IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kto by się spodziewał?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Scar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2353-scar
Zarejestrował/a : 04/01/2016
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Kto by się spodziewał?   Sob Sie 27, 2016 7:43 pm

Od pamiętnej polarnej nocy na dalekiej, mroźnej północy Norwegii minęło sporo czasu i wiele rzeczy uległo drastycznym zmianom w kręgach rodziny Devir. W szlacheckich rodach noszących dupę wyżej niż głowę wszelkie intrygi, oszustwa, romanse i galimatiasy to chleb powszedni. Dlatego też wymienienie każdego pojedynczego incydentu będącego jedną z niezliczonych składowych tego burdelu na kółkach trwałoby całe wieki. Po za tym nikt nie lubi słuchać zbyt wielu informacji o nie swojej rodzinie. Bo uj to kogo tak naprawdę obchodzi, nie? Mimo wszystko... Jedna rzecz, pomimo upływu czasu nie zmieniła się ani trochę. Dziecięca, naiwna miłość jaką dziewczynka obdarza swojego starszego brata, niezależnie od tego jakim skurwysynem jest on w rzeczywistości. Dziewczynka, a raczej już w tej chwili młoda kobieta, była teraz bardziej świadoma otaczającego ją świata, dużo mądrzejsza, a mimo wszystko nadal nieco głupiutka i infantylna.
Skontaktowała się z bratem, za którym szczerze się stęskniła i postanowiła go odwiedzić w tym zupełnie dla niej obcym kraju. Znała język oraz zawiły alfabet, ale miała to do siebie, że swobodnie czuła się tylko w rodzinnych stronach i nieskrępowanie umiała mówić jedynie po norwesku. Tęsknota była jednak silniejsza i wbrew zakazom ojca i zdrowemu rozsądkowi udała się w tę daleką podróż. Przynajmniej w tym byli do siebie podobni jako rodzeństwo, oboje robili to na co mieli ochotę nie bacząc na wszelkie zakazy czy nakazy głowy rodziny. Chociaż młoda panna Devir, zapatrzona w braciszka jak w obrazek starała się upodobnić do niego za wszelką cenę. Posiadała sporo kolczyków na całym ciele, ubierała się w dość charakterystyczny sposób a do tego przefarbowała swoje złote włosy na morski błękit. Rodzice mieli skrytą nadzieję, że to tylko chwilowe i przejdzie z czasem, taka forma nastoletniego buntu. Pożyjemy zobaczymy.
Ze Svenem miała spotkać się w jakimś w miarę spokojnym barze, gdzie przebywali w większości studenci i inna kulturalna japońska młodzież, żadna tam pijalnia czy mordownia. W międzyczasie postanowiła jeszcze jedną rzecz. Cóż, spodziewała się, że numer jaki posiadała już od dość dawna jest nieaktywny lub osoba, do której należał ją zignoruje. Zdziwiła się. Cynthia, bo tak na imię było dziewczynie, którą poznała jeszcze jako mała dziewczynka, zgodziła się na spotkanie. Umówiły się więc w tym samym miejscu, gdzie nastolatka miała czekać na brata, ale godzinę wcześniej. Chciała po prostu się przywitać, umówić na wspólne babskie wyjście na cały dzień, gdzieś w tygodniu. Czasu powinno im wystarczyć by ustalić jakiś pasujący im obojgu termin. O ile białowłosa (bo taką ją zapamiętała) będzie miała ochotę gdziekolwiek z nią wychodzić.
Z tego co kojarzyła jej "znajoma" i Sven się znali, ale nie mogła sobie przypomnieć jakie dokładnie łączyły ich relacje. Dlatego wolała nie wymuszać na nich żadnego spotkania bo mogli wcale nie mieć ochoty się widzieć, prawda?
W każdym razie przysiadła sobie przy jednym z wolnych stolików i czekając na zamówiony kieliszek wina przeglądała pocztę na swoim smartfonie.

_________________
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 736


PisanieTemat: Re: Kto by się spodziewał?   Sob Sie 27, 2016 8:36 pm

Po tylu dobrych latach panna Inga Devir w końcu się do niej odezwała, było to coś.. Na prawdę zaskakującego dla niebieskowłosej dziewczyny. Spotkanie, Inga przyleciała do Japonii,na prawdę ciekawie. Coco bez dwóch zdań ani zawachania ucieszyła się na wieść o jej przyjeździe, wspomnienia zawirowały jej w głowie, ale tam przecież nie będzie leniwego, chamskiego Svena, przynajmniej nic o nim nie wspomniała. Cynthia oczywiście ubrała swoją przecudowną maskę by ukryć swoje dwie blizny po starciu z własną miłoscią, zrobiła swój dzienny.. Hueh, nocny makijaż ubrała to i ruszyła do baru w którym miały się spotkać. Na pewno wyrosła, była śliczna kiedy była dzieckiem. Już nie mogła się doczekać. Ale.. Nah, nie ważne potem będzie się tym przejmować.
Weszła do bary i rozejrzała się w okół nigdzie nie widziała tej blond czuprynki, którą miała lata temu Inga. Nie będzie się też przecież drzeć jak powalona. Sięgnęła po telefon do torebki i nie stojąc jak głupia pipa ciągle w wejściu, przechodząc między stolikami, zadzwoniła pod numer, przez który Inga dodzwoniła się do niej. Rozglądając się dookoła, poszukując jakiejś kobiety odbierającej telefon dojrzała.. Ingę, bo nawet zauważyła ten charakterystyczny ruch palcem odbierania połączenia! Tak to była ona po tylu latach. Nie dając się rozpoznać odłożyła słuchawkę i usiadła do stolika, gdzie była jej mała pociecha rodziny Devir. Najpierw Coco udawała, że nie widzi co się dzieje i że ktokolwiek koło niej siedzi. Inga musiała być nieco zdezorientowana. Dopiero jak wygodnie usadowiła się na tutejszych sofach "NIBY" zauważyła panienkę. -Kopę lat, co, Ingo? - Rzuciła słowami, zakładając nogę na nogę. Nie zlokalizowała nigdzie jej brata, cóż. Dobrze. -Wydoroślałaś. - Zawołała kelnera, zamówiła drinka i spojrzała na swoją rozmówczynię. - Mów co u Ciebie, co u Twojego ojca. - A kiedy przyszedł jej drink, wzięła łyka i odwróciła wzrok. - I co u Twojego brata.

_________________
Powrót do góry Go down
Scar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2353-scar
Zarejestrował/a : 04/01/2016
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Kto by się spodziewał?   Sob Sie 27, 2016 9:18 pm

Nie to, że Inga odezwała się do Cynthii pierwszy raz. Jeszcze jako dziecko pisała do niej wiadomości tekstowe, opowiadała o tym jak idzie jej w szkole i co nowego u niej słychać. Z wiekiem jednak robiła to coraz rzadziej. Nie ma się co dziwić, przecież dorastała i miała coraz więcej rzeczy na głowie. Do tego opowiadanie wszystkiego "przyjaciółce" z dzieciństwa, którą w zasadzie znała jeden wieczór wydało jej się z czasem niemądre. Skoro jednak była w Japonii, w tym konkretnym mieście dlaczego miałaby nie chcieć spotkać tej osoby, która była dla niej niegdyś tak ważna. W dziecięcym łebku białowłosa figurowała jako osoba bliska sercu, trochę jak starsza siostra, której nie miała. Dzieci mają różne odchyły i bywają bardzo głupiutkie. Dopóki jednak dorosłej, już przecież wampirzycy, to nie przeszkadzało to wszystko było jak najbardziej ok.
Inga nieco stresowała się tym spotkaniem. Jak zareaguje Cynthia? Czy ją pozna? Przecież obie z pewnością bardzo się zmieniły. Będzie chciała odnowić ich relację, tym razem czyniąc ją nieco bardziej dojrzałą? Może to nieco naiwne, ale miała taką nadzieję. Zwłaszcza, że po ciuchu liczyła na to, że brat pozwoli jej tu ze sobą zostać a znajoma dusza w takich okolicznościach zawsze jest na wagę złota. Bo, nie oszukujmy się, braciszek na pewno nie będzie miał dla niej zbyt wiele czasu. Jak dawniej. Miał swoje sprawy i zawsze surowo zabraniał jej się w nie mieszać. Ehh bracia są tacy głupi...
Telefon wyrwał ją z zamyślenia. Omal nie przewróciła kieliszka bo wzdrygając się uderzyła kolanami w blat stolika. Ależ się stresowała... Odebrała, ale nikt nie odpowiadał. Powtórzywszy kilkakrotnie słowo "Słucham?" ze zrezygnowaniem rozłączyła się i rzuciła bezwiednie telefon do torebki. Westchnęła ciężko sądząc, że Cynthia ją po prostu wystawiła i nigdy się nie pojawi. W momencie kiedy, jak rozkapryszone dzieciątko, wydęła usta i fuknęła pod nosem, przysiadła się do niej niewysoka dziewczyna. Niebieskie włosy, dziwna maska na twarzy, odważny strój.
- Eee... tak? - kopę lat? Co to za pytanie? Kim była ta kobieta? Zamrugała szybko powiekami z głupim wyrazem twarzy i dopiero po dwóch sekundach trybiki w jej czaszce zaskoczyły na właściwe miejsce - Cynthia?! - krzyknęła radośnie, może nieco zbyt głośno bo zwróciła na nie uwagę chyba wszystkich gości lokalu - Ależ się zmieniłaś! Wyglądasz zupełnie inaczej! - z emocji zapomniała podziękować za komplement. Oczywiście, że wydoroślała, była wyższa, choć niewiele, dostała nawet cycków i w ogóle zaokrągliła się tu i tam. Dla większości i tak nadal była dzieciuchem. Głąby.
- Ojciec? Cóż, nie podobał mu się mój pomysł z przylotem do Japonii. Pewnie mnie już wyklął. - zachichotała i spoważniała dopiero na wzmiankę o bracie - Właściwie nie wiem. I dlatego tu jestem. Z jego powodu. Mieszka tu od jakiegoś czasu i zerwał kontakty z rodziną i znajomymi w Norwegii. - mruknęła skrobiąc pomalowanym na czarno paznokciem zawiłe wzory na lakierowanym blacie - Wiesz, trochę go teraz przypominasz. Dziwne co? - wlepiła w nią swoje duże, całkiem niewinne oczy - Powiedz lepiej co u ciebie? Mieszkasz tutaj? Pracujesz?

_________________
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 736


PisanieTemat: Re: Kto by się spodziewał?   Sob Sie 27, 2016 9:44 pm

Huh, dziewczyna nie poznała ją za pierwszym razem. Dopiero po kilku sekundach rozbudziła zmysł połowy baru, geez, kobieto ja też się cieszę. Uśmiechnęła się na jej reakcję, było to przesłodkie. Wygląda zupełnie inaczej? Cóż.. Fakt, sama trochę podrosła, niby te 10cm, cycków wciąż jak był brak tak jest brak, cechowała ją ta dziwaczna maska i niebieskie włosy. -Fakt, trochę się zmieniło. - Parsknęła pod nosem, nie lekceważąco, raczej ze śmiechu. Inga wnet się rozluźniła, była wcześniej nieco zestresowana, ale halo, jestem Coco, czeka nas jeszcze tyle chwil razem, skoro tu zostaniesz. Zaśmiała się sama do siebie na tą myśl, kurcze, nawet się steskniła, po 4 roku przestała nawet liczyć ile to już minęło. Wsłuchała się dokładnie co ma do powiedzenia. - Twój ojciec wyklnął? Nie mów tak, po prostu będzie tęsknił jak każdy ojciec. - Wzięła łyk swojego drinka, tak jej maska otwiera gębe kiedy ona tego chce, standartowego whisky z colą jaki miała w zwyczaju pić. Sama spoważniała kiedy przypomniała sobie o swoim stwórcy, zleniwiony debil, przeklnęła kilka razy na niego w myślach i spojrzała pół zamkniętymi oczami na Ingę kiedy wspomniała o bracie. Skoro i tak go tu nie było mogły sobie.. "Poplotkować". Sven w Japonii? Nie trafiła na niego? Jakim cudem kiedy największym zbieraczem pokemonów tutaj była właśnie ona. (XDD) - Będziesz go szukać? - Mówiła całkiem cicho i tajemniczo, była zainteresowana, ale nie lubiła takich miejsc gdzie jest dużo osób do takich rozmów. Widziała, że się stresuje i martwi o tego gburowatego lenia. Ale to co powiedziała później, z wrażenia wytrzeszczyła oczy. Aż musiała sobie przypomnieć jak on wyglądał. Maska? Jest. Niebieskie włosy? Są. Cholera może nawet trochę podobni, ale to dwie różne historie z jej wyglądem i z jej maską, to żaden syndrom sztokholmski. -Jestem sto razy ładniejsza od niego. - Rzuciła ironicznie w jej stronę, sekundę później już chichocząc z tego co powiedziała. Przezabawnie się robiło na prawdę. Rozluźniła się i zmieniła pozycję, nie opierając się już łokciami o stolik, czysta komfortowa rozmowa, przecież miały spedzić trochę czasu, po prostu oparła się o wytapicerowane oparcie. -I to i to. Uczę się w pobliskiej akademii, jeszcze. Poza tym pracuje w organizacjach ochronno szpiegowskich. Miałam też lata temu stąd odejść bo tym jak jeden facet złamał mi serce, ale widuję go teraz jak robi z siebie debila na ulicach, przezabawny widok. - Znów wzięła łyk drinka i odłożyła szklankę na stolik. -Wybierasz się gdzieś potem, do której masz czas? - Spytała z uśmiechem na ustach.. Którego nie widziała, jebane blizny.

_________________
Powrót do góry Go down
Scar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2353-scar
Zarejestrował/a : 04/01/2016
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Kto by się spodziewał?   Nie Sie 28, 2016 11:53 am

Stary Devir to dość specyficzny facet. Niby kocha każde ze swoich dzieci, ale jeżeli nie postępują one zgodnie z tym czego by oczekiwał i sprzeciwiają się jego woli potrafi być bezlitosny. Przecież to co zrobił najstarszemu synowi do miłych rzeczy nie należało, niezależnie od tego jakim wampirem był Sven i jak bardzo zasłużył na ukaranie. Tak więc skoro mała Inga postanowiła przeciwstawić się jego woli i polecieć do brata, mógł ją już równie dobrze przekreślić. Kto go tam wie? Dla nastki jednak ważniejszym było odnalezienie rodzeństwa i nic ani nikt jej w tym nie przeszkodzi. Taka była zawzięta mała suka. To u nich rodzinne...
- Tak i nie. Lecąc tutaj udało mi się wymienić z nim kilka maili. Mam się tutaj z nim spotkać za jakiś czas. Ale najpierw chciałam zobaczyć ciebie. Możeeee... - przerwała na chwilę uciekając nieśmiało wzrokiem gdzieś w bok - ... żeby umówić się na jakieś wspólne wyjście? Wiesz, powspominałybyśmy, może jakieś zakupy. Co chcesz. - znowu wbiła w jej zamaskowane oblicze swoje wielkie oczy. Cynthia naprawdę przypominała teraz jej brata. Włosy, ta maska, nawet podobny sposób bycia. Trochę to małą dziwiło i onieśmielało. Bo osoby w maskach jakimś cudem nigdy nie mają dla niej czasu!
- Ja rzuciłam szkołę żeby się tutaj dostać. Mówiłam, że ojciec mnie wyklnie. - roześmiała się. Wtem drzwi lokalu otworzyły się dość głośno i do jego wnętrza wtargnął dziarskim krokiem zamaskowany facet o niebieskiej grzywie. Przystanął, rozejrzał się. Upiornie szczerząca zęby czaszka kierowała się w stronę to jednego to drugiego stolika. Z całą pewnością zwracał na siebie uwagę a pracownicy lokalu chyba już zaczęli się pocić, że to napad. Swoją drogą to niezły pomysł, ale nie przyszedł tu żeby się zabawić tylko spotkać głupią smarkulę, która samotnie udała się na koniec świata. Zauważył ją w towarzystwie... kogo? Jakiejś laski. Uniósł nieco brew widząc dziewczęta. Jakaś kurwa moda na mnie? - pomyślał analizując wygląd obu wampirzyc. Jego ciężkie buciory zadudniły o posadzkę aż w końcu dotarł do zajmowanego przez nie stolika. Miał właśnie zacząć opieprzać młodą za jej głupotę i lekkomyślność kiedy ta po prostu rzuciła mu się na szyję i dosłownie uwiesiła się swoim niewielkim ciężarem na jego karku.
- Też się stęskniłem... - mruknął z lekką irytacją i odstawił ją na ziemię - Ojciec cie zabije. Co ty sobie myślałaś lecąc tutaj? To najgłupsza rzecz jaką w ogóle zrobiłaś... - zaczął standardową tyradę starszego brata, który chce być surowy a wszyscy i tak wiedzą, że dla siostry zrobi wszystko. Inga z głupim uśmieszkiem wysłuchiwała go po czym wskazała palcem na swoją towarzyszkę.
- To jest Cynthia. Poznajesz?
Złe oblicze skierowało na Coco swoje oczodoły, z których wyzierały posępne, stalowe tęczówki. Przyglądał się jej dłuższą chwilę po czym przecząco pokręcił głową - Jak to nie poznajesz? Cynthia, przyszliście kiedyś razem do zamku, kiedy byłam jeszcze małym dzieckiem. - młoda lekko się podirytowała i aż trzepnęła faceta w ramię co nie wywołało, o dziwo!, nagłego przypływu wspomnień.
- Co kurwa? - mruknął naprawdę zdziwionym tonem. Gapił się, patrzył, oglądał z każdej strony. Ni chuj, nie wiedział kim jest laska w masce. Pierwszy raz ją na oczy widział - Z resztą ty dalej jesteś dzieckiem, smarku. - wracając swą uwagę na siostrę pstryknął ją w nos na co zareagowała piśnięciem.

_________________
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 736


PisanieTemat: Re: Kto by się spodziewał?   Nie Sie 28, 2016 12:28 pm

-Sven i maile? On wie w ogóle co to komputer? - Zaśmiała się z niego, wydawał się być tak prymitywny. Przynajmniej kiedyś, najwyraźniej się dużo zmieniło, urocze było to, że postanowili się spotkać, brat z siostrą tysiące kilometrów stąd. Słodkie że naraziła dobrą opinię swojego ojca, tylko po tego gbura, na prawdę się kochali, rozmarzyła się gdzieś w środku, też mogłaby mieć braciszka. Tutaj? Z nim? Miała nadzieję, że to nie będzie ten bar, cholera. Nie miała ochoty widywać się z Svenem, za dużo wspomnień, aż przez myśli przeszła jej tamta polarna noc. Z myśli wyrwało ją kolejne jej pytanie. -Zakupy? Pewnie mała. - Zaśmiała się, na prawdę była urocza kiedy tak się wstydziła zapytać o tak.. Banalną rzecz! - I nie wstydź się. - Wciąż cichutko chichocząc zmierzwiła jej włosy. Wspomnień czar, na prawdę, przypomniało jej się, że tak samo zrobiła kiedy była jeszcze małym dzieckiem. Tak wyrosła, dzieci tak szybko dorastają, aż zakręciła jej się łezka w oku.
Z cudownych myśli wyrwał ją huk spowodowany dość głośnym trzaśniecięm drzwi o ścianę, co za pojeb nie może się opanować przez alkoholem, czy jak? Półprzytomnym wzrokiem spojrzała kto mógł wejść, tylko by obadać typa, czy typiarę. Huh.. Wbiła wzrok w faceta, maska, niebieskie włosy, ten chód, ta sylwetka.. Odwróciła szybko wzrok zamykając się w swojej masce, drinka i tak skończyła. Stres? Nie, raczej jakiś wstręt do tego typa. Może nie pozna? Taaak, nie pozna. Przynajmniej taką miała nadzieję. Do czasu. Słodki widok, rzucającej się siostrzyczki na braciszka. Coco wyjęła telefon i zaczęła w nim przeglądać portale społecznościowe, postanowiła dać im troche czasu na jakieś przywitania, itp. I wszystko byłoby pięknie, gdyby Inga nie zdradziła jej tożsamości, podniosła wzrok z telefonu i wbiła niebieskie ślepia w jego maskę i stalowe oczy. Nic nie powiedziała, co miała powiedzieć, tak to była ona. Widać, że nie dowierzał, pokiwał nawet głową, przeklinając. Pogrzebała trochę w torebce i wyciągnęła portfel. Wysunęła stare zdjęcie do dokumentów, gdzie jeszcze była ta Cynthia za starych czasów, białe długie włosy czerwone oczka czy też kochana czerwioniutka sukieneczka. Położyła je na stole i palcem skierowała je w stronę Svena. -To, kurwa. I nie przeklinaj przecież przy "dziecku". Zachowaj trochę kultury, Svenie. - Jej maska nie deformowała w żaden sposób głosu, brzmiał teraz kobieco, przynajmniej się starała. Właściwie nic dziwnego, że jej nie poznał, ale może i to nawet lepiej. Schowała niepotrzebne rzeczy takie jak portfel do torebki i wróciła do przeglądania różnych stron. Macie trochę czasu dla siebie, zaraz i tak pewnie się zmyje, powiedziała sobie gdzieś w myślach, wołając kelnera. Chociaż napić się nie zaszkodzi, pomyślała zamawiając kolejnego whiskacza z colą.

_________________
Powrót do góry Go down
Scar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2353-scar
Zarejestrował/a : 04/01/2016
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Kto by się spodziewał?   Nie Sie 28, 2016 2:36 pm

- Nie jest aż tak głupi jakby mogło się wydawać. - Inga zaśmiała się szczerze. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego jak jej brat wypada w towarzystwie. Cham, gbur i prostak. Z twarzy też wyglądał raczej na kogoś kto woli komuś przyjebać w gębę niż wdać się w kulturalną rozmowę. Niebieskowłosa miała jednak tę przewagę, że była z najbliższej rodziny w dodatku tak się złożyło, że Scar miał do niej ogromną słabość. Dzięki temu wiedziała jaką osobą Sven jest naprawdę, kiedy nie pozuje na wielkiego i złego skurwiela. A może po prostu na moment potrafi zmienić się specjalnie dla niej? Kto go tam wie.
- Wiesz to trochę krępujące tak rozmawiać po latach. Kiedy byłam dzieckiem zasypywałam cie bzdurnymi wiadomościami i opowiadałem dosłownie o wszystkim. Głupio tak... - nastolatka zarumieniła się nieco na policzkach i z zażenowaniem podrapała się w tył głowy. Próbowała wyglądać i zachowywać się jak bad girl, ale w jej wykonaniu wyglądało to zdecydowanie bardziej uroczo niż groźnie. Ale nie można było jej odmówić starań. W końcu przyszedł Scar, o wiele za szybko, bo nie minęło nawet półgodziny od jej spotkania z Cynthią. Sytuacja o tyle dziwna, że braciszek należał raczej do osób, które się spóźniają.
Wampir patrzył na poczynania obcej wampirzycy. Wyglądało na to, że ma wyjebane, zarówno na niego jak i obecną sytuację. Cóż, na jej miejscu pewnie zachowywał by się tak samo. Co innego kiedy młoda stara się w wyraźny sposób pchnąć ich do jakiejś rozmowy. Jakiej? Przecież nawet nie wiedział kim ona jest. Zdjęcie. Mądre posunięcie, jeśli ktoś pytałby go o zdanie. Wziął fotkę do ręki i przyglądał się jej dłuższą chwilę. Pod maską wykwitł wielki, paskudny uśmiech, sugerujący, że zajarzył i przypomniał sobie pewną polarną noc, na mroźnej północy Norwegii...
- A więc irytujący dzieciuch wyrósł na niezłą suczkę. Kto by pomyślał. Gdybym wiedział, może nie znienawidziłbym cię od pierwszego wejrzenia. - jego głos był rozbawiony całą tą sytuacją. Wspomnienia wracały - A to jak mówisz dziecko, klnie dużo gorzej kiedy się zdenerwuje. Uwierz mi. - mruknął i dostał kolejny cios niewielką piąstką w ramię. Kiedy przyszedł kelner czy inny ciul od zbierania zamówień zawołał o piwo i wrócił do... Wbijania swoich szarych, zimnych oczu w postać Cynthii.
- Zdaje się, że wtedy nie rozwiązaliśmy tej sprawy, mała.
Inga od dłuższej chwili obserwowała dwójkę starszych wampirów, w ciszy popijając swoje wino i z zaciekawieniem przekrzywiając głowę.

_________________
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 736


PisanieTemat: Re: Kto by się spodziewał?   Nie Sie 28, 2016 3:11 pm

Zobaczyła kątem oka jak wpatruje się w jej stare jak świat zdjęcie. Zajarzły, brawo, gratuluje użycia mózgu, Svenie. -Z reguły nie nazywają mnie niezłą suczką, ale też z reguły nie zwracam uwagi na takich dupków jak ty. - Phi, nie będzie nikt jej tak nazywał. Jej głos był równie rozbawiony jak i przesiąknięty czystą ironią i kobiecością. Właśnie dokuczali sobie jak stare dobre małżeństwo, a temu wszystkiemu przyglądała się jego własna siostra, czy jemu nie było wstyd? Zachichotała gdy ta walnęła go ze złości, oh, każdemu zdaża się przeklnąć.. Ewentualnie puścić jakąś wiązankę. -Myślę, że przeklinanie to jeszcze nie taka zła sytuacja. Martwi mnie to, że upodabnia się do jej własnego brata. - Szkoda, żeby dziewczyna wyrosła na takiego leniwca jak on, chociaż te niebieskie włosy, całkiem jej pasowały, ale Coco dalej miała w myślach, słodką i uroczą małą Ingę. Czuła jego ciężki wzrok na sobie kiedy ta szperała w telefonie oczekując na swojego drinka. Mógłbyś się przestać lampić, na prawdę, karciła go w myślach, nadal była płaska, nieco wyższa, ale halo, Sven przecież nie takie lubił. Uniosła brew słysząc kolejne słowa. No, czas wstawać. Uniosła swój zacny tyłek i zbliżyła się do niego na dość niebezpieczną odległość, tak żeby przypadkiem Inga jej nie słyszała. - Znów chcesz zrobić mały pokaz mocy? - Tu przejechała swoimi pazurami po jego szyi i torsie, napierając paznokciami. Mówiła cicho, ale przeciągała słowa, by brzmieć leniwie ale kobieco. Dalej był wyższy od niej, ale nie czuła się już tak niska, w końcu podrosła aż 10 cm! Stanęła na paluszkach i szepnęła mu do ucha, trącając jego maskę swoją. - Ale to kiedy indziej, a może wcale. - W tym samym momencie podszedł kelner z ich zamówieniem, myślała właściwie czy już by się nie zmyć, ale robi się na prawdę ciekawie! Usiadła razem ze swoim drinkiem i napiła się go ze słomki otwierając paszczę, a odkładając swoją szklankę na stół dopowiedziała jeszcze. - Chodź, dosiądź się do nas, nie wstydź się. - Na prawdę była rozbawiona tą sytuacją, żałował, że wtedy ją odepchnął od siebie, ależ mi szkoda. Założyła nogę na nogę, odpalając fajka. - Mów jak Ci się wiedzie, Sven. Inga mi już trochę opowiedziała.. Dlaczego tu przywędrowałeś? - Przypadek, że akurat do tego samego miasta? Wątpię, ale też watpiła w to, że przyleciał tu za nią, w końcu była dla niego tylko kupą mięsa. Oparła się o stolik i dmuchnęła mu dymem prosto w paskę. "Przez przypadek". - Powiedz, znalazłeś już kobietę, która wytrzymałaby z takim leniwym gburem jak ty, co? - Zapytała się, jezu, ile w jej głosie było ironii i roześmiania. Na prawdę mu współczuła takiego obrotu spraw. Oh.. -Ingo powinnaś pójść do łazienki.. Nieco zepsułam Twoją fryzurę. - Typowe zagranie, by zostać sam na sam.

_________________
Powrót do góry Go down
Scar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2353-scar
Zarejestrował/a : 04/01/2016
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Kto by się spodziewał?   Pon Sie 29, 2016 7:20 pm

Czego się spodziewała? Że zobaczywszy to zdjęcie od razu skojarzy: "O tak! To ta mała, którą spotkałem chuj-wie-ile lat temu i rozmawiałem z nią może godzinę?". Oprócz tego, że na dobrą sprawę w zasadzie w ogóle się nie znali to Scar miał strasznie kiepską pamięć do ludzi i sytuacji. Przecież nie może pamiętać każdego kogo ugryzł, zgwałcił, sponiewierał czy mu groził, nie? Jego życie owocowało w bójki i inne awanturnicze rozrywki. Jego mózg myślał raczej jednotorowo przez większość czasu i opornie odbijał gdzieś na bok by skojarzyć jakieś dawno zapomniane fakty. Ale się udało i to już sukces, powinna sie cieszyć i nie wiem, dać mu dychę za to, że wreszcie zajarzył z kim ma do czynienia.
- Z reguły nie obchodzi mnie co myśli niezła suczka kiedy nazywam ją niezłą suczką. - wampir wyszczerzył się paskudnie, czego oczywiście zauważyć nie mogła przez zasłaniający jego wredną gębę materiał. Co to w ogóle było? Drewno? Metal? Plastik? Na robotę halloweenową nie wygląda, mimo wszystko, zbyt staranne wykonanie.
Mała Coco myślała, że odpowiada mu fakt iż Inga stara się do niego upodobnić? Przeciwnie. Nie chciał by była jak on, pakowała się w najróżniejsze kłopoty, została znienawidzona przez ojca i większą część rodziny oraz obibokiem zarabiającym na życie głównie obrabiając lamusom portfele. No, czasem udało mu się gdzieś zagrać za pieniądze, ale parę dni temu zastawił w lombardzie swoją gitarę bo brakowało mu hajsu na parę pierdół. Na słowa zamaskowanej wampirzycy tylko prychnął wzruszając ramionami. Co go obchodziła opinia jakiejś cipy?
- Jeśli chcesz mogę ci podarować mały pokaz przemocy. - sparodiował z przekąsem jej wypowiedź kładąc wyraźny nacisk na słowo przemoc. Moce? Ta, fajna rzecz. Ale nie ma jak rozkwasić komuś ryj pięścią albo wbić ostrze noża w bebechy. Nie skończyli ich dawnej potyczki, którą przerwał stary Devir, pytanie tylko czy Scar miał ochotę do niej wrócić? Jak do tej pory zupełnie o niej nie pamiętał. Ale skoro już łaskawie odświeżyła mu pamięć? Kto wie? Na pewno nie przy małej Indze, co dał Cynthii wyraźnie do zrozumienia, posyłając w stronę młodej wymowne spojrzenie.
Po przyjściu kelnerzyny odebrał swojego browara. Zdążył już przywyknąć do kiepskiego japońskiego piwa, choć jeszcze dwa miesiące temu twierdził, że to takich szczyn nie da się przyzwyczaić. Usiadł na sofie obok miejsca zajmowanego przez siostrę żeby móc mieć oko na nową-starą znajomą. Ze smarkulą policzy się później, nie chce odstawiać cyrków tutaj, bachory w jej wieku źle znoszą reprymendy od rodziców czy starszego rodzeństwa w miejscach publicznych.
- Żeby być jak najdalej od domu. Po za tym dość łatwo tutaj o... robotę. - prychnął obojętnie. No proszę, akurat interesowało ją to co on tutaj robi. Pewnie dokładnie tak samo jego obchodziło skąd ona się tu wzięła. Czyli mniej niż wcale - Może. A Ty? Skoro trochę podrosłaś to chyba przestałaś być obiektem zainteresowania głównie dla pedofilów, co? - rzucił nieco obojętnie, ale jednak nie do końca udało mu się ukryć kpiący ton w wypowiedzi.
Nastolatka przyglądała się rozmowie starszych z zaciekawieniem, nie do końca rozumiejąc napięcie i atmosferę jaka między nimi zapanowała. Nie lubią się? Coś między nimi zaszło tutaj albo w przeszłości, w Norwegii? Na słowa Cynthii niechętnie pokiwała głową i skrzywiwszy buzię odeszła od stolika kierując się do łazienki. Doskonale wiedziała co to znaczy. Dorośli chcą chwile pobyć sami. Nienawidziła tego.
- Pozbyłaś się Ingi. Czego chcesz? - paszczęka maski otworzyła się a niebieskowłosy przytknął do niej krawędź kufla i przechylił by wziąć dwa spore łyki.

_________________
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 736


PisanieTemat: Re: Kto by się spodziewał?   Pon Sie 29, 2016 8:02 pm

Oh, brawo, faktycznie zasługiwał nie kilka złotych, bo rozpoznał dziewczynę, którą miał zabić kilka lat temu! Faktycznie nic nie znaczący akt. Właściwie zwisało jej i powiewało czy ogarnie kim ona jest czy nie w końcu i tak teraz była zupełnie nową Coco. Pokiwała tylko zmarnowana jego głupstwem głową, jak taki debil jak on mógł jeszcze żyć na tym świecie, pytała samą siebie kiedy ten znów postanowił zawalczyć na dogryzanie sobie. Właściwie to nie odpowiedziała już, po co ma bić się na słowa z przerośniętym chłopczykiem, który wstydzi pokazać się swoją brzydką twarz. Phi, parsknęła pod nosem, co było praktycznie nieusłyszalne przez maskę.
Małą Coco nie obchodziło zdanie Svena, czy mu się to podoba czy nie, tu chodziło o jej małą Ingę, która marnowała się będąc jak jej zasrany brat. Jego siostra pobrnęła w na prawdę złą stronę, ale co Coco na to mogła powiedzieć, już nic, było po wszystkim, mała ułożona dziewczynka zmieniła się w potwora.. Stop, zupełnie jak Cynthia. Ile tu powiązań, najpierw Inga pieprzyła głupotę, że podobna do Svena, teraz sama siebie porównuje z Ingą.. Przestań pić, Coco.
-Jedyny pokaz przemocy jaką możesz mi pokazać, to ten w łóżku, kiedy będzie już ciemno. - I niech się domyśla, czy chodzi jej o seks, czy po prostu normalne zagranie pojebanego psychicznie zabójcy, czyli zabijanie w trakcie snu. Użyj swoich zanikłych szarych komórek Sven, zaśmiała się w duchu. Przypomniała sobie, że jeszcze wyglądając jak dziecinka próbowała z nim spać oddając mu jakieś dziewictwo. Prawie udławiła się łychą na tą myśl, którą właśnie popijała. Boże, z nim, co za przezabawny żart, Coco, na prawdę ostatnio Ci się wyostrzył żarcik. Uśmiechała się jeszcze do siebie przez dobre kilka minut, przeglądając cały czas sieć. Po co miałaby się przejmować tak niemiłym towarzystwem tego.. Brakowało już jej słów na opisanie tego, jak głupi, nieznośny i leniwy mógł być ten człowiek. Zlustrowała go tylko wzrokiem jak siadał na sofie i nie zwracał na nią uwagi, kiedy pił te japońskie szczochy.. Tylko eksportowane piwo z Europy, czas mu pokazać, że takowe w tym barze się znajdzie, ale wszystko w swoim czasie, póki co było między nimi małe niezauważalne przez nikogo spięcie. Boziu, jakie to było skomplikowane, na dobry początek, oboje mieli maski, żadna reakcja nie mogła być wyczytana z ich ust, uśmiech, czy złość. Poza tym, siedziała tutaj jeszcze Inga, przy której Coco nie wybuchnie, przecież tak na niej polegała, ona w końcu myślała, że Sven i Coco.. Się przyjaźnią, albo chociaż znoszą, nie mogła wiedzieć skąd ta cała spina, nawet nie chciałaby być Cynthia w jej skórze. Z jej pogmatwanych myśli wyrwała ją kolejna doczepka Svena. Podniosła tylko kpiąco brew do góry, słysząc o jakiś pedofilach. Wcale nie wyglądała tak młodo, to była tylko kwestia pół roku by się zmienić na taką jaką była teraz. Bingo, nie obchodziło ją wcale co on tutaj robi, jaki on jest wspaniałomyślny, na jego słowa o robocie tylko pokiwała głową, udając, że się przejęła. -A ja? Wiesz, z tego co mi wiadomo, nie padłam ofiarą żadnego pedofila. Mam nadzieję, że ty też przestałeś ruchać co popadnie, a potem wysysać z kobitek krew do ostatniej kropelki, hm? - Specjalnie powiedziała to jeszcze przy Indze. Svenowi ciężko było ukrywać swój ironiczny ton głosu, boże, jak to się dało wyczuć, sama odpowiedziała równie ironicznie i kpiąco, ale ona nie miała zamiaru się z tym pieprzyć i tak zaraz wyjdzie, znów tracąc kontakt na kilka lat, bądź już do końca.
Odprowadziła wzrokiem Ingę, wcześniej kiwając głową, że na prawdę ma coś nie tak z jej artystycznym nieładzie na głowie. Pierdolenie, wyglądała całkiem ślicznie, zupełnie jak Coco. -Skoro już jesteśmy sami.. - Stuknęła szklanką i paznokciami o blat i przegrzebała swoją torebkę w poszukiwaniu zapalniczki i fajek. Odnajdując swoje skarby, odpaliła fajkę i wyciągnęła rękę z pełniutką paczuszką jednych z drożych fajek w jego stronę. - Palisz? - Jak zabral to zabrał, jak nie to bez żadnych westchnięć ani nic odłożyła paczkę spowrotem. -Powiedz co Ci leży na sercu.. Stfu, kamieniu i przestańmy męczyć małą naszymi dogryzieniami. - Wzięła bucha, zamknęła maskę, a dym poleciał z obu jej komor, po bokach, dawało to całkiem ładny efekt, żadnych występów tutaj.

_________________
Powrót do góry Go down
Scar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2353-scar
Zarejestrował/a : 04/01/2016
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Kto by się spodziewał?   Wto Sie 30, 2016 1:15 pm

Kilka złotych w kieszeni zawsze by się przydało, nawet tego nie ukrywał. Po pierwsze nie miał hajsu przy dupie od dobrego tygodnia i musiał zastawić gitarę i trochę innego sprzętu jaki tu przywiózł w lombardzie. Miał przynajmniej na najpilniejsze potrzeby i drobne przyjemności. Jak chujowe japońskie piwo. Tak więc proszę bardzo, niech mu daje pieniądze za to, że ją poznał czy cokolwiek innego. Na pewno się nie obrazi, a ona nie z biednieje. Bo sądząc po ciuszkach i stylizacji to hajsu miała w nadmiarze, przynajmniej z jego perspektywy tak to wyglądało.
- Brzmi jak ciekawa propozycja, nie powiem. - na jego gębie wykwitł delikatny uśmiech a głos nieco zmienił swój ton. Nie brzmiał już jakby chciał jej wyjebać przy pierwszej możliwej okazji. Trudno powiedzieć czy stało się tak z powodu tego jak zinterpretował wypowiedź rozmówczyni czy też może się ogarnął i nie chciał odstawiać scen przy małej Indze, która dzieckiem już nie była i z pewnością więcej rozumiała. Jakby rzucili się sobie do gardeł pewnie nie byłaby zachwycona, bo oto na jej oczach ukochany starszy brat tłucze się po głowie z jej nowo odzyskaną przyjaciółką z dziecięcych lat.
W każdym razie, zaiste sytuacja była o tyle dziwna co skomplikowana. Bo zarówno Sven jak i Synthia chyba nie pałali do siebie zbytnią sympatią i wyglądali jakby mieli ochotę się pozabijać. Jednocześnie żadne z nich nie chciało tego zrobić, a przynajmniej nie w teraźniejszych warunkach. Problem mieli również z porozumieniem się czego z całą pewnością nie ułatwiały maski, jego prosta, trupia i jej bajerancka (pewnie droga ;_;).
- Jakoś sie nie złożyło. Przynajmniej tutaj. Może raz czy dwa... - parsknął z rozbawieniem. No no, niezłą opinię miała o nim zołza. Ale fakt faktem, że lubił ruchać i gryźć a jeśli łączyło się to w jedno to już w ogóle super sprawa. Aktualnie jednak miał na głowie za dużo rzeczy by oddawać się takim krotochwilom i polować na fajne suczki. Na przykład zdobywaniem hajsu na życie bo był bezdomny a jego praca to póki co bez dochodowe gówno XD
Kiedy dziewoja wyciągnęła w jego kierunku paczkę drogich fajek miał ochotę sobie zaśmieszkować i zabrać ją całą, ale w ostatniej chwil się powstrzymał i wysunął szybko tylko jednego peta. Odpalił szluga wkładając go pomiędzy kościane szczęki maski i wgapił swoje stalowe tęczówki w Coco.
- Słuchaj mała... Mówiąc, że mamy niedokończone sprawy, miałem na myśli to, że trochę się szarpaliśmy i nie dane było mi cię skończyć. Ale... - tu zrobił efektowną pauzę i puścił chmurę dymu prosto w jej twarz. Niewielki rewanż - Ze względu na Ingę możemy o tym zapomnieć, łapiesz? Bo ani mi to potrzebne ani nie chcę robić jej przykrości. Nie mówię, że mamy się zacząć przyjaźnić, lubić czy chuj wie co. Po prostu kiedy kolejny raz w jakiś sposób spotkamy się we trójkę to nie róbmy scen i awantur. - powiedział wszystko co mu zalegało na żołądku i czekając na odpowiedź wampirzycy golnął sobie sporego łyka. Ależ to były szczyny... Ale przynajmniej tanie.
Tak więc proste. Zawieszenie broni i spokój na dzielni żeby nie robić przykrości małej. Jak się spotkają we dwójkę to równie dobrze mogą udawać, że się nie znają skoro tak będzie łatwiej nie prowokować się do bójek.


_________________
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 736


PisanieTemat: Re: Kto by się spodziewał?   Wto Sie 30, 2016 1:50 pm

-Nie zobaczysz jak bardzo byłaby ciekawa, póki jej nie spełnię. - Drażniła się z nim słownie. Uśmiechnęła się, wypuszczając powietrze nosem, nosem czy buzią i tak nie było widać różnicy, debilna maska, debilne blizny. Atmosfera się nieco rozluźniła, czuła jak zmienił ton, więc albo nie był aż tak negatywnie nastawiony, albo po prostu chciał coś szybko ruchnąć, a Coco najwyraźniej mu się spodobała. Fuknęła, ten facet był nieobliczalny. Ale i tak cieszyła się jego nagłym zmienieniem nastawienia po co Inga miała wiedzieć, że skaczą sobie do gardeł i najchętniej rozpruliby się tu w tym miejscu i tak dużo przeszła. Chociaż.. I tak już się sporo podroczyli, mogła to już zauważyć, meh, to wszystko wina Svena, tak sobie tłumaczyła to Cynthia. (Przez C, idioto.)
Czy jej maska była droga? Zobaczmy. Robiona na miarę, materiał nie do przebicia, sama nie wiedziała z czego ta na prawdę jest, ale nie wnikała, lakierowana nówka przy okazji robiła za maskę gazową, nie zapominając, że otwierała się i zamykała na pstryknięcie palca, może ma ją jakoś wmotowaną do mózgu, he. Tak kosztowała krocie. Ale przy jej obecnej pensjii, którą dostawała od swojego podopiecznego Emmanuela, własciwie za nic mogła sobie na takie różności pozwolić, zwłaszcza, że kryła za nią historię pełną krwi, bólu i wrzasków. -Nic się nie zmieniłeś Sven. Japońskie worki na krew są ciekawsze niż te Norweskie? - Spytała z nutką ironii, była pozytywnie rozbawiona całym tym spotkaniem. A może to już ten alkohol.. Nie, Coco, nie zamawiaj, poczekaj, od papierosów jeszcze Ci się zakręci w łbie.. Wybiła sobie z głowy kolejną szklankę whisky, pomyślała, co może robić na codzien w takim razie skoro nie ma na tyle pieniędzy.. Mniejsza, nie jej interes, zaraz mu postawi.. Piwo, czy coś innego. (O ty, ty, zboczuszku! Ja wiem o czym myślisz! XD).
Grzecznie zabrał tylko jednego papierosa. Na jej maly pokaz maski, odwdzięczył się zakopceniem jej całej pięknej i cudownej twarzy. Zrobiła tylko skwaszoną minę i pomachała dłonią przed swoją twarzą, mrużąc seksownie oczy i wpatrując się w jego. Cóż za romantyczna scena, niech tylko się nie zesrają od tego kontaktu wzrokowego, a ona nie zacznie miziać go stopą pod stolikiem. Wysłuchując wszystkiego wypuściła dym tak samo jak wcześniej, westchnęła głośno i zamówiła dwa kolejne drinki dla siebie i owiele lepsze, eksportowane piwo dla Svena. -Myślę, że w końcu użyłeś swojego kościanego mózgu. - Była już nieco wstawiona, alkohol, fajki, mniejsza. -Myślisz, że po tym co póki co odjebaliśmy będzie chciała nas jeszcze targać ze sobą? - Spytała się zanim ich nowa dostawa nie doszła, swoje rzeczy pozostawiła przy sobie, a jego piwo posunęła powoli paluszkiem w jego stronę. -To nie są takie szczochy jak ty zamówiłeś, nie masz gustu. Ale ja Ci go poprawię, również co do kobiet. - Powiedziała odważnie, bez zawachania i wzięła kolejnego bucha, popijając alkoholem. Oparła się wygodnie o sofę i wpatrywała się w jego stalowe tęczówki oczekując kolejnej jego docinki.


_________________
Powrót do góry Go down
Scar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2353-scar
Zarejestrował/a : 04/01/2016
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Kto by się spodziewał?   Wto Sie 30, 2016 8:50 pm

Wampir uniósł nieznacznie brwi wyrażając zdziwienie co oczywiście nie mogło zostać przez nikogo zauważone z oczywistych względów. No proszę, mała podpuszcza go słownie, albo po prostu kładzie kawę na ławę. Scar dałby sobie odciąć ze dwa paluchy, że chodzi raczej o to pierwsze. To znaczy standardowe dla panienek jej pokroju gadki szmatki albo prowokacje żeby napalić naiwnego chłoptasia a potem go wyśmiać i zostawić z rozbudzoną wyobraźnią. I interesem.
- A zamierzasz ją spełnić czy po prostu gadasz żeby gadać? Konkret czy obiecanki-macanki a głupiemu stoi? - prychnął wracając na moment do poprzedniego pogardliwego tonu. To był Sven, facet uznany za niezrównoważonego i aspołecznego nawet przez własną rodzinę. Nic dziwnego, że trzeba mówić do niego wprost i bez zagadek czy podtekstów. Bo albo coś zrozumie dosłownie, albo wcale. Takie gierki tylko go drażniły bo nie był pewien czy laska robi sobie z niego jaja czy naprawdę proponuje seks. A on bardzo nie lubił kiedy ktoś sobie z niego śieszkował. Taka osoba zwykle nie miała drugiej okazji żeby to zrobić lub zastanawiała się tysiąc razy zanim zrobi to ponownie. Jeśli miała wystarczająco dużo szczęścia.
Cynthia (teraz dobrze? :C ) miała bajerancką, super drogą, niezniszczalną maskę bo kryła blizny a on swoją nosił bo jest pierdolnięty. To była główna różnica między nimi. Swego rodzaju bariera, której nijak nie dało się przeskoczyć, nie ważne czy próbowałby on czy ona. Bo mimo wszystko ona nadal pozostawała osobą normalną, cokolwiek by o sobie nie myślała. I on jako taką właśnie ją odbierał. Zupełnie normalną, z lekkimi odchyłami czy dziwnymi kaprysami żeby dla szpanu czy też urody diametralnie zmienić wygląd. Nie chciał jej oceniać, bo jakim kurwa prawem, ale on nie potrzebował żadnych wymówek by być tym kim jest, robić to co robi i nosić maskę przedstawiającą trupią czaszkę z paskudnym, zębatym uśmiechem. Był dobrym materiałem na pracę badawczą jakiegoś psychiatry specjalisty. Bo zupełnie nic, nie wskazywałoby na to, że mały Sven wyrośnie na popierdolonego zwyrodnialca. Jego dzieciństwo czy sytuacja w domu również były zupełnie normalne, przynajmniej jak na standardy bachora ze szlachetnej, obrzydliwie bogatej arystokracji. Miał problemy z głową, nie jak Coco, z bliznami na ładnej buzi. Choć musiał przyznać, że ciekawiło go jak ta buzia jej sie zmieniła. Zapamiętał ją jako okrągłą, wręcz dziecięcą. Teraz musiała być bardziej kobieca.
- Nie powiedziałbym. Zawsze wolałem typowe Europejki. Ładniejsze są. - jakby od niechcenia wzruszył ramionami. Dyskusja o jego gustach względem kobiet była może ciekawa, ale nie na obecną chwilę i miejsce. Chętnie by jej co nieco poopowiadał o tym jakie i co z nimi lubi robić gdyby warunki temu sprzyjały. Teraz siedzieli w jakimś drogim barze w dodatku w towarzystwie jego młodszej siostry, którą starał się bronić przed wszystkim. Zwłaszcza przed samym sobą. Nie chciał by była jak on, by naśladowała jego głupie życie pełne przemocy, dziwek, alkoholu i narkotyków. Życie bez żadnych perspektyw i celu. Chciał by była kimś więcej. Trochę samolubnie, ale pragnął by pozostała niewinna i pozytywna ponieważ wtedy patrzył na nią jak na małe światełko w gęstych ciemnościach jakimi był jego żywot. Światełko, do którego mógł wrócić i na chwilę zapomnieć o tym podłym, brudnym świecie, którego był częścią.
- Nie mam hajsu... - mruknął w jej kierunku gdy zamówiła drogie piwo, w domyśle dla niego, bo sobie wzięła kolejne driny. Whisky z colą? Jemu zawsze sztyniło to jak syrop na kaszel tak więc nie przepadał za tym miksem. W tej chwili jednak stoczył się tak bardzo, że wyżłopał by nawet denaturat jakby mu dała (xD). Czy Inga będzie chciała ich ze sobą ciągać? Pewnie tak. Nie koniecznie razem. Ale z pewnością postanowi żonglować czasem pomiędzy Cynthią i Svenem. Z resztą, dla niego to nawet lepiej. Tak jak dawniej, tak i teraz nie znalazłby dużo czasu by zająć się siostrą. A lepiej żeby kogoś tu miała, nie? Przynajmniej do czasu aż brat nie wkopie ją do samolotu i nie odeśle do ojca.
- Zamierzasz za mną chodzić i pokazywać mi jaka jest dobra do zerżnięcia a jaka nie? - zapytał po czym szybko dopił pozostałość szczyn jakie pił wcześniej i odstawił z głośnym trzaskiem na blat. Mała! Rozmawiasz ze Svenem! Jeśli czegoś chcesz to mów do niego jaśniej (xD).

_________________
Powrót do góry Go down
Cocoro
Cocoro
Cocoro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 736


PisanieTemat: Re: Kto by się spodziewał?   Wto Sie 30, 2016 9:46 pm

No to mamy problem, Coco uwielbiała zabawy słowne, całkowicie podłapała to do Psycha, który dla przeciętnej osoby był niezrozumieny i odbierany jako chory psychicznie, typowo. Czy wskoczyłaby mu do łożka? Jezu, mógł korzystać te kilka lat temu, mógł przełknąć tę.. Ekhm pedofilię. Hej! Wcale nie była kiedyś taka.. Dziecinna, no bez przesady.
-Wszystko w Twoich rękach, Sven. - Odparła mu również tajemniczo jak wcześniej, zdenerwuje się? Na pewno ale nie na tyle by znów dostać po dupie, ale czy to by było takie złe? Zachichotała na głos od własnych brudnych myśli. To wszystko przez ten alkohol, huczało jej w głowie a od wyobrażeń zaczęło jej wilgotnieć tu i tam, i to wcale nie był pot! Ale jak już odrzuciła te niecne złe myśli skupiła się znów na swoim partnerze do rozmowy. Było widać, że się podiryotwał całą jej zabawą słów, ależ się słodko denerwował! Musi to robić znacznie częściej.
Nah, typowe Europejki, tak fajnie się składa, że ona właściwie również była, czy to zwykł zbieg okoliczności? Ależ skąd mógł wiedzieć, jedyne co wyniósł z ostatniej nocy to to, że nie udało się mu zrobić z Cynthii worek na krew, nic więcej. Rysy jej twarzy również są ukryte, czekaj,czekaj, czy ty mu się Coco chcesz spodobać? Niee.. Wybij to sobie z głowy mała, już prędzej powinnać zarywać do jego ojca, niż do tego co chciał cię zrównać z drogą niczym przejechaną żabę. -Tak, też tak uważam, tutajsze dziewczyny nawet nie golą pizdy. Nie radzę chodzić na basen. - Zachichotała, od kiedy ona używała takiego słownictwa, sama już nie wiedziała dlaczego się śmieje, alkohol, czy może ona była takim przecudownym śmieszkiem? Wszystko jedno, wieczór się dopiero zaczyna!
-Ależ.. Ja stawiam. - To czy tamto.. Coco uspokój swoje złe myśli! Aczkolwiek.. nie oszczędzała na takich osobach, chciała już spędzić ten wieczór z nim tak jak ona chciała, a nie że będą siedzieć ponuro i gapić się w telefony. Skoro już mieli się nie spotkać, jak powiedział wcześniej, chciał się omijać, a nawet na ulicy udawać, że się nie znają, to było smutne, na prawdę! Gdyby nie promile zapewne wszystko w jej głowie działo się inaczej.. A tak, nawet jej zależało na tym gburze, pfu. A gdyby tak odejść gdzieś bez małej.. Nie,nienienie, Coco stop, nakazała sobie biorąc kolejny spory łyk whisky, a jemu brawi pokazała, że piwo jest całkowicie dla niego. Piwo ją chwytało jeszcze gorzej jak te ścierwo.
-Mam zamiar łazić z Tobą i pokazywać innym babsztylom, że nie mają u Ciebie szans, przecież nikt w piękności mnie nie pobije. - Była pewna siebie, zbyt pewna po pewnej dawce alkoholu. (Wtf, rymy, rymy tutaj rymy). Btw. Rozmawiasz z Coco, duży, tego nie da się ogarnąć! Huh.. Coco, czy tobie się chce psi psi? Zachichotała i wstała od stolika, sukienka nie poprawiona, zapewne widać nieco większą część uda. Odchodząc jeszcze smyrnęła paznokciem tors Svena i nie patrząc się na niego pokiwała mu paluszkiem, żeby poszedł za nią. Czyżby ta sytuacja wyglądała jak ta za starych czasów, kiedy chciała go zaciągnąć do siebie? Pokaż Sven, jak bardzo Coco Ci się podoba. Ha! Na dodatek jeszcze zakręciła tyłkiem, bo tak!

_________________
Powrót do góry Go down
 
Kto by się spodziewał?
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: