IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stoliki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stoliki   Pią Sty 29, 2016 9:31 pm

Pomysłem Ignisa na odpowiednią lokację była akurat biblioteka. Uznał, że będzie tutaj wystarczająco cicho, jak również i spokojnie, co wiązało się z tym, że mogliby w trójkę tutaj przebywać. I co ważniejsze... Było ciepło! Bardzo ciepło! Szkoda tylko, że uczniowie nie mogli przebywać tutaj od tak. Przynajmniej nie w takim stroju, co i oni byli. Dlatego też, po samym wejściu musieli zostawić kurtki i inne urocze rzeczy, zanim znów mogli dreptać po tym miejscu. Bibliotekarka, jako dobra kobieta, obiecała, że przypilnuje ich rzeczy. Ale poprosiła ich oczywiście, by byli cicho i nie hałasowali.
Jasnowłosy zaś poprowadził ich aż do stolików, gdzie mogli sobie w trójkę posiedzieć. Niby nic szczególnego, ale...
- Wybaczcie. To mi przyszło na myśl - powiedział do nich z ostrożnością, jak również z brakiem tej samej pewności, którą ukazywał wcześniej. Przetarł jeszcze czoło na którym znajdował się bandaż.
Wziął głębszy wdech, próbując się jakoś dostosować do danej sytuacji. Powoli starał się opanować na tyle, by ten weselszy charakter powrócił. No, ale... Nie panował przecież nad osobowościami, więc o takich "zmianach" mógł jedynie pomarzyć.
- Właściwie... Co chcecie tutaj robić? - zwrócił się jeszcze do nich, po czym przeciągnął się lekko i objął ramionami. Ciut zmarznął tam na polu, więc przynajmniej miał nadzieję, że to miejsce go rozgrzeje. Sam nie wysuwał żadnego tematu.

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stoliki   Nie Sty 31, 2016 5:03 am

Sabu przyglądał się swoim nowym kolegom, Nyuu był dla niego tak miły, że aż na polikach wampira utrwalił się ów lekki rumieniec sprawiając, że zazwyczaj posępny wampir wyglądał dosyć przyjemnie dla świata zewnętrznego. Może i wampir był wyuczony w udawanym uśmiechu, jednak teraz nawet nie musiał udawać. Uśmiechnął się szerzej i zamruczał niemal jak kot
-Jesteś taki miły Nyuu. Teraz tak mało osób jest miła dla mojego gatunku. Ludzie maja straszny pogląd na wampiry, wszystko przez ostatnie zdarzenia.
Przez naturalne zachowanie Nyuu nie krępował się mówić o swojej naturze, jednak w ostatnim zdaniu zabrzmiał autentyczny smutek kłujący w uszy jak lodowa igiełka.
Jednak temat od razu potem zszedł na przenosiny. Ignis może mało mówił, jednak wampir przyglądał się zachowaniu wielkoluda, wysoki chłopak robił niezłe wrażenie, jednak jego zachowanie wzbudzało w wampirze lekkie wesołe nutki rozbawienia i sympatii, biedaczka musieli skołować lekko z wyznaczeniem miejsca. Jednak ten chyba wpadł na jakiś pomysł. Kiedy ich zawołał za sobą Saburou kiwnął głową wesoło i poszedł za nim razem z Nyuu. Jak się okazało do biblioteki. To było to co kocurki lubią najbardziej, ciepło, cicho i pachniało książkami. Tu nikt nie musiał mieć specjalnie wierzchniego odzienia więc wampir mógł się lepiej przyjrzeć posturze chłopców, w sumie to razem wyglądali dosyć zabawnie, właściwie to się skojarzyli mu z psami, Ignis z wielkim spokojnym psem typu samojeda o spokojnym charakterku, a Nyuu był jak cocerspalniel który ma dużo wesołej energii i przyjazne usposobienie. Ludzie z założenia byli podobni do psów, takie społeczne istoty. Kiedy Ignis sobie usiadł przy stole wampir nie usiadł obok, a podszedł do półki która stała najbliżej wyciągając pierwszą lepszą książkę która wyglądała najstarzej. Dopiero potem podszedł do stolika i się przysiadł rozkładając książkę gdziekolwiek i z uśmiechem powąchał zapach jaki się z niej wydobył, może to było dziwaczne, a jednak po prostu ubóstwiał ten zapach.
-To miejsce jest fajne Ignis. Tyle tu książek, właściwie lubicie książki? W dzisiejszych czasach mam wrażenie, że wszyscy czytają na tych tabletach, dziwię się jak mogą ich nie boleć oczy, sam chyba nigdy nie zrezygnuję z książek.
Zaczął rozmowę o pierwszym co mu przyszło do głowy tutaj. Co mogli tutaj robić? chyba głównie o czymś pogadać, no chyba, że u kogoś się włączy jakieś niekonwencjonalne myślenie i wpadnie na jakiś pomysł?
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Stoliki   Czw Lut 04, 2016 5:38 pm

Dziwne, jakby Saburou sądził, że osoby śpiące w dzień (jedynie za to Nyuu uważał inne istoty wampiry) są w czymś gorsze od dziennych ludzi. A może bardziej chciał podkreślić, że Skrzat nie boi się okazywać dobroci dla kogokolwiek? Bo nie bał się, wręcz chciał kontynuować zarażanie entuzjazmem innych.
-Każdego trzeba szanować i sprawiać mu radość. Staram się być miłym dla wszystkich, bo wszyscy są mili dla mnie.
Odpowiedział grzecznie i jak zwykle z uśmiechem, po czym pogłaskał po ramionku Złotookiego, który chyba podłamał się odrobinę po swoich słowach. Nyuu nie krył się z niczym. Tak jak i Seledynowłosy wampir nie krył się nawet z mruczeniem, co było bardzo słodkie. Ignis zaś był wyssany z rozmowności. Pochwycił go zatem za rękę i lekko ścisnął spoglądając w jego twarz z odrobiną radości. Chciał go wspierać we wszystkim, nawet w błahostkach, wszak był jego przyjacielem.
-Ignis, tutaj jest wspaniale. Cisza i spokój, i mnóstwo książek.
No co on nie powie. Wszak tak wyglądają biblioteki, ale sądząc po minie Nyuu - był w takim miejscu po raz pierwszy w życiu i dało się to dostrzec na każdym kroku. Chociażby jak przemieszczał się głównym korytarzem wśród regałów, bardzo dokładnie je oglądał i co jakiś czas musiał nadgonić dystans, gdyż jego towarzysze nie zatrzymywali się ani nie zwalniali kroku przy każdej półce.
A Zielonowłosy nie tylko zatrzymywał się, lecz także musiał co po niektórą dotknąć.
Zaraz też padło pytanie - jak już zasiedli przy stoliku - o to, jakie lubią książki. Na temat tabletów nie mógł rozmawiać, nie znał się na takich sprzętach. Jego komórka była przedpotopowa, mało oglądał telewizji (właściwie w ogóle), jedynie używał MP3jki, która i tak nie należała do najtrudniejszych w życiu do obsługi. Więc... wracając do książek...
-Zależy jakie, Saburou -podrapał się palcem po policzku i uniósł wzrok ku górze szukając natchnienia do dalszej wypowiedzi- Umm... na przykład lubię takie, gdzie jest sporo zdjęć lub obrazków. Albo... takie kolorowe... dla dzieci.
Zarumienił się lekko i spuścił wzrok z niebios na blat stołu. No tak, już nie był dzieckiem. Najwyraźniej jednak nie dojrzał do prawdziwych lektur. Dlatego miał tak wiele problemów ze zdawalnością egzaminów, z jakiejkolwiek dziedziny. Stąd też zdecydował się na nauczanie indywidualne, a to znacząco różniło się od normalnego toku szkolnego. Przynajmniej nie owijał w bawełnę, jedyny plus. Westchnął cicho i odrobinę weselszy spojrzał po obecnych.
-A Wy jakie?

Gomene, coś nie mam weny po przerwie ;<

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stoliki   Pią Lut 05, 2016 4:18 pm

A Ignis po prostu wzruszył ramionami, słysząc słowa wampira.
- Miejsce jak każde inne. Ale przynajmniej jest tutaj ciepło, jak również i możemy tutaj posiedzieć w trójkę - odezwał się na to. Cóż, widząc mundurek szkolny chłopaka, mógł śmiało stwierdzić, że miał do czynienia z odmienną klasą, niż ta, do której on sam chodził. Sam jednak nie miał na sobie "szkolnego stroju", który aktualnie wisiał na wieszaku w pokoju. Przyjdzie czas na lekcje, to go sobie ubierze. Póki co, nie specjalnie do tego go ciągnęło... Pewnie zacznie, gdy jakiś nauczyciel go za to okrzyczy.
Oh, i temat zszedł na książki. Ale na chwilę wracając do tego, co było wcześniej... Nie zwracał uwagi po prostu na to, co się działo. Mimo wszystko, powoli powaga zaczęła z niego wyparowywać, bo zaczął się uśmiechać. Delikatnie, lecz to zaledwie początek.
- Umm... Książki... - sam temat rzeczywiście go zaskoczył, bo nie wiedział, czy właściwie potrafiłby się wypowiedzieć na ten temat. Nie przypominał sobie, by miał za często do czynienia z literaturą. - Chyba... Kucharskie - dodał z niepewnością po chwili namyśle. Przydałoby się jednak coś powiedzieć, prawda? - Pozwalają mi one na przyrządzenie różnych potraw. Nie wszystkie przepisy jestem zdolny się wyuczyć.
Oj, chętnie by coś ugotował! Tylko, że teraz nie było możliwości, więc mógł sobie jedynie o tym pomarzyć. Towarzystwo nie było złe, ale na swoje odczucia już nic zupełnie nie mógłby poradzić.
- Książki kucharskie są ze zdjęciami. Takie też czytasz? - zwrócił się natomiast do Nyuu. Czy się z niego nabijał? Nie, aktualnie nie. Po prostu się spytał, wykazując tym samym swoje zainteresowanie tym tematem.
- Saburou, a ty, jakie książki czytasz? - ponowił pytanie elfa. Jeśli zaczął ten temat, niech też się wypowie!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stoliki   Pią Lut 05, 2016 10:06 pm

Wampir uśmiechnął się do zielonowłosego, był trochę taki dziecinny, ale nie w złym znaczeniu, widać, że chciał dobrze i miał łagodne serce, bo w tym co mówił było tyle niewinnych uczuć, coś czego zupełnie brakowało u dorosłych. Saburou się to podobało, bo choć zachowanie chłopaka zdawało się trochę naiwne to było szczere, w przeciwieństwie do wielu ludzi którzy lubili wykorzystywać i których wampir również wykorzystywał. Nyuu zaczął mówić o książkach z ilustracjami, a Saburou zaczął się zastanawiać jaka książka mogła by mu się spodobać i trochę go rozbawiła pierwsza myśl, bo była to książka o wampirku, dosyć wesoła i sympatyczna, choć bardzo stereotypowa, wstał też z miejsca i na chwilę zniknął między półkami by po chwili wrócić z tą książeczką i podał ją Nyuu
-Jak byłem mały to czytałem ją by dowiedzieć się jak wampiry widzą ludzie, jest tu trochę zmyślonych rzeczy o nas, ale same historie są fajne.
Wytłumaczył i spojrzał na Ignisa który też się pochwalił co lubi, a Saburou uśmiechnął się i do niego z wyraźnym zadowoleniem
-A jaką kuchnię lubisz najbardziej? ja uwielbiam owoce morza po francusku, risotto z kurkumą, albo bułeczki carry.
Zapytał i od razu podał co mu się skojarzyło dobrego, bo może i był wampirem, ale wszak wampiry smaku nie straciły, jedynie nie najedzą się tym, wiec raczej było to w charakterze smakołyku, jak słodycze dla dzieci. No a na koniec padło pytanie i o to co on lubi, przez co na chwilę zamilkł myśląc
-Ogółem to ze mnie mól książkowy, ale najbardziej chyba lubię książki podróżnicze, coś o odkrywaniu ruin Azteków, albo zwiedzaniu miast w Ekwadorze. W sumie chciałbym kiedyś tak podróżować.
Chyba się przy tym lekko rozmarzył, bo minkę miał trochę nieobecną na chwilę, lecz zaraz potem wrócił do ich rzeczywistości.
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Stoliki   Sro Lut 17, 2016 5:35 am

Skrzat zauważył, że Ignis najwyraźniej nie potrafił teraz wrócić do poprzedniego stanu wesołości, choć chłopak wyraźnie się starał pokazać że wszystko w porządku. Mimo wszystko chłopak zastanawiał się chwilę co by mógł zrobić żeby poprawić współlokatorowi humor by ta wesoła osobowość znów mogła się pojawić. Przy okazji Ignis zadał mu pytanie o książki kucharskie przez co uśmiechnął się wesoło
-Czasami, najlepiej z ciastkami. Ale jak patrzę na te śliczne dania to robię się głodny.
Przyznał się do tego, lubił słodycze więc czemu nie? Inna sprawa, ze raczej nie były to książki na takim poziomie jak Ignisa, jednak na pewno sięgał po nie częściej niż po literaturę którą wspomniał ich nowy kolega
-Pewnie są ciekawe.
Nie wiedział co więcej mógłby powiedzieć, sam wiele marzył o podróżach ale raczej to były inne rodzaje podróży. Przy okazji dostał też książkę od Sabu i zaczął ją przeglądać z wesołą minką. Cieszył się, że żaden z kolegów nie wyśmiał go, choć nadal trochę z dystansem podchodził do tematu wampirów to nie gniewał się na Saburou za to że poruszał ten temat.
Po chwili chłopakowi wpadł do głowy pewien pomysł i wstał podnosząc książeczkę
-Ignis, skoro lubisz kuchnię to ja idę do sklepu, a jak wrócisz to upieczemy babeczki.
Zawołał wesoło dopiero po chwili przypominając sobie że tu się siedzi cicho więc zatkał sobie usta ręką, by po chwili się uśmiechnąć i pożegnać na razie z chłopakami. Zabrał swoje ubranie i poszedł po składniki. Liczył, ze to poprawi humor wielkoluda.

z.t.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stoliki   Sro Lut 17, 2016 10:03 pm

Podrapał się po głowie, zastanawiając się nad pytaniem wampira. Trochę zaskoczyło go to, co sprawiło, że po prostu wzruszył ramionami po krótkiej chwili.
- Różnie - odpowiedział mu. - Lubię próbować nowe rzeczy, by móc w ten sposób poznawać inne smaki, a nie skupiać się na jednym - w ten sposób również udoskonalał swoje umiejętności. Było to przydatne dla osoby, która wręcz nie znosiła jakiś kiepskich potraw.
Przeciągnął się lekko. Żałował trochę, że nie było tutaj za bardzo takiego typu zajęć, by móc się wykazać. Brak warunków... Jak również i brak osób, którym mógłby ewentualnie coś przyrządzić. Każdy chciałby być doceniany, a Ignis w tym przypadku nie był wyjątkiem. Mało kiedy miał zarazem okazję, by porozmawiać z innymi. Uświadomił to sobie teraz, gdy siedział z elfem i wampirem, przysłuchując się im.
- Mhm... - mruknął jedynie na słowa Nyuu. - Ciastka... - zawsze coś. Wiele obrazków znajdowało się w takich książkach, a opis smakowitości mógł przywoływać głód. Jasnowłosy jednak miał świadomość, że przygotowanie ich nie należało do najłatwiejszych zadań.
Na jego twarzy zagościł delikatny uśmiech w chwili, gdy ujrzał książkę, którą dostał Nyuu. Nie wiedział dobrze, co to jest, ale jakoś ten widok sprawił, że poczuł się nieco lepiej na duszy. Mimo wszystko, zachowanie zielonowłosego wywołało w nim zaskoczenie. Sklep? Babeczki? Potarł nieco czoło, po czym pokiwał lekko głową.
- No dobrze... - mruknął. To oznaczało, że zostawał zupełnie sam z nowo poznanym chłopakiem. I właściwie tak się stało... A on wlepił w niego na chwilkę oczy, zaczynając się zastanawiać, czy nie lepiej samemu się stąd zwinąć.
- Jeśli nie chcesz, nie musisz ze mną tutaj siedzieć - powiedział do niego. - Nie wiadomo, kiedy wróci Nyuu - zauważył. Czuł się nieco niepewnie przy nim samym.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stoliki   Pią Lut 19, 2016 3:23 pm

Podejście Ignisa było bardzo rozsądne, kucharz jeśli miał być dobry dobrze było by znał różne kuchnie i sam też eksperymentował by stworzyć coś lepszego. Saburou aż się uśmiechnął słysząc tą odpowiedź
-Z takim podejściem to na pewno zostaniesz dobrym kucharzem. Mam coraz większą ochotę spróbować twojej kuchni
Stwierdził to naprawdę szczerze i z lekkim uśmiechem na ustach, a to rzadko mu się zdarzało. Potem Nyuu wyznał co lubi, a nawet po krótkim namyśle zaproponował Ignisowi pieczenie ciastek i pobiegł wesoło po to co było do tego potrzebne. Zdecydowanie trafił na interesującą parę znajomych. Po chwili spojrzał na Ignisa który... no właśnie zaczął się na niego gapić jak na zaczarowany but i rzucił stwierdzenie które nieco zdziwiło wampira
-Etto? a bo mi się gdzieś śpieszy? Przecież mówiłem, że nie mam co robić... No chyba, że mnie nie lubisz Ignis-sama. Zauważyłem już wcześniej, że zrobiłeś się jakiś poważniejszy jak do was podszedłem, jeśli przeszkadzam trzeba było powiedzieć.
Odpowiedział najpierw bardzo entuzjastycznie, a po chwili jakby zdając sobie sprawę, ze chłopak może wcale nie chce jego towarzystwa i dlatego tak mówi. Miał nadzieję, że uda mu się lepiej poznać chłopaka, szczególnie, że był dla niego bardziej interesujący niż zielonowłosy, może głównie przez to, że nie bardzo umiał go rozgryźć, niby był miły, ale jednak tworzył jakiś dystans który przyciągał zwodniczą naturę wampira który chciał poznać "sposób" na tą osobowość.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stoliki   Sob Lut 20, 2016 10:12 am

Ignis, na słowa Saburou, po prostu wzruszył ramionami, czując zarazem lekkie zmieszanie, połączone z zaskoczeniem.
- Może kiedyś będzie taka okazja - powiedział do niego jasnowłosy chłopak. Wiedział, że będąc w szkole, będzie z tym trudno, co go irytowało. Czuł się przez to ograniczany, chociaż aktualnie miał świadomość, że to wcale nie wina tej placówki. Mógł udać się do innej szkoły, by kontynuować swoją pasję, ale jednak wybór padł na nią. Akademia Cross... Może jest nawet ciekawsza niż mógłby się spodziewać...
Po zniknięciu Nyuu, atmosfera się nieco zmieniła. Brak elfa spowodował, że jasnowłosy czuł się, jakby ponownie zamykał się na otoczenie i towarzystwo, a w tym przypadku, na nowego znajomego.
Lekko się skrzywił, słysząc jego słowa i zerknął na niego z lekkiego ukosa.
- Obstawiałem, że dołączyłeś do naszej dwójki, by porozmawiać z Nyuu - odpowiedział mu natomiast. - A ja miałem stanowić jakiś dodatek... Niekoniecznie przyjemny dla ciebie - urwał na chwilę. - Więc, skoro go nie ma... Teoretycznie nic nie powinno cię tutaj trzymać.
Ah ten brak wiary w siebie! I na dodatek lekka nieśmiałość. Trudno było sobie wyobrazić, że to ten sam chłopak, który potrafił się potknąć o własne stopy, wywrócić się i stać jak gdyby niby nic.
- Nie powinno cię to dziwić. Nie zareagowałbyś tak samo, gdyby podeszła do ciebie obca osoba z nieznanymi tobie intencjami? - spytał się go, mając w duchu nadzieję, że odwróci to nieco jego uwagę. W duchu natomiast poczuł zaniepokojenie faktem, że ciemnowłosy się nim zaczął interesować. Wolał własne sekrety trzymać przy sobie, nie odkrywając się przed nim.
- A przemienienie się na naszych oczach było niebezpiecznym, jak i nietypowym zagraniem - powiedział jeszcze, nieco ciszej. To, co ujrzał, można byłoby śmiało uznać za halucynację i Joshua zdawał sobie z tego sprawę. Mimo to, ufał własnym oczom, jak również umiejętności obserwacji, czy intuicji. Nie wiem czy to był dobry pomysł, by o tym teraz wspominać - pomyślał jeszcze, czując nagle w duchu zaniepokojenie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stoliki   Sob Lut 20, 2016 5:46 pm

Saburo usłyszał odpowiedź wielkoluda i jakoś wcale mu sie ona nie spodobała, co więcej zirytowała wampira dosyć mocno, co było wydać po jego oczach które patrzyły teraz na Ignisa poważnie
-Czemu uważasz, że miałbym do was dołączyć by pogadać z nim?
Wskazał w tym momencie palcem za siebie tam gdzie znikł zielonowłosy. Jednak po wtrąceniu Ten dalej gadał tak samo, co tylko sprawiło, że z ust Saburou wyrwał się warkot ostrzegawczy.
-Nyuu to bardzo miły i wesoły chłopak, jednak nie po to dołączam do was by rozmawiać tylko z nim, gdybym chciał jego poczekałbym na taka okazję jak teraz kiedy jest sam. Po za tym Nyuu nie jest w moim typie.
Stwierdził niemal wprost co sądzi o Nyuu, polubił chłopaka, lecz jego osobowość była zbyt prosta dla Saburou, wiedział, że łatwo pozyskałby sobie jego zaufanie, zaś Ignis... był w tym temacie toporny, jednak był plus z takich osób, jeśli już zaufały były dużo pożyteczniejsze. No i nagle pytanie które wampira nieco skołowało, jakby zareagował? To zależy kogo by widział, jakby ten ktoś się prezentował
-zazwyczaj jak kogoś nie znam to się witam i próbuję go poznać, no chyba, ze wygląda jak pedofil, czy ja ci wyglądam na pedofila? Chyba nawet nie mam tylu lat by móc za takiego uchodzić.
Odpowiedział dosyć odważnie obchodząc stolik i siadając na nim lekko by być bliżej Ignisa, który zaczął coś kombinować. Czemu się przemienił
-Wiesz wampirze moce nie działają wiecznie, miałem wybór albo się przemienić przed wami albo zemdleć gdzieś dalej. Ale zakładałem, że uczniowie tej szkoły nie powinni mieć z tym większych problemów, ja przynajmniej nie robię tego co wielu innych z mojej grupy uczniów. A może uważasz, ze powinienem?
w tym momencie złapał Ignisa za podbródek i spojrzał mu prosto w oczy
-Chciałbyś być moją zabaweczką, z której spijałbym krew i używał do moich dzikich fantazji? Wiesz wyglądasz naprawdę smakowicie więc pewnie niejeden by zazdrościł takiego młodego silnego ciała.
Wypowiedział te słowa niemal uwodzicielsko i oblizał się przy tym jakby już faktycznie mógł zakosztować rozkoszy z ciała chłopaka, choć było to wszystko jego zwyczajną grą którą stosował zazwyczaj na panienki, to nie przeszkadzało mu zastosować to i na chłopaku który zaczął go niebezpiecznie drażnić swoją niepewnością, choć widział, że ten potrafi być pewny siebie i nawet radosny. Wtedy kiedy leciał w końcu widział jak ten się bawi wraz z zielonowłosym. Był ciekaw jak chłopak zareaguje na tą niby propozycje, czy się wkurzy, czy zawstydzi, a może jakimś cudem przyjmie? było to wielką zagadką dla Saburou który sporo zaryzykował tą grą.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stoliki   Sob Lut 20, 2016 8:28 pm

Uniósł lekko brwi, wysłuchując słowa wampira.
- A dlaczego nie miałbym tak uważać? - odpowiedział mu pytaniem na pytanie. Oho, spoważniał - pomyślał jeszcze, patrząc na wampira. Ciągle zachowywał spokój, jak również dzięki tej wymianie zdań próbował zrozumieć, co miał on sam na myśli. No i dlaczego nie miałby tak uważać? Znał dobrze siebie, jak i otoczenie i wątpił szczerze, by ktoś z własnej woli chciał akurat z NIM rozmawiać.
Słysząc warkot nie zareagował strachem. Bardziej jak... Spokój w nim się nasilił? Ale i tak trochę zaskoczyły go słowa wampira, a nieufność nadal nie znikała. Uważał między innymi, że mógł czegoś chcieć od nich. I niekoniecznie czegoś dobrego. Możliwe, że Nyuu nie zauważyłby czegoś złego, ale w tym stanie Ignis tak.
- Taa? - rzucił na kolejną wypowiedź Saburou. - Mordercę czy gwałciciela też próbowałbyś poznać i tak dalej? - w jego głosie czaiłaby się delikatna kpina, gdyby nie to, że wydawał się śmiertelnie poważny. - Brzmi to jak głupi sposób podejścia do innych. Zaufanie od razu... - urwał, krzywiąc się nieco. Nie chciał mówić aż tak dużo. - A ja jestem za stary, by zadowolić pedofila. A twoje rozumowanie i tak nie zmienia faktu, że nie zareagowałbym tak samo jak ty - Przynajmniej przy części przypadków.
Spuścił wzrok na chwilę... Słuchając go. Dopiero go podniósł, gdy tamten go chwycił. Uniósł lekko brwi, patrząc na niego. Więc... Jak Ignis zareaguje na tą niecodzienną propozycję?
Jasnowłosy... Odtrącił dłoń wampira, wstając z miejsca, po czym cofnął się o krok i zaśmiał się drwiąco. Spojrzał na niego, przekrzywiając niego głowę. Turkusowe oczy wwiercały się w krwiopijcę, a sama aura Joshui... Wydawała się, że zmieniła się bardzo.
- Gdyby tutaj był On, pewnie by się z chęcią zgodził - odpowiedział mu natomiast. - Ale skoro jestem Ja... To powiem ci tyle. Pogięło cię, wampirku. Własne erotyczne fantazje zachowaj dla siebie.
On? Wampir mógł śmiało uznać, że mowa jest o Nyuu, który aktualnie ich opuścił. Jednakże... Gdyby miał pojęcie większe o chłopaku, wiedziałby, że to odnosiłoby się do czegoś innego. On sam wpatrywał się w niego, samą postawą pokazując, jakby go wyzywał. Wcześniejsza nieśmiałość zniknęła, zastąpiona... Czymś o wiele mroczniejszym.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stoliki   Sob Lut 20, 2016 8:57 pm

Saburou zaśmiał się słysząc słowa chłopaka, morderca, etc. jakoś wampir nie bardzo miał ochotę odróżniać takie osoby, jeśli je odróżniał od innych to raczej instynktem zwierzęcia którego człowiek nie miał zbyt dobrze rozwiniętego.
-Jak ktoś będzie chciał cię zabić to zrobi to i bez takich podchodów, wież mi widziałem już zabójców więc wiem jak to wygląda.
Nie miał ochoty wspominać, że właściwie jest synem jednego z płatnych zabójców. Byłoby to teraz mało optymistyczne. Za to reakcja chłopaka była wręcz wyśmienita. Zauważył, że coś się zmieniło i to dosyć radykalnie, ta nieśmiałość znów gdzieś znikła za to pojawił się zacnie bojowy charakterek.
Saburou aż zamruczał, lecz w przeciwieństwie do chwili wcześniej było to szczere uznanie a nie nieszczera gierka miłosna.
-No i to już mi się bardziej podoba, takie zabaweczki nie są moją ulubioną zabawą, nie jestem jak inni, więc nie zmuszaj mnie więcej do tej marnej amatorszczyzny. Nie liczyłem od razu na zaufanie choć twoja postawa nieco mnie zawiodła, chciałem cię poznać, a dostałem od ciebie słowa jak zimny kubeł wody zupełnie odwrotne w intencji.
Na początku uśmiechnął się z zadowoleniem, a pod koniec jego ton zszedł na lekki ton oskarżenia. W sumie trudno było poznać co jest u niego grane a co nie jeśli się go nie znało, lecz z czasem Ignis może zdoła wyłapać pewną przesadność w grze wampira.
-Prawda jest taka, że jeśli już faktycznie chciałbym cię na sługę to raczej jako szefa kuchni o ile faktycznie jesteś taki dobry, w końcu nawet wampir lubi dobrze pojeść czasem, ne? Albo tak bardzo się boisz mych niecnych zamiarów, że się lękasz podjąć wyzwania? Więc jak Ignis sama?
Widząc jego postawę trochę go podpuszczał, ale w gruncie rzeczy teraz mu się to bardziej podobało niż wcześniej. Saburou jednak lubił prowokować i badać reakcje, a przy tym chłopak z bojowym nastawieniem był bardziej skory chyba do formowy, jak i chyba do bitki, jednak Saburou nie ruszył się ze swego miejsca by dać mu powód do jej wszczynania. Choć kusiło wampira by spróbować czegoś więcej dla zwykłego żartu, jednak jakiś cudem się powstrzymał przed tym, jednak nie chciał sobie nastawić chłopaka całkiem wrogo. Raczej celowo go drażnił by wzbudzić w nim tą ikrę którą przed chwilą w drobnej części pokazał.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stoliki   Sob Lut 20, 2016 11:24 pm

- Nie zawsze - odpowiedział mu na to. W końcu mogli być tacy zabójcy, którzy najpierw starali się zdobyć zaufanie swojej ofiary, by potem pozbawić ją życia. Wielu z nich miało własny styl w tym zawodzie... No dobra, wiedza Ignisa w większości tych przypadków brała się z filmów czy książek. Ale nie do końca. Sam do świętych się nie zaliczał. -Huh...? Doświadczenie? Ciekawe tylko w którym kierunku... - zabójca czy ofiara? To była dość ciekawa kwestia do rozpatrzenia.
Syknął, po czym prychnął pogardliwie na słowa tamtego. Jakoś niespecjalnie podzielał jego zdanie, a sama jego postawa wskazywała na to, że nie zamierzał zgadzać się z nim w czymkolwiek.
- Jak ci się nie podoba, to to nie rób - odpowiedział mu na to. - A nie wkurzaj innych. I nie przypominam sobie, bym musiał być dla ciebie w jakikolwiek sposób miły.
Teraz... Nie, nie zależało mu na cudownym zawieraniu przyjaźni. W głowie za to czaiły się mu chęci na coś nie do końca przyjemnego... Dla wampira oczywiście. Tylko, gdyby zaczął w bibliotece, pewnie tym razem wyleciałby ze szkoły.
- Hm? Nie... Nie chce mi się - rzucił Joshua z lekką kpiną. - Dlaczego miałbym niby być twoim sługą? Nie opłaca się mi to - jego oczy wręcz wwiercały się w rozmówce. - I skończ sobie kpić ze mnie - wątpił, by chciał pierwszą lepszą osobę na sługę. A kpina wcale go nie zachęcała do jakiegokolwiek działania. Najchętniej to chciał się stąd zwinąć... - Jestem dobry w gotowaniu - tutaj uśmiechnął się, ale kpiąco. Ciekawe... Jaki z niego przeciwnik....
- Nie zachęcasz mnie - odezwał się jeszcze. Nie miał po co służyć ciemnowłosemu. Nie widział w tym korzyści dla siebie, a skoro w inny sposób go nie zachęcił... To mówiło się trudno. Sama prowokacja spłynęła po nim niczym deszcz. A on sam, przez brak zagrożenia, zaczął się powoli uspokajać... Mimo wszystko, nie do końca. Wyglądał, jakby na coś czekał.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stoliki   Nie Lut 21, 2016 9:06 am

Saburou westchnął słysząc pytanie, Ignis był bardziej dociekliwy niż mógł to na początku przypuszczać, jednak nie widział już więcej potrzeby kryć tej informacji
-Niestety, ale rodziny się nie wybiera. Właściwie raczej mogę stwierdzić, że nie mam jej. Bo jeśli jest to są tylko kłopoty, a ja wolę się trzymać od tego z dala.
Odpowiedział dosyć szczerze, był porzuconym kociakiem na którym też zdołała się odbić próba odnalezienia rodziny. Może właśnie to sprawiało, że przekpiwał wszystko, a nie wcale jakiś wont do chłopaka, było w tym nieme oskarżenie młodego wampira którego życie choć ledwo się zaczęło należało już do dna możliwych wydarzeń, podobnie i jak życiorysy chłopaków których poznał, a u których szukał nuty zrozumienia, choć nie liczył na powodzenie, co sprawiało, że był jeszcze bardziej złośliwy. W końcu każdy miał inny sposób na radzenie sobie z problemami, prawda? Nyuu był dziecinny, Ignis miał trzy osobowości, a Saburou wyżywał się jak mógł.
-To miej więcej wiary w siebie! Nie ma ludzi którymi by się ktoś nie zainteresował również w pozytywny sposób, po prostu nie lubię takiego czarnowidztwa, bo nie ma ono sensu. I może nie musisz być miły, ale mógłbyś jak już ktoś chce z tobą rozmawiać, albo specjalnie chcesz wszystkich od siebie odstraszyć?
Zapytał już poważnie, bez kpiny. Za to negatywna odpowiedź wampira rozbawiła. No dobra tak go nie zachęcał, ale przynajmniej już wiedział, że ten narwaniec jakiego widział w tej chwili przed sobą był mimo wszystko dosyć roztropny. Nawet nie głupia cecha w dzisiejszych czasach.
-Jeśli faktycznie dobrze gotujesz to załatwię ci miejsce gdzie będziesz mógł pracować z wszystkim co ci jest do tego potrzebne. A co do reszty "zapłaty", musi być coś na czym ci zależy, prawda? Przecież nie mówiłem, że będziesz mi służył za darmo. Nawet jeśli urodziłem się na ulicy jestem wysokiej krwi więc mogę mieć wiele sposobności ci się odwdzięczyć.
Stwierdził wprost, nie wiedział co by najbardziej interesowało Ignisa, jednak wiedział, że każdy czegoś potrzebuje do szczęścia, a być może będzie w stanie mu to dać. Jedynie musiał powiedzieć jaki rodzaj zapłaty by go zadowalał, nie każdy wszak chciał pieniędzy i była to raczej bardzo niepewna zapłata za lojalność. Sabuś wolał zadbać o swojego wybranka na sługę w inny sposób. Póki co zostawiał sprawę mu do przemyślenia. A jeśli nadal się nie zgodzi to wampir wzruszy ramionami "nie, to nie" na siłę go targać nie chciał póki co.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stoliki   Pon Lut 22, 2016 9:54 pm

Westchnął cicho, jednocześnie wywracając nieco oczami. Nie spodziewał się, że nagle wampir zacznie mu tutaj nawijać o własnej rodzinie. Nawet nie wiedział, co właściwie powinien zrobić z tym faktem, dlatego więc... Po prostu wzruszył ramionami. Sam nie był święty i dobrze o tym wiedział. Chociaż pewnie niedługo może się tak stać, że zwinie się gdzieś do kąta i zacznie płakać, przez to, co złego mógłby teraz narobić. Normalka.
Prychnął cicho na kolejne słowa wampira.
- Nie wiem. Jestem jaki jestem i tyle. Nie moja wina, że ludzie nie znoszą czegoś, co wyróżnia się od rzeczywistości - przy tych słowach przeciągnął się lekko, zarazem czując irytację. Będąc w tym stanie nie zrobił mu jeszcze nic złego? Denerwujące! Eh, może dlatego, że wyczuwał jego siłę... I przez to nie mógł podjąć odpowiednich kroków?
Uniósł lekko brwi i westchnął cicho, po czym potarł lekko policzek.
- Samo miejsce brzmi kusząco... Ale jakoś nie uśmiecha mi się sprzedawać siebie za coś, czego mogę żałować potem. Mimo wszystko jestem człowiekiem, tyle co ty to ja nie pożyję.
Naprawdę nie wiedział, co myśleć o tym. Miał wrażenie, że coraz bardziej gubił odpowiedni wątek.
- No i nie wiem, czym właściwie chciałbyś mi płacić - zauważył jeszcze. Oparł się o jeden z regałów, ale tak, by nagle tamten się nie wywrócił. - Nie mam niczego, na czym właściwie mi zależy.
A przynajmniej nic takiego sobie nie przypominał na daną chwilę.
- A nie ma czegoś takiego, jak okres próbny? Jak w pracy czy coś w tym stylu - wolał się na nic takiego nie porywać... I wychodziło na to, że znów powróciła druga osobowość, ale w jego zachowaniu było widać, że nie miał zbytniego pojęcia o tym wszystkim. O wampirach czy też służeniu... Czy niewiedza zostanie wykorzystana?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stoliki   Sro Lut 24, 2016 3:52 pm

Subarou pokręcił głową przecząco
-To nie tak, że nie znoszą czegoś co jest inne, ja akurat inność bardzo popieram, a u ciebie nie problemem jest inność, a brak wiary we własne możliwości. Wiem, że jak chcesz to potrafisz po sobie pokazać wiele, ale z jakiegoś powodu oceniłeś mnie odgórnie i się przede mną zamknąłeś, to jest to co mi przeszkadza. A to dwie rożne rzeczy w sumie. Naprawdę wolałbym być z tobą w dobrej relacji, a nie skakać sobie do gardeł z byle powodu, bo jaki w tym sens? Tylko kłopoty można na siebie tak zrzucić zupełnie zbędne.
Odpowiedział poprawiając to co zostało przez chłopaka trochę zmienione w jego zdaniu zupełnie nie po myśli wampira. Wszak widział zachowania chłopaka, były różne w różnych sytuacjach, być może właśnie poznał te trzy osobowości które w sobie skrywał, na razie jeszcze nie znał w pełni ich współrelacji i sposobu działania, jednak próbował go ogarnąć jako całość bo to było przecież teraz najważniejsze. Ale kolejne zdanie nieco rozbawiło wampira
-Miejsce to raz, lecz to nie wszystko, bycie czymś panem jest też swego rodzaju odpowiedzialnością, wedle wampirów będziesz jakby moją własnością, a to oznacza, ze również muszę cię chronić w razie czego, nie często ma się okazję mieć takiego ochroniarza. Bee za ciebie odpowiedzialny, jeśli coś zrobisz to i ja mogę ponieść tego konsekwencję, ta relacja idzie w dwie strony, nie tylko w jedną. Mówisz tak jakbyś tylko ty mógł stracić, a w gruncie rzeczy tak nie jest. A za mną masz ten jeden plus, że nawet jeśli byś mi się znudził jako sługa to cię nie zabiję, bo nie pochlebiam tej praktyki którą inne wampiry do tej pory mają w sposobności korzystać.
Odpowiedział mu nad wyraz szczerze, chcąc nie chcąc był tym w lepszej sytuacji jak zauważył Ignis, mogący żyć długo i wiele w tym czasie zyskać, zmieniać zdanie kiedy mu się podobało i tym samym zmienić swoje życie jeśli by mu się chciało. Jednak chłopak nie chciał się dać łatwo przekonać
-Zdanie można zmienić zawsze, to czy jesteś człowiekiem czy nie jest tylko twoją wymówką, znam ludzi któży potrafili na sam koniec życia zmienić wszystko o 180 stopni i byli szczęśliwi. Po za tym, to że teraz jesteś człowiekiem nie znaczy, ze będziesz nim do końca życia. Teraz kiedy ludzie wiedzą o nas, wielu z nich staje się jednymi z nas za sprawą szlachetnokrwistych. Choć akurat to ostatnie to raczej będzie twój wybór, no chyba, że się komuś wpakujesz w ręce z których nawet ja nie dam rady cię wyciągnąć.
Wzruszył ramionami. Za to pytanie o okres próbny sprawiło, że chłopak musiał się złapać za usta by nie roześmiać się zbyt chamsko i chwilę tak zastygł póki się nie opanował
-Pierwsze słyszę o czymś takim, decydujesz raz i jeśli się zgodzisz wtedy cię oznaczę by każdy inny wampir wiedział, że nie jesteś do tykania, bo nogi z dupy mu wyrwę jak spotkam. Aczkolwiek nie jestem zbyt wymagającym "panem" jak już mówiłem, wolę po przyjecielsku, a nie wymuszając, ja ci daje wybór Ignis, inni często to po prostu wymuszają, ale ja nie chcę się bawić w tyrana jestem wroną społecznym stworzeniem. Wierzę, że jest coś w czym mogę ci pomóc prędzej czy później, w zamian za twoją lojalność. Może z czasem sobie przypomnisz coś co mogłoby posłużyć jako moja zapłata. Pomyśl o tym jak o pakcie z demonem, ty mi służysz swymi ludzkimi umiejętnościami, a ja robię to co ty nie możesz a potrzebujesz.
Odpowiedział ostatecznie i położył się na stole po chwili przybierając postać wcześniej wymienionego zwierzęcia skulonego na środku stołu i patrzącego jednym okiem na Ignisa. Jakoś lepiej się czół w skórze zwierzęcia, a w ten sposób było mu nawet łatwiej podróżować
-Zastanów się dobrze. Nie musisz mi dawać odpowiedzi już, za niedługo znów cię znajdę to dasz mi odpowiedź. Kras~~
Zaskrzeczało ptaszysko trochę większe od zwyczajnego kruka i wstało na nóżki by przejść do końca stołu. Ostatni raz łypnął na Ignisa okiem
-Mata ne! Ignis sama.
Rozpostarł skrzydła i pofrunął przed siebie by zniknąć między półkami i tym samym wyfrunąć z samej biblioteki. Znajdując któreś z okien otwartych wyfrunął przez nie. Na razie zostawił chłopaka samego z jego myślami, ale nie chciał wymuszać nic na nim mimo wcześniejszej "zabawy" był dla niego życzliwy.

z.t.
(nie chcę cię dłużej przetrzymywać, a nie wiem kiedy znów będę mógł pisać)
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stoliki   Sro Lut 24, 2016 8:03 pm

Problemem nie jest inność? No, to teraz nieźle zaskoczył go wampir. Oczami wyobraźni można było ujrzeć wielki pytajnik, który pojawił się nad jego głową. Nowo poznany naprawdę go zaskakiwał coraz bardziej. Gdy wysilał natomiast swoją pamięć, nie umiał przypomnieć sobie, czy od kogoś jeszcze słyszał takie wyjaśnienie względem "problemu" Ignisa. Brak wiary? - brawo, czuł się coraz to bardziej skołowany tym wszystkim.
- Przykro mi. Nie potrafię inaczej - odpowiedział mu. Może nieco brutalnie, ale... Zarazem nie zamierzał się wgłębiać w szczegóły dotyczące jego własnego zachowania. Czemu? Musiałby też zahaczyć trochę o przeszłość, a skoro prawie że nie znał wampira... To już samo się wyjaśniało.
Wysłuchiwał go i wysłuchiwał, i wysłuchiwał... I szczerze mówiąc, nie wiedział, co właściwie miał myśleć o tym wszystkim. Nie posiadał odpowiedniej wiedzy na ten temat, więc nawet nie mógł stwierdzić, czy to co słyszał jest prawdą, czy kłamstwem. A zaufać mu z miejsca? Również ryzykowne.
Westchnął głęboko. Pomijając drobne szczegóły, zaczął się zastanawiać, jakby wyglądało to "oznaczenie". Chociaż uśmiechnął się złośliwie w myślach. Ta... Pakt z diabłem. Uroczo i tym bardziej go zaciekawiło. Ale aktualnie nie wiedział, co mógłby mieć za to, że zostałby jego sługą.
- Nawet nie waż się ze mnie śmiać - burknął jeszcze na jego słowa. Co mógł poradzić, że niewiele o tym wiedział? A takie zachowanie naprawdę, jakoś go nie zachęcało do jakiegokolwiek działania.
- Zastanowię się i dzięki za wyjaśnienie - odpowiedział mu jeszcze, zaczynając już łagodnieć. Wydobył się nawet na uśmiech. - Do zobaczenia! - tymi słowami się z nim pożegnał, obserwując jego zmianę i odlot. A sam jasnowłosy? Nie pozostał tutaj. Skoro był sam... To może lepiej przejść się i uporządkować własne myśli na ten temat?

z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stoliki   

Powrót do góry Go down
 
Stoliki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Stoliki w głębi sali
» Stoliki
» Stoliki na pierwszym piętrze [SW]
» Stoliki przy ścianie
» Stoliki przy oknie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: PIERWSZE PIĘTRO :: BIBLIOTEKA-
Skocz do: