IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Park osiedlowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Park osiedlowy   Wto Paź 23, 2012 9:34 pm

Jeden z licznych mniejszych parków pomiędzy osiedlami. Gdzie to właściciele psów wyprowadzali je, by napaskudziły, a potem udać że nic takiego nie miało miejsca.
Na ogół przychodzą tutaj rodzice z dziećmi, a sam park wyposażony jest w drabinki, huśtawki czy też małą piaskownicę. Są także ławki i jakiś alkoholowy, otwarty całą dobę.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Lis 25, 2012 5:39 pm

Tak zwłaszcza dlatego że nieopodal był monopolowy to właśnie miejsce upatrzył sobie Raven aby poczekać na księżniczkę na białym koniu, co prawda role miały być inne ale tak to już w życiu bywa. Niskobudżetowa opowieść o spotkaniu w parku na ławce naprzeciw monopolowego. Do romantyzmu tej opowieści brakowało dużo, ale cóż się dziwić kiedy książę też jest niskobudżetowy jak zmierzch. Dość już o tym jednak, więc tak jak mówiłem Raven zajął sobie miejsce na ławeczce trzymając co w dłoni? Ah taką jedną czerwoną różę, a mówili że nie ma już mężczyzn którzy pamiętaj o obietnicach, pf taka zniewaga. Co do tej całej sytuacji to faktycznie, Raven był ale chyba zapomniał o czymś, co to mogło być? Napił się przed wyjściem? Jest. Ubrał czysty dres? Jest. Napisać do kobiety z którą się spotykał? No.. Tak więc sięgnął do kieszeni po telefon sprawdzając przy okazji skrzynkę czy może go ktoś jednak kocha, ale jak zwykle nie znalazł nic ciekawego tak więc po chwili wysłał sms'a i zabrał z kieszeni słuchawki które podpiął do telefonu a następnie ustawił sobie jakąś fajną wykozaczoną dresiarską nutę i rozwalił się na tej ławce jakby był u siebie w domu, założył łapy za oparcie i siadł sobie jak król parku. Wracając do kwiatka, to niby miały być kwiaty ale cóż, na pewno się nie będzie złościć no bo jak się na niego można o cokolwiek gniewać, przecież tym słodziutkim żółtym ślepiom nie da się powiedzieć nie, czyż nie mam racji?

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Lis 25, 2012 6:31 pm

No i cały Ravcio, coś mi się wydaje, że sklep monopolowy będzie częścią dzisiejszego wieczoru. Jednak nie jest to coś złego czy coś czego Ban nie chciałaby robić. Księżniczka na białym koniu przybyła, najedzona, wyperfumowana i ładnie ubrana. Och nie miała na sobie już ani kropelki krwi tej nieszczęsnej nastolatki. Och całe szczęście w sumie, bo wówczas z taniego romansy był by dramat i krwawa też tania opowieść jak już przy tej taniości jesteśmy. Nie no w sumie wybrzydzać nie będzie, w sumie woli dostać jedną ładną różę prosto z serducha, mniam serducha w sosie własnym, ale ja nie o tym... niż tuzin róż danych od tak na odczepnego. Więc spokojnie będzie bardzo pocieszona. Swoją drogą jak się właśnie zorientowała to się nieco spóźniła, ale miała nadzieję, że i to będzie jej wybaczone. W końcu była bardzo urocza i przekonująca, czyż nie?
Bo i w końcu stanęła tuż obok jego ławeczki spoglądając na niego z delikatnym uśmiechem. Właśnie sobie uświadomiła taką nieco śmieszną rzecz... że bardzo za nim tęskniła mimo iż był on dla niej kimś całkiem obcym, do tego był człowiekiem, a jak tego byłoby mało to mogę dodać, że łowcą i teoretycznie powinien ją ciachnąć o za jej ostatni obiadek chociażby. Jednak czego oczy niewiedzą tego sercu nie żal. Więc póki nie wie to jest dobrze, co nie? Przysiadła sobie obok niego na ławce i ucałowała go w policzek na powitanie.
-Cześć.
Oczka jej błyszczały wesoło.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Lis 25, 2012 7:13 pm

Kwestia sporna tego tematu o łowcach i wampirach bo gdyby przypadkiem tam wiedział o jej obiadku wszystko ze szczegółami to aby pocieszyć swoją nadszarpnięta wizję sprawiedliwości zastrzeliłby pewnie jej służkę zamiast zrobić krzywdę wampirzycy bo cóż, śmieszny fakt też ją lubił na tyle że jak widać potrafi przełożyć ją nad poczucie sprawiedliwości a to już jest cos, baaa żeby tylko coś w jego przypadku to jest kurewsko wielka rzecz. Biedaczek by się tylko zakłopotał bo wiedziałby że coś musi zrobić i z całego nastroju dupa zbita. Powrócę jeszcze do spóźnienia Banshee, no cóż jej słodki wyraz twarzy i na dodatek ten całus w policzek, pff jak on mu się wtedy na nią gniewać? Urocze dziewczynki mogą wiele taki to już plus. Dziewczynki, może to złe określenie ale przecież wampirzyce zawsze są młode więc po trochu racji było. Chociaż wyobraźcie sobie scenkę kiedy łowca żyje z wampirzycą? To musi być dziwne, bo co powie mu że idzie zabić sobie kogoś dla krwi? Czy może powie że idzie na spotkanie z tak zwaną przyjaciółką? Nie no doprawdy to dramat, jednak oni nie musieli się tym przejmować na razie, gdyż Rav uważał kobietę za bardzo grzeczną wampirzycę bo taką ją tylko widział i jakoś szczerze mówiąc nie chciał ujrzeć tej złej strony bo gdyby mieli sobie skakać do gardeł to smuteczek. Omijając wszelakie rozkminy i zajmując się obecną sytuacją to faktycznie się na nią nie gniewał, przynajmniej sobie posiedział i spoglądał na alkoholowy jak rozmarzony poeta który właśnie ma napisać wiersz który zmieni wszystko w dotychczasowej poezji. Z jego rozmyślań jednak wyrwała go jego księżniczka która przyjechała ocalić swojego księcia co? Zwrócił głowę w jej stronę w tej swojej chuście dodającej plus 15 do respektu u czarnych gangów i zsunął ją na szyję kładąc łapę którą miał za ławką na jej głowie i lekko poczochrał ją po głowie, oczywiście uwazając żeby nie zniszczyć tej idealnej fryzurki. Potem jednak sobie oglądnął całokształt kobiety, no fakt ładnie, całkiem ładnie się ubrała to urocze. Na dodatek ten zapach perfum był jakiś taki nęcący aż nie chciało się od niego oddalać.
-No cześć, nie wiem co mogę powiedzieć na komplement bo ładniej i tak nie mogłaś wyglądać niż wcześniej. - uuu to mu wyszło, ciekawe ile czasu wpatrując się w ten monopolowy myślał nad tak błyskotliwą wypowiedzią, co było najlepsze w tym wszystkim? Nie było od niego czuć alkoholu! Jeszcze co prawda ale to jakiś wielki przełom w jego karierze. Obdarował ją lekkim uśmiechem tak dla poprawy nastroju, a następnie rozglądał się po parku co jakiś czas zawieszając na niej oczy. Aż się nie chciało wierzyć że ten słodziak mógł kiedyś zrobić komuś krzywdę, a co dopiero zmasakrować ciało nastolatki, no cóż Aristova zawsze ciągnęło do takich dziewczynek i nic nie poradzisz, takie stety lub niestety.
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Lis 25, 2012 10:43 pm

Jakby wiedział, o szczegółach oczywiście w innym przypadku i tak wina spadłaby na nią. O powiedźmy, że przyszłaby umazana krwią ciągnąc za sobą nutkę słodko metalicznego zapachy życiodajnego płynu. Co by łowcy wpadło do głowy? Jak, że prosto stwierdzić, że to ona atakowała i się posiliła słodką niewinną istotką. No dobrze, ale jeżeli nawet dowiedziałby się, że to jej służka zabiła to on by z nią zrobił to samo? Zabiłby człowieka, którego powinna całkiem inna władza sądzić? Och chybaby miał niemały kłopot gdyby zabił człowieka, a nie wampira? Lubienie przedstawicielki rasy krwiopijców chyba nie zwalnia z łowcy z wymierzenia sprawiedliwości w jego ulubienice.
No musiała być słodko i kipieć tym swoim urokiem, aby go jakoś udobruchać, choć kobiety miały prawo do takich delikatnych spóźnień, subtelnych i wiadomo musiała być ta chwila napięcia... przyjdzie czy też nie? Do tego mogę dodać, że wiecznie młode wampirzyce wiedzą jak wykorzystać swój urok osobisty.
Wszystko zależy od układu, ale racja ciężko na dłuższą metę pogodzić oba światy. Życie ludzkie przemija znacznie szybciej od wampirzego, do tego ludzie się starzeją. Och czyżby wszystko stało przeciw? Cóż z tego w sumie nawet jeżeli to póki są młodzi, a ona nie ma pięćdziesiątki na karku wszystko może się zdarzyć.
Ban była wampirzycą bardzo przebiegłą wiedziała kiedy być miła i nie pokazywać rogów, dostosowywała się, a wszystko dla korzyści, taka była nie ma co ukrywać. Ciężko było z nią żyć na dłuższą metę. Jednak o tym chyba powszechnie wiadomo.
Och artysta nieco spity na ławce ależ mi się trafiło, aż cała się raduje. Oj tam przecież nie mogła go zostawić tak samego, to byłoby okrutne, a taka nie chciała być. Nie no będzie się jej fryzurą przejmować? I tak najlepiej wyglądała z niego potarganymi włosami, ale może się o tym kiedyś sam przekona, kto wie co los przyniesie. Wyłapała jego spojrzenie i uśmiechnęła się delikatnie. Dobrze, że mu się podobało jej wdzianko, przecież tak właśnie miało być, podobnie było z perfumami, trzeba jakoś zachęcić mężczyznę do siebie.
-Dziękuję, cieszą mnie Twoje słowa.
Tak możesz być z siebie dumny wyszło bardzo ładzie i przypadło to jej do gustu, jak każda kobieta w sumie uwielbiała komplementy i miłe słowa na swój temat. Więc może jednak niebyła taka zła i niedobra. Coś mi się jednak zdaje, że chyba się to zmieni i oboje zanurzą się w oparach alkoholu, ale to później. Słodkie dziewczynki z charakterem? To chyba dobrze, że takie go przyciągały, a nie nie takie niemrawe, niepewne, ale to też kwestia gustu.
-Cieszę się, że zmów mam okazję Ciebie wiedzieć. Działo się coś ciekawego przez ten czas u Ciebie, prócz butelek po piwie?
Przysunęła się do niego na ławeczce jeszcze bliżej, o tak by być prawie, że w jego ramionach.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Lis 25, 2012 11:31 pm

Może nie do końca byłem precyzyjny w swojej wypowiedzi, kobieta współpracująca z wampirem, czyniąca to samo co wampir mordujący innych wcale nie powinna być sądzona przez ludzki sąd a przez samosąd przez wolę ludu. Śmierć za Śmierć i tak dalej, to były rzeczy w które wierzył i tak dalej, co prawda jeśli zaś chodzi o Banshee to prawdopodobnie jak mówiłem nie zrobiłby jej w ten pierwszy raz krzywdy ani nie ścigał, dałby szansę ze względu na starą znajomość a jeśli by z tej szansy nie skorzystała to drugi raz by tego nie zrobił. Jeśli ktoś mimo że może okazać się dla innych skończonym skurwielem a Tobie bratem lub przyjacielem tudzież Siostrą przyjaciółką powinno się dać szansę według kodeksu Ravka. On nie umiał znać kogoś dla swojej własnej korzyści, jedynie dla korzyści większości a mówiąc przez większość mam na myśli coś co przysłuży się jego sprawie i tak dalej i tak dalej, nie był aż taki samolubny ale wiadomo był cholernie solidny w tym co robił i nie pozwoliłby sobie na porażkę, zaprzyjaźniłby się nawet z grupą niedźwiedzi w klatce jeśli by to miało pomóc jednak znajomość kobiety nie była z niczym związana, przynajmniej tak myślał na razie kto wie co przyjdzie z czasem i jak to wszystko będzie wyglądać, przecież nie wiedział że prawdopodobnie będzie mu wyrwane serce, trochę smutne bo się przyzwyczaiłem to tej ładnej buźki. No co do obecnej chwili to trafiła jak widać w jego gust z tym wszystkim bo mówimy tu o oderwaniu się od marzeń związanych z monopolowym na przeciwko, teraz to Ty możesz być z siebie dumna i to jak hm.
-Przecież wiesz że mam do Ciebie słabość, zresztą żeby wymyślić takie słowa jak na mnie to już prawię osiągnięcie sukcesu. - zaśmiał się cicho, niby ze swojej wypowiedzi ale chciał podkreślić przecież to że nie jest jakimś totalnym idiotą i nie mówi tego na serio tylko w charakterze humorystycznym. Co do przyszłości to nie ma co gdybać bo schleją się na sto procent, przecież co robi Rav poza piciem? No może teraz mamy wyjątek, ubrał czysty dresik i wyszedł a to też niezły sukces. Właściwie długo by opowiadać historię co się zdarzyło w międzyczasie gdy się nie widzieli, trochę t ego będzie, hm od czego by tu zacząć, że przespał się z przyjaciółką i to kurwa dosłownie bez aktów niczego? Zwyczajnie zasnął? Przecież nie będzie tego mówił bo respekt spadnie o 15% a na to sobie nie mogę pozwolić. To wszystko nie powinno się dziać, według swojego przeznaczenia to w ogóle nie powinien zamienić słowa z wampirem tylko strzelać od razu, dajcie spokój nawet dowódca oświaty łowieckiej ma swoich przyjaciół czy kogo tam za wampirów to przecież nie jest jakiś grzech nie? Każdy człowiek miał coś na sumieniu, a że Aristov wiedział że w piekle czeka go przytulne miejsce to i tak miał wszystko gdzieś i żył sobie według swoich własnych zasad. Złe, marudne i niepoprawne alkoholiki nie idą do nieba, trzeba z tym żyć.
-Też miło Cię widzieć, wiesz że nie przypuszczałem że się z tęsknie? Co do czasu który spędziłem to uznajmy że chyba całkowicie nie rozumiem kobiet. - wzruszył ramionami jakby chciał napomknąć jakiś przykład ale coś mu przeszkodziło, nie wiem może poczucie które stwierdziło że pieprzyć to i nieważne? Może coś innego, sam właściwie nie wiedział.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Lis 26, 2012 12:47 pm

Powiedźmy, że tak było. Ev nie działała jedynie aby sprawić przyjemność swojej pani. Przede wszystkim była to zemsta, a przy okazji sobie Banshee pojadła. Więc zabiła z całkiem innego powodu powinna być osądzona normalnie. Łowcy powinni się jedynie zająć sprawą wszamania i rozdarcia ciała ofiary o i tyle w tym temacie chyba. Śmierć za śmierć było całkiem dobrym podejściem, w sumie coś w tym było, dobra wrócę jeszcze na chwilkę do Ev, gdyż i ona kierowała się tą zasadą, więc za śmierć w swojej rodzinie zabiła Lur. O i co teraz pan powie?
Słodka jasnowłosa dostałaby szanse za znajomość, jak ona lubi mieć wtyki tu i tam. Znając ją to by pewnie nie skorzystała, ale uważałaby nie dać się przyłapać na takiej drugiej zbrodni bo naprawdę nie chciała się pozbywać tak fajnego faceta. Miło, że w jej przypadku utrzymywał ich kontakt dla siebie, bo i ona nie miała w tym większego interesu, robiła to dla przyjemności i miała nadzieję, że tak też zostanie. Nie no bez wyrywania serca się obejdzie, mówię poważnie, jakoś dam radę bez wszamanie go na śniadanie... przez jakiś czas przynajmniej.
O jak się odrywa alkoholika od picia to rzeczywiście musi robić na nim wrażenie i to nie małe. Czuje się zaszczycona, samoocena i próżność podeszły w górę o jakieś sto procent. Lepiej więc uważaj, bo będzie zbyt pewna, a to może ją zgubić, a tego nie chcemy, prawda?
-Widać tą słabość w Twoich oczach.
Zaśmiała się lekko i perliście. Załapała, że był to raczej żart niż przyznanie się do czegoś co prawdą nie było. Dobrze jej się z nim rozmawiało o, a nawet milczało uważała go za faceta błyskotliwego i inteligentnego pomimo jego alkoholizmu, ale każdy ma nałogi, och śmiem nawet twierdzić, że wampir bo poznała jednego osobnika, który to uzależniony był od fajek. Troszkę była tym zadziwiona, ale jak się tak nad tym dłużej zastanowić to jest to całkiem możliwe.
-To tylko świadczy o tym, że jeszcze nie spotkałeś kobitki dla której mógłbyś takie słowne sukcesy odnosić.
Pociągnęła temat i dodała swoje trzy grosze, a chociażby po to by pokreślić jego bardzo dobry gust jeżeli chodzi o kobiety, a no o konkretną kobietkę. Przy okazji sama zaczęła się prażyć we własnym blasku.
Procenty to stały punkt wieczoru niezależnie od tego z kim Ravcio jest, kumpel, przyjaciółka, przyszła kochanka. W sumie alkohol dobry jest na każdą okazję i trzeba z tego skorzystać. Jednak jeżeli mają pić to oznacza, że prędzej czy później wybiorą się w jakieś nieco milsze, może bardziej prywatne miejsce. Z tym, że jest mały problem, u niej jej służka i rozerwany trup nastolatki, a u niego siostra. Trup czy pierogi? A może ławeczka w parku i jak rasowe żule?
Przespał się z przyjaciółką, ale tego nie zrobił i uważa, że jak powie prawdę to straci w oczach innych kobiet? To było bardzo szlachetne i właśnie chwali mu się to, że pijanych kobiet nie wykorzystuje, właśnie to przyznanie się, że odmówił było w oczach wampirzycy tym czymś. Bo naprawdę nie imponowało jej jak facet przeleciał wszystko co się rusza i co może się rozkraczyć, o poważnie. Bo jaka kobieta chciała być jedną z setki?
Poważnie zastrzeliłby taka słodką Ban? Szkoda wielka szkoda, dostałaby od niego kulkę w łeb, choć może udałoby jej się wcześniej serducho swojemu oprawcy wyrwać. O kurczę więc i w piekle się spotkamy, jak miło... zagrzej mi tam miejsce jak trafisz tam wcześniej, ok?
-No proszę jak to można czasem zadziwić samego siebie. Nikt nie rozumie kobiet myślisz, że my rozumiemy siebie nawzajem?
Posłała mu szeroki uśmiech, ale taka prawda każda miała inny tok myślenia i weź tu zrozum taką jak sama masz skomplikowane procesy w głowie. Coś sobie jedna z drugą ubzdurają i biada, facet to już całkiem wysiądzie więc nie ma co się silić na rozumienie kobiet.
Cóż widzą, że mężczyzna sobie dużo nie zrobił z tego, że się przysunęła, delikatnie wzruszyła ramionami i oparła głowę o jego ramię. Choć ukrywać nie będę, że przydałoby się go popukać po łebku i się zapytać czy męski instynkt tam jest czy się postanowił wyprowadzić do butelki z piwem, albo wódką. Tak siedzi taki faceci na ławce, kobieta ładna się przytula, szczerzy zagaduje, a on jak ten ćwok po dragach z różą siedzi i zaciesza w stronę monopolu, sparaliżowało go? Smuteczek normalnie no.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Lis 26, 2012 1:25 pm

Nie trzeba tak mocno naciskać na biedaka, oczywiście że się obudzi tylko trzeba mu dać chwilkę czasu, przecież to facet a oni nie myślą zbyt szybko jak już w ogóle uda im się pomyśleć o czymkolwiek to jest sukces jakich mało, rewolucja dla całego gatunku bo ktoś zrozumiał "znaki" które dawała mu kobieta. Jeśli czegoś się nie powie dużymi literami i powoli to inaczej nie zrozumie tak od razu, będzie potrzebował chwilę czasu. Jeśli już wracamy do wcześniejszych rozkmin to pan nie pozostanie dłużny, dobra skoro wyznawała taką samą zasadę to pewnie teraz byłaby jej kolej bo zabiła kogoś za kogo ktoś inny może się zemścić, wszystko ty było pogmatwane i tak dalej, co do ludzkiego sądu nie przyznam racji bo nie, bo kali mówić jest dobrze i pozamiatane. Czyli może nawet w piekle oboje będą mieli ładne i przytulne miejsce do wszystkiego? Tam sobie będą mogli żyć i w zamian za wieczność w krzywdzeniu innych będą mieli spokój, to dopiero było życie. Nie martw się jeśli trafie tam pierwszy to nawet zajmę Ci łóżko obok mnie, spokojna głowa. No oczywiście, przecież słabość do niej miał wypisaną czarnym niezmywalnym markerem na twarzy a w jego zółtych ślepiach odbijała się gdy nawet jej nie było przecież to logiczne. Co do obiadku Banshee sobie odpuści na razie? Ohhh to takie urocze że teraz aż nie wiem co powiedzieć bo się popłacze z radości i wtedy dopiero smuteczek będzie. Jednak też muszę sobie jakoś polepszyć samoocenę bo tak na poziomie 120% to wciąż za mało, potrzebuje przynajmniej do 200% wtedy włącza się kompleks Boga i już zupełnie nie da się dogadać z nim o niczym innym niż jego zajebistość która oświetli nie tylko kraj a cholerny glob. Kiedy w końcu zorientował się to było wtedy że faktycznie siedzi jak naćpany patrząc się przed siebie, to zabrał rękę z ławki i objął ją sobie w talii a drugą rękę podstawił jej przed twarz kwiatuszka którego tak jej obiecał, ah to było takie słodkie.
-Co prawda nie jest to szczyt marzeń, ale nie zapomniałem. - uśmiechnął się do niej uroczo czekając na jej odpowiedź z tym wszystkim, zastanawiał się też czy ten gest będzie doceniony no bo ba, pamiętał o róży! Teraz w moich wyobrażeniach powinna się włączyć klasyczna muzyka jakiegoś tam ziomka od fortepianu a jej powinny zabłyszczeć oczy z radości, ale wystarczy mu tylko fakt że go się pogłaska i powie jaki to jest solidny że sobie o tym zapamiętał. Co się tyczyło alkoholu i bardziej miłego miejsca to rzeczywiście mają problem, co prawda Vlad miał kluczę do szkolnego gabinetu medycznego ale się jakoś nie pochwalił że sobie dorabia poza alkoholizmem jako higienistka. Wiesz co prawda w puknięcie w czoło i powiedzenie mu że jest czasami nie domyślnym kretynem pomogłoby w dużej mierze ale przecież jak można było powiedzieć to w jego zółte ślepia które się tak patrzyły na Ciebie hm?
-Ciekawe czy jakby tak poznał o co kobiecie naprawdę chodzi czy dałoby się to rady wytrzymać psychicznie? - zaśmiał się po czym przestał już gapić się na ten monopol bo cóż, wiecznie nie można i trzeba poświęcić sto procent uwagi swojej ulubienicy. Hm no tak czasami zapomina się o sprawach że co przez jednych może być nazwane chujowym to drugiemu to zaimponuje ale wiadomo że nie pomyślał o tym bo to za dużo rozkmin jak na jednego faceta. Teraz wystarczyło mu ładnie wyglądać i nie gadać głupot bo czasami mu się wypsnie jakiś idiotyzm którego mało kto potrafi zrozumieć i cały nastrój pójdzie się p.. przebiec. Co do tej słodkiej Banshee i zastrzelenia jej to może mieć trochę racji, chyba nie potrafiłby zrobić coś takiemu cukiereczkowi, przecież to bezpodstawne bestialstwo a on i tak już uchodził za człowieka którego tytułuje się Sir Vladimirem a nie po prostu Vladem. Nie wolno było zapomnieć o szlacheckich tytułach bez których byłby jedynie zwyczajnym facetem bez swojej rycerskości i tak dalej.
-A jak z Tobą? działo się coś ciekawego? - uśmiechnął się lekko poprawiając swój fryz, ręką którą ją obejmował a następnie wróciła na pierwotną pozycję bo tam było jej miejsce na tą chwilę, na dzisiejszy wieczór chociaż może nie? Pf się zobaczy.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Lis 26, 2012 2:19 pm

A to ja niby mocno naciskam? No, że niby gdzie bo jakoś nie widzę tego. Jestem delikatna przecie, krzywdy nie robię, słowa... wypowiedziane w myślach to coś zupełnie innego. Łowca w myślach nie czyta więc przyciśnięty czuć się nie musi. Z drugiej jednak strony znaki od Ban były no tak oczywiste, że to chomik by się nawet zorientował o co chodzi. Czyli mam rozumieć, że to kobita ma wziąć się za to, bo jak zostawi facetowi jego robotę to się do śmierci nie doczeka, a przypominam, że ona może żyć i tysiąc lat.
Kto w tych czasach nie jest na celowniku? Łowcy polują na wampiry, oni natomiast na ludzi i na łowców, ludzie sami na siebie bo są głupi, tia pozamiatany to może być ganek przed Enklawą co najwyżej.
No zobacz jak można się ładnie urządzić, wygodnie, przytulnie i jak ciepło będzie. Aż się doczekać nie mogę. Buu łóżko obok Ciebie? Tylko tyle, jesteś okrutny, ranisz me zimne serce. No dobra, ale kłócić się o miejsce będę później, na łożu śmierci Ravka na przykład.
Tak przecież to oczywiste i Ban nawet przez chwilę w to nie zwątpiła. W ogóle to powinna mu na czoło przyczepić karteczkę z napisem rezerwacja albo zajęte, co Ty na to? Uroczo by wyglądał. Już samo to, że nie chce go zjeść, a na niego popatrzeć powinno mu procentów dodać w zajebistości i samoocenie. Do tego zobacz, że z chęcią by go sobie zaklepała kolejne procenty w górę, no i umówiła się z nim w górę samoocenko rośnij. O nie zamienisz noc w dzień tak nie można, bo Ban jest uczulona na zbyt rażące światło, zrobiłbyś jej krzywdę.
Ha dobre podsumowanie i od razu się człowiek budzi do życia. Już się bałam, że kwiatka się nie doczekam, albo co gorsza po niej ma kolejna randkę i już kwiatuszka kupił tej drugiej. Choć Ban niebyła by zła, że spotyka się z inną, w końcu nie deklarowali sobie wyłączności. Zadowoliła się objęciem w tali i aż mruknęła cicho z zadowolenia, usłyszał to? Hm to może pobudzi mu takie mruczenie fantazje nieco. Gdy zobaczyła kwiatka tuż przed swoją twarzyczką aż się cała rozpromieniła
-Dziękuję, jest śliczna.
W głosie było słychać zaskoczenie, bo i w końcu miało tak być. Aktoreczką dobrą była więc przyszło jej to z łatwością. Ujęła w dłoń łodygę róży i przysunęła do noska aby móc poczuć łagodny zapach. Tak klasyczne czerwone róże były czymś co bardzo ceniła, swoją drogą pewnie te które stały u niej w salonie już zwiędły. Klasyczna muzyka włączyła się im w głowach, kobieta spojrzała na niego, a w jej oczach zamigały iskierki radości. Zbliżyła się do niego tak czule obejmowana i ucałowała kącik jego ust czule i wdzięcznie. Cóż policzek już jej się znudził, chciała dostać więcej, ale też nie za dużo póki co. I na inne buzi przyjdzie czas. Gabinet medyczny powiadasz? I to w akademii, och jakby tak wampirzyca czytała w myślach to by miała takiego banana na twarzy jakich mało. Higienistka czy nie, co za różnica, Ban dorobiła się w dość niemiły sposób, ale och co ona się tam będzie rozdrabniać i o przeszłości gadać, szkoda czasu. A gabinet mnie kusi, tak jak pukanie Vlada w czółko, słuchaj jestem szczera, a Ty to lubisz więc może jednak zapukam i się zapytam czy ktoś tam w głowie u Ciebie siedzi czy pajęczyna tylko z martwym pająkiem powiewa sobie.
-Hm dobre pytanie, może sam byś się w kobietę zamienił.
Zaśmiała się wesoło na samą myśl o tym.
-Z kobietami to jest naprawdę różnie, są niektóre rzeczowe i jasno myślące inne niestety nieco komplikują sprawę. Najgorzej jak się nie wie czego się chce.
Była jego ulubienicą, z którą łączyły go zauroczenia, o matko jak to słodko brzmi. Jednak tak uwagę skupiamy na Ban, a nie na monopolu, ale jak chcesz możemy się tam wybrać po flaszkę, aby ukoić nerwy alkoholika. O fuck jasne zapomniałam, nie mogę Ci kazać za dużo myśleć bo się zmęczysz i problem będę miała, albo jedyne co będziesz miał do zaoferowania to swoją krew i serducho z grilla, swoją drogą ciekawe jak takie smakuje. Mam się poczuć urażona, myślisz, że nie umiem się dostosować do Twojego toku rozumowania? Smut wielki smut. Temu też uważam, że wampirzyca będzie bezpieczna, a Rav nigdy się nie zdecyduje na zrobieni jej krzywy, słodko się uśmiechnie i wkupuje się w łaski. Muuuua. Taki plus słodkiej mordeczki.
-Widziałam się z mamą i jak się okazało będę, a raczej już mam rodzeństwo. A tak to nic szczególnego.
Bo przecież mu nie powie o służce i obiadku jaki dostała w prezencie od niej, co nie? Kładź rękę gdzie Ci wygodnie no, przecież najwyżej Ci ją odgryzę jak będzie w nieodpowiednim miejscu. Wytliła się w niego, było jej bardzo wygodnie i przyjemnie w jego ramionach.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Lis 26, 2012 2:55 pm

Oh no proszę Cie, nie traktuj mnie tak przedmiotowo że niby jedyne co bym miał do zaoferowania to swojej smaczne, zgaduje serduszko oraz krew na dodatek łowcy, zakazane smakuje najlepiej prawda? Co jest ciekawe bo pewnie dlatego go do niej ciągnęło. Ba nie dasz sobie spokoju więc wyjaśnię Ci jak to działa z tym całym polowaniem kto na kogo i tak dalej. Przeciętny łowca przynajmniej tych których zna to wszyscy są wielkimi sierotami którzy stracili rodzinę przez wampiry to samo działało w drugą stronę bo wszystkie złe i mściwe na łowcach wampiry straciły przez nich rodzinę, normalnie jakby tak to zliczyć to większość na tym świecie jest sierotami? Wszystkie te walki są przez zemstę tak też uważam że prawdziwy cel istnienia łowców jest sprowadzony do zabijania wampirów z czystej żądzy zaspokojenia swojego sumienia a nie z tego po co zostali naprawdę utworzeni. Dla niego było obojętne wampir czy człowiek zrobi co musi być zrobione żeby było tak jak ON chce. Dobra mam nadzieję że to już będzie na tyle czyste aby nie było zastrzeżeń, a co do położenia łap nie tam gdzie trzeba, oj uwierz mi że wiedział gdy się bawi z ogniem to można się poparzyć dlatego był ostrożny niczym chirurg który z precyzją wykonuje swe cięcia bez mowy o żadnej pomyłce, może nie był aż taki głupi tylko po prostu zgrywanie idioty jest łatwiejsze, pomaga w wielu rzeczach. Dajmy na to mało kto się do Ciebie przyczepia bo wie że i tak mało co się z Tobą dogada przecież to logiczne że nie mógł być głupi bo gdzieżby tylko po prostu był panem wygodnickim. No dobra, masz rację zostanę na granicy 180% żeby nie dopuścić do wejścia w kompleks boski bo wtedy już jest smutno, zostańmy na takim prawie byle nie do końca jakkolwiek by to nie brzmiało. Nie no, co się przejmujesz, mów śmiało o smacznym obiadku a on będzie przypominał historię mordu bezsensownego na jej gatunku i będą sobie oboje opowiadać to przy ognisku piekąc pianki jak na amerykańskich kreskówkach i to koniecznie w lesie w którym grasują złe potwory.
-Ciekawe jaka by była ze mnie kobieta w takim razie. - zaśmiał się cicho i co proszę? Dostał całusa no to już bardziej mu odpowiadało z pewnością, chyba zainwestuje w kwiaciarnie z tego powodu. Co do sprawy flaszki to jeszcze przecież był czas żeby nacieszyć się tą ławeczką nie sądzisz? Jeśli znów się schleją to w ogóle powinni przesiadywać 24/7 w barze pijąc za nie swoje pieniądze. Tak w ogóle to mam zajebisty pomysł, otwórzmy swój własny bar! Co się tyczy oświaty łowieckiej i wampirów to jeszcze wrócę na chwilę bo mam przed oczami obraz tak że w obie strony działa to podobnie, mniejsze lub większe zło gdyż bycie dobrym jest już dawno przereklamowane i nie modne nie uważasz? Gdzieżbym mógł urazić Cię to przecież nie w moim stylu, miałem na myśli że faceci czasem myślą też zagmatwanie podobnie do kobiet i można się nie zrozumieć o. Tak czy inaczej miło spędzał czas przynajmniej dopóki nikt mu nie odgryzł ręki bo jakoś by nie mógł do siebie przyjąć wiadomości braku jej.
-Rodzeństwo mówisz? Hm nie wiem jak to na Ciebie wpływa dlatego nie wiem czy gratulować czy nie, będziesz starszą siostrzyczką. - usmiechnął się w jej stronę, nie będąc aż tak dobrym aktorem w takich sprawach, co innego jakby miał kłamać na polecenie wtedy potrafi wcisnąć ślepemu kit że jak zapłaci mu 100 dolców to sprzeda mu magiczną maść na odzyskanie wzroku. Co do nich samych, to wiecie też mógłby powiedzieć że policzki są nudne ale wiadomo jak się człowiek śpieszy to się diabeł cieszy a przecież nie wyśle swojej zajebistości do piekła tak szybko, więc również oddał jej podobny pocałunek przytrzymując sobie jej łebek na chwilę aby mu przypadkiem nie uciekła czy coś, oczywiście złożony na kącik jej zimnych wampirzych ust. No tak jak mówiłem, od zawsze każdego ciągnie do tego co mu potencjalnie nie wolno i chyba już wiedział dlaczego.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Lis 26, 2012 4:16 pm

Przepraszam już nie będę, ale tak smacznie wyglądasz, a zakazane zawsze jest najlepsze, a co. Sam też masz ochotę na zakazane, ale ja bronić nie będę, proszę bardzo skosztuj sobie zakazanego jak chcesz. Jakiś Ty łaskawy jesteś wyjaśnisz mi co i jak. No dobra przeważnie tak jest, że to zemsta, że się mszczą na sobie nawzajem. Oświata traci przy tym całkiem sens. Proszę łowcy mogą się mścić na wampirach bez karnie, a ludzie na sobie nawzajem to już nie. To jest niesprawiedliwe. No dobra, ale Ban nie jest sierotką, a i jej się zdarza biegać z łowcą i się bawić w kotka i myszkę, więc nie wszędzie ta zasada pasuje. Nie zemsta, a zabawa, ale to szczegół jest. Łooo to on też taki jest, że jak coś pójdzie nie po jego myśli to lepiej w zbroję się zaopatrzyć. Tak jest wszystko dobrze, ładnie i czysto. Dobrze wierzę, niech będzie, zaufam Twojej chirurgicznej precyzji i wiedzy z igrania z ogniem. Udawanie słodkiego nieporadnego faceta jest całkiem słodkie i tak pomaga w życiu.
Pułap stu osiemdziesięciu procent będzie idealny nikogo nie oślepi a i tak będzie naprawdę wysoki. Tak, chcesz posłuchać o obiadku? No ok to Ci opowiem wszystko ze szczegółami, ale to może rzeczywiście chodźmy do lasu, z piankami i wódką i jakimś kocykiem ciepłym. Z tym, że potworami złymi to mogą być oni sami jakby się tak uprzeć.
-Myślę, że mimo wszystko mężczyzna z Ciebie lepszy niż jakbyś kobitą miał być. Kobiecie tak pić nie wypada. Poza tym ja wolę mężczyzn.
Za każdego kwiatka dostanie buzi więc chyba warto do kwiaciarni się przejść po nieco więcej kwiatów i znacznie częściej. Ławka jest wygodna mogą do rana na niej siedzieć, jej się nigdzie nie śpieszy. O to jest myśl, własny biznes, ale poważnie taki interes łowiecko-wampirzy. Bycie dobrym jest przereklamowane, ale tyle tego zła się szerzy, że i to staje się nudne. Temu też Ban działa po cichu, woli być w cieniu i tam robić swoje, niż być mis zła i wisieć na ścianie w oświacie.
No nie odgryzę Ci niczego bo jak mnie będziesz obejmować wtedy i polować na inne wampiry i takie tam. Chowam kły do kieszeni niech będzie. Zadowolony?
Każdy jest skomplikowany więc i czasem się dogadać ciężko, ale im to jakoś szło.
-Szczerze to nie mam pojęcia, bo od dawna nie mieszkam w domu rodzinnym. Więc nie dotyka mnie to jakoś bezpośrednio, nie mam za dużo do powiedzenia w tym temacie. Wiesz, że to jest nieco inaczej w takiej rodzinie jak moja. W każdym bądź razie nie jest to coś negatywnego tyle, że się nie spodziewałam. I muszę jakoś to przetrawić, ale dziękuję. Myślę, że gratulację będą na miejscu.
Od teraz sama szczerość będzie, co Ty na to? Mówimy to czego chcemy bez bawienia się w owijanie w bawełnę, ale powoli aby diabeł się nie radował za bardzo. Dostała od niego buziaka, ależ była zadowolona, znów w jej oczach zamigały radosne ogniki Przytrzymał ją mimo iż uciekać nie miała zamiaru, ale dobrze lepiej dmuchać na zimne. Jej zimne usteczka lekko drgnęły czując na sobie jego ciepły ludzki oddech. Pierwszy raz była w takiej sytuacji z człowiekiem, było to ekscytujące i podniecające, że powiem tak bardzo szczerze. Przytrzymała nieco dłużej wargi przy nim, ale nie wyrywała się do dalszych pieszczot, wszystko w swoim czasie. Mam rozumieć, że zimny pocałunek smakował dobrze, tak jak ten zakazany owoc? Cóż w międzyczasie ułożyła dłonie na jego torsie by się lekko oprzeć i być jeszcze bliżej.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Lis 26, 2012 5:46 pm

Nigdy moją intencją nie było abyś schowała kiełki, przecież wiesz że to dzięki nim masz tyle uwagi, tylko po prostu na obecną chwilę i najlepiej do mojej osoby je przytępiła, o tak takie niewinne małe kiełki zawsze spoko. No to po tych rozmyśleniach stoimy w sytuacji gdzie dobro jest przereklamowane ale bycie złym robi się już monotonne i wychodzi powoli z mody, więc może bądźmy samolubni co do celów wyższych i bądźmy obojętni na wszystko i wszystkich w drodze po sukces? Oczywiście nie mam na myśli owej sytuacji tylko po prostu późniejsze życiowe cele. Po co być jednym albo drugim skoro można mieć po trochu obu? To wydawało się najlepszym wyjściem a komu się nie podoba niech zejdzie lub ginie. Co do ludzi, a co go obchodziło że się mścili nawzajem na sobie, jak mówiłem został łowcą bo musiał a na dodatek kto by odmówił tym gadżetom i tym ich czary mary skoro nie dane mu było być wampirem nie? No to dobra, na kolejny raz weźmie ją do lasu i z pewnością nie zapomni o piankach i kocyku, a w szczególności o wódce, to tak jakby nałogowy palacz zapomniał że nie ma fajek, przecież to absurd. Hmm a no cieszy się diabeł a to chuj jest i nie wolno mu dać się cieszyć dlatego będą wszystko elegancko powolutku ciągnąć nie mam racji? No dobra może byłem zbyt skąpy przy swojej ofercie w życiu w piekle, załatwię dla nas podwójne łóżko przy samym kotle z kubańskimi prostytutkami albo coś w tym stylu, taką ofertą mam nadzieję nie pogardzisz bo przecież toż to rarytasy. Co do jego przekonań wrócę na chwilę gdyż nie dałoby mi to spokoju gdybym tego tutaj nie uwzględnił, oczywiście że jak się go zdenerwuje to trzeba kupić zbroje i to nie byle jaką a najlepszej jakości, każdy z ludzi nawet z ludzi miał swoją mroczniejszą stronę.
-Dobrze mi to słyszeć, bo w istocie żadna by była ze mnie kobieta. - uśmiechnął się do niej, a wolną ręką której nie trzymaj tego uroczego kruchego ciałka sięgnął do kieszeni po paczkę fajek i przystawił pod nos najpierw kobiecie gdyż proszę was kulturka pierwsza klasa musi być! Jeśli zaakceptowała ofertę i sobie wzięła jednego to on zrobił to samo biorąc bezpośrednio szluga z paczki do ust i schował ją w kieszeń z powrotem. To samo z ogniem zachowajmy pozory że był dobrze wychowany i odpalił jej papierosa, oczywiście jeśli wzięła no i sobie po czym wypuścił chmurę nikotynowego dymu w górę trzymając kąt oka na niej żeby przypadkiem nie zniknęła z pola widzenia, co jak co ale wampirzyca to wampirzyca i sobie lepiej jej pilnować mimo że ma schowane kiełki jak na razie. Dobra, nie będę kłamał po prostu nie mógł się powstrzymać od bez uzasadnionego gapienia się na nią, tyle w temacie. No to rodzinka prawie że przykładna się rozrosła mówisz? Ciekawe Tess robiący za ojca bawiący się z małym dzieciakiem oraz Hachiko jako przykładna gotująca obiady mamuśka? Serio gdybym mógł zobaczyć taki widok to oddałbym wszystko.
-Hmm, no to zostanę przy gratulacjach. Tak nawiasem mówiąc, chciałem Cię wcześniej o coś spytać ale wyleciało mi z głowy, musisz mi dać chwilę do przypomnienia. - wyleciało mu z głowy faktycznie czy sobie pogrywał? gdzieżby śmiał po prostu alkohol mu dobrze na pamięć nie wpływał , coś pewnie związane z robotą ale to nie czas i miejsce na to więc sobie prawdopodobnie daruje, tylko co to w ogóle było. Jak tu się teraz zachować żeby przypadkiem nie ucieszyć diabełka co? Hmm zostać z nią tak jak teraz czy jak? A nie, położy sobie łapę na jej ramieniu i się pobawi trochę, znaczy sobie rozmasuje jej bark tak o, za dużo to to nie jest więc pieprzyć diabła a przynajmniej będzie miał co robić.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Lis 26, 2012 7:13 pm

One Cię kręcą, no racja igrasz z ogniem, ale udowadniasz na każdym kroku, że masz tą precyzję i się mimo to udaje Ci się uniknąć tych nieco większych płomieni. Banshee uśmiechnęła się delikatnie ukazując swoje nęcące kiełki. Tak niewiele potrzeba aby zostać dziabniętym, a mu się tak ładnie udaje zostać w całości. Tak bądźmy samolubni, bierzmy co chcemy i ogólnie róbmy co chcemy, nie oglądajmy się na skrajności. Bez dopasowywania się do mas i już.
W sumie racja, byleby się nie powybijali wszyscy bo głodować to wampirzyca nie zamierzała, o tabletkach też słuchać nie chciała. Niedobre i w ogóle krwi nie przypominały. Musiał, musiał, a właśnie, że nie musiał, miał swoją wole mógł robić co chciał, a że gadżety były fajne i przyciągnęły go jak każdego innego chłopca to już inna sprawa. Och każdy facet to takie duże dziecko więc zabawki to dobra przynęta.
Więc zapowiadają się dalsze randki, dobrze wiedzieć i bardzo jest to pocieszające. Tak wszystko powolutku, bez zbędnego pośpiechu, mają dużo czasu na wszystko. Lepiej mimo wszystko w pewnych sprawach się nie śpieszyć och wie to z własnego doświadczenia. Pośpiech nie jest czymś co dobrze doradza. No ona zawsze miała problem ze spontanicznością, ale postanowiła to naprawić i o dziwo jej to jakoś wychodzi, powstrzymuje się przed różnymi rzeczami.
Skąpy to za mało powiedziane, ale się czepiać nie będę, po poprzedniej ofercie to już powinnam mieć zaklepane łóżko na drugim końcu piekła, aby dać Ci odczuć mój smuteczek. Jednak udobruchałeś me strapione serducho obecną propozycją więc jestem za. W takim razie Ban albo się zaopatrzy w jakąś zbroję, albo się zastanowi dobrze nim zacznie go wkurzać.
- Bycie kobietą zostawi mi, Ty zaś pilnuj swojej męskiej roli. Myślę, że taki układ będzie odpowiedni dla Ciebie jak i dla mnie.
Zaproponowała uczciwie czyż nie? A papierosek, na takiego się skusiła bo czemu by nie, proponują to się poczęstuje, ogniem tak samo się poczęstowała i już po chwili paliła sobie papieroska spokojnie powoli wypuszczając spomiędzy malinowych usteczek szary dym. Proszę gap się, ja nie bronie, bo niby czemu miałabym to robić? To dla jasnowłosej duży komplement. Rozrasta się owszem, ale nie jest to przykładna rodzinka bo Tesiek nigdy ojczulkiem dobrym nie będzie, no przepraszam bardzo on by zjadł własne dzieci, na Ban też ma pewnie ochotę, ale ona na jego uroczą mordeczkę nie bardzo więc jakoś nie wpada na niego ani w Enklawie ani na mieście. Jego dzieciaki w sumie też będą miały niewesoło. A Hachi zmieniła się trochę, ale nie aż tak by obiady gotować, na obiad to ona pewnie już nieci podrośnięte dzieciaki zabierze do wioski w wiadomym celu.
-Myśl proszę bardzo, masz na to dużo czasu.
Zaproponowałabym rzucić alkohol na jakiś czas, ale będę wyrozumiała i tego nie zrobię, ból uzależnienia był ciężki, a propozycja odwyku to jak propozycja skoku z dziesiątego piętra.
Może masować, a może się bawić jej włosami, oboje to przecież lubią więc nic na przeszkodzie nie stoi. Ona zaś jakby na chwilkę odpłynęła, zamyśliła się paląc sobie papierosa i rozkoszując się chwilą.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Lis 26, 2012 7:53 pm

Nie zniósłbym chyba gdyby chodziła zakuta w żelazo, to już lepiej niech będzie po prostu miła bez ubierania zbroi to było z pewnością lepszym wyjściem, nawet dla niej samej. Takie zbroje są cholernie ciężkie i w ogóle podziwiam tych średniowiecznych krzyżowców którzy zapierdalali w nich po pustyniach. W pewnym sensie Cię rozumiem, gdyby Rav był wampirem to też by wybrzydzał pigułki bo be i w ogóle on chce mieć żywe bo tak mu się podoba o. Pewnie, każdy facet jak dziecko co? Może jeszcze jak małpiatka reagująca na wszystko błyszczące, teraz to smuteczek ale mimo to trochę racji miała no bo jak się miało dużo sprzętu to się było fajnym a on naprawdę lubił te swoje zabawki i by się bez nich chyba zapłakał na śmierć ze smutku. Nie no jeśli przyjmujesz moją ofertę to jestem niezmiernie wdzięczny bo z kimś muszę tam żyć w końcu. Kończąc swojego cygara ściągnął sobie ostatnie parę pociągnięć a następnie rzucił charakterystycznym pstryknięciem przed siebie, w stronę ogrodzenia bo przecież nie będzie śmiecił w parku mimo że śmieci, ale gangsterskie życie nie ma co teraz to może on zostanie Misterem zła? Co do sytuacji to gdy się tak uśmiechnęła i pokazała te swoje kiełki to nagle na myśl zaczęło mu przychodzić bardzo dużo, ale wiesz diabeł i te sprawy. Co tu dużo mówić, Bóg zakazał żreć jabłko to i tak je zjadła, tak samo Ravowi mówiło się że wampirzyce są kłamliwe i wbiją nóż w plecy ale i tak go kusiło i tak, więc nawet z tym nożem w plecach byłoby warto dopiąć swego. Ba... wtedy to już jego samouwielbienie sięgneło by zenitu i przeistoczyłby się w płynną zajebistość więc szczerze nożyk by nie bolał. Może to błąd że nie bał się tego od Banshee, ba nawet w ogóle o tym nie pomyślał bo dla niego to był przecież taki słodziak że weźcie. Na kolejne jej słowa kiwnął tylko głową, też by pokazał kiełki ale nie miał bu, jedyną nietypowość w sobie to miał te ślepia no i oczywiście klata jak u skrzata, jak u greckiego boga sucho-klatesa. Może trochę jednak przesadziłem ale Tysona to z niego nie będzie.
-Taki układ mi odpowiada, róbmy to w czym jesteśmy najlepsi? Hm.. nie mam przy sobie alkoholu to niestety nie pokaże swoich atutów. - cicho zaśmiał się, o ile można to było śmiechem nazwać, takie krótkie wzdychniecie z uśmiechem na ustach. Nie no, kochanie jak mogłaś nawet pomyśleć o rzuceniu przez niego alkoholu toż to przecież mission impossible. To tak właśnie jakbyś powiedziała żeby przestał oddychać, niewykonalne. Co do tej sprawy to sobie przypomniał o co chodziło, bo niby Samur to jakaś tam rodzina jasnowłosej a on chciał być dobry i nie krzywdzić jej rodziny jeśli by miała co do tego wątpliwości ale znowuż burmistrz to burmistrz jest głównym celem na założenia mu pięknej obroży i kagańca, jednak co do tej akcji postanowił to przemilczeć i w ogóle zaprzestać o to pytać i tak jej pewnie nawet nie zależało na dalszej rodzince.
-Skoro zapomniałem to pewnie nie było nic ważnego, wiesz mam pewien pomysł. - uuu ciekawe o czym myślał, może chce ją gdzieś zabrać? Pewnie tak, do sklepu na przeciw a potem to się pomyśli, jednak to jeszcze za chwilę, teraz sobie tak raz jeszcze na wszelki wypadek przeleciał po jej całokształcie wzrokiem bo ciężko się powstrzymać. Niech się dziewczyna rozkoszuje oczywiście, przecież o to mu w tym wszystkim chodziło. Gdy już skończył palić i miał drugą rękę wolną również położył ją na drugim jej barku, tylko że czekajcie trzeba było przetestować jak ta jego precyzja działała, żeby przypadkiem nie przesadził bo chapnięcie zębów Ban i nie ma palca,a bez palca to smutno. Ucałował ją delikatnie w kark bardziej niż w szyję bo to tak na pograniczu tylnym,ale wiadomo trzeba testować granice swoich możliwości, kiedy już odsunął twarz to wrócił do wcześniejszego zajęcia.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Wto Lis 27, 2012 9:55 am

Tak szczerze to ona tego by też nie zniosła. Jakoś nie bardzo w jej wyobrażeniach zbroja pasowała, odpada, więc chyba nie mam innego wyjścia i lepiej nie złościć go. Szkoda, bo gra na nerwach wychodziła jej idealnie. Tak masz rację ciężkie, duszno w nich, niewygodnie i ograniczają ruchy. O proszę rozumiesz ból wampirów, nie damy się faszerować chemią jak masy ludu gmo i innymi sztucznymi świństwami. Choć w sumie to i tak część tego jest w tej krwi, którą pijają wapierze, ale cały czas jestem zdania, że lepsza świeża, ciepła, przepompowana prosto z serca. No oczywiście, że tak i małpiatka, albo sroka dorwie wszystko co błyszczy i przecina wroga na pół. Ale jeszcze w niektórych przypadkach to się da takiego chłopczyka wychować, a w niektórych no niestety kaplica. Przyjmuję, bo też muszę tam z kimś żyć, a samemu nudno do tego nigdy nie wiadomo na kogo można tam trafić więc lepiej mieć już tam miejsce zarezerwowane obok kogoś za kim się przepada. Tak więc jeżeli nie umrą razem w boju to Rav troszku się na nią naczeka, ale to tak odległa przyszłość, że hoho. Mister zła, bo śmieci? Ciekawe... swoją drogą bardzo szybko palił, ona jeszcze troszku swojego papierosa miała i paliła go powoli, bez pośpiechu bo w końcu mogła, nie musiała nigdzie biec. Pociągnęła mocniej papieroska, skipowała na chodniczek przed nimi, a z ust wypuściła szary nikotynowy obłoczek. Jakież to myśli? Walić diabła niech się brechta jak trzeba, powiedź, albo lepiej zrób, pokaż, zmuś ją do zrobienia tych tajemniczych myśli. Bo bóg chciał mieć to co najlepsze tylko dla siebie, a pff najedź się tym zakazanym owocem, a jeszcze lepiej uzależnij się od niego. Kto mu takich bzdur nagadał? Pewnie ktoś kto sam chciał zagarnąć wszystkie śliczne wampirzyce tylko dla siebie. Nie wolno słuchać zazdrosnych kobiet i chciwych facetów, lepiej się przekonać na własnej skórze jakie to są te wampirzątka płci pięknej. I dobrze, że się nie obawiał takich nieczystych zagrań z jej strony, byłby wówczas bardziej spięty i już nie byłoby tak milutko. Więc niech się ślepiami zadowoli bo naprawdę wzrok przykuwały, były niesamowite. Klata jak u skrzata hahaha dobre. No to ona miała taki dziwny gust bo nie leciała na mięśniaków z rzeźbą jak u Herka, wolała facetów normalnej postury, smukłych, wysokich, a przynajmniej wyższych od niej to już było bardzo zadowalające, z delikatnym zarysem mięśni, a nie jakimiś bulwami, o. Z drugiej strony to tylko wygląd, znając życie jakby wyglądał jak Pudzian, albo Hardcorowy Koksu to też by było jej przy nim dobrze, ale niech wie, że taka postura jego ciała jej się podobała.
-Alkoholu nie ma, ale zawsze można się po niego przespacerować. Za to masz w ramionach kobitę, to tak dla pocieszenia jakbyś jednak był zbyt leniwy na te parę kroków do monopolu.
Słuchaj nieoddychanie można załatwić tak na dobrą sprawę, jeden gryz szlachetnego i powiedźmy, że gotowe. Nie miej jednak ja Ci nie proponuje abstynencji, odwyków i tak dalej no gdzieżby znowu.
Tia to racja, niech lepiej milczy, tak na dobrą sprawę jej zależało jedynie na matce i tych wampirkach co na świat wydała. O i tyle, ojciec, a raczej ojczym z nim nie miała nigdy dobrych relacji i się to nie zmieni, cała reszta była tak daleka, że praktycznie nieznana. Może coś tam kiedyś było narzeczy z burmistrzem, ale to tak stare dzieje, że lepiej ich nie wspominać. Oczywiście jeżeli trzeba będzie pomóc rodzince to ona lojalnie się na to zgodzi zwłaszcza, że jej sytuacja była bardzo kiepska, a chciała to naprawić więc pomagać będzie.
-Wierzę Ci, a pomysłu mam się obawiać?
Zerknęła na niego kończąc swojego papierosa. Zgasiła go ładnie o spód ławeczki na której mieli przyjemność siedzieć i podobnie jak on pstryknęła go paluszkami w stronę ogrodzenia. Zabrać ją może do szkolnego gabinetu, najwyżej będą mieć niemałe kłopoty, albo cóż ona weźmie go do siebie, posadzi go na chwilę w kuchni, a zwłoki schowa gdzieś pod łóżko, albo na balkon. Jest jeszcze wersja bardziej bezpieczna, Vlad przedstawi Ban swojej siostrze. Dobra już się tak nie obawiaj tego gryzienia. Możemy się umówić na zawieszenie broni, ona nie używa kłów do ranienia, a jedynie do hmmm być może przyjemniejszych rzeczy, a ona nie wyciągnie broni na wampiry, ani innych noży, a no i ona nie będzie korzystać ze swoich mocy. Gdy jego dłoń ulokowała się na jej barku tak jakoś mimowolnie odwróciła się lekko plecami w jego stronę, aby miał znacznie łatwiejszy dostęp do jej karku. Jego delikatny pocałunek na karku spowodował, że się wręcz rozpłynęła, przymknęła oczy, a na usteczkach zagościł niesamowicie zadowolony uśmiech. Gdyby tylko widział jej reakcję. Po chwili znów trafiła w jego ramiona kładąc rękę na skrzackiej klacie.
-Jak się ma Twoja rana?
Tak brawo Ban olśniło cię, że poprzednim razem właśnie z twojej winy Rav oberwał. Sklerozę małą miała i trzeba było jej to wybaczyć. Uniosła delikatnie główkę wpatrując się w jego oczy wyczekując odpowiedzi, była bardzo blisko jego ust i tak ją ten brechtający się diabeł kusił.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Wto Lis 27, 2012 1:48 pm

Pewnie, trzeba będzie go wychować i bić po łapach jak będzie się radował na wszystko co ładnie świeci i błyszczy, czyżbyś chciała robić za jego mamuśkę? Urocze, tyle że jego już się chyba od zabawek odzwyczaić nie dało bo było na to za późno. Najwyżej by się popłakał i tupał nóżkami jakby mu ktoś zabrał jego cenny skarb. Prawdopodobnie by mógł przestawić ją swojej siostrze, ale z drugiej strony to była by dość dziwna sytuacja gdyż dość długo jej nie widział i jakby to wyglądało jakby łaził za Ban wpatrzony jak w obrazek. Co do jej sytuacji to niby wszystko spoko, tyle że był mały problem zlikwidowania zapachu trupa bo to jednak ma swój charakterystyczny zapaszek który ciężko wymazać po prostu ukrywając go gdzieś. Jesteś pewna że mam usunąć mu z łebka taką metalową płytkę która blokuje wszystko żeby przypadkiem nie dotarło bezpośrednio do rąk, ust, nóg i tak dalej? Żeby usunąć blokadę między myślami i ruchami? Tylko na własną odpowiedzialność. Nie no dobra, może ze skrzatem trochę przesadziłem, ale fakt faktem Burneiki to z niego nie będzie, zresztą lepiej. Chociaż może fajnie by było wchodzić do windy bokiem gdyż wpakować taką szafę do małej lokacji to też jest wyczyn. Jednak nie mógłbym sobie tego zrobić, jak bym z Tobą wyglądał co? Mógłbym zrobić krzywdę tej słodkiej jasnowłosej kruszynce więc zostanę przy aktualnym stylu życia. Jeśli zaś chodziło o jego przyszłościowy plan tyczący się jej rodzinki to jednak był geniuszem skoro nic nie powiedział, ba w końcu ta chirurgiczna precyzja dawała o sobie znać.
-Wiesz przecież że jestem, pójdziemy pewnie ale teraz mam tu Ciebie. - uśmiechnął sie lekko tak aby pokazać swoje oddanie tej sprawie gdyż czy on właśnie wybrał kobietę ponad alkohol? Wyciągać notesy i zapisywać ową datę i godzinę. No to wszystko ustalone, mieszkają w piekle przy kotle z kubańskimi prostytutkami bez protez!, eleganckie zakończenie dobrej powieści. Cóż, jeśli by wrócić do starań tego łowcy renegata to można by określić to jako niewinny sposób na zbliżenie się do niej, nie zamierzał przestawać skoro sama mu się jeszcze nadstawiła, o nie nie. Mógłby zrobić to raz jeszcze ale jak na razie się nie zdecydował, a szkoda bo faktycznie jakby widział jak na to zareagowała to pewnie by się nie zawahał. Co do układu odnośnie zawieszenia z Tobą kłów i broni mogę przystać oczywiście, hmm używać ich do czegoś innego? Teraz to masz moją ciekawość i to jeszcze jak bardzo.
-Zależy, boisz się mnie? - powiedział to drogą żartu tym swoim jakby starał się być przerażający głosem jednak nie mógł tak długo bo ryjek mu się sam cieszył w momencie. Ktoś chciał zgarnąć dla siebie wampirki płci pięknej? O nie ma nawet takiej mowy, tej tutaj nigdzie i nikomu nie oddaje, wolę spotkać się z Boską karą niż na to pozwolić. Odruchowo gdy go zapytała przejechał sobie ręką po swoim boku jakby chciał sprawdzić czy to rzeczywiście była prawda bo na krótką chwilę zupełnie zapomniał o tym, cóż nie bolała i nie dawała się we znaki w większości czynności więc można sobie o niej nie przypominać, może w skrajnych przypadkach coś zakuło ale było już raczej w porządku. No więc to teraz ma być ten wielki kulminacyjny moment, przecież z jednej strony diabeł będzie się chyba tarzał z radości po tym piekle ale z drugiej strony zignorować ten jej piękny pyszczek tak blisko? Te wpatrzone w niego oczęta? Uhh zacznijmy od czegoś łatwiejszego.
-Hmm? Mówisz o tym małym zadrapaniu? Wszystko w porządku prawie w ogóle nie odczuwalnie ale wiesz, bandaż dodaje mi punkty w byciu złym chłopcem. - zaśmiał się cicho, może nawet pokazał jej kawałek tego bandaża aby sobie mogła popatrzeć? Kojarzy mi się teraz ten motyw z memów. "Wiesz słyszałem że lubisz niegrzecznych, nie chce się chwalić ale deptałem ostatnio trawnik". No cóż pasuje wrócić do sytuacji przełomowej, zakazany owoc jak to mówią kusi jak cholera i pewnie sobie już nie da rady z tym więcej więc metalowa płytka idzie w niepamięć. Co mi tam, skoro ładnie mówiłaś że nie będzie odgryzania niczego. Zabrał wtedy ręce z jej barków, jedną położył u siebie na kolanie a drugą przytrzymał jej buźkę delikatnie i złożył całusa na tych malinowych zimnych usteczka jasnowłosej. Ups i co teraz?

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Wto Lis 27, 2012 3:12 pm

O nie, na pewno jego w jego mamę to się bawić nie będzie. Jak już to w kochankę może, znacznie przyjemniej, milej, a wychowywanie pozostawi jemu. Najlepiej niech zostanie taki jaki jest bo wówczas miał ten swój urok i to coś co do niego przyciągało. Tupanie nóżką wolałaby sobie darować bo jakoś do dzieci jej jeszcze nie ciągnie, dużych czy też małych, daruje sobie je wszystkie. Wyjątek będzie stanowić jej rodzeństwo.
No i co, że dreptałby za nią wpatrzony w jak najlepszy trunek na świecie, wstydzisz się tego czy jak? Przecież nie trzeba ujawniać siostrze, że kobitka z którą się widuje Vladek jest wampirem. Aj tam zapach, trup świeży jeszcze nie śmierdzi, a jak Ev grzecznie zawinęła martwą dziewoje w worek to już w ogóle różami pachnie całe mieszkanko. Najwyżej by ją przyłapał na czymś zbliżonym do morderstwa i byłoby ciekawie. Zobaczyłby, że zakazany owoc jest bardziej grzeszny niż na to wygląda. Może zamiast do walki rzuciliby się na siebie z namiętności, czasem takie widoki jak trup na podłodze działają całkiem inaczej niż się pierwotnie planuje. Złość zmienia się w pożądanie i kończy się to wszystko na kanapie. Tak biorę na siebie wszelką odpowiedzialność za usunięcie metalowej blokady z głowy. No ile można się hamować co? Jakby był jak Robert to by ją na jednej rączce wszędzie nosił ze sobą, pomyśl o tym bo wydaje się to dość kuszące. Poza tym ona nie jest wcale taka drobna i krucha, tylko na taką porcelanową wygląda.
-Stawiasz mnie ponad alkohol? Czuje się zaszczycona.
Uśmiechnęła się wesoło doceniając ten czyn niezwykły i tak już biorę i notuję, że tak na niego zadziałałam. Jestem pod wrażeniem teraz nie wiem czy mam wielbić siebie czy Ciebie. No w końcu nie bez powodu się nadstawiała i umożliwiała pewne ruchy i zagrania. Jakby przestał to by pewnie go puknęła w czółko z pytaniem hallo jest tam kto?. Dobrze, jak nie teraz to później w innym miejscy w innym czasie, inaczej się ustawi, a po tym wszystkim ujrzy jej zadowolony wyraz twarzy. Tak bo przecież kły nie muszą sprawiać jedynie bólu, ale o tym się później przekona, albo i nie, zobaczymy jak sytuacja się potoczy. Więc tak ciekawość niech Cię zżera na tym i na kolejnych spotkaniach jak zajdzie taka potrzeba.
-Nie, ale mogę w każdej chwili zacząć.
Przygryzła delikatnie dolną wargę, całkiem tak nieświadomie w geście prowokacji, no niech spróbuje ją na kolana powalić i wystraszyć.
No tak myślę, skoro wam łowcą wmawiają jakie są przebiegła i że lepiej się trzymać od nich z daleka to tak też musi być. Mam się czuć przywłaszczona? To kusząca propozycja naprawdę, alter ego w umyśle Ban właśnie tańczy zwycięską macarenę. Trochę czuła się winna, że przez nią został tak urządzony, a ponadto nie chciał jej pomocy, to już nawet o krew nie chodziło, ale mogła przynajmniej zdjąć z niego ból, albo zagoić ranę. Jednak z drugiej strony to facet, a oni pokazują jacy to się twardzi i nie pokażą, że cierpią i chcieliby sobie ulżyć. Teraz to już i tak dość sporo czasu minęło i rana się goił, ale wtedy nie wyglądało to ciekawie.
-Mówisz look na bad boya? Lubie takich, ale wiem, że jest to rana rycersko zdobyta.
Hahaha, zabiłeś mnie tym tekstem z memów. Deptanie trawników to przecież szczyt szaleństwa i zła. Jednak wracając co znacznie przyjemniejszej rzeczy to.... Się diabłem przejmujesz w takich chwili? W TAKIEJ poważnie, a co Cie on? Masz przed sobą piękną, złą, zachłanną, grzeszną kobitę, możesz ją nazwać nawet diabłem jak chcesz, byle być się pozbył tej metalowej blaszki na zawsze ze swojej głowy. Ja Ci powiem co teraz, mianowicie jej zimne usteczka przyjęły jego delikatny pocałunek z ochotą i lekkim drgnięciem, w końcu starały się ułożyć w uśmiech. Dłoń która spoczywała wcześniej na jego torsie zacisnęła się na materiale jego bluzy, drobne ciałko nieco się do niego przysunęło, a malinowe zakazane usta rozchyliły się pozwalając mu na więcej. Ona sama natomiast nie miała zamiaru się od niego odrywać póki co, smakowała jego ludzkich warg, dodać muszę, że jej bardzo smakowały, potwierdziła to przymknięciem powiek, oddaniu się jak i co w sumie najważniejsze postaraniu się aby i jemu ten pocałunek przypadł do gustu.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Wto Lis 27, 2012 4:00 pm

W sumie dobrze, z tupania nóżką ze złości o zabawki już wyrósł teraz co najwyżej poszedł by się schlać, no bo co jak kobiety mogą mieć swoje nastroje całkowicie bez powodu to facet może przychodzić najebany do domu również bez powodu gdyby tak stał świat wszyscy by byli szczęśliwi. Co do Rava jako łowcy nie musisz się jakoś specjalnie przejmować tym co nawkładali mu do łba jego przełożeni. Rosja to stan umysłu, w sowieckiej Rosji jest wszystko na odwrót szkoda że już tak nie była. Szkolenie pośród zimnych objęć Matuszki przebiegało zupełnie inaczej, tam oświata nie stanowiła samej walki z wampirami a funkcjonowała jako organizacja niezależna i jakby to nazwać, nastawiona na zyski, więc jak ktoś miał problem z złym wampirkiem a nie miał rubli to mógł się pocałować w swoją zmarzniętą dupę i zdychać powoli. Nie po prostu miał za dobre serduszko, nie do jedzenia jakbyś sobie przypadkiem przypomniała głodomorku, tylko nie potrafił zaniedbać siostrzyczki ani również Banshee. Co do jej pomysłu to że Say what?! Hmm złość zamieniona w pożądanie co? Ciekawie ciekawie może nawet i tak by było, chociaż dziwnie by się czuł to pewne. No też tak sobie pomyślałem że pewnie z tego wszystkiego by ją zabrał na kanapę bez pytania o tego trupa tylko taka mieszanka teoretycznego dobra z teoretycznym złem, chociaż w tych czasach łowcy to kutasy jeśli chodzi o poczucie moralności, no bo spójrzcie na takiego Aristova co? Namikaze mu nie przypasował, wypaplał wszystko do Nadiry a teraz porwali mu córeczkę, a co najlepszego żę jego to wcale nie ruszyło nawet trochę. Co do wampirów, przecież były te dobre które zasiadały w tej całej loży czy jak to się u was zwało którzy szukają pokoju itp. Pieprzyć stereotypy i tyle! Czy ty moja droga właśnie rzuciłaś mi wyzwanie? Oczywiście że kiedyś spróbuje ją jeszcze przestraszyć ale to nie było w tej chwili, tylko co może przestraszyć z pozoru słodziutką i niewinna kobietę która miała za sobą więcej niż ten facet mógł sobie wyobrażać. Gustu mu można tylko pozazdrościć, zawsze wiedział co wybierać żeby się przypadkiem nie nudzić.
-No widzisz, takiego czegoś to jeszcze chyba nikomu nie powiedziałem. - mowa tu o wyborze jej nad alkohol, a co się tyczyło tego to mogłabyś wpaść w lekkie uwielbienie osoby Ravka, ale naturalnie głównie tu chodziło o podwyższenie twoich procent tym razem, tak w ramach uczciwego rewanżu. Pukanie w głowę możesz sobie darować, skoro usunęliśmy biedaczkowi metalową płytkę to nie musisz się martwić o niezdecydowanie, co najwyżej o przejawy głupoty w niektórych chwilach gdyż proszę nawet najlepszym się zdarza. Oczywiście że masz się czuć taka, przecież już dawno to zrobiłem i potnę każdego bułką tartą na śmierć jeśli spróbuje się zbliżyć. Jeśli zaś chodzi o samą jasnowłosą kruszynkę to logiczne że Vladimir nie myślał żeby mu zadeklarowała wyłączność bo przecież to są spotkania dwóch różnych środowisk, są miłe i w ogóle. Czasami takie coś mogłoby tylko to popsuć a wtedy obustronny smuteczek żal i rozpacz.
-Blizny z historią i na dodatek przynoszą oczekiwane efekty, wiesz że kusisz żebym sobie narobił więcej, chociaż i tak mam w cholerę. - Dobra to może pasowałby powrócić do głównego motywu tej opowieści a natomiast tego co sobie robili na ławeczce w parku pod osłoną nocy, jak to fajnie brzmi. Co prawda spodziewał się całkiem odmiennej reakcji że właśnie przekroczył tą cienką granice pomiędzy tym co wolno a tym zakazanym ale to było przed usunięciem blokady z jego łba, teraz nawet nie wiecie jaki był ucieszony,ale to można było łatwo ocenić. To może teraz ja powiem co dalej skoro otrzymał niewypowiedzianą zgodę na dalszy ciąg? No więc, dłoń która spoczywała na jej twarzyczce podtrzymując ją poszła na jej kark delikatnie żeby nie wyszedł na bestyjkę przyciągnęła jej łebek bardziej do niego, co w skutku pozwoliło mu pogłębić pocałunek delikatnym języczkiem, a druga ręką jak do tej pory leżąca bezczynnie pozwoliła jej na zbliżenie się przez objęcie ją w talii. Co do tego żeby jemu to przypadło do gustu nie musiała się całkowicie martwić, zresztą jak widać na załączonym obrazku chyba mu się podobało. Hmm, czyli mogę ją nazywać swoim grzechem i diabełkiem? No to już ma dużo na sumieniu w takim razie, a co było najlepsze? Całkowicie mu się to podobało.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Wto Lis 27, 2012 8:44 pm

To może ja zacznę od wątku przewodniego tej opowiastki o ławeczce w ciemnym parku.
Nie no poważnie uważał, że będzie zła i go chapsnie, albo uraczy soczystym uderzeniem w policzek? Czy naprawdę nie widać po niej, że jest nim że tak to ujmę oczarowana? Czyżby się starzała i nie umiała już pokazać mężczyźnie, że jest nim nieco bardziej zainteresowana niż tylko do picia wódki w knajpce? Mógłby ją teraz ogarnąć smuteczek, ale no właśnie znalazła się w takiej sytuacja, która wręcz ją uszczęśliwiała. Spokojnie przyciągnie czy przytrzyma mocniej to się nic niestanie, z porcelany nie jest więc czasem nieco więcej siły nie zaszkodzi. Pogłębiony pocałunek odwzajemniła ochoczo, nawet nieco mocniej aby mu znów pokazać, że nie zrobi mu nic za to, że weźmie nieco więcej, w końcu zgadzała się na to. Objęta przez niego przywarła drobnym ciałkiem do niego jeszcze chwila, a zasiądzie mu na kolanach, aby być jeszcze bliżej niego. No i proszę przypadło im to do gustu, więc chyba na jednym pocałunku w ten wieczorek się nie skończy. Tak może być jego grzechem, z wielką przyjemnością przyjmie tą fuchę. Powoli czule zakończyła ten pocałunek, nie może mu przecież tak od razu dać wszystkiego, musi zostawić jakiś niedosyt, aby chciał więcej i więcej. Odrywając od niego swoje usteczka zahaczyła kiełkami o dolną wargę mężczyzny, delikatnie tak by nie zranić, ale by poczuł ukucie takie na granicy bólu i przyjemności, takie bardziej nakręcające, ale jak on to odbierze to już całkiem inna sprawa. Gdy już nieco twarz odsunęła od niego otworzyła oczy i spojrzała na niego z nieodgadnionym uśmiechem. Było widać w jej oczach, że jest niezwykle zadowolona z zaistniałej sytuacji.
Ej nie każda kobieta ma fochy i złe nastroje bez powodu, a nawet jeżeli to póki Rav nie zamieszka z jakąś kobietą na stałe to nie będzie odczuwać tego w jakimś większym stopniu. Jednak jak chce pić to niech pije póki żadnej kobity nie posiada na stałe, bo wówczas taka dziewoja może się zdenerwować i zakazać pici, co za tym idzie będzie kłótnia... A dobra nie wybiegam w przyszłość Twojego picia. No dobra racja nie wszędzie oświata działała tak jak tu. Więc się przejmować nie będzie tym co ma w główce.
Ej no prawie zapomniałam o tym serduchu w sosie własnym, aż znów zgłodniałam, ale się powstrzymam niech będzie. Zaniedbywać nie będzie... chyba. Postawi się siostrę pomiędzy nimi i gotowe. Och no nie szukaj dziury w całym, to zawsze jakieś nowe doświadczenie złość zmieniona w żądze na kanapie przy trupie, później może ją ochrzanić, że nieładnie tak masakrować ciała nastolatek i po sprawie, albo raz jeszcze na kanapę. Nie będę prawić o moralności łowców bo to indywidualna sprawa, są pewnie jeszcze tacy co każdego wampira za ciachają. Rada, no jest, ale czy siedzą tam dobre wampiry, powiedźmy... część z nich jest za ogólną koegzystencją ludzi i wampirów inni nie. Więc ciężko w tym przypadku mówić o jakimś dobru. Są wampiry, które łykają tabletki to chyba te są dobre. Tak jest to jest wyzwanie, ale na kiedyś. Bo teraz to by się zeźliła jakby zaczął się bawić w straszenie. Miła za sobą dość sporo, ale on chyba też, w końcu był starszy od niej i był łowcą, więc też niejedno przeżył.
Gustu tylko pozazdrościć, nie dość, że piękna to jeszcze niebezpieczna i nieprzewidywalna, rozrywka na bank murowana. Więc gdzie mi tu teksty, że jest niewinna, mam Ci ja tu pokazać jaka ona jest okropna?
-Więc pewien nie jesteś czy innej tak nie zbajerowałeś?
Zażartowała sobie, ale oczywiście wpadła też w lekkie uwielbienie Vlada. I to chyba nawet widać, czy za słabo się staram? Zdecydowany Rav, na to czekałam i się doczekałam, cudownie, udało się. Mogę odhaczyć z listy wieczoru ten punkt to miło. Pukanie go w główkę sobie daruje, a i chwilowe przejawy głupoty też wybaczy. Czuje się więc przywłaszczona, ale on też musi się tak poczuć. Deklaracje są fajne, ale na zdecydowanie dalszym etapie znajomości, a nie tak od razu. Trzeba się najpierw poznać na wszelakich płaszczyznach i wówczas można prosić o deklarację i samemu ją wygłaszać, na to potrzeba czasu. I teraz się będzie tego trzymać i kropka. A co to dwa różne światy Twoim zdaniem nie mogą stworzyć swojego własnego połączonego? Masz wyobraźnie zablokowaną czy jak?
-Wolałabym kusić do czegoś innego, a nie robienia sobie ran z mojego powodu.
Przytuliła się do niego, po pocałunku chyba mogła sobie pozwolić na taką czułość, prawda?
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Wto Lis 27, 2012 9:31 pm

Nie no, uznajmy że Ravek jest po prostu nie domyślny a nie że pokazała mu za mało bo na to nie mógł powiedzieć ani słowa, po prostu jest facet ostrożny czy można go za to winić? Nie od razu Rzym zbudowano. Hmm to też postawie czyn przewodni dzisiejszego wieczoru na sam początek, przecież nie mogę być gorszy czyż nie? No więc oczywiście że nie miałby nic przeciwko gdyby mu jeszcze wlazła na kolana do tego wszystkiego, ale trzeba się śpieszyć powoli o. Dobrze zagrane panienko bardzo dobrze, czyżbyś zostawiła mu niedosyt na tym jego zachłannym toku myślenia? Oh i to jak cholera, teraz będzie się gapił w nią jak w bożka starożytnego ludu który robi cuda, kiedy poczuł ukłucie na swojej dolnej wardze to musiał w myślach rozpędzić się i uderzyć pyskiem prosto w ścianę żeby nie mu nie odbiło od tego, cóż jak widać mu się to podobało. Jak już się odchyliła od jego ust, dotknął palcami miejsce w który został lekko ukłuty ale o dziwo się uśmiechał i to dość szerze, a te żółte ślepia to aż mu chyba zabłyszczały z tego wszystkiego, ogólnie były dość charakterystyczne ale z tym wzrokiem to już w ogóle. Jeszcze widok jej w podobnym nastroju do niego przyprawiał mu dodatkowych powodów do cieszenie michy.
Każda kobieta musiała mieć czas w swoim życiu że nikt poza nią nie potrafił domyślić się o coś chodzi i była nieprzyjemna dla otoczenia gdyż mordowała wzrokiem i słowami każdego kto chociaż spróbował się odezwać, mnie nie oszukasz bo dobrze o tym wiem, przecież tytuł doktoratu psychologii i wysnuwania teorii nie wziął się znikąd. Czy ty właśnie pomyślałaś że jest kobieta która chciałaby być z Vladem na stałe? To takie urocze, jeśli znajdzie kobietę która przypasuje jemu i na dodatek będzie miała słabość wiązania się na stałe ze zbuntowanym przeciwko oświacie łowcy alkoholikowi to będziesz pierwsza która się o tym dowie. No co do przeżyć to oczywiście że mieli swoje własne te lepsze i te nie bardzo więc nie było po co się dalej zagłębiać w ten temat skoro byłby stratą czasu dla tych cukiereczków. Jego gust był do pozazdroszczenia? Hmm chociaż po dłuższym przemyśleniu też tak uważam, wszystko było na miejscu. Co do twojego niecnego planu usunięcia jego blokady to się udało, ale to działa tylko na osobę więc jako jedyna możesz się cieszyć pełną okazałością pana zdecydowanego. Ejże bez pokazywania okropieństw mi tutaj proszę, po prostu uwierzę Ci na słowo a sam Aristov miał ostatnimi czasy gdzieś dobro czy zło czy może okropność i coś tam, on widział wszystko w szarych barwach i wszystko dla niego było porządkiem rzeczy.
-Nie wiedziałaś? Przecież zawsze podchodzę do byle jakiej kobiety na ulicy i mówię coś w stylu, ej mała jesteś lepsza od wódki - jak tu się nie zakochać? - zaśmiał się cicho przysłaniając swe usta aby nie szczerzyć się jakby miał czym przypadkiem, to mu dopiero wyszło jednak niedługo potem spoważniał wzruszając lekko ramionami ale wzroku to już z niej nie spuści, była ważniejsza w tej chwili od monopolowego naprzeciw,chociaż w tym momencie to naprawdę potrzebował pić i to jak.
-Chciałem Ci złożyć najszczersze gratulacje z tego powodu, co jeszcze potrafisz magicznego? - teraz to starał się podwyższyć jej wartość, przecież i tak już ją wielbił to co za różnica i nie wiadomo po co to robił, pewnie żeby rozmowa się trzymała w humorze, kiedy wypowiedział te słowa spróbował nawet lekko się ukłonić tak jakby składał najszczersze hołdy za ten czyn, co prawda nie wyszło za bardzo bo byli siebie dość za blisko jak na taką swobodę ruchową, nie żeby mi to przeszkadzało wręcz przeciwnie. Tak, właśnie w tej chwili możesz czuć się zajebista i tańczyć swój zwycięski taniec radości. Widzisz jaki ja dobry dla Ciebie jestem? A Ty chciałaś pokazywać jaka okropna to niby jesteś, bu. Deklaracje hm? Deklaracje to jest przyszłość tak odległa że odległość wzdłuż Polski na piechotę wydawała się metrem. Chociaż kto tam wie co zdarzy się ciekawego w jego jakże to nie nudnym życiu, na razie po prostu słownie się trzyma przywłaszczenia, skoro i Ty się tak czujesz to dziękuje jestem teraz całkowicie uszczęśliwiony, słyszysz jak procenty dobijają do niebezpiecznej dwusetki? Uważaj moja droga.
-Chętnie poznam te Twoje zamiary, kusiłaś mnie swoimi delikatnymi ustami od dawna i jak widać się udało, masz w sobie dużo skoro przełamujesz moje myśli całkowicie. - uśmiechnął się jakoś tak zadziornie żeby sobie mogła o tym wiele pomyśleć, oczywiście mówię tu o samych pozytywach ale nawet na pozytywne strony można było interpretować na wiele sposobów te jego słowa. Czy mogła sobie pozwolić na czułość po takim czymś? Mogłaby sobie pozwolić nawet na zaśnięcie na nim w środku parku a on i tak by się nie ruszył nie chcąc jej budzić, więc przytulenie się było całkowicie na miejscu, odwzajemnił jej ten gest nie musząc nawet przesuwać łap z ostatniego aktu tylko mógł sobie ją pogłaskać zamiast trzymać łapę na karku. Tak więc się stało.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Wto Lis 27, 2012 11:39 pm

Ostrożności nigdy za wiele, prawidłowo lepiej dmuchać na zimne, więc i na Ban może dmuchnąć. Tak jak wiem, ale co poradzę, że jestem dość niecierpliwą i spontaniczną osóbką? I chciałaby tak spontanicznie wszystko bez namysłów. Spokojnie przyzwyczaiłam się, że jednak nie zawsze dostaję to czego chcę, więc się umiem dostosować do potrzeby w danej sytuacji.
Ha brak płytki i ogranicznika ma być tylko przy niej, nie będzie robić przysługi innym chętnym, niech same zapracują na jego zdecydowanie i odwagę. Namęczyła się i nie miała najmniejszego zamiaru się dzielić swoim osiągnięciem. A na kolanach mu dziś jeszcze zasiądzie, spokojnie wszystko w swoim czasie sam mówisz, że trzeba się śpieszyć powoli więc będziesz musiał na to trochę poczekać. Kobieta, która nasyca do końca faceta jest głupiutka, nigdy nie należy całkiem zadowalać płci męskiej. Oczywiście do pewnego stopnia trzeba sprawić mu przyjemność, ale przerwać to w chwili gdy już jest na granicy, nieco ostudzić jego zapędy i znów do działania. Dobra nie zdradzam więcej tajemnic i taktyk, proszę bardzo udowodniłam, że kły mogą służyć do całkiem przyjemnych rzeczy, a nie tylko do rozszarpywania swojej ofiary. Zaskoczony? Uważnie z uśmiechem obserwowała jak dotyka swojej wargi, a może nawet z pożądaniem, z chęcią znów by znalazła się przy jego ustach w wiadomym celu. Była bardzo rozochocona po tym pocałunku, ale to chyba niedziwne.
Każda kobieta powiadasz? Hmm no dobra niech będzie, ale tylko od czasu do czasu, Ban miała dość luźne podejście do życia więc się za często nie spinała o wyimaginowane problemy, nawet przy prawdziwych problemach wydawało się, że jest spokojna i opanowana, jakby ich w ogóle nie dostrzegała. Ona nie musiała wzrokiem i słowami mordować, ona po prostu mordowała jak miała na to ochotę. Tak właśnie pomyślałam, bo mam nawet kogoś na myśli, o matko i to nie jedną, tylko z tego co się orientuje tylko jedna wie jaki Vlad jest, a druga myśli, że ten to by muchy nie tknął kiedy tak naprawdę morduje i spoufala się z wampirami. Osobiście Ban woli być poinformowaną i świadomą kobietą, lubiła też uświadamiać innych o tym jaka jest, ale skoro starczy mu słowo to nie będzie pokazywać okropieństw i swojego okrucieństwa.
-Tak też myślałam, i pewnie każda na to leci jak ja.
Zaśmiała się razem z nim, dobrze się z nim bawiła, spoglądała na niego, oj nie tylko on tu się zawiesił jak na obrazku. Chwila, potrzebował pić bo co?
-Wiele rzeczy, mogłabym Ci pokazać, ale nie wiem czy chcesz życie poświęcić na spotkaniach ze mną.
Była to lekka, och naprawdę lekka aluzja do tego, że Ban chce się z nim często spotykać, albo może nawet coś, a nie w sumie nie powiem. Ona czuje się odpowiednio przez niego dowartościowana, ale jak chciał jej to jeszcze bardziej pokazywać, bronić nie będę. Tylko właśnie mistyczna Ban w głowie jasnowłosej leżała na dywanie i umierała ze szczęścia.
Ejże nie możesz wiedzieć kiedy strzała amora przebije serducho Rava, może za chwilkę minie ich przyszła wybranka łowcy i hop siup i z nią będzie się deklarować. Oj biedna Banshee chybaby z tej wściekłości cała poczerwieniała i poszła ukręcić łeb tej...dobra drobnym gestem jakim było trzaśniecie głową odgoniła od siebie te nieprzyjazne myśli. Nudne życie miał? Czyli postać wampirzycy nie wniosła do jego żywota nic ciekawego, nic a nic? Skoro się zgadzasz na przywłaszczenie to pamiętaj, że jasnowłosa jest zazdrosna i ma dobry węch, w końcu jest wampirem i czuje dokładnie kto się przy nim kręci.
-Jeżeli chcesz poznać moje zamiary to koniecznie musimy udać się do Twojego ulubionego sklepu i wybrać się w znacznie wygodniejsze miejsce.
Zaproponowała, a Rav się na to skusi prawda? Tylko właśnie pozostaje ta niewygodna kwestia gdzie się wybiorą. Vlad zaryzykuje olanie siostry czy obejrzy sobie trupa?
-Cieszę, że się tak na Ciebie działam, ciekawi mnie czy zdajesz sobie sprawę jaki Ty masz wpływ na mnie i na moje myśli.
Myśleć mogła naprawdę wiele o jego słowach, oczywiście przychodziły jej na myśl same pozytywy, a zwłaszcza takie skromne stwierdzenie faktu, że mu się podobała, że wpadła mu w oko.
Jak już mowa o zasypianiu to wolałaby owszem na nim, ale w znacznie przyjaźniejszym miejscu, w jakiejś pościeli czy cóś. Ach zapomniałabym, na potwierdzenie słów i zamiaru wybrania się do monopolowego wstała z ławki i chwytając go za dłoń pociągnęła w swoją stronę, delikatnie tak, że tylko ręka mu się lekko uniosła do góry, bo mimo iż wampirzycą była to nie koksem. Czekała aż zwlecze zadek i uda się z nią do sklepu, a później... no właśnie gdzie?
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sro Lis 28, 2012 12:32 am

No to pięknie, mamy połączenie nieomylnego stratega oraz spontanicznej osóbki, cóż za ciekawe połączenie nie sądzisz? Wiadomo jak to jest na tym świecie i tak dalej że przeciwieństwa do siebie ciągną chociaż jakby się zastanowić to wcale nie różniło ich tak wiele odnośnie charakteru mieli wspólne metody działania jeśli chodzi o osiągniecie swojego celu i z pewnością ani jedno ani drugie się nie podda dopóki nie dostanie do swoich łapek to czego chciało. Oh jaka była samolubna, ale fakt faktem musiała się nieźle namęczyć żeby mu zdjąć ten ogranicznik z czaszki więc jej reakcja była całkowicie zrozumiała, co do rzeczy z nudnym życiem to nie zrozumieliśmy się tak jak powinno być, mówiłem że ma nie nudne życie a już zwłaszcza po spotkaniu uroczej kruszynki którą tak uwielbiał, więc proszę mi tu rozumieć przesłania. No nie, teraz to już całkiem nie zasnę z ciekawości jak zamierzasz zachować swoje tajemnice dla siebie, a jestem bardzo ciekawski dodam do tego. Jednak co do jej zagrań nie mam żadnego zastrzeżenia bo jak widać wiedziała co robić żeby ten polazł wszędzie i zrobił praktycznie wszystko żeby dowiedzieć się czegokolwiek, tak to już kobiety działały na mężczyzn a wampiry płci pięknej zwłaszcza, miały w sobie to coś co dla wampirów było normalne ale dla ludzi? Pewnego rodzaju magia. Mówisz że jasnowłosa piękność lubiła być dobrze poinformowana? Może pewnego dnia jak się zapyta bo samemu tak z własnej woli? Wykazałby tyle inteligencji albo inicjatywy do tego? Wątpie, jeśli zapyta to jej opowie dużo jak już będzie całkowicie pewny bo w obecnej sytuacji ma w sobie 75% progressu do przejścia na ciemną stronę mocy, ale kto wie czy mu się nie odwidzi. No nie mów, Banshee byłaby o niego zazdrosna? To jest takie urocze że aż nie mogę z tego wszystkiego, teraz to mógł się poczuć wartościowy jak cholera, hmm dobry węch powiadasz? No to nasz złotooki kolega ma z leksza przeje...
-Wiesz że jesteś jedyną? Dziwnie nie skoro to przecież idealny podryw. - uniósł kąciki ust do góry kiedy się na nią tak gapił jak w obrazek. Po co potrzebował pić? Jeszcze się pytasz? Takie emocje i w ogóle zmieniłaś go w pewną siebie bestię i co teraz? No rzeczywiście, zrobiła taką lekką aluzję która na dodatek podkreśliłaś dwukrotnie żebym przypadkiem jej nie zauważył bo przecież leciutka mówiąc praktycznie wprost, ale to jest to coś co lubił bo mógł przecież to zrozumieć bez problemu i bez żadnych głupich rozkmin odpowiedzieć.
-Hmm wpatruje się w Ciebie jakbyś była jedyną osobą na ziemi a Ty się jeszcze pytasz? Jesteś taka skromna. - zaśmiał się cicho zasłaniając usta po czym jak już zabrał rękę pocałował ją lekko, samym muśnięciem warg w czółko. No to musisz mu zasłonić oczy w drodze żeby przypadkiem nie znalazł sobie tej chodzącej deklaracji w czasie wyprawy w inne miejsce, albo po prostu dalej ładnie wyglądać to go na pewno zajmie na długi czas, więc zero strachu nie ma się co stresować. Miejsce i miejsce to była bardzo trudna decyzja, może by wprowadzić ją jako chorą do szkolnego gabinetu? Tam by mieli prywatność, tylko musiałaby udawać że się na prawdę źle czuje bo korytarze były nieźle zaopatrzone w kamery, może nawet będzie musiał zanieść swoją księżniczkę tam? To będzie z pewnością ciekawe.
-Jak Ty mnie dobrze rozumiesz, mój ulubiony sklep o którym zapomniałem w czasie gdy Cię tu mam? Tak jestem za. Co do ciekawości to mogę rzec że mnie zabija od środka powoli. - uśmiechnął się lekko po czym wzruszył ramionami rozglądając się na chwilę gdyż wyjął sobie dobre pół godziny z życia nie wiedząc czy przypadkiem nie jest gdzieś indziej, jednak gdy sobie sprawdził wszystkie możliwe warianty to wrócił ze spojrzeniami do niej.
-Szczerze to często się nad tym zastanawiam co możesz mieć w tej swojej główce, chociaż sprawy mogę sobie nie zdawać. - nie zdążył nawet wypowiedzieć tego do końca kiedy podniosła swoje kruche ciałko nie pudziana z ławki, co pozwoliło mu sobie ją oglądnąć tak z dobrego punktu widokowego, jednak zaraz wstał gdy tylko podała mu dłoń i pomaszerowali wolnym krokiem do sklepu. Po drodze Rav mógł w końcu zorientować się w jakim świecie on żyje, a kiedy już doszli to otworzyły się przed nim wrota do edenu. Czuł się jak dzieciak w sklepie z cukierkami kiedy może kupić wszystko bo ukradł mamie portfel, tylko z tą różnicą że kasa była jego a i tak nie wydawał jej na nic innego więc będzie ładnie użyta w celach wyższego dobra. Co więc nasz drogi łowca sobie zakupił? A no flaszkę wódki tak z pewnością, ba nawet kupił wino jakby przypadkiem jasnowłosa lubiła się napić czegoś innego niż wódy, oczywiście parę piw na kaca. Kiedy już wybrał sobie wszystko i stanął przed tą kasą to stwierdził jednak że weźmie dwie flaszki bo po jedną się nie opłaca iść. Dobra, gdy już zapłacił za swoją torbę czarów i różnych słodkości postanowił opuścić sklep razem z kobietą.
-Więc? Gdzie teraz? - w międzyczasie sięgnął do kieszeni wolną ręką szukając czegoś, a co mu się nawinęło? Kluczyki do akademii, jak miło. Zrobił jakąś dziwną minę jakby uknuł niecny plan, skoro nie mogli sobie iść nigdzie w miłe miejsce w którym nie byłoby przeciwwskazań więc to było jakby zbawienie co o Tym myślisz?
-Zapomniałem że mam własny gabinet w akademii, zresztą nie zaglądałem tam od bardzo dawna pewnie dlatego. - powiedział do niej jakimś takim dziwnym zachęcającym tonem, co mu chodziło po główce? Pieprzyć zasady, chlajmy w szkole? Pewnie właśnie to miał teraz na myśli, wszystko zależało od jej decyzji.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Banshee

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t99-banshee-sachiko-fumikana#161 http://vampireknight.forumpl.net/t106-banshee
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 578


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sro Lis 28, 2012 6:47 pm

Śmiem nawet twierdzić, że wręcz uzupełniające się połączenie. Nudno jest jak dwie osóbki są całkiem takie same, wydaje mi się, że różnorodność sprzyja relacją. Mogą poznawać siebie i słuchać o swoich profesjach i ulubionych rzeczach, o nawet uczyć się ich nawzajem czyli poznawać coś nowego, świeżego bez wiania nudą i przytakiwania sobie przy każdym słowie jak to bywa, kiedy spotykają się osoby z takim samym podejściem do życia i wszystkiego innego. Tak więc przeciwieństwa to według mnie najlepsze co może być. Chociaż jak wspomniałeś to były też rzeczy, które ich łączyły, hmm ona czasem sobie cele odpuszcza, wszystko zależy od tego jaki to cel, jednak tego który jej się w główce tworzy nie odpuści tak łatwo.
Słuchaj w niektórych sprawach dzielić się nie należy i tyle, więc jeżeli chodzi o niego to tak jest samolubna i taka pozostanie. Możliwe, że mi się poplątało, było późno i jeszcze ten syndrom i pomieszałam równo. Moje tajemnice są moje i mam sposoby na ich trzymanie pod kluczem, ale próbować możesz się dowiedzieć czegoś, może Ci wyjawię. Była kobietą, która mimo wszystko miała więcej styczności z facetami niż kobietami i radziła sobie całkiem sprawnie w manipulacji i kierowaniem nimi, uczyła się tego przy nich, obserwacja i praktyka czyni mistrza. Pomagało jej również to, że była wampirem i roztaczała wokół siebie aurę tajemniczości, no i nie będę mówić, że nie, ale uroda też pomaga. Tak lubiła być dobrze poinformowana i miła swoje sposoby na to, jak na wszystko w sumie. Lepiej uważaj bo jak zacznie go pytaniami zasypywać to może im życia nie starczyć. Więc mimo wszystko stara się być subtelna i raczej wychwytywać jego zachowanie i słowa, które wypowiada. Poważnie ciężko w to uwierzyć? Może Banshee nie wygląda na taką co może czuć ukucie zazdrości, ale zdarza jej się.
-Może jestem jedyną, która potrafi to docenić.
No dobra niech będzie dużo emocji i już zasycha w buźce, no i jest co trawić, niech będzie. Ha ona jeszcze sprawi, że to się będzie nią upijać, a nie wódką. I niemów, że nie jest to możliwe udowodnię Ci, że się da. To, że się stał pewną siebie bestią to tylko działa w tej sytuacji na plus.
Jego słowa nieco ją zawstydziły, tak bądź z siebie dumny widzisz właśnie zawstydzoną Banshee. Na jej blade lico wpełzł niepewnie delikatny rumień, który pokrył jej zimne policzki. Och a jak dostała od niego buziaka w czółko to już w ogóle poczuła się taka krucha i bezbronna. Przymknęła delikatnie oczy nie mając pojęcia czemu nagle jakby nieco złagodniała. Po chwili z uśmiechem zerknęła ponownie na niego.
-Pierwszy raz mi się zdarza bycie skromną.
Tak jasnowłosa zakryje mu oczy, a patrzeć mu pozwoli, ale tylko na siebie. Nie odda go innej, tak sobie nagle w główce postanowiła. Nieźle, nie?
Szkolny gabinet w tej sytuacji wydaje się jedyną dobrą opcją, więc jestem za, tak samo jak za niesieniem jej rycersko przez cały teren w szkole objęty monitoringiem.
-Pamiętam o tym co bardzo lubisz i nie mogę pozwolić, abyś czuł się zaniedbany. Ale nie daj się całkiem twej ciekawości, chciałabym aby zostało też coś dla mnie.
Spokojnie nigdzie go nie teleportowała, nie porwała są tam gdzie byli choć świat teraz nieco inaczej wygląda niż przed totalnym zaślepieniem.
-Kiedyś Ci powiem co się tam kryje. Jednak Ty też mi będziesz musiał ładnie wyśpiewać co się dzieje w Twojej głowie.
Trzymając się za ręce ulalal jak jakieś zakochańce dotarli do sklepu, i wampirzyca doznała objawienia, patrzyła na Rava ucieszonego jak dziecko. Serio alkohol sprawiał mu tyle frajdy, nie spodziewała się, że aż tak procenty lubił. Kupił dość sporo, ale ona narzekać nie miała powodu. Więc chwilę po tym jego ucieszeniu wyszli ze sklepy ramię w ramię ucieszeni ze swoich łowów.
Słysząc jego pytanie zaczęła się zastanawiać nad odpowiednim miejscem i gdy tak główkowała, on sobie grzebał w kieszeni w poszukiwaniu czegoś tajemniczego. No i znalazł klucz do rozwiązania problemu, dosłownie.
-O, to może byś chciał mi go pokazać?
O tak zrozumiała co mu po głowie chodzi i przystała na to ochoczo. Więc udali się w stronę akademii.
[z/t Ban i Rav]
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sro Gru 05, 2012 6:26 pm

Zgodziła się na wspólny spacer do parku. Aż dziw bierze iż chciała towarzyszyć poszukiwanemu typowi, a jakby ktoś ją za towarzyszkę? Mogłaby zostać również oskarżona o współudział w morderstwach! Przecież łowcy zawsze wynajdą coś, aby pogrążyć wampira. Zresztą, działa pannica na własną korzyść.
Minęło trochę czasu zanim dotarli na tereny parków. Po drodze rozmowa trwała krotko, kanibal jest zbytnio pogrążony we własnych myślach i nie miał jakoś chętki na rozwijanie języka, zwłaszcza gdy musi na coś zapolować. Czasem jedynie zerkał na jasnowłosą, by zaraz wsłuchać się w teren. Trzeba być czujnym, nigdy nie wiadomo kogo może spotkać na swojej drodze.
Wreszcie odnaleźli się na parku osiedlowym. Na szczęście nie było nikogo, chociaż wampirzysko wolałoby kogoś spotkać. Potencjalna ofiara musi być. Zatrzymał się w pewnym momencie, rozglądając uważnie. Ani żywego ducha poza nimi samymi. Westchnął w rezygnacji, kierując się na wolną ławkę. On musi odpocząć, takie większe spacery zawsze wykańczają osobnika o tak sporej posturze. Rozsiadł się wygodnie, wychylając łeb za oparcie ławki. Teraz spoglądał sobie na gwiazdy. Czyste, nocne niebo. Tylko szkoda, że nie ma nikogo do zaatakowania, chociaż... jest Yuki. Ale czy opłaca się atakować kogoś, kto jest tak dla niego dobry. Chyba że nie będzie miał wyjścia, wtedy niech ta osóbka się obawia o swój los, ale jak na razie - jest dobrze.
- Nie masz co robić w domu?
Zagadnął od niechcenia, zamykając gadzie oczy. Teraz chwila odpoczynku, a potem kolejne poszukiwania. Czasami całymi godzinami poszukiwał ofiar, normalnie jak w jakiejś dżungli czy na sawannie.
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 922


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sro Gru 05, 2012 7:09 pm

Oczywiście, że się zgodziła, bo dlaczego by nie? Nie miała nic lepszego do roboty, choć równie dobrze mogłaby przejść się do akademii i naprawdę nic by się nie stało. Nigdzie się jednak nie spieszyła i póki mogła, to zdecydowała się zrobić coś więcej, niż tylko ograniczać się do kierunku praca-dom. A jego towarzystwo jej nie odstraszało, nie miała też żadnych obaw, choć gdyby obserwowałby ich jakiś łowca, mogliby zacząć nabierać podejrzeń, na przekór rzeczywistości. Yuki w przeciwieństwie do Testamenta nie miał problemów z łowcami, prócz jednego osobnika, ale to już inna sprawa.
Nie przerywała ciszy jaka między nimi panowała. Nie chciała zmuszać kanibala do prowadzenia konwersacji, jeżeli tego nie chciał, a zmuszanie kogokolwiek do rozmowy, jeżeli tego nie chciał, raczej na dobre ni wychodziło. Chciała mu po prostu potowarzyszyć, bo uznała, że sama obecność jest już czymś istotnym. Szła więc spokojnie, rozglądając się po okolicy, która była równie spokojna i opustoszała. To nawet lepiej, zważywszy na krwawe zapędy Testamenta, a sama nie wiedziała jakby się zachowała, gdy ten stracił nad sobą panowania i chciał kogoś zaatakować.
Gdy skierował się w stronę ławki, początkowo stanęła w miejscu, a potem i ona się przysiadła na brzeżku ławeczki, kładąc dłonie na kolanach. Tess nie wyglądał najlepiej, przez co coraz bardziej jej było żal tego wielkoluda. Musiał być nieszczęśliwy.
- Nie bardzo. Mąż wrócił do siebie, syn się wyprowadził, nie chce mnie znać, córki prawie nie widuje, więc nic mnie w domu nie trzyma. Przebywam tam więc jak najmniej.
W domu jedynie spała, czasem decydowała się na coś innego, ale poza tym? Większość czasu spędzała poza własnym domem, nie będąc w stanie tam wysiedzieć. Tak po prostu.
- Tess? W porządku?
Zachowywał się zbyt specyficznie, by można było to zignorować. Może głód go brał, może był już na skraju wytrzymałości? W każdym razie, na chwilę obecną nie planowała sobie iść, chyba, że wampir da jej to ewidentnie do zrozumienia. Nic przecież na siłę.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
 
Park osiedlowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 11Idź do strony : 1, 2, 3 ... 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: