się nie rzucała, nie gryzła, nie kopała i nie biła, co nie oznacza, że nie miała takiego zamiaru.
No grzecznie na pewno nigdzie nie będzie z nim szła, bynajmniej. Samantha włączyła trub manekina, jej ciało stało się zwiodczałe i jak bardzo chciał to by musiał ją siłą ciągnąć, a ona i tak by się zapierała, ale bardziej jak lalka, o. Nie będzie nigdzie szła, ba, nawet spróbuje durnych sztuczek, poza tą z wyłączeniem swoich mięśni kiedy to chciał ją gdzieś zabrać. No pogięło go chyba.
- A Ty pożałujesz tego, co zrobiłeś! Zero w Tobie męskości, zachowujesz się jak baba w czasie okresu, tylko Twoje kaprysy są najważniejsze, nawet nie potrafisz kobiet zdobywać, bo jesteś mega odpychający, żadna Cię nie chce to sie zabierasz za NIEPEŁNOLETNIE. - niech mu w pięty pójdzie, a gdy spróbuje ją w jakikolwiek sposób zabrać, to i tak nie obejdzie się to bez komentarza... W sumie, dziwnie to wyglądało z jej strony, nie powinna się bardziej bronić? Godziła się z losem czy ją porąbało?!
- GWAŁCICIEL ZE ZWIODCZAŁĄ PROTEZĄ PENISA.~! - naburmuszyła się, a co tam, niech ludzie wiedzą i się śmieją mu w twarz, ot tak. On ją już dawno upokorzył, to teraz ona może jego, nawet za cenę uszkodzenia ciała. I tak była słodka w każdym swym słowie, trudno jej komuś pocisnąć, gdy wygląda się i brzmi tak niewinnie uroczo.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Główny Rynek   

Powrót do góry Go down
 
Główny Rynek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 10Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Główny Rynek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA-
Skocz do: