IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Magazyn nr. 23.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1162


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Czw Kwi 13, 2017 12:38 pm

Wdech. Wydech. Wdech. Wydech.
Ostrożnie, powoli i bezszelestnie... Przynajmniej tak próbował Shiro poruszać się przez ten czas, odkąd opuścił dom Fabia. Jednakże nie pomyślał, że po takich obrażeniach, jak i po tak krótkim czasie odpoczynku, niekoniecznie będzie w najlepszej formie. Lekkie zmieszanie i poruszenie, które ciągle czuł przez sytuację w tamtym domostwie - nie rozumiał nadal tego dziwacznego uczucia, stworzonego przez Amorka - jak i ból... Jakby coś w jego ciele zaczynało się zmieniać. Na lepsze? Na gorsze? Nie wiadomo.
Skrzywił się nieco, dotykając palcami miejsca, gdzie jeszcze znajdował się bandaż. I tak cud, że to mnie nie zabiło. Nieciekawe wydarzenie... I gdyby ktoś go spytał, dlaczego właściwie do tego doszło, nie umiałby odpowiedzieć. Bardziej... Jakby nie docierałoby do niego, że w jego zachowaniu było coś nie tak.
Potarł policzek, poruszając się dalej. Nie chciał wykorzystywać swojej wampirzej nadzdolności w celu szybszego przemieszczania się. Nie... Dlaczego? Kto wie, miał może jakieś swoje powody, z którymi nie chciał się zdradzać. Nieważne. Ostrożnie zsunął z głowy kaptur, ukazując światu swoje kocie uszka... Cóż, wydawało mu się, że i tak nikogo tutaj nie było.
Ważniejsze było to, że zdecydował się trafić do tego miejsca. Chciał... Chciał po prostu odpocząć. I tyle. Chyba można, co nie?
Jednakże po krótkiej chwili zorientował się, że wcale nie był tutaj sam. Zapach... Zapach... Krew? Zamrugał niepewnie ślepiami, rozglądając się. Wydaje mi się? Nie pachniała za świeżo, przynajmniej według niego. Równie dobrze mogłyby być to jakieś pozostałości po walkach... Wampir. To również dawało się wychwycić.
W końcu jego żółte oczy spoczęły na skrzynkach... Uniósł łebek wyżej, wbijając wzrok w nieznajomą postać. Zamarł. Nie wykonywał żadnych ruchów teraz, jakby czekał, co zrobi tamta osoba.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Czw Kwi 13, 2017 1:00 pm

Nieznajomy w dokach, część druga. Psycheł siedząc na skrzynkach wpatrywał się w nowo przybyłego jegomościa, tak naprawdę to czuł go od bardzo dawna, ale gapił się na niego od momentu w którym tutaj wszedł, czy w ogóle zamierzał zeskoczyć i go atakować? A niby po co, przecież nic mu nie zrobił, wbrew popularnej opinii wampir nie atakował bez powodu, cóż.. czasami oddychanie to był dla niego wystarczający powód, ale mam dobre przeczucia co do tego spotkania. Z zaciekawieniem obserwował rannego kota, hm, co też mogło się mu stać? Trzy różne głosy w głowie Psycheła przedstawiły mu już trzy różne wersje, dlaczego mógł być taki ranny, nie będę się w nie zagłębiał, jednak w jednej z nich bohatersko walczył z armią wściekłych sowietów zombie, próbujących przywrócić komunizm... w Japonii? No cóż, naprawdę chcemy ogarniać co było w jego głowie? Nie, jestem pewien, że nie. Psycho wesoło machał sobie nogami w powietrzu wpatrując się swoimi szkarłatnymi rubinami, których blask można było dostrzec w mroku tego miejsca, to miejsce ukrywało aparycję Psycha, dopóki nie zeskoczy z tych skrzyń, zostańmy jeszcze chwilę w słodkiej niepewności.
-Bastet.. - Trzymając patyk w dłoni, przekręcił nim parę razy w rękach po czym wyrzucił go w cholerę, tak przynajmniej pod wejście do magazynu.
-Faraon zapowiedział Twoje nadejście, czy przyszłaś na świat przynieść radość czy nieszczęście? - Tak, wiem, że zwracał się do niego w kobiecej formie, tak, wiem, że tak wcale nie było, ale to był Psycho i radziłbym go nie poprawiać, bo jak on już sobie coś ujebie w głowie, to lepiej, żeby tak zostało. Zaśmiał się cicho, całkiem upiornie, że tak rzeknę po czym zeskoczył ze skrzyń, ladując jak pieprzony X-men na ugiętych nogach, uniósł głowę w stronę niższego rozmówcy odsłaniając swoje jakże to piękne oblicze. Podszedł bliżej, nie okazując strachu czy jakiejś ostrożności, ale też nie było wymalowane na jego twarzy, że miał zamiar go skrzywdzić, nie sięgnął po nóż to już bardzo dobry znak. Obszedł Shira dookoła zakładając, że przez chwilę go sparaliżował strach, jeśli mu się to nie udało, to skoczył jedynie aby obejść jego bok.
-Jedno z dwóch wybranych do czynienia zła, niosło ogień przez mrok, nie klekając wzdłuż jednej z najcięższych dróg. - Uśmiechnął się do Shira, co naprawdę mogło wyglądać niezbyt przyjemnie z jego wyglądem, ale chciał dobrze, a chciałbym tutaj zaznaczyć, że w zależności od reakcji jego rozmówcy ta cała sytuacja potoczy się dalej, nieliczni mogą ujarzmić szaleńca, bo z takim nigdy nie wiadomo, czy poklepie Cię po głowie, czy wpierdoli Ci kosę pod żebra, jak będzie tym razem? No nic, pozostało nam tylko poczekać jak ta sytuacja się rozwinie. Psych odgarnął włosy ze swojej twarzy by przeszyć nowo przybyłego swoim bardzo milusim wzrokiem.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1162


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Czw Kwi 13, 2017 1:26 pm

Uciekać? Pozostać? - nie był pewny, czy był gotów na ewentualną walkę z wampirem, który, o ile go zmysły nie myliły, dorównywał mu swoją krwią. Znając również wszelakiego rodzaju fart, zapewne miał kogoś o wiele starszego przed sobą... Czyli i doświadczonego. Dobra. Nie, nie wolno nastawiać się negatywnie z miejsca!
Nie spuszczał wzroku z miejsca, w którym widział czerwone ślepia, jednocześnie słuchając jego wypowiedzi...
I czując totalne zdezorientowanie.
Bastet... Nie czasem kocia bogini? - przynajmniej tak mu się wydawało, gdy przypominał sobie wiedze, którą nabył w przeszłości. - I chwila. On zwraca się do mnie jak do dziewczyny? - to było tak trochę... Smutne. Dziwne, ale i smutne. Jeszcze biedak będzie się zastanawiać, czy wygląda jakoś zbyt dziewczęco. - Uważa mnie za nią? - nie, to chyba nie o to chodziło. Delikatnie przekrzywił łebek.
Zdecydowanie nie wiem, co ma na myśli.
I mniej więcej w tym samym momencie nieznajomy zeskoczył ze skrzyń, pokazując Shirowi swój wygląd. Już sam śmiech sprawiał, że nieco przebiegły mu po plecach dreszcze, ale to... No dobra, może nie sparaliżował go strach, ale zdecydowanie zamarł na krótki moment, przez to chyba wampir mógł go obejść dookoła, prawda?
W końcu jednak przełknął ślinę, a jego ogonek, będący ukryty, delikatnie drgnął pod płaszczem. Zamrugał ślepiami, by potem je ponownie skupić na nieznajomym.
- Kto wie, nieznajomy? - odpowiedział mu natomiast ostrożnie i z nutą niepewności w głosie... W końcu nie wiedział, jak na to wszystko zareagować. - Teoretycznie nic nie jest pewne - dodał jeszcze. - Mogę wiedzieć, z kim mam przyjemność? - spytał się. Zdradzi mu? Nie? Czy może właśnie te słowa sprowokują go?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Czw Kwi 13, 2017 1:49 pm

Ah, jak można było się od razu nastawiać tak negatywnie, przecież Psycho nie miał złych zamiarów ,przynajmniej jeszcze nie teraz, to mogło się zmienić w mgnieniu oka, to prawda, jednak jeśli zachowa ostrożność i nie będzie z miejsca niczego zakładał, to na pewno uda im się jakoś dogadać, nawet jeśli będzie to zagadka za zagadką ze strony szaleńca i niepewność ze strony kota. Jak już zszedł na ziemie, nie wypadało uciekać do góry, chociaż bardzo lubił mieć na wszystko widok z góry, to tym razem musiał sobie odpuścić. Pierwsze pytanie uderzyło go z miejsca, czy został sprowokowany? Nie, może bardziej zainteresowany, wiedział, że to rozmowa na więcej niż dwa słowa, a to już sprawiało, że miał ochotę to kontynuować! Przkrzywił łeb w zainteresowanu, a więc nieznajomy? O tak, wypadało się przedstawić, kiedy już się do tego zbierał, coś innego przykuło jego uwagę, co to było? Jakiś świecący obiekt z dala przy skrzyniach, a był to zgubiony sygnet, który zainteresował Psycha znacznie bardziej niż Shiro.To nie było nic osobistego, tak naprawdę w ogóle nie chciał spuszczać z niego oczu i nawet nie ruszył się o nawet o centymetr.
-Jestem Zel' – mruknął, po czym jego wzrok wbił się w miejsce z którego dobiegało rażące dla niego światło. Ten sygnet był prawie niewidoczny gołym okiem, ale Psych był bardzo wrażliwy na otoczenie, zgubione przedmioty były jasne jak słońce, tak przynajmniej on to widział. - O, a Ty? Co tam chowasz ciemny panie.. - Jego wzrok wrócił na Shiro, a jego oddech znacznie się przyśpieszył.
- Słyszysz to? Krzyk.. wspomnienie, ktoś tu stracił życie.. nie może płynąć po Nilu..- Wskazał na sygnet, gdy Shiro dobrze się przyjrzy na pewno go zauważy.
- Bastet! Zanieś go do Nilu..Daj mu ukojenie.- Tak, zdecydowanie to miało bardzo dużo sensu dla Psycha, na pewno mniej dla jego nowego kociego kolegi. Wampir obnażył kły jakby czuł się zagrożony, albo przynajmniej pokazywał swoje terytorium, tak naprawdę to nie obchodziło go nic poza tym cholernym sygnetem, który miał się znaleźć w posiadaniu Shiro, inaczej mu nie odpuści i będzie męczył do tej pory, aż prośby staną się agresywne. Niestety z wariatami tak już było i nic na to nie mogło poradzić, ani uzdrowiciel ani psycholog. Od tego zależała dalsza część tych wydarzeń, Psycho nie był bezwględnym sadystą, tak naprawdę, on chciał uleczyć cały świat, jednak jego wizja leczenia, była delikatnie spaczona. Co prawda posiadał nawet moc leczenia, co było dosyć nietypowe, może Shiro przydałaby się taka "opieka"? Kto wie, może się z nim nawet podzieli, jeśli dobrze się dogadają.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1162


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Czw Kwi 13, 2017 10:05 pm

Ratunku. Ja kompletnie nic nie rozumiem z tego, co on do mnie mówi!
Dla rudowłosego wampirka zdecydowanie to było... Dziwne. Skomplikowane. Prawie jak na zajęciach, gdy kazano im interpretować jakieś utwory, gdzie niby pytają o własne zdanie... Które niekoniecznie jest poprawne, jeśli nie zgadza się z kluczem odpowiedzi. Jednak... Ta sytuacja wydawała się być bardziej... Groźniejsza. Nie wiadomo czym by się to wszystko skończyło.
Przekrzywił ponownie łebek, widząc jego zachowanie. Huh? I weź tutaj wiedz, jak zareagować, ale... No... Nieważne. Może w końcu kotołak cokolwiek zrozumie z tej sytuacji. Teraz... Teraz musiał zachowywać spokój. Chyba.
- Ja jestem Shiro - odpowiedział mu natomiast. Okej, poznali swoje imiona, jest jakis postęp!
Szkoda tylko, że nie wiedział co dalej.
Jego uszy poruszyły się w chwili, gdy dotarły do niego kolejne słowa nowopoznanego. Cóż... Fakt, że znów odczuł zdezorientowanie raczej nie powinien nikogo zdziwić, prawda? Za to jego wzrok powędrował ku miejscu, które pokazywał wampir. Zmrużył nieco oczy, by dopiero po pewnej chwili dojrzeć blask... Biżuterii? Chyba. Nie widzę za dobrze, ale wygląda to na jakąś błyskotkę.
- Mam to wziąć? - spytał się go, by się upewnić, że dobrze zrozumiał jego słowa. Ba. Jest sukces, nie zaczynał sie wykłócać, że wcale nie jest kocią boginią, ba, że nawet nie jest kobietą. W sumie to raczej było widać, co nie...? Nieważne. Z pewnością tutaj musiało chodzić o coś więcej! Kotowaty był prawie pewny...
- Tylko, że nie rozumiem, dlaczego - dodał jeszcze, ciut niepewnie. Nie wiedział przecież co tamtemu kłębiło się w głowie i o co naprawdę chodziło! Więc... Pozostaje zgadywanie i pytanie...

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Wto Kwi 18, 2017 10:10 am

Nikt nie rozumiał Psycha, poza samym wampirem, tak naprawdę wszyscy, którzy zbliżyli się chociaż na bliską odległość i tak nie mieli pojęcia o czym on tak naprawdę gadał, jedyne co można było robić tu udawać, że się rozumie i grzecznie mu przytaknąć, wtedy można było uważać sie za najbezpieczniejszą osobę na świecie. Wampir miał to do siebie, że nie obchodziło go nic poza pieprzonym sygnetem i dopóki to nie zejdzie z jego pola widzenia, nie odpowie mu na nic, zupełnie na nic. Zignorował jego przedstawienie się, znaczy na pewno gdzieś tam zapisał sobie z tyłu głowy i będzie o tym pamiętał, gdy zwróci się do niego poraz kolejny raz. Drugi raz z kolei przesunął się na bok i zlustrował kotołaka wzrokiem, coś chodziło mu po głowie, tylko co to było? No właśnie, to była niespodzianka! Psycho skinął głową w stronę Shiro i jego uśmiech znacznie się poszerzył, gdy się uśmiechał można było zobaczyć jak jego szew w prawym policzku zaczynał się luzować, a wręcz zrywać, niemiły dźwięk towarzyszący pęknietego szwu. Pozostawał w mileczeniu przez dłuzszy czas, dopiero kiedy przyszła chwila zawahania sie jego rozmówcy zmarszczył brwi, a uśmiech, ten naturalny przynajmniej na ustach zniknął mu z pyska, pozostały tylko szerokie policzki.
-Jak to.. Przeprowadzisz go do Nilu.. Przestanie krzyczeć.. Nie mogę go słuchać. - mruknął, ale nie był bardzo zadowolony z faktu, że musiał się tutaj tlumaczyć przed kimkolwiek, mimo, że to on wymagał tutaj wiele od Shiro. Wampir robił się już naprawdę niespokojny, jakoś delikatnie odsuwał się od wspomnianego sygnetu, bał się go? Nie, ale na pewno do niego przemawiał, głos był bardzo nieprzyjemny, a Psycheł miotał się w kółko, odchodził, podchodził, świdrował wzrokiem wszystko i nic, przeszywał nicość, jakby stało tam przynajmniej czterech rosłych murzynów.
-Idź.. Shiro Bastet.. Ucisz nieszczęśnika.. - wycharczał gardłowo po czym jego ręka powoli zsunęła się wzdłuż jego poplamionego krwią ubranka w stronę spodni, nie.. nie będzie wyciągał -tego- ostrza (Hue), ale miał zamiar dobyć noża, który trzymał za paskiem, na razie tylko wodził palcami po rękojeści, bo gdy Shiro nie uciszy jego demonów, on zrobi to sam, niczym Don Kichot walczący z wiatrakami, tylko, że jedynym problemem było to, że mogły pojawić się niepożądane ofiary jego szaleńczej psychotycznej furii.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1162


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Pią Kwi 21, 2017 10:11 am

Tym bardziej nie rozumiał, co tamten też miał na myśli! Biedny, kotowaty wampirek mógł zaledwie patrzyć na owego osobnika i próbować zrozumieć chociaż to trochę, o co mu właściwie chodziło. Aż przełknął ślinę, czując lekki stres. Niezrozumiałe słowa... I wychodziło na to, że jeśli czegoś nie zrobi, nie skończy się dla niego to za dobrze.
Drgnął mimowolnie widząc jego "uśmiech". Co jest? Rozcięte policzki? Nie wiedział, nie odważył się spytać. Mógł jedynie na to patrzeć nieco bezradnie i... Nadal się zastanawiając, o co chodziło. Co. Jak. Kiedy. Gdzie?
Jednakże wiedział jedno - sytuacja zaczęła się zmieniać na gorszą... Albo wyobraźnia? Nie, nie, nie. Shiro był prawie pewny, że robiło się już bardziej niebezpieczniej. Przełknął ślinę, jednocześnie poważnie rozważając fakt czy to właśnie jest dobry moment, by zwiać z tego miejsca. Tylko, czy ja dam radę?
Skończyło się na tym, że pokręcił lekko głową.
- Nie rozumiem, o czym mówisz - zaczął swoją wypowiedź. - Ale... - chodziło o to, by pozbyć się z jego pola widzenia tamtą błyskotkę? Tak? Nie? Kurdę, no nie wiedział! - Dobra, nieważne.
Machnął nerwowo ogonkiem, widząc jego dalsze działania. Kuso... Co on zamierza? I tak oto Shiro czuł się coraz to bardziej niepewnie. Po wcześniejszych wydarzeniach natrafił na jakiegoś osobnika, w ubraniu, na którym znajdowała się krew, jak również i gadającego dziwne rzeczy... Dla kotołaka oczywiście.
W końcu jednak ruszył się z miejsca... Znalazł się przy owym sygnecie i ostrożnie go wziął w dwa palce, by zobaczyć, z czym właściwie miał do czynienia. Potem zbliżył się bardziej do wyjścia i siup - rzucił błyskotką gdzieś dalej. Jednocześnie jednak starał się mieć "oko" na nowopoznanego, bo nadal nie wiedział, co on z tym wszystkim zrobi.
Po tym wszystko, o ile nic strasznego się nie wydarzy, pozostałby w tym samym miejscu i patrzyłby na niego... Nie chciał jakoś oddalać się od całkiem niezłej drogi ucieczki.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Pią Kwi 21, 2017 11:16 am

Nie musiał go rozumieć, wystarczyło, że nie sprawiał mu żadnych kłopotów, jak na chwile obecną zrobił wszystko co można było od niego oczekiwać. Właśnie w taki sposób, nic nieznaczące podniesienie jakiejś pierdolonej błyskotki zapewniło mu bezpieczeństwo i dużo więcej. Psycho był bardzo wdzięczny, bo według jego chorego umysłu, Kot właśnie pochował dusze nieszczęśnika, może nie pochował, ale napewno uciszył wyimaginowany głos, który wrzeszczał Psychowi do ucha w tym pieprzonym zapomnianym przez boga magazynie. Uśmiech pojawił się na twarzy wampira, bardzo szeroki, szerszy niż do tej pory, jak kolejny szew puścił z jego policzków, oczywiście towarzyszył temu dźwięk, które przeszywał uszy niczym strzała serce jakiegoś wieśniaka, który nie zapłacił podatku. Psycho niczym żywy trup postawił pierwszy krok w stronę Shiro, ale czy wlókł się jak umarlak? O nie, pierwszy leniwy krok, zeby następnie wystrzelić jak przy sprincie na 50m w w stronę kotołaka. Gdy znajdzie się przy nim zatrzyma się dosłowne pare centymetrów przed jego twarzą a następnie wyciągnie ręke w jego stronę, bladą, trupią zakrwawioną łapę z długimi szponami i złapie go mocno za bark.
-Bastet.. Faust XIV dziękuje Ci.. Pomogłeś mu, a dobre uczynki są nagradzane, nawet jeśli uważają Twojego zbawiciela za oszusta i zdrajcę.. Faust ma dla Ciebie wiadomość.. - Jego oczy zaświeciły szkarłatem w tej chwili, a jego usta się rozwarły delikatnie, łapą ścisnął go za bark, a drugą wyciągnął w stronę jego klatki, która zaświeciła bladym zielonym światłem. Następne słowa, które padły z jego ust były w zagionionym, dawnym nordyckim dialekcie, skąd on je w ogóle znał? Właśnie, nie znał.. Pierdolił co przyszło mu do głowy, a co było w tym najlepsze? Te słowa naprawdę coś znaczyły w wolnym tłumaczeniu, ponieważ był to ciężki dialekt, szło to mniejwięcej jakoś tak :
-"Trucizna dla jednych, miód dla drugich, hala stoi otworem dla Ciebie, wojowniku" – Światło przy brzuchu i klatce Shiro sprawiały, że na pewno czuł się bardzo nieswojo, ponieważ towarzyszyło temu uczucie drętwienia, jakby tysiąc mrówek chodziło po Twoim ciele, a wizualnie? Wizualnie czarne znamie zaczynające się w miejscu gdzie Psycheł położył łapę zaczęło "atakować" od razu każdą ranę czy nawet głupie siniaki, a cały zabieg mógł trwać całe trzydzieści sekund, coś koło tego, poza nieprzyjemnym uczuciem, towarzyszyło także uczucie wzmocnienia, jakbyś nałykał się zbyt dużo prochów i czuł się niepokonany. Wampir stał nad kotołakiem powoli cofając ręce, jednak nie spuszczał z niego wzroku, nikt nie mógł odczytać jego intencji. Twarz mówiła -popatrz na mnie.. jestem piękny- , oczy mówiły -zabije Cię i całą Twoją rodzinę i każdego kogo kochałeś- a czyny, cóż.. "Jestem Twoim przyjacielem, pomogę Ci"
-Faust przekazał Ci swoją energię, teraz możesz wykonywać swoją pracę bez problemów, Shiro Bastet.. - Mruknął w jego stronę i cofnął się kilka kroków, nadal wyglądając jakby miał go zamordować za sekundę, ale nijak nie szło odczytać żadnych intencji, no chyba, że wszedłby mu do głowy, ale mogłoby się to bardzo źle skończyć, żaden Psychiatra nie byłby w stanie pomóc takiej osobie, jedno spojrzenie na ten popierdolony bałagan, mogło się skończy spaczeniem na całe życie.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1725


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Sob Kwi 22, 2017 4:19 pm

W porcie już dawno zapadł zmrok, przez co większość bywalców zabierała swój inwentarz i kierowała się w stronę domów. Był jednak ktoś, komu nie przeszkadzała późna pora – wręcz przeciwnie. Ciemne chmury z przebłyskami szkarłatu zebrały się nad magazynem, ale wampiry znajdujące się w środku nie mogły podziwiać tej nadzwyczajnej zmiany pogody.
Było jednak coś innego. Coś… co przykuwało uwagę bardziej niż meteorologiczne uchylenia. Zapach ryb i zbutwiałych drewien szybko wygłuszyła inna woń, która od razu dotarła do nozdrzy wampirów. Słodki, mamiący zapach krwi. Nie spotykany już w tych czasach, będący czymś w rodzaju białego kruka pośród posoki. Zapach wypełniał całe pomieszczenie, a Psycho… no cóż… noc jest ciemna i pełna wrażeń.

Psycho – nie wiadomo skąd doszedł do Ciebie słodki zapach posoki, który mamił i tak już szalone zmysły. Nie miałeś pojęcia skąd pochodzi ta nadzwyczajna woń, ale nie sposób było się od niej uwolnić. Oplątała Cię jak niewidzialna powłoka, byś chwilę po tym mógł doświadczyć niecodziennych zdarzeń. Poczułeś ciepło na swoim karku… jakiś oddech? Płuca zaczęły palić żywym ogniem i wtedy doświadczyłeś pierwszego, rozdzierającego klatkę piersiową oddechu. Serce pompowało krew, a ty… nie miałeś pojęcia co się dzieje. Upadłeś na ziemię , a Twój oddech przyśpieszał. W głowie pojawiły się wizje przedstawiające biel i błękit kobiecych oczu. Zaraz po tym usłyszałeś krzyk należący do krewniaka Samuru… I ten przerażający dźwięk kajdanów. Był w niewoli? Na to wyglądało. Nie mogłeś wyprzeć się paskudnych wizji i odczuć, aż w końcu… wszystko się skończyło. Leżałeś na ziemi zlany potem, jak przez mgłę dostrzegając jakiegoś rybaka który z pętem sieci cichutko wszedł do starego magazynu.

Shiro - też poczułeś dziwny zapach krwi, a po chwili Twój towarzysz zaczął dziwnie się zachowywać (no dobra, jeszcze dziwniej niż zwykle). Poza lekko zmanipulowanymi zmysłami nie czujesz nic niepokojącego. To chyba jednak cisza przed burzą, bo jak na złość pojawił się jakiś wystraszony koleś.


Rybak wszedł do pomieszczenia i rozejrzał się niemrawo. Podpity brodaty gość w średnim wieku i brudnych, śmierdzącym rybami ubraniu. Przystanął widząc mężczyznę wijącego się na podłodze.
- Po...pomóc może? Karetkę wezwać? - zapytał nieśmiało i odwiesił sieci na pierwszym lepszym gwoździu. Na jego twarzy malowało się przerażenie, którego nie był w stanie rozrzedzić nawet alkohol.


_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1162


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Pon Kwi 24, 2017 6:00 am

Zdecydował się na zrobienie takiego, a nie innego czynu... Dla Shira to było jedynie wyrzucenie przedmiotu, ale wychodziło z tego wszystkiego, że właśnie o to chodziło wampirowi. Miał wrażenie, że teraz totalnie ryzykował, gdy decydował się na jakikolwiek wybór... Ba, nawet nie wiedział teraz, co by zrobił, gdyby się pomylił. Skąd właściwie myślał, że się udało? Bo widział uśmiech... I słyszał, jak najwyraźniej kolejny szew puścił. Straszne.
Westchnął cicho, czując chwilową ulgę, bo widział, że nic się nie stało... Cóż, do momentu, gdy nagle Zel znalazł się tuż przy nim. Natychmiastowo zamarł, czując się zarazem niezdolny do jakiejkolwiek odpowiedniej reakcji. Cholera!
W chwili, gdy poczuł, że chwyta go za kark, wiedział, że nie zdoła się wywinąć. Pomyliłem się? Nie... Słowa mężczyzny nie wskazywały na, ale... Skoro tak, to o co właściwie chodziło? Co chciał od niego jeszcze? Pragnął, by zrobił coś jeszcze innego?
Tak dużo pytań, tak mało odpowiedzi...
Nawet nie wiecie, ile rudowłosy najadł się strachu w tym momencie. Zachowanie, gesty, słowa i na dodatek sama pieczęć sprawiło, że nie drgnął nawet na moment, mając zarazem wrażenie, że jakby czekał na własną egzekucję.
Jednak do niczego takiego nie doszło... Oprócz faktu, że pojawienie się na nim dziwnej pieczęci sprawiło, że odczuwał zdrętwienie w miejscu, gdzie jakiś czas temu doznał sporych, prawie że śmiertelnych obrażeń. Również to jedno uczucie towarzyszyło mu w kilku innych miejscach...
Aż w końcu zaniknęło. Wtedy właśnie chłopak zamrugał ślepiami, machnął ogonkiem, po czym wziął głębszy wdech. To... To było zdecydowanie bardzo dziwne. Przełknął ślinę, patrząc na niego niepewnie, po czym delikatnie skinął głową.
- H-hai... Dz-dziękuję - odparł natomiast kotołak, przez chwilę zastanawiając się też, co mówił wcześniej. No cóż... Nie specjalnie zrozumiał owe słowa. Ale... Czy właściwie rozumiał coś z tej całej rozmowy?
I co właściwie dalej? Tutaj też nie wykazywał się większą wiedzą. Nie potrafił nawet odczytać tego, co mogło mu chodzić po głowie, bo dla Shira wykazywał on zupełnie różne postawy... I zarazem tak bardzo sprzeczne...
I mniej więcej wtedy odczuł dziwny zapach krwi... Zaskoczony, rozejrzał się wokół, zarazem próbując wyłapać jej źródło. Niedługo, bo ujrzał, że jednak coś zaczęło się dziać z Zel'em. Zaniepokoiło go to i to mocno.
- Ej, co jest? - będzie chciał przykucnąć przy nim i... Co dalej? Przytrzymać? Cokolwiek? Eh, to ciężkie, serio!
Międzyczasie jego zmysły zarejestrowały przybycie... Człowieka. Momentalnie odwrócił swoją głowę w jego stronę, czując... Czując, że jego przybycie w tym akurat momencie nie jest najlepszą rzeczą, która mogła się tu wydarzyć.
- Co? Nie. Proszę iść stąd. Natychmiast! - oby sobie poszedł, anie podszedł bliżej. Aż machnął ogonem, czując zdenerwowanie i stres. Nie wiedział co się działo z tamtym, dlatego też nie chciał iść teraz. A nuż jego skromna pomoc się przyda?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Pon Kwi 24, 2017 9:51 am

Wszystko miało się zakończyć w bardzo miłej atmosferze, Psycho został zrozumiany, albo przynajmniej jego intencje były bardzo jasne i nie zamierzał skrzywdzić kotołaka, ale coś się zmieniło, wszystko zależało teraz od tego jak się to potoczy. Miłą atmosferę chuj strzelił w momencie kiedy przez jego nozdrza doszedł świeży zapach krwi, a jego oczy zalśniły jeszcze jaśniej szkarłatem, ale trwało to tylko króką chwilę i zew polowania został zastąpiony przez ból, jakiego jeszcze nigdy nie doświadczył, upadł na ziemie, a jego płuca płonęły zywym ogniem to na pewno nie należało do najprzyjemniejszych rzeczy, pierwszy krzyk rozpaczy i bólu wydobył się z jego ust sprawiając, że wszystkie szwy jeden za drugim zaczęły pękać, on zaczął trząść się na ziemi , a po jednym wrzasku nastała cisza, błoga cisza przed burzą, co się stało? Czy on umarł? Nie, przecież cały czas się trząsł na podłodze, ale co to do cholery było? Jego głowę zaczęły nawiedzać wizję, akurat to nie było nic dziwnego dla niego, ale wizje, jakiekolwiek by nie były zaczęły mu się mieszać z rzeczywistością, pierwsze były kajdany.. Wampir przestał się trząśc i nagle jego ciało wyprostowało się na ziemi jakby ktoś rozciągał go na madejowym łożu, z jego policzków zaczęła płynąć posoka z przerwanych szwów, a jego oczy były wciąż otwarte, włosy wpadały mu do oczu, a on sam nie wydawał dźwięku, aż jego agonie przerwał głos, nieznany jego uszom głos do tej pory, wtedy znów zwinął się szybko na ziemi w tak zwaną kulkę, lecz wciąż milczał. Jego głowę nawiedziła czysta biel, a następnie błękit oczu, śmiertelny wróg. Wszystko skończyło się po jakiejś chwili, jednak dla niego odczucie było jakby trwał w tym bólu przynajmniej pare lat. Wszystko zaczęło mu się mieszać, nagle ciszę przerwał cichy śmiech, śmiech szaleńca, kojarzysz ten moment, kiedy jesteś tak bezradny, że zamiast płaczu po prostu zaczynasz się histerycznie smiać? To właśnie był ten moment dla niego, cichy śmiech z czasem robił się głośniejszy, aż Psycho powolnie niczym zombie z the walking dead pozbierał się z podłogi, cały powyginany, jego twarzy krwawiła z dwóch policzków, a oczy płonęły żywym ogniem. Jego pierwsze spojrzenie było skierowane na Shiro, przyjrzał mu się dokładnie, a następnie pokręcił głową.
- Bryłki złota... To nie głębia oceanu..- mruknął pod nosem po czym jego wzrok przeniósł się na rybaka, który nosz kurwa jak na złość posiadał niebieskie oczy, a to zadziałało na niego jak płachta na byka.
-Morderca... Łowca niewolników.. Odynie uwięziłeś mojego stwórce. BYŁ TWOIM SYNEM.. - pierwsze słowa wypowiadał ciche, a następne wręcz wrzasnął. Oj, chyba się wkurwił..
-Dziś popłynie krwawy nil, a Ty Bastet, wraz ze mną uwolnimy Lokiego.. - Tak, taki miał właśnie plan, chociaż wątpie, żeby Shiro nagle zamienił się w bezwględnego morderce, prawda? Shiro miał teraz dwie opcje.. Uśpić Psycheła, ale to na pewno spowoduje wrogość w przyszłości, bądź mu pomóc i mieć wampira po swojej stronie, ah wybory, wybory.. co tu zrobić? Tik tak, czas upływa.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1162


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Wto Kwi 25, 2017 11:45 pm

A co z rudowłosym kotołakiem?
A to... A to, że czuł się kompletnie zagubiony. Najpierw zapach krwi, której źródła nie umiał odnaleźć, potem to zachowanie wampira... Nie wiedział co dalej. Nie umiał wymyślić odpowiedniego sposobu, by zareagować... Pomóc... Cokolwiek... Mógł jedynie obserwować to, co się działo, zarazem zdając sobie sprawę z tego, że...
Że co właściwie?
Przełknął ślinę, widząc i słysząc wampira, jednocześnie w duchu odczuwając niemały strach. Nie był przyzwyczajony do takich sytuacji, co tym bardziej pogłębiało jego i tak nie za przyjemne odczucia. Ba. Lekko mówiąc, tym bardziej uważał to za straszne. Starał się wziąć głębszy wdech i powstrzymać te odczucia...
I mniej więcej wtedy ciemnowłosy podniósł się, a kilka sekund potem patrzyli sobie w oczy. W tym momencie chłopak całkowicie zamarł, oczekując w napięciu na jego reakcję. Jednakże...
Do pogłębienia tego wszystkiego pojawił się tutaj człowiek... Którego najwyraźniej chciał zaatakować.
Młodszy stanął na obie nogi i wyciągnął ręce na bok, jakby w ten sposób zdołałby zatrzymać wampira... Dobra, nie zdołałby, bardziej chodziło o symboliczne znaczenie.
- N-nie rób tego! To nie jest wyjście, by atakować ludzi bez powodu - odezwał się kotołak, jednocześnie łudząc się, że człowiek zdecyduje się łaskawie stąd zwiać.
Bo i... Co ciekawsze, młodszy nie wiedział, czemu tamten chciał atakować bezbronnego. Nie doznał żadnej wizji, nie wiedział nic o niebieskim kolorze, ale widział, że tamten się zdenerwował i to bardzo... Dlatego starał się go powstrzymać.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Czw Kwi 27, 2017 12:06 pm

Z tej sytuacji były tylko dwa wyjścia, niestety w pierwszym przewidywało się śmierć Shiro, a w drugim śmierć człowieka.. chociaż, może znalazłoby się też trzecie wyjście? Kto wie, Psycho nie był racjonalny, nie miał za dobre w głowie i negocjacje z nim mogły bywać trudne, jednak był lojalny i chciał wyciągnąć Samura za wszelką cene, jego ulubieniec nie mógł przecież gnić w jakimś ciemnym lochu. Zapach krwi mącił jego zmysły, jednak szaleństwo wygrywało nad każdym głodem, był po prostu niestabilny, więc jednym szybkim ruchem uniósł ręke do góry posługując się mocą cierni, by w pobliżu wejścia wystrzeliły grube jak pnie pnącza i zamknęły jedyną drogę ucieczki, człowiek nigdzie nie wychodził, tak samo jak Shiro, nie dopóki on nie skończy, a wierzcie mi, że miał dużo do powiedzenia. Na słowa kotołaka jedynie warknął, nie lubił bardzo gdy mu się czegoś odmawiało.
-Krew musi mieć Krew, jednak zrzucenie okowów jest cenniejsze niż Nil krwi, więc powiedz mi Bastet, jesteś gotowa na poświęcenie w zamian za życie wyznawcy? - Psycheł w momencie przystawił się do Kotołaka by zetknąć się z nim czołem, oczywiście się nachylił, ale ta przerażajaca twarz będzie go nawiedzać w koszmarach, rozszerzone źrenice i pocięte policzki tak blisko, język wywalony poza usta, zwisający na brodzie, no popierdol, prawda?
-Nie zabije Twojego marnego wyznawcy, ale w zamian pokażesz mi drogę do łowców niewolników.. Kap, kap.. płynąca rzeka.. - i złapał Shiro za nadgarstek, dokładnie w miejscu, w którym najlepiej było poderżnąć mu żyły, chyba to oznaczało, że lepiej było mu nie odmawiać, a tym bardziej powiedzieć, że się tej drogi nie zna. Tak naprawdę niewiadomo czy Shiro znał drogę do łowców wampirów, nie obchodziło to Psycheła, Ta wizja zadziałała bardzo źle na niego i z nawet lekko szalonego niegroźnego jegomościa, stał się obietnicą śmierci dla każdego w tym pomieszczeniu.

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1162


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Nie Kwi 30, 2017 11:41 am

Biedny, mały Shiro, który chcąc w tej chwili pomóc człowiekowi... Popadł w jeszcze większe problemy. Mógł przecież się spodziewać takiej reakcji, pamiętając, jak wcześniej zachowywał się ten osobnik. Ale... Nie. Rudowłosy miał teraz własne poczucie moralności i odpowiedzialności, które sprawiły...
Że jego sytuacja była bardzo beznadziejna.
Zerknął ostrożnie za siebie, widząc, że światło tutaj zaczęło zanikać. Co jest? Ściana? - krótkie zerknięcie, zapoznanie się z zapachem - o ile nic nie utrudniało - pozwoliło mu stwierdzić, że najprawdopodobniej ma do czynienia z roślinnością. Dam radę ją spalić? - kotołak już próbował obmyślić ewentualny plan ucieczki.
Nie chciał tutaj pozostawać teraz. Zwłaszcza, że była mowa o poświęcaniu się za człowieka... Nie, nie, nie... Jemu się to nie podobało, ani trochę!
Nim się spostrzegł, Zel znalazł się tuż przy nim, ba, tak blisko, że mógł widzieć bardzo dokładnie jego twarz, jak również i zobaczyć, jak spora różnica wzrostu ich różni - Shiro niestety, lecz wysoki nie był. Lecz jednak nie różnica wzrostu, a sam fakt, że był tuż tuż, sprawiał, że źrenice Shira rozszerzyły się gwałtownie, ukazując strach, jaki odczuwał. A do tego jeszcze to, że Psycho nie wyglądał akurat jak miła postać z bajki...
Zdecydowanie będzie miał koszmary. O ile przezyje.
Syknął mimowolnie, czując, jak tamten łapie go za nadgarstek, po czym nastroszył się. Jego oczy na moment zalśniły czerwienią i przez kilka sekund zapowiadało się na to, że rzuci się na wampira, by go zaatakować.
- Puść mnie - no i powiedział... Tylko, czy właściwie coś to go obejdzie. - Skoro chcesz usłyszeć ode mnie cokolwiek, to zabierz swoją rękę - bał się. Cholernie się bał i to właśnie przez strach zachował się tak, a nie inaczej. Lecz, jak właściwie zostanie odebrany? - N-nie mogę się skupić...
Ale...! Jeśli jednak to zrobi, to Shiro powie mu to! To znaczy... Wampirek oczywiście nie wiedział, gdzie znajduje się siedziba "łowców niewolników" - no bo skąd miałby wiedzieć? Jednakże raz, w wiosce niedaleko miasta widział dużo takich osób! Ale nieważne, że to było... Z rok temu? Ponad?
Po prostu to podał... I tyle.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Psycho

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1254-psychol-kuroiaishita#22243
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 461


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Wto Maj 02, 2017 12:02 pm

Ten to sobie chyba robił z niego jaja, on naprawdę myślał, że ma coś do powiedzenia w tej sytuacji? Pozwól, że to sprostuje, bo wampir zaczynał się nieźle wkurwiać już na tą chwilę. Z tego były jedynie dwa wyjścia, pomóc mu albo stanąc na przeciwko niego, niech się cieszy, że pozwolił mu wybrac opcje trzecią, Psycho miał gdzieś czy człowiek zginie czy też nie, tutaj bardziej Shiro się tym przejmował z tego co można było zauważyć. Wampir bardzo się denerwował, można było to zauważyć po drganiach jego rąk, a na dodatek zgrzycie jego zębów, ale szybko się to skończyło, nagle w ogóle stracił zainteresowanie obecnymi, całkowicie nie obchodziła go ich obecność, ani człoiwieka, ani Shiro po jego wzrok był wbity w wędkę, którą dzierżył rybak.
-Poskramiacz! - wystrzelił z miejsca by skoczyć na rybaka, może i był lżejszy od niego to nie znaczyło, że nie miał go jak powalić, w końcu był wampirem. Szybki wyskok i chwilę później już człowieczek znalazł się na ziemi a Psycheł zajebał mu wędkę i uciekł na skrzynki.
-Kto kłamie.. Bastet? Bastet nie kłamie, wie gdzie są łowcy.. Co? - oczy zapłonęły w momencie, dwa czerwone punkciki w mroku tego magazynu, ale szybko zgasły, znowu postanowił zignorować ich obecność, bo przecież miał wędkę i nic więcej mu nie trzeba było. Bez zastanowienia machnął ręką i drzwi, które były wcześniej zablokowane znów zobaczyły światło gdy jego roślinki zapadły się pod ziemie, nie miał z nich więcej pożytku.
-Jesteś kłamczuchą Bastet, ale jesteś miłą Kłamczuchą, idź, zanim zawieje inny wiatr. - mruknął jedynie w stronę Shiro siedząc na jednej skrzynce i trzymając wędke w rękach, chyba znalazł sobie odpowiednia zabawkę. Kiedy wszyscy wraz z rybakiem opuścili magazyn, Psych po prostu sobie wyszedł, bo co będzie tutaj sam siedział gdy w okół można poznać tyle nowych przyjaciół.

zt

_________________
Climbing through your window pane,
I'm creeping closer,
Can you hear me?
Go on, mock me, say I'm insane;
But it's you who's caught in my game.
Cat and mouse,
A lovely circle.
Watch your tongue,
Those words are hurtful.
Hush now, won't you stay a while?
Join me with a painted smile.


Ostatnio zmieniony przez Psycho dnia Nie Maj 14, 2017 4:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1162


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Czw Maj 04, 2017 4:36 am

Strach naprawdę wiele robił z innymi, prawda? W tym przypadku nawet z kotołakiem o imieniu Shiro... Który w przypływie tego jednego uczucia, zaczął nawet wygadywać głupoty, jak i czynić coś, czego normalnie by nie zrobił.
I pewnie dość szybko pożałowałby tych słów, gdyby... Zel nie zmienił nagle swojego zdania... A raczej... Przeniósł swoją uwagę na jeden przedmiot... Wędka.
Fakt, że znalazł się o wiele dalej od niego, sprawił, że Shiro odważył się wziąć głębszy wdech, by potem przełknąć ślinę. Nadal był przeraźliwie blady, ale... No... Skoro poszedł i nie groził mu śmiercią...
To co dalej?
Zamrugał ślepiami, spoglądając w miejsce, gdzie teraz znajdował się wampir. Nie bardzo jednak potrafił zrozumieć, dlaczego ta jedna rzecz wzbudziła w nim aż takie zainteresowanie... Ale może lepiej nie wnikać?
Drgnął mimowolnie, słysząc jak się do niego zwraca. Również dotarło do niego, że wyjście zostało odblokowane... Huh... Nie mogę zrobić się nieuważny. Inaczej źle się to dla mnie skończy.
Ale na kolejne słowa mocno się zawahał. Kłamca? Wie... Wie, że nie wiem? - pokręcił nieco łebkiem i zdecydował się jednak stąd ewakuować. Odwrócił się na pięcie, po czym wychodząc, chwycił mężczyznę za ramiona, po czym wyprowadził go stąd i nakazał mu, już po wyjściu, by nie wchodził tam z powrotem... Przynajmniej aktualnie.
Szkoda byłoby, gdyby zginął po tym wszystkim.

z/t

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 329


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Czw Wrz 07, 2017 11:34 pm

Może kiedyś ten magazyn był nieużywany, ale teraz został kupiony przez pewnego ekscentrycznego typka, który miał za dużo kasy.
Po co? Ano dziwny przyjemniaczek postanowił zrobić z tego miejsca fightclub Yokohamy. Działało to pod przykrywką "klubu dla panów" ale w sumie oprócz dużego parkietu otoczonego zewsząd barierkami nie było nic.
Didżejka i głośniki serwujące agresywne techno kawałki, zaraz przy barierkach kilka miejsc siedzących (tak zwane loże) i potem tylko miejsca stojące, dla tych którzy przychodzili pooglądać widowisko i zarobić na swoich zakładach albo sami wejść na ring.
Ten z resztą wyglądał w tym tygodniu jak wybieg dla striptizerek - w ziemię wbity był długi drąg, były rozstawione krzesła i fotele, niektóre już zdemolowane i rozszarpane.Wszystko to co było na ringu było bronią, moce były zakazane, chodziło tylko o radość walki i kasę.
Jak zwykle wszystkie trybuny były zajęte przez wampiry i kilku łowców, którzy przychodzili tu aby na chwilę odpocząć od pracy, albo zdawać raporty swoim przełożonym.
Wszyscy póki co gadali o głupotach pijąc rozcieńczone piwo i ciepłą wódkę.Wszyscy patrzyli jak na środku okładają się dwa byki. Dwa ogromne grubasy masakrujące się dla łatwej kasy.
Loże były obsadzone, wszystkie prócz tej zaraz naprzeciw walczących, gdzie stał oparty piękniś w garniturze wpatrując się w walczących jak w obrazek... z bronią w ręku w razie gdyby komuś wpadło do głowy aby popisać się czymś więcej niż umiejętnościami.
Powrót do góry Go down
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 99


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Pią Wrz 08, 2017 11:52 pm

Trwało to trochę czasu ale przygotowanie takich rzeczy nigdy nie jest proste. Trzeba było pociągnąć za wiele sznurków, wykonać wiele telefonów, aż zechcą się zjawić wszyscy potrzebni temu przedstawieniu panowie, ale w końcu się udało i spotkanie było umówione na godzinę 23. Młody szlachetny okazywał swojej organizacji więcej szacunku niż komukolwiek istniejącemu na tym świecie, nawet ojcu! Szlachetny przyszedł na miejsce spotkania trochę spóźniony gdzie czekał na niego czarny lincoln. Wampir nie oglądał się za bardzo tylko wsiadł do samochodu i od razu zajął nalezne mu miejsce, posyłając cwaniacki uśmiech do jednego z pasażerów na tyle. Był to jeden z wyższych rangą członków organizacji przestępczej, z którą młody Kuroiaishita związał swoją działalność. Unosząc wzrok na swojego kumpla po fachu, a właściwie jego szefa jakby nie patrzeć.
-Mam zawodniczkę, powinna być tutaj niedługo, no, ale żeby tak od razu z Kharimem? Was już całkiem pojebało. - pokręcił lekko głową, na co jego rozmówca odezwał się dosyć poważnym, lecz rozbawionym tonem.
-Poradzi sobie, jeśli jest tak dobra jak mówiłeś, lepiej żeby tak było, bo zamierzam na nią postawić. Nie sprzedałeś nam bajeczki, co Zaren? - Na słowa te wampir tylko lekko prychnął i kiwnął głową wysiadając z samochodu, a za nim wysiadła cała ekipa, która skierowała się do magazynu. Jeden został tylko przed magazynem, a był to nikt inny jak młody byczek, który nerwowo spoglądał na zegarek, po czym sięgnął po telefon uśmiechając się do swojej tapety, czyli sztucznej blondi z wielkimi cyckami na wierzchu. Tak. Szybko wszedł w wiadomości i wysłał sms'a do swojej wojowniczki, która mam nadzieję nie zawiedzie go w tym starciu. Mają jeszcze chwilę nim się to wszystko rozpoczenie, więc niczym dobry, lekko zbereźny wujek.. Zaren potraktuje ją jakimiś radami na temat przeciwnika, jak go pokonać, no i trzeba bylo opracować jakiś plan w razie gdyby wampirzycy nie wystarczyła sama siła. Na chwilę obecną tylko czekał, miał nadzieję, że nie będzie się stroić za bardzo jak to baby mają z zwyczaju, bo i tak krew zaleje jej całe ubranko, nieważne jak ładne by sobie wybrała.

_________________

For hands of gold are always cold..
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 434


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Sob Wrz 09, 2017 12:37 am

Czarnowłosa jak to miała w zwyczaju, nie spieszyła się zbytnio korzystając z przyjemnej pogody tego wieczoru. Wyglądała bardziej jakby szła odebrać córkę z pidżama-party, bardzo spokojna z lekkim uśmieszkiem na twarzy, niż jakby zmierzała na walkę z bliżej nieokreślonym kolosem. Czy bała się dostać w zęby? Nie za bardzo. Jeśli dostanie w twarz to jeszcze bardziej się zdenerwuje, a chyba nie każdy widział zdenerwowaną wampirzycę. Pewnie i tak dużym zaskoczeniem będzie jeśli na ring zgrabnym kroczkiem wmaszeruje Veina kręcąc biodrami, pewnie większość uzna, że to żart. O motywacji kobiety nie trzeba pisać dużo, ważne, że ona potrzebowała takiej rozrywki, która nieco rozrusza jej monotonne życie; nie bała się przy tym ubrudzić lub zostać mniej lub bardziej skrzywdzoną fizycznie.
Podczas pieszej podróży na miejsce spotkania z Zarenem, czarnowłosa odpaliła papierosa, którego raz po raz wkładała do ust, by zaciągnąć się śmierdzącymi substancjami, a potem trzymała między dwoma smukłymi palcami prawej dłoni. Ze sobą miała tylko małą torebkę, w której znajdował się strój do przebrania i kilka najpotrzebniejszych rzeczy takich jak telefon, papierosy, portfel i coś metalowego, ale to już tajemnica Vi. Po za tym nie potrzebowała niczego więcej, taka niewymagająca dziewczyna. Gdy dochodziła do miejsca gdzie umówiła się z mężczyzną, jego sylwetka była widoczna z daleka, czarnowłosa uchwyciła moment gdy wysiadał z czarnego samochodu razem z kilkoma innymi, ale jako jedyny został przed wejściem. Wampirzyca wciąż paląc podeszła do wampira.
- Tęskniłeś? - powiedziała oschle. Póki co jej twarz była pozbawiona emocji, dopiero po chwili pokazał się na niej wredny uśmieszek, uniesiony kącik ust do góry.
- Nie wydajesz się oazą spokoju. - dodała. Z drugiej strony miał prawo się denerwować. Nie, nie o Vi. O pieniądze, które może przez nią przegrać. Miała nadzieję, że do tego nie dojdzie, bo inaczej będzie chodził zły i naburmuszony jak trzylatek bez lizaka. Na szczęście czarnowłosa po za pragnieniem adrenaliny miała jeszcze resztkę instynktu samozachowawczego, więc wiedziała, że nie chce przegrać i w konsekwencji wyglądać jak Mickey Rourke po wszystkich walkach i operacjach plastycznych razem wziętych. Czarnowłosa zaczęła dopalać papierosa, patrząc na wejście. Była bardzo ciekawa jak wszystko się potoczy i czy będzie miała możliwość i ewentualnie ochotę jeszcze tutaj wrócić; rozbijało się to o brak wszystkiego w jej nudnym życiu. Panienka z dobrego domu z dużą ilością pieniędzy na koncie czuję pustkę, tak się złożyło. Na szczęście spotkała Zarena ze szlachetnego rodu, który wprowadzi do jej życia nieco więcej kolorów, samemu zarabiając na tym niemało. Brzmiało trochę jak scenariusz hollywoodzkiego filmu kategorii B o życiu wampirów, NY po zmroku i niebezpieczeństwa czające się za każdym rogiem, igranie ze śmiercią, miłość i testowanie przyjaźni - 6/10.
- Jakieś wskazówki za nim tam wejdę i mam nadzieję, że nie umrę? - taką możliwość również brała pod uwagę. A o jej ubrania wampir kompletnie nie musiał się martwić, jeśli będą w strzępach i zakrwawione to bez wątpienia duża strata to nie będzie. Może będzie miała przewagę pod tym względem, że przeciwnik nie doceni jej możliwości. Wyglądała bardziej jak żona jednego z bossów niż uczestniczka walki. Taka zmyłka.

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 99


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Sob Wrz 09, 2017 9:42 pm

No tak, jedna się nie śpieszy a drugi znosi już jajo z braku cierpliwości, na pewno to pięknie połączenie, gdyby tak zajęło jej to jeszcze dłużej, to pewnie sam by wyszedł jej szukać, a wtedy mógłby nie być przyjaźnie nastawiony ani do kobiety, ani do całego otoczenia. Na chwilę obecną pokładał jakieś tam małe stopnie wiary w swoją zawodniczkę, bo wiedział, że nie ma wyboru, zamierzał na nią postawić i lepiej, żeby to wygrała, bo ona może i miała do stracenia około dziesięć kawałków zielonych, ale on miał znacznie więcej, a także zachwalił ją jako pewniaka przed innymi z organizacji, więc proszę nie przynieść mu wstydu.
Facet starł oparty o ściane zewnętrzną magazynu, z nogą skuloną w kolanie i opartą o ścianę wraz z plecami, zupełnie jak klasyczny gangster z filmu, no i oczywiście standardowo palił papierosa, bo inaczej to nie było by tego hollywoodzkiego image'u.
Gdy jego gadzim ślepiom ujawiła się znajoma sylwetka tylko cicho fuknął i poczekał na nią, by odepchnąć się od ściany i rzucić szluga pod nogi sobie i jej wypuszczając ostatnią chmurę w górę, by nie dmuchnąć jej w twarz, powiedzmy, ze byli w przyjacielski stosunkach, albo nie niegatywnych, tak będzie lepiej.
-Taaa, normalnie umierałem z tęsknoty i myślałem, że już nigdy nie pokocham. - pokręcił głową na boki stwierdzając jakoś tak sucho, chyba nie był w nastroju do żartów. Zlustrował kobietę wzrokiem od góry do dołu i wsadził ręce w kieszenie kiwając głową na magazyn.
-Słuchaj Kociaku, łącznie w zakładach będzie około 450 klocków, więc radziłbym Ci tego nie przegrać, bo stawki są trzy do jednego na Twoją niekorzyść. - rzucił kolejnym genialnym stwierdzeniem, a potem obszedł ją dookoła jak drapieżnik małą gazelę kładąc rekę na jej ramieniu i łapiąc w dłoń jej kosmyk włosów, lekko go do siebie przyciągając.
-Rada? Nie daj się kurwa zabić. - zaśmiał się cicho pod nosem. -Używaj zwinności, szybkości, bo jesteś wampirem wyższej krwi niż on, jednak trudno go zranić. Atakuj w kręgosłup i nogi, unikaj ciosów w pysk, bo tylko zaśmieje Ci się w twarz. - Wampir puścił kobietę po czym znów okrążył ją, stając z nią twarzą w twarz. Zaren mógł wprowadzić do jej życia coś więcej niż tylko kolory, był to wampir o wielu specjalizacjach i wielu wadach, czego może być świadkiem jeśli źle to rozegra, ale miał tam jakieś zalety, wygląd chociażby, o.
-Zajaraj sobie, odetchnij no i możesz na mnie ewentualnie popatrzeć, jeśli to dodaje Ci otuchy, niestety nie będę się tu rozbierał, bo morskie powietrze, źle robi mi na cerę. - mruknąl do niej cicho i oddalił się o dwa kroki, znów podpierając ścianę w swój zajebisty sposób. Szlachetny obserwował kobietę, chciał wyłapać czy okazuje jakieś zdenerwowanie, jak do tego podchodzi, a także czy nie stchórzy gdy tylko zobaczy swojego przeciwnika, no cóż.. na pewno nie będzie łatwo, ale to chyba dodawało większej adrenaliny, prawda?

_________________

For hands of gold are always cold..
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 434


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Nie Wrz 10, 2017 12:01 pm

Oczywiście wampirzyca da z siebie wszystko, tego Zaren mógł być pewien; jej intencją nie było przyniesienie mu wstydu, a tym bardziej nie chciała by przegrał pieniądze i do tego zapewne zmalał w oczach innych członków organizacji, do której należał. Mogła mu jedynie zagwarantować, że nie ucieknie gdy stanie już na ringu i zobaczy swojego przeciwnika, była wystarczająco psychiczna, by nawet po zobaczeniu wielkiej góry mięsa i tak zdecydować się na walkę z nim, nawet jeśli potem czarnowłosy w swojej wspaniałomyślności miałby ją znieść z ringu całą zakrwawioną i przerzuconą przez jedno ramię.
Zauważyła, że wampir nie ma ochoty na żarty, nie gdy w puli do przegrania były grube tysiące, jednak mimo to lubiła się z nim drażnić, więc nie mniej jej tego za złe. Uśmiechnęła się wrednie słysząc jego miłe przywitanie, gdy podszedł do niej, ona również się zbliżyła i odpowiedziała:
- To może być Twoja ostatnia szansa na wyznanie mi uczucia, więc jej nie zmarnuj. - ze stoickim spokojem, naprawdę nie było po niej widać żadnego zdenerwowania. Zapewne pojawi się dopiero później gdy zobaczy Albańczyka ważącego sto pięćdziesiąt kilogramów i stojącego przed nią, mającego zamiar obić jej piękną twarz. Jednak teraz skupiła się bardziej na tym, że Zaren przedstawił jej jak dokładnie malowała się sytuacja odnośnie zakładów. Kątem oka spojrzała na jego rękę, która teraz dotykała kosmyka czarnych włosów wampirzycy, ale nie zareagowała na to niczym więcej jak uniesieniem kącika ust do góry i podejściem do mężczyzny.
- Trzy do jednego, to miłe. Oczywiście Ty postawiłeś na mnie? Chociaż nie zdziwiłabym się gdyby tak nie było, najważniejsza jest wygrana i zysk. Może jednak mi nie mów. - powiedziała. Gdyby nie była teraz w taki położeniu, zapewne też postawiłaby coś na jej przeciwnika, najważniejszy był zarobek, nikt nie lubi tracić pieniędzy, a tym bardziej taki wampir jak Zaren. Zapewne byłoby jej miło gdyby jednak pokładał w niej jakąkolwiek wiarę, w jej umiejętności, których nie miał okazji zobaczyć, jednak jak najbardziej zrozumiałaby jego decyzję. Szczerze powiedziawszy spodziewała się jakichś konkretniejszych rad odnośnie bliżej nieokreślonego Kharima, ale trudno, będzie musiała poradzić sobie z tym co dostała. Nie z takich sytuacji wychodziła bez większego szwanku, tym razem może być boleśniej, ale była na to przygotowana gdy zgodziła się na to szaleństwo. Nie robiła tego dla Zarena, ponieważ to byłaby najgłupsza motywacja w dziejach; może właśnie czegoś takiego potrzebowała, najwyżej potem będzie lizać rany w zaciszu swojego mieszkania.
- Nie nazwałabym tego dodawaniem otuchy, ale nie jest to nieprzyjemny widok.. Kociaku. Jeśli mnie zabije to znajdziesz sobie nowego frajera, nie przejmuj się. - wzruszyła ramionami. Jeśli Veina nie wyjdzie z walki o własnych siłach to wampir będzie miał nauczkę, że jeśli kobieta jest nieziemsko piękna, inteligenta i wygadana to jeszcze nie znaczy, że potrafi walczyć tak jak wspominała wcześniej. Znajdzie jakiegoś osiłka, zaproponuje mu adekwatną stawkę i wtedy zarobi sobie dużo zielonego szczęścia.
- Może lepiej już chodźmy, bo zaraz zejdziesz tutaj na zawał, a ja w pielęgniarkę bawić się nie będę. I tak muszę się jeszcze przebrać, obejrzysz mnie sobie pierwszy i ostatni raz, zanim ta góra mięsa się na mnie rzuci. - powiedziała po podejściu do ściany budynku, przy której stał wampir i poklepaniu go po ramieniu. Będzie to wieczór wymagający od czarnowłosej dużo wysiłku, ryzykowała prawie wszystkim, jednak może właśnie ta ekscytacja była jej teraz potrzebna. Przypływ adrenaliny nastąpi dopiero gdy wszystko się zacznie, a wtedy wszystko może się stać. Veina miała nadzieję, że pozytywnie zaskoczy wampira, ale było to dopiero na drugim miejscu; na pierwszym znajdowała się chęć przeżycia czegoś takiego i generalnie przeżycia - wyjścia o własnych siłach z nadmorskiego magazynu. Niektórzy przed takimi starciami strzelali sobie malucha na odwagę, jednak wampirzyca bardziej będzie potrzebować czegoś mocniejszego już po zakończeniu.

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.
Powrót do góry Go down
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 99


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Nie Wrz 10, 2017 9:47 pm

No cóż, mentalne przygotowanie do takiej walki było najlepsze co mogła teraz zrobić. Na chwilę obecną Zaren posiadał jakąś tam minimalna wiarę w swoją zawodniczkę, inaczej nie stawiałby tak grubych pieniędzy, właściwie całego majątku na jej wygraną, nie chciałby zostać biedny, więc jeśli ma dać z siebie wszystko niech to lepiej zrobi. Co do szlachetnego to nie wykonywał żadnych brutalnych czy nachalnych ruchów, lekkie ujęcie w palce kosmyka włosów miało tylko powiedzieć, Veinie że jednak w nią wierzył, pomimo, że tak dużo było na szali, a na dodatek chciał dać do zrozumienia, że nie miała wyboru niż to wygrać, bo nie przyjmował innej możliwości. Wampir zerknął na Veine z lekkim uśmiechem, w końcu udało się jej go wywołać na jego twarzy.
-Mam się oświadczyć? Najpierw wygraj moją wycieczkę do Vegas, to może nawet wezmę Cię na jacht, czy coś podobnego. - coś podobnego, cóż.. jakby nie patrzeć też można na tym pływać.. dobra, przestanę. Jej przeciwnik nie był aż tak trudny, znaczy może nie dla Zarena, bo ten przemyciłby nóż tak czy inaczej, a Veina zostanie dokładnie sprawdzona, bo przecież tego wymagały zasady, a ochroniarze też chcieli mieć coś od życia, a co lepsze niż jędrne pośladki młodej.. wyglądającej na młodą wampirzycy. Nie no, nie obrażaj się, nie miałem na myśli, że jest stara bo u nieumarłych to tylko pojęcie względne, ale jest na pewno starsza niż on, ona była kobietą, gdzie on tylko wyglądał na mężczyznę i nawet stwarzał takie pozory, ale nie daj się zwieść, kapryśne to i niedobre jak trzy kurwy. Hej! Jak to nie robiła tego dla Zarena? Nie mów mu tego, bo jest święcie przekonany, że wszytkie kobiety zrobią dla niego wszystko! Nie psuj biedaczkowi takich pięknych wizji. Nie no, dobrze wiedział, dlaczego Vi to robi.. Pamiętął to z pierwszej rozmowy, brakowało jej adrenaliny w jej nudnym życiu, a on jej tylko pomagał. To, że w najlepszym wypadku na tym zarobi, uważam to za fair, nie?
Wampir westchnął głęboko w odpowiedzi na jej kolejne słowa i kiwnął do niej głową.
-Może, ale wątpie by kolejny frajer był miły i przyjemny dla oczu tak jak Ty. - mruknął cicho i zgodnie z jej życzeniem machnął do niej ręką i wszedł do magazynu, który był otoczony przez publike. Nie było tu specjalnych szatni, ale był osobny pusty pokój w którym Veina mogła sie przebrać, więc myśle, że to wystarczy. Przed pokojem stało dwóch karków, z podobnymi do Zarena tatuażami, tylko brakowalo im tego na piersi.
-Chodź Nightingale. - wprowadził ją do tego pokoju, po czym oparł się o ścianę i uśmiechnął głupio. Czy on zamierzał tutaj zostać? A i owszem, przecież musiał sprawdzić czy nie wnosi nic niebezpiecznego na arenę, taki pretekst, lepszy niż żaden, prawda? Gdy kobieta wejdzie wgłąb pokoju wtedy Zaren sięgnie do kieszeni wyciągając mały nóż, wyglądał bardziej na więzienną kosę, którą łatwo ukryć i przetoczył nim między palcami.
-Będe w pierwszym rzędzie po prawej stronie, gdy będziesz przegrywać, odbijesz się od publiczności, która Cię wepchnie z powrotem na arenę, ale jak już masz się odbijać jak piłeczka, to przynajmniej zrób to o mnie, dostaniesz nóż, a ja położę łapska na spoconym i i podnieconym walką ciele, win win, jeśli pytasz. - schował nóż do kieszeni i założył ramiona na klatce piersiowej krzyżując ręce ze sobą, teraz po prostu czekał aż się przebierze i będzie mogła ruszać. A jak wygra, to kto wie.. może przedstawi ją swojej organizacji? Może nawet zaproponuje coś więcej. Z kieszeni wystawał mu gruby jak gesslerowa plik banknotów, około sto tysięcy w rulonie, można było powiedzieć, że cieszył się na jej widok.

_________________

For hands of gold are always cold..
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 434


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Nie Wrz 10, 2017 10:56 pm

To miłe, że chociaż minimalną wiarę, w sumie na więcej i tak nie liczyła. Przecież czarne serduszko Zarena nie miało miejsca na takie głupoty. Fakt, że mógł przegrać przez nią praktycznie cały majątek dodawał jej nieco motywacji, by przeżyć to starcie. Gdyby byli w gorszych stosunkach mogłaby umyślnie przegrać, by pozbawić go środków do życia; wtedy jednak zarobiłby je albo dostał w ramach kieszonkowego od ojca, a ona miałaby jedynie na koncie głupią przegraną.
- Na jacht? Może na Morze Karaibskie? A do Vegas chętnie pojadę. Potem możesz się oświadczyć. - odpowiedziała z równie wrednym uśmiechem, bo przecież uwielbiali się przekomarzać, to nie mogła być normalna rozmowa. Czyli faktycznie tak jak w filmie o mafii, Veina ma paradować po jachcie ubrana w bikini, a Zaren będzie mafiozem, właścicielem łodzi, który w jacuzzi będzie popijał szampana; to nie był zły układ, a czarnowłosa bardzo chętnie odpocznie w ten sposób już po walce, wygranej. A z tym wiekiem to może już nie kontynuujmy, ponieważ czarnowłosy może się jeszcze pogrążyć. Ważne, że wampirzyca wyglądała młodo i pięknie, a także na tyle się czuła. I owszem nie robiła tego dla Zarena, mogłaby mu tym złamać serduszko, więc takie rewelacje zostawiła dla siebie. Kiedyś panna wyprowadzi go z błędu, że wszystkie kobiety nie marzą po nocach o niczym innym jak tylko służeniu wampirowi, walczeniu dla niego własną piersią - dosłownie, to mogłoby wywołać u niego poważne załamanie nerwowe, a teraz nawet czarnowłosa nie mogła na to pozwolić. Drugiego frajera z pewnością by znalazł, jednak co do niuansów kompletnie się zgadzała.
- I tutaj masz całkowitą rację. Przynajmniej w tej kwestii się zgadzamy. - odparła na jego celną uwagę. A skoro już porozmawiali o kwestiach estetycznych, mogli wejść do środka miejsca gdzie Veinę czeka pierwsze w życiu tego typu walka. Jakieś dwieście lat temu takie pojedynki w podziemiu również były popularne, jednak czarnowłosa przychodziła na nie jako obserwatorka, zupełnie inaczej ubrana, ponieważ w długiej sukni, które wtedy zgodnie z modą królowały. Teraz jednak po przekroczeniu wejścia wiedziała, że to ona ma teraz nie dać się zabić, po części na własne życzenie. Od razu uderzył ją hałas i duża liczba ludzi już znajdująca się w środku, może i było to elitarne spotkanie, jednak każdy kto o tym wiedział chciał się tutaj stawić wiedząc jakie pieniądze można wygrać; mężczyznom jednak niewiele było potrzebne do szczęścia. Czarnowłosa udała się za Zarenem, tylko przez chwilę zwracając uwagę na ochroniarzy stojących przed drzwiami pokoju. Spodziewała się przeszukania, które nastąpi później; jedyne co mogła zrobić gdy ich wielkie łapska będą ją bardzo skrupulatnie przeszukiwać to posłać im lodowate spojrzenie w odpowiedzi na obleśne miny kierowane w jej stronę. Po wejściu do środka, Vi odwróciła się i spojrzała na Zarena, zaczynając słuchać co ma jej do powiedzenia na kilka minut przed walką.
- Mam nadzieję, że nie będę tego potrzebować, ale dziękuję za takie wsparcie. Możliwe, że również nie oprę się pokusie, by się od Ciebie odepchnąć. - powiedziała akcentując ostatnie słowo i siadając na ławce, by móc przebrać się w odpowiedni strój, miało być wygodnie prawda? Ten ubiór z pewnością nie będzie krępował jej ruchów. Dlatego specjalnie nie kryjąc się przed wzrokiem wampira, zdjęła skórzaną kurtkę, bluzkę i spodnie, by zamienić je na coś adekwatniejszego. Oczywiście założyła swoje skórzane buty, tak głupia by osłabiać sobie uderzenie nogą nie była.
- Broń może się przydać, gdy już będę miała dosyć tej góry mięsa, która nie będzie chciała po prostu upaść i powoli się wykrwawić.
O dalszych planach odnośnie Vi mogli porozmawiać dopiero dużo później, gdy wszystko pójdzie po ich myśli, a czarnowłosa wyrazi taką ochotę; musiałaby się porządnie zastanowić nad decyzją o ewentualnym dołączeniu do organizacji, której członkiem był Zaren. Tak na marginesie, zauważyła ten rulon pieniędzy i nawet mogłaby zarzucić odpowiednim żartem, ale byłby on naprawdę czerstwy i oczywisty. Wciągnęła na siebie wszystkie obcisłe ubrania i związała włosy w niedbały kok, przez co dwa pasma smolistych włosów okalały jej bladą twarz.
- Chodźmy. - powiedziała podchodząc do wampira. - A tak właściwie, gdy już położysz te łapska na moim podnieconym ciele to nie zagap się, bo przypadkiem możesz nie zdążyć podać noża i sprawisz mi tylko kłopot. - odparła całkiem poważnie, ale potem uśmiechnęła się w charakterystyczny dla siebie sposób patrząc na czarnowłosego. No musiała dorzucić jakąś ripostę, przecież rozumiesz; tyle podtekstów w jednej rozmowie, jakie zboczuszki.

_________________
Halloween: Lubieżna zakonnica. Głównym elementem stroju jest habit, nieco przykrótki jak na siostrzyczkę i zbyt wydekoltowany,  czarne rajstopy i buty na obcasach. Na głowie welon zakonny, spod którego na ramiona spływają kruczoczarne włosy; całość dopełnia krzyż na łańcuszku, dotykający dekoltu.


I know where you fucking live

Przepowiednia: Trochę pecha teraz się ciebie uczepiło.
Na okres 7 postów towarzyszy ci pech, a wykonywane czynności nie wychodzą poprawnie - magia lub moc nie działa przez ten czas.


Ostatnio zmieniony przez Veina dnia Sro Wrz 13, 2017 10:34 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zaren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 99


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Sro Wrz 13, 2017 6:16 pm

Sprawa wyglądała następująco. Jego sto tysięcy było przeciętnym majątkiem, ale jedynym jaki mu pozostał, a pytasz czego? Właśnie przez jego zamiłowania do hazardu, przepuszczał wszystko co miał, zarabiał od nowa, bo bycie w Bratvie może było niebezpieczne, ale z pewnością się opłacało. Dobrze, że zgadzali się przynajmniej co do jednego, kolejny frajer może nie wyglądać dobrze i nie będzie z tego dodatkowych profitów, jakie miał przy Veinie. Wampir obserwował ją chłodnym, dosyć przenikliwym wzrokiem gdy ta się przebierała, no cóż. Chyba liczyła się z tym, że w takim miejscu nie zazna prywatnośći. Znaczy mogłaby, gdyby jej menadżerem, bądź alfonsem jak to lubię nazywać nie był młody szlachetny. Impreza na jachcie z pół nagimi kobietami, koksem i alkoholem nie brzmiała wcale tak źle, zresztą potomek Ringo nie był typem, który lubi pracować i oszczędzać na swoją emeryturę. Co dostanie, to przepierdoli jak najszybciej, bo co to za przyjemność narażać codziennie życie, żeby nie żyć jak król? Ewentualnie mógłby ogłuszyć Veinę chloroformem i usiąść na przeciwko niej, czytając książkę pogrążony w mroku, ale nie był z tego typu wampirów. Jaja nie służyły mu tylko do przechowywania materiału genetycznego. Czarnowłosy przedstawił swój plan i nie miał nic więcej do dodania, tak naprawdę był to koniec rozmowy, ale żeby jej nie było smutno, to gdy wychodziła do przeszukania, to oczywiście klepnął ja w tyłek, bo czemu nie? Na szczęście.. tak to się teraz mówi.
-No to powodzenia, pamiętaj o przyszłości, ale żeby ją dostać, musisz na nią zapracować. - Skoro darowała sobie typowy żarcik o cieszeniu się na widok, to sięgnął do kieszeni wyciągając ten walec pieniędzy  i wyszedł z pokoju kierując się w głąb sali, by zaraz zniknąć w tłumie. Pierwsze co zrobił to podszedł do bukmachera, znajdującego się niedaleko, który wyciągnął wydziaraną łapę w stronę szlachetnego i objął go delikatnie, składając całusa w policzek wampira, na co wampir kiwnął głową i zrobił to samo, a później poklepali się po plecach jak dobre ziomeczki. Powitanie Bratvy, nie zadawajcie pytań.
-Anatoli! Stary skurwielu, wiesz po co tu przyszedłem, prawda? - na co Rosjanin usmiechnął się lekko i kiwnął głową, wyciągając łapę po pieniądze, które oczywiście dostał, skrupulatnie je licząc i podniósł zaskoczony wzrok w stronę Zarena.
-Rozumiem, że standardowo na Kharima. - na co wampir pokręcił głową i uśmiechnął się znacząco. Widać się zrozumieli, bo jego rozmówca również się uśmiechnął chytrze i zapisał coś w swoim dzienniczku. Szlachetny zaraz zniknął gdzieś w tłumie znowu i w końcu się zacznie. Czarnowłosa gdziekolwiiek by się znajdowała mogła zaobserwować jak dwóch mężczyzn szło z Zarenem przez środek, a reszta tłumu schodziła im z drogi, by mogli spokojnie dojść na miejsce, a dokładniej na środek areny by spotkać się z gościem od mikrofonu,( nie wiem jak to nazwać po polsku, wiem, że angielska nazwa tego typka, to będzie Announcer :v ) . Szatański farbowany pomiot Ringo stał po lewej stronie gościa po środku, który się nie odzywał, ale wyglądał kurewsko poważnie.
Po chwili czekania młody członek Bratvy dostał do ręki mikrofon, który przyjął z uśmiechem i wyskoczył przed swój szereg podnosząc ręce do góry, a następnie opuścił je, by coś powiedzieć. Na sali nastała cisza, odpowiednia do zapowiedzi.
-Dobra, bez zbędnego pierdolenia. Miło mi powitać nowych jak i starych wyjadaczy. Nie przyszliście tutaj słuchać jak jakiś koleś pierdoli trzy po trzy, tylko dla krwi, prawda? - Zaren zrobił dramatyczną przerwę na co tłum zareagował różnie, jedni krzyczeli, drudzy się śmiali, ale nikt nie czuł się na pewno pokrzywdzony.
-No dobra, wy pierdolone zwyrole. Mam dziś zaszczyt przedstawić Piękną, czarnowłosą morderczynie, prosto z pierdolonej partyzanckiej dżungli, gdzie wyrywa gardła bojownikom o wolność! Dokładnie tym, których większość z was finansuje.. To właśnie ona jest powodem waszych strat, waszym koszmarem. Radziłbym nie podpadać! Jej siła i zręczność dorównuje jej urodzie, a także przebiegłości. Jedyna w swoim rodzaju, tajemnicza i nieuchwytna, Nightingale o słowiczym głosie. - Oczywiście jak można było zauważyć bez problemu to tłum nie był zachwycony, zwłaszcza po takiej przemowie jaką pieprznął właśnie Zaren, dlaczego sprzedał taką bajeczkę? By większość chciała stawiać na Kharima, by chcieli widzieć Veinę martwa, nikt nie będzie na nią stawiał, więc może zakłady pójdą w górę na jego korzyść.
-Zapraszamy! - tutaj dał znak Veinie, że może wejść na Arene i spotkać się z wrogością jaką prezentował tłum, cały czas się do niej głupio uśmiechał, wiedział że przejrzy jego grę i zrozumie, że Zaren nie był milutkim wampirem, ale kawałem skurwiela, chociaż i tak był lepszy od starego.
-Z drugiej strony.. Przeciwnik, wielokrotny zwycięzca. Skurwiel, który żre miód prosto z ula, nosi pełne wiadra wody na kutasie ze studni do swojej rodzinnej wioski, którą wybudował własnoręcznie, bez użycia jakiegokolwiek sprzętu! Wbija gwoździe gołymi rękami i tylko czeka, by przejechać się nie tylko na kolacje po wygranej walce, ale także po panience Nightingale jeśli wiecie co mam na myśli! - No i wiadomo! Faworyt, więc publiczność skandowała jego imię, nim Zaren zdążył cokolwiek powiedzieć.
-Chodź tu, Ty tłusty skurwysynu! Witamy Małego Kharima! - I wtedy wejdzie on, cały na biało.. Znaczy.. to już zależy od Doriana.. KHARIMIE! Oddaje Ci stery.  
Po zapowiedzi jakże pięknej Zaren i szefowie wycofali się z Areny zostawiając na niej samą Veinę, a dalej? Nooo już nie mogę się doczekać. Zaren będzie stał w pierwszym rzędzie, najbardziej od prawej strony.

_________________

For hands of gold are always cold..
Powrót do góry Go down
Dorian
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1800-zul-fiqar#37899 http://vampireknight.forumpl.net/t1830-jackie-estacado#
Zarejestrował/a : 09/04/2015
Liczba postów : 329


PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   Czw Wrz 14, 2017 7:16 pm

Kharim wyszedł, a właściwie wytoczył się zza baru spodziewając się troszkę bardziej efektywnego przemówienia od pięknego, ale co zrobić? Widać, że akurat podjadał coś za sceną, bo koszulka do bicia żony miała plamy po krwi, broda też. Z każdym krokiem tego wielkiego splotu mięśni i tłuszczu ludzie skandowali. Przechodząc strącił jakiegoś biednego Mietka Nieświerzaka barem, najwidoczniej bardzo spieszyło mu się, by wygrać i zgarnąć kasę a potem zająć się dalej tym czymś co robił za budką z alkoholem.
Wielkolud oprócz wyżej wspomnianej koszulki do bicia miał też czarne dresy ucięte zaraz pod kolanami, które opinały mu się na wancu, a łapy przewiązane miał bandażami i plastrami na których było pełno krwi i to raczej nie jego, bo po umorusanych kolanach i odcisku twarzy na T-shircie widać było, że nie pierwszy raz dzisiaj komuś przywalił w pychol.
Wchodząc podniósł ręce do góry i zaczął machać nimi w górę i w dół. Widać było, że pod tym naturalnym pancerzem Gabea Newella kryje się sporo solidnych mięśni, tak jak widać było że tekst o noszeniu wody na kutasie nie był przesadzony. Widać było, że jak potrafi dobrze wykorzystać masę to ma solidne pierdolnięcie.
Kharim nie zatrzymał się wchodząc tylko na ring i zaczął podchodzić do Veiny i widząc to piękniś wpadł między nich zatrzymując grubaska karcącym spojrzeniem i bardzo zwiewnym i nonszalanckim zamachaniem bronią palną, był jednym z niewielu który miał prawo wnosić tu coś co wybucha albo robi ziaziu.
- Khariś kociaku spokojnie, jeszcze dobierzesz się do tego zgrabnego zadka! – Krzyknął przez mikrofon i schował gnata, a publika zarechotała niezbyt miło.
– Przypomnę świeżym i tym co to lubią zapominać zasady – spojrzał wymownie na Veinę, której jak widać nie traktował zbyt poważnie. Była w końcu nowa, a Zaren lubił gadać od rzeczy. - Ciosy w jaja… nie są ok, ale jak za często się nie powtórzą to ok. Za broń palną ląduje się w rowie z wapnem, za używanie mocy też rów z wapnem, za broń inną niż to co leży tu na arenie też wapno.
Ustawił dwójkę bojowników na dwóch różnych częściach areny i nacisnął przycisk na urządzeniu przypiętym do paska. W słuchawce dotarły go słuchy o tym ile kasy jest w zakładach, no i miało to być wielkie upokorzenie jakiejś dziołszki z ulicy przez ich wyjadacza, łatwa kasa i podnieta dla tłumu.
DJ’ka zaczęła wydobywać z siebie żywiołową i bardzo nastawiającą do bitki muzykę, za to wszystkie światła skupiły się na środku generując zabójczą dawkę różnokolorowych i niemal stroboskopowych efektów. Publiczność była przez to jaskrawe badziewie prawie niewidoczna, za to wyjątkowo dobrze słyszalna trzymając kurczowo swoje zakłady w rękach i już krzycząc zagrzewając swoich (głównie Kharima, nie oszukujmy się) kandydatów do walki.
Nagle muzyka zupełnie ucichła zupełnie i blondas krzyknął tak głośno, że równie dobrze mógłby nie używać mikrofonu „START”.
No i tak zaczęło się widowisko.
https://www.youtube.com/watch?v=7Pv0u7uMn-g
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Magazyn nr. 23.   

Powrót do góry Go down
 
Magazyn nr. 23.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Magazyn właściwy
» Opuszczony Magazyn
» [P1] Magazyn
» Magazyn Deadpoola
» Magazyn broni

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD)-
Skocz do: