IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Laboratorium [Podziemie]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Laboratorium [Podziemie]   Wto Paź 23, 2012 6:59 pm

Duże pomieszczenie z całą masą urządzeń, leków i mebli. Jest nawet stół operacyjny i łóżko, które te zawsze stoi sobie pod ścianą. W laboratorium jest ciemno, bo brak okien. Jedynie co to podświetla go słaby prosty żyrandol.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Sob Lis 03, 2012 1:29 pm

Hachiko spod teatru udała się do Zamku. Musiała przecież omówić pewna sprawę z Succubus. Może ostatnio nie dogadywała się ze służką Testamenta, to teraz przydałaby się jej pomoc. Raczej wampirzyca byłaby skora do tego, skoro sama nie chciała, aby wampir się męczył.
Ruda więc z teatru udała się na piechotę do Zamku. Po drodze sączyła krew z pucharka. Nie spieszyła się, rozkoszowała się smakiem. A kiedy już skończyła, opróżniła do dna, wyrzuciła gdzieś w bok, szkło roztrzaskało się. No cóż, mówi się trudno, nie będzie się przecież przejmować tym, że jakiś człowiek może się skaleczyć.
Długo nie zajęło jej dotarcie do Zamku. Swoją drogą to dawno tutaj nie była. Podeszła do bramy, zastanawiając się czy jakaś służka ją otworzy. Na Gabrielle to raczej nie liczyła. W sumie to dlaczego nie miała żadnego klucza do bramy, aby swobodnie wejść do Zamku swojego męża? W każdym bądź razie nie marudziła na to, tylko cierpliwie zaczekała, by móc wejść. Potem udała się w stronę głównego wejścia i dalej holem, schodząc do laboratorium. W sumie była tam już kilka razy, więc jakoś dała radę odnaleźć drogę i trafić na spokojnie. Miała tylko nadzieję, że nie nadzieję się na Gabriellę. To była ostatnia osoba, jaką miała ochotę widzieć w tej dekadzie. W sumie dobrze, że nie wiedziała, iż Hachiko jest jej synową. Wtedy obie zaczęłyby drzeć koty i rzucać na siebie mięchem. Ach, jak ja uwielbiam frazeologizmy. Wreszcie na coś się przydały, po dwunastu latach nauki.
Ruda weszła do laboratorium, zastanawiając się czy znajdzie tutaj cokolwiek. Może nie powinna szperać w rzeczach Hiro? Niby znała się na medycynie i wiedziała coś o środkach uspakajających, to jednak Hiro zajmował się także alchemią. Może najpierw znaleźć Suu w tym wielkim zamczysku?

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Sob Lis 03, 2012 10:09 pm

Ruda nie musiała długo czekać aż ktoś jej otworzy, bowiem w pobliżu znalazła się Selena. Ta służka wpuściła wampirzycę na tereny zamku, kierując się z nią do jego wnętrza. Kanibala nie było, zatem musiała na niego poczekać i oby jak najkrócej. Biedne służki także martwiły się o pana.
Kiedy znalazły się w środku, służka zaprowadziła ją tam gdzie chciała. Następnie wróciła do swojej pracy. Teraz co? Miała wpaść tutaj Succubus. Ona również chciała wiedzieć co jest z wampirem.
Ruda służąca wyczuła obecność znajomej osoby. Od razu skierowała się do laboratorium, mając nawet ten pospieszny krok. Może ona wie co jest z Testamentem?
Weszła do pomieszczenia, patrząc na Hachiko. Czego ona tutaj tak w ogóle szukała? Zmarszczyła brwi, rzucając poważne spojrzenie. Nie, nie miała nic do Leadris. Po prostu niepokoiła się.
- Pana Testamenta dalej nie ma.
Bez przywitania rozpoczęła rozmowę. Liczyła iż ta wie gdzie podział się kanibal. W każdym bądź razie dostrzegła co przeszukuje.
- A tak w ogóle pani czego szuka? To są przedmioty należące do Hiro.
Ach, z Hiro jest na Ty. Wiedziała? Nie? To teraz wie, o. Podeszła do tych wszystkich substancji. Wiele nie opisanych, jakieś tabletki... Próbki. Wszystko. Włoch nieźle się tutaj urządził.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Sob Lis 03, 2012 10:10 pm

Skoro Selena otworzyła bramę wampirzycy, ta jej podziękowała. Nie chciała robić sobie wrogów wśród świty Zamku, nie było to nikomu potrzebne. Dzięki tym dziewczynom, Testament jakoś się trzymał kupy, kiedy Hachiko nie było w pobliżu, więc była im wdzięczna za ową pomoc. Poza tym, nigdy nie wiadomo czy Ruda nie znajdzie się w takiej sytuacji, aby prosić je o pomoc. Co prawda miała taki charakter, aby robić wszystko samemu, w dodatku była wredna, więc nie chciała powiedzieć zbyt wiele, aby zrazić do siebie owe damy.
Szybciej nawet znalazła się w laboratorium, bowiem miała dobrego przewodnika, więc zeszły we dwie na dół, do podziemi. Wampirzyca już miała spytać młodą dzierlatkę czy wie coś na temat swojego pana, ale szybko się ulotniła. No nic, będzie musiała sobie najwyraźniej sama pomóc, grzebiąc w rzeczach Hiro. Jednak nie musiała tego robić, wyczuła zaraz obecność Suu, więc klapnęła sobie zrezygnowana na leżance. Poczekała aż długowłosa zajrzy do laboratorium. Wreszcie weszła, rzucając słowa, których najbardziej obawiała się Hachiko. Pewnie znów wpadł w tarapaty, związane z łowcami.
– Suu, jeśli Testament nie pojawi się w ciągu kilku dni, proponuje go poszukać. Tam, gdzie najczęściej przebywa. Slumsy czy nabrzeże…
Wyszła z taką propozycją, bo tym razem nie zamierzała popadać w jakieś stany lękowe, depresyjne, tudzież inne napady. Musiała być silna i walczyć o swoje.
Spojrzała na wampirzycę. Czego szukała? No tak! Omal nie walnęła się dłonią w czoło, zapominając po co tutaj przyszła. Jednak czy teraz będzie im to potrzebne, skoro Kanibala wciąż nie ma i nie wiadomo, gdzie jest…?
– Hiro doradził, aby podać Testamentowi silne środki uspokajające.
Przy tych słowach wskazała dłonią na swój brzuch, oczekując, że wampirzyca zrozumie, w czym rzecz. Nie chciała Kanibala do niczego zmuszać, więc jeśli nie będzie chciał spożyć owych tabletek, to siłą mu ich nie wsadzi pod język. Każdy miał prawo przecież do decydowania o samym sobie.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Sob Lis 03, 2012 10:13 pm

Nie zrazi do siebie służek. Jest ona partnerką kanibala, więc muszą i ją szanować. Chociaż Suu oddawała szczery szacunek, dzięki Hachiko jej pan nie był już smutny. Poprawił się jego stan psychiczny i w ogóle jest lepiej. Zresztą sama Ruda mogła to zauważyć.
Zacząć go szukać? Skinęła głową na pomysł wampirzycy.
- Zgadza się, trzeba go poszukać o ile nie jest za późno. Wiesz, że on często wpada w łapy łowców.
Stwierdziła smutnie, podchodząc do leków. Przeglądała je, układała a nawet odkładała na miejsce. Hiro nie raz zapomina sprzątnąć... Ach ten wiek.
Uzyskała zaraz odpowiedź odnośnie przebywania Hach w tym pomieszczeniu. No tak, ciężarna. Więc Kanibal zaś miał zostać ojcem. Uśmiechnęła się przelotnie, odnajdując odpowiednie środki. Znała niemal na pamięć położenie każdego leku itp. Podeszła do wampirzycy, pokazując jej pojemniczek z płynną, przezroczystą substancją.
- To jest najmocniejszy środek. Niestety stosowany dożylnie, choć tyle dobrego, że działa od razu.
Niestety męża Hach czeka kłucie, jeśli nie chce atakować małżonki. Ruda powinna do siebie to przyjąć, poza tym leki wstrzykiwane zwykle są lepsze od tych w postaci proszków.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Sob Lis 03, 2012 10:14 pm

Hachiko nie chciała, aby wampirzyce widziały w niej tylko partnerkę Kanibala. Wolałaby, aby dostrzegały w niej także to, kim naprawdę jest. Ale rozumiała, że to pewnie przyjdzie z czasem. Przynajmniej miała poparcie Samuru, a ten przecież nienawidził Nadiry, poprzedniej żony Testamenta. Nic dziwnego, nawet Hachiko za nią nie przepadała, wydała jej się sztuczna i dość samolubna. Aż dziw bierze, że Kanibal był w stanie wytrzymać z taką zołzą tyle czasu. Zapewne nie tylko w grę wchodziło przywiązanie.
– Nie jest za późno. Obie wiemy, że poczułybyśmy, gdyby…
Nie dopuszczała takiej myśli do siebie, więc nawet nie wypowiedziała tego na głos. Ale raczej Suu powinna się domyślić, o co Rudej chodziło. Wszak była inteligentna, więc nie powinna mieć z czymś takim problemów. Na słowa o tym, że często wpada w łapy łowców, skinęła głową. Oj tak, to była prawda. Kto wie czy właśnie teraz nie walczył wręcz o przetrwanie. Był silny, ale czasami zaczynało mu brakować wiary w swoje umiejętności. Możliwe, że Ruda pomoże mu uwierzyć w swoje siły i moce, ale nie rzuci go na głęboką wodę. Po porostu pomoże mu jedynie wstać. Chciała dobrze, bo przecież nawet on nie pragnął ciągle być torturowany przez łowców. A potrafił wiele, tylko znów musiał się o tym przekonać.
Kolejna osoba, która ku zdziwieniu Rudej nie oskarżyła jej o zdradę. Tym lepiej, a to faktycznie miało być potomstwo Testamenta. W dodatku całkiem nieźle się postarał. Przynajmniej pokazał, że wbrew powszechnej, durnej i nieprawdziwej opinii, potrafi być prawdziwym mężczyzną i Ruda przekonała się o tym niejednokrotnie.
Suu zaraz podeszła do niej z małą ampułką, środkiem dość silnym. Zaraz. Dożylnie?! Succubus na pewno zdawała sobie sprawę jak bardzo Kanibal obawiał się igieł. Nie mogła mu tego zrobić. A przynajmniej nie, kiedy będzie tego świadom.
– Pomożesz mi? Nie chcę, żeby najadł się stresu na widok igły. Uśpiłybyśmy go, chwilowo, póki nie podam mu tego środka.
Suu pewnie także nie chciała widzieć męczącego się Kanibala, więc Hachiko bardzo liczyła na pomoc wampirzycy.
Ruda wstała z leżanki i podeszła do blatu, na którym leżały strzykawki. Wzięła jedną, odbierając od służki fiolkę z owym mocnym środkiem. Jednak na razie nie było im to potrzebne. Teraz trzeba było się martwić Testamentem i tym, jak go odnaleźć…

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Sob Lis 03, 2012 10:15 pm

Z całą pewnością Ruda zostanie przyjęta w ich szeregi, ba już nawet tak jest. Traktowano ją jak mieszkankę zamku, nie jak gościa. Mogła czuć swobodę, nikt niczego jej nie bronił. A jak napotka Gabrychę - lekceważyć ją.
No ale, mniejsza już o to. Teraz mają inne sprawy niż bezczelna szlachetna. Succubus nie chciała myśleć o krzywdzie kanibala.
- Wróci cały do zamku.
Rzekła pewnie, starając się utrzymać je obie na duchu. Wielkolud wróci... niecały i to na bank, ale pojawi się jak zawsze i w niezapowiedzianym momencie. Hach także mogła być takiego przekonania, bowiem ona też ma nadzieję na jego powrót.
Owszem wiedziała o jego paskudnej fobii, ale tak trzeba. Innego wyjścia nie ma. Westchnęła, patrząc na substancję w pojemniku. Szkoda, że nie jest doustne, byłoby mniej kłopotu.
- I zrobimy tak jak mówisz. Mamy tutaj worki z krwią, wstrzyknę w jeden środek nasenny i podamy mu ten.
Potwierdziła słowa wampirzycy, podając w jej łapkę pojemnik.
Wtem jak Ruda wstała do strzykawek, pojawił się ktoś w holu. Akurat nikogo tam nie było, więc pana zamku nikt nie przywita. Wciągnął powietrze, wyczuwając w nim wiele znajomych zapachów, a w tym rudzielca. Skierował uwagę na wejście do podziemi. Od razu skierował się ku nim.
Tam właśnie zastał nie tylko Hachiko, ale także i Suu. Wszedł ostrożnie do laboratorium, patrząc podejrzliwie na owe panny. W ogóle jak nasz wampirek wyglądał? Podarte ubranie, ranna ręka. W dodatku przesiąknięty krwią i to nie tylko swoją: Ludzką, wampirzą oraz... psią.
Succubus spodziewała się takiego wyglądu wampira, jednak największy niepokojący fakt, to taki który miał na szyi. Cała podrapana... świeże ślady krwi oraz rany. Wina, czego? Obroży. Skoro działała na jego szał, nerwy, ile razy musiał w nie wpaść? Stwór wolnym krokiem skierował się na leżankę, po drodze wbijając ten obłąkane spojrzenie w postać Hachiko. Widoczna ciąża, zapach dzieci... Okrutny wabik na bestię.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Sob Lis 03, 2012 10:16 pm

Oczywiście, że musi. Zawsze wracał, bowiem ciężko było go ubić raz na zawsze. I każdy o tym wiedział. Miał w sobie coś, co zawsze chroniło go przed prawdziwą śmiercią. I owszem, pragnęła aby wrócił. Zapewne nie cały, faktycznie, to było bardziej niż pewne, ale pewno (nie)żywy. Ale nic innego się nie liczyło.
Kij z tym, że byłoby mniej kłopoty, to się nie liczyło. Zaoszczędziłyby mniej wysiłku i cierpień Kanibalowi. Nawet jeśli go uśpią, żeby nic nie poczuł, Ruda będzie miała wrażenie, że nie do końca postąpiła dobrze w stosunku do męża. Tak to jest, kiedy wpatrywała się w Kanibala jak szpak w pięć złotych, sadzając go na pierwszym miejscu. Normalnie jakby był co najmniej jej królem. Cóż poradzić, wcale nie uważała, że miłość zaślepia. Ale, dość o tym.
Wampirzyca wzięła od służki woreczek z krwią. Tak, Kanibal w swojej ufności do nich dwóch sięgnie swobodnie po krew, najeżoną środkiem nasennym. Zapewne jego stan psychiczny i na tym ucierpi, aż Ruda miała wyrzuty sumienia. Mogła zaszyć się w swojej Enklawie na ten długi czas i nie wynurzać się z niej. A teraz na dodatek jeszcze winiła się za to, że nosi jego dziecko. Bo to właśnie Testament musiał się najbardziej namęczyć.
Ruda naszykowała strzykawkę, jakby spodziewała się, że jej mąż zaraz wparaduje do laboratorium. Kobieta zawsze coś przeczuwała, i tym razem obie z Suu zgadły, że Kanibal wróci wreszcie do Zamku prędzej czy później. Kiedy tylko przekroczył próg wejściowy, Ruda wyczuła po chwili jego obecność, a potem zbliżający się zapach. Przez chwilę stała, wyczekując tego, aż go wreszcie zobaczy. Nim pojawił się na dole, w laboratorium, wampirzyce zaaplikowały do krwi w woreczku środki nasenne.
Kanibal wszedł do środka, Hachiko automatycznie cofnęła się na drugi koniec pomieszczenia, wiedząc, że im bliżej niego będzie, tym zapach ich potomków, krwi i całej reszty, będzie bardziej intensywny. Kiedy położył się już na leżance, Ruda rzuciła w jego stronę woreczek z krwią, trzymany w dłoni. I faktycznie, wyglądał tragicznie. Cały we krwi, posiniaczony, zraniony, dobrze, że nie kulał. Widać, że środek nasenny bardziej im się przyda, niż początkowo obie sądziły. Na spokojnie opatrzą mu te rozległe rany na ciele. A krew na ubraniu szybko została rozpoznana przez Hachiko.
– Witaj w domu.
Odezwała się męża, a lekki uśmiech zagościł na jej wargach. Teraz wystarczy poczekać, aż środek zacznie działać. Kanibal na pewno nie będzie się opierał wypiciu krwi.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Sob Lis 03, 2012 10:20 pm

Czasem trzeba być okrutnym w stosunku do innych, zwłaszcza gdy im trzeba pomóc. Su także wolałaby nie straszyć wampira igłami, temu też zgodziła się na pomysł Rudej. I w ogóle najważniejszy jest fakt, iż bestia wróciła. Po prostu musi odizolować się od świty, zapolować jak ten nocny łowca kot by móc potem wrócić na swój teren. Tak jak myśli Hach - potwór musi pozwolić wyłonić się prawdziwej naturze aby nie zgłupieć.
Ruda od razu chciała szykować woreczek, jakby przeczuwała powrót. Służka nie broniła jej, bo przecież taki worek się nie zmarnuje. Wsadzi go do lodówki i będzie czekał na konsumenta. No, ale na szczęście tak się nie stanie, bo wampir wpadł do domu tej nocy. Obie panny mogły odetchnąć z ulgą. Jeszcze tylko powiadomić o tym Hiro, on również musiał wiedzieć.
Suu obserwowała zachowanie pana. Bardzo dobrze go znała, umiała przewidzieć jego ruchy i jak Hach chciała się znaleźć jak najdalej, nie pozwoliła jej na to. Złapała ją za rękę, kręcąc głową.
- Lepiej stój w miejscu.
Ostrzegła ją, wracając uwagą na wampira. Ten nie wyglądał na zadowolonego. Ponura mina, otępiałe spojrzenie... nie był sobą. A każdy gwałtowny ruch mógł go sprowokować.
Nie kładł się na leżance, usiadł na niej jakby właśnie chciał poukładać sobie wszystkie przeszłe wydarzenia. Wewnętrzna walka... Jak inaczej można to nazwać? Zaraz podrzucono worek z krwią, stwór bez namysłu chwycił w łapę folię, wbijając w nią kły. Phew, kto by się spodziewał, że chcą go uśpić? W trakcie picia, popatrzył na Hachiko, która to powoli stawała się zamazanym obrazem. Zasypiał? Cholera, coś się działo! Chciał wstać i wyjść, nie dał niestety rady. Padł na leżankę jak ścięta kłoda.
- Leki Hiro są niezawodne.
Stwierdziła z wyraźną ulgą, podchodząc do szafek z potrzebnymi rzeczami: opatrunki, gazy, wody utlenione. Wzięła też pęsetę w razie jakby miał w sobie kule. A przede wszystkim miskę z czystą, letnią wodą oraz ręczniki. Jeśli Hachiko jej pomoże, pójdzie im szybciej. Podeszła do niego, układając sobie zabrane rzeczy niemal pod ręką, pierw zajęła się poranioną szyją.
- Z tą obrożą trzeba coś zrobić, ona w końcu go wykończy. Cholerni łowcy... to wszystko przez nich.
Warknęła, starannie zmywając krew. I jak tu rany opatrzyć?
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Sob Lis 03, 2012 10:21 pm

Ruda doskonale wiedziała, że wampir czasami potrzebował sporo czasu, aby dać wyjść na światło nocne swojej prawdziwej naturze. I nie ganiała go za to. Wiedziała, że jeśli dopada głód, nawet walka bywa ciężka, warto więc oddać się tej pokusie i zapolować na coś w odosobnieniu od wszystkiego. Nawet, jeśli czasami zostawała sama w te długie dni i radziło sobie samotnie z napadami, nie zamierzała użalać się Kanibalowi, albo zabraniać mu zjednywać ze swoich wewnętrznym drapieżnikiem.
Hachiko zapewne w wolnej chwili wyśle wiadomość do szlachetnego z taką informacją. Będzie szybciej i zapewne białowłosemu także spadnie kamień z serca i będzie mógł być spokojny o jedną rzecz.
Hachiko także znała Kanibala, może jednak nie tak jak Suu, która praktycznie poświęciła sporo czasu, aby go wychować, o czym wampirzyca nie miała najmniejszego pojęcia. Jak wiadomo Kanibal bywał zamknięty w sobie i nie chciał powracać do przeszłości. Nawet ciężko mu to szło na miesiącu miodowym, gdy to postanowili opowiedzieć sobie o swojej wzajemnej przeszłości.
Ruda chcąc się cofnąć pod ścianę, została zatrzymana przez służkę. Skinęła głową i pozostała na miejscu. To nie był odpowiedni czas, aby się czymś unosić, zresztą Ruda nie zamierzała wcale tego robić. Przyjęła sobie do „serce” poradę Suu i tak też zrobiła. Stała w miejscu i oceniała powierzchowność jego ran. Chyba najgorzej było z jego szyją. Nie dość, że poparzona, to jeszcze zakrwawiona i ciężko ją opatrzyć, ale Ruda już wiedziała jak sobie z tym fantem poradzić.
Leadris także dostrzegła zmianę w zachowaniu i samym spojrzenie. Błąkało się zagubienie, ale także coś groźnego, że z kijem nie podchodź. Zapewne nie rzucił się na nie tylko dlatego, że był zmęczony i ranny. A to było najbardziej widać. Patrzyła więc na niego ze smutkiem jak zasypiał. Środek zaczął działać, a sama wampirzyca miała wyrzuty sumienia. Ale wiedziała, że robiły to jedynie dla jego dobra.
Kiedy Suu zajęła się wyjmowaniem odpowiednich rzeczy (znała bowiem ich rozkład, więc nie chciała się panoszyć i szperać w nie swoich rzeczach), wyręczyła służkę i wlała do miski letnią wodę, aby móc przeczyścić wampirowi rany. Więc zajęły się poranioną szyją, gdzie Succubus miała rację, co do ciężkości obmycia poparzeń. Ruda sięgnęła zatem po czystą gazę, zamoczyła ją w wodzie, zwinęła i wzięła ją pęsetą, którą wprowadziła pod obroże, delikatnie obmywając rany.
– Dam sobie głowę uciąć, że kluczyk ma Marcus. Tylko on potrafi wymyśleć coś tak perwersyjnego. Mam z nim rachunki do wyrównania, więc może uda mi się zdobyć kluczyk czy cokolwiek innego otwiera tę obrożę.
Odpowiedziała ze złością na słowa wampirzycy. Miała ochotę rozszarpać Marcusowi tchawicę, a jego płuca rzucić bezpańskim psom na pożarcie, aby nie musiały głodować.
Kiedy skończyły obywać krew z szyi, Ruda tym samym sposobem zdezynfekowała ranę wodą utlenioną, a następnie posmarowała maścią ranki. Teraz musiały rozebrać go z płaszcza, więc przy pomocy Suu udało im się go nawet rozebrać z czarnej koszuli. Miał sporo przekrwawionych opatrunków, które, trzeba przyznać, były fachowo założone. Ciekawe kto to uczynił… W każdym bądź razie, Ruda zdjęła stare opatrunki i poprosiła wampirzycę, aby przeczyściła nie krwawiące już ranki i założyła nowy opatrunek. Sama natomiast udała się do komnaty męża, aby przynieść mu świeżą, nie podartą i nie poplamioną koszulę. Z jego szafy wyciągnęła więc tę w kwiaty, którą nosił na Bora Bora. Ot, taka sympatycznie przyjemna pamiątka, że aż nie mogła się powstrzymać. Kiedy wróciła na dół, zapewne Suu uporała się już z ranami, ubrały kanibala w owe nowe wdzianko.
A teraz przyszedł czas na ostatnią rzecz… Zastrzyk z środkiem uspokajającym. Wzięła strzykawkę, nabrała nią przezroczystego płynu i wsadziła na sam koniec igłę.
– Jest dla Ciebie ważny, prawda? Nie tylko jako pan.
Zagadnęła ją w czasie zajmowania się strzykawką. Wręcz chciała ją jeszcze o coś spytać, ale ugryzła się w ostatniej chwili w język. Podeszła zatem do wampira i stała nad nim jakiś czas. Cóż, dobrze, że spał i nie wiedział, co Ruda właśnie zamierzała mu zrobić. Szybko, ale delikatnie, wbiła mu igłę w żyłę, aplikując środek. Oby tylko w trakcie się nie obudził… Po tym wszystkim, wyrzuciła strzykawkę i igłę, aby wampir po przebudzeniu nie musiał na nią patrzeć. Teraz tylko czekać, aż się obudzi, jednak by go nie denerwować zapachem dzieci i swoim, udała się na drugi koniec pomieszczenia i tam sobie gdzieś cupnęła. No wiecie, brzuch stawał się coraz cięższy i niewygodnie jej się tak stało.


_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Sob Lis 03, 2012 10:22 pm

Jeśli zacznie stawiać odpowiednie pytania, kanibal jej może opowiedzieć o tym, co przeżył dawno temu, wystarczy chęć poznania. Bowiem trzeba czasem wesprzeć, a nie zostawiać samego. No ale nie tym teraz. Na razie muszą opatrzyć wampira, oraz zostawić by mógł dojść do siebie.
Oczywiście, że nie pozwoli, aby coś się stało ciężarnej. Nie tylko ona ucierpi, także i jej mąż... Wyrzuty umieją wykończyć. Dlatego też dobrze, iż posłuchała służkę, nie działając samej.
Jak widać wzajemna pomoc jest dobra. Obie panny pomagały sobie, działając wspólnie przy opatrywaniu olbrzyma. A przy nim jedna osoba to jednak za mało...
Także przypuszczała, że to sprawka tego łowcy. On tam dowodził i wymyślał chore kary dla więźniów. Dobrze, że Sam się nim zajął.
- Pogadaj z Samuru. Ma większy dostęp do Oświaty i z łatwością skontaktuje się z tym łowcą. I moja rada, nie działaj sama.
Ot, niech też taką radę przyjmie. Nawet Suu jej pomoże, ba walczyć to ona jeszcze potrafi.
Kiedy pozbyły go górnego odzienia, Su zajęła się jeszcze jego butami. Postawiła je na podłodze pod łóżkiem i wróciła do opatrywania wampira. Zajmowała się starannie wszelakimi zadrapaniami, otarciami czy draśnięciami, zmywając czystym ręcznikiem zaschniętą krew.
Minęło trochę czasu zanim wróciła Hachiko z czystym ubraniem. Koszula w kwiatki? Zaśmiała się krótko, odwracając głowę do wampira. Urocze wdzianko, nie ma co.
Został tylko ten zastrzyk. Wampirzyca zajęła się nim, a w tym czasie Suu miała zamiar trochę posprzątać mały bałagan.
Pytanie, jakie zadała jej żona wampira nieco ją zaskoczyło. Akurat wkładała ręczniki do już pustej miski, mając zamiar zabrać oraz wyrzucić. Kupią nowe. I przez tą ową chwilę zastanowiła się, co odpowiedzieć. Widać mało wiedziała o przeszłości kanibala.
- Tak, jest dla mnie bardzo ważny. Jeśli cię to zaciekawi, można śmiało rzec, iż go "wychowałam" razem ze Stellą.
Podkreśliła słowo wychować, czemu? Bo nie miały go, jako dziecko, tylko dorosłego wampira.
Gdy tylko Ruda podała środek uspokajający, służka spoglądała na śpiącego wampira. Teraz powinno być dobrze. Uspokojony stwór nie mógł być zagrożeniem dla małżonki, poza tym zawsze mogła stąd uciec i wołać kogoś do pomocy.
- Zostawić was samych?
Spytała w razie czego. Bo jeżeli Ruda zechce, aby ta została, tak się stanie, a jak nie... to wyjdzie.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Sob Lis 03, 2012 10:23 pm

Ruda mimo wszystko nie była wampirzycą, która chciała przyprzeć Testamenta do muru. Gdyby chciał jej opowiedzieć przeszłość, to odpowiadałby na jej pytania, jednak wampir bywał zamknięty w sobie. Temu wolała na niego nie naciskać. Dowiadywała się wielu rzeczy od jego rodziny czy służby, także poniekąd sporo od Gabrielli, która nie zdając sobie z tego nawet sprawy, rzuciła światło na pewne sprawy.
Kanibal posiadał wyrzuty sumienia, ale one dotyczyły jedynie jego najbliższych czy bezbronnych zwierząt. Swoją drogą, mieli sobie sprawić pumę. Nic dziwnego, że oboje zapomnieli o tym. Sporo przeżyli. Kanibal pewnie nie jedną walkę, patrząc na jego obrażenia, a Hachiko… zamartwianiem się o męża.
Samuru ma większy dostęp do Oświaty? Ach, no tak. Testament coś o tym wspominał, obiło jej się także o uszy i przeczytała kilka artykułów na ten temat. Nawet dlatego zachęciła Samuru do podniesienia podatków. Ludzie zaczną się buntować, ale jego ostatni heroiczny wyczyn przesłoni jego obecne machlojki i całą resztę.
– Postaram się nie działać pochopnie.
Tylko tyle mogła jej obiecać. Sama nie wiedziała jak się zachowa, jeśli stanęłaby twarzą w twarz z Marcusem. Pewne było to, że nie ucieknie, tylko podejmie się walki. Jednak nie teraz to oceniać, walka z jakimkolwiek łowcą to jeszcze daleka przyszłość.
Hachiko wyłapała to dziwne milczenie, ale czekała cierpliwie na odpowiedź. Jeśli się jej nie doczeka, to mówi się trudno, nie zamierzała przecież rzucać się na służkę i zmuszać to szczerej odpowiedzi. Ale jednak usłyszała i sama zamilkła. Więc matka całkowicie miała go gdzieś, oddała w łapy służek. Nic dziwnego więc, że Kanibal szukał kobiety, która będzie dla niego także matką, a nie jedynie kochanką.
Na dobrą sprawę nie wiedziała, co jej odpowiedzieć, więc jedynie lekko się uśmiechnęła, jakby ze zwykłej wdzięczności. Wiadomo, że przez usta Rudej ciężko przechodzą słowa jak przepraszam czy dziękuję.
– Gdybyś mogła. Chcę z nim pobyć.
Nie chciała wyganiać Suu, poza tym obie sobie pomagały w opatrywaniu Kanibala. Jednak to nie zmieniało faktu, że wampirzyca chciała już pobyć sam na sam z Testamentem. Poczekać aż ten się obudzi, porozmawiać, dać mi krew z worka (przez jakiś czas niestety nie będzie mógł się na niej żywić) czy porobić kilka innych, różnych, milszych rzeczy.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Sob Lis 03, 2012 10:23 pm

O tak, niech nie postępuje lekkomyślnie. Suu posłała jej uśmiech, a potem co? Ano im zeszło na dalszej pracy. Hachiko bardzo chciała pobyć z wampirem sam na sam, ona to rozumiała. A co do jego wychowania... Nie była zbyt blisko prawdy, kanibal miał bardziej mroczniejszą, przykrą przeszłość do której nienawidził wracać. A czemu? Wspomnienia.
Wtedy stawał się ponury, cichy i co gorsza bardziej smutny. A jakby Hach się dowiedziała, zapewne polałaby się krew Gabrielli. No ale nie mogą do tego pozwolić. Wiadome... Szlachta - ważny członek rodu kanibala. Mieliby oboje przechlapane.
I tak, jego partnerka nie tylko miała być kochanką, także i poniekąd opiekunką, matką ponieważ ten wampir nie umie żyć samodzielnie, myśleć dorośle... nadal potrzebował tej matczynej miłości, której niestety nie otrzymał. Jednak pozostawmy ten temat.
Suu wyszła tak jak chciała. Na pożegnanie skinęła głową i po cichu przymknęła drzwi. Hachiko została sama ze śpiącym mężulkiem. Musi trochę minąć zanim ten się wybudzi, bowiem dochodził jeszcze i jego potrzeba snu.
Sen miał zdrowy: przekładał się z boku na bok, mrucząc przez sen. Potrzebował tego jak nigdy dotąd, zwłaszcza po atakach... choroby o których także nikomu nie powie. Bo po co?
I nie ma co ciągnąć. Bestia otworzyła oczy po dwóch godzinach. Lek na nerwy dalej działał, ba, taka dawka starczy na resztę nocy!

Z/T dla Succubus (NPC)
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Sob Lis 03, 2012 10:38 pm

Hachiko była wdzięczna służce za taką pomoc, jaką jej okazała, zamiast wywalać z zamku. Zapewne wiedziała, że wampirzyca chciała jedynie dobrze, dla Kanibala, zamiast robić mu krzywdę czy zmuszać do wielu przykrych rzeczy jak wiele jego byłych kobiet. Więc tym bardziej cieszył ją fakt, że mogą pobyć sami. Jego rany mogą być jeszcze bolesne, więc każdy ruch szyją może go przyprawiać nie tylko o ból, ale także dyskomfort do czasu, póki mu się nie zagoi. A Ruda już się postara, aby jak najszybciej każda jego rana została wyleczona.
Hachiko chciała wiedzieć jak podłą miał przeszłość, ale zachować samolubnie się nie mogła. Wiedziała, że wspomnienia są dla niego jak kosa kata, temu nie ciągnęła go za język. A zapewne jeśli poznałaby podłości Gabrielli, to faktycznie, polałaby się krew. Ale któż mógłby się na nich wściec nie licząc Hiro, Samuru czy Ringo... Co czyni niemalże najsilniejszą część Zamku. Jednak jeśli dowie się o przykrościach jakie go spotkały biada owej szlachetnej. Niech już wówczas zacznie liczyć czas do swojej śmierci.
Hachiko nie przeszkadzała wampirowi we śnie. Siedziała sobie cichutko, w kąciku i przyglądała się cielsku męża. Był poraniony i to bardzo. Jeszcze przez jakiś czas mogą go boleć rany, więc najwyżej poda mu jakieś środki przeciwbólowe. Ale widać było, że nic niepokojącego się nie dzieje. Skoro coś mu się śniło (pewnie może krwi, a w nim trupy ofiar) i przewalał się z boku na bok, to miał się już lepiej. Otępienie i zmęczenie także powinno przejść, nie wspominając o szale, w który niemalże wpadł.
Wreszcie się przebudził. Ruda cały czas na niego spoglądała w ciemnościach. Nie zapalała światła, żeby nie przeszkodzić mu w spaniu.
- Jak się czujesz?
Spytała, mając zamiar wstać i podać mu kolejny woreczek z krwią. Z takimi ranami na pewno przyda mu się coś na ząb. Podeszła więc do lodówki i wyjęła woreczek z krwią, który mu rzuciła pod łapki. Nie chciała podchodzić zbyt blisko, by go nie szczuć.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Nie Lis 04, 2012 9:47 pm

Niech będzie spokojna. Kanibal nie miał aż tak poważnych ran, nie licząc tych, których sobie sam zadał. Reszta goiła się powoli wraz z wypitą krwią ofiar. I prędzej czy później dojdzie do siebie, odzyska moce i zaś będzie szaleć na ulicach. Kto wie czy nie odbuduje swojej sławy, coś ostatnio za cicho o nim.
A co tak w ogóle u Hach? Aż tak jest odważna by w razie czego zaatakować Gabriellę? Nie, nie chodziło o tę trojkę, przecież jej ród jest o wiele większy niż się wydaje. Choć jakby ta wampirzyca zginęła, Rudej na pewno by nikt nie wydał. Ringo może by złapał focha, ba, to jego siostra. A tak? Nikt nie zapłacze, zwłaszcza Kanibal.
Eh, co za Rudzielec. Obawia się męża? On ma w sobie potężne środki uspokajające, i z całą pewnością niedługo dostanie syty posiłek, więc obżarty, leniwy oraz spokojny stwór przypomina potulnego baranka, na którym to można nawet poskakać, niż wściekłą bestię żądnej krwi.
Temu też jak zakończył swój sen, Hach mogła bez oporów do niego podejść, nie traktować z dystansem.
Wlepiał w nią swój gadzi wzrok, uśmiechając się szeroko. Wspominałem, że ten lek poprawia humor niemal jak sławny "Głupi Jasiu" stosowany przez dentystów i innych sadystów?
Gad złapał woreczek, ściskając dosyć mocno w łapach. Przyglądał się napęczniałej folii, lada chwila i wybuchnie! Na szczęście się tak nie stało. Zatopił kły w worku, sącząc krew szybko. Pusty plastik zrzucił na podłogę, by zaraz wychylić się za brzeg leżanki i spojrzeć na zgniecionego śmiecia. Tak, istny powód do wybuchu śmiechu wampira. Ruda mogła stwierdzić, że on jej na 100% nie zaatakuje.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Nie Lis 04, 2012 9:50 pm

Ciężko być spokojnym, jeśli widzi się tylko te rany zewnętrzne. Skoro został znów popieszczony prądem, to także mogły ucierpieć powierzchownie organy wewnętrzne. Leadris mu tego oczywiście nie życzyła, tylko się zastanawiała jakby i to sprawdzić. Może po prostu powiadomi o tym Hiro i sam się już tym zajmie.
Tu nie chodzi wcale o odwagę czy wygranie walki z Gabriellą, ale o fakt, że zniszczyła psychikę i życie własnego syna. Nie liczyła się dla Rudej wygrana, po prostu uczucia, zdenerwowanie, gniew i nienawiść wzięłyby nad nią górę, straciłaby kontrolę i pewnie rozpoczęłaby walkę z ową arogancką pannicą, która za nic ma swoje dziecko. Wampirzyca przecież doskonale wiedziała, że Gabriella jest znacznie od niej starsza, silniejsza i przede wszystkim krwi szlachetnej.
Ruda nie obawia się męża. Po prostu nie chce go niepotrzebnie kusić swoim zapachem. Nie chcieli przecież oboje, aby ten się męczył w jej obecności. Wampirzyca jedynie się martwiła, że ten się długo nie pojawiał, a poza tym chciała go zobaczyć. Minęło trochę czasu od ich ostatniego, bardzo krótkiego spotkania.
Zauważyła od razu, że owy środek podział na niego wręcz tępiąco. Uśmiechał się jak „głupi do sera”, ale przynajmniej porządnie odpocznie nim znów wyruszy na miasto, by zrobić tam niezłe zamieszanie. Wiedziała, że był typem samotnika i przychodził do niej wtedy, kiedy poczuje się zmęczony albo samotność za bardzo da mu w kość. Każdy miał swoją naturę, tylko trzeba mieć odpowiednie podejście. Każdy jest inny i nikt nie jest idealny.
Zaraz też wbił kły w worek, sącząc krew niemalże z zachłannością, choć przed snem także dostał małą porcję. Jak wiadomo, on nigdy nie będzie najedzony do syta, co poniekąd jest jego urokiem osobistym, według Rudej.
Przyglądała mu się, po czym powoli zaczęła ruszać w jego stronę, opuściwszy swoje miejsce siedzące. Nie chciała robić gwałtownych ruchów, więc sunęła w jego stronę powoli i ostrożnie. A kiedy dotarła, usiadła na brzegu łóżka, zajmując przy tym jak najmniej miejsca (bo wampir jeszcze sobie pomyśli, że przyszła zająć jego miejsce leżące). Wyciągnęła w jego stronę dłoń i zaczęła go głaskać po włosach, drapiąc raz na jakiś czas za uszami. Tak, tęskniła za jego dotykiem i obecnością. Ba, nawet z tego wszystkiego sprzedała mu całusa w czubek nosa, gładząc drugą dłonią delikatnie jego bliznę na twarzy.


_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Nie Lis 04, 2012 9:51 pm

W sumie może mieć obrażenia wewnętrzne, elektryczność działa w okrutny sposób na ciało wampira. I w dodatku mógł mieć nawrót choroby, a tego nikt nie chciał... poza jego wrogami. W każdym bądź razie i tak mu nic nie grozi. Jest pod dobrą opieką, ma Rudzielca, która nie pozwoli na cierpienie męża itd.
Tak w ogóle to tylko chyba dla niego jest taka dobra, przecież nie raz widział ją podczas polowania, jak to mordowała w brutalny sposób. Oby dzieci nie urodziły się ciepłymi kluchami... Znamy dzisiejsze czasy.
Jak to wszystko musi być teraz według mody, al' a Zmierzch i każdy usiłuje na siłę robić z siebie złego plując głupimi tekstami czy tam oceniać jakim jest się super mhrocznym oraz złym. A jaka prawda? Gówniana. Mwhahaha...
Ale do rzeczy, do rzeczy.
Kanibala nie da się nakarmić, aby już nie chciał, gdyby mógł jadłby bez przerwy. Zresztą Ruda o tym wie... I bez strachu! Bo on jej nie zje. Powaga! Ma nazbyt dobry humor, aby krzywdzić nieświadomie swojego słitaśnego Rudzielca chudzielca.
Ach! Podeszła do niego! Stwór spoglądał na nią z dołu, rechocząc jak to Moja określiła "głupi do sera". Chętnie wyciągnąłby do niej łapy w celu lekkiego gryzienia, jednak tak się nie stanie, oj nie. Wampirzyca usiadła obok niego, zaczynając ulubione pieszczoty stwora. Przymknął ślepia, oblizując ubrudzone od krwi wargi. Inną by ujebał aż do kości! Serio! Jedynie Ruda może go dotykać, miziać itd. Co do ciąży... Lek działał. Ogłupione zmysły, dobre samopoczucie oraz zanik nerwów - działał pozytywnie.
Więc nie musi martwić się o dzieci, wielkolud nie ma ochoty dobierać się do nich.
Wracając...
Jak tylko otrzymał całusa w nos, polizał policzek Leadris, oplatając ją ramionami. Tak, rozpoznawał swoją żonę.
Tak właściwie to, co dalej? Ano znudziło mu się tulanie swojej małżonki, zniszczona koszula nadawała się do zabawy. Odnalazł ją na podłodze, wciągając na leżankę. Kto by się spodziewał iż taki narkotyk wydobędzie zwierzęce odruchy, które bestia i tak posiadała? Gryzł koszulę, szarpał ją w szponach, w szczękach aż wreszcie by ją całkiem rozszarpać i rzec ni z gruchy i pietruchy.
- Masz dla mnie jakąś niespodziankę?
Tak, i ten wzrok pełen nadziei oraz pasji! Na pewno coś dla niego ma. A jak nie... To klops. Pogryzie leżankę, która tak cholernie mu przeszkadzała.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Nie Lis 04, 2012 9:52 pm

Nawrót choroby czy ucieczka w otępienie i niechciany szał, może spowodować, że wampir zatraci się w sobie i będzie cierpiał jeszcze bardziej, niż obecnie. Ruda potrafiła to dostrzec. Nie wiedziała, co mu się przydarzyło przez ten długi czas nieobecności, ale powrócił niemalże wpadając w szał. Przestała więc żałować, że uśpiły go z Succubus, bo przynajmniej powrócił do siebie i na spokojnie opatrzyły mu rany.
Tak, Ruda tylko dla niego była taka miła. Innych tolerowała i starała się nie zrazić do siebie. Oczywiście mowa tutaj o świcie Zamkowej, bo kto by się przejmował jakąś aptekareczką albo panną sprzedającą kwiaty na rogu? No właśnie na pewno nie Ruda. Swoją własną rodziną także się nie przejmowała, bowiem wszyscy już dawno wąchali kwiatki od spodu. Miała już nową rodzinę. Kanibala. Nie zamierzała więc spoglądać wstecz.
Dzieci na pewno nie będą ciepłymi kluchami, biorąc pod uwagę, w jaki sposób będą wychowywane. Łatwo to im nie będzie. Na pewno w ich łapki nie wpadnie Zmierzch ani Biblia. Jeszcze tego by brakowało, aby wampir się nawrócił i łaził co niedzielna na wieczorne msze. No cóż, nie tędy droga. Oczywiście Ruda nie zamierzała za bardzo wnikać w ich życie. Przekaże jedynie te najważniejsze wartości… Tak, weźmie je pod swoje skrzydła, co było wręcz zadziwiające. Nawet ta samica nie zamierzała porzucić swoich piskląt. Nie tym razem.
Rudzielec chudzielec to był słitaśny tylko dla swojego mężulka. A zaraz za karę wytarmoszę Twoje pućki (czyt. policzki).
Tak, podeszła do niego. Wszak nie można zapomnieć, że mu ufała. Nawet jeśli czasami wpadał w szał i rzucał się na wszystko, nie było to jego winą. Każdy miał w sobie drzemiącego potwora, który czekał tylko na chwilę słabości, aby móc wyjść ze swojej kryjówki.
Ruda znała jego ulubione zabawy, tfu, pieszczoty, więc mu je podarowała. Ot, znaj dobre serce sadystki. Ten zaraz ją przytulił, jednak wampirzyca nie okazała cienia strachu. Jak mówiłam, ufała mu. Poza tym wątpiła, aby świadomie ją zaatakował, robiąc krzywdę nie tylko jej, ale potem także i sobie. Wiadomo, wyrzuty sumienia.
Zaraz jednak porzucił swoją żonę, przechodząc to kocich zabaw z koszulą. Pewnie podobały mu się dziury… No tak, dziury. Każdy facet lubił dziury, nie ważne czy w koszuli czy… gdzieś indziej. Ważna, że dziura, więc tym chętniej po nią sięgnął. Chciał niespodzianki? No raczej nie oczekiwał, że Ruda wyskoczy mu tu naga, tańcząc makarenę. Nie był aż takim zbokiem i rzadko kręciły go takie sprawy. A Ruda miała wielką ochotę palnąć [i]Niespodziankę? Będziesz ojcem dwójki dzieci![i]. Zabiłoby to pewnie każdego, ale nie Kanibala. Na jego wargach wciąż pozostałby ten zajebisty uśmiech, efekt działa środków.
– Chodź, pobawisz się w… kości.
Ano! Zamierzała go zabrać do prosektorium. Wiadomo, tam jest sporo trupów, krwi i kości, więc będzie miał ubaw po pachy, wylizując wszystkie kosteczki po kolei. A Ruda przy okazji zajmie się swoim nowym hobby. Balsamowaniem zwłok! Zajebista sprawa, mówię Wam.
Pomogła mu wstać i zaprowadziła go do owego raju dla wampirów.

[zt x2]

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Pią Lis 09, 2012 10:23 pm

Hachiko nawet jeśli się wywyższyła to nie mową. Nie mówiła nigdy za wiele, ceniła sobie milczenie i mówiła tylko to, co uważała za słuszne, nie mieląc jęzorem na około, jak jakaś przekupka na targu czy rynku. W walce rzadko przegrywała, szczególnie te, które prowadziła z łowcami. Z wampirami prawie nigdy nie stawała do "boju" nie licząc potyczek z Sarkenem, ale to już dawno zamknięty rozdział. Nie można więc o niej powiedzieć, że była mało honorową czy mało dumną wampirzycą, która trzęsła portami na widok przeciwnika. Nic z tych rzeczy. Z chęcią stawała do walk, lubiła ryzyko, a ból sprawiał jej przyjemność, więc czasami sama nastawiała się, aby oberwać.
W sumie lubiła się leniwić. Było to przyjemne, takie nic nie robienie, lewitowanie w pustce, leżenie na kanapie i myślenie dosłownie o dupie marynie. Może wykorzysta ten czas znacznie lepiej? W ogóle to nadużywała gościnności w Zamku. Czuła się tutaj jak piąte koło u wozu, bowiem Kanibal nawet nie mógł spokojnie pospać we własnym Zamczysku, nie mówiąc już o tym, że go ograniczała. A przecież był jak zwierz...
Skinęła głową, że skierują się do laboratorium. A skoro Hiro uciął w taki sposób rozmowę, którą wampirzyca chciała podjąć, nie odezwała się już na te jego słowa. Nie musiała przecież z nim rozmawiać. Oboje zatem udali się do laboratorium, piętro wyżej. Tam wampirzyca zajęła miejsce na leżance, bo przecież zalecił jej odpoczywanie. A taki spacerek ją wymęczył, ho ho. W ogóle, to powinna zniewolić jakiegoś murzyna, który będzie ją nosił na lektyce albo na rękach, nawet jeśli miała poruszać o dwa piętra w górę bądź w dół. Każdy ruch przysparzał jej przecież dużo niewygody! A wymagająca to ona była.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Pon Lis 12, 2012 8:05 pm

Nie spieszyli się zbytnio z dotarciem do laboratorium. Skoro miła przejść tylko badania, nie trzeba urywać się do biegów, serio. I cóż, całą drogę przemilczeli. Hiro pogrążony we własnych myślach nie za bardzo miał chęci na wszelakie rozmówki, wciąż pozostawał przy opracowywaniu planów odnośnie Samuru i jego rządów. Chłopak ostatnio zapomniał o swojej roli, zajmując się osobistymi sprawami. Jak on mógł? Szlachetny zacisnął zębiska, zerkając katem oka na Rudą.
Kiedy tylko znaleźli się w środku pomieszczenia, ta położyła się na leżance. Ten od razu sięgnął po odpowiedni sprzęt - usg. Musi wiedzieć czy wszystko jest z dzieciakami w porządku. Dociągnął go do wampirzycy, podłączając wszystko i uruchomiając.
- Zaraz sprawdzimy jak miewają się nowe wampirzątka.
Zagadnął z cieplejszym uśmiechem, nakazując po chwili aby wampirzyca pozbyła się górnego odzienia. Musiał mieć dostęp do jej brzucha, bowiem przez ubranie nie da się nic zrobić. A jeśli nie ma stanika, bez obaw. Hiro to lekarz, on tam na cycki w takiej chwili nie patrzy. Liczy się zdrowie pacjenta oraz tych niewinnych istotek.
Jeżeli Ruda zrobiła, tak jak jej polecił. Od razu nałożył odpowiedni żel na jej skore, aby mógł mieć lepszy wgląd do jej wnętrza.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Pon Lis 12, 2012 8:33 pm

Hachiko widziała, że Hiro się nad czymś usilnie zastanawiał. Nie przeszkadzała mu zatem w jego myślach, tylko kierowała się ku laboratorium. Wiedziała już, gdzie ono jest. Przecież nie raz już tutaj była, więc spokojnie mogła trafić. Nie znała całego zamku. Zapewne gdyby udała się spacer odkryłaby wiele ciekawych miejsc. Raz była w piaskownicy, ale tylko chyba przez przypadek. Oczywiście tamto miejsce bardzo jej się spodobało. Wręcz było dla niej idealne, ale cóż poradzić, że nie miała powodu by znów się tam udawać? Zresztą, obecnie powinna zaszyć się w swojej Enklawie i po kłopocie. Zastanawiała się, w jakie to znowu Kanibal mógł wpaść kłopoty. Przecież on je przyciągał jak magnes!
Skoro nakazał jej zdjąć górą odzież, wstała z leżanki i zaczęła rozwiązywać gorset. Nie potrzebowała niczyjej pomocy, miała w tym zapewne większe doświadczenie niż sam szlachetny. Nie miała także stanika, wystarczający był przecież gorset, który kształtował i unosił odpowiednio piersi, aby wyglądały na bardziej zmysłowo. Tak więc prezentowała się przed nim teraz nago, nie odczuwając żadnego zakłopotania. No dajcie spokój. Miała przed sobą dziada, który przez swoje tysiąc lat widział pewnie nie jedną parę piersi. A że sama nie miała się czegoś wstydzić, bo miała co pokazać, to w czym problem.
Położyła się z powrotem na leżance i zaraz poczuła przyjemny chłód żelu, rozsmarowanego na jej wydatnym i zaokrąglonym brzuchu. Czekała teraz na "werdykt" białowłosego, spoglądając w ekranik urządzenia, które przytachał.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Sro Lis 14, 2012 7:29 pm

Kanibal wpadł w ogromne kłopoty. Gdyby tylko Hachiko się o nich dowiedziała, a gdyby sam Hiro do tego dotarł, będzie źle dla bestii, oj źle. Oczywiście także napastnik dostanie surową naganę, jeśli dotrze do niego fakt wykorzystania. Jednak żeby nie ciągnąc dłużej niepotrzebnych rozmyśleń, jakie nie tyczą się fabuły, przechodzę dalej.
Mnóstwo widział piersi, i jakoś nie miał takiego pociągu, jak to wiele prostackich męskich umysłów. Myśli górą, anie dołem. Uśmiechnął się jedynie, kiedy ta posłusznie wykonała jego polecenia, a potem wróciła na leżankę. Wtedy szlachetny odpowiednio się nią zajął, przykładając do jej ciała to fajne urządzenie, której nazwy nie pamiętam. Na ekraniku pojawiły się zarysy małych ciałek. Białowłosy aż zaśmiał się krótko, widząc nie jedną... a dwie pociechy.
- Mamy parkę, Hachiko.
Powiedział zadowolony, przyglądając się z każdej możliwej strony małym dzieciakom. Co mógł określić już? Płeć. Zerknął na rudzielca zaledwie na chwilę.
- Chłopiec i dziewczynka. Wyglądają na zdrowych, ale przeprowadzę jeszcze kilka badań. Wystarczy mi próbka Twojej krwi.
Dodał po czasie, by po kilku chwilach zakończyć podgląd dzieciaków. Rozwijały się zdrowo, żadnych kłopotów, a jako szlachetny potrafił wiele wyczuć. Wyłączył urządzenie, po czym podał wilgotny ręcznik rudej, aby mogła się wytrzeć.
- Masz już pomysły na imiona?
Niech mu zdradzi, jakby co Hiro pomoże. On tak biedny sam chciał mieć dziecko, no ale Bozia nie dała mu takiej szansy i odebrała nasienie szlachetnego.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Sro Lis 14, 2012 9:26 pm

Kanibal zawsze miał talent do wpadania w kłopoty. Swoją drogą nawet się nie bronił, więc sam tego chciał. Padł ofiarą wykorzystania, nie ma co ukrywać, jednak nic z tym nie robił. A że żonę miał chujową, to inna musiała zaspokajać jego potrzeby. Cóż, nie wiadomo jak Ruda zareaguje na to wszystko. A na pewno będzie w szoku i to nie małym. I owszem, napastnik także dostanie za swoje. Za wpierdalanie się w nie swoje sprawy. Miała swoją okazję, spierdoliła, więc niech sobie da spokój. Choć nie wiadomo jak dalej potoczą się sprawy między Testamentem, a Hachiko.
Wampirzyca spokojnie leżała, czując jak jeździł jej po skórze brzucha chłodnym czymś, której nazwy także nie pamiętam. Spojrzała na ekranik i jej przypuszczenia potwierdziły się. Bliźniaki. No nieźle. W dodatku chłopiec i dziewczynka! Spojrzała na Hiro pustym wzrokiem, jakby przeczuwała jakieś problemy. Wiadomo, kobieca intuicja. Coś ją zakuło i to bardzo.
Skinęła głową szlachetnemu i kiedy tylko skończył ją badać, wstała i wzięła się za zakładanie gorsetu. Zapięła go z przodu na haftki, a z tyłu zawiązała, ściskając mocno, aby jeszcze bardziej uwidocznić talię... Mimo, że była w ciąży, wciąż zachowała niezłą figurę.
Chciał jej krwi. Sięgnęła zatem po strzykawkę, kiedy wampir odstawiał na miejscu sprzęt do usg. Odnalazła sobie żyłę i wbiła w nią igłę, pobierając krew.
- Wyręczyłam Cię. Tyle jeszcze mogę zrobić sama.
Straciła humor. Była oziębła i jakby nieobecna. Poza tym miała ochotę na zabawę. Inaczej, musiała się jakoś rozerwać by nie zwariować.
Imię dla dzieci? Chciała je wymyślić razem z Kanibalem, ale to raczej nie będzie już aktualne. Pomyśli nad imionami sama, a będzie miała nad czym. To w końcu chłopiec i dziewczynka! Przynajmniej będzie miała kogo wypieścić, o!
- Nie. Jeszcze nie myślałam nad tym. Poza tym, jest jeszcze troszkę czasu.
Odpowiedziała szlachetnemu, szykując się do wyjścia. Przecież widziała jego zamyślenie. Zapewne był zajęty czymś, więc nie chciała mu przerywać. No i musiała zająć się wreszcie swoimi potrzebami.
- Będę się zbierać. Masz pewnie sporo rzeczy na głowie.
Jeszcze nie wiedziała kto zajmie się porodem. Najwyżej skorzysta z pomocy Edwarda. Ten to zawsze pchał swoje łapy tam gdzie na ogół nie trzeba.
Nie wiedziała czemu nabrała wielkiej ochoty na jak najszybsze opuszczenie Zamczyska. Skinęła głową szlachetnemu na podziękowanie za wszystko, co zrobił. Mogło mu się wydawać, że wampirzyca dziwnie się zachowuje. Nie pomylił się nic, a nic. Opuściła więc laboratorium i wyszła z Zamku.

[zt]

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Czw Lis 15, 2012 7:42 pm

Skoro wszystko zostało załatwione, a Hachiko opuściła zamek. Jiro mógł zająć się sprawami za Samuru, które penie czekają na jakiś rozruch. Poza tym musi sprowadzić odpowiednie wampiry z Włoch, bo przecież czeka ich niedługo walka. Będzie lepiej także, jak trochę pobędzie w Ratuszu za szalonego burmistrza. Ten na pewno teraz bryka z małżonką albo zajmie się innymi bzdetami.Ach, za młody jest jeszcze na bycie większą szychą.
Szlachetny zrobił, co miał zrobić, następnie opuścił laboratorium.

Z/T
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1831


PisanieTemat: Re: Laboratorium [Podziemie]   Sro Cze 05, 2013 11:44 am

Z cmentarza do zamku nie było na szczęście daleko, dlatego w szybkim czasie dotarli na miejsce. Hiro oczywiście pilnował młodego szlachetnego aby nie zrobił czegoś głupiego, w końcu będąc pod wpływem łaknienia na krew, może nie panować nad własnymi czynami, nawet w obecności szefa Rodziny.
Przywitała ich jak zwykle ciemność, choć nie cisza gdyż na wstępie już mogli dostrzec biegnącą małą Serafine z kuchni. Trzymała ona w swoich łapkach wielki pojemnik wypełniony po brzegi workami z krwią. Zresztą sama mina służki była nieco przestraszona. Białowłosy domyślił się już może o kogo chodzić, capiło krwią, a przede wszystkim było jej mnóstwo na podłodze. Włoch zagrodził jej drogę.
- Pozwól, że od ciebie to wezmę. Ty lepiej zmyj tą krew z podłogi.
Polecenie nie pełne grozy, raczej brzmiało to łagodnie. Serafine pokiwała szybko głową, oddała pojemnik wampirowi i czmychnęła do schowka po odpowiednie sprzęty. Dastana nawet nie zauważyła. Westchnął cicho, wołając chłopaka kiwnięciem głowy.
- Weź sobie kilka worków na drogę.
Rzekł do gościa, następnie razem udali się do podziemi. Już nawet i Dast mógł wyczuć obecność wampira, który lata temu chciał go pożreć. Kanibal siedział w środku laboratorium...
Włoch otworzył drzwi, wchodząc do środka, blondyn zapewne zrobił to samo co on. I jaki widok zastali? Suu nastawiająca kości ramion olbrzyma, trzeba też dodać że bestia darła się jakby palili go żywym ogniem.
Kaganiec, kajdanki, brudna odzież... leżała na stole operacyjnym. Włoch niemal zmarł, choć opanował się na tyle by się odezwać.
- Co tu u licha się wydarzyło?! Suu...
Zwrócił się do rudej służki. Biedna walczyła z wielkimi ramionami potwora, w dodatku jedno z nich było mocno zranione, zresztą sam kanibal wyglądał jak kilka nieszczęść w jednym.
- Nie wiem, już taki wrócił do zamku. I trzeba pierw go poskładać, zanim przejdzie się do pytań.
Odpowiedziała służka, nie przerywając swojej czynności. Białowłosy pokręcił głową, odstawił pojemnik na szafkę i oczywiście skierował się do Dastana.
- Daj mi chwile chłopcze. Widzisz... Mam już ręce pełne roboty.
Pretensja? Złość? Możliwe... Założył rękawiczki lekarskie na ręce i podszedł do rannego wampira. Musiał zająć się jego ranami wszak wykrwawiał się i był okrutnie poparzony. Niech Dastan sobie patrzy, o!
Powrót do góry Go down
 
Laboratorium [Podziemie]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 12Idź do strony : 1, 2, 3 ... 10, 11, 12  Next
 Similar topics
-
» Laboratorium [Podziemie]
» Stare laboratorium Hydry
» Opuszczone laboratorium
» Biuro koronera i laboratorium
» Laboratorium Beta

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Stary Zamek :: POSIADŁOŚĆ I TEREN WOKÓŁ ZAMKU :: TAJNE LABORATORIUM-
Skocz do: