IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Apartament Leyasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Leyasu
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2048-leyasu#43691 http://vampireknight.forumpl.net/t2410-leyasu#50614 http://vampireknight.forumpl.net/t2246-leyasu#47274 http://vampireknight.forumpl.net/t2083-leyasu#43903 http://vampireknight.forumpl.net/t2703-apartament-leyasu#59200
Zarejestrował/a : 08/08/2015
Liczba postów : 227


PisanieTemat: Re: Apartament Leyasu   Nie Kwi 09, 2017 9:46 pm

Na twarzy policjanta pojawił się grymas obrzydzenia, kiedy wampirzyca złapała go za rękę. Jej rozpacz wydawała się absurdalna, ale zachowanie Jessie od samego przybycia nie zaliczało się do kategorii "normalnego", więc i nagły lament nie powinien być aż tak zaskakujący. Łowcę w większe zdumienie wprawiało to, że jego krew zmieniła smak. Sam nie wiedział, kiedy się to stało, jednak coś mu mówiło, że nie powinien tego wyjawiać.
"Nie jestem twoim wrogiem."
Zabrzmiało jak kpina. Najwyraźniej kobieta sama nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bardzo absurdalne były te słowa.
- Gdybyś nagle mnie nie gryzła, to mógłbym cię ostrzec, że dawno temu poddałem się eksperymentom - odparł chłodno, puszczając wampirzcę. Zszedł z niej i sięgnął po spodnie, które leżały samotnie, obok kanapy. Palca zatrzymały się parę milimetrów przed materiałem, gdy dostrzegł coś małego. Pierścionek, który musiał upuścić. Niespostrzeżenie schował go do kieszeni w spodniach.
- Znienawidzę cię, jeśli poprosisz radę albo kogoś innego o pomoc. - Korciło go, aby sprostować. W końcu nienawiść do Jessie pojawiła się odkąd jaśnie pani przekroczyła próg tego mieszkania.
Gwałtownie stanął, słysząc, jak drzwi pokoju otwierają się z hukiem. Cholera jasna, czy ona naprawdę nie mógł mieć chwili spokoju? Przejechał dłonią po twarzy, widząc swoją siostrę. Świetnie, jeszcze tej tutaj brakowało. Odruchowo zerknął na wejście, upewniając się, że za Sammy nie stoi najmłodsza. Tego by jeszcze brakowało.
Rudowłosej chyba nikt nie pukał, skoro nie wiedziała, jak zapukać w drzwi. Z jednej strony to pocieszające. W oczach Leyasu Samantha nadal pozostawała niewinną dziewczynką.
- Będę sprowadzać sobie dziwki tam, gdzie chcę - odpowiedział. Spojrzał na spodnie, przypominając sobie, że stoi przed swoją siostrą tak, jak go stworzono. Mruknął coś pod nosem i ubrał się szybko.
Najchętniej pozwoliłby Sammy działać. Ona przynajmniej chciała zrobić to, co jemu chodziło już bardzo długo po głowie - wywalić Jessie na zbity ryj. Nie miałby nic przeciwko, gdyby nie to, że brak reakcji z jego strony, mógłby wiązać się z niechcianymi następstwami.
- Zostaw ją - powiedział, łapiąc siostrę za przedramię. - Jest moim gościem, nie twoim. - No hej, młodsza nie będzie rozstawiała nikogo po kątach. - Swoją drogą, to powinnaś ją znać - westchnął. Samantha wparowała do salonu niczym jednoosobowy oddział wojska, więc pewnie nie zauważyła, że ciągnie za włosy pierwszą narzeczoną, która powinna mieć status byłej narzeczonej.
Powinien przygotować się na lawinę pytań z strony rudowłosej?

_________________


~ Język francuski | Język japoński ~
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1707


PisanieTemat: Re: Apartament Leyasu   Pią Kwi 14, 2017 8:36 pm

Ten wieczór mógł być niezapomniany i w rzeczywistości za sprawą dziwnego przypadku nawet się taki stał. Leyasu najwyraźniej wiedział o swojej odmienności i nawet nie zamierzał nic z nią zrobić. Biedny mężczyzna… Na pewno został zmanipulowany przez tych łowców. Może się bał, a może po prostu go zastraszono?
- Jestem Twoją narzeczoną! - krzyknęła przez łzy – Uprawiamy seks, kiedyś nie przeszkadzało Ci, że gryzę… Lubiłeś ostrzejsze zabawy! - dla niej wszystko było takie proste. Czasy się zmieniły, a zwykłe zbliżenia między partnerami przerodziły się w prawdziwe pożądanie i żądzę krwi. Jego krwi. Trudno ją winić – wszak teraz była przecież wampirzycą!
- Ale to przecież dla Twojego dobra. Ktoś musi Ci pomóc, Leyasu. Taka krew nie jest normalna. Może Cię podtruwali? Boże, dlaczego wcześniej nie przyszłam… - w swoim biadoleniu nie zwróciła uwagi na otwierające się drzwi i sylwetkę Samanthy. Kiedy więc dziewczyna chwyciła ją za włosy i zaczęła przeciągać po mieszkaniu, Jessie zaparła się dłońmi obserwując przybyłą.
Nie, tego za wiele!
- Nie jestem żadną dziwką, szmato! To mój narzeczony! - wrzasnęła z furią i złapała Sammy za rękę, boleśnie ją wykręcając. Co to za tupet, tak traktować narzeczoną brata, w dodatku zupełnie nagą!
- Puszczaj!!! - Jessie nie zwracała uwagi na słowa Leyasu i tak oto już po chwili przewróciła Samanthę i przygniotła ją własnym ciałem. Reakcja Jessie była szybka, dlatego nawet nie dała Leyowi czasu na właściwą reakcję.
- NIGDY… WIĘCEJ… MNIE… TAK… NIE…NAZYWAJ! - ściskała jej nadgarstki z każdym kolejnym słowem. W tym momencie nie zwracała uwagi na to że nie ma ubrania, ani na fakt, że Leyasu prawdopodobnie za chwilę zareaguje zdenerwowaniem. Rudowłosa zasłużyła na najwyższy wymiar kary. Kto jej kazał rządzić się w domu brata? No kto?!
Jessie uniosła rękę i wymierzyła cios kierując ją w klatkę piersiową dziewczyny. Dopiero widząc krew zatrzymała dalsze ciosy i zeszła z Samanthy.
- Naucz siostrzyczkę, że nie powinna się wtrącać w sprawy dorosłych. Mam znajomych w szpitalu, więc nikt nie przyjmie tam tej wywłoki… no chyba że wprost do kostnicy. - powiedziała, kierując wzrok na nabiegające krwią zranienia. Na szczęście rany znajdowały się tylko na klatce piersiowej, a nie na szyi.
- Zastanów się nad sobą, kochanie. Nie będę dłużej tolerowała takiego zachowania. - odsunęła się, wycierając krew Samanthy w swoje udo. Jak gdyby nigdy nic podeszła do swoich rzeczy i szybko się ubrała.
- Masz dobę. Później tu wrócę by z Tobą porozmawiać. - Jessie podeszła zabrała walizkę i ignorując zupełnie siostrę mężczyzny po prostu zaczęła się zbierać do opuszczenia mieszkania.


Sammy - zranienie na klatce piersiowej od uderzenia pazurami wampirzycy. Rana jest głęboka i bardzo krwawi. Zranienie boli i piecze jakby wbijano w nie setki małych igiełek.

_________________
Powrót do góry Go down
Samantha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2864-samantha-kajiyama#61046 http://vampireknight.forumpl.net/t2867-samantha#61054 http://vampireknight.forumpl.net/t2866-samantha#61053
Zarejestrował/a : 14/09/2016
Liczba postów : 37


PisanieTemat: Re: Apartament Leyasu   Pią Kwi 14, 2017 10:47 pm

Spojrzała nieco zdezorientowana na brata.
- Hę? Nie? - niby skąd mogła wiedzieć? Halo. Dopiero weszła do mieszkania, zobaczyła, że jej brat uprawiał seks z nieznajomą... I na dodatek ta krew! Na pewno go zraniła, a czegoś takiego nie akceptowała młodsza. I... Do tego dochodził fakt, że nie widziała tej jednej osoby już od kilku lat...
Może dlatego, że teoretycznie ona umarła?
Nie zdążyła się przyjrzeć tamtej, gdyż nagle poczuła ból w ręce. Może i boleśnie wykręcała ją, ale rudowłosa była przyzwyczajona do gorszych rzeczy - Leyasu miewa dziwne pomysły - i nie dała się zagiąć. Jednakże nie była przecież łowcą, ino zwyczajnym człowiekiem, prawda? Więc... Nie zawsze mogła się dać obronić.
- Co ty pierdolisz do jasnej cholery? - warknęła natomiast w odpowiedzi. - Nie jesteś jego narzeczoną, tylko pieprzoną dziwką, która się tu napatoczyła - słowa wypowiedziane w języku francuskim, ale jak widać było, rudowłosa nie zamierzała się bawić w miłe słówka.
I serio. Samantha była tak trochę niedoinformowana w niektórych sprawach... No wiecie, powrót szalonej narzeczonej, która tak właściwie ma nie żyć od dziesięciu lat, okazanie się, że Leyasu zerwał z Esmeraldą... No tak czasu nie było. Ale wracając...
Syknęła cicho, gdy uderzyła w podłogę i została unieruchomiona. Jednakże nie zamierzała przecież dawać się okładać, prawda? Dlatego też wierciła się, próbując uwolnić się z jej uścisku, jak i po prostu kopnąć ją jakoś.
I tak. Jej wolno się tutaj rządzić!
Przez jej twarz przeminął grymas bólu, gdy wampirzyca zadała jej cios. Nowopowstała rana cholernie ją bolała, jak również wydawało się, że nie była powierzchowna. Dziewczyna nie umiała teraz tego stwierdzić, ale...
Serio ktoś uważał, że zrezygnuje?
Wstała z miejsca dość szybko jak na ten stan, nie przejmując się tym, że coraz więcej krwi uciekało z jej ciała, a cała klatka piersiowa bolała okropnie. Nieco się zachwiała, lecz utrzymała się na dwóch nogach.
- Zabiję tą sukę - wypowiedziała niemalże bezgłośnie. Jeśli teraz ktokolwiek patrzyłby, jak wyglądała, wydawała się być bardzo poważna... A w jej oczach pojawił się mrok. Była wściekła. Upokorzona. Ranna...
I zdecydowanie nie zamierzała jej tego odpuścić. Zostanie powstrzymana czy może dadzą jej ruszyć? Jeśli to drugie, zamierzała chwycić tamtą za włosy i przyłożyć jej z całą dostępną siłą prosto w twarz.
Tak. Nawet jeśli to po prostu byłoby niemożliwe przez pewne powody.
Powrót do góry Go down
Leyasu
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2048-leyasu#43691 http://vampireknight.forumpl.net/t2410-leyasu#50614 http://vampireknight.forumpl.net/t2246-leyasu#47274 http://vampireknight.forumpl.net/t2083-leyasu#43903 http://vampireknight.forumpl.net/t2703-apartament-leyasu#59200
Zarejestrował/a : 08/08/2015
Liczba postów : 227


PisanieTemat: Re: Apartament Leyasu   Pon Kwi 17, 2017 10:05 pm

Jessie musiała być naprawdę samotną dzikuską, skoro myślała, że przyjście do dawnego narzeczonego, rozwalenie mu związku i szantażowanie, to najlpeszy pomysł pod słońcem. Leyasu nie utrzymywał bliższych kontaktów z osobami chorymi psychicznie, a teraz musiał musiał zamieszkać z kimś takim i udawać, że wszystko jest w porządku.
Ale nic nie było w porządku.
Czuł obrzydzenie do siebie i tego co robił. W myślach policzył od dziesięciu do jeden, licząc na to, że jego ręce odruchowo nie zacisną się w pięści i nie przywalą wampirzycy prosto w twarz. Uczono go, że bicie kobiet odbiera facetowi prawo do nazwania się mężczyzną, ale wtedy nikt nie przypuszczał, że dojdzie do takiej sytuacji. Słowa kobiety były niczym zgrzytanie widelca o szkolną tablicę. Na samo wspomnienie o takim hałasie połowie ludzkiej populacji robiło się słabo. Łowca zastanawiał się, czy doczeka się momentu, w którym z gardła Jessie wydobędzie się coś innego niż bełkot.
- Nikt mnie nie podtruwał. Do kurwy nędzy! Co z tobą nie tak?! Nie możesz zrozumieć, że nie chcę nic z tym robić? Nawet przemiana w wampira tego nie zmieni! - ostry ton jasno dawał do zrozumienia, że jakiekolwiek działanie prowadzące do jego przemiany w krwiopijca nie byłby mądrym posunięciem. - Jeśli chcesz ze mną być, musisz pozwolić mi zostać człowiekiem - powiedział spokojniej. Chciał objąć twarz kobiety w swoje dłonie, ale pojawienie się siostry skutecznie odciągnęło go od tego zamiaru.
- Nie! - wrzasnął, doskakując do Francuzki, która w dziwnej i niezrozumiałej furii zamierzała skrzywdzić rudowłosą. Złapie Jessie za nadgarstek i odciągnie od swojej siostry. Cień Leyasu niebezpiecznie przybliżył się do niego, jakby chciał się stopić ze swoim panem.
- Jeszcze raz napadniesz na moją siostrę, to sama wylądujesz w kostnicy szybciej niż się spodziewasz - odpowiedział, łapiąc Samanthę za ramię, nie dając jej zbliżyć się do Jessie. Blondynka była nieobliczalna, a Sammy przy niej bezbronna. Nie chciał doprowadzić do sytuacji, w której musiałby je rozdzielać.
- A ty też się uspokój - upomniał młodszą, wzmacniając uścisk.

_________________


~ Język francuski | Język japoński ~
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1707


PisanieTemat: Re: Apartament Leyasu   Pią Kwi 21, 2017 8:34 pm

Pozwolić być człowiekiem? Trzeba przyznać, że wymagania ciemnowłosego były wręcz rozczulające. I co jeszcze? Za chwilę zażyczy sobie własną wróżkę Zębuszkę i rower na czterech kółkach.
- Ze mną coś nie tak? To nie moja krew smakuje jak magiczne szambo! - naburmuszyła się na samą myśl, że Leyasu się z nią nie zgadza. To prawda, że minęło wiele czasu, ale jak to możliwe, że on tak bardzo się zmienił?
- Ale jak ty to sobie wyobrażasz, kochanie? Na drodze człowieczeństwa prędzej czy później czeka Cię śmierć! A co z naszymi dziećmi? Ja chcę założyć z Tobą rodzinę! -  gromadka małych Leyów i Dżesik? Ależ czemu nie! Wampirzyca zagalopowała się trochę z myślami, dokładnie planując każdy kolejny etap ich wspólnego życia. Mieszkanie z ogrodem, podwójna trumna do spania i biegające po parku nocą rozkrzyczane dzieciaki. Dlaczego nie pragnął tego tak bardzo jak ona, z jakiej racji jego myśli wciąż zaprzątała tak prozaiczna i nieczysta myśl… w dodatku okraszona nutą buntu.
Sytuacja z siostrą ukochanego nieco wymknęła się spod kontroli, lecz wszystko to było owocem nieodpowiedzialnego zachowania Samanthy. Kto normalny wchodzi do domu dorosłego mężczyzny jak do siebie i przy okazji rzuca się na miłość jego życia! Już od dawna podejrzewała, że rudowłosa krewna chłopaka ma coś z głową, jednak dopiero dzień dzisiejszy całkowicie potwierdził dawną teorię.
Nie?
Bronił ją? JĄ? Tą wstrętną plotkarę i kulę u nogi…
Jessie zmierzyła Leyasu wściekłym spojrzeniem i sprawnym ruchem wyrwała się z uścisku mężczyzny. Nie myśląc wiele szybko założyła na siebie sukienkę, bowiem co jak co, ale nie miała ochoty paradować nago przed jakąś zboczenicą. Żałowała jedynie, że nie może przegryźć tej zarozumiałej lasce tętnicy i dokończyć obiecującej zabawy, jaką pokrzyżowało niepohamowane pragnienie krwi.
- To ona mnie zaatakowała. - nawet nie patrzyła na Samanthę, choć uwadze wampirzycy nie uszedł fakt że rudowłosa zamierzała się odegrać.
- Uważaj na słowa, bezczelna gówniaro. A ty kochanie… wiesz co Cię niebawem czeka. - posłała mężczyźnie przelotny uśmiech i wyminęła nabuzowaną Samanthę. Rola wampirzycy dobiegła końca, bowiem ziarno zostało zasiane.

Jessie zt

Samantha – tracisz krew i z każdą chwilą jesteś coraz bardziej osłabiona. Rany zadane przez wampirzycę nie są niestety pospolitym zadrapaniem i z pewnością nie pomoże na nie zwykły opatrunek.

_________________
Powrót do góry Go down
Samantha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2864-samantha-kajiyama#61046 http://vampireknight.forumpl.net/t2867-samantha#61054 http://vampireknight.forumpl.net/t2866-samantha#61053
Zarejestrował/a : 14/09/2016
Liczba postów : 37


PisanieTemat: Re: Apartament Leyasu   Sob Kwi 22, 2017 5:17 pm

I tak oto niewinna, i zarazem urocza Samantha została skrzywdzona przez jakąś wariatkę. Rany zadane przez nią bolały strasznie, lecz to nie sprawiło, że zamierzała się ugiąć. Ba, najwyraźniej wściekłość działała na nią lepiej niż fakt, że z tego wszystkiego traciła coraz więcej krwi.
- Nie zamierzam słuchać takich słów od bezczelnej zdziry - warknęła w odpowiedzi na jej słowa. Została zatrzymana przez brata, dlatego też nie mogła jej porządnie przywalić i wymazać z twarzy jej cholerny uśmiech, którym ośmieliła się obdarzyć jej brata.
- Leyasu, do jasnej cholery, nie powstrzymuj mnie - warknęła jeszcze. Cholera... Durna szmata... Czuję się coraz to gorzej... Beznadziejna sytuacja. I co on właściwie robił? Dlaczego tak reagował? Czemu nie stanął w jej obronie, widząc, jak tamta potraktowała jego własną siostrzyczkę?
W końcu jednak tamta zniknęła im z oczów. Wtedy właśnie, szalowo-niebieskie spojrzenie skupiło się na mężczyźnie.
- Kim ona jest i dlaczego gada takie głupie rzeczy? I jaki narzeczony? Gdzie Esmeralda? - zarzuciła go gradem pytań, ale... Nie... Jest coraz to gorzej... - wolną dłoń uniosła i dotknęła rany. Gdy odsunęła rękę, ujrzała, że jest cała w krwi... Jej własnej... Sammy uśmiechnęła się do niego szeroko, ale Leyasu mógł widzieć w tym zarazem smutek.
- Naprawdę jesteś beznadziejnym bratem... - wyszczerzyła zęby, po czym przymknęła oczy i poczuła, że traci grunt pod nogami. Najwyraźniej traciła przytomność z tego wszystkiego.
Powrót do góry Go down
Leyasu
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2048-leyasu#43691 http://vampireknight.forumpl.net/t2410-leyasu#50614 http://vampireknight.forumpl.net/t2246-leyasu#47274 http://vampireknight.forumpl.net/t2083-leyasu#43903 http://vampireknight.forumpl.net/t2703-apartament-leyasu#59200
Zarejestrował/a : 08/08/2015
Liczba postów : 227


PisanieTemat: Re: Apartament Leyasu   Czw Kwi 27, 2017 12:22 am

Z jednej strony szalona i pozbawiona zdrowego rozsądku ex-narzeczona, a z drugiej wściekła siostra, która w przypływie złości mogłaby chcieć wykopać łowcę z jego własnego mieszkania. Sytuacja wydawałby się komiczna, gdyby nie to, że Leyasu nie widziała z niej żadnego wyjścia - przynajmniej na tą chwilę. Przejechał dłonią po twarzy, gdy wampirzyca wspomniała o ich wspólnych dzieciach. Przez chwilę myślał, że te słowa to jedynie wytwór jego wyobraźni. Niestety, ale jego plany nie obejmowały aż takiej przyszłości u boku kobiety. Na samą myśl o wieczności, którą musiałby spędzić razem z Jessie, czuł, jak zawartość żołądka podnosi się do góry. Bardziej miłą perspektywą wydawało się przejście na boso po rozżarzonych węglach.
- Tak… Już nie mogę się doczekać - parsknął.
Kiedyś usłyszał, że życie to film, w którym każdy odgrywa rolę bez wcześniejszego zapoznania się ze scenariuszem.
W takim razie jego życie to bardzo kiepski dramat i bycie jego głównym bohaterem wcale nie sprawiało mu wielkiej radości.
A gdyby tak zostawić Jessie i Samanthę w jednym pomieszczeniu, a samemu wyjechać daleko poza granice cywilizacji? Tak, to byłoby zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe.
Czarnowłosy wciągnął powietrze przez zęby, hamując się przed odbiciem podobizny wampirzycy w ścianie. Ale jeśli wcześniejsze słowa Francuzki odnośnie jej przyjaciół były prawdą, to chwilowa przyjemność z jej zabicia mogłaby przynieść katastrofalne skutki. Puścił Sammy dopiero wtedy, gdy blondynka wyszła, zostawiając ich samych.
- Nie zadawaj żadnych pytań - powiedział, zakładając na siebie koszulę. Ubrania, które miał na sobie powinny wylądować na stosie, skażone dotykiem Jessie. Najlepszą opcją byłoby podpalenie całego mieszkania, tyle że reszta mieszkańców apartamentowca także mogłaby przypadkiem ucierpieć.
- Jedziemy do szpitala - zarządził. Jego uwadze nie umknęły wcześniejsze słowa wampirzycy na temat znajomych w szpitalu. Czyżby myślała, że Leyasu zabierze siostrę do psychiatryka? Bo to jedno z miejsc, w których była na pewno miała znajomości.
Zadzwonił po taksówkę. W końcu nie będa jechać autobusem, a w czasie spaceru dziewczyna mogłaby stracić zbyt dużo krwi.

_________________


~ Język francuski | Język japoński ~
Powrót do góry Go down
Samantha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2864-samantha-kajiyama#61046 http://vampireknight.forumpl.net/t2867-samantha#61054 http://vampireknight.forumpl.net/t2866-samantha#61053
Zarejestrował/a : 14/09/2016
Liczba postów : 37


PisanieTemat: Re: Apartament Leyasu   Czw Kwi 27, 2017 9:33 pm

Bardzo wkurzone spojrzenie rudowłosej kobiety zostało skupione na starszym mężczyźnie.
- Co to niby znaczy, że mam nie zadawać pytań?! Kpisz sobie ze mnie, Leyasu?! - warknęła, jeszcze bardziej zdenerwowana niż wcześniej, przy tamtej szalonej wampirzycy. Krew coraz bardziej spływała z jej ciała, lecz wychodziło na to, że Samantha nie zwracała uwagę na nieprzyjemny stan własnego ciała. - Żądam wyjaśnień. TERAZ - oleje własną siostrę? Chce stracić jej zaufanie? A może coś gorszego, mieć ją za własnego wroga?
Sorka braciszku, ale niektórych rzeczy nie możesz ukrywać przed własną rodziną... A młodsza, pomimo szalonego podejścia do wszystkiego, również się do niej zaliczała... Czy nie będzie lepiej się wyżalić?
Wzięła swoją komórkę, po czym zaczęła coś na niej pisać. Jednakże, jeśli zechce podejrzeć, co tam jest, lekko mówiąc, ujrzy figę - nie zamierzała mu nic pokazywać, a wszelkie dowody usuwać... W końcu wredota może wykorzystać chwilę nieuwagi, by sprawdzić, czy z kimś czasem nie romansowała!
Schowała z powrotem sprzęt, patrząc na niego ponuro.
- Odczep się, głupi bracie. Nigdzie nie jadę z tobą - Niedobrze. Tracę przytomność. Więc pewnie teraz upadła na ziemię, ponieważ wcześniej, jej głupiutki braciszek wolał gadac i ją denerwować, zamiast rycersko ją ratować!
Co było dalej, już nie wiedziała.

z/t x2
Powrót do góry Go down
 
Apartament Leyasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Apartament na piątym piętrze
» Apartament Samuru.
» Apartament O.A
» Apartament kotleta.
» Apartament na dziewiątym piętrze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA :: APARTAMENTOWIEC-
Skocz do: