IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Piaskownica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Piaskownica   Wto Paź 23, 2012 8:40 pm

Piaskownica ta otoczona jest wysokim płotem, aby żadne psy czy koty nie weszły do środka i nie zrobiły sobie toalety z tego miejsca, uczęszcznego przez dzieci. Dodatkowo, wewnątrz, przy płocie, posadzone są krzaczki, kwiaty czy niskie drzewa.
Powrót do góry Go down
Yahiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1906-yahiko-kurosawa#40967
Zarejestrował/a : 10/07/2015
Liczba postów : 21


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sob Lip 11, 2015 6:36 pm

Yahiko stwierdził, że zanim uda się do akademii to pokręci się po okolicy i sprawdzi, czy jest tutaj w ogóle coś ciekawego do zobaczenia. Na początku nie podobał mu sie pomysł opuszczania rodzinnego miasta jednak jojczenie jego rodzicielki doprowadzało go do istnej furii. W efekcie znalazł się teraz tutaj, w miejscu którego nie znał pośród ludzi, o których istnieniu nie miał pojęcia przez ostatnie 18 lat swojego życia. Tak to już bywa.
Chłopak ze znudzoną miną szedł sobie przez miasto. Rozglądał się dookoła. Pogoda była całkiem znośna, nie było już upalnie ale też nie powiewał chłodny wiaterek. Było przyjemnie. Yahi zawsze zwracał uwagę na małe przyjemności, właśnie takie jak pogoda czy też fakt, że jedyne co dzisiaj planuje zrobić to połazić, zjeść, upalić się, zjeść i pójść w kime. Przyjemna perspektywa. Nie musiał zajmować się matką. Nie, że nie chciał bo bardzo ją kochał i wiedział, że musi jej pomagać. Po prostu był już tym zmęczony. Natłok obowiązków potrafi przytłoczyć nawet najbardziej wytrwałą osobę. Żaden wstyd.
W końcu jest. Miejsce którego niebieskowłosy podświadomie szukał. Piaskownica która znajdowała się z dala od ludzi i miejscowego zgiełku. Yahiko z delikatnym uśmiechem na twarzy skierował się w tamtą stronę. Usiadł na płotku i zaczął grzebać w kieszeniach. Słońce akurat wyszło zza chmurki, tak więc wyjął swoje okulary przeciwsłoneczne marki rayban i umieścił je na swoim nosie. Drugą ręką sięgnął do kieszeni z drugiej strony i wydobył blety oraz samarkę. Zaczął sobie bezwstydnie kręcić jointa oczywiście będąc odwróconym plecami w stronę ewentualnych gapiów.
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 186


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sob Lip 11, 2015 6:52 pm

I tak oto ta ciemnowłosa istotka, zamiast znaleźć się na fascynującej lekcji wychowania fizycznego, znalazła się w mieście. Dlaczegoż też? Kto wie... Na początku szukała nowego pokoju, w którym w końcu zostawiła swoje rzeczy, a potem tak skierowała swoje kroki, że wyszła z akademii. Pewnie dlatego, że nie wiedziała o owej lekcji, nie znalazła się na niej. A fakt, że nie miała nad głową pewnej rudej wiedźmy sprawiał, że czuła się również szczęśliwsza.
Wędrowanie w dzień po mieście było nawet zabawne, ale ona... Cóż, szybko się znudziła. Ludzie ludźmi, ale... Meh, po głowie chodziły jej słowa tamtej, przez co czuła się mniej swobodnie. No bo w końcu jej braciszek może zaatakować w każdej chwili!
Więc kierowana takimi myślami, natrafiła na park. I tutaj jeszcze więcej ludzi! Chyba jest jakieś wolne, skoro tak... Albo coś w tym stylu. Mei nie była pewna.
Przechodziła właśnie obok piaskownicy, gdy wtedy jej "szczęście" dało po sobie znać. W jaki sposób? A mianowicie, potknęła się o jakiś kamień i poleciała do przodu...
- Aaaaaa!!! - tylko tyle wydobyła z siebie, zanim runęła na twarz prosto w piasek. Jęknęła cicho, podpierając się po chwili na łokciach. Nie obyło się to bez szwanku - rozdarła spodnie na kolanach.
- Ittaj... To boli - wymamrotała. W tej samej chwili zorientowała się, że swój upadek zaliczyła przy stopach jakiegoś człowieka (tak Yahiko, to ty). Uniosła wzrok, patrząc na niego z niewinnością, po czym zaczerwieniła się i chowała głowę głębiej w kaptur.
- Przepraszaj - wybąkała jeszcze.

_________________
Powrót do góry Go down
Yahiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1906-yahiko-kurosawa#40967
Zarejestrował/a : 10/07/2015
Liczba postów : 21


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sob Lip 11, 2015 7:11 pm

Yahiko kręcił sobie bacika, już w sumie kończył. Schował bletki do kieszeni i zakręcił czubek. Całkiem niezły pomyślał i pokiwał głową z satysfakcją. Czyścioch rzecz jasna, jak się pali już taki kawał czasu to bez domieszki tytoni sie lata. Tak to już działa. Chłopak był tak pochłonięty zadaniem które wykonywał przez ostatnie trzy minuty, że w ogóle nie zauważył dziewczyny która szła jakby... w jego stronę? A co najlepsze - właśnie zaliczyła glebe prosto przed jego nogami. Niebieskowłosy uniósł wysoko brwi i zdjął okulary. Zmierzył dziewczyne wzrokiem pełnym niedowierzania. Jak można być taką pierdołą? Przewiesił okulary przez koszulkę pod szyją i schował skręta za ucho. Jeszcze ma ją przepraszać? Za co? Za to że jest pierdołą? No nie może być, co to za bezczelność!
- Co? Ja mam Ciebie przepraszać? Za co niby? - burknął i wyszczerzył ząbki. No, no, nie spodziewał się że już pierwszego dnia będzie miał widok na dziewczynę klęczącą przed nim na kolanach. To mu sie podoba. Mimo wszystko wyciągnął rękę w jej stronę i nieco się pochylił. Rzecz jasna chciał jej pomóc wstać.
- Wiesz, może najpierw sie poznamy a nie od razu do miecza mi klękasz. - puścił jej oko i znowu wyszczerzył ząbki w zadziornym uśmieszku. - Nie no świruje, wstawaj. - dodał po chwili coby dziewczyna nie odebrała tego za obrazę. Zdążył już nieco się jej przyjrzeć. Co było ciężkie. Kto normalny chodzi w grubej bluzie z kapturem kiedy na zewnątrz jest tak ciepło?
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 186


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sob Lip 11, 2015 7:25 pm

Co powiedziała? Przepraszaj? Mei uznała, że teraz zachowała się jak zupełna idiotka. Miało być "przepraszam". Czemu tak powiedziała? To pewnie wina Foxy i awantur z nią! Tak, to na pewno to. Przyjęła przez to wredniejszy charakterek i odbiło się to na kimś niewinnym... Albo prawie niewinnym, sądząc po dość nietypowym zapachu. Palił coś?
Jednak przyjęła jego pomoc. Gdy już stała, otrzepała swoje ubranie z piasku. Na spodnie już nie mogła nic poradzić, oprócz bliskiego spotkania z koszem na śmieci. Ale to już dopiero w akademiku.
Odpuściła więc sobie kwestię o przepraszaniu. Co się stało, to się nie odstanie. Cokolwiek sobie myślał, Mei wiedziała, że to wina jej "szczęścia". Jak zwykle pakowała się przez nie w kłopoty.
Ale na jego kolejne słowa uśmiechnęła się lekko złośliwie.
- Huh? Już planujesz najbliższą przyszłość? - rzuciła lekko. - Musiałbyś być bardzo przekonujący, skoro tak - oczywiście, nie miała zamiaru robić czegokolwiek. Bardziej się z nim zaczęła droczyć.
Jednak mimo wszystko... Miała nadzieję, że nie wpakowała się w nic takiego.
- Mei - przedstawiła się krótko. - Więc już wiesz, kogo swoją obecnością powaliłeś na kolana - dodała jeszcze.
Przeciągnęła się lekko. Słoneczko. Świetnie, ale przynajmniej tyle dobrze, że chmurki trochę je blokowało. Ale i tak nie miała zamiaru próbować ryzykować.

_________________
Powrót do góry Go down
Yahiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1906-yahiko-kurosawa#40967
Zarejestrował/a : 10/07/2015
Liczba postów : 21


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sob Lip 11, 2015 7:44 pm

Przejęzyczenia się zdarzają. Niestety. Sam Yahiko często myli słowa i mówi zupełnie co innego niż miał zamiar. Zdarza mu się czasami obrazić kogoś mimo tego, że tak naprawdę chciał mu sprawić jakiś komplement. Tak, tak, to jest możliwe. Szczególnie kiedy jest się spalonym i nie do końca ogarnia się to, co dookoła się dzieje.
Czy coś palił? On zawsze coś pali. Sam zapach jego ubrania daje znać, że gościu chodzi z głową w chmurach przez większość czasu. Męskie perfumy + konopie. Całkiem dobre połączenie, chociaż może wyczulony, wampirzy nos może nie odbierać tego tak łagodnie jak otępiały w porównaniu do wampirzego, ludzki narząd węchu. No ale w końcu Yahiko nie zdawał sobie sprawy z istnienia wampirów, uważał to za jakąś prowokacje. Kłóciło się to z jego światopoglądem tak więc nie akceptował tego i nie przyjmował do wiadomości. Mimo słów Samuru rzecz jasna.
Tak czy inaczej obecnie Yahiko był czysty tzn. nie palił od dłuższego czasu. Dokładnie to od rana. Rzecz jasna miał zamiar to zmienić, w końcu już miał przygotowanego skręta.
Chłopak uśmiechnął się tylko delikatnie kiedy dziewczyna złapała go za rękę i skorzystała z pomocy jaką oferował. To dobrze o niej świadczyło, w końcu polecenie odnośnie przepraszania które padło z jej ust dało o niej obraz... jędzy. Na szczęście było inaczej.
- Jeszcze będziesz mnie prosiła żebym się z tobą umówił skarbie. - od razu podłapał, że dziewczyna się z nim droczy i postanowił odegrać się w ten sam sposób. No bo czemu nie?
- Yahiko - powiedział i znowu puścił jej oczko. Teraz miał dobry widok na jej twarz. Czarna, jakaś satanistka pewnie! A nawet jeśli, Yahi i tak ma to w głębokim poważaniu. Niech sobie będzie kim tam chce, jego to i tak nie dotyczy.
Na jej następne słowa zaśmiał się tylko krótko.
- Mi sie jednak wydaje, że to ten kamień wystający z ziemi - to mówiąc wskazał na kamyk, który okazał się sprawcą całego zamieszania - powalił Cie na kolana ślicznotko. - chłopak wyjął zza ucha skręta i wsadził sobie w usta. Nie miał zamiaru przejmować się obecnością dziewczyny. Wyjął z kieszeni zapalniczkę.
- Szkoda trochę tych twoich spodni... - skinął na jej kolana - Swoją drogą - czemu jesteś ubrana w bluzę? Przecież jest ciepło, przegrzejesz się. - dodał po czym przeniósł wzrok na jej oczy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sob Lip 11, 2015 7:59 pm

Szła naburmuszona nawracającym bólem w klatce piersiowej i gorączka, która usilnie starała się zwalić dziewczynę z nóg. Po tej całej sytuacji nie chciało je się iść do akademika. Nałożyła słuchawki na uszy i ruszyła do parku. Nie miała zamiaru nikogo spotykać tym bardziej, że zaczyna się pora wampirów. Wszyscy ludzie w Akademii powinni już spać a wampiry mają swoje zajęcia. Chociaż pewnie z powodu letniego czasu słońce jeszcze nie zaszło. Odezwała się jej intuicja. Dziewczyna podniosła wzrok i była świadkiem dosyć zabawnej sceny. No może nawet by się roześmiała gdyby nie to, ze jednym z bohaterów tego wszystkiego był wampir a dokładniej wampirzyca. Zakaszlała kilka razy i usiadła pod drzewem tak, ze widziała dosyć dobrze to co się działo na placu zabaw. Pogłośniła muzykę i postarała się skupić na tym by nie trząść się. Miała ochotę podejść do tej siksy i złamać jej kark. Przygryzła policzek aby się opanować. Sama nie wiedziała skąd ta agresja u niej. Być może poprzednie spotkanie z gestapowcem wprawiło ją w taki nastrój.
Odchyliła głowę do tyłu i oblizała swoją wargę, która eksplodowała bólem. No tak przecież musiała sobie zrobić krzywdę. Syknęła jak strup pękł i poczuła w ustach metaliczny smak krwi. Pokręciła lekko głową i zaczęła oglądać swoje dłonie. Opuchlizna trochę zeszłą jednak pomimo wszystko wyglądały nieciekawie. Siniaki pokrywały całą powierzchnie obu rąk. W sumie to u niej normalne podczas treningów sztuk walki zawsze robiła sobie krzywdę. Odwróciła wzrok w stronę parki i ścisnęła szczęki. Zastanowiła się kiedy wampirzyca wgryzie się chłopakowi w tętnice. Poszukała po kieszeniach drobnych. Wypadałoby wpaść do apteki dyżurnej i kupić coś na gorączkę. zanim się wścieknie i zrobi coś głupiego
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 186


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sob Lip 11, 2015 8:06 pm

Tak, zapach od chłopaka był wyczuwalny. Gdyby Mei musiała się w niego wgłębiać, pewnie zrobiłaby sobie krzywdę. Ale to akurat nic nowego. Nie byłaby sobą, gdyby coś jej się od czasu do czasu nie stało. Ale mówi się trudno i żyje się dalej. Póki co, jeszcze nie została zabita, a to duży plus.
Zaśmiała się cicho na jego słowa. Rozmowa z nim zapowiadała się ciekawie pomimo dość fatalnego startu. Upadek i nieprzyjemne słowa? To tylko Mei jest zdolna do czegoś takiego. I gdzie jest ta wampirza zręczność, gdy jest potrzebna? Ba, czy ta ciemnowłosa istotka posiadała coś takiego? Chyba każdy by w to wątpił.
Skinęła głową, gdy przedstawił się jej, po czym jej oczy powędrowały ku sprawcy, który odpowiadał za zniszczenie jej spodni. Nie wydawał się taki duży, by móc się potknąć, a jednak... Mei najwyraźniej zdziałała jakiś cud.
- Bo nie lubię słońca - to była jej pierwsza odpowiedź. Dla wampirów słońce było bardzo złe. A ta oto wampirzyca nie miała zamiaru ryzykować. - W dodatku nie jest tak ciepło, jak uważasz - chmury sprawiały, że temperatura była niższa. Ale tak, w bluzie było jej piekielnie ciepło. Ale ściągnięcie jej... Odpadało.
Przeciągnęła się lekko. Ból w kolanach zanikał, przez co odetchnęła w duchu z ulgą. Wtedy wyczuła krew. Lekko się spięła, ale nie obejrzała się na boki. Jedynie skupiła się na chłopaku, trochę pesymistycznie patrząc na skręta. No i westchnęła cicho.
- Nie musisz się tak bardzo martwić o mnie - dodała jeszcze. - Jak się przegrzeję, to trudno. I tyle.
Powrót do góry Go down
Yahiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1906-yahiko-kurosawa#40967
Zarejestrował/a : 10/07/2015
Liczba postów : 21


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sob Lip 11, 2015 8:38 pm

No proszę, kto by sie spodziewał, że do parku wparuje łowca wampirów. Co jak co, ale było to dosyć zabawne połączenie - wampir, łowca i zwykły, niczego nie spodziewający się człowiek. Yahiko nie miał pojęcia o istnieniu wampirów a co dopiero łowców, w jego mniemaniu rozmawiał właśnie z jakąś dziewczyną i w sumie... tyle. Nie zauważył łowcy gdyż był po prostu skupiony na swoim rozmówcy. Nie miał przecież tak wyczulonego węchu i słuchu jak wampiry, prawda? A z resztą i tak miał to w nosie. W końcu to miejsce publiczne, pełno ludzi się tu kręci a to tylko kolejny z nich.
Na chwilę obecną nie zapowiadało się, żeby wampirzyca miała wgryźć się w tętnicę niebieskowłosego. Ale kto wie. W końcu to wampir, jeszcze jej coś odbije i postanowi zaatakować nowo poznaną osobę. Nigdy nie wiadomo. Nie mniej jednak Yahiko beztrosko żył w niewiedzy i czuł się całkowicie bezpieczny w towarzystwie Mei. W końcu co mu może zrobić taka chudzinka? O ironio.
Chłopak zmarszczył brwi i wyjął skręta z ust.
- Jak można nie lubić słońca? Pomijając fakt, że już zachodzi no ale cmon. Słońce jest w deche. - powiedział tonem co najmniej jakby się rozmarzył nad tym, jak bardzo lubi słoneczko. Może dlatego, że rzeczywiście je lubił? Na chwilę jakby się przyciął jednak zaraz się otrząsnął.
- E tam, mi jest ciepło. Tobie najwyraźniej nie. - powiedział i pokręcił głową. Wyciągnął rękę i zdjął jej kaptur z głowy. Od tak. - I jak? Zamarzłaś? - burknął i uśmiechnął się kwaśno. Kto wie, w końcu są osoby które temperaturę znoszą dosyć kiepsko. Tzn. jest im zimno kiedy inni wręcz narzekają na upał. Wiadomo, chłopak próbował sobie jakoś logicznie to wytłumaczyć no bo skąd miał wiedzieć, że ma do czynienia z krwiopijcą. No nie wiedział po prostu.
- Czy ja powiedziałem, że się martwię? - uniósł brwi po czym wpakował skręta do gęby i odpalił. Zaciągnął się porządnie, potrzymał dym w płucach chwilkę po czym buchnął całkiem pokaźną chmurę prosto w twarz dziewczyny.
- Ojej, przepraszam. - powiedział udawanie zmartwionym tonem po czym pokazał jej język i wyszczerzył ząbki w uśmiechu. -Młodziutka jesteś, też chodzisz do akademii? - zagadnął coby rozmowę trochę do przodu popchnąć po czym ponownie się zaciągnął.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sob Lip 11, 2015 9:29 pm

No i nie wytrzymała. Nie dało nic liczenie do dziesięciu ani wyrywanie źdźbeł trawy. Gwałtownie wstała. Musiała się jednak przytrzymać drzewa bo zawroty głowy były bezlitosne. Zrobiła kilka kroków stronę dwójki potem zauważyła, ze chłopak ściąga kaptur dziewczynie. Zrobiła wielkie oczy i przyspieszyła kroku. Nie chciała żeby dziewczyna się poparzyła. Znaczy nie chciała aby wygłodniały i poparzony wampir rzucił się na kogokolwiek. Przybrała typową dla siebie skruszoną posturę jednak jej oczy bacznie badały otoczenie. Zdołała usłyszeć ostatni fragment rozmowy. Dłonie trzymała w kieszeni ukrywając tym sposobem opuchnięte dłonie, jednak rany na ustach nie miała jak ukryć. Obrzęk się poszerzył i jej dolna warga spuchła nie mówiąc już o tym, że ciągle ciekła z niej krew. Specjalnie ja oblizała powiększając krwotok. Zdecydowanie jak ma się gorączkę to przychodzą do głowy głupie pomysły.Wyglądała jak ktoś kto oberwał niezłe manto. Jednak pomimo ogólnego osłabienia jej kroki były bezszelestne dla ucha chłopaka. Tak naprawdę mógł ją zauważyć dopiero jak stanęła kilka metrów od niego. W sumie wyglądała jak śmierć. Czarne włosy i blada twarz z podkrążonymi oczami.
Ściągnęła jedną ręką słuchawki i zawiesiła je na szyi. Chłopak mógł zauważyć jej posiniaczone kostki. Czyli jednak nie ona oberwała manto a sprała kogoś porządnie. czytaj ścianę ale togo nikt nie powinien wiedzieć.
-Czy wy przypadkiem nie jesteście uczniami Akdemii?- spytała nieśmiałym głosem grzebiąc nogą w piachu -No bo tak jakby zgubiłam się...byłam na wagarach i nie wiem jak wrócić-
Łał nawet udało jej się nabrać rumieńców. Cóż chodziło głównie aby się dowiedzieć czemu ta pijawka nie jest na zajęciach. Nie lubiła ogólnie wszystkich przedstawicieli tej rasy i dlatego jest łowcą. Pomimo tego nie lubiła ich również zabijać...ba nienawidziła tego i określała siebie mianem mordercy. Tak...kobiety to skomplikowane istoty a księżniczki już tym bardziej. No nic teraz trzeba się skupić na udawaniu nieśmiałej i biednej. Jeżeli zajdzie taka potrzeba jak najszybciej podejdzie i naciągnie kaptur na głowę dziewczyny. Głupio by było gdyby tak zaczęła się smażyć jak łosoś w panierce.
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 186


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sob Lip 11, 2015 9:45 pm

Nie, Mei nie miała w planach gryzienie kogokolwiek. I tak, najlepiej władować ją do worka z najgorszymi wampirami i stwierdzić, że jest okej. Ona też miała uczucia! I naprawdę, na tą chwilę w ogóle nie myślała, by chłopak przy niej stał się jej obiadem. Gdyby coś takiego zrobiła, Foxy obdarłaby ją ze skóry. Żywcem.
- Normalnie - burknęła mu w odpowiedzi. - Jakby słońce cię nie lubiło, to ty też byś nie lubił je - odpowiedziała, stosując logikę dziecka. - A jak ty możesz lubić słońce? - odbiła piłeczkę. Jej ta jasna gwiazda po prostu szkodziła. Jak i każdemu wampirowi.
Parsknęła cicho, gdy ściągnął jej kaptur. Wytknęła język w odpowiedzi i założyła go z powrotem. W tej samej chwili zauważyła przybyłą dziewczynę. Westchnęła cicho.
- Tak, zmarzłam - odcięła mu. - Jak marudzisz, że słońce zachodzi, to zdejmę potem bluzę. Zadowoli cię to?
Zakaszlała, gdy ten buchnął jej prosto w twarz. Zaczęła machać dłonią, by odpędzić powstały dym i posłała mu wkurzone spojrzenie. Nikomu, nawet ludziom by się nie spodobało takie działanie, a teraz zapach ten oto drażnił jej nos, przez to kichnęła dwa razy.
- Yahiko, gryź się - mruknęła. To było złośliwe zagranie. A Mei nawet nie miała jak mu się odegrać za to. Zaśmiała się na jego kolejne słowa.
- Tak, staruszku, chodzę do akademii - odpowiedziała mu na to. - Zajęcia nocne - dodała jeszcze i spojrzała znów na dziewczynę. Udawanie? Czy na pewno? Nie wiedziała, ale pokręciła lekko głową. Krew wyczuwalna od niej była naprawdę silna. To znaczy, byłaby, gdyby nie pewien chłopak wpadł na genialny pomysł, by skierować dym z skręta na nią. I jak na razie tyle czuła.
- Mogę ci wskazać drogę - odezwała się. Nie, jednak nie zakładała, że tamta udawała. Głupiutka, naiwna Mei.

_________________
Powrót do góry Go down
Yahiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1906-yahiko-kurosawa#40967
Zarejestrował/a : 10/07/2015
Liczba postów : 21


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sob Lip 11, 2015 10:10 pm

No i bardzo dobrze, że dziewczyna nie planowała zjadać Yahiko. To by było uciążliwe przekonać sie na własnej skórze o istnieniu wampirów już pierwszego dnia, prawda? Chociaż ponoć w akademii nawet uczą jak sie bronić przed tymi potworkami. Dla chłopaka był to nonsens i na samą myśl o tym chciało mu sie śmiać. Właśnie dlatego wybrał tą szkołę. Wszyscy musieli być tutaj na niezłym haju, nie? Wierzyć w takie brednie do tego jeszcze nagłaśniać to. Szkoda tylko, że to prawda. O ile świat byłby bezpieczniejszy bez tych całych krwiopijców. Bajka. Chociaż nie. Wciąż ch*jówka.
Po wysłuchaniu słów dziewczyny i zaciągnięciu się po raz kolejny, chłopak poczuł, że zaczyna go brać. Wbił wzrok w oczy dziewczyny i wyszczerzył ząbki w uśmiechu.
- Czemu twierdzisz, że słońce Cie nie lubi? Przecież daje ciepło, światło. Bez niego nie byłoby życia na ziemi. Ja lubie słońce bo jest takie duże i żółte, ogólnie całkiem spoko. Nie lubie zimna a słońce sprawia, że nie jest zimno tylko ciepło nie? Proste. - wypowiedział się i dopiero po ok. trzech sekundach dotarło do niego co w ogóle pierdzieli. Na myśl o tym za jakiego kretyna musi brać go dziewczyna parsknął śmiechem. Kiedy usłyszał wzmiankę o bluzie uśmiechnął się szeroko.
- O tak, zdejmij. Najlepiej te dziurawe spodnie też. - powiedział z wyczuwalnym zadowoleniem w głosie i zmierzył dziewczynę od stóp do głów. No, no, całkiem fajna sztunia. Może podkręci jakąś bajerkę? A może mu sie to uwaliło? Znowu na chwile sie zawiesił. Po trzech sekundach w bezruchu ze wzrokiem wbitym w miejsce na jej klatce piersiowej, stwierdził że ta bluzka jest rzeczywiście zbędna.
- O, ja też. Tylko że zajęcia dzienne. Czym to sie w ogóle różni, co? - odwiesił się i wziął bucha. W tym momencie zorientował się, że podeszła do nich jeszcze jedna osoba. Jakaś niziutka dziewczyna tyle że strasznie poobijana. Yahiko rozchylił lekko usta jakby chciał coś powiedzieć jednak milczał. Po chwili dopiero kiedy dotarło do niego pytanie które zadała, odwiesił się i otworzył szerzej oczy. Wziął bucha po czym zmarszczył brwi.
- Nie, ja nie jestem uczniem akademii. - powiedział zadowolony z siebie i podrapał się po głowie. Przecież przed chwilą mówił do Mei, że też chodzi do akademii. Tamta dziewczyna na pewno to usłyszała. No ale dobra, już srał to pies. Jego wzrok dostrzegł poobijane kostki + jej buźkę. No nie ładnie, dlatego właśnie Yahiko od malucha ćwiczy Judo. Zanim w ogóle ktoś go zdąży sieknąć to już gryzie glebe. Przydatne.
- Widząc po twojej twarzy to coś słabo Ci te wagary poszły. - powiedział i zaśmiał się z własnego żartu. Zaraz jednak się ogarnął i ot, sięgnął łapą i znowu zdjął kaptur wampirzycy. Zerknął w jej stronę zaczepnie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sob Lip 11, 2015 10:44 pm

Cóż chyba trafiła na podrywacza. Powstrzymała się przed przewróceniem oczami. Słysząc jego słowa i widząc wrok utkwiony na piersiach jego rozmówczyni.
Cóż ona ćwiczyła tessenjutsu. Tez bardzo przydatna zabawa tym bardziej, ze zwykły wachlarzyk mógł zabić. Ale nie czas ani miejsce na takie chwalenie się umiejętnościami. Tym bardziej, ze chłopak był na haju i palił jak smok. Rosa miała tak słabą głowę do narkotyków, ze wystarczyło jej się raz zaciągnąć aby ją klepało jak arab zad wierzchowca. A zioło tak ładnie pachniało. Ugryzła się w policzek aby rozwijać myśli. Słysząc słowa wampirzycy uśmiechnęła się nieśmiało.
-Byłoby miło-
Odparła dalej tym samym cichym głosem.
Chłopak wtrącił coś na temat jej dłoni. Podniosła ja do góry i spojrzała jakby widziała po raz pierwszy w życiu. Zgięła i wyprostowała palce. To była lewa ręka, ta wyglądająca lepiej. Z prawą to dopiero masakra. Zaśmiała się nerwowo i przygryzła wargę. Niby przypadkiem a jednak nie. Krew przelała się do jej ust i pociekła po brodzie. Dziewczyna wytarła ją rękawem od bluzy i spuściła zakłopotany wzrok. Przełknęła ślinę i spojrzała się z ukosa na wampirzyce. Jak na razie żadnej reakcji, ale jej krew bardzo smakowała wampirom. To kwestia czasu.
-Cóż...można powiedzieć, ze miałam nieprzyjemne spotkanie z pewnym szowinistą-
Wzruszyła ramionami i spuściła wzrok. Z buzi była całkiem ładna nawet ze spuchnięta wargą. Duże fioletowe oczy błądziły po ziemi. I nie była przecież aż tak niska, no dobra była ale nienawidziła jak ktoś nazywał ją kurduplem. Głupkowaty uśmiech zagościł na jej ustach. O. Chyba komuś opary na głowę walą. Ale trzeba się uspokoić.
Widząc jak chłopak zrzuca kaptur dziewczynie przewróciła oczami. Końskie zaloty. Chyba nigdy ich nie zrozumie. Albo może jest zbyt staromodna.
-Jak ci się podoba to zaproś ją na randkę-
No i palnęła to. I to jeszcze jakim uszczypliwym głosem. Róża powinna się trzymać z dala od narkotyków. Bo zaczyna mówić głupoty i do tego sypia z ludźmi, którymi nie powinna. Nie mówiąc już o mizianiu się czy całowaniu. Potarła dłonią czoło aby odgonić myśli od których dostawał rumieńców i nieprzyzwoitych myśli. No dobra kogo chcesz oszukać Róża jesteś niewyżyta dziewicą...
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 186


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Nie Lip 12, 2015 10:53 am

Westchnęła głęboko. I wyszło na to, że musiała mu powiedzieć. Ta, słoneczko dla ludzi jest fajne. Tylko szkoda, że ona nie była jednym z nich.
- Ale mi słońce szkodzi. Dlatego go nie lubię. I to powód, czemu twierdzę, że ono mnie nie lubi - odpowiedziała mu po prostu. Miała nadzieję, że zrozumie i przestanie ją męczyć na ten temat. Nawet wśród ludzi są tacy, którzy po prostu mieli alergię na promienie słoneczne. Więc coś takiego nie powinno go dziwić.
Prychnęła rozbawiona na jego słowa.
- Pomarzyć możesz - powiedziała. Nie, nie miała zamiaru się rozbierać, zwłaszcza przed nim. Nie wiedziała, jakie myśli chodziły mu po głowie i wątpiła, by chciała wiedzieć. Zwłaszcza, że zaczął patrzeć w pewien punkt na jej ciele... - Co jest? Ujrzałeś tam coś ciekawego? - zakpiła, dokuczając mu trochę. Czyżby jej klatka piersiowa zaintrygowała go? Ale długa bluza niestety zasłaniała wszystko, więc nie miał co podziwiać. Chociaż w tym przypadku mógł wziąć za wyjaśnienie, że Mei po prostu jest niższa od niego.
- Tym, że dzienne są w dzień, a noce są w noc - pierwsza odpowiedź, jaka przyszła jej na myśl. Cóż, miała nadzieję, że takie wyjaśnienie starczy. No bo... Co więcej? Że ludzie chodzili na dzienne, a wampiry na nocne? To akurat było jasne jak słońce.
Ale odpowiedź skierowana do przybyłej była zupełnie inna niż ta, którą otrzymała ciemnowłosa. Nie wnikała w to za bardzo. To od niego zależało co powiedział na swój temat, ale z drugiej strony śmiało można było obstawiać, że zaczęło działać na niego owe zioło. Ciekawe, kiedy wampirzyca odleci przez ten zapach.
- Cóż, sądząc po twoich obrażeniach, lepiej byś przywitała się z pielęgniarką i to dość szybko, zanim wda się jakieś zakażenie - zwróciła się do dziewczyny, zastanawiając się, czy ona próbuje ją sprowokować do czegoś. A może chciała udowodnić, że wszystkie wampiry to potwory, które chcą tylko krew i tyle? Tego nie wiedziała, ale wolała założyć, że nie robiła tego specjalnie. No bo co jej zrobiła ta biedna istotka?
Westchnęła cicho, zakładając z powrotem kaptur. Dziwna zabawa, ale Yahiko najwyraźniej dobrze się bawił, dokuczając jej w ten sposób.
- Mam zacząć tobie tak dokuczać? - spytała się go, zastanawiając się jak odegrać się za to. W tej samej chwili usłyszała słowa dziewczyny, przez była trochę zaskoczona. Nie, tego się akurat nie spodziewała. Randka? Umówić się? To nie jest bajka, by od tak to nastąpiło.

_________________
Powrót do góry Go down
Yahiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1906-yahiko-kurosawa#40967
Zarejestrował/a : 10/07/2015
Liczba postów : 21


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Nie Lip 12, 2015 5:40 pm

Podrywacza? No nie wiem, raczej zwykłego, napalonego chłopaka w młodym wieku. Tak, tak, nie każdy jest wstydliwy i kryje się z tym. Są i osoby które mają w nosie to, co inni sobie o nich pomyślą i po prostu dążą do zaspokajania swoich potrzeb po najkrótszej linii oporu. Rzecz jasna nie jest to nic dobrego i Yahiko z całą pewnością kiedyś przejedzie się na swoim sposobie postępowania, niemniej jednak taki po prostu był i już.
Mężczyzna tylko przewrócił oczami słysząc kolejny wywód na temat słońca, którego tak nie lubi Mei. No może i racja, powinien odpuścić ten temat. No ale zioło robi swoje. Chłopak uwalił sobie że będzie ją o to męczył i tak też postępował. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że w sumie gówno go to interesuje i nie jest jego sprawą fakt, że ślicznotka nie lubi żółtego ciacha.
- Właśnie to robię. - odpowiedział wciąż bezwstydnie wpatrzony w jej biust, który niestety był ukryty pod grubą warstwą materiału. No ale właśnie - od czego jest wyobraźnia. - Owszem. - stwierdził tonem znawcy, który przygląda się dziełu sztuki - Ciężko dostrzec przez ten materiał, ale wydaje mi się, że masz całkiem w deche cycki. - stwierdził, a jego wzrok przeniósł się teraz na oczy Mei. Yahiko pokiwał głową jakby potwierdzając tylko słowa przez siebie wypowiedziane. Najwyżej w ryj dostanie, nie pierwszy i nie ostatni raz.
Na jej wypowiedź na temat dziennych i nocnych zajęć tylko wzruszył ramionami jakby pokazując, że jakakolwiek różnica by nie była pomiędzy tymi zajęciami to on i tak miałby na to wyrąbane. Taki sposób bycia, nic nie poradzisz.
Wzrok chłopaka przeniósł się teraz na poobijaną dziewczynę. Owszem, była całkiem ładna. Równie ładna jak Mei. A może nie? A może ładniejsza? Yahiko zmarszczył nieco brwi zastanawiając się nad tym i porównując obie laseczki. No ciężko stwierdzić, szkoda tylko że ta drobinka jest taka poobijana. Swoją drogą - w głowie chłopaka zakiełkowała myśl jak jeszcze długo dziewczęta pozostaną trzeźwe biorąc pod uwagę fakt, że pali przy nich jak smok. O tym myśląc, chłopak z uśmiechem na ustach wziął kolejnego macha.
- No właśnie kochanie, szkoda by było gdyby coś się stało takiemu ciachu jak Ty! - rzekł i puścił jej oczko. Zaraz jednak zaśmiał się wesoło coby nie pomyślała sobie, że kpi sobie czy coś. No proszę, znalazł się tutaj z dwiema ładnymi kobietkami. Ten dzień można uznać za udany.
- No już, nie bocz sie. - stwierdził z uśmiechem na ustach i delikatnie dwoma palcami poprawił jej ten kaptur na główce coby jej nie spadł czy coś. Chce mieć go na głowie to niech ma, najwyżej Yahiko sobie nie poogląda jej ślicznej buźki tak dokładnie. Na następne słowa łowczyni, niebieskowłosy pogładził się po brodzie w zamyśleniu.
- Hm... Zaprosze ją na randkę tylko jeżeli do nas dołączysz. W trzy osoby zawsze "raźniej". - powiedział, a przy ostatnim słowie uniósł brwi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Piaskownica   Nie Lip 12, 2015 6:07 pm

Biorąc pod uwagę jej zachowanie na lekcji biologii w sumie to chyba była bardziej bezczelna od tego osobnika, który patrzył się na piersi wampirzycy jakby miał je zaraz chwycić. A może właśnie to planuje. Cmoknęła z dezaprobatą słysząc jego słowa jednak nie powinna oceniać. Skoro chce niech sobie maca. Byle trzymał się z dala od jej atrybutów. I może odsunąłby się z tym ziołem. Rosa zachichotała i oto jak zamiata się łowczynię. Zakryła usta dłonią nie mogą powstrzymać śmiechu. Była słabsza od wampirów i do tego miała cienką głowę do używek. No i wcięło ją porządnie. Odpięła bluzę i zawiązała ją sobie w pasie. Potarła oczy i spojrzała rozbawionym wzrokiem na obecnych. Pokazała obie dłonie i uśmiechnęła się głupio.
-Po treningach wyglądałam gorzej...nic mi nie będzię-
Wzruszyła ramionami jakby na potwierdzenie własnych słów. Poza tym nie podobał jej się pomysł człapania do lekarza. Nie daj boże w gabinecie będzie ruda siksa. Nie chciało jej się słuchać polemik na temat tego jaka to nie jest rozpuszczona i głupiutka.
Puściły jej wodzę i wstydliwa postawa popadła w niepamięć. Rosa wyprostowała się chwaląc się swoimi atrybutami. Jednak w głowie, gdzieś tam odezwał się rozsądek. Odrzuciła włosy do tyłu. Skrzywiła się lekko czując ból w palcach.
-Może lepiej ja już pójdę zanim to gówno podpuści mnie do robienia głupich rzeczy-
Spojrzała się znaczącym wzrokiem na Mei. Wampir czy nie, jest biedną nastolatką w szponach bezwstydnego zboczucha! Poza tym, wiedziała jak działało jej ciało i umysł po narkotykach i alkoholu. Niekoniecznie świetnie i pięknie, dlatego wypadałoby zmyć się stąd zanim będzie czegoś żałować. Nie było wątpliwości, ze chłopak nie miałby żadnych oporów przed wykorzystaniem naćpanej dziewczyny. Poza tym, czy ten człowiek właśnie zaproponował potrójną randkę? Nie no nie miałaby nic przeciwko gdyby nie to, ze trzecią osobą jest wampirzyca. Odchrząknęła i zachichotała kolejny raz.
-Ja na randki się umawiam tylko i wyłącznie wtedy kiedy chłopak zdoła mnie powalić na ziemię...przykro mi złociutki-
Głupio powiedziała. No ale z drugiej strony skąd mogła wiedzieć, ze jej rozmówca ćwiczy judo? No ale była chora, poobijana i wstawiona ziołem. Jej pojmowanie świata nie należało do najlepszych. Chociaż i tak jej refleks był błyskawiczny a ewentualne uniki przed ciosami i tak skuteczne. Chociaż może chłopak po prostu zignoruje to co powiedziała.
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 186


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Nie Lip 12, 2015 7:42 pm

A reakcja Mei na temat jej piersi? Po prostu wybuchła śmiechem. Czy przyłożyłaby mu za takie słowa? Pewnie normalnie tak, ale jakoś teraz... Rozbawienie wygrało. Zachowanie Yahiko to było coś, z czym od dawna nie miała okazji się spotkać.
- Może kiedyś zdołasz się upewnić - odpowiedziała z nutką złośliwości. Do rozbierania jej było daleko, słoneczko jeszcze nie zniknęło. - Jak na razie zostają ci tylko spekulacje na ten temat.
Ta... To rzeczywiście dziwne, że o tym mówiła z taką łatwością. Może sam dym zaczął już na nią działać? Ale czy od tego można było odlecieć? Hm... Mei posiada swoje "szczęście", więc raczej tak.
Spojrzała na dziewczynę i uśmiechnęła się lekko. Poczuła, jak lekko kręci jej się w głowie. Nie wiedziała od czego, ale chyba efekty noszenia bluzy dawały po sobie znać. Westchnęła głęboko i skrzyżowała ręce. Nie wiedziała co odpowiedzieć jej, dlatego też przemilczała tą kwestię. Sama ciemnowłosa zaczęła się w tym wszystkim gubić. Spróbowała skupić się na kolejnej poruszanej kwestii.
- Randka? Czy ja nie mam coś do powiedzenia? - spytała lekko kpiąco. Trójkącik? Łowca, wampirzyca i nieświadomy chłopak. Robiło się coraz bardziej interesująco. Chociaż nieznajoma była naprawdę w niezbyt dobrym stanie. Mei martwiła się o nią troszkę, ale nie wypowiadała tego na głos.
Przeciągnęła się natomiast i zerknęła na Yahiko.
- Widzę, że masz zamiar zostać smokiem - zauważyła. Dym zaczął się robić coraz bardziej nieznośny. Kichnęła cicho. - Eh... Już jest pusto - mruknęła, zerkając na na niebo. Wrócić do akademika czy też nie? Wampirzyca nie potrafiła się zdecydować. Nie ciągnęło jej tam, ale z drugiej strony musiała być ostrożna. Gdzieś mógł czaić się jej brat na nią.

_________________
Powrót do góry Go down
Yahiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1906-yahiko-kurosawa#40967
Zarejestrował/a : 10/07/2015
Liczba postów : 21


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Nie Lip 12, 2015 8:19 pm

O, najwidoczniej opary kogoś tutaj siekły. No cóż, nie każdy jest tak opalony jak nasz kochany smok tak więc niektórzy potrafią się upalić tylko i wyłącznie przebywając w towarzystwie osoby palącej. Do tego dmuchającej bezwstydnie prosto w ich stronę. To całkowicie normalne tak więc fakt faktem - dziewczyny miały prawo się zbakać!
Yahiko widząc chichot różyczki tylko wyszczerzył zęby. Nie, nie planował ich uwalić a potem wykorzystać. Aż dziwne, że mogło to im wpaść do głowy. Trochę przykre bo najwidoczniej obcowały z takimi osobami które by chętnie wykorzystały okazję. Yahiko taki nie jest. On nie potrzebuje odurzać dziewczyn żeby zaciągnąć je do łóżka. Oczywiście to nie oznacza, że tutaj te obie niewiasty chłopak chce puknąć. Nic takiego nie planował jak narazie. W chwili obecnej był zbakany i działał spontanicznie. W końcu - kto normalny będąc zjaranym myśli nad swoimi kolejnymi posunięciami? Nawet jeśli coś takiego się zdarzy - i tak zaraz mu to wyleci z głowy bo skupi się na czymś zupełnie innym. Tak to działa. Właśnie dlatego ludzie nie są agresywni po ziole - zanim zdadzą sobie sprawę, że ktoś ich obraził albo sprowokował to już dawno o tym zapomną. Rzecz jasna mowa tutaj o stanie porządnego upalenia. A do tego jeszcze długa droga, przynajmniej w przypadku niebieskowłosego.
Yahiko spojrzał na dłonie dziewczyny. Rzeczywiście musi coś trenować. Usta chłopaka wykrzywiły się w uśmieszku.
- Taka drobinka tak ciężko trenuje? No nieźle. Ja od małego Judo. - pochwalił się no bo czemu nie. Czarny pas robi swoje. W końcu był już na tylu zawodach że szkoda liczyć. Było to poniekąd jedno z jego źródeł utrzymania i o dziwo - jaranie wcale mu nie przeszkadzało w osiąganiu wyników sportowych. Był dobrze zbudowany, ogólnie kawał byka. Przez koszulkę dało się dostrzec zarysy potężnej klatki piersiowej jak i kaloryfera na brzuchu.
Ale mniejsze bo ta tutaj oto drobinka ukazała swoje atrybuty! Yahiko cicho zagwizdał i bezwstydnie spuścił wzrok prosto na biust dziewczyny. Co zobaczy to jego, prawda?
- Chwalisz się czy żalisz skarbie? - posłał jej nieco wredny uśmieszek po czym roześmiał sie. - Świruje. Tak w ogóle to jestem Yahiko, miło mi. - dodał po krótkiej chwili, wziął ostatniego bucha i wywalił gwizdek. Wyciągnął rękę w jej kierunku.
Słowa Mei puścił mimo uszu jednak zanotował fakt, że może kiedyś zdoła się upewnić. Ciekawe, prawda? Może chwilę jeszcze tutaj postoją, zrobi się ciemno i czarnowłosa zdejmie bluzę podobnie jak jej koleżanka? Chyba koleżanka. W sumie raczej nie. Wampir i łowca, haha.
Wzrok chłopaka ponownie przeniósł się na różyczkę. Uniósł do góry brwi.
- Lubisz takich brutali? W sumie może i racja, twoja aparycja na to wskazuje. - powiedział i uśmiechnął się od ucha do ucha. - Och Mei, doprawdy czy nie miałabyś ochoty spędzić miło czas? Ja Cie nie zjem, to jestem w stanie zapewnić. A nasza drobinka tym bardziej. - powiedział i zmrużył nieco oczy. Drobinka. To określenie do niej pasowało. Nie ze względu na jej wzrost - raczej na jej delikatną budowę ciała. Bojowa drobinka, ha! To w sumie najlepsze określenie.
- Ja już jestem smokiem. Przynajmniej tak na mnie zawsze mówiono. - powiedział i puścił jej oczko. To prawda, jeszcze kiedy nie chodził do akademii znajomi zwykli go nazywać właśnie smokiem. Tak, to przez wielkie chmury dymu które wypuszczał ze swoich płuc.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Piaskownica   Pon Lip 13, 2015 11:33 am

Uśmiechnęła się do chłopaka, ale to nie był taki typowy miły uśmiech. Tak, Róża go podrywała. Przyszła dziewczynie ochota na flirt. Bo czemu by nie? Podeszła kilka kroków w stronę chłopaka. Gdyby nie czuła się taka osłabiona już by wystawiła na próbę jego umiejętności. Pokazała mu język po czym delikatnie oblizała usta. Nie po to by zmoczyć krwawienie. Chyba każdy wie po co. Nie była żadną drobinką! Kiedyś wbije to temu bucowi do głowy! Jednak nie miała ochoty jak na razie. Słysząc jego słowa spojrzała w dół oceniając swoje atrybuty. Bezczelny uśmiech jakim obdarowała Yahiko mówił sam za siebie. Prychnęła nie przedstawiła się jednak zamiast tego odezwała się uwodzicielskim tonem.
-Tobie jeszcze nie było miło-
Nie potrafiła utrzymać powagi i znów się roześmiała. Po czym zastanowiła się nad jego kolejnym pytaniem. Złapała zawieszkę i przez około minutę nie odzywała się ani słowem w końcu się uśmiechnęła szeroko i wskazała palcem na chłopaka.
-Nie tyle brutali co tych facetów, którzy potrafią dać mi tego czego chce kochany, co to za zabawa jak za partnera ma się ciotę?-
Teraz jest chwila kiedy Rosa powinna wymaszerować z tego miejsca i znikać z oczu chłopaka na zawsze. A przynajmniej do czasu aż wytrzeźwieje i przestanie myśleć jak napalona gówniara. Na boga co ona z siebie robi? Chociaż jej wzrok jeszcze raz dokładnie zbadał chłopaka. Podobało jej się to co widzi. Trzeba przyznać, ze przyciągnął jej uwagę gadaniną na temat walki. Ten temat ją rajcował i nie ukrywała się z tym. Może jednak nie powinna iść...
-Dobra ja już idę!-
Powiedziała po czym podniosła rękę by się pożegnać z obecnymi. No ale przecież Rosa nie byłaby sobą gdyby nie zrobiła z siebie idiotki. Potknęła się i runęła na ziemię. Amortyzacja na zbolałych rękach nie należała do najprzyjemniejszych i dziewczynę na chwilę zatkało. Z przekleństwem na ustach odwróciła się na plecy. Podniosła głowę i spojrzała się na chłopaka z wyrzutem w oczach. Bo przecież gdyby nie on nie byłaby teraz zbakana i chodziłaby prosto! Fuknęła jak kot i podniosła się do pozycji siedzącej.
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 186


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Pon Lip 13, 2015 2:47 pm

Tak to się tutaj dzieje... Wychodzi na to, że wystarczyła złośliwość Yahiko i Mei już zaczęła odlatywać. Od samego dymu! Dobry żart, prawda? Ale wychodziło na to, że zbyt prawdziwy. Ale... Cóż, wracając do tej sytuacji, wychodziło na to, że wampirzyca została pominięta. Więc po prostu foch!
- Huh? Widzę, że komuś marzy się trójkącik - odezwała się wreszcie, gdy chęć na obrażanie jej przeszła. - Nie wiem czy też nasza koleżanka będzie chciała - dodała, widząc zachowanie "drobinki". Cokolwiek miała zrobić, w efekcie wylądowała na ziemi, przez co Mei zaśmiała się. Nie spodziewała się takiego obrotu sprawy, a zachowanie tamtej sprawiło, że nie umiała się powstrzymać. Ogólnie cała ta sytuacja była conajmniej dziwna. Że też nikt nie zaintersował się trójką nastolatków, którzy byli w takim miejscu... Piaskownica to dość nietypowe miejsce dla nich.
Zerknęła na Yahiko.
- Huh? Dobra, smoku, ale uważaj na siebie - uniosła rękę i poklepała go po głowie, niczym małe dziecko. Chyba już naprawdę jej się udziela. Ale ta istotka nie miała w swoim krótkim życiu do czynienia z ziołami, więc nie było wiadomo, co właściwie się z nią stanie.
Czarnowłosa za to wpadła na genialny pomysł. A mianowicie, podeszła do Rosy i złapała ją pod pachami, po czym podniosła jak małe dziecko... A może kociaka, sądząc po fuknięciu, jakie chwilę temu wydała? Bądź co bądź postawiła ją na dwóch nogach i puściła, po czym wróciła na miejsce, gdzie przed chwilą była.
Przeciągnęła się lekko. Ta bluza była naprawdę niefajna... I przez to Mei poważnie zastanawiała się, czy by jej nie ściągnąć. Ale poparzenia słoneczne są takie złe... I weź się tutaj zdecyduj!

_________________
Powrót do góry Go down
Yahiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1906-yahiko-kurosawa#40967
Zarejestrował/a : 10/07/2015
Liczba postów : 21


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Pon Lip 13, 2015 4:57 pm

No proszę, ktoś tutaj chyba postanowił poderwać Yahiko. W sumie niczego jej nie brakowało. Z resztą obie kobietki było bardzo urodziwe. I teraz co zrobić? Trójkąt? No proszę, czegoś takiego się nie spodziewał. Na samą myśl o tym jego poliki lekko się zaczerwieniły a na twarzy pojawił się błogi uśmiech. Na chwilę się przyciął zagłębiając się w swojej fantazji, zaraz jednak otrząsnął się i przypomniał sobie gdzie jest i co robi. Zmierzył wzrokiem drobinkę. Zaleca się, ewidentnie! Tylko czy przez to, że jest upalona czy może wygląd Yahiko ją powalił? Tego wiedzieć nie mógł i jakby próbował się zagłębić w tym temacie i zastanowić się, co tak naprawdę kieruj zachowaniem dziewczyny to najprawdopodobniej znowu by się zawiesił. Zły moment na rozmyślanie.
- Było już wiele razy drobinko, tak więc wiem czego sie spodziewać. - stwierdził, nazywając dziewczynę drobinką gdyż po prostu mu sie nie przedstawiła. Teraz to już nie istotne. Może mu podać swoje imię sto razy - on i tak będzie na nią mówił drobinką. Ma za swoje.
Jej następne słowa zapewne miały sprowokować Yahiko, gdyż dziewczyna wskazywała na niego palcem. Nie, tak łatwo to nie pójdzie. Szczególnie jeżeli niebieskowłosy jest upalony. Ogólnie jechanie mu od ciot mija się nieco z celem, gdyż on sam jest świadom swoich niemałych umiejętności i wychodzi z przekonania, że nie musi nic udowadniać. Kiedy przyjdzie na to pora to malutka sama sie przekona do czego jest zdolny.
- Skoro tak twierdzisz. - powiedział całkowicie niewzruszony, a uśmieszek dalej widniał na jego ustach. Był w zbyt dobrym stanie żeby się nad tym rozwodzić, teraz to już nawet do końca nie zdawał sobie nawet sprawy z tego co ta mała powiedziała. A z resztą co za różnica.
Wzrok mężczyzny przeniósł się na Mei. Trójkącik? Yahiko przecież miał na myśli tylko potrójną randkę! Ale najwidoczniej Mei nie owija w bawełnę. Jest za? Wygląda na to, że tak. Szkoda tylko, że Yahiko nie bardzo kuma o co chodzi.
- Nie lubię matematyki. - burknął tylko bo usłyszał coś o trójkątach po czym podrapał się po głowie. Chyba nie załapał o co jej chodziło. Z całą pewnością nie załapał o co jej chodziło. No ale to już nie istotne, prawda?
Fakt, trójka nastolatków upalonych w piaskownicy. To na pewno był bardzo ciekawy widok, nie da się zaprzeczyć. No ale cóż, kto o zdrowym rozsądku by teraz do nich podchodził? Jeżeli wie o co biega to nie będzie im przeszkadzał, a jeżeli jest jedną z tych osób co to lubią się wpierdalać w sprawy innych - najwyraźniej zadzwoni na policje czy coś w tym stylu. Zazwyczaj, a raczej zawsze tacy ludzie nie mają na tyle jaj żeby sami podejść i zwrócić uwagę. Tak to już niestety działa.
Kiedy Mei poklepała go po głowie, wyrwała go z zamyślenia na temat trójkątów. Uśmiechnął się tylko do niej bo zrobiło mu się bardzo miło. Pewnie jakby był trzeźwy to by inaczej zareagował, jednak na chwilę obecną po prostu zrobiło mu się milutko. Wkręcił sobie? Pewnie tak.
Gleba! Trzeba było się wywalić tak na koniec spotkania, nie? Drobinka chyba serio się wstawiła. Ale tym zabawniej będzie ją puścić samą do domu! No bo czemu nie? Yahiko swojego czasu niemalże cały czas chodził zbakany, a ewentualnych agresorów dawał radę powalić dzięki swoim umiejętnością. Jeżeli dziewczyna choć w połowie jest tak dobra za jaką się uważa, to nie powinna się niczego bać. Szkoda, że Yahi cały czas nie bierze pod uwagę faktu, że w okolicy grasują wampiry. No cóż.
Chciał jej pomóc, ale wampirzyca była szybsza. Podniosła dziewczynę. W tym momencie w głowie Yahiko ukazały się niczym retrospekcje obrazy, ile to razy podczas sparingu kiedy upadł, ktoś pomagał mu wstać. Momentalnie się odwiesił i podszedł do drobinki.
- Wojowniczka z Ciebie, co? W takim razie daj mi swój numer i umówimy się pewnego razu na wspólny trening. Co Ty na to? - powiedział i spiął mięśnie klatki piersiowej tak, że podskoczyły. Ach jak on to uwielbiał robić! Tak swoją drogą - wygląda na to, że zostanie sam na sam z wampirzycą. Może w końcu ściągnie tą nieszczęsną bluzę? Byłoby bardzo miło. Jak drobinka już pomaszeruje w swoją stronę to spróbuje ją do tego namówić. Zawsze przecież można ukryć się w cieniu drzewa, prawda? Hyhy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Piaskownica   Wto Lip 14, 2015 2:17 pm

Cóż Róża lubiła wysportowanych chłopaków. Gdyby posiedziała tutaj jeszcze trochę to pewnie zaczęłaby obmacywać nowego znajomego. No ale oczywiście postanowiła odejść i się przy okazji potknąć. Ale spokojnie wampirzyca przyszła jej na pomoc. Dziewczyna uśmiechnęła się z wdzięcznością. Otrzepała swoje i tak zniszczone jeansy i zbliżyła się do parki. Słysząc słowa chłopaka zachichotała. Chciała podejść bliżej i napisać swój telefon. Bo dlaczego nie? Będzie miała okazję poobijać się z przystojnym facetem. Ten pomysł brzmiał nadzwyczaj kusząco. Ale chyba zbytnio się zatraciła w swoich myślach bo łupnęła po raz drugi. Tym razem jednak prosto na chłopaka. Jej drobne ciało nawet nie zachwiało równowagi Yahiko. Rosa zaśmiała się głupio jednak nie odsunęła się od niego. Opierając dłonie na jego klacie. Nachyliła się nad nim i szepnęła mu do ucha numer. Po wszystkim przygryzła jego płatek, ale oczywiście to nie wszystko. Bezczelnie wymacała komórkę chłopaka w jego kieszeni i ją odblokowała. Wystukała na klawiaturze swój numer i puściła do siebie cynka.
-No mam nadzieje żuczki, że nie zrobicie nic głupiego beze mnie-
Odwróciła się na pięcie i wydostała się z piaskownicy. Coś bardzo śmiesznego jej się przypomniało po drodze bo wybuchnęła głośnym śmiechem. Musiała w końcu się przeć o drzewo i się uspokoić. Ale udało się! Nałożyła w końcu słuchawki na uszy i pogłośniła muzykę. Nawet nie zdawała sobie sprawy, ze przez ten cały czas kiedy jej bluza była związana w pasie jej blizna po oparzeniu była pięknie widoczna dla otoczenia. Nie mówiąc już o poszarpanych śladach po walkach ze szponami i kłami wampirów.

z.t.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Piaskownica   Wto Lip 14, 2015 3:27 pm

Dziewczyna krążyła po mieście mocno wkurzona, skupiając się na swojej zgubionej znajomej. Raz jeszcze wyciągnęła telefon, by przedzwonić do wampirzycy. Efekt był taki sam jak wcześniej, miała rozładowany telefon. Wściekła na wszystko, wyciągnęła swój nożyk, jedyną broń, którą w chwili obecnej miała przy sobie. Ostrożnie obserwowała jego ostrze, zastanawiając się, czy nie zrobić sobie wycieczki do lasu, by uciec od tego zgiełku. Ostatecznie jednak postanowiła pokręcić się nieco po mieście. I o dziwo, to był dobry wybór! Niemal zamarła gdy zobaczyła znajomą posturę. Przyglądała się zakapturzonej dziewczynie w milczeniu, aż w końcu nie dostrzegła jej twarzy. Teraz miała już pewność! Schowawszy swojego towarzysza, ruszyła w kierunku wampirzycy.
- K***a mać, Mei! - warknęła mocno poddenerwowana. - Na chuj ci telefon, skoro jest wiecznie rozładowany!
Nie ukrywała niezadowolenia z tego powodu. Przez cały czas biegała jak pojebana po całej szkole, aby ją odnaleźć. Mało tego, jak idiotka wbiła do CUDZEGO pokoju, robiąc przy tym sporo zamieszania i o ironio, zaczęła prosić wampiry o pomoc w poszukiwaniach!
W końcu Foxy zauważyła, że Mei nie jest sama. Skupiła swoje oczy na niebieskowłosym chłopaku, zmierzyła go wzrokiem, po czym skupiła się na znajomej. Jego obecność ani trochę jej nie zaskoczyła. Wyglądał na odpowiednią partię dla jej znajomej.
- Biegam jak pojebana po całej szkole, a ty jak gdyby nigdy nic łazisz sobie na randki! Mogłaś przynajmniej podładować telefon i wysłać mi SMS-a, że wychodzisz!
Skrzyżowała ręce na piersiach, posyłając zabójcze spojrzenie wampirzycy. Gdyby wzrok mógł zabijać, ciemnowłosa z całą pewnością padłaby martwa. Foxy miała już powyżej uszu jej dziecinnego zachowania. Ta egoistyczna paniusia dbała tylko o swoje dupsko i nie liczyła się już z nikim. Chloe miała pecha, że musiała robić za jej ochroniarza. Nie uśmiechało jej się łazić wszędzie tam gdzie ona, jednak Mei w oczach nowicjuszki wydawała się zwyczajnym dzieciakiem, którego nie można puścić bez opieki.
- Chciałam cię poinformować, że jak nie weźmiesz reszty swoich rzeczy z MOJEGO pokoju to najzwyczajniej w świecie wypierdolę je przez okno!
Owszem, w każdej wypowiedzi dziewczyny padło przekleństwo, ale nie powinno to nikogo zaskoczyć. Po prostu bała się o zdrowie nieodpowiedzialnej pracodawczyni, która ma tendencje do pakowania się w kłopoty. Teraz po całym tym zamieszaniu z przeprowadzką, miała jeszcze bardziej utrudnione zadanie w przeciwieństwie do brata ciemnowłosej. Szkoła po prostu podsunęła mu ją prosto pod nos. A rzeczy? Było to najzwyklejsze wytłumaczenie tego, dlaczego uganiała się za dziewczyną. Przecież nie powie jej wprost, że martwi się o jej zdrowie. To by było poniżej jej godności.
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 186


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Wto Lip 14, 2015 4:12 pm

Sytuacja w piaskownicy... Cóż, na pewno można było ją opisać jako nietypową. A Mei znów zagubiła się w rozmowie tej dwójki, ale to mogło wiązać się z tym, że jej akurat nie interesowały walki. Mimo że znała się, wolała skupić się na tematach o wiele bardziej interesujących ją. Dlatego też nie odzywała się, zastanawiając się jedynie, kiedy wreszcie będzie ciemno. Dzień naprawdę nie był fajną porą dla wampirów. Marzyło jej się, by słoneczko zaszło i mogła odetchnąć z ulgą. Naprawdę nie chciała już jej mieć. Ale spalenie w słońcu jest be! A nie umiała się od tak wyleczyć. Bycie wampirkiem w takich przypadkach było złe.
Nuda... Ludzie kompletnie ignorowali ich. A może to i tak dobrze? Przynajmniej nie było problemów, oprócz tego, że dość dziwnie mogli się w ich oczach zachowywać. Ale... Chyba to normalne wśród nastolatków. W dzisiejszych czasach różne rzeczy się wyrabiały.
No, ale wychodziło na to, że dziewczyna ich opuszczała. Oczywiście po scenie, przy której normalnie Mei zaczerwieniłaby się po uszy. Ale w tej chwili po prostu patrzyła na to z lekkim uśmiechem i rozbawieniem.
- Będziemy grzeczni - powiedziała do Rosy, gdy ta już się oddalała. Dziwne, troszkę szkoda, że poszła, ale ciemnowłosa nie miała zamiaru nikogo powstrzymywać. Każdy miał wolną wolę, prawda?
Jej oczy spoczęły na nowym znajomym.
- I co teraz? - spytała się go. Ona nie miała pomysłów na rozmowę. Pogoda? Huh... Ta, słońce naprawdę mogłoby zniknąć. Za ciepło w tej bluzie!
I właśnie w tej chwili usłyszała BARDZO miłe słowa skierowane we własną stronę. A sam ton był dość znajomy... Tak bardzo, że na dźwięk jego, pierwsze co zrobiła, to chowała się za Yahiko.
- Idź ode mnie, zła istoto - odpowiedziała jej. - Nic, tylko krzyczysz po mnie.
A co do telefonu... Cóż, po prostu nie chciało jej się go załączać. I tyle. Ale ona już nie musiała wiedzieć o tym. Tylko bardziej by się wkurzała.
- Tak, jak wrócę do szkoły, to wezmę je - mruknęła jeszcze. - Coś jeszcze? - nie chciała słuchać narzekań na swój temat. Naprawdę.

_________________
Powrót do góry Go down
Yahiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1906-yahiko-kurosawa#40967
Zarejestrował/a : 10/07/2015
Liczba postów : 21


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Wto Lip 14, 2015 5:12 pm

No cóż, fakt faktem - Yahiko był dobrze zbudowany. Sam jakoś nigdy nie zwracał uwagi na swoje mięśnie, gdyż towarzyszyły mu od samego okresu dorastania. W końcu aktywnie ćwiczył sztuki walki i dzięki temu zawsze był w dobrej formie. Dodatkowo nigdy jakoś specjalnie nie przepadał za słodyczami i innymi kalorycznymi świństwami tak więc mimowolnie odżywiał się zdrowo. Dzięki czemu nie łapał tłuszczu tylko mięsień rzecz jasna. Zdrowe nawyki, prawda? Wszystko naturalnie, nawet zielsko! Swoją droga - będzie musiał niedługo dilera znaleźć tutaj gdzieś w okolicy. A może sam sobie krzaczka posadzi? W końcu nikt nie będzie w pokoju w akademiku grzebał. Czemu nie, w końcu samara zielska którą sobie tutaj przywiózł wiecznie pełna nie będzie. Trzeba coś wymyślić.
Z rozmyślania nad tym jak nielegalnie hodować zielsko wybiło go lekkie - przynajmniej w jego odczuciu - popchnięcie. Yahiko się otrząsnął i zdał sobie sprawę, że drobinka na niego wpadła. Owszem, nawet nie drgnął. Uśmiechnął się tylko pod nosem. Ciekawe w jaki sposób taka malutka dziewczyna wyobrażała sobie spring z nim?
Kiedy nadgryzła jego ucho, wzdrygnął się lekko. No to on już wie jak będzie wyglądał ten trening. I wcale mu taka perspektywa nie przeszkadzała. Wręcz odwrotnie. Kiedy różyczka sięgnęła do jego kieszeni po telefon, Yahi zrobił dziubek i cicho zagwizdał.
- Już mi się do rozporka dobierasz? - powiedział i wyszczerzył ząbki w uśmieszku. Poczekał aż puści sobie sygnał, po czym wziął od niej telefon i z powrotem schował do kieszeni.
- Mów za siebie. - powiedział do Mei, wodząc wzrokiem za oddalającą się dziewczyną. Zaraz jednak przeniósł swoje różowe patrzałki na wampirzycę.
- Jak to co? Zostaliśmy sami a to oznacza tylko jedno... - powiedział i zmrużył oczy. Spiął mięśnie klatki piersiowej tak, że podskoczyły. Przygryzł dolną wargę. EL MACZO! Yahiko wybuchnął śmiechem po czym przeciągnął się niczym kot, który przez ostatnią godzinę wygrzewał się na słońcu. W tym momencie usłyszał jakieś krzyki. Jakaś ruda, pyskata dziewczyna szła w ich stronę! Do krzyczała na biedną Mei, która wcale taka biedna nie jest bo jakby chciała to by już dawno rozerwała tętnice Yahiko. No ale czego chłopak nie wie, to go nie zaboli nie? Niebieskowłosy zmarszczył brwi i założył okulary za nos. Musiał nieco zasłonić swoje poczerwieniałe oczy. Pierwsza, silna bania już minęła tak więc zaczął tak jakby trochę więcej kumać. Kiedy wampirzyca schowała się za niego, praktycznie nie było jej widać. Najszersze grzbietu robią swoje, nie?
- Nie krzycz na nią ruda jędzo! - powiedział i wskazał palcem właśnie na ową rudą jędzę. W sumie to może i dziewczyna miała rację, może Mei coś odwaliła o czym nie wiedział Yahi no bo skąd miał wiedzieć, ale jak zobaczył jej reakcję to stwierdził, że ruda musi być strasznie wredna. Brr... Chociaż w sumie. Nie taka zła.
- Wyrzuciłaś ją z pokoju? O co tutaj w ogóle chodzi. Mei, co to za rudzielec? Tylko nie mów, że twoja przyjaciółka. Rudzi nie mają przyjaciół. - powiedział odwracając głowę w bok, tak aby jednym okiem widzieć wampirzycę jednak ostatnie słowa skierował do rudej patrząc się jej prosto w oczy. Trochę wredne nie? - Nie no świruje, ale nie drzyj się tak dupeczko bo lipe robisz. O co chodzi? - dodał po krótkiej chwili mierzenia jej wzrokiem i uśmiechnął się kącikiem ust. Ciekawe kto jeszcze dzisiaj przyjdzie do tej piaskownicy.
Powrót do góry Go down
 
Piaskownica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Piaskownica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: