IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sklep ze słodyczami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Sklep ze słodyczami    Pon Paź 22, 2012 3:56 pm

Pamiętacie sklepy ze słodyczami z filmów czy bajek? Byłe one słitaśne, kolorowe a wszędzie panował radosny nastrój.
Ten sklep różni się od tych wszystkich mydlanych sklepików. Przed sklepem zamiast jakiegoś ślicznego misia lub kucharza znajduje się wielka statuetka Śmierci z kosą, która wskazuje na drzwi sklepu. W pomieszczeniu zaś znajduje się lada na której stoi miska z darmowymi cukierkami. Oczywiście są tutaj różne ciastka, ciasta, ciasteczka, cukierki, karmelki, lizaki, figurki z cukry lub czekolady, torty, czekoladki, czekolady i inne smakołyki.
W kącie znajdują się też 4 stoliki z drewnianymi krzesłami w kształcie zębów. Aby dodać temu miejscu magicznego nastroju na ścianach pozawieszane są obrazki przedstawiające krwawe scenki. Niekiedy na tablicy wiszą ogłoszenia o konkursach w których można wygrać różne nagrody.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Nie Lis 25, 2012 4:49 pm

I tak oto po raz kolejny od trzech dni pojawił się w tym sklepie ze słodyczami, lecz tym razem nie przybył tutaj na zakupy, ale na rabunek. Nigdy jakoś tego nie robił, a raczej nie rabował małych sklepów tylko kiedyś zdarzyło mu się obrabować pewną fabrykę, ale ukradł tylko ich tajne przepisy, bo nie chcieli mu ich sprzedać, a więc musiał sięgać po inne sposoby. Niestety przy okazji narobił tam ostrego bałaganu i musiał uciekać, przez co więcej tam nie wróci by skosztować pysznych słodyczy. O ile się nie mylił było to w Rosi czy gdzieś tam w okolicach, ale nie teraz o tym czas myśleć. Zaczął się rozglądać dookoła a widząc uśmiechniętą gębę starego sprzedawcy odpowiedział tym samym, ale wewnątrz aż się gotował widząc go tutaj, a na dodatek miał ochotę poderznąć mu gardło, po czym powiesić go przed sklepem by witał klientów. Na samą myśl o tak wspaniałym widoku rozluźnił się i uśmiechnął zadowolony, bo na to jeszcze przyjdzie czas ale na razie, trzeba sie zastanowić nad jakimś planem rabunku. Oczywiście zrabuje slodycze ale nie to było jego celem. Ten staruch nie chciał mu powiedzieć, skąd zamawiali słodycze, a to bardzo go zdenerwowało, ponieważ trafił na coś bardzo rzadkiego no i koniecznie musiał znać na to przepis. Oczywiście sam mógłby próbować, ale nigdy nie osiągnie perfekcji nie znając tego co dokładnie było w tych słodyczach. Odwrócił sie i spojrzał na słoik z owymi słodyczami. Na oko wyglądały jak zwykłe cukrowe kulki, ale było to błędne. Gdy tylko to cudo znajdzie się w twoich ustach, zaczynasz je lekko ssać, a one nagle zmieniają smak z zwykłego cukru na jabłkowy. Ale to nie koniec. Im dłużej ssiesz tym bardziej zmienia się smak. Następny jest truskawkowy, po czym ananasowy i na koniec bananowy, po czym rozgryzasz to cudo i masz nadzienie o smaku gumy balonowej. Samo nadzienie i struktura nie są niczym trudnym, ale to zmienianie smaku to nie byle co, a on musi wiedzieć na czym to polega za wszelką cenę. Rozglądnął się jeszcze raz ale niestety nie wiedział od czego zacząć, a na dodatek przy drzwiach była kamera, a nie chciał być nagrany podczas rabunku i morderstwa, bo łowcy się rzucą do ataku. Westchnał cicho po czym wyszedł przed sklep, a następnie oparł się o murek i zastanowił się co robić.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Nie Lis 25, 2012 5:19 pm

Lar tego dnia postanowiła w końcu zjeść coś słodkiego, przecież od wczoraj nie miała nic czekoladowego w ustach! To skandal!
Okradła jakiegoś chłopaka, który podwinął się jej pod rękę, kiedy zamierzała w stronę sklepu, który tak uwielbiała za dawnych czasów. Jednak, czy on nadal jest na swoim miejscu? Jak wiadomo teraz tyle sklepów bankrutuje... Tego Lar najbardziej się obawiała.
Poprawiła daszek swojej czapki, którą miała na głowie z uśmiechem wyrysowanym na ustach, jakby dostała gwiazdkę z nieba.
- Widzisz to? - Spytała Deamona, który szedł za nią. - Moja cukiernia, przeżyła! - Uniosła dłonie do góry jak dzieciak, którym poniekąd się stawała, kiedy przebywała z Deamonem. Niby jej sługą, ale i też czasami powiernikiem i opiekunem.
- Yhym. - Jak zawsze chłopak był rozmowny jak cholera.
Lar jedynie prychnęła pod nosem patrząc na niego z pod swojej zielonej grzywki. Zaraz w końcu odszedł. Tak się umawiali. Ona idzie do sklepu, a on wraca do mieszkania, które wynajmował z... z...
- Nat? - Spytała cicho unosząc brwi do góry. Przecież jej kuzynka stała za...
- Tu jestem! - Usłyszeć można było dziecinny głos z lampy oświetlającej nocą ulice. - Idziemy? Idziemy ? Kupisz mi aligartowego cukierka i... i... - Zaczęła biegać dookoła Lar dopóki ta nie złapała ją za kaptur jej bluzy.
- Nic ci nie kupię. Zarobiłaś na to? Nie... - Odparła Zielona unosząc nos do góry. Już przyzwyczaiła się, że jej kuzynka ma niepoukładane w głowie. Jest po prostu nienormalna i każdy to poświadczy! Zakwiliła głośno Nat idąc za Lar, która spojrzała na stojącego Nutty;ego przed sklepem. Zmierzyła go wzrokiem po czym weszła do środka wybierając słodkości. Ale... by mieć takie na własność!
Nat za to została na zewnątrz, gdyż Lar nigdy jej nie pozwalała wchodzić ze sobą do sklepów od kiedy raz jeden rozwaliła i wszystko tak, czy siak na Zieloną było.
- Nie kupi mi... - Nat usiadła jak piesek obok nieznajomego wampira ciągnąc nosem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Nie Lis 25, 2012 5:43 pm

Jakoś nie zwracał większej uwagi na to co działo się dookoła, a więc nie mógł zauważyć wchodzącej do sklepu Lar, ale i tak raczej by mu nie pomogła, bo szła na zakupy a nie na rabunek tak jak on. Co ważniejsze nie zauważył tej dziwnej osoby latającej koło niej, ale to też nie było zbyt ważne póki nie chciała go zaatakować. Niebezpieczeństwo zapewne by wyczuł, ale i tak mimo wszystko lepiej dla tej osóbki by nie była na tyle głupia, ponieważ był w pobliżu sklepu z słodyczami, a więc miał tutaj najlepszą broń na świecie, no i trochę by minęło nim cały cukier by się zmarnował, a z niej zostałby piękny kebab. Na myśl o kebabie zaglądnął przez szybę do środka i spojrzał na sprzedawcę, po czym uśmiechnął się naprawdę paskudnie, bowiem wybrał już dla niego metodę na śmierć, ale to dopiero potem. Westchnał cicho po czym odwrócił się spowrotem i zrobił krok w przód, po czym szybko wyhamował, ponieważ gdyby nie to, to leżał by teraz na ziemi z powodu....potknięcia się o jakaś osobę. Spojrzał na nią zdziwiony, bo nie zauważył jej wcześniej, ale to zapewne za sprawą pogrążenia się w myślach. Patrzył więc na dziewczynę, która teraz przypominała skrzywdzonego szczeniaka, na którego pan nakrzyczał, lub też zbił go gazetą bez powodu, a na dodatek to pociąganie nosem. Zupełnie jakby obiad wciągała czy coś. No w sumie małe dzieci takie formy posiłku jadały gdy dorosły ich nie kontrolował, a więc założył iż musiała być młodym wampirem, a przynajmniej młodszym od niego. Słysząc co powiedziała rozglądnął się dookoła, ale, że nikogo nie było pomyślał iż mówiła o nim, ale po chwili przypomniał sobie iż ktoś wchodził do środka. Cóż nie było to jego problemem a więc mógł wrócić do planowania, ale jego mózg zareagował natychmiast podsuwając mu genialny pomysł. Najwyraźniej ten oto wampirek chciał słodyczy, ale jej opiekun czy kto to był nic nie kupi, a więc on może zostać dobrym wujkiem. Oczywiście nie za darmo, bowiem zażąda pomocy, polegającej na napadnięciu na sklep, dzięki czemu on bezpiecznie pozbędzie się kamery. Uśmiechnął się do niej po czym wszedł do środka, a po chwili wyszedł z torbą różnych słodyczy, po czym kucnął obok dziewczyny i zjadł sobie powoli parę batoników, bo musiał dostarczyć dawkę cukru.
-Dla ciebie.
Podał jej torbę z uśmiechem, po czym czekał co dziewcyzna zrobi, układając sobie w głowie to co chciał powiedzieć a na usta wpełzł mu uśmiech podobny do tego na mym avie.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Nie Lis 25, 2012 5:54 pm

Nat bujała się na boki patrząc na wampira, który o mało na nią nie wpadł. Czuła ciągle jego zapach to też dlatego pociągała nosem, no i by gile nie wypłynęły jej z nosa. Kiedy jednak i on odszedł zostawiając ją samą niemalże zawyła do nieba, a ludzie którzy ją wymijali patrzyli na nią jak na wariatkę.
Lar w tym momencie po prostu nie mogła się zdecydować co sobie kupić, dlatego Nutty zdołał kupić słodycze szybciej niż ona. Wszak za dużo pieniędzy nie miała, więc trzeba oszczędzać! Stanęła w lekkim rozkroku pukając stopą o ziemię, nie wiedząc, czy chce wielki kawał ciasta, czy sporo cukierków, hymm...
W tym czasie Nat siedziała grzecznie na ziemi wycierając gile o rękaw swojej bluzy, kiedy to podszedł do niej ponownie wampir. Widząc co jej daje i do tego...
- Słodkie! - Krzyknęła wyrywając mu torbę z ręki. Wsadziła do niej głowę zajadając coś co tam było. Zaraz jednak wyburzyła się mając w buzi nie tylko batoniki, ale i papierki od nich, wszak jeden do połowy wystawał z jej buzi. Już taka była. Pazerna. I chwila... jak to Lar zawsze kazała mówić? - Dziękuje. - Uśmiechnęła się tak jak robią to aligatory. Zęby miała ostre i dosłownie przylegające do siebie w linii prostej. - Jesteś jak ja wampir, nie? - Spytała przysuwając się do niego tak, że siedziała przy jego nodze.
W tym czasie akurat ze sklepu wyszła Lar również z torbą napakowaną jednak cukierkami i batonami. Tym bardziej się opcha. Niemalże jak Nat zajadała batona, ale bez papierka. Oblizała subtelnie palce z czekolady, kiedy to kątem oka zauważyła, że Nat siedzi przy tym wampirze, którego wcześniej wymijała.
- Czego? - Spytała jak zawsze miło i sympatycznie podchodząc do nich. Czubkiem buta stuknęła Nat w tyłek, dzięki czemu wampirzyca wstała z ziemi otzrepując się.
- Dał mi słodkie! - Rzekła z entuzjazmem Nat pokazując na wampira palcem, ale tak, że dźgała go nim w klatkę piersiową.
- Urocze. - Odparła Lar krzywiąc się lekko. Spojrzała uważniej na wampira, czekając na jego odpowiedź, bądź cokolwiek.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Nie Lis 25, 2012 6:11 pm

Gdy tylko torba z jego ręki została wyrwana spojrzał na nia rozbawiony, ale także mile zaskoczony, bo jak widać był też na tym świecie ktoś, kto kochał słodycze tak bardzo jak on, a to sprawiło iż będzie miał lekki wyrzut prosząc ją o napad na sklep, ale szybko mu to przeszło i nastawił się na interesy, bowiem biznes to biznes i nie można do niego mieszać uczuć. Niestety tą paskudną cechę odziedziczył po sowim ojcu lecz nie przyznawał się do tego, ponieważ nie raz pozwoliło mu to uratować sobie dupsko, czy też zakończyć ważny interes bez przelewu krwi czy coś. Słysząc podziękowanie tylko lekko kiwnął głową, a gdy zauważył jej zęby gwizdnął cicho w podziwie, bo miał naprawdę ciekawe uzębienie. Nie dość, ze bardzo dobrze służy do zjadania nawet najtwardszych cukierków, to jeśli wgryzie się w czyjąś szyję lub też rękę, to zostawi naprawdę ciekawy i bolesny ślad, o ile nie odgryzie ręki czy kawałka szyj. Posiadać przy sobie kogoś takiego podczas robienia żartów byłoby czymś wspaniałym, ale teraz musiał skupić się na zupełnie innym biznesie, a o tych żartach to jeszcze się pomyśli. Słysząc pytanie pokiwał głową, po czym spojrzał w oczy dziewczyny gdy ta przysunęła się bliżej, jakby chcąc potwierdzić swe słowa.
-A no zgadza się jestem. I nie ma za co.
Po chwili zauważył iż ze sklepu wyszła osoba, która zapewne jest opiekunem dziewczyny, i zaklął cicho, ponieważ to poważnie krzyżowało mu plany, a jeśli będzie chciał to ciekawe dziewczę zmusić czy też nakłonić do pomocy, to musi pozbyć się opiekuna, a to albo zakończy się pokojowo pokaźnym plikiem pieniędzy, albo też siło co zwróci uwagę ludzi i w ogóle. Jego mózg działał teraz na bardzo szybkich obrotach, a gdy tylko nieznajoma się odezwała miał już mniej więcej gotowy plan działania, który oczywiście przewidywał działania siłowe w bardzo dużym stopniu, ale jak było wcześniej wspomniane miał przy tym sklepie bardzo wielki bonus bojowy, a więc nie ma się co bać. Nim zdołał cokolwiek powiedzieć dziewcyzna odezwała się za niego, co lekko popsuło mu plan, ale szybko go skorygował po czym lekko się uśmiechnął a następnie wyprostował, po czym spojrzał na kolejną wampirzycę. Była nieco niższa od niego, a więc miał tutaj pewną przewagę, lecz doskonale wiedział by nie ignorować niższych od siebie, zwłaszcza iż w razie walki, były tutaj dwie wampirzyce, bo na pewno ta od gili by pomogła swemu opiekunowi.
-Prawda? A czy w takim razie mogę prosić o pewną przysługę w ramach podziękowania? To nic wielkiego.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Nie Lis 25, 2012 6:27 pm

Pewnie, że Nat nie miałaby nic przeciwko temu gdyby wampir zaciekawił się nią bardziej. Ciągle siedziała w mieszkaniu Deamona nudząc się okropnie, no chyba, że przebywała w swoim ulubionym miejscu, czyli parku. Denerwowała ludzi, zjadała gołębie, albo podgryzała łydki grubym panią. A takie miała dziwne zabawy, a co! Po to miała te ząbki, na które zwrócił też uwagę wampir. Zresztą przez nie aligatorem była nazywana, co wcale, a wcale jej nie przeszkadzało.
Wpatrzona Nat w wampira była jak w obrazek. Rzadko, kto normalnie się do niej odzywał. Zawsze była wyzywana, a co gorsze atakowana. Ani wampiry ją nie akceptowały po przez jej chorobę psychiczną, a ludzie mieli ją za zbłąkaną żebraczkę, która miała nie pokoleji w głowie. Dopiero tylko Lar, Deamon i Eryk zaakceptowali ją w pełni. Wszak rodziny się nie wybiera.
- Słodki pan. - Zamruczała cicho Nat, kiedy jeszcze Lar nie przyszła. Uśmiechnęła się ponownie do nieznajomego.
Kiedy jednak Lar przybyła Aligator patrzyła raz na nią, raz na wampira. Nie wiedząc co robić, więc milczała, choć zaraz małym palcem w uchu zaczęła sobie grzebać.
Zielona nie zwracała na to uwagi patrząc na nieznajomego, który o dziwo spokojnie się do niej i do jej kuzynki odnosił. Słysząc jednak co chce uniosła brwi do góry.
- Masz tupet... - Odburknęła. Nie dość, że go nie znała to jeszcze coś chciał? - Zresztą ja nie mam za co ci dziękować. A ona jest niespełna rozumu. - Dodała Lar kiwając brodą na kuzynkę.
- Tak to ja! - Odkrzyknęła Nat zadowolona jakby nie rozumiała sensu słów.
- Ale jeśli to coś złego to mów, jeśli chcesz autograf, czy coś w tym stylu to spadaj. - Lar wyciągnęła cukierka i wsadziła sobie go do buzi, po czym walnęła Nat w łapę, by przestała grzebać sobie w uchu, więc ta zaczęła w nosie uśmiechając się jak głupia, ale widząc wzrok kuzynki zaraz przestała.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Nie Lis 25, 2012 7:00 pm

Hmm to skoro uwielbiała takie zabawy, to była po prostu idealną partnerką dla niego, ponieważ jego kawały by się jej spodobały, a na dodatek sama mogłaby mu pokazać coś nowego i ciekawego, a to zawsze jest coś bardzo pouczającego. A gdyby ta dwójka działała razem, to w mieście zapanowałby po prostu idealny chaos, dzięki czemu mógłby rabować słodycze za darmo, a także rozszerzyć swe kawały do jeszcze nieznanego mu stopnia sztuki. Och on również nie miał dobrze z głową, a więc i tutaj była kolejna rzecz w której byli bardzo podobni do siebie, ale on w sumie potrafił myśleć racjonalnie i trzeźwo wtedy kiedy trzeba, a co za tym idzie myślał sam za siebie i nie potrzebował niczyjej pomocy w tym, no i dzięki myśleniu miał niezły zmysł biznesu. Jego nienormalność sprowadzała się raczej do jego zachowania zależnego od sytuacji, czy też rozmówcy, albo po prostu do robienia kawałów i takie tam, bo wtedy widać jego prawdziwe ja. Słysząc co dziewczyna wymruczała nim pojawiła się jej opiekunka uśmiechnął się lekko, bo było to dosyć miłe. No ale nie czas na czułości i miłe słówka, bo miał cos ważnego do załatwienia, no i nie mógł pozwolić by coś go tutaj rozpraszało. Widząc jak dziewczyna reaguje na nowo przybyłą wiedział już iż była ona jej opiekunem, panem czy też kim tam chciała sobie być, a więc rozmawiał z właściwą osobom. Słysząc odpowiedź na to co powiedział uśmiechnął się tylko ale jak na razie nie mówił nic tylko spokojnie słuchał dalej. Na wzmiankę o drugiej dziewczynie spojrzał na nią, a widząc co robił stłumił śmiech, bo jej zachowanie nieco go bawiło, ale przypuszczenia się potwierdziły. Samo jej zachowanie było bardzo dziwne, a na dodatek to iż teraz zielonowłosa odpowiadała za nią, wszystko potwierdziły ale to tym lepiej. Ci którzy byli szaleni byli łatwi do kontrolowania, a na dodatek można było nimi tak łatwo manipulować, że porzucą dawnych panów na rzecz tych nowych, no i zrobią wszystko o co się ich poprosi, jeśli da się im za to nagrodę. Słysząc co powiedziała potem uśmiechnął się lekko, bo wszystko szło po jego myśli, ale jeśli dostanie odpowiedź przeczącą, to musi wybrać pomiędzy dwoma planami, ale i tak zapewne użyje w ostateczności obydwu jeśli wszystko się zacznie sypać.
-A mam tupet. Autograf? Nie dzięki nie potrzebne mi to. Coś złego? owszem. Chce pomocy w napadzie na ten sklep ze słodyczami. Jeśli mi pomożecie, możecie wziąć całe słodycze. Mi potrzebne jest coś z biura w sklepie.
Wolał postawić sprawę jasno, bo jeśli zacząłby kręcić i pomijać pewne rzeczy, to mogłoby to się zakończyć planem siłowym, a chciał tego uniknąć bo robienie masakry przy sklepie nie jest czymś, co nie zwróci uwagi. Widząc jak zdzieliła dziewczynę po łapie poczuł lekki niesmak, ponieważ powinna jej pozwolić na takie zachowanie jak dłubanie w nosie czy uchu, a nie zachowywać się jak tyran i starać się nauczyć szalonego dobrego wychowania.
-Ale jak coś mam jeden warunek. Ten staruch co tutaj sprzedaje ma być żywy. Nim zajmę się potem.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Pon Lis 26, 2012 6:16 pm

Idealną partnerką? Nat? A to zabawne. Chyba nigdy nie usłyszała piękniejszego komentarza, a nie... raczej by go usłyszała jakby został wypowiedziany. W sumie jak każda kobieta, ta o zdrowych zmysłach, czy stąpająca nierówno po ziemi lubiła komplementy, a co!
W sumie Nut miał tu rację mówiąc o przechodzeniu z pana na innego pana. Ale z tym wyjątkiem, że Nat nie należała do nikogo. Lar po prostu starała się ja trzymać w pionie, bo jako jedyna wzięła dziewczynę po swoje czarne, popękane i zalane krwią skrzydła. Nie była jej panią, a jedynie kimś, kto stara się, by jej dziwne zachowanie było co raz mniej widoczne. Wszak w przyszłości chce pozbyć się wampirzycy, może i Deamona, kto wie. Zresztą czas pokaże.
CO do pomysłów, rabunków i psot to raczej Lar była bardziej ku temu zdolna niż Nat. Z Zieloną choć można się dogadać, a Nat robi czasem to co się jej podoba. Coś jej walnie do głowy, że musi się załatwić na środku ulicy, czy coś i co wtedy? A psoty, rabunki, krew... przy tym i charakterek Lar bardziej się mógł ukazać, o tak.
Zielona, aż zaprzestała mielić w buzi cukierka słysząc co chłopak ma do powiedzenia. Przestawiła słodkość na lewą stronę, tak, że policzek miał wypukłość, a ślina lekko ukazała się w rowu ust.
- Napad? - Uniosła brwi do góry, a zielone oczy rozbłysły mocno. To było hasło, które budziło Zieloną do życia! - Na cukiernię? - Potarzała jak zaklęta patrząc zaraz na sklep, by powrócić wzrokiem na wampira. - Słodycze... - Wypowiedziała to na raz z Nat, która klaskać w dłonie zaczęła.
- Będzie zab... - Nim skończyła Lar dała jej w dłonie swoją torbę ze słodyczami.
- Nic nie wyjadaj. - Zastrzegła. - I idź do parku dojdę do ciebie. - Zatarła dłonie, by zaraz jak gangstamen poprawić swoją czapkę z daszkiem na głowie. - Masz małe wymagania... widziałam jednak kamery, ale to nie problem. - Uśmiechnęła się kącikiem ust patrząc na wampira. Jego pomysł więc niech zaczyna. Wskazała dłonią mu wejście do sklepu. - Ale jeśli coś zrobisz głupiego, to cie znajdę. - Dodała w razie czego jakby chciał ją w coś wmieszać.
Nat? Westchnęła i ruszyła w stronę parku marudząc coś pod nosem i kopiąc niewidzialną puszkę przed sobą.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Pon Lis 26, 2012 6:38 pm

A no idealną partnerką, bo przecież swój do swego ciągnie, mimo iż był nieco bardziej normalny, ale cóż tak już bywa jak coś. A więc skoro nie należała do nikogo, to on chętnie by ją przyjął pod swe skrzydła, po czym wyszkolił tak, by była idealna partnerką do dowcipów, ale także do mordowania i takie tam, bo wszak zabicie kogoś jest jednym z najlepszych kawałów, ponieważ to co zrobisz potem z ciałem jest najlepsze. Powiesić kogoś na latarni z jakąś tabliczką w dłoniach, czy też poowijać czyjeś flaki dookoła płotu to coś co bawiło go najbardziej, ale niestety to musiał robić w nocy by nie być dostrzeżonym. Ale tak czy tak pomysłów miał wiele, a mieć do pomocy kogoś kto będzie cię bezgranicznie słuchał i podziwiał, było czymś naprawdę wygodnym. Widząc reakcje na słowo napada oraz na to, że maja obrabować sklep z cukierkami wiedział iż uderzył w odpowiedni punkt, a teraz wystarczyło tylko czekać aż rybka połknie haczyk i tyle. Ale nie może ciągnąć zbyt szybko bo inaczej rybka się zerwie z haczyka i będzie kłopot. Widząc jak odsyła swoją służącą czy kto to tam był poczuł się nieco zawiedziony, ponieważ gdyby tamta dziewcyzna brała udział w napadzie to mogłoby być o wiele zabawniej i ciekawiej, a tak to będzie zapewne tylko lekka rozrywka. Westchnął cicho i powiódł za nią wzrokiem, po czym tylko pokiwał głową na słowa drugiej wampirzycy. Jeszcze chwile patrzył się za odchodzącą i dopiero po chwili się na tym złapał, a zaskoczony tym stanem rzeczy zaczął sie zastanawiać czy to jakieś zauroczenie czy coś, ale szybko wybił sobie te pierdoły z głowy.
-Skoro zajmiesz się kamerą to nie ma problemu. Oj nie zrobię nic głupiego, a nawet jeśli to nie będziesz mieć przez to kłopotów.
Cóż jeśli nie będzie przy nim kiedy zamorduje staruszka, czy też nie będzie dociekała czego tak uparcie szuka w tym sklepie, to wszyscy będą zadowoleni i pójdą w swoją stronę, no i tak by było najlepiej. Bo jeśli będzie dociekała czemu chce zabić sprzedawcę i czego szuka, to sprawa skończy się dla niej raczej boleśnie a tego chciałby uniknąć, bo być może kiedyś będzie jeszcze potrzebował od niej pomocy, skoro była taka skora do napadów.
-A właśnie. Jestem Nutty.
Cóż wolał się przedstawić jak coś, bo na przyszłość lepiej wiedzieć z kim się napada. Ruszył w stronę sklepu do drodze podnosząc mały kamyk z ziemi, po czym wszedł do środka i starając się nie pokazywać twarzy do kamery stanął przy jednym z małych regałów, po czym podniesionym kamykiem rzucił w skroń staruszka, a gdy ten się zasłaniał szybko podbiegł do lady po czym przeskoczył przez nią i uderzył sprzedawcę w twarz, po czym podciął mu nogi. Dało słyszeć się głuche huknięcie gdy uderzył głową o podłogę, prawdopodobnie tracąc przytomność. Czekał spokojnie aż jego partnerka zajmie się kamerą by on mógł spokojnie robić swoje.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Pon Lis 26, 2012 6:52 pm

Niestety Nat została odesłana, gdyż iż Lar wiedziała, że ona bardziej jest narażona w razie czego na Łowców. Zielona nie raz została złapana, ale Nat załamali by psychicznie, dlatego mimo wszystko starała się ją trzymać z daleka od takich przygód. Może to źle, czy dobrze, ale... Dzięki Nat można było zobaczyć, że Lar ma takie coś jak uczucia względem innych, ale cóż, to była jej rodzina.
Ale prawda to prawda, że swój do swojego ciągnie, a jak! Ale coś się zdaje, że bardziej Nut polał Nat może dlatego, że ich imiona zaczynały się na tą samą literę? Kto wie, albo byli tak samo stuknięci, ale Nut na pewno bardziej, uwierzcie mi. A tak, tak Nat na pewno by go słuchała i takie tam, choć czasem na pewno miałaby tak zwane swoje głupie zdanie do powiedzenia, czy zrobienia. Taki los.
Ale wracając do obecnej sytuacji. Lar wolała być ostrożna, nie raz jej rodak ją wykołował, dlatego obserwowała z uwagą chłopaka. Nie ufała w sumie chyba nawet sobie. Jednak nigdy by nie wpadała na to, by obrabować jej ulubioną cukiernię! Ludzie! Toć wspaniały, najpiękniejszy pomysł na świecie!
- Nie tylko kamerą. - Odpowiedziała wampirzyca pokazując chłopakowi swoje ząbki. Kiedy przechodził obok niej odwróciła się patrząc na jego plecy. - Larane, albo po prostu Zielona. - Odpowiedziała krzyżując dłonie pod piersiami.
Sama nie wiedziała po co się na to godzi, ale jak po co! Ciastka, słodkie... Świat jest piękny!!
Kiedy chłopak zaczął swój atak Lar stanęła pod ścianą, gdzie kamera jej nie widziała. Ludzie już poczęli uciekać, ale jedna dziewczyna miała pecha. Lar telekinezą zniszczyła kamerę i zamknęła drzwi przed nosem dziewczyny, a ta? Odbiła się od nich i legła z rozbitym nosem na ziemię.
- Musimy się spieszyć. - Odrzekła do Nutty'ego, który zajmował się facetem. Sama Lar posiliła się w szybkim tempie dziewczyną, by zaraz z odpowiednią dla wampirów szybkością znaleźć się za ladą obok wampira. Objęła go od tyłu po czym do buzi wsunęła mu cukierka! Już zaczynała wrzucać do torby wszystko co podwinęło się jej pod rękę, czy buzię, bo połowę rzeczy właśnie tam wkładała.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Pon Lis 26, 2012 7:11 pm

A to on nie został jeszcze złapany ani razu, bo zawsze udało mu się zwiać dzięki sprytowi, czy tez pułapkom zastawianym po drodze, lub też wysyłali za nim skończonych idiotów, których zdołał okaleczyć lub zabić, ale tak to jest jak w rodzimym kraju szkolenie łowców leżało i kwiczało, ale to lepiej dla niego. gdyby złapali go ci bardziej doświadczeni, to zapewne nie byłaby to miła pogawędka, tylko ostre tortury, bo mimo iż szkolenie tam leżało, to tortury mieli najlepsze na świecie. Cóż gdyby go słuchała, to mało by go obchodziło, że czasem zrobiłaby coś głupiego czy też ponieważ tak to już jest z szaleńcami, ale o tym to porozmawiamy potem, bo najważniejszy teraz jest sam napad. Widząc jak pokazała mu ząbki tylko lekko się uśmiechnął, bo nie zabraniał jej przecież pożywiać się innymi ludźmi, a więc jeśli kogoś uda się jej złapać, to niech śmiało się w niego wgryza. On miał teraz interes na głowie, a więc nie może pozwolić sobie na takie przyjemności jak picie krwi, bo jeszcze zbytnio się rozproszy. Cóż on również nikomu nie ufał i nie chciał pomocy od innych, ale tutaj jak coś miałby pewne wsparcie w razie problemów, a na dodatek mógłby sprytnie wrobić ją w cały napad, samemu będąc bezpiecznym, jeżeli chciałaby go wykiwać. Słysząc iż dziewcyzna weszła za nim do środka wyprostował się, a widząc iż udało się jej złapać jakiś posiłek uśmiechnął się lekko, ale nie czas teraz na to. Kiedy znalazła się za nim szybko sięgnął do kieszeni, lecz czując jak wsuwa mu cukierka do buzi opuścił dłoń i rozluźnił się, bo wyglądało na to iż nic nie wykręci. Na jej słowa tylko pokiwał głową po czym ruszył na zaplecze sklepu, gdzie znajdowało się biuro. Widząc iż przy drzwiach do biura jest kamera, szybko przemknął się prawie leżąc na ziemi, po czym zajął się kamerą i wszedł do środka. W biurze panował lekki bałagan, ale on wiedział czego i gdzie miał szukać. Podszedł szybko do biurka po czym otworzył środkową szufladę w której były klucze. Westchnał zawiedziony, bo spodziewał się większego sprytu, ale jak widać nie każdy go posiada. Podszedł do sejfu na ścianie, po czym otworzył go za pomocą klucza. No żeby nawet takie rzeczy były prymitywne, to już trzeba mieć wielką wiarę w ludzi, że nie napadną na sklep. Gdy tylko zauważył stertę papierów w środku zaczął je szybko przeglądać, a kiedy znalazł to co chciał uśmiechnął sie i schował papier do kieszeni a następnie wrócił do dziewczyny. Widząc iż zdążyła zabrać praktycznie wszystko uśmiechnął się tylko zadowolony, po czym podszedł do staruszka i wywlekł go na środek sklepu.
-Jak skończysz możesz nie czekać na mnie. Mam tu jeszcze coś do załatwienia.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Pon Lis 26, 2012 7:20 pm

No, może wysyłali za nim jakiś pajaców, ale Lar zawsze na ogonie miała tych najlepszych i do tego jej wujów. Szlag. Poza tym musiała się z jednym spotkać. Będzie to miłe, czy nie? Okaże się później.
Na razie wampirzyca skupiona była na łapaniu wszystkiego co słodkie w swoje łapki. Oczywiście wcześniej poczuła kiedy wamapir sięgnął po coś do swojego ubrania, gdy się do niego przytuliła. Sama by tak zareagowała. Dlatego też taki gest mu okazała, nie by naparwdę dać mu cukierka, ale by pokazać, by się nie obawiał, że nie wyjdzie z stąd żywy. Wszak gdyby chciała go zabić zrobiłaby to właśnie teraz wyrywając mu serce.
Widziała kątem oka co robił dopiero co poznany wampir. Zmrużyła wampiry, gdy w wszedł do biura, ale co ja to? Popakowała w dwie torby słodkości, ale niechcący popchnęła łokciem jedną ze szklanych ozdób i jeb... rozwaliło się to na tysiące kawałków, które poniekąd wylądowały na ciele kobiety, którą wcześniej Zielona się posiliła.
Kiedy wampir wyszedł i przytaszczył człowiek ana środek sklepu Lar uśmiechnęła się kątem oka. Ona miałaby przegapić takie coś? Ale chwila.. Zerknęła na cukierkowy zegarek na ścianie.
- Nie, ja znikam. - Podeszła do wampira i dała mu buziaka w policzek, no przecież się należało, za to co zrobił! Miała słodkie! Trzeba się spotkać teraz, a potem obżerać w pokoju.
Lar wyszła przez okno w biurze.


O dziwo Nar, a może i nie. Nie posłuchała Lar i stała przy oknie sklepu patrząc na to wszystko. Zjadła już słodycze, a na ustach miała rozmazaną czekoladę. Uniosła brwi do góry widząc jak kuzynka wychodzi, a pan słodki zostaje. Uśmiechnęła się swoim aligatorowym uśmiechem po czym weszła do sklepu, jak gdyby nic zamykając za sobą drzwi.
- BUM! - Podeszła do wampira wymachując jak głupia rękoma, by zaraz usiąść na klacie człowieka, który był właścicielem cukierni. - Co robisz? - Spytała nie patrząc na Pana Słodkiego, ale na człowieka lekko podskakując na jego ciele.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Pon Lis 26, 2012 7:50 pm

Wyrwałaby mu serce? Oj no raczej nie poszłoby to tak po jej myśli, bo gdyby tylko próbowała coś więcej prócz tego obejmowania, to zapewne leżała by teraz obok tego dziada, tylko z poderżniętym gardełkiem, a na dodatek zrobiłby z niej poduszkę n swe słodkie szpikulce, ale to już mniejsza z tym. Na szczęście postanowiła się zachować rozsądnie, a więc wszyscy byli zadowoleni. Słysząc iż będzie wychodziła pokiwał tylko głową, bo nie musiała zostawać i patrzeć na to co teraz będzie robił, bo chciał tylko i wyłącznie pomocy przy napadzie i tyle, a nie publiki do swego przedstawienia które zaraz miało nastąpić. Kiedy dostał jednak buziaka w policzek spojrzał na nia lekko zaskoczony, bo nie spodziewał sie czegoś takiego, ale jak wiać musi częściej planować napady by dostawać takie wspaniałe nagrody jak buziaki. Jak tylko dziewczyna zniknęła zaczął się rozglądać dookoła, a widząc iż opróżniła wszystko ze słodyczy, westchnął tylko cicho, bo to oznaczało użycie cukru ze swojej krwi, co wiązać się będzie z sporym jej spadkiem oraz zmianą nastroju, ale trudno tym razem może się poświęcić. W razie czego miał mały zapas słodyczy w kieszeniach, ale nie wiadomo czy mu to wystarczy, bo jeśli się nie opamięta, to naprawdę zamieni dziadka w kebab, lub też szisz-kebab a to oznaczało użycie sporej ilości szpikulców. Już miał sie zabrać do roboty, kiedy usłyszał jak ktoś zamyka drzwi a na pewno nie była to Lar, ponieważ już się stad ulotniła, Poderwał więc szybko głowę do góry, by zobaczyć kto śmie mu przeszkadzać, oraz naraża sie na kłopoty, a widząc dziewczynę która była z Lar nieco się zdziwił, ponieważ została przecież odesłana, ale jak widać nie lubiła słuchać nikogo, a przynajmniej wtedy kiedy miała być niezła zabawa. Gdy tylko usiadła na brzuchu starucha patrzył na nią dalej zaskoczony, ale na jej słowa doszedł do siebie i uśmiechnął się naprawdę paskudnie i upiornie zarazem.
-Załatwiam pewien ważny interes. A ty co tutaj robisz? Nie powinnaś być teraz z Larane? Wolałbym żeby się na ciebie nie wkurzyła czy coś.
Cóż gdyby nagle ja tutaj znalazła, to zapewne byłby wplątany w jakieś kłótnie między dziewczynami czy coś, a nie miał ochoty na aż takie atrakcje, zwłaszcza, że mógłby się wplątać w coś co go nie będzie dotyczyć. Na razie więc powstrzymał się przed zabijaniem i czekał co odpowie mu dziewczyna.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Wto Lis 27, 2012 6:49 pm


Nat przekręciła głowę w bok patrząc na groźną minę wampira. Wcale, a wcale się nie bała. Zaczynała dopiero wtedy, kiedy ktoś naparwdę robił jej krzywdę, zresztą nie raz sama Lar podobnie do chłopaka się uśmiechała, co wtedy nie świadczyło o czymś miłym.
Zamrugała swoimi długimi rzęsami patrząc dalej na wampira z zaciekawieniem. Bawiła się palcami ubraniem człowieka na którym ciągle siedziała.
- Larane? I tak zawsze jest zła, ale ona... Ona mnie przygarnęła, ale Deamon mówi, ze dlatego, że jesteśmy rodziną. Moi rodzice mnie zostawili... Nie wiem czemu, każdy bierze mnie za wariatkę. W sumie co to słowo oznacza? - Spytała robiąc wielkie oczy. - A Lar i tak pewnie o mnie zapomniała. Czasem się jej to zdarza, ale się mną zajmuje i Deamon... i czasem Eryk nas odwiedza. - Uśmiechnęła się swoim aligatorskim uśmiechem, po czym zaciekawiła się jakby zawstydzona uchem człowieka nieco go skubiąc, aż poczerwieniało. - Mogę z tobą połazić? - Spytała cicho. - Nie wiem, co robią chłopcy w twoim wieku.. pobawimy się w gwałcenie innych, czy jak oni to mówią... palenie gumy? Koksu? Ale... nie wiem co to znaczy. - Zaśmiała się cicho drapiąc po tyle głowy.
Ale zaraz całą uwagę skupiła na uchu, które wyrwała jednym pociągnięciem ręki. W sumie zachowywała się tak jakby zapomniała co przed chwilą mówiła.
- Prezent! - Krzyknęła podrywając się na nogi po czym podała ucho Nutty'iemu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Wto Lis 27, 2012 7:14 pm

Och gdyby chciał jej zrobić krzywdę, to zrobiłby to w momencie kiedy podeszła do jego ofiary, ale to po prostu był jego zwyczajowy uśmiech, kiedy miał zrobić coś co innemu sprawi ogromny ból, a jemu samemu zapewni mnóstwo frajdy. Widząc jak dziewczyna bawi się jego ofiarą był tym lekko zaciekawiony, bo albo to taki nawyk albo i ona chciała się pobawić w sposób, w jaki i on potrafił się bawić. No ale na razie nic nie wiadomo, więc lepiej poczekać co będzie dalej. Gdy dziewczyna się odezwała był zaskoczony, bo wcześniej raczej nie mówiła zbyt wiele, ale to zapewne przez stałą obecnośc Lar, a więc spokojnie słuchał tego co miała do powiedzenia nie wtrącając się ani na chwile, bo skoro miała rzadką okazję do odezwania się, to czemu by nie dać się jej wygadać. Dzięki temu dowiedział się o niej nieco, no i jego przypuszczenia lekko się posypały, bowiem Lar nie była jej panią a kuzynką, która miała zapewne dobre serce lub jego resztki, skoro przygarnęła porzuconą dziewczynę. Na pytanie o porzuceniu jedyne co mu się nasuwało to to, iż zostawili ją z tego powodu iż była wariatka, ale przecież to nie jest dobry powód. No a po za tym każdy z nas jest na jakiś sposób wariatem, a więc to nie miało najmniejszego znaczenia i sensu, przynajmniej dla niego. Jak dla niego była normalną osobą, ponieważ nie udawała nikogo tylko była sobą, a to oznacza iż jest normalniejsza niż każdy inny. Słysząc jej pytanie spojrzał na nią zaciekawiony, a na to wzmiankę o gwałceniu zakrył usta by stłumić śmiech, ale w sumie pomysł był całkiem kreatywny i ciekawy, tylko jak mogło wyglądać gwałcenie w jej przypadku, jak zapewne nawet nie wiedziała co to słowo oznacza. No ale skoro chciała z nim łazić, to szybko może ją tego nauczyć, a także kilku innych pożytecznych rzeczy, ale istniał jeden zasadniczy problem, jakim była jej kuzynka. Przecież się nią opiekowała, a więc nie bardzo pozwoli ledwo poznanemu wampirowi łazić z jej kuzynką, która może łatwo ulegać sugestii, ale to może też być plus. Jeśli przeciągnie tą dziewczynę na swoją stronę, to może jej sporo nauczyć, dzięki czemu nie będzie się nudzić, a jej kuzynkę jakoś przekona do tego, by on się nią zajmował. Z rozmyślań wyrwał go dopiero krzyk dziewczyny, a na wzmiankę o prezencie spojrzał na nią, po czym na ucho które trzymała w ręce. Spojrzał na faceta, a widząc formująca się koło głowy małą kałużę krwi uśmiechnął się rozbawiony, ale musi ją troszkę wyhamować, bo jeszcze chwila i nic dla niego nie zostanie. Wstał i wziął od niej ucho, po czym uśmiechnął się do niej.
-Dzięki. Za wariatkę? Jesteś najnormalniejsza z nas wszystkich, bo mówisz to co naprawdę myślisz i nie udajesz nikogo. No to wygląda na to, że jest nawet miłą osobom. Połazić? Jasne, nie mam nic przeciwko. A co do gwałtów...czasem to robią, ale to raczej nudna rozrywka. Mogę ci pokazać o wiele lepszą.
Spojrzał na ucho, po czym na pusty słoik i jednym rzutem umieścił je w środku słoika po czym spojrzał na staruszka. Uśmiechnął sie do siebie, po czym zaczął formować swe cukrowe szpikulce. Nie chciał stracić zbyt dużo cukru, więc uformował koło sześciu małych szpikulców, które położył na ziemi a sam przysiadł na chwile, ponieważ odczuł tą stratę cukru. Sięgnął do kieszeni po czym wyjął garść cukierków własnej roboty, a następnie zaczął zjadać jednego za drugim, ale zostawił jednego na dłoni. Wstał po czym wsunął go do ust dziewczyny, a sam zabrał się za robotę. Wziął szpikulce, po czym zaczął je wbijać w faceta, próbując z niego zrobić wspaniały kebab, ale efekt nie był zadowalający, więc wpadł na co innego. Wyszedł z nim na zewnątrz, a widząc iż nikogo nie ma w pobliżu, przybił go do ściany, po czym rozpruł brzuch, by następnie wyciągnąć wnętrzności i owinąć wokół ostatniego szpikulca, który wbił w ziemię. Po wszystkim wrócił do dziewczyny nieco zmęczony i spojrzał z niezadowoleniem, na ubabrane krwią spodnie.
-Jeśli byś chciał, to mogę się tobą nawet zaopiekować. Nauczę cię wszystkiego, co wiem o kawałach i takich zabawach, jak ta przed chwilą. Na dodatek codziennie będziesz mieć słodycze, jeśli chcesz. Co ty na to?
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Wto Lis 27, 2012 7:41 pm


W sumie prawda. Gdyby chciał ją skrzywdzić na pewno poczułaby już to dawno na swojej skórze. Ale Nat myślała całkowicie inaczej niż wszyscy, może naparwdę tak jak mówił Nut, po prostu była sobą i nie udawała nikogo innego. Nie próbowała dostosować się do społeczeństwa, ale była jego całkowitym przeciwieństwem. Była osobą, która w duszy nie tylko dzieckiem była, ale i też maskotką, która lubiła jak ktoś się nią zajmował, a przede wszystkim kiedy mogła sprawić komuś przyjemność jak tym uchem!
Pół na pół dowiedział się nieco historii Nat, ale ona mówiła tylko to co chciała, wymyśliła, albo to co teraz się działo. Wszak nigdy nawet Lar, która ją przyciskała do ściany nie wyjawiła, kto jest jej rodzicami, choć jak się potem Nat dowiedziała Zielona i tak wszystko wyniuchała. Pojechała nawet do jej rodziny, ale... tamten ród Shijo był całkowicie zamknięty na wszystko, szczególnie na to, że Lar stała się głową rodu. Starała się jak mogła co Nat widziała nie raz, by postawić ród na nogi, a tamten człon rodu Shijo ciągle jej w tym przeszkadzał.
Ale czy Aligatorek będzie łaziła wszędzie za Nut? Może się zgodzić, ale zarazem może zaprzeczyć. Wszak mimo, że słuchała miała czasem dziwne przebłyski otępienia i robiła wszystko wbrew każdemu.
Słysząc co chłopak mówi zaśmiała się cicho ukazując swoje ostre ząbki.
- Miła? Nat miła? Łiiiii.... - Uniosła dłonie do góry, po czym jak wariat zaczęła udawać samolot biegając dookoła wampira, aż w końcu przystanęła przed nim, kiedy dokończył wypowiedź. - Lepsze? Co oznacza lepsze? - Spytała robiąc wielkie oczy.
Kiedy jednak przyjął ucho i zaczął coś robić z człowiekiem podrapała się po nosie po czym po prostu klapnęła na ziemię swoim dupskiem. Dostałą coś słodkiego! Zaczęła ssać i mruczeć pod nosem. Bujała się na boki wszystko obserwując, aż w końcu przyszedł do niej.
- dlaczego wampiry robią tak z ludźmi? - Spytała siedząc dalej na ziemi. Zaraz jednak wstała słysząc z daleka syreny. - Ludzie z kulami jadą. - Odparła przekręcając głowę na bok. - Zaopiekować? - Spytała zaraz wampira. - Deamon to robi i Lar! Ale... Ty też możesz pozwalam ci. - Przygniotła palcem jego nos. Ten gest nauczyła się od Zielonej. - Chce, Chce! - Zaczęła skakać dookoła wampira ponownie, ale zaraz na krwi się poślizgnęła i wylądowała na plecach zaskoczona. - Bum... - Cukierek wypadł z jej buzi na ziemię.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Wto Lis 27, 2012 8:02 pm

No i właśnie to jaka była było największym dowodem na to, że była zupełnie normalna ponieważ nie zmieniła się pod wpływem innych, a przynajmniej nie w takim stopniu, by zmienić swą osobowość i swe zachowanie. On również nie będzie planował zmienić jej, tylko zmieni sposób w jaki postrzega zabawę. Nauczy jej swoich żartów, dzięki czemu będzie miała większe perspektywy na zabawy, a zabijanie ludzi w taki sposób jak on to robi, uzna za najlepszą zabawę na świecie, tylko trzeba pilnować by nie robiła tego na skale masową, bo inaczej będą spore problemy. Cóż może i zmyślała a może nie, ale póki chociaż cześć tego co powiedziała była prawdą to jest jej wdzięczny, bowiem postanowiła powiedzieć coś szczerze nie oszukując go w ogóle, ale doskonale rozumiał niemówienie wszystkiego, czy też nie mówienie prawdy. Sam nie zawsze mówił prawdę czy też nie odpowiadał zgodnie z prawdą, ale każdy ma prawo do własnych sekretów i tajemnic. Kiedy zaczęła udawać samolot zaśmiał się rozbawiony, bowiem naprawdę była prostoduszną osobom i niewiele potrzeba, by móc ją uszczęśliwić czy wprawić ją w dobry nastrój. Co ważniejsze on czuł się w jej obecności naprawdę rozbawiony i w jakiś sposób spokojny, bo jeśli by chciała go zaatakować czy coś, to zapewne by mu o tym powiedziała, a więc nie trzeba się obawiać kłamstewek, gry słów i emocji, a co najważniejsze fałszywych twarzy, by przymilić się jak najlepiej. Gdy wrócił i usłyszał jej pytanie nie wiedział na początku co odpowiedzieć i nie było mu to dane, ponieważ on też usłyszał syreny, a to był sygnał do tego by się stąd zmywać. Słysząc jej pozwolenie na opiekę uśmiechnął się, lecz nie było to do końca tak jakby chciał, ponieważ jak widać nie porzuci swej rodziny i dalej będzie liczyła na to, że będą się nią opiekować. O ile Lar mógłby szybko od tego powodu odwieść za pomocą słodyczy, to ten jej kuzyn wydawał się sporym problemem, ale o tym pomyśli wtedy, gdy ten chciałby się o nią upomnieć. Az resztą miał sposoby na to by dostać to czego chciał, a gdyby nie, to konfrontacja w jego apartamencie byłaby niewskazana, ponieważ jest tam tyle słodyczy i cukru, ze jego apartament to śmiertelna pułapka, no i bardzo szybko można skończyć jako poduszeczka na jego cukrowe szpikulce. Już miał się zbierać, kiedy Nat wylądowała na plecach po tym jak się poślizgnęła, a on zaśmiał się cicho rozbawiony, po czym pomógł jej wstać i wsunął jej kolejnego cukierka do ust.
-Cóż robimy tak ludziom dla tego, że nas to bawi, nudzimy się lub po prostu nimi brzydzimy. Jeśli o mnie chodiz, to dla mnie to zabawa. A więc chodź ze mną. Możesz na razie zostać u mnie, no i zdecydujesz czy wolisz mieszkać ze mną, czy z Lar.
Złapał ją za rękę po czym szybko poprowadził do biura, gdzie oboje wyszli przez okno, by zaraz puścić się biegiem jak najdalej od miejsca zbrodni, czyli do jego apartamentu.

[zt x2]
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Pon Sty 07, 2013 10:27 pm

Wieczór. Pora dla niektórych do zakończenia swojej pracy w firmach czy sklepach, pracujących do tak późnych godzin. W sklepie ze słodyczami jeszcze pozostało kilku ostatnich klientów. Jednak nikt nie spodziewał się tego co zaraz nastąpi. Do pomieszczenia weszło trzech wampirów. Dwóch wysokich mężczyzn i kobieta. Po sylwetce można było to stwierdzić. Nie wyglądali co prawda na zdrowych. Pogrążone oczy, ubrudzone ubrania. Czego szukali w tym miejscu? Pożywienia. Jedynie kobieta z całej ich trójki wyglądała w miarę porządnie. Gestem głowy dała im znać i oboje rzucili się na pierwszych lepszych klientów, obnażając żeby i wbijając się w ich karki, spijając krew. Czym byli? Bestiami poziomu E. Jedynie kobieta posiadała o dwa stopnie wyższa krew od nich. To ona widocznie nimi kierowała. Na sali rozległy się krzyki. Ludzie chcieli uciekać, ale ona telekineza odpychała ich od wyjścia. Zagradzała drogę ucieczki, dopóki jej psy nie najedzą się do syta.
Poziomy E atakowały każdego. Jak zranili jedną ofiarę, rzucali się na kolejną. Kobieta by uniknąć rozpoznania jej osoby, narzuciła na siebie wcześniej kaptur oraz naciągnęła szalik na usta by zakryć część swojej twarzy Jeden z mężczyzn był blondynem, drugi szatynem. Wyglądali na dość młodych, ale przemiana nieco wyniszczyła ich ciała oraz umysł.
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Pon Sty 07, 2013 10:40 pm

Przechodził nieopodal. W ciągu dnia, lecz również wieczorami często nie miał co robić. Zespół był w przygotowaniach, lecz jeszcze nie wystartowali oficjalnie. Ile więc mógł brzdąkać na gitarze, siedząc w samotności w swoim apartamencie? W takich chwilach najczęściej wychodził na spacer, mając cichą nadzieję, że spotka kogoś znajomego lub pozna nową osobę. Był otwarty na nowe znajomości, wręcz lgnął do innych, wprost nienawidząc samotności. Tym razem jednak wyszedł z mieszkania nie po to aby przechadzać się po mieście. Niemal cały dzień spędził w domu, grając na gitarze, śpiąc i oglądając telewizję. Gdy tak robił zazwyczaj narastała u niego ochota na choć odrobinkę alkoholu oraz na jego ukochany budyń! Gdy jednak zajrzał do lodówki ze smutkiem stwierdził, że jego ulubiony deser skończył się. Cóż więc mógł zrobić? Ubrał się i wyszedł w celu zakupienia się w nowy zapas budyniu waniliowego.
Ten sklep może nie mieścił się najbliżej jego mieszkania, lecz na pewno był jego ulubionym. Sprzedawcy zawsze dbali o to aby produkty były świeże oraz jak najlepsze. Nie tylko mógł kupić tu swój ulubiony budyń, lecz do wyboru miał także szeroką gamę innych smaków oraz innych deserów. Był tu już zresztą dobrze znany i zawsze witany z otwartymi ramionami.
Centrum powoli pustoszało. Każdy wracał do domu by odpocząć, zaszyć się w ciepłym kącie i iść spać. On jednak, na przekór wszystkim, szedł do miasta. Przemierzał kolejne metry manufaktury z uśmiechem na ustach myśląc o swoim ulubionym budyniu. Gdy jednak zaczął zbliżać się do owego sklepu ze słodyczami coś zaniepokoiło go. Jego czujny słuch zarejestrował dziwne hałasy jakby... krzyki? Przyspieszył kroku. Gdy zaś stanął już przy drzwiach, wyczuł świeży, intensywny zapach krwi. Coś się działo! Miejsce to aż emanowało strachem oraz śmiercią. Wpadł do środka z hukiem, stając w progu jak wyryty. To co zobaczył przeraziło go. Wiele ciał ludzi leżało już zabitych, inni wykrwawiali się właśnie. Krzyki, wrzaski, próby ucieczki. Inni rzucili mu spojrzenia pełne przerażenia, lecz wśród nich dostrzegł spojrzenie nadziei właściciela sklepu. W tym jednak momencie jeden z wampirów dopadł się do niego. Takei nie czekał długo. Zerwał się z miejsca, nieświadomie popychając kobietę, która była ich przywódcą. Doskoczył do wampira, który zaatakował właściciela, przygwożdżając go do ściany za szyję. Ścisnął ją patrząc na niego z wściekłością i wbijając paznokcie w jego szyje.
- Wy mordercy! Wynoście się stąd, natychmiast, albo was wszystkich zabiję! - wrzasnął raniąc wampira do krwi. W tym samym czasie pociągnał go do siebie i pchnał z całej siły aż ten wpadł na drugiego z poziomów E. Póki co owej kobiety nie dostrzegł. Był wściekły, niemal wpadł w furie, a jego oczy błyszczały szkarłatem. Nawet wielu tych, którzy go dobrze znali, nie mieli jeszcze okazji widzieć go w takim stanie.

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Pon Sty 07, 2013 11:29 pm

Grzeczne bestyjki pożywiały się ludzka krwią, zabijając każdego napotkanego na swojej drodze człowieka. Świeża krew, nic więcej się nie liczyło. Jednego z poziomów E celem był właściciel, który najwidoczniej zdążył wezwać policję, poprzez specjalny alarm. Atak wampira na jego osobę się nie powiódł do końca. Do akcji wkroczył inny krwiopijca wyższego poziomu od całej trójki. Wampirzyca utrudniająca przejście odsunęła spojrzała na intruza wtrącającego się w nie swoją sprawę.
- Rób, jak uważasz. - Odpowiedziała kobieta szczerząc się wrednie. Używając telekinezy, puściła na niego stos zapakowanych produktów z budyniem, by zdekoncentrować go. Po czym, gdy to się udało, użyła swojej drugiej zdolności - niewidzialności. Dwa wampiry podniosły się z ziemi obierając sobie teraz za cel czystokristego. Od razu skierowali się na niego wyciągając szpony w jego stronę by rozszarpać jego ciało bądź twarzyczkę. Kobieta natomiast ukryła się gdzieś obserwując sytuację.
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Wto Sty 08, 2013 7:18 pm

Był wściekły, to oczywiste. Nie mógł pojąć tego jak można było zamordować kogoś z zimną krwią. Jako wampir doskonale rozumiał uczucie głodu, jednak wiedział, że da się go zaspokoić bez zabijania. Tymczasem dwóch sprawców zabiło już po kilkoro niewinnych ludzi. Mężczyźni, kobiety, osoby starsze oraz te młodsze. Wszyscy Ci leżeli martwi, umierali lub chowali się w przerażeniu, modląc się o ratunek. Śmierć oraz strach aż emanowały z tego miejsca i były dla Isao wręcz nie do zniesienia. Miał wrażenie, że odór krwi unosił się w powietrzu i wyczuwalny był w całej manufakturze. Był wściekły, wpadł wręcz w furię. Z całych sił chciał uratować tych ludzi, pomóc choć tym, którzy jeszcze żyli. Z początku jednak chciał to zrobić po dobroci.
Cóż, widocznie jednak nie dało się. Gdy bowiem odepchnął wampiry i zagroził im, gdzieś tam dotarł do niego kobiecy głos. Spojrzał na wampirzycę i zmrużył oczy, czując narastający gniew. A więc to ona im przewodziła. Zacisnął pięść i zrobił pół kroku w jej stronę. W tym momencie jednak coś na niego spadło, skutecznie go dekoncentrując. Nie wiedział na początku co się dzieje, więc odruchowo osłonił się. Gdy zaś oprzytomniał, kobiety nie było już tam, gdzie stała przed chwilą. Rzuciły się na niego natomiast dwa poziomy E. Nie przewrócił się, lecz zachwiał niebezpiecznie, jakby zaraz miał upaść. Czuł wyraźnie bijący od nich zapach krwi. Byli w niej cali umazani niczym bestie, przy okazji brudząc także i jego. Warknął ostrzegawczo, czując jak jeden wbija w niego pazury. Użył swojej mocy i wampir ten padł nieprzytomny na ziemię. Drugi zaś został przez niego odepchnięty. Nieprzytomnego spalił bezlitośnie, pozostawiając po nim jedynie kupkę popiołu.
- Wyłaź! Czuję Cię! Spotka was kara za to co zrobiliście! - warknął, rozglądając się. Czuł jak serce biło mu niczym szalone, a myśli tworzą wielki, chaotyczny kłębek. Nigdy w życiu nie był w takiej sytuacji. Do tej pory na oczy widział jedynie śmierć swojego kuzyna - Akiry, wtedy jednak sprawca dorwał go i usunął mu część pamięci. Tak bardzo chciał aby ludzie mogli koegzystować z wampirami... Tymczasem bestii takich jak Ci tu było masę. Był w szoku, lecz jednocześnie był wściekły jak nigdy. Skierował się w stronę drugiego wampira. Jeśli ten się będzie opierać, spali go żywcem. Gdzieś tam w kącie natomiast leżał właściciel sklepu, który wykrwawiał się powoli pozostając nieprzytomnym.

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Wto Sty 08, 2013 8:09 pm

Udało się kobiecie zmylić wampira. Wzrok go zawodził, ale czy słuch także? Poruszała się cicho. Przemieszczając między najbliższymi regałami ze słodyczami, oraz trupami i umierającymi ludźmi. Obserwowała, jak to młody chłopak bronił się przed jej "psami" zabijając jednego spaleniem. Biedna jej bestyjka. Druga odepchnięta pozbierała się z otrząsnęła szczerząc zęby w stronę Isao.
W oddali dało się usłyszeć zbliżające sygnały policyjne. Ktoś zdążył wezwać policję. Kobieta pojawiła się szybko za swoim sługą, wcześniej podczas drogi telekinezą rzucając kilka ciał martwych ludzi na jego osobę. Jeżeli wampir tego nie uniknie, sam będzie ubabrany ich krwią. Dotknęła swojego sługę i stała się wraz z nim niewidzialna. Jak na zgranie czasu, w pomieszczeniu pojawiło się dwóch łowców. I jedynie dostrzegali jednego wampira. Czarnowłosy od razu uniósł swój rewolwer i strzelił trzy razy w kierunku Isao.
Wampirzyca zabierając swojego sługę, przeszła z nim na tyły sklepu, gdzie bestię wypuściła w stronę innych ulic. Zaś ona sama korzystając z zamieszania na sali, udała do głównego pomieszczenia monitoringu i biorąc krzesło zniszczyła wszystkie monitory. Kamery przestały działać. A czy coś zarejestrowały? Trudno powiedzieć. Jej twarzy na pewno nie będzie widać. Po tym wszystkim uciekła. A co zrobi Isao?
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Wto Sty 08, 2013 8:47 pm

Isao nie nasłuchiwał specjalnie. W owej chwili był zbyt rozkojarzony i zszokowany całą tą sytuacją. Dookoła unosił się zapach krwi oraz dźwięk płaczu, krzyków, jęków bólu i przerażenia. Nie umiał się skupić na żadnym dźwięku. Tym bardziej więc nie usłyszał kroków kobiety, która specjalnie jeszcze próbowała przemknąć się po cichu. Nie był to zresztą czas na to. W pierwszej kolejności musiał przepędzić stąd te krwiożercze poziomy E. Czuł się odpowiedzialny za dalsze losy tych ludzi. Od dawna przecież chciał ich chronić. Choć wiedział bardzo dobrze, że jest to walka z wiatrakami i sam nie zdziała zbyt wiele...
Skoro nie chcieli słuchać, jednego po prostu spalił. Normalnie nigdy nie posunąłby się do czegoś takiego, jednak już dawno zorientował się o tym, że ma do czynienia z bezmyślnymi bestiami. Gdyby nie pozbył się chociaż jednego z nich, nie zapanowałby nad nimi i doszłoby tylko do większej ilości ofiar. Choć rzeczywiście nie musiał posuwać się do spalania wampira. W tej chwili jednak nie myślał logicznie... Ktoś się dziwił? Mimo to ten drugi w ogóle się nie przestraszył. Miał uśpić także i jego, kiedy nagle usłyszał alarmy. Nie spodziewając się tego, że sam znalazł się w niezbyt ciekawej sytuacji, poczuł czystą ulgę. Pomogą mu, pomogą tym ludziom i złapią morderców! Spojrzał w stronę drzwi i gdy się odwrócił dostrzegł ciała martwych ludzi lecące w jego stronę. Nie mając pewności czy sa na prawdę martwi, złapał ich aby, gdyby jeszcze żyli, nie uszkodzili się jeszcze bardziej. W tym czasie jednak dwójka wampirów zniknęła. Gdy się o tym zorientował, odłożył ciała szybko, acz ostrożnie. W tym momencie jednak, nim zrobił choćby krok, usłyszał jak do środka wpadło kilka osób. ,,Dobrze, że jesteście! Szukajcie dwójki wampirów, mają moce niewidzialności ale muszą gdzieś tu być!" - miał krzyknąć lecz nie zdążył. Rozległy się dwa strzały i bynajmniej nie w sprawców owego zamieszania, lecz w niego. Dostał w ramię, oraz tuż pod obojczykiem. Zakołysał się w miejscu z zaskoczenia i bólu. Jego dłoń natomiast powędrowała zaraz na miejsce postrzału. Syknał nieco i zmrużył oczy.
- C-Co wy robicie?! Musicie gonić morderców! Nie ja tu jestem winny! Dwójka wampirów zmywa wam się przed nosem! - krzyknał zdesperowany. Jak... Jak mogli jego posądzić o zabójstwo? Kątem oka spojrzał w stronę nieprzytomnego właściciela sklepu, na całą tą masakrę. Miał wrażenie, że śni. Po prostu miał koszmar, z którego nie może się wybudzić.

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    Wto Sty 08, 2013 10:11 pm

- Dwa powiadasz? Jednego już widzę. - Odpowiedział wampirowi celując w niego nadal z broni. Pociski antywampirze powodowały spowolnienie regeneracji, że była na poziomie ludzkim. Gdyby Isao znów próbował się jakkolwiek poruszyć, odda mu dwa strzały w nogi aby nie uciekł. W miedzy czasie zwrócił się do kolegi.
- Przeszukaj budynek. - Drugi łowca ruszył w stronę tyłów w poszukiwaniu kolejnego wampira.
Czarnowłosy łowca, wysoki i posiadający posturę przypominającą rządzącego się, patrzył uważnie na Isao i zbliżał do niego powoli. Dostrzegł martwe ciała ludzi oraz tych umierających. Służby ratownicze były także w drodze, zaraz przyjadą na miejsce.
- Dasz się grzecznie zakuć czy mam użyć ostrzejsze środki? - Zapytał go, bowiem chyba dostrzegał w młodzieńcu rozsądek. Bo chyba nie chce skończyć podziurawiony jak ser?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sklep ze słodyczami    

Powrót do góry Go down
 
Sklep ze słodyczami
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Sklep z ubraniami Gladraga
» Sklep Madame Malkin
» Sklep z eliksirami J. Pippin's
» Sklep Ollivandera
» Sklep Odzieżowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: SKLEPY-
Skocz do: