IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Domek Dana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 443


PisanieTemat: Domek Dana   Nie Sie 09, 2015 12:20 am


- - - -
Poszli. Właściwie przeszli tylko parę metrów, a nogi Mariko odmówiły posłuszeństwa. Dan przewrócił na to oczami i wykonał szybki telefon. Zaraz po chwili przyjechał po nich szofer wraz z limuzyną. Limuzyna z szoferem? Pal licho. Białowłosy mężczyzna otworzył przed dziewczętami drzwi, aby wgramoliły się do środka. Sam natomiast zajął miejsce w pobliżu kierowcy. Jechali długą chwilę, aczkolwiek nieprzesadną. Fiołkowooka wampirzyca zadarła do góry sukienkę i obejrzała dokładnie swoje udo. Wzdłuż przecięcia ciągnęła się jasna blizna, która jednak miała zniknąć za parę godzin. Podrapała się po głowie. Straciła dużo krwi i była…
- Jestem głodna – powiedziała cicho, tak, aby tylko Reina ją słyszała. Wpatrywała się w dziewczynę długo, starając się odnaleźć podobieństwo między nimi. Trzeba przyznać, że nie było to trudne. Miały podobne nosy i duże oczy. Ciemnowłosa była jednak wyższa, acz skoro są rodziną… Może jest jeszcze szansa, że i biała urośnie, o.
Złapała się za brzuszek, jakby rozbolał ją żołądek. Zagryzła dolną wargę i westchnęła cicho. Zwykle była pełna energii i gadatliwa, teraz jednak nie była jeszcze w pełni sprawna. Nie czuła się najlepiej, dlatego też pozostawała bierna i oszczędzała siły. Regeneracja wampirów nie trwała co prawda długo, ale Mariko potrzebowała jeszcze chwili dla siebie. Siedząc w limuzynie i nie będąc zmuszaną do żadnych czynności, wracała do zdrowia. Gdyby coś wypiła i poleżała z pół godzinki to z pewnością mogłaby śmigać i latać jak zawsze.
- Już prawie jesteśmy. – Oznajmił szofer i rzeczywiście po chwili zatrzymali się przed niewielkim, acz schludnym domkiem jednorodzinnym. Miał nawet ogródek z huśtawką, co w sumie niezbyt pasowało do snobistycznego wizerunku Dantego. Szlachetny wysiadł i otworzył dziewczętom drzwi, po czym wskazał ręką na mieszkanie.
- Oto chatka puchatka.
Mariko przyglądała mu się przez chwilę, po czym przeniosła spojrzenie na dom. Wtedy zdała sobie sprawę, że gdzieś już tego oto pana widziała. Nazwa rodu Hiou niewiele jej mówiła, choć wiedziała, iż pochodzi z niego Reina. Sama jednak mało wiedziała na temat rodziny. Dlatego w głównej mierze przyglądała się poczynaniom ciemnowłosej i była jej bardzo wdzięczna za opiekę. To, że została nazwana siostrą przez pierwszą chwilę jakby w ogóle do niej nie dotarło. Potem oswoiła się jednak z tą myślą. Nie wiedziała jak, kiedy i o co chodzi, ale potrafiła pogodzić się z faktem, iż Rei jest jej rodziną. Może wynikało to poniekąd z jej amnezji albo naiwności? Ciężko stwierdzić.
Dan zaprosił panienki do środka i zaprowadził do pokoju gościnnego, w którym mieściła się kanapa oraz łóżko. Wskazał im meble, ze słowami zachęty, acz Mariko nie zamierzała siadać dopóki nie uczyni tego jej, no właśnie, siostra.
- Dobrze, więc... Możecie usiąść lub się położyć, przecież Was nie zjem. Jakbym chciał to zrobić to już dawno byłybyście martwe. – Powiedział, a da’ Broise wzdrygnęła się na jego słowa.
- Przepraszam, ale o co w tym wszystkim chodzi? – Zapytała w końcu, a jej brzuszek zaburczał z głodu. – To jakaś ukryta kamera? Czy może sen? Już sama nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć…
Powrót do góry Go down
Reina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 132


PisanieTemat: Re: Domek Dana   Nie Sie 09, 2015 11:25 am

Jazda samochodem do tego miejsca trwała dosłownie kilka minut, ale dla Rei ciągnęły się one jak wieczność. Gdy Mari mruknęła do niej cicho, że jest głodna, dziewczyna skinęła głową, ścisnąwszy delikatnie dłoń siostry, nie puszczała jej ani na sekundę, i odpowiedziała równie cicho:
- Poczekaj jeszcze chwilkę, aż dojedziemy. Zajmiemy się tym. - skoro już szlachetny tak "troskliwie" się nimi zajął, to Rei oczekiwała, że zrekompensuje utratę krwi Mari i zapewni jej pożywienie. Naturalnie Reina dałaby jej swoją krew bez mrugnięcia okiem, ale w tym momencie utrata choćby kropli może się dla niej skończyć śpiączką, a wtedy nie będzie mogła obronić siostry...przecież nie zostawi jej w szponach jakiegoś podejrzanego typka, który tak po prostu twierdził, że ma za zadanie chronić białowłosej. Nie ma mowy!
Dojechawszy do ów domu, zlustrowała okolicę spojrzeniem, jednak nie poznawała tego miejsca. No cóż, przez ostatnie siedem wieków albo spała, albo była więziona i krojona przez łowców, a gdy wyzwoliła się spod ich kontroli...uciekała. Nigdy nie przebywała dłużej w jednym miejscu, utrzymując zawsze dystans od okolic "panowania" rodu Hiou.

Początkowo, gdy weszli do środka, Rei przeskanowała pomieszczenie, chcąc odnaleźć wszystkie możliwe drogi do ewentualnej ucieczki. Instynkt przetrwania, musiała znać swoje otoczenie. Dopiero słowa Dante wybudziły ją z tego transu.
- Co nie oznacza, że jesteś tym "dobrym"...Hiou to manipulanci, zawsze mają we wszystkim swój interes, zatem może jeszcze potrzebują nas żywych. - rzuciła chłodno, trzymając dystans od białowłosego gdy podprowadziła siostrę do kanapy, na której siadły. Zwróciła się do Mari - Jeśli wolisz się położyć, śmiało, jestem blisko. - po czym znów rzuciła do Dantego - Jest osłabiona i dzięki Tobie straciła sporo krwi, więc należy jej się rekompensata, nie sądzisz? Potrzebuje krwi by się zregenerować. - zażądała. Mari odezwała się, zadając pytania. No cóż, na wyjaśnienia dotyczące ich pokrewieństwa przyszedł chyba czas.
- W dość dużym skrócie... - zaczęła, patrząc na dziewczynę - ...jesteś moją młodszą siostrą. A co do reszty... - potem spojrzała na szlachetnego - Chętnie poznam szczegóły dotyczące całej tej eskapady...wyjaśnij mi co to za historia z ochroną mojej siostry, czego od niej chcą, czego chcą ode mnie. Potem zdecyduję, czy ci wierzę, czy nie.

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4


Ostatnio zmieniony przez Reina dnia Wto Sie 11, 2015 4:40 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 443


PisanieTemat: Re: Domek Dana   Wto Sie 11, 2015 2:44 pm

Pokój gościnny był jasnym, szarawym pomieszczeniem z drewnianymi meblami. Jeżeli Reina poszukiwała ewentualnych dróg ucieczki to mogła zauważyć, iż były w nim tylko jedne drzwi. Prowadzące od korytarza i dokładnie te, którymi tu weszli. Ostatecznie pozostawało jeszcze okno, które wyglądało mimo wszystko dość solidnie. Skok z parteru nie powinien być jednak żadnym problemem dla człowieka, a co dopiero wampira. Chociaż trzeba przyznać, iż dziewczęta nie były jeszcze w pełni sił.
Dan oparł swój miecz o ścianę, a następnie skierował się w stronę kuchni. Zostawił siostry same na dość długą chwilę. Mariko oparła głowę na ramieniu Reiny, a potem nieśmiało objęła ją w pasie. Złożyła na jej policzku delikatny pocałunek, po czym wlepiła w nią swoje fiołkowe oczęta.
- Cieszę się, że mam taką śliczną i kochaną siostrę – oznajmiła. Uśmiechnęła się do ciemnowłosej. Zamierzała wypytać ją o dokładne szczegóły, między innymi jak to się stało, iż zostały rozdzielone. W tym momencie wszedł jednak szlachetny, a za nim człapała niska dziewuszka z tacą w rękach. Służka położyła na stoliku trzy kieliszki pełne czerwonego płynu, po czym ukłoniła się i wymaszerowała z wnętrza. Białowłosa przyglądała się jej z zaciekawieniem, a potem przeniosła wzrok na Dantego. Mężczyzna nie wyglądał na wiele starszego od Reiny. Odznaczał się jednak wysokiem wzrostem. W porównaniu do Mariko, która mierzyła 152 cm, on… był po prostu ogromny. Zwłaszcza, jak tak stał nad nimi i przyglądał się złotymi oczami.
Białowłosa chwyciła za kieliszek i wypiła odrobinę ciemnego płynu. Była bardzo ciekawa kim jest ten „pan”, który ją uratował. Dopiero teraz zaczęła przypominać sobie, co się dokładnie wydarzyło. Odwiedziła stołówkę i poczuła się źle, potem napisała do Esme i zadzwoniła do Lacie. Jej przyszywana ciotka nie miała czasu, aby się nią zainteresować. Rudowłosa dziewczyna natomiast przyszła, aby jej pomóc.
- Co się stało z Lacie? – Zapytała, marszcząc brwi. – Poczułam się słabo, a ona mi pomogła.
Dan wyjaśnił pokrótce, co się wydarzyło. Powiedział, że chciał przeteleportować ją w okolice szpitala, jednak nie udało się to. Dziwnym zbiegiem okoliczności znalazł się w pobliżu stawu, czyli miejsca, gdzie miała zasnąć Reina. Wyglądało to tak, jakby siostrzane powiązanie zadziałało i Mariś wręcz „ściągnęła” go w to miejsce. Nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
 - Nie mam telefonu, ani torebki… - odparła białogłowa z zatroskaniem w głosie. Mówiła to bardziej do siebie niż do reszty. Wtedy Dan zaczął odpowiadać na pytania Reiny, więc da’ Broise przysłuchiwała się jego słowom. Miała do jego osoby mieszane uczucia, aczkolwiek nie uważała, by był kimś podłym.
- Starszyzna rodu Hiou już dawno doszła do wniosku, iż nie potrzebują was żywych. Najlepiej potwierdza to zbrodnia, którą popełnili przed laty. Teraz te tchórze boją się, że prawda wyjdzie na jaw, co zaszkodzi ich renomie i interesom. – Wzruszył ramionami. – Urodziłem się jako Hiou i mam wobec tej rodziny zobowiązania. Co wcale nie oznacza, iż pochwalam wszystko co zrobili. Czy tego chcecie czy nie, również jesteście członkami tego rodu. Nasze matki były siostrami, dlatego nie zamierzam porzucić was na pastwę losu, a tym bardziej starszyzny.
Przerwał ten wywód i podniósł kieliszek ze stolika, po czym zaczął obracać go w dłoniach.
Powrót do góry Go down
Reina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 132


PisanieTemat: Re: Domek Dana   Sro Sie 12, 2015 10:49 pm

Spojrzała na siostrę z troską w oczach, ciesząc się, że nic jej nie jest. Pocałowała czubek jej śnieżnobiałej głowy i posłała jej delikatny uśmiech, usłyszawszy jej słowa. Rei przede wszystkim cieszyła się, że po tylu wiekach w końcu ją znalazła...że zrzuciła już z serca brzemię tajemnicy. Jednakże, była i ciemna strona - czy dobre uczyniła wciągając ją w to wszystko? Czy nie lepiej było trzymać się z daleka i nie przyznawać, że są siostrami? Z drugiej strony, prędzej czy później ten tu szlachetny zapewne przyszedłby do niej i sam wszystko wyjawił. Ehhhh sytuacja bez wyjścia.
- Nawet nie wiesz jak jestem szczęśliwa, że po tylu stuleciach wreszcie się spotkałyśmy. - uśmiech ciemnowłosej był subtelny, lecz zdecydowanie szczery. Zdecydowanie potrzebowały trochę czasu sam na sam, by mogła opowiedzieć jej o rodzicach...o zamierzchłych czasach, gdy całą czwórką tą rodzinę tworzyli. Mieli swój własny, maleńki światek, wszystko inne było w oddali, nic innego nie zakłócało sielanki, nic innego się nie liczyło.
- Opowiem Ci później wszystko - odpowiedziała na jej niewypowiedzianą prośbę. Będzie szczęśliwa, mogąc przekazać jej to, co było w jej pamięci najpiękniejsze i najcenniejsze.
Zwróciła spojrzenie na nowo na Dante, wysłuchując uważnie jego wyjaśnień. Oczywiście, to wszystko brzmiało wiarygodnie, jego ton był pewny i być może było to faktycznie prawdą...niemniej jednak dziewczyna odrobiła lekcje, wiedziała, że nawet najbardziej realistyczna wizja, może okazać się jednym wielkim kłamstwem, w tym równie zakłamanym świecie. Musiała zatem "zobaczyć", że mężczyzna nie kłamie.
- Pozwól, że o twą prawdomówność ocenię na swój sposób...pragnę więc zobaczyć prawdziwą historię... - wstała z kanapy, uprzednio lekko przytulając Mariko, po czym podeszła do gospodarza domu, wskazując skinieniem głowy na jego miecz, oparty nieopodal o ścianę.
- Czy ten miecz zawsze ci towarzyszył? Jeśli pozwolisz, chciałabym go jedynie dotknąć - jeśli broń była przez niego dzierżona przez dłuższy czas, to mogła zobaczyć wspomnienia w nim zapisane...narzędzie mogło ujawnić jej prawdziwe motywy szlachetnego, dla których śledził jej młodszą siostrę. Cóż, wspomnienia związane z bronią zazwyczaj są bardzo silne, więc istniała duża szansa, że zobaczy wszystko bardzo wyraźnie.

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 443


PisanieTemat: Re: Domek Dana   Sob Sie 15, 2015 1:02 pm

Wampirzyca wpatrywała się w Reinę przez dłuższą chwilę z lekko rozchylonymi ustami. Dopiero teraz dotarł do niej sens jej słów, a mianowicie to, iż „spotkały się po tylu stuleciach”. Mariko była w niezłym szoku, gdy w końcu uzmysłowiła sobie, że nie pamięta więcej niż 13 lat swojego życia. Jej amnezja obejmowała bowiem szmat czasu, nawet całe wieki! Podrapała się po czuprynie, nie będąc jednak w stanie nic więcej sobie przypomnieć. Miała kompletny mętlik w głowie i naprawdę chciała poznać więcej szczegółów. Tu i teraz. Należało jej się to od życia, kurczę. Westchnęła więc cicho i zmarszczyła niemalże niewidoczne, białe brewki. Utkwiła czujne spojrzenie w siostrze, po czym złapała ją za rękę.
- To… to ile ja mam lat? – Zapytała w końcu, gdyż nie mogła przemóc ciekawości. W ogóle nie zwracała uwagi na Dantego, który przyszedł z powrotem i bawił się kieliszkiem z płynem o kolorze wina. Mężczyzna przyglądał się tej scenie z dozą uprzejmości i zainteresowania.
Spojrzał na Reinę przebiegłymi, złotymi oczami, po czym uśmiechnął się złośliwie samym kącikiem ust.
- O ile nie zamierzasz mnie nim zaatakować - mruknął, wzruszając ramionami. – A teraz wybaczcie mi nieuprzejmość, ale muszę was opuścić. Mam do załatwienia parę formalności. Możecie tu zostać, zdrzemnąć się, cokolwiek chcecie. Moja służka, Ayumi, będzie tu jakbyście czegoś potrzebowały.
Wypił do dna krew, po czym (jeśli nie było do niego żadnych pytań) wyszedł, zamykając za sobą drzwi.
Powrót do góry Go down
Reina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 132


PisanieTemat: Re: Domek Dana   Pon Sie 17, 2015 11:13 am

/odpowiedzi napisze w nieco innej kolejności, żeby tak nie przecinać rozmowy z siostrą kochaną <3/

Na komentarz szlachetnego, wypowiedziany pół żartem pół serio, zrewanżowała się tym samym, posyłając mu zadziorny uśmieszek.
- Może nie w tej chwili, ale jeśli sobie nagrabisz i na to zasłużysz...bardzo prawdopodobne, że skorzystam z okazji. - atmosfera nieco się rozluźniła, w każdym razie na ta chwilę. Wkrótce Dante opuścił pomieszczenie pod pretekstem załatwiania jakichś spraw, co wywołało na powrót poważny wyraz na twarzy Rei, która uważnie obserwowała jak jasnowłosy opuszcza budynek. Kombinował coś czy nie, w tym momencie nie mogła rzucić wszystkiego i go śledzić. Musiała bowiem się wytłumaczyć z niemal 700-letniej rozłąki z siostrą. To było zdecydowanie ważniejsze. Odsunęła się od miecza, nie dotknąwszy go, i zwróciła ku towarzyszce chwytając ją delikatnie za dłoń i ciągnąc na powrót ku kanapie, gdzie zajęły miejsca. Patrzyła na siostrę zatroskanym wzrokiem przez dłuższą chwilę, wyciągnęła dłoń i odgarnęła kilka białych kosmyków z bledziutkiego, porcelanowego czoła wampirzycy.
- Moja kochana siostrzyczko...wampiry po jakimś czasie przestają liczyć swoje lata, bo i tak czas nas prawie nie zmienia - odpowiedziała na jej zdezorientowany, lekko zmartwiony ton - ...lecz jeśli na prawdę chcesz wiedzieć, to jesteś ode mnie młodsza o jakieś dwa lata. Urodziłyśmy się jakieś 7 wieków temu, choć razem byłyśmy bardzo krótko, jak na długość naszego życia, jedynie kilka lat, potem wielka tragedia jaka nas spotkała rozdzieliła nasze ścieżki. Spiskowcy z rodu zamordowali naszych rodziców gdy byłyśmy małe, a ja... - zrobiła pauzę, albowiem zabrakło jej odpowiednich słów, by wyjaśnić dlaczego zostawiła małą siostrę...dlaczego tak łatwo uwierzyła w kłamstwa Hiou - ...myślałam, że ciebie również odebrała mi śmierć. Byłam o tym przekonana przez długie lata...później kłamstwa rodu wychodziły na jaw jedno po drugim, mnie praktycznie sprzedano łowcom i więziono przez kolejne dekady...to był ciężki okres, zbyt ciężki bym była w stanie trzeźwo myśleć. Nie byłam wolna, więc nie mogłam cię też szukać. - westchnęła. Widać było, że nosi w sobie cięzkie brzemię, a przede wszystkim poczucie winy za to, że tyle stuleci musiało upłynąć nim się odnalazły.

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 443


PisanieTemat: Re: Domek Dana   Czw Wrz 10, 2015 8:46 pm

Po spożyciu krwi Mariko czuła się już zdecydowanie lepiej, chociaż nadal nie była w pełni sił. Pozwoliła poprowadzić się z powrotem na kanapę, na której usiadła. Wciągnęła nogi na mebel i objęła swoje kolana wąskimi ramionami. Gdy ciemnowłosa odgarnęła włosy z jej czoła, zarumieniła się lekko i na moment wstrzymała powietrze. Fiołkowe oczy otwierały się coraz szerzej wraz z posłyszanymi słowami. Wiadomość o tym, iż nie pamięta jedynie 13 lat życia, a ponad 700, wywarła na niej niemałe wrażenie. Starała się jednak zachować zimną krew. W pewnym sensie obecność Reiny działała na nią kojąco i zauważyła to już podczas ich pierwszego spotkania. Z niewiadomej przyczyny odczuwała do wampirzycy zaufanie i sympatię. Prawdopodobnie było to spowodowane ich siostrzanymi więzami. Ten wysoki facet również wspominał coś o ich specyficznym pokrewieństwie.
Mariko przez chwilę uznała, że historia dziewczyny jest absurdalna. Jedno spojrzenie na jej twarz utwierdziło ją jednak w przekonaniu, iż jest odwrotnie. Objęła towarzyszkę w pasie i wtuliła w jej ramię.
- Kocham Cię - wyszeptała. Nie wiedziała co pokusiło ją do powiedzenia tych słów. Po prostu wystrzeliły z jej ust mimowolnie, bez wcześniejszego ich przemyślenia. Były zgodne z prawdą i odzwierciedlały to, co teraz czuła.
Chciała jakoś ją pocieszyć i wesprzeć, gdyż widziała, iż opowiadanie o swoich przeżyciach było dla Reiny ciężkim kawałkiem chleba. Nie wiedziała jednak co ma powiedzieć lub zrobić, więc wpatrywała się tylko w jej twarzyczkę. Blade lico tak podobne, a jednak różne od jej własnego.
- Nie przejmuj się tym co było. Ważne, że jesteśmy razem. Już nigdy cię nie opuszczę. - Chyba miała już dość rewelacji na cały tydzień. Podniosła się z kanapy i nawet nie zachwiała, co wskazywało na o wiele lepsze samopoczucie. Spojrzała na swoją siostrę i przypomniało jej się, że Dante wspominał coś na temat jej omdlenia i krwi. To był chyba bezpieczniejszy temat do rozmowy, dlatego postanowiła skierować ją na ten tor.
- Jak się czujesz, Rei-chan? - Spytała z troską w głosie. Ciemnowłosa przez cały czas martwiła się i dbała o nią, a przecież sama nie była w najlepszym stanie. Mariko była jej naprawdę wdzięczna i w pewien sposób rozczulona jej zachowaniem. To było przecież takie kochane... nawet jej mama tak o nią nie dbała.
- Jeśli czegoś potrzebujesz to powiedz - powiedziała, ze zdecydowaną miną. Miała tu głównie na myśli własną krew, chociaż nie potrafiła ująć tego w odpowiednie słowa. Nie chciała zostać źle odebrana, czy coś.
Powrót do góry Go down
Reina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 132


PisanieTemat: Re: Domek Dana   Sob Lis 21, 2015 6:15 pm

Odwzajemniła uścisk siostry. Tak długo czekała by móc ją nazwać siostrą, by móc ją przytulić...bez kłamstw, bez ukrywania się w cieniu innych.
- Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham. Tak długo myślałam, że nie ma już na świecie nikogo mi drogiego...tak długo byłam sama - na jej twarzy malował się ten charakterystyczny, delikatny i ciepły uśmiech jakim była w stanie obdarować jedynie swoją siostrę. Był jak najbardziej szczery, zupełnie jak jej uczucia, jednak wewnętrznie nie była w stanie powstrzymać czarnych myśli od przedzierania się na przód, przesłaniania tej błogiej chwili kurtyną obaw i wątpliwości.
Reina wiedziała, że jej stan nie był dobry...czuła to, czuła zmęczenie, które każdego dnia było coraz cięższe do zwalczenia. Wiedziała, co to oznacza - wkrótce zapadnie w kolejny sen, który potrwa sto lat...w najlepszym wypadku. Jakże mogła powiedzieć o tym siostrze, na którą tak długo czekała...jak mogłaby roztrzaskać szczęście na jej pięknej twarzy mówiąc, że niedługo zostawi ją samą na bóg wie ile dekad, wieków. Postanowiła zrobić to, co opanowała do perfekcji...skryć wszystko, czego nie chciała pokazać światu.
- Lecz ja będę musiała opuścić Ciebie...wybacz mi... - wewnętrznie była rozdarta, ale nie mogła się teraz złamać.
Poszła w ślady młodszej siostry, wstała z kanapy i podeszła do niej. Wyciągnąwszy w kierunku białowłosej dłoń, wplotła swe długie palce w pasemko jej delikatnych włosów i zaciągnęła je za ucho towarzyszki, posyłając jej ten swój "matczyny" uśmiech, ukazujący jej troskę oraz dojrzałość.
- Teraz czuję się dobrze, możesz być spokojna. Wcześniej... - zrobiła niewielką pauzę chcąc uczynić swoje "zażenowanie" bardziej wiarygodnym - ...zemdlałam w parku. Od incydentu na zajęciach, gdy zniknęłaś, tak się martwiłam, że zapomniałam o jedzeniu...nie piłam krwi od kilku dni, a tabletki na mnie nie działają. I wtedy znalazł mnie Dante, ah to takie upokarzające... - właściwie była lekko zażenowana całą sytuacją, bo faktycznie jej omdlenie było częściowo spowodowane niedoborem krwi, choć w większości powodem był zbliżający się wielkimi krokami cykl.
- Powinnam niedługo odwiedzić moją panią doktor, ona zawsze ma dla mnie odpowiedni typ i dawkę krwi, która działa najlepiej. Nie martw się o to - pogładziła ją po policzku.

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 443


PisanieTemat: Re: Domek Dana   Sro Maj 04, 2016 9:47 pm

Rozmowa dziewcząt trwała już dość długo i chociaż Mariko starała się odsunąć ponure myśli na drugi plan, wciąż wracały i sprawiały, że czuła się coraz gorzej. Może nie fizycznie, bo po niedawnym omdleniu nie czuła dosłownie żadnych objawów. Wiedziała jednak, iż z Reiną jest coś nie tak. Dodatkowo, biała miała wrażenie, że ma duże luki, jeżeli chodzi o zdarzenia, o których się dowiedziała. Musiała to wszystko przetrawić na spokojnie, najlepiej w samotności. Poświęcić chwilę na posortowanie wszystkiego i złożenie w spójną całość.
Spoglądając w oczy swojej siostry widziała zmęczenie. Gdy ta powiedziała, iż musi odwiedzić lekarza, stało się to dla białogłowej priorytetem. Zawołała służkę Ayumi, która chętnie pomogła dziewczętom. Wskazała im drogę i zamówiła taksówkę.
Mariko odprowadziła siostrę do pojazdu, po czym odczekała z nią chwilę. Wiedząc, iż została wpisana w kolejkę, spojrzała na ciemnowłosą.
- Naprawdę Cię przepraszam, ale muszę znaleźć moją przyjaciółkę. Pewnie bardzo się o mnie martwi. Zadzwoń do mnie jak wrócisz do domu. Koniecznie powiedz, czy wszystko w porządku. – Wcisnęła jej w rękę karteczkę z numerem telefonu (kompletnie zapominając, że zgubiła torebkę z komórką – brawo Mariś!), po czym odwracając się i machając Reinie na pożegnanie, uciekła.
zt. x2
Powrót do góry Go down
 
Domek Dana
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Opuszczony domek na drzewie
» Domek na drzewie
» Domek z modeliny (MG: Austria)
» Dom, domek, domeczek.
» Domek Gabrielle

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: