Ręce do góry!

Go down

Ręce do góry! Empty Ręce do góry!

Pisanie by Carmilla on Nie Paź 20, 2019 9:20 pm

Outfit: taki

Wkurzyła się na nauczyciela i postanowiła udać na wagary. Ot tak, bez większej finezji. Przeszła na tyły akademika, gdzie zaczęła przegrzebywać liście i gałęzie pazurami. Dzikuska, można pomyśleć, acz zachowanie to miało swój cel. Gdy w końcu udało jej się odkryć zamaskowaną dziurę w murze, przecisnęła się przez nią sprawnie. Ot, była niziutka, drobniutka - nie był to dla niej żaden problem. Wcisnęła w usta faję i powędrowała przed siebie, rozglądając się wokół i podziwiając ludzi, którzy załatwiali codzienne sprawunki. W sumie to mieli całkiem podobne problemy do niej. Słabe oceny w szkole, irytujący rodzice, itepe, mhm.
Tak sobie wędrowała uliczkami Yokohamy i chyba nawet wydawało jej się, że wyczuła czyiś nachalny wzrok na plecach. Odwróciła się do tyłu i zmarszczyła brwi, wytężając wszystkie zmysły. Hmm... cisza; ale coś było nie w porządku.
Wyrzuciła peta na ziemię i przebiegła szybko wąską uliczką, kierując się w stronę miejskiego cmentarza. Skręciła w lewo, minęła wysoki budynek i schowała się za drzewem. Tylko zadarty nos wystawał ciekawsko, obserwując ścieżkę, którą przed chwilą przebyła.
Cisza.
Może miała urojenia? Nie była już pewna, choć tato zawsze mówił, by ufała swojemu wampirzemu instynktowi. Nadal nieufna, przeszła przez płot i powędrowała między groby. Usiadła sobie na ławeczce naprzeciw jakiegoś przypadkowego nagrobka.
Lubiła takie miejsca, ciche i puste.
- Śledzisz mnie?! - wycedziła, gdy dostrzegła jakiś zagadkowy ruch liści przy drzewie. Paranoja?
Cisza.
Co jest, kurwa! Ehh...
Carmilla

Carmilla

Krew : Czysta (B)
Znaki szczególne : Zadarty, dumny nochal; spiczaste uszy jak u elfa; piegi na nosie; tajemnicza blizna na szyi
Zawód : Córeczka tatusia
Zajęcia : Nocne
Pan/i | Sługa : - / Zapraszam ;p
Moce : Telekineza, władza nad lodem, smocza krew


https://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916 https://vampireknight.forumpl.net/t4209-carmilla#92272 https://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula

Powrót do góry Go down

Ręce do góry! Empty Re: Ręce do góry!

Pisanie by Blyth on Nie Paź 20, 2019 9:53 pm

Beret nie pozwalał mu opuszczać Domu, jednak młody zupełnie przez przypadek polazł za innymi wampirami.. i zgubił się! Chory psychicznie nie wiedział jak wrócić, więc polazł po prostu naprzód. Wyglądający niezdrowo, ale rosły osobnik mijał ludzi z lękiem. Wszyscy się na niego gapili, a niektórzy mówili w jakimś niezrozumiałym języku. Wiele budynków było brzydkich, bo wszędzie widniały jakieś ślaczki. Ostatnie kilka lat spędził w zamknięciu. Ogrom świata go przytłoczył, więc objął się ramionami i ze wzrokiem wbitym w ziemię, gnał przed siebie.
Nagle przystanął. Ładna woń natychmiast wyrwała go z monotonnego spaceru. Uniósł lekko łeb, poprawił kaptur i zmrużył złociste oczy. Namierzenie celu nie zajęło mu sporo czasu, bo na tle tych szarych ludzi bardzo się wyróżniała. Niska, czarne długie włosy, ubrana w łańcuchy i białe futro z krowy.. nie, a może z lisa? Tak, wyglądała jak mały lis. Blyth od razu ruszył jej tropem, będąc zaintrygowany. Tam gdzie był, wampirzyce tak nie wyglądały i przede wszystkim nie mówiły zbyt wiele. Jakiś dym unosił się z jej ust, czyżby miała aż tak nieświeży oddech? Szedł za nią, aż nagle zaczęła przyspieszać. Blyth z racji tego, że był sporym chłopem nie musiał biec. Wystarczyło tylko parę większych kroków i proszę bardzo, cmentarz. Idealne miejsce na randkę! Zniewolona pijawka nie odrywała oczu od wampirzycy, choć póki co jeszcze nie wiedział, że nią jest. Pachniała inaczej niż reszta, ale niezbyt bystry umysł wariata jeszcze nie potrafił ogarnąć, że należeli do tej samej rasy. Nie był mistrzem ukrywania się, ale ona.. dlaczego się chowała? Również przystanął, chowając się za rosłym krzakiem. Poczekał parę chwil i dostrzegł, jak nieznajoma siada na jakieś ławce.
Zachowywała się dziwnie, jakby była jakaś opętana. Blyth z racji tego, że był wychowywany w piekle, nie potrafił się normalnie przywitać. Gdy krzyknęła, zaczął biec w jej stronę aby od tyłu rzucić się na nią i przygwoździć do ziemi. Chwycił za chude nadgarstki i przycisnął do podłoża, którym okazał się być czyjś grób. Siedział na niej okrakiem i nie za bardzo wiedział, co dalej miał zrobić. Patrzył na nią w milczeniu i zmrużył oczy, unosząc jedną brew ku górze.
- Ty mieć fajny łańcuchy. Mi dali inne. - Wypalił, przekręcając głowę na bok. Następnie ją obniżył, a ich twarze dzieliło tylko kilka milimetrów. Co jednak zrobił? Powąchał ją po czym z uznaniem wyprostował się i uśmiechnął, lecz nie mogła tego widzieć. Chusta zasłaniała pół jego twarzy.
- Ty poruszać się bardzo szybko, ja musieć szybko iść. - Mówił łamanym językiem, zacinając się przy niemal każdym wyrazie. Co sobie mogła pomyśleć Carmilla? Cóż, z pewnością nic dobrego! Może i jego mowa nie była inteligenta, ale był bardzo silny.
- Ty móc mówić ciszej? - Zapyta, bo wampirzyca z pewnością zacznie się na niego wydzierać! Ale spokojnie, dla niego cała ta sytuacja była równie niezrozumiała co dla niej.

_________________
Ręce do góry! LbSchyV
Blyth

Blyth

Krew : Czysta (B)


https://vampireknight.forumpl.net/t3865-blyth

Powrót do góry Go down

Ręce do góry! Empty Re: Ręce do góry!

Pisanie by Carmilla on Nie Paź 20, 2019 10:24 pm

Świat to jest głupi i dziwny i w ogóle niefajny. Człowiek (ekhem, wampir) chce sobie wyjść i się wyczilować, a tu takie rzeczy się dzieją; i to w biały, kurna, dzień. Najgorsze było to, że zamiast pójść w stronę ludzi, Carmi oczywiście wybrała sobie najbardziej odosobnione z możliwych miejsc. Nieważne, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.
Gdy tylko krzyknęła, została napadnięta przez jakiegoś wysokiego, dziwnie śmierdzącego kolesia. Warknęła głośno i szarpnęła się, choć rzeczywiście nie miało to większego sensu w obecnej sytuacji. Było już za późno! Spodziewała się ataku z przodu, a tu gość wybiegł z tyłu.
- Kurrrrw... AAAAAAAAAA! - wydarła się wniebogłosy. - Ty popierdolony świrze! Jebany zboczeńcu! Spierdalaj! Ale już! - Powitała swojego oprawcę przepiękną wiązanką przekleństw i splunęła mu na twarz. Jego szczęście, że miał maskę, mhm.
Gdy tylko zbliżył do niej swój podły ryjec, nauczona już z lekcji samoobrony... (miał pecha, biedaczek) przywaliła mu z dyńki w nos i brodę. I to dwukrotnie! Jeśli to go nie zniechęci, zamierzała powtarzać czynność aż do skutku.
Szarpnęła się i korzystając z zaskoczenia i być może zamroczenia przeciwnika, spróbowała uwolnić swoje chude rączki z jego uścisku. Jeśli spodziewał się, że nie będzie stawiała oporu, to grubo się przeliczył. Nie miała zamiaru tracić dziewictwa... jeszcze, i na pewno nie z jakimś randomowym, przypałowym typem!
W ogóle nie skupiła się na tym co on tam pierdzielił, nie interesowała się jego chorymi fetyszami. Coś tylko usłyszała o łańcuchach... zboczeniec!
- Nie, NIE BĘDĘ CISZEJ! - krzyknęła, sprzedając mu jeszcze kopniaka w krocze.
Waleczna z niej była dziewucha, nie ma co. MHM.
Carmilla

Carmilla

Krew : Czysta (B)
Znaki szczególne : Zadarty, dumny nochal; spiczaste uszy jak u elfa; piegi na nosie; tajemnicza blizna na szyi
Zawód : Córeczka tatusia
Zajęcia : Nocne
Pan/i | Sługa : - / Zapraszam ;p
Moce : Telekineza, władza nad lodem, smocza krew


https://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916 https://vampireknight.forumpl.net/t4209-carmilla#92272 https://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula

Powrót do góry Go down

Ręce do góry! Empty Re: Ręce do góry!

Pisanie by Blyth on Pon Paź 21, 2019 6:07 pm

Jej wrzask sprawił, że Blyth mimowolnie się skrzywił i niemalże ją puścił. Jeszcze te dziwaczne zjawiska kierowane w jego stronę.. zboczeniec? On? Muchy by nie tknął! Do tego opluła mu buzię, co jeszcze bardziej zdezorientowało świra.
- ZAMKNIJ MORDE! - Ryknął jeszcze głośniej, mając ochotę ją uciszyć. Jego wahania nastroju były nieprzewidywalne, Carmilla wcale sobie nie pomagała. Kiedy się pochylił, wampir oberwał z jej małej główki. Nie odrzuciło go, ani nawet nie drgnął. Takie coś w porównaniu z torturami Bereta było wręcz niczym, więc dlatego pozostawał niewzruszony.
- TAKIE KOBITY JAK TY POWINNY BYĆ BARDZIEJ POSŁUSZNE! - Dalej wrzeszczał, spoglądając wrogo na wampirzycę. Niektóre zdania mówił całkiem zrozumiale, szczególnie kiedy krzyczał. Przydusił ją mocniej, ale nie uniknął ciosu w krocze. Skrzywił się, ale jeżeli myślała, że ja wypuści.. cóż, grubo się myliła. Jej zachowanie nawet go nie zachęcało, a tym bardziej podniesiony głos. Ciekawe, które z nich było bardziej zdenerwowane.
- Ty być ciszej i mniej wierzgać czy ja mam Ci włożyć język w oczy? - Syknął, a jego złote ślepia wlepiały się w nią z intensywnością. Jeżeli się nie uspokoi był w stanie naprawdę to zrobić, nawet przez chustę przebijał kształt jego długaśnego jęzora. Czy nie lepiej posłuchać ogromnego napastnika?
- Ja nie zrobić Ci krzywdy, jeżeli Ty nie uciekać. - Powiedział po chwili, po czym jego uchwyt na jej dłoniach nieco zelżał. Reakcja ofiary była bardzo dziwna. Wampirzyce w domu nie reagowały jakoś specjalnie na przemoc wobec nich samych, nawet nie za bardzo mówiły. Młode lata spędził na mieszkaniu w jednym domu z wieloma groźnymi pijawkami. Do tego dochodziło jeszcze łamanie woli przez łowcę i gotowe! Szaleniec jak z obrazka! Jeżeli Carmilla posłucha, wampir całkowicie puści jej ręce, ale z niej nie zsiadał. Jeśli jednak dalej będzie agresywna, łokciem zacznie próbować ściągnąć sobie chustę i żeby zrobić tak jak obiecał. Oczko się same nie wyliże hehe.

_________________
Ręce do góry! LbSchyV
Blyth

Blyth

Krew : Czysta (B)


https://vampireknight.forumpl.net/t3865-blyth

Powrót do góry Go down

Ręce do góry! Empty Re: Ręce do góry!

Pisanie by Carmilla on Pon Paź 21, 2019 7:21 pm

Skrzywiła swoją sliczną buźkę i zmarszczyła brwi, przez co nie wyglądała tak pięknie jak zazwyczaj. Podskoczyła w miejscu, gdy ten chory świrus wydarł na nią mordę; trochę się go przestraszyła. Wiedziała jednak, że brak oporu zachęca oprawców jego sortu do działania, więc nie zamierzała dać łatwo za wygraną. Tego jeszcze nie widzieli, żeby dumny, mały smoczek, aka Carmilla Asmodey, ugiał przed kimś łeb. Co to, to nie!
- SAM BĄDŹ POSŁUSZNY! - wydarała się równie głośno co on, a jej głos wcale nie był delikatny i wysoki jak możnaby się spodziewać po jej względnie przyjaznej aparycji. Ryknęła chrapliwie, brzmiało to całkiem szatańsko i demonicznie. Może to go odstraszy?
I bęc, jak mu walnęła w głowę to myślała, że jej gały na wierzch wyskoczą. Nic! Nawet nie drgnął! Jak to, do cholery, możliwe? Rozchyliła usta, okazując tym samym spore zaskoczenie i westchnęła głośno, telepiąc się jak ryba, która dziwnym zbiegiem okoliczności znalazła się na lądzie. Słodko.
- Słuchaj, mam dzianego ojca. On Ci chętnie zapłaci, wcale nie musisz mnie gwałcić... ani wkładać języka w oko. - Nie kwestionowała jego chorych fetyszy i upodobań, ale rozpoczęła negocjacje. W jej mniemaniu wszystko można było kupić, wystarczyła tylko odpowiednia suma pieniędzy. Chociaż ten tutaj świr nie wyglądał, jakby interesowały go jakiekolwiek fundusze. W ogóle sprawiał wrażenie i zachowywał się, jakby żył poza cywilizacją. Mocno się nie pomyliła, heh.
- Dobra, nie będę uciekać... puść mnie... - Powiedziała powoli, całkiem przekonująco. Oczywiście, że miała zamiar uciekać, gdy tylko będzie miała ku temu sposobność. Jeszcze jej na tyle nie pogrzało, żeby zgadzać się na dziwne umowy z mocno podejrzanymi, zamaskowanymi osobami.
Gdy uwolnił jej nadgarstki ze swojego uścisku, podniosła ręce i rozmasowała je lekko. Nie był delikatny, a ona nie ułatwiała mu poprzez szarpanie się. Jutro będą siniaki, ehh...
Carmilla domyślała się, że był to jej psychofan. W końcu była sławą internetową, miliony folołersów na instagramie, takie sytuacje. Owszem, zdarzało się, że ktoś bardzo mocno chciał się z nią spotkać, albo kilka razy nachodził, by strzelić sobie ze swoją idolką zdjęcie. Taki jawny napad miał jednak miejsce pierwszy raz. To było bardzo... nietypowe, i straszne.
Całe jej ciałko pokryte było gęsią skórką, ale mina nie zdradzała strachu. Raczej kalkulowała i obmyślała kolejne plany działania; jak wydostać się z uścisku i uwolnić od obecności przedziwnego kolesia, który chciał lizać jej oko. Nie kręciło jej to, w ogóle nie miała na to ochoty. BLEH!
- Zejdź ze mnie, jesteś ciężki. - powiedziała bardzo powoli, spokojnie...
Jeśli go przekona, od razu rzuci się do ucieczki; a jeśli nie, to będą tak sobie siedzieć i słodko na siebie patrzeć.
Prawie romantycznie.
Carmilla

Carmilla

Krew : Czysta (B)
Znaki szczególne : Zadarty, dumny nochal; spiczaste uszy jak u elfa; piegi na nosie; tajemnicza blizna na szyi
Zawód : Córeczka tatusia
Zajęcia : Nocne
Pan/i | Sługa : - / Zapraszam ;p
Moce : Telekineza, władza nad lodem, smocza krew


https://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916 https://vampireknight.forumpl.net/t4209-carmilla#92272 https://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula

Powrót do góry Go down

Ręce do góry! Empty Re: Ręce do góry!

Pisanie by Blyth on Wto Paź 22, 2019 10:06 am

Nawet gdy się krzywiła, pluła na niego i zadzierała nos jeszcze wyżej niż mogła, była w pewien sposób dla Blytha urocza. Oczywiście ona tego wiedzieć nie mogła, bo w końcu obcy typ ją napadł i właśnie przygwoździł do ziemi, oczekując nie wiadomo co. Wampir nie do końca panował nad emocjami, ale szybko się denerwował. Gdy wydarł się na nieznajomą, zauważył w jej oczach strach. Dlaczego się go bała?
- Ja mężczyzna, ja silniejszy! - Warknął w odpowiedzi i choć z uroczej dziewczynki stała się jakimś potworem ze zmutowanym głosem, ulec jej nie zamierzał. W końcu to on górował, on wygrywał to starcie! Nagle Carmilla zaczęła drgać, więc wampir spojrzał na nią i przechylił głowę na lewo i dalej jej się przyglądał. Dziany ojciec? Mimowolnie oczy Blytha się rozszerzyły tak bardzo, że wyglądał jak przerażone dziecko. Dokładnie tak samo jak wtedy gdy go uprowadzono, gdy szukał swojego taty. Szybko jednak otrząsnął się i maska szaleńca powróciła na nowo. Co do kolejnego sformułowania, nie do końce je zrozumiał. A po co miałby ją gwałcić?
- Nie chce forsy ani gwałtu. - Burknął niemal obrażonym głosem, po czym raz jeszcze zmrużył złote oczka. Była taka przekonywująca!
- Obiecujesz? - Zapytał i nawet nią potrząsnął aby powiedziała tak. Niech lepiej zdaje sobie sprawę, że lepiej nie uciekać od tego dziwacznego typa. Nie wiadomo co może zrobić, a przecież wydawał się zdolny do wszystkiego. Puścił jej ręce. Za mocno ją trzymał? Nie chciał sprawić jej żadnej krzywdy, momentalnie popielatemu zrobiło się głupio.
O internecie wiedział tyle co nic. Chyba nawet nie zdawał sobie sprawy z jego istnienia i z tym kim wampirzyca była. Oczywiście i tak nic by to nie zmieniło bo połowy by nie zrozumiał.
Wyczuwał jej gęsią skórkę, na którą patrzył z zaciekawieniem. Aż tak się go bała? Przecież nie był straszny!
Jej argument tak bardzo na niego zadziałał, że wampir wstał. Niestety nie spodziewał się tego, że zacznie uciekać.
- OBIECAŁAŚ! - Wrzasnął za nią. Dobry humor już się skończył, bo wampir chwycił za krzyż przymocowany do nagrobka i rzucił prosto w plecy wampirzycy z taką siłą, że oby jej nie przebił na wylot.
- SUKA! - Ryknął i rzucił się biegiem za swoją ofiarą, która przecież obiecała mu nie uciekać. I co zrobiła? Kłamliwe babsko! Jeżeli myślała, że da radę mu zwiać to się myliła. Blyth był mistrzem w bieganiu za kimś. Jak tylko się znajdzie na tyle blisko, wykona długi skok aby po prostu ją staranować i wrócić do dawniejszej pozycji. Na misjonarza hehe, albo od tyłu. Jak wolisz!

_________________
Ręce do góry! LbSchyV
Blyth

Blyth

Krew : Czysta (B)


https://vampireknight.forumpl.net/t3865-blyth

Powrót do góry Go down

Ręce do góry! Empty Re: Ręce do góry!

Pisanie by Carmilla on Nie Paź 27, 2019 10:31 pm

Kompletnie nie była w stanie zrozumieć popsutej psychiki napasnika. Patrzyła jedynie w jego zółte, gadzie ślepia i zastanawiała się czego może od niej chcieć. Twierdził, że gwałt i pieniądze go nie interesują. Co w takim razie mogło siedzieć w głowie obłąkańca, który napadł nieznajomą na cmentarzu?
- A pff - westchnęła głośno i przewróciła błękitnymi oczami. Mężczyzna silniejszy? To takie stereotypowe! Paradoksalnie, Carmi była bardziej wysportowana od większości facetów jakich mijała na ulicy. Wcale nie odstawała od nich siłą, a nawet często była w stanie ponieść od nich większe ciężary. No, ale ten tutaj osobnik prezentował zupełnie inny poziom. Musiał dużo ćwiczyć na siłowni. Chcąc nie chcąc, wyczuła jaki był umięśniony.
- To czego chcesz? - zapytała, przyglądając się zamaskowanemu kolesiowi. Głos miała już o wiele przyjemniejszy, delikatniejszy. Skąd w ogóle wziął się ów demoniczny ryk, który wcześniej wydobył się z jej gardła? Otóż, jako metalowa wokalistka znała parę sztuczek. Wcale nie zamieniła się w potwora, hehe.
Nic mu nie obiecała, tylko patrzyła na niego cierpliwie i mówiła powoli, całkiem przekonująco. Nawet jak nią potrząsnął, nie zamierzała zgadzać się na żadne układy. O nie, na pewno nie. Westchnęła tylko ciężko, gdy w końcu ją wypuścił i czym prędzej rzuciła się do ucieczki. To, co stało się później nie należało do najprzyjemniejszych rzeczy w jej życiu.
Usłyszała wrzask, a potem świst... cholera jasna... krzyża od nagrobka?! Zdążyła tylko uchylić się, nim przeleciał tuż obok jej głowy. Dopiero po chwili zauważyła, że jej unik daleki był jednak od ideału.
- SKURWIEL! - warknęła, łapiąc się za ramię i uciskając ranę. Piękny, biały sweter z lisa został przerwany i ozdobiony przez czerwoną, coraz większą plamę krwi. Ale jakiej krwi! Zapach, który uniósł się teraz w powietrzu był obłędny, bardzo kuszący i ogłupiający zarazem.
Oczy wampirzycy przybrały podły, rubinowy odcień. Nawet nie odczuła bólu, po prostu zaatakowała. Uniosła krzyż przy pomocy telekinezy i cisnęła nim w zamaskowanego kolesia. Celowała w głowę, ale tak naprawdę jej zamiarem było rozproszenie jego uwagi i zyskanie więcej czasu na ucieczkę.
Odwróciła się znowu i zaczęła biec najszybciej jak tylko umiała. Żeby nie miał tak łatwo, zaczęła podrzucać mu różne rzeczy pod nogi. Także po drodze do celu, Blyth miał teraz dużo ciekawych przedmiotów, o które łatwo było się potknąć. Między innymi znicze, kwiaty i gałęzie.
Najgorsze było jednak to, że diabeł był cholernie wysoki i miał długie nogi; a Carmi mierzyła zaledwie sto pięćdziesiąt centymetrów. Znajdując się już prawie pod bramką, która służyła za wejście na cmentarz... runęła jak kłoda na ziemi po raz kolejny. Tym razem pacnęła na brzuch, uderzając przy okazji brodą o jakieś kurna kafelki.
- Bawią Cię takie rzeczy? - fuknęła, wiedząc, że jest na straconej pozycji i nie ma już nic do gadania. Łowca dopadł swoją ofiarę.
Ciekawe, co teraz jej zrobi...
Carmilla

Carmilla

Krew : Czysta (B)
Znaki szczególne : Zadarty, dumny nochal; spiczaste uszy jak u elfa; piegi na nosie; tajemnicza blizna na szyi
Zawód : Córeczka tatusia
Zajęcia : Nocne
Pan/i | Sługa : - / Zapraszam ;p
Moce : Telekineza, władza nad lodem, smocza krew


https://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916 https://vampireknight.forumpl.net/t4209-carmilla#92272 https://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula

Powrót do góry Go down

Ręce do góry! Empty Re: Ręce do góry!

Pisanie by Blyth on Pon Lut 10, 2020 9:06 pm

Był obłąkańcem, kto wie co teraz siedziało w jego głowie? Gadzie ślepia wpatrywały się w nią uważnie, dostrzegając każdą, nawet najdrobniejszą zmarszczkę na młodej buzi. Splunął w bok, krzywiąc się przy tym lekko i powąchał ją.
- NIE PFAĆ NA MNIE! - Wydarł się niespodziewanie, po czym zamilknął i zaczął coś mówić do siebie w niezrozumiałym języku. Nie rozumiał jej dziwnej zmiany, ten ryk wcześniejszy nawet nim wstrząsnął, bo wpatrywał się w nią zaskoczony.
- Woleć jak mieć taki głos. - Przytaknął samemu siebie, a potem zgodnie z ICH SUPER UMOWĄ, wypuścił ją. Niestety Carmi nie miała najmniejszej ochoty zaprzyjaźniać się z paniczem Blythem, który zachowywał się tylko jak opętany. Nie kontrolował swojego napadu agresji względem niej, więc podczas rzutu, już czuł nadchodzące wyrzuty sumienia. Naprawdę nie chciał skrzywdzić wampirzycy.
Jednak zaraz znowu się zdenerwował, BO ŚMIAŁA MU ODDAĆ. Ryknął, czując przepływ energii i uderzył w nadlatujący krzyż. Parę odłamków wbiło mu się jednak w skórę, ale nie czuł bólu. Był zbyt bardzo pochłonięty swoja nową ofiarą.
A wystarczyło być tylko miłym i jakoś wytrzymać chwilkę dłużej..
Jej krew miała oszałamiający zapach, więc żółte ślepia wydawały się błyszczeć. Nie cierpiał czuć amoku związanego z posoką, ale sam uczynił to bogu winnej Carmi.
Uciekała, podrzucając mu pod nogi różne dziwactwa. Wdepnął w jakieś szkło, które przebiło mu buta. Dostał z kwiatka, który chyba był z kamienia bo twarde badziewie, a do tego jeszcze jeden ze zniczy walnął go w dosyć czułe miejsce u faceta. Skrzywił się, furkając.
Jemu też było ciężko. Zwolnił znacząco, jednak długie nogi miały swoje zalety. Mały skrzat był u bramki i się wyjebał. Co za pokraka! Blyth zaczął się głośno śmiać, przestając biec i powoli zbliżał się do czołgającej niewiasty. Chwycił ją za nogę i zaczął ciągnąć z powrotem na cmentarz. Taki z niego romantyk.
- Nie lubią gdy się kłamie. - Szepnął cicho, wlokąc ją dalej za nogę po czym nagle rzucił w stronę nagrobka. Z pewnością nie czeka ja miękkie lądowanie. Cupnął na chwilę, ale tylko dlatego by wyciągnąć szkło wbite w stopę.
- NOWY BUT TO BYĆ! - Rzucił obrażalsko, po czym raptownie do niej doskoczył. Powąchał ją po raz kolejny i chwycił za ranne ramię. Zdusił, a potem chwycił za jej rajstopy i zaczął dosłownie rozdzierać. Co grosza, to wcale nie był koniec. Wampir zaczął na chama ściągać z niej nawet spodnie, sapiąc przy tym ociężale. Jakiekolwiek protesty na niego nie działały, Carmilla teraz to naprawdę mogła zacząć się bać.
- MYSZY NIE MAJĄ JEDNAKOWYCH FUTEREK. - Wypaplał i ogólnie o chuj mu mogło chodzić i teoretycznie powinien spierdalać, ALE PRZECIEŻ ZABAWA TO ZABAWA.
- KAŻDY MIEĆ GRYZONIA. - Wrzasnął, dygotając lekko i nie przestając ściągać z niej dolnej części garderoby. Jeżeli zacznie się szarpać to po prostu ją uderzy.. w twarz. Aby się nie szarpała. No proste nie?

_________________
Ręce do góry! LbSchyV
Blyth

Blyth

Krew : Czysta (B)


https://vampireknight.forumpl.net/t3865-blyth

Powrót do góry Go down

Ręce do góry! Empty Re: Ręce do góry!

Pisanie by Carmilla on Czw Lut 13, 2020 8:17 am

Niejednego obłąkańca już w swoim życiu spotkała. Lgnęli do niej, jakby w dzieciństwie połknęła magnes na niebezpiecznych typów. Nawet zdążyła już do nich poniekąd przywyknąć. Ze względu na to, że obracała się w alternatywnych kręgach, była przyzwyczajona do ekstrawaganckiego, a nawet przerażającego wyglądu. Już jako dziecko miała do czynienia z upiornym wizerunkiem brata, a jednak kochała go nad życie. Zapewne to właśnie dzięki niemu jej gusta stały się bardzo specyficzne. W końcu jawił jej się jako wzór idealnego mężczyzny. Wydziarani, bezczelni, toksyczni... to właśnie tacy faceci przyciągali jej uwagę. Tych zwykłych i pospolitych podświadomie uznawała za słabych oraz, co gorsza, nudnych.
Blyth nie był jednak wystylizowanym na zbuntowanego nastolatkiem. W jego oczach widziała czyste szaleństwo. Zdawał się kompletnie oderwany od rzeczywistości, jakby nie przebywał zbyt często w społeczeństwie. Nawet nie potrafił składać poprawnie zdań. Zachowywał się jak bezczel, roszcząc sobie do niej jakiekolwiek prawa i uważając, że może ot tak rzucić się na nią w biały dzień. Jeśli tylko najdzie go ochota.
Nie pffyfać nie mogła, bo to było jak oddychanie. Przewracanie oczami i charakterystyczne, melancholijne i niemalże przepełnione bólem wzdychanie to nawyki, których nie da się tak łatwo wyzbyć. Trzeba było przyznać jednak, że wrzaski zamaskowanego wampira sprawiały, że Carmi dwa razy zastanawiała się nad swoimi czynami. Ciężko się jednak dogadać z kimś, kto jest kompletnie nieobliczalny. Tym bardziej zaprzyjaźnić.
Może gdyby była wychowana w stodole, tarzanie się po ziemi uznałaby za okazanie chęci do nawiązania koleżeńskich kontaktów. W tym świecie tak to jednak nie działało. To nazywało się napadem i nie było w ogóle legalne. Uważaj, bo jeszcze trafisz za kratki, Blyth.
Ucieczka dziewczyny przebiegała nad wyraz dobrze, ale lajf is brutal, musiała się potknać. Chyba przez przypadek sobie coś podrzuciła pod nogi, albo po prostu zaaferowana sytuacją potknęła się o sznurówkę. To było jednak nieistotne. Ważniejsze było to, że ogromny (w porównaniu do Carmilli każdy był ogromny, nie jaraj się) wampir roześmiał się histerycznie i chwycił ją za kostkę.
Nie należało to do najprzyjemniejszych doświadczeń w jej życiu... została przeciągnięta po ziemi na miejsce, w którym nie tak dawno znajował się krzyż od nagrobka. Do niego doleciała, bo została bestiarsko rzucona przez swojego oprawcę. Przeżyła szok i upadła na twardą ziemię. Instynktowanie skuliła się, by ochronić głowę przed uderzeniem.
- Uhh... – splunęła krwią. Nawet nie miała siły, żeby cokolwiek wykrzyczeć. Obdarta skóra, potraktowana siłą noga, brzuch, na który z impetem upadła, pobita broda, skaleczone ramię. Bolało ją dosłownie wszystko. Zacisnęła tylko zęby i jęknęła głośno, wyrażając niezadowolenie z obecnej sytuacji.
Trochę się jakby uspokoiła i wyciszyła po tym zajściu. Na pewno czuła się zażenowana, potraktowana jak pierdolony przedmiot. Przygryzła wargę i starała się zebrać myśli, wymyślić jakikolwiek plan działania. Była jednak zbyt oszołomiona.
Nawet nie podjęła już dyskusji, zrezygnowała ze słownych przepychanek, które tak bardzo uwielbiała. Złamał ją. Jedynym, o czym myślała był fakt, że boli, i że nie chce tu być. Krzyki wariata sprowadziły ją jednak na ziemię. To nie był koniec, on się dopiero rozkręcał.
Patrzyła na zamaskowanego kolesia z odrazą, mrużąc czerwone, błyszczące ślepia. Nienawidziła go? To mało powiedziane. Życzyła mu śmierci, tuż po tym jak zostanie torturowany na milion różnych sposobów. Chciała, by trafił do jej zamkowego lochu i cierpiał tam latami, by błagał o zakończenie jego marnego żywota. Taka z niej romantyczka.
Rzuciła spojrzenie na jego zranioną stopę i uśmiechnęła się z przekąsem. Chociaż w ten sposób była w stanie się zrewanżować za krzywdy, których doświadczyła.
- Nie dotykaj mnie – warknęła, gdy tylko poczuła jego łapska na swoim ciele. Tego było już za wiele. Szarpnęła się, starając się zignorować ból w rannym ramieniu. Okazało się to jednak niemożliwe. Krzyknęła głośno, okazując tym samym swoją słabość.
Żałosne.
No i bu, no i cześć. Poleciały po jej polikach łezki, ale kto by się tym przejmował? Rajstopy właśnie były rozdzierane, a on paplał coś kompletnie niezrozumiałego.
- ZOSTAW MNIEEEEEEE – zawyła rozpaczliwie, zaciskając nogi z całych sił w ramach protestu przed zdjęciem dolnej garderoby.
- Proszę, zostaw mnie... – tym razem wyskomlała błagalnie, starając się w jakikolwiek możliwy sposób ubłagać napastnika o choć odrobinę... litości.
Carmilla

Carmilla

Krew : Czysta (B)
Znaki szczególne : Zadarty, dumny nochal; spiczaste uszy jak u elfa; piegi na nosie; tajemnicza blizna na szyi
Zawód : Córeczka tatusia
Zajęcia : Nocne
Pan/i | Sługa : - / Zapraszam ;p
Moce : Telekineza, władza nad lodem, smocza krew


https://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916 https://vampireknight.forumpl.net/t4209-carmilla#92272 https://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula

Powrót do góry Go down

Ręce do góry! Empty Re: Ręce do góry!

Pisanie by Blyth on Sro Mar 18, 2020 11:31 am

Najwidoczniej podziałało również na Blytha. Otępiały wampir nie za bardzo rozumiał zasad rządzących światem. Przez całe życie wychowywał się w dużym budynku, walcząc o przetrwanie. Inne pijawki strasznie go męczyły, bo przecież był najmłodszy. Dodatkowo ślepe posłuszeństwo wobec swojego Pana zakazywało mu myśleć, że rzeczywistość jest zupełnie inna.
Niestety biedna Carmilla znalazła się w złym miejscu o złym czasie. Teraz szaleniec uciekł i wybrał ją na swoją ofiarę. Cała gonitwa była dla niego świetną frajdą. Niemal codziennie w takich uczestniczył. Nauczył się, że wszystko należy brać siłą. Im był potężniejszy tym większe szanse miał na sukces. Tak to już bywa.
Kiedy ciągnął ją za kostkę, chichotał pod nosem. W ogóle nie liczył się z tym, że ma do czynienia z kobietą. Dla niego wszyscy byli tacy sami.
- Jęczeć nie. - Burknął, słysząc jej ciężkie sapanie. Denerwowały go takie dźwięki, powodując w nim silną chęć zabicia jej. Skaleczenie w stopę nieźle mu dokuczało, ale miało się nijak do tego co przeżył. Silne tortury, którym był poddawany wyrżnęły mu we łbie dziurę.
Liczyło się tylko zadowolenie Beletha.
W momencie dobierania się Carmi zaczęła krzyczeć. Parę popielatych kosmyków przysłoniło mu żółte oczy, które wpatrywały się w nią z niezrozumieniem. Dlaczego tak się zachowywała? Wiele wampirzyc milknęło i stawały się jak trupy. Nie ruszały się, nijak nie chciały współpracować.
SE ZGWAŁCIĆ KOBITY NIE MOŻNA?
Zawsze można zwalić na jej dziwny strój, ZBYT WYZYWAJĄCY.  SAMA CHCIAŁA. Wampirowi zaczęła lecieć ślina, która osadzała się na czarnej chuście. Mało romantyczne. Szaleńcze oczy wpatrywały się w nią z pożądaniem.
- Ty być cicho bo wkurwiać. - Przewrócił oczami, poprawiając kaptur. Na moment ją puścił, chwytając za odłamek krzyża, którym wcześniej ją rzucił.
- Chcieć mieć śliczna gęba wciąży? TO SIĘ NIE DRZEĆ! - Ciężko było zrozumieć Blytha. Nie znał połowy słów, nie miał pojęcia jak je odmieniać.. nie wspominając już o pisaniu i czytaniu. Nerwowo zaczął się wiercić, lekko się do niej nachylając.
- ZAMKNIJ PASZCZAAAAA! - Wydarł się znowu, patrząc na dziewczynę z wrogością. Jednak ich wrzaski sprawiały, że jacyś ludzie z oddali zaczęli isć w ich stronę. Speszony Blyth wiedział, że będą chcieli mu odebrać zdobycz. Zawarczał.
- Chuja miecie! - Zawył, a potem wstał i uniósł wampirzycę tak, aby niósł ją na rękach. Zaczął z nią iść w stronę lasu, patrząc na jej ładniutką twarzyczkę. Nawet ją pogłaskał, co było dziwne. Syn Joffreya był bardzo zagubiony w nowym świecie, po co uciekał? Jego pan się zdenerwuje i znowu go zamknie na parę lat w lochu i szprycuje jakimś świństwem.
- Zabrać Cię do mojej śmieć. - Oznajmił z dumnym uśmiechem i co dziwne, pomimo tego, że wcześniej próbował ją zgwałcić, nagle ochota mu zniknęła. Przytulał mocno Carmillę do klatki piersiowej i spokojnie wpatrywał się przed siebie, mając nadzieję, że nie zacznie mu wierzgać jak jakaś kobyła.

_________________
Ręce do góry! LbSchyV
Blyth

Blyth

Krew : Czysta (B)


https://vampireknight.forumpl.net/t3865-blyth

Powrót do góry Go down

Ręce do góry! Empty Re: Ręce do góry!

Pisanie by Carmilla on Wto Mar 24, 2020 11:59 pm

Wszystkiego jej zabraniał. Pfyfać nie może, jęczeć też nie, wkurwiać również. Co za buc. Jeśli myślał, że będzie jej rozkazywał, to grubo się mylił. Pomimo tego, że okropnie ją przestarszył, na pewno nie będzie posłuszna. Głupi, zamaskowany koleś. Pewnie obrzydliwie brzydki nawiasem mówiąc; musiał mieć spore kompleksy skoro zakrywał ponad połowę twarzy.
Wracając jednak do przykrej rzeczywistości... Carmi rozkleiła się niczym małe dziecko. Łzy ciekły po jej policzkach, gdy z całych sił zaciskała uda i szarpała się, usiłując wyswobodzić. Przypominała teraz trochę obrażonego na świat bachora, którym w sumie jeszcze niedawno była. Wszystko przez to, że Blyth odnalazł jej słaby punkt. Nie bała się bólu, obrażeń czy nawet śmierci, ale GWAŁT?! I JESZCZE, ŻE TO NIBY JEJ WINA?
Tego było za wiele dla tak małej istotki jak ona, zdecydowanie. Przeżyła ogromny szok i było jej bardzo, ale to bardzo niedobrze. Gdy zobaczyła jego napalony wzrok, miała ochotę zwymiotować. Może nawet by to zrobiła (zawsze to jakaś forma samoobrony), ale wtem wydarzyło się coś, czego nikt nie był w stanie przewidzieć. Napastnik okazał jej czułość, uniósł ją i zachowywał się jakby rzucanie krzyżem w ogóle nie miało miejsca. Zaskoczona brunetka nie wiedziała jak na tak drastyczną zmianę zareagować. Stała się więc apatyczna, całkiem zesztywniała; jakby wzbraniała się przed dotykiem, którego nie miała możliwości uniknąć.
Dziab.
Ugryzła go w ramię, nie szczędząc mu przy tym swoich ostrych kiełków. Chciał ją gdzieś zabrać? Na śmieć? ŻE NA ŚMIETNIK? A może chodziło mu o śmierć? To tym bardziej jej się nie podobało. Nieważne. Cokolwiek chciał jej zrobić, na pewno nic miłego; więc będzie walczyć, o.
Trochę była wymęczona, obita i w ogóle, więc okazja skosztowania jego krwi nie była dla niej obojętna. Brzydziła się, ale jednocześnie była tylko zwierzęciem. No, a skoro już udziabała, powąchała... to też i spróbowała. Zdziwiła się, że nawet smaczny był. Spodziewała się raczej czegoś gorszego, a tu proszę, dobrze urodzony chłopaczek.
Długo cały ten proceder nie miał prawa trwać, na pewno dostała w łeb w łokcia czy coś. Oblizała się, mrużąc na powrót czerwone oczyska i przyglądając swemu nadobnemu tragarzowi.
- Gdzie mnie zabierasz? - zapytała chrapliwie i zmarszczyła brwi.
Długo już szli? Nie miała pojęcia.
- Mam nogi, wiesz? - bąknęła - Mogę iść sama.
Wykrzywiła usta, wiedząc, że i tak się nie zgodzi. Chęć ucieczki była aż nadto widoczna na jej twarzy. Zawsze warto jednak spróbować.
Cholera, i co teraz? Gdzie jej torebka? Telefon? Potrzebowała planu działania; nie mogła przecież zdać się na łaskę i niełaskę jakiegoś chorego psychopaty!
Carmilla

Carmilla

Krew : Czysta (B)
Znaki szczególne : Zadarty, dumny nochal; spiczaste uszy jak u elfa; piegi na nosie; tajemnicza blizna na szyi
Zawód : Córeczka tatusia
Zajęcia : Nocne
Pan/i | Sługa : - / Zapraszam ;p
Moce : Telekineza, władza nad lodem, smocza krew


https://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916 https://vampireknight.forumpl.net/t4209-carmilla#92272 https://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula

Powrót do góry Go down

Ręce do góry! Empty Re: Ręce do góry!

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content



Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach