IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Chatka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Tatyana
Tatyana
Tatyana
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2387-prace-budowlane#50109
Zarejestrował/a : 08/08/2014
Liczba postów : 1330


PisanieTemat: Re: Chatka   Pią Sie 21, 2015 3:47 pm

¬ Notka: z racji tego, że Amy zaatakowała Ankę, ta ma dodatkowy post na obronę albo poddanie się.

_________________


I can hear your whispers in my mind.
I’ve become what you cannot embrace.


Teoretycznie mnie nie ma, bo życie jest złe i gdy próbuję je ogarnąć, to dowala mi nowe sprawy. Ale praktycznie będę bywać na forum i jako tako pisać posty, jednak na pewno nie regularnie. Pardon.
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 431


PisanieTemat: Re: Chatka   Pon Sie 24, 2015 11:07 am

Obserwowała wampirzyce uważnie i jednak na razie zignorowała ogień jak i z proszenia o zabranie go. Widząc że wampirzyca przełożyła ręce do przodu warknęła Cicho i czekała na ruch dziewczyny. Nadal nie wstawała. Wzięła głębszy wdech kiedy wampirzyca zaczęła się zbliżać i wtedy się zaczęło...
Nie było tajemnicą, ze obie dziewczyny miały połączone ręce za pomocą łańcuszka, który w tej chwili wydał się Annie jedyną bronią... A dlaczego? Kiedy Amy chciała przygnieść Anne do ściany, czy też podłogi, prefekt wyprostuje ręce tak, że łańcuch od kajdanek Amy będzie pomiędzy rękami wampirzycy Anny, przez co się ich łańcuchy od kajdanek stukną i zaprą o siebie, po czym uczennica spróbuje złapać za jakieś ubranie Amy, by było jej łatwiej powstrzymać wampirzyce nad którą głód ma władze.  Ten ruch odbierze zarówno Wampirzycy krwi E złapanie Anny np za ubrania jak i możliwość zatopienia kłów w szyi Anny.

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Tatyana
Tatyana
Tatyana
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2387-prace-budowlane#50109
Zarejestrował/a : 08/08/2014
Liczba postów : 1330


PisanieTemat: Re: Chatka   Nie Sie 30, 2015 1:36 am

Amy jednak postanowiła posłuchać instynktu wampira i zaatakowała koleżankę. Nieładnie. Jednak nie było to jakoś nadzwyczajne. Bestia musiała w końcu przejąć kontrolę nad dziewczyną. Ile można obyć się bez krwi, kiedy ma się przed sobą idealny worek pożywienia? Tylko idiota by z tego zrezygnował!
Level E zaatakował w końcu, chcąc przygwoździć przeciwniczkę do ściany. Lecz ta już siedziała pod nią, więc to nie powinno okazać się jakoś specjalnie trudnym zadaniem, teoretycznie. Prefekt nie miała zamiaru od tak dać się pogryźć. Jej obrona zapewne byłaby skuteczniejsza, gdyby stała. Łańcuchy kajdanek zderzyły się z sobą, cicho trzaskając. Anne udało się chwycić za bluzkę atakujące, ale to nie wystarczyło, żeby siebie uratować. Amy udałoby się pochylić nad Hale i wgryźć się w jej szyje, gdyby nie reakcja Eijiro. Sprawił, że zdziczała wampirzyca uniosła się do góry na wysokość podniesionych rąk Anny, więc ta mogła ją dalej trzymać, jeśli tylko chciała.
Czyżby zrobiło mu się żal pani prefekt i zapragnął ją uratować? Bynajmniej.
- Głupia, chyba nie myślałaś, że naprawdę dam ci ją zeżreć? – prychnął.
James przyłączył się do dobrej zabawy i wstał z krzesła, podchodząc nieco bliżej płomieni. Zachował stosowną odległość, aby języki ognia nie mogły go dopaść. Zatoczył koło dłonią, zginając tylko nadgarstek. Złowieszczy ogień zniknął natychmiast zniknęły, pozostawiając jedynie zapach spalenizny i spalone deski.
- Powiedzcie „dobranoc”.
Ciemność otoczyła Anne i Amy, jakby ktoś nagle zgasił słońce. Tym razem sen nadszedł niespodziewanie. Żadnych obłoków przed oczami, ostrzegających, że dzieje się coś niedobrego.
- Bierzemy je.


***


Anne budzi się w wielkim pokoju. Silny ból głowy, przypomina jej, gdzie się znajduje. Jednak wygodne, duże, drewniane łóżko może być mylące. Nadal jej dłonie pozostają skute kajdankami blokującymi moc. Naprzeciw łóżka znajduje się niewielkie, pęknięte lustro. Płacz dziecka rozdziera uszy. Tak, w pomieszczeniu znajduje się także dwumiesięczne dziecko, a dokładniej dziewczynka. Kołyska z bobasem stoi przy lewej ścianie. Cały pokój jest słabo oświetlony, ale przy większym skupieniu można dostrzec odpadający tynk z ściany.
Głód. Wspomniałam, że wampirzycę trapi pragnienie? Nie jest ono silne, ale wystarczające, żeby dawać o sobie znać. Poszuka drzwi? Jeśli tak będzie, to odkryje, że ich nie ma. Iluzja? Zostały sprytnie ukryte?
Poza dzieckiem nikt nie dotrzymuje Hale towarzystwa. Zniknęła nawet koleżanka. Co mogło zainteresować prefekt? Z pewnością czerwony płyn obok łóżeczka małej dziewczynki mógłby wzbudzić zainteresowanie. Z pewnością ta substancja nie była krwią. Na ramie łóżka została przyklejona karteczka.
"Baw się dobrze z bachorem.
Może okażesz się dobrą mamą?
Później do ciebie dołączę i pobawimy się w rodzinkę."

A dziecko płakało coraz głośniej.
I głośniej.


***


Amy została wyniesiona na zewnątrz. Cichy szelest liści i wycie wilków z pewnością było wystarczającym dowodem. Obok dziewczyny stoi średniej wielkości, pomalowana na zielono buda dla psa, a do niej została przyczepiona wampirzyca. Gruby łańcuch łączył jej nogę z domem dla czworonoga. Czyżby sama miała zająć jego rolę? Dostała nawet własną miskę z wodą, zabarwioną na czerwono, a także garstkę psich chrupek. Smacznego. Pocieszeniem było to, że ręce nie zostały skrępowane kajdankami.
Ciche kroki z prawej strony levelu E świadczyły o jakimś towarzystwie. Porywacze przyszli zobaczyć pupilka? Z pewnością to nie oni. W końcu żaden z nich nie ma w zwyczaju warczeć, obnażając wilcze zęby. Dokładnie. Do Amy postanowił dołączyć wilk i bynajmniej nie miał dobrych zamiarów. Krążył wokół niej. Mogłoby się wydawać, że szukał słabego punktu potencjalnej ofiary. Chude ciało naprężyło. Zwierze było gotowe do ataku, jeśli wampirzyca wykona niewłaściwy ruch.


Info:
 

_________________


I can hear your whispers in my mind.
I’ve become what you cannot embrace.


Teoretycznie mnie nie ma, bo życie jest złe i gdy próbuję je ogarnąć, to dowala mi nowe sprawy. Ale praktycznie będę bywać na forum i jako tako pisać posty, jednak na pewno nie regularnie. Pardon.
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 431


PisanieTemat: Re: Chatka   Wto Wrz 08, 2015 5:31 pm

Czuła się źle... Była słaba i obolała, a do tego chłopak chciał się zwyczajnie na niej zemścić, za to, że wykonywała swoje obowiązki prefekta... Ale mimo to nie żałowała tego, bo wykonywała to co należało do jej obowiązków, jako prefekt. 
Mimo wszystko nie zamierzała poddać się bez walki i dać się pożreć wampirzycy poziomu E. Nie ma mowy! A co ona jest? Caritas? Dlatego starała się nie dać zjeść. Może udało jej się to z pomocą jej wroga, ale została nie tknięta. Może i dobrze, a może i nie. Sama nie wiedziała, w końcu nic nie wiedziała. Nie wiedziała gdzie jest, nie wiedziała dlaczego, nie no to wiedziała, ale nie wiedziała w jaki sposób chłopak sie na niej zemści. I to ją wpędzało w koźli róg...
Przyglądała sie jak wampirzyca została od niego oddalona, po czym spojrzała na mężczyznę, który pozbył się ognia, a potem co? Ciemność... Sen...
Budziła się powoli, bo mimo wszystko wygodnie się spało. Sen pozwalał zapomnieć o bólu ciała, jak i go powoli minimalizował. Jednak w końcu musiała się obudzić. Otworzyła oczy, jednak od razu je zamknęła słysząc płacz dziecka, a po chwili szybko usiadła. Może za szybko, bo wtedy ból głowy się nasilił. Rozmasowała sobie skronie, z nadzieją, że to ulży w bólu. 
Spojrzała na łóżeczko i po chwili wstała podchodząc powoli do niego. Widząc bobasa zmrużyła oczy.  I jeszcze ta butelka... Wzięła dziecko na ręce i chciała je uspokoić lekko kołysając, bo jednak płacz dziecka, potęgował jej ból głowy. Pochyliła się i złapała za butelkę, przyglądając się jej. Przypomniała sobie, ze jest tu jeszcze lustro, przez co po chwili butelkę, rzuci w lustro, chcąc się pozbyć lustra. Czyżby nie lubiła Luster? Możliwe... 
Jeśli rzucanie butelką dojdzie do skutku, zacznie dalej próbować uspokoić dziecko, nie musząc go zabijać. 
-Ciii... Spokojnie mały, nie płacz...- Mruknęła cicho kołysanka małym, a przy okazji czując narastający gniew... Także pragnienie dawało się we znaki, dlatego starała się nie dać ponieść pragnieniu. 
Biorąc bobasa na ręce zauważyła karateczkę, przeczytała ją cicho i chciała warknąć, jak i rzucić przekleństwem, ale mogło by to jeszcze nakręcić młodego, do płaczu, a chciała go uciszyć! Zabicie dziecka, jak na razie nie wchodziło w grę. Nie skrzywdzi niewinną istotę, bo jakiś gnojek się nim bawi...

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Amy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1932-amy-brown#41197
Zarejestrował/a : 12/07/2015
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Chatka   Pią Wrz 11, 2015 10:27 pm

Tak blisko i tak daleko, Amy po raz kolejny zmuszona była obejść się smakiem i to jednej nocy. Najwyraźniej jakaś tajemnicza siła uwzięła się na nią, chroniąc przy okazji tyłek pani prefekt. Dwukrotna utrata posiłku potrafiłaby każdego wyprowadzić z równowagi, zwłaszcza osobę na silnym głodzie, tak było i z szesnastolatką, która wyłapała swoją okazję do ataku. Z łatwością mogłaby wgryźć się w ukrwione gardło nieśmiertelnej, gdyby z pomocą nie wkroczył jej jeden z porywaczy. Jedyne co otrzymała po kolejnym nieudanym ataku to gorycz rozczarowania i narastający gniew. Warknęła podirytowana, skupiając większą uwagę na Eijiro. Może i umysł poziomu E zaćmiły zwierzęce instynkty, jednakże miała w sobie wystarczającą ilość świadomości, by zauważyć, że napastnicy najzwyczajniej w świecie się nią bawią. Gdyby tylko nogi białowłosej mogły dotknąć ziemi, dziewczyna błyskawicznie ruszyłaby w stronę cwaniaczków. Nie było jej to jednak dane, po raz kolejny została potraktowana mocą usypiającą, z którą nie miała najmniejszych szans wygrać. Wszelki opór okazał się bezcelowy, bo tak jak i wcześniej, dość szybko zasnęła.
Miejsce w którym przyszło jej się obudzić nie przypominało już drewnianej chatki, gdzie została sprowadzona na samym początku. Swąd spalenizny na całe szczęście również zniknął. Była wolna? Wstała ostrożnie, dość szybko łapiąc równowagę. Opadłe gałęzie wżynały się w bose stopy, kroczącej przed siebie nastolatki. Pojmana nie przeszła zbyt wiele kroków, gdy łańcuch na kostce dał się jej we znaki. Nie mogła iść już dalej, jak zwykle miała ograniczenia. Warknęła wściekle, marząc o tym, aby wbić swoje pazury w ciała porywaczy i rozerwać tych cwaniaków na strzępy. Anna w końcu przestała się liczyć. Zabicie któregokolwiek z wampirów, wydawało się dziewczynie bardziej korzystne. Śmierć pani prefekt zaspokoiłaby jedynie pragnienie, a zabójstwo któregoś z nich, nie tylko narastający pożar, ale i rządzę zemsty. Ponadto dostarczyłoby to dziewczynie rozrywki, no i jakby nie patrzeć oni kochają takie zabawy, więc dlaczego nie miałaby pomóc im się nieco rozerwać?
Czas na wykombinowanie jak wyrwać się z tej piekielnej gry dla Amy był najwyraźniej skończony. U jej boku pojawił się kolejny towarzysz, wilk o dość nieprzyjemnym zachowaniu. Czy można mieć większego pecha niż ta szesnastolatka? Wampirzyca przez cały czas miała pod górkę, ni chwili wytchnienia. Pocieszyć się mogła faktem, że sen po raz kolejny przywrócił jej trzeźwe myślenie. Mogła wykombinować jakiś sposób, aby wyrwać się z tej pułapki i zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi przybyszowi. Zwierze było głodne? Bardzo wątpliwe, gdyby tak było, nie zdradzałby swojej obecności, tylko obserwował, czekając na odpowiedni moment do rozpoczęcia polowania. Warianty nasuwały się teraz dwa. Albo było to jego terytorium, którego chciał za wszelką cenę bronić, albo najzwyczajniej w świecie bał się białowłosej. Bardzo powoli, cofnęła się do tyłu, nie chcąc sprowokować wilka i przykucnęła niemal przy samej budzie. Czyżby to był jego domek? Najprawdopodobniej tak, w sumie to doskonale wyjaśniłoby to nieprzyjemne zachowanie z jego strony. W końcu kto normalny lubi, jak jacyś obcy ludzie wpraszają się do jego chaty?

_________________
Amy'ssongs

~ I give to you all that you gave to me! ~
Artefakt (jednorazowy):
Tabletka, która przemienia w wilka. Działanie trwa trzy posty.
Powrót do góry Go down
Tatyana
Tatyana
Tatyana
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2387-prace-budowlane#50109
Zarejestrował/a : 08/08/2014
Liczba postów : 1330


PisanieTemat: Re: Chatka   Sob Paź 17, 2015 9:15 pm

Po całym pokoju rozniósł się przeraźliwy pisk, od którego normalnym ludziom zaczyna boleć głowa. Dźwięk wydawało dziecko, które przeraziło się, kiedy wampirzyca wzięła je na ręce. Chyba nie było zachwycone tym, co zrobiła dziewczyna. Jednak po niecałych pięciu sekundach uspokoiło się, jak za dotknięciem magicznej różdżki. Zamrugało kilka razy, wykrzywiając twarz w grymasie niezadowolenia. Niespodziewanie mały zniknął i pozostał po nim tylko zapach spalenizny. Łóżko, kołyska oraz kartka także jakby wyparowały. Mogłoby się wydawać, że nigdy tego nie było. Może tylko przewidziało się? Świat przed oczyma Anne zamigotał, niczym zepsuta żarówka. Ciemność przez ułamek sekundy zapanowała nad umysłem.
- Słyszysz mnie? - znajomy głos zawitał w uszach dziewczyny. - Wyciągnę cię skąd.
Jeśli Anka obróci się, wtedy ujrzy sylwetkę Chrisa. Zaufa wampirowi? W końcu to on wcześniej pomógł ją złapać używając iluzji. Ale co to? Pomieszczenie okazało się być tym samym, w którym wcześniej znajdowała się wampirzyca.
- To była tylko iluzja – mruknął. - Teraz mam chwilę czasu, więc nie ociągaj się.
Złapał ją za brzeg rękawa, pociągając za sobą. W międzyczasie ciągnął z kieszeni spodni trzy małe fiolki. Podał jedną, cały czas idąc.
- Wypij, to sprawi, że staniesz się niewidoczna. Chwilowe działanie, ale powinno wystarczyć, a i nie zostawiaj nic, bo nie zadziała.
Sam poszedł za swoja radą i opróżnił jedną buteleczkę. W mgnieniu oka przybrał niewidzialną postać. Przyśpieszył do szybkiego biegu. Nie obchodziło go to, że dźwięk butów może zaalarmować pozostałych. W końcu dotarli do wyjścia, tym samym Anka została uwolniona.
- Zwiewaj – warknął.
Jeśli wcześniej Anna wypiła napój, otrzymała drugi. Jednak, gdyby nie posłuchała i nadal miała butelkę pełna, nie otrzyma kolejnej.

***


Wilk na pewno nie był zadowolony, że ktoś wkradł się na jego teren. Czarne błyszczące oczy wrogo wpatrywały się w dziewczynę. Z wilczego gardła wydobył się warkot, który z każdą minutą przybierał na sile. Niespodziewanie zwierzę zamarło, pochylając nieco łeb. Nos poszedł w ruch, szukając tropu. Wilk jakby przez chwilę zapomniał o obecności Amy. Tak mogłoby się wydawać, gdyby nie to, że czujne ślepia, co jakiś czas zerkały w jej stronę. Po paru sekundach łeb skierował się w stronę domu. Psie uszy czujnie nasłuchiwały.
Stało się coś, co pewnie wampirzycy nawet nie przyszło na myśl. Postać wilka zaczęła przybierać ludzki kształt. Przemiana nastąpiła szybko, jednak uwięziona mogła spokojnie wychwycić nawet małe elementy. Przed poziomem E stanął szlachetny. Całkiem goły. Jednak mężczyzna wydawał się w ogóle nie przejmować tym, że nie miał na sobie nawet skarpetek.
- Idiota – warknął głośno. Zerknął na pijawkę, wzdychając. - Rety, do niczego się już nie przydasz, wywłoko.
Podszedł do pobliskiego krzaka i pochylił się nad nim. Szukanie między liśćmi i gałęziami. Wampir odszukał małe zawiniątko oraz klucz. Podszedł z tym do przemienionej i wręczył jej zawiniątko, w którym była jedna mała tabletka.
- Jeśli ją połkniesz zamienisz się w wilka – powiedział. - Może wtedy wyjdziesz szybciej z tego lasu albo coś cię zeżre.
Kluczem odpiął jej kajdanki, aby mogła swobodnie się poruszać. Nie dodając nic więcej, pognał do kryjówki, klnąc pod nosem.

Artefakty:
 

_________________


I can hear your whispers in my mind.
I’ve become what you cannot embrace.


Teoretycznie mnie nie ma, bo życie jest złe i gdy próbuję je ogarnąć, to dowala mi nowe sprawy. Ale praktycznie będę bywać na forum i jako tako pisać posty, jednak na pewno nie regularnie. Pardon.
Powrót do góry Go down
Amy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1932-amy-brown#41197
Zarejestrował/a : 12/07/2015
Liczba postów : 26


PisanieTemat: Re: Chatka   Nie Paź 25, 2015 8:17 pm

Amy czujnym wzrokiem obserwowała kręcącego się nieopodal niej zwierza, który nie przestawał się w nią wpatrywać swoimi złotymi ślepiami. Wygłodzona wampirzyca cofnęła się nieco do tyłu, nie zrobiła tego jednak ze strachu. Miała zamiar zaatakować wilka, gdy ten podejdzie do niej na odpowiednią odległość. Jedyne o czym w tej chwili marzyła to krew. Bez względu czyja. Chciała ugasić potężny pożar w jej gardle za pomocą świeżej, ciepłej krwi, która pędziła po żyłach obserwującego ją zwierzaka. Warkot oznaczał tylko jedno, zbliżający się atak. W tej chwili poziomowi E nie pozostało nic innego jak sprowokować drapieżnika do działania, odwzajemniając jego spojrzenie i rzucając mu tym samym wyzwanie. Z jej gardła również wydobyło się warknięcie, które przerwała, gdy zobaczyła nietypowe zachowanie zwierza.
Nieco zaskoczona tym, co właśnie zaobserwowała, na moment zapomniała o całym swoim planie ataku. Zaciekawiona przyglądała się dalszym poczynaniom wilka, który najwyraźniej był bardziej zainteresowany chatką, niż przykutą do budy ofiarą. Wampirzyca nie tego się spodziewała. Powstała z miejsca, by ruszyć na nieuważne zwierzę, jednak łańcuch uniemożliwił jej dalsze działanie. Silne szarpnięcie sprawiło, że białowłosa upadła na ziemię, wydobywając z siebie jeden z najdzikszych jak dotąd warknięć. Ta niewola ani trochę jej się nie podobała. Dzisiejszy dzień nie układał się tak, jak sobie go zaplanowała. Straciła już trzy ofiary, została pojmana, upokorzona, a teraz to! Zwykły kundel nie zwracał na nią najmniejszej uwagi.
Ale co to? Zwierz nagle zaczął zmieniać swój kształt. W końcu szkarłatnym oczom spragnionej nieśmiertelnej ukazała się ludzka sylwetka, należąca do jednego z porywaczy. Choć nie znali się zbyt dobrze i przebywali ze sobą naprawdę krótko, z łatwością potrafiła rozpoznać tego szlachetnego, za którym nie bardzo przepadała. Szczerze mówiąc, nienawidziła go. Dotknął ją, a nie powinien był tego robić. Amy nie lubiła, gdy ktoś ją dotykał, zwłaszcza chłopak. Przez swoje niezbyt przyjemne doświadczenie, chciała unikać jak najwięcej tego typu sytuacji. Tutaj dziewczynie niestety się to nie udało. Z całą pewnością, gdyby nie miała wtedy związanych rąk, jakoś by zareagowała, a tak? Zmuszona była znosić jego dłoń na swojej bladej skórze. Nagość nieśmiertelnego wpłynęła jednak na zachowanie przemienionej, która przyszykowała się do ataku, a raczej obrony. Nie chciała po raz kolejny zostać zgwałconą, a widok nieokrytego przyrodzenia, wywołał u niej tą właśnie myśl i przywrócił wszystkie bolesne wspomnienia, o których wolałaby raz na zawsze zapomnieć.
Choć słowa skierowane w stronę poziomu E nie były zbyt przyjemne, wystarczyły, aby ostudzić nieco jej zapał do bitki. Poczuła się znacznie bezpieczniej, jednak wciąż niepewnie obserwowała poczynania swojego porywacza. Lekcja życia w dość brutalny sposób pokazała wampirzycy, że nie należy ufać nikomu. Nawet osobą podającym się za bliskich. Każdy, komu zdołała zaufać, zdradził ją w najmniej oczekiwanym momencie. Teraz nie była już tak głupia jak wcześniej. Nawet najdrobniejszy, przyjazny gest mógł okazać się tylko fałszywym zagraniem. Nie zaatakowała go jednak, nawet gdy się do niej zbliżył. Wyszczerzyła jedynie swoje zęby, gotowa stanąć do walki, jeżeli sytuacja by tego wymagała. Ku jej sporemu zaskoczeniu, chłopak po prostu ją uwolnił. Ten gest sprawił, że zamarła i z zaskoczeniem spojrzała na wręczoną przez niego tabletkę. I tutaj pojawiła się kolejna fala podejrzeń. Szlachetny mógł chcieć ją otruć, tylko po co by uciekał? Czyżby nie chciał patrzeć na to, jak wampirzyca umiera w agonii? Nie zamierzała mu ufać, dlatego nie użyła podarku. Postanowiła go wykorzystać, gdy nie będzie miała nic do stracenia. W tej chwili cena była zbyt duża, aby zaryzykować.

z/t

_________________
Amy'ssongs

~ I give to you all that you gave to me! ~
Artefakt (jednorazowy):
Tabletka, która przemienia w wilka. Działanie trwa trzy posty.
Powrót do góry Go down
Anna Hale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
Prefekt Akademii Cross AnnaHale
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1339-anna-hale#25245 http://vampireknight.forumpl.net/t1400-anna-hale
Zarejestrował/a : 27/02/2014
Liczba postów : 431


PisanieTemat: Re: Chatka   Sro Lis 11, 2015 8:10 pm

Anną zaczęły szarpać złe emocje, jednak nie strach. To co czuło, było ciężkie do opisania, gdyż będąc samym i mając dziecko na rękach, które zaczęło płakać. Czuła gniew, ale i zaciekawienie, całą sytuacją. Zwłaszcza tak kartka, co ona miała znaczyć.
Jednak nagle wszystko zniknęła, a Anna w pierwszym odruchu przestraszyła się i cofnęła. Wtedy najprawdopodobniej wpadnie na mężczyznę, przez co od razu się odwróci, patrząc zimno na niego. Była nieco zaskoczona słowami wampira, ale w sumie co miała innego do wyboru? Może była to próba, czy dziewczyna skorzysta z próby ucieczko, a może było coś innego. Nie wiedziała, bo skąd.
Otrzymując buteleczkę nie wypiła jej bo biorąc pod uwagę co się działo prędzej. Obawiała się, że to blef lub coś gorszego, nawet widząc, jak wampir wypił swoją część i zniknął. Mimo to słysząc jak biegnie, zaczęła ślepo biegnąć za nim, do czasu aż się zatrzymali. Widząc gdzie się znajdują spojrzała na wampira, o ile było go widać i na jego słowa, skinęła mu głową.
-dziękuje. -Podziękowała i bez słowa zaczęła uciekać, wiedząc na pewno, że ma u chłopaka dług, może będzie miała go kiedyż jak spłacić.

z.t

_________________
vivere nolit, qui mori non vult
Anka otrzymała fiolkę z substancją, która po wypiciu, tworzy wokół osoby - która wypiła zawartość - cieńką otoczkę, przez co postać staje się niewidzialna na dwa posty - ubrania także. Artefakt jest jednorazowy. Należy wypić całość, żeby działał.

I can see every tear you've cried
like an ocean in your eyes
All the pain and the scars have left you cold
I can see all the fears you face
through a storm that never goes away
Don't believe all the lies that you've been told

I'll be right here now
to hold you when the sky falls down
I will always
be the One who took your place
When the rain falls
I won't let go
I'll be right here

Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 637


PisanieTemat: Re: Chatka   Wto Lis 24, 2015 4:20 pm

Lucjusz kiedy tylko dowiedział się o zaproponowanym miejscu, od razu się do niego skierował. Droga im trochę zajęła, gdyż Lucjusz nie biegł, a szedł spokojnie, a mimo to kawał był. Przez całą drogę raczej nic nie mówił, ale rozglądał się raz do czasu, czy nikt za nimi nie idzie. A aby się upewniać, stawał na chwile, wsłuchując się, po czym ruszał dalej.
Dochodząc do chatki spojrzał na nią i drgnął lekko, co dziewczyna pewnie poczuje, skro miał ją na plecach. Jednak nic nie mówił, a pokręcił głową, jak by chciał odrzucić złe myśli. Podrzucił sobie dziewczynę, bo pewnie nieco mu sie obsuwała, jak i pewnie, ją już ręce nieco bolały, jak i nogi, od takiej pozycji. Ale lepsze to, niż marsz.
Podszedł do drzwi i szybkim ruchem ręki, otworzył je, po czym wrócił ręką, zaś pod kolano dziewczyny, by nie stracić równowagi. Wszedł powoli do domu, jednak po jego zachowaniu, było widać, że każdy krok stawia z uwagą, nasłuchując, czy nikogo nie ma w domu.
Kiedy się upewnił, że nikogo nie ma w nim, wszedł głębiej, idąc powoli przed siebie,aż natrafili na małe pomieszczenie, gdzie były tylko dwa krzesła, regał z książkami, jak i palenisko. Podszedł do krzesła i kucnął, by dziewczyna mogła zejść.
-Usiądź.- Rzekł i jeśli to zrobi, kucnie zaś, odwijając jej nogę, by jej się przyjrzeć. *proszę opisz mi ranę, bym wiedział, mniej więcej, co robić*

_________________


Powrót do góry Go down
Elaiza

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1200-kropla-wody
Zarejestrował/a : 15/10/2013
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Chatka   Sro Lis 25, 2015 10:37 am

Przez cala droge gdy ja niosl nie odezwala sie, a raczej nie mchala rekoma przed jego twarza. Nie wiedziala o czym z nim porozmawiac, jak zaczac w koncu dawno sie nie widzieli nie wiedziala co u niego sie dzialo, co dzialo sie nawet w jego sercu. Byla tez dosc zaskoczona faktem, ze pomagal jej w koncu juz raz ocalil jej zycie. Jest mu za to wdzieczna. Niosl ja gdzies z dala od miasta ale nie bala sie, ufala mu wiedziala, ze nie zrobil by jej nic specjalnie.
Dotarli gdzies do chaty, starej i chyba opuszczonej no ale przynajmniej byli zdala od miasta, w lesie. Wlasciwie nie chciala by isc do szpitala, jakos te miejsca sprawialy, ze nie miala zaufania do lekarzy i pielegniarek. Po za tym za pewne chcieli by zaplate za leczenie rowniez. Z tych zamyslen wyrwalo ja odczucie drgania, poczula to i rowniez jak nieco poprawial ja na sobie. Gdy tylko weszli do srodka nieco rozejrzala sie po tym miejscu, gdyby je odnowic bylo by to przyjemne miejsce na spedzanie czasu. Westchnela cicho, byla zmeczona i glodna. Po za tym noga bolala ja cholernie no i rana strasznie ja piekla te bandaze nienadaja sie do niczego.
Gdy dotarli do innego pomieszczenia, kucnal i kazal jej usiasc wiec tak zrobila. Usiadla ostroznie na krzesle schodzac z niego. Patrzyla jak odwija bandaze z jej nogi, lydki. Na razie to nie bolalo lecz pewnie bezposrednie dotykanie rany nie bedzie niczym milym. Rana byla dosc gleboka i sporej wielkosci, wampir ostrymi pazurami i zebiskami rozszarpal jej lydke wiec rana byla szarpana i nie wygladalo to dobrze zwlaszcza z wygladu zewnetrznego. - Jeste poszarpana. Dosc gleboka i sporej wielkosci...no i boli jak cholera. Pazury i zebiska zrobily swoje.. Kilka gestow dlonmi aby cos przynajmniej o niej powiedziec. Po chwili zamilkla obserwujac go co dalej zamierza.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1107


PisanieTemat: Re: Chatka   Sro Lis 25, 2015 8:07 pm

Minęło trochę czasu odkąd rozstał się ze swoim bratem. Pobłąkał się tu i tam, porobił trochę rzeczy, zdołał wejść na szybko do pokoju i zgarnąć kilka swoich rzeczy - był naprawdę szybki, więc nawet nie wnikał, co się działo u współlokatora. Może później? Tak, z pewnością. A, że to Shiro, więc pewnie by nawet nie zauważyłby, co się dzieje obok, w osobnym pomieszczeniu. Niekiedy to nie jest zbyt spostrzegawcza istotka. Gorzej będzie, jak zauważyli go... Ale ci.
No, ale ubrany naprawdę bardzo cieplutko, udał się na pole. Musiał przyzwyczaić się do tego, dziwnego czegoś, a, że trochę się bał, to nie odkładał na bok otrzymanej peleryny. Również z chodzeniem nie był problem, ale musiał uważać przy ubieraniu się. Już jedną parę skarpetek zdążył potargać. Jakimś cudem.
Jednakże... Uznał, że jest sukcesem, że nie wywalał się. No i też był zadowolony z faktu, że efekty mocy zniknęły z jego ciała. Ale wędrując (zamyślony był, więc nawet nie zwracał uwagi na to, co się dzieje, chociaż dźwięki syreny były dość nietypowe… Już wcześniej je słyszał przecież…), zastanawiał się nad słowami brata. Miał przeczucie, że będzie zmuszony mu cokolwiek odpowiedzieć, gdy spotkają się następnym razem. Ale w tym problem, że nie wiedział co! Nie potrafił potraktować tego od tak. Za dużo na jego głowę...
W pewnym momencie się zatrzymał, całkowicie skołowany, po czym rozejrzał się wokół.
- A gdzie ja... Właściwie jestem? - wymamrotał sam do siebie, po czym podrapał się po policzku, nie wiedząc już o niczym. Tak się zamyślił, że wyszedł za miasto! Geniusz, co nie? Jednakże jedno wydarzenie spowodowało, że skołowany się rozglądał, po czym w końcu zauważył pewną chatkę. Nie wydawało mu się, że tam ktoś mieszkał... Ale wyczuwał za to dwa zapachy. Wampir i człowiek. Może to jakieś dobre dusze, które pomogłyby mu? Nawet nie pomyślał, by powrócić po własnych śladach.
Dlatego też podszedł i zastukał do drzwi. Nie wiedział, czy tu mieszkają, czy nie, ale kultura przede wszystkim. Chyba, że to ktoś zły, to wtedy zwieje i to szybko.
- Przepraszam? Jest tutaj ktoś? - zawołał, z nutką niepewności w głosie. A co, jeśli się zbłaźni? Ale na wszelki wypadek poprawił kaptur. Musiał zobaczyć, czy ktoś właściwie zareaguje na jego skromną obecność czy też nie.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 637


PisanieTemat: Re: Chatka   Czw Lis 26, 2015 5:03 pm

I dobrze, że nie rozmawiali, bo Lucjusz nadal był pełny gniewu i goryczy. BYł zimny i nie zamierzał, albo nie wiedział, jak się ogrzać. Mimo iż od Elaizy czuł ciepło, jej ciała, ale nie o to chodziło mu. Jego oddech mimo gniewu, był płytki, a może w ogóle go nie było.
Wracając... Lucjusz kucając przed dziewczyną, zaczął odwijać jej nogę. Musiał przełożyć opatrunek, bo stary ociekał krwią! Z każdym kolejnym ruchem, do jego ust dobijał, coraz mocniejszy zapach krwi, przez co mimo jego staraniom, z jego ust wydobyły się kły, które można było zauważyć, ale nic nie mówił.
Kiedy odkrył jej nogę, zamknął na chwile oczy, jak by to miało pomóc, po czym sięgnął po chustę, którą miał w płaszczu, i owinął, dość ciasno, dziewczyny nogę. Musiał tak to zrobić, by ucisnąć ranę, by ta mogła się zagoić, obrosnąć strupem. Zdjął swój płaszcz i zaczął rozpinać koszule, pod którą miał top. Zdjął koszule i pazurami, porozcinał ją, by dodatkowo obwinąć nogę dziewczyny. Mając już zakrytą ranę, nie musiał na nią patrzeć i kusić losu.
-Więcej nie mogę zrobić.-Odparł głosem medyka i wstał, wyczuwając kogoś. Spojrzał w stronę drzwi, jednocześnie obierając swój płaszcz. Słysząc wołanie chłopaka, oblizał usta, łakomym gestem, co mogło oznaczać tylko jego! Morderstwo!
Sięgnął rękę za swoje plecy, a dokładniej do paska od spodni, gdzie w nim miał specjalny schowek, na nożyk sprężynowy. Wyjął go i otworzył, spojrzał na ostrze i westchnął, po chwili chowając nóż. Wziął głęboki wdech i rzekł.
-Tak, Tutaj.- Odparł donośnie, by chłopak usłyszał, a sam czekał spokojnie, rozglądając się po pomieszczeniu. Jeśli nieznajomy wejdzie do pomieszczenia, to Lucjusz zaś się odezwie.
-Stało się coś, że tu jesteś?- Zapytał czekając na odpowiedz. Jak na razie, atak odszedł sobie, gdzieś, ale każdy wyczuł by złą aurę Lucjusza.Wystarczyło spojrzeć mu w oczy, które wypełniał gniew i cierpienie.

_________________


Powrót do góry Go down
Elaiza

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1200-kropla-wody
Zarejestrował/a : 15/10/2013
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Chatka   Pon Lis 30, 2015 11:51 am

Uznała, że rozmowa jest jak na razie zbędna po prostu wolała milczeć jak na razie i obserwując jego poczynania. Obserwowała jak opatruje jej nogę, nie było to zbyt przyjemne bo piekło i bolało ale nie miała wyjścia po za tym nigdzie się nie ruszy z ta nogą jak na razie. Jej niebieskie oczy uważnie śledziły jego ruchy dłońmi, przynajmniej już będzie nieco lepiej z jej łydką, z nogą też.
Uniosła nieco wzrok aby spojrzeć na niego i dostrzegła kły, czyżby zapach jej krwi drażnił go na tyle iż ledwo się powstrzymywał? Nie wiedziała co może o tym sądzić ale nadal milczała. Był wampirem, więc widok krwi jak i jej zapach musiał być dla niego męczarnią. Wiedział, że nie może napić się z niej krwi w takim stanie, chociaż widziała jak bardzo się męczy, przynajmniej miała takie wrażenie, że mu ciężko. Była nieco zaskoczona jego kolejnym posunięciem ale skinęła głowa na znak podziękowania za to co zrobił, sama się domyśliła, że nie da się nic więcej zrobić. Była wdzięczna mu chociaż i tak chciał aby zniknęła jak najszybciej.
Również usłyszała czyjś głos, nie wiedziała kto to był i jakie miał zamiary ale nawet nie mogła wstać. Był to głos męski raczej. Lucjusz zareagował natychmiast a ona mogła jedynie czekać cóż za gość się pojawił w ich progu. Jeśli gość zdecydował się wejść, Elaiza była dość zaskoczona widząc osobnika.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1107


PisanieTemat: Re: Chatka   Pon Lis 30, 2015 6:16 pm

Rudowłosy naprawdę nie czuł się za pewnie w tym miejscu. Nawet zaczął się zastanawiać, czy to był najlepszy pomysł, by zatrzymał się w tak nieznanym miejscu, by ośmielić się komuś przeszkodzić... Wyczuwał zapachy nieznajomych osób. Mogłyby chcieć być same... I taki o kotek nie byłby nikomu potrzebny do szczęścia.
Ale jednak usłyszał słowa zachęty. Dlatego też ośmielił się wejść do środka.
- Przepraszam za najście - odezwał się, idąc ostrożnie dalej. Dziwne... Ciekawe, czemu nikt nie pojawił się. Ale nie zastanawiał się nad tym dłużej, po prostu ufnie idąc dalej.
W końcu znalazł się w pomieszczeniu... Z wampirem i ludzką kobietą. Zła aura, którą czuł tutaj mieszała się z jeszcze świeżym zapachem krwi. Od tego wszystkiego zakręciło się biedakowi w głowie, przez co niepewnie postawił krok w tył, patrząc raz na jasnowłosą, raz na ciemnowłosego...
- Dzień dobry - odezwał się, szczelnie otulając pelerynką. Od samej atmosfery zrobiło mu się aż zimno!
Jego żółte oczy skierowały się ku wampirowi. Skoro usłyszał od niego pytanie...
- Przepraszam, chciałem się spytać, czy pan lub pani - zerknął na dziewczynę, po czym znów skupił na nim wzrok. - Wiedzą, którędy powinienem się udać, by wrócić do Akademii Cross? Byłbym wdzięczny za wszelaką pomoc.
Miał nadzieję, że mu pomogą i, że przez przypadek nie zauważą dodatkowych cech... Jeśli mam z tym tak pozostać, muszę przyzwyczaić się do tego, co wiąże się z tym, że przestanę się obawiać tego pokazywać - pomyślał. Uszy były ukryte, ale nerwowy ogon mógł w którejś chwili się zdradzić. Nawet on wyczuwał, że sytuacja tutaj nie była za dobra.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 637


PisanieTemat: Re: Chatka   Pon Lis 30, 2015 7:06 pm

Ne potrzebowali, szukali samotności, ale uciekali od skażonego powietrza! Choć morze to by była doskonała okazja by w końcu porozmawiać na ważne tematy. Choć w końcu Lucjusz jest niezbyt w humorze i nie wiadomo kiedy będzie miał go zaś. A rozmowa z wampirem, który nie a humoru, o niemal samobójstwo, zwłaszcza jeśli ma się do omówienia ważne tematy.
Jednak nie ważne jest to, bo i tak ich spokój został zakłócony, przez innego wampira. Starał się nie myśleć od razu o tym, by go rozszarpać, wyżreć jego wnętrzności, jednocześnie dając upust swoim emocją, ale niestety w jego głowie pojawiły się myśli, które nakłaniały do eliminacji wampira... Zacisnął dłonie, oblizując swoje zęby łakomie, bo az się głodny zrobił.
Zresztą zapach tej krwi, ludzkiej, która tak kusiła i do tego przybyła jeszcze jedna osoba, która mogła by się podzielić krwią. Istna uczta, mimo to Lucjusz chował swoje pragnienia, przykrywając je maską zimnego, bezuczuciowego. Lepiej by inni widzieli taką twarz, niż śliniącą się.
Widząc, kiedy wampir w końcu pojawił się w pomieszczeniu, został on przeszyty przez wzrok Lucjusza i zapewne nie tylko jego. Zmrużył niebezpiecznie oczy i pokręcił kilka razy głową, odpędzając złe myśli, których przybywało z każdym wdechem wampira.
Słysząc czego poszukuje Shiro, Lucjusz mruknął patrząc na wampira uważnie.
-Wiemy, ale dla bezpieczeństwa nie zbliżaj się do miasta, powietrze tam jest skażone... Zapewne sprawka burmistrza, jak zwykle...- ODparł monotonnym głosem, po czym wykonał ruch ręką, nad swoją głową. Był to gest, którym chciał przekazać, by wampir zdjął kaptur. Tak wymagała kultura, jednak czy Shiro ją zachowa?
Jednak jego uwagę zwróciło co innego. Jego płaszcz zapewne zacznie się dziwnie poruszać, przez nerwowy ogon, który pewnie żył swoim życiem, czy jak to się tam nazywa.Widząc to, Lucjusz uniósł brew, bo w sumie nie wiedział czego ma się spodziewać, po tych dziwnych ruchach.
-Czyżbyś miał jakiegoś pupila ze sobą?- Zapytał z lekkim wahaniem i zdziwieniem, wo spotykał innych, co pod ubraniami chowali zwierzaki i to one się poruszały, dając ten sam efekt co ogon wampira. Jednak jaka okaże się prawda i czy w ogóle się okaże?
Zerknął i na dziewczynę, z tym samym wyrazem zaskoczenia, nie będąc pewnym, czy tylko mu się udaje.

_________________


Powrót do góry Go down
Elaiza

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1200-kropla-wody
Zarejestrował/a : 15/10/2013
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Chatka   Wto Gru 01, 2015 6:09 am

Predzej czy pozniej musieli by porozmawiac, w koncu powinni to zrobic aby wyjasnic wiele niejasnosci. Jednak za pewne bylo by rozsadniej poczekac az Lucjusz nieco sie uspokoi, nie potrzebowali kolejnej chmury gniewu z obu stron. On mial do niej wiele pytan lecz za pewne wiele do powiedzenia, a ona? Ona co mogla by mu powiedziec, uciekla to wszystko...nie chciala ale gdyby wczesniej nie dal sie jej zblizyc do siebie bylo by inaczej zapewne.
No ale trzeba wszystko odlozyc na bok. Gosc, ktory postanowil ich odwiedzic nie wybral najlepszego momentu bo Lucek humoru zbytnio nie posiadal ale to mialo swoj plus nawet moze atmosfera nieco sie rozluzni? Po za tym za wiele to ona nie mogla zrobic jak tylko przygladajac sie nieznajomemu, ktory szukal drogi do miasta. Na twarzy nie wyrazala emocji jednak w srodku bylo nieco inaczej. No i przeklinala w myslach swoja noge bo nie byla w stanie wstac i chodzic. Super. Utknela.
Nie byla az tak ciekawska ale faktycznie, mogl zdjac kaptur chociaz nie musial ale czasem w oczach wlascicieli mozna wyczytac kto jakie ma intencje. Gdy tylko Lucjusz na nia zerknal Elaiza uniosla jedna brew ku gorze rowniez zerkajac na niego a potem na nieznajomego nieco sie wychylajac. Palcem wskazala na goscia po czym wskazala na dol jego plaszcza bo faktycznie cos tam drgnelo. Moze mial jakie zwierze przy sobie? Nawet nie wiedza jak bardzo sie oboje myla.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1107


PisanieTemat: Re: Chatka   Wto Gru 01, 2015 5:59 pm

Shiro nie był pewny teraz, czy to był dobry pomysł, by zatrzymać się tutaj i spytać o pomoc. Nie wiedział naprawdę co sądzić o tej dwójce, na którą aktualnie się napotkał w tym miejscu... Możliwe, że nie powinno być go tutaj... Zwłaszcza, że wampir wydawał się być straszny! Intuicja? Albo dziwne przeczucie... Chociaż tylko ślepiec zignorowałby tą aurę, którą on sam wyczuł w chwili, gdy się tutaj pojawił.
Przełknął ślinę, po czym westchnął cichutko.
- No dobrze... To pójdę na około... Po prostu chciałbym wiedzieć, w którym kierunku jest ona - dostał ciekawe ostrzeżenie. I oczywiście zaczął się zamartwiać o brata, czy również o znajomych, którzy mogli mieć styczność z tym zagrożeniem. No i skażone... Coś mogłoby się innym stać!
Zamrugał oczami, gdy ujrzał ten gest, po czym niepewnie dotknął swojego kaptura. Mam go ściągnąć? - nie bardzo mu się podobał ten pomysł. Chętnie by go sobie pozostawił i tak dalej rozmawiał, ale z drugiej strony, to byłoby nieuprzejme wobec nich, zwłaszcza, że mogliby mu pomóc.
Pokręcił przecząco głową, słysząc pytanie.
- Nie, nie mam. Dlaczego pytasz? - dla niego to było akurat zaskoczeniem. Ale skąd mógł wiedzieć, że jego ogon został wzięty za kolejnego zwierzaka? On sam nie wpadłby na taki pomysł, dlatego też był szczery.
No i, skoro trzeba... Zsunął z głowy kaptur, chociaż nie specjalnie chciał. Obserwował ich swoimi nietypowymi żółtymi oczami... Chociaż pewnie najbardziej będą widoczne jego... Kocie uszka, którymi poruszył przez chwilę, sprawdzając, czy nadal tam są.
- Więc, czy mogę o to prosić? - spytał się jeszcze raz, a w jego głosie było słychać niepewność. No bo jak zareagują na to, co właśnie ujrzą?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 637


PisanieTemat: Re: Chatka   Sro Gru 02, 2015 2:20 pm

Shiro może mimo wszystko miał szczęście...  Nie dość że się zgubił, to znalazł inne osoby, które znały drogie do miasta. A to że napotkał wampira z charakterkiem to już szczegół. Niestety jeden z ważniejszych, bo nie wiadomo, jak może zareagować starszy wampir, który jest oblepiony chłodem. Było to czuć, było to widać, zwłaszcza po jego oczach, które wyrażały tylko jedno.  Chęć mordu. Jednak nie ma co się od razu bać, nawet jeśli widzi się te oczy... Bo przecież nie powinno się oceniać po wyglądzie, prawda!?
Nie ważne, wampir spoglądał na przybysza udzielając mu informacji, na temat jego pytania, jednocześnie westchnął słysząc jego odpowiedz. Jedyna myśl, jaka wpadła mu na tą chwile to było słowo : Idiota.
-Nie słuchasz mnie wcale chłopcze. Akademia jest w mieście, prawda? A ono jest skażone. Jeśli nie chcesz się zatruć, to nie zbliżaj się do miasta. NA pewno i akademik chwyci, albo już to zrobiło.- Odparł kręcąc głową i zmrużył oczy, zamykając je po chwili.  Robił to po to, by pomyśleć chwile, po czym wskazał ręką w ścianę.
-Idąc w tamtym kierunku, dokładnie natrafisz na miasto.- Odparł, no niestety wskazał na ścianę, bo byli w budynku, no ale skoro chłopak, chciał poznać kierunek, to go poznał.
Słysząc odpowiedz na swoje pytanie, która oczywiście też była pytaniem, po prostu przeczesał swoje włosy, zakrwawione włosy. Nie tylko one były zakrwawione, ale i ubrania, ale nie zwracał na to uwagi.
-Za twoimi plecami, coś unosi twoje nakrycie. Robi to co chwile. Myślałem, że to zwierze skoro, nie ma tu żadnego powiewu wiatru. Ale skoro to nie zwierze, to w takim razie co?- Aż się zaśmiał zadając to pytanie. Jednak widząc jego uszy uśmiechnął się jak hiena i szybkim, wampirzym ruchem, stanie za kotkiem, macając jego uszy, jak by z niedowierzaniem.
-Jak nie pies, to kot.- Odparł z uśmiechem, jednak dało się słyszeć, że wypowiada te słowa z ciepłem. Oba wampiry miały wspólnego znajomego, był nim Kojiro! Kiedy sobie pomaca jego uszy, to zrozumie co jest tym czymś pod peleryną wampira.
-Elaizo, pacz taki fajny kotek.- mruknął Lucjusz z uśmiechem i odsunie się od Shiro, by czasem nie czuł się zagrożony i podejdzie do człowieka, zastanawiając się co powinni dalej zrobić.

_________________


Powrót do góry Go down
Elaiza

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1200-kropla-wody
Zarejestrował/a : 15/10/2013
Liczba postów : 296


PisanieTemat: Re: Chatka   Czw Gru 03, 2015 12:57 pm

Sluchala ich uwaznie, gdy Lucjusz wspomnial jej o miescie gdzie szerzy sie tam teraz zatrucie to rzeczywiscie nie rozsadne bylo by posuniecie aby udac sie tam. Nawet jesli martwil sie o znajomych i brata to nadal nie bylo to madre aby sie tam udac. Z jednej strony gdyby to chodzilo o kogos bliskiemu jej sercu zapewne tak jak i nasz gosc zamartwiala by sie i myslala nad udaniem sie tam jednak cos za cos co nie?
Przygladala sie tylko, nieznajomy nie uslyszy jej glosu bo jest niemowa a po za tym za pewne nie zna migowego, ostatnio malo osob zaczyna poslugiwac sie tym jezykiem i coraz trudniej sie dogadac. Patrzyla sie na goscia a gdy zdjal kaptur jej oczy rozszerzyly sie, nawet zapomniala o pieczeniu nogi, tylko orzekrecila delikatnie glowe w bok patrzac sie na uszy? Tak, para uszu na glowie jednakze czy byly prawdziwe? Nawet nie musiala dlugo czekac na odpowiedz Lucek zaczal je macac od tak sobie i nie mogly byc sztuczne skoro nie osunely sie czy cos. Wampiry, a teraz tworzy sie jakis nowy gatunek? To na prawde skaplikowane.
Rzeczywiscie wygladal uroczo no i caly czas sie im przygladala az w koncu ruchami dlonmi, ktore byly skierowane do goscia chciala zadac tak jakby pytanie skad i co to jest w ogole? Uniosla dlonie nad glowa, opierajac je i kilka razy zamknela dlonie nasladujac ruchy jakie zwierzak wykonuje poruszajac nimi. Po chwili przestala i nawet usmiechnela sie kacikiem ust do goscia, nie miala zlych zamiarow...oni nie mieli zlych w koncu Lucek troche sie juz uspokoil, prawda? Spojrzala na niego ale na razie nic nie mowila, oparla sie o krzeslo wzdychajac. Chciala by wstac i pochodzic a nie siedziec ciagle.

Po jakimś czasie w końcu opuściła to miejsce w lepszym stanie niż ostatnio.

z.w


Ostatnio zmieniony przez Elaiza dnia Pon Lip 18, 2016 7:49 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1107


PisanieTemat: Re: Chatka   Czw Gru 03, 2015 9:17 pm

Skażenie... Nie. Nie specjalnie teraz skupiał na tym uwagę, zwłaszcza, że idąc tutaj, nie zauważył niczego takiego. Tylko dziwne wycie syren, których znaczenie nadal nie rozumiał. Ale w szkole też je słyszał... Więc o co chodziło? No i tym bardziej nie powinien pozostawić to na pastwę losu. Może mały wampirek wiele nie może, ale tkwienie w bezpiecznym miejscu byłoby błędne. Tak teraz przynajmniej uważał.
Przynajmniej dostał odpowiedź. Dlatego też uśmiechnął się z wdzięcznością, jednocześnie starając się zignorować chęć mordu, jaką wyczuwał od wampira.
- Bardzo dziękuję - odezwał się. Ups... Dopiero teraz zauważył stan ubrania ciemnowłosego, przez to jeszcze bardziej się wystraszył w duchu. Z Shirem też chciał to zrobić co z biedakiem, którego krew tkwiła na jego ubraniu? I na włosach nawiasem mówiąc.
Nie skomentował już kwestii dotyczącej nietypowej tajemnicy jaka była... Że jego peleryna z tyłu poruszała się lekko. Nie miał wpływu na swój nerwowy ogonek, więc wyszło jak wyszło w tej kwestii.
Zresztą, nie było za wiele do tłumaczenia. Ściągnął swój kaptur, ukazując tym samym tej dwójce swój wygląd, jak również i... uszy. Kocie. Dokładnie to kocie, rude uszy. Obserwował ich z niepewnością, zastanawiając się nad faktem, jak zareagują na ten widok.
Reakcja nieznajomego była gwałtowna. Momentalnie znalazł się za Shirem, który oczywiście się spiął. Zamierzał od razu wykorzystać swoją moc, ponieważ wydawało mu się na początku, że on miał w planach go zabić! Do chwili oczywiście, gdy... Dotknął jego uszów, zaczynając je macać. To wybiło mu z głowy chęć wykorzystania mocy, jednocześnie wywołując skołowanie. W końcu to był obcy mężczyzna, który to robił... Jak gdyby nic. To wystarczyło, by nie reagował z wykorzystaniem zdolności. Po prostu nie wiedział co myśleć o tym, jak i o słowach, które usłyszał. Więc stał w milczeniu.
Jego żółte oczy skupiły się na kobiecie. Zamrugał oczami, próbując zrozumieć, co chciała mu przekazać tymi gestami. Chwilka rozkminy... I po prostu poruszył uszkami na głowie. Nie, nie ukazywał tym swoich emocji akurat, to była jego odpowiedź na gesty jasnowłosej. Również do niej się uśmiechnął, wreszcie się uspokajając. Atmosfera była o wiele lżejsza niż na początku, ale uznał, że póki co, musiał być ostrożny przy wampirze.
- Moja obecność chyba już nie będzie potrzebna... Nie będę przeszkadzać wam... - wymamrotał jeszcze. Nie wiedział, co mogłoby się stać z nieznajomą i obawiał się, by pozostała sama z ciemnowłosym. Ale z drugiej strony zaś nie powinien ingerować w ich działanie...
Jednakże, komu drogę, temu czas!
- Dziękuję. I do widzenia - powiedział jeszcze rudowłosy, po czym poprawił kaptur tak, że zasłaniał mu znów uszy i potem wyszedł z tego domu.

z/t

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 637


PisanieTemat: Re: Chatka   Wto Gru 15, 2015 7:50 pm

No no no... Czego to ludzkość jeszcze nie wymyśli. coraz nowsze wynalazki i te z których jest pożytek i te z których nie ma wcale. Jednak powstaje inne pytanie, po jaki chuj majstrować przy genach człowieka w tym przypadku wampira, by dorobić mu kocie uszy? Może i było to ciekawe, jednak nie na dłuższa metę. Chłopak zacznie być postrzegany, jako atrakcja. Zaniknie zainteresowanie, jego osobowością, a kotek zacznie być branym, jako zwykła zabawka. To jest nieuniknione. No ale co Lucjusz będzie się wdrążał w te tematy skoro to nie jego problem. Po części.
-Idź idź.. Zanim Cię zmacam na śmierć.- Zarechotał na swój własny pierdolony sposób. NIe zatrzymywał chłopaka, bo i tak nie miał już z nim o czym gadać. Miał fajne uszy i tyle. Nie ma co tu się rozpieszczać z opisywaniem co jeszcze jest intrygującego w wampirku. Wampir jak wampir.
-Nara.- Pożegnał się trochę nie kulturalnie, jak by wyganiał go z chatki, bo w sumie tak było, ale to chuj z tym. Chłopak poszedł, problem z głowy. Shiro po opuszczeniu chatki zostawił wampira z rannym człowiekiem, który kusił swoją krwią! Mniam!
-No to tak Elałajzo.- zerknął na dziewczynę i usiadł zwyczajnie na podłodze, przed dziewczyną, po czym zwyczajnie warknął zirytowany. -Gdybyś mogła gadać, było by łatwiej.- wymlaskał sobie pod nosem, po czym dodał głośniej.
-Gdzie się podziałaś? Lecz interesuje mnie inna rzecz... Kto do kurwy nędzy, pozwolił Ci odejść? Czy nie jasno się wyraziłem podczas pierwszego spotkania. Odejdziesz wtedy, kiedy ja Ci pozwolę, ZROZUMIANO!- Warknął rozwścieczony na dziewczynę, czekając na odpowiedz.
A teraz Lucjusz po chwili wyjął telefon i zadzwonił by po jakimś czasie do chatki przyjechała taksówka, z pomocą medyczną, jednak Lucjusz musiał wyjść, więc zostawił dziewczynę w dobrych rękach.
z/t

_________________


Powrót do góry Go down
 
Chatka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Chatka Gajowego
» Chatka nad jeziorem
» Chatka maga
» Chatka Świąteczna
» Chata szalonego szamana

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: Lasy-
Skocz do: