IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Wto Paź 23, 2012 8:57 pm

Czysto, przejrzyście i przyjaźnie. Jest to dwuosobowa sala, przeznaczona jedynie dla wampirów. Mają tutaj zakaz wstępu ludzie.
Leżeć mogą tutaj jedynie wampiry z urazami, po operacjach, po nagłych wypadkach, bądź z innych, czysto medycznych przypadków. Na górze, w rogu, umieszczony jest telewizorek, dla rozrywki pacjenta. Każde łóżko jest zasłaniane specjalną kotarą, jeśli pacjent sobie życzy być odgrodzony od swoje współlokatora.
W sali znajduje się nowoczesny, specjalistyczny sprzęt.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Sro Wrz 11, 2013 9:33 pm

Dziewczynę przewieziono w trybie przyspieszonym karetką. Udzielono jej także pierwszej pomocy, dostrzegając dziwne ślady na szyi. Według kobiety, która ją odnalazła napadł ją jakiś wysoki mężczyzna, a nie zwierzę. Na pewno ta sprawa trafi szybko do policji, choć ciężko będzie o jakikolwiek rysopis. Zatamowano krwotok z rany na szyi, sprawdzono także resztę obrażeń. Była posiniaczona, potłuczona, musiał ją ktoś porządnie uderzyć w głowie, ponieważ była rozbita, do tego sine i napuchnięte miejsce na żebrach, na pewno zostały złamane.'
Gdy dotarli do szpitala od razu zabrano ją na ostry dyżur i zawieziono na salę operacyjną. Tam lekarze zrobili odkazili jej ranę na szyi i głowie, na której założyli jej pięć szwów. Zrobili także prześwietlenie głowy, chcąc sprawdzić czy nie doszło do wstrząsu mózgu albo innych uszkodzeń. Na szczęście nie było to nic groźnego, oprócz obrzęku i szwów i lekkiego wstrząśnienia mózgu. Następnie zajęto się żebrami, zrobiono odpowiednie prześwietlenie, by wiedzieć, w którym dokładnie miejscu doszło do urazu, a także czy nie ma żadnych krwotoków wewnętrznych i co najważniejsze, czy nie ma urazów organów. Było to jedynie złamanie w kilku miejscach, więc posmarowano to odpowiednią maścią i założono bandaż elastyczny. Podano także silne środki przeciwbólowe i zabrano ją z sali operacyjnej do jednego z sali dla pacjentów. Tam ponownie podłączono ją pod kroplówkę i krew, ponieważ sporo jej straciła. Pielęgniarka założyła jej bandaż na głowę, a także na szyję. Dziewczyna oprócz tego cierpiała na anemię z powodu utraty dużej ilości krwi. Teraz tylko czekać, aż się przebudzi.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Sro Wrz 11, 2013 9:51 pm

Delorie nie było już dane dostrzec kobietę, która zadzwoniła po karetkę. Ot, nim zupełnie obca jej panna zdążyła do niej dobiec po odejściu Fergal'a, ta była już zupełnie nieprzytomna. Straciła cały jakikolwiek kontakt ze światem, a to, co się z nią stanie, było jej tak obojętne jak obecnie przymusowy ślub z łowcą. Skoro i tak ma umrzeć? Bo - tak szczerze mówiąc - ruda sprawiła wrażenie trupa, porzuconego na plaży przez przypadkowego zabójcę. Raczej cudem dało się doprowadzić ją do świata żywych, zwłaszcza, że straciła naprawdę sporo krwi. Dodatkowo liczne obrażenia, złamane żebra. Ludzie, świat zwariował. Żeby tak traktować piegowatą tylko i wyłącznie dlatego, że jest człowiekiem? Ruda się zemści. Powaga. Kij, że jej psychika poszła się jebać, ona i tak się zemści. Choćby miała szukać tego darmozjada z tasakiem w ręku po całym mieście.  
Niemniej jednak dziewczyna nie odzyskała przytomności nawet na chwilę. Miała parę godzi wyjętych z życia. Transport karetką, operacja, potem podanie jej silnych proszków przeciw bólowych i zawiezienie na salę pooperacyjną. Spała niczym wycieńczone dziecko, co rusz wiercąc się w szpitalnym łóżku jak opętana. Co jakiś czas dało się nawet dosłyszeć ciche mamrotanie i drobne sprzeciwy, jakby w koło miała przed oczami sytuacje z plaży, ba! Raz nawet nieświadomie szarpnęła mocniej pielęgniarkę za rękę, gdy ta przyszła sprawdzić jak się trzyma. Dopiero późnym wieczorem dziewiętnastolatka leniwie uchyliła powieki z przerażeniem rozglądając się po sali. Uchyliła nieznacznie wargi, automatycznie kładąc dłoń na obandażowanej szyj. Chce do domu. Tak, serio, poważnie. Delorie zatęskniła za tak bardzo znienawidzonym przez nią Gerard'em i jego domem, że teraz oddałaby wszystko, by tylko ją stąd zabrał. Chociaż z drugiej strony ona nawet do końca nie ogarnia gdzie jest po co jej kroplówka, bandaże te wszystkie siniaki! Jakby chwilowo zapomniała o wszystkim, zatracając się w swoich lękach.
Biedaczka, zamknie się kurcze w sobie.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Sob Wrz 14, 2013 10:00 pm

To dobrze, że dziewczyna spała tyle godzin. Organizm dojdzie do siebie znacznie szybciej, a jej stan się ustabilizował, więc nie powinna im umrzeć. Była wycieńczona, a i tak jeszcze przez co najmniej trzy godziny środek usypiający, jakie podali jej w czasie operacji, nie schodził z niej. Była odwodniona i wyczerpana, to i pielęgniarka podawała jej jakieś środki na uspokojenie, gdy Delorie zaczęła się niebezpiecznie rzucać w łóżku. Jeszcze zrobiłaby sobie krzywdę. Z pokoju, w jakim się znalazła, zostały usunięte wszelkie ostre narzędzia. Pacjentka po przebudzeniu mogłaby zrobić sobie albo komuś innemu głupotę. Wszystko było możliwe, szok pourazowy wciąż mógł jeszcze trwać.
Gdy wreszcie się przebudziła, pielęgniarka siedziała przy niej. Posłała jej ciepły i pogodny uśmiech. Rozumiała jej strach, dlatego nie wykonywała żadnych gwałtownych ruchów.
- Jesteś bezpieczna. W szpitalu. Jak się czujesz, panienko? Boli Cię głowa? W razie jakichkolwiek nudności, proszę mnie powiadomić. A teraz proszę leżeć. Chce pani, byśmy powiadomili kogoś z rodziny, jakichś znajomych?
Przemawiała do niej spokojnie i cicho, chcąc uspokoić. Nie wspominała jeszcze o obrażeniach, dowie się w swoim czasie, gdy nastolatka przywyknie już do nowej sytuacji.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Nie Wrz 15, 2013 7:40 pm

Szok pourazowy w przypadku rudej będzie trwał jeszcze długo. Z pewnością. Co oni z nią teraz będą mieli. Toż to z pewnością zwariuje. Chyba, że ktoś się nią odpowiednio zajmie. Nie zmienia, to jednak faktu, że dla niej już nic nie będzie takie samo, jak kiedyś. Wszak, każdy człowiek po tym, gdy spotka się twarzą w twarz z wampirem przestaje racjonalnie myśleć. Albo przynajmniej uświadamia sobie, że nie tylko ludzie żyją na ziemi. Między nami krążą też pewnie masy tak łudząco do nas podobnych krwiopijców, co przecież skutecznie może utrudnić już normalne życie. Na szczęście nocnych mar, nieszczęście biednych ludzi. Inna sprawa jest wtedy, gdy ktoś się nimi rajcuje. Niemniej, Delce póki co ów rasa do gustu nie przypadła. Nie dziwota. Po takim ataku raczej długo będzie miała pewne obiekcje w stosunku do wampirów. Nic na to niestety nie poradzi. Przynajmniej na razie.
Mimowolnie piegowata wyciągnęła dłonie przed siebie, przyglądając się licznym raną i siniakom, by później przenieś przerażony wzrok na uśmiechniętą pielęgniarkę. Mruknęła coś cicho, przesuwając się na drugi koniec łóżka. Tak na wszelki wypadek. W końcu nigdy nie wiadomo, prawda? Na dodatek dosłownie przypadkiem zahaczyła jedną z dłoni o ranę na głowię, wymacując w ten sposób opuszkami szwy. Pisnęła, cofając automatycznie łapsko. Czemu ona, o żal. Teraz już nic nie zostanie z wrednej, rudej jędzy. Chyba, że się jej nagle odmieni. Wiecie, różnie bywa, ciężko się jednak pozbyć takiego bezczelnego, trudnego charakterku.
Kogoś powiadomić? Dziewczyna znieruchomiała na chwilę, wodząc mętnym, prawie nieobecnym wzrokiem po sali. Pomidor gdzieś zaginął, Luśki nie chciała kłopotać. Biedaczka pewnie wystraszyłaby się jeszcze bardziej niż ruda. Ojciec się nią z pewnością nie zainteresuje, kto został? Narzeczony. Małolata przełknęła głośno ślinę, odwracając twarz w stronę wyjścia. Tak jakoś, by nie patrzeć na pielęgniarkę. Z jednej strony się jej bała z drugiej natomiast wstydziła podać się numer do Gerad'a. Kto zrozumie dziewczyny!? Nikt ...
- Gerard'a Trizgane. - mruknęła cicho, zaraz podając kobiecie jego numer. No i tyle by z tego było, Delka się już więcej nie odezwała. Ściskała jedynie mocno pościel, co rusz przymykając na dłużej powieki.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Sob Wrz 21, 2013 5:03 pm

Jeśli szok pourazowy nie zniknie, to będzie musiała zgłosić się do psychiatry. W takich chwilach, wyleczenie samego ciała nie na wiele zda, skoro dusza wciąż się czegoś podświadomie lęka. A przecież lekarze nie umieją uzdrowić duszy. Gdyby sama dziewczyna potrzebowała terapeuty, tutaj, w szpitalu, od razu podeślą jej specjalistę. Tak, bywali często w szpitalach, szczególnie dla kobiet, które są w szoku porodowym. Jakie głupstwa potrafią opowiadać albo robić!
Kobieta nie zareagowała w żadne gwałtowny sposób na odsunięcie się swojej pacjentki. Nie była wampirem, więc Delorie nie musiała się obawiać jakiegoś ataku na jej skromną osobę. Jednak nie mogła wyczuć szwów pod palcami, bowiem pół głowy miała zabandażowaną. Jak to się mawia, do wesela się zagoi!
Pielęgniarka nie wiedziała skąd to dziwne zamieszanie na twarzy dziewczyny, gdy wspomniała kogo powiadomić. Nie miała przecież pojęcia, że ma dość starszego od siebie narzeczonego. Wysłuchała zatem numeru dziewczyny, zapisując go w swoim pielęgniarskim notatniczku. Sama go nie zapamięta, nigdy nie miała głowy do takich spraw.
– Oczywiście. Zaraz go powiadomimy.
Żeby nie zostawiać dziewczyny samej, wezwała drugą, młodszą od siebie pielęgniarkę, zlecając zawiadomienie mężczyzny. Nie mogła przecież ryzykować, że dziewczyna pod wpływem zdarzenia, jakie przeżyła, wtargnie na swoje, jakże młode, życie.
Druga pielęgniarka szybko udała się do kantorka, sięgnęła po telefon i napisała krótką, treściową wiadomość do mężczyzny.

_________________
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Sob Wrz 21, 2013 6:57 pm

Gerard po otrzymaniu wiadomości ze szpitala, opuścił szybko katakumby. Nie miał pojęcia, co się mogło wydarzyć, ale przecież ryzykować niczym nie mógł. Ruszył do swojego zdezelowanego opla, który wiele z nim przeszedł i pewnie jeszcze nie jedna przygoda ich czeka. Dosłownie ten samochód był częścią samego łowcy, jakby połówki tej samej osoby.
Zasiadł za kierownicą swojego jakże szybkiego i nowoczesnego grata i standardowo silnik zaskoczył już, aż po siedemnastym razie. Wrzucił jedynkę i z piskiem opon (wszak już zdarte są), wyjechał spod cmentarza, kierując się do centrum, gdzie był szpital. Znów do szpitala. Powinien zabrać stamtąd Delorie i to jak najszybciej. Szpital należał do Samuru, nie wiadomo kiedy coś się może stać.
Dojechał wreszcie do szpitala, wchodząc do recepcji. Tak uciął sobie krótką, acz szybką rozmowę z pielęgniarką, pytając się o Delorie. Zarówno o jej stan jak i salę, w jakiej się znajduje. Został przekierowany na pierwsze piętro, do drugiej sali.
Oczywiście nie zamierzał zapierdalać na piętro z buta, staruszek już był, więc skorzystał z windy. Wysiadł z niej i od razu udał się do odpowiedniego pomieszczenia, wchodząc doń. Od razu znalazł Delorie leżącą w łóżku z masą bandaży na ciele.
– Co Ci się stało, do cholery?
Warknął, podchodząc do jej łóżka. Na widok miny Gerarda, pielęgniarka odskoczyła od łóżka, opuszczając pokój, mamrocząc coś że w razie kłopotów można ją wezwać. Łowca nie poświęcił jej ani chwili.
– Muszę Cię stąd zabrać. Szpital… nie jest bezpieczny.
Chrząknął. Nie mógł jej wyjaśnić dlaczego. Tajemnice, dużo tajemnic. Za dużo.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Sob Wrz 21, 2013 7:22 pm

Matko święta, może lepiej było ściągnąć tu jednak Louise niż jej ojca. Ta by przynajmniej na nią nie warczała, krzyczała i cholera wie co jeszcze. Małolata momentalnie cała się spięła po wejściu Gerard'a do sali. Zasłoniła dłońmi oczy, rozsuwając nieznacznie dwa palce, by tylko przez nie spoglądać na postać narzeczonego. Jęknęła cicho, jakby kuląc się w sobie. I cały wredny charakter, twardą postawę i obojętne podejście do wszystkiego diabli wzięły. Piegowata czuła się przez to jak ostatnia ofiara losu, co gorsza, będąc tego zupełnie świadomą, nie umiała się z tego wygrzebać. Od momentu przebudzenia wciąż tkwiła myślami na plaży, mając przed sobą obraz gęby Fergal'a. Prawdziwa trauma, prawdziwy szok pourazowy. Czy ten cholerny dziad tego nie widział? Ona nie jest jego byłą żoną, nie ma pojęcia o łowcach, że można bronic się przed wampirami na różne sposoby jak robią, to oni. Jest słaba i póki nie dowie się wszystkiego, nic nie będzie w stanie z tym zrobić, ewentualnie póki jej stan psychiczny nie dojdzie do siebie, o. Jęknęła cicho, zabierając się za odpowiedź. Dość pogmatwaną i niezrozumiałą. Nie zdając sobie sprawy z tego, kim tak naprawdę jest jej narzeczony, wolała nie rzucać od razu, że no wiesz 'napadł mnie wampir', bo facet pewnie wziąłby ją za idiotkę i wysłał na odwyk, bo stwierdziłby, że znowu czegoś się nałykała.
- Ja nie chciałam! Znaczy on tam był. Dziwny, straszny, psychiczny. - jęknęła żałośnie, cofając ręce z buzi. Za wiele to ona mu nie wytłumaczyła, to fakt, ale jakoś nie mogła tego złożyć w jedną logiczną całość mimo, że wystarczyłoby, gdyby powiedziała, że ją napadnięto. Noale ona jak to ona w niektórych kwestiach lubi utrudniać sobie życie.
- Jak to nie jest bezpieczny? - rzuciła, zanurzając się bardziej pod pościel. Skierowała złote tęczówki na postać łowcy. Zamilkła na chwilę, po prostu mierząc go wzrokiem. Chwila, chwila. Del jak przez mgłę pamięta, że Gerad przyjeżdżał do jej rodziców póki jeszcze matka żyła oplem. Nie mówicie, że nadal go ma, bo młódka spadnie z łóżka serio. Wyciągnęła mozolnie dłonie w jego stronę, krzywiąc się nieznacznie pod wpływem bólu. Cóż, gdzieniegdzie dało się go jeszcze odczuć. Na jej nieszczęście, hmpf.
- Zabierz mnie do d o m u. - rzuciła cicho, czekając na jakąkolwiek jego reakcje. Ot, niech jej przynajmniej pomorze wstać, serio. Nie na darmo przecież wyciągnęła w jego kierunku posiniaczone, poranione ręce, nie?
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Nie Wrz 22, 2013 9:17 am

Louisę? Biedaczka na pewno nie wiedziałaby co robić, zaczęła dramatyzować i ubolewać nad losem swojej przyjaciółki. Choć pewnie zajęłaby się nią lepiej, niż te pielęgniarki w tym cholernym szpitalu. Może nawet byłaby taka miła i użyła swojej magii, by wzmocnić trochę ciało dziewczyny. Z tego, co Gerard ostatnio zdążył zauważyć, dziewczyna wciąż poświęcała sporo czasu, by rozwinąć swoje umiejętności magiczne. Szło jej całkiem nieźle, w końcu miała w sobie krew łowców, gdzie tradycja jest przekazywana od wieków. Miała w sobie siłę, ale jeszcze o tym nie wiedziała.
Gerard nie zwrócił uwagi na dziwne zachowanie rannej dziewczyny, spoglądającej na niego między palcami. Był aż tak szpetny, że brzydziła się na niego patrzeć? Nie dziwił się, że tak o nim myślała. A i tak miał więcej lat, niż wyglądał. Każde ich spotkanie kończyło się kłótnią i wyzwiskami. Była młoda, niedojrzała i niedoświadczona, a łowca i tak wziął na siebie odpowiedzialność z tę duszyczkę, jakby miał za mało zmartwień na głowie.
Ciężko dostrzec jakikolwiek szok, łowca nie zna się na tych wszystkich medycznych sprawach. Sam nigdy nie był w żadnym szoku, był twardy i chłodny niczym kamień. Brakowało w nim apatii, więc nie potrafił sobie wyobrazić jak się czuje w takiej chwili Delorie. Poza tym, nie wiedział że zaatakował ją wampir. Bardziej pomyślał, że nieuważnie przechodziła przez ulicą i jakiś samochód ją potrącił. Była przecież zdolna do wszystkiego, szczególnie, gdy wchłonie do tego swojego młodziutkiego ciała trochę alkoholu.
Nie mógł jej wyjaśnić kim jest, co robi i jak należy się bronić przed wampirami. Jako łowca nie mógł nikomu rozpowiadać bez zgody dowódcy. Ale będzie musiał nauczyć dziewczynę jak się bronić i rozpoznawać wampiry. Ale pierw będzie musiał porozmawiać o tym z Marcusem. Dziewczyna już była zagrożona, poprzez samo zadawanie się z Gerardem.
= „Psychiczny”? Na spokojnie wszystko sobie przypomnij i opowiedz mi dokładnie. Jak wyglądał, co zrobił, jak Cię zaatakował. To ważne.
W tej chwili mówił do niej niczym rasowy detektyw, a nie jako osoba, która martwi się o zdrowie rannej. Łowca nie umiał okazywać uczuć.
– Nie mogę Ci powiedzieć…
Taka prawda. Nie mógł przecież powiedzieć burmistrz miasta jest sadystycznym wampirem, który morduje ludzi w szpitalu, oddając haracz dla ojca. Spojrzał na jej drżącą dłoń, którą wyciągnęła ku niemu. Ujął ją delikatnie, całując knykcie. Sięgnął po koc leżący w nogach szpitalnego łóżka i okrył nim Delorie. Chwycił delikatnie dziewczynę pod łopatkami, drugą ręką wsuwając pod jej kolana.
– Wymkniemy się stąd i zabiorę Cię do domu.
Tak, to będzie najlepsze rozwiązanie. Trzymając narzeczoną na rękach, opuścił salę, rozglądając się uważnie po korytarzu, by nikt ich nie nakrył. Dziewczyna w Japonii nie była pełnoletnia, więc nie mogła się wypisać ze szpitala. Gerard także nie mógł tego uczynić, bowiem nie był ani jej ojcem ani mężem.
Wymknęli się ze szpitala, kierując do jego zdezelowanego opla, po czym udali się do posiadłości jego zmarłej żony.

[zt x2]

_________________
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Pią Lut 21, 2014 8:27 pm

Pielęgniarka zawiozła mężczyznę na odpowiednie piętro, gdzie czekał lekarz. Sięgnął po małą latareczkę, by sprawdzić reakcję źrenic łowcy na światło. Pochylił się nad nim, poświecił pierw w lewe oko, później w prawo. Wszystko wyglądało prawidłowo, więc mężczyzna nie musiał się martwić, że miał uszkodzony mózg.
- Na pierwszy rzut oka nie ma pan wstrząśnienia mózgu.
Stwierdził, gdy pielęgniarka zawiozła mężczyznę do jednego z gabinetu. Pierw musiał się przebrać w szpitalne ubranie. Przeprowadzono także rutynowe badanie w celu stwierdzenia innych obrażeń. Na szczęście nie miał wewnętrznych obrażeń ani krwotoku wewnętrznego. Mógł jedynie się "poobijać" nieco, stąd ten ból. Dopiero wówczas poproszono go, by wstał (w razie potrzeby, pielęgniarka mu pomogła) i zrobiono mu rentgen przedramienia, by określić stopień jej złamania. Lekarz zalecił pielęgniarce podanie później odpowiednich leków na zmniejszenie obrzęku, bólu oraz przyspieszenie regeneracji kości.
- Złamanie nie jest rozległe anie niebezpieczne. Będziemy musieli założyć panu gips. Przemęczy się z nim pan jakieś pięć tygodni.
Określił lekarz, ale to przecież nie był koniec na dziś. Azela czekało jeszcze jedno prześwietlenie - żeber. Na wynik rentgenu musieli poczekać, ale przez ten czas pielęgniarka przepytała mężczyznę odnośnie chorób jakie wcześniej przechodził, leków jakie teraz brał oraz czy jest na coś uczulony. Dopiero wówczas mogła mu podać coś przeciwbólowego. Oczywiście w formie zastrzyku, który otrzymał w ramię. Lekarz w tym czasie dostał zdjęcie prześwietlenia i zaczął go przeglądać.
- Cóż, przy żebrach jest nieco gorzej. Pobędzie pan troszkę z nami, panie Namikaze.
Następnie zajęli się założeniem odpowiedniego opatrunku elastycznego na połamane żebra. Azel miał jednak to szczęście, że obyło się bez operacji. Następnie założono mu gips na prawą rękę. Od palców, aż po łokieć. Takie są uroki złamanego przedramienia. Zajęto się także raną ciętą na boku. Rana ładnie się goiła, więc pielęgniarka zdjęła szwy, posmarowała maścią i założyła świeży opatrunek. Dopiero wówczas, podrasowany Azel mógł udać się wreszcie do sali, by odpocząć i się wyspać. Środki przeciwbólowe, jakie zostały mu podane, powinny działać jeszcze przez kilka godzin. Pielęgniarka podłączyła go aparatury.
- Chce pan, by odwiedziła pana ta młoda dama, która tutaj pana przywiozła?
Spytała grzecznie pielęgniarka, wieszając jego kartę przy łóżku, by lekarze wiedzieli, co jest pacjentowi, gdy przyjdzie czas na obchód. Mężczyzna będzie musiał tutaj spędzić co najmniej dwa tygodnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Pią Lut 21, 2014 10:01 pm

Siedząc w tak zwanej poczekalni przy recepcji, długo nie kazano mu czekać. Wyprostował się siedząc i spojrzał na pielęgniarkę, która podała mu teczkę z dokumentem, który miał wypełnić. Karta pacjenta. Już wolałby pojechać do szpitala we wiosce, ale zdany był na wampirzycę, więc nie miał teraz wyjścia. Z trudem utrzymywał długopis, więc musieli uzbroić się w cierpliwość, nim od te wszystkie rubryki wypełni. Jakoś przy wampirzycy wolał nie dyktować swoich danych, ale jeżeli pielęgniarka stwierdziła że lepiej jak podyktuje, to więc to uczynił a ona zapisała.
Później zabrano go wózkiem inwalidzkim do odpowiedniego gabinetu, na odpowiednie piętro. Tam zajął się nim jeden z lekarzy sprawdzając podstawy jego wzroku i funkcjonowania mózgu. Nie lubił tego świecenia latarką po oczach. Tyle razy mu to robiono że miał dość. Jeszcze trochę to pozbawia go wzroku.
Chcąc nie chcąc, zabrano go później do jeszcze innego gabinetu, gdzie jeszcze musiał się przebrać w szpitalną odzież.
- Rozumiem.
Przyjął do wiadomości fakt, że będzie zmuszony do noszenia gipsu. Trudno. Przez jakiś czas wyłączony zostanie z pewnych obowiązków. Najwyżej siostrę będzie wysyłał po zakupy.
Następnie zrobiono mu prześwietlenie żeber, co jak się mogło później okazać, to one sprawiały mu ból przy poruszaniu się, czy pochylaniu. Mimo tego, ból bardziej odczuwał w brzuchu, jednak to mogły być silne odczucia po uderzeniu.
W czasie oczekiwania na wyniki rentgena żeber, wypytany o dolegliwości, choroby i uczulenia, wspomniał iż od dziecka choruje na serce, miał przeszczep, lecz serce okazało się wadliwe i zmaga się dalej z chorobą. Także podał pielęgniarce leki jakie zażywa, więc dzięki tym informacjom wiedziała co mu podać. Ból ręki jak i żeber był dla niego jakoś znośny, kiedy nic nie musiał robić.
Gdy wyniki się pojawiły, zostały mu przedstawione i jakoś nie widziało mu się przebywanie tutaj, ale wyjścia widocznie nie miał. Pozwolił na założenie opatrunków i gipsu na rękę. Po wszystkim, został przeniesiony na salę, która będzie robiła mu tymczasowo za nocleg. Zakładamy przy czym, że na rękę w gipsie dano mu temblak, co by nie machał niepotrzebnie ręką.
- Może przyjść.
Zgodził się. Bo w sumie wypadałoby podziękować tej wampirzycy za chęć pomocy. Będzie musiał powiadomić Estelle o swoim pobycie w szpitalu, by się nie zamartwiała, jego nieobecnością w domu. Marcusa nie zamierzał w ogóle martwić. Jeżeli jego rzeczy zostały tutaj przyniesione, sięgnął po telefon i dopiero wtedy, odczytał wiadomość od Yuki...

_________________

Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Wto Lut 25, 2014 11:41 pm

Lekko zaspana Kyuko wędrowała miedzy korytarzami szpitala, zwiedzając nieznane jej zakątki i wchodząc po drodze do każdej sali. Po zajrzeniu do połowy pacjentów, którzy nie zawsze miło odmachiwali małej, jej wścibski nosek musiał wywęszyć coś ciekawego. I tak wchodząc do jednego z niedomkniętych pokoi zaszczyciła swoją obecność pustą salkę z ogromną ilością kwiatów i czekoladek.
Wampirzyca nie przejmując się tym, iż za chwilę może wejść lekarz tudzież inny pracownik szpitala, postanowiła poczęstować się czekoladkami i biorąc pierwsze lepsze opakowanie z brzegu, brutalnie otworzyła bombonierkę próbując pralinek. Kilka sekund później zamiast poczęstować się jedną czekoladką do swej zacnej paszczy wepchała cztery, powoli przeżuwając sporą dawkę słodyczy. Cóż w tym momencie dietę Kyuko szlak trafił a zbędne kalorie na pewno trafią tam gdzie nie powinny.
Degustując słodkości jakie wpadły w jej łapki, wampirzyca nie zdawała sobie sprawy dlaczego jest tu tak cicho. Blondyna jeszcze nie wiedziała kto oprócz niej znajduje się w tej sali. W pewnym momencie Kyuko dostrzegła coś bardzo interesującego. Mała z buzią pełną czekolady, podeszła do łóżka. Powoli i cichutko szarpnęła za róg białej płachty a ku jej oczom ukazał się prawdziwy trup! Cóż takiego widoku się nie spodziewała. Za pierwszym razem wystraszona odskoczyła na dwa metry do tyłu i zaskoczona swoim odkryciem wciapała po buzi kolejną porcję pralinek. Kilka minut później na korytarzu zaczęło się robić coraz głośniej. Przyglądając się parę chwil nieżywemu cielsku, postanowiła opuścić salę i biorąc pod rękę kolejną paczkę czekoladek i mały bukiecik kwiatków, następnie wymykając się z pokoju, kierując się bezpośrednio w stronę pomieszczenia gdzie znajduje się Azel.
Po paru minutach tułaczki w końcu znalazła odpowiednie drzwi i pukając delikatnie w szybkę, wpakowała swoje cztery litery do sali, gdzie na jednym z łóżek leżał Azel.
- Yyyy…Dzień dobry, chciałby pan nabyć najnowszy numer Strażnicy? Mamy dzisiaj promocję, do każdego egzemplarzu rozmowa o Bogu gratis.- tak o to miło przywitała się z mężczyzną.
-Wyglądasz jak siedem nieszczęść- powiedziała po chwili, pocieszając Azela oraz kładąc kwiatki gdzieś na półeczce tudzież stoliczku.


_________________
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Sro Lut 26, 2014 10:52 pm

Azel w tym czasie zdołał wysłać wiadomość Yuki, oraz powiadomić siostrę gdzie się obecnie znajduje, żeby nie zamartwiała się, ani także nie zdziwiła jego nieobecnością w domu.
A później? Nie miał co robić. Telefon odłożył i leżał. Źle nie wyglądał. Tylko na zmęczonego i trochę obolałego. Na szczęście środki przeciwbólowe pomagały, że żebra mu już tak nie dokuczały. Początkowo miał obawy, że będzie miał jakieś brzuszne uszkodzenia, a tu jednak wyszło co innego.
Kiedy do środka zajrzała znana mu wampirzyca, uśmiechnął się lekko na jej słowa. Widać, że miała poczucie humoru. Gestem zdrowej, lewej ręki zaprosił ją do środka.
- Dziękuję za tak przyjemne słowa. Również za to, że mi pomogłaś.
Podziękowania się jej należały. Jak na wampira, odwaliła kawał dobrej roboty. Choć mało brakowało aby dostał zawału podczas jej jazdy, to jednak całego dowiozła na miejsce. I cud, że jego auto nie ucierpiało.

_________________

Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Czw Lut 27, 2014 6:25 pm

Wampirzyca musiała poczekać około godziny, może nawet nieco więcej, nim lekarz skończył zajmować się pacjentem. A gdy tylko wyraził zgodę na odwiedziny, pielęgniarka opuściła na chwilę salę, by zejść na dół, do poczekalni i powiadomić Yukyuko, że pacjent jest cały i zdrowy i można go już odwiedzić. No, może cały i zdrowy to nie był, ale na pewno szybko z tego wyjdzie i da sobie świetnie radę. Temblak dostanie, jak będzie miłym i grzecznym pacjentem, o. Pielęgniarki szybko się odwdzięczą. Oczywiście, że miał założony temblak. Był to wręcz obowiązek pielęgniarek. Wszak to japoński szpital, tutaj mieli nawet dobre i zdrowe jedzenie! Na pewno biedak nie schudnie, a może nawet przytyje? Wszak ruchu nie będzie miał, a jedynie ciągłe leżenie i jedzenie...
- Proszę tylko nie przemęczać pacjenta i pilnować godzin odwiedzin.
Zakomenderowała pielęgniarka, karcąco spoglądając na młodą dziewczynę. Po chwili uśmiechnęła się do niej promiennie.
- Mam nadzieję, że zostawiam tego miłego, młodego człowieka, w dobrych rękach.
I opuściła tymczasowo salę.

_________________
Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Nie Mar 02, 2014 6:52 pm

Dobre i zdrowe jedzenie w szpitalu. Yeah… te dziwnie wyglądające papki podsuwane pod nosy biednych pacjentów są z pewnością są źródłem błonnika i innych wartości odżywczych. A smak? Mmmm… niebo w gębie, aż nie można się doczekać na dokładkę. Cóż Kyuko osobiście nie miała zaszczytu degustować tutejszych specjałów szpitalnej kuchni, lecz po minie tutejszych klientów stołówkowego jedzenia można było wyczytać, iż są wręcz zachwyceni obiadkami prawie jak u mamy, prawie. Całe szczęście to nie wampirzyca będzie się zmagała z stołówkowymi wariacjami na talerzu nieznanego pochodzenia o ciekawym zapachu, jednak było jej trochę szkoda Azela, który będzie musiał się zmierzyć z tacą pełną niespodzianek.
- Oczywiście prze Pani. – odezwała się do pielęgniarki gdy ta  obdarowywała Kyuko swoim karcącym wzrokiem .
– Ekhem… też mam taką nadzieję. – wyszczerzyła delikatnie ząbki, tak by nie wystraszyć miłej i promiennej pani w białym uniformie. Po kilku minutach krzątania się po sali, rozsiadła się na jednym z krzeseł i machnęła głową na znak, iż do jej czerepu doszły podziękowania Azela.
-Następnym razem  lepiej  uważaj z kim się umawiasz w  opuszczonych parkingach… młody człowieku. – poradziła blondyna.
- A tak poza tym cieszę się bardzo, że w ramach podziękowań podarowałeś mi to fajowskie autko. Naprawdę nie musiałeś, ale doceniam gest. – wyszczerzyła się szerzej. – Nie martw się, będę dbała o tego czterokołowego szatana.- a do szerokiego uśmiechu, przyłączył się ten wszystkim dobrze znany błysk w oku. Azel nie musiał się martwić o swoje auto, wszak wpadło w łapy jednego z najlepszych rajdowców w Japonii, czyż nie? Oczywiście jak będzie chciał to blondyna zafunduje mu parę przejażdżek, jak zabraknie mu tej adrenaliny w żyłach .

_________________
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Wto Mar 04, 2014 3:57 am

Azel akurat jest z tych, co się zdrowo odżywiają i nie narzeka nawet na jedzenie szpitalne. Ale może się ono znudzić, jeżeli ciągle jest się karmiony tym samym. Tyle dobrego, że sobie gotować nie musi, ale wolałby jednak przebywać w swojej kuchni i czuć zapach gotowanych warzyw. Niestety teraz musi poleżeć te kilka dni w szpitalu. Tego w planie nie miał w ogóle.
Namikaze uśmiechnął się do pielęgniarki, która zaczęła przypominać zasady panujące w szpitalu. Znał jej na pamięć, jak wiersze wyuczone na pamięć. Kiedy zostali sami, mogli w spokoju porozmawiać.
- Azel mi na imię.
Od razu się przedstawił, kiedy określiła go "młodym człowiekiem". Pozwolił, aby zwracała się do niego imieniem. Tym samym liczył, iż i ona zdradzi mu swoje imię. Wydawała mu się bardzo podobna do kogoś, kogo bardzo dobrze zna. Te blond włosy, mogły mu przypominać tylko o jednej osobie... Yuki.
- Słucham? Chyba żartujesz. - Nie ukrywał zaskoczenia. Niczego takiego sobie nie przypominał, aby dawał, tej wampirzycy swój samochód. Od razu wystawił lewą dłoń w jej stronę.
- Nie przypominam sobie, abym Ci dziękował, tym bardziej własnym pojazdem. Proszę więc, abyś oddała mi kluczyki.
Ten jej wyszczerz, odbierał jako żart. Uśmiechnął się lekko, ale też mówił poważnie. Podziękował jej za dowiezienie, a na kolejne wycieczki z tą wampirzycą za kierownicą, odmówi grzecznie. Prędzej zawału dostanie, niż adrenalina mu podskoczy.

_________________

Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Pią Mar 07, 2014 7:20 pm

Blondyna była bardzo podobna do swojej matki, wszak odziedziczyła po niej urodę i niski wzrost. Całe szczęście, że wyglądem przypomina Yuki a nie Kyubiego, gdyż jakoś nie widziałaby siebie jako przedstawicielkę płci piękniej o męskiej urodzie. Jeszcze z trzydniowym zarostem na brodzie, le bleh.
- Nazywają mnie Yuko, ale możesz wołać na mnie ej ty. – przedstawiła się Kyuko szczerząc się wesoło kiedy to miała w zwyczaju naginać pewne fakty. Gdy jednak nadszedł moment poruszenia tematu o kluczykach od auta, mała naburmuszyła się , wydymając wargi i mrużąc oczy. Widać wizja nowej zabawki dla Kyuko przepadła. Ech… a miało być tak pięknie. Trudno, przynajmniej mogła sobie raz pośmigać z Azelem.
-Mówię jak najbardziej poważnie.- wyburczała, racząc go spojrzeniem spod przymrużonych powiek przypominających małe szczelinki przez które ledwo widziała.
- To nie sprawiedliwe. Kto daje i zabiera ten się w piekle poniewiera. – tako rzekła, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Po chwili Blondyna wyjęła kluczyki od auta i niechętnie wyciągnęła rękę w celu oddania mu jego przynależności, lecz po pewnym dosyć szybkim czasie rozmyśliła się i schowała owy skarb w biuście.
- Jak chcesz kluczyki, to sam sobie weeeeź. – wyszczerzyła się wrednie na koniec pokazując język. Kyuko wiedziała, że każda sala jest monitorowana, więc każda próba odzyskania kluczyków z biustu blondyny może skończyć się niezłym przedstawieniem, w którym Azel zapewne odrywałby kluczową rolę złego pana lubującego się w małych i niewinnych dzieciach. Huehuehue…
- Na masz Ci los! Jak one mi tam wpadły!- krzyknęła głosem pełnym zaskoczenia.



_________________
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Pią Mar 07, 2014 11:45 pm

Yuko... Nawet imię było bardzo zbliżone i podobne do Yuki. Tylko jedna literka zmieniona. Im bardziej zagłębiał się w wygląd dziewczyny, tym bardziej widział w niej Yuki. Bardzo są do siebie podobne. Może to jej siostra? Córka? Nie wiedział.
- Przypominasz mi pewną znajomą osobę... Znasz  może Yuki Sharp? Wcześniej pod nazwiskiem Shiroyama.
Może wampirzyca skojarzy? Miał taką nadzieję. Dzięki temu wiedziałby czy te dwie panny się znają. Wątpił w zbieg okoliczności dotyczący wyglądu. Zbieżność imion i nazwisk da się zrozumieć, ale wygląd?
- Nic Ci nie dawałem. Nie było żadnej mowy o zapłacie.
Nic takiego wampirzyca nie mówiła, że sobie coś życzy w zapłacie za pomoc. A teraz, kiedy on jest uziemiony, ona nie chce oddać jego własności. Czekał cierpliwie aż mu odda kluczyki. Ta jednak zamiast ro zrobić. Schowała je w biust! Aż się podniósł gwałtownie do siadu podpierając zdrową ręką.
- Nie!
Niestety było za późno. JEGO kluczyki wylądowały w jej biuście. Spuścił głowę w rezygnacji i jęknął cicho z powodu bólu żeber. Musiał się na powrót położyć. Nici z tego. Odwrócił głowę przymknąwszy oczy na moment. Ból ustał i spojrzał na nią ponownie.
- Czemu mi to robisz? - Zapytał, chcąc wiedzieć czemu się z nim tak bawi i utrudnia odzyskanie jego własności. Błędem widocznie było zaufanie jej, ale przynajmniej dostarczyła go do szpitala całego.
- Mogę Ci pomoc wynagrodzić inaczej. - Może jest coś innego, co by ją zainteresowało bardziej od jego samochodu?

_________________

Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Nie Mar 09, 2014 10:41 pm

Kyuko bardzo nie lubiła zdradzać swojego prawdziwego imienia oraz innych przydatnych rzeczy np. że tatusiek to wielka szycha a kod do jego sejfu to 666, który swoją drogą znajduje się za obrazem nagiej babeczki bezwstydnie przedstawiającej swoje atuty. Wszak nigdy nie wiadomo na jakiego delikwenta można natrafić. Może przypadnie jej zaszczyt spotkać jakiegoś wygłodniałego psychopatę o kanibalistycznych upodobaniach w dodatku pochodzenia szlachetnego. No cóż w takich sytuacjach lepiej przybrać postawę zbłąkanej gazeli i Spie…uciekać ile sił w nogach. Oczywiście gdyby Kyuko miała autko Azela ucieczka byłaby o wiele prostsza. Jednak mężczyzna bez serca nie martwił się o bezpieczeństwo swojej wybawicielki. Ach okrutny świecie.
- Osoba ta jest mi znana.- powiedziała niepewnie, zmieniając diametralnie postawę. Wampirzyca wyprostowała się jak struna, przyglądając się mężczyźnie coraz bardziej podejrzliwym wzrokiem. W głowie Kyuko pałętało się tysiąc pytań, lecz jedno nurtowało ją najbardziej. Skąd Azel znał Yuki? Blondi nie wiedziała, że jej matka ma znajomości wśród ludzi.
- Skąd znasz Yuki?- Nie wytrzymała w końcu i zadała mu pytanie. Nie był to miły ton irytującego bachora, lecz niski nieprzyjemny dla ucha pomruk wampira czującego, iż za chwilę może zostać narażone na niebezpieczeństwo. Cóż Kyuko nie należała do wampirów, którzy bezgranicznie ufali drugiej osobie a jeżeli chodzi o pewne informacje dotyczące jej rodziny wolała by żaden człowiek nie miał takowej wiedzy, bo wiadomo iż niektóre rzeczy niefortunnie mogą zostać przekazane łowcom a Ci z pewnością urządzą jej i jak i jej bliskim miłe przyjęcie niespodzianka.
- Ludzie to jednak mają bardzo słabą pamięć. – stwierdziła blondyna marszcząc czoło. – Powiedziałam daj mi kluczyki do auta i mi dałeś co jest równoznaczne z tym, że auto zostało mi podarowane. Poza tym za dobre uczynki się płaci a taki prezent myślę, że pokryje koszty udzielonej pomocy.- nie zastanawiając się wcześniej wystrzeliła jak z karabinu recytując ostatnie zdanie jak formułkę czytaną w każdej reklamie środków na przeczyszczenie, szybko oraz tak aby druga osoba nie zrozumiała kompletnie nic z tego co powiedziała. Tak! Doskonale! Wyrośnie z niej doskonały geniusz zła!
Na pytanie czemuż jest taka wredna, że zatruwa spokojny żywot Azela swoim podłym zachowaniem, wzruszyła ramionami robiąc minę oznaczającą „ Life is brutal, bejb.”
- Wynagrodzić inaczej? – powtórzyła za nim.
- Dobra. Rozumiem, że masz przygotowane jakieś inne propozycje. Od razu mówię, że motor odpada. Strasznie psuje fryzurę, poza tym nigdy nie wiem gdzie schować torebkę. – potaknęła na koniec głową, tak jakby przed chwilą rozwiązała problem głodu na świecie oraz znalazła sposób wyleczenie głupoty wśród niektórych osobników.

_________________
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Sro Mar 12, 2014 7:28 pm

Zapytanie o jej znajomość z Yuki Sharp, doprowadziło do zmiany jej wyrazu na twarzy. W końcu dziewczyna zadała przewidywalne pytanie. Kłamać nie będzie, bo nie miał takiej potrzeby.
- Pracujemy razem w akademii. Stąd się znamy. Jesteś tak bardzo do niej podobna, jakbyście były siostrami.
Wampiry się nie starzeją. A jakby teraz tak można było je postawić obok siebie, to każda ludzka istota, wzięłaby je prędzej za rodzeństwo, niżeli matkę i córkę. Azel więc miał, prawo się w tym przypadku pomylić. Nie znał dzieci Yuki, a ostatnio miał okazję tylko poznać jej syna i odebrać jej ostatni poród.
Rozmowa z nią przyprawiała o ból głowy. Ta wampirzyca ma zupełnie inne rozumowanie. Według niej "daj kluczyki" oznacza dostanie czegoś od razu bez dwóch zdań.
- "Daj kluczyki" nie oznacza, że dostaniesz coś na własność. Twoje słowa odebrałem jako chęć pomocy by dowieźć mnie do szpitala. W tym przypadku, wykorzystałaś fakt mojej kontuzji ręki i przywłaszczasz cudzą rzecz, która jest moją własnością. Mogę za to pozwać Cię do sądu.
W tym przypadku jemu do śmiechu nie było i mówił bardzo poważnie. O innej propozycji wynagrodzenia za pomoc, nie miał namyśli motoru ani jakiegokolwiek środka transportu. Jego samego nie łatwo utrzymać to wszystko a za rachunki i ubezpieczenia trzeba płacić. Niech nie liczy, że kupi jej jakiegoś Porsche czy Ferrari. Nie skomentował jej słów, tylko patrzył wręcz surowo, jak ojciec na córkę, która zbroiła.

_________________

Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Sro Mar 12, 2014 10:58 pm

Taka śliczna po mamusi, taka miła po tatusiu, taka utalentowana po sobie. Ach to samouwielbienie.  No tak, jednym ze skutków nieśmiertelności jest młodzieńczy wygląd. Niezaprzeczalnie większość wampirów jest  zadowolona z tego, iż ich ciało starzeje się bardzo powoli, wręcz niezauważalnie. Krwiopijcy mogą się cieszyć nieskalaną skórą bez żadnych zmarszczek, kurzych łapek i innych oznak. Kyuko mogła być bardzo podobna do Yuki, jednak pewne rzeczy jak kolor oczu jest stuprocentowo skradziony od papcia, rodziciela swojego jedynego kochanego, amen. Cóż lecz nie rozczulajmy się nad tym.
- Mhmm...- zmarszczyła brwi, układając to sobie jakoś w mózgoczaszce.
– Pracujesz w akademii? – spytała zaciekawiona.
– Czym się zajmujesz? Albo nie! Niech zgadnę.- i spojrzała na niego badawczo. – Sekretarka, księgowy? Nie, nie to zbyt kobiece zajęcia..chociaż. Konserwator powierzchni płaskich? Nie! Też nie. Woźny! Tak, tak, to musi być to. Albo nie. Sama nie wiem, dobra strzelam. Tylko się nie śmiej… pomoc medyczna? Nie, cofam! Chociaż, jakby tak się tobie przyj… dentysta! Szkolny dentysta? W ogóle to jest coś takiego? Pewnie pozbawiasz uczniów klas nocnych kłów! Jesteś psychopatą?  - skończyła męczyć Azela pytaniami i energicznie wstała, gdyż, iż bo, ponieważ od tego siedzenia pewna część ciała zaczęła już ją boleć.
-Do kogo? – tym razem to on ją zaskoczył. Szkoda, oj szkoda,iż nie wiedział, że staruszek Kyuko jest szychą w tej dziedzinie. Po ostatnich słowach miała ochotę się roześmiać, lecz zachichotała jedynie wyobrażając sobie, jak cała ta sytuacja obraca się na niekorzyść mężczyzny.
Ale z Ciebie maruda. Masz rację nie powinnam chcieć twojego auta. Za kilka miesięcy wchodzą nowe modele! No i przydałby się jakiś szofer. Albo nie. Po co mi auto jak można mieś helikopter.- zamyśliła się przez chwilę. – O tak, dokładnie! I nie musiałabym martwić się korkami. Poza tym jaki byłby lans na dzielni. Taki różowy helikopter…  - tako rzekła zatapiając swe gałki oczne w okno, podziwiając przedzierający się pomiędzy budynkami skrawek nieba.

_________________
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Pią Mar 14, 2014 12:39 am

Ta wampirzyca zaczynała być denerwująca. A on jako istota o pokroju spokoju i cierpliwości, musiał ją wysłuchać. Zabawne było to jej zgadywanie i niestety, nie trafiła. W dodatku wiedziała o klasie nocnej. Musiała być uczennicą, albo Yuki jej opowiadała o podziale w szkole, w jakiej pracuje. Nie zdziwiłby się, bo przecież społeczeństwa wampirze o istnieniu takiej szkoły, w większości wiedzą.
Poczekał cierpliwie aż dziewczyna skończy, po czym dopiero udzielił jej odpowiedzi.
- Nie zgadłaś. Nie jestem dentystą, tylko nauczycielem.
To że pracował z Yuki w tym samym miejscu pracy, nie znaczy że musiał zajmować bardzo zbliżone stanowisko do jej osoby. A przedmiotu o medycynie także nie wykładał. W tym przypadku, przedmiotu biologii.
Przy kolejnych tekstach, wydawała się być rozbawiona jego groźbą. Nie potrafił czytać w myślach, ale za to czytać z twarzy rozmówcy. Ten chichot dla niego nie był przyjemny i zadowalający. Coś tutaj widocznie było nie tak. Ale czy się bał? Nie. Tutaj przecież są kamery. A jakby nie patrzeć, jej papcio jest przecież właścicielem tego szpitala, także sytuacja może również odwrócić się na jej niekorzyść.
- To raczej Ty jesteś marudna i uparta. Jeżeli pochodzisz z bogatej rodziny, to niech rodzice kupią helikopter. My ludzie nie mamy takiej fortuny, jaką wy zbieracie przez wieki. Dlatego też proszę Cię o oddanie mi kluczyków. Na nowy samochód mnie nie stać.
On się tutaj przy niej wykończy. Powinna nie denerwować pacjenta a ona robi to wręcz przeciwnie. Aparatura już zaczynała rejestrować stopniowe podnoszenie się ciśnienia. Azel nawet na to nie spojrzał, nie zwracał uwagi. Wzrok miał utkwiony w postać Yukyuko, prosząc po raz kolejny o oddanie kluczyków do jego samochodu.

_________________

Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Sob Mar 15, 2014 11:58 pm

Kyuko denerwująca? A skądże! Nawet jeśli potrafi czasem być zwariowana to jeszcze nie pokazała jakim to potrafi być rozkosznym diabełkiem. Jednak jeżeli Azel miałby ochotę przekonać się jak bardzo blondyna może być denerwująca to wystarczy jedno słowo, chrząknięcie, mlaśnięcie czy tam tupnięcie a wampirzyca już podkręca atmosferę, wystawiając nerwy mężczyzny na prawdziwą próbę.
Mała oczywiście wiedziała o klasie nocnej, wszak chodzili do niej jej znajomi. Blondi jako, iż nigdy jej  Kyubusiowy papeć nie zapisał do tego zamczyska, gdzie ludzie gnieżdżą się z wampirami jak w jakimś rezerwacie wymarłych gatunków, próbując pogodzić te dwie rasy, które od początku swego istnienia są skazane na rywalizacje i ciągłe walki. Cóż Kyuko jakoś nigdy nie żałowała tego, iż marnuje swoje szczeniackie lata na robieniu czegoś bardziej interesującego niż siedzenie w ławce i słuchanie nudnych wykładów na jakże ciekawy temat, ciągnący się jak flaki z olejem. Przecież jest tyle ciekawych miejsc i rzeczy które można w tym czasie robić. Przykładowo zakupy! O tak! W szczególności kiedy przez przypadek masz czyjąś kartę kredytową i mnóstwo promocji przed sobą. Ach ta adrenalina… aż się włosy na czerepie jeżą.
- Eee.. Nauczycielem? – zmarszczyła nosek.- Jesteś pewien?- dała mu trochę czasu na zastanowienie.
-  A czego uczysz, bo chyba nie samoobrony? – uśmiechnęła się, wyobrażając obie jaki to byłby miły zbieg okoliczności.
Jeżeli chodzi o monitoring w szpitalu to nie było problemu  dla wampirzycy. Wszak ojczulek nie pozwoli oddać policji kasety z nagraniem …chyba. W najgorszym przypadku może ukarać córcię swą najukochańszą za te wszystkie wrzody na dupie i pozwolić jej pocierpieć kilka dni w ciasnym, rozkosznym pomieszczeniu z kratami w oknach. Oj, oj, oby taka opcja nigdy mu nie przyszła do głowy.
- J-ja marudzę? – uwaga system wykrył szkodliwe informacje w mózgu. Proces uruchamiania focha włączy się za 10,9,8,7….3,2,1!
- Phi! Co ty możesz wiedzieć o prawdziwym życiu wampirów.- prychnęła obrażona blondi.
– I bądź tu miły dla człowieka. Zwariować przy was idzie. – zezłościła się mała i siadła na sąsiednim łóżku z takim impetem, iż całe szczęście mebelek nie złożył się jak domek z kart. Kilka sekund później jednak foch nadal szalał w jej żyłach więc stwierdziła, że jednak nie ma ochoty zgniatać swoich czterech liter i wstała równie energicznie krążąc na nowo, nie mogąc znaleźć swojego miejsca w tych czterech kątach.
– Nie patrz tak na mnie.- powiedziała czując jak Azel wtapia swój wzrok w Kyu oraz jej bezsensowne poczynania. Po paru okrążeniach jednak przysiadła, odwracając się tym razem tyłem do mężczyzny, podziwiając zacną fakturę ściany. Nice.
-Znowu się na mnie gapisz. – burknęła. Ot Mała po chwili z ciekawości postanowiła sprawdzić jak tam ma się jej skarb. Niewinnie jednym okiem spojrzała pod bluzkę szukając kluczyków lecz z sekundy na sekundę zawartość swojego biustonosza zaczęła ją niepokoić i nie chodzi tutaj o wielkość swoich atrybutów lecz o pewien mały szczególik, który zapodział się niewiadomo gdzie. Niedowierzając postanowiła do poszukiwań włączyć drugie oko lecz to i tak w niczym nie pomogło.
- Oj niedobrze.- powiedziała cały czas patrząc w biust.
– Emm… Azel? Nie wiem czy pamiętasz, ale pielęgniarka pod żadnym pozorem nie pozwoliła Ci się denerwować. – odezwała się, szukając kluczyków w biuście.

_________________
Powrót do góry Go down
Azel
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t193-azel-namikaze#218 http://vampireknight.forumpl.net/t191-azel-namikaze#216
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Wto Mar 18, 2014 11:13 pm

Czy zawód nauczyciela jest aż tak bardzo dziwny? Jej pytanie według niego było chyba nie na miejscu. Albo dziewczyna ta miała dziwne spojrzenie na tego typu zawody pracy. Westchnął, mając już dość rozmowy z nią i jej towarzystwa, ale nie pokaże tego po sobie, jeżeli ona nie odda mu tych cholernych kluczyków od samochodu.
- Sztuki. Malarstwa, architektury. Ogólnej sztuki.
Wyjaśnił jej na tyle zrozumiale, że powinna złapać co nauczyciel na tym kierunku robi. I czego tak dokładniej czerwonowłosy wykłada.
- Tyle, co Wy możecie wiedzieć o nas ludziach.
Odpowiedział jej niemal podobnie i tak samo, zamieniając tylko rasę. Prawda jest taka, że wampiry wiedzą tyle samo co ludzie o rasie przeciwnej. Nie ma takiej, która by wiedziała więcej od drugiej.
- Raczej przy Tobie. Proszę Cię grzecznie, abyś oddała moją własność, lecz Ty ją sobie przywłaszczasz i twierdzisz coś, czego nie miało miejsca.
Rzekł spokojnie, ale z powagą. I nie przestał tak patrzeć na tę wampirzycę, nawet jak stwierdziła, że jej się to nie podoba. Rękę ponownie wystawił, jasno dając do zrozumienia, żeby oddała mu kluczyki.
- Oddaj kluczyki a przestanę.
Tak. Coś za coś. Niech odda jego własność a on przestanie na nią się gapić. Niech poczuje, jak to jest wkurzać kogoś a potem się dziwi, że to czego mu nie wolno, się dzieje. Ciśnienie jego podniosło swój poziom i wiedział doskonale o tym. Raz tylko zerknął na ekran. Znał granicę swojego ciśnienia, więc tym wskaźnikiem się nie przejmował. Nie był to stan zagrażający, ale może do niego dosięgnąć. Zdenerwowanie zaczynało tym samym rosnąć.
Widział jak się przeszukiwała w poszukiwaniu tych kluczyków i nie interesowało go, że ma z tym problem.
- Jeżeli nie chcesz mieć na sumieniu mojego zdrowia i życia, czy nawet śmierci, oddaj moją własność a się uspokoję.
Nie robił tego specjalnie, ale takie zagranie z jej strony się mu nie spodobało, stąd taka reakcja i objawy zdenerwowania. Czemu się ona dziwi? Nie widziała człowieka zdenerwowanego? W między czasie przychodził sms od jego siostry. Odpisał nieco później i przekazał wiadomość dalej, będąc czujnym wobec działań Yukyuko.

_________________

Powrót do góry Go down
Yukyuko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t723-yukyu
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   Pon Mar 24, 2014 9:09 pm

Kyuko była w stanie wyobrazić sobie Azela w każdym zawodzie, jednak jako nauczyciela człowieka niosącego światełko nadziei i mądrości. Po prostu  nie potrafiła wyimaginować  tego obrazka w mózgu. Czerwony, stojący pod tablicą i plewiący  dorastającą ciemnotę zagnieżdżoną w swych ławkach jak młode drzewka na wiosnę, czekające byleby szybko wyrwać się z tego bagna  aby móc zacząć marnować swój czas w miejscach nie słynących z rozpowszechniania nauki i sztuki . Kyuko na samą tą myśl zmarszczyła nosek w niesmaku.
- Nauczyciele to nudziarze.- skomentowała pod nosem – No i z pewnością nie mają takich aut. – dokończyła, pozwalając ciszy na parę chwil dojść do słowa.  W tym czasie mała pogrążyła się w myślach, podróżując w przestworzach kosmosu, odlatując na różowej chmurce z waty cukrowej szukając zagubionego neuronu w którym coś zaczęło iskrzyć. Będąc nadal w świecie otchłani własnego umysłu spojrzała na Azela nieobecnym wzrokiem a styki w jej systemie na nowo zaczęły dawać znać, próbując zapalić reflektor nad jej czerepem.
-No właśnie. Skąd mam wiedzieć, że to twoje auto? Może je komuś ukradłeś?- oj tak, tak, kto jak kto ale nauczyciel ze swojej marnej pensyjki nie jest w stanie utrzymać takiego czterokołowego ogiera, huehuehue.
Na odpowiedź Azela co do wiedzy o drugiej rasie, Kyuko jedynie przewróciła oczami, nie mając siły dalej sprzeczać się z czerwonowłosym.
Blondyna dokładnie przeszukując zawartość swojego biustu, nie znalazła tego czego szukała. Jak na złość kluczyki musiały jej gdzieś wypaść, ale jak to powiedzieć mężczyźnie by przypadkowo nie sprezentować mu kolejnej dawki  nerwów?  Oj będzie ciężko.
- Ehehehe- zaczęła się nerwowo śmiać, gdy nawet po przeszukaniu kieszeni, nie znalazła nic.
- Nie chciałbyś nic w zamian? Na przykład pluszowego misia?- próbowała go jakoś zagadać nim do jej rąk nie trafi zguba.
– Podobno bardzo szybko obniżają poziom stresu i nerwów w organizmie. Taki mały pluszak, a ile dobrego. Poza tym kto w dzisiejszych czasach jeździ autem .Powinieneś się poważnie zastanowić nad kupnem roweru. Mogłabym Ci pożyczyć swój ale aktualnie nikt się nie chce podzielić, szkoda. – wstała z łóżka, wzrokiem przeszukując z grubsza pościel.
– Hej, a teraz nie ma przypadkiem pory na drzemkę? – spojrzała na zegarek.- Już dawno powinieneś chrapać. No już kładź się spać, bo to zielone coś zacznie pokazywać te dziwne znaczki. No już, już, bo wezwę pielęgniarki a one kołysanki na dobranoc na pewno nie zanucą. – i tak oto wzięła nakryła Azela dodatkowym kocem.
-Yeah, good job. A teraz licz barany. -  przybiła piątkę wyciągniętej ręce.- No a ja zobaczę gdzie mnie jeszcze świat potrzebuje. – i zaczęła się delikatnie cofać w stronę wyjścia. Gdy miała już zniknąć z pola widzenia Azela, nagle w jej gałkach ocznych zamigotał srebrny pęczek kluczy, znajdujący się pod łóżkiem mężczyzny.
– O mój k-k-olczyk. – niespodziewanie pisnęła z radości, przepłaszając potem za te wysokie dźwięki i rzucając się pod wyrko poszkodowanego.
–Jakby co to sobie nie przeszkadzaj. – szepnęła spod łóżka i swoimi drobnymi rąsiami dosięgła do tegoż srebrnego graala, dumna z siebie jak paw.
Koniec końców wygramoliła się z pod łóżka Azela. Stanęła jak wryta kiedy on zaczynał najzwyczajniej w świecie histeryzować doprowadzając się do stanu krytycznego. Wraz z jego podniesionym głosem, aparatura również zaczęła pipkać i wydawać dziwne dźwięki. Kyuko wiedząc niezadowoloną minę człowieka oddała mu w końcu klucze, kładąc obok na stoliczku. Nie wiedziała dlaczego on tak się wnerwia, przecież nic złego Kyu nie zrobiła. Aj, Mała nigdy nie zrozumie ludzi, tym bardziej facetów. Ot, skomplikowany gatunek.
Świat oszalał. Zamiast cieszyć się, że blondi uratowała mu życie to jeszcze chce na nią nasłać oświatę. A Brrrr... romantyczna randka z łowcą, potrafi przyprawić o dreszcze. Kyuko jak już ładnie się pożegnała z Azelem , który chyba był jedną nogą w zaświatach i odeszła w siną dal, w siną dal... ratując inne biedne duszyczki i ich portfele.  

_________________


Ostatnio zmieniony przez Yukyuko dnia Wto Wrz 09, 2014 9:17 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)   

Powrót do góry Go down
 
Sala nr.2 (dla ludzi, pierwsze piętro)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: SZPITAL-
Skocz do: