IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Pon Lip 30, 2018 9:33 pm

*ten tytuł wymyślił Shiba.

Jak to się stało, że grzeczna i ułożona panna Kurotori znalazła się w obskurnym barze w dzielnicy nie cieszącej się zbyt dobrą sławą? Historia ta jest dłuższa i bardziej poplątana niż wszystkie tureckie i brazylijskie seriale razem wzięte, w każdym razie i w wielkim uogólnieniu, dostała fake newsa, że niby w tym miejscu może spotkać swoją dawno zaginioną krewną Sunako. Oczywiście, Sunako w tamtym momencie przebywała w pochmurnej Anglii wraz ze swoim synem, a rzekomą informację puścił wampir, który miał ochotę zatopić się w smukłej szyi naiwnej dziewczyny.
Tak więc Sumire siedziała tuż przy barze, co chwila prosząc o dolewki soku pomarańczowego z lodem - słaba głowa nie pozwalała jej na spożywanie alkoholu w większych ilościach, toteż nie pozostało jej nic innego, jak całkowite z niego zrezygnowanie. Musiała wszak zachować trzeźwy umysł na spotkanie z przemienioną w wampira siostrą pradziada!
W powietrzu unosił się duszący dym papierosowy, co w połączeniu z wonią taniego alkoholu i zepsutą klimatyzację sprawiało, że z każdą chwilą robiło jej się coraz słabiej. Panujący na zewnątrz upał nie ułatwiał sprawy, bowiem na bladych skroniach dziewczyny skroplił się pot. Ratowała się jak mogła wachlując małą torebką, którą miała przy sobie, ale nawet to nie pomogło. W dodatku coraz częściej słyszała dość bezczelne komentarze na swój temat od pijanych klientów baru - w końcu w bladoróżowej letniej sukience nie pasowała do towarzystwa odzianego w glany i skóry.
Po jakiś dwudziestu minutach straciła już nadzieję na pojawianie się krewnej i powoli zaczęło do niej docierać, że padła ofiarą głupiego żartu. Uniosła szklankę zimnego soku do ust, postanawiając, że wyniesie się z baru, gdy tylko ją opróżni. A do tego czasu... Cóż, może zdarzy się coś, co przykuję uwagę (jeszcze) nastolatki?
Powrót do góry Go down
Shiba

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3871-shiba#85441
Zarejestrował/a : 14/07/2017
Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Pon Lip 30, 2018 9:57 pm

Było bardzo ciepło, a wampir tego nie lubił. Od samego rana miał pochmurny nastrój właśnie z tego powodu. Kiedy ma się tyle lat na karku doskonale zna się swój organizm, toteż Shiba wiedział, że jedyne co może uratować kolejny pozbawiony sensu dzień jest szklanka zimnego whisky tudzież jakakolwiek berbelucha zawierająca stężenie alkoholu przekraczające przynajmniej 30%. Drinki i inne zabawki dla landrynkowych panienek nie wchodziły w grę.
Hokus pokus, wampir pojawił się w toalecie jednego z częściej odwiedzanych przez niego lokali. Pozostawił po sobie trochę czerwonego dymu ale doskonale zdawał sobie sprawę, że niema tutaj żadnych czujników dymu. Dlaczego taka melina została przez niego doceniona? Sam się nad tym zastanawiał i doszedł do kilku wniosków. Każdy z gości był zwykłym, szarym gburem który doskonale znał swoje miejsce i widząc jegomościa ubranego w drogą koszulę oraz pachnącego drogimi perfumami - nie wchodził mu w drogę. To pierwszy powód. Drugi był jeszcze trywialniejszy niż pierwszy - nikt nie posądziłby go o uczęszczanie do takiego miejsca. Dzięki temu mógł uniknąć tak przez niego znienawidzony small talk, który jego pseudo znajomi usiłowali uskuteczniać aby nieco wkupić się w jego łaski. Kto posiada firmę o niemałej pozycji, ten zrozumie. Każdy stara się wejść w dupę, nawet go nie znasz a on gra swoje. Trzeci powód... no właśnie, jaki był trzeci powód? Wampir zmarszczył brwi nie mogąc sobie go przypomnieć. Zaraz jednak przewrócił oczyma. To mało istotne, trzeba się wydostać z tej cuchnącej kabiny.
Wychodząc minął drobnego pijaczka opierającego się o lukę pomiędzy dwoma pisuarami. Ten nawet nie zdał sobie sprawy z tego co się wydarzyło. Alkohol skutecznie otumanił jego umysł.
Shiba wyszedł i skierował się w kierunku baru. Czas jakby zwolnił a jego umysł zaczął pracować. Cóż to wywołało? Zapach człowieka, a dokładniej kobiety. Słodki i kuszący, zupełnie odstający od smrodu plebsu. Dostrzegł długie, rude włosy. Czyżby wieczór zapowiadał się nieco lepiej niż uchlanie się w trupa? Ciekawość połaskotała jego wnętrze i wiedział już, że musi dowiedzieć się co taka kruszynka robi w takim miejscu jak to. Ale powoli.
Bezszelestnie podszedł i oparł się o bar zaraz obok Sum. Zdawałoby się, że nie jest w ogóle nią zainteresowany. Zadbał o to, aby właśnie tak to odebrała. Mogła poczuć ostry aromat jego perfum.
Wampir wystawił dwa palce przed siebie pomiędzy które wsunięty był banknot. Kelner podskoczył, ostrożnie wziął papier i już po chwili przed nosem wampira stała szklanka whisky z lodem. Taniej, niesmacznej ale jednej z niewielu akceptowalnych trunków w tym lokalu. Ruchy wampira były stonowane, eleganckie. On również pozornie tutaj nie pasował. Upiął solidny łyk, odstawił szklankę a jego czerwone oczy leniwie przesunęły się w stronę dziewczyny. - Reflektujesz? - jego głos był głęboki, nieco zdarty przez papierosy i dopiero co wzięty łyk ostrego trunku. Z twarzy dziecko, ale czy go to obchodziło?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Pon Lip 30, 2018 10:26 pm

Wielu tego wieczora kręciło się obok Sumire, a właściwie wokół baru, który dziewczyna uparcie okupowała. Nie spodziewała się jednak, że jej ciało zacznie drżeć, a delikatną skórę pokryje gęsia skórka, gdy kolejny z gości odwiedzających lokal znajdzie się obok niej. Odruchowo spojrzała w stronę mężczyzny, nieświadomie przy tym zagryzając dolną wargę. Było w nim coś pociągającego i jednocześnie niepokojącego. Pasował do tego miejsca, jak żółte kwiaty do Małgorzaty z powieści Bułhakowa, czyli wcale. Ale tym, co sprawiło, że zwróciła na niego uwagę, był bijący od jego ciała chłód, który potrafiła wyczuć nawet z pewnej odległości. Tak przyjemnie kojący w gorący letni wieczór...
Odwróciła wzrok oblewając się jeszcze większym rumieńcem, niż ten, który do tej pory widniał na jej twarzy przez zaduch panujący w pomieszczeniu. Jeszcze mężczyzna pomyślałby, że Sumire próbuje z nim flirtować, albo, o zgrozo, że szuka kłopotów. A przecież jedynym powodem, przez który tak mu się przyglądała, była zwykła ludzka ciekawość.
Na jego pytanie omal nie podskoczyła na krześle. Mówił do niej? Rozejrzała się wokół, ale aktualnie poza tą dwójką nikogo innego przy barze nie było, a barman zajmował się wycieraniem szklanek odwrócony do rudowłosej i mężczyzny tyłem.
- Podziękuję - pokręciła przecząco głowo. Gdy jej wielkie zielone oczy przepełnione zaskoczeniem z odrobiną strachu napotkały jego czerwone tęczówki, wszystko stało się dla niej jasne. Nie miała co prawda żadnej umiejętności, pozwalającej jej określić, czy jej rozmówca jest wampirem, ale spotkała ich w swoim życiu wystarczająco dużo, by móc stwierdzić "objawy" wampiryzmu. A może tylko się jej zdawało, że rozmawia z krwiopijcą?
Odkaszlnęła, odstawiając swoją własną szklankę na barowy blat, na którym odznaczyły się brudne kółka od stawianych na nim kufli bez podkładek.
- Co taki mężczyzna, robi w miejscu jak to? - zapytała po chwili zakładając kosmyk rudych włosów za ucho. Specjalnie użyła wyrażenia "taki mężczyzna" zamiast "wampir", niepewna swojego osądu co do rasy towarzysza.
Powrót do góry Go down
Shiba

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3871-shiba#85441
Zarejestrował/a : 14/07/2017
Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Pon Lip 30, 2018 11:08 pm

Czuła od niego chłód, a on czuł od niej bijące ciepło które potęgowała pogoda. To było zawsze intrygujące dla wampira, jak to jest być ciepłym? Doskonale rozumiał, że dla istot ludzkich jest to tak samo normalne jak chłód dla wampirów, jednak zawsze to czego nie doświadczamy pozostawia delikatne wrota, przez które łatwo może wkraść się ciekawość. Zimny był bardzo ciekawskim osobnikiem.
Jej rumieńce nie uszły jego uwadze. Krew w tak przyjemny sposób napływała do jej policzków, niemalże słyszał jej szum - a może to tylko jego bujna wyobraźnia? W każdym razie jej zapach sprawiał, że odczuł delikatne ukłucie głodu. To nie oznaczało rzecz jasna, że się zaraz na nią rzuci. Takie gówniarskie zachowania ma już dawno za sobą, nie przystoi osobie jego pokroju dopuszczać się takich czynów. Jeżeli był w nim zwierz to tkwił na solidnej uwięzi, czekający na decyzję silnej woli aby zostać zerwanym ze smyczy.
Jej odmowa nie spotkała się z żadną reakcją wampira. Jedynie jego wzrok dał jej na chwilę odetchnąć i przeniósł się gdzieś w przestrzeń przed Shibą. Zapaliłby.
Usłyszawszy pytanie drobnej dziewczyny, przez chwile jego wzrok pozostał nieruchomy. Jej uważny dobór słów zaciekawił go. Nie użyła wobec niego żadnego określenia, które podświadomie sprowadzałoby rozmowę na ten sam poziom ani tez nie przeszła od razu na "Ty" jak to wiele osób ma czelność robić. Nie bawiła się w niedostępną damulkę ani też w przerażone dziecko, czyżby potrafiła postawić na swoim? A może to zbyt daleko idące wnioski? To się okaże. Jego wzrok w typowym dla niego, leniwym stylu przeniósł się z powrotem na rudą. - Masz ochotę na małą grę? - jakby wyrwane z kontekstu słowa mogły na początku nieco zaskoczyć dziewczynę, ale wampir już śpieszył z wytłumaczeniem - Ja postaram się zgadnąć co taka kobieta robi w takim miejscu jak to - powiedział spokojnie i wyciągnął zgrabnym ruchem papierosa z paczki, którą wyjął z kieszeni i teraz położył na blacie baru. Odpalił. - a Ty postarasz sama sobie odpowiedzieć na swoje pytanie. - dokończył i zaciągnął się papierosem, nie spuszczając z niej wzroku. Niemal jak rozpieszczone dziecko, on sam zwracał uwagę na to, w jaki sposób ona się do niego zwróciła, a sam teraz proponuje gierkę. Nie uszło to jego uwadze, po prostu doszedł do wniosku, że zrobi dokładnie to na co ma ochotę, a reakcja dziewczyny pokaże czy ma ochotę na delikatne przełamanie lodu, czy też woli pozostać w cugach zwyczajnej rozmowy dwojga nieznajomych ludzi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Sro Sie 01, 2018 5:10 pm

Może zabrzmieć to nieco dziwnie, ale w tamtym momencie wiele by oddała, by stać się zimnokrwistym wampirem odpornym na tak skrajne temperatury. Z każdą kolejną chwilą było jej coraz bardziej gorąco, a przecież już była skąpo ubrana. Miała zdjąć sukienkę i pozostać w samej bieliźnie? Pomysł całkiem kuszący, ale nie w tym paskudnym barze, w którym cuchnący tanim alkoholem mężczyźni w wieku jej ojca dosłownie rozbierali ją wzrokiem...
Uniosła brew zaskoczona słowami mężczyzny. Spodziewała się odpowiedzi, albo zbycia, ale propozycja gry? Cóż ten mężczyzna wobec niej planował?
Kąciki ust Sumire powędrowały ku górze w grymasie przypominającym uśmiech.
- Każda gra niesie ze sobą ryzyko porażki - odwróciła od niego wzrok i pchnęła pustą już szklankę po blacie w stronę barmana. Ten najwidoczniej zrozumiał, bo zaraz została napełniona sokiem z lodem. Jakże niewinnie... - Jeśli nie umie się z nią radzić, lepiej do niej nie doprowadzać.
Odważne słowa jak na bezbronną dziewiętnastolatkę. Była pewna, że mężczyzna nie odgadnie tak łatwo powodu, dla którego znalazła się w barze, chyba, że...
- Chyba, że mam do czynienia z kimś, kto umie czytać w ludzkich myślach - niepewne spojrzenie powędrowało na towarzysza. Nadal nie nazywała go wprost wampirem, ale nawet nie ukrywała, że wie o istnieniu pijawek. Wszakże właśnie pośrednio zapytała go o jego moc.
- Ale z chęcią zagram.
Nie miała nic lepszego do roboty tamtego wieczora. Została wystawiona do wiatru, więc dlaczego by się nie pobawić? Nawet jeśli nieznajomy był wampirem, to nie sądziła, by z jego strony mogło ją spotkać niebezpieczeństwo.W końcu wszyscy krwiopijcy, jakich znała byli dobrzy i łagodni...
Powrót do góry Go down
Shiba

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3871-shiba#85441
Zarejestrował/a : 14/07/2017
Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Sro Sie 01, 2018 10:08 pm

Cóż, wiele oddałaby aby chwilowo czuć się komfortowo, aby przez chwilę nie czuć przytłaczająco wysokiej temperatury. Ale co potem? Wiadomo, to chwilowa myśl o jednej z możliwości przeciwstawieniu się upałowi, jednak konsekwencje jakie niesie za sobą podjęcie takiej decyzji są dosyć przykre.
Shiba wiele razy miał do czynienia z ludźmi, którzy bardzo otwarcie deklarowali swoje pozytywne nastawienie do ewentualnego zostania krwiopijcą. Sam wampir doskonale wiedział, że jest zbyt krótki, aby przemieniać ludzi w istoty nocy jednak gardził takim podejściem. Podstawą tego było jego własne podejście do swojego wampirzego żywotu, który poniekąd już mu się przejadł. Po co biec, skoro niema mety? Już dawno zdał sobie z tego sprawę, dni zlewają się w jedną wielką papkę, niegdyś miesiące a teraz już całe lata. Spotkał się kiedyś z teorią zobrazowaną pod postacią rysunku na temat percepcji czasu wraz z upływem lat. Odniósł wrażenie, że jest dziwne trafna.
No ale wracając do tematu - fakt, wampir czuł w otoczeniu nutkę podniecenia, która wydostawała się niczym przykra woń z otępiałych umysłów gości lokalu. A i nawet sam barman wydawał się być zainteresowany dziewczyną. Shiba bardzo lubił zwracać uwagę na takie szczegóły, gdyż to właśnie w nich były zapisane wszystkie najważniejsze informacje. Hormony, o tak. Ludzie nie mogą przed nimi uciec. Widok nagiej dziewczyny na pewno wywołałby sensację wśród plebsu, ale czym mogłaby zaskoczyć Shibę? Kolejne piękne ciało z pewnością to uczta dla zmysłów, jednak nic czego wcześniej by nie doświadczył.
Jej słowa skwitował lekkim przechyleniem głowy i uniesieniem delikatnie kącika ust. Papieros wciąż się tlił w jego dłoni, co jakiś czas będąc przykładanym przez niego do ust. - Trafne spostrzeżenie. - przyznał, cały czas przyglądając się jej z narastającym zaciekawieniem. No proszę, w tak młodym wieku tak otwarcie mówić o swoich słabościach? Czyżby trafił na kogoś, kogo rozwój mentalny przekracza nisko śmieszną normę? No bo ileż razy doświadcza się sytuacji, gdzie nawet dorośli ludzie pozornie całkowicie wykształceni, nie radzą sobie z zwykłą krytyką. Ciekawe.
Jej następne słowa oraz niepewne spojrzenie pozostawiło krwiopijcę z lekką konsternacją. Oczywistym było, że wie o wampirach. To by tłumaczyło fakt, że nie była przestraszoną myszką co sugerowałyby, że posiada odpowiednie warunki aby być w stanie się obronić. Jednak to spojrzenie. Ah. Przeczesał włosy ręką i westchnął niemal niesłyszalnie po czym skinął na barmana. Chyba za mało wypił, ciągle skupia się na jakiejś usilnej analizie zachowań dziewczyny zamiast po prostu się odprężyć. W końcu po to tutaj przyszedł. - Jeżeli ktoś wierzy w takie rzeczy... - powiedział i wziął łyka trunku, który został mu podany. - Ale zakładając, że to prawda - jaki byłby wtedy sens zaproponowanej przeze mnie gry? - nie zaszkodzi trochę gry aktorskiej, ciekawe jak silnie ugruntowana jest w swoich przekonaniach ruda. Papieros zakończył spalanie będąc wkręconym w popielniczkę, którą podstawił wcześniej już barman. Wampir ostatnią chmurę dymu wydmuchał do góry po czym przeniósł wzrok na szklankę soku dziewczyny. Jego kącik ust nieco drgnął, a wprawne oko dopatrzyłoby się w tym nuty rozbawienia. - Zaczynaj. - rzekł głosem ponownie podrażnionym od alkoholu i przeniósł swoje spojrzenie z powrotem na rozmówczynię. Jego twarz pozostała niewzruszona, jednak w jego oczach mogła dostrzec delikatny błysk.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Sob Sie 04, 2018 8:12 am

Również Sumire podziwiała wampiry. Zazdrościła im piękna, długowieczności i nieśmiertelności... a przynajmniej szybkiej regeneracji, czyniącej z ich ciał nieskazitelne. Dla dziewczyny z kilkoma bliznami, które w jej mniemaniu były szpecące i wpędzały ją w kompleksy, było to czymś niesamowicie przydatnym. Ale poza tym nie widziała żadnych innych plusów bycia krwiopijcą. Moce? Ich odpowiednikiem była łowiecka magia, której, miała nadzieję, wkrótce się nauczy. Spożywanie krwi niewinnych istot wydawało jej się ohydne i niemoralne, a życie z dala od słońca torturą. Poza tym, jako osoba wierząca, nie potrafiłaby zrzec się nieśmiertelnej duszy w zamian za nieśmiertelne ciało.
Gdyby wiedziała, że i barman patrzy na nią w taki sam sposób, jak ci wszyscy śliniący się, obleśni (w jej mniemaniu) faceci, to zapewne uciekłaby z tego miejsca z krzykiem. W całym lokalu uważała bar za najbezpieczniejsze miejsce, swoją chwilową przystań, w której nie będzie jej grozić nagabywanie pijanego żula Mietka, czy innego Stefana. Na (nie)szczęście Sumire była zbyt niedoświadczona, zbyt niewinna, by zauważyć, że nie jest obojętna mężczyźnie, który właśnie nalewał piwa kolejnemu z klientów. Rudowłosa była również przerażona faktem, że mogłaby się podobać komuś innemu, niż swoim rówieśnikom i wizji fizyczności, do jakiej owe podobanie się sprowadzało.
Nieradzenie sobie z porażką nie było jej słabością. Uczęszczając jeszcze w rodzinnej Anglii do szkoły muzycznej musiała sobie radzić z nią bezustannie - może i miała jakiś tam potencjał, ale bez ciągłego doskonalenia się niewiele mogła zdziałać i zawsze znalazł się ktoś lepszy od niej. Tak samo przedstawiała się sytuacja, jeśli chodzi o rysunek, który był jej prawdziwą pasją. W każdym razie, to nie o swoich słabościach mówiła Sumire... chodziło jej raczej o to, czy mężczyzna pogodzi się ze swoją porażką, jeśli nie odgadnie celu jej wizyty w tym cuchnącym wilgocią i tanimi papierosami lokalu.
- Kto wie - wzruszyła ramionami - Może chcesz się ze mną założyć, że jeśli wygrasz, postawisz mi drinka. Potem drugiego, trzeciego i tak dalej, aż w końcu będę chwiać się na nogach. Wtedy wrzucisz mnie gdzieś na tyle siedzenie samochodu i słuch po mnie zaginie.
Upiła łyk soku nie spuszczając z niego wzroku.
- Ale możesz okazać się całkiem miłym facetem, który po prostu nie odnajduje się w tym miejscu i szuka towarzystwa kogoś, kto równie pasuje tu jak pięść do nosa - uśmiechnęła się zakręcając kosmyk dopiero co prostowanych rudych włosów na palec, po czym przeniosła swoje spojrzenie na szklankę, przyglądając się swojemu odbiciu w pomarańczowej cieczy, w której pływały topiące się kostki lodu. Miała zacząć? Uniosła do góry brew zaskoczona. Przecież to on zaproponował grę. Skoro jednak wolał, by to Sumire wykonała pierwszy ruch, to proszę bardzo.
- Jesteś starszy, niż wskazuje Twój wygląd. Jesteś znudzony życiem i trafiłeś tutaj przypadkiem, albo coś Cię tu przywiodło - dokładnie zaakcentowała ostatnie słowo już nawet się kryjąc ze swoją wiedzą na temat wampirów - W każdym razie, nie jesteś tu do końca z własnej woli.
Trafiła? Nigdy nie była dobra w odgadywaniu tego, co siedzi w głowie drugiej osoby. Zawsze skupiała się na tym, co dana istota sobą reprezentuje, nie próbując wejść do jej myśli, a mężczyzna przy barze był dla niej jedną wielką zagadką. Czyżby się ośmieszyła ze swoimi osądem?
Powrót do góry Go down
Shiba

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3871-shiba#85441
Zarejestrował/a : 14/07/2017
Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Sob Sie 04, 2018 8:50 pm

Shiba nigdy nie stanął nawet przed takim wyborem. Nieśmiertelność była mu pisana, urodził się wampirem wysokiej krwi. Rudowłosa przynajmniej może podjąć decyzję, może poczuć jak to jest być najpierw człowiekiem, a potem ewentualnie krwiopijcą. Oczywiście pewnie jej to nie czeka, zważywszy na jej podejście, jednak sama możliwość wyboru jest już czymś. Wysysanie krwi ze słabszych (a czasem nawet i nie) jednostek owszem może być w jej odbiorze niemoralne i "ohydne", jednak cóż może ona o tym wiedzieć jako człowiek? Może to zabrzmieć banalnie, ale Shiba uwielbiał to robić. Nie jest to wcale takie oczywiste w przypadku wampirów, pieseł zna i takich co piją tylko wtedy kiedy muszą lub też faszerują się paskudnymi tabletkami krwi. Marnym, chemicznym zamiennikiem który i tak do końca nie zabija w nich głodu. To nie bajka czerwonowłosego. On musiał czuć ciepło krwi spływającej do jego gardła, czuć jak ofiara słabnie i z każdą chwilą coraz mniej się przeciwstawia aby w końcu w całości ulec i czekać aż Shiba zaspokoi swój głód. I ten przyjemny przypływ sił po fakcie. Mężczyzna stara się podchodzić do tego jak do uczty aniżeli zwykłego, zwierzęcego zaspokajania swojego głodu. Chociaż takie sytuacje też się zdarzały. Ten cały wampirzy świat, którego ruda nie może doświadczyć jest większy niż śmieszna moralność. To tylko ziarnko piasku na długowiecznej drodze życia. Spojrzenie na życie się zmienia, kiedy niema mety.
Shiba najwidoczniej nie odniósł jej słów na temat słabości do siebie. Nic dziwnego w każdym razie. Od gówniarza był nauczony jak radzić sobie z porażką, poniżeniem i bólem. Był traktowany jak zwierze przez swoją właścicielkę jednak ta nigdy nie złamała jego ducha. Od zawsze miał wysokie poczucie własnej wartości jednak nie był nad wyraz dumny i umiał się uniżyć. Po prostu nigdy nie czuł, że uwłacza to jego godności. Miał po prostu "to coś" i nieważne jak życie go skopało albo też jak bardzo jeszcze go planowało skopać, on zawsze wyjdzie z podniesioną głową z każdej sytuacji. W każdym razie tak mu się wydawało. Wampir uśmiechnął się kącikiem ust i nieco zmrużył oczy przez co jego twarz nabrała nieco drapieżnego wyrazu. - Daremny proces; drinki są tutaj całkowicie zbędne bo gdybym chciał, to już siedziałabyś na tylnym siedzeniu samochodu. - upił drinka. Zaczynał powoli już czuć efekty spożytego alkoholu - Poza tym nie wyglądasz mi na osobę, która przepada za etanolem. - palec wskazujący u dłoni w której trzymał szkło z whisky wyprostował się wskazując soczek rozmówczyni. Ile ona już tego wypiła? Fakt, było bardzo gorąco aczkolwiek żeby z taką prędkością pochłaniać sok to wampir jeszcze nie widział! - Jeszcze nigdy nie zostałem nazwany miłym facetem więc chyba jednak wybiorę opcję pierwszą. - wyszczerzył kły w uśmieszku. Alkohol stwierdził, że niema co się już bawić w jakieś gierki gdyż kobietka doskonale wie z kim ma do czynienia. Jej zabawa z kosmykiem włosów nie uszła uwadze wampira. Była to kusząca, młoda kobieta. Cały czas jej słodki zapach docierał do Shiby i nieco go drażnił, prowokował i nasuwał pomysły, które ona uznałaby za "niemoralne". Wolność interpretacji danych pomysłów pozostawiam odbiorcy.
Kiedy zaczęła mówić, pieseł uważnie zaczął przysłuchiwać się jej słowom, przekręcając lekko głowę w bok. Jego wyraz twarzy znowu spoważniał, a mądre oczy w zamyśleniu błądziły po pułkach, na których został wyeksponowany alkohol.
Kiedy skończyła, Shiba jeszcze chwile pozostał w milczeniu. - Rozwiń proszę ostatnią myśl. - odezwał się w końcu a jego uważny wzrok powrócił na rozmówczynię. Jej osąd daleko był od ośmieszenia się, może nie było to rozłożenie na czynniki pierwsze jego zachowania jednak nie myliła się. Wampir był tylko ciekawy, co dokładniej miała na myśli kwestionując jego wolę. Oczywiście zdawał sobie sprawę, że mógł być to tylko ślepy strzał, ale był ciekawy czym sugerowała się kobieta.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Nie Sie 05, 2018 10:22 am

Życie jako człowiek było jednak atrakcyjniejsze. W obliczu wieczności zaledwie mgnieniem, ale za to pełne doznań, o jakich wampiry mogły pomarzyć. Do tego pełne ryzyka - niezwykle kruche i łatwe do przerwania, niczym nicie przędzone przez greckie mojry. To właśnie ta efemeryczność czyniła życie pięknym, a jak przecież wiadomo, pięknie nazywane jest pięknem ze względu na swoją krótkotrwałość. Chwilowy zachwyt, który zapada w pamięć.
Miałaby z tego zrezygnować dla długowiecznej, ale niosącej ze sobą cierpienie egzystencji? W tamtym momencie była pewna, że za nic w świecie nie dałaby się zamienić w wampira. Czy jednak nadal trwałaby przy swoim, gdyby rzeczywiście postawiono przed takim wyborem? Łatwo jest wygłaszać piękne deklarację nigdy nie znajdując się w konkretnej sytuacji...
Na moment przestała bawić się kosmykiem ognistych włosów, by spojrzeć na niego... nie tyle, co z litością, co z pobłażliwym uśmiechem.
- Skąd ta pewność? - przysunęła się nieco bliżej do mężczyzny, w taki sposób, by poczuł na twarzy jej ciepły oddech - Może umiem stawić opór?
Nie, tak naprawdę wcale nie umiała, wystarczyło, że objąłby ją ramieniem i wyprowadził z lokalu, a sparaliżowana strachem Sumire nie potrafiłaby nawet pisnąć. Była uległa as fuck. Ale może lepiej nie mówić o tym głośno, zwłaszcza w takim miejscu...
- Wolę zachować trzeźwość umysłu - wróciła do przerwanego wcześniej zajęcia, jakim było zakręcanie loczka na drobnym palcu. Może i wyglądała przy tym jak jakaś trzpiotka, ale robiła to całkiem bezwiednie. Nie od dziś wiadomo, że kobieta bawiąca się włosami okazuje w ten sposób zainteresowanie swojemu rozmówcy. A Shiba naprawdę ją interesował.
- Może nie spotkałeś kogoś, kto umiałby w Tobie to zobaczyć - wzruszyła ramionami - Ale skoro wolisz zostać przy byciu zwyrolem, to proszę bardzo. Chociaż całkiem miło mi się z Tobą rozmawia i wolałabym jednak nie kończyć na tylnym siedzeniu.
Zaraz jej policzki oblał jeszcze większy rumieniec niż do tej pory, bowiem zdała sobie sprawę z dwuznaczności swoich słów. Chciała to jakoś odkręcić, ale doszła do wniosku, że jakkolwiek mężczyzna by tego nie odebrał, to w końcu była to odmowa "czegoś więcej". Gdyby tylko wiedziała jakie myśli krążą po jego głowie... Cóż, zapewne zrobiłaby to samo, co w przypadku gdyby umiała wejść do głowy barmana - ucieczka z krzykiem.
- Ładne kły, wampirze - szepnęła przygryzając wargę. Doskonale wiedziała, że Shiba usłyszy jej słowa pomimo panującego w lokalu gwaru. Chyba, że był stary i miał problemy ze słuchem.
Rozwinąć myśl? Proszę bardzo, jeśli wampir nie ma nic przeciwko słowotokowi rudowłosej dzierlatki...
- Nie obudziłeś się dziś z myślą "hej, pójdę do najpodlejszego baru w Yokohamie, gdzie zbiera się największa patologia, alkoholicy i prostytutki z niezliczoną liczbą weneryków". Jesteś zbyt elegancki, na to miejsce, a swoim zachowaniem nie pasujesz do ludzi wokół. Trafiłeś tu z ciekawości, albo nudów, ale ten chwilowy impuls, który podpowiedział Ci, żeby tu wejść, nie był Twoją świadomą decyzją. Raczej kaprysem losu, który znów knuje jakąś intrygę - wyjaśniła swoją pokrętną teorię najlepiej jak umiała, ale nie sądziła, żeby Shiba cokolwiek z niej zrozumiał. Właściwie, to próbowała się pogodzić z myślą, że wziął ją za niespełna rozumu... bo przecież nie pijaną.
Powrót do góry Go down
Shiba

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3871-shiba#85441
Zarejestrował/a : 14/07/2017
Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Pon Sie 06, 2018 5:28 pm

Z takim rozumowaniem ruda powinna doskonale rozumieć, dlaczego wampir jest tak znudzony życiem i codziennością. Istota ludzka potrzebuje coraz to mocniejszych bodźców do funkcjonowania, a ponad stu letnie życie wyczerpuje większość z nich. Co może go zaskoczyć w danym etapie życie? Widział już niemal wszystko, dopuszczał się rzeczy, które przeraziłby dziewczynę i najpewniej uciekłaby ona z krzykiem. To nie znaczy, że był całkowicie zły. Miał też zapisane w swojej historii wiele - kolokwialnie rzecz ujmując - "dobrych" zachowań. Kiedyś potrafił być bezinteresowny, pomocny i czuły. Teraz po tylu latach nie widzi sensu w bezinteresowności. Strata energii bez żadnego zysku.
Kiedy dziewczyna się do niego przysunęła, jego wyraz twarzy pozostał niewzruszony. Jej ciepło w niego uderzyło jeszcze bardziej. Czyżby zaczęła z nim flirtować? Bardzo nieostrożne zachowanie w stosunku do predatora, który jest w stanie w każdej chwili rozszarpać delikatne ciało na kawałki. Jej pobłażliwy uśmiech również nie umknął uwadze wampira. - Każda istota jest w stanie stawić opór. - mówiąc to, powoli wyciągnął dłoń i delikatnie założył dziewczynie włosy za ucho - Nie każda jednak w sposób skuteczny. - dokończył i zabrał swoją dłoń z powrotem. Jego czerwone oczy nadal w sposób niewzruszony obserwowały poczynania dziewczyny, bardziej z zaciekawieniem i bystrością aniżeli pogardą. Upił kolejny porządny łyk whisky, a ogień trunku w przyjemny sposób rozpalił jego przełyk. Zainteresowanie z jej strony było widoczne w oczywisty sposób, Shiba jednak nie miał zamiaru zmieniać w stosunku do niej swojego zachowania. Nie raz spotkał się z czymś takim, niemniej jednak rudowłosa była ciekawą osobą. Połączenie atrakcyjnej kobiety z - prawdopodobnie - bardzo sprawnie działającym umysłem. Była jednak nieostrożna i być może tego wieczoru zapłaci za to jakąś cenę. Czas pokaże. - Wątpię aby los postawił kogoś takiego na mojej drodze. - stwierdził chłodno i zerknął na barmana. Kiedy złowił go wzrokiem, skinął w kierunku pustego szkła. Kiedy w głowie dziewczyny szalały przeróżne myśli na temat tego, jak Shiba mógłby odebrać jej słowa - on pozostał spokojny. Słowa to tylko narzędzie - do tego bardzo zakłamane. Trzeba więc umieć dobierać je w odpowiedni sposób. Czyny są tym, na co najbardziej zwracał uwagę. Ciężko narazie ocenić jej intencje, może to być niewinny flirt a może i wampir naprawdę jej się spodobał. Z przebiegiem spotkania wszystko się wyjaśni. Pieseł owszem, czuł pociąg w kierunku rudej ale nie pozwolił aby ta emocja wzięła górę nad rozsądkiem i zdominowała przebieg tego spotkania. Jej następne słowa rozbawiły go. Zaśmiał się krótko i pokręcił głową. Jego wzrok przeniósł się na szyję dziewczyny, a on sam ostentacyjnie zaciągnął powietrze nosem. - Już dawno nie spotkałem kogoś z grupą krwi A. - ponownie pokazał swoje kły w złośliwym uśmieszku. Ciekawy był jej reakcji. Spłoszy się?
Na jej słowa wyjaśniające postawioną przez nią tezę, mina Shiby przybrała już poważniejszy wyraz a on sam skwitował skinieniem głowy jej słowa. Miało to sens. - To co, teraz ja? - specjalnie nie skomentował jej słów. Po co? Według niego całkiem nieźle sobie poradziła z analizą jego obecności tutaj, ale jeżeli chce się dowiedzieć czy trafiła - musi najpierw zapytać. W końcu może jej to wcale nie interesuje? Nadgorliwość nie była nigdy mocną stroną wampira.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Pon Sie 06, 2018 8:04 pm

Mówi się, że jeśli chce się mieć miękkie serce, trzeba mieć twardy tyłek. Shiba żyjąc tak długo zapewne miał niejednokrotnie okazję tego doświadczyć i utwierdzić się w przekonaniu, że nie warto być bezinteresownym. Co jednak zrobić z młodą Sumire, właściwie jeszcze dzieckiem, która wszędzie pchała się z tą swoją chęcią pomocy innym? Czy i jej w dość brutalny sposób przyjdzie zrozumieć, że nie powinna do każdego wyciągać swoją dłoń?
Nie do końca wiedziała, co zrobi. W końcu wampiry mają w sobie coś, co pcha śmiertelników w ich ramiona, a ruda, chociaż wiedziała z kim ma do czynienia, nie była wyjątkiem. Intymność była jej całkowicie obca, a flirt widziała tylko na filmach, a mimo to przychodziło jej to z niesamowitą łatwością. Zupełnie, jakby miała to wpisane w swoją naturę. Dla niej była to zwykła rozmowa... może trochę zahaczająca o fizyczność, ale nie prowokowała go świadomie. Była najzwyczajniej w świecie podatna na urok tego wampira.
Jej oczy rozszerzyły się ze zdumienia, a dolna warga malinowych ust zadrżała w chwili, gdy jego chłodna dłoń spotkała się z jej rozgrzanym policzkiem. Co prawda tylko zakładał jej niesforny kosmyk włosów za ucho, ale i tak serce Sumire gwałtownie przyśpieszyło, jakby co najmniej ją całował. Odsunęła się od niego speszona reakcją własnego ciała.
Z jakiegoś powodu odebrała jego słowa jako obrazę. Nie była dość godna spotkania z szanownym panem wampirem, huh? Mimo to zachowała spokój... a przynajmniej próbowała go zachować walcząc z buzującymi w młodym organizmie hormonami.
- W takim razie co, jak nie los? - zapytała unikając patrzenia na wampira. Zamiast tego wbiła wzrok w topniejące kostki lodu w szklance. Czuła się, w jej mniemaniu, coraz dziwniej, jakby lżej, a przecież nic nie wypiła. Czyżby wampir użył na niej jakiejś mocy sprawiając, że stawała się mu coraz bardziej uległa? A może to wspomniany wcześniej urok Shiby?
Oh, jakże była przy nim bezbronna...
Gdy mówił o krwi, zadrżała, a żyłka na jej szyi delikatnie się poruszyła. Sama dziewczyna rzuciła mu zaciekawione spojrzenie zielonych oczu.
- Naprawdę? Słyszałam, że około trzydziestu procent populacji ma grupę A. Zapewne i w tym... "lokalu" nie jestem jedyna - uśmiechnęła się, po czym podsunęła barmanowi pustą szklankę. Tym razem jednak postanowiła zaszaleć i poprosiła o mojito, ale z mniejszą ilością rumu niż standardowo. Chwilę potem stanął przed nią pachnący miętą napój z wetkniętą w nań słomką.
- Tak, wygląda na to, że Twoja kolej. Jednak zanim zaczniesz, chciałabym wiedzieć, czy zgadłam... - ostrożnie upiła pierwszy łyk. Alkohol, choć jego ilość w napoju była naprawdę niewielka, przyjemnie parzył w język. Znając Sumire, zapewne wkrótce się upije i dopiero wtedy da pokaz swojej uległości. Tylko czy będzie do tego okazja?
Powrót do góry Go down
Shiba

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3871-shiba#85441
Zarejestrował/a : 14/07/2017
Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Pon Sie 06, 2018 10:42 pm

Czas pokaże, czy będzie do tego okazja. Uległość była jak najbardziej wskazana w przypadku kontaktu z krwiopijcą. Oczywiście Shiba nie zakładał, że robiła to świadomie - chyba po prostu taka była. Tak przynajmniej ją ocenił - uległa, niewinna panienka która najprawdopodobniej umie pokazać pazur. Ale zobaczymy, pochopne wnioski nigdy nie miały zbyt dużego sensu. Ostrożna obserwacja i konfrontacja faktów z założeniami - owszem.
Niewątpliwe, że podejście Sum było spowodowane jej niedojrzałością. Oczywiście nie w negatywnym tego słowa znaczeniu - to po prostu chłodny fakt. Osoby młode nie doświadczyły aż tyle zawodu co starsi - przez to są mniej ostrożni. Mimo tego że pieseł uważał bezinteresowność za nieopłacalną - nie uważaj jej za słabość. Było w tym coś organicznego, ujmującego i młodzieńczego. Coś, co na krótką chwilę porywało ze sobą i obiecywało podobne lekkie i przyjemne odczucia podczas powielania tego typu zachowań. Obiecanki cacanki. Przeszłość potrafi spaść jak kowadło na głowę i unieważnić nawet najbardziej szlachetny z czynów, przypominając o błędach czasu przeszłego. Dlatego też Shiba tak bardzo lubi się zresetować alkoholem, narkotykami a i czasem uwieść jakąś bezbronną kobietę, aby następnie w akcie uniesienia zapomnieć na chwilę o otaczającej go rzeczywistości a następnie wyssać całą krew z ofiary i zapomnieć o jej istnieniu. Czy tak będzie i tym razem? Sum musi być odważną dziewczynką.
Przyspieszenie jej tętna wampir odczuł natychmiastowo. Tylko mógł sobie wyobrazić jak jej tętnice kurczą się, a ciśnienie krwi pompuje ją coraz mocniej i mocniej. Wgryzienie się wtedy w którąkolwiek z większych tętnic to prawdziwa uczta, chociaż czasami można się pobrudzić. Na szczęście doświadczonemu wampirowi się to nieczęsto zdarza. Ale kto raz na jakiś czas nie chciałby pobawić się trochę jedzeniem?
Gdyby Shiba wiedział jakie myśli kotłują się teraz w głowie rudej to na pewno zacząłby wytykać jej zbyt emocjonalne podchodzenie do jego słów. Nadinterpretacja, ot co. No i wychodzi trochę pazurek, czy to jeszcze nie to? Wampir czuł już alkohol, który znajdował się w jego krwi. Miał nawet historię, kiedy ugryzł pijaną panienkę i upił się jej krwią. No ale wtedy wyssał z niej tak dużo, że bolał go potem żołądek. A może to przez ten alkohol? Tak czy inaczej można powiedzieć, że zapiła się w trupa. Ba dum tss. - To było zwątpienie w los, bynajmniej zaprzeczenie jego istnienia. - wyciągnął papierosa z paczki i odpalił swoją złotą zapalniczką zippo. Zaciągnął się, zapił whisky i dopiero wypuścił dym. Odetchnął z ulgą. Czuł już powoli ciężar swojej głowy, jak narazie to będzie ostatni drink. Narazie. - No właśnie, trzydziestu. - burknął i leniwie się rozejrzał po "gościach" tego przybytku. Unikali jego wzroku, co nie było dziwne. W jego wzroku było coś twardego i chłodnego. Tacy jak oni wiedzieli co to oznacza. - Nie zaliczam tego bydła do populacji. Jedyne co od nich czuję, to smród. - jego wzrok powrócił na dziewczynę - Ciebie za to wyczułem od razu. Twój zapach działa na mnie bardzo pobudzająco. - powiedział z tą samą, niewzruszoną miną obserwując reakcję dziewczyny. Jego wzrok następnie przeniósł się na szklankę z drinkiem, który zamówiła. Gwizdnął cicho w ramach udawanej aprobaty. - Ktoś tutaj dzisiaj szaleje. - uśmieszek kątek ust powędrował w stronę małolaty. Shiba umieścił papierosa w swoich ustach i zaczął poprawiać podwinięte rękawy od koszuli, które nieco się zsunęły. Żyły na jego umięśnionych przedramionach zdawały się być o krok od eksplozji. Takie "zalety" niskiego poziomu tłuszczu. Niektórzy to lubią, inni nie. Tak czy inaczej jego ex wampirza dziewczyna uwielbiała je. - Zgadłaś. Jesteś albo spostrzegawcza i umiesz dobrze ocenić ludzi albo po prostu masz szczęście. Chociaż moja zblazowana mina mogła nieco popsuć misterium. - westchnął i upił kolejny łyk. Następnie jego czerwone oczy wbiły się w oczy dziewczyny. - A może najpierw poznam Twoje imię? - rzekł i wyszczerzył zęby w uśmiechu, jakby bawiąc się faktem przeciągania swojej odpowiedzi na pytanie. Nie zaszkodzi nieco zbadać jej cierpliwość.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Wto Sie 07, 2018 10:35 am

Nie pomylił się w swoim osądzie odnośnie jej osoby. Była słaba, krucha i bezbronna, do tego (na dłuższą metę) brakowało jej silnej woli. Uległość, niewinność i przede wszystkim dobroć były czymś w rodzaju znaku rozpoznawalnego Sumire. Taki ktoś prędzej, czy później zginie, albo trafi w ręce wampira, który uczyni z niej swoją służkę. I tak miało się stać niedługo po jej spotkaniu z Shibą, jednakże to nie moment na tę opowieść. Skupmy się na wydarzeniach z baru, kiedy to cieszyła się swoimi ostatnimi chwilami wolności. Wolności, która miała zostać jej odebrana na niespełna rok.
Nie, to jeszcze nie był pazurek, a zwykła ciekawość. W końcu była kobietą, a kobiety, jak powszechnie wiadomo, są z natury ciekawe. Poza tym dziewczyna wolała mieć wszystko wyjaśnione, by uniknąć późniejszych krępujących sytuacji przy niedomówieniach.
- Ja tam wierzę w takie rzeczy - po tych słowach, jak gdyby na dowód jej wiary w siły wyższe (a może to właśnie była ingerencja owych sił?), z jej dekoltu wysunął się krzyżyk na łańcuszku, gdy oparła się o blat. Oczywiście, srebrnym, zupełnie jakby liczyła, że ta drobnostka mogła ją obronić przed wampirami...
Podczas gdy on zdecydował, że chwilowo zrezygnuje z picia alkoholu, ona postanowiła, że dopiero zacznie zabawę z procentami. Nie minie dużo czasu, a jej głowie podobnie jak jego stanie się lżejsza, a sama dziewczyna stanie się jeszcze bardziej bezbronna niż była teraz.
- Pobudzająco? - źrenice Sumire rozszerzyły się w uczuciu będącym mieszanką przerażenia i swego rodzaju podniecenia tym dziwacznym komplementem. Żaden krwiopijca nigdy jej tak nie powiedział! Czy Shiba zamierzał ją zaciągnąć w jakiś ciemny zaułek, w którym zatopi swoje kły w jej chudej szyi? A może chodziło mu o coś innego? O coś sprowadzającego się do wulgarnych komentarzy, jakie rudowłosa wcześniej słyszała na swój temat od pijanych klientów baru, tylko w mniej grubiański sposób?
Cokolwiek to było, wydało jej się niezwykle kuszące. Zawstydzona swoimi własnymi myślami ponownie odwróciła wzrok, ale nie mogła oprzeć się zerkaniu na jego ręce, które swoją drogą, nie wiedzieć czemu strasznie jej się podobały. Co też się z nią działo?
- A może wszystko po kolei? - uśmiechnęła się - Któż to wie?
Nie ukrywała, że mały triumf przyjemnie połechtał jej ego. W końcu odgadła, co wampir tutaj robił. Imię? Ależ oczywiście.
- Ruth - użyła swojej przykrywki. Wszakże nie wiedziała do końca z kim ma do czynienia - A ciebie jak zwą?
Powrót do góry Go down
Shiba

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3871-shiba#85441
Zarejestrował/a : 14/07/2017
Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Pią Sie 10, 2018 12:38 am

Cóż, takie są właśnie przykre konsekwencje postępowania w sposób tak beztroski i niewinny jak najwidoczniej miała to w zwyczaju dziewczyna. Skoro miała już wcześniej do czynienia z wampirami powinna doskonale sobie zdawać sprawę, że niektóre z tych istot są nadzwyczaj przebiegłe i bezwzględne. Shiba nie był pożarty do końca przez taki styl życia jednak jeżeli czegoś chciał - po prostu to brał. Było to w pewien sposób niebezpieczne gdyż preferował wybieranie najbardziej ciekawych a czasami i najprostszych rozwiązań. Nie jednokrotnie było to działanie wbrew czyjejś woli. Tego został nauczony już dawno temu, kiedy jego Pani robiła co jej się żywnie podobało i wbijała młodemu do głowy, że właśnie na tym polega bycie wampirem. Wykorzystywanie swojej przewagi do granic szaleństwa.
Krzyżyk. Nie zrobił wrażenia na wampirze mimo to zdawał sobie sprawę, że takie symbole należy szanować. Wbrew ograniczonemu, ludzkiemu mniemaniu była to potęga o której oni nie mieli pojęcia. I pojęcia mieć nie będą. Czasami wampir zastanawiał się po której stornie barykady stoi rozpatrując swój żywot własnie o tą religię. Dochodził wówczas do krzywdzących wobec swojej osoby wniosków. Nie lubił o tym myśleć do tego stopnia, że wyparł to ze swojego umysłu i liczyło się dla niego tylko to co jest tutaj na ziemi. Tak było bezpieczniej, po tym wszystkim co uczynił w swoim życiu nawet nie śnił o jakimkolwiek odkupieniu.
Reakcję rudej po słowach na temat tego, w jaki sposób na niego działa wyłapał od razu. Jej hormony buzowały i bombardowały go teraz z każdej strony, kobiece ciało niemal podświadomie domagało się jego uwagi i robiło co tylko mogło aby przyciągnąć atencję wampira. Nie pierwszy raz spotkał się z taką sytuacją. W jego opinii młode kobiety były bardzo ciekawym zjawiskiem pod tym względem. Na twarzy czerwonookiego zagościł szarmancki uśmiech. Podążył za jej spojrzeniem a następnie przeniósł ponownie swój wzrok na jej oczy. Uniósł lekko brwi do góry. - Coś nie tak? - spytał mimo tego, że znał odpowiedź. Ciekawe czy łatwo się peszy. To się okaże.
Na jej następne słowa wydął nieco usta po czym zasłonił je szklanką z alkoholem. Niby miał przestać pić, ale rozmowa zmierzała w tak przyjemnym kierunku że aż szkoda mu było. Przyjemne napięcie dało się wyczuć w powietrzu. - Odważnie. - odnosił się rzecz jasna do jej wypowiedzi. Najwidoczniej nie wątpiła w swoje umiejętności, wiele osób speszyłoby się i jedynie podłapało kurczowo faktu, że w ogóle trafiło. - Shiba. - powiedział dopełniając formalności przedstawienia się. Nie miał pojęcia, że nie jest to jej prawdziwe imię i nawet za mocno go to nie interesowało. Jeżeli uznała, że chce użyć przykrywki wobec niego - proszę bardzo. Musi jednak liczyć się z ewentualnością, że kiedyś krwiopijca się dowie i może skończyć się to dla niej nieprzyjemnie. Wampir nie lubił, kiedy ktoś go okłamywał. Odczuwał to jako uznanie go za niegodnego poznania prawdy. Ale ona tego wiedzieć nie mogła.
Przyszła jego kolej na rozwiązanie zagadki. Oparł łokieć o blat i podparł dłonią swoją brodę. Jego bystre oczy przyglądały się jej z zaciekawieniem. - Oczywiste jest, że nie jesteś tutaj stałą bywalczynią. Twój ubiór jest ładny, ale nie sugeruje randki. Nie piłaś alkoholu jak tutaj wszedłem, chciałaś zachować trzeźwość umysłu. Nikt nie wybiera się do takiego miejsca jak to, aby napić się soku. Musiałaś na kogoś czekać. Ten ktoś to nie walentynka, to już ustaliłem. Nikt z bliskiej rodziny jak mniemam - cóż za wyrodne osoby pozwoliłby takiej małej dziewczynce udać się w takie miejsce jak to? - przerwał na chwilę i pociągnął łyk whisky, po czym kontynuował nieco ochrypłym od wysokich procentów głosem - Skoro tutaj jesteś to musiało Ci zależeć aby tutaj się znaleźć. Albo nie zrobiłaś tego z własnej woli - tego nie jestem pewien. W każdym razie tyle udało mi się ustalić, teraz mogę jedynie zgadywać - czy Twój Pan kazał Ci tutaj przyjść, czy też jest jakiś inny powód do którego dokopać się jest rzeczą niemożliwą, biorąc pod uwagę informacje, do których mam dostęp. - wzruszył ramionami a jego rozleniwiony wzrok powędrował gdzieś w bok. Odpalił papierosa i się zaciągnął po czym wypuścił delikatnie dym ustami i wciągnął go ponownie nosem. Wzrok powrócił na dziewczę. - Teraz musimy wspólnie ustalić kto był bliżej. W końcu wygranemu należy się nagroda. - wyszczerzył zęby w uśmieszku, po raz kolejny eksponując swoje kły. Ciekawe, ciekawe. Jeżeli miał rację - czy będzie z nim szczera? A może jak się pomyli - przyzna mu rację bo jest ciekawa czego by mógł sobie zażyczyć? A może nie będzie chciała bawić się w żadne nagrody i wampir sam będzie musiał sobie ją wyznaczyć, wbrew jej woli. Papieros powoli się wypalał.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Pią Sie 10, 2018 5:07 pm

Wszystkie wampiry, jakie dotychczas spotkała, były słodkie, kochane i miłe. Jej ród, Kurotori, pomimo swojej łowieckiej tradycji nie miał nic przeciwko kontaktom z krwiopijcami, ale były to zawsze starannie dobrane - głównie niestanowiące zagrożenia osobniki krwi D i C. Jej własna rodzina trzymała ją pod kloszem fałszywych przekonań o czystości serc wampirów. Ale nawet Sumire, choć zbliżała się do dwudziestu lat (pod czujnym okiem rodziców i brata nie było mowy o tym, by spadł jej choć włos z głowy), nie będzie wiecznie naiwna. I tak jak dziecko z rozgoryczeniem odkrywa, że Święty Mikołaj to przebrany wujek, tak i rudej w bardziej rozczarowujący brutalniejszy sposób przyjdzie zrozumieć, że wszystko w co dotychczas wierzyła na temat wampirów, jest jedynie kłamstwem. To na pewno będzie dla niej mocny cios. Wszystko jednak miało nadejść w swoim czasie...
Dla niej krzyżyk był czymś więcej, niż tylko wyrażeniem swojej wiary, ale i (nie)skuteczną bronią antywampirzą. Niby taka drobna srebrna blaszka na cieniutkim łańcuszku z tego samego materiału, a przy kontakcie mogła wypalić krwiopijcy skórę. Przy okazji, istniały "staromodne" wampiry na których ten widok robił niemałe wrażenie. Negatywne, rzecz jasna.
Dla niej z kolei była to nowa sytuacja. I była przekonana, że Shiba rzucił na nią jakiś urok, bo normalnie żaden wampir... Nie, żaden mężczyzna tak na nią nie oddziaływał! Z niewiadomych dla siebie powodów, chciała znaleźć się jeszcze bliżej towarzysza. Czy to dlatego, że jego ciało było tak przyjemne w ten upał? Nie, oczywiście, że nie tylko. Tutaj chodziło o pożądanie, którego Sumire nie umiała jeszcze opisać słowami.
- Huh? Nic takiego - odwróciła wzrok nie mogąc znieść jego spojrzenia. Tak, bardzo łatwo się peszyła. W końcu cnotka i te sprawy...
Odważnie? Może. A może Sumire była po prostu głupia, skoro zamiast uciekać z tego obskurnego miejsca flirtowała (nieświadomie!) sobie w najlepsze z obcym facetem, w dodatku wampirem? Chyba oszalała...
Miała świadomość, że wampir może się zirytować, jeśli dowie się, że dziewczyna okłamała go co do swojego prawdziwego imienia. Mimo wszystko nie sądziła, by miał sposobność poznać jej prawdziwą godność. No bo niby gdzie i kiedy? Tylko i wyłącznie w wypadku, gdy dotrze do jej torebki i dokumentów znajdujących się w niej - tych na nazwiska Ruth Gwaedlyd i Sumire Toshiko Kurotori.
- Niejestemmałądziewczynką - wycedziła na jednym oddechu, gdy mężczyzna zrobił sobie przerwę na whisky. Może i była niska i młoda, ale daleko jej do dziecka! Wystarczy choćby spojrzeć na jej krągłe biodra i duży biust.
- Nie mam pana - uśmiechnęła się, gdy skończył mówić - Możesz być spokojny, żaden wampir nie będzie Ci robić problemów z mojego powodu.
Co innego z moim starszym bratem, dodała w myślach. Gdyby Irwin dowiedział się po jakich miejscach włóczy się jego mała siostrzyczka, zapewne wpadłby w szał. Jeszcze większy gniew ogarnąłby go, gdyby się dowiedział, że jego Viola, jak pieszczotliwie nazywał Sumire, została skrzywdzona przez jakiegoś typa. Uhh... Nie chciałaby być w skórze delikwenta, którym zajmowałby się jej brat.
- Zgadłeś. Nie jestem tu dla chłopaka, ale chciałam tu przyjść, choć nie z własnej woli - upiła kolejny łyk mojito. Przez to gorąco rum powoli zaczynał jej szumieć w głowie. Niewiele jej było trzeba, by poczuć się lekko i przy okazji stać się uleglejsza. Chyba to nie będzie mu przeszkadzać?
- Oczywiście, że ja - prychnęła niczym kota, ale w jej głosie można było wyczuć nutkę rozbawienia i sarkazmu. Wcale nie była narcystyczną gówniarą. Chciała się po prostu podroczyć z Shibą - W nagrodę chcę Twoją krew. Ale nie tutaj - zniżyła głos dyskretnie kiwając głową w stronę wyjścia.
Powrót do góry Go down
Shiba

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3871-shiba#85441
Zarejestrował/a : 14/07/2017
Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Pon Sie 13, 2018 9:50 pm

Trzymanie pod kloszem to jedna z najgroźniejszych rzeczy, jakie może zrobić rodzic dla dziecka. Wszystko z miłości. Coś, co dla nich wydaje się być zapewnianiem potomkowi bezpieczeństwa w efekcie postawi go kiedyś w sytuacji, gdzie brak doświadczenia może okazać się gwoździem do trumny. Trzeba od razu, od samego początku pokazywać dziecku świat taki jakim jest. Musi nauczyć się w nim żyć i pokochać go bez różowych okularów na nosie. Inaczej utonie kiedy tylko powłoka zapewniająca pozorne bezpieczeństwo pęknie. Ale czy wielu jest rodziców na tyle silnych psychicznie, że mogą oglądać swoje pociechy kiedy życie kopie ich po tyłkach i raz za razem pękają mydlane bańki? Czyż nie lepiej zamknąć oczy, odwrócić wzrok i powiedzieć sobie "jakoś to będzie"? Ludzie nie lubią problemów, nie lubią sytuacji niekomfortowych tak więc jeżeli można chociaż na chwilę odepchnąć od siebie coś, co sprawia jakąkolwiek trudność - wybierają tę drogę. Nie wszyscy rzecz jasna, ale nie można zaprzeczyć faktu, że najprostsze i najszybsze rozwiązania często są wykorzystywane aby móc w końcu złapać oddech i odczuć ulgę.
Pożądanie było zrozumiałe. Shiba to wampir - miał ją do siebie przyciągać wszystkim. Był drapieżcą, a ona była ofiarą. Działa na nią niczym narkotyk, odczuwała coraz silniejszą potrzebę jego bliskości. Na tym to właśnie polegało. Po co gonić ofiarę, skoro można doprowadzić ją do stanu gotowości na wszystko? Czerwonowłosy wyczuwał od dziewczyny pożądanie. Widział w jaki sposób na niego patrzy, obserwował jej reakcje i zauważał nawet nieznaczne przyspieszenie tętna. Nie wiedział jednak jak silna jest jej wola.
Oh tak, oczywiście zauważył jej walory. Docenił. Posiadała zmysłowe ciało, to na pewno. Ale czy wampirowi to wystarczy? Wątpliwe. On musiał ją poznać, dowiedzieć się co czuje, jak wyraża swoje myśli i jakie ma podejście do życia. Zawsze o wiele bardziej doceniał mentalność płci przeciwnej aniżeli jej wygląd zewnętrzny. Lalkę to może sobie kupić nawet w sex shopie jednak jemu chodziło o coś więcej. Rzecz jasna rudowłosa jak narazie wydawała się bardzo obiecującą osóbką. Wampir jeszcze nie wiedział co z nią zrobi.
Jego czerwone ślepia przesunęły się powoli po jej ciele, zmierzył ją spojrzeniem od stóp aż po sam czubek głowy. Uśmiechnął się lekko. - Dziękuję za troskę jednak zazwyczaj to ja jestem tym, który robi problemy. - dziewczyna nie wiedziała jakiej krwi jest. Nigdy nie zwracał uwagi na wampirzą hierarchię jednak niektórzy z jego pobratymców bardzo poważnie brali to do siebie. Byli tresowani - kogo szanować, kogo nie. Shiba uśmiechnął się kwaśno na myśl o tym. Nie szanował czegoś takiego, szacunek to nie coś z czym się rodzisz. Trzeba sobie na niego zasłużyć.
Na jej kolejne słowa wampirzysko zastygło w połowie wlewania sobie do gardła trunku. Jego brwi powędrowały wysoko do góry a sam on zaśmiał się głośno i nieco chrapliwie. Takiej odpowiedzi się nie spodziewał. - A co niby zamierzasz z nią zrobić? - opanowując nieco śmiech wstał i powoli przemieścił się za Sum - tak, że go nie widziała. Następnie mogła poczuć jego chłodne dłonie na swoich barkach. Cóż to za szalony pomysł? Krew wampira? A może jej nie docenił i miała jakieś plany wobec niego? W jego głowie pojawiło się nagle kilka wątpliwości, które dopiero teraz przedostały się przez warstwę znieczulenia jaką stanowił alkohol w jego krwi. Jedną z dłoni odsunął jej włosy, ukazując jej szyję. Nachylił się ku niej i szepnął do jej ucha - Chyba nie zdajesz sobie sprawy ile warta jest moja krew. - wciągnął lubieżnie powietrze nosem chłonąc jej słodki zapach - A Twoja? - dokończył nieco mruczącym głosem i zmrużył czerwone ślepia.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Sro Sie 15, 2018 10:34 am

Sumire była właśnie idealnym przykładem dziecka, któremu wmawiano, że świat jest piękny, a wszyscy ludzie (i przy okazji wampiry) dobrzy. Nie można zaprzeczyć, że rodzice dziewczyny popełnili ogromny błąd wychowawczy trzymając ją z daleka od wszelkich niebezpieczeństw. To nie tak, że powinni rzucać ją na głęboką wodę i wciskać do głowy, że wszyscy są źli, ale uczenie od małego pewnych postaw i zachowań wyszłoby dziewczynie na dobre. Przynajmniej nie włóczyłaby się wieczorami po barach w których ktoś może wykorzystać jej naiwność.
Może i dla Shiby jej uczucia nie były niczym nowym ani zaskakującym, ale dla skrępowanej Sumire już tak. Było jej wstyd, że w ogóle coś takiego odczuwała! W końcu wampir był dla niej zupełnie obcym mężczyzną, a ona jak jakaś... jakaś latawica po prostu robiła się mokra w jego obecności! Nawet jeśli to "naturalna kolej rzeczy" i "wampiry tak działają na ludzi" (ta, akurat...), to nie potrafiła tego zaakceptować i wszystko zrzuciła na (niewielką) ilość alkoholu w jej krwi.
Czy ich krótka rozmowa nie pozwoliła mu na określenie, że nie ma do czynienia z nastoletnią dzierlatką, klejącą się do obcych facetów? Może trochę naiwną, ale na pewno nie jedną z tych, które upijają się do nieprzytomności, a na drugi dzień nawet nie pamiętają imienia faceta, z którym spędziły noc. O ile w ogóle to imię było im do czegoś potrzebne... Sumire zdecydowanie do nich nie należała. Gdyby mogła, siedziałaby w lokalu w szkolnym mundurku - granatowej marynarce nałożonej na starannie wyprasowaną białą koszulę oraz plisowanej spódniczce.
Ona również zmierzyła go wzrokiem, by na końcu złączyć ich spojrzenia. Wyglądało na to, że nad czymś intensywnie myślała.
- Nie jesteś Szlachetny - to było bardziej twierdzenie niż pytanie. Według niej Shiba w ogóle nie zachowywał się jak wampir najwyższej krwi. Za mało w nim było snobistycznej wyniosłości charakterystycznej dla szlachetnych. Poza tym, który z nich pojawiłby się w tak obskurnym miejscu?
Jej tok rozumowania pokazywał jak dużo i jednocześnie mało wie o wampirach. Dużo, bo znała ich biologię, hierarchię, a uszy nawet obiły się jej słowa "Rada Wampirów". I mało, bo w stosunku do krwiopijców kierowała się wpojonymi jej stereotypami - Szlachetni siedzą w zamkach, poziomy E włóczą się po slumsach i polują na niewinnych ludzi.
- A co można zrobić z krwią? Zawsze chciałam jej skosztować - beztrosko wzruszyła ramionami, jakby właśnie opowiadała mu o pogodzie na zewnątrz. Nie zraził ją jego śmiech. Uznała go za co najwyżej zbyt pewnego siebie.
Zadrżała, gdy poczuła jego chłodne dłonie na swoich rozpalonych ramionach. Zagryzła wargę, chyba zbyt mocno, bo po chwili poczuła na niej metaliczny smak swojej własnej krwi. Była pewna, że to nie ujdzie uwadze wampira. Słodki zapach szkarłatnej posoki musiał się wybijać na tle smrodu baru...
Odwróciła się w jego stronę i przysunęła swoją twarz blisko jego, na tyle, by mógł ujrzeć drobne czerwone krople na jej bladych ustach. Skusi się?
- Jest warta więcej niż myślisz - wyszeptała tuż przy jego policzku. W końcu była dzieckiem z łowieckiego rodu...
Powrót do góry Go down
Shiba

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3871-shiba#85441
Zarejestrował/a : 14/07/2017
Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Sro Sie 15, 2018 4:46 pm

Cóż, na pewno nie przewidywał że aż tak mocno będzie działał na młodą kobietę. Wiedział doskonale, że jest przystojnym mężczyzną a i do tego wampirem co potęgowało ten efekt, ale że tak mocno na nią oddziaływał... no cóż, ma sie to coś najwidoczniej. Jej hormony buzowały, była młoda i najwidoczniej sama za bardzo nie rozumiała uczuć, które teraz przepełniały jej ciało i wprowadzały niemalże w szał. Tak to już jest po pewnym wieku, człowiek staje się podatny na tego typu bodźce do tego stopnia, że czasami puszczają wszelkie hamulce i ma się w głowię tylko wizję tego, aby jak najszybciej zaspokoić palące pragnienie.
Jej słowa dotyczące jego krwi dosyć mocno go skonsternowały. Zgadła, to fakt jednak skąd mogła się domyślić? Reprezentanci różnej krwi robią różne, przedziwne rzeczy które nijak nie pasują do ich "rangi". Sam Shiba był wysokiej krwi jednak kompletnie ignorował ten sztuczny podział i robił dokładnie to, na co miał ochotę. Najwidoczniej młoda musiała go brać za wampira niższej krwi, jednak czy to ważne? Na pewno nie. Wampir cicho zagwizdał. - Chapeau bas. - rzekł w ramach wyrazu uznania dla jej wniosku, który albo był szczęśliwym trafem albo został wywnioskowany na bazie płytkich przekonań dotyczących wampirzej hierarchii. Może i płytkie ale okazały się trafne.
Oh tak, szanowna rada wampirza. Shiba nigdy nie interesował sie zbytnio tego typu pierdołami jednak doskonale zdawał sobie sprawę, że nie należy się bezmyślnie narażać. Zapewne jego odrębność pod tym względem wynikała z faktu, że wychował się w dosyć specyficznych warunkach. Jego Pani starała się mu wpoić do głowy tylko jedną zasadę - słuchać się jej i wykonywać jej polecenia. Nic nie stało ponad nią i nikt nie był nawet blisko, aby zagrozić jej pozycji. Psychopatka.
Czerwony uśmiechnął się pod nosem. - Zachcianki bywają kosztowne. Szczególnie te, które ciężko spełnić. - powiedział cicho i oblizał kły. Poczuł ją od razu. Ciekaw był tylko, czy ugryzienie było specjalne czy też przypadkowe. Wcześniej sam jej zapach działał na niego bardzo pobudzająco - teraz nie mógł sobie darować. Chwycił dłonią jej brodę i delikatnie przekręcił w bok, nachylając się nieco do przodu. W końcu nie chciał jej skręcić karku a jedynie spojrzeć w oczy. Rzecz jasna. Rozchylił nieco usta a jego oczy błysnęły intensywną czerwienią. Dziewczyna mogła mieć teraz mieszane uczucia - jego oblicze było zarówno pociągające jak i nieco zwierzęce, co mogło sprawić, że się przestraszy. Nie mniej jednak jego usta powoli przysunęły się do jej ust i złożyły na nich delikatny pocałunek. Po chwili jego wargi lekko objęły jej krwawiącą, a sam Shiba zaczął delikatnie ssać. Zmrużył ślepia czując jej smak. Po zapachu można bardzo dużo powiedzieć o smaku, w tym wypadku było podobnie. Pachniała smakowicie i też tak smakowała. Po krótkiej chwili odsunął od niej swoje usta i oblizał się lubieżnie. - Masz ochotę stąd wyjść? - powiedział, a w jego głosie słychać było nutę podniecenia. Zasmakowała mu i zapragnął jej. W jakim kontekście? Sam nie był pewien.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Sro Sie 15, 2018 6:09 pm

Była równie zaskoczona reakcją swojego ciała co on. Naprawdę nie chciała pchać się mu do łóżka (albo na tylne siedzenie samochodu), przecież nie była z "tych". A mimo wszystko los postanowił sobie z niej zażartować i zrobić wszystko, by jednak do tego doszło. A to wszystko przez to, że była trzymana pod kloszem nie tylko pod względem wampirów. Również w sprawach damsko-męskich była nawet nie tyle co niedoświadczona, co nieuświadomiona. Pogratulować jej bratu i ojcu, bo to oni byli najbardziej zaborczy w tej kwestii, nie pozwalając "żadnym łobuzom" (zwykłym kolegom ze szkoły!) podejść do ich maleńkiej Violi, jak to pieszczotliwie nazywali rudowłosą.
Hamulce dawno temu zaczęły puszczać. Już w chwili, w której zamówiła alkohol. Najwidoczniej przestało jej zależeć na tym, by zachować trzeźwość umysłu, jak twierdziła wcześniej. Teraz zamieniała się w uległą dziewczynkę, laleczkę w rękach Shiby, który odpowiednio nią manipulując mógłby zrobić z nią na co tylko miał ochotę. Kusząca propozycja? To się okaże.
- Nie pragnę niczego niemożliwego - odpowiedziała uśmiechając się - Nie zażyczyłam sobie... na przykład latania.
To w sumie byłoby dobre. Tak po prostu oderwać się od ziemi i od wszystkich zmartwień. Ale jakie zmartwienia mogła mieć nastolatka, której rodzice spełniali (prawie) wszystkie zachcianki? Chyba sprawdzian z przyrki i duża liczba zadań domowych. Nie miała przecież problemów z nauką, z rówieśnikami, ani zachowanie Sumire nie odbiegało od norm. Wzorowa uczennica. Idealne dziecko. Przez to właśnie miała wrażenie, że całe życie ucieka jej między palcami. Miała dopiero dziewiętnaście lat, a już czuła nieprzyjemne uczucie monotonności. Jeśli tak dalej pójdzie, jeśli teraz się nie zbuntuje, w wieku dwudziestu kilku lat popadnie w depresję z powodu rutyny.
Tak jak przewidział, przestraszyła się jego drapieżnej strony. Źrenice Sumire gwałtownie się rozszerzyły, niemalże całkowicie wypierając zielone tęczówki. Jej ciało zrobiło się bardziej wiotkie, tym samym czyniąc ją jeszcze bardziej bezbronną.
Nie spodziewała się, że to wampir skradnie jej pierwszy całus. Nieznajomy wampir w obskurnym barze w nieciekawej dzielnicy Yokohamy. Była w zbyt wielkim szoku, by zaprotestować, a ssanie jej wargi tylko bardziej ją podnieciło. Do tego stopnia, że kiedy Shiba się od niej odsunął jęknęła niezadowolona.
- Tak, proszę - szepnęła wciąż patrząc mu prosto w oczy. Niech się dzieje co chce, ona już dłużej nie wytrzyma tych łaskotek w dole brzucha!
Powrót do góry Go down
Shiba

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3871-shiba#85441
Zarejestrował/a : 14/07/2017
Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Pon Sie 20, 2018 10:22 pm

I tak miała sporo szczęścia, że trafiła własnie na Shibe. Nie był on zwykłym brutalem, miał jakieś zasady i od lat się ich trzymał. Owszem, był niebezpiecznym osobnikiem aczkolwiek nie działał w sposób nierozumny. Jego zachowanie zawsze czymś było motywowane, a on sam otwarty był na rozmowę nawet z istotą w którą pierwotnie planował wbić kły. Inną sprawą rzecz jasna był fakt, że na polu elokwentnej wymiany poglądów ciężko mu było dorównać, a co za tym idzie - ciężko było zmienić jego zdanie. Tak więc często pozornie był odbierany jako bezwzględny, a on po prostu wiedział czego chce.
Ah gdyby tylko jej brat oraz ojciec widzieli, w jaki sposób ciało młodej reaguje na wampira to od razu pożałowaliby swoich błędów wychowawczych. Zapewne też znienawidziliby wampira a i może nawet zaatakowali! Cóż, nie znał ich - w każdym razie byłby to dla nich niemały cios. Jak dla każdego faceta zresztą. Cóż ma powiedzieć ojciec, który pod skórą doskonale wie, że to już ten wiek a mimo to wciąż nie może uwierzyć, że jego "malutka córeczka" może pieprzyć się jak gwiazdka porno. Abstrahując rzecz jasna od grzecznej Sumire.
Wampir słysząc jej słowa uniósł nieco brew do góry. Co ona tak uparła się na jego krew? Nie ukrywał faktu, że mu się to po prostu nie spodobało. Nie rozumiała chyba o co w ogóle prosiła. Jego krew była cenna, wszak był wysokim wampirem. Zwykła zachcianka w ogóle go nie przekonywała. Do tego nie widział, co mógłby dostać w zamian o chociażby zbliżonej wartości. Handel wymienny uznawał, jednak stawianie dolarów przeciwko orzechom już niekoniecznie.
Jej jęk niezadowolenia kiedy oderwał swoje usta od jej sprawił, że jego drapieżna natura jeszcze mocniej zaczęła się przebijać przez warstwę stoicyzmu. - Skoro prosisz... - wymruczał i złapał jej dłoń. Już niedługo potem znaleźli się na ciemnej ulicy, opuszczając wcześniej obskurny lokal. Shiba prowadził, przemierzając różne zakamarki, kupił po drodze półwytrawne wino i w końcu trafili do... taniego hotelu. Uroczo, prawda? Podstarzała i nieuprzejma recepcjonistka nieco oprzytomniała, widząc czerwone i groźne ślepia wampira. Niedługo później znaleźli się w pokoju, który był o dziwo bardzo schludny. Wampir bez słowa poszedł do kuchni i zajął się otwieraniem dopiero co kupionego trunku. - Jesteś odważną dziewczyną. - po krótkiej chwili mogła usłyszeć z kuchni gruby głos wampira, a raz po tym ciche przekleństwo. Podczas napełniania drugiego kieliszka udało mu się polać czerwonym winem. Wypuścił powoli powietrze nieco zirytowany. Chyba za dużo wypił.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Pon Sie 20, 2018 10:59 pm

Wszyscy, którzy znali Sumire zapewne doznaliby niemałego szoku, gdyby zobaczyli ją w takim miejscu w towarzystwie (przynajmniej tak jej się zdawało) sporo starszego od niej faceta. Nie tylko ojciec, który pewnie zszedłby na zawał widząc jak flirtuje z wampirem oraz brat gotów rzucić się z pięściami na każdego, kto choć tknął jego małą księżniczkę. Co prawda jak sam Shiba zauważył, tej grzecznej dziewczynce daleko było do gwiazdki porno (właściwie, to daleko w ogóle do jakichkolwiek kontaktów damsko-męskich poza przytuleniem na pożegnanie), ale to już był "ten wiek". W oczach Irwina oraz Arthura zapewne nadal była siedmiolatką bawiącą się lalkami.
Może i chęć spożycia jego krwi wydawała się Shibie głupią zachcianką wypowiedzianą pod wpływem chwili, ale nie do końca tak było. Od dawna kusiło ją by spróbować tej tajemniczej substancji zwanej wampirzą posoką, którą regularnie spożywali jej rodzice oraz brat, by zachować siłę i młodość. A Sumire? Po prostu chciała wiedzieć jak smakuje i jak po niej czuje się człowiek. Nic dziwnego, że kiedy nadarzyła się okazja rzuciła swoje głupiutkie życzenie. Nie obchodziło ją jakiej był krwi. Jak na jej mogła mieć do czynienia nawet z poziomem E (choć to niebezpieczne tak przy nim się gryźć w wargę), byle tylko podzielił się z nią tym, co płynie w jego żyłach.
Nie miała nawet okazji zapytać go, gdzie ją zabiera. Dosłownie biegnąc za mężczyzną i jednocześnie próbując się nie przewrócić, co było nie lada wyzwaniem przy butach na obcasie, szybkim tempie narzuconym przez wampira i nierównym chodnikiem. Na szczęście szalona wyprawa skończyła się zanim Sumire zdążyła złamać kostkę i mogła odetchnąć w hotelowym pokoju. Przy okazji, wino, które kupili po drodze było jej ulubionym. Brakowało jeszcze blasku świec i tomiku poezji, bo rozpalać ją jeszcze bardziej... erotykami. Tak, właśnie erotykami. Jeśli chciało się zdobyć serce (i nie tylko) rudej panny, to prędzej udałoby się to zaproszeniem do malinowego chruśniaku, aniżeli zbereźnymi tekstami o tym, czego by się z nią nie robiło.
- A może po prostu głupia i pijana - roześmiała się. Przynajmniej gorąco nie dokuczało tutaj tak bardzo, choć może dla Shiby to i szkoda - jeszcze chwilę, a zapewne rozebrałaby się nie mogąc wytrzymać lepiącej się do ciała sukienki - Wszystko w porządku? Może w czymś pomóc?
Stanęła w drzwiach kuchni na boso, przez co wydawała się jeszcze niższa niż w barze. Jej i tak małe stópki były całe czerwone i poobdzierane od szpilek. Kto o zdrowych zmysłach ubiera takie buty w taką pogodę?
Powrót do góry Go down
Shiba

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3871-shiba#85441
Zarejestrował/a : 14/07/2017
Liczba postów : 27


PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Pią Sie 24, 2018 9:39 pm

Na pewno walka pomiędzy Shibą i jej bratem stanowiłaby niemałe widowisko dla ewentualnych obserwatorów. Wampir kontra łowca, to zawsze wzbudza niemałe emocje jak i robi wrażenie. Mężczyzna nie należał do tych wypucowanych, pachnących wampirków które nigdy nie musiały walczyć bo zawsze tatuś wszystko załatwił. On od zawsze musiał o swoje walczyć własnymi rękoma, czy to na polu zawodowym wspinając się po szczeblach kariery, czy też po prostu walcząc o własne życie tudzież honor. Potrafił się bić, a mimo to nie dążył uparcie do konfliktu. Jego zdaniem oznaką słabości było natychmiastowe zmierzanie do przemocy fizycznej. Jeżeli ktoś nie czuł się silny, po prostu próbował zaatakować pierwszy aby wywołać wrażenie pewniejszego siebie. Było to zgubne. Wampir znał takich, którzy nawet jego rozszarpaliby w bezpośredniej konfrontacji i były to osoby, które również jak on stroniły od walki. Każdy, kto jest pewny swoich umiejętności nie nadużywa ich, a raczej traktuje jako swoistego asa w rękawie. Shiba nie należał do wyjątków pod tym względem.
Wampirzysko doskonale zdawało sobie sprawę, dlaczego ludzie piją wampirza krew. A dokładniej łowcy. Nie zakładał, że jest ona łowczynią - ba - nawet był tego pewny. Nie miał za to pojęcia, że pochodzi z takiej rodziny. Nie mniej jej chęć skosztowania jego krwi zirytowała go nie na żarty. Wiedziała, było to oczywiste - była to zwykła ciekawość czy też podstępna próba pozyskania siły? Te myśli nie dawały mu spokoju. Żadna bańka mydlana w jego umyśle nie pękła, nie zmienił swojego nastawienia do dziewczyny. Aby tak się stało najpierw musiałoby się coś w nim urodzić. Ale jak ma coś się urodzić, jeżeli wnętrze jest martwe?
Kiedy przed nim stanęła, on odwrócony był w jej kierunku trzymając kieliszki z winem w obu dłoniach. Jego nieruchome spojrzenie wbiło się w jej oczy. Na jego koszuli było widać nieco różowawy ślad wina. Droga była. - Jedyną głupotą było zakładanie takich butów. - rzekł nieco karcąco i podał jej kieliszek. Słysząc jej ostatnią wypowiedź jego kącik ust drgnął, a na obliczu pojawił się delikatny uśmieszek. Była jeszcze niewinna. Grzeczna i dobrze wychowana, skora do pomocy. Było to coś bardzo rzadkiego w dzisiejszych czasach. Rzadkiego i niebezpiecznego. - Chodź. - powiedział spokojnie i minął ją. Skierował się na balkon. Przeciętnej jakości (żeby ponownie nie użyć słowa niskiej) pokój hotelowy znajdował się na nieco wyższym piętrze, przez co malutki balkonik dawał nie najgorszy widok na miasto. Było na nim ciemno i bardzo klimatycznie - jedynie księżyc dawał nieco światła. Piękna noc.
Shiba znalazł się na balkonie i nienaturalnie płynnym ruchem zerwał z siebie koszulę i po prostu wyrzucił przez balkon. Po co mu zniszczona? Oparł się o barierkę tyłem do Sumi i wypił łyk wina. Wydawał się być zamyślony. Dziewczyna mogła teraz dostrzec jak wiele blizn znajdowało się na jego silnie umięśnionych plecach. - Nurtuje mnie pewne pytanie. - rzekł po chwili a w jego ustach znalazł się papieros.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   Pon Sie 27, 2018 1:59 pm

Nie dojdzie do żadnej walki, jeśli Shiba nie skrzywdzi Sumire, a ta nie poleci do brata z płaczem. Właściwie, przestała robić to dawno temu, kiedy ten wyjechał do Japonii, do Akademii Cross i ich drogi na jakiś czas się rozeszły, choć przez cały czas utrzymywali ze sobą kontakt. Teraz, po latach ponownie się połączyły (mało tego, dziewczyna mieszkała z bratem i jego wtedy jeszcze narzeczoną) i zdawało, że kontakt się naprawił, ale przybieganie do niego z każdą błahostką, zwłaszcza zawinioną przez dziewczynę, nie wchodziło w grę. Bo przecież jeśli coś jej się stanie, to będzie tylko i wyłącznie wina jej własnej naiwności. Nikt nie kazał jej iść do tamtego baru i kusić wampira swoją krwią (tak tak, to przygryzienie było przecież takie "przypadkowe"...), dlatego skarżenie się Irwinowi byłoby w jej mniemaniu żałosne.
Spojrzała krytycznie na różową plamę po winie na jego koszuli. Na szczęście jako miłośniczka tego rodzaju trunków i jednoczesna niezdara miała doświadczenie w czyszczeniu takich rzeczy. Już miała proponować mu pomoc z pozbyciem się śladu, kiedy on… tak po prostu rozerwał koszulę. Źrenice dziewczyny rozszerzyły się z zaskoczenia, a ona sama na moment wtrzymała oddech. To prawda, że chciała zobaczyć co też wampir skrywa pod materiałem, ale jego brutalność trochę ją zaniepokoiła.
Jeśli chce się być piękną, trzeba cierpieć, czy jak to szło – uśmiechnęła się zakładając kosmyk włosów za ucho. Bezszelestnie, zupełnie jakby szła na palcach, udała się za nim na balkon patrząc jak podartą koszulę porywa wiatr. Czerwona lampka, która zapaliła się w jej głowie, zgasła, a ona podziwiała teraz jego umięśnione plecy, zamiast panoramy miasta. Był to dla niej o wiele bardziej pociągający widok niż lśniąca tarcza księżyca na granatowym niebie. Chociaż, kto wie? Może gdyby Shiba był ubrany, to rozmarzyłaby się nad piękną letnią nocą?
Jakie pytanie? – zapytała przysuwając się jeszcze bliżej, przez cały czas nie spuszczając oczu ze swojego towarzysza. A dokładniej z blizn, które zauważyła w bladym świetle ziemskiego satelity. Ostrożnie wyciągnęła dłoń i delikatnie przejechała opuszkami palców po najgrubszej z nich, zupełnie jakby się bała, że wampira to zaboli. Czy zdenerwuje się jej nieoczekiwanym dotykiem? Jeśli teraz się odwróci, w zielonych oczach dziewczyny dostrzeże współczucie. Ona nie zamierzała go pytać co się stało, ani dlaczego ma blizny. Starcie z innym wampirem? A może łowcą? Nie obchodziło ją to. Ale jako wrażliwa osóbka, potrafiła sobie wyobrazić jak musiał cierpieć, gdy na jego plecy spadały ciosy, aż jej ciało przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Nie chciała wiedzieć czym musiał oberwać, że aż wampirza regeneracja sobie z tym nie poradziła i nie zagoiła ran bez żadnych śladów. Nie, nie brzydziła się go, jeśli o to chodziło. Może to zabrzmieć okrutnie, ale przez blizny na plecach wydawał się jej jeszcze bardziej pociągający.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*   

Powrót do góry Go down
 
Intelektualna dysputa dwojga nietuzinkowych gości w obskurnym i pozbawionym smaku lokalu*
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: