IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Cichy odosobniony kącik

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Ptaszynka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2162-kotori-sanata#44806 http://vampireknight.forumpl.net/t2662-ptaszynka#56783
Zarejestrował/a : 17/09/2015
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Pią Wrz 25, 2015 9:13 pm

Wskutek ostatnich wydarzeń, klasa dziewczyny rozpadła się. Uczniów było zbyt mało, by tworzyć jedną grupę, dlatego została przydzielona do innej klasy. I wpadła na biologię. TĄ biologię. Dowiedziała się tam wiele, bardzo wiele. W kolejnych dniach, jak zwykle, chadzała do biblioteki. W tym i dziś. Tego jednak dnia szukała innych niż zwykle informacji. O wampirach. Nie znalazła jednak nic, czego by już nie wiedziała. Przeczytała kilka legend, ale nie sądziła, by te miały coś wspólnego z dzisiejszymi żyjącymi drapieżnikami. Dlatego czytała podręcznik, który zawierał w sobie sporo ciekawych rzeczy na tematy biologiczne. Chciała bardziej poznać funkcjonowanie tych istot. Jak to się mówi, poznaj wroga, a będziesz na lepszej pozycji? W każdym bądź razie pochylała się w tej chwili nad książką. Wyglądała na skupioną. Przed nią widniał schemat przeradzania się glukozy w kwas mlekowy. A przynajmniej tyle można było zobaczyć nie wczytując się w drobny, naukowy druczek. Dziewczyna wyglądała też na nieco umęczoną, jakby nie wychodziła jej nauka, jakby nie rozumiała, nie potrafiła dotrzeć do jakichś wniosków.
Siedziała przy jednym ze stolików. Był niewielki i jednoosobowy, kwadratowy jak inne, ustawiony w równej odległości od innych, zwykle wieloosobowych. Przy jej stoliku było jedno krzesło, ale wokół było ich więcej. Wystarczy przystawić i stolik stanie się dwuosobowy.
Powrót do góry Go down
Candice

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1690-candice#35460 http://vampireknight.forumpl.net/t2146-hey-i-just-met-you-and-this-is-crazy#44636
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Pią Wrz 25, 2015 9:55 pm

No cóż, ona chyba miała ewidentnego pecha. Candy żywiła nadzieję, że przyjazd do Japonii nie będzie aż tak zły, jak jej się wydawało, gdy pozna jakichś nowych, ciekawych ludzi. Taaa... SZKODA TYLKO, ŻE NIKOGO NIE POTRAFIŁA POZNAĆ! Na serio, nie wiedziała co z tym miejscem jest nie tak, skoro nawet zawarcie głupiej znajomości graniczyło tu z cudem. Wszyscy poukrywali się w swoich mysich norach przed wampirami, czy jak? Uczniów praktycznie w ogóle nie widziała, a jeśli już, zbywali ją wzrokiem, typu "odpierdol się". Krzywiła się za każdym razem na samo wspomnienie miłych chwil, spędzanych ze znajomymi z Danii, kiedy samotnie leżała na łóżku w akademiku, gapiąc bezcelowo w sufit. Nawet May nie widywała, choć dzieliła z nią pokój! Może w końcu dopadł ją jakiś krwiopijca? Oby nie, jedna osoba mniej do rozmowy...
Pewnego razu postanowiła pochodzić po budzie i poznać dokładnie jej zakamarki. Miała w końcu TYLE czasu, że nic jej nie powstrzymywało przed zerknięciem nawet w najmniejszą dziurę budynku szkoły. Traf chciał, że dziś padło na bibliotekę. Weszła więc do środka cicho, nie przejmując się karcącym wzrokiem bibliotekarki, gdy spostrzegła strój niebieskowłosej. Nie powinna się jednak czepiać, w końcu zajęcia dawno się skończyły! Może to przez napis na bluzce? "School sucks" Ups?
Wędrowała od regału do regału, oglądając co poniektóre książki, które ją zainteresowały, aż w końcu olśniło ją - może znajdzie tu trochę więcej informacji o wampirach? Nie byłoby to takie głupie, bacząc na to, że ONE SAME tutaj chodziły! Odnalazła więc odpowiedni dział i po dłuższych "oględzinach" odnalazła co nieco, lecz nadal niewystarczająco. Zasznurowała usta i z jedną, bardziej konkretną lekturą w ręce, pomaszerowała do jakiegoś cichego miejsca. Zdziwiła się nieco, widząc zastawioną książkami dziewczynę i gdy mimochodem podeszła bliżej, zerknając na tytuły... Stanęła nagle obok jej stolika, otwierając szeroko oczy. Kurna, odnalazła swoje książki!
- Widzę, że nie tylko ja jestem taka nadgorliwa, że szukam informacji o wampirach. - odezwała się, uśmiechając nikle z rozbawienia. - Bo nie jesteś wampirem, co nie? - dodała szybko i z dozą niepewności, spoglądając uważnie na dziewczynę. Tak, takie bezpośrednie pytania były normalnością w jej przypadku.

_________________
Powrót do góry Go down
Ptaszynka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2162-kotori-sanata#44806 http://vampireknight.forumpl.net/t2662-ptaszynka#56783
Zarejestrował/a : 17/09/2015
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Pią Wrz 25, 2015 11:17 pm

Nigdy nie zastanawiała się nad przyjaźniami, czy znajomymi. Była dość samowystarczalna i zbyt cicha, aby poznać dobrze innych ludzi. Wyjątek stanowiły młodsze dzieci. Dlatego nigdy nie była zauważana. Nie była zbyt aktywna w czasie szkolnych zajęć, a przynajmniej nie głosowo. Nikogo nie przejmowała, nie przejmowała się chyba niczym. Taka szara koegzystencja wśród innych ludzi, z obsesyjnym celem życia. Nie przeszkadzało jej to, póki żyje. To, że nie ma znajomych, czy przyjaciół. Nikogo nie chciała martwić i jej to wychodziło. Chciała być bezpieczna i robiła wszystko, by to osiągnąć.
Na chwilę podniosła głowę znad książki, gdy usłyszała szelest. Nawet teraz nie potrafiła być spokojna, nie potrafiła poczuć się bezpieczna, chociaż biblioteka była miejscem kojarzonym z mądrością, ciszą i bezpieczeństwem właśnie. Zobaczyła przy wejściu dziewczynę, którą wzrokowo poznała na ostatniej, a zarazem pierwszej ich wspólnej lekcji. Nie przyjrzała się. Poczuła ulgę i wróciła do lektury. Pod względem biologicznym, wampiry okazały się zagadką, a zarazem fenomenem. Pozostała jeszcze jedna zagadka.
Dlatego odłożyła tą książkę na stos innych. Różnego typu. Spora część traktowała o mitach i legendach, kilka było czysta naukowych. Tak jak ta, którą wzięła. Traktowała o człowieku. Wraz z nią wzięła jeszcze jedną, dużo mniejszą. Zaczęła oglądać spis treści. Anatomia... Mruknęła w myślach i przewijała kolejne wersy spisu, aż natrafiła na informacje o krwi. Chciała wyczytać co dokładnie się w niej znajduje. Dlatego obok łokcia miała książeczkę czysto gastronomiczną, omawiającą składniki odżywcze i podobnego typu rzeczy.
Zagłębiła się właśnie w żelazo. Wiąże dwutlenek węgla... składnik enzymów, białek... bierze udział w syntezie DNA, przyczynia się do prawidłowej budowy skóry, włosów, paznokci i prawidłowego działania układu odpornościowego... Nagle wyrósł za nią cień. Niemal podskoczyła w miejscu. Upuściła książkę na stolik, nad którym się pochylała i spięła się, powstrzymując od gwałtownego ruchu. Spojrzała na dziewczynę obok zaskoczona, jej źrenice były nieco rozszerzone. Zupełnie tak, jakby Candice przyłapała ją na czymś nielegalnym. Po chwili jednak ramiona Kotori opadły, wyraźnie się rozluźniła. Z tego, co wiedziała, wampirów wśród tej klasy nie było, a Candice... nie była jedną z tych osób, które najdziwniej się wtedy zachowywały. Wtedy na lekcji.
Odwzajemniła, bardzo nieśmiało, uśmiech jeszcze-obcej uczennicy. Kiedy zapytała ją o bycie wampirem, otworzyła natychmiast usta, jakby chciała gwałtownie zaprzeczyć. Zamiast tego lekko się spięła. - Nie, nie jestem. - Powiedziała niemal bez emocji, chociaż widać było, że jest poddenerwowana. - Te książki opracowałam. - Powiedziała, wskazując niewielki stos książek. - Głównie legendy, mity, baśnie. Część z nich w ogóle nie pokrywa się z tym, o czym mówił Petrowicz-sensei, inne nie wnoszą nic nowego albo koloryzują ich cechy. Zwykle mają mało cech wspólnych, a żadnych, o których nie słyszałyśmy. - Powiedziała. Mówiła dosyć cichym tonem. Ciekawe, czy Candice przypomni sobie tą drobną osóbkę siedzącą w kącie klasy, pilnie słuchającą przez cały wykład, z kamieniem na twarzy. - Dlatego szukam teraz tutaj. - Wskazała książki edukacyjne, gastronomiczne i naukowe. - Próbuję zrozumieć co jest im niezbędne do istnienia, a co im śmiertelnie zagraża. - Powiedziała cicho, po czym niepewnie się uśmiechnęła. Chciała wytłumaczyć swoje postępowanie. - Czuję się nieswojo wiedząc, że jestem wśród nich. Ty też? - Zagaiła, wstając z miejsca. Uznała, że odprawienie tej dziewczyny nie przyniesie jej teraz korzyści, a raczej szkody. Zupełnie nie znała obecnej grupy, do której została przypisana. Podeszła do stolika obok i wzięła jedno krzesło, by przystawić je do zawalonego stolika. Ustawiła je tak, by można było na nim wygodnie usiąść i wskazała je ręką, spoglądając na uczennicę. Po tym sama usiadła na miejscu. No i drugi człowiek zawsze był ciekawym źródłem informacji. Nie tylko wypowiadając słowa, dlatego uważnie, choć nie nachalnie, Sanata obserwowała nową towarzyszkę. Szukała w niej komunikacji niewerbalnej, bezsłownej. Podobno najwięcej informacji można wczytać z reakcji ciała.
Powrót do góry Go down
Candice

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1690-candice#35460 http://vampireknight.forumpl.net/t2146-hey-i-just-met-you-and-this-is-crazy#44636
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Wrz 27, 2015 8:10 pm

Zupełnie zignorowała zaskoczenie i te wzdrygnięcie dziewczyny. W sumie, nie dziwiła jej się, przecież Candy pojawiła się dla nieznajomej tak "nagle", niespodziewanie, kiedy była zaaferowana książkami, że każdy zareagowałby w ten sposób. Wpatrywała się więc nadal w otwarte stronice, przebiegając po nich pobieżnie wzrokiem, dopiero później, przy zadaniu pytania, spoglądając na dziewczynę. Ściągnęła nieznacznie brwi na jej odpowiedź, analizując czy nie kłamie. Nie, chyba nie... Nie spięłaby się tak bardzo, co nie? Słysząc dalszą część monologu, rozluźniła się na powrót, gdyż wraz z tym, skojarzyła młódkę z zajęć. Nikle, bo nikle, zważywszy na fakt, że w ogóle się nie odzywała, ale chyba coś tam zakodowała w tej niebieskiej głowie, która pracowała zawzięcie. Przez to, że w końcu dowiedziała się o wampirach, do wszystkich zaczynała podchodzić z rezerwą i nieufnością, co niegdyś było zupełnie nie do pomyślenia. Ona i jakiekolwiek hamulce? Proszę was! Teraz podsycał ją delikatny strach o własną dupę, dlatego znaną sobie swawolę trzymała w ryzach dopóty, dopóki nie upewniła się, że rozmawia z człowiekiem albo jakimś ucywilizowanym wampirem (o ile o takim w ogóle można mówić...).
- Myślisz, że oprócz czosnku może im zaszkodzić z jedzenia coś jeszcze? - spytała zdziwiona i z lekką nutą niedowierzania, wskazując głową na książkę gastronomiczną. Ten nauczyciel mógłby ich okłamać albo zataić prawdę? Gdyby tak było, po co w ogóle by im powiedział o tych krwiopijcach? Bo lubił straszyć niegrzeczne dzieci? Nie wpadła na to, by rozłożyć np. czosnek na czynniki pierwsze i szukać wśród jego składników tego, co najbardziej szkodziłoby wampirom, albo jakiegokolwiek innego sposobu. Była prostym człowiekiem z dość prostym myśleniem, chcącym jednak dowiedzieć się czegoś więcej o wampirach, o nich samych, ich fizjologii itp. Tak, jakby jakiś z nich stworzył sobie dzienniczek i pisał w nim swoje szczegółowe życie godzina po godzinie... Jakiś nołlajfowy wampir, spoko.
Na pytanie dziewczyny już-już chciała odpowiedzieć, kiedy ta nagle wstała i podała jej pobliskie krzesło. Pomruczała coś pod nosem, że nie trzeba było, że sama mogła to zrobić, koniec końców siadając po lewej stronie dziewczyny i rzucając plecaczek na podłogę obok swojej nogi.
- Totalnie! Najlepsze jest to, że dowiedziałam się o nich trochę więcej na zajęciach tego nauczyciela, ale pierwszy kontakt był okropny. Dochodziłam do siebie całe dwa dni, żeby przyswoić tę myśl, zresztą, nie tylko... A ty jak się dowiedziałaś? - spytała znowu, odkładając swoją książkę na stolik i sięgając po jakąś z tych, które wzięła... No właśnie, kto?
- Aha, jestem Candice. - przedstawiła się, wyciągając do dziewczyny prawą rękę z przyjaznym, ufnym uśmiechem. - Byłaś na tych pamiętnych zajęciach, nie? Niezły sajgon się wtedy zrobił... - taa, pamiętała te krzyki, protesty i fochy, a ona siedziała wśród tego rozgardiaszu i próbowała nie zemdleć albo się nie przewrócić z natłoku informacji, które z mitu nagle stały się faktem.

_________________
Powrót do góry Go down
Ptaszynka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2162-kotori-sanata#44806 http://vampireknight.forumpl.net/t2662-ptaszynka#56783
Zarejestrował/a : 17/09/2015
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Wrz 27, 2015 9:32 pm

Cieszyła się, że nie dostrzegła na twarzy obcej żadnych oznak podejrzliwości. Nie dziwiłaby się jednak, gdyby takie u niej występowały. Ostatnio wokół panowała naprawdę gorąca atmosfera. Być może ci, którzy lubili się z wampirami czuli pewnego rodzaju ulgę, jednak ci, którzy się ich bali, musieli czuć spotęgowany strach wiedząc, że te teraz bezpardonowo, jak Sumuru, wychodzą na ulicę. I zabijają. Zabijają...
Zamrugała oczami, kiedy dziewczyna jej odpowiedziała. Zamyśliła się wszak, dosyć mocno. Lekko się uśmiechnęła, widząc zdziwienie na twarzy nowej towarzyszki. Miała już kilka swoich teorii, ale wszystkie należało sprawdzić i dokładnie zbadać, żeby koniec końców nie skończyć jako trup w rynsztoku. Albo na placu miasta, na jednym ze świątecznych stosów...
- Widzisz, to, co nazywasz cebulą i porą też jest tak naprawdę czosnkiem. Wywodzą się z tej samej rodziny. Może inne gatunki czosnków też im szkodzą, bo zawierają tą samą substancję? Poza tym, jak to się mówi - jesteśmy tym, co jemy. To zabawne opychać się czosnkiem, ale może jakiś związek, który przyswajamy, nie byłby im na rękę, może mógłby je odstraszać. Może wystarczy popatrzeć co takiego ma w sobie czosnek, a czego nie mają inne rośliny i... sprawdzić działanie ekstraktu. Jeszcze kilka rzeczy chciałabym sprawdzić. - Zakończyła wypowiedź w chwili, kiedy przysunęła koleżance krzesło. Rozmowa w cztery oczy z inną osobą zawsze kończyła się nowymi pomysłami i popchnięciem jakichś myśli dziewczyny do przodu.
A może jednak lubiła towarzystwo, tylko czuła się w nim zbyt niepewnie? To też mogła być przyczyna. Przecież teraz nie rozmawiała o niczym innym jak o nauce, a przecież tylko w tym była dobra. Tak naprawdę była gadułą. Była pewna siebie. Tylko jak przychodziło co do czego... tchórzyła. Ale nie teraz. Teraz zależało jej na wymianie informacji, pozyskaniu informacji zwrotnej, dotyczącej omawianego tematu. Trochę wykład. Ale monolog również sprawiał, że doznawała olśnień. Otwierała już usta, aby dokończyć co mówiła, wpierw odwzajemniając zakłopotanie tamtej nieśmiałym uśmiechem, ale Candice była pierwsza. Dlatego Sanata powstrzymała się. Poza tym, nawet nie umiała przerywać drugiej osobie jej wypowiedzi. Była jednak dość cierpliwa.
I zainteresowana. Co mogło się jej przytrafić...? Pomyślała. Jej wspomnienia powróciły z pełną parą. Zacisnęła mocno zęby. Po chwilowym rozluźnieniu znów trochę się spięła, a jej mimika przybrała poważny, nieprzenikniony wyraz. Jej opalizujące, fioletowawe oczy nieco przygasły do odcienia szarości. Nie dała po sobie poznać żadnej emocji, wcześniej też nie była szczególnie otwarta. Wyparowała z niej jednak ta lekkość, którą cechowała się, mówiąc o wynikach swoich badań.
- Z gazet. Zostałam na święta w akademiku, tuż po nich czasopisma pełne były informacji o wyczynie burmistrza Samuru. Nie wierzyłam do lekcji z Petrowiczem-sensei. - Łgała jak z nut, ale jej głos nie przejawiał spięcia. W zasadzie był lekko rozluźniony. Dlatego tak dobrze potrafiła kłamać. No. I nie do końca kłamała. Faktycznie tej zimy była świadkiem palonego w mieście stosu. - Paskudne zdjęcia. – Powiedziała ciszej i zacisnęła zęby. To, co miała w głowie nie było czarno-białe ani zamazane, ani też kolorowe, ale zarazem ciche i nieruchome. Widziała ogień, czuła swąd palonego mięsa, słyszała skwierczenie... Ale skąd Candice mogłaby się domyślić, że Sanata kłamie?
- Mam nadzieję, że wszystko już z tobą w porządku? Wyobrażam sobie, że nie było to przyjemne... - Powiedziała cicho, jakby bała się, że usłyszy ją bibliotekarka. Jej mimika nieco się zmieniła, nadając przejęciu w głosie ciemnowłosej pewnej opieekuńczości. - Nazywam się Kotori. Sanata Kotori. - Powiedziała, lekko się uśmiechając i odwzajemniając gest Candice. Nie miała żadnych przezwisk. Wolała przedstawiać się własnym imieniem. Chociaż jak na kogoś wołają zwykle tak, a nie inaczej, to czemu nie przedstawiać by się pseudonimem? Kotori nie nabrała podejrzeń. W końcu personaliów Candice mogłaby się dowiedzieć z co najmniej paru innych źródeł. Nie wyjaśniła też pisowni swojego imienia, które nieco odbiegało od słowa Ptaszyna.
Wysiliła się na rozluźnienie, by przejść do nieco „przyjemniejszych” rzeczy. - Byłam, byłam. Trochę chaos, faktycznie. - Najwyraźniej dziewczyna nie potrafiła posługiwać się młodzieżowym slangiem, jaki przejawiała Candice, choć w tak delikatnej odmianie. Mówiła jakby nieco oficjalnie. - To było dziwne. I niezwykłe. Mit został obrócony w fakt. - Mruknęła. Chciała powiedzieć coś bardziej twórczego, przedłużyć rozmowę, dodać coś od siebie, ale widać było, że te słowa były nieco wymuszone. Nie chciała zrzucać na siebie jakichkolwiek podejrzeń poprzez odezwanie się, a wyszło zupełnie odwrotnie. - Wybacz, jestem jeszcze nieco zszokowana. - Powiedziała cicho, chcąc odwrócić potencjalną uwagę niebieskowłosej na tę dziwną nieumiejętność rozmowy z drugim człowiekiem, a przez to... czegokolwiek innego.
Powrót do góry Go down
Candice

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1690-candice#35460 http://vampireknight.forumpl.net/t2146-hey-i-just-met-you-and-this-is-crazy#44636
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Pon Wrz 28, 2015 11:59 pm

Zrobiła "mądrą minę" na wyjaśnienia dziewczyny. Tak, to miało sens, gdyby głębiej się nad tym zastanowić... Skup się, Gina, przecież byłaś dobra z bioli! Zdecydowanie potrzebowała skupienia. Potrzebowała wiedzieć więcej, aby móc lepiej zanalizować problem, jaki w końcu ujrzał światło dzienne w jej małej główce. Powinna była podejść do tego tak, jak np. Rose, która żywiła wyraźną antypatię do wampirów i chęć zemsty, unicestwienia ich. Powinna była podejść też tak, jak ta dziewczyna... Ale czy to nie spowodowałoby, że zgorzkniałaby zupełnie? Coraz intensywniejsze nakręcanie się powodowało, że człowiek wariował, a i kontakt z drugą osobą sprawiał trudności. Candy przekonała się o tym na paru przykładach właśnie w tej szkole i za każdym razem dzieciaki wydawały się jej niemal chodzącą skorupą. Żadnej pogody ducha i żadnej wesołości, tylko tajemnice i kłamstwa. Ba, gdyby dostawała złotówkę za każde łgarstwo, jakie usłyszała od swoich nowych "znajomych" odnośnie ich kontaktów z wampirami, w ogóle nie musiałaby się prostytuować! Oczywiście nie wiedziała o tym, tak jak nie wiedziała, że ta tutaj też kłamie. Była w końcu tylko człowiekiem, nie potrafiła czytać w myślach ani zgadnąć po przyjrzeniu się komuś czy mówi prawdę czy nie (no, chyba że ewidentnie to widać). Złe wspomnienia i przeżycia robią swoje, ale, kurna, trzeba żyć dalej, a nie zamieniać się w podejrzliwego, wycofanego z życia robokopa, który inwigiluje wzrokiem nawet spadający z drzewa liść, czy ten nie chce cię zabić czy może to jednak (surprise) tylko niegroźny liść. Jezu, zwariować można od takiego myślenia... Sami sobie robią szkodę, zdecydowanie.
- Aha... To w sumie w dość niegroźny sposób. Farciara, niejeden chciałby dowiedzieć się o tym w tak cywilizowany sposób. - odparła, zupełnie nie przejmując się czy dziewczyna spięła się przy kłamaniu, czy zrobiła to, bo... Bo coś ją nagle zabolało, o. Ton jej głosu też niezbyt obchodził Candice. Skoro nieznajoma okazała się człowiekiem, czuła się bezpieczna i rozluźniona, a wszystkie wyżej wymienione aspekty, jakie okazywała dziewczyna, Candy zwalała na "może ten typ tak ma". No wiecie, nie każdy gada tyle co ona i nie każdy umie zagaić rozmowę czy nawet ją przeciągnąć. Milczków też poznawała i wiedziała jak z nimi postępować, pomimo ich początkowej niechęci.
Zaśmiała się nieco gorzko.
- Jak chyba każde pierwsze spotkanie z wampirem. Kiedy znajdę kogoś, kto powie mi, że poznał przyjaznego wampira już na wstępie, dam mu papierowy medal. - oznajmiła pewnym głosem, choć oczywistym było, że żartowała. Uścisnęła dłoń dziewczyny, po czym wróciła do wertowania książki, jaką "porwała" ze stosiku Kotori. Wydawać by się mogło, że wyłączyła się ze słuchania dziewczyny, lecz nic bardziej mylnego! Zerknęła nawet na nią krótko, gdy trochę nieporadnie spróbowała użyć bardziej młodzieżowego języka. No cóż, nie każdy przesiąka tą całą nowomową. Gdy jednak ta oświadczyła, że jeszcze jest nieco zszokowana, zamknęła lekturę i podniosła głowę, uśmiechając kącikiem ust z rozbawienia. Nie musiała nawet zbytnio się wysilać, żeby dostrzec, że Kotori nie potrafi prowadzić rozmów. Czy Candice to przeszkadzało? Proszę państwa, JEJ miałaby taka błahostka przeszkodzić w konwersacji?
- No co ty, aż tak cię przestraszyłam? W takim razie, nie chciałam, obiecuję, że już nie będę! - zaśmiała się, kładąc łokieć na blacie stolika i podpierając brodę o knykcie. - W ogóle, długo już tu siedzisz? Patrząc na te stosy książek można pomyśleć, że przesiedziałaś tu całą noc. Cud, że bibliotekarka jeszcze cię nie zganiła, że za długo tu siedzisz czy coś, i uniemożliwiasz jej pójście na fajrant! No właśnie, chcesz? - zapytała, wyciągając z plecaczka paczkę miętowych gum do żucia, które wystawiła ku dziewczynie. Czy poczęstowała się czy nie, Candice wzięła dla siebie jeden listek i wpakowała do ust, chowając paczkę z powrotem do torby.
- W ogóle, mam pomysł. Co prawda ja nie posiadam zbyt dużej wiedzy na temat wampirów, ale może wymieniłybyśmy się tym co wiemy? Byłoby nam łatwiej dojść do jakiś spójnych wniosków, może coś odkryjemy? - zaproponowała, zaczesując niedbale palcami swoje niebieskie włosy do tyłu. To lepsze niż samotne ślęczenie nad stosem stronic, prawda?

_________________
Powrót do góry Go down
Ptaszynka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2162-kotori-sanata#44806 http://vampireknight.forumpl.net/t2662-ptaszynka#56783
Zarejestrował/a : 17/09/2015
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Sro Wrz 30, 2015 4:33 pm

//Wybacz, mam złe dni ;-;

Czy Kotori była zgorzkniała? Czy była wariatem? Tak. Zdecydowanie. W końcu była była fanatykiem... Chciała ZABIĆ wampira. A nawet ich wielu. Chciała pomordować... jak psy. Przeszłość zostawiła szramy zarówno na jej ciele, jak i na umyśle. I nie był to bynajmniej jednorazowy wyskok. Dla obserwatora, który mógł prześledzić jej dzieciństwo, zdecydowanie nie musiała być zdrową nastolatką. Wszelkie zło zrzuciła na wampiry, chociaż wiedziała, że nie tylko one są winne. Jednak tylko je można by zabić, nie skazując swojego życia na porażkę, na więzienie, na wyśmianie, na przekreślenie... Nie znała do końca wartości swojego życia, chociaż chciała żyć. I trwać. Chciała jednak, by mogli trwać inni. Ludzie. Bezpieczni, zdrowi, niezlęknieni.
Była zamknięta w sobie, lecz nie z powodu fanatyzmu. Faktycznie, ciężko było jej porozumiewać się z innymi ludźmi, a im pokazywała jedynie grubą skorupę ukrywającą jej delikatne wnętrze, karmiące ją nadzieje, ukrywając otoczkę własnych wspomnień. Ukrywając swoje własne jestestwo, choć skorupka była kolorowa... jak pisanka. Dlatego w większości przypadków nikt nie parł dalej, nikt nie starał się rozłupać skorupki.
Być może ktoś da radę ją wyciągnąć z jaja, ochronnego, a zarazem wiążącego. Może wspomnienia, które dopiero nadejdą, unormują jej charakter, może stanie się coś, co zmieni jej życie i... ją samą? Chociaż to ostatnie nie wydaje się nijak możliwe. Stara się przeć do przodu, przecież ma cele! Szkoda tylko, że akurat odwet na wampirze się w nie zalicza.
Na słowa Candice uśmiechnęła się lekko, potakując jej słowom.Zawsze mogło być gorzej. Sama uważała się za farciarę. W końcu zawsze mogły wydarzyć się straszniejsze rzeczy. Chociaż... jakie? Ponowiła uśmiech na żart, a uścisk, jakim Kotori obdarzyła dłoń niebieskowłosej był delikatny i raczej przyjazny. Sama nie przejęła się tą siłą, jaką wykazała się uczennica, chociaż z tyłu jej głowy na chwilę zapaliła się czerwona lampka. Powróciła do książki, w której czytała o składnikach krwi. W końcu miała tą chwilę, gdy tamta zamilkła. Powracając jednak do tematu, nieco się spłoszyła. Przez chwilę jej twarz wyrażała „to nie tak jak myślisz!”, ale zanim zdążyła się wytłumaczyć, Candice zapytał o coś innego i zaproponowała Ptaszynie gumę. Poczęstowała się, jednak na razie pozostawiła gumę w dłoni, zamiast włożyć ją do ust. Podziękowała cicho, delikatnie się uśmiechając. - Chodziło mi raczej o treść tego artykułu. - Pozwoliła sobie powiedzieć, wracając do swojej miny sprzed momentu. - Chyba kilka mi... która godzina? - Odpowiedziała na pytanie pytaniem. - Chyba od paru godzin. Książki zarezerwowałam sobie już przedwczoraj, więc nie musiałam dziś ich długo szukać, a część przerobiłam już wczoraj. - Dopiero teraz włożyła gumę do ust i powoli zaczęła ją gryźć, żuć.
Kiedy Candice zaproponowała jej wymianę informacji, oczy dziewczyny ożywiły się nieznacznie, pojawił się w nich niewielki błysk. Mogła oderwać się od książek i powiedzieć coś na głos, a to, jak już wiadomo, czasem przynosiło Ptaszynie ciekawe zyski. Poza tym mogła szybciej się czegoś dowiedzieć, niż szukając jednej informacji w paru książach, bez podpowiedzi, czy ona tam będzie.
- W zasadzie nie dowiedziałam się niczego nowego. Wątpię jednak, żeby na wampiry działała woda święcona, ale ja nie wierzę w Boga. Jedyne o czym myślę, gdy myślę o wodzie święconej, to spłukanie ze skóry filtra. - Uśmiechnęła się, najwyraźniej miała nieco kpiące podejście do wiary i tego pomysłu. Nie podzieliła się jednak swoimi podejrzeniami wobec Petrowicza-sensei. - Myślę też nad tym, jak dokładniej wampiry funkcjonują w dzień, a raczej nad tym, jak działają na nie filtry. Skoro nie oddychają, to czy kremy nie przeszkadzają im w... oddychaniu? Jeżeli im przeszkadzają, mogłybyśmy być pewne, że szybciej się męczą, łatwiej dekoncentrują i prędzej opadają z sił na wskutek nie dostarczenia do organizmu wystarczającej ilości energii. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie, żeby wampiry oddychały jak drożdże. Reakcja mi się nie zgadza. – Zamyśliła się, a potem zerknęła na towarzyszkę. - Masz jakiś pomysł? Chociaż to nadal tylko przypuszczenia. Obawiam się, że na własną rękę niewiele więcej znajdziemy. - Powiedziała nieco ciszej, próbując sobie przypomnieć inne wzory i reakcje oddychania beztlenowego. Skrzywiła się. - To nie ma sensu. Gdyby oddychali jak drożdże, cały czas byliby upici. - Postukała palcami o blat, czując, że coś jej umknęło. Zaczęła szperać w ludzkim organizmie, w składnikach krwi, które miała przed sobą.
Powrót do góry Go down
Candice

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1690-candice#35460 http://vampireknight.forumpl.net/t2146-hey-i-just-met-you-and-this-is-crazy#44636
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Sob Paź 03, 2015 10:21 pm

Gdy Candy zrozumiała, że dziewczyna siedząca obok niej nie jest z tych typów, które łatwo nawiązują znajomości, zaczęła jej się baczniej przyglądać. Czasami lubiła to robić, zwłaszcza w takich przypadkach jak ten. Dawało jej to dziwne poczucie satysfakcji, że może odczytać z na pozór niewinnych ruchów twarzy więcej, niż faktycznie delikwent mógłby powiedzieć. Dlaczego jej na tym zależało? Bo chciała poznawać ludzi. Nie była typem odludka, który raz na tydzień z kimś porozmawia i starcza mu to na następne dwa. Lubiła otaczać się znajomymi, a będąc w Danii, nawiązywała kontakty z niebywałą łatwością. W Japonii było inaczej. Nie wiedziała czemu tak się dzieje, ale kontakt z rówieśnikami sprawiał jej znaczną trudność, jakby tutejsi wychowywali się w dziczy, nie widząc nigdy człowieka spoza wyspy. Wydawało jej się, że niemal się przed nią ukrywają. Może to niebieskie włosy sprawiały, że ludzie patrzyli na Candy jak na potencjalnego zabójcę? Czy ona miała sobie wytatuować na czole "JESTEM CZŁOWIEKIEM, NIE JESTEM GROŹNA, NIE BÓJ SIĘ MNIE, POROZMAWIAJMY"? Wątpiła - nie zmieściłoby się to jej na czole, a i tak pewnie nikt by jej nie uwierzył, nawet gdyby pochlastałaby się przed nimi suchą bułką na dowód swoich słów. Zaczynała nie lubić tutejszych, ich powściągliwość była naprawdę wkurwiająca. Czy to było u Japończyków naturalne? Co za utrapienie...
Niemniej, dostrzegła tą nieznaczną zmianę na twarzy Kotori, nim zaproponowała jej gumę. Pokiwała głową w zrozumieniu, dodając do tego krótkie "aha" i wsłuchała się w wytłumaczenia dziewczyny, podając jej w odpowiednim momencie godzinę, gdy o to zapytała. Opadła na oparcie stołka, krzyżując ręce na piersiach. Nie wierzyła w Boga? Cóż, tutaj również się różniły, gdyż Candice była wychowywana w wierze chrześcijańskiej, choć nie praktykowała jej, ku cierpieniu rodziców. Mimo to, była przekonana o istnieniu Boga i tym, że ochrania ludzi. Nie byłaby więc sobą, gdyby nie wtrąciła czegoś od siebie na ten temat:
- Woda święcona jest niezwykła przez to, że zostaje pobłogosławiona. Jest czymś oczyszczającym, czymś co zmywa z nas grzechy, jak na przykład nasz największy, pierworodny, a jakby nie było, wampiry się w nim niemal taplają. Samo to, że istnieją jest grzechem, dlatego pewnie woda święcona w jakiś sposób im szkodzi. Nie ma w sobie "mocy" jako takiej, przez te pobłogosławienie nie zostaje dodany do niej żaden nowy pierwiastek czy cokolwiek innego - samo to, że WIERZYMY w jej oczyszczające właściwości i to, że wierzymy w Boga i święte artefakty, sprawia, że wampiry słabną. To MUSI mieć znaczenie. Ja wierzę w Boga i w jego wszechogarniającą obecność. - uśmiechnęła się, choć po chwili podrapała się po głowie w zakłopotaniu, dodając nieco niepewnie: - Nawet jeśli grzeszę jak cholera tuż przed Jego nosem. - ooo tak, wtajemniczeni wiedzieli o co jej chodziło, i może nawet lepiej, że Kotori nie. Jeszcze by się speszyła i zaczęła patrzeć na nią krzywo czy coś.
Wysłuchała dalszego monologu dziewczyny, zamyślając się i zacisnąwszy usta w wąską linię.
- Skoro nie oddychają to czy ma znaczenie to jak działają na nie filtry? Oprócz tego, że chronią ich naskórek przed działaniem promieni słonecznych. Nie wydaje mi się też, że ich organizm można porównywać z jakimkolwiek innym, "żyjącym" w naszym świecie. To nie są ludzie, nie rośliny, nie drożdże... To wampiry. Zupełnie inna rasa, inny typ. Samo to, dlaczego muszą żywić się krwią, a nie ludzkim jedzeniem jest trudne do zdefiniowania. Ciekawa jestem czy jakby nafaszerowało się takiego wampira ciastkami albo kotletem wieprzowym z ziemniakami, to coś by mu się stało? Czy odrzuciłby pokarm, domagając się tylko krwi, a ta jest mu przecież niezbędna do przeżycia. - odpowiedziała, wbijając wzrok w blat stolika. Nie widziała żadnej innej opcji, biologia również płatała w ich przypadku figla, nie mogąc wytłumaczyć dlaczego jest tak, a nie inaczej. Sam sposób wykładu nauczyciela dawał jej do zrozumienia, że nie należało podpinać wampirów do kategorii ludzkich czy innych, znanych człowiekowi. Mogło się je jedynie obserwować... I poddawać wnikliwym badaniom i obserwacjom, gdyby udało się jakiegoś złapać i cudownym sposobem przetrzymać. Właśnie...
- Myślisz, że istnieje jakaś grupa "obrońców ludzkości" przed tymi kreaturami? Słyszałam o jakichś... Łowcach, czy jakoś tak, ale zupełnie nic o nich nie wiem. Są chyba jeszcze bardziej tajemniczy niż wampiry. - spytała, licząc na to, że może Kotori będzie wiedzieć więcej, skora do jakiegokolwiek podzielenia się wiedzą. Candice nie wiedziała do kogo ma się zgłosić, może jedynie nauczyciel biologii wydawał jej się najbardziej kompetentną osobą, ale czy odpowiedziałby na jej wątpliwości?

_________________
Powrót do góry Go down
Ptaszynka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2162-kotori-sanata#44806 http://vampireknight.forumpl.net/t2662-ptaszynka#56783
Zarejestrował/a : 17/09/2015
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Paź 04, 2015 6:05 pm

Kiedy zobaczyła, że jest obserwowana w nieco intensywniejszy niż zwykle sposób, zaczęła po prostu na siebie uważać. Na to, co mówi i co wyraża jej ciało czy emocje. Kotori zawsze narzucała duży stopień trudności w poznawaniu jej. Trudno tu było mówić o otwartej księdze, a raczej jak o pamiętniku z pięcioma kłódkami i zamkiem szyfrowym na dziesięć liczb. Jak o korytarzu, gdzie za drzwiami są kolejne drzwi. Coraz większe, cięższe i lepiej zabezpieczone. Jak o labiryncie, o zmiennych ścianach. Niemniej, Kotori nie dawała po sobie poznać Aż takiej nieufności, jaką obdarowywała wszystkich. W tym i Candice, dla której starała się być uprzejma i miła. Candice widziała lodowy, połyskujący stożek góry z czarnego granitu.
Bóg był pojęciem mocno względnym. Przynajmniej dla Kotori. Był kłamstwem i wytworem ludzkiej wyobraźni, a jednak dawał nadzieję na lepsze jutro. Dlatego i jej zdarzało się myśleć, że coś może czuwać, głównie jednak twierdziła, że to od człowieka zależy, jaki wykuje sobie los, a różne zdarzenia to sploty tych losów, ścieżek, po których idzie każdy człowiek, zwierz, czy roślina. To Kotori zadecydowała, że przyjdzie do biblioteki. Jak i Candice. To, jak potoczy się konwersacja, również od nich zależy. Teraźniejszość zależy od przeszłości, a przyszłość od teraźniejszości. Ateista mocno. Wysłuchała jednak z powagą drugiej dziewczyny. W końcu każde słowo jest coś warte. Przynajmniej prawie zawsze. Błogosławieństwo. Czym jest błogosławieństwo? Zamyśliła się, ale szybko odtrąciła myśl. Szczerze powątpiewała w moc wody tylko dlatego, że była ona święcona przez słowa jakiegoś człowieka, zwącego się wyznawcą wiary, której nie widać było... nigdzie. Wszystko dało się racjonalnie wytłumaczyć. Nie rozumiała więc, czemu wampiry miałyby grzeszyć, skoro grzech pierworodny był przeznaczony dla ludzi. Dlaczego ich istnienie jest grzechem, skoro po prostu chcą, jak każda żywa istota, przetrwać. Skinęła tylko głową, nie dzieląc się swoimi przemyśleniami na ten temat. Nie miała zamiaru się kłócić ani wdawać w dyskusję, skoro obie miały jasne i wyrobione stanowisko w tej sprawie.
Kiedy słuchała kolejną wypowiedź dziewczyny, zamyśliła się trochę mocniej. Zmycie świeżo nałożonego filtra ze skóry wampira mogłoby by być bardzo zabawne... w skutkach. - Myślę, że zwymiotowaliby. - Powiedziała tuż po jej wypowiedzi. Wyglądała poważnie, ale też nieco nieobecnie. - Petrowicz-sensei powiedział, że oddychają, ale beztlenowo. To świadczy o tym, że żyją. Oraz to, że potrafią się rozmnażać. Są więc zwierzętami, jak ludzie. Nie porównuje się kota czy psa do człowieka, więc nie powinno się i porównywać wampira. W końcu człowiek to jedno z niewielu zwierząt o takich zmysłach i sile jakie mamy... Tak myślę... - Skończyła nieco niepewnie, ale pomyślała, że zakończy wątek, skoro już go rozpoczęła. - Dlatego to, jak działają na nie filtry może mieć znaczenie. W zależności od reakcji, która sprawia, że oddychają. Przecież to ten oddech sprawia, że mają sporą część energii. Kojarzysz może nietoperze wampiry zwyczajne? Piją krew, bo tylko taki pokarm przyswajają. W zasadzie mają za wąski przełyk na inny pokarm. Być może, gdyby humanoidalne wampiry przyjęły ludzki pokarm, zwymiotowałyby przez smak, a raczej jego brak, bo mogą nie mieć ludzkich kubków smakowych. Poza tym jedzenie mogłoby znacznie obciążyć ich metabolizm, spowolnić i doprowadzić do dyskomfortu. Może mogliby się tym posilać, ale po prostu źle by na tym wyszli. Albo nawet się potruli. Może potrzebują krwi, bo w niej zawarte są związki, których potrzebują do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Jak robisz morfologię krwi widzisz, że jest tam tego pełno... Każde stworzenie ma inny organizm wymagający innych substancji. Może wampiry są po prostu... bardziej wyjątkowe od innych stworzeń? Ale to tylko domysły. W każdym bądź razie myślę, że naukowe badania pomogłyby to ustalić. - Zakończyła monolog i sama opuściła wzrok, ciężko wzdychając. - Chyba więcej już tutaj nie znajdziemy. - Powiedziała ciszej, nieco zrezygnowana. Nadal pozostawało za wiele pytań. Czy regeneracja ma związek z szybkim metabolizmem? Skąd nadnaturalne moce ich umysłu? Skąd bierze się telekineza, telepatia, pirokineza, to wszystko?Pomożesz mi poodkładać te książki? – Zapytała. Widać było, że poczuła się niepewnie w towarzystwie Candice, z pewnością była to reakcja na własny monolog i obawa o dezaprobatę. - Myślę, że skoro wszyscy jeszcze żyjemy i jesteśmy wolni, to taka grupa istnieje. Słyszałaś o czymś więcej, niż o nazwie? – Zapytała ciszej, znów trochę niepewnie. Wstała płynnym ruchem i zasunęła za sobą krzesło. Wzięła też kilka książek w ręce, gotowa pójść z nimi między regały. - Myślę, że nasz sensei może wiedzieć nieco więcej niż nam powiedział. Ktoś powiedział o jakiejś Oświacie, pamiętasz? Myślę, że ta osoba również coś wie, więc... na pewno coś takiego jest. - Mruknęła jeszcze i rozejrzała się, ale biblioteka była o tej porze po prostu pusta. Poczeka na Candice, żeby odnieść książki i ruszy bez niej, czy z nią, z książkami, czy też bez.
Powrót do góry Go down
Candice

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1690-candice#35460 http://vampireknight.forumpl.net/t2146-hey-i-just-met-you-and-this-is-crazy#44636
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Paź 04, 2015 10:48 pm

To, że Candice trudno było nawiązać w Japonii nowe znajomości nie znaczyło, że była całkowicie zdesperowana. Jasne, brakowało jej od czasu do czasu kogoś do swobodnego pogadania, ale gdy widziała i odczuwała niechęć drugiej osoby do rozmów i jakiegokolwiek otworzenia się przed nią, odpuszczała. Nie miała najmniejszego zamiaru zmuszać kogoś na siłę do rozmowy ani też płaszczyć i przymilać się jak piesek, żeby druga osoba łaskawie otworzyła usta. Intencje człowieka i to jaki jest, z grubsza można było ocenić już podczas pierwszego spotkania. Budziło się wówczas to dziwne przekonanie czy chce się przebywać w jego towarzystwie i czy będzie w ogóle skory do konwersacji i jak ona przebiegnie. Candy, choć gadatliwa i na ogół przyjazna, miała swoje pokłady cierpliwości i jeśli druga osoba myślała, że tylko ona będzie gadać i próbować przełamywać pierwsze lody - myliła się. Trzeba dawać również coś od siebie, nawet w tak błahych sprawach jak rozmowa, a nie kulić się w kątach i powtarzać światu "TAKI JESTEM, TRUDNO". Jej filozofia życiowa była chyba dosyć sprawiedliwa.
Nie przerwała dziewczynie kolejnego monologu, a jedynie wsłuchała się w niego, wpatrując intensywnie w mówiącą Kotori. Candice nie negowała tego, że wampiry żyły w jakiś swój dziwny i chory sposób, ani tego, że nie należało porównywać ich do jakichkolwiek innych organizmów i dziwić się potem, że "PRZECIEŻ TO NIELUDZKIE, JAK ONE MOGĄ?!". Ano, mogły, były czymś zupełnie innym i tak jak chciała to przekazać w swojej poprzedniej wypowiedzi, nie szukałaby odpowiedzi na ich wątpliwości w książkach, tak, jakby miały w sobie skrywać tajemniczy, niewidzialny rozdział dotyczący wampirów. Jedynym rozwiązaniem były, jak również wskazała Kotori, badania. Wnikliwe i intensywne badania nad funkcjonowaniem organizmu wampira, tak odmiennego od ludzkiego.
- To samo chciałam powiedzieć. Książki, ani nawet Internet nie dadzą nam odpowiedzi, dlaczego wampiry muszą żywić się krwią, dlaczego nie oddychają i skąd, do choinki bożonarodzeniowej, posiadają te wszystkie moce i co sprawia, że uaktywniają się one u nich, a u nas nie. - przytaknęła, rozciągając plecy i zakładając ręce za głową. Tak, ta dość szybka wymiana zdań przerodziła drzemiący w Candy strach i frustrację na czystą ciekawość. Chciała już nie tylko dowiedzieć się jak żyją krwiopijcy, ale jak funkcjonują, co jest ich słabościami i mocnymi stronami. Śmiała się jednak w duchu z własnej głupoty. Przecież żaden wampir nie zwierzy mi się z takich rzeczy. A przynajmniej nie dobrowolnie, chyba że byłby totalnym dziwakiem lub nastawionym pro-ludzko dziwakiem. Tacy w ogóle żyją na tym świecie? Wątpiła, lub po prostu za mało ich jeszcze spotkała, choć... Nie, wróć, nie chciała ich spotykać. Albo jednak chciała, ale mając przy sobie specjalny radar prawdziwych intencji - gdy będzie miły, porozmawiają, jak nie, zwieje gdzie pieprz rośnie. Tak, doskonały plan!
A gruszki rosną na wierzbie...
- Jasne. - odparła, podnosząc się z krzesła, przerzucając plecaczek na jedno ramię i zabierając resztę książek ze stolika. Poszła za Kotori do odpowiedniego działu, zaczynając odkładać lektury według alfabetu, już zupełnie ignorując to czy dziewczyna peszy się w jej towarzystwie, czy jej nie polubiła czy może jeszcze inna cholera. Candice cały czas odczuwała to dziwne spięcie i niepewność z jej strony, którego chyba nawet nie chciała przełamać, pomimo tego, że (wydawało jej się), niebieskowłosa nie dawała ku temu żadnych powodów. Trudno, łaski bez. Brak bezpośredniości również niemiłosiernie ją denerwowała. Właściwie, lubiła mieć wszystko wystawione czarno na białym, a "czajenie się" tylko wzmagało jej podirytowanie, choć teraz spływało to po niej.
Pokręciła przecząco głową, zaciskając usta.
- Nieee, nic szczególnego... Zresztą, dowiedziałam się o wampirach i o... tym wszystkim dopiero po przyjeździe tutaj, więc jestem świeżakiem, jeśli chodzi o informacje. Nie wiem jakie panują tutaj realia, PRAWDZIWE realia poza tym, co wyczytam w gazecie czy na necie, dlatego ci łowcy też są dla mnie nowością. - mruknęła dość niechętnie, wyraźnie zawiedziona i przede wszystkim, niezadowolona tym faktem. Zerknęła na Kotori kątem oka. - A mnie się wydaje, że on jest łowcą. Cała jego postawa mówiła, że nie boi się wampirów tak, jak zwykły, bezbronny śmiertelnik, nie sądzisz? Jeśli nie powiedział nam wszystkiego, to niech go szlag, bo zasiał w nas więcej wątpliwości i pytań niż faktycznie wyjaśnił... Jestem ciekawa czy byłby w ogóle skory do jakiejkolwiek rozmowy na ten temat. - dodała, odkładając książki po kolei. Musiała się spotkać z jeszcze jedną osobą, która mogłaby, nawet częściowo, wtajemniczyć ją w obecny świat. Tylko gdzie ten cholernik był...?

_________________
Powrót do góry Go down
Ptaszynka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2162-kotori-sanata#44806 http://vampireknight.forumpl.net/t2662-ptaszynka#56783
Zarejestrował/a : 17/09/2015
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Sro Paź 07, 2015 10:15 pm

To też nie do końca było tak, że Kotori chciała odseparować się od wszystkich i odciąć. Z chęcią pokazałaby komuś swoje delikatne serduszko, gdyby tylko ktoś okazał się godzien jej zaufania, uczucia. Zbyt wiele straciła, by chcieć stracić jeszcze więcej, by chociażby ryzykować utratę czegoś. Nie koniecznie stratę przedmiotu czy bliskiej osoby, a własnej osobowości. Nigdy nie chciałaby zostać wykorzystana. W jakikolwiek sposób. Otwierała się dla Candice najbardziej jak uznawała za bezpieczne i stosowne. Przecież nie rzuci się jej na szyję dlatego, że poznała ją kwadrans temu. Trzeba trochę... cierpliwości. No, może duuużo cierpliwości. Z drugiej strony kto by granice owej poszerzał, żeby dorwać się do serduszka Kotori, skoro są dużo łatwiejsze łupy? No. I z pewnością cenniejsze.
Nie można więc powiedzieć, że Kotori nic od siebie nie daje. Daje, choć nie bardzo to po niej widać. Cały czas przezwycięża chęć odejścia, czy raczej ucieczki i zachowuje się przyjaźnie, aby nie dać nikomu powodu do nieufności wobec niej, ani nieprzyjaźni, czy wrogości w przyszłości. Nawet, jeżeli nie chce głębokich znajomości, nie można powiedzieć, że nie chce dobrych znajomych. Oczywiście, nie z każdym mogła się zakumplować. Nikt nie mógł być kumplem każdego, inaczej świat stałby się pełen jednorożców.
Candice była świadkiem rozmowy ze spokojną raczej, ułożona dziewczyną, która wiele razy się uśmiechała i emanowała skrytym, przyjaznym nastawieniem. Chwilami może i lękiem, kiedy paplała za dużo. Widać, że najwyraźniej była po prostu nieśmiała. Intensywne spojrzenia też ją peszyły, co po tym czasie Candice musiała zauważyć, mimo tego, że sama dziewczyna nic na ten temat nie mówiła.
Odpowiedź niebieskowłosej skwitowała uprzejmym skinieniem. Gdybym dowiedziała się więcej o wampirach zwyczajnych, poszłoby nam dziś lepiej. Pomyślała. Rzecz jasna nie o tych wampirach-wampirach, ale o nietoperzach, które z tego żyły. I wściekliznę roznosiły. Chociaż zagadki ich umysłu są bardzo tajemnicze. Sama nie wierzyła w jakąś wolę, magię, cuda, czarodziejstwa, ale w naukę. Czy nauka może wyjaśnić, jak wampiry kontrolują żywioły, czy inne życiowe czy martwe sfery? Być może tak ewoluowały, że ich mózg się do tego po prostu przyzwyczaił. Może mają w sobie jakiś inny pierwiastek. Ciekawe, czy same wampiry posiadają tę wiedzę.
- Dziękuję. - Uśmiechnęła się szczerze, gdy Candice wzięła resztę książek i powędrowała u boku Kotori do działu mitologicznego i naukowego. Nie odebrała od swojej nowej znajomej jakichś negatywnych sygnałów, nie wiedziała więc, że coś jej nie pasuje. Tamta zresztą też nie mogła wiedzieć, że Sanata odpowiedziałaby na każde pytanie, mniej czy bardziej. Dotychczas też nic nie ukrywała. Aż tak. Podczas zabiegu oddawania książek rozmowa trwała. Skinęła znów z głową, ale nie dała poznać po sobie rozczarowania. To było bardzo przewidywalne i wątpiła, że Candice będzie mogła powiedzieć jej co jeszcze, ale sama przynajmniej mogła wspomnieć o tamtej dziewczynie, która chyba powiedziała nieco za wiele. Kiedy znajoma szatynki zerknęła na nią, ta właśnie odkładała ostatnią ze swoich książek na jedną z najwyższych półek, przez co musiała stanąć na palcach i oprzeć się dłonią na regale dla stabilności, by wsunąć tom w lukę.
- Też myślę, że wie coś więcej, ale nie zakładałabym od razu, że jest mordercą tych stworzeń. Mimo wszystko... nie wygląda na człowieka na co dzień siedzącego za biurkiem. Chciał nas chronić. Pewnie to, co ukrył nie powinno trafić do uszu postronnych. - Stanęła naprzeciw Candice, uporawszy się z książką i uśmiechnęła się zarazem nieśmiało i szelmowsko. - Myślę, że każdy jest skory do mówienia. Trzeba tylko odpowiednio kogoś do tego nakłonić. - Potem jej uśmiech przygasł. - Chociaż nie mam pojęcia, jak można by od niego wyciągnąć takie informacje. - Mruknęła już nieco ciszej, po czym zerknęła na zegar wiszący nad wejściem i bibliotekarkę, która właśnie wsunęła się na swoje miejsce pracy.
- Spotkamy się na zajęciach. Muszę iść do pracy. Dziękuje, to była dobra rozmowa. - Powiedziała spokojnie i uśmiechnęła się, ostatni raz, na pożegnanie. Wysunęła też rękę, nie okazując niepewności, chociaż trudno powiedzieć, że wypinała pierś i emanowała dumą. Po ostatnich słowach podeszła do bibliotekarki, by oznajmić zakończony czas działania, podziękować i jej, za zaufanie, a potem pożegnać się, jak kultura jej nakazywała i opuścić pomieszczenie, a potem i budynek. Wolny czas wykorzystany. W zasadzie była już nieco spóźniona... ale i pracy było coraz mniej. Nie denerwowała się z tego powodu. Była gotowa przyjąć konsekwencje. Piętnastu minut spóźnienia.

z/t
Powrót do góry Go down
Candice

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1690-candice#35460 http://vampireknight.forumpl.net/t2146-hey-i-just-met-you-and-this-is-crazy#44636
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 174


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Czw Paź 08, 2015 9:26 pm

Uśmiechnęła się szerzej na słowa pożegnania dziewczyny i uścisnęła jej dłoń, wyczuwając zdecydowanie mocniejszy uścisk. Wow, święto lasu.
- Spoko, dzięki za wszystko. Na razie! - odparła Candy, odprowadzając młodą wzrokiem i odkładając ostatnią książkę na półkę. Cóż, ona również powinna była się zbierać, bo co mogła jeszcze zrobić, skoro najważniejsze kwestie, jakie chciała rozwiać, nadal pozostawały zagadką nie do odgadnięcia? Musiała pójść na żywioł i dowiedzieć się wszystkiego... na własnej skórze. Wzdrygnęła się na samą myśl jak mogłoby to wyglądać i skierowała się w stronę wyjścia. Rzuciła bibliotekarce krótkie "do widzenia" na odchodne i wróciła do akademika. A może nie?

z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Sob Lis 07, 2015 3:26 am

No i Skoro Shiro czuł się przytłoczony nadmiarem informacji to chyba im spokojniejsze miejsce tym lepiej. A przypadkiem zaglądając do miejsc po kolei trafił na miejsce pełne książek, więc chyba biblioteka. A skoro biblioteka, to cisza i spokój, to tutaj Haku pociągnął Shiro idąc gdzieś na tyły pomieszczenia gdzie było okno i można było sobie spokojnie usiąść by spoglądać na księżyc za oknem, tak nietypowy kolor był naprawdę miłym widokiem. Usiadł sobie na wolnym miejscu i pomieżwił Shiro czuprynę
-Tu jest tak spokojnie. Shiro ty też lubisz zapach książek? Mruu jest bardzo przyjemny, przyjemniejszy zapach jest chyba tylko tutaj, taki słodziutki
przy ostatnich słowach powąchał włoski Shiro
-Naprawdę tak się cieszę, że znów cię mogę przytulić Shiro-chan. Odpocznijmy tu chwilę, potem mi pokażesz okolicę, może pójdziemy na lody? Albo do kawiarni na gofry albo ciastka, trzeba uczcić to, że znów możemy być razem. Ale to później...
Myślał już na przód, choć zawsze tylko takie snuł możliwości, choć to co będzie miało miejsce to już zależało od jego brata, zawsze w dzieciństwie się dopasowywał do jego zachcianek, a na razie Shiro był zmęczony więc na nic też nie nalegał, tylko tulił braciszka który będzie się na nowo musiał przyzwyczaić do takich czułości, bo szybciej grom spadnie z nieba i sypnie złotem niż się Haku od niego odlepi, ot nie mógł sobie darować braku czułości, kochał swojego brata i może nawet za bardzo, ale o tym innym razem... dziś był wyjątkowo spokojny jak na siebie, z pewnością miał na to wpływ ów dziw na niebie tak rzadki i nietypowy.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1353


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Sob Lis 07, 2015 10:16 am

Skoro Shiro udał się z swoim bratem, to i on wylądował gdzieś w kąciku biblioteki, gdzie najwyraźniej nikt się nie kręcił. Więc owe miejsce pozostało dla tej dwójki, by mogli spędzić ze sobą chociaż trochę czasu od bardzo dawna.
Wampirek jeszcze zdążył zjeść ciastko, które zabrał ze sobą, zanim trafił do tego miejsca. Lepiej nie ryzykować, prawda? Chociaż i tak pewnie czyjąś uwagę mogły zwrócić te wszystkie małe błyskawice, które skakały po jego ciele. Ale póki co nikt ich nie zaczepił, więc było dobrze.
Bądź co bądź, skoro byli tutaj, to chłopak wziął dla siebie jedno z krzeseł i ustawił koło miejsca braciszka, by móc usiąść koło niego. Miło będzie spędzić razem czas, po tak długim czasie, czuł tak wewnątrz siebie.
- Zapach? - powąchał powietrze. - Nie wiem... Jakoś nigdy się nad tym nie zastanawiałem - przyznał mu się. No i oczywiście się zmieszał i zawstydził, gdy Haku powąchał jego włosy. Wydawało mu się teraz to jakieś nietypowe, chociaż to tylko niewinne zachowanie.
- Dobrze... Ale ino... Odpocznę... - wymamrotał. W tej samej chwili jego "Ostatnia Wola" zdezaktywowała się. I pewnie osunąłby się na podłogę, gdyby nie aktualne tulanie. Na razie siedział na tym osobnym krzesełku, ale przystawił je wcześniej tak blisko zielonowłosego jak tylko się dało. Bądź co bądź... Ciągłe przytulanie było dla niego czymś niespotykanym od dłuższego czasu. Więc odczuwał dyskomfort lekko.
Chociaż to było przyjemne. Mógł się nawet rozluźnić, czując zarazem bezpieczeństwo w jego objęciach. No, ale... Postanowił o czymś porozmawiać. Tak po pewnej chwili, ponieważ... Wcześniejsza kwestia naprawdę nie dawała mu spokoju.
- Bra... Braciszku... - było mu aktualnie trudno sklecić całe zdanie. Efekty uboczne używania umiejętności były spore. Niestety. - Skąd... Uważasz, że... Dyrektor jest naszym... tatą? - nadal było mu w to trudno uwierzyć. Dla wampirka to było niezrozumiałe, a skoro nie dostał potwierdzenia wprost... To co teraz?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Lis 08, 2015 7:38 pm

Nie było nic dziwnego w tym, ze się Shiro zmieszał, wszak brata miał dosyć niecodziennego, bo Haku wcale taki niewinny nie był, wręcz na odwrót. Choć byli braćmi wychowywali się osobno, a już w dzieciństwie młody smok miał nietypowo mocną więź z bratem, choć czy było to obustronne to trudno powiedzieć, raczej Shiro nie rozumiał do końca poczynań brata który kochał swojego braciszka może ciut bardziej niż powinien. A teraz jeszcze Shiro był tak bezbronny. Haku doskonale wiedział, że młody wampirek po wyłączeniu mocy jest osłabiony, dlatego tym bardziej tulił go do siebie by ten mógł na nim polegać i oprzeć się wygodnie
-Hai, odpocznij onii-chan będę przy tobie teraz cały czas.
Odpowiedział mu wesoło i zaczął go głaskać czule przy czym też zaczął sprawdzać czy onii-chan ma tak czułe uszka jak prawdziwe kotki, zaczął go za nimi delikatnie drapać zastanawiając się nawet czy ten nie zacznie mruczeć, nie wiedział wszak ile ma on z kota, a ile ze zwykłego wampira, ale zawsze można to sprawdzić prawda? jednak Shiro zamiast ładnie pójść spać postanowił jeszcze o coś spytać był przy tym uroczy i taki dzielny zmagając się ze zmęczeniem, a Haku zamruczał chwilę
-Widziałem Heia sama kiedyś u nas, onii-chan gdzieś wtedy wyszedł na spacer. Mama pewnie nie wie, ale chciałem wtedy coś zjeść, wiem zawsze mi mówiłeś, że nie powinienem podjadać, ale ja tak bardzo wtedy chciałem coś słodkiego, no i za drzwiami usłyszałem jak mama rozmawia z nim, powiedziała wtedy, że jest strasznie nieodpowiedzialny żeby zostawiać ją z dziećmi kiedy wie jak wygląda sytuacja i coś o tym co ty byś powiedział gdybyś się dowiedział, taki młody, że nie opiekuje się tobą prawdziwy tata. Potem stamtąd zwiałem i wydziałem zza drzwi tylko jak Hiei sama wychodzi, on chyba mnie też, ale nic nie powiedział tylko wyszedł. A ja potem wróciłem do siebie, nie bardzo wtedy to rozumiałem dlatego też nic nie mówiłem. No a potem mi ciebie zabrali i już nie zdążyłem nic powiedzieć.
Wyjaśnił na ile umiał i dalej smyrał Shiro po łebku
-A teraz onii-chan postaraj się zasnąć, potem jeszcze pogadamy, na razie odpocznij.
Dał mu czułego całuska w czoło i tulił dalej do siebie gotów czuwać przy nim jak będzie spał

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1353


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Lis 08, 2015 8:45 pm

Skończyło się na tym, że gdy był drapany, zaczął mruczeć, niczym prawdziwy kotek. Bardzo mu się to podobało, czego aktualnie nie potrafił ukryć. Również takie działanie uspokajało go, rozluźniając go. Uśmiechnął się delikatnie.
- Miłe... - wymamrotał. To było nadal dziwne. Posiadał cechy kotka. Mruczał od głaskania. Miał ogonek i uszka. No i był cieplejszy od swojego brata, co odczuwał, pomimo warstw ubrań. Inne cechy jeszcze nie odkrył, a nawet jeśli, to ich nie pamiętał. Z tego, czasu nie miał wspomnień i to go lekko niepokoiło. Co się stało? Tylko ten mężczyzna...
Pokręcił lekko głową, by pozbyć się tych myśli i skupił się na słowach brata. Pomimo zmęczenia udało mu się to wyłapać, powodując, że miał nowe rzeczy do myślenia.
- Ne... Jak to mnie? - zapytał nagle, nieco zaniepokojony. - Mama nie mówiła nic o tobie? - tak zrozumiał z jego słów i zrobiło mu się smutno. Czy mama nie lubiła Haku? A może chodziło coś odwrotnego? Nie znosiła Shiro, dlatego też chciała go oddać ojcu... A raczej osobie, która potem i tak zajęła się nim... A on nie wiedział o relacjach rodzinnych... Chwila, to też oznaczało, że mężczyznę, którego uważał do tej pory za tatę, nim nie jest?!
Od tych rewelacji zakręciło mu się w głowie. Więc wtulił się w brata, nadal odczuwając mocne zmęczenie. Ta moc naprawdę była dla niego w większym przypadku wadą niż zaletą. Ale przynajmniej postanowił być grzecznym kotkiem i posłuchać się go. W końcu jest starszy, więc wie, co dobre dla brata, prawda?
Więc oparł się wygodniej o brata i zamknął oczka.
- Dobrze... Prześpię się... - wymamrotał. Gdyby nie zmęczenie, pewnie zaczerwieniłby się mocno przez całusa. No i samo tulanie. Bądź co bądź szybko zasnął, chcąc zregenerować chociaż trochę sił. A potem, jak się obudzi, miał zamiar porozmawiać z nim dłużej. I o wiele więcej spraw omówić. Jak również cieszyć się, że wreszcie z nim jest.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Pią Lis 20, 2015 4:53 pm

Haku dalej się bawił mierzwiąc braciszkowi włoski i uśmiechnął się szerzej słysząc, że mu się to podoba. Kiedy jednak przysypiał i jeszcze zadał to ostatnie pytanie Haku zrobił dziubek zatroskania, nie chciał aby braciszek się martwił taką bzdurą
-Shiro-chan, przecież wiesz jak jest mamy zawsze się bardziej martwią o młodsze dzieci niż te starsze, odkąd się urodziłeś nawijała więcej o tobie niż o mnie, to normalne.
Odpowiedział spokojnie i przytulił wampirka do siebie, Shiro był taki słodziutki i kochany.
Jednak kiedy młodszy już zasnął wampir zaczął mu się przyglądać jak zaczarowany. Tak dawno nie widział Shiro, a jak go w końcu spotkał tylko bardziej miał ochotę mieć go blisko siebie, by nikt więcej nie mógł mu już go odebrać. Tulił kotowatego tak jakby miał pilnować swojego największego skarbu, a spróbowałby ktoś teraz podejść usłyszałby warkot bardzo złego smoka. Spokojnie czekał aż młody wampirek się obudzi, choć czy na pewno tak cierpliwie? po jakiejś godzinie zaczęło go kusić niemożebnie, i zaczął wręcz z jakaś skrytością szpiega badać najpierw uszka wampirka miziając je delikatnie nawet trochę gilgając, a śmiejąc się jeśli te odruchowo uciekły, a za pewne tak się stało, pogłaskał brata po plecach dosyć czule, a potem zaczął miziać go po karczku. Jeśli po tym by się obudził, najbardziej co by kusiło teraz smoczego wampira to by ponownie pocałować wampirka, ale tym razem już nie tak niewinnie, a prosto w uroczy pyszczek z ciekawością wielką jakby maluch zareagował, czy się przestraszy, czy zdziwi?

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1353


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Pią Lis 20, 2015 7:38 pm

Shiro postanowił zaufać słowom własnego brata i już nie dopytywał się więcej o tego typu rzeczy. Ale jednak nie potrafił nic na to poradzić, że po prostu martwił się o takie rzeczy. To również oznaczało, że pomimo tylu lat rozłąki, chłopak nadal kochał brata. To uczucie nie zgasło w nim, więc, tym bardziej było prościej, by nadrobić stracony czas, prawda?
- Ciekawe... Czemu mama i tata... Rozdzielili nas... - wymamrotał już naprawdę sennie, po czym odpłynął całkowicie. Naprawdę nie wiedział, co to spowodowało, a tłumaczenie mu... Dałoby jakieś skutki? Kto wie...
Nic specjalnego nie śniło mu się. Po prostu spokojny, regeneracyjny sen, by odzyskał siły po przypadkowej aktywacji mocy. Na dodatek wydawało mu się, że to było bezpieczne miejsce, pod opieką starszego brata...
Ale o dziwo, obudził się po pewnym czasie. Spowodowało to mizianie po karku, które wywołały w nim mimowolny chichot. Łaskotało go to i to bardzo, co było trudno ukryć. Więc uniósł głowę, zerkając na Haku. Oczywiście, nie zdawał sobie sprawy z tego, co wcześniej robił tamten, gdy spał... Ale czy teraz było to ważne? Przecież nic złego się nie stało.
- Hm? Kohaku, co porabiasz? - wymamrotał, przecierając oczka, by pozbyć się efektów snu. Już czuł się lepiej. No i poruszał kilka razy uszkami. Udawało mu sie o dziwo, dość szybko przyzwyczaić się do nich... Co z lekka go przerażało. Za szybko. Stanowczo za szybko. Nie powinno tak być. Wampiry nie przypominają po części kotów, prawda?
Przełknął ślinę i pokręcił łebkiem, by pozbyć się nieprzyjemnych myśli.
- Haku, co chciałbyś teraz porobić? - spędzić jeszcze trochę czasu z bratem, czy już załatwiać z formularzem? Byłoby fajnie, gdyby zapisał się do akademii! Mogliby ze sobą spędzać nieco więcej czasu. Oczywiście, nie przez cały czas, nie dawało się tak zrobić...

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Lis 22, 2015 2:32 pm

Haku patrzył jak Shiro się budzi i uśmiechnął się lekko, był taki słodki, czekał aż ten się rozbudzi do końca, przyglądając mu się nadal, na pytanie brata zastanowił się chwilę
-To dosyć ogólne pytanie, zależy o co konkretnie pytasz, na razie spędzam czas ze swoim najukochańszym bratem póki tylko mogę. Po za tym nie robię nic co by było ważniejsze teraz niż to.
Widząc jak rusza uszkami znów je zaczął miziać, nie chciał by ten się martwił niczym, a skoro mizianie było przyjemne, to postanowił to częściej wykorzystywać, dla niego to nie było nic dziwnego ot kolejny uroczy dodatek do osoby młodszego. po chwili też pojawiło się kolejne pytanie kotałka i znów wampirzy smok musiał się pohamować by nie dać się porwać dzikim namiętnością w swej wyobraźni, lecz tym razem korciło go tak iż nie wytrzymał
-Shiro-chan, mogę coś spróbować?
Niby niewinne pytanie, lecz jeśli tylko Shiro da mu pozwolenie przytuli go do siebie mocniej i faktycznie pocałuje tak jak wcześniej sobie to planował w głowie, jedynie ciekawy czy wampirek się za bardzo nie zdenerwuje z powodu działań brata, jednak Haku był w tym wieku kiedy żądze są silniejsze od rozsądku i był gotów zaryzykować ów pocałunek zbyt namiętny jak na pocałunek dwóch braci. Choć dla niego nie było kłopotem ich pokrewieństwo, wręcz na odwrót, mieli ze sobą tyle wspólnego, że trudno było prosić o więcej, szkoda tylko, że na tak długo zostali rozdzieleni, teraz Haku musiał się postarać by to nadrobić.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1353


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Lis 22, 2015 7:29 pm

Shiro przez chwilkę patrzył na Haku z wypisaną sennością, zanim przetarł oczka.
- Przepraszam... - wymamrotał nagle. - Przeze mnie musiałeś tutaj tkwić tyle czasu... Pewnie nudziłeś się - dodał jeszcze przepraszającym tonem głosu. Nie chciał, by przy nim brat się nudził, ale co mógł na to poradzić? Moc nie dawała mu większego wyboru, a tak, to odzyskał stracone siły. Dzięki temu było mu jedynie lepiej, ale... Kosztem utraconego czasu zielonowłosego.
Ale zmartwienia wyleciały mu z głowy w chwili, gdy brat zaczął miziać go po uszach. Zachichotał cicho i zamruczał zadowolony, niczym kotek. Dziwne, jeden gest, a pozwalał mu się tak rozluźnić i wywołać radość na twarzy. Wychodziło na to, że tą cechę od kotów przejął wraz z fizycznymi atrybutami.
- Hai... Możesz... - gdy usłyszał pytanie, momentalnie się zgodził. Nie spodziewał się niczego złego, no i też samo pytanie nie zwiastowało następujących planów Haku. Jednakże w chwili wydania zgody, poczuł, jak został mocniej przytulony. Lekko drgnął, trochę nieprzyzwyczajony do takiej bliskości. W dzieciństwie to pewnie była norma, ale... Czy od tamtych czasów nie minęło jakieś 10 latek? Jak nie więcej.
I doszedł do tego pocałunek. Nawet nie taki zwykły, a tak intensywny, gdzie jeszcze nie napotkał się jeszcze. Koci wampirek poczuł w głowie mętlik, a do tego skołowanie... A pogłębiło to fakt, że zaczerwienił się lekko. Więc, jeśli tylko smok zaprzestanie całowania braciszka, ten zaś skuli się i schowa twarz w dłoniach, jeszcze bardziej się czerwieniejąc. Nie był kompletnie przyzwyczajony do takich zachowań, przez co nie kontrolował własnych emocji i zachowań.
- H-haku-nii - wymamrocze. - C-co? J-jak? D-dlaczego? - nie umiał teraz sformułować nawet pytania, a co dopiero spytać się, dlaczego to zrobił. W dodatku, czy to nie odpowiednie? Ale rudowłosy nie był w stanie myśleć o czymkolwiek innym niż to, że właśnie został pocałowany i wcale to nie było nic niewinnego.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Nie Lis 22, 2015 8:50 pm

No i w ostateczności pocałował Shiro by po owym pocałunku spojrzeć na rumiane lica kociego wampirka i uśmiechnął się szeroko widząc jak słodko on teraz wygląda, jeszcze schował pyszczek w łapkach był taki uroczy, że aż smok zamruczał głośno niezwykle tym faktem uradowany.
-Shiro-chan, a jednak możesz być jeszcze słodszy, jesteś taki kochany...
Wymruczał to z pełnym zadowoleniem i kiedy usłyszał nieskładnie nieco pytania wampirka chcąc nie chcąc musiał go trochę uspokoić, usiadł normalnie i przytulił go lekko znowu
-Shiro, przed zaśnięciem pytałeś się dlaczego rodzice nas rozdzielili. Widzisz, mama sie dowiedziała, że nie tylko kocham cię jak brata i nie mogła znieść tego, że nie chciałem pozwolić ci żyć z jakaś dziewczyną wybraną przez rodziców. Nee? Onii-chan jeśli ci się to nie podoba powiedz, nie zrobię nic więcej, ale musiałem spróbować, wiesz jesteś piękny i zawsze tak uważałem, a przy tym taki kochany. Gniewasz się?
Wytłumaczył się jak i pewny powód ich rozstania, no i przy okazji sie martwił, wiedział, że kotowaty się tego nie spodziewał, czy był zły za tak nagły przejaw uczucia o którym nie miał pojęcia?

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1353


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Pon Lis 23, 2015 5:55 am

Shiro nie był zły. Shiro... Shiro był po prostu zaskoczony, jak i skołowany takim gestem. Przecież to był pocałunek. Pocałunek! To nie było coś, by zachowywać się normalnie. Na dodatek to nie było nic delikatnego, tylko prawdziwy gest. Czy tak czasem nie oznaczało się miłość? Młodszemu tak się wydawało, dlatego też jeszcze bardziej się zaczerwienił, a swoją reakcję starał się ukryć w dłoniach.
Poczuł, że był znów tulany, ale już lżej. Chyba miało to spowodować, że miał się uspokoić. Ale rudowłosy chyba najwyraźniej tak reaguje na każdy pocałunek. Ale w milczeniu również wysłuchał swojego brata, dzięki temu poznając odpowiedź na pytanie wcześniejsze. Czyli o to chodziło? Nie o fakt, że nie kochali Shira... Ale chwila, czemu na niego padło? To mogło się z czymś wiązać... I wybrali mu dziewczynę? Miłość?! A nie mieli oni czasem po kilka lat? Byli przecież zaledwie dziećmi...
Takie mniej więcej myśli kłębiły mu się w głowie, wraz z kolejnymi słowami Haku. Nawet jego ogonek ruszał się w rytm niespokojnych emocji wampirka, który po chwili wziął głębszy wdech, by się opanować.
- N-nie o t-to chodzi - odpowiedział mu cicho i z lekkim trudem. -Tylko... Pocałunek... Skołowałeś mnie... - i czy właśnie usłyszał wyznanie miłosne? Ale co on mógł na to? Nie wiedział, czy potrafił odpowiedzieć na to "tak". Dlaczego? To proste - nie znał się na miłości kompletnie. To co aktualnie czuł do Kohaku nie było identyczne z uczuciem zielonowłosego.
- Nie gniewam się - dodał jeszcze. - Ale... To niemożliwe, Haku-nii. Przecież jesteśmy oboje chłopakami. W dodatku braćmi... - może po prostu to wyobraźnia brata? Albo coś innego... Sam nie potrafił tego wytłumaczyć, a na dodatek był kompletnie niedoświadczony w takiej kwestii.
- Nie potrafię powiedzieć, czy mi się to podoba, czy nie... - wymamrotał jeszcze. - To dla mnie zbyt nowe - wyznał cicho, po czym skulił się bardziej będąc w jego ramionach.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Pon Lis 23, 2015 9:53 pm

Haku z niecierpliwością wręcz wyczekiwał reakcji brata, więc jak tylko ten odpowiedział, że się nie gniewa poczuł lekką ulgę, lecz teraz musiał się dokładnie wytłumaczyć ze swojego postępowania, w końcu biedny Shiro nie tylko teraz był skołowany, ale i na prawie dziesięć lat został zabrany z rodzinnego domu, smoczy wampirek poczuwał się do odpowiedzialności za tą sytuację.
Spojrzał trochę smutno na Shiro, domyślał się już wcześniej, że brat może nie czuć tego co i on, od razu przypomniały mu się słowa mamy.
-Mama mówiła to samo, krzyczała na mnie, że mam cię zostawić w spokoju i że chyba zwariowałem, choć może tak jest, może tylko jestem zwykłym szaleńcem. Może dla ludzie nie lubią jak kocha się kogoś z rodziny, ale ja i tak cię kocham Shiro-chan, musiałem... musiałem chociaż spróbować, nawet jeśli nie chcesz.
Odpowiedział widząc jednak jawny opór w słowach Shiro, nawet jeśli sie nie gniewał nie był też zadowolony najwyraźniej z sytuacji, a smoczysko nic nie mogło poradzić na żal jaki pojawił się w jego sercu przez to, może gdyby byli cały czas razem, brat inaczej by zareagował? Haku zwiesił łepetynę zamykając oczy nie chciał płakać i martwić bardziej braciszka, musiał się uspokoić, przynajmniej mógł z nim spędzić trochę czasu, przynajmniej tyle i to się dla niego liczyło
-Przepraszam Shiro-chan, nie chciałem cię aż tak kłopotać.
Dodał cicho swoje przeprosiny i po prostu tulił dalej kotowatego do siebie by uspokoić i siebie i jego.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1353


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Wto Lis 24, 2015 5:25 am

Czy swoimi słowami doprowadził prawie że brata do płaczu? Nie, Shiro nie chciał tego! Naprawdę! Ale nawet jeśli nie ukazały się łzy, sam nastrój trudno byłoby nie zauważyć, zwłaszcza, że był tak blisko, co nie dawało się zignorować. Do tego dochodziło jeszcze to, młodszy niepewnie reagował na pocałunek... Ale tutaj można śmiało powiedzieć, że gdyby była to dziewczyna, również by się bardzo zaczerwienił.
- Nie rozumiem za co mnie przepraszasz - odpowiedział natomiast, unosząc swój łebek, by spojrzeć na brata. Trudno było być wesołym, skoro myśli młodszego już zajęła troska o zielonowłosego wampira.
Zmrużył nieco oczy, po czym westchnął cicho i podrapał się po policzku. Zaczął się zastanawiać nad tym, jak wytłumaczyć mu pewną kwestię tak, by jeszcze bardziej nie pogorszyć owej sytuacji.
- Kohaku... - zaczął, po czym westchnął cicho. - Teraz to ja już nawet nie wiem, co powiedzieć - udało mu się wreszcie pozbyć rumieniec z twarzy, a przynajmniej w większości. - Nie potrafię odpowiedzieć na twoje uczucia z prostego powodu. Ostatnim razem jak cię widziałem, miałem... Pięć lat? Może sześć... Nie wiedziałem nawet co to jest miłość, a co dopiero o myślenie o czymś takim - udało się? Nie? Nie wiedział. Ale miał nadzieję, że zrozumie, iż Shiro nie może odpowiedzieć na takie wyznanie, skoro to dla niego nowość. Również, jeśli byłaby szansa, to nie miał jak odwzajemnić uczuć Haku, skoro minęło tak dużo, a zaledwie tak mało czasu! Dziesięć lat, jeśli chodzi o to, że byli rozdzieleni. I zaledwie kilka chwil, gdzie w życiu młodego zrobiło się lekkie zamieszanie. No i co ważniejsze - jako siedemnastolatek nadal się nie znał na takim uczuciu, więc... Czy coś może więcej powiedzieć? Może to, że chłopak zawsze miał jakieś szanse, by spróbować rozkochać w sobie brata?
Bardzo go bolało, że zasmucił się przez niego. Nic nie mógł na to poradzić. Więc, by odwrócić uwagę chociaż na chwilkę, pogrzebał po kieszeniach, zanim nie natrafił na tajemny list, który znalazł przy sobie, gdy się ocknął wtedy pod bramą.
- Haku-nii, zerkniesz na to? Może więcej zrozumiesz...? - w jego głosie czaiła się prośba. Cóż, on sam wiele nie rozumiał z niego... List odnosił się do ukrytych cech natury zewnętrznej... Co niestety, ale dla Shira nie było zbytnio zrozumiałe.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   Wto Lis 24, 2015 5:07 pm

Haku zamruczał cicho słysząc, ze młodszy nie wie za co przeprasza
-Za moje zachowanie, nie powinienem cię tak nagle napadać, szczególnie, że dopiero się spotkaliśmy po tak długim czasie.
Wytłumaczył się i widząc zasmuconą minkę brata zmierzwił mu włosy i uśmiechnął się lekko, nie chciał by ten był przez niego smutny, ani by się o niego martwił, usłyszał wypowiedź wampirka i pokiwał głową twierdząco jakby chciał dodatkowo pokazać, ze rozumie i nie naciska
-Dobrze, Shiro-chan, nie martw się mną, jakoś sobie poradzę. I będę czekał aż wszystko przemyślisz i dasz mi odpowiedź, nie śpiesz się z tym, będę cierpliwy.
No cóż jak na niego to było bardzo duże wyzwanie, Shiro sam dobrze mógł wiedzieć, że Haku do najcierpliwszych nie należał, ale najwidoczniej musiało mu naprawdę bardzo zależać na bracie by się postarać i o to.
Po chwili Shiro też pokazał Haku jakiś liścick na który smokowaty spojrzał i zrobił zastanawiający dzióbek
-Ukryte cech natury zwierzęcej? Natura zwierzęca, może chodzi o twoje uszka? choć one nie bardzo są ukryte, ale za to wyglądasz z nimi tak ślicznie.
Głos wampira zrobił się trochę taki jak nastolatka który zobaczył najwspanialszą rzecz na świecie a przy mówieniu o uszkach złapał je delikatnie ruszając lekko i śmiał się przy tym, było widać że naprawdę mu się podoba z nimi. Po chwili spojrzał za okno i stwierdził, że za niedługo będzie musiał ruszać jeśli chce szybko wrócić do brata, więc spojrzał na niego
-Shiro-chan? Masz jakiś telefon? Fajnie by było złapać się jak wrócę z tym świstkiem co dał Hiei-sama.
Stwierdził wyciągając z kieszeni własny telefon w stanie ledwo zipiącym, no ale działał i to było dla Haku najważniejsze.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Cichy odosobniony kącik   

Powrót do góry Go down
 
Cichy odosobniony kącik
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Academia Cross :: PIERWSZE PIĘTRO :: BIBLIOTEKA-
Skocz do: