IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stolik przy oknie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 587


PisanieTemat: Stolik przy oknie   Pon Paź 22, 2012 12:41 pm

Nieduży stolik przy oknie na z czterema krzesłami. Miejsce dość spokojne skąd można obserwować stołówkę jak i to co się dzieje za samym budynkiem, w ogrodzie szkolnym.
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Wto Gru 11, 2012 2:07 pm

Samantha nim tu przyszła, wzięła prysznic i przebrała się w szkolny mundurek. Była grzeczną uczennicą, więc się wyszykowała, by po szkole paradować tak, jak jest to nakazane. Nie kłóciła się z tym, bo jej to nie przeszkadzało, nie chciała się nikomu podobać, więc nie robiło jej różnicy czy wygląda śmiesznie czy seksownie. Jednakże pewnego dnia coś się zmieniło i zapragnęła wyglądać ładniej niż dotychczas, ale cóż... Mus to mus, może nie będzie na nią patrzył głupio, gdy zobaczy, że ma mundurek? W sumie całkiem nieźle na niej leżał, te paski pionowe, białe, przechodzące przez brzuch wysmuklały jedynie jej sylwetkę a podkreślały biust. W dodatku strój był czarny, spódniczka krótka, a podkolanówki też ładnie podkreślały zgrabne nogi. Można by nawet się spierać, czy nie wygląda w tym bardziej uroczo niż w tym seksiastym, dyskotekowym stroju. No, po prostu była słodka jak goferek ♥ W dodatku uroczo związała włosy w wysoki kucyk tak, że tylko grzywka zaczesana na lewy bok nieco przysłaniała kawałek jej czoła a nawet brew, zaś gdzieśtam z boku kilka niesfornych kosmyków sobie opadało na ramiona. Widocznie ułożenie w kucyk im nie odpowiadało i postanowiły dać sobie nieco swobody.
Samantha wchodząc na stołówkę trzymała w objęciach rąk notesik z zaczepionym czarnym długopisem z płynnym, miłym tuszem, przyciskając go do swych piersi. Rozejrzała się i z pewnością w swym chodzie wybrała stolik przy oknie. Nie to, że byłą osobą ciekawską, bo nie była. Po prostu lubiła zająć czymś myśli, patrzeć na piękny, lekko ośnieżony ogród, już martwy i bez liści, ale wciąż coś w nim było fascynującego. Zasiadła więc na krzesełku przy stoliku, zostało jeszcze jedno krzesło na przeciwko niej, zajęte naturalnie dla żarłoczka ♥, na którego to czekała sobie bardzo grzecznie. Przez dłuższą chwilę w oczekiwaniu po prostu patrzyła przez okno i rozmyślała nad martwotą tej natury, nad światem idealnym w którym drzewa nigdy by nie umierały, nie musiałyby. Po prostu wraz ze śniegiem żyły by w harmonii, bo jaki problem? Dało by radę! Tak, w świecie idealnym musiało by tak być. A co z idealnymi ludźmi? Czy tacy istnieli?
Iv nie wiedząc czym zająć czas, wzięła swój notesik i długopis i poczęła pisać i rysować całkowicie słodkie rzeczy w stylu narysowania serduszka, czy próby naszkicowania sali jadalnej, co nota bene całkiem ładnie jej wyszło, a potem pisała sobie rzeczy takie jak "Samantha & Marshall ♥ ♥", mnóstwo serduszek i ciągle jego imię, a nawet samego jego. Miała talent do szkiców, więc jego klata wyglądała tak samo seksownie jak w rzeczywistości. Zdecydowanie. Prócz tego namazała także zawstydzonego goferka oblanego miodem oraz słodkiego Pana Piankę, który klęka obok goferka i daje mu na wyciągniętej swej dłoni małą, skompresowaną kulę ziemską. Słodko.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Wto Gru 11, 2012 3:20 pm

Po wymianie kilku uroczych wiadomości z Ivy uśmiechnięty i pełen pozytywnej energii Marshall, ogarnął się biorąc szybki prysznic, przebierając się w nowe ciuchy. Tak więc świeży i pachnący, nałożył glany i kurtkę po czym wyszedł z pokoju by spotkać się z Goferkiem.
Dość szybko zeszło mu zejście po schodach i już po chwili omiotła go fala chłodnego powietrza gdy tylko znalazł się na placu przed akademikiem. Sypiący leniwie z szarego nieba śnieg czepiał się uparcie jego włosów i kurtki i dopiero wtedy uświadomił sobie, że nie włożył kapelusza. Trudno, miał długie, gęste włosy a więc nie powinien zmarznąć w uszy.
Jego kroki odbijały się głuchym echem kiedy przemierzał starannie odśnieżony chodnik prowadzący do pozostałych szkolnych budynków.
Będąc już w środku rozejrzał się z jakąś wskazówką gdzie mógłby szukać stołówki. Nie widząc nic takiego postanowił szukać na chybił trafił przyjmując, że pomieszczenie takie powinno znajdować się raczej na parterze. Jak widać nie pomylił się gdyż już po chwili znalazł się właśnie na stołówce.
Zdjął kurtkę żeby nie zgrzać się w ogrzewanym przecież pomieszczeniu i trzymając ja pod pachą rozejrzał się w poszukiwaniu Samanthy. Siedziała przy oknie, piszcząc czy też rysując coś w notesie. Jej mundurek i włosy spięte w kucyk wyglądały słodko i idealnie współgrały z jej naturalnym pięknem. Uśmiechnięty od ucha do ucha facet ruszył w jej stronę.
- Witaj Sami - pozwolił sobie zdrobnić jej imię witając się z nią rzucając jednocześnie kurtkę na wolne krzesło. Nie czekając na zaproszenie czy pozwolenie nachylił się nad stołem składając w kąciku jej ust powitalnego buziaka.
- Co tam tworzysz? Pokażesz? - zapytał siadając naprzeciw niej.
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Wto Gru 11, 2012 3:43 pm

No tak, gdy ona w słodkiej nieświadomości sobie tworzyła urocze bazgrołki zupełnie zaczęła zapominać, że tak naprawdę jest pod ostrzałem spojrzeń, albo przynajmniej niedługo znajdzie się pod czujnym okiem jednej, dość ważnej dla niej osoby. Tak więc mazała sobie w błogiej nieświadomości, nie wiedząc, że ktokolwiek mógł to zobaczyć, no bo raczej nie chciała by ktoś to widział, poczułaby się głupio, jak takie dziecko z podstawówki czy gimnazjum, co to wypisuje swoje imię plus imię sympatii wszędzie gdzie popadnie, nawet na szkolnych murach czy ławkach. Dlatego też właśnie była dość zaskoczona gdy usiadła na przeciw niej osoba, której tak oczekiwała. A raczej z początku pofrunęła kurtka tej osoby.
Iv podskoczyła na krześle i nerwowo zamknęła notes przyciskając go obydwoma łapkami do stolika, by przypadkiej nikomu nie wpadło do głowy aby tam zaglądać nachalnie czy coś w tym stylu. Zaskoczona gwałtownie uniosła głowę i jeszcze się nie uśmiechnęła, została obdarowana uroczym całusem, którego niemo jakby odwzajemniła, a przynajmniej chciała i było to widać, bo jeszcze przez chwile w namyśle miała lekko wydęte usta, a dłonie mocno zaciśnięte na notesie. Dopiero po chwili znormalniała i uśmiechnęła się radośnie widząc ten piękny, zarośnięty pyszczek, który do niej przyszedł.
- Hej. Miło Cię widzieć. - odpowiedziała wyraźnie rozmarzona i zadowolona z jego przyjścia. Cieszyła się i znów wtopiła spojrzenie w jego buzię, analizując każdą bruzdę na niej i każdą nawet najmniejszą rysę, chociażby mimiczną. Kształt nosa, pociągające usta, szare tęczówki męskich, pełnych pożądania ocząt. Westchnęła aż z tego wszystkiego, a uścisk jaki wywoływała na notesie się zwolnił, bo zapomniała przez chwilę, że coś tam w ogóle mazała, dopiero jego słowa jej o tym przypomniały.
- Co? NIE! Nie, nic tam nie ma! Notatki szkolne ! - zagrzmiała nerwowo i chciała wziąć ten notes i go schować do torby, ale przez te wszystkie nerwowe ruchy jej wypadł na podłogę, bo źle go chwyciła w dłonie. Pospiesznie więc wstała z krzesła, w razie gdyby się Marshowi na uprzejmości zebrało i chciał pomóc, i podeszła do tego notesika kucając przy nim by go podnieść. Mógł teraz sobie popatrzeć na całą mundurkową okazałość kobiety, jak ta krótka, cholerna spódnica sobie faluje uroczo przy każdym ruchu odsłaniając prawie wszystko co tylko możliwe. Jakiś chory człowiek to wymyślał bez wątpienia.
- To może weź sobie coś do jedzenia, a ja się pozbieram w między czasie i takie tam. - mruknęła zakłopotana wynikłą sytuacją i podniosła notesik z podłogi by po chwili wstać, odwrócić się do niego i uśmiechnąć ładnie. Trochę się zarumieniła, no bo kurde, nie chciała by patrzył co tam bazgroli, może i robiła to ładnie, ale wypisane jego imię na kadej kartce mogło wyglądać, jakby była psycholką. Dała krok w jego stronę i nachylając się pocałowała go krótko, acz intensywnie, w te kuszące, męskie usta. Nie będzie się zastanawiać nad kącikiem ust ani policzkiem, wolała coś więcej. Potem mogła uroczo się obkręcić wokół własnej osi dając krok w stronę swojego kszesełka i hopsnąć sobie na nim nagim tyłeczkiem, no bo cóż... Spódniczka była za krótka. Notes odłożyła gdzieśtam na bok stołu, może nie bedzie go aż tak kusiło by sobie zerknąć.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Wto Gru 11, 2012 4:10 pm

Czasem można się zatracić podczas wykonywania jakiejś czynności i nie bacząc w ogóle na to co dzieje się dokoła zostać niespodziewanie wyrwanym z zamyślenia. Rudzielec rysowała sobie serduszka, goferki i pana piankę, pisała jego i jej imię oddzielone od siebie plusikiem i wyglądało na to, że w pierwszej chwili w ogóle nie zauważyła tego, że pojawił się na stołówce. Nic dziwnego, Marshall miewał tak czasami kiedy zasiadał go jednej ze swoich gitar, pisał tekst piosenki lub właśnie rysował. Lubił od czasu do czasu wykazać się kreatywnością i twórczością nie tylko w wymiarze muzyki. A do tego podobno miał talent do posługiwania się ołówkiem. Przynajmniej tak mu mówiono. Nie brał tego jednak do siebie nie chcąc popaść w samouwielbienie.
- Wybacz, przestraszyłem Cię? - zapytał z lekkim zakłopotaniem widząc jak podskoczyła i zareagowała na jego "nagłą" obecność. Strachliwe stworzonko z tej naszej Samanthy.
Marsh zerknął tylko na zamknięty w pośpiechu notes przyciskany przez nią do blatu stołu domyślając się, że Samcia kłamie iż są to tylko notatki szkolne jednak nie chce mu pokazać cóż tam tworzyła. Czyżby coś wstydliwego? Jakieś niecenzuralne szkice? Nie, raczej nie. Czegokolwiek jednak by tam nie narysowała najwyraźniej wstydziła się pokazać mu efekty swojej pracy.
- Skoro tak twierdzisz - zaśmiał się lekko w odpowiedzi na jej pospieszne słowa wyjaśnień. Nie będzie nalegał skoro nie chciała mu pokazać. Ot, nie można powiedzieć, że go to nie ciekawiło! Wręcz przeciwnie! Im bardziej wzbraniała się przed pokazaniem mu wnętrza notesiku tym bardziej korciło go by tam zajrzeć. Może przy jakiejś sposobności... Nie! Przecież tak nie można! To jej prywatna własność! Tak samo jak nie wolno zaglądać do cudzych wiadomości czy listów tak samo do zeszytów i notatników. Co jeśli miała tam coś bardzo osobistego i prywatnego?
Zareagował natychmiast kiedy tylko zeszycik zsunął się z latu, schodząc z krzesła i kucając by go podnieść i jej podać. Ot, ku jego zdziwieniu spotkali się tak kucając sobie na podłodze i sięgając po ten sam przedmiot. Wziął go tylko po to by wręczyć wprost w jej łapkę.
Z tej perspektywy kiedy miał przed oczami całość jej ślicznej osóbki odzianej w mundurek zastanawiał się kto wpadł na pomysł by dziewczętom dać tak krótkie spódniczki? Nie ważne, kto, nie ważne gdzie! Chwała mu za to gdyż męskie grono uczniów miało na czym oczy zawiesić. On swego mundurka jeszcze nie dostał a kiedy go otrzyma i tak z pewnością zakładał go będzie niechętnie. Wolał swój luźny, codzienny styl.
Miłą niespodziankę sprawiła mu swym pocałunkiem, który z ochotą oddał masując chwilę jej usteczka i mrucząc niczym zadowolony z pieszczoty kocur co mogło wydawać się całkiem zabawne.
- Rozejrzę się i zobaczę czy mają tu coś jadalnego - puścił do niej oko po czym wyprostował się i ruszył w kierunku bufetu.
Będąc już tam nie mógł powiedzieć, że był szczególnie zachwycony. Same badziewie lub rzeczy, które wyglądały tak obrzydliwie, że na sam ich widok odechciewało się jeść. Wziął więc sobie duży zestaw frytek, paluszki rybną i sałatkę grecką. Połączył trzy jadalne rzeczy jakie tu znalazł w jeden posiłek i z pełną tacką wrócił do stolika.
- Będę musiał przyoszczędzić trochę pieniędzy by stołować się na mieście - mruknął niezadowolony pakując długaśną frytkę do ust. Nie brał do nich keczupu z prostego względu, że to sama chemia. A on dość zdrowo się odżywiał. Jak się chciało trochę pożyć i utrzymać w dobrej kondycji ciało należało uważać co się je.
Kolejną długą frytkę jaką złapał w dwa palce podstawił niemal pod jej nosek.
- Powiedz "A" - zaśmiał się.
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Wto Gru 11, 2012 4:31 pm

- Nie to, że przestraszyłeś, po prostu przyszłam za wcześnie, długo czekałam i tak jakoś... - mruknęła w odpowiedzi. No bo fakt, przyszła zaraz po skończeniu pisania smsów, gdy napisał, że się widzą za 30minut, ona była tutaj w 5 minut, tak jej się spieszyło. Chciałaby mieć go na własność, ale nawet tego się wstydziła, więc pewnie jakby on z czymś takim wyskoczył, powiedziałaby "nie". Ot, taka głupia dziewczyna z niej była, wiedziała, czego chce, ale nie chciała tego przyjąć z jakiejśtam wewnętrznej obawy. To, co mazała w zeszycie mogło jedynie poświadczyć o tym, że go chciała i to bardzo, tak mieć dla siebie, ale zapewne przy pierwszym napotkanym kłopocie jedyne co by potrafiła to płakać, a jakby go jakaś inna dziewczyna podrywała? Też by się jedynie zasmuciła i odeszła, o tyle. W sumie każdy w każdej chwili mógł odebrać jej to, czego pragnęła, bo nie była osobą waleczną. Wycofywała się ustępując miejsca innym szczęściom, a zabierając sobie szanse na własność. Dlatego też tkwiła w przekonaniu, że takiemu mężczyźnie jak Marsh nie spodoba się na dłuższą metę dziewczyna jak ona. Wycofująca się, wstydliwa, przytulna, nieśmiała i bardziej rozmowna niż kochliwa. Och, no po prostu wiedziała, że się rzuci by jej to podnieść, no po prostu wiedziała, i to było takie słodkie, ale jednocześnie tak bardzo wprawiło ją w zakłopotanie, że chciała jak najszybciej to zakończyć, a całus był o, bo chciała! Cholera wie kiedy przyjdzie jej całować jego usta ponownie, tak jak zeszłej nocy, z taką intensywnością i długotrwałością. Och, a gdyby tylko chciała być z nim, zgodzić się na to by byli razem ever forever, to by miała takie wrażenia na co dzień, no ale przecież nie mogła... Bo co? Bo głupia, ot tyle.
Czekała na niego grzecznie gdy poszedł coś wziać ze stołówki. Według niej przesadzał i wybrzydzał, ona lubiła zjeść tutaj zupę na przykład, albo sałatkę warzywną, ot takie tam duperelki i się najadała, bo dużo nie jadła, nigdy jej się nie chciało. Marudny był i tyle.
- Ja nie mam z czego oszczędzać, moi rodzice bardziej działają charytatywnie niż pieniężnie, wszystko idzie na schronisko, a jak mi przyślą raz na miesiąc coś, za co mogę sobie kupić kawę raz w tygodniu to jest sukces. - odpowiedziała z uśmiechem, bo nie widać było, żeby się tym przejmowała. Najwioczniej pieniądze nie miały dla niej większego znaczenia i zadowalała się tym, co miała. Kiedy chciał ją nakarmić, no to z początku grymasiła, zmarszczyła nos i wykrzywiła się, a nawet raz a stanowczo kiwnęła główką w bok, jednakże jak widziała te jego oczy i tą buzię, no to nie mogła odmowiać zbyt długo. Uchyliła lekko usta by mógł wsunąć w nie jedzonko, które po chwili już żuła w ustach. Nie trwało to długo, bo i jedzonko było niewielkie, a gdy już przełuknęła, uśmiechnęła się ponownie.
- A teraz już sam jedz, bo ja jestem nakarmiona. A nie chcę by mężczyzna chodził głodny - kusiło ją by dodać "mój", no ale nie mogła. Nawet nie był jej, w sumie chyba nie był niczyj. Zresztą, to nie jest rzecz czy włąsnosć by należeć do kogoś. Uśmiechnęła się słabiej i zerknęła na ten swój notesik. Miała tam swoje małe marzenie zapisane i zamazane w postaci imion i serduszek i mimo iż było to wyłącznie na kartce, to dawało jej radość, choć i tak szkoda, że wyłącznie na kartce.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Wto Gru 11, 2012 5:10 pm

Marsh nie spodziewał się, że rudzielec przyjdzie tak szybko. Umówili się w końcu na za pół godziny a ona siedziała tu już dość długi czas. Gdyby wiedział, że tak się pospieszy postarałby się uwinąć jak najszybciej by nie musiała tyle tutaj kwitnąć. No ale z drugiej strony gdyby wparował szybciej nie miała by sposobności by te swoje urocze marzenia rysować. A więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Chociaż nie wiedział co tam stworzyła to ona chyba dzięki temu bardziej utrwaliła się w przekonaniu co czuje i czego chce. A to było ważne, jeszcze tylko tego brakowało by nagle nie była pewna czy tak, na prawdę chce się z nim spotykać i go widzieć.
W życiu trzeba walczyć o swoje. Przecież nie można cały czas rezygnować ze swojego szczęścia na rzecz innych osób. Takim sposobem można było tracić wszystko to na czym najbardziej zależało, co się kochało. Czy można tak biernie patrzeć jak wszystko to odpływa gdzieś w dal by uszczęśliwić kogoś innego? Albo jak ktoś odbiera to wszystko siłą? Marsh by tak nie potrafił, z całą pewnością. Kiedy było dla niego coś ważnego potrafił o to walczyć zaciekle i niezmordowanie. A jeśli Samcia nie reagowałaby na fakt, że jest on podrywany przez inną to co mógłby sobie pomyśleć? Że jej nie zależy, że jest jej obojętny. I właśnie dlatego powinna nad tym popracować.
Nie był wcale marudny! Najzwyczajniej w świecie uważał, że nie było tu nic jadalnego oprócz frytek, paluszków rybnych i sałatki greckiej! Reszta była albo nietykalna ze względu na swój skład albo wyglądała obrzydliwie. Po za tym dominowało tu japońskie jedzenie, którego nigdy nie lubił. Może nie tyle co nie lubił a nie wiedział nawet jak się za to zabrać. Co to wgl jest i jak się to powinno jeść.
- U mnie kawy pod dostatkiem. Jeśli chcesz możemy codziennie chadzać na kawkę - wyszczerzył się i puścił jej oczko jakby zapraszał ją na randkę. Może w istocie tak było, takie chadzanie razem na kawkę było bardzo miłe.
- Więc mówisz, że Twoi rodzice mają schronisko? Chwali się, moi nigdy nie mieli czasu na takie rzeczy. Kiedyś tylko adoptowałem kilka psiaków i kotów. Parę też przygarnąłem z ulicy. Miałem chyba dwanaście lat. Ale matka dała mi popalić - zaśmiał się przypominając sobie scenę z dzieciństwa - Ale zwierząt nie wyrzuciła. Zostały. Od tamtej pory rodzice co jakiś czas przelewają drobne kwoty na różne fundacje - zagryzł paluszkiem rybnym kończąc tą retrospekcję. Ot, co tu dużo opowiadać? Każdy dzieciak chciał mieć zawsze stado zwierzaków a, że on miał ogromny dom i był na tyle cwany, że udało mu się adoptować psiaki bez wiedzy rodzicieli to inna sprawa.
Wcinał frytki dość szybko, szamając co jakiś czas paluszek w złocistej panierce sałatkę zostawiając sobie na później.
- Jak Ty o mnie dbasz kochana - skwitował wesoło jej słowa zajadając aż mu się uszy trzęsły. Oj, głodny był jak wilk, od rana nic nie jadł.
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Wto Gru 11, 2012 5:47 pm

Nie to, że nie zareaguje jak jakaś niuńka się do niego przyklei, ale najzwyczajniej w świecie będzie jej smutno i pewnie się nawet popłacze. No bo na razie nie jest dostatecznie przekonana, by ten silny i pewny siebie mężczyzna ją chciał. Jakoś tak bardziej. To znaczy widziała, że chce, ale nie wiedziała w jakim konkretnie celu może to być. Czy chciał ot tak, dla zabawy, czy po prostu chciał bo taki był jego typ kobiety, który mu się podobał. Nie znała go aż tak by to wiedzieć i być tego pewną. Może po prostu chciał ją do zabaw łóżkowych? Może mu się podobało takie trudniejsze wysilanie się by kogoś zdobyć, niż banalne poderwanie jakiejś chętnej panienki, która z rozkoszą ładuje się do łóżka raz tutaj a raz gdzie indziej, tak dla urozmaicenia swojego życia. Samantha w łóżku z mężczyzną była tylko raz. W dodatku się całowała i nic poza tym. Tak więc można by rzec, że była dość grzeczną dziewczynką. Oczywiście nie wliczała w "bycie w łóżku z mężczyzną" chwil, gdy gdzieś nocowała i po prostu musiała dzielić łóżko, czasem nie tylko z jakimś chłopcem, ale i dziewczną. I to oczywiście na raz, bo przecież jak się jest młodym i mniejszym, to można się pomieścić i w czwóreczkę na łóżku, pogadać przed zaśnięciem i różne inne. Najbardziej nie lubiła dzielić łóżka ze swoją cioteczną siostrą, która to co rusz ją straszyła. Do dziś Sami się boi, że jeśli zdepcze się mrowisko, to mrówki dojdą do Ciebie po odcisku buta i w nocy wlizą Ci pod kołdrę, albo, że szczypawy wchodzą do ucha, przebijają bębenek i dostają się do mózgu. I wtedy umierasz. Tak, jej siostra była dla niej okropna, przez nią Iv nabawiła się wielu niezrozumiałych fobii. Dla przykładu, strach przed latającymi nad nią ptakami, no bo mogą ją obsrać, nie? Bądź co bądź, przy mężczyźnie nie musiała się bać niczego, bo wierzyła w jego siłę, determinację i pewność siebie. Tak, uwielbiała to w nim, ubóstwia męskie, silne ręce, umięścioną, piersiową klatkę... Znów wzięła ją ochota by go dotykać po tym cudownym, wyrzeźbionym ciele.
- O, dzięki, to miłe z Twojej strony! - zagrzmiała wesoło, lubiła kawkę. Ale taką leciutką, słodką i z wielką ilością mleka. W sumie chyba było tam więcej mleka i cukru niż samej kawy, ale wciąż nazywało się to kawą. Dlatego też z największą rozkoszą przyjmie od niego zaproszenie i może już nie chodzi o sam ten słodziutki napar, jak o niego. Po prostu. Nawet mogłaby zacząć pić wódkę, jeśli to by go zadowoliło, upijać się do nieprzytomności i kończyć z nim w łóżku tak jak ostatnio... Ale nie chodziły jej po głowie większe myśli, żaden seks, kompletnie. Myślała tylko o całowaniu, dotykaniu się i smakowaniu swojego ciała od pasa w góre, ile tylko się da. Nie myślała o niczym więcej, bo nie tylko tego nie znała, ale i się bała jak i wstydziła. Może w sumie nie chciała, a na pewno nie myśląc o tym trzeźwo. Zapewne w chwili silnego podniecenia nawet by pragnęła go w całości, jednakże... Teraz nie czas na takie myśli.
- Taa... Moja mama jest weterynarzem, mój tata po prostu pomaga. Ja sama też pomagałam im, a teraz pomagam tutaj, znalazłam schronisko potrzebujące wolontariuszy i jestem jedną z nich, o. A to, że miałeś zwierzęta jest słodkie i kochane. Nie ma to jak przemycać zwierzaki ratując im życie. Fajna sprawa. - odpowiedziała, a na kwestie o "przelewaniu pieniędzy na fundacje" nie powiedziała nic, nawet nie napomknęła. Dało jej to jedynie do zrozumienia, że albo był bogaty, albo po prostu miał dobry dom i dobrą, sympatyczną, kochaną rodzinę. Tak jak Samantha, która pochodziła z małego miasteczka, miała stary, jednorodzinny dom i niewiele pieniędzy. Ale jakoś żyli i było dobrze.
Marshall po prostu lubił sobie u niej plusować. Ciągle to robił i chyba otworzy ten swój notesik i zapisze tam ile daje mu plusów. Już chyba z pięćdziesiąt ich nagromadził, dzielny chłopak. Wciąż sprawiał, że pragnęła go bardziej. Dziewczyna po cichu zdjęła but nie schylając się nawet, po prostu jedną stopą przytrzymała piętę w drugim butku i go ściągnęła, zostawiając pod stołem. Uniosła swoją nogę ubraną w długą, czarną, grubą podkolanówkę i dotknęła palcami stopy jego kolana. To pierwsze muśnięcie mogło mu dać znak, że pod stołem coś się dzieje, nad stołem jednak Samantha był oparta na dłoni, łokieć zaś trzymała na stole i z uśmiechem patrzyła na niego. Oczywiście pozwoliła by najpierw zjadł większość swojego dania, w końcu to było ważną kwestią, ale kiedy wiedziała, że już niewiele mu zostało, mogła trochę się pobawić, w końcu też powinna dawać coś od siebie, że jej zależy w pewien dość pokręcony sposób na całym nim. Jej stopa zaczęła sunąć od kolana przez udo, bardzo niespiesznie i delikatnie jakby masując palcami materiał jego spodni jak i skórę pod nimi będącą. Naprężała je i rozluźniała, a jej spojrzenie nie odrywało się od niego. Przegryzła lekko dolną wargę i na chwilę tylko spuściła wzrok w dół, jednak szybko powróciła do patrzenia znów na jego twarz.
- Staram się najlepiej jak umiem. - słodki i niewinny głos jakby nie pasował do tego, co działo się pod stołem. Jej nieśmiały uśmiech, te urocze spojrzenie i wilgotne lekko usta kusiły podobnie jak ta jej zgrabna nóżka, która to poczęła pomału kierować się w stronę jego krocza. No proszę, Samantha tego się nie wstydziła, może dlatego, że nie widziała co robi, jedynie w umyśle jej to siedziało.
- Głód zaspokojony? - spytała bezbronnie i wiedziała jak sama by na to odpowiedziała. Miała znów bardziej ochotę na niego, niż na to by rozmawiać a to nie było u niej normalne. Zawsze gadała jak najęta, nie przestając wręcz, lubiła mówić o wszystkim, a teraz pragnęła jedynie, by zgasły światła, bo w ciemnościach miała odwagę by mówić różne inne rzeczy.
- A tak poza tym... - mruknęła zaciekawiona wycofując swoją nogę i zatrzymując ją jedynie na jego kolanie. Tak będzie bezpieczniej, a i miała do niego pytanie, nie wypadało go zresztą nakręciać, kiedy nie miało się nic do zaoferowania. W końcu nie odda mu całej siebie. Przynajmniej nie teraz i nie tak szybko. Może jak już będzie naprawdę dorosła według prawa europejskiego? - ... naprawdę Ci się podobam? To znaczy interesujesz się mną, bo ...? - chciała nawet dokończyć w stylu "bo jestem ładna" albo "bo podoba Ci się to, jak się zachowuję" albo coś równie prostego, jednak zastanowiła się, że w sumie sama nie wie czemu mu się podoba, o ile w ogóle tak jest, ale chyba było. Tak się przynajmniej wydawało. Dlatego wlepiła w niego swoje zielone ślipia i czekała na to co powie. Zwilżyła krókim ruchem języka część warg, które po chwili otarła o siebie nawzajem i znów przegryzła słodko dolną wargę czekając na to co odpowie.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Wto Gru 11, 2012 8:21 pm

Zastanawiające było to co właściwie musiałby ten chłopak zrobić by Samantha uwierzyła w końcu, że on naprawdę się nią interesuje jako dziewczyną a nie przygodą na jedną noc czy też zabawką do poderwania 'bo jest ciężej niż z innymi panienkami'. Zapewniał ją o tym co i róż słowami jak i czynami. Bo czyż nie dotrzymał obietnicy, że się do niej odezwie? Napisał niemal zaraz po wyjściu z jej pokoju. Ile mogło mu zająć szukanie sekretariatu, przytaszczenie po schodach swoich bagaży do pokoju i rozpakowanie się? Godzinę? Dwie? Może dwie i pół ale to naprawdę maks. I co? I już do niej napisał, informując, że o niej myśli i chętnie się z nią zobaczy. Ale przecież widzieli się przed chwilą! Coś musiało w tym być ale Samcia chyba nie odbierała tego tak jak powinna. Najprawdopodobniej spowodowane to było jej zaniżoną samooceną i idealizacją przez nią jego osoby. No bo spójrzmy realnie. Nie ma ideałów a on z całą pewnością bliski takowemu nie był. Mimo to niemal na każdym kroku udowadniał jej, że mu zależy na niej jako osobie a nie obiekcie do poderwania i zaciągnięcia do łóżka na raz czy kilka. Prześpią się kilka razy i cześć. Nie, tak nie było i powinna o tym wiedzieć. Z pewnością gdyby potrafił czytać w myślach lub jakimś sposobem wszedł do jej głowy i odczytał jej wątpliwości i przemyślenia na ten temat byłoby mu bardzo przykro. Co prawda jako facet nie okazałby tego na zewnątrz. Faceci mieli to do siebie, że wszelkie urazy, problemy i przykrości chowali w sobie nie okazując tych negatywnych emocji czynami. Co nie znaczy, że są z kamienia. Mógłby udawać, że jest wszystko w porządku jednak jak długo? Nie ma jednak co się zastanawiać nad tym co by poczuł wiedząc to wszystko skoro Ivy mu tego nie powiedziała. I raczej nie powie. Zbędne główkowanie nad czymś równie zbędnym.
Jeśli chodziło kawę to Marsh również preferował z mlekiem i z cukrem. Pobudzała delikatnie do życia i dodawała stopniowo energii a nie kopała w tyłek i stawiała na baczność jak zwykła czarna. Po za tym nie szkodziła tak bardzo jak napój zwany popularnie 'szatanem' a on zawsze zwracał uwagę na to co je i pije. Zdrowo się odżywiał by dbać o zdrowie organizmu ale również o kondycję i właśnie o to wyrzeźbione ciało. Wyniósł ten nawyk z rodzinnego domu gdzie jadło się tylko ekologiczne produkty. Jego matka z resztą była wegetarianką. On też lubił sobie czasem podjeść nieco warzywek w jakiejś sałatce czy czymś takim, stąd właśnie dodatek do jego frytek i paluszków rybnych w panierce.
Na kawusię oczywiście chętnie będzie z nią chadzał do jakiejś miłej kawiarni. Nie był to wielki wydatek a takie wyjścia były miłym urozmaiceniem szkolnego życia. Po za tym mogli wpadać do swoich pokojów na poranną pogawędkę przy tym energetyzującym napoju. Tak! To był sposób na spotykanie się z nią jeszcze częściej!
- Jesteś wolontariuszką w schronisku? Pasuje do Ciebie jak nic - uśmiechnął się szczerze przegryzając ostatnie kilka frytek i zagryzając paluszkiem - Myślisz, że też bym się nadał? Lubię zwierzaki. Mógłbym się jakoś przydać. A na natłok zajęć póki co nie mam co narzekać - zapytał na poważnie myśląc czy nie podjąć się takiego wolontariatu. I tym razem nie chodziło tylko o to by spotykać się dzięki temu z nią, choć to na pewno doda mu więcej sił i motywacji do pracy. Naprawdę lubił zwierzęta i co mu szkodziło pomagać ludziom zajmującym się tymi porzuconymi i bezdomnymi? Miał przecież sporo wolnego czasu a tak zrobi coś pożytecznego. I tak nie miał tutaj zbyt wielu znajomych więc co mu szkodzi?
W trakcie gdy jadł sałatkę grecką poczuł na kolanie odzianą w podkolanówkę stópkę rudzielca. Nie dał po sobie jednak nic poznać wsuwając jeszcze przez dobrą chwilę dodatek do posiłku głównego. Nie dlatego, że nie ucieszył go fakt, iż wykazała jakąś inicjatywę a dlatego, że cholernie ciekawiło go do czego to zmierza.
Sunęła stópką po jego nodze przyjemnie smyrając jego skórę poprzez spodnie i zmierzając wyżej.
- Tak jasne. Choć nie powiem, w tej chwili bym tutaj jeszcze chwilę posiedział - wyszczerzył zęby w uśmiechu czując jak figlarna nóżka Ivy smyra jego krocze. Jego odpowiedź była oczywiście żartobliwa, nie chciał w końcu by nagle się zaczerwieniła i zawstydzona uciekła gdzieś się schować. Poznał ja na tyle żeby wiedzieć iż należy obchodzić się z nią niezwykle delikatnie. Jak z kwiatem. O tak, to dobre porównanie.
- Hmm? - zwrócił uwagę na jej 'a po za tym' kończąc swój posiłek. Odłożył widelec na pusty już talerz i wlepił w nią spojrzenie swych szarych tęczówek.
Wysłuchał spokojnie jej pytania i zanim odpowiedział niespodziewanie złapał ją za łapkę zamykając ją w swojej. Ot tak, spontanicznie.
- Tak naprawdę mi się podobasz - rzekł całkiem poważnie a w jego oczach zatańczyły wesołe ogniki, które nie bardzo pasowały do powagi jaka malowała się na jego przyozdobionej zarostem twarzy - Interesuje się Tobą dlatego, że jesteś nie tylko piękna ale też mądra. Uwielbiam to jaką jesteś osobą. Nie znam Cię zbyt długo ale mam wrażenie, że jesteś dziewczyną niezwykle ciepłą, troskliwą i myślisz o innych. Jeśli się mylę to wyprowadź mnie z błędu - skwitował swe słowa unosząc lekko kąciki ust w górę. Nie puścił jednak jej dłoni trwając w takiej pozycji przez pewien czas. Jaka szkoda, że siedzieli na stołówce a między nimi był stół gdyż miał ogromną ochotę ją pocałować w tym momencie.
- Uważam, że jeśli ktoś oddałby Ci swoje serce i ulokował w Tobie swoje uczucia byłyby one bezpieczne - dodał jeszcze.
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Wto Gru 11, 2012 8:48 pm

- Mógłbyś. Chętnie Cię przyjmę... No bo wiesz, jest nawet do mnie numer telefonu jakby ktoś chciał, to przyjmuję. A Ciebie przyjmę z największą przyjemnością... Mam kluczyk do pokoju wolontariuszy... - mruknęła tak o, jak gdyby nigdy nic, ale po głowie jej chodziły ciekawe rzeczy, naprawdę bardzo ciekawe... W końcu mieliby dodatkowe pomieszczenie co by sobie pobyć sam na sam, w cieple i bez głupich spojrzeń chociażby Pań ze stołówki, które pewnie sobie trochę podglądały co tam robi delikatny rudzielec i zarośnięty, silny mężczyzna. W sumie sam mógłby odebrać to jako sugestię, głupi nie był, więc w czym problem? Naprawdę łatwo się domyślić, a że on tak na nią działał, że takie myśli jej po głowie chodziły, no to co miała poradzić? Zaczęła iść do przodu i robiła rzeczy, których normalnie by nie zrobiła, no bo trochę wstyd, prawda? Chociażby ta jej błądząca nóżka gdzieś w okolicach jego krocza i ud, nigdy w życiu by sobie nie pozwoliła na takie wędrówki, a pomysł do głowy przyszedł jej dość intuicyjnie.
- No to możemy posiedzieć, jeśli chcesz. Choć ja bym się gdzieś wybrała, chociaż... Może lepiej pozostańmy przy publicznych miejscach. - dodała w zamyśleniu, co mógł odebrać jakby się go bała. Oczywiście nie bała się jego, a samej siebie! Jeśli spyta, to mu powie, że nie chodzi o niego. Po prostu się boi, że nie utrzyma swoich czynów i zrobi coś czego naprawdę nie powinna. Tak cholernie ją do niego ciągnęło, że serio, ciężko czasem było się powstrzymać. Takie pierwsze chwile fascynacji wciąż w niej tkwiły, podniecał ją fakt wszystkiego. Miała ochotę tą nózką zatrzymać się na jego męskości i masować ją aż do szaleństwa, tylko nie wiedziała co potem? Chciała by on po prostu szalał na jej punkcie, tylko wiedziała, że nic w zamian dla niego nie ma. Dlatego nie pobudzała go bardziej i nóżką została na tym jego udzie, tak najbezpieczniej.
Kiedy złapał ją za dłoń trochę zadrżała, bardziej z zaskoczenia, niżeli ze strachu. Po prostu się nie spodziewała ani tego, ani tych wyznań. On to potrafił się otworzyć i dotrzeć do niej tak, że miała ochotę się na niego rzucić z radości. Sama by nie umiała tak się otworzyć i szczerze powiedzieć o swoich uczuciach, więc nawet to lekko ją onieśmieliło, ale na jej twarzy rozkwitł piękny, radosny uśmiech. Nie wiedziała co ma powiedzieć ani co zrobić. Chciała mu powiedzieć tyle rzeczy, że by mu szczęka opadła, że zaskoczyłby się, że ona w ogóle umie tyle mówić o miłości, że chce go tak bardzo, że nawet gdyby zaczęła krzyczeć, to to nie wyraziłoby tego w pełni.
- Nie wiem co powiedzieć. - odpowiedziała starannie, jakby jej zależało i było to prawdą. Zarumieniła się lekko i spojrzała gdzieś w blat stołu, a grzywka zasłoniła jej oczy. Akurat teraz miała je mocno zamknięte, serce mocno jej waliło, no co mogła mu powiedzieć? Wolną ręką sięgnęła po notes i położyła go przed nim. Zabrała nogę z jego uda, szybko ulokowała buta na swojej stopie po czym wstała, wzięła krzesło i przesunęła je za jego plecy. Usiadłą tam tyłem do niego i podała mu rękę wyciągając ją w tył tam gdzie on był, by ją złapał za dłoń i trzymał mocno. Miała nadzieję, że to zrozumie, inaczej nie potrafiła wyrażać tego, co czuła, to była jej jedyna mowa jaką potrafiła się posługiwać. Słowa pisane i rysunki. Czekała tylko na jego reakcję, na te wszystkie bohomazy, które tam nawypisywała i narysowała.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Wto Gru 11, 2012 9:54 pm

- A więc liczę, że niedługo zabierzesz mnie do tego schroniska i pokażesz co i jak - rzekł będąc usatysfakcjonowany tym, że będzie mógł zostać wolontariuszem i pomagać futrzakom - A pokój wolontariuszy też sobie obejrzymy - tutaj już zaśmiał się lekko wiedząc a raczej domyślając się co jej po rudej główce chodzi. No proszę, ciągle szukała tylko okazji by znaleźć się z nim sam na sam i w jakiś sposób to wykorzystać. Taki z niej wilk w owczej skórze. Mały diabełek z niej wyrastał stopniowo.
Na kucharki czy panie ze stołówki nie zwracał wielkiej uwagi skupiając ją całą na swej ślicznej rozmówczyni. No bo po co miał sobie zawracać gitarę tym, że ciekawsko zerkają w ich stronę i podglądają szpecąc coś do siebie po cichu na ich temat. No bo to w końcu coś niezwykłego! Chłopak i dziewczyna siedzą przy jednym stoliku i rozmawiają! Chociaż może sam ten fakt nie był dla nich tak niezwykły jak zestawienie owej parki. Delikatne i grzeczne dziewczę w towarzystwie zarośniętego i silnego typka. W dodatku jakiś taki kudłaty no i miał te dziwne kolczyki czy co to tam jest! Co ona w ogóle robi w jego towarzystwie? I tak dalej i tak dalej. Co go to obchodziło? Niewiele.
- Przy publicznych miejscach? Dlaczego? - uniósł brwi wyrażając tym samym zdziwienie na jej słowa. No bo kto by się nie zdziwił? Chciała się trzymać miejsc publicznych jakby czegoś się obawiała z jego strony. Nie wiem, gwałtu? Perspektywa strachu z jej strony przed jego osobą przyprawiła go o ciarki. Dał jej jakikolwiek powód by mogła się go obawiać? Raz zupełnie spontanicznie i bez ostrzeżenia ją pocałował ale to wszystko. Nawet kiedy się całowali a później leżeli razem w łóżku grzecznie trzymał łapy z dala od jej stref intymnych nie chcąc jej peszyć.
Nawet przez myśl mu nie przeszła inna, jak się okazuje prawdziwa, wersja jej chęci do spacerowania tam gdzie będą widzieli ich ludzie. No tak szczerze kto pomyślałby, że Ivy chodzi o to by sama się na niego nie rzuciła i zachowała jakieś hamulce? Trudno byłoby się po niej czegoś takiego spodziewać więc nawet nie przemknęło mu coś takiego przez myśl.
Czy to były wyznania? Raczej szczera prawda, zapytała więc szczerze jej odpowiedział. Miło byłoby gdyby otrzymał równie oczywistą odpowiedź tak aby wiedział czy ma się starać dalej czy też sobie odpuścić bo jej nie zależy tak jak jemu. Nie wszystkim jednak głośne wyrażanie swoich myśli i uczuć przychodzi z taką łatwością jak jemu. Był muzykiem, nie tylko grał ale też pisał teksty i śpiewał. Wyrażanie uczuć to część tego rodzaju sztuki. Choć o wiele ciężej mówić o tym co się czuje w stosunku do realnej dziewczyny niż śpiewaniu u podobnych ale fikcyjnych sprawach.
Nie dziwił się więc zatem, że ciężko było jej wykrzesać z siebie chociaż słowo. Jej śliczny uśmiech jednak mówił wiele o tym co działo się w tej rudej główce jednak szybko ukryła twarz pod włosami i opuściła wzrok gdzieś na blat.
Zeszyt? Chciała mu teraz pokazać co tworzyła zanim tutaj nie przyszedł i się nie speszyła? W takim momencie? Nie bardzo wiedział o co w tym wszystkim chodzi a to iż ustawiła krzesło za nim i usiadła tyłem nic a nic nie wyjaśniło. Wręcz przeciwnie, tylko wszystko zagmatwało mu w czarnej czuprynie.
Jej ręka, poczuł to i instynktownie ją uścisnął splatając ich palce. Nie wiedział dlaczego serce zaczęło walić mu jak młotem i musiał przełknąć ślinę. Otworzył jej notatnik i zamarł na dłuższą chwilę. Ich imiona połączone plusikiem, jego imię wpisane w serduszka. Słodki rysunek ze spersonifikowanym gofrem i pianką. Zaszumiało mu w głowie a oczy zaszły kolorową mgiełką jakby spożył słuszną dawkę alkoholu.
Wstał z krzesła i okrążył je. Kucnął przed nią i znów zamknął jej dłonie w swoich.
- Gdybym mógł to wręczyłbym Ci teraz świat Goferku - posłał jej ciepły uśmiech szukając spojrzeniem jej zielonych oczek.
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Wto Gru 11, 2012 10:20 pm

O tak, pokój wolontariuszy był bardz kuszący. Jeśli nie dla niego, to dla niej na pewno. Serio ją strasznie nakręcił tym całowaniem i wzbudzając w niej niemałe podniecenie. Sam jej namieszał tak w głowie, nie ma co się dziwić, że pragnęła nieznanego jej dotąd uczucia. Serio, gdyby mu powiedziała, co tak naprawdę czuje i jak mocno on na nią działa, zdziwiłby się przeogromnie, chyba nawet by mu się nie śniło, że mogłaby pragnąć czy też mówić o takich rzeczach i prosić go o to, by chociażby ją dotykał czy całował. Ciekawe, ale wydawało się nierealne.
Oni zaś razem również tworzyli taki słodki, nierealny obrazek. Jak już było mówione, on taki silny, zarośnięty, rosły facet, z czymś w uszach, a jakby jeszcze doszły te tatuaże... Oj, niegrzeczny chłopczyk. A ona? Ułożona, w mundurku, z wstydliwym rumieńcem na licach, nieśmiała i zamknięta w sobie dziewczynka rysująca słodkie rzeczy w notesiku. Dziwny obrazek, a jednak powstał, ot tak niechcący, zupełnie nieplanowany. A wszystko przez ten pocałunek, bo póki do niego nie doszło, Samantha chciała rozmawiać, jak najwięcej i tylko tego pragnęła, ewentualnie przytulić się czy złapać za dłoń i czuć się bezpieczną. A teraz chciała większego zbliżenia, niż te dziecinne przytulanki.
- Dlaczego przy publicznych? - powtórzyła po nim i westchnęła - No tak, chodzi o to, że nie chciałabym by nasze relacje kręciły się wokół tego, co było w nocy... To znaczy, to było miłe, ale ja po prostu nie mogę się jakos powstrzymywać by ... sam wiesz. By nie robić tego non stop. - odpowiedziała prawie szeptem co chwila wzrokiem błądząc to tu, to tam, będąc totalnie zakłopotaną, że w ogóle to mówiła! No ale nie chciała by pomyślał, że wina leży po jego stronie... Najwidoczniej był bardziej porządny niż ona. Albo po prostu aż tak go to nie kręciło, nie było to dla niego nic nowego, nie to co dla niej. Ta nowość ją niesamowicie pociągała.
Kiedy już siedziała za nim, bała się strasznie. Miała ochotę wstać i uciec stąd jak najdalej, nie patrzeć już ani na niego, anie w jego oczy. Ewentualnie schować się pod jego brodą by ją głaskał po włosach i mówił spokojnym, męskim głosem przyprawiającym ją o ciarki na ciele, o wszystkich uspokajających i miłych rzeczach. Potem pewnie by go pocałowała i nie przestawała, a potem? A na potem jej wyobraźnia już nie działała, nie wiedziała, co mogłoby być potem. Wiedziała, że teraz znów się czuła jak wtedy, gdy się z nim całowała. Serce waliło jej jakby chciało uciec z piersi i wyjść stąd, jak najdalej. Nie oczekiwała od niego nic wielkiego, po prostu chciała by się uśmiechnął. Tyle jej wystarczyło. Dlatego gdy do niej przyszedł i wział znów jej dłoń w swoją spojrzała na niego niepewnie i z niemałą obawą. To, co powiedział może nie było tym, co chciała usłyszeć, ale prawda taka, że sama nie wiedziała, co chciała usłyszeć. Wzdrygnęła się lekko i zamknęła oczy. Gdy nic nie widziała było jej łatwiej. Było to może i słodkie, ale zapewne i infantylne.
- Wiem jak bardzo teraz będę głupia, ale duszę to w sobie, że mam ochotę uciec i muszę powiedzieć ale ... - zaczęła zaciskając mocniej oczy jak i jego dłoń ujmując ją we własną. Tak, też go chciała trzymać. Próbowała oddychać spokojnie, ale nie szło jej to. Otworzyła usta jakby miała już dokończyć to, co chciała powiedziec, gdy nagle zamknęła je niemo. Rzuciła się na niego by go objąć mocno i w końcu nie dokończyła tego, co chciała - Chodźmy do tego schroniska. Pokażę Ci jak tam jest. - szepnęła cicho i dopiero teraz otworzyła pomału oczy, tak jakby to ją bolało. Spojrzała na niego i wyszczerzyła się w uśmiechu dosc niepewnym, jakby chciała tym załagodzić sytuację, a potem pocałowała go w czubek noska. To otoczenie ją krępowało, liczyła teraz na to, że stąd wyjdą i może tam, bez świadków, w ciszy i spokoju odpowie mu to, co pragnęła teraz. "Ty jesteś tym światem."

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Czw Gru 13, 2012 10:09 am

No nie powiem, z pewnością gdyby wiedział co jej chodzi po głowie i o czym tak często myśli cholernie by się zdziwił. No bo kto by się spodziewał, że taka grzeczna dziewczyna będzie atakowana stale przez tak niegrzeczne myśli? Ale jak to mówią, cicha woda brzegi rwie. Nie robił tego specjalnie, tak po prostu na nią działał i nic na to nie poradzi. A gdyby mu powiedziała dosłownie co w jej myślach siedzi z pewnością byłby zadowolony. No bo kto by nie był z faktu iż pociąga taką śliczną dziewczynę? A co by z tym faktem zrobił? Wszystko zależałoby od okoliczności, miejsca w jakim by się znajdowali oraz tego czego tak naprawdę od niego oczekiwała.
- Oj daj spokój Ivy - nazwał ją tak raczej z przyzwyczajenia i wygody gdyż było to krótsze niż jej prawdziwe imię, które tak na marginesie było bardzo ładne i pasowało do niej jak ulał - Fakt, nie możemy pozwolić by nasze relacje kręciły się tylko w okół fizyczności bo byłoby to płytkie. Jednak nikt nie będzie miał pretensji o kilka pocałunków. Tak myślę - mówił jak zwykle otwarcie i bez jakiegokolwiek wstydu czy zażenowania. Chciał też tym samym na nią wpłynąć widząc jak jest skrępowana kiedy mówi o takich rzeczach. Ale to jej zawstydzenie i błądzenie spojrzeniem wszędzie byleby tylko nie spojrzeć na niego było słodkie.
Trzymał ją za łapki wpatrując się w jej twarzyczkę nawet kiedy zamknęła ślepka by ułatwić sobie powiedzenie tego co samo nasuwało jej się na myśl.
- Ale? - chciał ją dalej pociągnąć za język jednak najwyraźniej Samantha speszyła się już totalnie i nie było takiej siły by dokończyła zdanie, które zaczęła. Cóż, rozumiał. Może kiedyś się w końcu odważy powiedzieć mu wszystko co czuje i o czym myśli.
Objął ją ramionami gdy nagle się do niego przytuliła i pogłaskał ją uspokajająco po rudej czuprynce.
- W takim razie chodźmy - odpowiedział jej uśmiechem i zaśmiał się lekko na jej całusa w czubek jego nosa. Wyprostował się, ujął ją za rączkę, wziął jej notesik po czym wyszli razem niczym parka. Bardzo urocza swoją drogą.

z/t + Ivy
Powrót do góry Go down
Rushiferu
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1159-binbougami-rushiferu http://vampireknight.forumpl.net/t1162-here-is-my-number
Zarejestrował/a : 11/09/2013
Liczba postów : 42


PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Sro Lis 27, 2013 12:26 am


Tak jak dzieci czekają na swoje urodziny, Świętego Mikołaja czy inne okazje, żeby dostać jakiś wymarzony prezent, tak samo właśnie wyczekiwał - niestety dorosły już - Rushiferu, aż rozpoczną się jego pierwsze zajęcia. Miał w głowie pewien pomysł na swoją lekcję, która miała poniekąd go "rozdziewiczyć" jako belfra. Nie był to jednak sztywnie ustalony plan, którego będzie się twardo trzymał. To zbitka kilku najważniejszych punktów, które chciał poruszyć, pomiędzy nimi zostawiając miejsce na dyskusję z uczniami. Bo w psychologii interakcja z innymi była najważniejsza. O zwykłym wykładzie z masą teorii nie było mowy, bo nie na tym ten przedmiot polegał. Tutaj chodzi o nauczanie, a nie przynudzanie.
Plan zakładał przeprowadzenie zajęć w stołówce. Nauczyciel miał ku temu powód - chciał przeprowadzić mały eksperyment, do czego potrzebna była mu nietypowa lokacja. Nie tyle dla niego, co dla uczniów, którzy winni być przyzwyczajeni do nauki w surowych salach, niezbyt różniących się od siebie jedna z drugą. Przerwanie tejże monotonii było wyłącznie jednym z punktów, które bohater chciał załatwić. Nie był mało ambitny!
Do stołówki przybył z plastikową torbą wypełnioną jakimiś okrągłymi przedmiotami. Czym prędzej odnalazł dogodne miejsce - czyli pierwsze z brzegu - i szybko zaplanował odpowiednie przemeblowanie obranego punktu w stołówce. Pierw postanowił poprosić pracowników tegoż miejsca strawy o małą pomoc, chcąc zdobyć pojemniki misko-podobne. Do czegoż miały mu posłużyć?
Rushiferu odłożył torbę gdzieś na boku, dokładając swoją teczkę, ażeby mu nie przeszkadzała. Pełny zapału zaczął odsuwać krzesła od niektórych stolików, by móc je bezpiecznie podnieść. Miał zamiar ustawić kilka tego typu mebli blisko siebie, we wcześniej wybranym punkcie stołówki. Powód był jeden - chciał tam zebrać uczniów, żeby przypadkiem nie musieli go słuchać z drugiego końca pomieszczenia. Tutaj do akcji mieli też wkroczyć pracownicy tego miejsca, umieszczając na blacie każdego z wybranych przez nauczyciela i ustawionych bliżej siebie stolików, wcześniej "zamówione" naczynia, które następnie zostały wypełnione tajemniczą zawartością torby, która okazała się...masą jabłek. Jedne żółte jak słońce, inne zielone niczym butelka Mountain Dew, a jeszcze inne czerwone jak...czerwone jabłka. W każdej misce było ich wystarczająco wiele, by zadowolić kilka osób, albo pojedyncze, żarłoczniejsze jednostki. Nie trudno się było domyślić, że ten poczęstunek również był częścią eksperymentu. Spokojnie - owoce nie były w żaden sposób modyfikowane, przynajmniej nie przez Rushiferu. Wszelakie skargi proszę kierować do sprzedawcy, od których ten towar nauczyciel zakupił. Chociaż nikt nikogo nie zmuszał do jedzenia czegokolwiek, jeżeli ktoś miał jakieś dziwne podejrzenia dotyczące podawanych tutaj owoców.
Na koniec wystarczyło dostawić wcześniej odsunięte krzesła, żeby przy skupionych stolikach dało radę usiąść. Cała robocizna nie zabrała tak wiele czasu, jak mogłoby się wydawać. Zmotywowany człowiek potrafi bić rekordy, więc co to dla takiego małe przemieszczenie niezbyt ciężkich do przestawienia mebli?
Czarnowłosy, uśmiechając się od ucha do ucha, zasiadł przy jednym stoliku, usytuowanym jakoby obok wszystkich innych, odstawił teczkę z potrzebnymi mu papierzyskami gdzieś z boku, chwycił w prawą dłoń soczyste jabłko i rozpoczynając konsumpcję tegoż owocu spoglądał na drzwi do stołówki, wyczekując uczniów. Ufał, że panująca tutaj pustka pomoże nieznającej go jeszcze młodzieży dojść do wniosku, że to u tegoż przystojnego, pięknie odzianego i jak najbardziej skromnego jegomościa mieli pobierać nauki.
Pytanie było jedno: czy ktoś raczy przyjść?

_________________

What to think about...
[Women] | [Everything else]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Sro Lis 27, 2013 4:03 pm

Na zajęciach jednak ktoś się pojawił. Drzwi od stołówki otworzyły się, a w nich dziewczyna przebrana jak kto, cała zmarznięta na kostkę. Powoli, niepewnym krokiem, na czterech kończynach Neko poczęła kroczyć do stolików. Nos podpowiadał, że znajduje się tutaj jakieś jedzenie. Nie pomyliła się, szybko wskoczyła na stolik, który zabujał się. Małe, zgrabiałe dłonie chwyciły jeden z czerwonych owoców. Zorientowała się, że niestety nie jest w stołówce sama. Obdarowała nauczyciela wystraszonym spojrzeniem, po czym w tempie błyskawicy zleciała nieudanie z stolika, lądując jak naleśnik na podłodze. Dwa szybkie ruchy jednak wystarczyły by znaleźć się pod stolikiem i zatopić ostre zęby w pyszny owoc. O obserwacji kociak na szczęście nie zapomniał i bacznie patrzył na człowieka, nasłuchując uszami co wokół się dzieje. W miedzy czasie zjadała owoc, machając nerwowo, ubrudzonym ogonem, który zbierał resztki kurzy spod stołu.
Powrót do góry Go down
Rushiferu
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1159-binbougami-rushiferu http://vampireknight.forumpl.net/t1162-here-is-my-number
Zarejestrował/a : 11/09/2013
Liczba postów : 42


PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Czw Lis 28, 2013 9:09 pm

Miało być pięknie, kolorowo, tłoczno i w ogóle wesoło. Lekcja już dawno się zaczęła, a na miejscu zjawiła się tylko jedna uczennica. Albo tak się bohaterowi wydawało. Musiał przyznać, że nieznajoma białogłowa wykazywała się serią dość specyficznych zachowań, których jednak nie miał zamiaru głośno komentować. W głowie już zrodziły mu się pewne domysły dotyczące takiego a nie innego postępowania nieznajomej, jednak nauczyciel postanowił zachować je dla siebie. Dla dobra wszystkich.
Rushiferu doskonale wiedział, że zamiast załamywać się z powodu widocznej porażki, winien się cieszyć nawet z małego sukcesu. Takowym było pojawienie się tej "kocicy", czyli ogólne zjawienie się kogokolwiek na zajęciach. Cóż jednak sprawiło, że młodzież była tak niechętna do poszerzania swych horyzontów? Czyżby uczniowie mieli złe doświadczenia z innymi nauczycielami? Może uznali informacje o pierwszych zajęciach z psychologii za jakiś dowcip, zważywszy na miejsce ich przeprowadzenia? Czyżby w Akademii Cross rzeczywiście działo się coś szczególnego, tak znacznie odciskającego piętno na młodych umysłach, że mieli pewne "problemy" z nauką? Wydawało się być to całkiem ciekawą kwestią do reflektowania, jednak tym czarnowłosy miał zamiar zająć się w późniejszym terminie. Był zbyt naładowany pozytywną energią, by się łatwo zniechęcić, biorąc pod uwagę frekwencję. Niechaj się młodzież spóźnia, byleby się w końcu pojawiła. Rushiferu wcale tak bardzo nie był skory do ruszenia swojego zacnego tyłka z ogrzanego już krzesła. Musiał tylko wyrzucić ogryzek do stojącego nieopodal kosza, bo bezproblemowo zdążył skonsumować jabłko przed przybyciem kogokolwiek.
Choć w tym czasie może się zająć czym innym.
- Posiłki zjada się przy stoliku, nie pod. - stwierdził głośno, poprawiając okulary na nosie palcem wskazującym prawej dłoni.
Nagle mu się zachciało przeprowadzić zajęcia z dobrego wychowania, bo uznał zachowanie nieznajomej za niestosowne? Ciężko było to stwierdzić, zważywszy na wciąż obecny na licu bohatera uśmiech, który w żaden sposób nie mówił o jego złym humorze. Ton głosu, jaki zastosował przy wypowiedzeniu poprzednich słów, również nie wydawał się być przesycony - chociażby w najmniejszym stopniu - złością czy inną, negatywną emocją. Najwidoczniej chciał jakkolwiek zacząć interakcję z nieznajomą, byleby jakoś nawiązać do obecnych warunków.
- Nie mogłaś przyprowadzić ze sobą jakichś koleżanek? - zapytał chwilę później, po czym dmuchnął sobie w grzywkę, chyba chcąc ją sobie w ten sposób poprawić.
Czyżby społeczeństwo uczniowskie było tak słabo ze sobą zżyte, że pojawianie się na zajęciach pojedynczych jednostek było tutaj naturalne? Chyba o wiele raźniej jest się przejść na zajęcia, jak już w ogóle trzeba, z osobą towarzyszącą, żeby mieć przynajmniej z kim gadać, jak będzie nudno. Rushiferu nie po to się uczył psychologii, żeby nie wiedzieć o takich sprawach, choć nie przewidywał nudy na swoich zajęciach. Dalej nie miał też zamiaru komentować - przynajmniej nie szczegółowo - zachowania obecnej kocicy, mimo prób rozpoczęcia z nią konwersacji.
I nie miał zamiaru też tłumaczyć się, dlaczego wspomniał wyłącznie o koleżankach, kolegów "jakimś cudem" pomijając. Czy jednak trudno jest się tego domyślić?

_________________

What to think about...
[Women] | [Everything else]
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Pią Lis 29, 2013 1:06 am

Nie jej wina, że nikt nie przyszedł na zajęcia. Dobrze, ze nauczyciel nie dowiedziała się, że jej tyłek zawitał na te zajęcia jednie z powodu jedzenia,którego zapach unosił się dookoła. Na szczęście Neko kiepsko rozumiała i mówiła, więc ta wiedza nie dotarła do mężczyzny. Nie miała pojęcia czemu nikt inny oprócz jej nie pojawił się na zajęciach. Nawet ona nie wiedziała, iż odbywają się one. Szybko jednak zarobiła pierwszą uwagę, a przynajmniej tak odebrała spostrzeżenie nauczyciela na temat jej zachowania. Nikt jej jednak nie nauczył jak ma się zachowywać, posiadała kocie maniery, a nie ludzkie, a te znacznie różniły się od siebie. Wpatrywała się więc w mężczyznę dłuższa chwilę jedząc owoc i nie wiedząc o co mu chodzi. Przekrzywiła nieco łepek, dzwoniąc dzwoneczkiem przy obroży. Po chwili jednak bardziej skupiła się na zapełnieniu własnego brzuszka. Jabłko, więc szybko zamieniło się w ogryzek, który wylądował na podłodze. Kotka zaraz, więc wskrobała się ponownie na stolik chwytając kolejny owoc i patrząc na mężczyznę. Ten mógł przyjrzeć się dokładnie w jakim stanie była dziewczyna. Zapewne widział jej uszy, ogon, brudna sukienkę i obrożę z dzwoneczkiem, który wydawał z siebie dźwięki przy każdym jej ruchu.
-Nya? - taka była jej odpowiedź na zadane pytanie. Nic więcej nic mniej.
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Sob Lis 30, 2013 12:22 pm

Samopoczucie Samanthy ostatnimi czasy było naprawdę na niskim poziomie, jednak po odpoczynku w rodzinnej Irlandii, jak i przespaniu całej nocy w swoim pokoju w akademiku, zrobiło jej się nieco lepiej, choć po prostu zdecydowanie było jej przykro. Do niedawna dzieliła pokój z Gwen, zawsze miała jakieś towarzystwo, z kim pogadać, powymieniać się doświadczenami z dnia czy może nawet podzielić problemami, żalami, czymkolwiek. Po prostu. Nie wiedząc, co mogłaby ze sobą robić przechadzała się korytarzami Akademika i takim oto sposobem znalazła na tablicy ogłoszenie dotyczące lekcji psychologii. Trzeba przyznać, że Samantha się zainteresowała i to nawet bardzo, Jak ona dawno nie była na żadnej lekcji, uwielbiała naukę, przyswajanie nowej wiedzy czytanie, słuchanie ciekawych treści od osób ściśle związanych z danym kierunkiem wiedzy, po prostu od A do Z!
Bez większego zastanowienia Samantha poleciała do pokoju by zebrać potrzebne zeszyty i książki, bo może po tej lekcji będzie inna? Musi mieć gdzie notować, otworzyć książkę na odpowiedniej stronie, musiała być też przygotowana na zajęcia praktyczne, w których będzie trzeba dużo opowiadać, może coś o sobie, a może wyrazić swoją opinię na temat jakiejś teorii?
Dziewczyna wylatując z pokoju potknęła się o próg, ale zachowała równowagę z profesjonalizmem i nie przejęła się tym drobnym peszkiem. Nie miała czasu by się zastanawiać nad takimi bzdurami, zamknęła na klucz drzwi od pokoju i w te pędu poleciała na zajęcia lekcyjne, w końcu była już sporo spóźniona, a spóźnianie się nie było w jej stylu. Zazwyczaj czekała przed salą dobrą godzinę wcześniej, a teraz? Tak sromotnie się spóźnić! Skandal.
Drzwi od stołówki otworzyły się z impetem, a w progu stanęła zdyszana i zamęczona rudowłosa dziewczyna, która dyszała głośno i szybko. Musiała aż zgiąć się lekko w przód, przyciskając książkę i dwa zeszyty  na linii końca piersi oraz brzucha. Chwilę tak stała po czym uniosła głowę by rozejrzeć się po stołówce.
- Przepraszam za... - zaczęła głośniej, co by dało się ją usłyszeć, jednakże nie potrafiła dokończyć równie głośno swojego zdania, bo ewidentnie ją zatkało! - ...spóźnienie. - dodała już ciszej, a jej oczy nieco się rozszerzyły, naturalnie ze zdziwienia. Zamrugała kilkakrotnie swoimi pięknymi, zielonymi oczami patrząc to raz na nauczyciela, a potem na tę dziwną dziewczynę. Nieśmiało już i mniej energicznie niż tutaj przyfrunęła, weszła do sali, stołówki dokładniej mówiąc, i zasiadła sobie przy wolnym stoliku jak najbliżej nauczyciela. Właśnie tak lubiła!
- Dzień Dobry, jestem Samantha - uśmiechnęła się szerzej, bo chciała chyba swoją sympatią pocieszyć nauczyciela, który będąc tutaj prawie sam, nie zebrawszy uczniów, musiał czuć się dość... Nielubiany, albo nudny, mało interesujący. Rudowłosa chciała zachęcić go i podnieść jego wartość poprzez bycie sobą, bo przecież z reguły była uprzejma - Dużo się spóźniłam, Panie Profesorze? - mruknęła odkładając książkę pod tytułem "Psychologia Lekarska" oraz otwierając przed sobą swój zeszyt i biorąc w rękę długopis. Dostrzegając na stoliku jakieś jabłka nie skomentowała tego, jedynie przechyliła słodko główkę na bok i wolną ręką zgarnęła swoje długie, gęste, miedziane włosy na jeden bok i spod grzywki lustrowała nauczyciela swoim spojrzeniem. Ponownie się do niego uśmiechnęła, choć tym razem nie było pewnym, czy to z zawstydzenia, czy ponownego gestu uprzejmości.

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Clau

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t932-clau-ventoria http://vampireknight.forumpl.net/t1005-clau
Zarejestrował/a : 08/02/2013
Liczba postów : 118


PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Sob Lis 30, 2013 5:16 pm

Generalnie Clau była poza akademią i powiadomiła dyrektora o swojej wcześniejszej nieobecności więc co tu robiła? Ano drogą smsową dowiedziała się o specjalnych zajęciach z nowym nauczycielem. Pojęcia za to nie miała czego dotyczyć miały. Zdecydowała się jednak na nie przyjść. Oczywiście gdyby wiadomość zawierała wszystkie potrzebne aspekty dowiedziałaby się również, że zajęcia miały powiązanie z psychologią, a wtedy na pewno by się nie zjawiła. W każdym razie wsiadła w autobus, dojechała pod akademię i spóźniwszy się specjalnie, aby nie natknąć na innych nauczycieli przemknęła korytarzami do stołówki. W drodze wyprzedziła ją ruda panna przy której uświadomiła sobie swój błąd. Nie ubrała mundurka. Trzeba zacząć od tego, że w ogóle go do nowego mieszkania nie wzięła przekonana, że obejdzie się bez niego do początku nowej klasy. No cóż teraz nic już na to nie poradzi. Niedługo później po rudowłosej do jadalni wkroczyła też Clau skinąwszy głową na przywitanie. Jednak dziewczyna przystanęła w pół kroku wcale nie zaskoczona dwójką uczniów, a przerażona czerwienią. Była przewrażliwiona i emocjonalnie rozchwiana i kilka sekund minęło zanim zrozumiała, że to zwykłe jabłka. Przestraszyła się owoców. Co za głupota. Zlustrowała wszystkich obecnych chwilę dłużej zatrzymując wzrok na białowłosej. Żadna z nich nie była jej znajomą czyli zwyczajnie wystawiono ją do wiatru. Świetnie. Przemaszerowała przez stołówkę i usiadła niedaleko rudowłosej.
- Przepraszam za spóźnienie.
Nie podnosząc nawet wzroku wygrzebała z torby zeszyt i długopis umieszczając je w rogu stoliku idealnie obok siebie. Proste, mechaniczne czynności ją uspokajały. To była Akdemia Cross. Zajęcia dzienne. Wampiry nie miały prawy się tutaj znaleźć o tej godzinie. Ciekawiło ją co też znów nowy nauczyciel wymyślił i jakim człowiekiem się okaże. No i przede wszystkim czego nauczał?
Powrót do góry Go down
Kotori
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1151-kotori-akiyama#17849 http://vampireknight.forumpl.net/t1173-kotori
Zarejestrował/a : 06/09/2013
Liczba postów : 168


PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Nie Gru 01, 2013 8:56 pm

Kotori zwykle się nie spóźniała, ale dzisiaj podpuściła się tego. Gdyby chociaż zajęcia odbywały się rano mogłaby zaspać. Ale że odbywały się one późnym popołudniem, więc nie ma mowy o zaspaniu. Po za tym Kotori zawsze pilnowała, żeby mieć naładowany smartfon.
Powodem spóźnienia dziewczyny było to, że oglądała film, który do reszty ją pochłonął. Kiedy spojrzała na zegarek było nieco po osiemnastej. Musiała w pędzie ubierać się w mundurek, jako że w akademiku chodziła w nico bardziej swobodnym stroju niż mundurek. Do tego koniecznie musiała ogarnąć swoje włosy, które jak nazłość się plątały i nie chciały się układać.
Nie lubiła się spóźniać, bo potem traciła początek zajęć i nie bardzo wiedziała, co się działo na zajęciach. W dodatku przerywała nauczycielowi i cała klasa przyglądała się spóźnialskiej. O ile w Tokio na pewno by tak było, o tyle w Akademii bywał z tym różnie. Już sama pora zajęć też odbiegała od tego, co znała zanim tu przybyła.
Kotori biegiem pokonała odległość pomiędzy swoim pokojem w akademiku, a stołówką. Bowiem dzisiejsze zajęcia właśnie tam się odbywały.
Przy drzwiach prowadzących do stołówki zatrzymała się na chwilę, żeby złapać oddech i nie wpaść zziajana do środka. Już pomijając, że grzywka irytująco przekrzywiała się na lewą stronę.
- Przepraszam za spóźnienie
Kotori weszła do środka i jak najszybciej mogła przemieściła się do jednego ze stolików. Nie kojarzyła nauczyciela, ale szybciutko usiadła, by nie przeszkadzać.
Powrót do góry Go down
Rushiferu
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1159-binbougami-rushiferu http://vampireknight.forumpl.net/t1162-here-is-my-number
Zarejestrował/a : 11/09/2013
Liczba postów : 42


PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Pon Gru 02, 2013 7:31 pm

Przebadanie spojrzeniem jestestwa nieznajomej, gdy ta łaskawie postanowiła wyjść spod tego stołu, ograniczyło się do spostrzeżenia dwóch rzeczy: braku mundurka i faktu, że dalej była usadowiona nie tam, gdzie trzeba. Czarnowłosy westchnął. Chyba już na początku będzie musiał konfrontować się z trudną młodzieżą.
- Przynajmniej usiądź na krześle. - zaproponował, wskazując na wolne siedzisko, znajdujące się przy stole na którym była kocica, przy pomocy prawicy.
Białogłowa wybrała niezbyt dobry moment za zaprzątanie głowy nauczycielowi. Teraz miał ochotę skupić się na innych rzeczach, nie mogąc spokojnie i w pełni przebadać psychiki nieznajomej. Tym z rozkoszą zająłby się kiedy indziej, ale nie w trakcie zajeć.
Cierpliwość się opłaciła. Niebieskie oczęta, wcześniej skoncentrowane na kocicy, zostały przeniesione na drzwi wejściowe, które zdawały się zostać otwarte. Albo jakiś uczeń szukał strawy, albo ktoś poważniej przyjął ogłoszenie Rushiferu. W obu wypadkach ten był w sumie na plus, bo jak gość z własnej inicjatywy nie będzie chciał konwersować, to bohater postara się go do tego namówić.
Rude to było, zdyszane i jak najbardziej dziewczęce. Teraz by się jeszcze jakiś chłopczyna przydał. Dla równowagi i możliwości zarzucania zboczonymi, żartobliwymi podtekstami, żeby ktoś reagował w męski sposób. Damy mogą jeszcze zacząć uważać nauczyciela za niezbyt poważnego i - nie daj Bóg - pójdą ze skargą do dyrektora. Nawet gdyby coś niestosownego się Rushiferu wymknęło, to na pewno nie będzie miał niczego złego na myśli. Po prostu zamiast stwierdzić wprost, że jakaś niewiasta tutaj ładnie wygląda, powie coś z pokroju "pukałbym jak Jehowy do drzwi". Już nie będzie wina czarnowłosego, że ktoś to źle zinterpretuje!
Bo inny facet by zrozumiał przesłanie takiej wypowiedzi.
- Potius sero quam numquam. Tobie pozostawię rozmyślanie nad sensem tej maksymy. Możesz spokojnie użyć do tego celu Internetów. - nauczyciel, po zaszpanowaniu łaciną, śledził rudowłose dziewczę do czasu, aż to zasiadło.
Teraz miał tylko nadzieję, że przybycie jednej, prawdziwej uczennicy, miało skutkować niedługim czasem oczekiwania na kolejną, jeżeli już musiała to być dziewczyna. Tutaj płeć nie odgrywała roli. Bo teraz wrodzona sympatia do cycków Rushiferu musiała zejść na dalszy plan. Priorytetem było podzielenie się wiedzą z jak największą ilością uczniów.
Skoro o cyckach mowa, to niedługo po pierwszej niewieście wkroczyła kolejna. Czyżby bohater miał szczęście, mogąc przyglądać się tym uroczym twarzyczkom, mogąc nawet mieć zbereźne myśli, bo nikt mu przecież do głowy nie zajrzy? Jakby wiedział, że tyle dziewcząt przyjdzie, to przygotowałby przynajmniej jakieś kwiaty.
- Za brak mundurka też. - zripostował kolejną przybyłą, przymrużając oczy i uśmiechając się cwaniacko.
Do trzech razy sztuka, ale najwidoczniej ktoś tutaj chciał przytłoczyć Rushiferu ponadprzeciętnie wysokim stężeniem estrogenów w jego najbliższej okolicy. Do trójki niewiast dołączyła kolejna, do tego zdająca się być już gdzieś kiedyś przez bohatera zauważona.
- Zaraz się poczuję jak w "Seksmisji". - skomentował żartobliwie, przechylając nieznacznie głowę na lewy bok.
Wcześniej było dość pusto i ponuro, a teraz było zdecydowanie weselej. A na pewno ładniej. Idealne warunki i motywacja do nauczania dla Rushiferu.
- Ja już się nie mogę doczekać gadania, więc pozwolicie, że zacznę.
Nauczyciel powstał na równe nogi i ogarnął klasę spojrzeniem. Już na pierwszy rzut oka widział, że miał do czynienia z różnymi od siebie, młodymi kobietami. Teraz tylko musi się pilnować, żeby którejś niechcący nie zaproponować wymiany numerami telefonów.
- Jak się pewnie domyślacie, mam na imię Binbougami Rushiferu. Od niedawna jestem zatrudniony jako nauczyciel w waszej...naszej cudownej Akademii. Będę zajmował się nauczaniem tego, co jest moją pasją i czym zajmuję się od tak dawna, że ledwie już pamiętam czasy przed tym. Mowa tutaj o Psychologii. Zacznę od kilku pierdół organizacyjnych, jak każdy normalny belfer, żeby was za bardzo ze schematu pierwszej lekcji nie wybijać.
A bardzo chciał. Jeden z masy scenariuszy na te zajęcia, które sobie bohater zdążył w głowie wcześniej ułożyć, zakładał krótkie przedstawienie się i natychmiastową jazdę z lekcją. Chciał jednak jak najprędzej zminimalizować ilość ewentualnych pytań dotyczących sposobu prowadzenia zajęć, by uczniowie zadawali więcej pytań związanych z wykładanym tematem.
- Możecie notować na czymkolwiek chcecie. Doradzam też noszenie urządzeń pozwalających korzystać z Interentów, żebyście mogły pewne informacje zweryfikować. Ewentualnie użyć translatora, jak będę chciał robić z siebie wielkiego mądralę "szprechającego" po łacińsku. Co mi się zdarza. Notatki robicie dla siebie i ja mam je w głębokim poważaniu. Jestem przeciwny głupim, tekstowym regułkom. O wiele łatwiej powinno wychodzić wchłanianie przykładów z życia wziętych. Tym bardziej, kiedy same będziecie mogły czegoś takiego doświadczyć na własnej skórze. Bez podtekstów.
Była to oczywista zapowiedź tego, że czarnowłosy będzie zajmował się specyficznym trollowaniem młodzieży. Nie tyle, żeby zrobić komuś krzywdę ku własnej uciesze, tylko w celu wpojenia w młodzież wiedzy na bazie doświadczeń. Z książek można się wiele dowiedzieć. Ale co z tego?
- Temat egzaminu zostawiam na później, bo muszę go najpierw jakoś zaplanować. Przecież nie dam wam do napisania testu czy innego badziewia.
Jakby Rushiferu rozdał wszystkim kartki z pytaniami, to chwilę później popełniłby seppuku, żeby nie musieć tego dłużej znosić. Tak bardzo by biło z tej metody monotonią i mainstream'em. Pomijając fakt, że wszyscy zastosowaliby do tego typu egzaminu metodę "Trzech Z".
Czarnowłosy zasiadł na miejsce, wybierając z miski kolejne jabłko.
- Któraś z was już coś miała do czynienia z psychologią? Cokolwiek? Gdziekolwiek? Jakkolwiek?
Bo interakcja to klucz do udanej lekcji, żeby uczniowie przypadkiem nie zasnęli. A skazą na honorze mężczyzny jest, jeżeli nie potrafi zabawić kobiety, chociażby ciągnąć ją za język. Bo tylko facet, jak nie ma nic do powiedzenia, to nic nie mówi.

_________________

What to think about...
[Women] | [Everything else]
Powrót do góry Go down
Clau

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t932-clau-ventoria http://vampireknight.forumpl.net/t1005-clau
Zarejestrował/a : 08/02/2013
Liczba postów : 118


PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Czw Gru 05, 2013 10:22 pm

Skinęła głową w zupełności zgadzając się z kwestią braku mundurka. Zagapiła się! Każdemu się to przydarzyć może ot co! W sali zgromadziła się więc trójka uczennic i jeden nauczyciel. Chwilę później usłyszała komentarz, który wprawił ją w dobry humor. Nie ma powodu do strachu. To lekcja jak każda inna i dziwne białowłose stworzenie należało odsunąć na bok i się nim nie przejmować. Wampirem to to chyba nie było bo jak na razie to wbijało jedynie ząbki w jabłka. Podparła się wygodnie łokciem i słuchając nauczyciela równocześnie bazgrała w zeszycie szlaczki i drobne rysunki. Psychologia? W żadnej szkole nie uczęszczała jeszcze na takowe lekcje i miała szczerą nadzieje na takich nie przebywać. Najwidoczniej się rozliczyła. Trudno. Jakoś to przetrwa czasami biorąc udział w dyskusjach, a część zupełnie przemilczawszy. Nie może być, aż tak bardzo źle nie?
- Magazyny popularnonaukowe, jakieś książki i tym podobne rzeczy dostępne zwykłym uczniom bez specjalnego wysiłku. Głównie skupione wokół psychologii zbrodni czy oddziaływaniu strachu.
Mówiąc cały czas bazgrała spokojnie w zeszycie. Fakt paru konsultacji psychologicznych lepiej było przemilczeć. Podobnie jak źródła dotyczące strachu. Ileż to miała głupich warsztatów i rozmów indywidualnych w kwestii radzenia sobie z paniką. Tyle, że zawsze działały tylko w połowie bo strachu Clau normalni ludzie zdefiniować nie potrafili. A jak walczyć z nieznanym wrogiem? Psychologia zbrodni dotyczyła natomiast momentu w którym próbowała zrozumieć działania i motywy kierujące dwójką napastników z piekarni. Naczytała się trochę, ale specjalnie się w to nie wgłębiała stwierdzając w pewnym momencie, że zrobili to po prostu dla zabawy. Teraz zdarzało jej się od czasu do czasu coś poczytać, ale doprawdy nie było to nic wielkiego.
Powrót do góry Go down
Ivy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t666-samantha#2157 http://vampireknight.forumpl.net/t700-samantha-ivy-venome
Zarejestrował/a : 05/11/2012
Liczba postów : 338


PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Pią Mar 13, 2015 1:58 pm

Lekcja umarła, nauczyciel się zawiesił.
-Przepraszam, muszę wyjść. - bąknęła w pośpiechu i wybiegła czym prędzej z pomieszczenia.

[zt]

PS: nie ma to jak 2 lata prowadzić zajęcia xD

_________________


Kolor MG? - seagreen.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Pią Wrz 25, 2015 7:51 pm

I w końcu dotarli tutaj! To znaczy do magicznego miejsca zwanego stołówką szkolną. To właśnie tutaj Ignis pragnął, by Nyuu posmakował jego potrawy. Dlatego też skierował go do jednego ze stolików i pozostawił.
- Poczekaj tutaj - zwrócił się do niego łagodnie. - Zaraz ci coś uszykuję - w danych warunkach oczywiście to nie będzie nic "pro", ale to nie będzie coś, na co miałby tamten narzekać, jeśli chodzi o smak!
Na szczęście tutaj nikogo nie było... A sam jasnowłosy przekradł się do kuchni! Nie pierwszy raz, ale miał złe przeczucie, że jeśli ktoś by go złapał od tak, dostałoby mu się. Nie wiedział niestety, czy uczniowie mogli się tutaj pojawiać. No, ale wracając do samej sprawy...
Spiął swoje włosy i zaczął pichcić! Bez rozpisywania się o szczegółach, po chwili wrócił do Nyuu z talerzem, na którym był... Omlet ryżowy! Oczywiście nie zapomniał o napisie, co akurat... Może nieco chwiejnie, ale napisał "Smacznego". I tyle. Więc uśmiechnął się do niego, jeszcze dając sztućce!
- Smacznego! - zwrócił się do niego. - Mam nadzieję, że ci się spodoba, niestety w szkole wiele nie mogę zdziałać... - pomimo tych słów wyglądał na naprawdę szczęśliwego. Uśmiechał się radośnie do niego. Wiedział, że jego danie nie mogłoby być złe, ale gorzej będzie, jak nie trafił w gusta tamtego. Nie znał przecież na tyle elfa, by móc od tak stwierdzić, czy mu się to spodoba.
Przeciągnął się lekko i usiadł sobie na drugim z krzeseł. W porównaniu do bycia na zewnątrz, gotowanie wyraźnie go ożywiło, usuwając ślady zmęczenia, którymi cechował się wcześniej. No i też zaczął kiwać się na krześle.
- Jeśli będzie coś nie tak, to mów śmiało - dorzucił jeszcze. I pozostawało mu czekać na jego reakcję!
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 155


PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   Sob Wrz 26, 2015 4:29 pm

Widział swego rodzaju speszenie Ignisa, gdy przyjął do wiadomości, jak Nyuu spędzał czas z nim od godziny. Tak, prześladowanie i natręctwo elfa tyle już trwało, a mimo wszystko Wielkolud nie miał go dość. A jego rumieńce i zaskoczenie, a tym bardziej uśmiech Jasnowłosego usatysfakcjonował tego, który lubił tulić się do drzew. Tak, widać było, jak bardzo lubił, ba - może nawet kochał - gotowanie! Taka nagle energia się w nim wybudziła, że nawet lekkie szturchnięcie w plecy Nyuu prawie zakończyło się potknięciem. Nie mniej jednak zaraz za nim poszedł i w ciszy emanował wielkim uśmiechem. Ekscytował się tym, co przygotuje mu towarzysz o nietuzinkowym charakterze.
Ignis wziął go właśnie tu. Stołówka szkolna, w dodatku nikogo tutaj nie było. Został w pewien sposób zmuszony do pozostania przy stoliku, także grzecznie zajął miejsce i tylko wzrokiem odprowadził kucharza. Jak tak go nie było, w główce roiły mu się pytania na różne tematy, w tym związane z samym kolegą. Zapytałby się go o parę spraw, gdyby nie to, że zabrakło mu odwagi.
Zdawać się mogło, że jak wrócił Wielki Pichciciel Smakowitości, to świat znów zyskał barw i energii. Nabrał lekkich rumieńców widząc arcydzieło dostarczone na talerzu. Przeczytał po cichu napis i jeszcze bardziej się zaczerwienił. Oh, ale urocze! Nie czekając na oklaski wziął sztućce do rąk i tak jakby nagle... stał się wyjątkowo poważny. Miał złożyć przecież raport, jakby coś mu nie smakowało. Chciał być obiektywny, toteż bardzo ostrożnie nabrał kawałek omletu i ulokował w ustach. Prawie jak degustator najwyższej klasy odrobinę przeżuł i wydobył z kęsa wszystkie walory. Zamknął nawet oczy, by skupić się na każdym szczególe, każdym półprodukcie włożonym do stworzenia omletu. Aż wreszcie przełknął, mlasnął dwa razy wargami i otworzył oczka patrząc uważnie na towarzysza i powiedział z początku poważnie:
-To jest... to jest...PRZEPYSZNE!
Tak bardzo zasmakował mu omlet, że już w szalonym tempie wchłonął resztę. Nie ociągał się, i widać było, z jakim apetytem spałaszował resztę. Aż się uszy trzęsły! Dawno nie jadł nic tak pysznego, w dodatku od serca, jak omlet ryżowy wykonany przez kolegę. Może śmiało mówić na to danie Omlety Ignisa i nikt nie podważy opinii o tym specjale! Wylizał (dosłownie) talerz do czysta i odsunął od siebie puste naczynie spoglądając wesolutko na kucharza.
-Można jeszcze dokładkę? Prooooszęęęę...
Pokazał ząbki, jakby to miało w jakiś sposób zachęcić kompana do dalszych Kuchennych Rewolucji. Był w tym lepszy od Gesslerowej!

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stolik przy oknie   

Powrót do góry Go down
 
Stolik przy oknie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Stolik przy oknie
» Stoliki przy oknie
» Narożny stolik
» Stolik nr 1
» Płacząca wierzba przy stawie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: PARTER I GŁÓWNE WEJŚCIE :: STOŁÓWKA-
Skocz do: