IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Uliczki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Uliczki   Wto Paź 23, 2012 8:08 pm

Mniejsze uliczki, odchodzące od głównej i przechodzące pomiędzy budynkami mieszalnymi, kamienicami, sklepami i barami. Od czasu do czasu przejedzie jakiś samochód. Skrzyżowania i ułożenia mogą po części przypominać zamieszkałe osiedla.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Uliczki   Czw Sie 08, 2013 4:46 pm

Kiedyś jego dowódca podczas lotu śmigłowcem Boeing CH-46 Sea Knight, model RH-46E, podczas jednej rozmowy na temat zmian do jakich dąży nasza cywilizacja, rzekł - teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie. Pomimo jego oficjalnie zakończonej kariery wojskowej, są to słowa, które na dobre wyryły się w jego pamięci. Żyć jak ludzie. Cóż to właściwie znaczy? Mijał kolejne uliczki rozglądając się nieruchomym wzrokiem wokoło, dłonie niedbale mając wsunięte w kieszenie. Kim właściwie jesteś, Yo?  Może niewolnikiem. Jak wszyscy inni. Urodziłeś się w kajdanach. W więzieniu, którego nie możesz poczuć ani dotknąć. W więzieniu umysłów. Rzeczywistość? Przecież to iluzja, prawda? Możliwe. Ale co to znaczy, że coś jest „prawdziwe”? Jak można zdefiniować „rzeczywistość”? Jeśli mowa o tym, co można poczuć, co można powąchać, spróbować lub zobaczyć, to rzeczywistość jest tylko elektrycznymi impulsami interpretowanymi przez mózg. Wojsko zmienia człowieka. Nabiera zupełnie nowej perspektywy na świat, a wszelkie dotychczasowe wartości zostają zredefiniowane. Uśmiechnął się. Dawno już nie czuł takiego spokoju i pogodzenia pomimo tych wszystkich wątpliwości jakie targały jego myślami. Życie w zgodzie z samym to wielka sztuka. Niemniej jednak ludzie o tym profilu psychologicznym są diabelnie niebezpieczni, bo nieprzewidywalni. Nie da się bowiem założyć obroży na wolną rolę, choćby ciało fizyczny skute było stutonowymi kajdanami z mosiądzu.
- Yare, yare… wszystko wydaje się być nowe. - wiele się zmieniło przez te lata, lecz niespecjalnie mu to przeszkadzało. Lubił zmiany. Na nich przecież opiera się postęp. Kątem oka zauważył trzy panny w mundurkach Akademii Cross, chichoczące cicho pod nosem i dyskretnie spoglądające w jego stronę. Dzienni. Mimowolnie się do nich uśmiechnął, nie przerywając swojego spaceru. W odpowiedzi zauważył rumieniec na policzkach jednej z nich oraz nieco speszone spojrzenie. Niesamowite, że teraz to on był obiektem zainteresowań takich młodzików. Jakiś czas temu to on, jeszcze uczniak fantazjował o starszych kobietach, posiadających niebagatelne zresztą wdzięki. Stał na pasał czekając na zmianę sygnalizacji. Jak tylko uprzejmy głos oznajmił mu, że można wkroczyć bezpiecznie na jezdnię, uczynił to bez zbędnej zwłoki.

Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1222


PisanieTemat: Re: Uliczki   Pią Sie 09, 2013 6:03 pm

Świat się zmienia, tak samo jak jego mieszkańcy. Nic nie stoi w miejscu. Wszystko brnie swoją drogą do przodu, nie zatrzymując się i wybierając odpowiednią dla siebie ścieżkę. Tak jest we wszystkich dziedzinach, czego dokonuje człowiek. Inni by powiedzieli że nawet wampiry.
Tego wieczora Nadira w towarzystwie swojego lokaja, udała się na zakupy, by dokupić parę nowych ubrań dla siebie z powodu powiększającego się brzucha i kilka ciuszków dla przyszłego dziecka. Przy jej tak szczupłej sylwetce, brzuch zdawał się bardzo wyraźnie sygnalizować o swoim stanie błogosławionym, nie wiadomo tylko przez kogo. Boga czy Diabła? Kogo to obchodzi? Ważne że robiąc zakupy była z tego zadowolona.
Wychodząc z ostatniego sklepu, gdzie to Teiji trzymał siatki z zakupami, co by szlachetna nie dźwigała, stanęli na pasach, oczekując zmiany sygnalizacji ruchu. Co prawda z jego mocą mogliby bez roblemu przejść przez jezdnię, ale żeby nie wzbudzać podejrzeń, postanowili zachowywać się jak ludzie.
Sygnalizacja zmieniła kolory i ludzie ruszyli przechodząc przez jezdnię. Tym samym uczyniła to Nadira i jej sługa. Kątem oka spojrzała na mijającego chłopaka, jakim okazał się być Yo, lecz nie poznała go od razu. Wzrok przeniosła przed siebie idąc dalej.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Uliczki   Pią Sie 09, 2013 8:19 pm

Martwił go tylko jeden fakt. Zamknięto jego ulubioną cukiernię. Chodził tam niemalże na każde wacle, gdyż wzorowym uczniem nigdy nie był. Kupował on wtedy chyba z sześć rodzajów słodkich bułek i zajadał się nimi bez opamiętania. Ślady zbrodni natomiast pozostawały na jego twarzy w postaci lukru. Zdecydowanie była to najlepsza cukiernia w mieście, człowiek potrafił się uzależnić po pierwszym spróbowaniu. A teraz? Nie ma. Nic nie jest tam, gdzie być powinno. Trochę zajmie mu ponowna adaptacja. Tym właśnie torem biegły jego myśli, kiedy przekraczał jezdnie. Okazuje się jednak, że w tej wersji wydarzeń Yo już z daleka przyuważył sylwetkę, która jak na rozkaz otworzyła pewno pudełeczko wspomnień w jego pamięci. Jego źrenice rozszerzyły się nieco, natomiast postać doskonale mu przecież znanej wampirzycy pochłonęła całą jego uwagę, że nawet nie zauważył, jak zupełnie niezamiezenie wpada na stąpające parę kroków od niej sługę.
- Pardon… zagapiłem się. - powiedział zaraz, podnosząc jedną z toreb, którą przez przypadek wytrącił Teijemu z ręki. Kultury też go nieco wyuczyli, poza tym był nadal pod lekkim wrażeniem widząc zupełnie niezmienioną Nadirę. Chociaż właściwie nastąpiła pewna zmiana, która wyraźnie zarysowaną wypukłością na jej ciele się odznaczała.
- Nigdy nie myślałem, że kiedykolwiek Twój widok aż tak bardzo wryje mnie w ziemię. - zwrócił się nagle w stronę przedstawicielki rodu Shiroyama, przyozdabiając swoje lico niezobowiązującym uśmiechem. Nie był pewien, czy wampirzyca zdoła go rozpoznać. W końcu minęło dość sporo czasu i był nawet skłonny sądzić, że postać pewnego ludzkiego machlojka z czasów szkolnych niekoniecznie musiała odcisnąć trwałe piętno w jej pamięci.
- Chociaż czekaj. Właściwie to akurat nie jest zbyt trafne stwierdzenie biorąc pod uwagę fakt, że nigdy nie miałaś problemów z unieruchomieniem mnie, kiedy za bardzo Ci się naprzykrzałem. - jego rozpogodzony wyraz twarzy wyraźnie wskazywał na to, że miło było mu spotkać w końcu jakąś znajomą twarz. Natomiast znajomość z Nad zaliczał do tych bardziej ciekawych, gdyż choć z początku nie otrzymywał z jej strony nic poza chłodem oraz zwykłą obojętnością, to z czasem udało mu się ją nieco do siebie przekonać.
- Ach, wybacz, może się po prostu przedstawię, gdyż moja ludzka forma mogła ulec pewnym znaczącym deformacjom. Takeda Yo. - skłonił się wtenczas uprzejmie, prezentując tym samym nienaganne maniery. Wojskowa musztra nieco ociosała ten jego nieokrzesany styl bycia. Dzięki temu zyskał nieco przy rozmowach dyplomatycznych, których prowadzenie okazało się być niesamowitą sztuką. W międzyczasie wskazał ręką na chodnik, co było niemym zaproszeniem na zejście z jezdni, gdyż sygnalizator świetlny właśnie zaczynał migać.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1222


PisanieTemat: Re: Uliczki   Sob Sie 10, 2013 1:48 pm

Szlachetna zerknęła na niego tylko raz i kto wie czy tym spojrzeniem, nie sprawiła iż się zapatrzył. Trochę wyprzedziła swojego sługę, a kiedy usłyszała przepraszanie, stanęła o obróciła się bokiem by spojrzeć co się stało. Chłopak zderzył się z Teijim podczas drogi, co ją trochę rozbawiło. Lokaj jednak za złe mu nie miał i odebrał upuszczoną reklamówkę.
- W porządku. - Odpowiedział wampir młodemu człowiekowi. Również na niego spojrzał i lekko się uśmiechnął. Lubił ludzi, bo sam nim był setki lat temu. Wtedy uwaga zaczęła przenosić się na szlachetną ze strony obecnie nieznajomego.
Wysłuchała jego monologu, jaki sobą prezentował, unosząc brwi w zdziwieniu, nie mogą go sobie przypomnieć. Ludzie z biegiem lat się zmieniają. Tak samo jak Yo, z nastoletniego chłopca wyrósł na mężczyznę, co było w sumie można zauważyć. Ona jedynie może podrosła dostają te kilka centymetrów więcej i otrzymując bardziej kobiecą figurę. A tak, jako wampirzyca wiele się nie zmieniła, jedynie może wewnętrznie.
- A to Ty... Teraz Cię pamiętam. Chodziliśmy razem do Akademii Crossa. - Gdy się przedstawił, była wstanie sobie go skojarzyć. Unieruchomienia za pomocą lodu, testowała na nim odporność. Siedzieli nawet wspólnie przy ognisku. Wspomnienia otworzyły się w jej umyśle. Jednak by móc porozmawiać na spokojnie, z całą trójką zeszli z jezdni na chodnik drugiej strony, jaką zaś ona wybrała.
- Dużo się zmieniłeś. Dlatego nie mogłam Cię od razu poznać. Mało ze sobą przebywaliśmy byś zakodował mi się w głowie.
Przyjrzała się jego sylwetce, postawie a nawet zachowaniu. Ten wcześniejszy gest kultury był zaskakujący. Dużo w jego życiu się musiało wydarzyć. Tak samo jak u niej. Skoro na dłoni, poza pierścionkiem zaręczynowym, spoczywała także obrączka.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Uliczki   Sob Sie 10, 2013 4:15 pm

Początki Akademii Crossa były niezapomnienia. Ta jego dawna beztroska. Czy rzeczywiście mało ze sobą przebywali? Pewnie tak, chociaż mogło tu mieć również znaczenie długowieczność wampirów. Dla zwykłego człowieka pewne fragmenty życia wydają się być o wiele dokładniej przechowywane w pamięci, gdyż są oni świadomi czasu, który sprawi, że po kilkunastu, może nawet kilkudziesięciu latach te wspomnienia będą jedynym, co pozostanie.  - W takim razie mam niepowtarzalną okazję, aby to zmienić. - kodowanie swojej sylwetki w umysłach innych osób było akurat czymś, czym lubił się zajmować. Poza tym jego entuzjazm wywołany tym spotkaniem wskazywał na to, że i tak niewiele miał w tym mieście do roboty. Wojsko choć nie było stanem idealnym, dawało poczucie samorozwoju, gdyż stawiało przed nim nowe wyzwania. Natomiast teraz, jak zwykły, szary mieszkaniec Japonii, mógł co najwyżej oddać się literaturze oraz nadrabianiu czytania pozycji, które z racji kontrowersyjnego ujęcia rzeczywistości nie są dostępne w publicznych zbiorach. - Gdybym nie był świadom Twojej natury, zaprosiłbym Cię na jakieś ciacho. W tej sytuacji jednak mogę zaledwie zasugerować, abyś zrobiła to Ty. - Takeda od zawsze lubił korzystać ze swojego ludzkiego organizmu, nie pozwalając mu zwolnić metabolizmu choćby na chwilę. Nie darmo w końcu popularne stało się powiedzenie, że przez żołądek do serca, a on nigdy nie stronił od próbowania nowych smaków. Z tego jednak co pamiętał, przedstawicielka rodu Shiroyama nie bardzo przepadała za ludzką strawą. Swój roziskrzony wzrok na ułamek sekundy skupił na dłoni Nadiry, trafnie chyba rozpoznając obrączkę na placu serdecznym. Uśmiechnął się na ten widok, gdyż w połączeniu ze stanem błogosławionych tworzył się zupełnie nowy obraz wampirzycy niż ten, z którym do czynienia miał przed kilkoma laty. - Czasem mam wrażenie, że jesteście o wiele bardziej ludzcy niż my sami. - ukończenie szkoły, małżeństwo, dziecko, zapewne też wspólne lokum. Krótko mówiąc, założenie rodziny. Droga, która w społecznej opinii czyni człowieka w pełni szczęśliwego. Podobno. Wiadomo przecież jak to jest z przyjętymi konwenansami. Zanim jakakolwiek odmienność może nabrać jakiegoś znaczenia, musi zazwyczaj zostać kolektywnie skonceptualizowana przez społeczeństwo jako całość. To co właściwie nie jest więc tym w swojej pierwotnej istocie, a zaledwie subiektywnym zwyczajem, który po prostu udało się spopularyzować. - Szczęście, że to jednak tylko wrażenie. - dodał po krótkiej refleksji, zaczynając dość specyficznie bawić się swoim nadgarstkiem. Jakby w ten sposób chciał dać wampirzycy do zrozumienia, że praktykowane przez nią niegdyś lodowe kneble doskonale zachował w swojej pamięci. Całość ubarwiona była żartobliwym tonem, a jego rozpogodzony uśmiech wskazywał na to, że mimo wszystko miło to wspomina.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1222


PisanieTemat: Re: Uliczki   Nie Sie 11, 2013 10:37 am

Oboje zamieszkiwali przeciwne akademiki więc widywali się przypadkowo na otwartych terenach, gdzie mogli przebywać ludzie w towarzystwie wampirów. Nadira pamiętała kilka przeżyć z tej szkoły, ale część z nich wolałaby na dobre zapomnieć. Grzeczną uczennicą nie była. Często łamała regulamin a w późniejszym okresie swojego życia, kiedy jej partnerem był Testament, przejęła wraz z nim placówkę kierując nią po swojemu, będąc bardziej asystentką byłego męża.
Uśmiechnęła się lekko na jego słowa i chętnie by mu teraz położyła dłoń na gardle, ale nie chcąc robić sceny w publicznym miejscu, powstrzymała się. Bawić się z nim będzie później.
- Masz widocznie bardzo dobrą pamięć. Ciacho może nie, ale nie gardzę napojami. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, udać się do jakiejś kawiarni, jeżeli chcesz pogadać.
Skoro tak, to zaproponowała mu udanie się wspólnie do jakiejś pobliskiej kawiarni. Teiji udałby się z nimi, lecz nie będzie przeszkadzał swojej Pani w rozmowie z człowiekiem. Jedynie będzie pilnował, by czasem coś się jej nie stało.
Widziała jak się przyjrzał jej dłoni, jak i całej postaci. Zapewne zauważył te drobne zmiany komentując słowami o byciu bardziej ludzkim.
- Mylisz się. - Spoważniała, nie lubiąc takiego porównania. Nawet tak nie uważała. Co z tego że jak ludzie się pobierają i płodzą dzieci, tyle że wampirze? Ich życie nie wygląda dokładnie tak jak ludzi. Lecz może być nieco zbliżone.
Poprawił się zaraz? Miała to gdzieś. Ruszyła więc chodnikiem dalej, stwierdzając że pogadać mogą nawet idąc niżeli siedzieć w jakimś budynku.
- Zmiany widać w Tobie duże. Pracujesz gdzieś?
Zapytała go od tak, dla własnej informacji.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Uliczki   Nie Sie 11, 2013 12:18 pm

Kąciki jego ust powędrowały odrobinę wyżej, jak tylko tęczówki odnotowały tę nagłą zmianę w nastroju wampirzycy, będącą konsekwencją poczynionej przez niego uwagi. Reakcja jej była dla niego cenną informacją. Wynikało z niej, że nadal jest ona tak samo wyniosła, lekceważąca i arogancka jak niegdyś, traktująca ludzką rasę jako coś niższej kategorii. Kiedyś przybierało to formę głównie obojętności, teraz natomiast miał wrażenie, że zjawisko to ostrzejsze przybierało kształty. Fascynujące. Niemniej Yo już dawno sklasyfikował znajomość z Nadirą jako obracanie się wokół uzbrojonej bomby, przy której jeden zły ruch grozi automatycznym samozapłonem. Tango straconych, wstrzykujące do jego żył potężną dawkę adrenaliny, od której już dawno się uzależnił. Możliwe, że właśnie dlatego świetnie odnalazł się w swojej saperskiej profesji, skoro już wtedy wykazywał  skłonności do szukania sobie podobnych rozrywek. W każdym razie przynajmniej było już oczywiste, w jaki klimat wypowiedzi należało się wstrzelić, jeżeli chciałby kiedyś mocno poigrać z losem. - Zmiany? Sądzisz, że teraz mam większe szanse na znalezienie sobie żony? - odparł żartobliwe, ponieważ ani na moment nie przestawał być rozluźniony. A to dziwne biorąc pod uwagę fakt, że jeśli za daleko wypłynie ze swoją ironią, wystarczy kilka machnięć ręką, aby Nadira przebiła nim pobliski sklep z pamiątkami. W Japonii swoją drogą było takich od cholery. Jego spokój i opanowanie w połączeniu ze świadomością, z kim właściwie ma do czynienia, były odrobinę nielogiczne. - Właśnie byłem na rozmowie kwalifikacyjnej w Instytucie Technologicznym, zajmującym się projektowaniem oraz wykonywaniem uposażenia dla jednostek szturmowych. - odpowiedział na pytanie dotyczące ewentualnego jego zajęcia. Nie sądził, aby Nadira zainteresowana była jego rysem biograficznym, a więc i wątku specjalnie nie rozwlekał. - Swoją drogą, zajrzałem wczoraj do miejskiego archiwum przeglądając stare numery gazet lokalnych. - wyraz twarzy nadal był rozpogodzony.  Pomimo sinoczarnych chmur na niebie, które oznaczać mogły nagłe załamanie pogody oraz deszcz, nie wyglądał na specjalnie przejętego. Pół nocy przesiedział wertując archiwalne wydania różnych czasopism, które relacjonowały wydarzenia miastowe. I rzecz jasna, nazwisko Shiroyama przewijało tam się o wiele częściej niż przypuszczał. Zmysł wywiadowczy nie pozwalał mu siedzieć bezczynnie, ot co. - I śmiem sądzić, że nie tylko w moim przypadku dokonały się pewne znaczące zmiany. - dodał uprzejmie, układając  to stwierdzenie w formie nie narzucającej obowiązku komentarza ze strony jego rozmówczyni. Yo rzeczywiście się zmienił. Był bardzo uważny przy dobieraniu słów, a podążając za szekspirowską myślą doskonale zdawał sobie sprawę, że przecież świat był tylko teatrem, a aktorami ludzie. Szkoda tylko, że czasem źle obsadzonymi. - O, wybierzcie sobie coś. Ja stawiam. - do przydrożnej sympatycznej budki kawiarenkowej właśnie dotarli, więc nawet nie musieli zapuszczać się nigdzie dalej. Takeda zaraz zamówił sobie czekoladę z rumem. Tak na osłodę zamkniętej cukierni, po której żal nadal dźgał go nieprzyjemnie w żebra.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1222


PisanieTemat: Re: Uliczki   Pon Sie 12, 2013 4:28 pm

Jeżeli będzie ją irytował i doprowadzał do wyprowadzenia z równowagi, może nawet odpowiadać za doprowadzenie do złego stanu ciężarnej kobiety. A wtedy już nie tylko Nadira może mu zarzucać winę, ale i jej mąż, jeżeli się o tym dowie. Denerwowanie kobiety w takim stanie jest niewskazane, o czym chyba człowiek zdawał sobie z tego sprawę. Wampirzyce mimo iż trudno zachodzą w ciążę, łatwo też mogą ją utracić.
O żonę jej nie chodziło, bo widziała iz nie posiadał on na dłoni tajemniczego pierścionka zwanego obrączką. W ogóle on na męża się chyba nie nadawał. Bardziej Nadira w nim widziała podróżującego samotnika szukającego rozrywki, nawet tak gdzie nie powinien.
Skinęła głową przyjmując do wiadomości informację o jego rozmowie kwalifikacyjnej, więc decyzja jeszcze nie zapadła czy go przyjęli. Także o to już nic nie pytała. Bo jak wiadomo, jego życie ją nie interesowało. Lecz z dobrej chęci chciała się czegoś dowiedzieć, skoro już się spotkali.
- W mieście dzieje się ostatnio dużo. Ale jeżeli o mnie chodzi, to pewnie naczytałeś się dużo plotek.
Domyśliła się, że zapewne szukał informacji o niej samej. W starych archiwach dużo na rozrabiała. Ale z biegiem dojrzewania zmądrzała, prowadząc teraz Teatr, którego aktorami bywają niemal wszyscy, a w wyjątkowe dni, odgrywane są realne sceny. Na takie spektakle najczęściej przychodzą wampiry.
Stanęli przy najbliższej kawiarence i weszli do niej zajmując stolik. Teiji odmówił, za to Nadira zamówiła sobie sok owocowy, jaki tu podawali. Pogadają, wypiją i każdy pójdzie w swoją stronę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Uliczki   Sob Sie 17, 2013 9:49 am

Takeda przede wszystkim szukał informacji o wydarzeniach w mieście jakie rozegrały się pod jego nieobecność. Chciał być po prostu świadom zmian jakie zaszły. Nie nastawiał się na konkretną postać, ponieważ nawet nie był pewien, ile z nich nadal nie rozstało się ze swym żywotem. W końcu konflikt pomiędzy wampirami a ludźmi wydaje się niechybnie zaostrzać. Rzeczywiście jednak nie spodziewał się tam trafić na nazwisko rodu Nadiry, a przynajmniej nie w aż takiej częstotliwości. Nie był też w stanie ocenić, ile z podanych faktów rzeczywiście do faktów można było zaliczyć. Summa sumarum, wampirzyca nie została włączona do grona dobroczyńców miasta. Właściwie to nie mógł wyjść z lekkiego zdziwienia, że wszystko potoczyło się tą trasą akurat w jej przypadku. Owszem, zdawał sobie sprawę nieociosanego charakteru wampirzycy, lecz widocznie nadal istnieje wiele rzeczy, w które może lepiej nie być od początku do końca wtajemniczonym.  Niemniej, będzie trzymał w swojej pamięci wszystko co, co udało mu się wygrzebać z zakurzonych archiwalnych półek.
- W pomyjach plotek najbardziej intrygująca jest kropla prawdy. - stwierdził z nikłym uśmiechem, dopijając przyjemny dla podniebienia płyn. Ich rozmowa zajęła jeszcze odrobinę czasu, lecz jako, że zarówno jedna i druga strona z pewnością posiadała kilka prywatnych spraw do rozwikłania, w końcu pożegnali się udając w swoim własnym kierunku. To była pierwsza osoba związana z jego historią. Ciekawiło go, czy będzie miał okazję natrafić na jeszcze jakąś twarz z przeszłości.

2x zt
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 542


PisanieTemat: Re: Uliczki   Sob Lis 02, 2013 4:19 pm

Ile to już czasu minęło odkąd Kruk chodził po tym mieście, tam gdzie on miał ochotę, a nie tam dokąd prowadził łańuch od jego kajdan, zbyt długo. Wyszedł niedawno z laboratorium łowców, w którym został mu wszczepiony nadajnik, a także "zabezpiecznie", które tym razem nie pozwoli mu uciec, albo jego zajebista i piekna główka zostanie oddzielona od jego ciała młodego Boga. Szkoda by go było nie? Nieważne, skoro w końcu mógł chodzić tam gdzie mu się podobało, jego nogi poniosły go w to miejsce, miał po prostu przeczucie, że musi naprawić błędy swojej przeszłości, pomóc ludziom, zamiast im szkodzić jak to było do tej pory. Zły żółtooki łowca, który został potępiony, ale znów dostał szansę od losu na odkupienie, szansę by sprawiedliwość, która po praniu mózgu przez niego przemawiała, na pewno już nie da skrzywdzić żadnej ludzkiej osoby, przez krwiopijce. Koniec z miłym dla pijawek Krukiem, to była dawna historia, każda wampirzyca czy wampir może liczyć na nic więcej, niż zatrute ostrze które przy sobie nosił, prosto w ich martwe serca. Czy nadarzy się aby rosyjski łowca o złotych ślepia znów wrócił do gry? Znów zaczął być tym rycerzem, którego pozbawiła pracy pijawka imieniem Nadira, które dudniło mu w głowie cały czas, a nienawiść zbierała się w nim by w końcu wybuchnąć. Wiele przydomków zostało mu nadane przez ludzi, których skrzywdził jednak czy ten morderca o gołębim sercu pozwoli na coś takiego raz jeszcze? Nie. To był błąd którego nigdy nie wolno popełnić. Zaciągnął na głowę kaptur, usiadł na jednym stopniu przy losowym ze sklepów, kiedy nie masz żadnego zajęcia, wystarczy liczyć że ono samo do Ciebie przyjdzie. Łowca miał problemy z alkoholem, co mogła wyjaśniać butelka wódki w jego dłoni, zdołowany, smutny, samotny etc. Po prostu liczył znów na cud, by mógł uspokoić swe pełne nienawiści serce, niech coś się wydarzy!

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Caro
Caro
Caro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t836-caroline-louise-roux#5546 http://vampireknight.forumpl.net/t1161-caroline-telefon#18207 http://vampireknight.forumpl.net/t3169-cleo-aka-pax-aka-caro#66850
Zarejestrował/a : 14/12/2012
Liczba postów : 112


PisanieTemat: Re: Uliczki   Sob Lis 02, 2013 4:32 pm

Caro biegła przed siebie ile miała sił, po policzkach spływały słone krokodyle łzy. Przed oczami miała mgłę i ciężkie wspomnienia tego co ją spotkało kilka dni temu. Przez głowę przelatywały wspomnienia z celi, kajdan na kostkach, pustego pokoju i widoku za oknem. Pamiętała zapach jaki roztaczał się w upiornym zamku. Nie chciała tego pamiętać, nie chciała pamiętać że przez kilka dni została wiele razy kąsana przez wampiry. WAMPIRY ! Które nie powinny istnieć.
Teraz uciekała, uciekała od miejscami w którym Yv łaskawie ja pozałatwiała licząc, że Caro będzie się oddawała jej za każdym razem gdy tego zapragnie.
Przeleciała prze ulice niemalże wpadając pod rozpędzony samochód i dalej, po kilkunastu metrach nie miała siły już biec. Gdy zwolniła kroku i zatrzymała się, miała wrażenie że wszyscy do okola niej to wampiry. Ruszyła chwiejnym krokiem, obijając się od każdej osoby. Od ścian, słupów. Na każdego spoglądała jak na wroga, gdy zebrała siły znów zaczęła biec by po chwili się zatrzymać... Czuła się jak obłąkana w tym mieście, wszędzie widziała wampirzyce kły, wygłodniałe spojrzenia. Słyszała w głowie głosy których nie powinno być.
Łapiąc się za głowie szła przed siebie jak włóczęga, jak narkomanka czy bezdomny szukając bezpiecznego miejsca, szeptając co chwile.
-Wampiry, wszędzie... Chcą mnie zabić. Złapać. Zabija mnie.
Koniec końców, padła wyczerpana biegiem, utratą krwi. Bólem.

_________________


Sam napisał:
[19:30:28] Samael : Żodyn we internetach nie wie że Caro pudlem. Żodyn ;o

Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 542


PisanieTemat: Re: Uliczki   Sob Lis 02, 2013 4:50 pm

Raven zdawał sobie sprawę w jakiej dzielnicy sie znajdował, ale dobrze wiedział że właśnie w takiej dzielnicy znajdzie to czego szukał, no jak widać nie musiał długo czekać, nawet nie zdążył opróżnić litrowej flaszki wódki w samotności, kiedy zauważył kogoś nie bardzo wyróżniającego się z tłumu ćpunów, włóczegów i tak dalej których było tutaj pełno. Prawdopodobnie nawet by się nie przejął gdyby nie cicho wypowiedziane słowa dziewczyny, miał bardzo dobry słuch. Do jego uszu dotarło tylko jedno, "wampir" gdy tylko usłyszał to szybko podniósł się, zostawiając butelkę na schodach i podbiegł do leżącej obok dziewczyny, która wydawała się być w szoku,to nie byle jakim szoku. Prawdopodobnie weźmie go za oprawcę, ale chyba nie miała siły krzyczeć, oj zajmie się nią. Niestety nie będzie to profesjonalna pomoc medyczna, jedyne co miał przy sobie to był alkohol do przeczyszczenia ran a za bandaże mogą robić skrawki jego ubrań.
-Spokojnie dziewczyno, nic Ci nie zrobię. Pozwól że zajmę się ranami, a potem mi wszystko opowiesz. - jego ton był bardzo chłodny, nienawiść rosła w jego sercu cały czas, a efekt końcowy miał mieć gdzieś dopiero teraz, kiedy znalazł tak urządzoną dziewczynę, samą, bezbronną jeszcze w takiej dzielnicy. Obejrzał jej ramiona, szyję i pokręcił głową zniesmaczony, to był atak wampira, na dodatek rozkapryszonego który nie tylko chciał jej krwi,a także poznęcać się nad nią. Wampirzyca miała w tym momencie nowego wroga. Poszedł po butelkę niedokończonej wódki, a następnie wrócił do dziewczyny unosząc ją odpowiednio, oparł jej głowę na swoim udzie, jeśli będzie próbowała się wyrywać, wiercić etc, to po prostu użyje na niej magii paraliżu, więc nie radziłbym. Rozpiął swoją bluzę zrywając odpowiedni kawałek koszulki, aby starczyło chociaż na jeden amatorski opatrunek, w końcu był początkującym medykiem, wiedział co robić.
-Teraz zaboli, przepraszam, że to muszę być ja. - zlokalizował najgłębszą z jej ran, a następnie wziął do ręki portfel z jego dokumentami, był skórzany, była to jedyna rzecz której mógł teraz użyć.
-Zagryź to. - podstawił jej przedmiot pod zęby, a następnie polał ranę alkoholem, musiało piec jak cholera, aby następnie szybko ją zabandażować, skrawkiem jego ubrań. No cóż, zajebista pomoc to nie była, ale do szpitala jej nie weźmie, w końcu tam dzieje się teraz krwawa rzeź między łowcami a wampirami. Czy wszystko było w porządku? Powinno to zatamować krwawienie za jakiś czas, wyglądała na silną dziewczynę, poradzi sobie.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Caro
Caro
Caro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t836-caroline-louise-roux#5546 http://vampireknight.forumpl.net/t1161-caroline-telefon#18207 http://vampireknight.forumpl.net/t3169-cleo-aka-pax-aka-caro#66850
Zarejestrował/a : 14/12/2012
Liczba postów : 112


PisanieTemat: Re: Uliczki   Sob Lis 02, 2013 5:08 pm

Gdy padła jak długa liczyła na szybką śmierć. Wiedziała, że rany tylko otworzyły się od jej biegu. Zamknęła oczy licząc na błogi spokój. Przestały do niej docierać bodźce dźwiękowe, powoli traciła czucie. Czuła błogi spokój, razem ze zmysłami uciekał też w niej strach. Była bezwładna gdy się nią zajmował, patrzyła albo tępo przed siebie nie widząc go, albo miała zamknięte oczy. Głowę musiał jej podtrzymywać, bo i jej nie była wstanie trzymać.
Była tylko osłabiona, a rany było trzeba „zatkać” bo to one zdziałały teraz najwięcej szkód.
Nie zareagowała na żadne jego słowo, a portfel musiał sam jej wsadzić do ust.
Akcja nabrała tępa gdy polał jej ranę wódka. Całe szczęście, że dał jej ten cholerny portfel do buzi bo z bólu wgryzła się w niego, a następnie zaczęła wrzeszczeć. Świat, raj... Błogi spokój odszedł, a ją zaatakowały na nowo wszystkie bodźce. Ból reki, głowy. Mdłości, dźwięk bicia jego serca, oraz szum w uszach przez jej własna krew. Wydarła się, szamocząc mocno.
Dzikim wzrokiem spojrzała na niego, po czym na ranę.
Pierwsza myśl „wampir!”, chciała się wyrwać z jego uścisku, ale nie miała siły a w dodatku ręka bolała jak cholera. Wypluła portfel, po czym lewą ręka zaczęła machać i odpychać go.
-Zostaw, zostaw! Nie dotykaj mnie! NIE DOTYKAJ MNIE – podniosła się gwałtownie, słabnąc ponownie, musiała się podeprzeć, bo inaczej znów by zaliczyła bliższe spotkanie z ziemią.
Głęboko oddychała przez nos, cały czas patrząc na niego dotknęła zabandażowanej rany. Nie pasowało jej takie zachowanie, może chciał kupić ją swoim dobrem. Był w końcu wampirem dla którego krew była najważniejsza.
- Zostaw mnie ty krwiożerczy potworze. Nie... d...dam...si....ę. - znów musiała się oprzeć, opuściła twarz walcząc z mdłościami oraz zawrotami.

_________________


Sam napisał:
[19:30:28] Samael : Żodyn we internetach nie wie że Caro pudlem. Żodyn ;o

Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 542


PisanieTemat: Re: Uliczki   Sob Lis 02, 2013 5:39 pm

Było dokładnie tak jak się tego spodziewał, zaczeła świrować, była w cholernym szoku, takim że nawet ciężko go opisać, a co dopiero zobaczyć. Aristov pokręcił głową kiedy tylko zaczęła mu się wyrywać, jednak dobrze wiedział co robić. Nie musiał używać na niej zaklęcia aby padła na ziemię jak kłoda, była zbyt wyczerpana, więc zaklęcie nie było konieczne, w ogóle. Jednak włożenie jej czegoś w zęby to był najlepszy jak dotąd jego pomysł, odgryzła by sobie jeszcze język, to na pewno było cholernie bolesne, ale Vlad nie chciał jej zrobić krzywdy, wręcz przeciwnie, ale no zostało mu tylko jeszcze ją uświadomić.
-Jesteś w szkoku. Oddychaj do cholery głęboko i się uspokój. Nie jestem jednym z nich. - co prawda, jego ślepia były na tyle nienaturalne że mogła rzeczywiście tak myśleć, bo ilu znasz ludzi z naturalnie, no może nie do końca ale to nie były soczewki ślepiami? zero. Wyciągnął portfel z jej ust, wytarł go o spodnie, a następnie kiedy skończył bandażować ją, nie opuszczał jej głowy ze swojego uda. Jednak była praktycznie na środku drogi, trzeba było ją zabrać stąd. Wziął wielkiego łyka z butelki, której wcześniej używał do oczyszczenia jej ran, a następnie zwrócił się do niej łagodnym, jednak wciąż chłodnym głosem, gniew w nim narastał z kazdą chwilą.
-Nie jestem tym za którego mnie uważasz, wiem że jesteś w szoku, ale spróbuj się uspokoić. Pomogę Ci, zajmuję się tym i nie uważam że Ci odbiło, musisz tylko się uspokoić dziewczyno. - próbował, ale jak mu to wyszło? No nie wiadomo, to dopiero się okaże. Najgłębsza z jej ran została opatrzona, przynajmniej spowoduje to zatrzymanie krwawienia, oraz dalszą utratę sił, teraz wystarczyło liczyć że dziewczyna wstanie o własnych siłach. Podał jej rękę, jeśli złapał to spróbował ją podprowadzić na schody, na których wcześniej siedział, aby ta mogła odpocząć, no i nie leżeć na środku ulicy.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Caro
Caro
Caro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t836-caroline-louise-roux#5546 http://vampireknight.forumpl.net/t1161-caroline-telefon#18207 http://vampireknight.forumpl.net/t3169-cleo-aka-pax-aka-caro#66850
Zarejestrował/a : 14/12/2012
Liczba postów : 112


PisanieTemat: Re: Uliczki   Sob Lis 02, 2013 5:53 pm

Jak można było się domyśleć, była strasznie nie ufna. Nawet jeśli pomógł jej z raną i zainteresował się nią. Nie wziął za pomyleńca i postanowił jej to ładnie wyperswadować. Jednak dla niej każdy był teraz wampirem, każdy... Dziecko pies, kot, pani w sklepie czy policjant. Wszyscy.
Spoglądała na niego spod byka, idąc za jakie rozkazem oddychając głębiej przez usta. Walczyła dalej sama ze sobą i ze swoim nieporadnym ciałem.
Skąd ma nimi mieć pewność, że nie jest wampirem. Miał dziwne oczy, wiedział jak się nią zająć i jeszcze w dodatku wiedział o kogo jej chodziło. Kim był? Syknęła coś niezrozumiałego przez zęby gdy po raz drugi zaprzeczył swej wampirzej naturze. W ty mm momencie nie ufała nawet sama sobie, gdzieś z tylu czaszki bala się, że sama zamieni się w wampira.
Bała się, że już nie umrze i będzie musiała żyć z tym brzemieniem. Teraz kiedy było jej słabo, bala się że to już zaczyna się przemiana. Była nastolatka, czytywała książki czy oglądała filmy o wampirach. Tam nikt nie mówi jak się bronic przed nimi...
Gdy wyciągnął do niej dłoń zaczęła się skupić na myślach. Czy mogła mu ufać? NIE!
Sama zaczęła się podnosić z ziemi, ale kolana miała jak z waty. Nogi nie były wstanie utrzymać jej wagi. Koniec końców podniosła się, ale chwile to trwało.
-Nie mam zamiaru cię...dotykać.- sapnęła do niego cicho, chwiejąc się w miejscu.
Zerkała na niego pełna wątpliwości.
Powinna uciekać.

_________________


Sam napisał:
[19:30:28] Samael : Żodyn we internetach nie wie że Caro pudlem. Żodyn ;o

Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 542


PisanieTemat: Re: Uliczki   Nie Lis 03, 2013 3:20 am

Wiesz, to że była nieufna już zdążył zauważyć, między innymi po tym jak postanowił jej pomóc a ona wciąż traktowała go jak wampira, który chciał ją skrzywdzić, no cóż zawsze można zwalić winę na szok nie? Oczywiście że jej pomógł, zajął się nią a to wszystko dlatego, że gnębiło go sumienie, za to co robił wcześniej, można to było nazwać jego nawróceniem. Uśmiechnął się tylko głupio, na jej złe spojrzenie, jakoś nie miał powodów żeby się jej bać, prędzej by się sam skrzywdził upadając gdzieś ze śmiechu, była ledwo w stanie ustać, więc niech nie próbuje na nim tych wzrokowych sztuczek. Wiedział jak się nią zająć ponieważ był medykiem, no może chujowym ale zawsze medykiem, a do tego co ją napadło? Też wiązała się z tym profesja, specjalizacja w zabijaniu wampirów etc, no ale dziewczyna o tym nie miała pojęcia, więc zamiast pomyśleć, lepiej od razu założyć, że Kruk jest be. Sprytnie i rozważnie muszę przyznać. Raczej tym się nie musiała przejmować, szlachetni nie lubią tworzyć sobie małych podobizn którymi trzeba się zajmować, lata to za Tobą i jest irytujące, dlatego Caro pozostanie człowiekiem, a tak długo jak nie spanikuje i nie ucieknie od Vlada tak będzie przynajmniej na te chwilę bezpieczna. Założył obie ręcę na piersi, stwierdzając że nie ma potrzeby jej poganiać, poogląda sobie przedstawienie.
-Nie musisz, w takim razie poczekam tu jeszcze chwilę w razie jakbyś znowu miała upaść, a jak zobaczę, że dasz radę iść sama i usiądziesz, wtedy się stąd ruszę. - uśmiechnął się do niej dość chłodno, nie był przyzwyczajony do takich rodzajów wdzięcznośći, no ale też nie mógł jej za bardzo winić. Bardzo dobrze że mu nie ufa, kiedyś uniknie niepotrzebnych problemów. Uciekać? bardzo proszę, miłej śmierci.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Caro
Caro
Caro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t836-caroline-louise-roux#5546 http://vampireknight.forumpl.net/t1161-caroline-telefon#18207 http://vampireknight.forumpl.net/t3169-cleo-aka-pax-aka-caro#66850
Zarejestrował/a : 14/12/2012
Liczba postów : 112


PisanieTemat: Re: Uliczki   Nie Lis 03, 2013 9:31 am

Musiała się ostro skupiać by nie runąć na twarz bądź tyłek. Patrzyła na niego jeszcze chwilę, po czym coś się w niej złamało. Nie mogła walczyć z całym światem bo nie ma takiej siły. Poleciała w jego stronę, łapiąc go za ramię.
-Pomóż mi.
W końcu. Dziewczyna w dalszym ciągu nie miała zamiaru mu ufać, był dziwny. Dziwnie wyglądał, ale był jak do tej pory jedyną osobą która chciała jej pomóc a nie wbić kłów w tętnice. Musiała na tą chwilę liczyć, że nie jest podstępnym skurwielem.
|Idąc za swoja doktryną : Żyć! Teraz musiała się spiąć w sobie i mieć wszystkie jego czyny na oku. Nie mogła dać się podejść.
Jednakże z drugiej strony gdyby był wampirem, pewnie już dawno wszczepiłby się jej w szyję, albo zabrałby ją gdzieś gdzie będzie na ustronne miejsce.
Nie miała zielonego pojęcia, że istnieje taki zawód jak Łowca Wampirów. Dla niej te bestialskie potwory miały nieograniczone wpływy oraz zero zasad moralnych. Że niewielu ludzi o nich wie i nawet jeśli wiedza nie potorfia się im sprzeciwić.
-Błagam, pomóż mi. Ona mnie znajdzie i mnie zabije...- po policzkach znów zaczęły cieć łzy i mimo iż bardzo chciała je powstrzymać nie dała rady. Odsunęła się od niego, podpierając się o jego ciało.
Śmierdział alkoholem, ale był statyczny. Bynajmniej, bardziej niż ona.

_________________


Sam napisał:
[19:30:28] Samael : Żodyn we internetach nie wie że Caro pudlem. Żodyn ;o

Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 542


PisanieTemat: Re: Uliczki   Nie Lis 03, 2013 6:16 pm

Vladimir wcale nie chciał być nachalny, nawet jeśli to miało jej pomóc, dziewczyna była dorosła, miała swój własny mózg swoje własne myślenie, tak więc pewnie pomyśli właściwie w swoim czasie. Nie minęła chwilę kiedy dziewczyna oparła ciężar swojego ciała na jego ramieniu. Uśmiechnął się lekko, po czym oczywiście musiał wylecieć ze swoim napawającym się tekstem, bo bez nich nie był by tym krukiem którego wszyscy znają i kochają nie?
-W końcu poszłaś po rozum do głowy? Tłumacze, że nie zamierzam Cię skrzywdzić. - Kiedy trzymała się jego ramienia, ruszył wolnym krokiem w stronę schodów na których siedział wcześniej, tak przynajmniej sobie usiądzie i będzie mógł na spokojnie usłyszeć o wampirzycy od której się tyle dziewczyna nacierpiała. Podprowadził ją pod schody, nie mówiąc w drodzę ani jednego słowa, usadził ją na jednym z nich , po czym sam usiadł obok. Skierował w jej stronę przeszywające spojrzenie z żółtych nienaturalnych patrzałek, po czym delikatnie uśmiechnął się, łagodząc swój ton.
-Jaka ona, ta wampirzyca o której mamroczesz cały czas? Wiesz jak się nazywa, wiesz cokolwiek o niej? To znacznie ułatwi mi zadanie. - Siegnął po ostatniego łyka z butelki, którą trzymał w rękach i odstawił ją obok. fakt, śmierdział alkoholem, ale taki był już jego urok, na każdą robotę szedł praktycznie nawalony, to chyba dawało mu jakiejś energii w walce, tłumczę się tak po prostu żeby nie wyjść na alkoholika. Rękawem swojej bluzy otarł jej łzy, wzdychając głęboko a następnie odwrócił od niej wzrok, spoglądając w niebo, to była wizja zastanowienia się nad wszystkim.
-Spokojnie, powiedz mi jak się nazywasz, co dokładnie Ci się przytrafiło. Może będę w stanie pomóc, albo skierować Cię przynajmniej w bezpieczne miejsce. - łowcy nie mogli zdradzać swojej tożsamości, pomagało to w wielu rzeczach, jeśli jednak będzie nalegać, to pewnie jej odpowie, albo przynajmniej żeby zdobyć cząstke jej zaufania. Wypadałoby się przedstawić nie? No tak.
-Vladimir, jednak nazywaj mnie Krukiem, jestem dumny z tego przezwiska mimo iż wiąże się z nim bardzo dużo nieprzyjemności. - uśmiechnął się, wciąż patrząc w górę jednak, potem znów spojrzał na dziewczynę opierając ręce na swoich kolanach i przyjmując zgarbioną pozycję. Czekał.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Caro
Caro
Caro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t836-caroline-louise-roux#5546 http://vampireknight.forumpl.net/t1161-caroline-telefon#18207 http://vampireknight.forumpl.net/t3169-cleo-aka-pax-aka-caro#66850
Zarejestrował/a : 14/12/2012
Liczba postów : 112


PisanieTemat: Re: Uliczki   Nie Lis 03, 2013 6:47 pm

Zignorowała jego pierwsze słowa tylko dlatego by się nie poczuć gorzej psychicznie. Jak na super bohatera był beznadziejny jeśli chodzi o wsparcie psychologiczne. Gdyby wzięła to do siebie pewnie by już się całkowicie zamknęła – ale jak już wspomniałam wcześniej - innego wyboru nie miała i musiała mu zaufać teraz, bo innej szansy pewnie by nie dostała.
Podniosła wzrok gdy otarł jej łzy z oczu. Chwile milczała zastanawiając się nad jego słowami, przyglądała się mu i nie mogła wyjść z podziwu, że jak chce potrafi być miły. Zaraz po tej myśli spuściła wzrok na ziemię.
-Ja... Ja nie wiem. Ona... Tam był też wampir, nie zwracali się do siebie imionami. - przyznała zawstydzona. Czuła właśnie, że ostatnie poszlaki uciekają jej spod nóg. Jak mogła nie zwrócić uwagi jak się do siebie zwracali. Klęła w sobie, że nie zagadnęła o to jak były same w mieszkaniu. Zaczęła drzeć, drzeć z bezsilności swojego żywota. Może rzeczywiście urodziła się po to by być pokarmem dla wampirów?
Znów chwile milczała układając sobie wszystkie odpowiedzi. Chociaż i tak wystarczająco czuła się ciężarem... W dodatku ciężarem który nie przyniósł niczego co mogło by ją uchronić. Ciężarem dla samej siebie.
-Caroline. - przedstawiła się biorąc głęboki oddech – Oni, zabili mi psa. Zamknęli mnie w lochu, a wcześniej pili ze mnie jak z kielicha aż straciłam przytomność. Siedziałam w jakimś zamku, nie wiem... - samo wspomnienie pobytu w Kainowym zamku było dla niej udręka i czymś obrzydliwe przerażającym.- Ta wampirzyca była blondynką, mała.... Zielon...e oczy, chyba. Wampir miał białe włosy... - zacisnęła oczy skupiając się na wspomnieniach, a nie było to takie proste – On miał dwa psy... wielkie... takie jakby z cienia stworzone. A może oczy mi plątały figle... Tak napewno tak było.
Oparła się czołem o podkurczone kolana, obejmując łydki. Czuła się zmęczona ale nie miała gdzie pójść. Zerknęła na niego kątem oka.
Kruk.
Nie wyglądał jak kruk, bardziej jak ćpun albo pijak.
-Ja chyba nie powinnam Ci o tym mówić. - się zreflektowała. Brawo CARO.

_________________


Sam napisał:
[19:30:28] Samael : Żodyn we internetach nie wie że Caro pudlem. Żodyn ;o

Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 542


PisanieTemat: Re: Uliczki   Nie Lis 03, 2013 8:50 pm

Dobrze zrobiła, faktycznie Vladimir nie należał do super psychologów, nie potrafił pocieszać biednych dziewczyn, po prostu taki już był. Był facetem, nie żadnym super bohaterem. Dobrze, że nie wzięła tego do siebie, ale Kruk i tak musiał to skomentować. Ćpun? No proszę Cię bardzo, może mu się zdarzało czasami, ale nie był żadnym nie mogącym wytrzymać bez igły ćpunem, wypraszam sobie. Nie wyglądał na obdartego czy coś, znaczy teraz ze zniszczoną koszulką to może, dobrze że bluza mu to szczelnie zakrywała. Oczywiście że potrafił być miły! Czyżbyś kiedykolwiek w to wątpiła? Kiedy tylko spuściła wzrok i zaczęła mówić, szybko wyciągnął notesik z kieszeni, oraz zapisywał każde jej słowo, wszystko mogłoby być pomocne, nawet może znajdzie coś w aktach oświaty, w końcu wrócił na dobrą drogę, to trzeba działać zorganizowanie jak łowca.
-Mhm.. Rozumiem że byłaś w szoku, nie martw się, nawet najmniejsza informacja możę się przydać. - nie skarcił jej , nie wymagał nic więcej niż tylko powolnego wyciągnięcia z niej jak najwięcej ilości informacji. Zdradziła mu swe imię, podobnie jak on zdradził jej swoje, jednak wolał używać pseudonimu. Słuchał jej kolejnych słów, aż się skrzywił kiedy powiedziała mu o psie, a także o długim pobycie w jakimś zamku. Zamek? Zamek był tylko jeden w tym mieście, ale mogłabyć w szoku, Kuroiaishita są teraz pod obserwacją, to nie mogli być oni, zresztą nie pozwolili by jej nawet uciec. Zanotował kolejne słowa po czym łagodnie zwrócił się do niej.
-Caroline, przykro mi to słyszeć, musiało to być dla Ciebie trudne, jednak jesteś pewna że to był zamek? Pamiętasz może gdzie Cię trzymali? Lokalizacja przybliżona lub dokładna. - westchnął głęboko, na pewno ciężko było znieść przesłuchanie, ale co poradzić, musiał się dowiedzieć. Na kolejne jej słowa zareagował z ciekawością w oczach, w końcu jakiś opis, zbliżony rysopis. Spróbował to sobie dokładnie zapisać a następnie chwycił ją za dłoń, obiema swoimi.
-Nie martw się, powinnaś mi to mówić, trafiłaś do właściwego człowieka. -spróbował się uśmiechnąć do niej najszczerzej jak tylko potrafił, jednak to było dość ciężkie, bo w jego sercu nie było radości, raczej gniew i nienawiść, ale w żółtych ślepiach pojawiła się iskierka, iskierka symbolizująca powrót na właściwią drogę życia. Zamierzał ochronić tę dziewczynę i znaleźć kogoś pasującego do opisu. Jak ją tylko ochronić? Zabrać do łowców? Nie wiedział sam co ma robić. Na razie jednak zostanie z nią, aż nie wrócą jej siły.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Caro
Caro
Caro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t836-caroline-louise-roux#5546 http://vampireknight.forumpl.net/t1161-caroline-telefon#18207 http://vampireknight.forumpl.net/t3169-cleo-aka-pax-aka-caro#66850
Zarejestrował/a : 14/12/2012
Liczba postów : 112


PisanieTemat: Re: Uliczki   Nie Lis 03, 2013 9:11 pm

Przyglądała się jego poczynania, wyciągnął jakiś notes i notował jej słowa. Po co ? Kim był, dlaczego to robił ? Do czego to użyje? Czy on chce złapać te wampiry? Tyle pytań roiło się w głowie blondwłosej nastolatki, że przez chwile straciła watek przewodni. Przyglądała mu się w milczeniu, zbierając myśli i układając w jakąś szerzej rozumiana całość. Był detektywem? Może.
Zapewne już miał do czynienia z wampirami, ale żeby aż tak się zapalić na najmniejszą wzmiankę o nich. Budziło w niej to niepokój, te jego oczy w których było coś czego nie rozumiała. Dziwny chłód który mówił jej by nie zbliżać się do Kruka bliżej niż to jest potrzebne do ochrony własnej skóry.
Nie ważne, skupiła się z powrotem na sytuacji z kilku dni wstecz.
-Nie wiem, tak mi się wydawało. Było to poza miastem, okno było z widokiem na las. Ciemny i nieprzyjemny. - zagryzła dolną wargę zmuszając się jeszcze bardziej do wysiłku umysłowego. Skoro każdy szczegół to jeszcze to : - Była tam jeszcze jedna wampirzyca, w fioletowych włosach i króliczych uszach. Chciała...- wstrzymała odruch wymiotny- Chciała się kochać na moich zwłokach z tym wampirem. - skrzywiła się, ale nie na długo bo po chwili on był przy niej trzymał jej dłonie i wpatrywał się tymi niespokojnymi oczami w nią. Odwróciła wzrok d jego twarzy i lekko odchyliła. Nie była gotowa na takie zbliżenia. - Odsuń się!
Zaczęła drzeć i ciężko oddychać. Takie zbliżenia kojarzą jej się póki co tylko z jednym.
-Nie wiem nawet kim jesteś. - wyszeptała pod nosem patrząc w bok.

_________________


Sam napisał:
[19:30:28] Samael : Żodyn we internetach nie wie że Caro pudlem. Żodyn ;o

Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 542


PisanieTemat: Re: Uliczki   Nie Lis 03, 2013 9:31 pm

Od razu zrozumiał swój błąd, nie powinien jej dotykać, tak szybko jak tylko od niego się odsunęła i on zabrał ręcę chwytając się za głowę, z lekkim zmieszanym uśmiechem wymamrotał.
-Przepraszam, Mój błąd. - zabrał ręcę z głowy po czym odsunął się nawet kawałek od niej na tych schodach, żeby jej nie peszyć, za dużo przeszła jak na jego osąd. Miał doczynienia, zarówno po jednej jak i po drugiej stronie barykady, sam był przydupasem wampira dopóki coś w nim się nie zmieniło, od tej pory, jest zaślepiony wizją idealnej harmonii, a przez harmonie rozumiał dezintegracje wszystkich krwiopijców. Nadeszła chwila kolejnych szczegółów, kiedy powiedziała mu o lokalizacji, jakby coś zaczęło mu świtać. Był taki jeden dwór nieopodal lasu, który w nocy zdawał się być bardzo nie miłym miejscem, to mógł być już trop. Nie zrobi jednak błędu i nie wejdzie tam sam. To będzie zorganizowana akcja, podporządkowania sobie wampirów, przestaną się w końcu panoszyć i robić co im się podoba.
-Z widokiem na las? Coś mi świta. To z pewnością będzie pomocne. Dziękuje. - zapisał to sobie, zaraz pod opisem postaci, znecających się nad dziewczyną. Kolejne jej słowa, sprawiły że zmarszczył brwi, a w jego oczach aż zapłonął przysłowiowy ogień, zacisnął ręcę na pasku, nie odsłaniajac jeszcze nic, ale w końcu będzie trzeba uświadomić dziewczynę o co chodziło. Jednak może nie tak gwałtownie, jak zrobiłby to teraz. Zniesmaczony odsłuchał jej kolejnego wyznania po czym jego źrenice zrobiły się większe, a blask w jego oczach zamienił się na przeszywający chłód.
-Zakładam, że to para. Ta kobieta.... Co za chora dziwka. - skomentował po czym odsunął się jeszcze od dziewczyny, zamierzał jej wszystko powiedzieć, wiedział że nie zrobi z tą wiadomością nic złego, może nawet bardziej mu zaufa.
-Widzisz, popatrz na wampiry jak na drapieżników, na ludzi jak ofiary, tak działa ten świat, chora matka natura, jednak podobnie jak w każdym cyklu życia, znajdują się ludzie, którzy polują na drapieżniki prawda? - uśmiechnął się do niej, w końcu szczerze. Podciągnął bluzę, za którą była widoczna rękojęść od jego średniej długości ostrza, a także kolba od Desert Eagle'a naładowanego srebrnymi kulami.
-Jestem myśliwym, dla mnie tak zwane drapieżniki to ofiary, tak działa krąg życia. Chce Ci pomóc i nie mogę puścić tego w niepamięć, dlatego wszystko zapisuje. Jest nas więcej, dużo więcej, jednak przegrywamy te wojne. - posmutniał wypowiadając te słowa, ale tak była niestety smutna gorzka prawda. Teraz tylko liczyć na reakcje dziewczyny, albo ucieknie albo mu zaufa.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Caro
Caro
Caro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t836-caroline-louise-roux#5546 http://vampireknight.forumpl.net/t1161-caroline-telefon#18207 http://vampireknight.forumpl.net/t3169-cleo-aka-pax-aka-caro#66850
Zarejestrował/a : 14/12/2012
Liczba postów : 112


PisanieTemat: Re: Uliczki   Nie Lis 03, 2013 9:49 pm

- Parą jest blondynka i ten biały wampir. Ta która chciała mnie zabić w lochach to... chyba służka białowłosego. Nie wiem, nie rozumiałam całej tej sytuacji.- wzruszyła ponownie ramionami czując narastająca pustkę. Miał do czynienia z dziewczyną która by normalnie żyć wypierała wszystkie nie przyjemne sytuacje w życiu, dlatego wspominanie nieprzyjemnych chwil było u niej żmudnym i ciężkim zadaniem.
Poczuła ulgę gdy powiedział ,że kojarzy lokalizacje... a przynajmniej las. Przynajmniej to mu się przydało. Dziewczyna oparła się znowu broda o kolana i mocno ścisnęła dłońmi łydki. Lepiej się czuła gdy był ten metr od niej niż klika centymetrów.... Oczywiście nie oznaczało to, że chciałaby ją teraz zostawił. Dlatego też nastolatka co chwile zerkała na Łowce jakby miał zaraz zniknąć.
Zwłaszcza, że jej słowa chyba naprawdę wprowadzały go w furię na wampiry. Zmrużyła oczy gdy przeklął.
- Wiem, gdzie mieszka ta blondynka... Uciekłam stamtąd. Zostawiła mnie w kamienicy niedaleko, powiedziała że jak będę miała zamiar uciekać to ona i tak mnie znajdzie. Znajdzie i ukaże za niesubordynacje... - zacisnęła usta, wstrzymując tym samym łzy i strach. Zdławiła uczucie ponownie by móc z nim normalnie gadać, ale to była kwestia czasu gdy znów pęknie, jak przed chwilą.
-Chcesz powiedzieć, że jete...- przerwała patrząc na broń spod płaszcza Kruka. Powoli przeniosła wzrok z broni na twarz łowcy. - Czyli... czyli pomożesz mi? - chwila euforii została przerwana racjonalnymi myślami. Kruk nie będzie mógł jej niańczyć do końca życia. Koniec końców się rozstaną a Yve zapewne będzie na to czekała.
Spochmurniała.
- Ona i tak mnie znajdzie.

_________________


Sam napisał:
[19:30:28] Samael : Żodyn we internetach nie wie że Caro pudlem. Żodyn ;o

Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 542


PisanieTemat: Re: Uliczki   Nie Lis 03, 2013 10:13 pm

Zapisał wszystko o czym mu powiedziała, wszystko to zaczynało się układać wszystko zaczynało nabierać sensu, w końcu nawet wiedział co zamierza zrobić, wszystko zaczynało się układać w logiczną całość, teraz zostało mu tylko spisać adres dziewczyny znajdującej się w lochach, aby się tego dowiedzieć z jej akt, uzupełnianych na bieżąco. Podał jej notesik, na którym mogła zobaczyć, że zapisał wszystko, nawet dopisywał swoje sugiestie, a także podał jej długopis by znów się szybko od niej odsunąć, nie chciał w końcu jej speszyć.
-Zapisz mi ten adres, będę musiał poszukać w aktach, czy mamy ją w bazie danych. - pokręcił głową, był smutny bo skończyła mu się wódka. Uśmiechnął się do niej, starał utrzymywać serdeczny wyraz twarzy, jednak jego oczy płonęły nienawiścią, bardzo dobrze się wszystko dla niego ułożyło, w końcu będzie miał szansę pokazać swoją zmianę na lepsze, reszcie łowców w oświacie. Wstał ze schodów po czym pokiwał głową na jej kolejne słowa, a tym bardziej rozbawiło go jak się zająkała, widocznie myślała że na świecie są tylko złe wampiry, nieświadomi ludzie i tacy którzy nie mogą nic z tym zrobić. Błąd. Vladimir mógł bardzo wiele, zwłaszcza że Yvelin była dokładnie tam gdzie chciał.
-Pomogę Ci, masz miejsce gdzie możesz się udać, gdzie będziesz bezpieczna? Studiujesz w tutejszej Akademii? - popatrzył na nią, wyglądała młodo, może faktycznie będzie miał tyle farta.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
 
Uliczki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Uliczki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD)-
Skocz do: