IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Domek w górach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Akemi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1892-akemi-nagashima#40385
Zarejestrował/a : 27/06/2015
Liczba postów : 10


PisanieTemat: Domek w górach   Sro Maj 24, 2017 11:33 pm

Dom wybudowano w stylu zachodnim. Znajdował się na niewielkim kawałku ziemi na szczycie niskiej góry o łagodnym zboczu. Prawdziwi miłośnicy wspinaczek raczej nie zaprzątali sobie głowy zdobywaniem takiego pagórka, dlatego wycieczkowicze rzadko się tu zapuszczali. Dom ten czasy swojej świetności miał już dawno za sobą - z zewnątrz wyglądał na zupełnie opuszczony, zapomniany. Miejscami drewniane ściany gniły paskudnie, okna były powybijane albo zabite deskami, drzwi wejściowe ledwo trzymały się w zawiasach. Dach również prezentował się wyjątkowo niepewnie. Podczas deszczowych okresów na pewno przeciekał w wielu miejscach, przyczyniając się do powstawania nieprzyjemnego, wilgotnego zapachu wewnątrz budynku. Wilgoć utrzymywała się tam nieustannie.
Wnętrze wcale nie zachęcało do dalszego eksplorowania. Pomijając drażniący zapach, cały hol pokryty był grubą warstwą kurzu, spod którego ciężko było w ogóle dostrzec drewnianą podłogę. Za to bez problemu można było ją usłyszeć, bo choć pył tłumił kroki, stare drewno skrzypiało przeraźliwie, kiedy stanęło się nie w tym miejscu, co trzeba. W holu, dość pokaźnym jak na tak mały dom, poza kurzem i przykrym zapachem nie znajdziemy nic więcej. Naprzeciwko drzwi wejściowych znajdowały się kolejne, prowadzące do środka, do niewielkiego salonu połączonego z kuchnią. Z salonu można było przejść do sypialni, stamtąd do łazienki. Łazienka miała dwoje drzwi - drugie wychodziły do salonu. Umeblowanie było niepełne, sporo sprzętów zostało stąd wyniesionych, nie wiadomo czy jeszcze przez właściciela, czy przez właścicieli samozwańczych. Przedmioty, które tu pozostały, zachowały się w zadowalającym stanie. W salonie ostała się duża wersalka przykryta brudnym, zielonkawym kocem, stolik do kawy oraz kredens z wymiecioną prawie do zera zawartością. W kuchni nie było stołu. Była kuchenka gazowa, lodówka - choć niedziałająca z powodu awarii prądu - w szafkach trochę całych naczyń, na ziemi trochę potłuczonych. Z sypialni nie zabrano łóżka ani szafy, nie ruszono nawet stojącej w kącie etażerki zapchanej książkami, której jedną półkę przełamano na pół, jakby ktoś chciał sprawdzić na niej czy będzie w stanie złamać deskę zamiast ręki. W szafie wisiały stare ubrania, o dziwo nie wszystkie zjedzone przez mole. Generalnie w pozostałej części domu nie było tak dużo kurzu jak w holu, być może ktoś całkiem niedawno zadał sobie trud przetarcia szmatką tu i ówdzie. Przynajmniej w salonie, w sypialni pył dało się już wyczuć w powietrzu.
Powrót do góry Go down
Akemi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1892-akemi-nagashima#40385
Zarejestrował/a : 27/06/2015
Liczba postów : 10


PisanieTemat: Re: Domek w górach   Czw Maj 25, 2017 1:16 am

Akemi często się gubiła, ale nigdy nie wyciągała wniosków. Dziś również nie miała pojęcia gdzie jest, lecz nie wyglądała na szczególnie zasmuconą tym faktem. Wybrała się na spacer w góry, skończyła na kilkugodzinnym błądzeniu po porastających zbocza lasach. Absolutnie się nie bała, nie zastanawiała się wcale w jaki sposób wróci do domu, bo jeszcze nie pora na powrót. Ignorowała ostrzeżenia, jakie wysyłało jej zachodzące powoli słońce. Nie zawróci, dopóki nie zobaczy co jest na szczycie. Nawet jeśli nie będzie tam nic, nawet jeśli będzie zmuszona schodzić otulona płaszczem nocy, wyjdzie najpierw na samą górę. Uparła się i już.
Martwiło ją trochę, że nie spotkała po drodze żywej duszy. Nie szła co prawda wytyczonym szlakiem, kluczyła między drzewami, co jakiś czas zmieniając odrobinę kierunek, ale naprawdę nie pogardziłaby towarzystwem. Jak to możliwe, że ludzie omijali tak piękne miejsca? Cudowne powietrze, piękne widoki, rzadkie rośliny. Czasem można było dostrzec czmychającą w popłochu wiewiórkę! Szkoda, że tak bardzo bały się człowieka, chętnie zaprzyjaźniłaby się z jakąś.
Kilka ostatnich kroków, kilka głębszych oddechów. I tak oto mogła pożegnać ostatnie promienie słońca z samego szczytu, na który wspinała się zdecydowanie zbyt długo jak na jego wysokość. Rozejrzała się po polanie, na jaką dotarła. Kilkadziesiąt metrów dalej stał istny dom strachów. Mimo że nie zachęcał do siebie w żaden sposób, dziewczyna bez wahania ruszyła w jego stronę uśmiechając się szeroko. Więc coś tu jednak było! A może w środku odnajdzie skarb?
Zatrzymała się przed wejściem, wlepiając wzrok w kołyszące się pod wpływem wiatru drzwi. Momentalnie poczuła to chłodne powietrze i przeszył ją dreszcz, jakby ekscytacja i duma płynące z osiągnięcia wyznaczonego celu ustąpiły miejsca rozsądkowi. Nic bardziej mylnego. Rozsądny człowiek nie wszedłby do zabitej dechami ruiny. A ona weszła.
Otuliła się szczelniej sweterkiem, ciesząc się, że zdecydowała się założyć dżinsy, nie sukienkę. Pociągnęła nosem stając w zaciemnionym holu i natychmiast tego pożałowała. Zakaszlała, zaczerpnęła łapczywie powietrza. Za ten błąd zapłaciła kolejną falą kaszlu. Czuła jak kurz osiada jej w płucach, dusi ją. Rzuciła się na drzwi majaczące niewyraźnie w mroku, nacisnęła klamkę. Klamka ustąpiła. Znalazła się w ciemności jeszcze gęstszej niż chwilę temu. Wszystkie okna zabito deskami, tylko gdzieniegdzie prześwitywała cienka smuga światła. Ale przynajmniej nie dusiło jej tak bardzo. Zatrzymała się w salonie, potykając się po drodze o stolik i z całą pewnością nabijając sobie siniaka na łydce. Rozmasowała nogę, o mały włos nie zahaczając plecakiem o drzwiczki kredensu podczas schylania. Zdecydowała, że poczeka aż wzrok przyzwyczai się do mroku, dopiero później ruszy dalej. A teraz... Cóż. Teraz pora na najgłupszą rzecz, jaką można było w tej sytuacji zrobić.
- Halo! Przepraszam... Czy ktoś tu mieszka? - W końcu wtargnęła na obcy teren bez zaproszenia, pomyślała więc, że warto dać znać o swojej obecności. Jakby nie narobiła już wystarczająco dużo hałasu wpadając na stół. Wiele obrazów pojawiało się aktualnie w jej umyśle, od biednych, chorych lokatorów, przez zbirów, na demonach i Drakulach kończąc. Chociaż coś usilnie podpowiadało jej, że jeśli ktokolwiek tu jeszcze zaglądał, nie pojawiał się od wielu tygodni.
Powrót do góry Go down
Maggot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3234-maggot#69302
Zarejestrował/a : 04/04/2017
Liczba postów : 21


PisanieTemat: Re: Domek w górach   Sob Maj 27, 2017 12:46 pm

Nie tylko różowo włosa Akemi gubiła się w pochłaniających intruzów lasach. Maggot także nie odnalazł właściwiej ścieżki, przez co błądził bez celu odbijając się w sumie od drzewa do drzewa. Czarna grzywka opadła na blade lico nocnego stwora, nieco utrudniając mu widzenie. Natomiast węch, słuch - wszystkie zmysły jak zwykle pracowały na pełnych obrotach, wyszukując byle jakiego celu. Takie osoby jak Maggot, uciekinierzy, nie posiadali żadnych planów poza egzystencją chorego psychicznie. W ich umysłach rodziły się myśli których zdrowy człowiek nie jest nawet w części pojąć oraz zrozumieć. Więc co jeśli taka niewinna osóbka jak zagubiona dziewczyna będzie w stanie uczynić?
Stwór stał już przed opuszczoną chatką, wyczuwając woń ludzkiej dziewoi. Nie miał w sumie zaplanowanej napaści ale jeśli głód uderzy, nie będzie się mu opierać. Dlatego też pchnie stare drzwi, a te z jękiem zardzewiałych nawiasów otworzą się. Czarne jak smoła tęczówki lustrowały uważnie otoczenie.
Brud, smród kurzu, braki życia od wielu tygodni. Nie żeby wampirowi klimat przeszkadzał. Dla niego miejsce znaczenia nie miało, wszystko wszak może nadać się na kryjówkę z posiłkiem gratis.
- Ja tu mieszkam!
Krzyknął w odpowiedzi, odnajdując dziewczynę. Gdy ta odwróci się zauważy lekko zgarbionego osobnika o smolistych włosach, brudnym, szpitalnym ubraniu i wyrazie twarzy którego oglądać się nie chce w najgorszych koszmarach. Mag póki co nie zachowywał się agresywnie, wyciągnął dłoń zakończoną dość solidnymi pazurami w stronę twarzy nieznajomej.

_________________
Powrót do góry Go down
Akemi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1892-akemi-nagashima#40385
Zarejestrował/a : 27/06/2015
Liczba postów : 10


PisanieTemat: Re: Domek w górach   Sob Maj 27, 2017 5:16 pm

Wzdrygnęła się, gdy usłyszała odpowiedź. Naprawdę się jej nie spodziewała, dlatego krzyk mocno ją zaskoczył. Po głosie poznała, że stoi za nią mężczyzna, ale nie robiło jej to żadnej różnicy. Stary, śmierdzący dom pogrążony w mroku, zakurzony, zapomniany. Niby dlaczego miałaby przestraszyć się właściciela?
Odwróciła się w kierunku, z jakiego dobiegał głos i w tym momencie powinna zrozumieć dlaczego. Nie zrozumiała. Wzrok przyzwyczaił się już do ciemności na tyle, by mogła w miarę zobaczyć z kim ma do czynienia. Czuła się zaintrygowana. Zamiast krzyknąć i rzucić się do wyjścia, pomyślała, że jego postać pasuje do tego miejsca. Szybko omiotła spojrzeniem jego twarz, potem ubranie, niestety nie była w stanie wyłapać szczegółów. Na końcu skupiła się na zmierzającej w jej kierunku dłoni. Nie odepchnęła jej, nie zrobiła uniku, nawet nie drgnęła. Jeśli chciał jej dotknąć, nie zabroni mu. Niektórzy w ten sposób poznawali innych, a że Candy nie potrafiła wyczuć czyichś złych zamiarów, z góry zakładała, że nikt nie zechce jej skrzywdzić. Zwłaszcza że przez moment pomyślała, że osoba ta mogła być jakimś przebierańcem, w tym kraju to całkowicie normalne. Nie musiał być groźny tylko dlatego, że przerażająco wyglądał. Ale czy przebierańcy bywali aż tak naturalni?
- Przepraszam, że weszłam tu bez pozwolenia - wypaliła zaraz. Mówiła szybko, głos miała bardziej dziewczęcy niż kobiecy, ale bardzo ciepły i pogodny. Na jej twarzy nie można było dostrzec obrzydzenia, niechęci ani strachu. Patrzyła na niego wielkimi, różowymi oczyskami, przejawiając szczere zainteresowanie.
- Byłam okropnie ciekawa co jest w środku. Z zewnątrz ten dom wydaje się taki straszny! Czy jest tu gdzieś światło? Nie najlepiej cię widzę. Kim jesteś? Dlaczego wyglądasz tak... osobliwie?
Typowym dla niej było poruszanie kilku wątków w jednej wypowiedzi. Jej rozmówcy często mieli problem z nadążaniem za jej tokiem myślenia, nie wspominając już o odpowiadaniu na wszystkie pytania.
Powrót do góry Go down
Maggot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3234-maggot#69302
Zarejestrował/a : 04/04/2017
Liczba postów : 21


PisanieTemat: Re: Domek w górach   Wto Maj 30, 2017 8:16 pm

Każdy by się przestraszył nagłej obecności i to w miejscu opuszczonym. Sam Mag cofnął się, gdy ta zareagowała małym szokiem. Skłamał ją, że tu mieszka, ale nie musiała tego wiedzieć. Musiał jakoś zacząć rozmowę, prawda?
- Nie wiem gdzie jest mój pokój.
kolejne słowa, a dłoń zmierzająca w kierunku twarzy też już nie zagrażała bo ją zabrał. Dziewczyna ma prawo czuć się źle, chociaż znając takie istotki mogła też być zaciekawiona. I czy Maggot stanowił zagrożenie? Tak. Wszak w każdej chwili mógł na coś wpaść i po prostu skrzywdzić niewinną niewiastę.
Gdy rzuciła tyloma zdaniami, wampir jakby zgasł i warknął coś pod nosem. Skulił się w sobie, odwracając wzrok gdzieś w kąt. Tyle słów, więc musiał to powoli przefiltrować.
- Jesteś od nich? Chcesz mnie z powrotem zabrać do tej klatki?
Wybuchł nagle, podchodząc bliżej. Teraz mogła widzieć lepiej bladą twarz i ślepia tak czarne jak dno studni. Jedna łapa chwyciła się mocno ramienia, a drżąca warga wampira rozchyliła się ukazując wydłużone zębiska.
- Nie pozwolę zakuć mnie w te wasze kajdany.
Kolejne syki, a jak dziewczyna nie cofnie się to Maggot spróbuje zatopić kły w szyi. Oczywiście atak był tak niedopracowany, że tylko ofiara losu mogłaby się poddać. Zbyt mocno reagował, co jak widać na dobre my nie wychodzi.

_________________
Powrót do góry Go down
Akemi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1892-akemi-nagashima#40385
Zarejestrował/a : 27/06/2015
Liczba postów : 10


PisanieTemat: Re: Domek w górach   Wto Maj 30, 2017 9:03 pm

Jednak jej nie dotknął. Nie można było stwierdzić, że poczuła ulgę, bo naprawdę nie miała nic przeciwko. Pomyślała przez moment, że jego szpony nadają się do niezwłocznego przycięcia, ale nie sądziła, że mógłby ją nimi zranić czy choćby zadrapać. Ot, tak już sobie żyła w tej błogiej nieświadomości. Kto by powiedział, że owa nieświadomość zaraz zostanie zniszczona? Nie zrozumiała tego, co usłyszała na temat pokoju. Zmrużyła oczy, patrząc teraz podejrzliwie. Czy miała jednak prawo podejrzewać go o kłamstwo?
Na szczęście zauważyła, że jej słowa, wystrzelone niczym z wyrzutni rakiet, nie wpłynęły dobrze na rozmówcę. Był to dla niej pierwszy znak, że chłopak mógł nie być osobą zwyczajną, bo nikt jeszcze nigdy tak na nią nie reagował. Przyjrzała się raz jeszcze jego ubraniu. Chętnie oświetliłaby go trochę, by mogła dostrzec więcej. Chciała widzieć, chciała wiedzieć.
Drugim znakiem okazały się niepokojące zarzuty skierowane w jej stronę. Natychmiast pokręciła przecząco głową, bardzo energicznie. Dopiero teraz poczuła lekkie ukłucie strachu. Wzdrygnęła się, tak jak wcześniej z zimna. Ale tutaj wcale nie było zimno. Rozszerzyła oczęta, wpatrując się w jego twarz, która właśnie znalazła się tuż przed nią.
- Nie! - pomogła sobie krzykiem. - Nie wiem o czym mówisz. Uspokój się, proszę.
Później starała się już nie krzyczeć, nie panikować. Nie opanowała jeszcze drżenia głosu, ale powoli otrząsała się z szoku. Zainteresowanie nie znikało, niestety zostało mocno stłumione przez niepewność i lęk. Dziwne uczucie. Nie podobało jej się ani trochę.
Kiedy poczuła na ramieniu mocny uścisk, zareagowała instynktownie. To nie było delikatne sięgnięcie ku jej twarzy, dlatego szarpnęła się i odskoczyła do tyłu, szczęśliwie omijając nieszczęsny stolik do kawy. Oczywiście zdążyła już zapomnieć, że mebel stoi tuż obok. Przypomni sobie pewnie, jeśli znów na niego wpadnie.
Błysnęły jej jego kły i poczuła, jak jej nogi usilnie próbują stać się watą, jakby znudziło im się nagle podtrzymywanie ludzkiego ciężaru. Uparła się jednak, by utrzymać pozycję stojącą. Gdyby zechciał znów się do niej zbliżyć, zaczęłaby się cofać. Oni nie istnieją. Nie mogą istnieć. Nie mogą...? Przymknęła na chwilę oczy, by się uspokoić. Chciał ją zaatakować, a jego słowa... On się jej przestraszył!
- Hej, hej, proszę! Nie mam żadnych kajdan. Spójrz - wyciągnęła przed siebie ręce, powoli, by mógł zobaczyć, że rzeczywiście nic w nich nie trzyma - nie zrobię ci krzywdy. Czy możesz więc nie krzywdzić mnie? Byłabym bardzo wdzięczna.
Nie miała zielonego pojęcia, co powinna zrobić. Czy ta osoba jej posłucha? Nie zdoła uciec, ale nawet nie chciała tego robić. Może... Może on potrzebuje pomocy? Jeśli był na tyle przytomny, by spojrzeć trzeźwo w jej oczy, mógł dojrzeć w nich szczerą dobroć, ale i strach spowodowany niepewnością. Nadal nie dopuszczała do siebie myśli, że ma do czynienia z wampirem, choć podświadomość bardzo wyraźnie podpowiadała jej co innego.
Powrót do góry Go down
Maggot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3234-maggot#69302
Zarejestrował/a : 04/04/2017
Liczba postów : 21


PisanieTemat: Re: Domek w górach   Nie Cze 04, 2017 10:44 am

Miała prawo odczuwać niepokój przez zachowanie zupełnie nieznanego jej osobnika, a ciemność w cale w tym nie pomagała. Maggot w przeciwieństwie do ludzkiej istoty, widział doskonale. Zarys postaci dziewczyny, tą mimikę, jej każdy ruch. Głównie obserwował ręce i czekał aż ta wyciągnie znienawidzone przez niego kajdanki by zakuć i oddać w łapy szpitalnych terrorystów. Znowu byłby wpakowany do ciasnej klatki, szprycowany lekami i poddawany chorym eksperymentom które rzekomo miały by mu pomagać.
Gotowy do ataku, nawet do zadania śmierci, byleby nie trafić z powrotem w małe piekło.
- Nie kłam. Wysłali cię!
Zdenerwowany na całego. Dyszał, sapał i szczerzył zębiska ostre jak u psa. Strach dziewczyny nie pomagał, ba, nakręcał wampira jeszcze bardziej. Głód krwi odezwał się momentalnie na co zdziczałe stworzenie aż zaśliniło się na samą myśl konsumpcji.
- Jestem taki głodny.
Dodał ciszej, wbijając przerośnięte pazury w brzuch. Druga łapa nie zdołała jednak utrzymać ofiary przez co ta zdołała się wymknąć. Maggot wydał z siebie warkot przypominający bardziej warczenie wilka niż człowieka.
Przechylił łeb na kolejne próby przekonania o swojej niewinności. W rękach nie miała nic, więc może wcale zła nie jest.
- Nie masz ich, faktycznie. Nie zabierzesz mnie do klatki.
Zamruczał pod nosem, kuląc się odrobinę. Można byłoby przypuszczać, że zdenerwowanie w wampirze opadło. Oblizał pysk, patrząc spode łba na różowowłosą.
- Masz ładne włosy. Mogę je dotknąć?
Ni z gruchy wyskoczył i jeszcze podszedł bliżej. Łapa nadal trzymała miejsce brzucha jakby miało to zmniejszyć bolesne skurcze żołądka. Nie wyglądał przyjaźnie w takiej pozycji i jeszcze kolejny raz chwycił młodą, lecz tym razem za kosmyk włosów który to luźno zawisł nad ramieniem.
- Pachniesz.
Komplement? Groźba? Maggot wbił swoje szalone spojrzenie w oczy zapewne dość mocno przestraszonej. Mieć przed sobą wygłodniałego wampira to raczej nie jest zbyt pozytywna wizja spędzonej wolnej chwili.

_________________
Powrót do góry Go down
Akemi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1892-akemi-nagashima#40385
Zarejestrował/a : 27/06/2015
Liczba postów : 10


PisanieTemat: Re: Domek w górach   Nie Cze 04, 2017 11:26 am

Wzdrygnęła się raz jeszcze, kiedy zarzucił jej kłamstwo. Wszystko wskazywało na to, że wpakowała się po uszy. A chciała tylko sprawdzić co takiego skrywa ten budynek! Cóż. Sprawdziła. Czy żałowała? Problem w tym, że chyba nie.
Patrzyła na niego cały czas z przerażeniem wymalowanym na twarzy, słyszała jak dyszy z wściekłości. Z pewnym niezadowoleniem musiała przyznać, że zetknęła się właśnie ze złem, jakiego tak bardzo do siebie nie dopuszczała nigdy wcześniej. Ale zło było jedynie cechą, pojęciem zdefiniowanym w konkretny sposób. Każdemu pojęciu można było nadać nową definicję, a każdą cechę zmienić.
Słowa o głodzie uderzyły w nią z podwójną siłą. Pokręciła tylko głową, jakby chciała mu powiedzieć, by jej nie zjadał. Wampir o nietypowym, niestabilnym zachowaniu, w dodatku na głodzie. Czy zdoła mu jakoś pomóc? Widząc jak ten uspokaja się trochę, doszła do niesamowicie głupiego wniosku - tak, pomoże mu. A jeśli nie zdoła, to przynajmniej spróbuje. Nie akceptowała myśli o śmierci, choć ta co jakiś czas cichutko pukała do drzwi jej umysłu. Odganiała ją za każdym razem.
- M-możesz - wydukała, zaskoczona nagłą zmianą tematu. Odpowiedziała odruchowo, ale wyglądało na to, że on wcale nie potrzebował pozwolenia. Zrobiła jeden krok do tyłu, lecz nie więcej. Zdawała się wrosnąć w ziemię. Jej przerażenie wcale nie opadało. Nie da się tak po prostu przestać bać na zawołanie. Jednak strach nie powinien uniemożliwić próby podjęcia z kimś kontaktu. Przymknęła na chwilę oczy, gdy ponownie sięgnął w jej kierunku. Otworzyła je, kiedy już trzymał w ręku jej włosy. Jej spojrzenie błądziło między jego twarzą a brzuchem.
- Dziękuję - nie wiadomo na który "komplement" była to odpowiedź. Uśmiechnęła się lekko, trochę nerwowo. Nawet nie wydało jej się dziwne stwierdzenie, że pachnie. Nie odebrała go jako groźbę, uznała raczej za jedną z jego dziwności. Wzięła głęboki wdech. Wydech.
- Proszę mnie nie gryźć. - Nie miała wyjścia, musiała wreszcie przyznać przed samą sobą, że ma do czynienia z wampirem. Nadal wędrowała wzrokiem po jego ciele, ale kiedy wróciła do jego oczu i dostrzegła w nich szaleństwo, straciła trochę wiary we własne możliwości.
- Naprawdę jesteś tak bardzo głodny? Nie wytrzymasz? - Bardzo powoli sięgnęła do ręki, którą zaciskał na brzuchu, ale zanim go dotknęła, rozmyśliła się. Jej drżąca dłoń wisiała chwilę w powietrzu zanim opadła. - Zrobisz sobie krzywdę tymi pazurami, nie ściskaj tak.
W jej głosie pobrzmiewała troska, mimo że jej oczy nie wyrażały nic, poza czystym strachem. Nawet gdyby wiedziała, że go to podsyca, nie zdołałaby pewnie opanować tego uczucia. Musiała najpierw zyskać choć cień pewności, że wampir jej nie zaatakuje, przynajmniej w tym momencie.
Powrót do góry Go down
Maggot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3234-maggot#69302
Zarejestrował/a : 04/04/2017
Liczba postów : 21


PisanieTemat: Re: Domek w górach   Nie Cze 11, 2017 11:17 am

Delikatny, pachnący człowiek. Mag uśmiechnął się nawet gdy dotykał miękkich włosów dziewczyny. Nie zmieniło to jednak stanu wampira, wszak nadal jest głodny i chętnie posmakowałby swoją nową znajomą jakiej nawet imienia nie znał.
- Smakujesz tak samo jak pachniesz?
Zadał dość dziwne pytanie. Maggot wbił zaś swoje ślepia w oczy dziewczyny jakby chciał siłą woli zmusić ją do poddania się i oddania krwi. Łapsko ba brzuchu zacisnęło się mocniej, a pragnienie bardziej uderzyło. Ona wiedziała co może się święcić.
Tylko ta prośba... Wampir przekrzywił łeb w bok, nie bardzo rozumiejąc o co chodzi. Czemu ma nie gryźć swojej ofiary? Przełknął głośno ślinę, by z twarzy przejść wzrokiem na szyję.
- Nie wiem. Nie pamiętam co się dzieje gdy nie wytrzymuję i kiedy to się dzieje.
Odpowiedział poddenerwowany, zaciskając szczęki. Ona nie rozumiała, poza tym czarnowłosy pamiętał tylko tyle, że przeważnie spał gdy robił się głodny a budził najedzony. Teraz nie umiał tego ogarnąć.
Kiedy próbowała powstrzymać go przed wbijaniem swoich pazurów we własne ciało, aż musiał spojrzeć na własną dłoń. Trochę się pokaleczył skoro na pazurach pojawiały się śladowe ilości krwi.
- Ale wtedy ból pomaga zapomnieć.
Syknął pod nosem, wyciągając tym razem zakrwawioną dłoń i roztarł ową posokę po jej policzku.
- Pomóż mi zasnąć, wtedy będę najedzony.
Strasznie nie pojmował swojej sytuacji i tego, że był usypiany gdy go karmiono. W szpitalu dbano o swoich pupili chociażby poprzez karmienie na spokojnego, a Maggot należał do tych którzy rzucali się gdy byli przytomni. Teraz więc nie wiadomo co mogło się wydarzyć. Druga łapa zacisnęła się znowuż na jej ramieniu, przyciągając do siebie. Trochę ciężko oprzeć się sile wampira, co nie?

_________________
Powrót do góry Go down
Akemi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1892-akemi-nagashima#40385
Zarejestrował/a : 27/06/2015
Liczba postów : 10


PisanieTemat: Re: Domek w górach   Nie Cze 11, 2017 2:24 pm

Rzuciła mu wyjątkowo niepewne spojrzenie, gdy usłyszała pytanie. Jej wzrok przyzwyczaił się już do ciemności całkowicie, więc przy smużkach światła przebijających się przez nierówno zabite okna była w stanie zobaczyć całkiem wyraźnie jego osobę. Był jednocześnie przerażający i intrygujący. I z całą pewnością potrzebował pomocy. Zastanowiła się chwilę. Nie potrafił zejść z tematu krwi, trzeba więc będzie coś z tym zrobić, i to w pierwszej kolejności. Ale jego spojrzenie... On naprawdę patrzył na nią jak na jedzenie.
- Nie smakuję dobrze. Jestem bardzo chorowitym człowiekiem, mam astmę, pewnie brakuje mi witamin, nie warto próbować - powiedziała to wyjątkowo lekko i przyjemnie jak na sytuację, w jakiej się znajdowała. Głos prawie jej się nie łamał.
Ale co ona mogła wiedzieć o smaku i właściwościach krwi? Nie chciała skończyć jako obiad, dlatego pomyślała, że w taki sposób spróbuje go zniechęcić. Dopiero po fakcie zaczęła uświadamiać sobie jak bardzo było to pozbawione sensu. Wzruszyłaby nawet ramionami, ale spięte mięśnie nie godziły się na współpracę.
Z jego kolejnych słów łatwo wywnioskowała, że po prostu tracił nad sobą kontrolę, kiedy głód stawał się zbyt silny. Nie pomogło jej to wcale w uspokojeniu się, ale też nie wpędziło jej w większą panikę. Może nie dało się bać się bardziej? Nie, to raczej nie to. I wbrew temu co sądził, chyba właśnie zaczynała rozumieć. Była całkiem dobrym obserwatorem.
Przyglądała się jak wampir odrywa rękę od swojego brzucha. Odetchnęła, jakby z ulgą, ale ulga okazała się jedynie chwilowa, bo zaraz zakrwawiona dłoń wylądowała na jej twarzy. Wzdrygnęła się, nie zapanowała nad odruchem. Nie miała co prawda pewności co takiego roztarł na jej policzku, ale nie istniało za wiele możliwości wśród których mogła wybierać. Nie chciała dotykać, by się przekonać.
Spróbowała zaprotestować, gdy ręka wampira złapała znów za jej ramię, ale tym razem uścisk był zbyt mocny. Nikt w końcu nie mógł nabrać się dwa razy na tę samą sztuczkę. Wyciągnąwszy wnioski, nie szarpała się więcej. Pozwoliła mu nawet, by ją do siebie przyciągnął. Wtedy już bez wcześniejszego wahania przyłożyła delikatnie dłoń do jego brzucha, by sprawdzić, czy krwawi. I była to pierwsza reakcja na to, że znalazła się bliżej niego. Żadnego krzyku, żadnego pisku, żadnych próśb. Sobie najwyraźniej nie mogła już pomóc. Ale jemu mogła. Nie chciała żeby go bolało.
- Gdy się obudzisz, będziesz jeszcze bardziej głodny, jeśli nie pożywisz się przed snem - powiedziała, próbując popatrzeć w górę, by nie mówić do jego klatki piersiowej. Był zdecydowanie za wysoki, by bez zadzierania głowy mogła spojrzeć mu w twarz. Nie miała zielonego pojęcia jak działa układ pokarmowy u przedstawicieli jego gatunku - o ile w ogóle jakiś mieli - ale u ludzi tak to właśnie wyglądało.
- Mam na imię Akemi - idealna pora na przedstawienie się! Ale przynajmniej nie była już bezimienną ofiarą. - Kim jesteś? Przed kim uciekasz? Bo uciekasz, prawda? Nie chciałabym, żebyś mnie tutaj zabił. Wtedy nie będę mogła pomóc ci zasnąć.
To nie tak, że już się go nie bała, raz na jakiś czas nawet zatrzęsła się pod jego uściskiem. Obraz sytuacji malujący się w jej umyśle uległ znacznej zmianie. Z "nie gryź" przeszła do "nie zabijaj". Niestety ani trochę nie wierzyła, że osoba ta będzie w stanie powstrzymać się przed zabójstwem, miała natomiast ogromną nadzieję. Czy wszystkie wampiry są takie? Czy on jest szczególny? Poważnie nie potrafiła oprzeć się ciekawości. Ale co jeśli umrze i niczego się nie dowie?
Powrót do góry Go down
Maggot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3234-maggot#69302
Zarejestrował/a : 04/04/2017
Liczba postów : 21


PisanieTemat: Re: Domek w górach   Wto Cze 20, 2017 8:43 pm

Nawet nie wiedział jak czy chorzy ludzie mają jakikolwiek wpływ na organizm wampirzy. Dla niego liczyła się tylko krew, a jaka ona będzie, to już jest mniej ważne.
Znowuż zatem przechylił głowę i czynił to tak, jak psy. Dziewczyna niby głos lekki, a strach zawarty w niej jak woda w przemokniętej gąbce. Jakby wycisnął, to z całą pewnością wiele by z niej uszło.
- Jak wypiję od ciebie, to też będę chory?
Spytał jakby ona miała znać odpowiedź. Mag nie miał bladego pojęcia sam jak działa. W sumie nie pamiętał co było zanim trafił do szpitala, więc tym bardziej nie potrafił niczego wywnioskować.
Jedno buło pewne: głód nie chciał ustąpić. Przybierał na sile, a brak dostępu do krwi niecierpliwiło na tyle potwora, że oddychał już coraz szybciej, tak jakby też zaczynało brakować mu tchu. Ludzie nie potrafią zrozumieć wampirzego pragnienia, tego gówna od tak uciszyć się samodzielnie nie da. A im gorsza wola, tym trudniejsze utrzymanie żądzy na wodzy.
Zresztą sam zacisk dłoni na drobnym ramieniu już dawał kolejny raz znać, że nie wytrzyma dłużej. Tylko do cholery skąd ten dotyk ciała wampira? Skąd tak lekkomyślny pomysł? Maggot zapowietrzył się, zerkając w dół na jej rękę. Nie był to zły dotyk którym to często był obdarzany. Igły, kaftan czy pasy bezpieczeństwa.
Z ramienia ręka spadła na ową dłoń i zacisnęła się z wyczuciem o dziwo.
- Ale zawsze tak było. Zawsze, zawsze.
Mówił przez zaciśnięte szczęki. Nadal się upierał przy tym, wszak sam był oszukiwany przez ludzi i ich podstępy, więc teraz wampir szaleje.
Wzdrygnął się, gdy zdradziła imię. Czarne ślepia niemalże przeszywały na wylot, ale już bez cienia tego łapczywego głodu. Teraz był ciekawy i w sumie ona też. Padło tyle pytań na raz. Maggot wypuści jej dłoń, łapiąc się oburącz za głowę. Zasłaniał uszy jakby chciał powstrzymać falę pytań, lecz to prawdą nie było. Zbyt dużo myśli się kłębiło w głowie nieco otumanionego własną chorobą wampira.
- Oni mają kajdany! I te igły. Igły! Wbijali mi je w ręce, w szyję. Kazali siedzieć w rogu! Nienawidzę ich i chcę zamordować! Rodziny też! Wszystkich, którzy kazali gonić mnie w kąt.
Może nie tak dobrze odpowiedział ale tak właśnie działa umysł chorego umysłowo. Ukucnął przed dziewczyną, odruchowo obejmując jej nogi. Przywarł policzkiem do jej ud i spokojnie, bez żadnych zboczonych podtekstów.
- Jestem Robalem do rozdeptania.
Jęk? A może już lament? Wampir wydał z siebie dość dziwny, nieokreślony dźwięk. Coś w rodzaju wycia wypełnionego żalem. I nieważne co ona miała na sobie, Maggot odwróci głowę w stronę miękkiego ciała aby zatopić w nim zęby. A w udo boli, toć ukrwione.

//wybacz za bloka D:

_________________
Powrót do góry Go down
Akemi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1892-akemi-nagashima#40385
Zarejestrował/a : 27/06/2015
Liczba postów : 10


PisanieTemat: Re: Domek w górach   Sro Cze 21, 2017 12:49 am

I do czego to doszło? Rozmawiali o niej jak o jedzeniu, czemu sama była w dużej mierze winna. Powinna skłamać, powinna próbować wybronić się jakoś słowami. Może gdyby dowiedział się, że popadnie w ciężką chorobę, gdy ją ugryzie, zrezygnowałby ze swych zamiarów? Każdy normalny człowiek szukałby wyjścia z tej beznadziejnej sytuacji. Ale Akemi nie zastanawiała się nawet długo nad odpowiedzią, nie wspominając o snuciu kłamstewek.
- Oczywiście, że nie! Chyba...? To nie jest zaraźliwe.
Wśród ludzi, to na pewno, jednak jak było z wampirami nie miała zielonego pojęcia. Tak czy inaczej, wydało jej się niemożliwe zarażenie się czymkolwiek poprzez wypitą krew. Bazowała wyłącznie na przeczuciu, bo informacji nie posiadała żadnych. Jakby nie patrzeć, było to jej pierwsze spotkanie z nadnaturalną istotą, dlatego wiedziała o nich tyle, ile mogła wyczytać ze swoich romansów. Bajka bajkę goni.
Czuła oczywiście, że jego ręka coraz mocniej zaciska się na jej drobnym ramieniu i choć nie planowała się skarżyć, z ulgą przyjęła przeniesienie tego zacisku na jej dłoń. Tylko tak... jakby nie chciał wyrządzić jej krzywdy? Nie ściskał już tak mocno. A może to ona zaczęła tracić czucie? Uniosła głowę, by przyjrzeć się jego twarzy. Nie próbowała wyrywać ręki, poczekała aż sam ją puści.
- Sprawdzałam czy nie zrobiłeś sobie krzywdy.
Czuła potrzebę wyjaśnienia. W końcu to, co dla niej mogło wydawać się oczywiste, dla innych niekoniecznie musiało takie być. Nie pociągnęła dalej kwestii pożywiania się, bo przestraszyła się tonu chłopaka. Wyraźnie się zdenerwował, cedził słowa. Nie chciała go rozdrażnić, mimo iż swoje wiedziała. Ale dlaczego on nie wiedział?
Przyglądała mu się cały ten czas. Dzięki temu zauważyła zmianę w jego spojrzeniu, a zmiana ta ponownie napełniła ją nadzieją. Akemi czasami bywała naprawdę naiwna i nic nie wskazywało na to, by cechę tę dało się wyeliminować. Tak też teraz, omamiona wizjami świetlanej przyszłości, została brutalnie sprowadzona na ziemię przez nagły wybuch wampira. Zaczęła się ledwo zauważalnie cofać. Czy to ona spowodowała ten atak? To już drugi raz, drugi raz przy tym samym pytaniu. Kajdany, igły... Ktoś go krzywdził. Czy do tego stopnia, że postradał zmysły? Zmusiła się do pozostania w miejscu i po raz pierwszy spojrzała na niego z troską i współczuciem, które przebiły się przez strach. Nie wierzyła w to, że mógłby dopuścić się masowego mordu. Pewnie. Przecież to niemożliwe, by szalona bestia mogła zamordować kogokolwiek!
- Już dobrze - powiedziała cicho, dając sobie chwilę na oswojenie się z sytuacją. Zachowywał się tak, że nie sposób przewidzieć co zrobi za moment. Wiedziała już, że miał ze sobą problem, wiedziała też, że ktoś bardzo go zranił. Chciała pomóc, chciała przejąć część jego bólu. Chciała by było mu lżej. Sięgała już ku jego głowie, chcąc go po niej pogładzić i powiedzieć, że jest bezpieczny, gdy poruszył się nagle, a ona poczuła przejmujący ból w nodze. Sparaliżowało ją to do tego stopnia, że nawet nie krzyknęła. Zapomniała jak to się robi. Wydała z siebie jedynie cichy jęk, a później utkwiła otępiałe spojrzenie w wampirze wgryzającym się w jej ciało. Nigdy w życiu nikt nie zadał jej bólu, pomijając drobne uderzenia czy szarpania. Nie znała tego uczucia, dlatego aż tak ją ono zaskoczyło. Zamrugała, łzy zwilżyły jej oczy. Tym razem ona zacisnęła dłoń na jego ramieniu, ale nie było w tym uścisku za wiele siły.
- To boli. Przestań, proszę. - Dalej nie krzyczała, dalej nie panikowała. Mówiła cicho i słabo, ale bardziej dlatego, że nie radziła sobie z tym nowym, przykrym doznaniem niż dlatego, że faktycznie traciła siły. Podświadomie wiedziała, że prędzej czy później do tego dojdzie. Wiedziała, że będzie musiała podzielić się z nim swoją krwią. Ale atak nadszedł tak niespodziewanie, że nie zdążyła się na niego psychicznie przygotować. Szarpnęła lekko za ubranie na jego ramieniu, zaraz po czym oparła się o to ramię ręką, by nie stracić równowagi. Nie odpychała go, nie biła. Mimo wszystko nie miała mu tego za złe. Zwłaszcza po jego ostatnich słowach, które ugodziły prosto w jej serducho. Ale kurczę, czemu w nogę?
Powrót do góry Go down
Maggot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3234-maggot#69302
Zarejestrował/a : 04/04/2017
Liczba postów : 21


PisanieTemat: Re: Domek w górach   Nie Cze 25, 2017 9:11 pm

Niespotykanie dla wampira, że ktoś jednak może wykazywać się jakikolwiek troską prosto serca niżeli z przymusu. Nie znał takowych uczuć, więc było obco. Mag aż warknął, obnażając nienaturalne zębiska. Ale w ów momencie nie atakował. Obecność dziewczyny była dziwnie kojąca, tak jakby ktoś chciał opleść ramionami i nie wypuścić na ten okrutny świat.
- Jesteś inna.
Oświadczył lekko zachrypniętym głosem. Już go suszyło zbyt mocno w gardle, a łaknienie na krew ani chwilę nie malało, wręcz przeciwnie było ono co raz większe.
Aż w końcu doszło do tego momentu w którym Maggot wybuchł. Nie tylko gniewem wymierzonym w stronę świata lecz i także swojego pragnienia. Chwycił dziewczynę, wbijając mocno kły w jej nogę. Zareagowała w sposób do przewidzenia. Szokiem. Chciała odepchnąć wyrośniętą pijawkę, ale ten dopiero wypuścił ją, jak kilka łyków krwi wypełniło żołądek. Co prawda nie było to wiele lecz lepsze niż nic.
Szarpany, odpychany... Był zbyt oporny by odepchnąć wyrośniętego krwiopijce, zwłaszcza gdy przemawia przez niego głód.
Wyciągnął kły, oblizując się szybko z resztek. Wtedy ta mogła poczuć, że jest wolna i uciec. Maggot już nie wiedział jak ta zareaguje, tylko opadł na drewniane panele przyjmując tak zwaną pozycję embrionalną.
- Lepiej mi. Dziękuję.
Szepnął cicho, zamykając oczy. Teraz może odpocząć, wyciszyć się i dać upust zmęczeniu. Akemi też może się ogarnąć, w końcu miała przedziurawione spodnie. Chyba nie miała za złe wygłodniałej bestii? Lepiej by zaatakował w sposób łagodny, niż miał kogoś zabić. A z tym akurat problemu wielkiego nie ma.
Powrót do góry Go down
Akemi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1892-akemi-nagashima#40385
Zarejestrował/a : 27/06/2015
Liczba postów : 10


PisanieTemat: Re: Domek w górach   Nie Cze 25, 2017 10:26 pm

Akurat cechą szczególną Akemi było to, że troszczyła się o wszystkich dookoła bardziej niż o siebie samą. Była gotowa poświęcić wiele, byle tylko pomóc komuś innemu i naprawdę serce jej krwawiło, kiedy zmuszona była patrzeć na czyjeś cierpienie. Dlatego właśnie nie zamierzała odepchnąć od siebie wampira. Wyglądał i zachowywał się jak jedna wielka kupka nieszczęścia, a przecież nikt nie zasługiwał na podłe traktowanie, które mogło doprowadzić osobę do takiego stanu. Przyjęła jego spostrzeżenie w milczeniu, ale zastanowiła się nad nim chwilę, tak jak zastanawiała się nad większością słów wypowiedzianych przez chłopaka. Wiedziała już, że musi czytać między wierszami, że musi rozkładać na czynniki i doszukiwać się ukrytego przesłania. W jaki sposób była inna? Co chciał jej przez to powiedzieć? Czy to dobrze, czy źle? Niestety nie dostała wiele czasu na znalezienie odpowiedzi na te pytania, bo wkrótce wampir miał zatopić kły w jej ciele. Okropnie bolało, choć szok trochę przyćmiewał wrażenia. Nie szarpała go, by go od siebie odepchnąć jak natrętnego komara, był to jedynie efekt chwilowego otępienia. Z jednej strony chciała, by zniknął jego głód, z drugiej jednak bała się, że w paskudny sposób może tu umrzeć, wyssana do sucha. Ku jej zdziwieniu krwiopijca odsunął się od niej dość szybko. A może wcale nie tak szybko? Wszystko było takie zamazane, nie mogła poprawnie zarejestrować upływu czasu. Po namyśle stwierdziła, że nie czuje się jakoś znacznie słabiej, więc naprawdę musiał wziąć od niej niewiele. Przyglądała się jak wampir opada na podłogę i zwija się w kłębek. Nie rozumiała dlaczego. Czy powinna odejść? Może... Usłyszała jego szept. Podziękował jej. Złe osoby nie dziękują.
Zlokalizowała nieszczęsny stolik, zdjęła z ramion plecaczek i położyła go na nim. Spojrzała na swoje spodnie, przedziurawione kłami, zakrwawione. Wbił się porządnie w jej skórę, więc krew trochę się sączyła, zabarwiając dżinsy na czarno. Oczywiście nie mogła tego dokładnie zauważyć, dlatego przytknęła do rany dłoń, by sprawdzić, czy nie krwawi zbyt mocno. Nie miała z czego zrobić prowizorycznego opatrunku, ale nie powinna stać się jej większa krzywda. Wytarła rękę o drugą nogę. Starając się ignorować ból, który nie chciał zniknąć, ukucnęła, a później usiadła na piętach tuż przy zwiniętym chłopaku - przed nim, nie chciała nagle pojawiać się za jego plecami. Musiała zdusić w sobie jęk. Napinanie skóry na udach chyba było najgorszym pomysłem, na jaki mogła teraz wpaść, bo ściągnęła w ten sposób na siebie jeszcze większy ból. Ale nie mogła tego tak zostawić!
- Nie leż na podłodze, jest brudna. - Sięgnęła w jego kierunku i pogładziła go po ramieniu. Chciała mu dodać otuchy, odwagi? Uznała, że się czegoś boi i dlatego przyjął taką pozycję? To byłoby bardzo w jej stylu. - Ale pewnie ta kanapa nie jest wcale w lepszym stanie. Wstań, proszę. Nikt nie powinien leżeć na ziemi, bo ziemia nie służy do tego. Chcesz spać? Wystarczy ci tyle krwi? Zostanę z tobą, dobrze?
Ucieczka? Początkowo może i przemknął jej tak nierozsądny pomysł przez myśli, ale później, w miarę jak poznawała dziwne zachowania wampira, wiedziała już, że nie może tak zwyczajnie odejść. Nawet strach nie był już taki oczywisty. Bo, uwaga, wygryzła go szczera chęć niesienia pomocy. Może on wcale nie był zły, tylko zagubiony? Może był przestraszony bardziej niż ona?
Powrót do góry Go down
Maggot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3234-maggot#69302
Zarejestrował/a : 04/04/2017
Liczba postów : 21


PisanieTemat: Re: Domek w górach   Pią Gru 01, 2017 1:09 pm

Po dość dziwacznym spotkaniu, rozeszli się oboje w swoich kierunkach. Maggot nie ścigał już swojej ofiary, bo wziął to, co od niech chciał. Poza tym okazała mu dość nietypową troskę, co także wzbudziło w wampirze niechęć do zamordowania jej. Może z czasem znowu się spotkają? Jeśli nie, trudno. Robal póki co miał coś innego do roboty, niż stanie w miejscu. Nie płacą mu za nic nie robienie.
A szkoda.

zt x2

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Domek w górach   

Powrót do góry Go down
 
Domek w górach
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Opuszczony domek na drzewie
» Domek na drzewie
» Domek z modeliny (MG: Austria)
» Dom, domek, domeczek.
» Domek Gabrielle

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: GÓRY-
Skocz do: