IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Nieznana wyspa poza Japonią

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3060


PisanieTemat: Nieznana wyspa poza Japonią   Nie Lip 01, 2018 11:53 am



Daleko, daleko poza wodami znajduje się spora wyspa. Nie wskazują ją żadne mapy, ani radary. Znają ją tylko starsi mieszkańcy kraju Kwitnącej wiśni oraz urodzeni żeglarze.

Jest to piękna wyspa mająca swój uśpiony wulkan, rozległe lasy, wystające wzgórza i czyste, lśniące plaże! Występują tutaj mniej znane gatunki zwierząt, prawdopodobnie jakaś ludność (ale podobno to tylko prastare legendy!) oraz różnorakie jedzenie począwszy od mniej znanych gatunków ryb pływających w małych stawach czy uroczej, nierwącej rzeczki z wodospadem, aż do kuszących zapachem czy niecodziennym wyglądem owoców.
Wyspa ma potężny, magiczny urok o każdej porze dnia czy pogody! Zdarzają się porywiste wiatry czy długie deszcze. Ale nie ma co się przejmować! Teren przecież zawsze da się ugłaskać!
Powrót do góry Go down
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 3060


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Nie Lip 01, 2018 9:52 pm

Pierwsze statki zacumowały!
Luksusowe lub mniej zatrzymały się przy nabrzeżu, a opiekunowie wyspy a zarazem przewodnicy, wyprowadzili wszystkich na piaszczyste, gorące plaże - Proszę pamiętać o nałożeniu klapek, jeśli nie chcą państwo poparzyć sobie stóp. Zwłaszcza ci bladzi, na was tutejsze ciepło może źle wpływać. - czy organizator był świadomy istnienia wampirów?
Nikt tego nie wiedział.
Drobny, opalony mężczyzna odziany w kolorowe, luźne ubranie uśmiechał się serdecznie. Towarzysząca mu ciemnowłosa kobieta w stroju hawajskim, trzymała w ramionach spory kosz z owocami dla wszystkich. Taki oto symbol powitania!
- Kiedy państwo przejdzie do miejscowego hoteliku, zapraszam na plażę. Rozdajemy darmowe drinki, zabawa i głośna muzyka! Oczywiście główne tańce i wszystkie skoczne hulance pod wieczór. Coby słońce nie przeszkadzało! - klaśnie w dłonie chwilę po zacierając je chytrze. Tropikalna wyspa marzeń! Z dala od tłumów, miasta i przede wszystkim codziennego chaosu. Marzenie prawie każdej istoty! Czy to człowieka, wampira... byleby się wyrwać od szarości dnia.



Tradycyjnie mały regulamin:
- zakaz wnoszenia jakiekolwiek broni, nawet ukrytej
- tylko przedmioty potrzebne (należy wymienić)
- kolorowe stroje! Im lepiej wymyślne, tym zostanie bardziej nagrodzone.
- Mówi się głośno o braku bójek. Zabawa ma być zabawą, nie wojaczką.



Ps. Można zacząć swobodnie pisać. W razie czego pojawi się nagle STOP aby zaprzestać.

PPS. Wygląd hoteliku (podobny no!)
KLIKU

Nieco większy co prawda, ale wszystkie drewnianie chatki są właśnie bez ścian. W razie deszczy czy innych załamań atmosferycznych, są specjalne mniejsze budynki. Są w nim dwu osobowe pokoje plus łazienki i mała kuchnia dla wszystkich.
Poza hotelikami jest bar, basen i miejsce do tańczenia.

Wszyscy zaczynają pisanie od momentu dotarcia do wyznaczonego hoteliku.
Miejsce - Recepcja (podobny do reszty otwartych chatek bez ścian).

ZACZYNAMY!
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1929


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Nie Lip 01, 2018 11:22 pm

Wakacje? Tylko z pozoru. Dziewicza wyspa była idealnym miejscem by zebrać cenne próbki i co najważniejsze… przywieźć nowe gatunki roślin do ogrodu w Yokohamie. Nienaruszona przez człowieka wyspa w tych czasach stanowiła prawdziwą rzadkość, bo ludzie dotarli już chyba wszędzie. Nawet na księżyc. Co kryły rajskie zatoki i lasy? Czy były tam zwierzęta i tak jak się spodziewała Esmeralda również trujące rośliny? Była pobudzona na myśl zdobycia nowych okazów, które później będzie można wykorzystać przy tworzeniu bełtów i naboi. Albo zwierzęta… gatunki o jakich nie śnił żaden człowiek. Pająki rozmiarów dorodnego psa albo motyle wielkości zaciśniętej pięści. Ta wycieczka była okazją, ale także stwarzała ryzyko niepotrzebnego odkrycia. Kto wie jakich gości przywieje za przygodą. Ahoj wampiry, ahoj tłumy podekscytowanych plażowiczów i istot pragnących okiełznać nieznany teren. Nie każdy bowiem przybywał tam z myślą krótkiego odpoczynku i zwiedzania. Deweloperzy zabijali się o bilety do takich miejsc, a później jak to zwykle bywa z rajskiej idylli powstawał obiekt pełen śmieci i turystów. Bez kolorowych ryb, nienaruszonych lasów i całej magii jaką skrywał zanim zdążyła pojawić się ta cała zgraja.
Wsiadła na statek zerkając co jakiś czas na pasażerów mających tak jak i ona za kilka godzin dobić do drugiego brzegu. Niezrażona przedłużającą się odprawą bardzo szybko znalazła miejsce dla siebie – oddalone i praktycznie niewidoczne z punktu widzenia zwykłych pasażerów. Rozłożyła ręcznik przy samym dziobie statku i położyła się, pozwalając by ciepłe promienie słońca mogły ogrzać jej skórę. Nawet sam zapach powietrza wskazywał, że oddalili się już od Yokohamy. Morska bryza przynosiła wspomnienia i opowieści z dalekich krajów które podczas swoich podróży zdążyła już odwiedzić. Napotkani ludzie, ich kultura i życie w bogactwie czy ubóstwie stwarzały niepowtarzalną historię, a było przecież coś więcej niż ich świat pełen emocji i wrażeń. Dźwięki i przebijające się barwy natury, zapach deszczu po burzy były czymś co działało na lekarkę uspokajająco. Zasłuchana w śpiew nadmorskich ptaków przeoczyła moment kiedy to majtkowie prężnie szykowali się do zejścia na ląd. Dopiero głośny komunikat spłoszył większość latających stworzeń, oznajmiając, że za kilka minut pasażerowie powinni stawić się w celu odprawy do szalup. Lekarka przeciągnęła się i po zebraniu swoich rzeczy skierowała się we wskazane miejsce. Mimo finansowych możliwości nie zdecydowała się na podróż pierwszą klasą, dlatego cierpliwie czekała na swoją kolej, która nadeszła po niecałej godzinie. Zabierając cały ekwipunek wsiadła na łódkę i wraz z innymi stawiła się na plaży gdzie wszyscy zostali przyjęci przez mężczyznę w luźnych kolorowych portkach oraz hawajkę. Nie zależało jej na luksusowym apartamencie dlatego od razu skierowała się na plażę, gdzie po zdjęciu butów i pozostawieniu plecaka zaczęła się przechadzać. Sama koncepcja hotelu była na pewno przyjemna ale również dziwna, bowiem spodziewała się bardziej czegoś w stylu obozu przetrwania, a nie kolorowych drinków i masy umilaczy. Żeby jeszcze zaraz się nie okazało, że w obiekcie jest wi-fi, a wieczorem transmitują mecze mundialu!

Na sobie:
Kostium Kąpielowy
Sukienka
Buty neoprenowe
Plecak wraz z przymocowanym śpiworem
Wyposażenie plecaka wysłane na pw do mg.

_________________
Powrót do góry Go down
Sumire

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3875-sumire-toshiko-kurotori#85506 http://vampireknight.forumpl.net/t3794-sumire http://vampireknight.forumpl.net/t3788-sumire#83455
Zarejestrował/a : 16/08/2014
Liczba postów : 289


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Pon Lip 02, 2018 8:26 am

Wakacje ze złamaną ręką i utraconą godnością? Czemu nie, gorzej i tak być już nie mogło. Po wydarzeniach w Veranderen (których oczywiście nie pamiętała), zwolnieniu ze służby przez Samaela i  późniejszym spotkaniem z jego zazdrosną laską (oh, biedny Sam) zdecydowanie zasłużyła na kilka (tygo)dni wolnego. W końcu mamy lato, nie? R
Nie zraził ją fakt, iż cała "impreza" ma odbywać się na nieodkrytej wyspie. Nieodkryta = prawdopodobny brak wampirów, których ostatnimi czasy miała serdecznie dosyć, co rodzice Sumire przyjęli z niewątpliwą ulgą. Szyja wciąż była obolała, nawet jeśli rana zdążyła się już dawno zagoić.
Jeszcze na statku odkryła, iż podróżuje z nią lekarka z Akademii, ale nie miała odwagi zagadać. W końcu Esmeralda podobnie jak ona była na wakacjach, co oznaczało, że być może chciała odpocząć od zawracających jej głowę uczniów. Przy okazji miała nadzieję, że kobieta nawet jeśli zauważy nieodpowiednie (imprezowanie do rana, co jest do niej niepodobne) zachowanie Sumire, to zachowa to dla siebie. Po pierwsze, dziewczyna musiała odreagować, po drugie - za pięć dni miała skończyć dwadzieścia lat i świetle japońskiego prawa stać się pełnoletnia. To dlatego walizka (swoją drogą, większa niż Sumi) skrywała na swoim dnie butelkę wina, które zamierzała wypić z tej okazji. Czy sama? To się jeszcze okaże.
Ciężko było dostać się na brzeg z tak wielkim bagażem i złamaną ręką jednocześnie, ale w końcu z pomocą innego wycieczkowicza (swoją drogą, bardzo przystojnego! Szkoda, że na jego palcu lśniła już obrączka, bo pewnie wdałaby się we flirt) udało jej się dotrzeć do recepcji, skąd uprzednio zostawiwszy ciężką walizkę pod opieką personelu hotelu, pobiegła do najbliższego baru sączyć delikatne drinki.
Cel? Dobrze się bawić i zapomnieć o tym, co stało się jakiś czas temu.

Strój:
 

Ekwipunek (uwaga, BARDZO długa lista):
 

_________________
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1136


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Pon Lip 02, 2018 8:17 pm

Słońce i plaża? Upał? Może i Gabriel był czymś na pograniczu z wampirem, ale w jego żyłach nadal płynęła krew ludzka i to jeszcze hiszpańskiego pochodzenia. Sama jego karnacja po napiciu się krwi była dość mocno przyciemniona, dlatego upał przywitał początkowo nadal w swoim czerwonym (ale rozpiętym) płaszczu. Dopiero zrzucił go wraz z pasem w hotelu i zmienił spodnie na nieco mniej twarde i zarazem o połowę krótsze. Nie stroił się, po prostu miał na sobie poliestrowe spodnie o jednolitej barwie ciemnego brązu, przez biodra przewiązał również czerwoną płachtę wykonaną z jedwabiu ( co zapewne miało działać jak jakiś pasek, ale kto zrozumie tego starego dziwaka). Okute buty również pozostawił w swoim pokoju, który następnie dobrze pooglądał, przejrzał widoki zza okien i wnęk, a następnie całą resztę bagażu schował pod łóżko. Nie miał tego dużo bo i po co? Na przebranie spodnie i to długie, jakaś prosta jedwabna bluza w ciemnej barwie i tyle- resztę miała stanowić gotówka na odpowiednie rzeczy. Już na statku zakupił sobie okulary przeciwsłoneczne, które najbardziej mu pasowały i oczywiście odbijały jak lustro. Do tego miał tylko nerkę, ponieważ Dory uparła się, iż to najlepsza forma noszenia przy sobie rzeczy osobistych- przełożył ją sobie przez tors. Broni nie pozwolono mu, nawet dokładnie go sprawdzono, a artefakty miały zbyt dużą wartość, żeby tu jakikolwiek przytargać. Jakby potrzebował to nawet z krzesła jest niezła broń, jeśli choć odrobinę wiedziało się jak należy je 'obsłużyć'.
Ale nie czas teraz na walkę, czas na odpoczynek, wolne od tego zgiełku miasta, czas powspominać czasy pięknych i spokojnych dni na wybrzeżach za jego młodu.
Oczywiście nie mogło zabraknąć w bagażu też dwóch butelek w których był alkohol zmieszany z krwią, ponieważ pozyskiwanie krwi na wyspie mogło okazać się niezłym problemem.
Pomimo prawdziwej radochy z wakacji, ona oczywiście praktycznie w ogóle się nie uśmiechał i nic nie mówił.
Wyszedł dość szybko ze swojego pokoju i pierwsze co zrobił to udał się do baru, ażeby dobrze oglądnąć jakie specjały serwowali przy ladzie. Jeśli mają mocne drinki z truskawką to chyba nie wyjdzie z baru do wieczora...


Strój jak typowy facet: Kąpielówki(bo mu zabronili na waleta), spodnie z poliestru(dość luźne), przepaska, nerka, okulary przeciwsłoneczne.
Ekwipunek:
-Butelki z krwistą nalewką
-Butelka 0,5l wody święconej
-Biblia i jakiś łaciński manuskrypt w formie niewielkiego pamiętnika
-Komórka (inna niż zawsze)
-Brzytwa i płyn do golenia
-Dwa ręczniki
-Mydło i perfumy
-Ubranie w którym przyjechał (standardowy płaszcz, okute buty, bez rękawic)

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1330


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Wto Lip 03, 2018 10:37 am

Ha! Nie mogło też tutaj zabraknąć małego - lub też nie - czerwonego kota... Kotołaka. Wiadomo o kogo chodzi. W sumie, czemu właściwie zdecydował się tutaj pojawić? Chyba dlatego... Że nie miał okazji, by wcześniej, w swoim krótkim życiu, móc spędzać tak wakacje! Plaża! Morze! Woda! Piasek! Chociaż czy będzie mógł się z tego cieszyć, patrząc na to, że był wampirem? Chociaż z drugiej strony, kocie geny... I z tego powodu ciągnęło go do ciepłego! Czemu nie?
Może spotka kogoś, kogo zna i lubi, albo zaprzyjaźni się z kimś?
Niestety, przybył tutaj sam. Nie mógł zabrać swojego "zwierzaka" - który nawiasem mówiąc chyba by go podrapał za zabranie go na światło - więc przyjechał tutaj sam. Ale nawet podróż morska była ekscytująca! A to dopiero początek, nie?
Przywitał się z mężczyzną, których ich powitał, również i z kobietą, po czym nie myśląc, czmychnął najpierw do swojego pokoju, by zostawić większość rzeczy - jedynie zabrał ze sobą ręcznik, piłkę, krem do opalania, komórkę i śmignął (w przenośni) w miejsce, gdzie znajdowały się leżaki z parasolami, szukając miejsca, które znajdowałoby się w cieniu.


Strój:
 
Ekwipunek - czyli co wziął właściwie ze sobą:
 

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
Cocoro
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 1105


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Wto Lip 03, 2018 11:07 am

A i ona musiała odpocząć od tego zgiełku codziennych spraw. Szkoła, partner, bycie prywatnym menedżerem Lyuu jak i jego szefową. Wiecznie zgrzytający nad jej uchem ojciec no i niedoszła teściowa mogły doprowadzić do tak zwanego bólu głowy czytaj migrena.
Założyła klapeczki! Tak jak kazał kapitan! Chociaż jego gadka była dość podejrzliwa, zwykle normalni przewodnicy nie mówią tak o tutejszym słońcu, ale nie miała zamiaru się zamartwiać skoro była przecież na wakacjach! Luz i wyogda na tropikalnej wyspie! Ciekawe czy będzie jakiś alkohol.. Dziewczyna już rozmyślała nad jakimś plażingiem z drinkiem w ręku! A to dopiero początek, dopieor statek wycumował! Na kolejne słowa tylko zachichotała, wzięła soczystą pomaranczę z kosza panny czarnowłosej i poszła do hotelu rozpakować graty. O dziwo, rozglądając się po pasażerach rozpoznała kilka znajomych twarzy. Panna Green, Kurotori, GABRIELA (wow), ale jak zwykle i tak był ubrany jak na najazd inkiwzytorów, a nie na wakacje, ten to nie potrafił się dostosować. Jeśli czarnowłosy grubasek ją zauważy, machnie do niego ale nie chciała mu za bardzo przeszkadzać, w końcu od samej Coco warto czasem odpocząć! Ale małemu czerwonowłosemu nie odpuści! Z Shirem poznała się kiedy jeszcze była młoda i.. Malutka! Przed całkowitą przemianą. Dlatego zaczepi go, że nieco go zaskoczyć, ot co! Był taki samotny.. Ale zgubił się jej gdzieś w zgiełku pokoi. No nic! Zaczepi go na plaży, oby..
W pokoju zostawiła swoją całą walizę ciuchów, bo... Nie mogła wyjechać tylko z jednym outfitem! Nie byłaby sobą. Chociaż ciężko było znaleźć cokolwiek wesołego na tak tropikalną wyspę. W szafie Coco nie pojawiają się zwykle.. kolorowe rzeczy. Chyba, że kupione po pijaku, to jest najbardziej prawdopodobne. Mimo męczącej podróży i tak postanowiła wyjść gdzieś do ludzi, plaża, bar.. Cokolwiek! Byleby nie siedzieć w tym w sumie 2/10 pokoju. Ubrała się, spięła włosy w wysokiego kucyka.. Ale co dalej, gdzie by tu pójść?! Po 15 minutach stania w miejscu i myśleniu, postanowiła pójść na plażę! Pijaństwo dopiero wieczorem! Spakowała więc wszelkie potrzebne rzeczy na plażę, takie jak ręczniczek, kremik, telefon i słuchawki i powędrowała w papuciach na plażę bo piasek gorrrrący! Widząc czerwonowłosego zrzuciła z ramienia torbę plażową i wręcz rzuciła się na stareeeeeeego przyjaciele, z gromkim krzykiem. - Shiro! - I tak oto łapiąc go za ramiona, poturlali się kilka metrów dalej po piasku, wytrącając go z leżakowania. Biedny kot! Troszkę pewnie potrwa zanim ogarnie kto się na niego rzuci, więc po całym turlaniu się po piasku, uśmiechnie się do niego tak słodko, jak za pierwszym razem jak się widzieli!



Strój:
 

Ekwipunek:
 


Ostatnio zmieniony przez Cocoro dnia Wto Lip 03, 2018 7:16 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Elijah

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3827-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3839-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3883-elijah#85667 http://vampireknight.forumpl.net/t3840-elijah
Zarejestrował/a : 27/06/2018
Liczba postów : 76


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Wto Lip 03, 2018 4:51 pm

Wycieczka! Super, jest się z czego cieszyć, nowe rejony, chwila spokoju od codziennego zgiełku. Tak prawdopodobnie myśli większość osób które wybierają się (tak jak Elijah), na tę wycieczkę. On jednak nie był napromieniowany hurra optymizmem. Raczej podchodził do tego z wieeelkim dystansem, rzekłbym nawet, że był do tego nastawiony raczej negatywnie. Aczkolwiek jakoś udało mu się przełamać i trafić tam gdzie reszta. Wiedział od początku, że będzie miał problem z przełamaniem się i otworzeniem do reszty towarzystwa, z resztą planował też zaszyć się gdzieś z boku, zwinąć w kulkę i przyglądać reszcie. Jedyną możliwością inicjacji przez chłopaka było wejście w swoją aktorską pozę, miał nadzieje, że klimat wyspy udzieli mu się także w tej sferze.
Gdy tylko postawił pierwszą nogę od razu ruszył w stronę swojej norki, chciał odłożyć rzeczy, przebrać się i czmychnąć gdzieś gdzie będzie mógł sobie ochłonąć, ułożyć sobie wszystko w głowie.
Przebrał się szybko w swój wakacyjny, nieco dziwaczny strój i spokojnym krokiem odmaszerował. Chwilkę zajęło mu znalezienie odpowiedniego miejsca w którym będzie mógł się zrelaksować na swój sposób. Trafił pod jakąś palemkę, rzucił się pod nią, założył rączkę za rączkę, przykrył głowę szalikiem i odpłynął. Do jego głowy zaczęły napływać różne scenariusze i sytuacje które sam może wykreować, im dłużej pozostawał nietknięty, zanurzony w swoim świecie tym bardziej podobał mu się fakt, że jednak tutaj trafił. To będą niezapomniane wakacje. Pomyślał sobie uśmiechając się złowieszczo pod noskiem.






Itemki:
 
Powrót do góry Go down
Xin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2023-xin-amiko#43253 http://vampireknight.forumpl.net/t2119-relacje-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3551-xin#76995 http://vampireknight.forumpl.net/t2055-xin-amiko http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom
Zarejestrował/a : 17/08/2015
Liczba postów : 401


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Wto Lip 03, 2018 8:12 pm

Wspólny wyjazd na wakacje był bardzo dobrym pomysłem na spędzenie ze sobą jak najwięcej czasu. Nie dość, że zwiedzą kawałek ciekawego świata, to będą mogli dzielić się razem przeżyciami. Jakby nie spojrzeć Xin nigdy dotąd nie był tak daleko od Yokohamy, dlatego miał wiele obaw. Większość z nich rozwiewał o wiele bardziej rozeznany w tych sprawach Szynek, który towarzyszył Wilkowi nawet podczas wyrabiania paszportu i innych papierków ubezpieczających. Właściwie raz miał kryzys, jakoś dzień przed wyjazdem, ale Motylek i tu nie zawiódł pocieszając wątpiącego w powodzenie wycieczki Wilka.
Podróż statkiem znosił całkiem dobrze, lecz kurczowo trzymał się towarzystwa Długowłosego. Jedyne miejsce jakie odpuszczał to tam, gdzie Król chodzi piechotą. Pogoda dość dawała się we znaki we względu na specyfikę ciała wampiro-wilkołaka, nie mniej wtedy miał pretekst, by brać częściej prysznic. Oczywiście w duecie ze swym Lubym.
Wreszcie trafili na wyspę, gdzie zbierała się reszta turystów i organizatorów. Wilk kroczył za Shiną obładowany bagażem, który nie sprawiał mu żadnego problemu. Nie bez powodu utrzymywał doskonałą kondycję ciała, bez żadnych sztucznych wspomagaczy. Wszak jedyną, najulubieńszą używką, jaką stosował, to miłość do Niebieskowłosego.
-Skarbie... -wyszeptał nieco speszony zza pleców Kochanego Pigwinka- ...na pewno niczego nie zapomnieliśmy?
Byłby gotów przetrzepać cały bagaż, aby upewnić się, choć o wiele łatwiej przystać mu będzie na słowo Shiny, które uważał za święte. Przynajmniej podczas wyjazdu, bowiem nie zbyt czuł się komfortowo wśród turystów. Niby już wcześniej przerabiali wspólnie galerie, parki, nawet plaże, ale do tej pory nie musiał oswajać się z takim tłumem dłużej niż przez jeden dzień. Już odruchowo niuchał zapachy i nasłuchiwał szpiczastymi uszami, które musiał upchać pod kapeluszem. Biedny ogon też został wsadzony w nogawkę alladynek, nie mniej nie przykuwał aż takiej uwagi jak jego Bóstwo. Olśniewający, rześki, czuł się wręcz panem sytuacji. Wilkowi trochę zajmie zaklimatyzowanie się, to pewne. Dreptał więc tam, gdzie mu rekomendował Słodki Towarzysz i starał się niczego nie schrzanić. Póki co nie mógł czuć się odprężony na wakacjach.

Strój:
 
Ekwipunek:
 

_________________

Wilczek:
 

Wilk aka Czarna Bestia:
 
Powrót do góry Go down
Red

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2242-redowa-karta#47072 http://vampireknight.forumpl.net/t2568-red#54488
Zarejestrował/a : 08/11/2015
Liczba postów : 188


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Wto Lip 03, 2018 9:35 pm

Kto by pomyślał, Reduch i podróże. Toć to się nie łączy w logiczną całość, a jednak! Jakoś od swojego dłuższego wyjazdu polubił wyjazdy i podróże, napawały go jakąś... Ekscytacją. W sumie ledwo wrócił, a już jedzie znowu, ten to ma teraz chcice na wypadowe! Oczywiście nie pozostawił swoich przyjaciół z lasu (jak na księżniczkę Disney'a w treningu przystało), by głodowali pod jego nieobecność. Ba! Wróci, to pewnie będą się toczyć do niego, a nie kicać, biec czy pełznąć.
Na statek znowu wpadł jak szafiarka – walizka w jednej łapie, torba przewieszona na ramieniu drugiej, ubrań nigdy za wiele! Dobra, prawda jest taka, że zabrał ze sobą tę torbę, bo nie miał gdzie już upchać kociego żarcia. No nie jego wina, że ostatnio tak mu zasmakowały te wszystkie ciasteczka w kształcie rybek! Chociaż jakby teraz tak się zastanowić... Taka nieznana i tajemnicza jest niby ta wyspa, a już na nią zdążyli wycieczki robić? Cóż, ważne, że cena była nawet na portfel takiej sieroty życiowej jak Red, a warunki do przetrwania... No, starczy mu mieć gdzie spać i tyle!
Podróżą statkiem w sumie się nie interesował tak bardzo, a może powinien? Może kogo znajomego by spotkał, luj tam wie, kogo przyniesie też na tę wyspę. W sumie... Większość podróży przespał, jak to na koto-podobnego wampirza przystało. No co, trzeba nadrobić siły na dalsze spanie, gdy już się dopłynie. Już mu się śniły te wszystkie nowe zwierzęta w tej dziczy, których do tej pory nie miał okazji zobaczyć z bliska, więc sam na pewno nie będzie! Dopiero ruch innych ludzi na statku uświadomił go, że są u celu swej wyprawy. Zgarnął swe manatki, wyszedł na wyjątkowo gorące promienie Słońca i ujrzał ją... Ujrzał tę piękną, dziewiczą wyspę! Aż szczena lekko mu opadła, a mózg przez chwilę przestał pracować. Z jeszcze większym zadowoleniem wyskoczył na stały ląd. Po drodze udało mu się wyniuchać kilka znajomych zapachów, ale może mu się wydawało? Może i wampir, lecz pamięć nadal ludzka, więc da się zapominać niektórych rzeczy.
Po powitaniu przez opiekunów? Organizatorów? Nawet nie wiedział jak nazwać parkę ludzi, bo ledwo ich z końca widział, zresztą nawet nie był nimi nadto zainteresowany, w końcu kto by był? Tyle barw wokół, a ma się patrzeć na dwójkę nieznajomych? Ważne, że wyłapał coś o tym, gdzie ma pokój i o, ruszył zostawić swój burdel i się przebrać.
- No, teraz tylko znaleźć dobre miejsce na drzemkę. - mruknął zadowolony, wciskając ogon do kąpielówek i stawiając lekko czuprynę ku górze, aby zakryć uszy. Czemu ludzie już wiedzą o wampirach, a takich jak on jeszcze nie? Jednak co zrobisz? Teraz jedyne co może zrobić, to wziąć torbę swoich rybich przekąsek i wylecieć, łapać Słońce! Gorący piasek przesypywał się z każdym jego krokiem po plaży, jednak ostatecznie glebnął się na Słoneczku, w okolicy palemek, na samym piachu, przegryzając kocie ciasteczka. W sumie jak tak się rozejrzał, to pod tą palemką ktoś leżał...
- Hej, nie żal Ci leżeć tak w cieniu, pod tymi palmami? - zapytał chłopaczka, który tam leżał. - Takiej okazji w Yokohamie nie złapiesz, więc chyba szkoda marnować takie promienie jak tutaj.

Strój:
 

Ekwipunek:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Laurie
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Wto Lip 03, 2018 9:59 pm

I jej należały się wakacje. Po uprzednim spakowaniu walizki, wyszła na zewnątrz, gdzie już czekał na nią szofer. Po wejściu do czarnego Volvo, została zawieziona do portu, z którego później odpłynęła. Za nim się to stało, obcy jej mężczyzna wsunął do jej dłoni zaadresowaną do niej kopertę, a następnie zniknął w tłumie ludzi, czekających na swoje jachty, bądź większe statki. Skonsternowana poprawiła pomarańczową bluzę, a następnie wsunęła świstek papieru do kieszeni. Dobrze wiedziała od kogo to dostała, jednakże nie chciało jej się wierzyć w to, że Ona będzie interweniować w laurkowy czas wolny. Rose Kurenai, jeśli myślała, że i tym razem będzie miała wpływ na jej życie to się srogo przeliczyła.
Po dotarciu na miejsce, nie omieszkała nie przywitać się z kobietą i mężczyzną, a nawet podziękować im za przygotowany poczęstunek. Zgrabnym ruchem sięgnęła po banana, a następnie wraz ze swoją ,,100-kilową" walizką popędziła prędko do hotelu. W recepcji odebrała kluczyk do jej pokoju, a następnie omijając szerokim łukiem lokaja pognała niczym torpeda, by zostawić swoje rzeczy i dzięki temu, móc szybciej udać się w kierunku plaży. Zabrała jedynie ze sobą mały plecak, gdzie spakowała mini apteczkę (parę plasterków, nożyczki, trzy bandaże, mała butelka z wodą utlenioną oraz druga z wodą święconą), mały ręcznik, butelkę z wodą, telefon z selfie stickiem, latarkę z możliwością włączenia ultrafioletu, światła led, czy punktowego, czerwonego promienia, sukienkę, krem z filtrem, scyzoryk szwajcarski oraz kluczyki rzecz jasna.
Posmarowała się jeszcze drugim kremem z filtrem, a później zamieniła swoje aktualne ubranie na strój kąpielowy (wcześniej zamknęła drzwi do pokoju), swojego precla i plażowe klapki o kształcie ryby. Za przykrycie głowy posłużyło jej to w kolorze zielonym,okulary przeciwsłoneczne założyła, by jej za łatwo nie rozpoznano. Potem pozostało tylko zamknąć drzwi i ruszyć przed siebie, nie przejmując się za bardzo, że gdyby jej się przyjrzeć to czasami dało się zobaczyć mały kuperek.
Na plaży tak jak się spodziewała zobaczyła wiele osób, z czego nie każdy był człowiekiem. Były tutaj i wampiry, których najchętniej unikałaby tak jak tamtego lokaja. Jednakże zwyczajnie się nie dało. Szła więc piaszczystym brzegiem, szukając właściwie czego? Dopiero owe coś, a raczej owy ktoś wyłonił jej się zza zakrętu, gdzie w zacienionym miejscu spostrzegła kota! Jednakże chwila, nie był on sam, przy nim przecież był nie kto inny, a Cynthia!
- S-s-shiro! Coco! - pomachała do nich z odległości 15 metrów, a następnie uciekła, szukając Rekina. Zdecydowanie nie chciała im przeszkadzać, z resztą... nie mogłaby tam dołączyć chociażby ze względu na zazdrość, którą nosiła w sercu.
Ekwipunek:
Spoiler:
 

Aktualny ubiór Lau:
Spoiler:
 

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 348


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Wto Lip 03, 2018 10:53 pm

Zaczepiona osoba: Laurie

To dziwne, że Rekin płynął statkiem? W końcu po co się przemęczać i używać moc, skoro ma szansę wbić się w tłum lepszej klasy i skorzystać z luksusów podróży. Warto czasami odpocząć, porzucając za sobą wszystkie codzienne obowiązki oraz wrzucić całkowicie na luz. Chociaż dla Niemca ogarnięcie spokoju równało się prawie z niemożliwym, to i tak warto spróbować.
Statek dotarł do brzegu. Rekin w końcu mógł zebrać swój bagaż i ruszyć do zejścia z pokładu. Ludzi jak zwykle sporo. Starał się ich wymijać, aby jak najszybciej znaleźć się na plaży. Kiedy osiągnął swój cel, od razu kierował się znajomym zapachem. Mimo że było ich wiele. Znajomych lub mniej, zdołał wyłapać ten jeden jedyny. Niski Królik co nie raz spowodował, że mdlał. I mimo swojej słabości do jej skromnej osóbki, to i tak się do niej kierował.
- Cześć...
Przerwał, bo przecież widok dziewczyny w tak skąpym stroju musiał przywołać ogromne zmieszanie. Doskonale zdawał sobie sprawę, że przecież na plaży ludzie chodzą w strojach. Ale czemu myślał, że Lau nadal może chodzić w szkolnym mundurku? Nie musiała eksponować biustu przez który Rekin aż dostawał niezdrowej zadyszki.
- C-chyba zapomniałem... bagażu.
Wydukał, powoli się cofając. Nieważne, że w łapie trzymał swoją podróżną torbę. Odwrócił się na pięcie, gnając ku brzegowi. Szybka akcja. Upadek na kolana, podparcie rękoma i zanurzenie głowy po samą szyję. Letnia woda od razu ostudziła niekorzystne myśli dla otoczenia i dla samej Króliczki myśli, więc już mógł wyciągać łeb biorąc przy tym głęboki wdech. Dopiero teraz wstał, otrzepał nogi z mokrego piasku, powracając do koleżanki po fachu. Głowy co prawda już nie suszył, niech te gęste kudły zasłaniają mu oczy. Przynajmniej widok Królika był znacznie zmniejszony.
- Trzeba iść do recepcji, co nie?
Zagada, przypominając sobie tych ludzi co witali i zagadywali odnośnie podróży. W końcu trzeba gdzieś zostawić bagaże. Rozejrzał się już nawet za nie którymi, co szli w stronę ogarnięcia domków. Ciekawe czy dostał, to co chciał. Najbardziej odosobniony domek od reszty.

Strój:
 
Ekwpiunek:
 

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka


THEME
Powrót do góry Go down
Meredy

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3486-m-a-d#75153 http://vampireknight.forumpl.net/t3497-meredy#75632 http://vampireknight.forumpl.net/t3491-mere#75368
Zarejestrował/a : 05/09/2017
Liczba postów : 147


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Wto Lip 03, 2018 11:05 pm

Aż ciężko w to uwierzyć, że Meredy wyrwała się ze swojej nory żeby pobyć z ludźmi. Nawet teraz zasnatawia się jak to się stało i jedynym sensownym wyjaśnieniem mogłoby być to, że się najebała. Teraz przebywając na tym statku tylko czekała w jednej z kajut aż męka kołysania się skończy, bo zdaje się, że albo kac ją dopadł albo to choroba morska. Tak prosto egzystując i obracać się z jednego boku na drugi przetrwała tą męczarnie  jaką inni nazwali podróżą statkiem.
Specjalnie na wakacje odrobinę odmieniła swój wygląd. Włosy rozjaśnione do jasnego brązu idealnie komponują się z jej bladą skórą. Dziewczyna choć jest wielbicielką ciemnych kolorów tak dla wyjątku zdecydowała się na spakowanie rzeczy o stosunkowo jasnych barwach, choć i tak postanowienie to nie utrzymało się długo. Wzięła dwa stroje: jeden był jasny i jak na nią zbyt uroczy... a drugi był w jej guście: dwuczęściowy i co najważniejsze -czarny. Ten czarny w tym momencie miała ubrany a na górę ubrała białą zwiewną sukienkę na ramiączkach o wzorach kwitnącej wiśni - byle coś co łatwo zdjąć. Na łebek nałożony był szeroki, słomiany kapelusz który przynajmniej tymczasowo chronił jej ciało przed słońcem.
Złapała za walizkę i wolnym krokiem zeszła na pomost który prowadził na plaże. Jeśli była możliwość zameldowania się i odstawienia swoich rzeczy to tak też zrobiła, a zaraz po tym poczłapała w stronę plaży gdzie było już pełno osób z wycieczki. Nie zarejestrowała w tym momencie żadnej znajomej twarzy, tak więc... Poczeka, może ktoś zdecyduje się do niej zagadać. Stanęła więc przy barze, by zaraz usadzić tyłek na krzesełku i zamówiła jakiegoś drinka... Sex on the beach, bo pasuje do krajobrazu, a co.

AU
Spoiler:
 
Ekwipunek
Spoiler:
 

UWAGA; PROSZĘ ZAZNACZYĆ W POSTACH ŻE KTOŚ DO MNIE PODEJDZIE. NAJLEPIEJ NA POCZĄTKU FORMUŁKĄ:
Kod:
Z: [b]Meredy[/b]

_________________
#463E41ll MG:#D19275 ll theme

Teddy bear, you are my teddy bear
You were confiding and quiet
How did love become so violent?

Powrót do góry Go down
Laurie
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2500-laurie-kp-gotowa http://vampireknight.forumpl.net/t2588-dusze-laurie#54914 http://vampireknight.forumpl.net/t2594-laurie#55100 http://vampireknight.forumpl.net/t2577-laurie#54615
Zarejestrował/a : 27/12/2015
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Wto Lip 03, 2018 11:39 pm

Obserwowała otoczenie dość bacznie, a mimo to, gdy do niej podszedł była odwrócona plecami.
W chwili, w której się odezwał, ta odskoczyła do przodu, robiąc szybki obrót i spojrzała najpierw na jego buzię, a później na ubranie, w którym przybył na wyspę. Cóż, wyglądał zdecydowanie jak jakiś plażowicz, no ewentualnie turysta, który zdradzał swoje Rekinie ja na każdym kroku! Czapka to sugerowała, portki również, aż dziwiła się, że torba nie była w takim motywie, co reszta.
- Cześć Ry… Fergalu - odpowiedziała, nieco zmieszana, prawie zapominając, że przecież miała się do niego odzywać w zupełnie inny sposób. Wszakże nazywanie go ,,Rybą" czy ,,Rekinem" nie wchodziło w rachubę, przynajmniej dla niego.
- Nic się nie stało, raczej. Myślę, że mogę pomóc Ci z zaniesieniem go do domku. Ewentualnie możesz go zostawić w moim, to też wchodzi w grę, o ile i Tobie to odpowiada.
Posłała mu nieśmiały uśmiech i nawet już miała się skierować w kierunku recepcji lub innego miejsca, które by sobie zażyczył, gdy wampir wycofał się i pognał w kierunku wody.
- To chyba nie w tę stronę, Rybko... - wyszeptała do samej siebie, obserwując jego dalsze poczynania. Szczerze mówiąc, nie była tym zaskoczona, bardziej ją to zażenowało. Spodziewała się jakiegoś postępu w jego walce z własnymi emocjami, a dostała w prezencie w zupełności co innego. Oczywiście mógł tam pognać, by przywitać się z wodą lub by się nieco ochłodzić, ale wolała przynajmniej głośno nie mówić, o tym co jej chodziło po głowie. Zwłaszcza, że czerwony alarm oznaczający ,,Laurie ubierz się mniej skąpo", wcale jej nie pocieszał. W końcu to były wakacje, ale mus to mus. I czego to się nie robi dla... przyjaciół.
W tym celu, zdjęła z siebie precla, by następnie wyciągnąć z plecaka sukienkę i ją na siebie ubrać. Akurat gdy wrócił znowu miała wszystko na swoim miejscu, włączając w to nowy element ubioru. Nie musiał jej dziękować, naprawdę, zwyczajnie chciała uniknąć kolejnych takich akcji albo ewentualnie mu pomóc w walce z samym sobą.
- Chłodniej? - zagadnęła go, aby po chwili podejść bliżej Rekina i zgarnąć mu nieco włosów z czoła - Będziesz lepiej widział, bo wiesz... Nie chcę żebyś mi się po drodze zabił i odpowiadając na pytanie... - Prawie by o nim zapomniała! - Tak, po kluczyki, tędy - wskazała mu przez siebie drogę i ruszyła, mając nadzieję, że Prefekt weźmie na klatę, to co niedawno uczyniła(dotyk).
- Masz jakieś plany na to, co zrobisz po wypakowaniu bagażu?
Ciekawiło Lau, czy Rekin zdążył sobie zaplanować resztę tego ,,cudownego" dnia. Sama miała kilka pomysłów jak może go spędzić, zaczynając od pływania, zagrania w piłkę, a kończąc na ponownych odwiedzinach brata. Jednakże, póki miała kompana przy sobie, to w miarę możliwości chciała swój wolny czas uzależnić od niego. W końcu to ich wspólne wakacje i poza tym, co przeszkadzało im w tym, by trochę czasu spędzili razem?

_________________
Mowa Japońska|Mowa Angielska|Mowa Francuska|
Powrót do góry Go down
Shina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3601-szynka#77863 http://vampireknight.forumpl.net/t3605-hot-linia-pieczona-szynka#77923 http://vampireknight.forumpl.net/t3604-szynka#77922 http://vampireknight.forumpl.net/t3603-maly-dom#77921
Zarejestrował/a : 12/12/2017
Liczba postów : 60


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Sro Lip 04, 2018 7:17 pm

Wspólny wyjazd z Xin'em.
Wampirek długo zastanawiał się nad wspólnym wyjazdem poza granicę kraju. Niby nie tak daleko, ale jednak z dala od domu. Niemniej chciał sprawdzić jak Wilk zacznie zachowywać się w tłumie ludzi i czy jest skłonny przeciwstawić się swojemu dzikiemu instynktowi. Shina w końcu jako dzielny psycholog pragnął sprawdzić jak zachowuje się jego partner. Troszkę brzmi okrutnie badać bliska osobę, acz z drugiej strony warto się ubezpieczać i poznawać.
Zajął się całą sprawą papierkową, załatwił dokumenty Wilkowi i wszystko legalnie. Watabe nie popierał oszustw urzędowych bo nie spieszył się do pójścia do więzienia za fałszerstwo. Amiko z całą pewnością liczył się ze zdaniem mądrego Szynki - Troszkę mam obawy. Źle znoszę wysokie temperatury. - szepnie na uszko Xin'a, podczas szykowania opuszczenia wynajętej kajuty. Nim jednak opuścili schronienie, Shina wysmarował całe swoje ciało olejkami chroniącymi przed słońcem. W niektórych miejscach musiał prosić Xin'a o pomoc, w końcu nie wszędzie mógł sięgnąć... I zapewne Wilk ochoczo wykonał malutką prośbę.
Słońce prażyło okropnie przez co Watabe odczuł lekkie zawroty głowy, chociaż dzielnie stawiał kroki, to i tak błagał aby nie zemdleć. Co chwila pił wodę butelkowaną, ocierał czoło chusteczką. Lodowy wampir źle znosi wysokie temperatury.
Prawie podskoczył kiedy Xin się odezwał.
To było tak nagle...
- Tak, wydaje mi się że wszystko zabraliśmy. Sprawdzałem kilka razy i według lusty wszystko się zgadza. - pośle Wilkowi uśmiech, coby go uspokoić - Mam nadzieję, że  jesteś przygotowany na zwiedzanie bo nie chce mi się siedzieć cały czas w jednym miejscu. - pełen nadziei wampirek, który w pewnym momencie zrówna swój krok z partnerem. Chwyci się lekko dłonią za ramię wampira, starając się nie być dodatkowym balastem. I tak już wszystko niósł!
Kierowali się do recepcji, aby odebrać kluczyk. Ale nim doszli była już spora kolejka, więc zostali zmuszeni poczekać - Jeśli coś się będzie działo, to masz mi mówić. Dobrze? - pogłaszcze ramię Wilka, nie chcąc aby nabawił się niepotrzebnych stresów - Możesz też położyć torby, nie musisz cały czas ich dźwigać. - paluszkiem wskaże na pokaźne bagaże, chociaż sam miał mały, turkusowy plecak. Jak dobrze, że lekko się ubrał! A włosy upięte w wysokiego koka, odsłaniały karczek aby móc się lepiej chłodzić.

Strój::
 

Ekwipunek::
 

_________________
Powrót do góry Go down
Rillianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 325


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Sro Lip 04, 2018 7:35 pm

COCO JA PISZU DO CB XDDD

O kurła, tatę ją puścił na wycieczkę! SAMĄ! NA NIEZNANĄ WYSPĘ! Szok, takie rzeczy nie dzieją się naprawdę, a złudna wolność Rilli pewnie jest ograniczona przez jakiegoś fagasa wysłanego przez Ringo do pilnowania jej na wakacjach. Cóż, młoda jednak była święcie przekonana, że jedzie bez żadnej przymusowej opieki, więc jak gdyby nigdy nic biegała po pokładzie statku w kusej, białej sukience odkrywającej plecy. Ogólnie jak to przystało na stworzenia jej pokroju, większość czasu spędziła na zagadywaniu obcych istot i ogólnym pierdoleniu o niczym ważnym. Klasyczny przykład wygadanej blondyny puszczonej w świat samopas. Przynajmniej podróż jej się nie dłużyła, o!
Po dotarciu na miejsce posłusznie założyła na swoje drobne stópki laczki prawilności czyli tak zwane  kuboty, pumby i te pe, po czym z walizką u bok poczłapała  za tłumem. Nie zdążyła jeszcze wyłapać jakiejś znajomej gęby, więc skupiła się póki co na odnalezieniu swojego pokoju! Musiała przecież zostawić bagaże! Nie będzie wszędzie łaziła przecież z brokatowo-różową walizką wypełnioną po brzegim wszystkim czym się tylko dało. Poza tym czuła, że musi się nieco odświeżyć po przebytej podróży. Co jak co, ale ciągłe bujanie na pokładzie nie wyszło jej na dobre, ekhm.
Także, gdy załatwiła już wszystko, co musiała skierowała swoje kroki w kierunku plaży, gdzie właściwie znajdowała się większość wczasowiczów. Szybki rzutem oka oceniła teren - NIKOGO NIE ZNA! NO DOBRA STOP!
Dwukolorowe tęczówki utkwiły na sylwetce Coco. Wampirzyca mierzyła dziewczynę tak nachalny spojrzeniem, że każdy normalny już dawno by się do niej wypruł. No wiecie - szlachetna trochę inaczej zapamiętała swoją współlokatorkę z akademika, więc miała niezłe WTF!?  na gębie. I jeszcze macała się z jakimś rudym kimś.
- O MATKO BOSKO COCO. - wydarła japsko na pół plaży rozkładając ręce na boki niczym Jezus.
- CZEMU MASZ TAKIE DUŻE CYCKI? - dodała zaraz, parząc na nią oczami wielkości pięciozłotówki.


AKTUALNY UBIÓR
Spoiler:
 

Ekwipunek

Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1237


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Sro Lip 04, 2018 9:48 pm

Głośny warkot motorowego ślinika. Rozbryzgująca się woda i potrącane delfiny. Nikt inny tak nie szanuje życia jak Samuru. To właśnie on stojący na dziobie łodzi, wpatrywał się zimnym wzrokiem w kolorową wulkaniczną wyspę. Prywatny jacht specjalny na okazje opieprzania się poza krajem i wkurzania pozostałych. Nie zamierzał płynąć z innymi, wszak Kurosz potrzebuje swojej przestrzeni, prywatności i najlepiej jakby nikt nie wchodził mu w paradę. Poza kapitanem statku co skupiony prowadził po wodnej trasie.
- Za moment będziemy, panie Kuroiashita.
Zawołał mężczyzna stojący za sterami. Starszy pan ale wampir. Dawny człowiek, dawna ofiara ex szlachetnego. Kuro skinął jedynie głową w odpowiedzi.
I co to na horyzoncie ujrzał? Rudowłosą piękność spacerującą blisko szumiącego morza. Naprawdę myślała, że NIC nie jest w stanie zniszczyć jej spokoju? Się grubo myli.
- Kierują się do tego brzegu.
Rozkazał, wskazując dłonią miejsce blisko panny Esmeraldy Green. Starszy wampir zamrugał oczami z małym zaskoczeniem, nie spodziewał się takiego niezbyt rozsądnego ruchu.
- Ale panie, nie możemy...
Przerwie, bo wzrok jaki otrzyma od dawnego polityka sprawi, że odechce się przeciwstawiać. Samur zawsze miał dostać to, co chciał i teraz też nie mogło być inaczej. Różnił się od pozostałych turystów. Nie miał na sobie stroju kąpielowego ani hawajskiej koszuli. Głównie czerń dominowała przy wampirze (więcej w Stroju).
I kiedy Esmeralda oddychała morską bryzą, do jej ucha doszedł głośny odgłos pracującego silnika. Widziała jak statek płynął co raz szybciej i był co raz bliżej, aż wreszcie wbił się w brzeg. Jeśli kobieta nie odsunęła się, została ochlapana wodą. Zeskoczy z dzioba mroczny dawny pan Yokohamy, wsuwając chwilę po na nos czarne okulary.
- Rozumiem, że czekasz na okazję. Ale nie ma lamp... Szkoda.
Przywita się ze znajomą, nie posyłając jej żadnego uśmiechu. Ze statku zejdzie jeszcze drobna kobietka. Blond włoski, letnia sukienka i wielkie walizy. Wiadome czyje. Samuru zamierza zabrać wszystko to co potrzebne. Biedna służka o dziecięcej buzi, chociaż bladość skóry zdradzała że też jest wampirem.
- Zanieś bagaże do pokoju. Znasz hasło do rezerwacji.
Postanowione, nie słucha protestów. Dziewczyna posłusznie skinęła głową i skierowała się ku wyznaczonego miejsca, taszcząc za sobą bagaże pana. Co do Esme, wampir nie odstępował na krok.

ubiór:
 

ekwipunek kieszenie/walizy:
 
Powrót do góry Go down
Elijah

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3827-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3839-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3883-elijah#85667 http://vampireknight.forumpl.net/t3840-elijah
Zarejestrował/a : 27/06/2018
Liczba postów : 76


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Sro Lip 04, 2018 10:15 pm

Każda godzina, minuta, sekunda spędzona na plaży, w cieniu pod palemką była całkiem miła. Był tym faktem bardzo zaskoczony, obstawiał raczej, że będzie żałował swojego wyjazdu, chociaż jak wiemy nie ma co chwalić dnia przed zachodem słońca. Wszystko mogło się zmienić diametralnie przez jedną głupią sytuacją w którą Elijah miał nadzieje, że nie wpadnie. Dalej czas płynął spokojnie, kolejne myśli napływały chłopakowi do głowy, miał już nawet kilka które chciałbym wprowadzić w życie. Będzie to trudne zważywszy na jego zapał do kontaktu z ludźmi. Wiatr lekko powiewał, że przez przypadek zdmuchnął z jego twarzy szalik, wybudziło go to z jego lekkiego transu, podniósł się na chwilkę i rozejrzał po okolicy. Westchnął głęboko, skrzywił się i znów padł na ziemie okrywając się szalikiem w ten sam sposób co poprzednio, brakowało mu tylko czegoś do popijania. Niespodziewanie usłyszał cudzy głos, na początku nie będąc do końca świadomym myślał, że to sen. Jednak dalsza, dłuższa wypowiedź obcej osoby poderwała go z pozycji leżącej, w mgnieniu oka siedział już po turecku przyglądając się osobie będącej w jego pobliżu. - Co? Ja? Nie, nie żal mi. Wszystko jest w porządku. Wątpię, że jestem wstanie spędzać czas inaczej w takim miejscu. - Odpowiedział lekko zdezorientowany nastolatek, nie wiedział zbytnio jak powinien się w tej sytuacji zachować. Opanować się? Może odejść? Albo jeszcze inaczej, pociągnąć temat dalej? No nic, w tym momencie był zbyt zestresowany żeby się ruszyć więc postanowił jakoś pociągnąć temat dalej. - Faktycznie może ma Pan rację, aczkolwiek lubię swój obecny kolor skóry, nie chcę się zbytnio opalić więc leżenie pod palemką jest idealne. - Zatrzymał się chwilkę żeby się zastanowić, jednak już planował coś powiedzieć. - Jak Pan zamierza spędzić czas na tej wyspie? Szukam jakiejś inspiracji, bo sam nie wiem co mam ze sobą do końca zrobić. - Powiedział spokojnie po czym poprawił swój strój i włosy.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1330


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Czw Lip 05, 2018 10:01 am

Z Coco i Rill
Z tego całego decydowania... Właściwie nic nie wyszło. Nim wybrał konkretny leżaczek dla siebie, został dosłownie powalony i przeturlany... Kawałek dalej. Aż zwiała mu piłka i kapelusz, nie patrząc już na to, co było dookoła niego. I w sumie... Zdecydowanie miał zdezorientowaną minę. Niebieskowłosa dziewczyna, która znała jego imię i najwyraźniej wiedziała kim jest... Tylko, że rudowłosy nie wiedział, kogo miał przed sobą! Nieznajoma!
No dobra, trochę potrwało ładowanie danych u niego, bo dopiero gdy wyczuł zapach, gdzieś jakieś stare wspomnienie poruszyło się w nim. Potem drugie, trzecie... Jeszcze ten uśmiech... Poruszył ostrożnie uszami.
- Cocoro...? - w jego głos wkradła się nutka niepewności... No bo... Tak dawno jej nie widział! Dodatkowo zupełnie się różniła z wyglądu od niewysokiej dziewczynki, jaką miał okazję poznać.
- To ty, tak? - teraz to już miał pewność. Chciał wiedzieć więcej... Ale właściwie czy dowie się?
W pewnym zaś momencie usłyszał dość głośny głos nieznajomej dziewczyny. Podciągnął się na łokciach, po czym spojrzał w jej kierunku... A gdy dotarł do niego sens słów, lekko się zmieszał. I zdecydowanie starał się nie patrzyć teraz tam... W tamto miejsce. Ale chwila, jeśli się opierała nadal o niego, to mógł przecież... Chociaż rudowłosy mało kiedy skupiał się na takich rzeczach.
W sumie, co teraz? Bo właściwie... To sam nie wiedział.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Shiro, gdy widzi plany Omi
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1136


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Czw Lip 05, 2018 6:02 pm

Bar był jeden, ale klienci mogli stawać tak, że nikt nie zaczepiał nikogo innego- i dzięki Bogu.
Gabriel już sączył drugiego drinka, który kolorami przypominał ocean, a tak na prawdę smakował pomarańczą i granatem. Stary wyga, a tak lubił smak owoców... Może dlatego, iż w jego czasach raczej nieczęsto był czas i możliwość jedzenia tych naturalnych słodyczy?
W jego pobliżu pojawiła się jakaś wampirzyca, dlatego też zmierzył ją wzrokiem powoli przechylając wysokie naczynie (przecież nie będzie pił czymś takim jak słomka) i powoli je odstawiając na blat baru. To musiał być ciekawy widok- wielkolud zajmujący miejsca jak półtorej człowieka w długich ciemnych włosach, pijący tak barwiony koktajl.
Teoretycznie nie powinien interesować go teraz fakt pobytu tutaj wampirów. Tutejsze upały były przecież niezbyt pobłażliwe dla cery wampirzej... Ale być może odpowiednia ilość kremu była wystarczającą zaporą przed promieniami UV.
Co zresztą za różnica? Miał teraz wolne, mógł w większości zapomnieć o tym, że powinien wytępić wampiry. Nawet inkwizycja czasami najzwyczajniej odpoczywała pomiędzy teoretycznymi heretykami... Stwórca również siódmego dnia odpoczywał.
Kiedy czas będzie, żeby stąd się ruszyć? Dzień jeszcze młody, a barman chyba celowo nie dolewał za dużo alkoholu do tych drinków, żeby wielkolud nie wszczynał burdy- biedaczysko nie wiedział ile może wypić tak wielki człowiek w połączeniu z bardzo spowolnionym metabolizmem i latami praktyki.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Cocoro
Prefekt
Prefekt
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2230-cynthia-cocoro-patel http://vampireknight.forumpl.net/t2275-cocoro#62038 http://vampireknight.forumpl.net/t2276-cocoro#47983 http://vampireknight.forumpl.net/t2235-cocoro
Zarejestrował/a : 06/11/2015
Liczba postów : 1105


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Czw Lip 05, 2018 8:03 pm

SHIRU, RILLU JA PISZU DO CIEBIE. ♥




O matko, Shiro był taki słodki! Nic się prawie nie zmienił! Ten sam zapach i mięciutkie czerwone włoski! Ale zaraz zaraz... Co on miał na głowie?! KOCIE USZY? Zdecydowanie ich nie miał jak spotkali się po raz pierwszy, w ten czas kiedy Cynthia pakowała jego brzuch ciastkami.. Tak, to zdecydowanie było miłe i pamiętliwe spotkanie. Szkoda, że więcej się już nie spotkali.. Ale byli tutaj teraz razem! I Coco mogła go w spokoju męczyć i dręczyć! Tak, przypomnieć o sobie, tak to nazwijmy.
Trochę mu zajęło przypomnienie sobie z kim ma właściwie do czynienia i co za babsztyl siedzi mu na pasie! No tak, trochę Cocu się zmieniła.. Zapewne teraz była od niego wyższa! Ale jak usłyszała swoje imię, które padło z jego ust, uśmiechnęła się jeszcze szerzej nie kryjąc dzięcięcej radości. Zdecydowanie trafił w dziesiątkę. Na jego pytanie pokiwała energicznie głową na tak. - Trochę się podziało, ale mamy cały urlop żeby to wszystko omówić! - Była blisko niego, ale tak ekscytowała się tym spotkaniem po latach, że mogła mówić nieco za głośno, szczególnie dla niego. Jej uwage spowrotem przykuły kocie uszy. - A co ty tututuututu masz? - Zaglądała z zaciekawieniem kręcąc się na jego brzuchopasie, zdecydowanie nie była to dla niego dobra pozycja, oj nienie, i dla jasności, Coco nie wie, że Shiru jest aseksualny! Rzuciła się z łapskami na jego czerwone uszka i zdecydowanie i ruchliwie i z miłością zaczęła je macać, jakby nie mogła uwierzyć, że są prawdziwe! Mogła go tym wprowadzić pewnie w ogromne zakłopotanie, tym bardziej, że nachylając się jej piersi wylądowały milimetry od jego twarzy... Ale skąd mogła wiedzieć! Przecież tylko siedziała mu na chuju. Ups. Tak nie miało być! A może miał coś jeszcze?! Bo dość długim macaniu uszu zaczęła szukać jakiegoś.. Ogona! Czy coś.. Ale z poszukiwań wyrwał ją gromki krzyk jakiejś babki, która postanowiła jej przeszkodzić, no co za pech! Niebieskowłosa zaczęła lustrować małą, płaską babę, która wydziera niepotrzebnie japę... Chwila moment! RILLIANNE. Nie minęły sekundy, a Coco wyprostowała się ale ani rusz z nóg Shira! - PODOBAJĄ CI SIĘ?! - Wyszczerzyła japę w stronę jasnowłosej pipy. - CHCESZ DOTKNĄĆ? - Zdecydowanie nie brzmiało to jak propozycja a Coco w ogóle nie zaczęła podskakiwać swoimi cyckami w górę, używając do tego dłoni, NO W OGÓLE! Ciekawe jaką minę miał teraz Shiro, kiedy miał przed twarzą podskakujące cycki.. Cóż. A, i Cynthia nie da uciec Shirowi spod swoich wysportowanych nóżek, jest zbyt ciężka. Ot co.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1929


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Pią Lip 06, 2018 6:58 pm

Nawet na rajskiej wyspie nie ma co liczyć na chwilę spokoju, bo na horyzoncie właśnie  zakwitła pewna kanalia. Wystrojony jak stróż w boże ciało, pewny siebie i aż proszący o solidnego gonga w sam środek tej zakazanej gęby. Śledził czy co? Już z daleka zauważyła łódź i kurs jaki wybrał kapitan. Zwykli pensjonariusze zatrzymywali się w wyznaczonych do tego miejscach, ale Pan i władca miał inne zdanie. Biedny zastraszony człowiek nie wyglądał na zadowolonego z tej całej sytuacji, za to Samuru wręcz rósł wraz ze swoją bezczelnością.
- Nawet tutaj chcesz dostać w mordę... - zdjęła plecak i odrzuciła go na piasek. Nigdy nie wiadomo jakie plany miał Samuru i czy przypadkiem nie zechce kontynuować potyczki przechodząc ze słów do rękoczynów. Ale Esmeralda nie była lepsza… wyciągnęła telefon i ostentacyjnie spojrzała w ekran.
- Widać wściekły goryl uciekł z zzo. Nie tęsknisz za rodzinką? Może dać Ci podusię na pocieszenie?- wsunęła urządzenie do kieszeni plecaka i spojrzała na wampira. Ciekawe czego szukał na wyspie i czy przypadkiem za chwilę nie zacznie płakać że słońce, za dużo krzaków i za mało techniki. Jego arcy wygodnicka rzyć  zapewne nie była przygotowana na spanie pod gołym niebem albo w byle jakim śpiworku.
Kiedy padły komendy, lekarka spojrzała na biedną służkę, która aż uginała się pod ciężarem walizek.
- Nie łaska samodzielnie zanieść bagaże? - zmierzyła gada wściekłym spojrzeniem. Najchętniej wzięłaby jedną z walizek i jednym porządnym ruchem wrzuciła do wody wraz z całą zawartością.
- Żałosny. - prychnęła, oczywiście nie ukrywając swojej niechęci.

_________________
Powrót do góry Go down
Red

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2242-redowa-karta#47072 http://vampireknight.forumpl.net/t2568-red#54488
Zarejestrował/a : 08/11/2015
Liczba postów : 188


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Pią Lip 06, 2018 11:50 pm

To jezd do takiego jednego, który znany jest jako Elijah. Tak btw.

Wątpienie, że jest się w stanie zrobić co innego? Aż uśmiechnął się lekko pod nosem, naprawdę sam tak kiedyś brzmiał? Do dziś pamięta, ile głupot udało mu się wypowiedzieć w tak krótkim życiu, ale cóż, człowiek... Nawet wampir uczy się na błędach. W końcu człowiek, wampir, hybryda czy jeszcze co innego, to życie ma się najczęściej jedno, tylko jedno. Westchnął cicho, obracając się na tyłku bardziej w stronę nastolatka. Cholerny ogon, już dłuższy być nie mógł, a jeszcze go na dodatek uwiera w tych kąpielówkach...
Już chciał coś dzieciakowi odpowiedzieć, ale pierwsze pan momentalnie pozbawiło go tchu przez rybie ciastko, które zatrzymało aż się w gardle. Porządnie pobił się po piersi, by przeszło, jednak drugie powtórzenie tego... No kultura, kulturą, ale do niego zwracać się per pan? Prędzej on mógłby się tak zwracać do chłopaka, chociaż on nie miał kąpielówek w różnego rodzaju słodkości, w odróżnieniu od pana Reda... Niemniej uśmiechnął się lekko, nawet cicho prychnął ze śmiechu pod nosem, ocierając zaraz pojedynczą łezkę, która popłynęła z oka.
- Nie mów do mnie „pan”, bo czuję się staro. - uśmiechnął się lekko, przeciągając na promieniach Słońca. - Wystarczy Re... Tarou. - uśmiechnął się znów. Musi się nauczyć, że nazywa się teraz inaczej... Nawet jeżeli Red zostanie przy nim jako pseudonim, to zaczyna nowe życie, ma w końcu swoją utraconą tożsamość, czy nie tego chciał?
- Ale wracając od tego... - zastanowił się chwilę, wyciągając nogi przed siebie. - Wiesz, normalnie ludki w twoim wieku lgną do Słońca jak ćmy do lampy, a później chodzą takie Solaris po ulicach, więc nic złego w tym nie jest. Ale dla mnie jest tu o wiele więcej ciekawych rzeczy do robienia. Wiesz, skoczyłem tu tylko zjeść, bo nie jestem fanem tych całych tłumów, barów, chyba większości rzeczy, które powinna lubić osoba w moim wieku. Jakoś zazwyczaj lepiej mi ze zwierzętami - jak się tak nad tym zastanowić, to faktycznie wybredny z niego facet. To nie, tamto nie, same problemy! - Jednak tylko zjem i ruszam tam. - powiedział dumny z siebie, wskazując w zieleń wyspy. Nie może się doczekać, co tam znajdzie! Księżniczka Disneya ma wtyki w każdym regionie. - Ewentualnie zacznę od... Tam. - tutaj wskazał na lazurowe może. Hah, niby kot, a lubi wodę, w końcu to nie tacy źli pływacy! W sumie skoro morze jest bliżej... To lepiej zacząć od niego? Hmm... Sam nie wiedział już. Tyle zwierząt wszędzie, a nie wie, które są priorytetem!

_________________
Powrót do góry Go down
Elijah

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3827-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3839-elijah http://vampireknight.forumpl.net/t3883-elijah#85667 http://vampireknight.forumpl.net/t3840-elijah
Zarejestrował/a : 27/06/2018
Liczba postów : 76


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Sob Lip 07, 2018 1:25 am

Do Pana Reda

Sytuacja w które obca mu osoba rozpoczyna rozmowę była niecodzienna, ciekawostką jedna było, że ostatnio zdarza mu się to coraz częściej. No nic, może trzeba się do tego powoli przyzwyczaić? Zajmie jeszcze trochę czasu, ale wszystko będzie dobrze. Przynajmniej taką nadzieje miał bezradny obecnie Elijah.
Nie mówić do osoby widocznie starszej per Pan było dla niego raczej oczywiste, tym bardziej, że wcześniej nigdy nie widział tej istoty na oczy. Był w niemałym szoku, chwile pewnie zajmie mu żeby przyzwyczaić się do ewentualnej rozmowy na Ty, jeżeli takowa w ogóle się rozwinie i pociągnie dalej.
- Oh! Przepraszam Pan.. Tarou, nie wiedziałem, że może to.. - Chwilę się zatrzymał, wziął spokojny oddech wstrząsnął głową i uśmiechnął się. - Nie wiedziałem, że może Cię to w jakiś sposób urazić. Postaram się mówić już normalnie, na Ty. - Odparł już z większym luzem i spokojem w głosie, aczkolwiek nadal dało się wyczuć w nim lekką dozę spięcia i bezradności w obecnej sytuacji. Był z siebie troszkę dumny, odważył się podjąć normalny kontakt, odpowiadać w opanowany sposób. Wow, wszystko wydawało się jakoś nabierać kolorów, nawet taka drobnostka dla niego była jak zdobycie najwyższego szczytu!
- Oh, rozumiem. Ja też wolę raczej towarzystwo jakichś stworków. Czuje się chyba wtedy nieco spokojniejszy.. Imprezy, duże grupy ludzi, no wiadomo po prostu towarzystwo nie są chyba dla mnie. Pomijając fakt, że się stresuje w takich sytuacjach, nawet nie wiem jak co powinienem robić żeby się dobrze bawić. Dlatego wylądowałem tutaj i w sumie dobrze mi z tym, jest ciepło, cień chroni mnie przed spaleniem się. Żyć nie umierać. - Odparł z wyraźnie innym tonem, takim troszkę bardziej "filozoficznym", ciężko określić w jakim stanie był obecnie.
- Oh, rozumiem. - Westchnął lekko zawiedziony, nowa osoba miała zamiar już uciec od jego towarzystwa kiedy on dopiero się otwierał i rozkręcał. - Do wody sam bym wskoczył.. - Mruknął pod nosem po czym runął na ziemie chwilę później znajdując się w pozycji leżącej.
Powrót do góry Go down
Rillianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 325


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Sob Lip 07, 2018 8:25 am

COCO x SHIRO

Chwila, chwila! Rillka wcale nie jest mała! Ok, może jest płaska. Nawet całkiem - nosi śmieszną miseczkę A, ale wzrostem goni niebieską i sięga równo stu siedemdziesięciu centymetrów! Także co jak co, ale takim kurduplem, to ona generalnie nie jest!
- OCZYWIŚCIE, ŻE TAK. - zawyła, pośpiesznie człapiąc w stronę 'parki'. No ona by nie dotknęła? Rillka musi pomacać, pooglądać zobaczyć czy prawdziwe i czy przypadkiem nie robi jej w chuja. Co prawda szlachetna powinna się trochę obrazić! W końcu team decha przepadł teraz nieodwrotnie, ale może jak potyka nowe nabytki Coco, to jej przejdzie? Może sama pójdzie na stół i też będzie miała new baby? Ale czy Zaren albo Dastan pozwolą jej na takie cuś? I czy Ringo by wtedy nie dostał zawału?  
Wampirzyca usadowiła swoje zgrabne cztery litery na rozgrzanym piasku dosłownie na przeciw Coco i okupowanego przez nią rudego jegomościa. Powzdychała chwilę, pomarudziła coś po czym bezwstydnie wyciągnęła przed siebie ręce i dłońmi objęła cycki swojej psipasi. Momentalnie pełne wargi jasnowłosej ułożyły się w kształt litery 'O', jakby wyrażała w ten sposób swoje zdumienie.
- Jak to się stało, że one tak szybko urosły? - jęknęła, z niedowierzeniem zaciskając chude paluchy na piersiach znajomej. Oj tak, wczuła się! Dłonie Rillki ugniatały cycki Coco raz mocniej raz lżej czasem je nawet uszczypnęła marszcząc przy tym brwi! Ale w końcu odkryła, że jednak są true i poczuła głęboką nadzieje, że jej też kiedyś mogą urosnąć cycki nieco bardziej ! BO PRZECIEŻ MOGĄ PRAWDA?
- COCO! - znowu jęknęła przeciągle, cofając łapska z jej klatki piersiowej. Tym razem wskazała paluchem na biednego koteła.
- Czemu siedzisz na kroczu tego em ... - chwila ciszy! Rilli nachyliła się nad Shiro, wargami dosięgnęła jego ucha i ?
- EJ JAK MASZ NA IMIE ZIOMEK? - sapnęła, oczekując odpowiedzi na już. Zmrużyła oczy, nadstawiając uszu.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   

Powrót do góry Go down
 
Nieznana wyspa poza Japonią
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Wyspa Twarzy
» Wyspa Endor
» Bezludna Wyspa - Survival Time.
» Kronika rodu Tarth
» Most w Sligachan, wyspa Skye

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: KRAJE ODLEGŁE-
Skocz do: