IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Piaskownica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sro Wrz 23, 2015 12:58 pm

Hachiko nie zwróciła najmniejszej uwagi na małą Foxy, która była na tyle elokwentna jak na swój nastoletni wiek, że potrafiła wykrzykiwać aż dwa słowa: kurwa i suko! Popis inteligencji na tym się zakończył, bowiem Hachiko nawet nie zareagowała na zaczepki ludzkiej dziewczyny. Jakby nie patrzeć nie miała żadnego doświadczenia z wampirami, nawet gdyby trzymała broń antywampirzą. Cóż z tego, że jest posiadaczką takowej, jak jeszcze trzeba umieć radzić sobie w stresowej sytuacji i w ogóle umieć strzelać do wampirów, które są szybsze i zwinniejsze od przeciętnego nastolatka z bronią… Co innego, gdy ma się do czynienia z „rasowym” łowcą. Najprędzej to Ruda rozgryzałby tętnicę Foxy, a nie ona jej. Ale cóż poradzić, kiedy ma się do czynienia z nadprzeciętnie pewną siebie ludzką istotą. Zresztą to nie miało najmniejszego znaczeni, bo gdy Hachiko zajęła się Mei, Foxy została pożarta przez Testamenta. Ten zaś nie przebiera w środkach, tylko od razu przechodzi do sedna sprawy – w tym przypadku zżarcia ludzkiej nastolatki. Hachiko niestety nie miała możliwości obejrzeć tego spektaklu, a przecież tak bardzo to uwielbiała! Była zajęta dwoma innymi przeciwnikami, wartymi jej uwagi. Już sama wampirzyca stanowiła przecież lepsze wyzwanie! Chyba…
Gdy tylko Hachiko „rzuciła” się na Mei ta od razu przeszła do obrony. Chyba zadziałała w niej adrenalina, bowiem będąc ranną i podpaloną, dała radę unieść nie tylko swoje kilogramy, ale także kilogramy pasażerki na gapy! Może i Ruda nie była ciężka, ale mimo wszystko wymagało to nie lada skupienia i energii. Nie pozostawało zatem wampirzycy nic innego, jak przeczekać, aż Mei straci tę energię. Osłabiona i ranna nie miała jej aż tyle, co nienaruszony wampir. Zatem Ruda trzymała się biednej Mei jak ozdoba choinki! I dyndała na niej… Dla utrzymania i nie spadnięcia (choć dla wampira upadek z trzeciego metra nie był w ogóle groźny), jednym ramieniem oplotła Mei wokół talii. Jednak Mei zaczęła się wierzgać. To naprawdę stało się uciążliwe, więc Hachiko niczym pająk zsunęła się nieco, by uczepić się tylko jednej nogi Mei. Jeśli ta będzie się tak mocno wierzgać przez cały czas, w końcu straci koncentrację na to, by utrzymywać oba ciężary w powietrzu…
Co do Corneliusa i jego buteleczki z wodą święconą… Kilka kropel poparzyło Hachiko i możliwe że nawet Mei, skoro były „sklejone”, ale uratowało je/ją to, że Mei poderwała je w górę, więc groźnych ran nie miała. Poparzenie dawało o sobie znać, ale nie było tej wody święconej na tyle, żeby od razu wyłączyć Hachiko z gry.
Zresztą na Corneliusa rzucił się w końcu Testament i łowca musiał skupić się całkowicie na groźnym przeciwniku.
Ruda postanowiła ostatecznie wbić mocno w skórę wampirzycy swoje szpony i zaorać nimi nogę Mei… To mogłoby ją nieco osłabić albo wytrącić z równowagi. Każdy chwyta się tego, co może…

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 184


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sro Wrz 23, 2015 9:04 pm

Być może Mei nie jest ciekawym przeciwnikiem. Ale nawet jeśli, to nie miała zamiaru się od tak poddać. Możliwe, że za swoje zachowanie miałaby oberwać... Ale kto by się teraz w tym zamieszaniu martwił? Na pewno nie ona, skoro aktualnie starała się walczyć o własne życie. Zrobić cokolwiek, by przetrwać. Ale w danej chwili... Jej szanse na zwycięstwo były bardzo niskie. Zmęczona, poparzona i w dodatku sama nie wiedziała, ile zdoła wytrzymać w danej sytuacji.
Ciężka. Tak, Hachiko była ciężka dla i tak już zmęczonej ciemnowłosej. Podniesienie się po tym wszystkim i jeszcze pociągnięcie jej ze sobą... Siła grawitacji i prawa fizyki dały po sobie znać. Trzy metry... Wykazywało to, że jedynie jakaś cudowna siła sprawiała, że podejmowała się owej walki właśnie z rudowłosą.
Ból po wodzie święconej? Może by się wydarła, bo nie przywykła do tego, gdyby nie to, że... Cóż, właśnie w tej chwili ujrzała okrutną śmierć swojej towarzyszki. Owa wysokość... Cóż, ciekawy punkt widokowy.
- Foxy!!! - krzyknęła głośno. Pobladła. I również była w szoku. Słowa, które chciała wypowiedzieć, utkwiły w jej gardle. Zacisnęła mocno zęby, starając się powstrzymać od łez. Ale bolało ją w piersi. Pomimo tego, jak traktowały siebie nawzajem... Dużo wnikania w dany temat. Wiedziała również, że płacz musi odłożyć na bok, musiała się skupić na czymś o wiele gorszym...
Próba "wykopania" wampirzycy nic nie dała. Uczepiła się Mei i to mocno. I w dodatku gdy się wbiła... Mei jęknęła z bólu i próbowała tym razem wymierzyć bardziej trafionego kopniaka. Mogłaby się ta przylepa odczepić od niej! Ale mimo wszystko, moc tamtej po prostu się wyłączyła, przez co runęły na ziemię. Sam upadek zabolał ją i to mocno. Obiła się, a rany spowodowane wcześniejszym ogniem jedynie się bardziej podrażniły.
- Weź... Się... Odczep... - skierowała ku niej łapki, by z nich wytrysnęła woda skierowana ku wampirzycy. Mimo wszystko to nie było tak cudnie silne, jakby chciała. I również nadużyło zbyt dużo rezerw energii młodszej, przez co, próbowała się jakoś wycofać. Cokolwiek. Napędzała się siłą, że jeśli teraz padnie... To może być koniec.
Mimo wszystko nie udało jej się oddalić. Była przerażona i zmęczona. Gdyby nie sytuacja, położyłaby się na ziemi i zasnęła... Nawet w takim stanie nie potrafiła wpaść na to, by spróbować wykorzystać wyuczonych zdolności.
- Zostaw mnie! - pisnęła. Jej szarpanie było o wiele słabsze niż wcześniejsze wiercenie się, ale nawet pomimo stopniowego osłabnięcia, nie chciała się tak łatwo dać dorwać. Nawet jeśli teraz było już po niej.

Foxy napisała mi, że skoro została zabita, to już nie pisze, więc teraz ja dam swojego posta.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sro Wrz 30, 2015 5:31 pm

Sytuacja była niezbyt za ciekawa, zwłaszcza patrząc na to, jak zachowuje się dziewczyna, ludzkie dziecko... Cornelius nie wiedział dlaczego Foxy tak bardzo chciała bronić, czy też ratować swoją towarzyszkę, ale na pewno trochę przesadziła, za co poniosła niezbyt przyjemne konsekwencje. Jak można poświęcić swoje, ludzkie życie, dla próby ratowania jakiegoś wampira! Własnie wampira!
Cornelius nie miał zbytnio jak pomóc ludzkiej dziewczynie, która wpadła w sidła wampira, który na dodatek stracił kontrole... mało tego, kiedy chciał mimo wszystko podejść, jakoś pomóc, został zaatakowany ogniem. Nie miał nawet czasu, żeby odreagować, przeklinając... Lecz nie stał bezczynnie, wolną ręką złapał za kołnierz swojego płaszcza i kucnął osłaniając się nim i czekając na moment kiedy ogień zderzy się z płaszczem. Nie musiał długo czekać, bo w ułamku sekundy, poczuł zapewne lekkie uderzenie, jak i ciepło. To był ten moment, by odgarnąć ogień od siebie płaszczem.
Łowca wykona szeroki wymach ręką, którą trzymał za płaszcz jednocześnie zaś się odsłaniając. Po czym wykona szybki obrót, by wyjąć ręce z rękawów, porzucając płaszcz na ziemie, który zapewne zostanie pożarty przez ogień.
Lecz nie wszystko było tak pięknie i ładnie, gdyż ręką którą zasłonił się, przed ogniem, została dość mocno poparzona, przez skórę od płaszcza, która topiąc się, stykała ze skórą łowcy, zadając ból jak i rany.
Zapewne jeśli akcja ratunkowa, przed ogniem nie zakończy się większą komplikacją, spojrzy na wampira, który zapewne skończy się rozprawiać ze swoją ofiarą. Zaciśnie swoją prawą dłoń na broni, i zranioną lewą ręką machnie do Testamęta, Prowokując go by podszedł!

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1831


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Pią Paź 09, 2015 1:09 pm

Hachiko zajmowała się drugą wampirzycą, a Kanibal dobijał ludzką dziewoję aby później przejść do łowcy. Zyskał na czasie gdy człowiek walczył z ogniem, a on sam był już gotowy do dalszej walki. Zaczął nieco kuleć na obie nogi czując jak rany postrzałowe po anty wampirzej broni dawały już o sonie znać, lecz nie osiągnęło to takiego celu aby zniechęcić bestię do dalszej walki. Stwór prychnął złowieszczo, mrużąc gadzie ślepiska z których aż buchała złość. Ludzki pomiot myślał, że będzie w stanie pokonać Olbrzyma? Sam? W dodatku z poparzeniami? Wolnym krokiem zaczął iść w jego stronę, wlepiając wzrok wprost w oczy przeciwnika, a raczej ofiary. Jeśli ów jego mość zaś wyjmie broń, wampir raz jeszcze poszczuje go ogniem machnąwszy pierw wielką łapą aby go przywołać. Zapłonie wtedy ręka trzymająca broń, co oznacza iż plan postrzelenia nie wypali. A jak wiadomo stwór mimo wszystko jest wampirem i to wysokiej rangi. Ale jeśli zachowa się inaczej, stwór tak czy siak zaszarżuje wprost na niego, zamierzając wziąć wielki zamach szponiastymi łapami. Przypominam o gabarytach bestii, jego zasięg ramion jest wielki.
I właściwie cóż się działo? Czerwony księżyc zaświtał zza chmur, powodując nagłe zmiany. Kanibal odczuł jeszcze większe pożądanie na śmierć, jeszcze bardziej zgłodniał i zyskał na sile psychicznej. Adrenalina pracowała, charczenie z gardła wydobywało się wraz z każdym oddechem. Stwór aż sapał ze złości, czując przeogromną chęć zmiażdżenia swojego przeciwnika, chociażby wielką ceną! Walka się dopiero zaczyna!
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Nie Paź 11, 2015 4:31 pm

Jak widać Rudowłosa nie zamierzała ułatwić życia swojej przeciwniczce. Właściwie dlaczego walczyły? Szał krwi? Chęć zatopienia kłów w ciele drugiego wampira i spożycia krwi? Mogłoby się to przecież skończyć łagodniej, gdyby Mei wówczas tak drastycznie nie zareagowała na „atak” starszej i wyższej krwi wampirzycy. Ale w tej chwili nie było co tego analizować i obie damy musiały stoczyć ze sobą walkę.
Hachiko napatrzyła się już na śmierć i bliskich i obcych, wrogów i sprzymierzeńców. Zatem kolejna śmierć w jej otoczeniu, i to dziewczyny, której nie znała w ogóle, nie zrobiła na niej wrażenia. A skoro Mei zwróciła się emocjonalnie w stronę swej przyjaciółki, tym samym odwróciła swą uwagę od wiszącej na niej wampirzycy… Nie zbyt mądre posunięcie.
Wreszcie obie runęły na ziemię. Hachiko z większą gracją kocicy, wylądowała po prostu na „czworaka” podpierając się dłońmi ziemi. Nie była ranna ani wyczerpana od nadużywania mocy, bo w ogóle jej nie używała. Za to jej przeciwniczka była na wyczerpaniu mocy i energii a także załamaniu nerwowym, po ujrzeniu śmierci bliskiej osoby.
– Nie zamierzam. Jestem głodna, proste. A Ty jesteś osłabiona, więc stanowisz łatwiejszy cel dla wampira.
W tym samym momencie młodsza wampirzyca potraktowała Rudą żywiołem wody. Niewielkie to wyrządziło szkody, ale za to Mei zyskała większy dystans o jakieś cztery metry, ponieważ woda „wypchnęła” Hachiko do tyłu. Wampirzyca była mokra, ale poza tym nic wielkiego się nie stało. Może prócz tego, że bardziej się wściekła? Obnażyła wściekle kły i choć mokre ubranie przykleiło się do jej ciała i nieco krępowało ruchy, ruszyła w wampirzym tempie w stronę wierzgającej się na ziemi wampirzycy.
Przystanęła parę kroków od niej i używając swojego żywiołu lodu, zaczęła zamrażać wampirzycę do podłoża. Zaczęła pierw od stóp, żeby Mei nie mogła uciec od niej zbyt daleko. I jeśli Mei nie znajdzie na to rozwiązania (bo jakież?), i gdy stopy wampirzycy były w trakcie zamrażania, Hachiko postanowiła ją dopaść. Bezceremonialnie usiadłaby na niej okrakiem, tym samym również przygważdżając ją do ziemi. W tym momencie Ruda zamierzała z całej siły uderzyć Mei z lewego sierpowego w twarz. Atak byłby szybki i może niespodziewany przez tarzającą się po ziemi wampirzycę, i miałby na celu zdezorientowanie przeciwniczki.
W każdym razie skoro Mei opisała po swojemu to, co się miało niby potoczyć i pisała w trybie dokonanym, Hachiko opuściła miejsce.

zt

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %



Ostatnio zmieniony przez Hachiko dnia Czw Lis 05, 2015 6:12 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 184


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Pon Paź 12, 2015 6:12 pm

Aj, aj, aj... Dla tej młodej wampirzycy to wszystko było już stanowczo za dużym przeżyciem. Obrywanie od dwójki starszych i bardziej doświadczonych, jak również i czystej krwi wampirów było dość sporym przeżyciem dla tego pechowca, a w dodatku uczennicy Akademii Cross. Została w to wszystko wplątana... Właściwie przez przypadek. I on właśnie sprawił, że jej obrończyni straciła swoje życie w tak brutalny sposób z rąk o wiele większego i silniejszego wampira.
A ona sama? Za dobrze nie miała ze strony owej wampirzycy. Ciemnowłosa była wyczerpana ową walką, a raczej samą próbą odepchnięcia od siebie rudowłosej. Cokolwiek nie robiła, miała wrażenie, że wszystko działa przeciw niej. Przegrywała z tą kobietą. Mei była zbyt zmęczona, aby działać cokolwiek więcej. Ani latanie, ani znów chlapanie wodą nie wchodziło aktualnie w grę. W dodatku obrażenia też nie ułatwiały sprawy. Czy to już koniec dla niej?
Bądź co bądź, gdy tamta zaczęła ją zamrażać, próbowała coś genialnego - ściągnąć buty. Całkiem niezłe, prawda? Tylko szkoda, że jej czas reakcji był zbyt wolny, więc nie udało jej się tego wcielić w życie.
Więc pozostawało jej się wiercić i najchętniej to przyłożyć tak mocno tej kobiecie. Ale tutaj i nic. Uderzenie, które pojawiło się znikąd, zdezorientowało ją zupełnie tak, że znieruchomiała przez chwilkę. Od ciosu zakręciło się jej w głowie, a obraz na chwilkę zamazał się, zanim się unormował.
Bądź co bądź, ostatnimi siłami, jeśli to będzie możliwe, będzie próbowała wyciągnąć swoje ręce, by potem palce zacisnąć na gardle napastniczki. Desperacki ruch, aby ocalić się przed atakiem. Czy poskutkowałby?
Jednak, jeśli jej się nie udało nawet tyle, w jej zielonkawych oczach pojawiła się iskra strachu. Czy ktoś chciałby zostać czyimś posiłkiem? Raczej nie. Ale wtedy już nie mogłaby nic zrobić i jedynie liczyć na litość Rudej.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sob Paź 17, 2015 7:07 pm

Cornelius uważnie patrzył na wampira, układając sobie w głowie jakiś plan. Musiał coś mieć, by wykorzystać to w awaryjnej sytuacji, jednak nie miał wiele czasu na myślenie, bo olbrzym po zabiciu dziewczyny ruszył w stronę łowcy.
Nie atakował, więc pewnie i jego ręka nie zapłonie, ale skierował broń w dół, stojąc w miejscu i nie reagując na to, że wampir idzie prosto na niego. Zapewne po to by zabić. Na pewno! Mimo iż walka dopiero się zaczynała, to Cornelius miał już jej dość. Nie odniósł zbyt wiele ran, ale i również lekko się obawiał widząc że bestia straciła panowanie nad sobą. Do tego ten pierdolony księżyc... Na chuj i po co on komu?
Jednak wampir będąc jakieś dwa metry od łowcy no chyba, ze dalej, poczuje, że jego postrzelone nogi odmawiają mu posłuszeństwa, gdyż Cornelius próbował je zamrozić, przynajmniej jedną, chcą zablokować wampira aparat ruchu. Nie miał zbytnio dobrze opanowanej tej magii ale starał się by odniosła ona najlepsze efekty. Oczywiście była ona również męcząca, ale łowca nie odczuwał jeszcze tego tak mocno.
-Proszę nie zabijaj mnie...- Odparł cieniutki głosem, proszącym, jednak był on czystą grą, ukrytą kpiną. Jeszcze jako tako nie atakował wampira, bo czekał jak bardzo uda mu się zablokować olbrzyma, nie tracąc swoich cennych kul... Jednak co będzie dalej to zobaczymy wkrótce. Błahahah



_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.



Ostatnio zmieniony przez Cornelius Weidenhards dnia Czw Lis 05, 2015 8:13 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1831


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sob Paź 24, 2015 11:31 am

Raczej nie miał na wyższym poziomie magii, poza tym Kanibal jest ogromną osobą i ciężko było zamrozić tak wielkie bydle. Może i odczuł opór, jednak głód robił swoje i napędzał do dalszych działań. Nie ma mowy o rozmowie, nie ma mowy o jakiś błaganiach czy powstrzymywaniach. Teraz liczyło się dopadnięcie Corneliusa i wyrządzeniem mu sporej krzywdy, chociażby pożarciem. Tak, Kanibal chciał go zjeść i później zająć się resztą. Czerwony księżyc robił swoje, nie zaprzestając wmuszać do potwora ogromnej chęci zabijania.
Broń? Niechaj zaprzestanie myślenia aby z niej skorzystać! Stwór odczuwał już skutki zmęczenia lecz nie odpuści! Nie teraz gdy adrenalina tak żwawo pracuje. Podpali obie ręce łowcy byleby wypuścił broń! Nie podda się, nie odrzuci myśli aby odsunąć się od ataku. Ostatki energii. Stwór sapał, dyszał i aż toczył pianę z pyska byleby dopaść oraz pożreć! Atak się powiedzie, wymierzy prosto w nos Corneliusa swoją wielką pięść, chcąc go powalić. Podziurawione nogi dawały o sobie wreszcie znać, sycąc ból oraz gniew bestii. Niebawem przestanie chodzić, co nie było niczym dobrym. As w rękawie może owszem zostać użyty, jednakże nie skończy się to dla potwora dobrze. Przemiana także ma swoje minusy, a wtedy przyniesie szkody dla zdrowia nie tylko otoczenia ale samego wampira. Czy się uda? Wszystko zależy od Corna i jego działań, bo jak widział, stwór nie odpuści za wszelką cenę. Był jak walec!
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 184


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Pon Lis 02, 2015 9:10 pm

Hm... Czas na akcję! A ciemnowłosa jednak uznała, że łatwo skóry nie sprzeda! Przynajmniej nie rudowłosej wampirzycy, która chciała mieć Mei za obiadek. I co z tego, że miała zamrożone nogi? Miała jeszcze swoje ręce. A co do zmęczenia... Strach chwilowo to przegnał, sprawiając, że jej oddech przyspieszył. Znalazła w sobie pokłady ukrytej mocy i zrobiła to, co może każda kreatywna osoba! Pomimo zamroczenia ciosem tamtej, uniosła głowę i z całej siły, jak mogła, uderzyła nią o jej.
Nie wiedziała, jak to zniesie wampirzyca, ale młoda była wytrwała jeśli chodzi o takie rzeczy. Może miała niewiele lat, lecz sporo już napotkała na swojej drodze... Taki nieprzyjemny peszek i tyle. Ale wracając, nie miała zamiaru dać tamtej czasu na reakcję. Uderzenie musiało ją osłabić, a poprawiła to jeszcze ciosem w twarz. I wyrywając nogi z działania lodu (chyba musiało ją to na tyle rozproszyć, prawda?), uciekła z jej uścisku.
I co teraz? Uciekać? A zdążyłaby? I też ta dwójka facetów... Rany, co się zaś dzieje? Czy ten człowiek był tak głupi, że drażnił wkurzonego wampira? No, ale Mei jak Mei, nie mogła odpuścić sobie dobrego powodu do wpakowania się w kolejne kłopoty! I czas pobawić się w super bohaterkę, napędzaną jeszcze siłą biorącą się z strachu.
- Głupek!!! - wrzasnęła w stronę Corneliusa tak głośno, jak tylko mogła. - Zabieraj się stąd! Oszalałeś do reszty?! - może była wredna, ale co mogła? Dla niej to idiotyzm, tak bardzo ryzykować. Nawet jeśli to był łowca, o czym oczywiście nie wiedziała... Ale co ją to?!
Brała coraz to głębsze wdech. Może tlen nie był potrzebny do życia wampirów, ale tak właśnie ukazywała się oznaka jej zmęczenia. Mimo wszystko zebrała resztę mocy. Skierowała je na dłonie jasnowłosego, chcąc ugasić ten ogień. Szlachetny czyn? Może... Bądź co bądź pakowała się w coraz to większe problemy, bo zamiast uciekać... Podchodziła coraz to bliżej tej dwójki. Jej oczy oczywiście już lśniły na czerwono, mimo wszystko, trudem podchodząc. Kij już z tamtą wampirzycą. Jak się upomni o swoje... To będzie. I tyle. Ale wracając...
- Zostaw go i zajmij się mną! - wrzasnęła. Prowokowała go mocno? Chciałaby. A zarazem nie. Była przerażona i miała lekki szok spowodowany brutalną śmiercią Foxy. Mimo wszystko... Chciała coś zrobić. Chociaż jedną rzecz... I tak, miała świadomość, że może umrzeć. Dlatego tak okropnie się bała, co mogło drażnić bestię.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Piaskownica   Wto Lis 03, 2015 4:43 pm

Jasnowłosa dziewczynka z miśkiem w rączce i radosnym uśmiechem na twarzy postanowiła pochodzić trochę po mieście, aby znaleźć kilka uroczo wyglądających zwierzątek do zabawy. Choć w chwili obecnej na jej dziecięcej twarzyczce malowała się niewinność, krocząca w mroku, niziutka istotka miała dość potworne zamiłowania. Dzięki swojemu młodemu wiekowi potrafiła doskonale uśpić czujność niczego niespodziewających się ludzi. Nawet trzymana przez nią zabawka, skutecznie przepędzała jakąkolwiek podejrzliwość. Gdyby tylko posiadała jeszcze umiejętności dorosłego wampira, z całą pewnością byłaby drapieżnikiem doskonałym. Niestety nie można mieć wszystkiego, z nią też tak było.
Jest przepiękny, prawda? – spytała swojego misia, zerkając na czerwony księżyc.
Na twarzy tego upiorka w końcu zagościł dość mało przyjemny uśmiech. Wyszczerzyła swoje ostre kiełki i zaśmiała się cichutko, wciąż nie mogąc oderwać wzroku od tego rzadkiego zjawiska. Nawet, gdy jej przyjaciel przemówił. Księżyc ją pobudzał, miała znacznie więcej energii niż zwykle, jednak nie było to jego jedyne działanie.
Masz rację Mistic, cudownie będzie pobawić się w jego świetle!
Ruszyła dalej szukając idealnej ofiary, gdy do jej wyczulonych nozdrzy doleciała przyjemna woń krwi. Ludzkiej krwi. Zaciekawiona tym faktem udała się w stronę, z której nadleciał ten uwodzicielski zapach. Widok jaki zastała sprawił, że lodowe oczęta dziewczynki zamigotały. Krwawy trup i walczące ze sobą osoby doskonale poprawiły humor Rainy. Serce tego małego brzdąca przyśpieszyło z podniecenia. Zaciekawiona podeszła znacznie bliżej, jednak wzrok dziecka spoczął jedynie na groźnie wyglądającym wampirze.
Ale duży! – zawołała nie ukrywając swojego podziwu.
Nie chciała jednak wtrącać się bezpośrednio do walki, dlatego spojrzała na to, co ją tutaj sprowadziło. Zmasakrowane ciało dziewczyny, kusiło swym słodkawym zapachem. Zwłaszcza, że ten maluch był głodny. Z miłą chęcią napiłaby się ciepłej krwi. Chyba mogła przywłaszczyć sobie trupa, prawda? Przecież nikt go nie pilnował, wszyscy dorośli walczyli, a kusząca ciecz jedynie się marnowała, kapiąc na ziemię. Gdyby komuś naprawdę zależało na posiłku to z zabitej nie miałoby co cieknąć. Po co to maleństwo miało się wysilać, aby coś upolować, skoro jedzenie czekało na wyciągnięcie ręki? Wystarczyło jedynie do niego podejść. To też uczyniła. W chwili obecnej nie bardzo przejmowała się starszymi wampirami, w końcu byli zajęci. Przyłożyła swoje palce do rany, po czym zlizała z nich krew. Prawdziwe marnotrawstwo! Skoro ofiara już nie żyła, szkoda by było aby jej śmierć się zmarnowała.
Ktoś tu marnuje jedzenie – zwróciła się bardziej do swojego pluszowego przyjaciela niż obecnych.
Mimo wszystko zerknęła jeszcze w stronę łowcy. Nie lubiła ludzi, byli głupi i słabi. Wiedziała, że nie ma szans z wampirem, dlatego z zaciekawieniem spojrzała na jego upór. Czyżby naprawdę ślepo wierzył w swoją nieistniejącą siłę? Przecież nawet ona byłaby w stanie go pokonać, wystarczyłoby tylko raz użyć na nim swojej mocy. W każdym bądź razie tak właśnie zdawało się tej dziecince, w której oczach ta walka była już rozstrzygnięta. Rzecz jasna zwycięzcą okazał się wampir.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sob Lis 07, 2015 9:13 pm

Cornelius nie miał zamiaru uciekać, jego honor łowcy został by splamiony, gdy po widoku uśmiercania człowieka zwyczajnie by zwiał. Wiedział, ze igra z ogniem i, że to w sumie walka, gdy ob jest na przegranej pozycji, ale mimo to głupio próbował coś zrobić i jak widać jego starania, idą jak na razie w złym kierunku... A niech to szlag.
Jak na razie nie ponawiał ataku a czekał. Właściwie na co czekał? Oczywiście na pierwszy krok wampira, co zazwyczaj jest dziwne, ale akurat tego łowca nie żałował. Obserwował go uważnie, jak człapie w jego stronę. Istny potwór znany chyba już oświacie, ale mniejsza z tym. Widział jak sapie pijawka co niezbyt go dziwiło, zwłaszcza widząc ten pierdolony księżyc, który wzbudzał lekki niepokój co niezbyt dobrze było dla łowcy. Jeśli już czym się martwił, to oznaczało, że to nie przelewki a sam łowca zdaje sobie sprawę z tego, że wlazł w gówno. W sumie było już za późno by uciekać, bo zapewne wampirowi zachciało by się go gonić, nawet z tymi dziurami w nogach...
Ignorował resztę mając na nich jak na razie wyjebane. Nawet ba nowo przybyłą tylko rzucił okiem, a wtedy niestety dostał strzała od wampira. Odczuł to i do dobrze, a nawet mu kość może strzeliła, nie był teraz tego pewny. Mimo to cofnął się i zmrużył oczy wymierzając w wampira kolejnymi dwoma pociskami kierując je w tułów wampira. Nie mógł wiedzieć, że wampir może podpalić jego broń kiedy jej użyje, a będąc oblanym przez Mei, miał większe szanse na ocalenie ręki przed ogniem. Oczywiście przy uderzeniu syknął, jednak nie został powalony, ale krew się puściła, a łowca wolną ręką zatkał swój nos wiedząc, że krew działa na wampiry jak światło na ćmy.
W głowie myślał nad tym co robić dalej bo w magazynku nie miał za wiele amunicji, bo ino 2 pociski, więc trza było myśleć o tym. Jedynym jego plusem było to, że postrzelił wampira przez co tylko czkał aż światło UV w płynie, zacznie pogarszać stan wampira. Bo innych plusów nie widział... Jak na razie...

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1831


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Pon Lis 09, 2015 9:22 am

Na co skakała wampirzyca? Kanibal aktualnie był zajęty łowcą i jego powaleniem. Aż dziwne, że po tak ciężkim uderzeniu nadal stał na nogach. Lecz odczuł zamroczenie, co równało się z kolejnym ciosem, zatem niech odpuści strzelanie bo stwór nie stał w miejscy gdy ten oberwał oraz dochodził po uderzeniu do siebie. Kolejna pięść spadła na jego prawy bok głowy, druga poleci prosto w twarz gdy ten zapewne się pochyli na bok. I warto pamięć, że ciosy Olbrzyma do słabych nie należą gdy ten jest w czasie trwania furii. Po prosty ustny czołg na maleńkie drzewo.
Nie wyczuł kolejnej wampirzycy, która chyba miała zawyżone ego oraz wiarę w ponad swoje siły. Mogłaby pokonać starego wampira, mając zaledwie osiem lat? Wątpię. Ale jak na razie to Cornelius zmagał się z ogromnym wampirem u którego żądza krwi wcale nie chciała zmaleć, acz jednak rany nadal istniały, przez co ruchy stwora zmniejszyły się i nieco nadpsuły już zmysły. Choć nadal istnienia adrenaliny i jej odporności na ból, krew cieknąć nie przestawała. Nie bardzo wiadomo jak cała ta scena się zakończy. Jak Cornelius zniesie taka solidną dawkę uderzeń. Wstrząs mózgu murowany bowiem bestia na sile nie oszczędzała wcale.
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 184


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Wto Lis 10, 2015 5:20 am

No właśnie, co tutaj robiła Mei? Powinna głupia uciekać, póki mogła! Ale jednak to nie w stylu tej dziewczyny. Wręcz jakby jej obowiązkiem było pakowanie się w wszelakie kłopoty, jakie świat szykował dla ludzi!
No, ale pisnęła cicho, widząc to, co się dzieje.
- Głupi człowiek - mruknęła pod nosem czarnowłosa. Czemu nie uciekał? No czemu! A poświęciła nawet ostatnią energię, by mógł! Oczywiście, musiał coś pewnie udowodnić sobie i obrywał tak mocno, że nie była pewna, czy to przetrwa.
Ona sama wypadała z gry aktualnie, jeśli chodzi o moce. Próbowała. Nic. Poszło za dużo energii na to, co odczuwała po swoim ciele. Ledwo co się trzymała na dwóch nogach. I co właściwie teraz? Nie potrafiła nic wymyślić. Skupić uwagę wampira na sobie? Pewnie się nawet nie zainteresuje słabą dziewczynką, skoro miał przed sobą człowieka. Zaatakować? Nie chciała go dalej wkurzać... Rany, i co teraz?
W końcu wpadła na genialny... A raczej na cholernie głupi pomysł. Zginie. Na pewno. Tak myślała. Ale jeśli by się udało na tyle odwrócić uwagę tamtego... Cokolwiek... Nie, to głupie. Czyli typowo w stylu Mei!
Wykorzystując wampirze tempo i strach, który napędzał jej ciało, po prostu stanęła pod innych kątem, po czym wzięłaby rozbieg i... Skoczyłaby wampirowi na plecy! Tak, uchwyciła się go zmęczonymi tym wszystkim palcami i uczepiła, niby rzecz psiego ogona. Oj, to go wkurzy. Z pewnością. Ale nic więcej na to nie poradzi.
Jeśli ją strąci z siebie, to po prostu wyląduje na ziemi, nie mogąc się ruszać już. Wyczerpana, idealna ofiara dla kogoś tak wielkiego i silnego. Aż w oczach stanęły jej łzy, a mięśnie zesztywniały. Oj, będzie źle, będzie... Zaczęła się w duchu łudzić, że to przeżyje. Jakimś cholernie dziwnym fartem. No, a jak nie udało jej się... To wylądowałaby obok niego i dalszy efekt byłby taki sam.
No i plus do tego, nie zauważyła innej wampirzycy. Pewnie gdyby tak - odgoniłaby ją od ciała Foxy. Nie wolno tak traktować zmarłych przecież!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Piaskownica   Pon Lis 16, 2015 10:09 pm

Całe to społeczeństwo nie zwróciło najmniejszej uwagi na przybyłą wampirzycę. I dobrze. Młoda potomkini Casterwillów mogła zaspokoić swoje pragnienie. Nie czekając na jakiekolwiek pozwolenie ze strony starszych, wgryzła się w martwe ciało dziewczyny. Było wciąż ciepłe, a słodka posoka nie utraciła jeszcze tego kuszącego smaku. Musiała zginąć niedawno. Raineii dopisywało dzisiaj szczęście. Zyskała darmowe jedzenie bez żadnego wysiłku jak i cudowne widowisko. Nie często miewała okazję obserwować takie zdarzenia. To miasto zdecydowanie różniło się od otoczenia, w którym się wychowywała. Zawyżone ego? Mało powiedziane. Ten niepozorny upiorek potrafił powiedzieć w żywe oczy, że jest w stanie pokonać armię starszych od siebie wampirów i raczej nic nie wpłynie na zmianę jej przekonania, chyba że znajdzie się ktoś, kto porządnie przyłoży temu dzieciakowi. Ale kto upadłby do tego poziomu, aby szarpać się z ośmioletnią dzieciną? To byłoby najbardziej upokarzające posunięcie ze wszystkich.
Obserwowała z rozbawieniem zachowanie ciemnowłosej. Wampir, który pomaga człowiekowi. Tego jeszcze w swym młodym życiu nie widziała. Otrzymała jednak wystarczający dowód na to, że nieśmiertelni klasy C są bliżej ofiary niż drapieżnika. Kolejny posiłek. Choć zwykle gardziła osobami niższej krwi, to tego dnia postanowiła wzbogacić swe menu o wampirze jednostki. Zawsze była to nowość dla wrażliwego podniebienia dziewczynki. Z tego też względu postanowiła nadal pozostać. Może i jej coś kapnie? Już nie z czystego pragnienia, a z samej chęci zasmakowania czegoś nowego, co do tej pory było dla niej niczym istotnym. Śmiech tego dzieciątka rozniósł się echem po opustoszałym placu na którym toczyła się ta bitwa. Zabawnie było patrzeć na starania ciemnowłosej dziewczyny.
Jest niezwykle zabawna, prawda? Myśli, że coś zdziała. Jest tylko krwi C – odezwała się do swojego misia.
Nie sądziła, że ktoś będący tak nisko w hierarchii, znajdzie w sobie tyle odwagi, by zaatakować silniejszego od siebie. Zwłaszcza, że różnica w ich sile była już widoczna gołym okiem. Choć nie przepadała za mężczyznami, wiedziała że to wielkolud okaże się zwycięzcą tego krwawego starcia. Ośmiolatka miała przyjemność obserwowania prawdziwego drapieżnika podczas jego łowów. Przysiadła na spokojnie, po czym wyciągnęła z torby zdechłą myszkę, aby i ten jej niecodzienny towarzysz mógł popatrzeć na odgrywany przed nią spektakl.
Trzy minutki – odparła pluszakowi wyraźnie rozbawiona. – Bo tamten pan zareaguje.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sro Lis 18, 2015 10:22 am

Cornelius był zagrożony, zwłaszcza teraz kiedy jego umysł został zaśmiecony bólem, jak i w pierwszych momentach słabym wzrokiem.  Jednak mimo to na wycofanie mimo iż miał czas, to nie zrobił tego, więc teraz płaci z nawiązką...
Domyślał się, że skoro poszła pierwsza tura, licząca jeden cios, to pewnie poleci kolejna, ale mimo to próbował się jakoś bronić, a to co mógł to jak na razie tylko strzelanie i to niemal na oślep...
Nim nawet zdążył nacisnąć za spust, dostał zaś... Mimo to próbował się przed drugim ciosem, jakoś osłonić, ręką. Ale nie to jest najgorsze... Cornelius dostając po raz kolejny mocno się zachwiał i zwyczajnie zaczął się wycofywać, co skończyło się na tym, że po zrobieniu 2 może 3 kroków, zwyczajnie nogi odmówiły mu posłuszeństwa przez co wylądował na ziemi. Oczywiście, jego broń gdzieś przepadła... Musiał ją upuścić, kiedy dostał kolejny raz.
Jego umysł był zamroczony, niezbyt sobie zdawał sprawy z tego, że zapewne zaś dostanie kolejny raz. Zacznie się powoli podpierać ręką by się odsunąć od wampira, którego widział jak przez mgłę, do tego z nosa cały czas mu się lało. Wiedząc że wampir atakuje punkty odpowiedzialne w sumie na wszytko, osłonił swoją głowę drugą ręką, jak by to, miało coś pomóc.
Nawet nie dostrzegł poczynania Mei. Jadnak co będzie dalej?

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1831


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sro Lis 25, 2015 12:10 pm

Cornelius poległ. Padł po kolejnym ciosie wampira i kolejny cios nie nadejdzie bowiem zaistniały pewne przeszkody. Wampirzyca zechciała bawić się w heroicznego bohatera i zaatakowała od tyłu. Stwór z rykiem przepełnionym rozżarzonym gniewem odepchnął ją od siebie, powalając na ziemię. Nie nią się teraz zajmował! Jeśli Cornelius nie zdecydował się na żaden ruch, stwór zaś skieruje swój pysk w jego stronę. Lecz co to? Dźwięk syren? Jakaś katastrofa? A może policja? Łowcy?! Wampirzysko warknęło i natychmiastowo skierowało się po zwłoki Foxy. Nie atakował, nie rzucał się tylko zabrał ciało i ruszył w swoją stronę. Pozostawiając przegranych za sobą... Lecz niech nie myślą, że nie dopadnie ich w przyszłości znowu. Doskonale zapamiętał krew Mei, Corneliusa. A ta mała? Rzucił tylko jej wygłodniałe spojrzenie, jednakże nie zrobił nic. Po prostu się oddalił.

zt
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 184


PisanieTemat: Re: Piaskownica   Sro Lis 25, 2015 8:43 pm

Więc skończyło się, jak skończyło. Mei przynajmniej przeżyła, bez jakiś większych obrażeń. Jakiś plus, prawda? Tylko, że była zmęczona. Poparzenia? Regeneracja wampirza, jaką posiadała zajmowała się tym bardzo szybko. Ale nie było źle. Tamten się wycofał, chociaż obawiała się, że to nie koniec.
Ale również dźwięk syreny ją zaniepokoił. Nie rozumiała tego, co się dzieje, ale to nigdy nie wróżyło nic dobrego. Dlatego też wzięła głębszy wdech i jej oczy skierowały się ku łowcy. Zostawić go? Nie, lepiej nie, nie wiadomo, co to zwiastowało, a tak, to by go kawałek dalej wzięła.
Więc, Mei dobra duszyczka, wzięła łowcę na barana.
- Cięzki - wymamrotała z niechęcią. Jednakże co to dla wampira? Uniosła go. Nie wiedziała, co się działo z małą dziewczynką, ale wolała się zmyć, zanim wpadnie na pomysł, by atakować. Tak. Teraz ją widziała. Ale syrena bardziej ściągnęła jej skromną uwagę. Syrena kojarzyła się z czerwonym kolorem. A czerwień zwiastowała jedynie niebezpieczeństwo. Przynajmniej w większości sytuacji.
- Mam nadzieję, że nie będziesz potem wydziwiać - burknęła jeszcze, po czym pobiegła gdzieś, gdzie uznała, że będzie bezpieczniej niż tutaj. Miała zamiar potem go pobudzić, aby lepiej kontaktował ze światem i zarazem, by móc z czystym sumieniem pozostawić go i udać się w swoją stronę.

z/t [Mei i Cornelius]
Powrót do góry Go down
 
Piaskownica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Piaskownica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: