IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Nieczynne kino

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Lis 05, 2015 11:14 pm

Dzisiejszy dzień, a może raczej noc, zapowiadała się niezwykle przyjemnie. Świetne towarzystwo było, buteleczka opróżniona i jedyne czego zabrakło to dobrej, głośnej muzyki. Mimo wszystko dziewczyna bawiła się wyśmienicie, co z resztą szło wyczytać z jej zadowolonej twarzy. Własna reputacja w chwili obecnej i ją nie bardzo obchodziła, w końcu od czasu do czasu zaszaleć można. Wszystko jest dla ludzi jak i wampirów, trzeba tylko znać umiar. Natsi nie była alkoholiczką, szczerze mówiąc nigdy nie ciągnęło ją za bardzo do alkoholu, ale dzisiaj po prostu musiała się odprężyć. Zbawienne, ogniste krople dostatecznie dobrze ją rozluźniły, a przyjazna atmosfera poprawiła humor. Nikt by nie uwierzył, że te dwie panie przybyły tutaj ponure jak nigdy. Wyglądały bardziej na psiapsióły, które spotkały się w kinie, by trochę poplotkować. I rzeczywiście, Natsuki zależało na tym, aby białowłosa stała się jej przyjaciółką. Shiro nie był zły, ale nigdy nie znajdował się obok, kiedy najbardziej go potrzebowała, a posiadanie dwóch przyjaciół mogłoby rozwiązać ten problem. Zielonowłosa wierzyła, że Cat by jej nie zostawiła, nie postąpiłaby tak samo jak rudowłosy wampir. Jedyne czego chciała to z nim porozmawiać, powiedzieć o problemie jaki ją dotknął. Chłopaka jednak nie przyszedł. Mogłaby teraz umierać w samotności, a to i tak by niczego nie zmieniło. Miał swoje własne sprawy, więc musiałaby przełożyć swój zgon na zupełnie inny termin, tak specjalnie dla niego. Czuła, że powoli się oddalają od siebie, a powstałą lukę zaczyna wypełniać dopiero co poznana dziewczyna. Czystokrwista potrzebowała czyjegoś towarzystwa i na całe szczęście trafiła prosto w łapki przemienionej. Może i poznana niedawno, ale jej osobowość sprawiła, że dziewczyna świetnie czuła się w towarzystwie białowłosej.
Natsuki zrobiła dość zabawną minę, gdy zauważyła jak Catarina intensywnie się jej przygląda. Chciała po prostu wymusić na swojej towarzyszce śmiech, co byłoby niezbitym dowodem na to, że jednak się nie przewidziała. Nie ważne jak na siebie patrzyła, nie potrafiła dostrzec w sobie żadnych plusów. Jedynie osiemnastolatka to widziała. Najzabawniejsze, że działało to i w drugą stronę. Natsi widziała w niej to, czego ona nie potrafiła zauważyć. Pewnie dlatego, że ciężko jest znaleźć w sobie urok, łatwiej odnaleźć go w zupełnie innej osobie.
Trzeba ci było nie zdradzać swoich sztuczek. Teraz już na pewno nie uda ci się mnie oszukać – zaśmiała się wesolutko. – Poza tym sam podryw to nie, ale… kto powiedział, że nie ugryzę?
Wysunęła swoje ostre kiełki, nad którymi ciężko pracowała w dość ekstremalnych warunkach. Oczywiście nie chciała się na nią rzucić, zrobiła to dla żartu, co też uczyniła śmiejąc się radośnie i chowając swe wampirze uzębienie.
Jeśli chodzi o obecną Natsi to naprawdę ciężko było stwierdzić, co jej chodzi po głowie. Była mistrzynią aktorstwa, dzięki czemu znów nabrała niczego niespodziewającą się Cat. Wyglądała niezwykle poważnie, kiedy zbliżała swe usta do warg tamtej. Mimo wszystko jednak żartowała, co najprawdopodobniej nieco rozczarowało przemienioną. Głupiutka Natsuki nie wiedziała, co dzieje się w sercu tamtej. No i ze swoimi uczuciami również nie była szczera. Nie chciała się przecież ośmieszyć. Gdyby tylko uważnie czytała znaki oferowane przez tamtą. Czystokrwista niestety nie zwracała na nie uwagi. I to właśnie przez to nie doszło do kolejnego pocałunku. Obie tego chciały? Raczej tak, ale Natsi przerobiła to wszystko w żart. Jak to zawsze ona.
I co? Zajebista byłam, prawda? – zażartowała po raz kolejny, łapiąc wysłanego przez tamtą buziaka.
Ta zabawa z każdą chwilą robiła się coraz śmielsza. Nie dziwne by było, gdyby obie panie skończyły całkiem nagie i obściskiwały się dla zwykłych żartów. Ten alkohol najwyraźniej im nie służył i pomimo tego, że wciąż trzymały się na nogach, następnym razem powinny ograniczyć jego ilość do minimum. Z całą pewnością był to niezwykły towar i aż dziw, że Cat otrzymała go po niskiej cenie. Mimo wszystko producenci powinni jednak dawać jakieś ostrzeżenia na etykietce. A może to nie wina wypitego wcześniej trunku? Kto tam wie, grunt że w efekcie nieźle je brało.
Bliskość przemienionej działała na nią kojąco. Dzięki niej dość szybko doszła do siebie i zaczęła kontaktować. Strach i świadomość tego, co się wydarzyło nie doskwierały jej już tak bardzo jak za pierwszym razem. Wiedziała, że nie jest sama i tyle wystarczyło, aby otrzymała nieco więcej odwagi. Gdyby nie Caterina, pewnie by się załamała i zwinęła gdzieś w kącie gorzko płacząc. Teraz zyskała jednak oparcie i cichą nadzieję, że ta dziwna choroba zniknie. Miała już jej dosyć, a to był zaledwie początek tego, co miała przynieść siedemnastolatce przyszłość. Im dalej wampirzyca zamierzała brnąć w swą przeszłość, tym więcej bólu by otrzymała. Ponadto samo wspomnienie ostatniego dnia życia jako Lu nie będzie należało do zbyt przyjemnych, pomimo tego, że otrzymała dość cenny prezent, którego nie potrafiła docenić, a mianowicie drugie życie. Gdyby nie to z całą pewnością prędzej czy później by zginęła.
Też nie wiem co to było – wyznała. – Mam tak od wczoraj, gdy pozwoliłam ugryźć się jednemu wampirowi. Był bardzo głodny, tabletki krwi niewiele by pomogły w jego przypadku, a nie chciałam aby krzywdził innych. Poza tym to miało być i z korzyścią dla mnie. Słyszałam, że ugryzienie przez wampira ukazuje wspomnienia ofiary, a ja… ja tak bardzo chciałam poznać swoją przeszłość. Nie pamiętam swojego dzieciństwa, nie pamiętam swojej wampirzej części… Chciałam po prostu ją ujrzeć… Jedyne co zobaczyłam to ten potworny obraz i poczułam silny ból. Dlatego dość szybko to przerwaliśmy… Wszystko wróciło do normy i było dobrze, aż do dzisiaj. Ta sytuacja znów się powtórzyła, tym razem bez jego pomocy. Zostałam sama w stołówce, tam był ten pierwszy atak… Przybyłam tutaj, aby o tym zapomnieć, pozbierać trochę myśli, ale sytuacja znów się powtórzyła… Boję się. Strasznie się tego boję… – wyznała.
Potrzebowała się komuś wyżalić, a najbliższą osobą była właśnie Cat. Zaufała dziewczynie bezgranicznie, co też szło wychwycić w jej wypowiedzi. Natsuki nie wiedziała co się z nią tak naprawdę dzieje, nigdy wcześniej nie miała takich problemów jak teraz. Była przerażona perspektywą jakiejś dziwnej choroby psychicznej, która powoli ją atakowała. Gdyby tylko wiedziała, że sama wywołała tą falę nieprzyjemności.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 245


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Lis 06, 2015 12:52 pm

Cati nie mogla zrozumiec dlaczego Natsu zaprzecza jej slowom skoro nie miala ona podstaw by oklamywac swoja niwa znajoma, nie znizyla by sie do takiego podlego czynu. Mowila to co widziala na oczy a to co widac nie mozna powiedziec, ze tego nie ma bo sa na to oczywiste dowody. Gdyby tak przyjrzala sie sobie przed lustrem i skupila sie mogla by dostrzec to czego nie widzi ona sama. Oczy Natsu mialy piekny kolor czerwieni, bylo w nich widac, ze pragnie czegos lecz Cat nie umie czytac z oczu i nie byla oewna czego tak na prawde oragnela Natsu. Jej zielone wlosy byly dlugie, zadbane i geste a kolor tylko dosawal jej uroku. Miala ladna figure po za tym byla calkiem zabawna i swietnie bawila sie w jej towarzystwie. Cat rowniez nie grzeszyla swoja uroda, faktycznie byla mloda, sliczna, ladna figura lecz nie eksponowala sie tym wszystkim aby tylko na nia patrzono, wyglad to nie wszystko w koncu wnetrze zostaje z nami az do smierci.
- Lubie Cie, Natsuki. Jestes zabawna na dodatek swietnie sie z toba bawie.
Usmiechnela sie delikatnie do niej kladac dlon na jej ramieniu, chciala aby ona o tym wiedziala. Zasmiala sie gdy ta dla zartow pokazala swoje zabki wiec i Cat tez pokazala nawet zrobila ruch dlonia jak kocica i zasmiala sie. Natsuki, dlaczego powoli kradniesz czyjes serce? Pytanie bez odpowiedzi. Oczywiscie nie brala tego na powaznie jednak w sprawie pocalunku, chciala tego ale nie zamierzala sie przyznac przed sama soba, ze tak jest a zwlaszcza przed Natsuki. Cat o czym ty myslisz, to zakazane miec takie mysli...to alkohol i tyle! Przynajmniej tak chciala to ukryc.
- Jak zawsze, Natsu. Jak zawsze.
Znow poslala jej klejny usmiech, rowniez obrocila to w zart jakby obie czegos sie baly, no nie wiem...moze zranienia? Cat zlamano serce jak i Natsuki i obie potrafily znalezc wspolny jezyk.
Potrzebowala po prostu troche wsparcia i zrozumienia a Cat byla jak lekarstwo na rane, nie potrafila obejsc obojetnie obok gdy osoba, ktora jest jej bliska cierpi. Znala krotko Natsu ale czula, ze stala sie dla niej kims wyjatkowy dlatego zostala tu przy niej aby ta odczula, ze ma wsparcie od bialowlosej. Wyjasnila jej nieco co sie tak na prawde dzieje a Cat sluchala uwaznie, patrzyla na nia dalej tulac do siebie i czule gladzac po glowie jakby czula jej bol we wlasnym sercu. Nie wiedziala dlaczego ale chciala ja mocno wspierac.
- Natsuki...
Zaczela patrzac na nia i mogla poczuc jak Cat sklada jej czuly i delikatny pocalunek w czolo jak matka chcaca chronic swoje dziecko.
- Zawsze mozesz liczyc na mnie, jezeli cos cie gryzie chetnie wyslucham i sprobuje cos zaradzic. Nie boj sie, musisz stawic czolo wlasnemu leku a wtedy on zniknie znajdz w sobie odwage. Wierze w to, ze poradzisz sobie i chodz dorga bedzie pelna cierpienia i bolu podniesiesz sie z upadku aby znow wspiac sie na szczyt. Po kazdym deszczu schodzi slonce tak jak ty kochana.
Cat zmusila ja aby ta spojrzala w jej oczy i przez chwilke nastala cisza gdy Cat pogladzila ja po policzku.
- Jezeli chcesz, pomoge odnalezc ci czastke ciebie samej. Powiedz tylko slowo a razem sprobujemy odnalezc to co zostalo ci odebrane.
Zaoferrowala wlasna pomoc.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Nie Lis 08, 2015 4:26 pm

Natsi postrzegała samą siebie w zupełnie innym świetle niż robiła to Cat. Trudno jej było dostrzec w sobie piękno, jakie widziała w niej towarzyszka. Nie uważała, że białowłosa stara się ją okłamać, po prostu miała nieco inny gust od niej. Dla siedemnastolatki to właśnie Caterina była tą piękną. Dziewczyna zazdrościła jej urody, chciałaby wyglądać tak jak ona. Natura bardzo hojnie ją obdarowała, w przeciwieństwie do Natsuki. Najwyraźniej jednak nie była tak brzydka jak jej się zdawało, skoro ktoś docenił urok osobisty tej młódki. I gdyby tylko wiedziała, czego pragnie zielonowłosa, pewnie odeszłaby od niej jak najszybciej. Osiemnastolatka nawet nie wiedziała jakie emocje obudziła w czystokrwistej. Powoli, lecz bardzo skutecznie zdobywała jej serce. Po raz pierwszy ta młoda wampirzyca, czuła się tak cudownie jak teraz. Miała wielką ochotę nie przerywać tej chwili, chciała aby trwała ona wiecznie. Tylko sam na sam z nową znajomą w tym zapomnianym przez wszystkich miejscu. Może nie miała zbyt dużej odwagi, aby zrobić to, czego pragnęła, jednak nikt nie zabronił patrzeć jej w te śliczne, czerwone oczy przemienionej, co też postanowiła zrobić. Nie potrafiła odwrócić od nich swojego wzroku.
Też cię lubię Cat. Różnisz się od tych wszystkich osób, które spotkałam. Jesteś miła, sympatyczna. Sprawiasz, że czuję się świetnie w twojej obecności. Przyszłam tutaj mocno wkurzona, a teraz dzięki tobie cały czas się śmieję. Jesteś cudowną osobą – wyznała z uśmiechem. – Żałuję tylko jednej rzeczy, że nie poznałam cię wcześniej.
Gdyby tylko Natsi była świadoma tego, co tak naprawdę czuje do siedzącej obok dziewczyny. Ciężko jej było pozbierać do kupy te wszystkie emocje i swoje pragnienia. W końcu nie spodziewała się czegoś takiego, ale po pijaku dzieją się różne cuda, prawda? Teraz z całą pewnością też tak było, nieco sobie wypiła i zaczęło lekko mówiąc jej odwalać. Przecież to nie było normalne zachowanie tej nieśmiertelnej. Zwykle była bardziej zamknięta w sobie niż teraz. A może swój wkład w całą tą sytuację miał tamten tajemniczy księżyc? Zaśmiała się razem z Cat i widząc jej kocią grację, wydała z siebie dość głośne mruknięcie. Mrrau! Ten kotek miał pazurki! Natsuki coraz bardziej chciała ją pocałować, ale co by to dało? W końcu tylko by się upokorzyła. Przecież ktoś taki jak białowłosa mógł mieć każdego faceta. Dlaczego niby miałaby się zainteresować przeciętną, dopiero co poznaną w jakiejś ruderze dziewczyną?
Ma się tego skilla, nie? Odziedziczyłam go po swoich rodzicach. Zobacz jaka im zajebista córeczka wyszła! Już na pierwszy rzut oka widać, że wiedzieli co robią! – zażartowała radośnie.
Prawdziwym problemem Natsuki było odrzucenie. Strach przed niezaakceptowaniem tego, co ona tak naprawdę czuje. Ponadto sama właścicielka tych emocji nie bardzo potrafiła się z nimi pogodzić. Wiedziała, że to jest złe. W każdym bądź razie tak postrzegało to społeczeństwo. Podobno miłość to cudowne uczucie, jednak w niektórych przypadkach jest uznawana za grzech. Tak, grzechem jest kochać drugiego człowieka, albo raczej wampira. Ale czy Natsi nie jest dzieckiem grzechu? W końcu urodziła się demonem.
Cat dawała jej wszystko to, czego nie potrafił zaoferować przyjaciel. W chwili obecnej doskonale zastępowała Shiro, była nawet lepsza od niego. Można powiedzieć, że strasznie się różnili od siebie, ciężko jej było z nim rozmawiać. Chłopak nie potrafił nawet zrozumieć swojej przyjaciółki, nie wiedział, co tak naprawdę kryje się w jej sercu. Może i był obok, uważał się za przyjaciela i starał się pomóc dziewczynie, jednak dość nieporadnie mu to wychodziło. Przemieniona doskonale wiedziała co zrobić, aby poprawić humor dziewczynie, przez co Natsuki odnosiła wrażenie, że zna ją od dawna. Dobrze się ze sobą dogadywały jak stare przyjaciółki, ciężko było uwierzyć, że poznały się dopiero niedawno. Osiemnastolatka dała czystokrwistej poczucie bezpieczeństwa, dziewczyna czuła że może na niej polegać bez względu na wszystko. To było niezwykle wspaniałe doświadczenie. Ufała jej bezgranicznie, co z resztą udowodniła. Bez większego zastanowienia zdradziła białowłosej swój sekret, którego się wstydziła. Utrata wspomnień nie należała do najprzyjemniejszych rzeczy i chciała utrzymywać to w tajemnicy przed resztą świata, a mimo wszystko i tak znalazły się osoby, które to usłyszały.
Mam być jak feniks, co? – uśmiechnęła się łagodnie. – A co jeśli spłonę i już się nie odrodzę? Nie wiem, co tak naprawdę się ze mną dzieje. Gdybym była tego świadoma, może bym się tak nie bała. W chwili obecnej po prostu mnie to przeraża. Nie potrafię temu zapobiec, a częstotliwość z jaką pojawiają się te przeklęte obrazy… A co jeśli to jakaś nieuleczalna choroba, którą będę musiała znosić do końca swoich dni? Nie chcę już dłużej odczuwać tego bólu. Ja chyba nie wytrzymam, jeżeli będzie często się pojawiał.
Natsuki patrzyła Cat prosto w oczy i uśmiechnęła się lekko, gdy tamta pogłaskała ją po policzku. Ten mały gest znaczył dla niej naprawdę wiele. Czuła się silniejsza niż kiedykolwiek. Tak niewiele wystarczyło, aby strach przed nieznanym zniknął. Propozycja tamtej jedynie polepszyła już i tak pozytywny efekt gestu. Siedemnastolatka nie musiała o nic prosić, tak jak w przypadku rudowłosego, Caterina sama zaoferowała swoją pomoc. To tak wiele znaczyło dla czystokrwistej, która niewiele myśląc, przytuliła się do białowłosej.
Dziękuję, to wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Będę ci za to dozgonnie wdzięczna.
Jej uścisk stał się jeszcze silniejszy. Chciała ją tulić tak w nieskończoność, wiedziała jednak, że nie może. Coś takiego byłoby głupie, dlatego w końcu ją puściła. Długo jeszcze patrzyła w jej oczy, walcząc ze swoimi skrytymi marzeniami. Nie powinna tego robić, nie powinna nawet chcieć tego zrobić, ale nie była w stanie odgonić od tego swych myśli. W końcu odwróciła wzrok od Cat, jednak chęć pocałowania jej wciąż pozostała. Nieco zaczerwieniona przełknęła ślinę i starała się opanować to niecodzienne pragnienie. Było jej jednak trudno z tym walczyć. W końcu postanowiła ulec swoim demonom, ryzykując utratę Cateriny raz na zawsze.
Przepraszam. Wiem, że mnie za to znienawidzisz, ale… – zaczęła, zarzucając ręce za szyję dziewczyny.
Wolno i zarazem niepewnie zaczęła szykować się do pocałunku. Tym razem nie miała najmniejszego zamiaru się z niego wycofywać. Może i działała cholernie egoistycznie, ale nie potrafiła z tym walczyć. W końcu jej usta ponownie spotkały się z wargami białowłosej. Zamiast krótkiego buziaka, sprezentowała jej dość długi, namiętny pocałunek. Zaczerwieniona w końcu przerwała, patrząc prosto w oczy wampirzycy.
Ja chyba… – ciągnęła temat przerwany przez pocałunek.
Nie dokończyła, nie miała odwagi tego wyznać. Jedynie jej usta drgnęły, wypowiadając nieme „kocham cię”. Czy Cat to zrozumie? Jeżeli tak to będzie już koniec. Natsuki, do której w końcu dotarło to, co tak naprawdę zrobiła, zerwała się z miejsca jak oparzona, odchodząc nieco dalej od białowłosej. Nie wiedziała, co strzeliło jej do głowy. Nie powinna była tego robić. Nawet alkohol w chwili obecnej nie usprawiedliwia dziewczyny i jej niecodziennego wybryku.
Przepraszam, wiem że nie powinnam… Proszę, wybacz mi.
Zawstydzona i nieco oszołomiona tym, co się tak właściwie stało, nie potrafiła w chwili obecnej nawet spojrzeć na swoją towarzyszkę. Stała odwrócona do niej tyłem, bojąc się o to, że ta po tym wszystkim po prostu ją zostawi.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 245


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pon Lis 09, 2015 6:38 am

Po wyznaniach Natsuki Caterina czuła się na prawdę dobrze, dziewczyna nawet nie miała pojęcia jaką radość sprawiła Cat. Cieszyła się, że ta również polubiła ją tak samo jak Cat, to jak odnaleźć bratnią duszę. Również chciała by spotkać ją wcześniej, na prawdę Natsi była wspaniałą osobą i nie musiała zazdrościć Cat urody bo to tylko wygląd a on nie ma wielkiego znaczenia chociaż Natsi jest urocza pod niektórymi względami i jest piękną dziewczyną, właściwie staje się kobietą już powoli. Wzbudziła w niej coś dziwnego, dziwne uczucia a jej serce jakby rozpalone nagle czy to księżyc a może alkohol chociaż sama już nie wiedziała. Czuła już podobne uczucie wobec jednej osoby, jej poprzedniego partnera, którego kochała... ale Natsu to kobieta jednak... jednak czy to jest...? Nie chyba nie, a może?
- Musimy częściej się spotykać Natsuki wiesz? Jesteś miłą dziewczyną, to początek czegoś pięknego...znaczy ja to tka odczuwam.
Zarumieniła się nawet lecz zaśmiała, nawet gdy mówiąc to dotknęła jej dłoni poczuła się dziwnie a jej serce głupio waliło. Miała ochotę ja pocałować ale również nie miała odwagi, wstydziła się trochę i nie chciała aby miała o niej złe zdanie w końcu zyskała teraz kogoś bliskiego. Ale silne odczucie pocałunku nadal trwało, cholera jasna chyba powoli uświadamiała sobie uczucia, które w niej były. Cholera Natsuki, to miłość...zakazana ale miłość. Może to i był grzech ale ona chciała tego grzechu się dopuścić po za tym miłość to nic złego nawet jeśli kocha się na inny sposób. Wiedziała, że ją wiele gryzie ale starała się ja uspokoić. Nie chciała aby teraz martwiła się tym jednak jak obiecała pomoże jej i zajmie się jej problemem jeśli tylko Natsu zechce. Cat zaczęła się śmiać gdy się przytuliła nagle do niej przez co Cat objęła ją mocno i dotrzyma swojego słowa.
- Natsu?
Zdziwiła się jej zachowanie gdy ta nagle zarzuciła ręce na jej szyje i znalazła się tak blisko, serce Cat biło jak głupie nie wiedziała co ma powiedzieć. Poczuła jej zimne wargi na swoich ustach, serce zabiło a jej twarz przybrała bardziej rumiany kolor. Nie spodziewała się tego z jej strony ale ten pocałunek był taki czuły, inny, chciała aby trwał wiecznie chociaż przez chwilkę nie wiedziała co zrobić a gdy chciała odwzajemnić ta oderwała się od niej. A jej słowa sprawiły, że nie mogła się ruszyć nawet chociaż nie były one na głos ale zrozumiała. Gdy ta od niej odskoczyła Cat nie odzywała się, dotknęła dłonią swego serca, które biło mocno a jej twarz była różowa. Zakochała się. Cholera...
- Ja też Cie kocham...
Wypowiedziała i podeszła do niej przytulając się od tyłu do Natsi, nie odrzuciła jej lecz przyjęła to uczucie. Natsu mogła poczuć jak ta obraca ja do siebie i muska jej usta, po chwili znowu i znowu. Zaczęła się z nią delikatnie przechylać do przodu aż Cat znalazła się na Natsu i spojrzała w jej oczy.
- Jeśli to grzech, chce grzeszyć do końca swych dni.
Po chwili nachyliła się ujmując w dłonie jej twarz i złożyła na jej ustach długi i namiętny pocałunek, pragnęła jej, jej dotyku jej głosu.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pon Lis 09, 2015 7:41 pm

Obie wampirzyce najwyraźniej żywiły te same pragnienia. Z całą pewnością gdyby Natsuki zwracała większą uwagę na innych, dziewczyny poznałyby się wcześniej. Możliwe, że na któryś zajęciach. Ale oczywiście do zielonowłosej ciężko trafić. Jeżeli ktoś do niej nie zagada, ona po prostu przejdzie obok, jakby go nie zauważyła. Nie to, że pyszniła się z powodu wysokiej krwi, nie miała tego w zwyczaju. Jedyne czego nie chciała to za bardzo przywiązywać się do innych, to dlatego zachowywała się tak, a nie inaczej. Pewnie minęły się kiedyś na korytarzu i nawet nie zwróciły na siebie najmniejszej uwagi. Bo niby po co przemieniona miałaby wpatrywać się w ponurą, próżną czystokrwistą? Pozory mylą, Cat zdołała przekonać się już, że Natsi jest dość przyjemną osobą. A może to działanie księżyca? W końcu obie czuły się nietypowo. Białowłosa miała już do czego przyrównać owe uczucie, ale nie siedemnastolatka. Po raz pierwszy przeżywała coś równie silnego. Nie znała przyczyny tego zjawiska, ale było ono dość przyjemne, dlatego nie starała się go zniwelować.
Jak mam być szczera to muszę się z tobą zgodzić. Też uważam, że będziemy świetnymi przyjaciółkami. Muszę przyznać, że dogaduję się z tobą lepiej niż z własnym przyjacielem. Jeżeli mogę zapytać… Dziewczyno gdzieś ty się podziewała przez te wszystkie lata? Nie mogłaś pojawić się wcześniej? Tyle dni zmarnowanych w moim życiu… – jęknęła, ale w końcu się zaśmiała.
Jak zwykle miała radosne podejście do wszystkich omawianych tutaj sprawy. Naprawdę nie była teraz sobą, w każdym bądź razie nie tą wampirzycą, która przemierzała szkolne korytarze. Nawet Shiro nie wywołał u niej tyle radości, co białowłosa.
Tak niewiele wystarczyło, aby Natsuki się zaczerwieniła. To właśnie delikatny dotyk Cat sprawił, że blada twarz nieśmiertelnej nabrała nieco rumieńców. Jej serce po raz wtóry poszło za przykładem organu Cateriny, przyśpieszając swoją pracę. Po ciele nastolatki rozeszło się dość przyjemne ciepło wraz z napływem kolejnej fali tego przyjemnego uczucia, które nie chciało zniknąć. Do tej niedoświadczonej w sferach miłosnych osóbki, ciężko docierał fakt tego, przez co w chwili obecnej przechodziła. Nigdy nikogo nie pokochała, nie w takim stopniu co przemienioną. Choć Shiro jako pierwszy wzbudził w niej to uczucie, to było ono jedynie namiastką tego, co teraz czuła. Nie spodziewała się, że kiedykolwiek dojdzie do czegoś podobnego. Przez cały czas wzdychała do płci przeciwnej. Wszystko się zmieniło w tej jednej chwili. Czyżby alkohol, który spożyły w rzeczywistości był eliksirem miłości? Jeżeli tak to pytanie tylko co się stanie, skoro spożyły go aż tyle. Na trzeźwo nie ma odwagi, a po pijaku robi się głupoty. Ciekawe ile obie zapamiętają z tego, co tutaj miało miejsce. Pewnie sporo, zwłaszcza że żadna nie była upita w trupa.
Cat nie była sama, serce Natsuki również pędziło przy tej dość śmiałej próbie. Siedemnastolatka nie była świadoma tego co robi, po prostu dała się ponieść chwili. Owszem, darzyła uczuciem tą dziewczynę, ale gdyby tylko potrafiła powstrzymać swoje pragnienia, nie doszłoby do tego. Poczuła się naprawdę niezręcznie, zwłaszcza że tamta nie odwzajemniła pocałunku. Z tego też względu odeszła od niej na trochę, bojąc się najgorszego. Tego, że z ich przyjaźnią będzie koniec. W końcu jaka dziewczyna zadawałaby się z przedstawicielką swojej płci, która definitywnie darzy ją głębszym uczuciem? Wiele osób po prostu by odeszło, dlatego też Natsi zaczęła przepraszać. Jak szybko się okazało nie było to konieczne. Serce wampirzycy zabiło mocniej, gdy tylko usłyszała słowa tamtej. Przez szok spowodowany tą szczerością, nie potrafiła prawidłowo zareagować. Na całe szczęście Caterina tu była. To ona objęła ją od tyłu, gdy ta nie była w stanie wydobyć z siebie nawet słowa. Wciąż niedowierzająca w to, co słyszy, pozwoliła się po prostu odwrócić. Najwyraźniej nie musiała już nic więcej mówić, gdyż miękkie wargi Cat natrafiły na jej usta. Zadrżała lekko, czując kolejny przypływ tego przyjemnego ciepła i po prostu dała się poprowadzić swojej towarzyszce. Nawet nie protestowała, gdy białowłosa znalazła się już na niej. To było wspaniałe doznanie, coś nowego, tajemniczego i niesamowicie kuszącego.
Mogę iść za to nawet do piekła, jeżeli tylko będziesz przy mnie – odparła.
Nie wahała się, od razu odwzajemniła pocałunek, przytulając do siebie przemienioną. Chciała, aby ta była jak najbliżej, dziewczyna pragnęła poczuć jej bliskość, w chwili obecnej nic się dla niej nie liczyło. Mocniej zacisnęła palce na plecach białowłosej, całując ją namiętnie w usta. Z każdym pocałunkiem, z każdym dotykiem białowłosej, serce Natsuki coraz bardziej zaczynało wariować.
Kocham cię – szepnęła raz jeszcze, by powrócić do całowania wampirzycy.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 245


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Wto Lis 10, 2015 4:03 pm

Na codzien nie zdarzaja sie tak nieoczekiwane zdarzenia jak to co mialo dzisiaj, znaly sie dobre kilka godzin w koncu siedzialy tu juz troche a juz wydarzylo sie cos co nie powinno miec miejsca. Ale czy na pewno? W koncu byly tu same, gdyby ktos trzeci tu byl prawdopodobnie nie doszlo by miedzy Cat a Natsu do czegos blizszego. Ciekawe jakby sie to wtedy potoczylo?
Mysl o pocalunku, o niej samej to byla na poczatku chwilowa slabosc i wina alkoholu ale bicie serca i coraz bardziej glebsze mysli o tym nie dawaly spokoju i juz nie umiala zaslaniac sie alkoholem. To uczucie wrecz zakazane jednak mozliwe, milosci sie nie wybiera ona sama do nas przychodzi. Chciala ja pocalowac chociaz bala sie jej reakcji tak samo jak ona sama reakcji Cat co okazalo sie wrecz bledem. Zakochala sie w kobiecie, tak szybko poczula milosc do prawie obcej jej dziewczyny...alkohol doda, tylko odwagi a reszta to zasluga ich samych. Wahala sie jednak silniejsza byla chec pocalunku, w pewnym momencie nawet pragnienia dotyka Natsu.
Nie bylo sie czego bac, jej gest mogl ja zaskoczyc lecz byl wrecz szczery i byla pewna czego chce, chciala jej. Calej jej. Dlatego tez odwazyla sie na smialy pocalunek, bedac na niej wpijala sie w jej usta czule i subtelnie niechcac przestac. Na poczatku nie odwzajemnila bo byla zaskoczona i nie dano jej szansy na dluzsze zastanaowienie sie ale zaraz sie poprawila.
- Natsuki... Jesli tylko zechcesz, pojdziemy razem do piekla
Wyszeptala jej czule patrzac w jej oczy. Poczula jak Natsi przytula ja bardziej do siebie, czula cieplo w srodku, pragnela jej jasna cholera jeszcze nigdy nikogo tak bardzo jak jej. Wplotla dlonie w jej wlosy calujac sie z dziewczyna, nawet smielej wsuwajac od czasu do czasu jezyk aby piescic jej podniebienie. Nie mogla przestac. Byly teraz tak blisko siebie, Cat miala rumience na twarzy.
- I ja ciebie...
Znow ich wargi polaczyly sie, Cat cicho jeknela stlumionym dzwiekiem czujac jak ta zaciska na niej mocniej swoje palce na plecach, to bylo niesamowite. Jedna dlon Cat tkwila w jej wlosach druga zjechala nizej muskajac palcami jej szyje rowniez nieco przejezdzajac palcami pomiedzy jej piersiami. Nie wiedziala czemu ale dotyk Natsu byl niesamowity.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Lis 12, 2015 12:16 am

Natsuki również nie wierzyła w to, co właśnie się działo. Nigdy nie przypuszczała, że pokocha dziewczynę, a jednak. Miłość nie wybiera i przychodzi w najmniej oczekiwanych momentach. Siedemnastolatka od zawsze marzyła o swoim rycerzu na rączym rumaku, a jej herosem okazała się inna wampirzyca. Kto by pomyślał, że wizyta w opuszczonym kinie przyniesie takie niespodzianki. Mimo tego, że poznała Cat dopiero dzisiaj to przyjemne uczucie zagórowało nad nieśmiertelną, nie potrafiła się mu oprzeć. To było coś niesamowitego jak i nowego zarazem. Nawet Shiro nie wywoływał u niej takich emocji, a przez cały ten czas uważała, że darzyła go nieco głębszym uczuciem. W jakim błędzie wtedy żyła. To, co czuła do rudzielca było niczym w porównaniu do tego ognia.
Strach, który odczuwała przed pocałunkiem okazał się tylko marną przeszkodą do szczęścia. Pokonanie jej skończyło się czymś cudownym. Serca obu tych pań pędziły przyśpieszonym tempem, jak gdyby starały się bić jednym rytmem. Z całą pewnością nie była to wina alkoholu, który niewiele zmienił w zachowaniu kobiet. Może i dodał odrobiny odwagi, w końcu zawsze szło się zasłonić promilami we krwi, ale czy w tym przypadku było warto? Natsuki kochała Cat, teraz nie miała najmniejszych wątpliwości, co do swoich uczuć. Czy były one szczere? Z całą pewnością, nie wiedziała jednak jaki czynnik miał na to wpływ. W końcu, gdy zaczęły rozmowę wszystko wyglądało normalnie. Dwie dziewczyny, przyjaciółki, które świetnie się ze sobą dogadują. Tak przedstawiłaby tą dwójkę osoba trzecia. Kto by pomyślał, że sprawy obiorą taki kierunek. Czyżby przyczyną tego całego zamieszania był pierwszy pocałunek? Już wtedy coś między nimi było, skoro żadna nie wyraziła swojego sprzeciwu.
Na twarzy Natsi pojawiły się zdrowe rumieńce. Nie walczyła z nimi tak samo jak z przyśpieszoną pracą serca. Całowanie Cat tylko podniecało ten wewnętrzny ogień, który zdążył już w niej zapłonąć. Chciała więcej tego cudownego uczucia, które dostarczała jej przemieniona. Chciała więcej osiemnastolatki. Dziewczyna odwzajemniła pocałunek białowłosej, rozkoszując się jej ustami. Tak jak wampirzyca, nie zamierzała przestawać. Czuła się wspaniale z każdym dotykiem swojej towarzyszki. Ta bliskość dodawała jej sił. Pragnęła Cateriny tak samo, jak białowłosa jej. Zrobiłaby wszystko, aby móc być zawsze przy niej. Nie ważne jak daleko miałaby iść. Dla niej zawędrowałaby nawet na drugi koniec świata.
Więc prowadź, podążę twoim śladem, aby już zawsze móc być u twego boku – odszepnęła wpatrując się w szkarłatne spojrzenie przemienionej.
Natsuki, choć była całkiem zielona w tych sprawach, nie zamierzała zostawać w tyle. Żyła chwilą, niewiele wtedy myślała. Jedyną rzeczą jaka zaprzątała głowę dziewczyny była obecność przemienionej, która pobudzała ją do dalszego działania. Chciała czuć jej dotyk na swojej skórze, słodkawy i niezwykle przyjemny zapach skóry Cat, jej miękkie, malinowe usteczka… Jednym słowem chciała wziąć od niej wszystko, co tylko ta mogła jej zaoferować. Choć ta pani zadowoliłaby się wszystkim, nawet zwykłym uściskiem. Dla niej najważniejsza była sama obecność białowłosej, to ona sprawiała, że jej ciało płonęło, a serce wyrywało się z piersi. Natsi zrobiłaby wszystko, aby ta chwila trwała wiecznie.
Chcę być przy tobie już na zawsze – wyznała.
Caterinie udało się zdobyć serce tej głupiutkiej istotki, która po prostu obdarowała ją niezwykle silnym jak i szczerym uczuciem, co nie ulegało wątpliwości. Nawet gdyby usilnie starała się przed tym bronić mówiąc, że to nic takiego to i tak niezbitym dowodem działającym na niekorzyść kłamczuszki było serce, najszczerszy organ ze wszystkich.
Gdy tylko Cat powróciła do pocałunku teraz to Natsi wsunęła swój język do jej ust. Prawa dłoń zielonowłosej zaczęła sunąć po plecach nieśmiertelnej, by zatrzymać się na smukłym biodrze partnerki. Znów zacisnęła ją mocniej i wydała z siebie dość cichutki jęk, gdy dłoń tamtej przemknęła pomiędzy jej piersiami. Lewa ręka dość wolno pomknęła w stronę głowy nieśmiertelnej i zatopiła się w miękkich, białych kosmykach. Zielonowłosa z miłą chęcią napisałaby teraz SMS-a do Shiro, aby jednak nie przychodził, ale aż żal jej był przerywać. Poza tym ten facet i tak by się tutaj nie pojawił. W końcu ma ją w dupie.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 245


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Lis 13, 2015 7:09 pm

Cat zawsze uważała, że jej orientacja jest heteroseksualna i to mężczyźni dominują u niej w końcu była po pierwszym nieudanym związku, potem poznała kogoś ale też nie wypaliło no ale nie przypuszczała, że sprawy nabiorą takiego obrotu i Cat będzie żywić ciepłe uczucia wobec kobiety. Okazało się, że nie tak do końca woli facetów, jej serce zechciało wybrać zupełnie kogoś innego i obcego jej w końcu znały się tylko kilka godzi. Niespodziewanie miłość pojawiła i skradła serca obu pań, nigdy wcześniej jej serce tak mocno nie biło dla kogoś.
Alkohol tylko dodał im odwagi aby zrobić taki krok, ona pierwsza nie wiedziała czemu myśli o niej w taki sposób a nie inny i chociaż to zakazane to czy nie warto grzeszyć dla miłości? Ona zdarza się tylko raz. Teraz wiedziała, że kocha ta dziewczynę o pięknych i bujnych zielonych włosach, a jej uśmiech był cudowny. Słyszała jej serce dobrze, biło równie mocno jak i Cat. Podobno pierwszy pocałunek jest magiczny i tak się okazała wobec tych dwóch pań, wystarczyło delikatnie muśnięcie warg aby poczuć zupełnie nowe uczucie, wspaniałe uczucie nieznanej miłości.
Każdy pocałunek od Cateriny był czuły, pragnący jej słodkich ust jakby nie miało to końca. Całowała namiętnie, nie mogła się oderwać a dłoń w jej włosach zaczęła się poruszać. Chciała być bliżej niej, poczuć ja jak najbliżej siebie. Kątem oka podglądała widząc jak rumieńce pojawiają się na twarzy zielonowłosej, czuła podniecenie wobec tej cholernie pięknej dziewczyny. Słowa dziewczyny tylko sprawiły, że serce Cat było szczęśliwe, wiedziało czego chce i pragnie. Pragnęła Natsuki. Nie myślała o niczym zboczonym czy o cielesnym pożądaniu chociaż odczuwała podniecenie wobec niej to jednak chciała pokazać jej, że uczucia i miłość są dla niej ważniejsze niż uczucie pożądania.
- I co? Mówiłam, że wezmę całkowitą odpowiedzialność za twe pocałunki.
Oderwała się na moment uśmiechając się delikatnie po tych ciepłych słowach, chciałaś to masz. Zakochała się w Natsu. Wróciła do całowania jej słodkich ust, czuła jej cudowny zapach tak blisko i intensywnie, zaskoczyło ja gdy ta wsunęła jej język ale to było milutkie. Poczuła rumieńce. Nagle jej usta zaczęły całować szyję Natsuki lecz subtelnie i z gracją. Była wobec niej delikatna. Ciekawe kto będzie nosił spodnie w tym związku, he? Bo jak na razie panna białowłosa tutaj dowodziła jak nic.
- Wiem Natsuki, wiem...
Szepnęła przerywając na chwilkę pieszczoty aby po chwili powrócić do nich i znów subtelnie całować jej szyję, dłonie Cat znów zatopiły się w jej włosy. Uwielbiała je. Czuła jej dłonie na swoich plecach i zachichotała gdy ta jęknęła cichutko, było to względem niej bardzo urocze. Zniżyła się ustami bardziej i odsunęła skrawek jej ubrania całując obojczyk jednak przerwała aby spojrzeć w jej oczy.
- Nie zrobię nic czego byś nie chciała....
Chciała aby wiedziała, że nie zamierza jej wykorzystać chciała aby partnerka miała wybór czy chce aby Cat posunęła się dalej czy nie.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pon Lis 16, 2015 12:41 am

Nie tylko Cat była zaskoczona odkryciem swojej prawdziwej orientacji. To również był niemały szok dla zielonowłosej. Cały czas sądziła, że kocha Shiro. To uczucie którym go darzyła, nie było normalne, jednak tego dnia poczuła coś znacznie silniejszego, co przyćmiewało wszystko inne. Zakochała się we wampirzycy o znacznie niższej krwi. Dla Natsuki pochodzenie białowłosej nie miało żadnego znaczenia, nie wychowywała się wśród wywyższających się nieśmiertelnych, a szanujących równość ludzi. Miłość bywała dziwna, ta którą czuła czystokrwista w szczególności. Najpierw serce podpowiadało jej, że to Shiro jest tym jednym, a teraz zaczęło twierdzić coś znacznie innego. Tak niewiele było trzeba, aby zmieniło ono zdanie i zabiło dla kogoś całkiem obcego. Nie przeszkadzało to jednak samej właścicielce, która pragnęła obecności swojej towarzyszki. Zrobiłaby wszystko, aby ta chwila w kinie trwała wiecznie.
Natsuki czuła, że alkohol który wypiła nie wpłynął na podjętą przez nią decyzję. Nie zamierzała się nim zasłaniać. Zrzucanie winy na niego było bezcelowe, zwłaszcza że serce doskonale zdradzało szczerość uczuć. To, co mówiła nie było kłamstwem. To, czego pragnęła nie było iluzją. To, co się działo nie było snem. Wszystko, co ją otaczało należało do rzeczywistości. Słowa wypowiedziane w kierunku białowłosej zawierały w sobie szczerze uczucia nieśmiertelnej. Miłość. Siedemnastolatka była gotowa zgrzeszyć dla odrobiny czułości. Pragnęła spocząć w jej ramionach, tyle by wystarczyło tej skromnej osobie. Bliskość Cateriny, tylko tego potrzebowała. Chciała poczuć jej równy oddech na swojej skórze, usłyszeć spokojną pracę serca, poczuć dotyk jej dłoni. Zielonowłosa powoli zaczęła tracić kontakt z rzeczywistością, skupiając się jedynie na swojej partnerce. Nic więcej nie miało dla niej znaczenia. Pragnęła zobaczyć uśmiech na jej delikatnej, rumianej twarzy, usłyszeć ten przyjemny, ciepły śmiech, zatopić się w szkarłacie lśniących oczu przemienionej i raz jeszcze powiedzieć w jej stronę słowa płynące z głębi serca, które już wypowiedziała.
Niedoświadczona w sferze miłości nastolatka odpowiadała jedynie rumieńcami jak i szczerymi, pełnymi uczuć pocałunkami. Nie wiedziała na ile ocenia je białowłosa, jednakże dawała z siebie wszystko podążając śladem bardziej doświadczonej koleżanki. Zatopiła swoje palce mocniej w śnieżnych włosach wampirzycy, rozkoszując się jej ustami jak i delikatnym dotykiem dłoni. Powoli odpływała wraz z nią, porzucając szarą rzeczywistość. Z każdą kolejną sekundą bliskości, serce nastolatki uderzało coraz mocniej. Natsuki nie do końca wiedziała jak zrozumieć wszystkie targające nią emocje. Wiedziała, że chce być blisko Cateriny, jednak inne z nich były zupełną nowością. Podniecenie? Czyżby miała ochotę na coś znacznie poważniejszego niż całowanie się na podłodze. To pozostawało tajemnicą dla niej samej. Czuła się jednak niezwykle szczęśliwa mogąc pobyć teraz z tak uroczą osobą jaką była Cat. Piękna, miła i zabawna. Miała wszystko, co najlepsze. Aż ciężko było uwierzyć w to, że ktoś taki zainteresował się zwykłą, szarą myszką jaką była zielonowłosa.
To, co teraz robisz to twoja odpowiedzialność, czy szczere uczucia? – zapytała z lekkim, zadziornym uśmieszkiem i pocałowała dość krótko, aby ta mogła odpowiedzieć.
Wampirzyca odwzajemniła uśmiech. Delikatnie musnęła swoją ręką policzek białowłosej. Przemieniona była cholernie piękna. Natsi czuła niezwykłe szczęście, że ta odwzajemniła to ciepłe uczucie, którym do niej pałała. Nie udawała niczego, siedemnastolatka nie chciała w żaden sposób wykorzystać swojej nowej znajomej. Kochała ją bezgranicznie. Była nieco zdezorientowana, gdy ta nagle oderwała się od jej ust. Czyżby zrobiła coś nie tak? Najwyraźniej nie, bo wargi przemienionej spoczęły na szyi młódki. Ta ufała swojej partnerce bezgranicznie, co też udowodniła odsłaniając swoją szyję. Gdyby wampirzyca miała co do niej złe zamiary z łatwością mogłaby już wgryźć się w tętnicę dziewczyny. Z całą pewnością spodnie w tym związku trafią do ręki Cat. Całkiem zielona Natsuki nie miała dość śmiałości by posuwać się do nieco odważniejszych czynów. Jeżeli Caterina sądziła, że zielonowłosa, która swój pierwszy pocałunek straciła właśnie z nią już od razu będzie robiła rzeczy przez które nie jedna dziwka by się zawstydziła to strasznie się rozczaruje.
Czy… czy chcesz… – zaczęła cholernie nieśmiało, jak gdyby cała odwaga z niej wypłynęła. Była czerwoniutka jak nigdy przedtem, a jej serce biło znacznie szybciej niż zwykle. Czyżby się czegoś bała? A i owszem, nie miała odwagi powiedzieć wprost, czego tak naprawdę pragnie. Chociaż nie powinna się tego obawiać, w końcu Cat też ją kocha, prawda? – Chcesz ze mną chodzić? – wypaliła w końcu patrząc jej w oczy. Szczere i niezwykle poważne pytanie. Taką samą chciała uzyskać odpowiedź.
Gdy osiemnastolatka schodziła coraz niżej ze swoimi pieszczotami, ręce Natsuki coraz mocniej zaciskały się na ciele dziewczyny. Wciąż jednak była na tyle delikatna, aby nie zrobić jej krzywdy. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że nie była człowiekiem. Wampirzyca otworzyła usta, wypuszczając z nich powietrze, gdy białowłosa pocałowała jej obojczyk. I znów nastąpiła krótka chwila przerwy, by poruszyć poważne sprawy.
Wiem to. Może i poznałyśmy się dopiero dzisiaj, ale… wiem to. Czuję to – oznajmiła i pocałowała ją namiętnie, delektując się jej wargami. – Ufam ci bezgranicznie – dodała wracając do pocałunku.
Natsuki w chwili obecnej nie czuła się wykorzystywana, nie przez Cat. Przyjemne ciepło roznosiło się po jej ciele. Ten wewnętrzny ogień, którego źródła nie potrafiła zlokalizować rósł z każdą chwilą, a aby go podsycić wystarczyło tak niewiele. Jeden delikatny dotyk przemienionej wystarczył, aby zielonowłosa zapłonęła.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 245


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pon Lis 16, 2015 9:29 am

Nie było nic złego w miłości do kogoś o znacznie niższej randze, w końcu miłość sama do nas przychodzić i to niespodziewanie. Nie wiedziała jak zareaguje na to Pan Cat, że jego służka ma inną orientacje i spotyka się z inną wampirzycą ale zawsze był wyrozumiały. Niedługo powinna wracać, musi również odbyć karę.
Caterina również zatraciła się w Natsuki, nie myślała, że tak się stanie ale życie bywa dziwne lecz nie chciała zamienić tej chwili na zupełnie co innego. To co się działo nie było snem, było rzeczywistością chociaż nie sądziła, że zakocha sie tak szybko i to w kobiecie. Na początku może być trudno ale z czasem w końcu będzie powoli się układać zresztą nie muszą słuchać tego co mówią osoby trzecie. Nie musiała wykazywać się az tak w końcu najdrobniejsze rzeczy cieszą najbardziej a Natsuki starała się. Czuła każdy jej pocałunek, który był ciepły i czuły i właśnie to sprawiało, ze serce Cat było bardzo cieplutkie. Chciała gładzić ją po pięknych włosach, na prawdę jej włosy się podobały Cat były gęste i przyjemne w dotyku. Czuła to gdy jej dłonie były wplecione w jej włosy... Również nie była zbyt doświadczona ale starała się po za tym z dnia na dzień będą uczyły się więcej o sobie nawzajem i jak cieszyć się sobą.
Nie mogła nic zrobić czego Natsuki by nie chciała dlatego nie posuwała się zbyt daleko aby nie sprawić przykrości ani nie zrobić jej krzywdy. Podniecenie było ale chyba Cat wolała by być w znacznie przyjemniejszym miejscu niż robić inne rzeczy w kinie.
- Biorę odpowiedzialność za swoja miłość do ciebie. Hej! To ja tu powinnam zadawać pytania!
Zaśmiała się aby po chwili musnąć jej usta delikatnie i uśmiechnęła się ciepło. Oj tam aż tak Cati piękna nie była w końcu dopiero dorastała i nie była jeszcze w pełni kobieta ale znacznie zmieniła się, stała się bardziej psychicznie dorosła niż wcześniej. Przymknęła na chwilkę oczy czując dotyk na swoim poliku, jak miło. A więc to Cat nosiła teraz spodnie? Ciekawe co by było gdyby Cat była facetem heh ciekawa wizja nie? Przerwała pocałunki aby spojrzeć na nią uważnie, Natsi była cała czerwona na co Cat zdziwiła się co ta zamierza powiedzieć. Na pewno to coś ważnego bo wyczuła niepewność i strach w jej głowie.
- Tak.
Odpowiedziała bez stresu i dość szybko całując ją delikatnie w nosek. Nie musiała jej o to pytać w końcu to tylko taka formalność a liczyła się miłość niż pytania. Natsuki za chwilę wpiła się w usta Cat a ta odwzajemniła pocałunek, całowały się chwile aż Cat nieco se oderwała od niej aby zacząć gładzic ja po czole.
- Jeśli ma dojść do czegoś więcej to w znacznie milszym miejscu. To w końcu była by bardzo wyjątkowa chwila więc zaufaj mi i pozostaw mnie. Następnym razem czeka Cie miła niespodzianka.
Uśmiechnęła się delikatnie po czym wstała z Natsuki pomagając jej wstać i złapała z za jej dłonie z uśmiechem.
- Muszę już wracać, mój Pan niepokoi się zapewne o mnie. Nie martw się, następnym razem widzimy się w hotelu.
Puściła do niej oko i zaśmiała się, nie chciała aby Natsu było smutno. Po chwili i ona opuściła to miejsce znikając i mając nadzieje, że jeszcze się zobaczą. Nie jest nic pewnego co dalej będzie ale byc może to cos nowego?

z.t


Ostatnio zmieniony przez Caterina dnia Sro Sty 13, 2016 7:30 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Lis 20, 2015 12:32 am

Dziewczyna nie bardzo przejmowała się krwią Cateriny i z całą pewnością nie zwracałaby na nią najmniejszej uwagi nawet, gdyby nie straciła pamięci. Przecież charakter pozostaje niezmienny, prawda? Może i nie wiedziała tego kim była, utrata wspomnień nadal nie dawała jej spokoju, ale gdzieś w głębi swego serca czuła, że nigdy nie była złą osobą. To przeczucie w zupełności jej wystarczyło, aby żyć dalej. W końcu wiadomość o tym, że nie jest człowiekiem bardzo mocno ją wstrząsnęła. Świadoma swej nieśmiertelności bała się bycia bestią, a w rzeczywistości wampiry nie były złe. Shiro, Cat… byli doskonałymi przykładami na poparcie tej teorii. Ta rasa tak jak i ludzie miała swoich pozytywnych oraz negatywnych przedstawicieli. Człowiek był równie niebezpieczny, co nieśmiertelny. Nigdy nie wiadomo było, czy nie zaatakuje dla pieniędzy, albo nie spróbuje zgwałcić. Bycie potworem zależało jedynie od charakteru danej osoby, nie rasy czy pochodzenia.
Choć z całą pewnością dość duża grupa osób będzie negatywnie nastawiona do tego związku to Natsuki i tak będzie to miała, że tak to brzydko ujmę, w dupie. Oni za nią życia nie przeżyją. Jej serce już wybrało partnera na całe życie, a może raczej partnerkę. Było to niesamowite uczucie, które zostało odwzajemnione. Ta chwila szczęścia trwała niezwykle długo, cały czas ponosiła dziewczynę i sprawiała, ze jej młodzieńcze serce biło szybciej. Kochała Caterinę i to cholernie. Chciała czuć jej bliskość i nie chodzi tu o cielesne doznania. Delikatny uścisk, czy dotyk dłoni. Tyle wystarczyło siedemnastolatce do szczęścia. Najważniejszy dla niej był fakt, że ważna osoba stała tuż obok. Natsi wiedziała, że skoro Cat ją kocha, nie przejmie się jej nieudolnymi pocałunkami, bo nie one w miłości były najważniejsze, jednakże nie chciała też być beznadziejna. Starała się ze wszystkich swoich sił, aby udowodnić drugiej połówce, że jej na niej zależy. Bała się, że białowłosa uzna jej pocałunki za nieszczere. W buziakach Natuski była miłość do drugiej dziewczyny, traktowała to wszystko śmiertelnie poważnie, czego nie ukrywała. Nie żartowała sobie z tego, co też mogły wychwycić wargi tamtej. To nie było też działanie alkoholu czy promieni księżyca. To były najszczersze uczucia.
Głupiutka Natsi w chwili obecnej nie myślała o niczym więcej, nie doświadczona w tych sprawach nawet nie myślała, by posunąć się nieco dalej. Nawet nie miała śmiałości, aby spróbować. Dla niej już wsunięcie ręki pod materiał bluzki Cat, aby dotknąć jej pleców był zbyt bliskim i śmiałym posunięciem, dlatego też tego nie zrobiła. Tak jak białowłosa obawiała się nieco tego, że mogłoby to zrazić partnerkę. W końcu to był pierwszy dzień ich związku, tak niewiele jeszcze o sobie wiedziały, ale już niebawem się to zmieni.
Zaśmiała się ciepło słysząc słowa tamtej.
Trzy razy mówiłam ci, abyś pytała. Nie skorzystałaś z okazji. Chcesz kolejną szansę? – zapytała całując osiemnastolatkę w szyję. Teraz była jej kolej, prawda?
Dla Natsuki białowłosa była najpiękniejszą osobą na świecie. Idealną we wszystkim, bez żadnych wad za to z samymi zaletami. Miła, sympatyczna, wesoła i przede wszystkim kochana, miała wszystko co najlepsze. Dziewczyna nadal zazdrościła jej urody, jednak cieszył ją fakt że wady jakie w sobie widziała zostały zaakceptowana przez kobietę jej życia. Kolejny pocałunek przyniósł ze sobą następną falę ciepła, która rozpalała wampirzycę od środka, wewnętrzny płomień nadal się w niej tlił, jednak posiadała siłę, by nad nim zapanować. Prawdziwe szczęście pojawiło się w chwili, gdy Cat wypowiedziała magiczne „tak”, które oficjalnie rozpoczęło ich związek. Czystokrwista przypieczętowała tę wiadomość namiętnym pocałunkiem, była cholernie szczęśliwa, czego nie potrafiła ukryć.
Natsi wysłuchała słów ukochanej, przez chwilę niewiele rozumiejąc. W końcu sens wypowiedzi przemienionej do niej dotarł. Zaczerwieniła się lekko.
Czegoś więcej? Masz na myśli…? – wypaliła, potęgując pojawiające się rumieńce.
To nie tak, że tego nie chciała. Po prostu w tej sprawie była niedoświadczona. Miała zaledwie siedemnaście lat i nigdy wcześniej nie skończyła z nikim w łóżku. Mało tego, osiemnastolatka była osobą, która skradła jej pierwszy pocałunek oraz serce.
Wstała, korzystając z pomocy Cateriny. Wciąż czuła się cholernie dobrze po tym wszystkim, czego dziś doświadczyła.
Twój pan? Jesteś czyjąś niewolnicą? – zapytała zaskoczona.
Gdyby była, przeszkadzałoby to Natsi. Jednak nie odrzucało od samej dziewczyny, a pana który postanowił sobie zrobić z niej niewolnicę. Choć siedemnastolatka miała dość wysoką krew, w sprawach wampirzych była po prostu słaba. Z całą pewnością miała o nich mniejsze pojęcie niż będąca tuż koło niej przemieniona.
W jakim hotelu i kiedy? – zapytała po chwili. Chciała się z nią spotkać ponownie. – I dlaczego akurat hotel?
Była trochę zainteresowana dlaczego akurat to, a nie inne miejsce. Owszem, odpowiadała jej taka miejscówka. Dla niej wszystko byłoby dobrym miejscem poznania, w końcu jakby nie patrzeć zeszły się w opuszczonym kinie, ruinie która jeszcze trochę i zacznie grozić zawaleniem. Gorzej już być nie mogło, prawda?
Uśmiechnęła się w stronę dziewczyny. Nie chciała jeszcze odchodzić, ale obie musiały udać się w dwa różne miejsca. Natsuki prawie zapomniała o tym, że już się z kimś umówiła.
- Też muszę już iść. Zapomniałam, że miałam spotkać się ze znajomą. No nic, będę się zbierać - dodała i pocałowała Caterinę na pożegnanie. - Do następnego. Już nie mogę się doczekać.
Puściła do białowłosej oczko i zniknęła. Teleportowała się w zupełnie inne miejsce. Najwyższy czas zacząć działać.

z/t x2

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Ileana

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2319-ileana-blau#48868
Zarejestrował/a : 18/12/2015
Liczba postów : 98


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sro Kwi 13, 2016 4:00 pm

Odnalezienie miejsca, gdzie mogłaby chociaż na chwilę się skryć. Straciła dom, a jakoś nie miała zamiaru iść do Yao tylko po to by prosić go o nocleg. Nie tym razem. On miał swój świat, ona swój i tak powinno pozostać. Obserwacje opuszczonego kina nie trwały długo bo gdy tylko zdała sobie sprawę, że jest pusty i nikt tam nie zagląda uznała, że zaryzykuje. Nie bawiło to długo bo już kolejnej nocy była właśnie w tym kinie. Miejsce jak każde inne ważne, że dach nad głową był. Wściekła, że wynajmujący jej mieszkanie gościu musiał kopnąć w kalendarz a nowy po prostu był skurwielem jakich mało, musiała znaleźć sobie mieszkanie tymczasowe. Niestety nie miała środków na to, pozostawiona sama sobie nie miała wyjścia jak skryć się tam, gdzie sam diabeł mówi dobrej nocy. No ale, było to jakby nie patrzeć dobre wyjście..miękkie krzesła ( no w miarę, ale w końcu luksusów się nie będzie spodziewać ) no i jakieś koce. Nie interesowało ją, to czemu jest opuszczone to miejsce. Miała dach nad głową i to było dla niej ważne. Ułożyła się wygodnie na kilu fotelach i z uśmiechem na ustach przymknęła powieki odprężając się.
Powrót do góry Go down
Blair

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2041-blair#43529 http://vampireknight.forumpl.net/t2049-blair
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 677


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Kwi 15, 2016 8:13 pm

Event Fabularny dla Ilci
Miał już dość interes się nie kręcił i jeśli szybko nie znajdzie kogoś nowego nawet najwytrwalsi klienci zrezygnują. Nie mógł sobie na to pozwolić. Już teraz żona uważała go za życiowego nieudacznika i tępiła go na każdym kroku. O teściowej już nawet nie miał zamiaru nic wspominać. Wstrętne babsko. To ona tak nakładła jego żonie do łba, że powinna go wyrzucić, a ta głupia gęś jak zawsze ślepo zapatrzona w matkę.
Niech spłoną w piekle - pomyślał
Jego chwiejne kroki kierowany się w stronę obecnego miejsca zamieszkania czyli opuszczonego kina. Dalo się przeżyć. Miękkie fotele robiły za calkiem dobre lóżko.Gdy tylko wszedł do budynku, mimo pijackiej plątaniny mysli zauważył ze coś nie gra. Był tu ktos poza nim. Pociągnął nosem by sprawdzić czy osobnik wytwarza pot. Wytwarzał. Odetchnął. Poszedł w kierunku zapachu i zauważył dziewczynę. Uśmiechnął się widząc jej oblicze. I wtedy zaswital mu pomysł. Nawilżył chustę cieczą ktora miała ją uśpić na dobre i przysunął jej do ust


-----
TO CO TERAZ? Masz dwie opcje.
1. Budzisz się nim zdąży przyłożyć materiał i walczysz.
2. Pozwalasz akcji toczyć się dalej.
Jesli opcja 1 to piszesz tu dalej
Jeśli dwa napisz mi na pw powiem gdzie sie przenosimy

_________________

Ekwipunek:
Soczewki - osoba, która je założyła przez trzy posty jest w stanie wtargnąć do umysłu innej osoby, posyłając jej nieprawdziwe obrazy. Iluzja utrzymuje się przez trzy posty i tyle samo odpoczynku. Po trzech użyciach artefakt staje się zwykłym przedmiotem.
Powrót do góry Go down
Ileana

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2319-ileana-blau#48868
Zarejestrował/a : 18/12/2015
Liczba postów : 98


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Pią Kwi 15, 2016 8:38 pm

Spała sobie wypoczywając, a raczej leżała odpoczywając. Musiała odpocząć, za dużo ostatnio się wydarzyło i niestety musiała się gdzieś podziać, nie miała wyjścia dla tego postawiła na nieczynne kino. Przymulona przez sen chciała się odwrócić, jakoś ułożyć i wtedy jak przez mgłę dostrzegła postać mężczyzny.
- Ej!
Pisnęła zrywając się niemal na równe nogi, no prawie bo fotele były tak ustawione, że nie mając wyjścia musiała jakoś się cofnąć w tył co skończyło się nieprzyjemnym uderzeniem w żebra przez nagłówki foteli poskładanego i porozwalanego sprzętu.
- Co Ty robisz! Co to ma znaczyć!
Wydukała zeskakując z foteli jednocześnie rozrywając sobie bluzkę co skończyło się ukazaniem blizny jaką posiadała po ugryzieniu Yao.
- Czego Ty chcesz. Nic nie mam.
Dodała przekonana, że chodzi mu o kasę. Bo o co innego skoro próbował szmatką ją zatkać by w razie czego nie krzyczała. Bo no sorki, nie przyszłoby jej do głowy, że ten koleś maszeruje sobie z "usypiaczem" w kieszeni i tylko poluje na takie ślicznotki jak ona. No bo ona jest ślicznotką jakby inaczej.
Powrót do góry Go down
Blair

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2041-blair#43529 http://vampireknight.forumpl.net/t2049-blair
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 677


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sob Kwi 16, 2016 11:32 am

Mężczyzna westchnął ciężko widząc iż maleństwo protestuje. Nie była dla niego przeciwnikiem, a on nie chciał zrobić jej krzywdy przyda mu się cała i zdrowa. Zastanawiał się jakby tu ją uśpić. Nie pozwoli do siebie podejść , a on nie miał serca zbytnio jej uszkodzić. Oh no przeciez nie może przepuścić takiej okazji stojąc jak kolek i pozwalając jej uciec.
-Oh zamknij się -warknął - nie chcę kasy.
Zrobił krok w jej stronę tak, że nie miała szans uciec. Z prawej i lewej miała zbyt mało miejsca by umknąć mu, a za nią znajdował sie fotele. Westchnął i złapał ją za przegub i ścisnął
-Musiałaś się budzić? Nie mogłaś grzecznie leżeć? Oboje wyszlibyśmy na tym lepiej
Dziewczyna z łatwością mogła wyczuć alkohol w oddechu napastnika. Jednak alkohol wcale nie powodował u niego brak koncentracji i jasnego myślenia. Złapał dziewczynę za szyję i poddusił, az ta straciła przytomność.
------
Napiszę ci na pw gdzie teraz. Poproszę tu jeszcze jeden odpis.

_________________

Ekwipunek:
Soczewki - osoba, która je założyła przez trzy posty jest w stanie wtargnąć do umysłu innej osoby, posyłając jej nieprawdziwe obrazy. Iluzja utrzymuje się przez trzy posty i tyle samo odpoczynku. Po trzech użyciach artefakt staje się zwykłym przedmiotem.
Powrót do góry Go down
Ileana

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2319-ileana-blau#48868
Zarejestrował/a : 18/12/2015
Liczba postów : 98


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sob Kwi 16, 2016 6:04 pm

Wcale nie miała zamiaru się poddać co to, to nie. W końcu to Ileana a nie jakaś pierwsza lepsza dziewczyna. Dla tego gdy napastnik oświadczył, że nie chce kasy uniosła zaskoczona brew. Cholera jasna, jeszcze jej tego brakuje...jakiś psychopata, któremu zachciało się zabaw z młodymi dziewicami. Na samą myśl zarumieniła się po uszy co dodało jej osobistego uroku. Chciała zrobić krok w tył, jakoś cofnąć się coś co pozwoli jej uciec jednak niestety napastnik był na tyle cwany, że nie miał zamiaru się poddać jeśli chodzi o zdobycie dziewczyny. Dla tego niestety, w jednej chwili pojawił się tak, że zablokował jej drogę ucieczki łapiąc za kark i podduszając. Próbowała się uwolnić, jakoś uciec ale brak tchu powodował, że słabła by po chwili po prostu opaść bezwładnie w ramiona śmierdzącego alkoholem faceta. W prawdzie, gdyby nie to że jakimś cudem udało się mu złapać Ileanę to po prostu kopnęła by go w krocze, jednak niestety nie miała takiej możliwości bowiem dzieliła ich odległość foteli.
zt.
Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sro Maj 11, 2016 6:05 pm

WRÓCIŁ. Bożesz, który to już raz? Nie no, serio. Zluzowałby majty czy coś i przestał się tak miziać z tą Japonią. Jest tyle ciekawszych miejsc przecież. Jakich zapytacie? No nie wiem, może czerwone latarnie w Berlinie? Ponoć bardzo rozochocone towarzystwo się tam kręci. Damskie. Skąpo odziane. Szkoda tylko, że mężczyźni zaglądają w ich skromności częściej, niż Ethan na zegarek podczas pracy.
No dobrz, trzeba przyznać, że w tej Japonii coś go jednak przyciąga. Z jakiegoś powodu wszakże wciąż wracał na te stare śmieci, jak Lessie do domu. Raczej nie miało to związku z tym, że prawdopodobnie mieszka tu jego żona. I tak nie kontaktował się z nią od bardzo dawna. I nie zamierzał nadal tego robić. Chyba w pewien sposób uciekł od spełniania małżeńskiego obowiązku. Mimo, że tyle czasu był wierny jak pies, to jakoś... zbyt długo był sam. Za bardzo to lubił. Za bardzo ciągnęło go do bycia kawalerem. Sam już nie wiedział, czy naprawdę miał tak masywne nakłady pracy, czy sam ją sobie narzucał mając nadzieję na odrobinę świętego spokoju.
Czy był dupkiem? Tak, owszem. Ktoś miał jakieś ku temu wątpliwości? Był nim, od zawsze. Tylko czasem świetnie się maskował. Ślub był beznadziejną decyzją z ich strony. On ciągle od tego uciekał, a ona nie chciała lub nie potrafiła utrzymać go w ryzach. Zapewne duży udział miał w tym fakt, że była kiedyś zaledwie jego służącą - no i to dzięki niemu zyskała obecną rangę krwi. W każdym razie ostatnimi czasy wyluzował. Ostro. Przerzucił multum obowiązków na swych doradców i wyjechał w cholerę. Zwiedził znów samotnie kilka krajów. Zabił znów kilka osób (wegetarianizm jest już passé) i odżył. No, nie dosłownie, a psychicznie. Dobrze mu tak było. Nawet bardzo. Mógł robić co chce, iść gdzie chce, a Vivien w końcu przestała domagać się kontaktu. Jej chyba też tak było lepiej - sam ze sobą by nie wytrzymał. Podziwiał ją za taką niesamowitą, wprost monstrualną cierpliwość do niego, ale tym razem chyba po prostu nieodwracalnie przeciągnął strunę.
Trudno. Takie jest życie. Czy ktokolwiek ma co do tego jakieś wątpliwości?
W każdym razie - znów czuł się niczym młody bóg (hłe hłe), a żeby to uczcić kupił wódkę. Czystą, a co! Nie pił ani kropli od wielu miesięcy. Do tego zaopatrzył się w gram (leczniczej) marikłuany i zaszedł hen po sam horyzont, gdzie niesie go wiatr (Disney zawsze spoko); a dokładniej w obskórne slumsy. Tu raczej nikt mu nie przeszkodzi.
Wyciągnął się wygodnie na baaaaardzo zużytym przez czas i napalonych nastolatków fotelu w sali kinowej i zaciągnął się leczniczym blantem.
Żyć nie umierać.

_________________
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sro Maj 11, 2016 7:22 pm

Związek – nie, wróć – to, co pozostało ze związku Hachiko i Testamenta nadawało się raczej na wyrzucenie do kosza. Zatem była na bardzo podobnym poziomie, co Ethan. Jednak o ile Ethan kochał swoją wolność i samotność, tudzież wieczyste bytowanie jako kawaler, o tyle Ruda wolała mieć kogoś u swego boku. Chyba więcej nie chciałaby się pakować w małżeństwo. Choć właściwie w świetle prawa była… panną. Zawarcie związku małżeńskiego w rodzie Kuroiaishita odbiega bardzo od tradycyjnego i nudnego ślubu. Spodobał jej się cały ten obrządek związany z „sakra matem” czarnej magii, ale… gorzej z małżonkiem. Dopóki nie wzięli ślubu, nie był aż taki leniwy, nie był istną, zezwierzęciałą bestią, która myśli wyłącznie o tym, co tu zeżreć. Naprawdę miała już dość takiego związku. Zresztą nie dało się tego przecież nazwać związkiem… Chciała od tego uciec, wyrwać się z tej agonii. Nie zamierzała być dłużej jego opiekunką. Ich wspólne cele dawno się rozeszły, a Testament był wiecznie marudzącą i użalającą się nad swoim żywotem „księżniczką”. Potrzebowała twardego faceta, który pokazałby jej na nowo, jak to jest być kobietą. W końcu przez ten cały związek jej charakter stał się tak słaby, że nie mogła spojrzeć nawet w lustro. We własne odbicie. Brzydziła się samą sobą. Niby łatwe było spakować swoje rzeczy i zniknąć, ale nie miała żadnego bodźca, by to uczynić.
Wybrała się na spacer, bo slumsach, po ulubionym terenie. Tutaj zawsze działo się coś interesującego. Musiała jednak przyznać, że czasami zapachy nie były zachęcające do dalszego eksplorowania terenu. Jednak to tutaj miasto tętniło życiem. Tutaj płynęła aorta… Nie centrum było ważne. Tam ważniacy chodzili ubrani w garnitury i udawali, jaką to mają fajną pracę i udawali, że zarabiają tysiące. Tam przychodziła młodzież, żeby się zabawić albo kogoś zaliczyć. Tutaj rozgrywało się prawdziwe życie – kłótnie, nieszczęścia, morderstwa, zaginięcia… To tutaj było życie, nie tam, w wielkim centrum.
Co prawda Hachiko swym ubiorem nie pasowała do takiego miejsca. Starannie ubrana, idealnie dobrana suknia, podkreślająca jej kształty. Tak, nie pasowała powierzchownie do tego miejsca, jednak jej zgniłe i martwe wnętrze jak najbardziej pasowało do tej pustki, która wyglądała, jakby przemierzyli ją czterej jeźdźcy apokalipsy. Chciała znów poczuć, że żyje!
I gdy tak wędrowała tymi niemal pustymi uliczkami bez życia, wyczuła znajomych zapach. Ethan. Tak, tego zapachu nie pomyliłaby z żadnym innym. Właściwie ciężko stwierdzić, żeby cokolwiek ich łączyło, jednak nie darzyli się też nienawiścią. Co prawda w przeszłości doszło do nieprzyjemnego incydentu, ale czy naprawdę było to takie nieprzyjemne? Gdyby to były inne okoliczności, skończyłoby się zapewne na niezłej zabawie. Teraz już nie była taką łatwą ofiarą.
Kierowała się zapachem Ethana, dotarłszy wreszcie do opuszczonego kina. Wampirzyca uśmiechnęła się kątem warg – skąd wiedziała, że właśnie tutaj skierują go diabelskie kroki.
– No, no – prywatny pokaz filmowy. Gdybyś się przed kimś ukrywał, to Twój zapach czuć już na kilometry, Eth.
W powietrzu unosił się też zapach trawki, którą palił. Ale przecież to nie jej sprawa.
– Zdziadziałeś. Wyglądasz jak stary menel z tą wódą w łapie. I jeszcze capisz jak menel.
Podeszła bliżej niego, szybko zmniejszając dystans, i poniuchała jegomościa.
– Albo to ten sparciały fotel…
Zmarszczyła nos. Aż niemożliwe, żeby nie czuł tego smrodu!
– Może zdechł jakiś menel na tym fotelu, hm?
Kto by pomyślał, że Ethan stanie się takim potulnym barankiem i owieczką, że zawędruje sobie do samotni, aby posiedzieć. Sądziła raczej, że będzie rozszarpywał czyjeś ciała… Ostatnio spotkała go zresztą na placu zabaw, też z wódą.
– Chyba w Twoje życie wdarła się monotonia, co, Eth? Też bym zrobiła coś szalonego…
Zerknęła na niego szkarłatnymi źrenicami.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Sro Maj 11, 2016 7:54 pm

Hm, z tego co pamiętał, to Tess i Hachiko tworzyli baaardzo udane małżeństwo. Jakże się mylił. Lubił jej męża. Był taki... misiakowaty. Mieli za sobą co prawda z jeden czy dwa nieprzyjemne incydenty - ale co to tam. Byli wtedy jeszcze piękni i młodzi! A teraz Hach narzeka, choć z definitywnie kompletnie innego powodu niżeli on. Ethan jedyne czego aktualnie pragnął, to nieco wolności. Miał wrażenie, że obrączka go parzy. Wuj wychował go na swojego następce, nie ma co. Mimo, że Eth nim gardził przez tyle wieków, to jednak przyglądanie się temu idiocie w dzieciństwie miało na niego spory wpływ. Nieświadomie kształtowało to jego psychikę. Bycie obojętnym na wszystko kobieciarzem, nie wiążącym się z nikim. Ani z innymi przedstawicielami ich gatunku, ani z miejscami. Powinni mu odebrać prawa rodzicielskie. Biedny, niewinny kiedyś Eth, tak zepsuty przez wuja. Czy jest tu na sali psycholog? Albo dwóch? No to może chociaż jakieś kółko różańcowe? Koło gospodyń domowych? Anonimowi dawcy? Ktokolwiek?
Wyczuł zbliżającą się aurę kobiety jeszcze zanim ona wyczuła jego. Czekał cierpliwie aż dołączy. Lubił ją. Była ciekawa. Przeżyli razem bardzo miłą chwilę (jak dla niego). Nie miał więc nic przeciwko jej obecności, a nawet wręcz na odwrót. Umili mu trochę czas i tą butelkę wódki, której jeszcze nie otworzył.
Zdziwiła go bardzo jej opinia. To na pewno nie jego zapach - Ethan przyjechał tu z pokoju hotelowego. Był ogolony, zadbany, pachnący, w nowych dopiero co zakupionych ubraniach. Włosy, które urosły mu aż do karku zaczesał do tyłu. Wyglądał zdecydowanie lepiej niż przy ich ostatnim spotkaniu.
- Nie, nie Leadris. To zapach nowych ubrań. N-O-W-Y-C-H - przeliterował wyrozumiale. Wiedział wszakże, że ta mieszka w zamku Testamenta, który nie ocieka zapachem detergentów, więc mogła mieć pewne wątpliwości co do tego. - Plus szampon truskawkowy. Żeby pasował do trawy - dodał uprzejmie. Widzicie, jaki on miły? Tyle zmian, łohoho!
- Nie mam pojęcia co mogło tu zdechnąć, chyba, że maczałaś w tym palce - odparł. No ale - menela? Chyba tak zdesperowana nie była?
Zerknął w jej oczy, kiedy mówiła o ochocie na coś szalonego. Chce włamać się do fabryki Lego? Nie, na to jest chyba troszeczkę za duża. Odgasił blanta i wyciągnął wódkę z torby. Otworzył, wziął dużego łyka i skrzywił się lekko. Od bardzo dawna tego nie pił. Zapomniał jak jest niesmaczne.
- Więc co proponujesz? - zapytał. W końcu czemu nie? Jeżeli będzie to coś interesującego bardziej niż picie tu samemu, to chętnie weźmie w tym udział.
- Oh, i zważaj na słowa kochana. Może jestem stary, ale nie aż tak by nie powtórzyć naszej starej rozrywki - spojrzał na nią wyjątkowo czule i wyciągnął dłoń, by pogłaskać ją po policzku. Była naprawdę ładną kobietą.
Ale chyba nieco za mocno się z nim spoufala. Lubił ją, ale nie wystarczająco by zgadzać się na obelgi. A w końcu jest tylko facetem, no nie? Łatwo go zranić w te biedne, zatwardziałe serduszko.

_________________
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Maj 12, 2016 10:31 am

Ethan musiał zatem zniknąć na naprawdę długi czas z miasta, skoro pamiętał, że Hachiko i Testament tworzyli udane małżeństwo. Zresztą często robiła dobrą minę do złej gry, byle tylko nie zdradzić, że to małżeństwo ją dusi i męczy. Nie chciała nawet przyznać się przed samą sobą. Testament przecież miał ją za samolubną księżniczkę i jeszcze do niedawna się tym przejmowała. Ale teraz? Teraz naprawdę było jej to obojętne. Zamierzała znów przejąć kontrolę nad swoim życiem. Nie chciała więcej poświęcać się tej bestii, która i tak patrzyła wyłącznie na siebie, użalając się nad sobą.
Gdyby Ethan udał się do psychologa lub psychiatry na jakąś sesję, przestawiając swoje zmartwienia, okazałoby się szybko, że to lekarz po takim spotkaniu potrzebowałby większej pomocy niż szlachetny… Po takiej sesji to nic innego nie można zrobić, jak palnąć sobie w łeb.
Hachiko nie mieszkała w Zamczysku od bardzo dawna. Nawet kiedy między nią a mężem naprawdę „nieźle” się układało, nie mieszkała tam. Co najwyżej pomieszkiwała. Mieli niegdyś swój dom, posiadłość w lesie, gdzie nikt im nie przeszkadzał. Jednak posiadłość popadła w zapomnienie, tak samo jak ich związek. Ale to nie było już ważne. Chciała o tym zapomnieć.
Ostatnim razem, kiedy widziała Ethana, był zarośnięty jak dziadyga! Teraz zaś odstawił się jak stróż w boże ciało!
– Wypraszam sobie. Nie insynuuj mi, że otaczam się jedynie menelami.
Udała wielce oburzoną. Nie brała tego do siebie. Sama przecież zaczęła zaczepkę, a szlachetny jedynie odbił piłeczkę.
– Szampon truskawkowy? Eth, gdzie się podział Twój testosteron?
Mimo wszystko zapach trawki przebijał się przez truskawkowy szampon. Ale moment, czy szlachetny naprawdę używał truskawkowego szamponu? Nachyliła się nad nim ponownie… wyczuwała raczej nutę wody kolońskiej. Bardzo drogiej i ekskluzywnej. Ale nie wyczuła truskawek. Nosz naprawdę… bardziej kojarzył jej się z zapachem krwi niż… truskawek.
– Dawno nie polowałam, więc nie maczałam w tym palców. Nie lubię… maczać palców. To chyba Wasza, męska, specjalność, hm?
Pozwoliła sobie na niego dwuznaczny dowcip poniżej pasa. Dawno nie przebywała w towarzystwie, więc mogła nieco zdziczeć. Właściwie odseparowała się całkowicie od towarzystwa wampirów. Do Zamku nie wędrowała po ostatnim spotkaniu Hiro. Bo oczywiście Testamenta nie było – jak zawsze.
– Gdzie bywałeś, kiedy Cię nie było?
Nie interesowały ją jego sprawy biznesowe czy rodowe. Myślała raczej o jego przygodach. Nigdy nie pasował jej do statecznego małżonka z śliczną córką u boku. Raczej był wolnym strzelcem, który brylował wśród wampirze śmietanki towarzyskiej w najpiękniejszych miastach świata. Takie życie również ja pasjonowało, szczególnie, że tęskniła za starymi czasami, za balami, za masakrami i polowaniami na czarownice… Może sama znów powinna wyruszyć w świat? Odnaleźć swoje korzenie…
– No wiesz, można zaszaleć w jakimś bardziej kulturalnym miejscu. Krew meneli nie jest zbyt świeża i dobra.
Przez chwilę zastanowiła się nad tym, dlaczego nie wrócił do „domu”, tylko zaszył się w opuszczonym kinie.
– Czyżbyś też czuł się stłamszony?
Nie wypytywała go przecież o życie prywatne, więc mógł jej powiedzieć tyle, ile chciał. Albo w ogóle nic nie mówić. Miała wrażenie, że Ethan nieco złagodniał. Albo to było złudzenie, ponieważ ich relacje poprawiły się od „tamtego” czasu sprzed wielu, wielu lat.
Kochana? Rozpieszczasz mnie… Daj spokój, nie mam już nic do stracenia.
To było apropo jego przestrogi. Mógł ją nawet zabić. Nikt by go nawet nie ścigał za jej śmierć. A wiadomo krew wyższego wampira jest słodsza. Mógłby pstryknięciem palca pozbawić ją życia… Ale Rudej było to obojętne.
Przymknęła oczy, kiedy pogłaskał ją delikatnie po policzku. Dawno, bardzo dawno była tak „dotyka”. Co prawda pogłaskał ją jedynie po policzku, ale pozwoliła sobie na chwilę zapomnienia. Gdy cofnął rękę, otworzyła oczy i spojrzała na niego.
– Kto by przypuszczał, że co jakiś czas będziemy na siebie wpadać…

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Maj 12, 2016 11:44 am

Cóż, nigdy raczej nie wnikał w ich małżeńskie pożycie - nie mógł więc wiedzieć, czy chciał czy nie chciał, że już od dawna układa im się źle. Choć jeśli faktycznie jej związek opierał się na byciu opiekunką nieco przerośniętego dziecka, to mogło ją to nieco przerosnąć. Ciekawe co ona kiedyś widziała w tym wampirze. Eth znał go raczej z tej jednej, wrednej strony i nie mógł sovie wyobrazić, że ten mógł być kiedyś przystojną bestią, której kobieta oddała swą rękę, serce, nogę, czy czym tam się wymienili podczas aktu ślubu. A jeśli był taki sam od zawsze to chyba wiedziała w co się pakuje, prawda? Jak Vivien w związek z Ethanem, któremu ciężko przychodziło bycie ukochanym małżonkiem i troskliwym ojcem. Nawet z Elyse nie kontaktował się już od dawna, choć ta była nastolatką - w najniebezpieczniejszym momencie życia jeśli weźmiemy na myśl buzujące hormony. A buzowały na pewno; tyle czasu była trzymana pod kloszem, że wyfrunięcie spod parasola troskliwego Ethana z manią własności musiało się skończyć źle. Pewnie nawet nie była już - o zgrozo - dziewicą. Kto wie. O tym wolał nie myśleć, choć jeśli tak było znaczyłoby to, że wszystko co jej wpajał gdy była małą dziewczynką poszło na marne. Nad Christianem jakoś łatwiej mu było kiedyś zapanować, a i wychowanie go nie nastręczało niewiadomo jakich problemów. Chłopcy byli prostsi w obsłudze. Przynajmniej nie płakali tak łatwo jak zabrałeś im cukierka, albo pozwoliłeś popłynąć wpław przez wodospad, prawda?
Istnieje prawdopodobieństwo, iż zaiste masz rację co do tego psychologa. Bynajmniej nie uważał, że byłaby to jego wina - wszak słuchanie o jego problemach chyba nie mogło kogokolwiek przyprawić o depresję lub nerwicę natręctw. Co najwyżej o zaburzenia paranoidalne, ale to nie powód by targnąć na swoje życie! Z tym da się funkcjonować! Co prawda w zakładzie zamkniętym bez klamek, ale jakie ściany mięciutkie. Gdzie się nie położysz tam możesz uciąć drzemkę.
To mu przypomniało o jego (jakby nie patrzeć) nowym domu w lesie. Wypadałoby tam zajrzeć, ale istniało spore prawdopodobieństwo na konfrontację - z żoną lub córką. Obie na pewno na niego wściekłe, żądne krwi bądź niewinności Ethana. Raczej nie był na to jeszcze gotów, więc chyba poczeka pare dni i porządnie zbierze się w sobie w tym czasie. Albo pare miesięcy. Lat?
Zdziwiona? Haha! Odsapnął od życia w ciągłym stresie (biedny korposzczur), wyluzował to i nawet mógł się ogolić. Chociaż przyznam szczerze, że broda nieco mu zawadzała w amazońskiej puszczy - plątała się o wszystko. Wygodniej jednak było bez niej, więc bezzwłocznie się jej pozbył. Jak już raz obciął to tak mu zostało, choć wcześniej ją lubił. Ogarnął nieco siebie, a teraz przyszedł czas na ogarnianie życia. I teraz za to pił.
- Oh, wybacz. Zapomniałem, że jesteś żoną zadbanego i dżentelmeńskiego Testamenta - odparł, ze sztuczną nutą żalu.
- Spokojnie, po ogoleniu brody stał się mniej wyrazisty, ale ma się świetnie i dziękuje, że o niego pytasz - rozbawiła go nieco wzmianką o testosteronie. Czyżby szampon truskawkowy był tak mało mięski? Powinien wytaplać się w krwi dziewic, żeby pachnieć jak zawsze? Znaczy, krew dziewic (choć w tych czasach nic nie jest pewne) niedawno była, ale najwidoczniej niepotrzebnie się mył. Posklejane posoką włosy z pewnością dodałyby mu animuszu i seksownej tajemniczości wśród ludzkich kobiet. No mdlałyby z wrażenia na jego widok.
- Przecież doskonale wiesz o tym, czy maczam w czymś palce - odpowiedział z identyczną dwuznacznością, patrząc jej prosto w oczy, a na jego twarzy pojawił się lekko kpiący uśmieszek. Oj, naprawdę dobrze wspominał tą ich słodką chwilę zapomnienia. Ona może nieco mniej, bo jednak gwałt zakrapiany sado-maso jednak nie należy to ulubionych zajęć większości kobiet. Mimo wszystko chętnie by to powtórzył gdyby miał taką możliwość. Przez całe małżeństwo z Vivien był jednak wierny jak pies, bez względu na to czy mu to odpowiadało czy nie.
Wzruszył ramionami na jej pytanie.
- W największej mierze w amazońskiej puszczy. Wcześniej nigdy tam nie byłem i muszę przyznać, że jest dość... interesująca - spojrzał w głąb kina. Interesująca to mało powiedziane. Nie dziwił się, że plan budowy drogi prowadzącej przez puszczę spalił ludziom na panewce, tworząc drogę do nikąd, urywającą się nagle ni z tego ni z owego. Wątpił by ktokolwiek prócz rdzennych plemion czy wampirów był w stanie przeżyć tam dłużej niż 3 dni.
Nie zdążył odpowowiedzieć na jej wzmiankę o krwi meneli, której nie miał przyjemności zasmakować (i jakoś nie chciał tego zmieniać), kiedy zadała dość trafne pytanie. Chyba nikt go o to nie pytał tak wprost.
- Też? Chcesz się przytulić i wyżalić? Służę rękawem na otarcie łez - poklepał się po ramieniu. A proszę bardzo. I złagodniał to złe słowo. Frustrację wyładował w ciągu ostatnich paru miesięcy - teraz po prostu chciał wypocząć. Niepotrzebne mu były do tego złośliwości, którymi wciąż się otaczał. A przynajmniej chwilowo i w tym momencie.
Zdziwiła go jej odpowiedź na jego przestrogę.
- Jest aż tak źle? Mogę ci wypisać receptę na antydepresanty - niby zażartował, ale po jej reakcji na pogłaskanie po policzku przygarnął ją do siebie i objął, jeśli wcześniej nie skorzystała z opcji wykorzystania jego koszuli jako wycieraczki. Wydawała się być bardzo niedopieszczona. Aż żal patrzeć.
Na jej wzmiankę o wpadaniu zaśmiał się.
- Prawie jak przeznaczenie - walnął najbardziej oklepany tekst, jaki wpadł mu do głowy. Był też inny, o drugim rodzaju wpadania, ale ten wydawał się bardziej odpowiedni.
- Masz, łyknij porządnie. Dobrze ci zrobi - zaproponował jej butelkę z wódką. A co sam będzie pił.

_________________
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Maj 12, 2016 6:15 pm

Kiedyś Testament nie był tak zezwięrzciały. Był… inny. Uwielbiała twarde (bez skojarzeń), silne i brutalne wampiry, które nie miały litości dla swoich ofiar. Początkowo świetnie bawili się u swego boku, do czasu ślubu. Nawet oświadczyny były nad wyraz romantyczne, jak na Testamenta. Musiała przyznać, że były one bardzo oryginalne. Ich miesiąc miodowy zresztą był ostatnim wyjazdem, kiedy byli naprawdę razem. Później było już coraz gorzej, a Testament miewał coraz mniej czasu, choć przecież właściwie nic nie robił: nie pracował, nie robił nic produktywnego. Jedynie żarł, polował, narzekał i zaniedbywał Hachiko, a potem pieprzył, jak go boli żołądek bo się nawpierdalał albo jaka jego małżonka jest zła, bo kilkakrotnie ograniczyła jego wpierdalanko. Takie życie z czasem staje się nużące. Potrzebowała przecież czegoś więcej niż marudzącego męża. Nie mogła z nim nawet porozmawiać. Nie potrafił jej nawet przytulić! Albo powiedzieć jakiś komplement. Czy to było takie ciężkie dla faceta? Nawet jeśli kiedyś był krwiożerczy, to przecież dla swojej żony niegdyś potrafił być, na swój sposób, czarujący. Nie zapomni nigdy tej niespodzianki na tarasie, na którym stała trumna przez cały wieczór, w czasie którego spożywali kolację i popijali winem zmieszanym z krwią. Na dodatek flirtował z nią. Pod koniec kolacji okazało się, że w trumnie spoczywała dziewica, której krew miała uwieńczyć ten jakże uroczy wieczór. Te czasy przeminęły bezpowrotnie. Nie widziała już żadnej przyszłości dla nich.
Dzieci nigdy nie było łatwo wychować. Sama miała przecież, o zgrozo, troje dzieci. Z czego Gabriel został wyrzucony z rodu ojca za łamanie prawa wraz z Elliotem, synem głowy rodu, więc spisała go na straty – nie miał już możliwości powrotu i został skazany na rodowy ostracyzm. Z Herą nie miała praktycznie w ogóle kontaktu, podobnie jak z Banshee. Prawdopodobnie obie gdzieś w pizdu wyjechały. Ethan powinien się cieszyć, że jego nastoletnia córka jeszcze chce rozmawiać ze swoimi rodzicami. A im bardziej restrykcyjni są, tym bardziej się buntują. Należy pamiętać, że są gorsi niż ludzki pomiot. W końcu wampirze geny swoje czynią.
– Praktycznie to nie jestem już jego żoną.
Wzruszyła obojętnie ramionami, poprawiając Ethana. Ten wielki związek, który niby był taki zgodny, zniknął. Przepadł. Nie było do czego wracać. Skończyło się i to Bad Endem.
– Och, chodziło mi o truskawkowy szampon. No wiesz, to takie… bardzo metroseksualne, że aż niepodobne do Ciebie.
Naśladowała tę jego „sztuczną nutę żalu”. Zachowywała się swobodnie w jego towarzystwie, ale wiedziała, że nie należało przekraczać pewnych granic. Na razie stąpała jeszcze po bezpiecznych rejonach i po prostu się zaczepiali, jak para nastolatków.
– Wybacz, nie śledzę Twoich czynów. Nie jestem Twoją żoną.
Puściła mu perskie oczko. Nie widziała przecież w co maczał palce… Nie speszyła się nawet jego spojrzeniem prosto w jej oczy. Przecież wiedziała ile to dwa plus dwa! Sama po sobie wiedziała, że wierność momentami nie jest wcale taka prosta. Szczególnie wtedy, kiedy mąż jest śmierdzącym leniem i… nie znosi dotykać swojej żony… nie wspominając o innych czynnościach.
Zmienili w końcu temat, przechodząc na o wiele przyjemniejszy – podróże. I to dalekie, egzotyczne.
– Wreszcie znalazłeś czas tylko dla siebie i na zajmowanie się swoimi pasjami. Co Cie podkusiło, żeby tak daleko wyjechać, tak głęboko w Amazonię, z dala od żony?
I gdy spytała już znalazła odpowiedź. Przez żonę. Nigdy nie nadawał się na małżeństwo. Może na stałe związki tak, tego nie wiedziała, ale w małżeństwach było coś, co nagle sprawiało, że związki się wyniszczały. A atrakcyjniejsze stawały się skoki w bok lub dłuższe romanse. Coś nowego, świeżego, bez zobowiązać w postaci dzieci, które trzeba wspólnie wychować.
Zaśmiała się na jego propozycję przytulenia i wyżalenia. A to dlatego, że nie brała jej po prostu na poważnie.
– Nawet one nie pomogą. Mój organizm jest na nie za silny. Już kiedyś ich próbowałam na złagodzenie stanów lękowych. Teraz już ich nie mam, chyba.
Wzruszyła ramionami. Swoje lęki ukryła głęboko w sobie i nie pozwoli, aby więcej ujrzały światło dzienne.
Po chwili objął ją ramieniem i spojrzała na niego kątem oka. Przyjrzała mu się uważniej i zmarszczyła brwi. Nie wiedziała co kombinował. Zresztą ciężko przewidzieć, co taki wampir uczynić może. Mimo wszystko to było jednak przyjemne uczucie – zostać przytuloną. Czuć czyjąś bliskość, obecność, czuć oparcie, choć było ono bardzo prowizoryczne. W końcu łączyło ich coś na kształt „kumpelstwa”, od czasu do czasu napiją się czegoś mocniejszego i rozejdą w swoje sprawy. A gdyby tak…
– Które zaczęło się tego wspaniałego wieczoru, kiedy poprosiłam Cię o to, abyś podniósł mi status krwi swoimi diabelskimi specyfikami, kochany? Złożyłeś mi wtedy kuszącą propozycję zostania Twoją służką. Doprawdy, musiałbyś mnie chyba co chwilę karać, bo nie potrafię być posłuszna.
Zaśmiała się i przyjęła od niego butelkę z wódką. Pociągnęła parę głębszych łyków i oddała mu ją.
– Choć to byłaby na pewno świetna zabawa: zatwardziały, stary kawaler i jego nieposłuszna służka…
– Masz rację, wódka wspaniale działa! Ale wiesz, co jest jeszcze lepsze? Krew…
Na ułamek sekundy zabłysły jej źrenice. Nie… wcale nie proponowała polowania…

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Ethan
Ethan
Ethan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1240-ethan
Zarejestrował/a : 04/11/2013
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Czw Maj 12, 2016 9:54 pm

Wow, poważnie? Jestem pod przeogromnym wrażeniem tej pociągającej twardości (!) Testamenta z tamtych lat, jednak nie ulega wątpliwości, że nie jest to strona od której chciałby go poznać i pozostawmy tą wizję w mrocznych pokładach umysłu, do której nie ma zwyczaju zaglądać. Nigdy, przenigdy. Jest to ostatnia rzecz, o której chciałby rozmyślać.
Tak, droga Leadris. Faceci potrafią być romantyczni i cudowni kiedy wymaga tego sytuacja (choć ja dostałam najpierw pierścionek zaręczynowy z automatu za złotówkę), a dopiero potem wychodzi na jaw jak skrupulatnie pracowali nad tą otoczką, prawie jak roślina wabiąca owady zapachem tylko po to, by skonsumować je gdy tylko zasiądą na płatkach. Kurcze, ja to zawsze wpadnę na jakieś fajne porównanie. W każdym razie wracając do meritum - Eth sam nie raz udowodnił swoim poprzednim (i obecnym) kobietom jak cudownie namiętny (w każdym aspekcie) i wspaniałomyślny potrafi być. Niestety, tak jak i u wampirzycy okazuje się to tylko złudzeniem. Ale chyba każdy związek ma tak po jakimś czasie. No, może nie AŻ tak, ale podobnie - przychodzi zmęczenie materiału, psychiki, po hormonalnej burzy esteogenu i oksytocyny nadchodzi przywiązanie. U wampirów rzecz ma się na tyle fascynująco, (a poprzez wieloletnią obserwację doszedł do takiego wniosku), że chyba są nastawieni na miłość na tyle samo lat co ludzie. A że żyją kilkunastokrotnie/kilkudziesięciu razy dłużej, to wygląda to jak skakanie z kwiatka na kwiatek. Nie znał żadnej wampirzej rodziny, która w miłości przetrwałaby więcej niż w porywach do stu lat. Może po prostu taka jest ich natura i nie ma co z tym walczyć? To nie Zmierzch, a oni nie są łabędziami. Więc w sumie po co tracić na to wszystko czas? Koniec końców z życia przeciętnego wampira wychodzi Moda na Sukces. Sam do scenariusza mógłby dopisać pare ciekawych wątków.
O. To widzę, że wampirzyca ma z dzieciakami kolorowo. To takie miłe, kiedy dzieci zabiegają o kontakt ze swoimi ukochanymi rodzicielami. Czymże przecież oni dla nich są? Dali im życie. Taka tam, błahostka nie warta choćby jednej wzmianki. Kto by się tam przejmował szczegółami.
Eth utrzymuje kontakt ze swoim synem. Krótki i zwięzły, fakt, ale Chris jest jego następcą i nie może mu pozwolić na całkowite odseparowanie od rodu. Za to córkę naprawdę wypadałoby odwiedzić zanim całkiem zapomni jak jej ojciec wygląda. Chyba nawet kupi jej jakiś prezent. Zastanawiał się pomiędzy kucykiem, a My little pony. Wybór nie jest prosty. Będzie musiał zapytać kogoś doświadczonego o opinię. Oby tylko nie interesowała się Dżastinem B. Rozważyłby wtedy wydziedziczenie.
- O. A to nowina. Kiepsko gotujesz czy jest zły w łóżku? - zapytał.
Nie potrafił chyba jeszcze sprecyzować czy go to interesuje, czy pyta z czystej uprzejmości. Sam się jeszcze nie do końca rozgryzł, więc wiecie. Trudno za nim trafić.
- Czy mniej metroseksualne jest szukanie po sklepach ociekającego męskością szamponu? Wziąłem co było w hotelu - kurcze, następnym razem chyba musi jeździć wszędzie z kosmetyczką czy czymś.
Biedny truskawkowy szampon. Taki niedoceniony!
- Poważnie? Sądziłem, że moje życie seksualne jest na tyle interesujące, iż ma cotygodniową rubrykę w Fakcie byś mogła być na bieżąco. Ostrzegam, u góry zawsze jest nagłówek "Tego jeszcze nie było!" - odbił piłeczkę.
Podobały mu się te ich przekomarzanki. Były takie... niezobowiązujące. No i Leadris jest pierwszą osobą od dawna, z którą odbywa w ogóle jakąkolwiek normalną rozmowę. Przez ostatnie miesiące był to albo Lucas pytający o jego decyzje, albo ograniczało się to do uprzejmego "witaj, nie krzycz zbyt głośno". Te jego niemaganne maniery.
- Prowadzisz monolog? Bo sama sobie na to odpowiedziałaś - skwitował nieprzyjemnie. Nie lubił kiedy ktoś starał się go przejrzeć - a co gorsza - miał rację.
- Potrzebowałem momentu, w którym nikt mnie o nic nie wypytuje, nie robi wyrzutów i nie ma co do mnie żadnych oczekiwań - dodał jednak.
Vivien i tak była wyjątkowo wyrozumiała. Chyba każda inna kobieta rzuciłaby to w diabły i wyjechała w Bieszczady. Nie ma co się oszukiwać - był niesamowicie wprost trudną osobą. Często gęsto z tak pokręconym tokiem rozumowania, że sam za tym nie nadążał. Więc jak miał dokonać tego ktoś inny?
- Mam coś dużo lepszego jeśli potrzebujesz - wskazał na wódkę. - A tak poważnie to sądzę, że cierpisz na syndrom niedopieszczenia - dodał.
Nie dziwił jej się. Żyją tyle lat, że czasami zwyczajnie miło jest pożyć z kimś innym. Choć w jego wypadku wolał pół na pół.
- A ty zapewne nie masz nic przeciwko wobec interesujących form karania? Szkoda, że na to nie przystałaś - pochylił się nad nią i przejechał końcem nosa o jej szyję.
Pachniała nadzwyczajnie kusząco. Zabawne, większość wampirów gustowała w ludzkiej krwi. Jemu zaś zdecydowanie bardziej odpowiadała ta wampirza. Tym wyższa tym smaczniejsza była. Choć musi przyznać, że krew Vivien również miała w sobie "to coś". Czasem żałował, nie zabronił sobie jej smakować. O ile bardziej interesujące mogło być ich pożycie.
- Tak, masz rację - wolną ręką pogłaskał ją po policzku, a drugą; tą, która była podpórką dla jej głowy, odgarnął jej włosy z szyi, pochylając się znów nad nią. Jeśli niezaoponowała to tym razem po jej szyi wodził wargami.
- Mam nadzieję, że masz jeszcze na dłoniach skromne pamiątki po mnie - wyszeptał czule w jej skórę.

_________________
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Nie Maj 15, 2016 10:18 am

Wampirzyca bardzo szybko doszła do wniosku, że Testament jej kochał. Ostatnio zaczęła nawet myśleć, że związał się z Hachiko, wykorzystując jej słabość do brutalnych i zwierzęcych (ale znowuż nie aż tak, żeby tracili zdrowy rozsądek i myślenie, jak Testament), aby nie być samotnym. Potrzebował przecież opiekunki, która zajmie się jego ogromnym głodem i okaże troskę, kiedy będzie tego potrzebował. Choć początkowo, jak to pięknie opisała przedmówczyni, Testament potrafił wabić, niczym piękny kwiat, by z czasem pokazać, że była to jedynie iluzja, a tak naprawdę jest… zgniłym pnączem. Ale ten „związek” i tak należał już przecież do historii, która minęła i nie powróci.
– W łóżku? Eth, o czym Ty mówisz. Testament był taki leniwy, że nawet nogi nie chciało mu się podnieść. Więc nie ma mowy o seksie od… dekad.
Wzruszyła ramionami. Przeminęły lata świetności Testamenta, a Hachiko musiała się teraz pocieszać po stracie jedynego męża, który był nim jedynie na „papierze”. A samotność jej bardzo doskwierała. Zresztą kobiety nie zostały stworzone do bycia samotnymi. Może powinna zmienić orientację i szukać szczęścia wśród kobiet? Przecież była wampirzycą, pobędzie sto lat lesbą i w końcu się odwidzi lizanie czyjegoś „pierożka”.
– Weź mi, Ethanie, nie pierdol, że sam chodzić na zakupy. Masz od tego przydupasów, co się zowią s ł u ż b a.
Przeliterowała mu bardzo wyraźnie, tak jak on Rudej kilka minut temu, gdy stwierdził, że to zapach n o w y c h ubrań, a nie menela.
– Wiesz co, sądzę, że w moim przypadku brzmiałby taki nagłówek, nie Twoim. Mi to już chyba odrosła błona dziewicza, przy staraniach byłego męża.
I zaśmiała się. Tak szczerze, bo czyż to nie było przezabawne? Ethan podróżując przez Amazonię na pewno spotkał na swojej drodze ciekawe murzynki, które znają świetne tajniki seksualne, a był przecież na tyle osamotniony, że mógł sobie pozwolić na degustację w innych rasach kobiet. Więc w tej dziedzinie osiągnął chyba mistrzostwo i ciężko mówić o „tego jeszcze nie było”.
Wzruszyła ramionami. Samotnemu wampirowi może na tyle odjebać, że zacznie rozmawiać z własnym odbiciem, bo przecież to wciąż jakaś tam osoba… Albo zrobi sobie laleczkę voodoo w kształcie Testamenta (czyli napcha zajebiście dużo słomy, żeby był tłusty jak lew morski, i doczepi smoliste, długie kudły) i będzie pieprzyć głupoty do swojej nowej psiapsiółeczki w postaci laleczki. Czyż to nie fajna rozrywka na najbliżej sto lat? Albo po prostu zamknie się w trumnie i uda na drzemkę. Obudzi się po kilku wiekach i ujrzy nową erę… Że Lestat się odnalazł w nowym dla siebie świecie…
Kiwnęła głową. Sama doskonale go rozumiała.
– Może sama powinnam udać się w taką wyprawę, żeby zapomnieć. O wszystkich. Taki bliski kontakt z naturą i pierwotnym instynktem.
Skoro nawet Ethowi wyrosła taka broda, to może wampirzyca odzyska swój pazur? Związek z Kanibalem wyniszczył ją psychicznie.
– Raczej… syndrom niedojebania. Nazywajmy rzeczy po imieniu.
Naburmuszyła się. Naprawdę, miała już chyba pajęczynkę między nogami! Ale w niej problem był inny – nie należała do łatwych kobiet i nie szukała okazji na jedną przygodę, na jedną noc, niezobowiązującą. Należała do tych rzadkich wampirzyc, co się szanują. Ale naprawdę czasami miała ochotę na chwilę zapomnienia. Na poczucie kogoś, na bycie z kimś blisko.
– Ethanie, nie jestem uległa. Wolę karać. Pozabijalibyśmy się. Oczywiście wiem, jesteś starszy, silniejszy, wyższy krwią. Nie miałabym szans. Ale nim byś mnie wykończył, dałabym Ci też popalić, nawet jako służka.
Puściła do niego znów oko. Może przydałaby jej się taka „tresura”?
– Choć może taka silna potrzeba uwolnienia się i przeciwstawienia się Tobie, komuś silniejszemu, wyzwoliłaby ze mnie to, co utraciłam kilkanaście lat temu przy Testamencie?
Spojrzała na niego i zdała sobie sprawę, że czymś takim mogłaby nawet przepłacić życiem. Ethan nigdy się nie certolił z nikim.
Zmarszczyła brwi, kiedy nachylił się ku niej i przejechał nosem po szyi, zaciągając się zapachem. Jeśli chciał przelać jej krew, to nie bez walki. Ale pierw poczuła jego wargi. Znów przymknęła oczy. Tak dawno nikt jej nie dotykał, nie całował, nie pieścił, nie był tak delikatny. Nawet jeśli Ethan planował zatopić w ciele Hach kły, by zapić się i skosztować krwi, przez ten ułamek sekundy, poczuła się znów, jakby była kochana. Oczywiście wiedziała, że szlachetny zamierzał się tylko zabawić, ale teraz jeszcze też z tego korzystała. Zamknęła oczy i poddała się tej fali przyjemności.
– Eth… jeśli przelejesz krew, będę się bronić.
I choć wcześniej przyznała, że nie miałaby z nim żadnych szans, nie przeszkadzało jej to w tym, aby się przed nim bronić.
– To było bardzo dawno…
Wiedziała, że zabawi się i zniknie. Tak samo robił swojej żonie. Wiedziała także, że ta chwila zatracenia i wolności będzie krótkotrwała i tylko chwilowo polepszy jej „stan”.
– Naprawdę lubisz wykorzystywać niedopieszczone i samotne kobiety, co Ethanie?
Dłoń oparła na jego klatce piersiowej, ale zaraz zawędrowała na szyję. Gdyby zatopił w niej kły, broniłaby się.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Hiro
RadaWampirów
RadaWampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1726-hiro-krwawy#36454 http://vampireknight.forumpl.net/t2667-hiro#56882
Zarejestrował/a : 28/03/2015
Liczba postów : 269


PisanieTemat: Re: Nieczynne kino   Nie Maj 15, 2016 10:25 am

Następny etap dla Nowego Porządku nadchodził. Hiro wolał działać powoli, w sposób kontrolowany. Nie chciał straszyć nikogo, ani tym bardziej zrażać do swojej osoby. Nie chciał niczyjej krzywdy, ale bez pomocy tego osobnika wiedział, ze z pewnymi jednostkami poradzić sobie nie może. Potrzeba żelaznego prawa pradawnego aby cokolwiek wskórać z potworami.
Jednak kilkuletni sen nieco podniszczył wielką potęgę, a samotna walka z Prawdziwą Bestią może okazać się zgubna. Potrzeba dodatkowych rąk! Wiedział kogo ma zaczepić, kogo poprosić o pomoc. Mimo słabszej krwi, Hachiko jest doskonałym medykiem, a także poniekąd i psychologiem. Poza tym Przewodniczący nie lubił działać w pojedynkę, jeśli chodziło o dobro dla innych. Co innego jego prywatne sprawy.
Odziany w biel mężczyzna kierował się za zapachem płomiennowłosej. Wyczuwał też i inny. Stary, szlachetny wampir. Może znał? Zapewne. Ale nie zwracał zbytnio uwagi. Najważniejsza teraz była Hachiko, nie ktoś inny. I w sumie trafił w doskonałym momencie? Zobaczymy.

Przeszedł przez próg zniszczonego kina. Stare, cuchnące zgnilizną miejsce. Ileż tutaj bezdomnych się kręciło? Szczurów? Wampirów słabszej krwi? Przykre otoczenie. Hiro nigdy przecież źle nikomu nie życzy, a takie miejsca wzbudzają w nim dziwne uczucie smutku. Niegdyś kino było popularne. Teraz umarło.
- Nie chcę przeszkadzać, ale oddanie krwi w tym momencie będzie nie na miejscu.
Odezwał się nagle Białowłosy, gdy tylko ujrzał na sali dwójkę wampirów. Hachiko i jakiegoś jegomościa. Moreau? Ethan? No proszę... Ivano uśmiechnął się, wyglądając jakby właśnie ów biała, anielska postać przybyła prosto z nieba by zacząć mówić o Bogu oraz jego miłosierdziu.
- Zwrócicie na siebie niepotrzebną uwagę słabszych wampirów. A nie chcemy bezsensownej przemocy, moje drogie dzieci.
Dodał nie zmieniając wcale tonu. Poruszył się, idąc w kierunku młodszych istot. Nie obawiał się nikogo. I cóż zresztą widział? Wódka? Może jakieś prochy? I to miały być przedstawiciele wyższej krwi? Wolne żarty. Hiro stanął wreszcie.
- Mam pilną sprawę, Hachiko.
Rzeknie do wampirzycy, zerknąwszy też z uwagą na Ethana. On nie może się wtrącać.

_________________



Powrót do góry Go down
 
Nieczynne kino
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Nieczynne kino
» Nieczynne kino
» Kino samochodowe

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE)-
Skocz do: