IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Drewniany most

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Drewniany most   Sro Paź 24, 2012 2:23 pm

Między polami i łąkami wije się srebrzysta wstążka rzeki, mającej swe źródło wysoko w górach. Nie jest ona wprawdzie bardzo szeroka - z łatwością można dojrzeć sąsiedni brzeg, jednak z pewnością zbyt głęboka, by przejść ją wpław. Komunikacja między dwoma brzegami jest zatem nieco utrudniona, zważywszy na to, że tylko w nielicznych miejscach przecinają ją liche mostki.
Ten konkretny zbudowany został z kilku ociosanych, drewnianych desek. Początkowo miał ułatwiać pracę murarzom, którzy przenosili tędy materiały, gdy budowali większość domów w miasteczku, następnie zaś miano go wyburzyć. Biorąc jednak pod uwagę, iż koszt konstrukcji nowego mostu znacząco przekraczał budżet miasta, a ten stary nadal się trzymał - postanowiono ostatecznie go nie ruszać.
Mostek zatem spełnia swoją rolę, trzymając się całkiem pewnie, choć dość chybotliwie, obu brzegów. Gdyby jednak komuś przyszło do głowy przekraczać rzekę w tym miejscu, należy to zrobić raczej sprawnie. Dłuższe wycieczki po moście urządzane są jedynie na własną odpowiedzialność, jak twierdzą mieszkańcy pobliskiej wioski.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Drewniany most   Pon Sie 19, 2013 9:07 pm

Jeżeli każdy ma takie miejsce, w którym może szczerze przyznać, że czuje się jak w domu, to dla Gaetha bez wątpienia są to góry. Ostatnio właściwie nawiedzał te tereny częściej niż samą Akademię, co raczej nie wróżyło dobrze przy końcowych egzaminach. Dodając do tego jeszcze istotny fakt, że jest to już ostatnia klasa i wypadałoby w końcu poważniej podejść od wymaganego materiału, takie ciągłe wyprawy w teren rzeczywiście niekoniecznie mogą mu wyjść na dobre. Z drugiej strony, jakimże brutalnym ignorantem by się okazał, stając się głuchy na wołanie swych pragnień oraz pasji? Chociaż może to ktoś inny go nawoływał. Gdyby posiadał jakiegoś własnego yōkai, to z pewnością musiałby być to duch gór bądź lasów. Osobisty anioł albo może demon. Niemal jak mityczna syrena, które swym śpiewem skazała wielu nieszczęśników na mordęgę w zaświatach. Bądź co bądź Shiba wytyczył ze swym podręcznym wspinaczkowym sprzętem nowy szlak, co zresztą jasno wyrysowało się na jego zroszonym potem licu. Ręce jak i reszta ciała były już mocno przemęczone od pokonywania ostrych klifów, dlatego postanowił już kończyć swoje górskie swawole na dziś. Obierając więc nieco bardziej konwencjonalną ścieżkę, postanowił przeprawić się na drugi brzeg wiszącym mostem. Nie wyglądał on może zbyt stabilnie, lecz specjalnego wyboru nie miał. Przecięcie rzeki wpław nie wchodziło raczej w grę. Zresztą Romeo, zielony gekon uwieszony na jego barku, z pewnością nie byłby zbyt szczęśliwy takim obrotem spraw. Starając się uważnie stawiać swe kroki, wszedł on na mostek, który niepokojąco skrzypiał przy każdym pokonanym metrze. Udało mu się jednak złapać odpowiedni balans ciała i wydawało się, że w zasadzie nie taki diabeł straszny. Niestety tuż przed końcem swej trasy, któraś z mocno nadpróchniałych desek nie wytrzymała i trzasnęła pod jego stopą. Poleciał w dół i niemalże w ostatniej sekundzie zdążył chwycić się jedną ręką innej belki. Wychodzi na to, że te wszystkie lata grotołażenia i wyhartowanie w ten sposób ręce ocaliły jego młody byt.
- Ksooo… - zaklął pod nosem, starając się podciągnąć do góry. W końcu jego postura była stworzona do tego typu manewrów, nie powinien więc mieć z tym większych problemów. Tyle, że odrobinę dzisiaj się fizycznie zarżnął, dlatego aktualnie niemal wszystkie mięśnie odmawiały mu posłuszeństwa. Romeo zaś w tym czasie przewędrował po jego ramieniu z powrotem na kładkę, niespokojnie strosząc się na jego szczycie. Hm. Nie za ciekawie. Spojrzał dół, w stronę ostrego nurtu rzecznego. Naprawdę nie za ciekawie. Przełknął ślinę. Marnie to wszystko widział.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Drewniany most   Pon Sie 19, 2013 9:37 pm

O tak każdy ma takie miejsce nawet nasza dzielna Pani Ratowniczka, ale za cholerę nie miała pojęcia co robi za miastem, na długim spacerze po lasach i wioskach. Może miała nadzieję, że tym razem spędzi dzień normalnie i nie będzie musiała ratować nikogo. Ostatnio tylko biegała z apteczką, bandażami i okładami. Jakby jej życie kręciło się tylko i wyłącznie wokół ratowania cudzego życia. Jeszcze parę godzin i Natka będzie krzyczeć z radości, że nie musiała nikomu tyłka ratować. Jednak jak to się mówi, nie chwal dnia przed zachodem słońca...
Kobitka szła sobie spokojnie niczego nieświadoma, zadowolona i uśmiechnięta, już nawet widziała most, którym miała zamiar się przeprawić na druga stronę. Jakie było jej zaskoczenie kiedy zbliżając się do niego na jednej z desek zauważyła zaciśnięte męskie dłonie. Przewróciła oczami i w pierwszej chwili chciała się odwrócić i zostawić nieszczęśnika na pastwę losu, ale westchnęła głośno i przewracając oczami podeszła do spróchniałego mostu. Normalnie jak anioł stróż przybyła mu na ratunek. Sprawdziła pierwszą deskę na której miała zamiar stanąć i kucnęła przyglądając się dyndającemu nad rzeczką chłopakowi. Wydał jej się dziwnie znajomy, ale cholera wie, może widziała go kiedyś w mieście i skojarzyła go po kolorze włosów, zresztą nie było to teraz ważne.
-Ładne widoki, co nie?
Nie no Natka, pełen luzik, co tam gościu ledwo się trzyma, a ta ma czas na gadki szmatki. W końcu złapała go za ramię i postanowiła mu pomóc wspiąć się bezpieczny brzeg. Klepnęła tyłkiem na ścieżce tuż przed mostem, nogam zaparła się o jeszcze stabilne dechy i zmobilizowała swoje całe niesamowicie silne, filigranowe ciałko.
-Właź no, muszę Cie opieprzyć jeszcze, a nie mam całego dnia.
Była milutka, choć te gorzkie słowa wypowiedziała w dość pogodny i łagodny sposób. Można się przy niej pogubić.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Drewniany most   Pon Sie 19, 2013 9:57 pm

Shiba był bliski zmobilizowania się pod wpływem nagłego zastrzyku adrenaliny, lecz jak na złość i ta deska, której się trzymał, zaczęła dziwnie zgrzytać. Zastanawiał się więc właśnie nad jakimś wyjściem ewakuacyjnym, które odmienne byłoby od tego równającemu się nieprzyjemnemu lądowaniu w rzece, lecz nie bardzo miał na to pomysł. Może gdyby jeszcze tak z parę sekund tam posiwiał, na coś by w końcu wpadł, lecz na jego szczęścia inna zabłąkana dusza zdążyła już zainteresować się jego aktualnym położeniem. Jako, że chłopak zbyt ciężki nie był, udało mu się w końcu z drobną pomocą postawić obie kończyny na stabilnym gruncie. Odetchnął głębiej, a następnie uwagę swą skupił już na tej oto postaci, która swym wyczuciem oraz uprzejmością wręcz go urzekła. Tak pół żartem pół serio, ale zawsze.
- Ta rosyjska uprzejmość, zawsze byłem pod jej wrażeniem. - skwitował rozciągając swe usta w przyjaznym uśmiechu, zaledwie tylko odrobinę zraszając go ironią. Oczywiście, że poznał. Pamięć miał niemalże fotograficzną. Poza tym dziewczyna miała charakterystyczny dla siebie akcent, który choć zupełnie niepozorny, dla jego przyzwyczajonych do czystej japońszczyzny uszu, rozpoznawalny. Dodatkowo chcąc zachować pewien dziecięcy dramatyzm, była to pierwsza w jego życiu kobieta, która złamała mu serce. Jakże więc to wspomnienie mogłoby nie zachować się w jego umyśle na dłużej. Przez dłuższą chwilę nie potrafił jednak oderwać oczu od tego, jak z trzynastolatki Natasha przeistoczyła się w dorosłą kobietę. Niesamowite, że właśnie w ten sposób uświadomić sobie miał ogrom upływającego czasu.
- Pozwolisz. - wyciągnął dłoń, aby tym razem on mógł usłużyć Iwanow niekonieczną pomocą przy podnoszeniu się z ziemi. Teraz natomiast miał nastąpić moment, w którym zgodnie ze swoimi słowami, Natasha zaczyna go opieprzać. Uznał, że nawet chętnie tego wysłucha, bo czemu by nie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Drewniany most   Pon Sie 19, 2013 10:22 pm

Naprawdę limit pomagania się wyczerpał, ona nic innego nie robi tylko ratuje ludziom i wampirom tyłki, a jakby przyszło co do czego to by od razu ktoś ją na śniadanie zjadł. Jednak udało się chłopaczka wciągnąć na ziemię, stabilną i niełamiącą się. I dopiero w tej chwili kiedy staną przed nią w pełnej okazałości, poznała tego małego szczyla, który się w niej kiedyś zakochał. Normalnie miała ochotę wybuchnąć śmiechem, ale zachowała pełną powagę.
-W końcu z jakiegoś powodu latałeś za mną.
Rzuciła z przekąsem w jego stronę, w sumie musiała przyznać, że całkiem mu się wyrosło. Kiedy ostatnio go widziała to chyba sięgał jej ledwo do piersi, a teraz ona musiała spoglądać w górę aby złapać z nim kontakt wzrokowy. Może i złamała mu to biedne, młode wtedy jeszcze serce, ale jaka nastolatka poważnie traktuje deklaracje o wiele młodszych szczyli? Może jakby ona była młodsza, a on starszy to by żyła głupią nadzieją. Podała mu dłoń, pozwalając mu nieść tę subtelną pomoc przy wstawaniu.
-No wiesz co, taki stary chłop i trzeba go ratować?
Otrzepała sobie tyłek z piasku zerkając na niego uważnie. W końcu się wyprostowała i odrzuciła jasne włosy z ramion na plecy.
-No dobra zgodnie z obietnicą, gdzie mój pierścionek z wielkim brylantem?
Usteczka ukształtowały się w subtelny nieco wredny uśmieszek, a co można się czasem podroczyć i po wkurzać starego znajomego. W końcu miała taki nieco wredny charakterek.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Drewniany most   Pon Sie 19, 2013 10:53 pm

Cóż mam rzec, Gaeth raczej daleki był od zjedzenia Natashy na śniadanie. Nie to, że odmawiał gospodyni życzliwości, tylko zwyczajnie posiadał nieco odmienne gusta smakowe. Ponadto bardzo poważnie traktował każdy rodzaj okazanej mu pomocy i z pewnością nie puści tego wydarzenia w niepamięć.
- I to bardzo z poważnego powodu. W końcu wydawałaś mi się ucieleśnieniem samej bogini, nie posiadającej chociażby najmniejszej skazy. – odpowiedział całkowicie poważnym tonem, nie zmieniając wyrazu twarzy. Gaeth od zawsze był nieco sztywny i zdystansowany. Trzymano go krótko i wpojono żelazne zasady etykiety, więc może dlatego lepiej było mu spędzać samotnie czas w górach aniżeli w zgiełku miejskich świateł.
- Zresztą nie mogę stwierdzić, aby wiele się pod tym względem zmieniło. - uśmiechnął się życzliwie, gdyż bez wątpienia była to tylko zwykła uprzejmość. Nie miał on bowiem oczu typowego zalotnika, który właśnie rozpoczyna swe samcze gody w celu zdobycia kolejnej partnerki do rozrodu. Niemniej przyjemnie było spotkać tę niemal zapomnianą twarz i spojrzeć na nią z nieco już bardziej dojrzałej perspektywy. Zastanawiał się, jak to się właściwie stało, że jako sześcioletni szczeniak się jej wtedy właściwie oświadczył, skoro nie zamieniła z nim wcześniej nawet dwóch zdań. Ta dziecięca fantazja, czasem mu jej brakowało.
- Czeka bezpiecznie w szufladzie. - jego stateczny uśmiech nie sprawiał wrażenia, jakby blefował. Widocznie cały czas ma ten swój zabawkowy pierścień wylosowany z tych automatów dla dzieci, na jaki polował przez całe przedpołudnie. Mama wtedy robiła zakupy, a on spokojnie mógł oddać się temu zajęciu. Wtedy odbierał to jako walkę z potężnym smokiem, aby w końcu uratować swą księżniczkę z wieży. Pokręcił rozbawiony głową na to wspomnienie. Pomyśleć, że naprawdę zaplanował sobie wtedy całą przyszłość u boku nieco nieokrzesanej trzynastolatki.  
- Nie widzę na Twoim palcu obrączki, śmiem więc sądzić, że nie wszystko jeszcze stracone. - prawda, że spostrzegawczy? Oczywiście, że roli amanta przyjmować nie zamierzał, lecz w jakiś sposób bawiła go ta scena. Nigdy właściwie nie miał okazji dłużej porozmawiać z Natashą, więc tak naprawdę była mu zupełnie obcą kobietą. Kobietą, stworzoną przez jego wyobraźnię i zapewne znacząco odbiegającą od tego rzeczywistego pierwowzoru. Poza tym kiedy posiadał już posturę przypominającą okazałego warchlaka, nie brakowało mu swoistej pewności oraz spokoju ducha. Zresztą spokój ducha zawsze był jego cechą nadrzędną. Zamyślony, pogrążony we własnym świecie Shiba, którego czasem naprawdę ciężko jest ściągnąć na ziemię.
- Zaprosiłbym Cię gdzieś, lecz na tę chwilę tylko swój pokój w Akademiku jestem w stanie zaoferować. - miał więc nieodparte wrażenie, że zadowolić się będą musieli małą przechadzką po górzystych terenach. Raczej wątpił, aby Iwanow była fetyszystką szkolnym klimatów. Nie przeszkadzało mu jednak zupełnie, że w ten sposób po raz kolejny naraził się na sarkastyczną uwagę. Zupełnie się tym nie zrażał, jak gdyby uważał to za naturalny porządek rzeczy. Zresztą Natasha zawsze miała u niego taryfę ulgową i choć nie patrzył już przez te różowe okulary bezgranicznej fascynacji, gdzieś ten dawny sentyment w nim pozostał.


Ostatnio zmieniony przez Gaeth dnia Wto Sie 20, 2013 10:42 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Drewniany most   Pon Sie 19, 2013 11:34 pm

To naprawdę miłe z jego strony. W ramach podziękowań gospodyni może usmażyć mu jajecznice, albo upiec ciasto. Choć nie obiecuje, że będzie zjadliwe, Nati niebyła wzorową kurą domową i było jej daleko do idealnej żony.
Przyglądała się uważnie nowemu, ale staremu towarzyszowi, zastanawiając się z której choinki się urwał, ewentualnie z której to planety w odwiedziny przyleciał. Wlepiała w niego jasne ślepia dość nachalnie, ale taka już była, bezpośrednia i szczera. Nieco zamurowały ją jego kolejne słowa, ale nie żeby się speszyła czy coś. Jak długo żyje jeszcze takiego gościa nie poznała. Wszystko co mówił było takie naturalne, a brzmienie jego słów sprawiało, że wszystko było takie proste i oczywiste.
-Więc na co jeszcze czekasz? Składaj swej bogini pokłony i dziękuj za uratowanie.
Uśmiechnęła się wesoło, a poprawił jej się nieco humorek. Gaeth może być z siebie dumny, albo i nie bo to dziwny gość i ciężko powiedzieć co mu po głowie chodzi.
-W szufladzie? Kochany, dawno powinien spoczywać na moim palcu.
Pokręciła głową jakby poważnie była zmartwiona tym faktem, że jeszcze nie ma pierścionka z automatu na dłoni. Swoja drogą było to jak na sześciolatka bardzo dorosłe i poważne posunięcie. Do tego to całe zdobywanie pierścionka, ciekawe czy rzeczywiście go jeszcze miał czy dawno gdzieś wyrzucił, zapodział czy dał innej koleżance z piaskownicy.
-Jeszcze. To takie magiczne słówko, które tylko potwierdza, że masz mało czasu.
Bardzo, kurcze jak tak dalej pójdzie to wypatrzy u niej pierwszą zmarszczkę, nie można na to pozwolić. Jakąś przepaskę na oczy poproszę dla tego pana, jeszcze jej idealne nieskalane oblicze pójdzie z dymem i tyle będzie miała ze swojego wyznawcy.
Akademik... hmm ostatnio tam spotkała obłąkanego nastoletniego wampira, który naprawdę miał ze sto lat i ją podrywał, lewitując nad ziemią. Chyba jednak nie skorzysta z wycieczki do pokoju niedoszłego męża. A przynajmniej nie na pierwszej randce. Zostaje więc las.
-Ewentualnie to ja mogę zaprosić na kawę. Nie jestem biedną studentką, dorzucę również jakiś słodki deser.
Aż tak kąśliwa to chyba nie była, czy się mylę i przeliczam zdolności Nati do bycia miłą osóbką?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Drewniany most   Wto Sie 20, 2013 2:27 pm

Shibe nawet rozbawił sposób bycia Natalie. Taką więc wybrankę upatrzyło sobie jego szczenięce oko i chyba trafne miał przeczucia, że przy podobnej damie u boku jego życie z pewnością nie należałoby do najspokojniejszych. Może więc i nie przypadkowo los zdjął go ze sceny, wtłaczając w zupełnie nowe środowisko i oddając pole innym wydolnym podjąć się tego wyzwania warchlakom. Wsłuchując się w kolejne słowa Natashy, odnośnie bicia pokłonów oraz uznania jej za swą osobistą boginię, Gaeth tylko odgarnął włosy z czoła i uśmiechnął się bez krzty nachalności.
- Twa skromność blaskiem me oczy zachwyca… - …rzekło nieśmiało Słońce do Księżyca. Przypomniał mu się ten cytat z zajęć szkolnych, kiedy literaturę japońską wertowali. Choć więc ton jego nadal płynne barwy przybierał, lekko uniesiony kącik ust jasno sugerował, że pewną ironię odczytać tu należało. Na tyle jednak subtelną, że nawet najwrażliwszą duszę urazić nie powinna. Pod tym wszystkim jednak chłód w sobie skrywał, nie pozwalający mu przywiązywać się do czegokolwiek, a tym bardziej kogokolwiek. Nie przeszkadzało to jednak w tym, aby zawsze rękę w stronę drugiego człowieka wyciągał jako pierwszy.
- Miło mi to słyszeć, Natasha-senpai. - nawet skłonił się uprzejmie, jak to zwykło robić w kulturze japońskiej. Był nią przesiąknięty aż do szpiku. Co więcej, nigdy mu to nie przeszkadzało. Nawet kiedy przyjezdni często traktowali go z lekkim niezrozumieniem, dlaczego wykazuje się podobną manierą.
- Ostatnim jednak razem wyraźnie dałaś mi do zrozumienia, że lepiej, abym wrócił do swojej piaskownicy i dał dorosłym zająć się poważniejszymi sprawami. - przypomniał tę jakże pamiętną sceną, z grymasem uśmiechu na twarzy. Miał coś jeszcze nawet dodać, lecz dość niespodziewanie wszystkie rysy na jego licu ułożyły się w obraz całkowitej neutralności. Później nieco jego rozszerzone źrenice dodały do tego odcień niedowierzenia. Zamilkł czując, jak krew właśnie odpływa mu z twarzy i swobodnym tempem wypełnia jego kończyny. Zrobił on kilka kroków niwelując dystans pomiędzy sobą a dziewczyną, a następnie szepnął ledwo słyszalnie.
- Biegnij. - dosłownie kilka sekund później paręnaście metrów za plecami Iwanow, rozległ się przeraźliwy ryk, w czego efekcie Gaeth tylko przełknął ślinę. Futrzasty olbrzym przyjmujący formę niedźwiedzia brunatnego chyba nie przepadał za niezapowiedzianymi gośćmi na swym terenie. Piękna bestia. Było w niej coś, przez co Shiba nie mógł oderwać od niej zafascynowanego wzroku. W końcu nie zawsze ma się okazje podziwiać tak rzadki okaz. Być może jest to efekt ciągłego przebywania na terenach górzystych, gdzie tamtejsi mieszkańcy wydają mu się bliżsi niż niejedna człeczyna. Acz byłoby chyba lepiej, gdyby on też zerwał się i zarządził natychmiastowy odwrót. Przynajmniej w opinii Romea, który capnął go kark, chcąc nieco swego opiekuna do porządku przywołać.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Drewniany most   Sro Sie 21, 2013 9:57 pm

Kobitka była dość specyficzna, miała nieogarniętą osobowość, była pełna energii, szczera, bezpośrednia i dziwna. Przez to chyba zawsze przyciągała do siebie takich specjalnych adoratorów już od najmłodszych lat. Jednak mniejsza z tym, jego słów już nie komentowała, jedynie uśmiechnęła się nieco pobłażliwie.
Wstała więc z kocią gracją, jak to kobiety miały w zwyczaju robić.
-Jaki formalny, ale jeżeli tak będzie tobie przyjemnie to niech i tak będzie .
Wzruszyła ramionami, jej to nie przeszkadzało, choć szczerze mówiąc odkąd tu była a sporo czasu już siedziała w tym mieście pierwszy raz spotkała osobę, która rzeczywiście by praktykowała kulturę japońską. Więc ona jako rodowita Rosjanka nieco z wprawy już wyszła.
-Piaskownica ważna sprawa, nie mogłeś jej zaniedbać przecież, a na miłostki i żony miałeś jeszcze czas.
Patrzyła na niego w tym momencie z ciekawością, tak szybko rysy jego twarzy się zmieniły dając wyraz czemuś w jej mniemaniu tajemniczemu. Kiedy dotarło do niej jego słowo, zmarszczyła brwi.
-Biegnij?
Zdziwiła się, ale kiedy usłyszała ryk nie miała więcej pytań, sytuacja stała się bardzo jasna i przejrzysta. Niebyła pewna czy bieg był dobrym pomysłem, ponoć lepiej leżeć i udawać martwego zwijając się w kłębek, ale sprawdzać tego nie chciała. Na wypadek jakby się okazało, że misiaczek jest koneserem naiwnym ludzi.
Blondynka nie czekając długo chwyciła swojego niedoszłego męża za ręką i pociągnęła go ponownie na niebezpieczny mostek. Nie miała pewności czy wytrzyma, ale wolała się nieźle skąpać w ostrym nurcie rzeki niż przywitać się z kłami bestii. Cóż z tego, że tak piękne było to zwierze, jak tak cholernie niebezpieczne, a Natka lubiła swoje życie i to bardzo. Stąpała ostrożnie, ale szybko po deskach, Shiba niech sobie patrzy na zwierza, ale z bezpiecznego miejsca. Spacer był to niebezpieczny kilka desek zaskrzypiało pod nimi złowrogo, niektóre nawet nieźle popękały, jednak się ułamała, a to jeszcze przecież połowa drogi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Drewniany most   Nie Wrz 01, 2013 10:36 am

Sama przyznaj, ile razy w ciągu swego żywota widziałaś misia brunatnego w dzikiej puszczy? Biorąc pod uwagę egzystencjalną nudę, którą ubarwia się jakimiś tam typowymi dla danego kontekstu społecznego zachowaniami, z pewnością było to wydarzenie warte zapamiętania. W końcu Shiba to zwykły człowiek, który zapewne niczym specjalnym nie wyróżnia się od rzeszy innych chłopaków w jego wieku. Jest, później go nie będzie, tak to bywa. Chyba, że powiedzmy na takie USA bombę atomową zrzuci składaną gdzieś w piwnicy, wtedy może karty historii coś o nim wspomną. No w każdym razie zrejestrować chciał piękną bestię, nim porwać swej towarzyszce się dał. Dobrze, że ich mała pogawędka nieco czasu zajęła, przez co werwy nieco odzyskał. Dzięki temu pokonanie mostku nie okazało się aż tak ciężkim wyzwaniem, gdyż miękko po każdej z desek się przesuwał. Ich nowy, odrobinę futrzasty towarzysz jednakże nie zechciał potowarzyszyć im w tej jakże pasjonującej wyprawie, choć łapą stabilność gruntu nieśmiało sprawdził. Wycofał się jednak szybko, gdyż widocznie jego instynkt samozachowawczy na wysokim poziomie się plasował i tylko zaryczał lekko niepocieszony takim przebiegiem wydarzeń. Niestety obiad w postaci dwóch ludzkich kotletów sprzed nosa mu czmychnął. W ogóle to zastanawiam się, za które z nich wziąłby się pierwszy – Shibe czy Nat? Dziewczyna w sumie chyba nieco za koścista za niego, choć Gaeth też za tłuściutkiego befsztyka robić nie może. To mi się zebrało na problematyczne rozmyślunki, też coś. No w każdym razie oboje dość sprawnie wymaszerowali z tych terenów, widocznie nieco podważając teorię, jakoby przyjemnie byłoby się szwendać po świeżym powietrzu, które podobno dla zdrowia dobrze robi. To zobaczenia więc Panie Misiu, może następnym razem!

[2x zt]
Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 200


PisanieTemat: Re: Drewniany most   Pon Lis 11, 2013 11:59 am

Ethan do Japonii wrócił jako pierwszy. Z dość prostego powodu - na przyjazd Vivien musiał kupić lub postawić jakiś dom. Przydałoby się. W hotelach raczej nigdy nie czuł się zbyt dobrze.
Na razie jednak zatrzymał się w takowym, a samemu ruszył na poszukiwanie. A nuż ktoś coś gdzieś sprzedaje, albo akurat stoi sobie gdzieś ładna działeczka, którą można przejąć? Z bardzo dobrą ekipą budowanie nie powinno zająć dużo czasu. Może zdąży.
W każdym razie narzucił na siebie płaszcz, coby nie wyglądać dziwnie jako jedyny na krótki rękaw i wybrał się samochodem do okolic wioski. Już kiedyś mieszkał tu w pobliżu, więc może będzie jak znalazł.
Samochód pozostawił niedaleko lasu, resztę drogi zamierzając przejść na piechotę.
Poszukiwał spokojnego miejsca, gdzie nikt nie będzie hałasował. Z dala od miasta. Miał zamiar wypocząć chociaż trochę - we Francji nie było mu to dane. Zbyt dużo musiał pracować, zbyt dużo trenować i pilnować rosnącej jak na drożdżach córki. A gdy już, już znajdował chwilkę dla siebie - Vivien zaraz gdzieś go wyciągała. Nie był przyzwyczajony do takiego życia. Zazwyczaj określał siebie mianem samotnika, więc te siedem lat było bardzo... dziwne. Rodzinne i swojskie. Tak, odpoczynek zdecydowanie dobrze mu zrobi.
Zawędrował na stary most, na którym już kiedyś był. Całkowicie odruchowo, pamiętając wciąż drogę. Oparł się o mostek i wyciągnął z kieszeni płaszcza paczkę fajek, które rzucił już dawno. Cóż, kota nie ma, myszy harcują. Zanim Vivien wróci zdąży wypalić tą paczkę, a smrodu łatwo się pozbyć.
Odpalił jednego papierosa i zaciągnął się mocno. Ohydne, ale bardzo przyjemne.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Drewniany most   Pon Lis 11, 2013 12:26 pm

Okolice wioski były dla Nadiry bardzo znane, z tego względu że mieszkała niedaleko nich. Trochę dalszy miała kawałek do miasteczka. Mimo to, nie żałowała mieszkając tutaj. Spokojne miejsce, bez hałasu ulicznego. Czego więcej chcieć? Od nieprzyjemnych wydarzeń z przeszłości, w końcu zaznała spokoju i szczęścia.
Pchając wózek przez całą drogę, dotarła do pięknych okolic wioski, jakie prezentował sobą krajobraz. Jednym z tych miejsc, okazał się drewniany stary mostek. Już w oddali dostrzegła że ktoś tam stoi. Jednak stawiała sobie z góry, że to jakiś mieszkaniec lub przechodzeń. Warto wspomnieć, że była po drugiej stronie drogi. Ubrana w biały rozpięty płaszcz, na szyi mając przewieszoną apaszkę. Nie chcąc także zwracać podejrzeń, zaczęła się ubiera do pory roku.
Erica w wózku siedziała spokojnie i zaciekawieniem spoglądała na otaczające tereny. Dziewczynka ubrana była w czerwoną kurteczkę i fioletową sukienkę jak dla niemowlaka. Otulona niebieskim kocykiem. Czapeczki nie miała, więc dało się dostrzec jej fioletową czuprynę małych włosów. A jej duże niebieski oczy powiedziały świat. Wyglądała jakby miała roczek.
zbliżając się do owego mostka, Nadira wyczuła dziwnie znajomą woń szlachetnego wampira. Nie chciała wierzyć, ale miała przeczucie, że tam znajduje się ten wampir, który sporo namieszał w jej życiu. Co on tutaj robi? Jej wzrok powędrował na jego osobę, zaciskając mocniej dłonie na poręczy wózka jaki pchała.
Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 200


PisanieTemat: Re: Drewniany most   Pon Lis 11, 2013 12:43 pm

Spalił papierosa do końca, a niedopałek wrzucił do rzeki. Od razu jakoś raźniej mu się zrobiło. Może powinien odpalić drugiego?
Kontemplował tak przez chwilę, przyglądając się paczce papierosów, gdy w końcu postanowił - raz kozie śmierć. Wsadził fajkę do ust, odpalił i ponownie się zaciągnął. Po pierwszym papierosie zaczynało smakować naprawdę wspaniale, a smród już tak nie ranił nozdrzy odzwyczajonych od owej woni. Nie robił dobrze, wiedział to doskonale - ostatecznie miał rzucić papierosy, gdy na świat przyszła Elyse. Był to głupi, kobiecy wymóg, gdyż jego córce nic by się nie stało od wdychania dymu papierosowego, więc nie rozumiał skąd jej się to wzięło. Odpowiedź była zawsze ta sama i prosta - dla zasady. No tak, papierosy śmierdzą, ale mimo to nie musieli przejmować się tym, czym zawracali sobie głowę zwykli śmiertelnicy. Nie groźny był mu rak czy zawał. Dlatego teraz traktował papierosy jak swego rodzaju ucieczkę, korzystając z okazji, gdzie tylko mógł się sam wyrwać i zapalić. Rzadko się to zdarzało, trzeba przyznać.
Westchnął i zaciągnął się ponownie.
Zapewne właśnie przez to, że zapach, którego nie odczuwał aż tak dawno, a był bardzo intensywny przyćmił mu inny zapach, który powinien wyczuć od razu. Kiedy już do niego doszedł, Ethan zmarszczył lekko brwi, gdyż bardzo dobrze go kojarzył. Uniósł głowę i obrócił ją w kierunku, z którego przywiał go wiatr.
Pierwsze co zauważył i co było bardzo mylące - blond włosa kobieta z wózkiem. Zapach znany, nawet doskonale, ale te włosy? Zerknął na twarz i już nie miał wątpliwości, choć nadal był lekko zdziwiony. Wywalił połowę papierosa do rzeki, odwrócił się w stronę Nadiry i... uśmiechnął. Tak normalnie, zwyczajnie, co raczej wcześniej nie było do niego podobne. Uniósł dłoń i machnął lekko, coby nie miała wątpliwości, że chce aby do niego podeszła, skoro i tak szła w jego kierunku. A w międzyczasie skupił się na zapachu dziecka w wózku - bardzo podobny do Nadiry. Gdy zaś zauważył jego aurę, nie miał już żadnych wątpliwości - praktycznie identyczna, co jej matki.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Drewniany most   Pon Lis 11, 2013 1:18 pm

Papierosy śmierdzą, ale wampirom na pewno nie szkodzą. Mogą palić do woli i do końca życia a żaden rak czy inny nowotworów im nie zagrozi. Nadira także kiedyś próbowała, ale jakoś nie wciągnęła się w ten nałóg. Jest kobietą, którą nałogi nie dotyczą.
Ta postać przy mostku, zauważyła ją. Nic dziwnego, skoro szlachetna obrała taką drogę a cofać się przecież nie będzie, inaczej wampir ten może uznać to za ucieczkę od jego osoby. Skoro machnął w jej stronę, skierowała więc wózek w jego kierunku zmierzając mu na osobiste spotkanie. Nie jest on pierwszą osobą, którą mogła zaskoczyć zmianą swojego wyglądu. Pewnie i od niego usłyszy że w czarnych jej lepiej.
Gdy była już znacznie bliżej, uśmiechnęła się lekko a Erica z zaciekawieniem spojrzała na obcego jej wampira, przekrzywiając lekko główkę na bok. Nie tylko od tej małej można było wyczuć aurę Nadiry, ale wymieszaną z krwią jej ojca, którym jest - Kyubi.
- Witaj... Ethan.
Od jakiegoś powitania trzeba było zacząć. Miała trochę przed nim obawy, bo przecież ujrzenie jego osoby, wiązało się z powrotem wspomnień. Długo męczyła się z usunięciem go ze swojego serca. Aż w końcu się to udało.
Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 200


PisanieTemat: Re: Drewniany most   Pon Lis 11, 2013 1:37 pm

Faktycznie, w czarnych było jej zdecydowanie lepiej, jednak nie zamierzał tego komentować. Długie czarne włosy były jej znakiem charakterystycznym i bardzo je w niej lubił. Tak samo jak kolor oczu, zbliżony do tego Ethana. W każdym razie, była to jej sprawa czy farbuje się czy nie. Może lubi siebie w takim kolorze, choć był to dość drastyczny krok.
- Witaj, Nadiro.
Nawet uśmiechnął się jeszcze troszkę szerzej. Miło było zobaczyć znajomą twarz, naprawdę. Zerknął na jej dziecko z ciekawością. Nie miał zielonego pojęcia czyja ona jeszcze może być. Nie kojarzył Kyubiego, zdarza się. Dlatego właśnie przyglądał się tak małej z ukrywanym skutecznie zainteresowaniem.
- Pofarbowałaś się.
To było zwykłe stwierdzenie, kiedy przeniósł wzrok na jej włosy. Ani nie oceniał, ani nie chwalił. Jak to on. Z początku odruchowo chciał chwycić za kosmyk, dla podkreślenia swoich słów, jednak zrezygnował z tego pomysłu cofając rękę. Domyślał się, że spotkanie się z nim sam na sam, mimo tak długiego czasu od kiedy ostatni raz się widzieli może być dość trudne. Nie ma się czemu dziwić. Jednak skoro jest tu z dzieckiem, to musi sobie nieźle radzić. I tak szczerze mówiąc, to nie interesowało go z kim Szlachetna teraz jest. Skoro nie rozpoznawał zapachu na dziecku i w aurze, to najwidoczniej nie znał tej osoby, a co za tym idzie - ta informacja nie była mu potrzebna.
- Opowiedz mi co u ciebie
oznajmił klękając obok wózka, podając małej palca na powitanie, żeby go chwyciła. Dopiero teraz przestał się przyglądać Nadirze, a ponownie skupił się na małej. Odkąd urodziła się Elyse, to bardzo lubił takie małe dzieci. Szkoda, że jego córka tak szybko urosła, uwielbiał jak była niemowlakiem.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Drewniany most   Pon Lis 11, 2013 2:57 pm

Od kiedy to on się stał taki uprzejmy? Nie, on taki był każdego dnia, kiedy na początku się spotykali. Ethan potrafił nieźle odgrywać swoje role. Szlachetna przekonała się o tym nie raz. Jak on bardzo nawet potrafi krzywdzić niektóre osoby, a bardziej ich serca.
- Tak. Chciałam drobnej zmiany i zobaczyć jak się z tym będę czuła.
Nie musi on wiedzieć, że przefarbowała się na prośbę swojego męża, który wręcz marzył aby raz chociaż przefarbowała się na blond. I tylko jemu się ten kolor podobał. Jak farba jej zejdzie, pozostanie już w swoich czarnych, bo w nich zdecydowanie czuła się najlepiej. Obecnie, to ledwo kto ją rozpoznawał.
Zauważyła jak chciał zapewne dotknąć jej kosmyków, jak to kiedyś miał w zwyczaju robić, ale powstrzymał się. W sumie to dobrze że tak zrobił. Już wystarczy że samą osobą wzbudzał u niej powrót do wspomnień z przeszłych lat.
Mała wampirzyca trochę cofnęła się widząc jak wielki wampir kuca i podaje jej swojego palucha. Spojrzała na mamę, by wiedzieć czy może ale w końcu olała jej gesty i powoli zbliżyła swoja malutką rączkę do palca Ethana i mocno zacisnęła szczerząc się jak mały diabełek.
- U mnie w porządku. Mam rodzinę. Męża, dzieci. Teatr się rozwija bez problemowo. I najważniejsze, to że jestem szczęśliwa. Nie mam na co narzekać... A co u Ciebie?
Odpowiedziała krótko, zadając i jemu to samo pytanie. Obserwując i pilnując swojej córki, co by czasem Ethanowi nie odbiło ją wziąć na ręce. Już wystarczy że syna jej odebrał i chyba tylko to miała mu za złe. I tego pewnie nie byłaby skłonna wybaczyć. Lecz co ona wtedy mogła zrobić? Nic. Musiała z tą stratą się pogodzić, lecz za to ma drugiego kochającego syna i teraz córeczkę.
Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 200


PisanieTemat: Re: Drewniany most   Pon Lis 11, 2013 3:16 pm

Bez przesady, wcześniej również mu się zdarzało. A że nie wiązał z Nadirą żadnych emocji, to mógł być miły, prawda? Zdawał sobie sprawę z tego, że ją skrzywdził, więc po co być wrednym i opryskliwym teraz? Bądź co bądź Nadira nic mu nie zrobiła i niczemu nie była winna, także... będzie miły.
- Rozumiem.
A co innego mógł odpowiedzieć? Nie zamierzał rzucać sztucznych komplementów, bo według niego blond to nie jej kolor. Ogólnie nigdy nie przepadał za blondynkami i nigdy się z takowymi nie wiązał. Nie powie też, że jej nie pasuje, bo to nie jego sprawa i sama zapewne już nie raz i nie dwa to usłyszała od innych. A co do gustu jej męża... był dość dziwny. Po co było zmieniać coś, co i tak pasowało i wyglądało dobrze? To tak, jakby Ethan teraz przefarbował się na biało lub blond. Kompletnie by mu nie pasowało.
Uśmiechnął się do małej szerzej, kiedy zobaczył, że ta lekko się cofnęła. Nie dziwił się. Była malutka, a on wielki. Dzieci tak mają. Zaraz jednak chwyciła jego palca, a on leciutko pomachał jej rączką jak przy powitaniu. Była bardzo słodka i sympatyczna i pachniała balsamami, jak każdy niemowlak. Palcem w drugiej dłoni spróbował połaskotać ją za uszkiem.
- To dobrze, że ci się układa.
Znów skierował wzrok na wampirzycę, wciąż z lekkim uśmiechem na twarzy. Nie musiała się zastanawiać nad jego szczerością - był szczery. Bo i czemu nie? Przy córce nauczył się troszkę częściej uśmiechać do osób, które lubi. Oczywiście bez przesady, ale zawsze.
- Mam córkę, dalej tą samą żonę. Rodzinie coraz lepiej się wiedzie. Również nie narzekam mimo, że nie jestem do tego przyzwyczajony.
Odparł a mimo swych słów, na jego twarzy przez chwilę można było zauważyć lekkie znużenie, które zniknęło równie szybko co się pojawiło. Kochał żonę i córkę, ale od siedmiu lat nigdzie nie udał się bez nich. Chyba, że służbowo, ale tego nie da się nazwać wypoczynkiem. Ethan zawsze był wolnym wampirem udającym się tam, gdzie akurat miał ochotę. A teraz... teraz trzeba było wszystkich o wszystkim informować. I nie chodzi tylko o Vivien - również obowiązki głowy rodu ostatnim czasem się zwiększyły.
- Znasz może jakieś interesujące miejsce w pobliżu? Takie nadające się pod budowę domu, lub dom na sprzedaż. Bardzo by mi to pomogło.
Wyswobodził delikatnie palca z uścisku małej i wstał, po czym zmierzwił swoje czarne włosy odruchowo. Tak, jak zwykle to robił.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Drewniany most   Pon Lis 11, 2013 3:39 pm

Wystarczyło Nadirze już samo jego spojrzenie. Bo gdyby mu się podobało, rzekłby co innego. Już z góry wiedziała, że to nie był dobry pomysł, ale dla ukochanego chciała to zrobić. Choć ten jeden raz. Wiedząc że ma on spaczone poglądy, ale z drugiej strony, widząc jak kleił się do jej siostry, postanowiła odwrócić mu od niej uwagę na siebie. Niech wie, że jego żona też potrafi mieć blond włosy. Bo ile razy Sophie się farbowała na czarno? Na pewno z kilka.
Cieszył się, że układa jej dobrze? To aż miłe z jego strony. Gdyby tamten ślub doszedł do skutku a ona nie zostałaby wystawiona, kto wie czy on nie zajmowałby miejsca i jej boku, albo odwrotnie. Niestety wyszło jak wyszło. Ważne, że w końcu oboje znaleźli swoje drugie połówki.
Więc też ma córkę. Tyle że z Vivien. Pamiętała to przyjęcie ślubne na którym koszmarnie się czuła. Wolała już o tym zapomnieć. Ale jego obecność jej na to nie pozwalała! Ugh...
Życie w związku małżeńskim a tym bardziej założywszy rodzine, wiąże się z większymi obowiązkami, przed którymi ucieczki nie ma. Nadira to dostrzegła u Ethana, ale tak jak u Kyubiego, jest w stanie ich podziwiać za pokonanie tej bariery i przejście bardziej poważnie do sprawy. W prawdzie to Kyubi już dawno porządnie zaszalał, bo przecież dzieciaków, a raczej dziewczynie wydał na świat chyba niezliczoną ilość, gdzie o pewnej ich części istnienia, nie ma chyba zielonego pojęcia.
kiedy Ethan zabrał paluch, Erica powiodła swoimi dużymi niebieskimi oczkami za jego postacią i zaraz poprosiła mamę o wzięcie na ręce, wyciągając swoje łapki i wołając "mama, apa". Nadira więc wzięła małą na ręce, tym samym dając jej większą możliwość na oglądanie okolicy. Przy czym Nadira odpowiedziała na pytanie Ethanowi.
- Chcesz się tutaj osiedlić? Sądziłam że na dobre wyjechałeś do Francji.
Takie było jej stwierdzenie, kiedy dowiedziała się że bracia Moreau zdecydowali się wrócić do rodzinnego kraju. Ale teraz, wraca tu Ethan po latach. I to jeszcze sam zapewne. A może jego żona i dziecko gdzieś tam czekają na niego? Nawet nie zamierzała o nich pytać.
- Tutaj trochę ciężko o puste domy, ale za to jest dużo pól do wykupienia na własność z możliwością wybudowania się. Zależy od tego gdzie chcesz mieć najbliżej. Nad jezioro, do miasteczka czy lasu.
Dała mu chwilę czasu na zastanowienie, trzymając małą na rękach, która zaczęła się bawić swoimi paluszkami i kosmykami włosów mamy. Przy czym Nadira nie mogła się powstrzymać od jednego, aby zapytać Ethana.
- Co u Christiana? - Jako jego matka miała prawo zapytać o syna. Jak mu się powodzi, jak sobie radzi, czy ma partnerkę czy uczy się dalej. Wieki go nie widziała i nawet niewiele wie jak on teraz wygląda.
Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 200


PisanieTemat: Re: Drewniany most   Pon Lis 11, 2013 4:06 pm

Jej mąż kleił się do jej siostry? I to tylko dlatego, że tamta miała blond włosy? Też ciekawe. Nie wiedział więc w takim razie po co jest z nią, skoro ciągnie go do innych. Ethan pozostawał wierny Vivien - ślub go do tego zobowiązywał i było to oczywistą oczywistością. Inaczej nie brałby jej za żonę, jeżeli chciałby szukać kogoś na boku. Bo i po co? A że z Vivien wziął ślub z miłości, to tym bardziej kobiety pozostawały dla niego niedostępne. Miał ich w życiu dość sporo, starczyło. Co prawda nie był na tyle bezmyślny, by roznosić geny swej rodziny gdzie popadnie i po kim popadnie, co z łatwością ktoś niepożądany mógłby wykorzystać, no ale... Jego jedynymi dziećmi byli Christian i Elyse. I więcej chyba nie zamierzał mieć.
To fakt; kto wie jakby się to skończyło. Zapewne ta mała tu byłaby jego córką, nie jej obecnego męża. Mimo to nie ma co do tego wracać.
Też prawda - w pewnym momencie przychodzi czas, kiedy przydałoby się ustatkować. Ethan i tak uczynił to w dość późnym wieku, ale ważne, że w ogóle. Sam uważał, że spoważniał przez to wszystko i nie był już tak skory do zabaw oraz różnorakich uciech. Życie rodzinne zbytnio go pochłonęło, zapewne zmieniając odrobinę jego charakter. Na plus czy minus? Nie jemu dane było to oceniać, choć całkiem prawdopodobne, że odrobinę przez to zgorzkniał. Ale to chyba przytrafia się w końcu wszystkim mężczyznom.
- Wyjechaliśmy by zapewnić małej jak najlepszą naukę rozwojową. Teraz sądzę, że już tu pozostaniemy. Nie wiem tylko dokładnie kiedy Vivien przyleci.
Przyglądał się jak Nadira bierze małą na ręce. Szkoda, że dzieci tak szybko dorastają. Dla Ethana jego córka wciąż pozostawała małą dziewczynką i bardzo tęsknił za tym czasem. Teraz powoli zaczynała wchodzić w okres buntu, a on chyba za bardzo jej pobłażał, co tylko pogarszało sprawę i sprawiało, że Elyse stawała się jeszcze bardziej rozpieszczona. Vivien lepiej się sprawowała jeżeli chodzi o wychowanie dziewczynki - to było kompletnie co innego, niż spokojny od zawsze Christian, z którym sobie doskonale dawał radę. Szczerze mówiąc, to w ogóle się tego nie spodziewał.
- Do lasu. Zawsze lubiłem ten las.
Stwierdził od razu. To bardzo dobrze, że Nadira orientowała się w wolnych działkach. Pójdzie nawet troszkę szybciej niż sądził. Chciał, aby wszystko było gotowe do przyjazdu jego kobiet, mimo że lekko przerażała go wizja meblowania. Nie znał się na tym. Będzie musiał zatrudnić dobrego architekta i projektanta, co wiąże się z dodatkowymi kosztami - Ethan nigdy nie przestanie być sknerą. Zapewne dzięki temu wszystko prosperuje tak dobrze.
Pytanie Nadiry nie zaskoczyło mężczyzny, spodziewał się go od kiedy tylko ją zobaczył.
- Wszystko w porządku. Wyjechał do Norwegii, a z tego co słyszałem to znalazł tam sobie dziewczynę, choć wątpię by na długo. Nadal się uczy, a ja wciąż nie mogę uwierzyć, że jest już dorosły i sam za siebie odpowiedzialny.
Nie spodziewał się nigdy tego, że dzieci tak szybko dorastają i że Christian tak szybko go zostawi. Rozumiał, że nie mógł cały czas trzymać się ojca, a mimo to żałował bardzo, że nie ma go już przy sobie. Cieszył się jednak, że był bardzo odpowiedzialnym i mądrym chłopcem, któremu bez wahania będzie mógł powierzyć kiedyś swoje obowiązki. Chris połączył same dobre cechy Ethana i Nadiry, co było bardzo widoczne. Aż dziw brał, że Eth nie popsuł jego charakteru i że poszło mu aż tak dobrze. Czasem jak rozmawiali przez telefon to miał wrażenie, że Christian jest dużo, dużo starszy niż w rzeczywistości.
- Dziwię się, że jeszcze cię nie odwiedził. Kiedy ostatnio z nim rozmawiałem to mówił, że będzie musiał, bo już sporo czasu minęło.
Dodał też zgodnie z prawdą.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Drewniany most   Pon Lis 11, 2013 4:32 pm

Właściwie to sprawa wygląda dość zabawnie. Kyubi miał słabość do blondynek, ale kochał Nadirę i podczas oświadczyn, za drugim razem został przyjęty. Nadira wiedziała kogo za męża bierze, więc tym samym musiała mu zaufać, że mimo bycia "Casanovą" nie pójdzie on do łóżka z jakąś inną babą, skoro ma żonę. Już pomińmy fakt, że do córek też się dobiera. Nadira na szczęście o tym jeszcze nie wie. Kyubi to faktycznie dziwna istota, ale Nadira i tak go kocha. Nawet za te dwukolorowe oczka.
Wyjechał by zapewnić edukację swojej córki. W sumie nic dziwnego. Francja oferowała szeroki zasób kierunków a z Europy mieli nawet bliżej do Ameryki czy Anglii, a dokładniej, do najlepszych i najwyżej ocenianych szkół, prawdopodobnie na tym świecie. Francja Nadirze zawsze kojarzyła się ze szlachetnością, podobnie jak Anglia, w której rezyduje część rodziny od strony jej ojca.
Jeżeli chodzi o dzieci, to na chwilę obecną Nadira nie byłaby wstanie określić jaka będzie jej córka. Ale za to syn wyrósł na przystojnego i mądrego młodzieńca, który wyszkolił się w dziedzinie architektury. Teraz wrócił po swojej podróży i również w jego przypadku, Nadira była dumna że także potrafił się usamodzielnić. Tylko tkwił jeden problem. Nie potrafił jeszcze samodzielnie radzić sobie z problemami i walczeniem o swoje. Nad tym będzie musiała z nim popracować.
Więc chciał mieć najbliżej do lasu. Szlachetna rozejrzała się, dostrzegając gdzieś w oddali czubki iglastych drzew.
- To będziesz musiał rozejrzeć się w tamtym kierunku.
Wskazała dłonią na teren przyleśny. Być może tam Ethan znajdzie odpowiedniej wielkości działkę. A i może poszczęści się na tyle, że tam będzie stał opuszczony dom na sprzedaż?
Wtem usłyszała jego odpowiedź na pytanie o Christiana. Ulga była duża, kiedy dowiedziała się że u niego w porządku i dalej się uczy. A nawet podróżuje po świecie. Podobnie jak jej syn. Ciekawe było to, co Ethan dodał później. Że Christian jej nie odwiedził. Poniekąd to była prawda, ale częściowo tez i nie. Christian się tutaj pojawił, ale nie wylądował na nogach tylko na głowie. Z urazem pamięci przypadkowo znalazła syna na szosie. Ten nie pamiętał wtedy nic. Być może był to uraz chwilowy, bo później zniknął bez słowa. A ojcu pewnie nic o tym nie wspomniał. Dlatego i Nadira o tym teraz nic nie powiedziała, a jedynie lekko spuściła głowę, przytulając córkę do siebie. Nie będzie ukrywać, że chciałaby zobaczyć pierwszego syna.
- Dzieci tak szybko dorastają. Mój syn również się już usamodzielnił i zwiedził część miast w celach edukacyjnych. Miło by było, gdyby Christian zechciał tu przylecieć i poznać także rodzeństwo.
Tu już mówiła o swoim drugim synu, którego urodziła kilka lat po Christiania, czyli Naoto. I z tego wszystkiego co się szlachetna dowiedziała i mogła teraz stwierdzić, tak bardzo chciała być i żyć z dala od Moreau, to teraz może im przyjść być i sąsiadami, jeżeli ten zdecyduje się mieszkać w okolicach wioski. W końcu Nadira tutaj mieszka już długie lata.
Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 200


PisanieTemat: Re: Drewniany most   Wto Lis 12, 2013 9:50 am

Do córek też...? O panie. Jakby na to patrzeć z perspektywy normalnego wampira, to było to po prostu żenująco śmieszne. Ale jako ojciec córki, cóż... nie byłby zadowolony widząc coś takiego; delikatnie mówiąc oczywiście. Ale tak, to Nadiry decyzja, i oby kiedyś jej nie żałowała. Zazwyczaj jest tak, że gdy obecny partner zdradzał swoje poprzednie, to z tobą będzie najprawdopodobniej tak samo. Radziłby Nadirze mieć się na baczności - ot tak, na wszelki wypadek, jeżeli nie chce być ponownie zraniona. Zawsze to lepiej pierwszemu zakończyć związek jakby co. A Nadira zawsze miała dziwny gust jeżeli chodzi o facetów. Nie mogła sobie wybrać jakiegoś spokojnego, statecznego wampira, który całowałby ziemię po której ta stąpa? Każdy z jej poprzednich mężczyzn raczej do takowych nie należał, a wręcz na odwrót. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że wolała raczej drani, sadystów i gburów, niż miłych i romantycznych kochasiów, których również jest na pęczki. A zważywszy na jej status krwi i to, że do brzydkich nie należy... zadanie nie byłoby trudne.
Dokładnie. I według niego Elyse powinna nadal pozostać we Francji, by wciąż się uczyć, ale Vivien uparła się by powróciła tu razem z nimi. Szczerze mówiąc to właśnie Ethan najbardziej naciskał na wyjazd do Japonii. Przyzwyczaił się do obowiązujących tu zwyczajów, języka, ludzi i Francja po prostu go nużyła. Tam ciężko było oderwać mu się od obowiązków, zwłaszcza gdy Lucas nieustannie o nich przypominał i pilnował, by były wykonywane sumiennie. A Adrien jak zawsze wolał wyjazdy, które faktycznie były bardzo przydatne, ale Ethan czasami zazdrościł mu jak jasna cholera. Tanio się wykpił.
- Potowarzyszysz mi? Możemy po prostu powoli udać się w tamtą stronę, a później najwyżej cię odwiozę
zaproponował. Zawsze lepiej w towarzystwie niż samemu, a jako kobieta lepiej określi, które miejsce pod względem roślinności wygląda korzystniej. On się na tym nie znał kompletnie, a przecież ogrodników też trzeba będzie zatrudnić, aby posadzili jakieś choinki, drzewka, kwiaty, czy co tam sobie wykombinują. I szczerze mówiąc nie śpieszyło mu się do zakończenia rozmowy z nią. Minęło sporo czasu od jego ślubu, na którym widzieli się po raz ostatni i zapewne było mnóstwo rzeczy i tematów, które mogliby poruszyć. Oczywiście, wszystko zależało od niej.
Christian pojawił się w Japonii? Faktycznie, syn kompletnie nic mu o tym nie wspominał i zapewne gdyby Ethan się o tym dowiedział miałby do syna żal. Zaufanie i te sprawy, choć zapewne Chris nic nie powiedział przez wstyd, że coś takiego mogło się w ogóle wydarzyć. I gdzie w tym czasie był Christopher, z którym przecież są praktycznie nierozłączni? Teraz wiedział, że razem znajdują się w Norwegii, ale syn Adriena nie poinformował ich o tym, że Chris nagle zniknął i nie może go znaleźć?
- Porozmawiam z nim o tym. Aktualnie się uczy, ale zapewne gdy tylko będzie jakaś przerwa to nas odwiedzi. Sam nie widziałem go już od dłuższego czasu i Elyse również domaga się brata.
Odpowiedział zgodnie z prawdą. Bo i czemu nie, Ethan również chętnie upewni się na własne oczy, że u swojego syna i dziedzica jest wszystko w jak najlepszym porządku. Wiedział, że ten doskonale sobie radzi, ale cóż - ojcowska troska.
- Długo już masz męża? I oboje twoich dzieci są jego?
zapytał, a jeżeli Nadira wcześniej wyraziła zgodę na wspólną przechadzkę, to ruszyli w kierunku lasu. Ethan wybrał stronę od zawietrznej i dopiero odpalił kolejnego papierosa, by dym z pewnością nie leciał na Nadirę i jej małą. Bo i po co miał jej smrodzić?

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Drewniany most   Wto Lis 12, 2013 12:50 pm

Gdyby Nadira sie dowiedziała co Kyubi robi ze swoimi córkami, to oberwałby od niej porządnie a swojej by nawet nie tknął. Nadira przeszła w swoim życiu już wiele, więc nie jest taka głupia jak kiedyś. A to, że nie mogła trafić na odpowiedniego partnera, to po prostu miała pecha życiowego i tyle. A o wierności swojego męża będzie się jeszcze przekonywać. Póki co, nie doszły do jej słuchu jego skoki w bok i tym lepiej. Bo inaczej z wazonem na głowie by wyleciał z domu.
Chciał aby mu towarzyszyła podczas drogi? W sumie nie widziała nic przeciwko. A i tak wyszła po to aby pospacerować aby córka nacieszyła się świeżym powietrzem, a tym samym zaczęła oglądać i podziwiać otaczający ją świat.
- Odwożenie nie będzie konieczne. Nie mieszkam daleko.
Uprzedziła go i podziękowała z lekkim uśmiechem. Doceniała jego chęć, ale stwierdziła że nie ma takiej potrzeby. Dopiero pokonała dziesiątki metrów więc daleko do domu nie ma.
Mimo, to zgodziła się potowarzyszyć mu w stronę lasu, gdzie znajdują się zapewne puste pola gotowe na wybudowanie własnego domu. Tak więc trzymając Ericę jedną ręką przy sobie, drugą zaczęła pchać wózek idąc tuż obok Ethana.
Jeżeli Christian i Christopher przebywają razem, to może ten drugi nie chciał informować wuja o zniknięciu kuzyna by go nie martwić? A może nawet sam nie wiedział co kuzynowi się przytrafiło i mógł mu powiedzieć tyle, że chciał polecieć sam i odwiedzić matkę? Prawdy zna tylko Nadira i Christian. A to czy ojciec i kuzyn się dowiedzą, nie wiadomo. O ile ten młody się sam przypadkowo nie wygada.
- Poszedł w Twoje ślady? Czy wymusiłeś to na nim ze względu na tradycję rodzinną?
Jak już tak o Christianie rozmawiali, to zapytała przy okazji o edukację. Czego dokładnie się chłopak uczy. Nadal medycyna, czy może poszedł już na inny dodatkowy kierunek, by zdobyć więcej doświadczenia? A w ogóle, szlachetną rozbawiło trochę wspomniane przez Ethana imię jego córki. Elyse. Podobnie i Nadira z Kyubim wybrali dla swojej na literę "E". Tak jak w przeszłości, Ethan z Adrienem mają synów z imionami na 'C".
- Rok nam niedługo minie. Wspólnie mamy tylko córkę. Ericę.
I tu spojrzała na swoją kruszynkę, która zaczęła machać łapkami radośnie.
- Elica! - Zaczęła głośno wymawiać swoje imię, choć jak to dziecko, nie wszystkie litery i wyrazy wypowiadała odpowiednio jak trzeba. Ale postępy było powoli widać. Zaraz to objęła szyję matce wtulając się mocno. O Naoto nic na razie nie wspominała, a raczej o tym, kto jest jego ojcem. Kłamać nie będzie, że miałby być nim Kyubi, skoro z wyglądu nie przypominał go ani nie odziedziczył po nim żadnych cech.
Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 200


PisanieTemat: Re: Drewniany most   Wto Lis 12, 2013 2:10 pm

Gorzej jeszcze, jeżeli jej mąż za kilkanaście lat postanowi dobrać się do Erici, bo wyrośnie z niej ładna dziewczynka, a później dziewczyna. Cóż, tak, nie jego sprawa.
Czyli układ idealny - on nie będzie się nudził podczas spaceru i ona również nie, a razem będzie im łatwiej wypatrzeć ładny teren. Ciekawe tylko jak zareaguje Vivien na wieść, że od razu po przyjeździe wpadł na Nadirę. Zapewne normalnie i bez rewelacji; ufała Ethanowi bez żadnego ale, więc spotkanie byłej narzeczonej z pewnością nie wprawi ją w żadne negatywne uczucia. Chociaż, znając Vivien to kto wie? Różnie bywa z jej charakterkiem.
- Zależy jak daleko zajdziemy
odparł, szczerząc się lekko przez chwilę. Jako wampiry mogli pokonać kawał drogi nie odczuwając tego nawet zbytnio. Kilka razy mu się tak zdarzyło - powrotna podróż do samochodu, miasta lub domu nigdy nie była zbyt przyjemna, ale przecież można się zagapić. Zwłaszcza, gdy nie posiada się zbyt dobrej orientacji w terenie.
Kiedy Nadira zaczęła pchać wózek jedną ręką, bo w drugiej trzymała córkę, odebrał od niej wózek delikatnie acz stanowczo, i sam go prowadził. Wygodniej jej będzie z dwoma rękoma pod pupą małej, a nawigowanie wózkiem w ten sposób nie było zbyt wygodne. Ethan przyzwyczaił się do pchania wózka, gdyż Vivien bardzo lubiła wychodzić z małą Elyse w ten sposób, a Elyse nigdy nie narzekała na możliwość jazdy wózkiem i na to, że nie musi męczyć swoich nóg. Wygodnicka z niej panienka jest, ot co. Zapewne gdyby mogła i gdyby na to pozwalali to do tej pory od czasu do czasu chciałaby się udać gdzieś wózeczkiem.
Zapewne Christopher nie poinformował Ethana o tym, bo wiedział, że Christian byłby zły. Przyjaźnią się i są kuzynami, z pewnością dlatego. Nie dziwił się zresztą - i Ethan nie wydałby Adriena ojcu za szczenięcych lat, gdy jeszcze musieli mu się tłumaczyć i było to normalne. Może kiedyś Christian sam mu o tym powie, kto wie.
- Christian skończył już medycynę wzorowo. Teraz uczy się tego, na co sam ma ochotę, jednak dzięki bogu jest to dalsze poszerzanie swojej wiedzy pod tym względem. Lubi to.
Ethan wzruszył ramionami. Faktycznie, Christian świata poza medycyną nie widział, i wampir bardzo się z tego powodu cieszył. Zaraził chłopaka bakcylem i tyle. Nawet nie musiał się upierać co do kończenia pierwszej szkoły przez Chrisa - sam zrobił to z ogromną chęcią. Uczył się też bezproblemowo, a książki połykał jedna za drugą. Jak Eth, gdy był w jego wieku. I na przyjemności również miał czas - często wyjeżdżał gdzieś z Christopherem, a później zdawali swym ojcom szczegółowe sprawozdania z wycieczek. Niekiedy mało prawdopodobne, ale zawsze. Co najśmieszniejsze - Eth był pewny, że gdy Chris zakończy już medycynę i wszelakie jej odłamy, to będzie nadal się uczył. Tylko czego innego. Taki charakter.
- Rozumiem. Erica bardzo ładnie, podobnie do naszej Elyse
oznajmił, spoglądając na małą i to, jak radośnie powtarza swoje imię. Czyli Nadira jeszcze jedno dziecko, syna, ma z kimś innym niż Kyubi. Nieźle, trójka dzieci i każde z innym facetem. Choć w sumie jest długowieczną wampirzycą, więc wcale tak o to nie trudno. Ciekawiło go kto jest ojcem jej syna, ale nie zamierzał pytać, skoro nic na ten temat nie powiedziała. Raczej nie bywał nachalnym typem.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Drewniany most   Wto Lis 12, 2013 5:02 pm

Widocznie nie będzie chciał odpuścić i zechce ją podwieźć pod sam dom, by pewnie dowiedzieć się gdzie mieszka i jak się urządziła. Choćby z zewnątrz. To się jeszcze okaże, jak daleko ruszą w trasę, a pewnie Erica jej zacznie przysypiać i będzie spokojnie spała w wózeczku. Droga mogłaby być długa, ale dla wampirów to jest w sumie nic.
Skoro Ethan zdecydował się pomóc z pchaniem wózka, spojrzała na niego trochę niepewnie, ale w końcu zezwoliła na to, odsuwając się na bok i dając mu pchać. Wtedy lepiej jej trzymało się dziecko w ramionach pod dupcią. Mała za to obserwowała sobie Ethana. Jakby próbowała rozkminić jakim on jest wampirem. Dobrym czy złym? Jak się dziecku czyta bajki, to ma różną wyobraźnię.
A więc Christian ciągnie dalej medycynę. To pięknie go Ethan zaraził. W sumie więcej mu wszczepił swoich genów, skoro tak bardzo go przypominał. A ona była matką pewnie tylko z tego względu, że go urodziła. No nic. To już przeszłość. Ważne że chłopak bardzo dobrze się rozwija i zdobywa spore doświadczenie.
- To dobrze. Niby pozwalasz mu uczyć się czego chce, to i tak widzę, że robi to co Tobie się podoba. Nie poszedł może na weterynarię? Pamiętam jak bardzo lubił bawić się z moimi psami.
Kierunków w medycynie jest dużo, ale tak przy okazji podpytała się, czy Christian nie zdecydował się czasem na weterynarię. Miał przecież zamiłowanie do zwierząt. Ciekawe jakby zareagował na widok żywej pandy wielkiej w ogrodzie matki.
- Yhym.
Nic więcej nie dodała na temat imion ich córek. Ale to interesujący zbieg okoliczności, że swoje dzieci nazywają podobnie i na tę samą literę. To już chyba tradycja wampirzych rodów. O ojcu Naoto jakoś nie chciała mówić. Bo kto chciałby się chwalić tym, że ma dziecko z gwałtu? Tak właśnie było z Naoto. Jeżeli Ethan by chciał to wiedzieć to mu powie. Tajemnicą to wielka nie jest. Naoto i tak nosi jej nazwisko a w przyszłości, być może będzie z Dastanem pomagał Naizenowi.
- A jak sobie radzi Adrien?
Teraz ciekawa była co u jego brata. W końcu Adrien nauczył ją grać na pianinie i jak sobie radzić z czytaniem nut.
Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 200


PisanieTemat: Re: Drewniany most   Wto Lis 12, 2013 6:55 pm

Szczerze mówią to nie, nie interesowało go gdzie mieszka i jak się urządziła i wcale a wcale nie miał tego na myśli. Zaproponował to z czystej uprzejmości, serio, a skoro ta widziała w tym tylko podteksty to już nie jego sprawa. Naprawdę stała się straszliwie nieufna, czemu w sumie jej się nie dziwił. Mimo to, po więcej niż siedmiu latach mogła by już w końcu przestać na niego psioczyć. On by po prostu zapomniał za co miał do kogoś żal. Ale Ethan to Ethan, był facetem, jemu wszystko łatwiej przychodziło.
Geny Christiana były takie jak normalnego dziecka. Niczego mu nie wszczepiał, więc to, że Chris lubi to samo co jego ojciec jest tylko i wyłącznie kwestią wychowania i zapewne jego płci. Nie od dziś wiadomo, że synowie bardziej wdają się w ojców niż w matki. W każdym razie - w genotypie jej pierwszego syna nikt nic nie zmieniał i nie musiała się tym martwić.
- Nadiro, bez przesady. Skoro sam poszedł dalej na medycynę, to widocznie bardzo to lubi. A o weterynarię zapewne zahaczy jak już skończy to, co teraz sobie wybrał
powolutku irytowało go, że praktycznie w każdym zdaniu oczerniała go w jakiś sposób. Jak tak dalej pójdzie, to Ethan po prostu uda się sam w dalszą drogę. Chciał być uprzejmy i starał się, ale skoro z jego starań nici, to nie będzie się przecież dalej męczył. I siebie i jej, oczywiście. Sądził, że po tak długim czasie ich znajomość mogłaby być całkowicie normalna, ale skoro się nie da to płakać nie będzie, naprawdę. Przecież mogą być znowu dla siebie kompletnie obcymi osobami, jak ostatnim czasy. To zależy tylko od niej.
Dziwię się w takim razie, że Nadira urodziła dziecko spłodzone z gwałtu. To zapewne nic przyjemnego, a zważywszy na fakt, że gwałt owy nie należał do tych mniej okrutnych, to tym bardziej jego zdziwienie nie miałoby końca. Ale może po prostu chciała mieć kolejne dziecko po utraconym za młodu Christianie. Kto wie co nią kierowało.
- Otworzył swoją własną szkołę muzyczną, uczy swoją córkę, załatwia sprawy głowy rodu, które należą do niego. Całkiem nieźle mu idzie z tym wszystkim szczerze mówiąc
odparł. To fakt, Adrien całkiem nieźle sobie radził i chyba było mu z tym dobrze. Nie wiedział, bo od dłuższego czasu nie mieli okazji porozmawiać. Obaj mieli teraz swoje życia, swoje żony, swoje dzieci i nie było już tak, jak kiedyś, choć chętnie ponownie udałby się gdzieś na jakieś pustkowie tylko z bratem i ich synami.
- Opowiedz mi co u naszych wspólnych znajomych. Co u Testamenta, Yuki, wyczuwam również Larane... pozbierała się już po Adrienie?
zapytał. W końcu trochę czasu minęło i zapewne sporo się zmieniło.
Powrót do góry Go down
 
Drewniany most
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Drewniany stolik
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Opuszczony domek na drzewie
» Drewniany most
» Drewniany domek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA :: OKOLICE WIOSKI-
Skocz do: