IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Nieznana wyspa poza Japonią

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Red

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2242-redowa-karta#47072 http://vampireknight.forumpl.net/t2568-red#54488
Zarejestrował/a : 08/11/2015
Liczba postów : 198


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Sro Sie 08, 2018 10:15 pm

Cóż, wyglądał dosyć ciekawie, gdy nurkował. W sumie był jak dryfujące zwłoki, które przeszukiwały dno oceanu. Widział coś ciekawego? Póki co nie, jedynie jakieś muszelki, kamyczki, ale żadnych rypkuf czy innych rozgwiazdów. Trochę szkoda, ale może dalej coś będzie? Póki co to była płycizna (przynajmniej dla niego), więc nie powinien mieć zbyt wygórowanych nadziei.
Na chwilę wynurzył łeb spod wody, by spojrzeć czy dzieciaki jeszcze żyją. Daddy Red? Może, może, kto go tam wie? Nie no, po prostu... Pierwszy raz od dawna udało mu się nawiązać w miarę normalny kontakt, jego zdaniem rzecz jasna, więc trochę przykro byłoby przerośniętemu kocurowi, gdyby zawalił na całej linii. Przyglądał się panikującemu Elijahowi, który już wcześniej wołał go o pomoc w rozebraniu jego „przyjaciółki”, ale oj nie, wampir nie ma zamiaru tykać dziewczyny... Kobiety? Osobniczki płci żeńskiej, tym bardziej nieznanej mu.
- Elijah, dalej. - krzyknął prawie całkowicie zanurzony w stronę chłopaka. - W takim tempie biedna jeszcze się wysuszy na wiór, a ty dalej będziesz nad nią stał. - w sumie taka wysuszona Sumire... Taka Dolly Parton, tylko z Japonii? Wrzucić do jakiej konserwy i by żyła miliony lat. Eh, już głupie myśli przychodzą mu do tego łba, ale tyle dobrego, że w wodzie może wyciągnąć swój ogon na wierzch... Ten pantery, żeby nie było! W razie co powie, że pływa za nim jaki wonsz morski czy inna anakonda.

_________________
Powrót do góry Go down
Carmilla

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916
Zarejestrował/a : 17/01/2017
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Sob Sie 11, 2018 10:44 pm

Carmi z Samsiem, Veiną i marzeniami o ogonie Shirka


Nie za bardzo znała się na podrywaniu. Niby widziała w serialu parę sztuczek, ale niestety nie działały. Przynajmniej nie na Samsia, który tylko ją wyśmiał. Wcale nie było jej z tego powodu AŻ tak smutno. Po prostu skupiła swoją uwagę na smoku… i na Veinie… i pływaniu… i zamku.
Żeby formalnościom stało się zadość, ukłoniła się przyjaźnie i pomachała do brunetki pulchną rączką. Przecież obiecała, że będzie grzeczna. Na szczęście nie mówiła na ile, bo na pewno NIE do końca wakacji, hehe! W sumie to już teraz miała ochotę schować się za pobliską palmą, a potem uciec do kolorowego stoiska z napojami. Widziała tam parę dzieci w jej wieku. Nawet przez chwilę wydawało jej się, że dostrzegła człowieka z ogonem! W-O-W! Chciała go pociągnąć i sprawdzić czy był prawdziwy.
- Skąd masz pelerynę magika? – wypaliła, spoglądając na blade, kobiece lico. Właściwie to na jej plecy. Tylko niech nie usłyszy odpowiedzi, że ze sklepu, OK? To zniszczy jej marzenia o czarodziejkach, jednorożcach i innych takich ~
Carmi westchnęła cichutko, wyrywając się z letargu. Zupełnie nie rozumiała o czym rozmawiają obecni tu dorośli. Jakieś koplenementy i inne trudne słowa. Nic dziwnego, że szybko straciła zainteresowanie (po raz kolejny!).
Próby zmiany tematu na zamek i pływanie powiodły się jednak i wkrótce stała się czynnym uczestnikiem rozmowy. Pokiwała głową ze zrozumieniem i zaśmiała się radośnie, klaszcząc w dłonie.
- No jasne! – Carmi była ekspertem w budowaniu zamków. Przynajmniej w jej własnej opinii. Podbiegła z rozkosznym zadowoleniem do plastikowych zabawek.
- Potrzebujemy wiaderko, łopatkę, grapki i to – spakowała potrzebne akcesoria do zielonego wiaderka i wręczyła Veinie z godną i pełną powagi miną. Powierzyła jej swoje skarby. Na wampirzycy ciążyła teraz ogromna odpowiedzialność, a jak!
-  Samsiu, pomóż – w sumie to bardziej nakazła niż poprosiła. – Trzeba muszelek do zamku! Zrobimy z nich drogę, dobrze?
Tak. Każda mała i duża księżniczka potrzebowała twierdzy. Porządnej, solidnej, bardzo bezpiecznej. Z flagą na czubku!
- Kcem duży zamek! OGROOOOMNY! Z wodnom otoczką. I jeszcze, żeby smok pilnował! Ciocia Veina będzie mieszkać z Carmi, a Sam musi uratować nas od SMOKA! – Zapiszczała z ekscytacji i zaczęła przebierać nóżkami w miejscu.
Na pytanie czy umie pływać odpowiedziała bez zastanowienia.
- Oczywiście, że umiem. To proste! Wystarczy robić o tak! – zamachała rączkami na boki w celu zademonstrowania jak świetnie potrafi pływać. Nawet całkiem przekonująco jej to wyszło.
- A Ty, Ciociu, umiesz pływać? – Zapytała, mrużąc oczka. – Jeśli nie umiesz, to nie wstydź się. Samsio to świetny pływak i na pewno Cię nauczy!
Skąd ona brała te informacje? Czemu ukrywała fakt, że nie umie pływać? Hmm… a skąd można wiedzieć, co siedzi w głowie czteroletniego dziecka? Najważniejsze było to, że się cieszyła, spędzała czas z bratem i wyglądała na szczęśliwą. Nawet poznała nową ciocię. To już trzecia w tym miesiącu. Hura!
Powrót do góry Go down
Samael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 435


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Pon Sie 13, 2018 9:37 pm

Carmilla, Veina i Sumire

Wampiry oczywiście nie przepadały za rażącym słońcem i upalnymi plażami. Veina patrzyła jednak na wszystko z nieco złej perspektywy. Przecież po każdym dniu zapada noc, prawda? A nie ma nic lepszego niż wylegiwanie się na plaży, czują na skórze coraz bardziej spadającą temperaturę i delektując się narastającym cieniem, przerzedzanym gdzieniegdzie pochodnią czy lampionem. Wystarczyło przespać, lub przemęczyć się z upałem w dzień aby otrzymać rekompensującą wszystko nagrodę wieczorem. Z resztą, ich pierwszy wypad zakończył się właśnie na plaży, nieprawdaż? Chyba nie wspominała go aż tak źle! A może jednak?
- Śnieg i igloo? Brzmi nieźle. Przynajmniej łatwiej byłoby schłodzić małe co nieco. - skomentował krótko. Oprócz leżaka, parasola, sterty zabawek Carmi, przytargał tu ze sobą jeszcze lodóweczkę podróżną, jednak i one miały swoje granice wytrzymałości. W tak skrajnych warunkach, pojemnik długo nie pociągnie. Ale igloo? Może i nie dał po sobie wiele poznać, jednak w jego chorej głowie zrodził się pewien szatański plan. Dobrze, że nie zauważyła tego diabolicznego błysku w jego ślepiach bo jeszcze zaczęłaby się niepokoić o swoją przyszłość. A ta jawiła się, według niego przynajmniej, zimno i ciemno. Dopracuje szczegóły kiedy wrócą z urlopu. O ile nie zapomni oczywiście. Czasem miał pamieć złotej rybki, naprawdę...
- Trudno nazwać je rodzinnymi. Jesteśmy tylko we dwoje. Zabrałem małą na wycieczkę, niech się trochę pobawi a ja przy okazji załatwiam tu swój interes. - dorzucił z wyjątkowo wrednym uśmiechem, nawet jak na jego możliwości. Wszystko wyglądało zbyt pięknie by było po prostu rodzinnym wypadem na rajską wyspę. Musiało kryć się za tym coś więcej, tego jednak młody Asmodey nie zdradził. Może później albo wcale? Kto go tam wie. W każdym razie czas na budowę zamku z piasku!
- Daj spokój, będzie zabawnie. - zaśmiał się cicho w odpowiedzi na klepnięcie go w ramię przez brunetkę. Aż tak nie chciała wyjść z roli poważnej kobiety? Może naprawdę niepokoiła ją obecność dziecka? Nie wyglądała na taką, która ma doświadczenie w obcowaniu z dzieciakami, ale przecież on był tuz obok i to na nim spoczywał główny ciężar zajęcia się małym smoczkiem. Tymczasem maluch z radością przyjął pomoc swojej nowej "cioci" i już zaczął dyrygować co i kto ma robić. Brat tylko uśmiechnął się szeroko i pokręcił głową. Co za mały potworek z niej rośnie... Mimo wszystko sięgnął po kolorowe, plastikowe wiaderko. Zanim jednak poszedł...
- Porada, musisz użyć trochę wody lub wykopać bardziej wilgotny. - szepnął do Veiny widząc jak ta usiłuje stworzyć coś z suchego piachu, który tylko przesypywał się między jej smukłymi palami. Skąd on wiedział jak to się robi? Bardzo proste! Kiedy był mały zawsze budował z piasku różnego rodzaje zamki, forty i inne warownie a potem bawił się w średniowiecznych rycerzy. Z biegiem lat urozmaicał sobie zabawy tworząc jako ozdoby las palików z ponabijanymi owadami reprezentującymi pojmanych w bitwie wrogów. Zaprawdę urocze z niego było bobo. Nie tak jak Carmi oczywiście, która swoją słodyczą potrafiła roztopić serce nawet starego Asmodeya, który znany był z tego, że... nie posiada takiego organu.
- Carmi, a może zbudujesz taki zamek jak dziadka, hmm? - nie był pewien czy starzy kiedykolwiek zabrali małą do Poenari, górskich twierdzy w Karpatach, wybudowanej przez Vlada Palownika siłą setek jeńców i pojmanych przestępców. Zdaje się, że dziadek od strony Omi, zamku nie posiadał.
- A ta wodna otoczka nazywa się fosa. - poprawił bąbla, co chwile schylając się by wygrzebać z piachu jakąś muszelkę i wrzucić do wiaderka. Nie chciało mu się chodzić zbyt daleko więc tylko kręcił się w okół miejsca, gdzie dziewczyny zorganizowały sobie plac budowy.
W końcu jednak Asmodey przystanął i zamrugał kilkukrotnie patrząc na dziwne gesty wykonywane przez siostrę. Wcale nie przekonała go do tego, że umie pływać. Okej, zabierze ją do wody jednak niech nawet nie myśli, że odstąpi ją chociaż na pół metra...
- Niech księżniczka Carmi i księżniczka Veina zastanowią się jak zrobić swój wielki zamek a ja pójdę po więcej. W końcu księżniczka zażyczyła sobie drogi... - urwał i nagle powiódł spojrzeniem po plaży wzrokiem jakby kogoś szukał. - Mam lepszy pomysł... - wyszczerzył się sam do siebie błyszcząc przy tym kłami jak kot widzący bezbronną mysz zapędzoną do kąta.
- Sumire! - podniósł nieco głos, na tyle by siedząca w pobliżu rudowłosa dziewczyna go usłyszała. A był pewien, że usłyszy. Jeżeli chodziło o komunikaty od niego była wyczulona jak stacje nasłuchowe szukając transmisji obcych cywilizacji z głębokim kosmosie. W razie gdyby miała jeszcze jakiekolwiek wątpliwości wlepił w nią swoje złe ślepia dając tym samym do zrozumienia, że jej oczekuje. Rozwiązanie idealne. Nie będzie musiał dupać po plaży paląc się na słońcu i to już było wystarczające by wprowadzić ten plan w życie.
Kiedy dziewczyna przyczłapie, wampir wystawi w jej kierunku kolorowe, dziecięce wiaderko z kilkoma muszelkami. Zaiste będzie to pewnie dla niej wyjątkowo szokujący widok.
- Potrzebujemy muszelek. Dużo. - żadnych wyjaśnień, konkretów, nic. Liczył jednak na inteligencję i spostrzegawczość swojej byłej służki. Przecież ślepy by zauważył, że mają porozkładane te wszystkie łopatki, grabki, wiaderka i inne pierdoły a mała dziewczynka, w asyście starszej wampirzycy zaczynały budowę jakiejś konstrukcji. A co się buduje z piasku na plaży? Oczywiście, że zamek! Ile osób jeszcze dzisiaj zaskoczy Samael? Godzina jeszcze młoda!

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 613


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Wto Sie 14, 2018 4:28 pm

Noc jawiła się jako ostatnia deska ratunku przed upałem i słońcem, które pomimo cienia i bryzy morskiej, przynajmniej dla Veiny, były prawie nie do wytrzymania. Co prawda ostatnia plaża wydawała jej się nieco przyjaźniejszym miejscem po ostatnich wydarzeniach, jednak nie zmieniło to faktu, że czarnowłosa z utęsknieniem wyczekiwała zmierzchu, który właśnie nadchodził.
- Teraz wypiłabym nawet ciepłe.. - dodała, robiąc z ust podkówkę i myśląc o swoim rumie, który zostawiła pod sąsiednią palmą. Jednak doszła do wniosku, że nie wypadałoby zająć się butelką, jeśli jednocześnie uczestniczy w zabawie z czterolatką; teraz będzie udawać odpowiedzialną, poważną kobietę ze sztywnym kręgosłupem moralnym.
Reakcja Carmilli na jej widok była lepsza niż wampirzyca mogłaby się spodziewać; dziewczynka nie zaczęła płakać na jej widok, była dobrze wychowana i w dodatku zainteresowała się jej peleryną magika. By wykorzystać sytuację, ukucnęła przed nią i udając jakby dotyczyło to wielkiej tajemnicy, odpowiedziała cicho, by słowa były skierowane tylko do ucha czterolatki:
- Żeby ją dostać, musiałam wykonać kilka trudnych zadań; nie każdy może wiedzieć o magii, a jeśli je zrobisz, udowodnisz, że możesz zostać czarodziejką. Czy jesteś na to gotowa? - były to słowa pełne powagi, jakby właśnie próbowała rekrutować nową wróżkę do tajnego stowarzyszenia. Jeśli Carmilla zechce, kobieta powie jej od czego musi zacząć, by uzyskać zdolność czarowania.
Interesy Samaela były czymś bardzo interesującym, a Veina z natury bardzo ciekawska, chętnie dowiedziałaby się o co chodzi, jednak wiedziała, że tak łatwo wampir nie zdradzi jej, czym zajmuje się na wyspie, po za zbieraniem muszelek.
Veina odebrała od dziewczynki zielone wiaderko ze wszystkimi potrzebnymi akcesoriami. Najwyraźniej budowa zamku to była bardzo poważna sprawa i Carmilla miała zamiar wybudować prawdziwą fortecę, idąc również za wskazówką brata. Wampir wydawał się świetnie bawić, również kosztem biednej Vi, która nie dość, że poczuła się zestresowana obecnością dziecka i koniecznością wejścia z nim w interakcję, to jeszcze Sam i to jego będzie zabawnie. W dodatku świetnie się bawił widząc jej nieporadność odnośnie piasku, z którego próbowała coś stworzyć. Póki co, przypatrywała się jak robi to dziewczynka. Szybko wyjęła z wiaderka plastikowe grabki i pogroziła Samaelowi, wymachując nimi przed twarzą, po jego radzie odnośnie budowania zamku:
- Jak Cię utopię to będzie Ci wystarczająco wilgotno? - zapytała, jednak po jej minie można było łatwo wywnioskować, iż żartuje. Albo i nie?
Gdy oficjalnie awansowała na ciocię, zaśmiała się szczerze, bo Carmilla była uroczym dzieckiem i póki co nie sprawiała żadnych problemów; czarnowłosa miała nadzieję, że tak zostanie do końca i nie będzie czuła się jeszcze bardziej niepewnie niż teraz.
- Tak, umiem pływać, ale chętnie zobaczę jak Ty to robisz. Znam też świetną zabawę; będziesz mogła objąć Samsia za szyję i położyć się na jego plecach, on płynąc, będzie Twoim prywatnym materacem. - odparła z uśmiechem.
Jej pokaz ruchów pływackich nie był bardzo przekonujący, ale czarnowłosa cieszyła się, że to faktycznie na Samaelu spoczywała największa odpowiedzialność, a Veina będzie mogła ewentualnie asystować podczas zabawy w wodzie, na którą czekała z niecierpliwością.
Jednak teraz, usiadła wygodnie obok czterolatki, by pomóc jej w budowaniu tego majestatycznego zamku, w którym obie będą mogły się schronić. Widok kuriozalny, dorosła wampirzyca używająca dziecięcej łopatki, próbująca ugnieść piach w solidną konstrukcję.
Zdziwiła się gdy zaczął wołać jakąś dziewuchę, jednak po dłuższej chwili wyłapała wreszcie zapach rudej, który od razu poznała; należał do tej samej osoby, która leżała nieprzytomna na tylnym siedzeniu, gdy wampir odwoził Vi do domu po pierwszym spotkaniu. Co za rozczarowanie, że wampir sam nie będzie zbierał muszelek, przecież to takie odpowiedzialne zadanie i nie można go powierzać byle komu.
- No tak, nie możesz się zmęczyć, Samsiu. Pamiętaj, będziesz musiał jeszcze nas uratować przed smokiem. - odpowiedziała, rzucając w niego małą muszelką, która leżała obok jej nogi. Najwyraźniej dzisiaj miała dobry humor, stąd tyle agresji skierowanej w stronę Samaela. Może nie odwdzięczy się jej, gdy cała trójka znajdzie się w wodzie, inaczej Veina nie zawaha się bronić z całych sił; ważne żeby dziecko się nie utopiło.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




Many a sin I have witnessed
And in many indeed I have been
Many a rat I have befriended
And so many a thorn stood between
But of all the demons I have known
None could compare to you
Many a mind I have haunted
And in many a way I have been
Often the one to have flaunted
An image grotesque and obscene
But of all these dark roads that I roam
None could compare to you
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Sro Sie 15, 2018 5:45 pm

Każdemu należą się wakacje. Nie tylko uczniom, ale również nauczycielom. Gdy tylko Jonatan dowiedział, że taki wyjazd jest organizowany, postanowił od razu wykorzystać swoje dni wolne, by udać się w tropiki. To nie tak, że księża rzadko kiedy mogą sobie pozwolić na takie eskapady. No oczywiście tacy wzorowi duchowni, którzy żyją o chlebie i wodzie, a jak wszyscy wiedzą Jonatan nie należał do tej grupy. Musiał być sprawny, silny oraz nie zwariować, a taka dieta mogła się przyczynić do takich stanów psychicznych. W zasadzie to aplikuje się tu też podobna zasada co powiedzonko „baba bez bolca dostaje pierdolca”, tylko że w drugą stronę. Nie popierał celibatu, bo nigdzie nie zostało powiedziane bezpośrednio, że apostołowie nie mogą mieć żon. W zasadzie to prawie każdy w tej grupce Jezusowej miał jakąś drugą połówkę, bo takie wtedy były czasy. Czy wtedy uznawano ich za grzeszników? Raczej nie.
Wróćmy jednak do wakacji, bo to na nie przyszedł czas, a nie na teologiczne rozważania. Ksiądz przypłynął z grubsza tym samym statkiem co wszyscy. Nie miał ze sobą koloratki, ani nie był ubrany tak jak zwykle. Wiecie być ubranym na czarno na słonecznej plaży to tak jakby wejść do siedliska wampirów i wykrzyknąć „Dracula pierze ciuchy w rzece!”. W zasadzie i jedno i drugie wiązało się z samobójstwem, tylko w mniej lub bardziej bolesny sposób. Dlatego na statku już był ubrany w koszulę hawajską, krótkie spodenki w tym samym fasonie oraz klapki. Na oczach oczywiście okulary, zaś na czarnym łbie biała czapeczka z czerwonym krzyżykiem. Pożyczył sobie taką od pewnej organizacji charytatywnej i jakoś tak zapomniał oddać. Zresztą miał też wykształcenie, by móc udzielać pierwszej pomocy, ewentualnie coś tam dopomóc, więc mógł robić jako takie wsparcie higienistki szkolnej. Oczywiście normalnym było też zabrać na ten wyjazd ze dwie butelki dobrego wina własnej roboty oraz kosmetyki, by się odświeżyć – lub zamaskować zapach popijawy.
Gdy tylko statek dobił na miejsce, był jednym z ostatnich którzy zeszli na ląd. Ze sobą miał walizkę, w której upchnął ciuchy na zmianę, kremy oraz jakieś podstawowe leki. W zasadzie to bandażyki też i maść na poparzenia słoneczne. Skierował się wraz z resztą do hotelu. Ciekawe, że ta wyspa należy do nieodkrytych, bo nie sądził, że na tym świecie są jeszcze takie miejsca, do których człowiek się nie dobrał. Skoro była nieodkryta to pewnie i komórki nie będą tutaj działały, w końcu wieże transmisyjne mają określony zasięg. Nie zdziwi się, gdyby telefon odmówił mu posłuszeństwa.
W zasadzie to pierwszym co zrobił po zameldowaniu się i zostawieniu ciuchów była przechadzka po plaży. Miał bardzo ambitne plany co do samego spędzania wolnego czasu, ale kluczową rolę grała tutaj właśnie plaża. Kiedy inni się bawili na imprezce, ksiądz wraz ze swoją wierną piersiówką ze Świętym Marcinem pełną czerwonego wina, postanowił wyruszyć na polowanie. Otóż na co polował? Na bardzo cwanego zwierza, któremu ustępują nawet najgorsze wampiry. Stworzenie tak szkaradne i sprytne, że w nocy spędza sęk z powiek każdemu rybakowi. Mówiąc prościej – Jonatan poszedł polować na kraby. Zbliżała się godzina wieczorna, więc te stworzonka powinny wygrzebywać się z piasku, a przecież nie ma nic lepszego jak świeżo upieczony krab.
Zaczął więc na plaży zbierać patyki, które wyrzuciła woda oraz kamienie. Z kamyków zrobił okrąg, zaś patyki umieścił w środku. Póki co to pewnie będą jeszcze wilgotne więc niech chwile sobie obeschną. Joestar miał jeszcze jedną rzecz do zrobienia. Dłońmi wykopał dołek, w którym będzie umieszczał kraby. Jedni budowali zamki z piasków, inni pływali, a on w piasku poszukiwał krabich pancerzy, popijając sobie od czasu do czasu z piersiówki. Nawet w nocy było dosyć gorąco, w końcu jakby nie patrzeć to trochę takie tropiki. Nic jednak nie może się równać z pustynią nieopodal Palestyny. Tam nie dość, że gorąc to jeszcze suchota.
- Ha! Mam cię – powiedział podnosząc kraba za pancerz, tak by nie mógł go szczypać. Jonatan przyjrzał się wściekłemu stworzonku, które dorwał – Będzie z ciebie dobry szaszłyk mój drogi, pancerny przyjacielu - powiedział tryumfalnie unosząc kraba w górę i oblizując wargi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Czw Sie 16, 2018 10:47 am

Elijah, Asmodeyowie i Veina

Przez cały czas Sumire czuła się jak piąte koło u wozu. Cała ta życzliwość względem niej wydawała się sztuczna i wymuszona, a że atencjuszką nie była postanowiła się ulotnić. Skoro Elijah wolał towarzystwo Reda, zamiast dziewczyny z którą jakiś czas temu się całował, to nie pozostało jej nic innego jak życzyć mu dobrej zabawy z męskim gronie. Kimże była, żeby mu tego zabraniać? Przecież nie byli parą, żeby miała mu robić o to dramy.
- Jednak zostaw - odsunęła się do chłopaka zanim ten zdążył zdjąć jej sukienkę - Zapomniałam, że nie powinnam się kąpać z gipsem. Baw się dobrze, ja się przejdę. No to ten... do zobaczenia, czy coś.
Po tych słowach wstała i odeszła, bo choć była tolerancyjna, to soft gej porno na żywo niezbyt ją kręciło. Wreszcie mogła pobawić się w granie kobiety wyzwolonej, aż diabełek na jej lewym ramieniu tupał radośnie nóżkami. Całkiem fajne uczucie! W końcu nie mogła sobie pozwolić na takie zachowanie, gdy była służką Samaela. A skoro o nim mowa...
Zadrżała słysząc znajomy głos krzyczący jej imię. Na wszelki wypadek rozejrzała się sprawdzając, czy nie ma wokół niej innej Sumire, ale nie, czerwono-czarne ślepia Asmodeya skierowane były właśnie na nią. Westchnęła ciężko i skierowała się w stronę wampira, zastanawiając się czego może od niej chcieć. Właściwie, to brakowało jeszcze, żeby dodał "no nogi", gdy ją wołał...
- Huh? Co? - spojrzała zdezorientowana na dziecięce wiaderko podstawione jej przed twarz. Na początku sądziła, że to głupi żart, zaraz jednak ujrzała za jego plecami podobną do Samaela dziewczynkę wraz z czarnowłosą kobietą. Nie miała pojęcia, że to właśnie ona towarzyszyła jej byłemu panu, gdy ten wyciągał ją nieprzytomną z bagażnika w slumsach. Nie wiedziała również, by wampir miał jakieś rodzeństwo, więc po krótkiej chwili tworzenia spiskowych teorii, doszła do wniosku, że Carmilla jest córką jego i Veiny. Co prawda, nie obiło się jej o uszy, by młody Dracula miał żonę, czy dziecko, ale znała go na tyle, by wiedzieć, że różnie z nim bywa... Może to świeża sprawa, a kochanka sprzed lat dopiero teraz dała o sobie znać? Kto wie...
- Muszelki. Jasne, wybiorę najładniejsze - wzięła od niego wiaderko i odwróciła się na pięcie. Tak właściwie, to chciała go zapytać, czy przypadkiem słońce mu nie zaszkodziło, bo przecież już nie była jego własnością, ale zabrakło jej odwagi. Wychodzi więc na to, że jednak jej coś zaszkodziło, skoro bez mrugnięcia zgodziła się wykonać polecenie wampira...
Tak więc spacerowała brzegiem morza wybierając co najlepsze sztuki wyrzucone przez wodę. Cóż, najwyżej zniecierpliwiony Samael się odezwie...
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Moderator
Moderator
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 2038


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Czw Sie 16, 2018 11:10 am

Relaks i urlop, dobre sobie. Obecność wampira jak nic zapowiadała lawinę kłopotów, już nie wspominając o jego zakazanej gębie będącą katalizatorem do potencjalnych rękoczynów. Trudno uwierzyć, że były polityk chciał tak po prostu odpocząć. Rozrywka w jego wykonaniu przybierała inne, niekiedy bardzo agresywne formy, co nie do końca sprawdzało się pośród grupy bezbronnych ludzi. I ten jego niewyparzony jęzor…
- Trzeba było pojechać na wieś i zakwaterować się w jakimś chlewie. Śmiem twierdzić, że doskonale dogadałbyś się z tamtejszymi mieszkańcami. - kąpiele błotne i mnóstwo wolnego czasu. Czy ta opcja nie jest zdecydowanie lepsza od wypadu na jakąś rajską wyspę? Słońce nie było zwolennikiem dla wampirzego ciała. Jeśli nie miał w planach irytować, dlaczego po prostu nie wybrał innej lokacji?
- Słuchaj no ty… - złapała go za koszulę i lekko przyciągnęła. Gdyby spojrzenie mogło zabijać, Samuru już teraz padłby trupem. Puściła gada odpychając go od siebie jak jedną z natrętnych much, bowiem robienie szumu nie było tutaj wskazane. Ale jak tutaj zachować spokój, skoro były burmistrz raczył rzucić wspomnienie o siostrze. Biednej Molly, którą skrzywdził co na dodatek zaowocowało przykrą niespodzianką. Momentalnie rysy twarzy kobiety zaostrzyły się, a na skórze pojawiło się mnóstwo ciemniejszych żyłek.
Bez słowa podniosła swój plecak i zaczęła okładać nim wampira. Brzuch, bark, głowa… to bez znaczenia. Przestała już dbać o zachowanie pośród innych uczestników wakacji i nawet zignorowała wampira próbującego odciągnąć Samuru. Jemu też się oberwało, kiedy zbliżając się do burmistrza otrzymał porządnego gonga prosto w ryj – bo czy kobieta w furii przejmuje się tym gdzie i kogo bije?
- Nigdy więcej nie mów o mojej siostrze. Masz szczęście, że są tu ludzie, ale już niedługo. Znajdę Cię i zabiję. - chyba nici z tańca, bowiem próby uderzenia burmistrza całkowicie przysłoniły możliwość prowadzenia dalszej, w miarę przyjaznej konwersacji.

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Czw Sie 23, 2018 6:31 pm

/Sumiś
Discovery mogłoby nakręcić własny cykl dokumentalny z obecnego zachowania Jonatana. Pozostawało się tylko zdecydować między tytułem „Łowca Krabów”, a „Mężczyzna na Wakacjach”. Była jeszcze nominacja do śmiesznych shotów w programach podpadających pod „Śmiechu Warte” lub inne trudne sprawy. Serio trzeba mieć coś z głową, by na plaży wieczorem polować na kraby i piec je nad ogniskiem, które Jonatan sobie właśnie rozpalił. Bear Grylls pochwaliłby go za dobry sposób zdobywania białka, w końcu skorupiaki miały go naprawdę dużo. Gdyby to był „Nagi Instynkt” najpewniej dostałby 4 gwiazdki za próbę przetrwania na wakacjach, a zaraz potem zgarnęłyby go służby mundurowe za obnażanie się w kurorcie.
Szczęście w nieszczęściu, że nieopodal przechadzała się Sumire i chyba też coś zbierała. Może też polowała na kraby? Ksiądz postanowił jej w tym pomóc dlatego podszedł z zaostrzonym patykiem i ukłuł ją lekko w ramię, by się przywitać i zaskoczyć – No cześć Rudzielcu. Też łapiesz kraby? – zapytał się, chowając zaostrzony patyk za plecami. Dopiero po chwili dostrzegł, że w wiaderku dziewczyna ma nie kraby, a muszelki. Chociaż… może w którejś z nich krył się krab pustelnik, a Sumiś tego po prostu nie zauważyła? Nauczyciel wyprostował się, prezentując dumnie swoją klatkę piersiową, po czym pochylił się i wrócił do grzebania w piasku, w poszukiwaniu kolejnych krabów. Patyczkiem dziabał przed sobą na odpowiednią głębokość, by sprawdzić czy coś się kryje w piasku. Właśnie po to było to narzędzie, bo jeśli było to Jonatan po prostu uderzał w pancerz i mógł wykopać skorupiaka.
- Chodź ze mną, spróbujesz pieczonego kraba. Są pyszne z mlekiem kokosowym i cytryną – zaproponował dziewczynie, miło się do niej uśmiechając.
Powrót do góry Go down
Carmilla

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3807-carmilla#83916
Zarejestrował/a : 17/01/2017
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   Nie Sie 26, 2018 11:58 am

Carmilla z Samsiem i Ciocią Veiną


Ciemnowłosej wampirzycy udało się odwrócić uwagę szkraba od ukochanego braciszka (!). Był to wyczyn graniczący niemalże z cudem, bo pyzaty wampirek uwielbiał Samaela. Największą uciechę sprawiało Carmilli bycie w centrum uwagi młodego Asmodeya, ale teraz miała ważną misję. Zostanie czarodziejem, O TAK! Dziewczynka zarumieniła się i opuściła wzrok, przebierając w miejscu nóżkami. Czy była gotowa na podjęcie ekscytującej i pełnej niebezpieczeństw przygody? Spojrzała w niebieskie oczy Veiny i pokiwała twierdząco głową.
- Ciociu, TAK! – Wykrzyknęła entuzjastycznie i objęła szyję swojej ulubionej Cioteczki. – Naprawdę mogę? – Chciała się jeszcze upewnić, coraz bardziej zaciskając uścisk ramion. Była nad wyraz silnym dzieckiem, ale raczej nie skrzywdziłaby Cioci. Na szczęście wampiry nie musiały oddychać, hehe.
Vi stała się nowym idolem Karmelka. Przecież była w kręgu czarodziejów, i jeszcze na dodatek była mądra i ładna! Czteroletni bąbel zaklaskał w dłonie i z radością podchwycił temat.
- Samsio, utopiony! Samsio, do wody! – Zaśpiewała, nucąc tylko sobie znaną melodię. Najprawdopodobniej z jakiejś bajki. – Samsio, Samsio wilgotny!
Pac, pac. Uderzanie łopatką w piasek miało skutkować wybudowaniem tej, no... fosy zamkowej. Chwila, ale co z drogą? Gdzie muszelki?
Małe smoczątko rozejrzało się za bratem i spostrzegło, że ten odszedł zdecydowanie zbyt daleko!
- SAMSIUUUUU! – Pierwszym znakiem, że biegła w stronę brata, był głośny krzyk. Gdy tylko udało jej się zbliżyć do Samaela, złapała go za rękę i pociągnęła w stronę zamku.
- Źle szukasz, to nie tam. – Powiedziała poważnym tonem. – Tutaj muszelki są ładniejsze. – Oznajmiła, pokazując na piasek pod swoją stopą. Schyliła się i wręczyła bratu prześliczną muszelkę, mieniącą się wszystkimi kolorami tęczy.
- Taką chcę drogę – zarządziła i zmarszczyła brwi.
No i co? Sam miał swoje zadanie, więc Carmilla poszła z powrotem do Cioci i przytuliła. Stęskniła się! Jak uroczo.
- Ja sama będę pływać – oznajmiła, gdy usłyszała, że ma trzymać szyję braciszka. Niby nie był to taki zły pomysł, ale ona wolała być samodzielna. Była już duża, o!
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Nieznana wyspa poza Japonią   

Powrót do góry Go down
 
Nieznana wyspa poza Japonią
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: KRAJE ODLEGŁE-
Skocz do: