IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Ulepimy dziś bałwana?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nea

Nea

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t4113-nea http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 105


Ulepimy dziś bałwana? Empty
PisanieTemat: Ulepimy dziś bałwana?   Ulepimy dziś bałwana? EmptySro Lut 27, 2019 7:45 pm

Miejsce i temat: Spotkanie około 10-letnich brzdąców we Francji (niewielkie miasteczko na południu)
Czas: Ok. 8–9 lat temu przed obecną fabułą, środek zimy




Jak zawsze, gdy musiała sobie radzić sama, założenie zimowych butów i płaszczyku zajmowało jej dobre dziesięć minut. Gubiła się w guzikach, szalikiem obwiązywała się tak, że ledwo widziała na oczy, a w dodatku plątały jej się sznurówki: zawsze wydawały się za długie i za każdym razem, bez względu na to, jak mocno swoimi małymi rączkami próbowała je zacisnąć, rozwiązywały się i tonęły w miękkim śniegu, namakały, a potem były nieprzyjemnie chłodne, gdy po powrocie musiała wszystko z siebie ściągać.
Stanęła przez ogromnym lustrem w przedpokoju i zaczęła okładać dłońmi w nieco za dużych rękawiczkach głowę, aby jakoś schować włosy pod grubym szalikiem. Nie miała czapki, mama zawsze mówiła, że musi zakładać czapkę, ale co zrobić, kiedy czapki nigdzie nie było, bo znowu ją gdzieś zapodziała podczas poprzedniej zabawy: przecież nie założy maminej ani tacinej, bo one były mdłe i brzydkie, i śmierdziały dorosłością, a Nea nie lubiła tego zapachu. Zresztą dzieci się z niej śmiały, gdy wychodziła w takiej czapce – to znaczy śmiałyby się, gdyby jakiekolwiek były w okolicy.
Obejrzała się niepewnie na resztę domu, nasłuchując, czy mama na pewno nie skończyła już drzemać i nie wyszła sprawdzić, czy Nea założyła czapkę przed wyjściem na zewnątrz. Po cichutku zrobiła jeszcze parę kroków w stronę pokoju, a gdy nie usłyszała żadnego szmeru, potruchtała szybciutko w stronę drzwi wyjściowych. Łapiąc za klamkę, krzyknęła jeszcze piskliwie:
Idę się pobawić! Spadł śnieg, mama! – Gdy były same, mówiła do niej po japońsku. Właściwie śnieg po raz pierwszy spadł już dobry miesiąc temu, ale dzisiaj sypało ponownie, więc Nea uznała to za swoistą nowość.
Nie czekając na to, czy mama faktycznie cokolwiek usłyszała, wybiegła z domu, zamknęła za sobą niedbale drzwi i poleciała przed siebie. Na schodach nieco zwolniła, w końcu tata mówił, że są śliskie, więc można się wywrócić, a jak się wywróci, to się na nich siądzie, a jak się siada na schodach, to może cię złapać (albo można złapać?) Wilka – Nea nie wiedziała, kim była Wilka, ale nie chciała jej spotkać, bo jeszcze naskarżyłaby mamie, że nie założyła czapki.
Zaczęła dreptać po miękkim śniegu, śmiejąc się pod nosem i wymachując na wszystkie strony rękami. Była w swoim ogrodzie i mogła robić tu, co tylko chciała, tylko że zazwyczaj była z nią opiekunka – dzisiaj zachorowała, przez co mama musiała pracować w domu zamiast, a gdy to robiła, po paru godzinach zawsze w końcu usypiała. Nea nie rozumiała, dlaczego dorośli ciągle byli tacy zmęczeni, zwłaszcza kiedy na zewnątrz było tyle śniegu i tyle rzeczy do roboty, ale ważne było to, że nikt nie ograniczał jej zabawy.
Jej dom stał nieco na uboczu, otoczono go bramą i drzewami, ale furtka od paru dni była zepsuta i śmiesznie skrzypiała przy każdym podmuchu wiatru. Tata mówił, że ją naprawi, jednak nadal tego nie zrobił. Nea nawet wolała, gdy furtka się nie domykała, bo dzięki temu mogła wychodzić na chodnik przed domem albo chadzać do małego lasku w okolicy i mieć jeszcze więcej możliwości do zabawy. Oczywiście, gdyby mama się dowiedziała o tych wyprawach, furtka pewnie byłaby naprawiona już po godzinie, więc nikomu nie mówiła o swojej tajemnicy.
Teraz ukucnęła w śniegu i zaczęła powoli lepić kulki. Śnieg nie chciał się dobrze ubić, ciągle był za miękki, w dodatku wchłaniał się w materiał rękawic. Ze zdenerwowaniem je ściągnęła i rzuciła gdzieś w bok. Zaczęła nucić pod nosem jakąś piosenkę z bajki, jednocześnie próbując ulepić cokolwiek, co kształtem przypominało coś więcej niż rozmemłanego placka.

_________________


Ulepimy dziś bałwana? E7681170f839a


Japoński: #cc99ff
Francuski: #90d2d0


Ostatnio zmieniony przez Nea dnia Sob Mar 02, 2019 7:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
Shiro Fuyuki

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1429


Ulepimy dziś bałwana? Empty
PisanieTemat: Re: Ulepimy dziś bałwana?   Ulepimy dziś bałwana? EmptySob Mar 02, 2019 3:35 am

Śnieg, śnieg, śnieg...!
Czerwonowłosy był nad wyraz uradowany, gdy szedł przed siebie, udreptując sobie ścieżkę. Biały widok powodował, że nie myślał nad tym, iż opuszczenie domu bez słowa mogłoby się skończyć potem nieprzyjemnie. Nieważne! Śnieg jest! Zimno! Brak słońca! Za to ładnie! Shiro nie mógł sobie odmówić próby "zaprzyjaźnienia" się z okolicą, jak i przekonania się, czy zima we Francji była taka sama co i w Japonii. Istniało tyle powodów, dla których nie powinien przebywać w ponurym domostwie, na balach, na nauce, na... kij wie czym, nadal nie rozumiał tego wszystkiego. Tak czy siak, coraz to bardziej oddalał się, ciągnąc swój skarb w postaci sanek. Okolica zachwycała młodego wampirka.
Poprawił szaliczek i ułożył prosto czapkę, by nie nachodziła mu na oczy. Zimno nie dokuczało mu ani trochę, ale już z przyzwyczajenia ubrał się w ciepłe, zimowe ubrania, jednakże w jego przypadku mogły wydawać się być zbyt "lekkie". Inaczej mówiąc, nie przypominał wielkiej, puchatej kulki, składającej się z wielu warstw ubrań.
Wracając jednak do aktualnej sytuacji... Najwyraźniej znalazł się przed jakąś bramą.
- U... - rozejrzał się niepewnie. - Co to za miejsce...? - będąc zajety zachwycaniem się okolicą, nie zauważył nawet, że oddalił się o wiele bardziej niż początkowo zamierzał. Ba, nawet znalazł sie przed jakimś... ogrodzeniem. Puścił sznurek, za którego pomocą ciągnął sanki i położył łapki na nim, próbując zobaczyć, co jest w środku. Nie zauważył nawet, że ciężarem własnego ciała popchnął lekko furtkę. Ten fakt dotarł do niego dopiero po paru sekundach. Zrobił nieco niepewną minkę, stojąc tak i nie bardzo wiedząc, co powinien zrobić.
- Waa... Zepsułem... co teraz... będą źli... - wyszeptał cicho do siebie, patrząc bezradnie na wejście. Żółte oczy zaczęły śledzić okolicę, a on zaś szukać dla siebie możliwości działania.
No i w końcu wlepił wzrok w nieznajomą dziewczynkę.
- Yuki-onna - wymamrotał i nieśmiało pomachał w jej stronę.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi


Ostatnio zmieniony przez Shiro Fuyuki dnia Nie Mar 24, 2019 3:29 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Nea

Nea

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t4113-nea http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 105


Ulepimy dziś bałwana? Empty
PisanieTemat: Re: Ulepimy dziś bałwana?   Ulepimy dziś bałwana? EmptySob Mar 02, 2019 6:46 pm

Podskoczyła w miejscu, gdy usłyszała skrzypnięcie magicznej furtki i wpierw ze strachem spojrzała w tamtą stronę, gotowa do ucieczki. Zastygła w miejscu, gdy zauważyła małą postać, a zaraz za nią – sanki.
Postać zaczęła jej machać, jednocześnie coś cicho mówiąc. Nea miała nawet wrażenie, że to coś po japońsku, ale... przecież byli we Francji.
Wpierw odmachała przybyszowi nieśmiało, po czym gdy utwierdziła się w przekonaniu, że nie ma w pobliżu żadnego potwora ani surowego dorosłego, z wolna zaczęła iść w jego stronę. To był jakiś chłopiec, w dodatku – skoro ciągnął za sobą te przepiękne sanki, o jakich Nea zawsze marzyła! – widocznie chciał się pobawić. Na tę myśl na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
Cześć! Co mówiłeś? Jestem Neła – przedstawiła się głośno, jak zwykle za pierwszym razem źle wymawiając swoje imię. Często nie potrafiła poprawnie wypowiedzieć tej zbitki samogłosek, bez względu na to, jak długo opiekunka katowała ją odpowiednimi ćwiczeniami. Odchrząknęła więc i poprawiła się: – Nea. Kim jesteś? Mieszkasz tutaj? Ja tak! Lubisz śnieg? – Ucieszyła się, wyraźnie przekonana, że nowy kolega musiał być kimś z sąsiedztwa.
Odwróciła się od niego w momencie, gdy odpowiadał, i wesoło podreptała w głąb ogrodu, machając rękami na boki przez zbyt gruby płaszczyk. W końcu przystanęła i spojrzała na chłopca, zapraszając go do do siebie ruchem głowy.
Lepię bałwana – wyjaśniła niepytana. Ukucnęła i zaczęła zbierać do rąk kupkę śniegu. Dłonie marzły jej coraz bardziej, w końcu rzuciła wcześniej rękawiczki gdzieś hen daleko, rodzice pewnie będą źli, że znowu się przeziębi, ale Neę to nie obchodziło – była zbyt podekscytowana, że wreszcie ktoś mały (tak jak ona) przyczłapał do jej domku. Ręce mogły jej marznąć, byleby tylko chłopiec został i chciał się z nią bawić!
Kucając przy śniegu i formując kulkę, zawahała się na moment i zatrzymała w miejscu. Powinna iść i powiedzieć mamie, że przyszedł ktoś nieznajomy. Powinna poprosić o zgodę na zabawę. Powinna go zapytać, gdzie i kim są jego rodzice. Wiedziała bardzo dobrze, co powinna zrobić, ale... Nie powinna też była wychodzić na zewnątrz bez czapki. Nie powinna była nie ostrzegać mamy, że wychodzi. Nie powinna była ściągać rękawiczek. A jednak to wszystko zrobiła.
Ukradkiem przeniosła na chłopaka wzrok. Czy  przypadkiem się nie wystraszy, jeśli ona teraz pobiegnie do domu? Mama była miła i Nea ją kochała, ale tata mówił, że kiedyś pracowała jako straszak dla dzieci. Zawsze się przy tym śmiał, mama też się wtedy śmiała, chociaż wpierw była obrażona, a Nea... Nea nie rozumiała, co było śmiesznego w tym, że mama kiedyś straszyła dzieci, skoro te dzieci cierpiały.
Teraz zaczęła się obawiać, że mama wystraszy jej nowego znajomego. Widziała, jak niepewnie szedł  w jej stronę, wyraźnie rozglądając się na wszystkie strony. Wyprostowała się więc i zaczęła skubać z nerwów swoje zmarznięte rączki.
A może chcesz pozjeżdżać na sankach? – wymamrotała, gdy był już blisko. Jeśli zostaliby przed domem, mama mogłaby się obudzić przez ich śmiechy i go wystraszyć, a Nea tego nie chciała. – Tam jest taka wieeelka góra! – opowiedziała, rozkładając ręce na całą szerokość swojego ciała i wskazując głową w stronę lasku niedaleko za bramą.
Czy faktycznie w lesie była jakakolwiek góra – chyba, może i tak, a może nie. W sumie trudne pytanie. Mogłaby być i jakaś mała, też by Nei wystarczyła. Nigdy nie wchodziła tam sama za głęboko, podchodziła tylko do najbliższych drzew, bo mimo wszystko się bała. Ale teraz musiała się popisać i pochwalić, że zna coś ciekawego w okolicy. No i tak naprawdę nigdy nie zjeżdżała z innym dzieckiem na sankach. Zawsze chciała, ale rodzice mówili, że nie ma tu żadnych dzieci i że jest jeszcze za mała, więc nigdy jej nie kupili. A teraz – skoro nadarzyła się okazja – żal nie skorzystać!

_________________


Ulepimy dziś bałwana? E7681170f839a


Japoński: #cc99ff
Francuski: #90d2d0
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
Shiro Fuyuki

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1429


Ulepimy dziś bałwana? Empty
PisanieTemat: Re: Ulepimy dziś bałwana?   Ulepimy dziś bałwana? EmptyNie Mar 10, 2019 2:12 am

Otworzył nieco usta, wpatrując się nieśmiało w dziewczynkę. Pociągnął noskiem, wbijając wzrok w ziemię. Zastanawiał się co właściwie odpowiedzieć. No bo... co ona właściwie do niego mówiła? Prawdę mówiąc... nie miał pojęcia. Dlatego też niewiele mu pozostawało opcji niż te związane z podziwianiem własnych nóg.
Uniósł niedługo potem głowę i uśmiechnął się przyjaźnie. Nie odpowiedział na żadne z jej pytań, za to patrzył na jej reakcje i kolejne działania. To sprawiło, że nieco pewniejszy siebie, podszedł bliżej i pochylił się, wyciągając dłonie ku śniegowi. Wziął do rąk trochę niego i zaczął nieco niezdarnie tworzyć kulkę. Dlatego też nie zwracał uwagi na rozterki "koleżanki". No bo nawet jeśli nie wiedział, co mówiła do niego, nie przeszkadzało mu to, by móc ją tak w myślach nazywać, o!
Dlatego też, gdy stworzył kulkę i uniósł głowę, na jego twarzy pojawiło się zdziwienie. Nie wiedział, dlaczego nagle - w jego mniemaniu - przestała być tak wesoła jak wcześniej. Może przez to, że nie odezwał się? Mrugnął dwa razy, po czym wyciągnął prawą rękę wraz ze stworzoną śnieżką w jej stronę. Wskazującym palcem lewej ręki wskazał natomiast na siebie.
- Jestem Shiro - przedstawił się jej. - Jesteś zła na mnie? - spytał się jej. Oczywiście, stosując przez ten czas swój rodowity język - japoński. Odwrócił zaraz potem głowę, spoglądając w kierunku, który mu wskazała, by zaraz potem spojrzeć na nią. Przekrzywił łebek i wręczył jej ścieżkę.
- Tak - odpowiedział.
Spytała się, skąd przybyłem, prawda? Prawda...?
Wewnątrz siebie był dumny, że zrozumiał jej słowa! I gesty! Nawet jeśli nie miał pojęcia, co właściwie powiedziała.
- Chcesz się bawić? - spytał się jej z nutką radości w głosie. Nie znał innego języka, ale nie uważał to za przeszkodę związaną z tym, że nie mogliby się zrozumieć.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Nea

Nea

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t4113-nea http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 105


Ulepimy dziś bałwana? Empty
PisanieTemat: Re: Ulepimy dziś bałwana?   Ulepimy dziś bałwana? EmptyWto Mar 12, 2019 11:20 pm

Chłopczyk wydał jej się wyjątkowo nieśmiały. Nea dwoiła się i troiła, próbowała mu pokazać, że przecież to tak fajnie, że mogą się razem bawić, ale on nie odzywał się ani słowem. Dziewczynka nie czuła się jednak przez to urażona – jej móżdżek nie rozumiał jeszcze dokładnie zawiłych relacji społecznych czy zachowań pomiędzy nieznajomymi, więc nawet gdyby nowy kolega nie chciał się z nią bawić, to by tego nie zauważyła, tylko dalej coś trajkotała i pokazywała. Tak się cieszyła, że nie będzie sama w śniegu!
Kiedy się uśmiechnął, sama się rozpromieniła i tylko machała do niego zachęcająco rękami, aby podszedł bliżej. A gdy w dodatku zaczął lepić śnieg, z radością tylko mamrotała coś dalej po japońsku, chcąc wiedzieć, co najbardziej chciałby ulepić albo czy nie chciałby się pobawić w coś innego, w końcu Nea ma w głowie mnóstwo zabaw i chętnie wymyśli coś nowego, jeśli ten zechce.
Bardzo się zmartwiła, gdy w pewnym momencie przestał formować kulę i spojrzał na nią ze strachem. Czyżby domyślił się tego, że jej mama może być zła? Albo że Nea nie do końca ma pozwolenie na zabawę na zewnątrz? A może wcale nie chciał się bawić?...
Usłyszawszy jego japoński, rozdziawiła ze zdziwieniem szeroko usteczka.
Ja też mówię po japońsku! – pochwaliła się głośniej, niż pierwotnie zamierzała, przez co od razu zatkała buźkę rączką i spojrzała z przerażeniem na dom. Czy mama słyszała? – Jesteś z Japonii? Naprawdę? Co tu robisz? Moja mama jest z Japonii! Mieszkaliśmy tam! – dodała już nieco ciszej, choć nadal z entuzjazmem.
Odkąd parę lat temu sprowadziła się na stałe do Francji z rodziną, nie miała zbyt wielu okazji, aby rozmawiać po japońsku, głównie robiła to tylko z matką, gdy były same. Znała oba języki, bo rodzice zadbali, aby nauczyła się ich w dzieciństwie, ale od jakiegoś czasu posługiwała się wyłącznie francuskim. A teraz – co za niespodzianka! Nowy kolega do zabawy w śniegu, który w dodatku jest z Japonii! Nea zaczęła skakać ze szczęścia w śniegu i chichotać.
Shiro! Shiro! – powtórzyła, trzęsąc jego małą rączką na przywitanie. – Ja Nea! Chcę się bawić, oczywiście, tutaj nikogo nie ma, nikogo, zawsze się nudzę, pobawmy się! – wyrzuciła jednym tchem.
Nie zrozumiała, dlaczego miałaby być na niego zła, niby czemu, wręcz przeciwnie, była teraz najszczęśliwszym dzieckiem na świecie – wreszcie miała kolegę! Zignorowała więc to pytanie i tylko złapała jego rękę. Przestała wreszcie wiercić się w miejscu, emocje nieco opadły, a ona sama zaczęła łapać oddech. Spojrzała na niego z błyskiem w oku.
Masz sanki, prawda? To twoje? Może chcesz pojeździć? – zapytała ponownie. Tym razem chłopczyk musiał ją zrozumieć. Zniżyła nieco głos, nachyliła się i dodała szeptem: – W lesie podobno jest góra pełna śniegu do jeżdżenia...

_________________


Ulepimy dziś bałwana? E7681170f839a


Japoński: #cc99ff
Francuski: #90d2d0
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
Shiro Fuyuki

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1429


Ulepimy dziś bałwana? Empty
PisanieTemat: Re: Ulepimy dziś bałwana?   Ulepimy dziś bałwana? EmptyPon Mar 18, 2019 1:23 pm

Sporym, ale zarazem miłym zaskoczeniem było to, że dziewczynka też mówiła po japońsku. Patrzył na nią zdziwiony, ale zarazem uśmiechnięty, po czym przytaknął nieśmiało.
- Tak - odpowiedział, czując zarazem wewnątrz siebie ulgę dotyczącą tego, że mógł zrozumieć jej słowa. Wcześniejszy stosowany język był dla niego nadal owiany tajemnicą. - Jestem u cioci na kilka dni. Mieszka o tam - wyciągnął rękę i pokazał w stronę lasu. - Daleko. Daleko bardzo. Nie umiem nazwać, jak bardzo - dodał, nieco zmieszany własną niewiedzą. Nie bardzo zdawał sobie sprawę, jak daleko znajdował się od domostwa... tak samo i to nie wiedział, że nie powinno go akurat tutaj być. W miejscu, gdzie znajdowali się ludzie.
Nie ukazywał po sobie takiej radości jak nowa koleżanka, ale wydawał się być zachwycony możliwością poznania jej. Uśmiechał się łagodnie.
- Bawmy się, bawmy się - perspektywa wspólnej zabawy wydawała sie być mu bardzo fajna! Dlatego też ani w głowie było mu protestowanie czy też sprzeciwienie się. Również nie spytał się ponownie, czy była na niego zła. Skoro chciała się bawić, to na pewno nie była! Z takiego wniosku wyszedł czerwonowłosy.
Oczy niemalże zaświeciły mu, gdy usłyszał jej słowa. Im więcej czasu upływało, tym bardziej swobodniej czuł się przy niej.
- Tak - obrócił się i wskazał na miejsce, gdzie pozostawił sanki. - Idziemy na sanki. Już - momentalnie dał się przekonać. Złapał ją za rękę i pociągnął śmiało do samej bramy. - Chcę zobaczyć tą górę. Jest duża? Na pewno jest duża. Ale nie wiem, gdzie jest. Wiesz gdzie dokładnie? - zamrugał oczami, po czym lekko zarumienił się i puścił ją. - W-wybacz. Za bardzo się u-ucieszyłem - przecież to dziewczyna. Dziewczyna! A on trzymał ją za rękę. Ciocia niby coś tam mu mówiła o zachowaniu, ale z tej całej radości wyleciało mu to całkowicie z głowy...
- T-to chodźmy tam... - wybąkał.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Nea

Nea

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t4113-nea http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 105


Ulepimy dziś bałwana? Empty
PisanieTemat: Re: Ulepimy dziś bałwana?   Ulepimy dziś bałwana? EmptyWto Mar 19, 2019 10:38 pm

Nei aż się oczy zaświeciły, gdy chłopczyk pokazał, skąd przyszedł. Zza lasu? Zza tajemniczego lasu? Z tej strony miasteczka, którą rzadko miała okazję widywać? Tym bardziej musieli więc iść gdzieś, gdziekolwiek, gdzieś dalej, pozjeżdżać na sankach, a potem odkrywać rzeczy!
Ja mam mamę i tatę, ale tata jest w pracy, a mama śpi. – Poczuła się w obowiązku opowiedzieć o własnej rodzinie na słowa Shira o cioci, mimo że ta informacja nie wnosiła absolutnie nic. – Od kiedy tu jesteś? Czemu nie przychodziłeś? Kiedy wracasz?
Była dzieckiem, które lubiło zadawać wyjątkowo dużo pytań, zwłaszcza gdy czymś się ekscytowało. Na większość z nich, oczywiście, nigdy nie dostawała odpowiedzi, ale jej to nie przeszkadzało: zwykle nawet tego nie zauważała, tylko trajkotała niczym mały traktorek, jak zwykł mawiać tata.
Klasnęła w zimne dłonie, chociaż nawet nie zwracała uwagi na to, że marzły, gdy chłopiec zgodził się na sanki, po czym od razu, bez żadnego zastanawiania się, zaczęła za nim dreptać.
Ogromna! – powiedziała, mimo że jej nie widziała. Chyba nie widziała. W sumie dla Nei to teraz nie miało znaczenia. – Trzeba się na nią wspinać i wspinać, bo jest duża, taka duża, ale potem się fajnie zjeżdża, i nikogo tam nie ma, dorośli nie przeszkadzają, i można się bawić i bawić... – mówiła ochoczo. Sama nie przejmowała się tym, że złapał ją za rękę, w końcu była jeszcze małym brzdącem, nie rozumiała, że to chłopczyk, a ona jest dziewczynką i że tak nie wypada – to był kolega, kolega do zabawy, i tyle. Jej rozumek jeszcze nie pojmował, na czym zazwyczaj polegają relacje damsko-męskie.
Kiedy Shiro się jednak wyraźnie speszył, sama poczuła się zakłopotana i szybko zabrała ręce, po czym je złączyła i zaczęła pocierać. Właściwie, oprócz rodziców i opiekunki, nikt dawno nie złapał ją za dłoń, dlatego sama też miała lekki dyskomfort, aż wbiła na moment wzrok w śnieg, który dzielnie pokonywała.
Ja... znajdziemy ją. W lesie – odpowiedziała, bo w sumie naprawdę wiedziała tylko tyle. Oczyma wyobraźni widziała, jak wchodzą między drzewa i po minucie marszu napotykają wielką, obsypaną pięknym, ubitym śniegiem górę, przeznaczoną tylko dla nich i ich sanek. Na pewno tak będzie, Nea była przekonana, musi tak być: góra jest ogromna i na nich czeka.
Podbiegła trochę do przodu i złapała za sznurek od sanek, tak jak zrobił to Shiro. Uśmiechnęła się do niego.
Razem – stwierdziła, gdy akurat przekraczali bramę. Rozejrzała się z lekkim strachem, ale na szczęście nikogo nie było w okolicy, więc śmiało ruszyła w stronę lasu. – Lepiej, żeby nas nikt nie widział – dodała szeptem. – Dorośli nie rozumieją. To musi być niefajne być dorosłym. Byłeś już w lesie? Przechodziłeś przez niego, kiedy tu szedłeś? Ciocia za nim mieszka? – pytała znowu, wskazując podbródkiem w stronę drzew, które zbliżały się coraz bardziej.

_________________


Ulepimy dziś bałwana? E7681170f839a


Japoński: #cc99ff
Francuski: #90d2d0
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
Shiro Fuyuki

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1429


Ulepimy dziś bałwana? Empty
PisanieTemat: Re: Ulepimy dziś bałwana?   Ulepimy dziś bałwana? EmptyNie Mar 24, 2019 3:35 am

- Od kilku dni - odpowiedział, próbując się nie pogubić w pytaniach. - Nie mogłem. Ciocia nie pozwalała - wymamrotał, przekrzywiając łebek. - Nie wiem. Mówiła coś, że "kilka dni", ale... co to znaczy? - nie bardzo rozumiał tego limitu czasu. - Może ty wiesz? - Shiro niespecjalnie był wtajemniczony w to, jak długo miał przebywać w tym kraju. Nie, żeby specjalnie się tym interesował. Dla niego większość tego, co tutaj napotkał było nudne i niezrozumiałe.
Możliwe, że też dzięki temu bardzo cieszył sie z pomysłu nowopoznanej dziewczynki. Miał sanki, a ona wiedziała, gdzie znajdowała się najwspanialsza górka do zjeżdżania. Więc nie pozostawało wiele więcej niż podjecie się tej wyprawy.
- Chcę ją zobaczyć. Bardzo. Pewnie jest większa niż dom. Niż drzewa - dodał, próbując sobie wyobrazić to. Piękna, biała góra... Na pewno czekała na ową dwójkę, by mogli z niej w pełni skorzystać.
Zamrugał ślepiami, starając próbować odgonić zmieszanie, jakie odczuwał wcześniej. Zacisnął łapki na sznurku i uśmiechnął się nieśmiało, po czym, nie czekając dłużej, poszedł z nią.
- Myślisz, że bycie dorosłym oznacza to, że nie można zjeżdżać z fajnych górek? - spytał się jej czerwonowłosy. - Jeśli tak, to ja nie chcę być dorosły - naburmuszył się.
Spojrzał na drzewa, po czym na dziewczynkę.
- Ciocia mieszka bardzo daleko. Długo chodziłem - odpowiedział jej. - Byłem tam, gdzie było mało drzew. Była ścieżka. Ale nie widziałem wtedy żadnej górki - przyznał się. Możliwe, że gdyby napotkał się na jakąś, nie doszłoby do tego spotkania. - Czemu mieszkasz tak daleko? - spytał się jej przy okazji. - Nie jest tu nudno? - jeśli dziewczynka nie narzuciła drogi, sam skieruje się w stronę, z której sam przybył, z braku lepszego pomysłu. W końcu nie wiedział, gdzie była ta legendarna górka!
- A! Ja mam mamę, tatę, brata - wypalił nagle. - Ale dawno ich nie widziałem... Jestem teraz z ciocią... - na moment posmutniał, by zaraz potem uśmiechnąć się ponownie. - O, patrz. Chodźmy tędy - wypalił, pokazując ręką kierunek przed sobą.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Nea

Nea

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t4113-nea http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 105


Ulepimy dziś bałwana? Empty
PisanieTemat: Re: Ulepimy dziś bałwana?   Ulepimy dziś bałwana? EmptyWto Kwi 02, 2019 9:02 pm

Oczywiście, że nie miała bladego pojęcia, kiedy jej nowy przyjaciel będzie wracał do Japonii, ale jej dziecięcy rozumek podpowiedział jej, że lepiej się do tego nie przyznawać – i spróbować coś wymyślić. Nie chciała, żeby Shiro myślał, że nie interesowała się jego pobytem, o nie, co to, to nie!
Hmm – zastanawiała się przez moment. – Kilka dni to bardzo dużo czasu! Tak długo, że nawet się nie da policzyć – odpowiedziała rezolutnie. Naprawdę tak sądziła – przez to, że zwykle niesamowicie się nudziła, dni mijały jej wyjątkowo ślamazarnie.– Mamy więc mnóstwo czasu na zabawę! A może wrócę z tobą i ciocią do Japonii? Chciałabym tam jechać. Tutaj jest nudno.
To była głupiutkie, dziecięce marzenie, jedno z tych, które potrafiło w głowie takiego malca wykwitać kilka(naście) razy w ciągu dnia i które było absolutnie niemożliwe do spełnienia, ale Nea i tak się strasznie zapaliła.
Ja nie pamiętam dobrze Japonii. Pokazałbyś mi. Całą! Jeśli nawet nie teraz, to kiedyś wsiądę w samolot, a potem przyjadę do ciebie i będziemy się tam bawić! – mówiła wesoło, brnąc przez śnieg i ciągnąc razem z Shirem sanki.
Bardzo chciała teraz pochwalić się tą legendarną, leśną górą, zwłaszcza że od razu w jej głowie zrodził się plan odnalezienia identycznej, bliźniaczej, w Japonii – gdy tylko już powie rodzicom, że ma przyjaciela z Azji, to na pewno, nie ma opcji, żeby było inaczej, wezmą ją tam na wycieczkę albo – co lepsze – przeprowadzą się wtedy tam wszyscy we trójkę i będą najszczęśliwsi na świecie!
Postanowiła w duchu, że zamieszkanie w przyszłości w Japonii definitywnie będzie najlepszą decyzją w jej życiu.
Tak, dorośli nie mogą zjeżdżać z górek – odparła poważnie, wymijając pierwsze drzewa. Przyspieszyła, aby slalomem móc jeździć wokół pni. – Zakazują im tego więksi dorośli. A tym większym jeszcze więksi, a im kolejni więksi. I to się tak ciągnie i ciągnie, i ciągnie, aż dojdzie do Największych Dorosłych Jacy Mogą Istnieć, a im... – urwała, bo zdała sobie sprawę, że jej opowieść dążyła do niczego– a im zakazują tego dzieci, o! – wymyśliła w końcu i odetchnęła z ulgą, że jej wysiłek narracyjny nie spełzł na niczym. – Tylko dzieci mogą zjeżdżać na sankach.
Stanęła w miejscu i zaczęła się rozglądać. Powoli dochodzili do obszaru, którego już nie kojarzyła. Ze zmartwieniem musiała przyznać przed samą sobą, że nie miała pojęcia, dokąd dalej iść, aby dotrzeć do Tej Wspaniałej Górki. Przez swoje strapienie odpowiedziała Shirowi bez ładu i składu:
Jest bardzo nudno, ale jeśli będziemy się bawić, to nie będzie nudno. Mieszkam blisko ulicy. Czy to daleko?
W duchu podziękowała mu, że sam wybrał drogę. Od razu podążyła za nim, próbując nie dać po sobie poznać, że miała chwilę zwątpienia. Zacisnęła mocniej rączkę na sankach. W ogóle nie znała tej okolicy, ale nic o tym nie powiedziała.
Dlaczego ich nie widziałeś? – zapytała bez skrępowania. – Może chcesz ich odwiedzić, gdy już się pobawimy?
Zawiał zimny wiatr, przez co skuliła się w sobie, a zaraz po tym o coś potknęła. Szczęśliwie nie wywróciła się na buźkę, a jedynie zrobiła kilka szybszych kroków do przodu. Odwróciła się i popatrzyła w śnieg. Leżało tam coś białego. Bała się podejść, aby stwierdzić, co to właściwie było, ale nie przeszkodziło jej to w wydaniu wyroku.
Czaszka – stwierdziła szeptem. – Pewnie... zaczarowana!

_________________


Ulepimy dziś bałwana? E7681170f839a


Japoński: #cc99ff
Francuski: #90d2d0
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
Shiro Fuyuki

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1429


Ulepimy dziś bałwana? Empty
PisanieTemat: Re: Ulepimy dziś bałwana?   Ulepimy dziś bałwana? EmptyNie Kwi 14, 2019 10:11 pm

No tak, oczywiście! W końcu to było sporo czasu, te "kilka dni". Czerwonowłosy momentalnie godził się z nową koleżanką. A skoro tak, to na pewno wystarczyło go, by zjeżdżać w nieskończoność z górki. Oczywiście nie sam, bo co to byłaby za zabawa wtedy? Zdecydowanie żadna.
- Dobrze. Spróbuję - pokiwał głową na jej słowa. - Pokażę ci moje ulubione miejsca. Na pewno ci się spodobają! - był tego wręcz święcie przekonany. - Więc postaraj się przybyć jak najszybciej, dobrze? - mały wampirek poslał jej przyjazny uśmiech. Nie wiedział jak będzie wyglądać jego przyszłość, mimo to, bez wahania postanowił dać takie słowo i obiecał sobie w duchu, że spróbuje go dotrzymać.
No, ale Nea była bardzo mądra! Nie zdawał sobie sprawy, że istniało takie prawo odnośnie górek. A teraz został przez nią uświadomiony i już wiedział, jak wyglądała sprawa.
- Czyli jeśli pozwolimy, to dorośli też będą mogli zjeżdżać, prawda? - powiedział, jednak w jego głosie było słychać nutkę zapytania. - A wtedy nie będą musieli być tacy ponurzy, nie? W końcu nie można być ciągle smutnym, skoro ma się do czynienia z czymś tak wspaniałym jak górka - kiwnął głową, przyznając samemu sobie racje. Miał nadzieję, że dobrze zrozumiał jej słowa. Tak czy siak, postanowił nie zabraniać biednym dorosłym zjeżdżania z górek, o!
A co do dalszej rozmowy...
- Sam nie wiem - przyznał się. - Chyba daleko, skoro długo tutaj szedłem - odparł. - I jakbyś mieszkała blisko, to nie byłoby nudno - dodał, by poprzeć własne słowa. No bo przecież tak długo tutaj szedł, no! Gdyby tak nie było, na pewno Nea tak długo nie musiałaby się nudzić... Eee... Zamrugał ślepiami, po czym przekrzywił głową.
Pogubił się nieco we własnych myślach, dlatego dopiero po krótkiej chwili odpowiedział jej na pytania.
- Nie ma ich tutaj. Nie wiem, gdzie są - odpowiedział, ściszając głos. - Tęsknię za nimi - pociągnął noskiem. - Może mnie już nie chcą? - spuścił głowę i zacisnął mocniej dłonie na sankach, starając się nie zaczął płakać. Nie będzie tego robić przy dziewczynie, o!
Dopiero w momencie, gdy jasnowłosa potknęła się, uniósł głowę i spojrzał w jej stronę. Otworzył usteczka, myśląc nad tym.
- Gdzie? - spytał w końcu. - Chcę zobaczyć - próbował ją znaleźć wzrokiem, mimo to, nie wiedział, gdzie dokładniej patrzeć... więc nie potrafił dostrzec. - Myślisz, że to jak lampka z dżinem?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Nea

Nea

http://vampireknight.forumpl.net/t3946-nea-delacroix http://vampireknight.forumpl.net/t4113-nea http://vampireknight.forumpl.net/t3948-nea
Zarejestrował/a : 08/09/2018
Liczba postów : 105


Ulepimy dziś bałwana? Empty
PisanieTemat: Re: Ulepimy dziś bałwana?   Ulepimy dziś bałwana? EmptyWto Kwi 16, 2019 10:18 pm

Aż klasnęła w dłonie z uciechy, na moment wypuszczając sanki. Niesamowicie chciała w tym momencie lecieć do Japonii i odwiedzić te wszystkie zaczarowane (sama sobie dodała to słowo) miejsca, o których mówił Shiro. Jej, tam musi być tak ciekawie! Japonię pamiętała trochę jak przez mgłę, o wiele bardziej znała Francję, przywykła kompletnie do tego kraju – a w dodatku jako dziecko szybko się nudziła, więc chętnie pojechałaby już gdzieś dalej.
Dobrze! – zgodziła się ochoczo. –  Gdy tylko wrócę, to zapytam mamy. O ile już nie będzie spać. Ona dużo śpi, jeśli akurat jest w domu. Może nawet prześpi cały mój pobyt w Japonii – wysnuła przypuszczenie, najwyraźniej całkowicie godząc się z tym, że niedługo pojedzie do Kraju Kwitnącej Wiśni.
No bo kto jej tego zabroni, no?
Jeśli pozwolimy, to tak – powiedziała, kiwając kilka razy główką. Spojrzała z triumfem na Shira. – Ale wiesz, to zależy, czy zasłużą! Miałam kiedyś głupią gosposię, nie lubiłam jej, była brzydka i niemiła, w dodatku śmierdziała. Jej bym nie pozwoliła – zawyrokowała, choć zaraz potem złagodniała: – Ale całej reszcie tak.
Zaśmiała się wesoło, gdy Shiro nieumyślnie odczytał jej myśli – też sądziła, że gdyby mieszkali niedaleko siebie, to nie byłoby nudno. Chyba najwyższy czas na przeprowadzkę – najlepiej do Japonii!
Zaczęła nawet nucić pod nosem na znak radości, jednak spoważniała, gdy Shiro umilknął i nieco spochmurniał. Udzielił jej się jego humor, zresztą – tak bardzo polubiła nowego kolegę, że za nic nie chciała, żeby był smutny. Za cel postawiła więc sobie pocieszenie go.
Na pewno cię chcą! – zapewniła gorąco, zbliżając się i wybiegając nieco przed Shira, tak że teraz dreptała po śniegu tyłem, ale za to do kolegi stała przodem. – Może tylko pojechali na wakacje! – Zimowe. Ta. Nea jednak nie widziała w tym sprzeczności. – Albo do pracy. Moi też często wyjeżdżają. Ale jak przyjeżdżają, to mówią, że mnie kochają. Twoi też to zrobią, zobaczysz! – mówiła usilnie, mimo że Shiro na nią nie patrzył.
Kurczaki, kurczaki, jak go tu pocieszyć? Nea nie rozumiała, o co chodziło z jego rodzicami, nie wiedziała, że rodziców może nie być – w jej główce siedział obraz wiecznie będących mamy i taty, tylko po prostu często obecnych w innych miejscach: ale nadal pamiętających o Nejce.
Tajemniczy przedmiot w śniegu szczęśliwie pomógł jej wyrwać Shira z zadumy – Nea pogratulowała sobie w duchu, że dostrzegła tę zabawkę.
O, tam – wskazała palcem – w śniegu. Podejdziemy? – spytała, choć stała w miejscu. Sama nie chciała tego robić. – Lampka z Dżinem? Ojej! To czaszki też to potrafią?
W końcu, gdy Shiro również ruszył, zrobiła na równi z nim parę kroków. Ukucnęła w bezpiecznej odległości od przedmiotu. Z bliska wcale nie wyglądał na kość, a tym bardziej na czaszkę. Był zresztą o wiele mniejszy
To jakieś pudełeczko – wydała drugi osąd, choć tym razem przynajmniej podparty jakąś głębszą obserwacją. – Zaczarowane? Jak myślisz? Spełnia życzenia? Chciałabym sobie życzyć Japonię!

_________________


Ulepimy dziś bałwana? E7681170f839a


Japoński: #cc99ff
Francuski: #90d2d0
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
Shiro Fuyuki

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1429


Ulepimy dziś bałwana? Empty
PisanieTemat: Re: Ulepimy dziś bałwana?   Ulepimy dziś bałwana? EmptyPon Kwi 22, 2019 12:14 am

- Um... Dobrze - pokiwał głową czerwonowłosy. - Fajnie, jakby twoja mama się zgodziła. I na pewno nie będzie spać. Japonia jest super, będzie się bawić ciągle. Wtedy nie będzie czasu na sen - powiedział wesoło, po czym uśmiechnął się radośniej. - Jeszcze zobaczysz - mimo iż wypowiadał takie słowa, nie wiedział, jak wyjdzie to w rzeczywistości. W końcu nie wiadomo, czy właściwie spotkaliby się, gdyby Nea rzeczywiście przyjechała do tamtego kraju. No i... nawet jeśli, to czy będą mogli się tak bawić beztrosko jak teraz?
- Postaram się... postaram się próbować ocenić, który dorosły może korzystać z górki... Dobrze? - nie wiedział, czy sam każdemu by pozwolił... słowa Nei dopiero to sprawiły, że zaczął się zastanawiać. Oczami wyobrazni zobaczył swoją ciocię, po czym wzdrygnął w duchu. Zdecydowanie nie wiedział, co powiedzieć czy zrobić na ów temat.
Na dodatek dalsza tematyka sprawiła, że jego humor nie poprawił się nawet o jotę.
- Mhm... Na długie wakacje... tak? - wymamrotał. - Nie ma... - pociągnął noskiem. - Może Nea ma rację. Nea jest bardzo mądra - dodał, mówiąc jakby do siebie. - Ale i tak tęsknie... - w głębi swojego serduszka czuł się zapomniany i niechciany. Nie rozumiał powodów tej niechcianej rozłąki... i na swój sposób nie potrafił tego zaakceptować.
Przełknął ślinę, odrywając się na moment myślami od ponurej tematyki. Odnaleziony skarb... czym właściwie był? Jednak nie czaszka?
- Eee... Chyba tak. W końcu co by innego robiła czaszka tutaj, niedaleko górki? - czerwonowłosy kierował się teraz... dziwną logiką. Ale patrząc realniej, sam nie wiedział, co mógłby tutaj robić taki przedmiot. Ogólnie panujący tutaj chłód nie pozwalał mu swobodnie wyczuć, czy był tutaj niedawno człowiek, wampir czy zwierze. - Magiczna czaszka przy magicznej górce, o - tym bardziej trzeba było to dorwać do swoich rączek. Na swoje szczęście dostrzegł skazywany przedmiot, więc zaraz potem ruszył w jego kierunku.
Chociaż... Czy to na pewno czaszka?
- Nie wiem, dlatego to sprawdzimy - zbliżył się już całkowicie do tajemniczej rzeczy i bez chwili wahania wziął ją do rąk, po czym uniósł i obejrzał to sobie. Ostrożnie również potrząsnął, by spróbować usłyszeć ewentualną zawartość. - Wygląda... normalnie? Chcesz otworzyć? - wyciągnął rękę w jej stronę.
Jest to o wiele mniejsze niż się spodziewałem... Tylko... Co tam może być?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Ulepimy dziś bałwana? Empty
PisanieTemat: Re: Ulepimy dziś bałwana?   Ulepimy dziś bałwana? Empty

Powrót do góry Go down
 
Ulepimy dziś bałwana?
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: