IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zniszczony las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Ivan
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2526-ivan#53746 http://vampireknight.forumpl.net/t3547-ivan http://vampireknight.forumpl.net/t3687-ivan#80309
Zarejestrował/a : 24/04/2016
Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Czw Cze 02, 2016 8:55 pm

Ja pierdole ale on marudzi... Ivan go nie trzymał, dlatego jeśli chciał mógł sobie iść. Ma spine dupy jak ich mało. Gadać nie gadać, też mi kurwa dylemat. To ciekawe co za dylemat mieli ludzie w kasynach, gdy myśleli jaką liczne obstawić itp. Lepiej nie myśleć, bo pewnie tam był dylemat, jak sto diabłów... Męczyła chłopaka rozmowa, więc dlaczego mimo wszystko ją kontynuował? Toż to nawet sensu nie miało, no ale jak to wampiry... One są dziwne. One i ich tropy myślenia...
-Rozmyślanie nigdy nie przynosi coś dobrego. Nawet jeśli sprawia to inne pozory...
Wiedział o czym mówi, bo sam kiedy nad czymś długo myślał, to jego rozmyślania, schodziły na ciemną stronę z każdą kolejną chwilą, a jeśli myślał o swoim braciszku, to dopiero... Tak bardzo go nienawidził, że był gotowy go zabić, to po to przybył do Japonii, wiedząc, ze tutaj jest i białowłosy... Powstaje pytanie co powoduje iż mężczyzna jest tak pełny nienawiści do swojej rodziny... Odpowiedz na to pytanie jest przeznaczona tylko dla rodziny, czyli niezbyt wielu osobą... no ale mniejsza z tym... Teraz nie ma co pisać o zamiarach Ivo, który dopiero tutaj przybył.
Postanowili się przejść w stronę miasta, lecz podczas tego spaceru, mężczyzna doskonale zauważył, ze nieznajomy się trzyma na dystans i dobrze, bo gdyby był za blisko, to Ivo by się odsunął zapewne.
-Ludzie... W ostatnich czasach zamieniają się w ścierwo. Teraz człowiek nie ma tak wielkiego znaczenia. Telefony makijaże, wszelka gama rozrywek, jak i nowych, tych cool rzeczy powoduje iż społeczeństwa zamiast się rozwijać tak na prawdę się cofają... Kobiety zamieniają się w chłopczury, a mężczyzn... Hehehe W pizdy... Aż wstyd patrzeć na dzisiejszą młodzież... Jeśli wybuchnie wojna, to jak będą walczyli, czym? Telefonami, szminkami, a może rurkami?
Aż zakpił sobie z rasy ludzkiej, bo tak to widział. Pedały które się gnoiły samym ubiorem. Faceci mają nosić spodnie z szerokimi nogawkami, chłopskie, a nie rurki, przeznaczone dla kobiet. Ma wyglądać jak facet, a nie jak pizda! Az musiał sobie zapalić, kiedy myślał o tym. Kolega nie przyjął poczęstunku? Chuj z nim, nalegać nie będzie.
-A co jeśli powodem jest zabawa, albo zemsta?
Zapytał choć nie oczekiwał odpowiedzi, bo po co na to pytanie odpowiadać?
- Jesteś miejscowym? Potrzebował bym małej informacji, jak dotrzeć do wielkiej posiadłości. Pewnie ich jest tutaj sporo, ale wyróżnia się kilkoma rzeczami. Wygląda jak więzienie i wiele się od niego nie różni.
Zapytał się chłopaka czekając na odpowiedz spokojnie i cierpliwie, kontynuując palenie papierosa. Oczywiście pytał o oświatę, jak by inaczej...
Powrót do góry Go down
Vito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2307-vito-nessuno#48695 http://vampireknight.forumpl.net/t2308-vito-nessuno#48702 http://vampireknight.forumpl.net/t2343-vito
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pon Cze 06, 2016 4:54 pm

Jeśli się nie podobało, to zawsze Ivan mógł sobie stąd pójść i zakończyć to dziwne spotkanie. Przecież, kto mu to właściwie bronił, przynajmniej miałby spokój od marudnego w tej chwili Vito. A co na to sam wampir... A co mógł poradzić na to, że nie przepadał za ludźmi? Nic, to już wina lat przyzwyczajenia, a ten krwiopijca aż tak mało ich nie miał. Chociaż w świecie nocnych istot nadal z pewnością był uważany za jednego z młodych.
Przetarł czoło, wdychając głęboko. To naprawdę upierdliwe. Nie rozumiem kompletnie tego człowieka... I na dodatek jak zwykle, jest mi ciężko rozmawiać z człowiekiem. Nic się nie zmieniło w tej kwestii.
- To już zobaczy się w przyszłości, czym będą walczyć - mruknął natomiast wampir. - Póki co, nie są zmuszeni, by pokazać, czy nadają się do tego czy też nie.
Teraźniejszość rzeczywiście była teraz bardzo niepokojąca. W porównaniu do wcześniejszych lat, dało się bardzo dobrze zauważyć, jak wszystko się pozmieniało.
Nie odpowiedział mu. Nie widział w tym specjalnego sensu. To wszystko wydawało się być zbyt dziwne, ale zarazem i skomplikowane. Mógł jedynie próbować się domyślać, co też ten człowiek mógł mieć na myśli, ponieważ pomimo prowadzonej rozmowy, nie udawało mu się wyciągnąć coś sensownego z niej.
Huh? Czyżby potrzebował pomocy od tego wampira? Aż uniósł brew, zastanawiając się, o co chodziło właściwie.
- Nie jestem miejscowym - odpowiedział mu, nie wchodząc w szczegóły. - Ale do twojego opisu pasuje kilka budynków, które widziałem tutaj.
Skąd mógłby zaś wiedzieć, o co dokładnie mu chodziło? Na dodatek, czy wampir właściwie będzie wiedział, co gdzie i jak?
Powrót do góry Go down
Ivan
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2526-ivan#53746 http://vampireknight.forumpl.net/t3547-ivan http://vampireknight.forumpl.net/t3687-ivan#80309
Zarejestrował/a : 24/04/2016
Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Wto Cze 07, 2016 5:36 pm

Stop! Nie będę wykazywał palcem, kto w swoich rozmyśleniach, narzeka na spotkanie z człowiekiem. Ivan sam w sobie nie narzekał, jak i przede wszystkim nie zmuszał się do rozmowy, bo on ją zaczął, dlatego też odbiorcą był Viro. To od niego zależało, czy rozmowa się potoczy dalej czy nie. Mimo to postanowił kontynuować konwersacje, marudząc w swoich przemyśleniach...
-Może i dobrze, bo nie chce nawet o tym myśleć. W ostatnich czasach mimo pokoju, źle się dzieje. Wojska nie prowadzą ćwiczeń, społeczeństwo się nie kształtuje, pod względem militarnym. No ale cóż... Co ja mogę? Sam. Nie wiele...
Tak... Ivan na pewno miał racje. Co by się działo, gdyby nagle została zaatakowana Japonia? Nim by się zebrała straciła by cenny czas, co by się odbiło w ofiarach. Wszystko miało swoje wybory, nauki też kosztowały, dlatego skoro wstrzymali szkolenia militarne, to i zaoszczędzili kupę szmalu. Może tego nie było widać, ale tak było... Wszędzie tak było...
Brak odpowiedzi na jego słowa? Toż to było oczywiste i do przewidzenia co Ivo zgadł niemal bez błędnie. No bo co by odpowiedzieć na to kiedy ktoś się przyznaje do zabicia z zemsty np.? No nic... lepiej przemilczeć, a broń Boże lepiej wtedy nie dawać pouczenia...
Czyli nie był miejscowym, aż westchnął na tą odpowiedz, no ale nie Vito wina. Mimo wszystko wysłuchał go do końca i nie przerywał mu, taki był miły.
-Źle się zatem sprecyzowałem. Nie szkodzi, jakoś sobie poradzę, ale dzięki za dobre chęci.
Odparł do chłopaka i nawet posłał mu łagodnego uśmiecha! Dopalił papierosa rzucając go w ziemie, by przydepnąć nogą, gasząc całkiem, po czym wypuści ostatni dym który miał w płucach.
-Zapomniałbym się przedstawić. Jestem Ivo.
Wyjawił rozmówcy w końcu swoje imię. Imię jak imię, jest ich wiele i wiele osób ma takie samo, więc po co je kryć?
Powrót do góry Go down
Vito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2307-vito-nessuno#48695 http://vampireknight.forumpl.net/t2308-vito-nessuno#48702 http://vampireknight.forumpl.net/t2343-vito
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pią Cze 10, 2016 12:49 pm

To nie wskazuj i nie marudź na marudzenie na ludzi! Nic się nie poradzi na charakter danej osoby, prawda? W dodatku, po co się teraz tym przejmować, skoro i tak nie mówił o tym na głos, ba, nie ukazywał tego po sobie? I nie Viro, a Vito!
Naprawdę, to było takie męczące... Właściwie, co robią jego bracia? Tak teraz go naszło i zaczął się zastanawiać nad tą kwestią.
- Możliwe, ze w chwili zagrożeniach coś zmieni się... I wtedy ewentualna przyszłość nie będzie malować się w tak złych barwach - odpowiedział mu cicho z nutką obojętności w głosie. Przynajmniej to tak przypuszczał, że ułoży się to w nieco jaśniejszych barwach. Był przyzwyczajony już do wojny, więc po części odczuwał obojętność w tej kwestii.
Wzruszył lekko ramionami na jego słowa. Niewiele mógł już na to poradzić, że opis wydawał mu się być trochę niedokładny. Oczywiście, mógł mu podać odpowiednie miejsca, które przychodziły mu na myśl, ale z drugiej strony, nic nie musiało pasować do tego, czego oczekiwał człowiek.
- No nic. Oby ci się udało z tym, co tam sobie chcesz - odpowiedział jemu. Nie dopytywał się celu, dla którego poszukiwał owego miejsca. To nie była jego sprawa i zdawał sobie z tego sprawę, więc nawet jeśli był ciekawy... To tej ciekawości nie zaspokoiłby. I tyle.
- Hmm...? Miło mi - rzekł do niego. - Vito - również przedstawił się krótko.
Westchnął cicho, rozglądając się po okolicy.
- Mam rozumieć, że to już koniec tego spotkania? - spytał się go natomiast. Jeśli rzeczywiście miał rację, to był również znak, że mogli się w tym miejscu rozdzielić i każdy mógł ruszyć w swoją stronę.
Powrót do góry Go down
Ivan
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2526-ivan#53746 http://vampireknight.forumpl.net/t3547-ivan http://vampireknight.forumpl.net/t3687-ivan#80309
Zarejestrował/a : 24/04/2016
Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pon Cze 13, 2016 3:50 pm

W sumie racja. Obca nas osoba nie da rady nas zmienić, jak ktoś jest marudą, to tak zostanie i już, a jeśli już ma dojść do zmiany jakiejkolwiek, to to zależy tylko i wyłącznie od Vito, czy zechce to zmienić czy nie. Najlepiej jednak być sobą, dlatego też. Niech maruda, marudzi dalej!
-Cóż racja jest jak dupa, każdy ma swoją. Mam odmienne zdanie, widząc co się dzieje dookoła. Choć tutaj może być, bo Japonia sama w sobie, jest bezpiecznym krajem, jednak różnie bywa. Dzisiaj jest jeszcze pokój, a jutro już stan wojenny.
Odparł beznamiętnie, nie chcąc się kłócić. Oboje mogli mieć różne spostrzeżenia na poruszony temat, dlatego kłótnia nie była by czymś najlepszym. Może by się i nawet pobili, co mogło by się skończyć nie najlepiej dla obu stron. On widział w świat ciemnych barwach i nie liczył na poprawę, Vito zaś miał na odwrót.
Źle się sprecyzował, dlatego też nie nalegał. Skoro Vito nawet zna podobne budynki, to przecież chyba nie chciał wyprowadzić nieznajomego chuj wie gdzie? Taki dobry się okazał.
-Dzięki, bo się przyda. Przy dobrych obrotach rozjebie tylko ten budynek, a przy komplikacjach... to może nawet ćwierć miasta, kto wie jak zachłanna może być nienawiść do drugiego człowieka. Zatem Vito. Miło było z kim porozmawiać, a co do kwestii spotkania, to zawsze można się umówić na kolejne.  Cóż za problem? Teraz są telefony, komputery i inne śmieci, którymi łatwo można się komunikować. Jednak jest pytanie, czy ja wytrzymam z taką marudą, jak Ty Vito.?
Uśmiechną się paskudnie, dla rozluźnienia sytuacji. Sięgnął po swój portfel i wyciągnął z niej wizytówkę. Była tylko z numerem i wyciągnął ja w stronę chłopaka.
-Proszę. Gdyby marudzie się zachciało, porozmawiać z inną marudą.
Mruknął  czekając na reakcje chłopaka.
Powrót do góry Go down
Vito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2307-vito-nessuno#48695 http://vampireknight.forumpl.net/t2308-vito-nessuno#48702 http://vampireknight.forumpl.net/t2343-vito
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pon Cze 13, 2016 9:44 pm

Ej! Co to ma być za marudzenie na marudzenie? Vito był wystarczająco stary, by móc marudzić, więc niech Ivan da mu z tym spokój! Sam nie był lepszy od niego samego, więc... Chwila, czy to może oznaczać, że będzie im dane dogadać się ze sobą? Byłoby całkiem ciekawe to.
- Meh, nie przesadzaj aż tak bardzo z tym - żachnął wampir. - Wcale nie jest aż tak źle, uwierz mi. W niektórych miejscach jest o wiele gorzej - to miało być pocieszające? Akurat. Po prostu stwierdził fakt jako osoba, która często podróżowała.
Bez przesady, ten wampir nie był aż takim optymistą, za jakiego mógłby być brany. Swoje wnioski wysuwał na podstawie doświadczenia, a w jego przypadku nie było ono małe. Ale w sumie, skąd zaś mógłby wiedzieć o tym ten łowca?
- Przeżyjesz jakoś - odparł na to. - I postaraj się trochę ogarnąć te szkody. Nie chcę, by przez przypadek twoją ofiarą stał się mój dom czy coś.
Właściwie, to miał wyrąbane, co robił Ivan i nie ukrywał tego. Tylko domu nie tykać, bo będzie zły. A lepiej nie wkurzać wampira, który ma pozwolenie na broń i ją tak właściwie posiada.
- Oho... Skoro tak wysuwasz, to skorzystam kiedyś z tej propozycji - wziął od niego wizytówkę i schował ją do kieszeni spodni. - Może wtedy znów pomarudzimy na to wszystko. Ale teraz... Bywaj. I powodzenia - tymi słowami Vito pożegnał swojego nietypowego towarzysza.

z/t
Powrót do góry Go down
Hokuto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2671-hokuto-nozomi#57002
Zarejestrował/a : 26/06/2016
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pon Cze 27, 2016 8:18 pm

To była pierwsza od niepamiętnych czasów wycieczka. Niosła dwie reklamówki, z czego jedna była pełna środków do prania, czy chociażby tych od podłogi. W drugiej siatce miała owoce, parę warzyw i jogurty. Wszystko było dla niej, nie zamierzała się dzielić, w końcu nie miała z kim, prawda? Szła sobie po terenie górzystym z racji, że tym razem chciała pójść na około. Jej świątynia była niedaleko stąd, mogła wytrzymać, jeszcze trochę. Mięśnie nie bolały, pot nie spływał po czole, była zbyt dobrze wyćwiczona. Choć sztuk walki nie znała, to nawet mogła porządnie przywalić.
Także bójcie się zbójcy lub zboczeńcy, ta istota ma krzepę, o której każda kobieta mogłaby pomarzyć. No dobrze nie wyolbrzymiajmy tego tak bardzo...
Czarnowłosa sobie szła, spokojnie oddychając. Żadnego przyspieszonego tętna, zero strachu. Ot tak zwykły marsz. W pewnym momencie na jej drodze stanęła dość spora gałąź. Starała się ja ominąć, ale las był naprawdę gęsty, postanowiła, więc, że ją przeskoczy.
Raz, dwa, trzy, hop i gleba!
Siatki poleciały parę metrów dalej, kolano strasznie bolało, na jej buzi pojawił się grymas. Kimono podjechało nieco w górę, ale zatrzymało się na szczęście w połowie uda.
- Ittai.. - mruknęła, starając się, przynajmniej usiąść. Ból był niesamowity, ale zagryzając wargę potrafiła go znieść, do czasu..
Powrót do góry Go down
Ivan
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2526-ivan#53746 http://vampireknight.forumpl.net/t3547-ivan http://vampireknight.forumpl.net/t3687-ivan#80309
Zarejestrował/a : 24/04/2016
Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pon Cze 27, 2016 8:44 pm

Tereny takie jak zniszczone lasy, ogólnie lasy, to nie tereny dla luźne spacery, bowiem łatwo się w nich zgubić, albo zabić, zostać zaatakowanym nie tylko już przez wampira, ale zwierzęta, które tutaj rządziły. Zwykły człowiek np przy starciu z niedźwiedziem, miał nikłe szanse.  Niedźwiedź niby rzadkie zwierze, jednak jeśli się je spotka, to wiej gdzie pieprz rośnie, bo chyba ze masz broń, albo nadprzyrodzone moce...
Ivan po spotkaniu z wampirem skierował się dalej w stronę miasta jednak niebawem po czasie usłyszał hałasy. Nie nie nie... To nie była dziewczyna, a jego pupil na którego widok się uśmiechnął. Osobnik o nieco większy od potencjalnego wilka. Bydle jak ich mało! Jednak ruszyło ono w stronę Ivana, który ino z uniesieniem ręki, wydał polecenie zatrzymania. Wilk podszedł za co został pogładzony po pysku. Jednak po chwili wilk zwęszył nic innego jak krew! Innego osobnika niż Ivan. Podniósł głowę, po czym za pozwoleniem Pana skierował się w kierunku zapachu.
Dziewczyna już po chwili mogła usłyszeć, jak i poczuć pod nogami drgania, leciutkie, ale jednak, bowiem wilk biegną w jej kierunku. Nie był jeszcze blisko, ale mogła go ujrzeć, czarna zmora leśna, która z dystansem zatrzymała się, patrząc na dziewczynę, jak na ofiarę na którą miałby się zaraz rzucić. Wygląd odbiegał od naturalnego wilka, zmutowany? No no no... Jak zareaguje dziewczyna w sytuacji zagrożenia...? Oby mądrze, czyli jak?
Przy okazji warto dodać iż wilk miał czerwone ślepia, a Ivan powoli zbliżał się do miejsca gdzie była dziewczyna, chcąc zobaczyć co zwęszył jego zwierzak.
Powrót do góry Go down
Hokuto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2671-hokuto-nozomi#57002
Zarejestrował/a : 26/06/2016
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pon Cze 27, 2016 9:06 pm

Czy ktoś widział, żeby dziewczyna skakała w drewnianych sandałach? W dodatku długie, świątynne kimono i ciężkie zakupy. Nie powiem, ale tym razem Hokuto wykazała się szczytem głupoty. Chciała iść dalej drogą, a ugrzęzła, będąc zdana tylko na siebie. Spróbowała poruszać kolanem, ale wtedy doszło do niej, że noga krwawi, ale nie obficie. Stłuczenie i nieco głębsze zdarcie, delikatnej skóry. Świetnie. Czarnowłosa musiała mieć naprawdę sporego pecha, skoro nawet kolejny rozwój wypadków nie był jej przychylny.
Zwierzę zaczęło się zbliżać. Ziemia zaczęła drżeć, słychać było tupot łap. Istotka rozejrzała się, nie wykonując przy tym gwałtownych ruchów. Była zmęczona, ból zdawał się zawadzać. Postanowiła obandażować ranę, ale jak? Potrzebowała wody, więc użyła święconej. Następnie chwyciła skrawek kimona i gdy miała je rozedrzeć, wtedy zamajaczyła jej czarna sylwetka. Zwierzę, a raczej wilk biegł prosto w jej stronę. Wstrzymała oddech i przede wszystkim nie wpadała w panikę. Również nie krzyczała, po prostu siedziała, nie wykonując już gwałtowniejszych ruchów.
Ślepia jego były czerwone, więc do ręki chwyciła gałąź i położyła ją blisko siebie. Nie patrzyła mu w oczy, wiedziała, że tego nie należy robić.
Przez ranną nogę nie bardzo miała jak się skulić. Chciała się obronić, choć była bezradna. Również w torbie nie miała mięsa, którym mogłaby odwrócić jego uwagę. Rana przestała krwawić, a ona sama, modląc się w myślach do Tsukiyamy miała nadzieję, że ktoś ją ocali. W końcu liczy się cud, prawda?

Powrót do góry Go down
Ivan
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2526-ivan#53746 http://vampireknight.forumpl.net/t3547-ivan http://vampireknight.forumpl.net/t3687-ivan#80309
Zarejestrował/a : 24/04/2016
Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Wto Cze 28, 2016 4:29 pm

Patrząc na sam ogół pobytu dziewczyny w lesie, nasuwa się nam pytanie co kobieta w takim stroju, do tego z zakupami robiła w zniszczonym lesie? Czyżby może skrótem wybrała się do jakiegoś miejsca, a zabłądziła czy co? Odpowiedz na to pytanie znała tylko dziewczyna i Ci kto potrafili czytać w jej myślach. Cokolwiek jednak ta by nie myślała, zaliczyła upadek, który skusił stworzonka inne. O dziwo zainteresowało się nią zwierze nie z tych terenów...
Zwierze zlokalizowało dziewczynę i zatrzymało się z jakimś dystansem do niej, może 5 metrów, nie więcej. Mimo to nie atakował. Obserwował uważnie poczynania człowieka i widząc jak sięga po gałąź, dziewczyna mogła usłyszeć ostrzegawczy warkot bydlęcia. Tak... Doskonale rozumiało co dziewczyna robiła, dlatego widząc w jej rękach potencjalną broń warknął, zamiast atakować. Podszedł do niej bliżej na odległość 3 metrów i zmarszczył nos po czym wydał z siebie warkniecie nawołujące, choć nie musiał. czuł że dziewczyna jest ranna, czuł w niej mięso, które chętnie by skonsumował, ale nie robił tego. No chyba że laska wykona jakiś "atak" w jego kierunku, to może się liczyć z tym, że będzie miała bliższe spotkanie z uzębieniem zwierzęcia, które miało się czym pochwalić!
W końcu i dotarł Ivan na miejsce pokierowany nawoływaniem pupila, który nadal obserwował dziewczynę ślepiami w pozycji gotowej do ataku.
-мирного
Stanowczy zimny głos blondwłosego przebił cisze w lesie, która mogła wróżyć coś złego dla dziewczyny, w końcu była w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Wilk na słowo łowcy stanął prosto, luźno, wykonując krok w tył. Hokuto mogła się domyślać czy słowo "мирного" to imię pupila, czy jakaś komenda.
-Co dziewczyno tutaj robisz? Życie Ci nie miłe?
Zapytał chłodnym głosem, bez żądnych cieplejszych emocji, bowiem po co miałby? Nie byli znajomymi, a głos którym mówił był neutralnym dla niego. Podszedł do nich, a głównie do pupila by pogładzić go uspokajająco po grzbiecie, ignorując jego warczenie. Znał je już, wiedział przy jakim odgłosie lepiej zabrać rękę.
-Zatem?
Mruknął tym samym głosem tym razem patrząc na dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Hokuto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2671-hokuto-nozomi#57002
Zarejestrował/a : 26/06/2016
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pią Lip 01, 2016 2:31 pm

Spojrzenie wilka oraz zachowanie było groźne. Dziewczyna, jednak dalej utrzymywała stały puls, na domiar tego uśmiechała się. Odłożyła na bok gałąź, tak by zwierzę przestało warczeć. Następnie wzrokiem zaczęła szukać reklamówek. Obie wylądowały dwa metry dalej, co sprawiło, że nie mogła za nie chwycić. Przynajmniej tyle mogła zrobić, bo wstanie bez pomocy drugiej osoby, było strasznie trudną czynnością. Westchnęła i oderwała od nich wzrok.
W międzyczasie zwierzę się zbliżyło, a ona.. zachciała go pogłaskać. Kochała naturę i nie przejmowała się zagrożeniem, w końcu tak starannie o nią dbała i pilnie wykonywała swoje obowiązki. Była czymś w rodzaju pani Lasu, która zamiast być ofiarą, to wiernie towarzyszyła całej przyrodzie.
Gdy tylko zobaczyła, że zbliża się jakiś mężczyzna od razu skamieniała. Na jej buzi pojawił się niepewny wyraz, zaś oczy zostały utkwione w sylwetkę złotowłosego. Zaraz potem spojrzała na jego niebieskie oczy i szybko odwróciła wzrok, więcej nie spoglądając na jego twarz. Była nieśmiała, brakowało jej odwagi w kontaktach z ludźmi. Co to biedna osóbka miała w takiej sytuacji zrobić? Wilk został przywołany do nieznajomego, najwidoczniej on należał do niego.
Wbiła wzrok w ziemię, palcem, nakreślając wzory na ziemi. Nie chciała rozmawiać, jakoś nie mogła nic z siebie wykrzesać. Spróbowała skupić się na samym powiedzeniu pomocy, ale .. skończyło się na tym, że otworzyła usta i je zamknęła. Dłońmi zakryła swoją młodą buzię, nie chciała, by ten na nią patrzył..
Gdy ten zaczął rozmowę, długo nie mogła nic powiedzieć. Był zimny, wiedziała o tym. Nie przywiązywał większej uwagi do niej, po prostu chciał się dowiedzieć paru informacji, czy przyjdzie mu to z łatwością? Hokuto uchodziła za cichą obserwatorkę, ciężko jej było komunikować się z ludźmi. Lepiej jej o wychodziło ze zwierzętami, przed nimi nie stawiała sobie barier. Nie zamykała się..
Gdy Ivan ją pogonił, ta podniosła nieco wzrok. Patrzyła na jego nogi, nie mogąc się przełamać, by zobaczyć coś więcej.
- N-niedaleko.. jest świątynia. J-jestem za nią.. odpowiedzialna - wyszeptała cicho, nie mogąc się zebrać, na nic więcej. Spróbowała nawet poruszyć nogą, ale syknęła, nie potrafiąc znieść bólu.
Powrót do góry Go down
Ivan
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2526-ivan#53746 http://vampireknight.forumpl.net/t3547-ivan http://vampireknight.forumpl.net/t3687-ivan#80309
Zarejestrował/a : 24/04/2016
Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pią Lip 01, 2016 5:10 pm

Aż dziwne, że dziewczynina ani trochę nie odczuła strachu, który spowodował by przyspieszenia tętna, bowiem jest to wręcz niemożliwe, kiedy ma się świadomość, że coś co się pojawiło naprzeciw jest prawdziwe i może zabić. Do tego ze zwierzakami nie ma żartów. Dopamina jest dobra tylko wtedy kiedy coś co ją wywołuje, nie zrobi nam nic. Tutaj jednak było inaczej dlatego twierdzenie iż dziewczyny puls nawet na chwile nie uległ zmiany MUSI być błędem, no ale jak kto woli. Widocznie nieśmiała dziewczyna jest niezłym koksem.
Wilk tupnął łapom w chwili kiedy dziewczyna chociażby wyciągnie ku niemu rękę. Pokręcił głową, po czym resztą tułowia, wydajać z siebie warkot. Dziewczyna takimi akcjami prowokowała i drażniła. Może gdyby nie wkroczenie Ivana, to wilczek skorzystał by z okazji i rzucił się na laskę, zębami rozrywając jej ciało.
I co niby taka nieśmiała dziewczyna, którą płoszą faceci, nie drgnęła na widok niebezpiecznego wilka. No bez jaj. No ale mniejsza z tym. Ivan podszedł i zaczął wypytywać o jej pobyt w tym miejscu.
-Nie prowadzaj się sama po lesie, skoro nawet o siebie zadbać nie umiesz. Wyczuł Twoją krew, dlatego przybiegł.
Odparł chłodnawo jak i obojętnie do dziewczyny i zerknął po niej, szukając rany która przyciągał jego wilka. Aby jednak ten nie drażnił dziewczyny, nie straszył jej, spojrzał na niego.
-Для меня
Rzekł stanowczym głosem do zwierzaka, który posłusznie wykonał polecenie swojego Pana, cofając się, by stanąć nieco za Ivana osobą.
-Pozbieraj swoje manatki, zaprowadza Cię, bo następnym razem możesz nie mieć szczęścia. Prowadź.
Wcale nie prosił czy coś. On postanowił i wyciągnął do dziewczyny pomocną dłoń, jednak czy ta ją przyjmie? Niezależnie od tego pomoże jej dojść do celu by potem umknąć.

z/tz 2 jesteś wolna fabularnie
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zniszczony las   

Powrót do góry Go down
 
Zniszczony las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Zniszczony las
» Zniszczony Statek Widmo.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: GÓRY-
Skocz do: