IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gorące źródła

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Czw Mar 05, 2015 12:07 pm

Niechaj Dastan się nie obawia bowiem jego niepokonany sługa nadchodził! Oza zmierzał właśnie za zapachem swojego jakże najukochańszego pancia pod księżycem żeby wejść na jego ambicje i błagać o paczkę fajek ewentualnie choć o jedną sztukę, wszak Oz zapomniał że wszystkie swoje długie kochanki wypalił w ciągu kilku godzin! Gorzej jednak jak brak tytoniowych wyrobów.
Wyskoczył zatem z krzaków i oczywiście nie wyczuł wcześniej, że Pan nie jest sam. Uśmiechnął się krzywo, wypiął dumnie pierś i podszedł wybujałym krokiem do brzegu. Rzucił wyzywające spojrzenie Nadii. Prawdopodobnie silniejsza krwią. Ale co z tego? To Osa jest pojebany, nie ona.
- Na wieki wieków, Panie mój. - burknął, rzucając teraz grafitowy wzrok na jasnowłosego osobnika. Czyżby adorował tej o to kobiecie, a Oz po prostu im przerwał? A pal licho! Tu chodzi o fajki! Sprawa życia lub śmierci!
- Potrzebuję fajek, Panie! P a p i e r o s y. Już ich nie mam, a wiesz, że bez nich umieram. - nie, nie płaszczył się. Nie przy kobiecie. Jego ton był iście rozkazujący. Tak... W końcu są z tej samej paki, co nie? Hiro nasz Pan! Pogoni gada?
Raz jeszcze popatrzył na damę. Ale czy aby na pewno młody Shiroyama się na taką pannicę rzucał? Wątpliwe. Dastan w końcu jest wyrachowanym i okrutnie wybrednym paniczykiem. Aż się skrzywił. Rety...
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Czw Mar 05, 2015 7:01 pm

Wampirzy węch jest wyczulony wręcz do perfekcji. Potrafią odróżnić nie tylko ludzkie czy wampirze zapachy, ale także potraw, napoi, chemikaliów czy wszelakich innych ustrojstw. Gdyby być dokładniejszym, wampiry mają wyostrzony każdy zmysł i dodatkowo posiadają szósty zmysł, za jaki można wziąć ich wrodzone zdolności.
Czuł na sobie jej spojrzenie, ale nie koniecznie przeszkadzało mu to, że go tak taksowała swoimi ciemnymi oczami. Jaki miały kolor? Nie przykładał do tego wagi, nie interesowało go to zwyczajnie, zatem nie zastanawiał się nad tym, wypierając tę informację z umysłu. Domyślił się jedynie, że mogła mu się uważniej przyglądać. A raczej ciału, jakie posiadał. Nie wyrzeźbił sobie mięśni na pokaz. Były one wynikiem ciężkiej pracy. Musiał skupić na czymś swój umysł, by jakoś okiełznać swoje żądze krwi. Mimo wszystko średnio mu to wychodziło i do dziś miewa poważne kłopoty z samokontrolą. Częstokroć po prostu się zatraca w pragnieniu krwi, mordując kogo popadnie i nie zastanawia się nad niczym. Zresztą od narodzi uważał i traktował ludzi jedynie jako posiłek i nic więcej. Jedynie jego służka, którą przemienił w wampirzycę, była godna i warta uwagi.
- Czym jest nazwa? To, co zwiemy różą, pod inną nazwą równie by pachniało
Nie widział żadnego sensu w zdradzaniu jej swego miana. Cóż to zmieni? Jedynie to, że z góry przypisze go do jakiegoś rodu i pod tym kątem będzie go oceniała, tak jak ostatnio.
Dastan akurat nie był wcale taki mały i pod kątem wzrostu i pod kątem wielkości męskości. Żadna z jego kochanek nigdy nie narzekała na jego umiejętności, chociaż nie miał w swym życiu wiele kochanek. Nie znosił, kiedy ktoś go dotykał. Nie miał także potrzeby wykorzystywania kobiet pod tym względem. Za bardzo cenił sobie prywatność i wszelką wygodę, aby pozwolić jakiejkolwiek kobiecie na zbliżenie się do jego osoby. Musiała być naprawdę nieprzeciętną osobowością. A Dastan był naprawdę wybredny i nie pchał się między nogi, jeśli partnerka mu nie odpowiadała w wielu kwestiach.
Ale z racji tego, że zamierzał wejść do tej wody, kontynuował rozbieranie. Tym samym spełnił niewypowiedzianą zachciankę wampirzycy. Pierw dobrał się do paska, który ściągnął jednym ruchem. Później w ruch poszły glany, skarpetki i prawie na koniec spodnie. To wszystko także poskładał. Pozostała ostatnia część męskiej garderoby – bokserki. I je zdjął, nie wstydząc się w ogóle swojej nagości. Zresztą nie miał czego się wstydzić. Był wampirem, doskonale obdarzonym przez naturę. Nie miał żadnych kompleksów. Zerknął wreszcie na samą wampirzycę, podchodząc niczym dziki kot do niewielkiego zbiornika z wodą.
– Czyżbym doczekał się pierwszego komplementu z Pani uroczych ust?
Pytanie retoryczne nie pozbawione zresztą lekkiej ironii. Musiał jednak przyznać, że wampirzycą miała przyjemną dla oka urodę i po bliższym poznaniu na pewno nabierała zmysłowości i potrafiła być bardzo ponętna. Spojrzał leniwie na płaszcz, jaki zdjęła nie bez pokazu.
– Zawsze się tak Pani guzdra przed kąpielą, czy to zależy od towarzystwa?
Założył ramiona za szyję, opierając o nie swą głowę. Nie przestawał obserwować małego pokazu wampirzycy. Wiedział, że robiła to z premedytacją, tyle że takie sztuczki nie działają na Dastana.
Ten jakże sielski nastrój został przerwany przez nagłe pojawienie się sługi Dastana. Szlachetnokrwisty w ogóle nie spodziewał się swojego niepokornego „ochroniarza”, którego przywłaszczył sobie od Hira jako sługę. Już nieco wcześniej wyczuł jego obecność, ale miał cichą nadzieję, że nie przerwie swemu panu, jeśli wyczuje jeszcze czyjś zapach.
– Zapomniałeś o hołdzie i podarku na mą cześć, Oz.
Burknął, osuwając się mocniej w zbiornik wodny. Dlaczego nikt nigdy nie może mu dać świętego spokoju?! Chciał się po prostu zrelaksować! Teraz jeszcze szpieg Kuroiaishita przyszedł sprawdzić, co porabia członek ich mafii. Dastan wątpił, żeby Hiro przydzielił Oza tylko jako ochroniarza… Miał on być pewnie kimś na kształt szpiega.
– Oz, nie wiesz do czego służą kioski w mieście? Obrabuj jakiś, zrób rozróbę, zabij paru ludzi i zdobądź fajki. Nie wmawiaj mi, że nigdy nie kradłeś i nie zabijałeś.
Mruknął. Tak bardzo pragnął, żeby wszyscy dali mu po prostu święty spokój! I zniknęli… Zostałby tylko Dastan i jego gorąca towarzyszka… woda.
– Co tu robisz, swoją drogą? Znów się szlajasz za mną.
Otwarł jedno oko i łypnął nim groźnie na swego sługę. Obnażył nawet zawadiacko kły. Właściwie to nie skrzywdziłby Oza, ale nikt nie powiedział, że nie lubił mu dokuczać…

_________________
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 704


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Czw Mar 05, 2015 9:33 pm

Po raz kolejny nie dowiedziała się jak brzmi imię, nazwisko lub chociaż przezwisko blondyna o złotych oczach. Był zawzięty i uparty jak osioł. Nie można było zarzucić mu wylewności. To chyba najbardziej tajemnicza osoba jaką kiedykolwiek w życiu spotkała Nadia. Przez skrytość stawał się jeszcze bardziej ciekawy. No i nawet te jego blond włosy wydawały się jakieś bardziej pasujące do całości. Kobieta przez chwilę zaczęła nawet wierzyć w to, że ten telefon z fałszywym alarmem to było jakieś przeznaczenie. Ktoś lub coś przywiodło ją właśnie tutaj żeby... Co? Żeby co? No właśnie...
Och! Ciąg dalszy nastąpił nawet szybciej niż sama czystokrwista mogła się spodziewać. Brzdęk odpinanego paska zwiastował, że nikt tutaj nie ma zamiaru wchodzić do wody w spodniach. Podsumowując: przystojny, zagadkowy, uparty, odważny i się nie wstydzi. Nie spodziewała się niczego więcej poza dolną częścią garderoby więc musiała mieć niezwykle ciekawą minę kiedy i bielizna mężczyzny zawisła gdzieś na wysokości kostek.
Nawet mogę dodać coś więcej.
Chodź słowa starała się składać w miarę szybko i poprawnie to ostatnie ciężko przeszło jej przez gardło. Normalnie to zakryłaby oczy i uciekła ale po pierwsze tu szybko wpadłaby w drzewo, po drugie wyszłaby na jakieś zgwałcone psychicznie dziecko a po trzecie on zostałby tu wtedy taki biedny sam. Oczywiście, że miała wprost odwrotne intencje aniżeli ucieczka. Chciała jak najszybciej wpakować się do tej cholernej wody.
Ta, węch, wzrok, smak, dotyk, słuch-to wszystko było tak wspaniale wykształcone i wyczulone, że aż żal było zaniedbywać. Tylko jak tu się skupić na tym wszystkim jednocześnie? Maksymalne wykorzystanie jednego ze zmysłów eliminowało w pewnej, minimalnej części inne-równie ważne. Ktoś kto nie przywiązuje do tego wagi pewnie nawet nie odczuje subtelnych zmian w postrzeganiu świata. Takie a nie inne odbieranie bodźców musi się z czymś wiązać. Może chodzi o wiek a może o krew? A zapewne okaże się, że i jedno i drugie ma ogromny wpływ. Im wampir starszy tym lepiej zna siebie i własne możliwości.
I gdyby nie te bodźce wzrokowe zapewne usłyszałaby nadchodzącego intruza. Czas się w końcu ocknąć i wrócić do otaczającej rzeczywistości, w której nie można napić się spokojnie wina ani zostać sam na sam z nagim facetem. Skoro w lesie nie ma prywatności to Bóg nie istnieje.
Zależy od nadmiaru towarzystwa.
Ledwo skończyła mówić a rozległ się dźwięk komórki dochodzący z kieszeni płaszcza. "To tu też jest zasięg?!" Telefonia komórkowa niedługo pozwoli nam się komunikować niestety wszędzie. Okropne. Kto to o tej porze przypomniał sobie o istnieniu półsieroty, jedynaczki? Korzystając z próśb dotyczących chyba papierosów (nie przysłuchiwała się) podeszła do rzuconej garderoby. Dźwięk standardowego dzwonka oznajmiał jakiś obcy numer. Długość wyświetlanych cyfr świadczyła o zagranicznym połączeniu. Czyżby tatuś na wakacjach doznał olśnienia? Nie tym razem drogi ojcze. Wyłączając całkowicie urządzenie wsunęła je ponownie do głębokiej kieszeni. Sytuacja stała się dla niej co najmniej niezręczna. Nim jednak ogarnęła ją bezradność odczuła, że nie jest farciarą. Wszystko czego się dotknie prędzej czy później nie wypala. Dwa nieudane podejścia jednego dnia do chyba fatum. Tak! To macocha rzuciła na nią urok. Siedzi gdzieś na egzotycznych wyspach i wbija szpile w kukiełkę blondyny. Odpędza od niej wszystkich facetów w odległości kilkunastu metrów. Staropanieństwo czy żywot lesbijki-wybieraj.
O ile jeszcze dwie minuty temu była gotowa na wszystko tak teraz straciła ochotę na rzucanie ubraniami gdzie popadnie. Miała za mało odwagi i za dużo wstydu żeby rozbierać się przed kimś kto mianował się sługą. Czy wstydziła się swego ciała? Nie. Żyła w nim zbyt długo aby mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Jaka szkoda, że sama wampirzyca nie pali. Teraz uroczyście wręczyłaby nawet całą paczkę papierosów temu tutaj nowo przybyłemu i tym samym naprawiła skrzywioną sytuację. A tak? Nic tylko poszukać skarpy i rzucić się w przepaść. A nie, to nie działa.

_________________

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sob Mar 07, 2015 10:44 am

Innymi słowy przerwał wspólne igraszki pana z ową białowłosą ladacznicą. Bo jaka obca kobieta pozwala sobie na nagość mężczyzny? Tylko i wyłącznie wywłoki! A przynajmniej tak sądzi czarnowłosy czerep Oza. Właściwe mniejsza o to. Wampir ma znacznie ważniejszy powód przybycia tutaj niż ochronę godności pana przed brudną samicą. Papierosy! To one są najważniejsze!
Oczywiście pierw zjebka od Dastana. Oz cmoknął mocno zawiedziony, mrużąc oczy. Składanie hołdów? W tak poważnej sprawie?! Pewnie, że tak! Padł na kolana, oddając niski pokłon jakże potężnemu Dastanowi.
- Panie! Chodzi tutaj o mój ciężki los nie posiadania fajek! Ulituj się nad moją skalaną grzechem duszą i wspomóż biedaka w jego niedoli! - Oczywiście teatralnie, gdzieżby Oza tak nisko upadał! W końcu tutaj chodzi o papierosy... Aż skręcało gębę wampira!
- Do najbliższego kiosku szmat drogi, a ja jestem w stanie agonalnym. Na pewno masz coś w kieszeniach. Podziel się... Panie. - podniósł wreszcie łeb, posyłając wyjątkowo perfidny wymieszany ze słodyczą uśmieszek.
- A podarkiem... Może być moja krew. - mina cnotki, rozchylenie lekko bluzy i zaprezentowanie jakże kuszącej, gładkiej szyi. I właśnie wtedy przypomniał sobie o kobiecie wywłoce. Rzucił jej spojrzenie bardziej nic nie znaczące, toć nie zna jej. No i oczywiście nie rozmawiał. Dastan ważniejszy.
- Muszę szlajać i chronić Pana przed atakami najeźdźców! Taka oto rola sługi. - wyprostował się na równe nogi, mając ochotę wskoczyć do wody i poszarpać nieco Dastanem. A nuż wylecą z niego fajki? Kto wie! Co do Hiro i szpiegostwa... Nie tylko Dastan ma taki ogon.
Powrót do góry Go down
Rillianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Pią Mar 13, 2015 7:07 pm

Rillka znalazła się w górach zupełnym przypadkiem. Ot, niepostrzeżenie wyrwała się spod oka 'czujnych' służek i opuściła mury zamku, wlekąc swój chudy tyłek w pierwszym zamyśle w kierunku centrum. Zostawiając daleko w tyle okolice posiadłości, cmentarza jak i samych slumsów wampirzyca wylądowała gdzieś w spokojniejszym zaułku dzielnicy mieszkalnej. Stamtąd dopadła do głównej ulicy, wsiadła w pierwszy lepszy autobus i zamiast znaleźć się w okolicach tłocznego śródmieścia, jej oczom ukazał się krajobraz podmiejskiej wioski. Zdezorientowana uchyliła bezwiednie pełne usteczka, co rusz mijając kolejne przystanki. Ostatecznie młoda, czternastoletnia wampirzyca wysiadła na ostatnim przystanku, niechybnie będącym zajezdnią na samych obrzeżach niewielkiej wsi. Sypnęła pod noskiem kilka brzydkich, niekoniecznie przeznaczonych dla panien w jej wieku słów, po czym dzielnie ruszyła przed siebie przy okazji uparcie wmawiając sobie, że wcale się nie zgubiła. A zgubiła się jak w mordę strzelił. Krążyła po okolicznym lesie, zahaczyła nawet o jaskinię i niewielki wodospad, aż w końcu natrafiła na zapach Dastan'a. Odzyskując wszelką nadzieję, a przynajmniej odzyskując nadzieję na to, że będzie mogła spędzić czas w towarzystwie swojego starszego brata nie martwiąc się o to, że najbliższe parę dni przekimałaby na przystanku, czym prędzej pognała w kierunku skąd woń dochodziła najintensywniej.
Nad gorące źródła wpadła z niezłym rozmachem, ba! Małolata prawie że wpadła do wody. Ot, jasnowłosa ledwo co wyhamowała przed brzegiem niewielkiego zbiornika. Zdmuchnęła roztrzepaną grzywkę z czoła, po czym wlepiła dwukolorowe tęczówki w postać szlachetnego wampira. Nagiego, szlachetnego wampira warto by dodać. Tak woda niewiele kryła! Bieda złapała się za czerwone poliki, zaraz mocno zaciskając powieki. Pisnęła przerażona, przeskakując z nogi na nogę.
- ZDRADZASZ MNIE Z TĄ TAMTĄ! - palnęła, wcale nie zastanawiając się nad tym, co właściwie mówi. Ona tu w niego taka zapatrzona niczym w święty obrazek, a ten biega jak go szatan stworzył przed obcą babą. No proszę was, mózg nastolatki zdążył już obmyślić jakąś bistą teorię na temat tego, co parka mogła tu robić bądź chciała tu robić nim ona się pojawiła. Co z tego, że Dastan wcale nie jest jej chłopakiem, co z tego że nawet nie jest świadom faktu, iż młódka go tak nazywa. Ważne, że ona to wie.
- Jeszcze zostawiłeś mnie na taki długi czas! - jęknęła, nadal uparcie nie otwierając oczu. W końcu halo - nastolatka w swoim krótkim życiu nie widziała żadnego nagiego mężczyzny, nawet w filmie. Zero. Null.

_________________
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Wto Mar 17, 2015 4:49 pm

Dastan najczęściej bywał właśnie skryty i tajemniczy. Nie mówił o sobie za wiele, nie chwalił się, a nie popisywał chociażby mocami. Wiele wampirów to robiło, jednak on sam wolał nie zdradzać za wiele swoich zdolności, by później nikt nie wykorzystał tego przeciwko niemu. Zresztą nie interesował go zbytnio to, co mówią czy myślą o nim inni. Gdyby miał zajmować się takimi pierdołami, nie miałby czasu na nic innego, a przecież musiał doglądać lunaparku, jaki ojciec powierzył mu pod protekcję, by przekonać się, czy syn potrafi zarządzać.
Każdy głupi wiedział, że nie należy kapać się w ubraniach. Niech się zatem Nadia nie dziwi, że blondas zaczął się rozbierać i to do naga, aby następnie wejść do gorącej i jakże relaksującej wody. Nie wnikał także w minę wampirzycy, gdy wreszcie stanął tak, jak szatan raczył go stworzyć. Nie spoglądał nawet na nią, bo po prostu nie interesowało go to, co o nim sądziła wampirzyca. Zresztą równie dobrze mogła zawstydzić się nagością mężczyzny. A jakby nie patrzeć, Dastan był mężczyzną. Jeśli zaś chodzi o kwestię przeznaczenia… wampir w nie nie wierzył. Zbyt dużo w swoim krótkim życiu zobaczył i przeżył, by zajmować się takimi bredniami.
– Sądzę, że Twoja mina na widok nagiego mężczyzny mówi sama za siebie.
Odezwał się wreszcie, gdy już usadowiwszy się wygodnie na kamienistym siedzisku w źródle, spojrzał na wampirzycę. Pod osłoną nocy jej uroda wydawała się bardziej upiorna, nabierała bladej wyrazistości, jeśli można tak określić urodę wampira.
Dastan nie okazywał nawet zirytowania względem zwariowanego sługi, jakiego sobie przywłaszczył od Hira. Chyba nie sądził, że od tak otrzyma paczkę papierosów? Szlachetny nie był aż tak miłosiernym panem i lubił pierw pomęczyć swoją ofiarę… znaczy sługę.
– Czy ja Ci wyglądam na Samarytanina, Oz?
Westchnął, już nie kryjąc swej irytacji. W dodatku nie dał się nabrać na tę fałszywą teatralność Oza. Za dobrze go znał, by nie wiedzieć, że chłopina po prostu stroił sobie w najlepsze żarty. Taki tam brak poszanowania na krwi szlachetnej! A Dastan zauważył, że szerzyło się to coraz dalej.
– Nie dzielę się. Mogę Ci pożyczyć jednego fajka. W nawiązce masz mi oddać całą garść fajek.
Nie chciało mu się negocjować z wampirem, ale jednego fajka mógł mu przecież pożyczyć. Przy pomocy telekinezy, wydobył z kieszeni spodni paczkę papierosów, a z niej to, czego pożądał sługa w liczbie – jeden.
– Idź mi już stąd! A krew od Ciebie zbiorę innym razem.
Machnął ręką, jakby odganiał namolnego komara, który ciągle przysysa się do tej samej ranki. W przypadku Oza – ciągle do fajek. Nim jednak wampir opuścił to zacne miejsce, dołączyła do nich jeszcze Rillianna! Dastan nie mało się zdziwił widokiem młodszej siostry. Po pierwsze dlatego, że tak szybko rosła, po drugie dlatego, że Ringo w ogóle wypuścił ją z Zamku. Chyba że… uciekła.
– Wiesz chociaż, Rill, co znaczy zdradzać kogoś?
Spytał, pocierając ze zmęczenia czoło. Po prostu nie zazna już dziś świętego spokoju. Szczególnie, że ma na głowie tego małego podlotka! Będzie musiał ją odeskortować z powrotem do Zamku, nim ktokolwiek zorientuje się, że młoda, bezbronna i niedoświadczona wampirzyca opuściła bez niczyjej wiedzy Zamczysko.
– Twój ojciec wie, że opuściłaś znów sama Zamek?
Cóż z tego, że nie widziała jeszcze na oczy nagiego mężczyznę i Dastan był tym pierwszym? Kiedyś musiałby być ten pierwszy raz!
– Coś mi się zdaję, że znów muszę Cię niańczyć, co Rill? Nie zaznam dziś jednak zasranego spokoju ani pieprzonej ciszy.
I jak tu żyć?! Z tymi babami to jednak sam kłopot. Swoje zaręczyny z Aimi też już praktycznie zostały zerwane. Cóż, dziewczyna postanowiła dalej zwiedzać świat, rezygnując z pewnych obowiązków, jakie początkowo na siebie wzięła.
Tym samym Oza ulotnił się, po otrzymaniu wybłaganego fajka!

zt dla Oza

_________________
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 704


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Wto Mar 17, 2015 9:38 pm

Postać czarnowłosego bezszelestnie osunęła się na ziemię. Nie dlatego, że otrzymał cios czy nagle omdlał. On po prostu natychmiast padł na kolana przed wygrzewającym się w wodzie wampirem oddając mu tym samym należne honory. Później odstawiał jeszcze większą szopkę błagając wręcz o papierosy. Dla oglądającej tą scenkę z boku-Nadii, wszystko wyglądało jak dobry kabaret. Z tym, że nikt się nie śmiał a cała trójką zachowywała szczerą powagę. W dalszej części wydarzeń miejsce miała również desperacja i chęć wymiany. Fajki za krew to średnio opłacalny biznes ale dla kogoś znajdującego się w tak ciężkiej potrzebie to chyba jedyne wyjście. Och! Nawet blondynce oberwało się mało życzliwe spojrzenie uległego sługi Dastana. Ale, że co? Miała się odwrócić i nie patrzeć, czy co? Nie bardzo rozumiała wymowne łypnięcie dlatego nie drgnęła z miejsca. Stojąc niczym słup soli ze skrzyżowanymi na piersiach rękoma obserwowała dalej bez komentarza. Ktoś niezwykle uczuciowy mógłby pochylić się nad ogólnym upadkiem tego biedaka ale wampiry raczej nie posiadały aż takiej empatii o ile można w ogóle powiedzieć, że posiadały ją w jakimkolwiek stopniu.
"Ataki najeźdźców"? Albo ten tutaj majaczy albo Dastan to jakaś niesamowita szycha. Gdyby Nadia była bardziej dociekliwa to po ostatnim spotkaniu mogłaby przegrzebać internet i może wpadłaby na zdjęcie mężczyzny. Wtedy sprawa byłaby jasna i nie musiałaby się niczego domyślać. Wolnym krokiem aby nie zwracać na siebie uwagi postać blond wampirzycy zaczęła przemieszać się w kierunku swojego płaszcza. I już miała go chwycić kiedy do jej uszu dobiegł szelest i trzask łamanych gałęzi. Coś szybko przemieszczało się w kierunku gorącego źródełka. Bach! Nagle zza zasłony mroku wyłoniła się kolejna osoba. Proszę bardzo, jakie ustronne miejsce. Na przystanku w centrum miasta jest o tej porze mniej ludzi niż tu teraz. Do Dastana wszyscy walili "drzwiami i oknami". Może warto zrobić sobie z nim selfie i zebrać tysiąc lajków na fb?
Do żadnej zdrady nie doszło.
Rzekła najzwyczajniej w świecie aby odsunąć od siebie wszelkie podejrzenia. W sumie można powiedzieć, że przybyła zazdrośnica została dobrym zastępstwem dla odchodzącego sługi. Bo ten po otrzymaniu tego na czym mu zależało zniknął gdzieś niepostrzeżenie. Mała oskarżycielka na pierwszy rzut oka wyglądała na niezwykle młodziutką. Znajdowała się gdzieś na granicy pomiędzy dzieckiem a nastolatką. Takie kategorie są przypisywane głównie ludzkim istotom ale w ogromnym przybliżeniu można je nadać także wampirom. W końcu one z niemowlaka nie stają się w jeden dzień dorosłymi osobnikami. Dziwnie więc w jej ustach brzmiało słowo zdrada. Zdradzać można przede wszystkim kogoś z kim się jest w związku. A oni chyba nie są, tak, nie? Trudno oceniać kogoś kogo się praktycznie nie zna. Najlepiej tego nie robić w ogóle. Szczególnie wtedy, kiedy sami nie chcemy zostać ocenieni.
Nad powolnym ruchem złapała za materiał płaszcza i zaczęła go nakładać. Raz po raz stojąc bokiem do źródła spoglądała na siedzącego w wodzie Dastana. Oczywiście była w pełni przekonana, że robi to tak dyskretnie iż nikt nie zdoła tego zauważyć. Narzuciła materiał na plecy wkładając wcześniej ręce w długie rękawy. Zapinając guziki, których było kilka, obróciła się przodem do najwyraźniej dobrych znajomych. Wsuwając dłonie pod schowane włosy wyciągnęła wszystkie pukle. Najpierw z jednej strony a później z drugiej tak, że ułożyły się estetycznie na przodzie wierzchniego odzienia. Jej zdaniem jasne włosy zawsze ładnie wyglądały na ciemnym tle. Tak jak osoba o jasnej karnacji w ciemnym pomieszczeniu. Wszystko ładnie kontrastowało.
Może Was gdzieś podrzucić? Jestem samochodem. Zaproponowała włączając dźwięki w telefonie, który wydobyła z głębokiej kieszeni ciemnego płaszcza. Kilka sekund zeszło jej z usuwaniem wiadomości informujących o nieodebranych połączeniach. Nawet nie zerkała na wyświetlacz wykonując tą czynność. Chyba większość osób robi to już odruchowo. Spojrzała jeszcze raz na zegarek. Do świtu zostało jeszcze dużo czasu. To dobrze.

_________________

Powrót do góry Go down
Rillianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sro Mar 18, 2015 4:17 pm

Rillka zmarszczyła zabawnie brwi, otwierają pośpiesznie oczy, aby hardo spojrzeć w piwne tęczówki brata. Jest młoda, nawet bardzo, ale warto tutaj dodać, że nie jest głupia, a wiek w żadnym wypadku jej nie ogranicza. Choć nie ma jeszcze zbyt dużego pojęcia o życiu, to jednak szybko kojarzy fakty i pojmuje rzeczy, których dziewczęta w jej wieku albo nie rozumieją albo na ogół nie powinny w ogóle o nich wiedzieć. Na przekór wszystkiemu, jednak Julie zdaje sobie sprawę z wielu niekorzystnych zarówno dla niej samej, jak i dla innych informacji. Myślicie, że 'mała' nadal nie zdaje sobie sprawy z tego, co dzieje się w jej rodzinie? Jak traktowana jest Yuki? Przez te wszystkie lata udało jej się odkryć część prawdy, którą tak usilnie próbowali zataić przed nią wszyscy, uporczywie mydląc jej oczy. Dzieci nie są głupie - czasem nawet rozumieją i czują więcej niż może się wydawać. Targają jednak nimi silne emocje, których nie potrafią ukryć i to one najczęściej ich zdradzają. Są porywcze i nagminnie popełniają błędy, które dorośli już dawno mają za sobą.
- Zdrada nie jedno ma imię. - mruknęła cicho, jakby nie była pewna swoich słów. Spuściła nawet wzrok, kierując go na czubki swoich butów. Nie dała konkretnej odpowiedzi na pytanie brata. Dopiero po krótkiej chwili ponownie podjęła się tematu.
- Można ją rozumieć o wiele szerzej niż Ci się wydaje. W końcu 'zdrada' nie musi oznaczać dla obojga tego samego, nie zawsze chodzi przecież o seks. Po prostu sądzę, że różne osoby, różnie ją rozumieją. - wypaliła, na tym kończąc swoje mądrości. Bo, choć jej słowa zawierają wiele prawdy, to tak naprawdę młódka od samego początku ubzdurała sobie w tej jasnej łepetynie, że Dastan kochał się z obecną tutaj, zmysłową kobietą. W końcu, co innego może przyjść pierwsze na myśl nastolatce ślepo zapatrzonej w osobę własnego brata, kiedy spotyka go nagiego, wygodnie rozłożonego na kamienistym siedzisku wewnątrz gorącego źródła w obecności nienagannej Nadii? Proszę was, Rillianne to zaledwie podrostek, który najpierw mówi bądź robi, a dopiero później myśli i zastanawia się nad konsekwencjami jakie mogę ewentualnie wystąpić w skutek jej pochopnych czynów.
- Czy papcio wie!? Och, ciii! W żadnym wypadku Dast! - jęknęła, jakby chciała przypomnieć mu w jakiej sytuacji się znajduje. Rill nie może sama opuszczać zamku. Jej przewrażliwiony ojciec zwyczajnie jej na to nie pozwala, a już na pewno nie na samotne schadzki. Zresztą, młódka widuje się z nim ostatnio tak rzadko, że nie ma nawet, kiedy zapytać Ringo o pozwolenie, natomiast matka jak wiemy niewiele w tej sytuacji może zdziałać, bo jest w zupełności zależna od męża i każdą decyzję w sprawie najmłodszej pociechy musi skonsultować właśnie z nim. A Julie jest bardzo ciekawska! Chce poznać i doświadczyć rzeczy, z którymi nie będzie miała styczności w bezpiecznej (przynajmniej dla niej ) posiadłości Testament'a. Nudzą ją ponure korytarze, ciemne cmentarzysko i ciągłe towarzystwo służek. Zdecydowanie pragnie czegoś więcej. Nie ma, więc nic dziwnego w tym, że czternastolatka trzymana na ogół pod obszernym kloszem raz na jakiś czas wyrwie się z zamku, znikając w ten sposób służbie na kilka godzin.
'Mała' zachichotała cicho na pierwszą część wypowiedzi brata, obdarzając w ten sposób zarówno jego, jak i obecną tutaj wampirzycę melodyjnym, niezwykle przyjemnym dla ucha śmiechem.
- Ale przyznaj braciszku, że lubisz mnie niańczyć i w żadnym wypadku Ci, to nie przeszkadza. - rzuciła bez namysłu, następnie zasłaniając niewielką dłonią pełne usteczka. Zrobiła niby, to niewinną minę, zerkając raz na Nadię raz na Dast'a.
- Nie klnij! Tak nie wypada, szczególnie w towarzystwie damy i młodszej siostry. - nasz mundrasek pouczył właśnie brata? Da! Zrobiła, to specjalnie, bo przecież sama czasem przeklnie, to i od brzydkich słów Dastan'a uszy jej nie odpadną. Zgrywała się, bawiła w dobrą laleczkę, ot co.

_________________
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Nie Mar 22, 2015 12:52 pm

Oz rzadko cierpiał na przypadłość opowiadania bajek. Jednak Dastan także nie był żadnym szychą. Miał ciekawą pracę, to trzeba przyznać, babrał się w ciemnych sprawach i umoczony był w ciemnym świecie, miał także koneksje, ale szychą to on nie był. Przynajmniej jeszcze. Właściwie to nie dąży do żadnej władzy. Początkowo, przez kilka lat, starał się pogodzić jedynie dwa, zwaśnione rody, co jak na razie nie bardzo mu wychodzi. W końcu poddał się, skoro obie strony nie bardzo w ogóle nie respektowały starań szlachetnego. Cóż, nie zamierzał robić niczego na siłę i wreszcie wpadł na inny, dość szalony pomysł – połączyć oba rody. Musiał to zrobić jednak w taki sposób, aby zostało to zaakceptowane przez oba rody. Na dobrą sprawę miał już pomysł, tyle że nie bardzo mu się spieszyło. Cóż poradzić? Zakosztował wolności, więc chciał nią porządnie nacieszyć!
Nadia nie znalazłaby żadnych zdjęć Dastana w internecie, ponieważ wampir bardzo dbał o swoją prywatność. Nie jego winą było to, że nagle wszyscy postanowili napaść go i zburzyć jego spokój i chęć zwykłego odpoczynku. Najwyraźniej nie będzie mu to dane, skoro i tutaj, na tym kompletnym zadupiu był śledzony przez Hiro i kto wie, czy nawet Samuru nie maczał w tym palców.
Najwyraźniej Rillianne źle wyciągała wnioski ze źle skojarzonych faktów z życia swojego brata. Na ciekawą konkluzję o seksie, Dastan po prostu roześmiał się. Rillianne była jedyną osobą, która potrafiła go tak szczerze i w nie wymuszony sposób roześmiać. Rzadko to robił, bowiem najczęściej można zobaczyć go pogrążonego w myślach, o dość ponurym, niechętnym, czasami chłodnym wyrazie twarzy. Ale odkąd zaczął spędzać z Rillianne więcej czasu, zaczął zachowywać się swobodniej! Przy niej nie musiał być przecież grobowo poważny czy prowadzić dysputy na jakże poważne, dorosłe i nudne tematy, do jakich był przygotowywany odkąd skończył trzeci rok życia.
– Doprawdy, Rilli, wiesz chociaż, co to jest seks? Wątpię, żeby ojciec uświadomił swoją uroczą córeczkę, co to w ogóle seks i na czym on polega.
Poza tym nie miała o co być zazdrosna. Dastan przecież nie przepadał za tym, aby ktokolwiek go dotykał. Miał takie małe, psychiczne spaczenie, które było spowodowane odrzuceniem ze strony matki.
– Zatem zachowuj się, Rill, bo ojciec szybko się dowie o Twoim uczynku i to nie jednym. Och, czyżbym znów Cię krył, a Ty znów jesteś mi coś winna?
Aż błysnęły mu na karminowo źrenice, jakby przypominał sobie ich dawne spotkanie sprzed… dziesięciu lat? Kiedy ich spotkanie Rillianne po raz pierwszy zapamiętała. Kiedy siedzieli sobie wspólnie w saloniku i dzielili się swoją krwią w tajemnicy przed wszystkimi. Kiedy wreszcie przerwała im matka, która w tak bardzo nieodpowiednim momencie postanowiła zajrzeć do swoich dzieci.
– Rilli, nie rób mi wstydu i przywitaj się z wdziękiem z tą panią, jak na młodą panienkę przystało.
Dastan wyraźnie drwił sobie i żartował z młodszej siostry. Ale czyż właśnie dlatego tak za nim nie przepadała? Wiedział zresztą, jak bardzo uwielbiała zgrywać taką grzeczną, ułożoną i pilną panienkę z dobrego domu, a tak naprawdę, kiedy nikt nie patrzył, kiedy byli sami… uwielbiali oboje szaleć. Cóż, nikt nigdy by nie pomyślał, że Dastan samodzielnie wziął się za wychowanie swojej siostry i po prostu zaczął ją demoralizować. Ale czyż to nie była wspaniała zabawa? Byli przecież młodzi!
Nawet nie zareagował na to, że prawie zdradził jego imię. Przecież takie grzechy zawsze można wybaczyć takim małym szkrabom.
– Swoją drogą, Rilli, ile razy mam Ci powtarzać, że masz się porządnie ubierać, a nie jak kurewka spod latarni.
Skomentował wreszcie jej paskudny ubiór, który więcej odsłaniał niż zakrywał. Nie odezwał się nic na to, że dziewczynka po prostu stwierdziła, iż Dastan lubi ją niańczyć. Na dobrą sprawę, gdyby nie lubił tego robić, po prostu by stąd zniknął, zostawiając ją na pastwę Nadii lub tego ciemnego lasu.
– Nie pouczaj mnie, mała. Nie, dziękuję. Nie wybieram się stąd na razie nigdzie. Zamierzałem tutaj odpocząć.
Tyle że teraz to już mógł zapomnieć o odpoczynku! Z Rillianne nie da się odpocząć, można jedynie bardziej się zmęczyć. Dastan kilka razy pochwycił to „przypadkowe” i „ukradkowe” spojrzenie Nadii, kiedy się ubierała. Sam w końcu postanowił wstać i nie kryjąc swej nagości, opuścił gorący zbiornik z parującą wodą. Stanął właściwie naprzeciwko Rilli, bowiem tam miał swoje ubrania. Zaczął się niespiesznie ubierać, jakby chcąc wprowadzić swoją młodszą siostrę, właściwie to jeszcze podlotka, w niejakie zawstydzenie.
Powrót do góry Go down
Rillianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Pon Mar 23, 2015 6:34 pm

'Mała' splotła rączki na wysokości klatki piersiowej, wymownie odwracając głowę nieco na bok. Ona się tu tak wyłuszcza, wymądrza i w ogóle wszystko w jednym, a Dastan śmie się z tego tak najzwyczajniej na świecie śmiać? Prychnęła, od biedy spoglądając, zaledwie kątem oka na przystojną buziuchnę brata, coby w całym tym swoim chwilowym fochu nie przeoczyć niewielkiego uśmiechu wampira. No co? Robił wrażenie! Fakt, że chwilowo dąsa się na swojego przszyszłego/obecnego wcale nie znaczy, że całkowicie musi unikać jego wzroku tudzież zupełnie nie zwracać uwagi na inne, niewielkie aspekty, które tak skutecznie przyciągają ją ku jego osobie. Niemniej, nastolatka mruknęła coś pod nosem, zaraz formując pełne usteczka w dzióbek. Jakby - co najmniej - gorączkowo rozmyślała nad odpowiedzią dla szlachetnego wampirzyska. Bo, o ile zdawała sobie jeszcze sprawę z faktu czym jest seks, to z drugiej strony faktycznie musiała przyznać blondynowi rację - jej tatkowi wcale nie śpieszy się do tego, by uświadomić ją na czym to wszystko polega, że trzeba się zabezpieczać i tak dalej i tak dalej. Ot, Julie po prostu wie, że takie coś istnieje, że dorośli to robią, bo niby jest fajnie, natomiast sama nie miała z tym zjawiskiem bezpośrednio styczności, ba! Ona się jeszcze nawet nie całowała! A jak trafiła na pornol w telewizji, to Yuki w pośpiechu odłączyła go od gniazdka, coby się jej najmłodsza córuchna zbyt szybko nie dowiedziała 'Jak powstają dzieci' ewentualnie nie pojęła, że - wszyscy się grzmocą dla czystej przyjemności.
- Kochany, starszy braciszku, sądzę, że temat seksu nie jest przeznaczony dla rodzeństwa. Krępuje mnie ta rozmowa. - wypaliła, spoglądając niewinnie na starszego wampira spod kurtyny długich, wywiniętych przy tym nieco do góry rzęs. No musi przyznać - siostra nie dość, że rośnie mu całkiem cwana, to jeszcze ładniutka. Gorzej, że wygadana i namolna, no ale cóż ... Coś za coś jak to się zwykło teraz mawiać.  
- Czyżbyś chciał na mnie donieść? - rzuciła, marszcząc na moment brwi.
- Nigdy nie będziesz bezinteresowny, prawda drogi braciszku? - mruknęła, mimochodem unosząc dłoń do ust. Przejechała mozolnie wskazującym palcem po górnej oraz dolnej wardze, następnie zahaczając o jeden ze swoich kłów. Jakby na przypomnienie sytuacji sprzed dziesięciu laty. Rillka doskonale pamięta, co się wtedy wydarzyło. Pamięta również jak Dastan za pomocą swoich mocy stworzył dla niej ognistego motyla. Mogła go podziwiać, zaledwie przez krótką chwilę, jednak wspomnienie dzieła blondyna nadal jest żywe w młodziutkiej wampirzycy.
'Księżniczka' uśmiechnęła się kpiąco, zaledwie samymi kącikami ust, odwracając się przy okazji w stronę towarzyszącej, im Nadii. Dygnęła nieznacznie, skłaniając lekko głowę. Jej ruchy były płynne, pełne dziewczęcej gracji. Yuki wiele wysiłku poświęciła w wychowanie córki na szczęście, czy tam nieszczęście blondasa - szlachcianka potrafi się zachować jak należy. Niezależnie od tego czy jest najwyżej urodzoną w hierarchii wampirów, w końcu przypadł jej zaszczyt bycia szlachetnym, oddała swoim ukłonem należyty szacunek względem wampirzycy jako osobie starszej. Choć, z drugiej strony jej móżdżek przywykł do tego, że to jej winno się kłaniać, bo przecież wraz z Dastim są tu najważniejsi. Tak mówi przecież sam blondas!
- Rillianne Kuroiaishita, miło mi panią poznać. - braciszek kazał, siostrzyczka posłusznie spełniła jego zachciankę. Nie wnikała czy sam zdradził drogiej Nadii swe imię. Przypuszczała jedynie, że oszczędził sobie tego problemu nadal pozostając dla kobiety bezimiennym, ale za to jakże ciekawym, przystojnym mężczyzną.
- Pani również uważa, że mój strój ma więcej wspólnego ze stylem dziewczyn do towarzystwa niż zwykłych nastolatek? - palnęła bez chwili namysłu, nie przechodząc z kobietą od razu na przysłowiowe 'Ty'. Dopóki nie da jej wyraźnego pozwolenia na takie bajery, Rill nadal nieugięcie będzie waliła do niej per Pani. Można? Można. Trzeba sprawiać pierwsze dobre wrażeniem, nie?
Wtem stała się rzecz najgorsza - mianowicie Dastan wylazł ze zbiornika z gorącą wodą i stanął przed nią dosłownie tak jak go szatan stworzył. Na co do tej pory zupełnie pewna siebie Julie zareagowała cichym piskiem. Pośpiesznie zasłoniła dłońmi dwukolorowe tęczówki, zasłaniając sobie tym samym widok na osprzęt brata. Co śmieszniejsze policzki młódki przybrały barwę soczystego pomidora. Doprawdy, musiała wyglądać nader rozkosznie. Jakby się tak nad tym głębiej zastanowić, ofc.
- Jak możesz tak okrutnie niszczyć mój światopogląd!? - jęknęła, uparcie nie zabierając dłoni z oczu.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 704


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sro Mar 25, 2015 9:52 pm

Debata nad tym czym jest zdrada rozwinęła się na dobre. Szybko wyszło na jaw, że dwójka dobrze znanych sobie wampirów to rodzeństwo. Podejrzenie o lubowanie się w o wiele młodszych od siebie prysło niczym mydlana bańka. Podsumowując nikt tu nie ma żadnego związku z pedofiliom. Grunt to zachowywać odpowiednią odległość od najgorszych dewiacji. Rozmowa toczyła się szybko i dynamicznie. Od zdrady po seks a skończywszy na tym co teraz u młodzieży modne. Ha! Blondynka dowiedziała się nawet jak młodsza siostrzyczka zwraca się do swego jakże ukochanego braciszka-Dasta. Od czego to może być skrót. Oby nie Dasti bo brzmi okropnie a na myśl o posiadaczu takiego imienia przed oczami staje młodzieniec odziany w najbardziej obcisłe spodnie na tej planecie z grzywką do połowy twarzy. Na samą myśl wampirzycą wzdrygnął dreszcz. Nie to, że miała uprzedzenia ale osobiście ten typ ubioru skreślał płeć brzydką natychmiast. Inaczej mają się sprawy jeśli chodzi o obiad. Być może nawet taka sierota będzie mniej odważna i skora do obrony niż wszyscy inni. Z resztą i tak jest na "pan/pani" więc skrótami od imion rzucać nie będzie.
Nadia Morita, mi również. I nie mów do mnie pani.
Puściła oczko lustrując "małą" przy okazji drugiego pytanie jakie padło w jej kierunku. I tu sprawa była nieco bardziej skomplikowana. Nauczona ostatnimi doświadczeniami, ocenianie kogokolwiek nie było w jej roli. Tym bardziej jeśli chodzi o gust bo przecież o tym się nie rozmawia. W jej czasach (jakby słyszała swoją matkę) to obowiązywał zupełnie inny ubiór. Całe dzieciństwo Nad zapamięta siebie jako małą dziewczynkę ubraną w długie falbaniaste suknie. Teraz ów kreacje obowiązywały co najwyżej na balach przebierańców. Z kolejnymi dziesiątkami lat moda znacznie uległa zmianie a tutaj obecna, czystokrwista, niespecjalnie śledzi najnowsze trendy wśród nastolatek. Owszem, interesuje się nowościami ale odpowiednimi dla jej wieku wizualnego.
Jeżeli czujesz się w tym dobrze. Jesteś na tyle dorosła, że sama powinnaś wiedzieć co wypada a co nie.
To chyba oczywiste, że w tym wieku nikt nie szykuje nastolatce spodni na drugi dzień do szkoły. Poza tym upilnowanie kogoś we wszystkich kwestiach jest niemożliwe i niemoralne. Wszyscy mieli (bądź mają) swoją młodość i każdy korzysta z niej inaczej. Koniec kropka.  
Kuroiaishita... Masz wpływowego wujka.
Dodała powtarzając jeszcze raz nazwisko. Chodziło oczywiście o burmistrza. Swobodną wymianę zdań przerwał kolejny zaskakujący wyczyn Pana D. Który postanowił nagle wyjść z wody i zakończyć relaks. Tym samym stając przed swoją siostrą nago. Ta cnotliwie pisnęła i zakryła oczy dłońmi tak jak robią to ludzie oglądający horror-w najbardziej okrutnym momencie (czyli w najciekawszym). Niemal w tej samej chwili kobieta uświadomiła sobie dwie rzeczy. Po pierwsze, że od dłuższej chwili obraca jakąś karteczkę w dłoni a po drugie-staje się głodna. Zaczyna odczuwać chęć bliższego spotkania z bezbronnym człowiekiem. Potrzeba nie była na tyle nagła aby już teraz pędzić do miasta ale na tyle silna, że trzeba to załatwić przed wschodem słońca. W końcu spojrzała w dół na mały kawałek papieru-wizytówka. Trochę wymięta i popisana na odwrocie. Szlaczek podobny do EKG jest bardzo jednoznaczny. Takie "skomplikowane" wzory powstają tylko wtedy gdy rozmawia się z kimś przez telefon i ma pod ręką długopis. Cóż, trudno. Nadia zgięła papierek w pół i poczekała aż Dastan ubierze się do końca. Nie chciała mu przecież przerywać bo może wypaść z rytmu i zapomnieć, że trzeba nasunąć spodnie na tyłek. Gdy będzie już kompletny po prostu wręczy świstek dodając:
Gdybyś miał ochotę się spotkać to daj znać.
A na papierku były podstawowe dane czyli: imię, nazwisko, e-mail, telefon, oraz zawód-dziennikarka. Było jej w pewnym sensie niezręcznie ale nie chciała zrezygnować z możliwości kolejnych widzeń. Nie licząc oczywiście na czysty przypadek tak jak to było tym i poprzednim razem. Dastan wpadł jej w oko i chyba nie było trudno tego zauważyć. Przynajmniej szczególnie tego nie kryła.

_________________

Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Czw Mar 26, 2015 6:08 pm

Dastan już zdążył przywyknąć do tego, że Rillianne często się na niego obrażała. Oczywiście było to udawane, wręcz teatralne. Chciała zwrócić po prostu na siebie uwagę starszego wampira. Nie był też ślepy i dało się wyczuć, że coraz częściej zerkała w jego stronę, chciała wzbudzić w nim zainteresowanie swoją osobą. Zupełnie jak zakochana nastolatka. Szlachetny jednak nie wyciągał aż tak daleko idących wniosków. Po pierwsze dlatego, że miłość była nierealna w przypadku szlachetnokrwistych wampirów. Istniało jedynie pożądanie. Po drugie dlatego, że była po prostu jego siostrą, zatem uznał, że była zapatrzona w niego ze względu na jego doświadczenie, a z drugiej strony nie był aż tak wiekowy jak Ringo. Mieli ze sobą wiele wspólnego.
– Od kiedy Ty taka wstydliwa jesteś i słuchasz się tego, co mówi matka?
Teraz minę miał już całkiem poważną. Wiedział poniekąd, że Yuki nie chciała, aby jej córka wiedziała nieco więcej w tych tematach niż teoria. Najlepiej by było, gdyby zamknęli biedną wampirzycę w jej komnacie, którą pilnowałby wielki smok i gdyby się stamtąd w ogóle nie ruszała! Wtedy mieliby pewność, że nikt nigdy nie położy na niej swoich palców. Rilli miała jednak szczęście, że jej bratem był nie kto inny, jak Dastan. Mógł pobawić się w rycerza w czarnej zbroi na czarnym rumaku, który porywał ciągle Rillianne z jej małego więzienia – Zamku. To mu przypominało czasy, gdy był w wieku siostry, może nawet dużo młodszy, i Yvelin często go porywała z posiadłości matki, żeby dzieciak mógł zaznać nieco wolności i prawdziwego życia. Cóż, historia toczy się kołem.
– To zależy, Maleńka od tego, czym mnie przekupisz.
Jak miło, że znała swojego brata na tyle, żeby wiedzieć, iż chciał coś w zamian za milczenie. Jakby nie patrzeć miał o co walczyć. W końcu surowy gniew padłby na biedną Rillianne, gdyby ten tylko się dowiedział o wszystkich jej wybrykach. A przecież było ich naprawdę sporo.
Wargi Dastana znów drgnęły, unosząc się nieznacznie ku górze, by stworzyć coś na kształt uśmiechu. Nie mógł się powstrzymać przed bym, by jej rozkazać przywitać się z Nadią. Cóż, owszem, wielokrotnie powtarzał, że wampir krwi szlachetnej znajdują się na szczycie łańcucha, ale cóż z tego, kiedy w tej chwili mógł sobie tak niewinnie zażartować z młodszej strony i ujrzeć ją w takiej posłusznej pozie. Zresztą to dobrze o niej świadczyło. Wiedziała, kiedy może postawić się bratu dla zwykłego dowcipu czy zabawy, a wiedziała, kiedy nie należy tego robić i po prostu go posłuchać.
Skoro Nadia pozwoliła jej mówić do siebie po imieniu, to Dastan mógł jej jedynie współczuć, bo teraz już małolata się od niej nie odczepi!
– Jak można czuć się dobrze w stroju dla kurwy? Rilli, jestem małą damą! Zacznij się ubierać ze smakiem, a nie nosisz szmaty. Bo oddam Cię do klasztoru Karmelitanek, jeśli nie zaczniesz się ubierać porządnie, jak na panienkę przystało. Nie będę się pokazywał u boku z kurewką, Rilli.
No nie bata! Musi zacząć odziewać się w coś o wiele bardziej kobiecego, jeśli chciała jeszcze pokazać się w towarzystwie swojego brata! Poza tym to nie wypada, aby panna z dobrego domu tak się ubierała. A jeszcze Nadia jej przytakiwała! No koniec świata! Może niech w ogóle zacznie chodzić nago…
– Wujka?
Przed chwilą się poznały, a Nadia już wiedziała, kto jest wujkiem Rilli? Równie dobrze mogłaby być córką Samuru. W każdym razie wampir wreszcie wyszedł z gorącej wody. Krople wody jeszcze z niego ociekały, miał także przemoczone końcówki włosów. Przeczesał je szybko palcami, przez wyglądały jak grzywa lwa…
– Daj spokój, Rilli. Nie jest chyba tak źle, co?
Ostatnie pytanie skierował oczywiście do Nadii. Zresztą to na nią spojrzał i nawet uniósł nieznacznie brew, jakby w oczekiwaniu na jej odpowiedź. Niezależnie od tego, jaka ona by nie była. W końcu nie przywiązywał uwagi do tego, kto co o nim myśli.
Szlachetny zaczął się ubierać. Zaczął od swojej białej koszuli, która od razu przemokła w starciu z mokrym ciałem. Przykleiła się zatem do jego skóry. Następnie zaczął wciągać na tyłek bokserki, a w ślad za nimi poszły skórzane spodnie. Później to już tylko skarpety i glany, na wierzch oczywiście płaszcz.
– Już? Tak lepiej, Rilli? To powiedz mi, co masz dziś ochotę zniszczyć, zburzyć, zdemolować?
Pytanie retoryczne, bo przecież trzeba przejść do kolejnego punktu programu – rozpieszczanie i demoralizowanie młodszej siostry. I oczywiście mowy nie było o pedofilstwie! Dastan nie był aż tak popieprzonym zwyrodnialcem, żeby wkładać swoją męskość między uda swojej czternastoletniej siostry. Może i myślał o tym, żeby pogodzić i połączyć ich rody ślubem z nią, ale bez przesady! Wciąż była małolatą. Jedynie, co może zrobić, to zabrać ją na… lody.
– Nie omieszkam.
Sięgnął po wizytówkę Nadii i rzucił na nią okiem, nim schował do kieszeni spodni. Ze swojego portfela wyjął i swoją wizytówkę, którą wręczył wampirzycy. Niech ma i się cieszy! Wizytówka nie wyróżniała się niczym szczególnym, oprócz tego, że nie było na niej nawet zawodu, jakie Dastan posiadł. Cóż, ciężko nazwać zawodem działalność mafijną, boks czy wreszcie zarządzanie lunaparkiem.
– Gdyby Ci się nudziło, możesz dać znać, Nadio. A nuż też będę znużony codziennością.
Ot i wzruszył ramionami.[/color][/color]
Powrót do góry Go down
Rillianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Nie Mar 29, 2015 6:45 pm

- Większość nastolatek peszy się, kiedy przychodzi, im rozmawiać na takie tematy. - nie, Rill wcale nie jest pewna tego, czy to, co powiedziała znajduje jakiekolwiek odwzorowanie w rzeczywistości. Naoglądała się durnych filmów, przypadkowych romansów i komedii adekwatnych do swojego wieku, gdzie - przynajmniej na ogół - aktorki grające nieletnie panienki rumieniły się na samo słowo seks. Nie ma innego przykładu, w końcu nie zna nikogo, kto miałby przynajmniej z czternaście/piętnaście lat. Ot, nie ma odniesienia, żadnego punktu zaczepienia. Zna osoby dużo starsze od siebie, nawet Sahal, który wygląda na pięcioletnie dziecko tak naprawdę ma na swoim koncie dwadzieścia lat. Rillianna właśnie dlatego, często zachowuje się zbyt dojrzale jak na swój wiek. Przebywając tylko w towarzystwie dorosłych, pochwyciła ich zachowania, wszelakie reakcje na różne sytuacje. Tylko przy Dastan'ie, kiedy zostają sami pokazuje jaka jest naprawdę.
Zamyśliła się na moment, nieświadomie bawiąc się przy tym jednym ze swoich warkoczy. Zakręciła jego końcówkę na palec, spoglądając przelotnie na wampira.
- Często słucham matki braciszku, dobrze wiesz, że nie potrafię jej zranić. Jest zbyt krucha. - Rillka nie stawia się matce. Przynajmniej na ogół. Choć ma ogromny żal o to, że wraz z ojcem zamknęli ją w zamku na cztery spusty. Jest w stanie wybaczyć jej te winy. W końcu Yuki wiele dla niej poświęciła. Wychowała ją, szkoliła, spędzała z nią prawie każdą wolną chwilę w przeciwieństwie do Ringo, który w którymś momencie życia młódki zwyczajnie usunął się w cień. Ponad to zapewne dla jej dobra, nadal żyje z tyranem. Tak , tak - mała po części wie, co dzieje się w domu. Rodzice nie dadzą rady ukrywać pewnych faktów przed swoimi pociechami przez całe życie. Co gorsza, Julie nie jest głupia, więc całkiem szybko zorientowała się, jak jest naprawdę pomiędzy matką, a ojcem. Dlatego nie dokłada Yuki żadnych przykrości. Póki co. W końcu nie wiadomo jak bardzo zmieni się jeszcze 'Mała'. Jej charakter nadal się kształtuje i ma w sobie wiele sprzeczności. Może za jakiś czas wybuchnie i pokarze pazurki albo odetnie się od wszystkich i pójdzie w swoja stronę. Kto wie, kto wie ...
- Sądzę, że posiadam coś, co usatysfakcjonuje Cię w stu procentach. - odburknęła, uśmiechając się bezczelnie. Ba! Ona nawet kpiąco zachichotała, przechylając głowę nieco na bok, by wyeksponować drogiemu braciszkowi swoją smukłą, bladą szyję. Nie, żeby młoda była zapaloną fanką oddawania krwi wszystkim w ogół. A skąd! Jedyną osobą, która kiedykolwiek miała ku temu okazję był Dastan. I tylko jemu drobna Rill jest w stanie oddać ją ponownie.
- Naprawdę? Mogę mówić Nadia? Cudownie! Zostaniemy teraz koleżankami? - wypaliła, wlepiając rozradowane, dwukolorowe tęczówki w postać starszej wampirzycy. A co! Mała, to szczerza nastolatka, a że ma tylko starszych znajomych - o czym już zresztą wspominałam wcześniej - to nie widziała nic dziwnego w tym, że wyskoczyła z takim pytaniem do biednej Nad.
Wysłuchała dokładnie słów kobiety, z wolna kiwając głową. Nadia miała sporo racji w tym, co właśnie jej przekazała, więc pewna swego młódka, wskazała wymownie palcem na sylwetkę brata. Zmarszczyła zabawnie brwi, zerkając na Dastan'a spode łba.
- Nie klnij. I przestań się mnie czepiać! Ja się nie pultam o Twoje skórzane spodnie, które pewnie nieźle opinają Ci tyłek i z pewnością jeszcze coś innego. - rzuciła, totalnie zniesmaczona faktem, że brat był zdolny przyrównać ją do kurewki jedynie ze względu na ubiór, który siłą rzeczy nie jest taki najgorszy jak może się wydawać. Przecież ma na sobie białą spódnicę, dopasowaną do tego białą koszulkę, ciemne trampki oraz kurtkę. Co w tym złego!? Ma biegać po ulicy w habicie? Nie urodziła się w średniowieczu, żeby zakrywać się po uszy. Taka moda, o!
- To nie jest mój wujek, aczkolwiek przyznam Ci rację. Z pewnością jest bardzo wpływową osobą. - i tyle, co miała do powiedzenia na temat burmistrza. Nie widywała się z nim zbyt często. Wpadła na niego z kilka razy w posiadłości Testament'a, jednak nie wyglądał na zbyt zadowolonego z faktu, że musi spędzać czas z rozpieszczonym dzieckiem, także no ... Już częściej Rillanna widuje się z Barabal'em! Ten, to jest dopiero sztos wujaszek! Na zakupy ją zabiera, obsypuje ją komplementami i w ogóle, w ogóle! Cud, miód, malina po prostu.
Klasnęła wesoło w rączki, kiedy Dastan się już ubrał i zadał jej pytanie. Podeszła nawet bliżej niego, uwieszając mu się na szyj. Uwielbiała, kiedy skupiał na niej swoją uwagę. Kiedy podejmował się w końcu tego jakże słusznego i zacnego zadania - mianowicie demoralizacji własnej siostry. W końcu to był moment, kiedy mogła robić dosłownie wszystko, nie lękając się przy tym żadnej kary ze strony Ringo. Mogła być zwyczajnie sobą.
- Pobawmy się gdzieś w centrum! - chciała narobić hałasu, chciała na kogoś wpaść, chciała komuś przeszkodzić. Chce wszystko!

_________________
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 704


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Wto Mar 31, 2015 8:25 pm

Kobieta to bardzo skomplikowany twór. Nie tylko umie skupić uwagę na kilku czynnościach jednocześnie ale często wiąże ze sobą fakty szybciej niż niejednemu mogłoby się wydawać. Bystrości nie można przypisać jedynie płci pięknej ale w połączeniu z wyglądem-blond włosy mogą mylić. Swoją drogą ciekawe dlaczego utarło się, że kobiety o jasnych włosach są głupie a na ich temat krąży niezliczona ilość dowcipów? Większość wymyśliły zazdrosne posiadaczki ciemnych kłaków usilnie barwiąc je różnymi utleniaczami. Tak, to na pewno tak wyglądało. Ale nie o tym teraz mowa. W kontekście rozmowy Nadia skojarzyła nazwisko burmistrza z młodą wampirzycą. Co prawda nie jednemu psu Burek i wiele osób mogło posiadać identyczną godność a to wcale nie oznaczało więzów krwi. Dziennikarka kierując się najprostszymi faktami określiła powiązanie obu istot w taki a nie inny sposób. Na tatę był nieco za młody a ona trochę za "stara". W dodatku burmistrz ma bardzo ciemne włosy a to cecha dominująca. Mniej prawdopodobne byłoby posiadanie przez niego córy blondyny a niżeli brunetki. To tylko luźna wymiana zdań i pierwszy lepszy rzucony pomysł, nic poza tym.
Nie, nie jest. Nawet przez myśl mi to nie przeszło.
Odpowiedziała. Karteczkę, którą otrzymała od Dastan wsunęła do kieszeni zimowego płaszcza. Miejsce po swojej wizytówce zastąpiła jego. Nie omieszka w domu wklepać nr. telefonu do komórki.
Odezwę się prędzej czy później. Na pewno.
I już miała odejść, wsiąść do samochodu i krętymi drogami zjechać do miasta gdzie czekają zastępy stęsknionych ludzi gdy nagle padło pytanie, które kompletnie ją zatkało. Otóż ona starsza wampirzyca miała zostać koleżanką tego tu podlotka?! Nadia swoje lata miała i czasy kiedy miała wszystko gdzieś dawno temu minęły. Nie była już beztroska, lekkomyślna i otwarta na wszystkich. Jednak sprawianie przykrości tak, jakby to ująć, "żywej" istocie nie dawało jej dziwnej satysfakcji. O ile bez problemu odmówiłaby komuś niewychowanemu tak tej tutaj nie umiała, a nawet bardziej-nie chciała.
Jeśli Ci to sprawi radość...
Dała odpowiedź po dłuższej chwili ciszy. Wyglądało na to, że cała trójka "uderza" do miasta. Choć każdy z innego powodu. Rodzeństwo miało najwyraźniej ochotę nieco podokuczać okolicznym mieszkańcom, zaś Nadia była zwyczajnie spragniona. W takich momentach jak ten doceniała grupę posiadanej krwi. W jej oczach okazywanie głodu chociażby przez zmieniony koloru tęczówek było poniżające. Bo czym taki wampir różni się od wygłodniałego zwierzęcia? Chyba niczym... Umiejętność okiełznania żądzy krwi była zarezerwowana dla tych stojących wyżej. Poziom E to wstyd dla całej rasy a ich obecność jest dowodem na brak rozsądku szlachetnych. I czy ta drabinka społeczna ma w ogóle jakikolwiek sens?
Rillianne do centrum powinnaś założyć coś bardziej przyzwoitego. W końcu idziesz tam z bratem.
Poważne słowa padły z ust starszej wampirzycy. Choć przed chwilą miała zupełnie inne zdanie na temat ubioru młódki tak teraz zwyczajnie robiła sobie żarty na swój sposób. O ile znamy poczucie humoru towarzyszy tak obca osoba jest dla nas białą, niezapisaną karteczką dlatego Nadia do woli mogła zwodzić swoją nową "koleżankę" mając ubaw z jej zakłopotania. Jeśli ta nie wpadnie na ukryty sarkazm, blondynka puści jej oczko.
Nie wiem jak Wy ale ja chętnie wrzuciłabym coś na ząb. Do wschodu słońca mamy jakieś 4 godziny.
Jeszcze raz spojrzał na zegarek i zgromadzoną dwójkę. Oni chcieli do centrum, ona do uboższych dzielnic. Tam było szybciej, łatwiej i znacznie ciszej. Cały czas czekała na ostateczną decyzję odnośnie podróży. Skoro już wiedzieli gdzie chcą się udać to mogła ich zabrać. Po co mają przemierzać zaspy skoro i tak Nad jedzie w tamtym kierunku. Dla niej to nie był żaden problem.

_________________

Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sob Kwi 11, 2015 1:14 pm

– Rilli, od kiedy to porównujesz się do innych nastolatek?
Zawsze przecież chciała być inna niż wszystkie przeciętne nastolatki, a teraz, kiedy potrzebowała, porównywała się do nich. Cóż i nad tym będą musieli popracować. Była już na tyle dorosła, że powinna sama wiedzieć, co jej wypada, a co nie. Rozmawianie na takie tematy z własnym bratem nie były wcale niczym złym. Wolała rozmawiać o tym z matką, która zaraz zakryje dłońmi uszy i wykreśli ze swojego słownika słowo seks? Czy może jednak wolała dowiedzieć się o tych rzeczach od ojca gwałciciela? Pewnie w jego przypadku dowiedziałaby się wszystkiego z pikantnymi szczegółami! Naprawdę tego chciała? Może jeszcze Ringo dałby jej parę wskazówek, jak odpowiednio gwałcić?
Na słowa o matce, skinął jedynie głową. Nie zamierzał jednak dalej tego komentować. Powinien niedługo ją odwiedzić. W końcu to na niego spadła rola ochrony Yuki przed własnym mężem oraz dalszym czynieniu sobie krzywdy. A miała do tego talent jak nikt inny! Wystarczyło parę dni, może tygodni i Yuki już miała kolejne zmartwienia i tarapaty. Dzieci latają wokół niej, martwiąc się, gdzie później potrafi stwierdzić, że potomkowie w ogóle się nią nie interesują.
– Zdecydowanie posiadasz coś takiego, Rilli.
I oboje już wiedzieli, co to takie było! Potrafili porozumiewać się bez słów. W dodatku wiedzieli, o co im chodzi. Blondas wiedział doskonale, że wampirzyca, choć miała dopiero czternaście lat, igrała sobie ze starszym bratem. Dastan także nie przepadał za oddawaniem krwi. Nawet Aimi nigdy nie oddał paru kropel krwi. Kiedy tylko się na to odważyła, po prostu ją zaatakował i zastrzegł, żeby nigdy więcej tego nie robiła. Nie pozwalał sobie na takie ekscesy, odkąd przestał ufać kobietom. A że Rilli była jego siostrą, więc de facto nie patrzył na nią jak na kobietę, poza tym była jeszcze dzieckiem, więc tym bardziej nie musiał się przejmować takimi pierdołami. Dlatego Rilliannie mógł bez przeszkód oddać swoją krew.
– Rilli, przestań. Nie zapominaj, kim jesteś.
Naprawdę chciała się kolegować z wampirzycą niższej krwi, należąc do rodu Kuroaishita? Nie powinna zapominać, że na tym świecie mogą chodzić osoby, które z chęcią by wykorzystały małą Rillianne dla własnych celów. Poza tym Dastanowi nie uszło uwadze, że Nadia nie była zbyt uszczęśliwiona taką propozycją. Nie, nie czytał w niej jak z otwartej księgi. Udzieliła nawet wymijającą odpowiedź. Najwidoczniej nie chciała podpaść wampirom krwi szlachetnej.
– Rilli, daj spokój. Nie narzucaj się innym. Tak nie wypada młodej szlachetnokrwistej.
To nie ona powinna starać się o czyjeś przyjaźnie, tylko inne wampiry powinny starać się o jej względy. Tyle że powoli zapomina się o szacunku dla szlachetnokrwistych. Straciły one wszelki posłuch, a inne wampiry po prostu się rozszalały i zapomniały, dzięki komu tak naprawdę funkcjonują.
Cóż, kiedy Dastan w towarzystwie Rillianne udaje się na miasto, to głównie też w celach zaspokojenia pragnienia. I to nie byle jakiego! W końcu wampir mimo wszelkich starań miał naprawdę wielkie trudności w opanowaniu swojej rządzy krwi. Niczego tak bardzo nie pragnął, jak świeżej, pysznej i słodkiej krwi. I dopóki tylko nie jej nie wyczuje, potrafi się opanować. Ale kiedy tylko takową wyczuje… zmienia się w bestię. Nadia nawet mogła się przekonać. Był gotów przecież z nią walczyć o ofiarę.
– Co wolno wojewodzie, to nie Tobie, smrodzie. Rillianne, powinnaś zacząć ubierać się jak na młodą damę przystało, a nie jak ulicznica.
Nawet Nadia przyznała mu rację. A skoro obie wampirzyce zamierzają się kolegować, to Rilli powinna wziąć sobie jej poradę do serca. Nikt nie mówił, że powinna od razu ubierać jak zakonnica. Jednak bluzeczki odsłaniające pępek nie była odpowiednia dla czternastoletniego dziecka. Yuki powinna wreszcie coś zrobić ze swoją córką, a nie puszczać ja samopas!
– Albo zaczniesz się porządnie ubierać albo Twój ojciec dowie się o wszystkich Twoich ekscesach, młoda damo. To, że matka pozwala Ci tak chodzić po ulicy, nie znaczy, że będziesz się przy mnie pokazywać w takim stroju.
Mówił już teraz całkiem poważnie! W dodatku jego mina była bardzo surowa i nie znosząca sprzeciwu.
Jednak już po chwili wisiała mu na szyi. I co miał zrobić? No co miał zrobić, kiedy takie małe chucherko uwiesiło mu się na szyi i oczekiwało lawiny pieszczot i potoku komplementów? Chwycił ją w pół i uniósł do góry. Jednak nie zamierzał chwalić jej czy prawić komplementy.
– Nasze wypady na miasto zawsze kończą się wrzuceniem czegoś… na ząb.
Tym samym w ogóle nie przejmował się słońcem. Dla niego nie było aż tak przerażające. Poza tym bez problemu w ciągu sekundy mógł się pojawić w innym miejscu.
Odstawił wreszcie wampirzycę na ziemię, poprawiając swój płaszcz. Skoro Rilli wybrała sobie już miejsce, gdzie oboje mają ulec małej demoralizacji nie pozostaje chyba nic innego, jak po prostu udać się do obranego miejsca.
– To jak, zbieramy się do miasta, Rilli?
Do dziewczyny należała ostateczna decyzja. Skoro już przerwała ciszę i spokój bratu, to mógł jej poświęcić kilka godzin i nieco ją porozpieszczać. Obiecał kiedyś matce, że otoczy ochroną siostrę. A przecież nic nie stoi na przeszkodzi, by pokazać jej, co to znaczy być wampirem. Nie zrobi tego przecież Yuki... była na to zbyt krucha i delikatna. A Ringo, cóż, to Ringo...

_________________
Powrót do góry Go down
Rillianne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 328


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sob Kwi 11, 2015 2:07 pm

Rilli zamilkła na chwilę, z wolna analizując pytanie brata. 'Od kiedy porównuje się do innych nastolatek?' Cóż, wampirzyca nie ma tego w zwyczaju. Czuje się zdecydowanie dużo lepsza od pozostałych panien w swoim wieku. Chodzi z dumnie uniesioną głową, poza tym zawsze chciała wyróżniać się na tle innych dzieci. Urodziła się w końcu w bardzo znaczącej rodzinie i to nie tylko w tym kraju! Gałęzie jej rodu rozchodzą się jeszcze po ogromnej Rosji oraz słonecznej Italii, gdzie biznesy idą równie prężnie, co tutaj. Do tego zresztą dochodzą nauki Dast'a, które niepostrzeżenie wpajał jej poprzez zwykłą rozmowę. Jego poglądy, spostrzeżenia na temat innych głęboko utwierdził się w główce czternastolatki. Zresztą Mała od samego początku bierze sobie zdanie blondyna głęboko do serca. Szlachetny jest po prostu jedną z niewielu osób, które dla nieletniej Rillianny naprawdę są coś warte. Niemniej jednak Julie nie udzieliła odpowiedzi mężczyźnie. Zmrużyła jedynie dwukolorowe tęczówki dochodząc do wniosku, że Dast sam pojmie, co chciała mu przekazać. W żadnym wypadku nie chciała porównać się z innymi. Nie, nie to miała na myśli nawet, jeżeli to tak zabrzmiało.  
- Doskonale o tym wiem, braciszku. - mruknęła, dalej igrając sobie ze starszym wampirem. Nie czuła, że pozwala sobie w tym momencie na zbyt wiele. Jest to dla niej zwykła zabawa, potyczka między nią, a Dastan'em. Gdyby w jakimś stopniu przeszkadzało, to blondynowi - dałby Rilli o tym znać, skoro jednak nie mówił nic, jasnowłosa postępowała tak jak tylko miała ochotę. Nie musi się przy nim ograniczać czy stopować, czuje się po prostu wolna. Dlatego wymownie odrzuciła warkocze do tyłu, następnie jakby od niechcenia przesuwając wskazującym palcem wzdłuż szyj.
- Nie zapominam. - burknęła, tupiąc demonstracyjnie nogą. Rillianna idealnie zdaje sobie sprawę z faktu kim jest, z jakiej rodziny pochodzi i że w żadnym wypadku nie powinna przymilać się do kogokolwiek, aby zyskać nowego kolegę/koleżankę. Koniec końców, to ona jest tutaj szlachetną wampirzycą, za parę lat, kiedy wyrośnie na młodą kobietę, to inni powinni starać się o jej względy samo zainteresowanie czyjąś osobą. Tymczasem jednak jest tylko czternastoletnią, młodą dziewczynką. Niezwykle samotną, łasą na jakiekolwiek znajomości. Przecież Julie się dopiero rozwija, potrzebuje kontaktu nie tylko z samą rodziną.
- Przepraszam. - rzuciła smętnie, ustępując w końcu bratu. Wygięła usta w podkówkę, ostatecznie pozostawiając Nadię w spokoju.
- Nnanananaan! To mi coś kup, jak Ci się tak strasznie nie podoba, to co mam na sobie. Najlepiej wymień mi pół szafy, bo już sama nie wiem w czym mam chodzić. - palnęła, ostatecznie z wielkim oburzeniem zapinając swoją parkę pod samą szyję, coby biała koszulka nie drażniła jakoś strasznie oczu Dast'a. Szkoda tylko, że blondas komentuje tylko jej ubiór. Gdyby towarzyszyłaby im teraz Aimi albo jakaś inna panna, to pewnie nie miałby nic przeciwko wysokim obcasom i krótkim, czarnym sukienką. Natomiast kiedy Mała ma ochotę podążyć za obecnymi trendami to od razu jakieś wielkie 'ale' i głębokie bóle dupy. Wychodzi na to po prostu, że na blondyna spadł jeszcze jeden obowiązek - chodzenie z młodszą siostrą na zakupy, żeby wreszcie wyglądała tak jak jego zdaniem powinna. Z drugiej strony młódce jakoś niespecjalnie widzi się zmienianie własnego stylu tylko dlatego, że komuś się to nie podoba.
- Chcesz mnie sprzedać tatkowi? Oh, nieładnie Dasti. Nie sądziłam, że kiedykolwiek będziesz w stanie stać się k o n f i d e n t e m. - syknęła, biorąc sobie jednak do siebie słowa brata. I tą jego minę, która totalnie nie znosiła jakiegokolwiek, chociażby najmniejszego sprzeciwu. Zobaczycie! Kiedyś mała Rilli obdarzy go takim samym fejsem, ciekawe co w takiej sytuacji zrobi na ogół niezwykle poważny Dastan. Odpuściła jednak bratu wszystkie uwagi, kiedy tylko złapał ją w pół i uniósł do góry. Zaśmiała się perliście, mając przy tym oczy jak wypolerowane pięciozłotówki, które namolnie wlepiała w tęczówki blondyna. Ta, klasnęła nawet wesoło w drobne, zadbane dłonie, dosłownie jak za dziecka ukazując w ten sposób swoje zadowolenie. Odstawiona na ziemie, pośpiesznie złapała wampira za ręką, ciągnąc go w stronę ciemnego lasu.
- Chodź już. No chodź. - wyjęczała podekscytowana, zerkając jeszcze przelotnie na wampirzycę.
- Musisz mi wybaczyć Nadio. Ale Dastan jest mój. I nie zamierzam go odstąpić nikomu, nawet Tobie, o. Do zobaczenia w każdym razie. - nie było to zbyt mądre, jednak Rillianna nie lubi dzielić się swoim braciszkiem z żadną kobietą, nawet matką. Dlatego na siłę zaciągnęła go do lasu, [xD] po czym na oślep kierowała się w stronę drogi, która zaprowadziłaby ich do miasta.

[ztx3]

_________________
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 704


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Pią Gru 11, 2015 8:38 pm

Miał być teatr, kino, lampka wina i godzinka, może dwie spędzone w przytulnej restauracji. Jak zwykle z planów nie wyszło kompletnie nic. Już po wyjściu z domu Nadia wsiadła do samochodu i ruszyła w kompletnie przeciwnym kierunku do miasta. To nawet dobrze się składa bo przy okazji kompletnie zapomniała o dziwnej wiadomości jaką otrzymała od kolegi z pracy. Pisał żeby trzymała się z daleka od miasta ale z jej pamięcią bywa... różnie. Zwykły zbieg okoliczności sprawił, że prawdopodobnie uniknęła dużych nieprzyjemności.
Jazda samochodem dawała jej wiele przyjemności. Możliwość przemieszczania się w komfortowym siedzeniu, cieple i przy dobrej muzyce sprawiała, że mogła jechać i jechać (dopóki nie braknie paliwa). Mijając jeden ze znajomych zjazdów postanowiła wjechać w rozjeżdżoną ścieżkę i podążać nią ładne kilkaset metrów. Zaparkowała tam kiedyś i wysiadła. Wystarczyło minąć wielki kamień, iść ścieżką w prawo, odgiąć kilka gałęzi i dotarła na miejsce-gorące źródła. Woda wyglądała tak jakby tliła się ciągle niewidzialnym płomieniem wydając w powietrze chmury dymu. Było wprost bosko, dokładnie tak jak chciała. Samo wyskoczenie z ciuchów zajęło krótką chwilę. Wystarczyło złożyć je w niezbyt staranną kostkę, położyć na jednym z wysokich kamieni i wejść do cudownie gorącej wody. Najpierw jednak związała bardzo wysokiego koka, który z ideałem miał niewiele wspólnego. Będąc już w źródełku odnalazła dłonią kamień, na którym mogła sobie usiąść. Opierając plecy o płaską skałę za sobą osunęła się nieco niżej, tak, że woda sięgała jej jakieś sześć może osiem cm poniżej obojczyków.

_________________

Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 392


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Pią Gru 11, 2015 10:59 pm

Już jakiś czas spacerowałem bo terenie, mój instynkt jak zwykle niezawodny, podpowiedział by raczej nie zapuszczać się tam gdzie nie trzeba. Kto by pomyślał, ledwie dotarłem po wielu latach nieobecności do tego miejsca, a już nie mogę do niego bezpośrednio wejść, bo jest niebezpiecznie. Co jak co, ale mojemu instynktowi trzeba w pełni zaufać, w innym wypadku spotka mnie za bzdurne nie domysły, sam pech. No ale skoro już tutaj ugrzązłem, to może doszukam się jakiegokolwiek towarzystwa, istnienia? A co wtedy się robi? Używa oczywiście niezawodnego nosa. Ledwie zacząłem węszyć, a już uszy napatoczyły na niedaleki dźwięk samochodu, tak bardzo słuch wyprzedził węch, jakaś rywalizacja między moimi czułymi zmysłami? W sumie to na swój sposób dosyć zabawne. Skoro już słyszę gdzie kierują się kroki, to może zaczepie w drodze? Tak, to jest genialny pomysł.
Tup tu, tup tam. I już kilka metrów dalej od idące osoby stanąłem. Problem że byłem bokiem i może trochę mnie zasłaniały nieco gałęzie od drzewa. Oczywiście jestem niewinny! To wszystko to przypadek, wcale nie planowałem podglądać jak się rozbiera i wchodzi do wody. Wysunąłem nawet rękę, miałem się odezwać by zatrzymać nietypowo złapaną osobę, ale nie zdążyłem. Skoro i tak już zanurzyła się w wodzie, to po prostu kaszlnąłem, po czym podszedłem pod sam "brzeg" gorącego źródła, kucnąłem. W sumie miałem wrażenie, że jest dziwnie znajoma, ale ciężko to było teraz stwierdzić, kwestia jest taka że może nie czuć się komfortowo. Co mnie to obchodzi? W sumie, niewiele, jak będzie agresywna to się odejdzie, jak nie to się przyłączy, albo najzwyczajniej w świecie pogada o wszelkich bzdetach. Pomachałem ręką.

- Witam uprzejmie, panienkę. Było to tak prędkie wejście, że nie została moja osoba zauważona. Przynajmniej tak stwierdziłem, nie przeszkadzam w zażywaniu gorącej kąpieli?
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 704


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sob Gru 12, 2015 8:18 am

Wampir-istota nieśmiertelna, dziecko nocy z wyostrzonymi zmysłami, czujne. No jasne, chyba, że leci do ciepłych wód i nie jest nawet wstanie zauważyć osobnika stojącego za krzakami kilka metrów dalej. Powinien kiedyś, ktoś za nią chodzić i dawać siarczystego klapsa za każdym razem gdy przestaje być uważna. Ale niech już będzie jej to wybaczone. W końcu nie stało się nic złego poza tym, że dała pokaz darmowego striptizu. Nieświadomie siedząc w ciepłej wodzie zaczęła osuwać się w dół. Niemal mruczała z przyjemności, było jej tak dobrze, odpływała gdy nagle! Męski głos przeciął głuchą ciszę niczym miecz. Nadia wzdrygnęła się i gwałtownie otworzyła zamknięte dotąd oczy.
Gdybym była żywa to dostałabym zawału!
Oburzyła się nieco spoglądając w dół czy wszystko co powinno być zasłonięte znajduje się pod wodą. Najprędzej pretensje powinna mieć do siebie. W końcu jest cholernym wampirem, zabójca i daje się podchodzić w środku lasu, dno.
Długo tu już jesteś?
Pytanie istotne jeśli chodzi o czynność jaką wykonała kilkanaście sekund temu, nim weszła do wody.
Zaraz, zaraz! Przyjrzała się z zaciekawieniem mężczyźnie, który mniej więcej wyglądał na jej wiek. Głos miał łagodny, miło i jakby ciut znajomy. Buźka też nie widziana pierwszy raz w życiu. Od teraz w brzuchu kobiety załączyła się wielka, niewidzialna śruba drążąc dziurę-ciekawość.
Przyłącz się proszę jeśli masz ochotę, miejsca jest sporo
Natychmiast po przebłysku w głowie wampirzyca złagodniała. Ba! Stała się wręcz uprzejma. Przypadek? Nie sądzę.

_________________

Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 392


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sob Gru 12, 2015 10:03 pm

Przyglądałem się jej tylko ciekawie, jak zareaguje, jak się zachowa i czy zaraz nie zrobi coś co mógłbym żałować. Nie żeby mnie korciły jakieś pokazy szybkiego wyzbycia się garderoby czy coś takiego, acz widok jak zwykle jest przedni, zwłaszcza że takim sposobem wydobywa się tyle ciekawego zapachu. Tak, bardzo darze sobie swoje zmysły, to dodatkowe oczy które inaczej obrazują to co się wokół mnie dzieje. To tak jakbyśmy na świat patrzyli kilkoma rzeczywistościami, jednak ostatecznie jest wszystko tym samym, jednak z każdego ma się inne wrażenie, jak i oczywiście odczucie. No ale dobra, zaprzestajemy farmazonów, bo wszak ktoś tutaj właśnie podał informacje, która z pewnością zatwierdziła w pewnych namysłach.
- Ironia jednak sprawiła, że panienka przytoczyła wyłącznie ciekawe doznania emocjonalne, które na swój sposób wpłynęły również cieleśnie.
Uśmiechnąłem się delikatnie w jej kierunku, a mój puszysty biały ogon, kręcił się na boki, zdradzając najzwyklejsze zaciekawienie. Gdy wspomniała o długości mojego pobytu, rozejrzałem się i wróciłem wzrokiem do niej samej, wyszczerzyłem zębiska, w tym kiełki które wyglądają bardziej zwierzęco niż wampirzo. Zresztą o jego wilkowatości nie ma co skrywać.
- Ledwie wczułem się na czas pokazu, czysto przypadkowo, dodam. Nie byłem tu od lat, dlatego wybacz mi uprzejmie nieznajoma, jeśli wkroczyłem na nieswoje tereny.
Przechyliłem w tym momencie nieco łepek, a moje wilcze uszy poruszyły się. Wzruszyłem ramionami by po chwili zdjąć swoje kimono bezproblemowo. Pod tym jakże ciepłym materiałem skrywałem już tylko bandaże pojedynczo obwinięte w różnych miejscach. Mogła sobie popatrzeć na to i owo, ale raczej bez ekscesów, bo bezproblemowo zachowywałem stoicki spokój.
- A mam ochotę.
Krótko stwierdziłem nieukrywany fakt i zanurzyłem się po drugiej stronie, by po chwili zanurzyć się w wodzie. Usiadłem po turecku, więc wszystkie woda nie zakryła, ale ponad połowę z pewnością.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 704


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Pon Gru 14, 2015 8:05 pm

Początkowo każdy przygląda się nowej osobie w sposób ogólny. Staramy się okiełznać wzrokiem całą posturę, budowę, wysokość, wygląd, aparycje-takie pierwsze wrażenie. A ponoć ono jest najważniejsze ale w tej kwestii można się spierać, o tym innym razem. Dopiero później przychodzi czas na detale, przyglądanie się i wyłapywanie drobnych szczególików, które wpływają na rozpoznawalność danej jednostki. Co przykuło spojrzenie blondynki? Oczywiście, że ten niezwykły, puchaty i wiercący się ogon. Jej kocie źrenice natychmiast rozszerzyły się a wzrok powędrował to w lewo, to w prawo, zgodnie z ruchami wijącej się części ciała. Najchętniej złapałaby go w rękę. Tylko dlatego, że zdawał się ją wabić jak natrętna mucha przelatująca nam zbyt wolno obok nosa. Ta pierwotna zachcianka złapania czegoś co się rusza sprawiła, że do jej głowy dotarło pewne wspomnienie. Właściwie to wyłoniło się jakby zza mgły ale nie ma pewności czy to nie jeden z dziwnych snów, które często miewała. Ciekawość coraz mniej pozwalała jej na relaks. W sumie to czar prysł i jej umysł zajęty był tylko jednym-intensywnym myśleniem.
Widziałeś mnie nago.
Podsumowała sedno sprawy zaciskając nieco usta w geście bądź co bądź... udawanej złości. W końcu nie paraduje z gołym tyłkiem przed wszystkimi ale wierząc mężczyźnie, to czysty przypadek.
Uszy-kolejny element niezwykłej całości. I te poruszały się współgrając z właścicielem. To niezwykłe bo niecodziennie spotkać można na swej drodze hybrydę. Czy to dobra nazwa? Skrzyżowanie zwierzęcia i wampira (chyba?).
Jesteś ranny?
Zapytała widząc na jasnym ciele kilka przepasanych bandaży. A poza tym kto teraz chodzi w kimonie? Na mieście zostałby uznany za kompletnego odmieńca a i istnieje prawdopodobieństwo ataku. W końcu rzadko można spotkać tolerancyjnych ludzi, zwłaszcza tych młodych i zbuntowanych.
Wybacz ale mam pytanie. Dla Ciebie to pewnie norma i masz już tego dość ale mogę dotknąć Twojego ogona i uszu?
Przejechawszy pazurkami po zwilżonych ustach bardzo chciała żeby się zgodził. Miała ogromną ochotę zbliżyć się do czegoś nieznanego (na pozór).

_________________

Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 392


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Pon Gru 14, 2015 10:27 pm

W żaden sposób nie przejmowałem się tym, jak reagują inni na mój widok, poza oczywiście ewentualnym rozmówcą z którym toczę wszelakie dyskusje, czy ogólnie na osobie w której już ogólnie wpadło zainteresowanie. A ogół? Mnisi dobrze tłumaczyli by stoicki spokój był ponad wszelkie pomrukiwanie o niezadowoleniu innych, a jak gdzieś coś nie pasuje, to najlepiej najzwyczajniej odejść i udać się dalej. Miło więc, gdy jednak ktoś takiemu jak mi, zaproponuje dołączenie się, choć nigdy nie wiadomo co ma w planach taka osoba, prawda? Przynajmniej nie będzie wtedy nudno, acz problemów zawsze zwykle unikać, jeśli już takowe się pojawią, bo z wyprzedzeniem nie ma co działać, bo to zwykle zbyteczne a i tak czasami musi nadejść problem z którym trzeba się zmierzyć. Jaki jest mój problem? Nieumarła, najpewniej wampirzyca która jest na swój sposób wyjątkowa, jak zresztą większość, choć jeśli chodzi się po świecie, to aż tak wiele się nie napotyka, tylko to miejsce jest całym zagmatwaniem wszelkiego dziwactwa, przynajmniej tak je zapamiętałem.
Wracając jednak do jakże uroczego momentu przebywania w gorących źródłach. Moje uszy nieco się zachwiały, a ogon gdzieś pod wodą ociera się o powierzchnie, czy jakiś pobliski głaz. Miałem dosyć leniwie spojrzenie skierowane do uroczej damy, a oczy miałem do tego wpółprzymknięte, taki był już mój urok.

- Tak, choć krótko, to bardzo wyraźnie.
Lekki uśmiech cały czas utrzymywał się na moich ustach, jak i wyraźnie odczucie relaksu które daje ciepło. Przechyliłem trochę głowę na bok, widząc jakby wychodzącą z niej złość. Czyżby rzeczywiście aż tak spowodowało to u niej irytacje? Są gorsze rzeczy które mogą wypaść, takie rzeczy są dla mnie ewidentną bezproblemową bzdurą, sam nie miałem z tym problemów by najzwyczajniej wejść niemal goły.
- Rany są wiecznym elementem mojej podróży, jednak jeśli to uwaga na tle moich dodatków, to pełnią znacznie więcej funkcji niż mają w rzeczywistości.
W tym momencie pociągnąłem jeden z bandaży który przepasany jest przez bark. Gdy usłyszałem propozycje, westchnąłem tylko i ujawniłem swoje nietypowe wilcze kły.
- Tutaj masz rację, jest to norma, ale zwykle u ciekawskich dzieci, reszta rozpatruje to krytycznie. Niestety, dostają zwykle po nosie, ogon to dość... Intymna kwestia.
Oparłem się bardziej o ściankę za mną, wygoda przede wszystkim! Mam tylko nadzieje, że z powodu tego co powiedziałem, w żaden sposób nie spowoduje, że się w jakiś sposób zrazi.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 704


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Wto Gru 15, 2015 9:43 pm

Mówienie prawdy wydaje się banalnie prostą czynnością. W końcu wiąże się jedynie ze stwierdzeniem zaistniałego faktu. I to byłoby na tyle jeśli chodzi o teorie bo w praktyce wygląda to zupełnie inaczej. Ciężko jest się przyznać do popełnionych czynów, które niekiedy kojarzą się z niezbyt przyzwolonymi czynnościami. Jak na przykład podglądanie nieznajomej kobiety w środku dzikiego lasu.
Nie ukrywam, że jestem nieco oburzona bo zapewne specjalnie nie zakrywałeś oczu przed nieprzyzwoitym widokiem.
Skrzyżowała ręce na zanurzonych pod wodą piersiach. Co prawda jej mina nadal była poważna ale w głębi duszy miała ubaw. Cała ta afera wokół rozbieranki była niczym innym jak rozdmuchanym przypadkiem. Czasem warto drążyć temat, zwłaszcza, że nie mamy zbytnio o czym rozmawiać. A zaskakujące zwroty akcji jak pojawienie się w krzakach niespodziewanego gościa dają możliwość poznania nowej osoby. Jeszcze jak jest tak nietypowa. Chodzący magnes!
Sprawiasz w nich wrażenie nieco poturbowanego. Na pierwszy rzut oka. A jeśli są czymś więcej to brawo za kamuflaż. Nie wpadłabym na to, że nie są najzwyklejszymi opatrunkami.
Dzieci? Dostają po nosie? To był strzał w dziesiątkę! Całe sedno sprawy ukryte w kilku bardzo prostych słowach. A sama Nadia doznała nagle cudownego olśnienia. Jej buźka momentalnie pojaśniała tracąc jednocześnie całe zacięcie jakie się na niej malowało do tej pory. Z mimiki można było odczytać, że na coś wpadła, jakiś pewny trop. To tak jak w bajkach kiedy po głowie pomysłowego Dobromira skakała niewielka, żółta kuleczka, której pęknięcie zwiastowało pomysł.
Ty wiesz? Ja znam kogoś podobnego do Ciebie! Co prawda kompletnie nie pamiętam jego twarzy ale też ma taki ogon. Masz rodzinę? On miał na imię...
Ogromne skupienie wystąpiło na twarzy wampirzycy, która schroniła ją w otwartej dłoni. Przez dłuższą chwilę mruczała pod nosem wygadując mnóstwo bardzo podobnych do siebie imion. W ten sposób chciała trafić na to jedno-odpowiednie.
Naru, Nori... cholera. Mam na końcu języka. To mi nie da spokoju.
Wlepiła oczekujące spojrzenie w mężczyznę. Zupełnie tak jakby to on miał wymieniać te imiona a ona powie stop, jeśli trafi.

_________________

Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 392


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Sro Gru 16, 2015 4:25 pm

Niewiele czymkolwiek się przejmuje, czy będzie poirytowania czy też nie, będę dopiero główkował jak wybrnąć w momencie kiedy w jakiś sposób rzeczywiśćie będzie chciała to okazać i może w jakiś sposób być to bolesne. Póki co jednak nie wiem co tak naprawdę ostatecznie myśli ta osoba. Poirytowana? Niby jakby chciała to pokazać, ale bardziej mam wrażenie że to w jakiś sposób Ją bawi, a może nawet coś jeszcze? Cóż, nikt jej wszak nie broni, a tymbardziej nie Ja. Choć wypuszcza oznajmienia, to i tak muszę to odbierać jak pytania, zabawne co nie?
- Zakrywanie oczu? To dla niedojrzałym młodzieńców. Żyłbym krótko, gdybym przed każdą wątpliwością zasłaniał sobie wzrok.
No bo to przecież fakt, prawda? Jedna wyskakuje Ci nago, a zaraz ruchem dłoni wypuszcza z palca coś, co może kosztować takiego biedaka życie. To nie ma sensu, albo przyjmuje się z pokorą fakt jaki się widzi, albo lepiej być najzwyczajniej ślepcem. Każdy ma swoje podejscie i raczej nie chciałbym by negowano moje. Zresztą, czy poważnie przejmuje się ona tak trywialnym ludzkim uczuciem jak wstyd przed pokazaniem ciała? Ja rozumiem, że paradowanie przed innym to pewna oznaka niewychowania, ale tutaj? Zwłaszcza w konwencji przypadku? Niezrozumiała jest ta prawdopodobna wampirzyca, choć może po prostu Ja mam nietypowe do tych mieszkańców rozumowanie? Z czasem może się przekonam.
- Poturbowanego? Nie mówiłem, że nie jestem. Swą podstawową rolę również potrafią pełnić, a nawet jeszcze lepiej niż zwykły ludzki patent.
Jej nagła zmiana w jakiś sposób mnie zaniepokoiła, nie żebym jakąś specjalnie się przejął, ale co spowodowało coś takiego? Może po prostu sobie przypomniała że ma coś do zrobienia? Wysunąłeła mi się końcówka mokrego ogona z nad wody którą delikatnie objąłem, musiałem wyglądać nieco komicznie, ale tak już mam. Po usłyszeniu tego co orzekła, zmarszczyłem brwi i nawet przechyliłem głowę na bok.
- Ja wiem? Hmm... Z tego co wiem, to jest mi trochę hybryd podobnych, acz nigdy nie spotkałem. Rodzinę? Nie mam pojęcia, od dawna nie widziałem jakiejkolwiek, niektórych członków nawet od wieków.
Imię? Naru? Nori? Naruto? Noritoshi? Kojarzą mi się z takimi początkami dosyć japońskie imiona, do kogo może ona nawązywać? A może chodzi o mnie? Nie no nie bądźmy trywialni, niby jakim cudem? Ale załóżmy, że jest taka opcja, problem w tym że jej naturalny zapach trochę zmywa się z wodą w której przebywa i nie mogę coś takiego określić z łatwością. Mogłem jednak wczuć się kiedy jeszcze zdejmowała z siebie ciuchy, ach czemu nie mogłem wpaść z tym wcześniej.
- Nourh.
A co się biedaczka będzie męczyła, co prawda poszedłem kompletnie na skróty, ale co mi ostatecznie szkodzi? Nie jestem w żaden sposób znany, więc nie powinno mnie to zaboleć. A jeśli jakimś cudem mnie skądś kojarzy, to może sama teraz mnie tym oświeci.
- Gdybym lepiej Ciebie wywąchał, sam bym dobrze określił, skąd mogę kojarzyć, jeśli w ogóle. Mam bardzo dobrą pamięc do zapachów.
Nie wiem po co to wszystko mówię, ale dodatkowych opcji nigdy za wiele.
Powrót do góry Go down
Nadia
Nadia
Nadia
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1620-nadia-morita#33585 http://vampireknight.forumpl.net/t1627-nadia#33681 http://vampireknight.forumpl.net/t3767-nadia#82860
Zarejestrował/a : 29/10/2014
Liczba postów : 704


PisanieTemat: Re: Gorące źródła   Czw Gru 17, 2015 10:03 pm

Rozmówca siedzący po drugiej stronie niewielkiego źródełka miał na wszystko jakieś wyjaśnienia. Każdy zarzut był natychmiast odpierany i to nie byle jakim argumentem ale słuszną uwagą. Faktycznie przecież ktoś może tylko udawać, że zaczyna się rozbierać a w międzyczasie wyjąć broń i wystrzelić w kierunku potencjalnego niechcianego podglądacza. Podsumowując nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem i czas raz na zawsze zakończyć ten temat.
Dobrze, chciałeś czy nie, dołączyłeś do tej minimalnej grupki mężczyzn, która widziała mnie bez ubrań. Będę musiała to jakoś znieść. Mniejsza o to.
W końcu machnęła na wszystko ręką i odgarnęła zaraz później kilka kosmyków, które przykleiły się do jej wilgotnego od pary czoła. Zaśmiała się krótko ale szczerze widząc co wyczynia mężczyzna. Przygarniając własny ogonek wyglądał nie tyle śmiesznie co przejmująco. Zupełnie jak samotna istota, która z braku towarzystwa sprawia sobie sama radość poprzez przytulenie. Ściskanie tak odmiennej części ciała, ciekawe jakie to uczucie. Każdy może objąć własną rękę bądź nogę i nie jest to w żaden sposób niezwykłe ale przygarniając własny ogon to prawie tak jakby głaskać puchate zwierzątko. Sama część ciała wyglądała niezwykle kusząco. Nim jej właściciel wszedł do wody, była puchata i wyglądała na bardzo mięciutką. Jeśli kiedykolwiek nadarzy się okazja, Nad nie omieszka chwycić ją w łapki.    
Główkowanie wprawiło blondynkę w stan cichego pomrukiwania. Wertując w głowie karty pamięci wymyślała coraz to nowsze imiona ale żadne z nich w zupełności nie było tym czego szukała. Nagle błysk oświecenia. Pstryknęła palcami wymownie oznajmiając "to jest właśnie to".
Idealnie! Tak, skąd wiesz?!
Wyraźnie zainteresowała się rozmową przez co jej ton głosu i mimika były o wiele żywsze. Dawno, dawno temu, gdy Nadia była małą, słodką dziewczynką, to kilka razy widziała w domu właśnie kogoś takiego. I zawsze chciała zrobić tylko jedno, złapać ten uciekający ogon. To było wyzwanie, które nigdy nie zostało przez nią zrealizowane. Ów osobnik był kimś od strony matki. Dokładnego pokrewieństwa nie przypomni sobie za nic w świecie ale fakt istnienia dalekiego kuzyna był wyraźnie zapisany w jej pamięci.
Aaaa co mi szkodzi.
Wzruszyła ramieniem wyraźnie zmotywowana po czym pokierowała swe spojrzenie na ułożone w kostkę ubrania. Jedno z nich, bluzka, która była na wierzchu, uniosła się i powoli ale równym tempem zaczęła się przemieszczać w stronę jasnowłosego.
Łap żeby się nie zamoczyła. Przeszkadzają Ci perfumy?
Uniosła brew przypominając sobie, że materiał jest delikatnie skropiony jej ulubionym zapachem. No chyba, że mówiąc o zapachu on chciał powąchać ją. Oj, oj...

_________________

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gorące źródła   

Powrót do góry Go down
 
Gorące źródła
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Gorące Źródła
» Gorące źródła
» Gorące źródła
» Magiczne gorące źródła
» Piekarnia "Gorąca Bułka"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: GÓRY-
Skocz do: