IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój Shiro i Naissankariego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Naissankari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2823-naissankari-asmodey http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego
Zarejestrował/a : 24/08/2016
Liczba postów : 177


PisanieTemat: Pokój Shiro i Naissankariego   Sob Maj 13, 2017 9:05 pm

Część Shiro znajduje się po lewej stronie od drzwi. Nie wyróżnia się ona za wiele - przy samych drzwiach znajdowała się duża szafa na ubrania, a obok niej, w rogu znajdowało się biurko, na którym leżą zazwyczaj zeszyty zależące do rudowłosego. W drugim zaś kącie pomieszczenia było łóżko, obok niego szafka nocna. Na ścianie nad biurkiem, jak i na tej, znajdującej się pomiędzy łóżkiem a szafą znajdowały się regały z książkami. Pod tymi drugimi regałami był również fotel... Sama kolorystyka tego wszystkiego była w odcieniach brązu, czerni, niebieskiego i szarości.

Część Naissankariego
znajduje się na prawo od wejścia i zdaje się mieć idealnie nakreśloną granicę na samym środku pokoju, gdzie chłopak postawił… figurę wilka. Dość sporą, trzeba przyznać. Nie żeby była mu jakoś szczególnie potrzebna, po prostu lubił od czasu do czasu czymś przyszpanować. Podobnie jak w przypadku Shiro, od razu przy drzwiach ustawił białą komodę z czarnymi akcentami, choć niewątpliwie jest ona mniejsza od szafy należącej do czerwonowłosego. Po prawej stronie przez wszystkie szuflady przebiega czarny wzór skradającego się wilka, narysowany przez samego Naissankariego. Warto zresztą wspomnieć, że jej rączki mają kształt księżyca w pełni. Bez wątpienia robota robiona na zamówienie. Obok komody stoi szafka nocna w tej samej kolorystyce z efektowną lampką nocną. Łóżko, ustawione tuż obok niej, pod ścianą wykonano z białego drewna, oraz wyróżniających się czarnych ram. Pierwszym elementem koloru, jest wiecznie krwistoczerwona pościel. W końcu naprzeciw znajduje się biurko –w tej samej stałej kolorystyce. Zwykle zawalone całą toną książek typu „Jak oswoić kota”, „Mój przyjaciel kot”, „Kocie fochy i jak sobie z nimi radzić” i tak dalej. Z prawej strony zawsze układa swojego srebrnego laptopa. Przy biurku stoi wysoki regał, na którym ustawił całe mnóstwo przeróżnych książek o dużo normalniejszych tytułach, wskazujących na to, że w wolnej chwili to właśnie nimi zajmuje się chłopak.

_________________

Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1352


PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   Sob Lis 18, 2017 1:34 pm

W miarę bez większych przeszkód udało im się z lasu dotrzeć... No właśnie do Akademii Cross. Na dodatek nie w byle jakie miejsce, bo do księżycowego akademika, gdzie ludzie mieli zakaz wstępu. Znaczy się, oficjalnie to ludzie z dziennych zajęć, ale to to samo, co nie? Bądź co bądź, trafili tutaj oboje, a jeśli zielonowłosy próbował protestować... To nie. Rudowłosy wampirek nie przejmował się tym.
W końcu trafili tutaj! Oto pokój Shiro, który dzielił wraz z Keitaro... Którego zaś gdzieś wywiało, chociaż nawet nie wiadomo gdzie. Przynajmniej było mniej świadków tego, że przyprowadził człowieka.
- Nie proponuję wchodzić na tamtą część. Nie wiem jak zareaguje mój współlokator - uprzedził Nyuu, zanim wskazał na swoje łóżko. - Siadaj śmiało... - uniósł dłoń i zasłonił usta, tłumiąc ziewnięcie. - Przepraszam, ale coś nie chce mnie senność opuścić... - sam usiadł na wcześniej wspomnianym meblu, by potem przeciągnąć się. Prawdę mówiąc, aktualnie nic nie wskazywało na to, by kotowaty szykował się do snu. Za to usiadł na kolanach, wpatrując się w Nyuu z zaciekawieniem.
- Szczerze mówiąc, mało co opowiadałeś o sobie - już pomijając fakt, że dopiero co się poznali i właściwie część tego czasu spędzili na spaniu... - Chodzisz do szkoły?
Potarł policzek, rozglądając się również. Zdecydowanie nie w głowie było mu teraz zwijanie się do łóżka i odpoczywanie. Jeśli zielonowłosy jednak nadal chciał go położyć spać, musiał się nieźle teraz namęczyć.
- O, łap! - skończył się rozglądywać, by sięgnąć pazurami po koc na krześle od biurka i rzucić chłopakowi. - Chyba tam trochę zmarzłeś. Ogrzewaj się.
Machnął ogonkiem, jednak nie zdecydował się, by zająć się samym sobą. Nadal nie.
- Mówiłeś, że lubisz zwierzęta. A twoje ulubione? - spytał się go. Położył dłonie na kolanach, grzecznie czekając na odpowiedź z jego strony.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   Sob Lis 18, 2017 10:46 pm

Ah, mógł domyślić się, że Shiro mówiąc o akademiku wspominał o tym w Akademii Crossa! Nie był jakoś specjalnie przerażony faktem złamania zakazu, co tym, żeby kolega nie poniósł żadnych konsekwencji z tego tytułu. Upewnił się chyba z trzy razy, czy aby na pewno Czerwonowłosemu nie oberwie się za prowadzenie go tutaj. A właśnie...
-Czym różni się klasa nocna od dziennej? Wydawało mi się, że tylko porą zajęć, ale już sam nie wiem.
Zapytał mając nadzieję, że nie naruszą aż tak kodeksu. Nie mniej sam w sobie wypad do mieszkania Ogoniastego przypadł mu jak najbardziej do gustu, wszak sam ubiegał się o to, by towarzysz wyspał się i wygrzał w łóżku.
Jakże więc było zdziwienie, że nie dość, iż Shiro nie miał obiekcji, to jeszcze jak na prawdziwego gospodarza przystało zadbał o wygody gościa. Nawet dał swój kocyk! Nu, miał tylko przykazane, by nie przechodził na stronę współlokatora, na co Nyuu skinął główką. Nie chce sprawiać kłopotów, toteż przystosował się do zaleceń i zajął mięciutkie miejsce na łóżku nowego znajomego. Współwłaściciel czterech kątów usiadł obok i zdecydowanie ożywił się bardziej niż go widział przy Gorących Źródłach. Czyli sen mu pomógł, a na drugi nie będzie go siłą namawiać. Mogłoby to wydawać się podejrzane, nieprawdaż? Jeszcze go złapie na drzemce i dołączy, hehe.
Człowiek o zielonych włosach praktycznie zawsze skupiał się na rozmówcy, a nie na sobie. Przynajmniej starał się, bowiem nie uważał się za kogoś tak ważnego, aby trzeba było zapamiętywać jakieś fragmenty życiorysu Skrzata. Ponadto nie mówił o kilku sprawach, by nie przepłoszyć nikogo podczas rozmowy.
Ale skoro mają się w przyszłości zaprzyjaźnić, to powinien Kotowaty wiedzieć coś o Elfie. Powiedział więc nieśmiało.
-Hai, chodzę. Znaczy chodziłem... -spuścił lekko wzrok na złączone kolana Shiro, a potem na swoje- ...nie byłem obecny na wielu zajęciach i chyba zostałem skreślony z listy uczniów. Czy jak to się nazywa.
W tej chwili otrzymał kocyk, którym szczelnie się okrył. Przeszedł po nim dreszczyk. Może rzeczywiście brała go choroba? Oby nie! Nie miał zamiaru zwalać na głowę gospodarza dodatkowych zmartwień. Ah, no jasne! Przecież mogły się nie zregenerować krwinki w żyłach i podczas osłabienia przeziębić się. No ładnie.
Pociągając cichuteńko noskiem utkwił ponownie wzrok w rozmówcy i lekko uśmiechnął się w jego kierunku. Dawno nikt nie interesował się Długowłosym jak Hybryda, więc postara się odpowiedzieć na pytanie.
-Które najbardziej? Nie mam ulubionego. Na równi powiedziałbym koty, psy i lisy. Najmniej węże, trochę się ich boję.
Aż znów przeszły po nim ciarki. Nie, gady to nie są pupile dla niego. Pająki to jeszcze pół biedy, ale coś te sykliwe stworzenia miały w sobie, że wolał trzymać się od nich z daleka. Gorzej jak takiego gada trzeba było odebrać od złego hodowcy i zaopiekować się...
Hm, właściwie to Nyuu miał zamiar zaopiekować się chorym Shiro, a tu wyszło na odwrót! Dziwny zbieg okoliczności. Schował dłoń z bandażem wgłąb kocyka i zapytał:
-Jaka jest Twoja ulubiona potrawa?
Następnym razem przyniósłby je w ramach podziękowania za ciepłe przyjęcie. Oczywiście jeśli do następnego razu nie pokłócą się czy coś. Oby nie! Tak dobrze mu się z nim rozmawia i przebywa. Żeby tylko nikt im też nie zabronił się widywać. Na przykład współlokator Shiro.
-Lubisz gry i zabawy? Możemy w coś zagrać!

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1352


PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   Nie Lis 19, 2017 5:33 pm

Czym... To dobre pytanie. Jednakże sprawiało, że nie mógł mu powiedzieć, o co dokładnie chodziło... I co teraz...
- Kolorem mundurku - odpowiedział mu w końcu. - Dzienne mają czarne mundurki, nocne białe... - no i trochę wystrojem pokoju. Ale z drugiej strony, pewnie i ludzie ozdabiali sobie jakoś własne kąty.
Nie mógł jednak zdradzić mu przecież, że do nocnej chodzą wampiry. To zdecydowanie brzmiałoby dziwnie, patrząc na to, że teoretycznie nie istnieją. A i z drugiej strony owa wiadomość mogłaby naprawdę wystraszyć...
Potarł oko, mając zarazem wewnątrz siebie nadzieję, że wystarczy mu takie wyjaśnienie. No i to też, by nikt nie zwrócił uwagę na to, że jest tutaj człowiek. Mimo wszystko... Nie wiadomo, jak inni zareagowali by na Nyuu. Nie mówiąc już o Keitaro.
- Ugh... To oznacza, że będziesz musiał iść do dyrektora, by móc znów się zapisać... Jeśli właściwie chcesz - potarł policzek, nie będąc pewny, co dalej powiedzieć na ów temat. Możliwe, że mógł chcieć zmienić szkołę po tym wszystkim. I bardzo go zastanawiało, dlaczego właściwie opuszczał zajęcia... Ale nie ośmielił się już o to spytać. Mogło wiązać się to przecież z przeszłością o której nie mógł chcieć mówić...
Na dodatek miał wrażenie, że Nyuu się przeziębił. W jego oczach nie wyglądał najlepiej. Lecz specjalnie i tak nie mógł nic na to poradzić, ale... Czy koc nie będzie czymś... Niewielkim? Może jednak spróbować zadziałać w jakiś sposób... Chociaż w jaki? Zastanawiało go to, lecz zaś nie umiał wymyślić, czy mógłby zadziałać coś więcej. Może zanieść go do domu... Ale nie wiem, gdzie mieszka. Potarł nosek. Prawdę mówiąc, nawet on wychwytywał, że zielonowłosy był niedawno ranny... Aż dobrze, że dostał krew od Levy, bo pewnie mogłoby się to niezbyt miło skończyć wszystko.
Kiwnął ostrożnie głową, słysząc odpowiedź na swoje pytanie, po czym przełknął ślinę. Nie był pewny właśnie... Co teraz miał powiedzieć, ze swojej strony.
- Um, jedzonko... Sam nie wiem - bąknął z wyraźną nutką niepewności. - Chyba... Ciastka... Mięso... Nie wiem... Chyba nie mam ulubionej - Krew. Świeża, ludzka krew... Prosto z żyjącego człowieka, ciepła, wpływająca wprost do gardła... Ale tego ci nie powiem, nie? - Przepraszam, nie zdołam ci odpowiedzieć na to pytanie wystarczająco dobrze.
Uśmiechnął się do niego przepraszająco, po czym ponownie ziewnął. Zmęczenie jednak nadal dawało się we znaki...
- Um... Tak, ale... Chcesz teraz się bawić? - już pomijając sam fakt, że Shiro nie miał nic takiego w pokoju. - Nyuu, na pewno? Wydaje mi się, że nie czujesz się dobrze - tak, martwił się. Nadal. - Nie powinieneś się przemęczać - nachylił się do przodu i szturchnął go pazurem w policzek.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   Pon Lis 20, 2017 6:11 pm

Hm, rzeczywiście! Mundurki też były inne! Ciekawe czy to tylko jedyna różnica, oprócz godzinami zajęć, lecz Nyuu pociesznie pokiwał głową ze zrozumieniem. To też wyjaśniałoby nazwę Słoneczny i Księżycowy. Chociaż... czarny bardziej kojarzy się z nocą niż z dniem, no ale nic na to już nie poradzi.
Wypsnęło mu się z tym wykreśleniem z listy, ale wolał być dokładny w odpowiedziach, skoro został już o coś zapytany. Czy jemu się wydawało, czy Shiro okazał i tu współczucie? Nawet poradził, by młodzieniec poszedł się zapisać do dyrektora.
-Chciałbym zapisać się, ale... -tu nieco zawiesił głosik i uciekł wzrokiem na złączone kolana pod kocem- ...n-nieważne. Spróbuję i zobaczymy.
Uśmiechnął się półgębkiem i starał się utrzymywać pogodny nastrój. Właściwie w dużej mierze przyczynił się do tego gospodarz niżeli on, ale próbował niczego nie popsuć. Skupił się również na odpowiedzi kolegi zastanawiając się nad wspomnianymi daniami. Czy ciastka i mięso lubił z osobna, czy razem? A jak razem, to czy przypadkiem Złotooki nie miał na myśli...
-Ciastka... mięso... czyli pewnie także krokieciki! Też je lubię, zwłaszcza z barszczem czerwonym! Najlepsze krokieciki są z ciasta francuskiego.
Pochwalił się swoją znajomością potrawy, tylko akurat gusty są różne. Nie wszystkim smakują krokieciki, ananasy czy inne posiłki. Gdyby jednak Uszaty lubił wspomniane paszteciki, to Nyuu postarałby się na następny raz zdobyć takie najsmaczniejsze.
Czemu Shiro martwił się o to, że nie umiał sprecyzować, co najbardziej lubił? To normalne, ochota na coś dobrego zmienia się, nie jest stała. Mógł więc mieć problem z wytyczeniem swej ulubionej potrawy na dzień dzisiejszy.
-Nic nie szkodzi, Shiro. To drobiazg. Nie przepraszaj.
Uśmiechnął się ciepło i już miał sięgnąć ręką, by podrapać za uchem, lecz wstrzymał rękę w powietrzu. Pomysł z zabawą nie ucieszył specjalnie ziewającego kolegę. Najwyraźniej zmęczenie trawiło Kotowatego w dalszym ciągu, a Nyuu wypytywał o jakieś jedzenia... Wtedy też troska Ogoniastego wyszła ponownie na jaw, gdy zapytał się o stan zdrowia Zielonowłosego. Ten z początku miał zamiar zaprotestować, lecz dało się dostrzec za wiele symptomów choroby, która zżerała od środka chłopaka. Najgorsza to była ta na duszy, którą zazwyczaj miał tak pogodną i promienną, że żaden smutek, żadne zło jej nie skażało. Niestety ostatnie czasy dla młodzieńca nie były łaskawe i zderzył się wiele razy z rzeczywistością, co przytłumiło jego dziecięce, niewinne spoglądanie na świat.
Wierzył po cichu, że to chwilowy kryzys.
-Prawdę mówiąc, to rzeczywiście nie najlepiej się czuję. Ale... ale chciałem Cię lepiej poznać. Zresztą myślałem, że... że... że... że też potrzebujesz wypocząć. Sądziłem, że pomógłbym Ci w czymś w mieszkaniu. W gotowaniu, albo chociaż w sprzątaniu, a Ty byś sobie pospał i odpoczął. Przepraszam... najwyraźniej... przeceniłem swoje możliwości, a teraz sprawiam Ci kłopot, bo zwaliłem Ci się na głowę...
Rumiane policzki, te od gorączki i zawstydzenia swoją postawą, robiły się coraz bardziej czerwone, a oczka - szkliły się leciutko. Szczerze to nie jadł nic pożywnego od momentu ugryzienia i wyssania z krwi, pewnie stąd to osłabienie. Ale nie mógł żerować na koledze, którego dopiero co poznał. Gryzła go też tajemnica i obietnica złożona Lucasowi, że nikomu nie powie o tym zdarzeniu. Nie może go zawieść, nie może nic powiedzieć, nawet uroczemu Kotowatemu. Jeszcze go wyśmieje za takie dyrdymały. Albo zakończy się ich znajomość.
Nagle przypomniał sobie o czymś innym, czymś też ważny, lecz z braku sił mówił cicho i już bez większego przejęcia sytuacją. Bardziej martwił się tym, że narobił więcej problemów Shiro niż pożytku.
-Oh nie... moja walizka... -wydukał z siebie wreszcie lekko mrużąc powieki ze zmęczenia- ...zostawiłem walizkę w sklepie... muszę iść po nią. Ale to później. Tak, zdecydowanie później.
Mówił ni to do siebie, ni to do kolegi. Trochę galopował myślami tu i ówdzie, aż znów pojawił mu się fragment wspomnień, który wykorzysta!
-A tak! Byłbym zapomniał! -sięgnął pospiesznie do swojego plecaczka, z które wyjął nowy nabytek elektroniczny- Lucas mi powiedział, że w komórkach telefonicznych są gry. Może tutaj coś będzie do zabawy? Chcesz sprawdzić?
Wyciągnął ku Ogoniastemu telefon w drżącej z dreszczy rączce. Tak bardzo pragnął w jakikolwiek sposób ulżyć, pocieszyć, lub podnieść poziom zadowolenia Shiro, że wśród ogólnego chaosu w głowie pokazał asa w rękawie. Jeśli gra na komórce mogłaby przynieść chociaż odrobinę radości, to Nyuu byłby troszkę bardziej spokojny. Pal licho, że podział gdzieś walizkę. Gospodarz pewnie bardzo zniechęci się do przyjmowania takiego gościa i... i... może go nawet wyrzucić za drzwi.
Przejęty chłopaczyna westchnął wreszcie z nieporadności i z bezużyteczności.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1352


PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   Sro Lis 22, 2017 8:51 pm

Coraz częściej w tej rozmowie Shiro odczuwał niepewność po usłyszeniu słów Nyuu. Miał wrażenie, że coś nie zostawało powiedzione, a zarazem też i pojawiały się sprawy, które powinny być poruszane... Ale jednak nie były. Pozostawały natomiast w cieniu, pochłaniając coraz to więcej negatywnych emocji i mroku...
- Huh? - spojrzenie coraz bardziej stawało się uważniejsze. - Coś... Stoi na przeszkodzie? - może o to chodziło? Albo się wstydził tego, że chciał wrócić po długiej nieobecności. Tak mu się wydawało na ów moment. Ale póki zielonowłosy nie zdecyduje się powiedzieć czegokolwiek więcej, rudowłosy zdecydowanie nie będzie wiedział, co mu siedziało w duszy.
- Wierzę na słowo. Nie pamiętam, bym wcześniej próbował je - odpowiedział mu, zarazem zastanawiając się nad tymi wymienionymi potrawami. W sumie, to teoretycznie oznaczało, że zawsze przy którymś z kolejnych spotkań, Nyuu mógł próbować podkarmić różnymi smakołykami kotołaka... W końcu, głównie sięgał on po czekoladowe ciastka! No... No dobra, do czasu, aż w dziwny sposób dorobił się ogona, uszów i innych rzeczy. Wraz z tym przyszła chęć na mięso.
W sumie... Nadal nie rozumiem - dotknął palcami prawe ucho. - Czemu tak skończyłem. I czemu nie pamiętam... Chyba... Chyba jestem zbyt głupi, skoro do dzisiaj nie rozważałem tego lepiej, tylko zaakceptowałem to. Nie rozumiem. Nie pamiętam niczego. Tylko... Tylko zostaje to dziwne przeczucie... Przeraża mnie to.
Pokręcił lekką głową, starając się pozbyć tych nieprzyjemnych myśli z głowy.
- Nie dałem jednak ci odpowiedniej odpowiedzi - mruknął natomiast, nieco machając ogonem, odczuwając zarazem irytację przez własne zachowanie.
No i nadal... Ale to nadal nie mógł się wyzbyć wrażenia, że coś jest nie tak teraz. I prawdę mówiąc, słowa chłopaka w końcu wskazały na to. I to właśnie sprawiło, że rudowłosy westchnął cicho.
- Nie powinieneś się zmuszać do czegokolwiek, skoro źle się czujesz, Nyuu! - zwrócił się do niego. - Tym bardziej, że mógłbyś zrobić sobie krzywdę. Nie wiadomo, co by nastąpiło - dodał jeszcze, nieco nachmurzając się i zbliżając się do niego jeszcze bardziej. Wyciągnął ręce, chwycił go za policzki i delikatnie pociągnął.
- I za co niby mnie przepraszasz, głupku? - spytał się go, puszczając jego policzki, jednak nadal się nie odsunął. - Aww... Nie płacz, nie płacz! - nie spodziewał się tego, że sytuacja może się aż tak dziwnie rozwinąć... - Przecież cię tu sam ściągnąłem, więc nie mów nic takiego.
Nie wiedział już jak poradzić sobie z tym wszystkim. Jedynie zdecydował się na wyciągnięcie dłoni i pogłaskania go po policzku w ramach uspokojenia.
- Nie musisz się tak martwić o mnie. Jestem bardziej wytrzymały niż sądzisz - dodał jeszcze, uśmiechając się delikatnie. Cóż... Shiro przecież przeżył sprawie spalenie. I to nie tak dawno. Albo przedziurawienie na wylot... Eh, nie zawsze miał miło w swoim życiu. A ostatnio robiło się coraz to dziwniej.
Tego o walizce nie skomentował, uważając, że to nie jest przekazane dla jego uszów. Ale... Ta wiadomość o grach... Sprawiła, że najpierw niepewnie spojrzał na sam telefon, przekrzywił głowę, po czym wziął głębszy wdech.
- Nie wiem gdzie je szukać - przyznał się mu. - I... - wlepił ponownie w niego spojrzenie. Po czym bezceremionialnie położył swoją głowę na jego kolanach, zamykając przy tym oczy. Sam również położył się najpierw, przed tamtym działaniem, kuląc nieco nogi, by zmieścić się na łóżku.- Skoro chciałeś pomóc, to będziesz na moment moją poduszką.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   Czw Lis 23, 2017 8:21 pm

Jeśli są tajemnice przed gospodarzem, to dwie. Jedna niewinna, a druga ciężka. Inne postara się wyjawić, chociaż wstyd mógł okraszać oblicze młodzika. Może przez wnikliwe spojrzenie Złotookiego? Czyżby coś zaczynał podejrzewać? Być może, Skrzat nie był aż tak skomplikowaną istotą jak hybryda, na której łóżku siedział i nieco wyżalał się niepotrzebnie.
-Hai... -skinął lekko główką wpatrując się w Shiro- ...nie mam funduszy na semestr. Musiałbym poprosić o możliwość wpłaty czesnego na bardzo małe raty czy coś.
Wolontariat we schronisku robił swoje. Nie dorabiał tam ani grosza, a pochłaniał go dość mocno. Mimo wszystko pragnął kształcić się, żeby zyskać wykształcenie w zakresie zoologii i weterynarii.
Co do posiłku, to kiedyś przyniesie krokieciki z barszczykiem, i na pewno polubi je Ogoniasty. Zresztą może mu kucharzyć, jeśli miałby ochotę! Trochę się na tym zna, aczkolwiek na stan obecny nie ma nawet gdzie mieszkać, a co dopiero mieć kasę na górę jedzenia. Inna sprawa, że wolał wydać trochę pieniędzy na ciasto niż odkładać. Ale to są właśnie nieprzemyślane decyzje Nyuu wywołane jakimś bodźcem, a nie racjonalnym pomyślunkiem.
Też zastanawiało to człowieka, od jak dawna czy od urodzenia Shiro posiada kocie cechy. Wyglądał i czuł się z nimi tak, jakby dawno oswoił się ze sobą. Ale to tylko przypuszczenia, nie mógł przypuszczać, że właściciel nietypowych atrybutów nie będzie znać ich pochodzenia. Zresztą wizerunek nie liczył się na dalszą metę. Owszem, wyłuszczał pierwsze wrażenie, ale największą niespodzianką dla Nyuu była życzliwość Czerwonowłosego, który mimo swojego zmęczenia zdołał udobruchać towarzysza. A jak? Dobrym słowem, miłym gestem, ba - zaczął się tłumaczyć i prostować racje, za którymi ślepo podążał człowiek. Może i przemęczał się z nadmierną dobrocią, lecz obecnie to Shiro powinien być stawiany za wzór. Poświęcił czas, kawałek łóżka i koca, a nawet swego odruchu człowieczeństwa, by wesprzeć podłamanego młodzieńca. Nyuu nie przypuszczał, że w rówieśniku drzemały tak wielkie pokłady empatii. Pocieszał także gestami, które mogły zaskakiwać. Pochwycenie za policzki czy delikatne ocieranie oblicza sprawiało, że Kotołak koił rozstrojone nerwy młodzieńca. Wreszcie dał mu nawet pilne zadanie do wykonania. Aż otworzył szerzej oczy ze zdumienia, a później... cichutko zachichotał.
Tak, zdecydowanie ożywił się i aż klasnął dwa razy w dłonie z euforii.
-Tak, tak! Będę najwspanialszą poduszką, zobaczysz!
Rozweselił się i odważył się położyć dłoń na czerwonej czuprynie Kotołaka. Delikatnie głaskając włosy nie ruszał się z miejsca posterunku i przyglądał się przez moment w ciszy koledze. Nie przerywając pieszczot w duchu rozpogadzał się. Ciekawe czy towarzysz wiedział, że poprawił nastrój Nyuu. Pewnie tak, miał sporo cech zwierzątka, więc wyczuwać aurę też potrafił. Mimo wszystko Długowłosy nadal nie przestawał się rumienić. Częściowo dlatego, że przypomniał sobie chwilę zapomnienia przy Gorących Źródłach. A częściowo dlatego, że Shiro... był teraz taki słodki! Jak prawdziwe kocię, które potrzebuje snu.
-Pośpij sobie trochę dłużej niż moment...
Powiedział cichutko i emanował ciepłem, żeby ogrzać przyjaciela. Tak, mógł nazwać już spokojnie tego utajnionego Krwiopijcę o niewinnych uszkach przyjacielem. Okrył go kocem, żeby nie zmarzł, więc w zasadzie siedzieli pod jednym wspólnym. Znaczy Nyuu siedział, Shiro leżał głową na jego udach. Nie miał nic przeciwko takiemu zadaniu! Czuł się wreszcie odrobinę komuś potrzebny.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1352


PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   Pon Lis 27, 2017 11:56 pm

- A nie możesz złożyć wniosek o stypendium czy coś takiego? Wydaje mi się, że istnieje coś takiego tutaj, w Akademii - spytał się go jedynie, samemu zastanawiając się nad tym. Nie korzystał nigdy z czegoś takiego, ale teoretycznie w każdej szkole powinno być stypendium dla biedniejszych uczniów. Więc czemu miałaby się ta szkoła różnić od innych? Machał ogonem, myśląc nad ową sprawą, po czym wzruszył ramionami. - Warto się dowiedzieć. To i tak nic nie szkodzi - dodał jeszcze.
I koniec końców, zamiast robić coś bardziej użytecznego, rudowłosy zdecydował się na leżenie... Wykorzystując przy tym Nyuu. Uśmiechnął się nawet lekko i zamruczał mimowolnie, czując głaskanie między uszami... Którymi zarazem poruszył. Zielonowłosy teraz mógł z bliska się upewnić, że zwierzęce dodatki nowopoznanego osobnika zdecydowanie nie były sztuczne. Ba. Nawet brakowało ludzkich uszów. Aż to dziwne, że ktoś taki sobie istniał na tym świecie.
Z drugiej strony... Można zostać na wiele sposobów zaskoczonym.
- Nieee... - wymruczał w odpowiedzi, wystarczająco głośno, by Nyuu go usłyszał. Jednocześnie wraz z przedłużającym się głaskaniem, Shiro rozluźniał się coraz to bardziej. - Poleżę trochę... W końcu jeśli zasnąłbym, to byłoby ci... Niewygodnie... Tak tkwić... - chociaż nachodziła go ochota. Miła senność kusiła, by odzyskać utraconą energię przez ostatnie wydarzenia. Było tak miękko i cieplutko...
- W dodatku, ty też powinieneś spać... - dodał jeszcze, przekręcając się tak, by leżeć nawprost i patrzeć na chłopaka. - Powinno to sprawić, że poczujesz się lepiej - zauważył, że nadal się rumieni. Czyżby gorączka nadal się dawała we znaki? - Zmieścimy się we dwójkę - machnął ogonkiem, patrząc niewinnie na tymczasową podusię. Ani w jego głosie, ani w zachowaniu nie było widać, że cokolwiek więcej mogło się kryć za owymi słowami. Czy więc można... Potraktować to jako spanie z pupilem?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   Czw Lis 30, 2017 6:25 pm

Trzeba przyznać, że... nie miał bladego pojęcia, że jest coś takiego jak stypendium dla biednych. Uważał, że są jedynie dla wybitnie uzdolnionej młodzieży (do której się nie zaliczał), stąd prawie że zrezygnował z udania się do dziekanatu i wyprostowaniu tejże sprawy finansowej. Koniecznie zaciągnie języka, jak tylko odnajdzie swoją walizkę w supermarkecie.
A jeszcze wcześniej rozpieści nieco Shiro drapankiem po główce.
Tak, ewidentnie Hybryda miała bardzo dużo cech kota. W tej pozycji jak Ogoniasty leżał mu łebkiem na udach, dostrzegł, że nie posiadał ludzkich uszu. Źrenice również przypominały wrzeciona a nie punkty. Całe jego wylegiwanie się przypominało kocią sjestę, której nie był przeciwnikiem. Nyuu aż lekko uśmiechał się na ten cudowny, niesamowity i niecodzienny zbieg zdarzeń. Miał szczęście, że mógł poznać kogoś tak uroczego. No spójrzcie no na niego! Nawet wargi przypominały kocią mordkę pomrukującą z radości. Nie przestawał więc miziać po główce. Zdecydował się przebierać palcami również za uszami i dookoła nich. Koty to uwielbiała, przynajmniej znakomita większość. Aww to takie rozkoszne! Niemal rozpływał się w towarzystwie Kotowatego, no i bardzo mocno tonął w rumieńcach.
Nie przestając głaskać kolegę przekrzywił główkę, gdy ten stwierdził, że mógłby tak leżeć i mruczeć jeszcze długo, lecz stwarzałby dyskomfort Nyuu. Zielonowłosy już miał zaprzeczyć, gdy Shiro dodał, że i on powinien pospać. Długowłosy chyba przesłyszał się. Wszak przedtem rozmarzył się nad kolejną wspólną drzemką, ale tamta była nagła, zamieciona nieco pod dywan, bo wyszła bardzo spontanicznie. A tu przemyślana decyzja gospodarza jak najbardziej wzbudzała pozytywne nastawienie człowieka.
-Naprawdę mogę? -lekkie zawahanie poparte grzecznością po twierdzącej odpowiedzi zniknęło na rzecz wielkiego uśmiechu- Dziękuję więc, myślę, że to wspaniały pomysł.
Dostosował się do gabarytów łóżka i pozwolił sobie jedną ręką głaskać po główce Złotookiego, a drugą objąć go w tułowiu. Będzie obojgu przyjemniej, gdy wtulą się w siebie. Oczywiście Nyuu był równie niewinny jak Kotowaty i to spanie zaliczało się do tych relacji przyjacielskiej. Pupilem nie mógł określać Shiro, wszak był istotą w pełni myślącą i mającą uczucia. To, że posiadał sporo atrybutów od kota nie znaczyło, że był zwierzątkiem domowym. Rozpieszczając jeszcze z pięć minut Ogoniastego miłym drapankiem, oznajmił cichutko:
-Jeszcze się jakoś odwdzięczę za Twoje dobro, zobaczysz Shiro...
Po wspomnianych minutach ręka utknęła gdzieś przy głowie Czerwonowłosego, a Nyuu spał jak zabity. Pełen relaks i wypoczynek.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1352


PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   Sob Gru 02, 2017 11:54 pm

Całkowicie poddał się zabiegom ze strony Nyuu, jedynie wyrażając swoje zadowolenie mruczeniem, wydobywającym się z niego co jakiś czas. Można by wręcz powiedzieć, że chłopak dosłownie rozbroił młodego wampirka, który jedynie swoim zachowaniem dawał znać, że więcej pragnął tego. Aż dziwne, że nie zmienił się w małego kotka! Bądź co bądź, ziewnął w którymś momencie nawet.
- Trochę może być niewygodniee... -wymamrotał jeszcze, wtulając się w zielonowłosego osobnika. Przyciągało go to, że Nyuu był bardzo cieplutki... Nawet jeśli to była wina tego, że nadal męczyła go gorączka. Bądź co bądź, nawet położył jedną rękę na jego ciele, zamykając nieco ślepia.
- Nie... Trzeba... Jest dobrze... - odpowiedział mu szeptem. - To miłe... - i uzależniające. Gdzieś tam część wampira uważała, że to dziwne, iż zwykłe drapanie za uszami sprawiało, że już czuł się lepiej. Inna zaś rozważała, czy jeśli potraktować go jak kota - drapiąc po grzbiecie i innych miejscach, które uwielbiają te zwierzątka - zareagowałby tak samo. Nie testował tego jeszcze... Ale teoretycznie, zawsze mogła nastać taka możliwość, czyż nie?
Rzeczywiście, po tych wspomnianych paru minutach, Shiro zarejestrował, że jego towarzysz rzeczywiście... Zasnął. Aż zamrugał oczami, czując lekkie ukłucie zaskoczenia, by zarazem potem na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Zamknął oczy i sam poszedł spać.
Sen... Ile właściwie on trwał? Godziny? Minuty? Kto wie. Bądź co bądź, w którymś momencie kotowaty się obudził, czując głód. Zamrugał ślepiami, a jego ogon zaczął drżeć nerwowo. Teoretycznie... Był bardzo blisko Nyuu, prawda? Tak blisko, by zatopić w nim swoje kiełki i napić się słodkawej krwi...
Wtulił się bardziej, nieco wwiercając swoją głowę w jego klatkę piersiową i zaczął mruczeć cicho. Chciał tym zagłuszyć to, co odczuwał w danym momencie.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   Czw Gru 07, 2017 10:02 pm

Złote serce Złotookiego sprawiło, że nawet niewielkich rozmiarów łóżko stanowiło dla obu młodzieńców idealne miejsce na relaks i regenerację sił. O ile dla Ogoniastego sam sen niewiele mógł zdziałać, to dla Nyuu był zbawieniem. Ubytki krwi w organizmie zasklepiały się tworząc nowe krwinki, koloryt wrócił do normy, w tym samopoczucie i pogoda ducha. Wiele w tym zasługi tego, który wtulił się do niego, albo i Skrzat przytulał... wymieniali się w tych uściskach tak często, że trudno stwierdzić, kto kogo więcej utulał.
Wreszcie mocniejszy uścisk wampira sprawił, iż Długowłosy otworzył powoli powieki sprawdzając, co się stało. A tu nagle zobaczył... Ojejku, z Shiro to prawdziwy słodziak! Aż odruchowo zrobił kocią mordkę na widok cudnie wtulonego kompana. Byłoby pewnie inaczej, gdyby zrozumiał, skąd głośne mruczenie i kurczowe tulenie się do panicza Yorka. Póki wiedza ta była nieosiągalna, traktował więc zachowanie Shiro jako przymilanie się po więcej pieszczot. Bardzo proszę!
-Oww, już nie śpisz? -zapytał z troską w głosiku, po czym delikatnie pogładził Shiro po pleckach, bo twarz miał wtuloną w tors Nyuu- Dobrze się spało? Bo mnie tak, hihi.
Nadal młodzieniec był cieplutki, ale gorączka ustąpiła. Powiedzenie, że najlepszym lekarstwem jest sen potwierdziło się w tym przypadku. Elf nie przestawał rozpieszczać gospodarza miziankiem wzdłuż kręgosłupa. Jakoś tak odruchowo, a przecież nie miał traktować Shiro jak zwierzaczka! No ale na widok tych uroczych uszu i ogonka to samo przez się no!
-Jak się czujesz?
Zapytał ostrożnie zmieniając pozycję do siadu, ale trzymając przy sobie Czerwonowłosego, by nie uciekał mu. Tak było naprawdę milusio. I mógłby tak dalej leżeć w nieskończoność, lecz rzeczywistość weryfikowała marzenia, to także. Gdyby nie wstawał przez kilka dni, byłby umarł z głodu. Albo wcześniej z rozkoszy nad głaskaniem Kotołaka.
-Zjadłbyś coś?
Zaproponował nie wiedząc, że jego towarzysz właśnie dlatego zdecydował się objąć mocniej łapkami Yorka. Z głodu.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1352


PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   Sob Gru 09, 2017 12:16 pm

Nie spodziewał się, że przez swoje zachowanie, wybudzi Nyuu. Dlatego też ostrożnie poruszył ogonem, gdy usłyszał jego słowa. Poluzował również uścisk i powoli uniósł łebek, by zarazem móc patrzeć wprost na niego. Jeśli zielonowłosy zdecyduje się akurat w tym momencie spojrzeć na kotołaka, zobaczy, że źrenice jego oczu stały się pionowe... Niczym zupełnie jak u kota.
Jedno mrugnięcie oka wystarczyło, by wszystko powróciło do normy.
Wygiął nieco plecy, czując jego dotyk tam, dając się zarazem dalej rozpieszczać. Mruknął ponownie, po czym ziewnął.
- Dobrze... Było... - urwał na moment, starając się dobrać odpowiednie słowo. - Ciepło... I miło... - dodał jeszcze, ponownie ziewając. - To dobrze... Że czujesz się dobrze, Nyuu - uśmiechnął się nieśmiało. Chyba rzeczywiście został rozbrojony troskliwością w postaci drapania i głaskania ze strony rozmówcy. Nie chciało mu się nic więcej robić...
Jednakże głód nie znikał.
- Lepiej niż wcześniej - skierował prawą dłoń w stronę oka, przecierając je. Starał sie nieco chociaż wybudzić i bardziej kontaktować... Ale... No... To głaskanie...! Zdecydowanie utrudniało. Rudowłosy zaś nie potrafił sobie przypomnieć, kiedy napotkał ostatni raz osobę, która potrafiła sprawić, że tak ulegał tym rozkoszom. Powinienem... Się skupić. Zdecydowanie...
Na wzmiance o jedzeniu, jego ogon wyraźnie zdradził podekscytowanie, jakie go ogarnęło.
- Tak, tak, tak! - przestał go obejmować już całkowicie. - Ale... Jakie? - nutka niepewności wkradła się do jego głosu. Prawdę mówiąc... Nie wiedział, czego miał się spodziewać...
Byle jednak decyzja szybko zapadła, zanim Shiro zdecyduje się zrobić z Nyuu jedzonko.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   Sob Gru 09, 2017 5:13 pm

Nie no, kiedyś trzeba było wstać, także lepiej w ten sposób niż gdyby Uszaty wgryzł mu się w żyły. Tak wyszło w miarę naturalnie, a przynajmniej na tyle, by Nyuu nie domyślił się, kim tak naprawdę jest Shiro.
Chociaż... czy przez moment dojrzał błysk dzikości w oczach Shiro, czy tylko mu się wydawało?
Ah, na pewno to z lekkiego rozespania po takim milusim wypoczynku. Najważniejsze, że obaj byli wyspani i zdrowsi, Skrzat na pewno, bo tryskał witalnością i energią. Przy tym rozsyłał pieszczoty Czerwonowłosemu na potęgę, a to drapiąc po pleckach, a to za uchem. Nie mniej trzeba było coś zjeść, prawda? Nie mogli opaść z sił, które zregenerowali po śnie. Stąd propozycja posiłku, a jakiego? Niebawem Słodziak się dowie i nie będzie musiał kiwnąć przy tym ani jednym palcem.
-O to to już sam zadbam. Połóż się jeszcze, a ja przyszykuję śniadanie.
Uśmiechnął się rozbrajająco słodko do Uszatego i cały w skowronkach wyskoczył z łóżka, by udać się do kuchni. Właśnie w głowie zrodził mu się pomysł na pyszne śniadanie! Trzeba więc wykorzystać wenę i przelać w czyn!
Najpierw zajrzał do lodówki, jakie miał pole do popisu. Całkiem spore, zważywszy, że dostrzegł najważniejsze składniki. A jeśli nie zauważył niczego, szybko poleciał na małe zakupy. W każdym razie zaopatrzył się w: mleko, mąkę, jajka, twaróg, cukier. Przygotował naczynia, w których to mieszał, rozdzielał i łączył ze sobą wszystko w odpowiednich proporcjach. Na samym końcu wyciągnął patelnię i polał po niej olej aż do skwierczenia. Wtedy to wrzucił masę na patelnię i formował z nich słodkie placuszki. Tak powtarzał zajęcie aż do wyczerpania masy i przygotował w ten sposób dziesięć naleśników z twarogiem.
-Śniadanie gotowe!
Zawoła przyjaźnie umorusany w składnikach Nyuu, który próbował nieco okiełznać bałagan w kuchni, ale przede wszystkim czekał na degustację przez Shiro. Do popicia dał mu nawet podgrzane mleczko, powinien je lubić jako Kotowaty. Przyglądał się pogodnie przyjacielowi z ogonkiem i zagadnął:
-Mam nadzieję, że lubisz naleśniki. W sumie o nie nie zapytałem... ale tak pomyślałem, że będą pasować.
Podrapał się po policzku nie przestając się uśmiechać.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1352


PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   Sro Gru 13, 2017 9:23 pm

Głodny... Jestem głodny... Chcę się napić... I zjeść... Krew... Mięsko... Cokolwiek... - będący tak blisko niego Nyuu, jedynie podsycał chęć zrobienia sobie z niego posiłku. Mogłoby nawet zastanawiać, jak zareagowałby człowiek na widok podgryzającego go kotołaka. Urocze czy straszne?
Można by wręcz powiedzieć, że umiejętności Nyuu sprawiły, że jeszcze nie zdecydował się go ugryźć... No i w pewien sposób rozbroił go przez rozpieszczenie w postaci drapania. Aż czasem powiercił się, mruczał i jakby całą swoją postawą zdradzał, że zdecydowanie domagał się tego w większych ilościach. Zachowywał się bardziej jak mały kociak niż wampir.
Jednakże i to musiało się skończyć. Rudowłosy skinął głową, zgadzając się na jego słowa, po czym westchnął cicho i padł na łóżko. Chwila samotności i oddechu sprawiła, że powoli zaczynał odzyskiwać jasność umysłu... Przez to momentalnie zasłonił dłońmi twarz i zwinął się w kłębek. Co jest? Co się stało ze mną? Ja... - zaczerwienił się. - Dałem się... Dałem się całkowicie ponieść temu. Uniósł ręce i położył je na swoich uszach. - Dobrze, że nikt inny tego nie widział... Ale... Dlaczego... Ah, było mi tak dobrze, że nie pomyślałem o tym, by to powstrzymać - machnął ogonem. - Ale... Muszę uważać, skoro tak. To jest niebezpieczne.
Z jego przemyśleń wyrwał go głos Nyuu. Zamrugał ślepiami, po czym podniósł się do pozycji siedzącej, by w końcu zeskoczyć z łóżka i pójść na bosaka do kuchni. A tam, co zastał...
- Czy ty... Masz na sobie mąkę? - bąknął z niepewnością w głosie. Machnął parę razy ogonem, by zaraz potem skupić swój wzrok na śniadaniu. Czyli jednak... Będę musiał potem znaleźć mięsko. I tabletki.
Tylko że... Shiro zamiast przystąpić ze smakiem do jedzenia, nieco sie naburmuszył.
- A gdzie jedzenie dla ciebie? - popatrzył na niego. - Tylko mi nie mów, że to wszystko dla mnie... Przecież ty też musisz jeść - przekrzywił nieco łebek. - Chyba nie będzie ci przeszkadzało zjedzenie ze mną tych naleśników, prawda? Potem ogarniemy to miejsce - zaproponował mu, uśmiechając się nieco. Jeśli nie miałby nic przeciw, mogliby chwilę potem rozkoszować się tym posiłkiem.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   Sob Gru 16, 2017 6:43 pm

Cóż, nieświadomie rozbroił możliwe dla siebie zagrożenie, skoro Złotooki przeżywał głodówkę. Trochę się wstydził, że drapał za uchem Shiro jak kotkowi, ale naprawdę nie mógł się opanować. Dalsze pieszczoty w tym głaskanie po kręgosłupie kolegi potwierdzały słabość Yorka co do zwierzaków, ale i to, że rzeczywiście spędzał z nimi dużo czasu podczas wolontariatu. Mimo wszystko... tak traktować swojego kumpla? Nie wypadało.
Pomysł na śniadanie dla wampira wziął się stąd, że pozwolił on wyspać się chłopakowi i przegnać na moment złe wspomnienia z dnia wczorajszego. Nie był przy tym mistrzem, jeśli chodzi o zachowanie porządku. Skupiał się jedynie na posiłku, żeby mu niczego nie brakowało, i żeby przypadł do gustu Czerwonowłosemu.
Jak gospodarz przybył boso do kuchni to pierwsze co dostrzegł to nie jedzenie, a człowieka umorusanego we wszystkim, z czego składał się naleśnik. Wyszczerzył białe zęby i zmrużył powieki.
-Mąkę... i inne...
Zachichotał strzepując odrobinę białego pyłu z siebie do zlewu. Trochę niezdarnie, bo zamiast tego uniósł się większy obłoczek dookoła. Oj, będzie musiał posprzątać. Nabrudził sporo, flizy i meble. Niebawem jednak okazało się, że nie będzie tego robić w pojedynkę. I to, że... że nie wydzielił dla siebie odpowiednio porcji, tylko wszystko przekazał do rąk Ogoniastego. Skrzat po prostu wolał się ze wszystkim dzielić, aż do skrajności. Chociaż podzielenie się krwią z Lucasem nie należało do przyjemnych i do planowanych podarunków.
-Uhm... no bo... no bo... -próbował nieporadnie wyjaśnić, czemu wszystkie naleśniki powędrowały na talerz Shiro, ale propozycja Kotołaka o wspólnym posiłku zwyciężyła pierwotną koncepcję Elfa- ...o-oczywiście, że nie będzie przeszkadzać. To smacznego.
Uśmiech uszatego był przeuroczy, jak cały on zresztą. Jak takiemu słodziakowi odmówić? Przysiadł się do stoliczka z krzesełkiem obok, wcześniej wziąwszy pusty talerz ze sztućcami. Przerzucił dwa naleśniki twierdząc, że tyle mu na razie wystarczy. Jak tak jedli w milczeniu, Nyuu co jakiś czas zerkał uważniej na mimikę Ogoniastego, czy aby na pewno mu smakuje. Oby tak, nie chciał zohydzić śniadanka niedobrymi naleśnikami! Długowłosy po skończeniu pierwszej części brał się za drugi placek z twarożkiem, kiedy nagle upuścił nóż z ręki na stół. Nie skaleczył się na szczęście, lecz musiało go coś zaboleć, bo skrzywił usta i drugą ręką trzymał się za tą zabandażowaną. Czyżby do rany po ugryzieniu przez Lucasa wdała się infekcja? Mając na sobie tyle mąki i innych składników do produkcji naleśników to możliwe. Zresztą nie odkaził rany niczym innym jak przemył wodą - może to było za mało? Starał się jednak ogarnąć i nieśmiało zapytał gospodarza:
-M-mogę skorzystać z łazienki?
Niespecjalnie ukrywał fakt, że coś mu się stało w dłoń. Przecież Shiro widział wcześniej ów opatrunek, więc po co miałby wypierać się tego faktu? Zwłaszcza przed przyjacielem?

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1352


PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   Wto Gru 19, 2017 3:29 pm

Zaczął kichać momentalnie, gdy mąka uniosła się i zaczęła się jeszcze bardziej "mnożyć" po pomieszczeniu. Uniósł lewą dłoń i zasłonił usta wraz z noskiem, spoglądając ponownie na zielonowłosego. Nie wiedział jakim cudem zdołał doprowadzić do takiej sytuacji... Naprawdę nie wiedział. Ale jednak nie zamierzał marudzić na to, ino pomóc mu... Ale najpierw, czas na jedzonko! Bo czemu w sumie nie? I nawet mu nie odmówiono wspólnego posiłku.
- Smacznego - odpowiedział łagodnie Shiro. Cóż... No to czas spróbować jego dzieła... Ciekawe jak smakuje właściwie... Chociażby z samej grzeczności.. I faktu, że lubił to, co słodkie.
Tylko nieco się naburmuszył, widząc, jak mało jedzenia wziął dla siebie Nyuu. Nie powiedział jednak nic na ów temat, biorąc po prostu sztućce i jedząc ostrożnie pierwszego z naleśników.
- Um, dobre - pokiwał nieco głową. Ostrożnie jadł, by przez przypadek nie upuścić go. Smakował mu posiłek, nawet jeśli nie dawał ani odrobinę uczucia sytości. Poruszył nieco uszkami. - Bardzo dobre - nie przestawał jeść, jednak nie spieszył się z tym zbytnio.
Drgnął mimowolnie, słysząc, jak nóż uderza o stół. Uniósł wzrok z nad posiłku, patrząc na Nyuu... Po czym przybrał zmartwiony wyraz twarzy. Pokiwał również twierdząco głową.
- Jasne... Pomóc ci jakoś? - spytał się go, odkładając na moment widelec i nóż. Widział już wcześniej opatrunek, ale nie pytał się o niego ani nic. Jego zmysły wystarczyły mu, by wyczuć niedawno utworzone ranki. - Iść z tobą? - spytał się go, tym samym proponując mu towarzyszenie. Może kotowaty coś jakoś pomoże?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   Czw Gru 21, 2017 6:13 pm

Bardzo się cieszył, że praca nie poszła na marne i została doceniona. Co prawda bałagan, jaki powstał, nie należał do tych skromnych, nie mniej York dla umilenia sobie pracy, chciał stworzyć klimat zimowy w kuchni... zapominając, że nie jest u siebie, a było już za późno. Tak czy inaczej jedzący ze smakiem Ogoniasty był miodem na serce dla Nyuu, który powolutku wcinał też swoją porcję. Do czasu.
Interwencja Shiro była bardzo szybka i w mig znalazł się przy Długowłosym. Nie tylko pozwolił skorzystać z łazienki, lecz zadeklarował, że mu pomoże jeśli zechce. Z jednej strony Zielonek obawiał się, że będzie musiał tłumaczyć się, stąd ta rana się wzięła, ale z drugiej nie mógł dłużej znieść nieznośnego uczucia pulsowania z pieczeniem. Bądź co bądź jest dość wrażliwą istotą. Dlatego przyjął propozycję Ogoniastego, dzięki temu czując się odrobinę pewniej w sytuacji.
-Uhm, d-dobrze, chodźmy.
Dał się zaprowadzić do łazienki, bo za bardzo skupiał się na bólu, który promieniował od dłoni, przez łokieć aż do ramienia. Szedł ostrożnie tuż obok Shiro, i gdy obaj znaleźli się w łazience, ostrożnie zdjął opatrunek. Rozwijał bandaż aż do ujawnienia winowajcy zajścia. Dwie coś duże kropki bordowego koloru mieściły się we wnętrzu ręki, i były naprawdę głębokie. Aż dziwne, że kły Lucasa nie przebiły dłoni na wylot. Tak czy inaczej Krwiopijca pewnie będzie kojarzyć takiego typu ślad, ale przecież Nyuu nie wie, że Kotowaty należał po części do takich jak Czarnowłosy z supermarketu. Do rany przykleiła się mąka, która wraz z wodą i żółtkiem stworzyła skorupkę ciastoliny dookoła strupów. Być może weszła ona pod strupy, stąd bolało?
-Sh-Shiro... C-co mógłbym z tym zrobić...?
Wyjąkał powolutku pokazując dłoń. Nie podsuwał jej pod nos przyjaciela, ani też nie rozrywał warstewek zaschniętej posoki. Od samej myśli, co tam się kryło, dostawał paraliżu od swej fobii. Już właściwie popadał w małą panikę.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1352


PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   Pią Gru 22, 2017 9:16 pm

Zareagował dość pozytywnie, słysząc zgodę. Uśmiechnął się, wstał śmiało, upewnił się, że sztućce na pewno odłożył i ruszył z chłopakiem do łazienki. Będąc już na miejscu, miał okazję zobaczyć jego rany...
Na moment oczy Shiro zmieniły barwę z żółtej na szkarłatną... Gdy tylko zobaczył ślady na ręce Nyuu. Zapach krwi mieszał mu się z wonią należącą do składników naleśników, jakie jadł przed chwilą. Mimo wszystko nie to sprawiło, że zareagował w ten sposób, a sam widok tego.
- Od kiedy to masz? - wydawało mu się, że to nie było zwykłe ukąszenie. Zaatakowany przez wampira najniższego szczebla? Rudowłosy mógł ino zgadywać, o co chodziło i co właściwie spowodowało, iż Nyuu był tak zraniony. - Wygląda to źle - machnął parę razy ogonem, zdradzając tym samym swoje zdenerwowanie.
Zwłaszcza, że nie wiedział jak mu pomóc.
Przełknął ślinę koniec końców, starając się wymyślić cokolwiek. Wiedział przede wszystkim, że nie mógł udać się do gabinetu medyka szkolnego przez to, że zostanie głównym oskarżonym... No co? Wampir. Człowiek. Ślady po ugryzieniu. I pewnie zostałby uznany za idiotę, skoro jeszcze by się z tym ujawnił. No i pewnie nikt nie będzie chciał słuchać... Że jest niewinny.
- Etto... Może spróbujmy to najpierw przemyć, tak, by pozbyć się tych dodatków... - zaproponował mu w końcu. Poruszył głową, rozglądając się za czymś, co pomoże. Nie posiadał tutaj apteczki. Wampirom to przecież niepotrzebne...
Gdy tak poruszał głową, poczuł jak o jego ciało obija się kamień... No tak, naszyjnik! Chyba go nie zdejmował przez ten czas... Może pomoże Nyuu? Ostrożnie uniósł ręce i ściągnął z siebie wisiorek. Patrzył na niego z nutką niepewności. Niespecjalnie... Potrafił dobrać odpowiednie słowa.
- Nie wiem czy nie będzie lepiej zdrapać te strupy - powiedział do niego kotowaty. - I pozwolić się ranom na nowo zagoić... - szczerze mówiąc, zastanawiało go, czy powiedziałby mu, co się stało. Poruszył niepewnie uszkami. - Przemyć zimną wodą... Eee... I możemy sprawdzić, czy to zadziałała - pomachał wisiorkiem. Naprawdę nie wiedział, co wiedzieć o tym przedmiocie, skoro sam nie do końca wiedział, co to jest. Ale teoretycznie przyspieszało leczenie, więc może i zielonowłosemu pomoże?
I nawet nie pomyślał, że teoretycznie nie powinien pokazywać takich rzeczy komukolwiek, nie wiedząc, jak taka osoba zareagowałaby...
- C-co ty na to? - wolał coś zdziałać, zanim sam zdecyduje się ugryźć Nyuu.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   Sob Gru 23, 2017 8:07 pm

Czerwone oczy? Czy on dostrzegł w oczach Shiro coś, co przypominało to widziane w oczach Lucasa? Nie, to na pewno omamy, wystarczyło dwukrotne mrugnięcie oczyma, a kolega znów prezentował złote tęczówki. Najwyraźniej poddenerwowanie Nyuu było zaraźliwe, bowiem Kotołak też nie okazywał spokoju. W sumie, gdyby zrozumiał tok rozumowania kolegi nie dziwiłby mu się. A tak to jedynie poczuwał się winny, że mógł wprowadzić go w kłopoty. Jakby tu młodzieniec zemdlał, biedny Uszaty miałby porządne zmartwienie co zrobić z byłym uczniem Akademii Cross.
-Godzinę przed naszym spotkaniem... miałem... incydent.
Powiedział nieśmiało, ze wstydem, że zepsuł śniadanie. Miała być miła atmosfera, lecz ból dał się we znaki. Niestety słowa Shiro nie były pocieszające, choć lepiej, że powiedział prawdę. Wiedział Nyuu w ten sposób, że nie wolno bagatelizować nieprzyjemnych objawów.
-Oh... m-myślałem, że się goi...
Ciągle się biedak jąkał, nieco drżał. Przecież nigdy przedtem nie miał kontaktu z istotą, która wysysa krew. Nieświadomie rozmawiał z jednym z nich. Choć Ogoniasty też mógł mieć chrapkę na jego posokę, to trzymał się dzielnie. I jak na samym początku, tak i teraz służył radą i pomocą. Zaproponował oczyszczenie ran z lepkiej masy po naleśnikach. Tak, to chyba rozsądny początek.
-D-dobrze.
Gorzej, jeśli chodziło o same strupy. Nie będzie przecież prosić Uszatego, by zdarł za niego zaschniętą krew z ran, a obawiał się, że zemdleje na widok własnej krwi. Ostrożnie przemył pod kranem kawałki ciastoliny, aż do momentu pojawienia się ciemnobordowych kropek. Nim jednak przystąpił do zdzierania warstwy martwej skóry, Shiro wyjął i pokazał wisiorek, który podobno miał ukoić ból. Ciekawe, w jaki sposób miał to uczynić? Zabobony? Jakiś rytuał? Zrobił duże oczka z ciekawości i przybliżył dłoń do przedmiotu.
-Ładny wisiorek. To jakaś... pamiątka rodzinna?
Zapytał, bo nie wiedział, a takiej metody leczenia jeszcze nie próbował. Widać było wahanie Skrzata przy czynności zdzierania strupów, drżały mu obie ręce ze stresu. Naprawdę nie było innego wyjścia? Zamknął mocno powieki i paznokciami zdrapał na oślep skorupkę na ranach. Pochylił się mocniej ku wisiorkowi dalej nie otwierając oczu. Już miał wrażenie, że krwi było tyle, iż utworzyło się czerwone jeziorko z wodospadem przeciekającym między palcami. Miał naprawdę paranoję na tym punkcie i teraz to zupełnie nie reagował. Powinien wsadzić dłoń do wody spod umywalki, lecz wciąż trzymał ją w pobliżu naszyjnika próbując wierzyć, że szamańskie sztuczki pomogą z ukąszeniem.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1352


PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   Wto Gru 26, 2017 1:19 pm

Kusiło. Tak bardzo kusiło, by zbliżyć się do niego, odchylić jego głowę i wbić kły w szyję... Byleby spijać cudowną ciecz zwaną krwią. Ugasić przeklęte pragnienie, nie zważając na słabnące ciało... Ta granica robiła się coraz to bardziej cienka, a niewiadomym było, ile jeszcze zniesie młody wampir.
- J-jaki? Coś... Ktoś...? - zastanawiało go, ile Nyuu pamiętałby z tego. Wiedział, że go zaatakował wampir? Czy może jednak miał wyczyszczoną pamięć i nie zdawał sobie nawet sprawy z tego, dlaczego był ranny. Rudowłosy nie wiedział, jak dokładnie to wszystko wyglądało i na ile zielonowłosy zdawał sobie sprawę, dlaczego miał... No miał po prostu dwie dziury dodatkowe w ciele.
Pokręcił z niepewnością głową, ale nic więcej nie dodał. Zdecydował się skupić na niewydychaniu powietrza, by nie kusić siebie jeszcze bardziej do wypicia tej krwi. Za to starał się wymyślić odpowiedni sposób, by mu pomóc... Ale jak... Jak, jak, jak... To pytanie kołatało się w umyśle młodego.
Aż w końcu zdecydował się na użycie tego wisiorka.
Uśmiechnął się do niego tajemniczo. Uniósł wolną dłoń i przyłożył palec wskazujący do ust Nyuu.
- Szz... Nie, to podarunek, nie pamiątka - odparł mu szeptem. - Zastosujemy magiczną sztuczkę... Sprawię, że dwie kropki znikną... Tylko musisz mieć zamknięte oczy i myśleć nad tym intensywnie... Bez podglądania... - ostatnie słowa wręcz wymruczał. Szkarłat pojawił się ponownie w jego oczach. Walczył ze sobą wewnętrznie, by nie próbować napić się tej krwi... Ale to tak bolało... Tak bardzo... Chciał... Potrzebował... Pragnął... Jego ciało drżało, pożądając tej cieczy...
Jego dłoń, w której miał naszyjnik, mimowolnie drżała. Zaś drugą... Złapał stanowczo jego rękę i pociągnął w stronę wody, upewniając się, że jest zimna lub letnia. Nie dał mu uciec, ba, nawet bardziej będąc stanowczym z uściskiem, jeśli tamten zapragnie nagle ucieczki...
- Jestem głodny... - wymamrotał cicho, przysuwając naszyjnik do rany, tak, by stykał się z skórą człowieka. Odsunął jego dłoń od samej wody, po czym pozwolił magii zaklętej w przedmiocie na działanie. Nyuu mógł poczuć dość dziwne mrowienie i swędzenie w miejscu. Kilkanaście sekund później puścił go i zabrał wisiorek, zakładając go z powrotem na szyję i chowając pod ubranie.
- Proszę, czary mary, nie ma rany - powiedział do niego. Mimo wszystko, jeśli Nyuu spojrzy na niego, zobaczy pogrążone oczy kotowanego i brak życia w nim. Był wymęczony... Ale psychicznie. Ba, nawet przyłożył lewą dłoń do gardła, chcąc jakoś złagodzić odczuwalny ból. - Pamiętaj, by następnym razem dbać o rany - wymamrotał jeszcze. Wiem... Muszę znaleźć tabletki krwi... To pozwoli mi znieść to.. Ale... Gdzie one są... Chyba gdzieś przy łóżku... Rusz się... Nie chciał, by teraz do niego podszedł zbyt blisko... Jeszcze mógłby ponownie ucierpieć... Shiro nie był zdolny wiecznie się powstrzymywać.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Nyuu
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2131-nyuu-n-york#44459
Zarejestrował/a : 13/09/2015
Liczba postów : 173


PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   Pią Gru 29, 2017 7:48 pm

Biedny Shiro, tak się mordował w imię poprawy zdrowia Nyuu! Gdyby to chłopaczek wiedział... pochwaliłby i doceniłby jego poświęcenie, a na pewno starałby się ograniczyć jego ból psychiczny. Jak? Chociażby unikając pokazywania rany Wampirkowi.
Skąd te rany? Kotołak się martwił? Aż drżał mu głos, choć Elf nie rozszyfrował źródła zająknięcia. W każdym razie z początku bardzo się wahał. Wszak nie na co dzień ma się do czynienia z czymś takim. Jeszcze Uszaty weźmie go za wariata i nie uwierzy! Ale z drugiej strony... przed sobą także miał niezwykle ciekawą osóbkę, może jakoś zaradziłaby? Tylko lęk człowieczka był za silny. Jak przypomniał sobie zakrwawioną rękę, zrobiło mu się niedobrze.
-T-to był ktoś... ale nie mogę powiedzieć kto... zabronił mi.
Spuścił głowę i westchnął cicho. Ewidentnie Nyuu był przerażony i sterroryzowany przez nieznajomego. Co prawda nie obiecywał, że nie powie, kto to uczynił, lecz obawiał się reakcji Krwiopijcy na wieść o rozpowiadaniu tamtego incydentu. Lukas zmieniał ciało w czarną mgłę czy coś takiego, a to upiornie wyglądało... W oczach kogoś, kto pierwszy raz był zaatakowany przez wampira, w dodatku z pozostawioną pamięcią, wszystko wyglądało strasznie.
Zgodnie z poleceniami uciszył się, wpatrywał się w podarek, po czym zamknął powieki i mocno sobie życzył powrotu do zdrowia. Jak to po co? By dalej rozpieszczać kumpla! Jak nie naleśnikami, to miziankiem i głaskaniem! W głowie przebiegały mu myśli o leczeniu, o gojeniu się ran, o zejściu strupów, i żeby nic takiego nie przytrafiło się Złotookiemu jak Nyuu! Brr, niedobre uczucie kąsania! To już chyba zapamięta na zawsze. Wracając odczuwał skutki modłów czy magii poprzez mrowienie i ochotę na zdrapanie strupów. Ale cierpliwie poczekał na komendę i gdy to zrobił (po usłyszeniu "czary mary") spojrzał wielce zdumiony na dłoń. Już miał się rzucić na szyję Ogoniastego, lecz gdy skrzyżowały się ich spojrzenia... dostrzegł, że kondycja Shiro spadła drastycznie. Czy to miało związek z przepływem energii z jego ciała do wisiorka? Wielce się zaniepokoił. Ale wstyd!
-Ojej, nie wiedziałem, że też... źle reagujesz na widok krwi. Mnie mdliło, ale jak patrzę na Ciebie... przepraszam Shiro.
Pochwycił go za rękę i wyprowadził z łazienki, żeby posadzić go na jego własnym łóżku i pogłaskał delikatnie po ramionku. Lekarz z Kotołaka był bardzo fachowy i dzielny. Szkoda, że pacjent nie miał sposobności na wyrażenie czegoś więcej niż poprzez słowa swoje uznanie.
-Zabrałem zdecydowanie za dużo czasu, ale dziękuję ślicznie za gościnę. Postaram się na zaś nie siedzieć tak długo, żebyś się nie męczył. A... i jeszcze mój numer telefonu!
Zapisał na kartce numer z ekranu, i podał Ogoniastemu, po czym zaczął się zbierać. Plecak jest, kurtka jest, buty są, zdrowe obie ręce są. Nie wiedział, jak odwdzięczyć się za to wszystko, lecz będzie intensywnie myśleć nad tym, aż w końcu na coś wpadnie!
To do zobaczenia Shiro!
Pomachał Kotowatemu, żeby nie nadwyrężać jego i swoich sił przy tuleniu, choć... kusiło go, aby zarzucić łapki i wtulić go do siebie.

z tematu

Ooc: Dziękuję za pisanko, miło było, tylko brakuje nieco weny na tak pogodną postać.

_________________

Dialog = #669966
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1352


PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   Wto Sty 02, 2018 12:46 am

Uśmiechnął się smutno i założył na siebie z powrotem wisiorek. Głód coraz to bardziej przeważał i sprawiał, że kotowaty już cudem powstrzymywał się od ataku. Na szczęście się udało... A on został w nagrodę też uraczony radością Nyuu.
Niestety jednak ich spotkanie dobiegło końca. Pożegnał się z nim, po czym wziął głębszy wdech. Cóż... Pozostaje mi posprzątanie, umycie się... I próba znalezienia jedzenia. Bo co więcej?
Wiele tutaj nie ma do dodania, więc będzie to koniec posta. Shiro posprzątał po śniadaniu, jak i bałagan, który narobił zielonowłosy przyjaciel - również go uważał za niego - poszedł się umyć, przebrać... I wyszedł z pokoju, wcześniej zamykając drzwi na klucz.

z/t

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój Shiro i Naissankariego   

Powrót do góry Go down
 
Pokój Shiro i Naissankariego
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój wizytowy
» Pokój Chemika
» Pokój Gościnny (-) - Piętro
» Pokój Wspólny
» Czerwony pokój zabaw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: AKADEMIKI :: KSIĘŻYCOWY :: POKOJE-
Skocz do: