IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dworzec kolejowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Dworzec kolejowy   Pon Paź 22, 2012 2:23 pm



Dworzec główny, chyba każdy wie co to jest. O dziwo zadbane miejsce, skąd odjeżdżają pociągi, a także przyjeżdżają te z innych miast i państw.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Czw Lis 08, 2012 6:35 pm

Kyubi spod teatru Nadiry, w którym pobył troszkę za późno, udał się w różne miejsca, aby znaleźć ową Nene. Najpierw zaczął szukać jej w centrum miasta, w okolicach swojej kancelarii. Następnie zaszedł do różnych parków, hoteli czy apartamentowców. Nawet poszedł do slumsów do tamtejszych ruder, nie mając w sumie pojęcia, gdzie mogła pójść ta dziewczyna. Krążył więc po mieście, zaczynając już bluzgać pod nosem na samego siebie. Aż nabrał ochoty zapalić i się jakoś odkurwić, tak też więc zrobił. Wypalił jednego, potem drugiego i trzeciego i kolejne, których już nawet nie liczył. Nie ma co się dziwić zatem, że wszystkie wypalił. Pustą fajkę wyrzucił zatem przez okno rozpędzonego samochodu. Rozglądał się uważnie wszędzie, skupiając także swoje myśli. W ten sposób mógłby ją szybko zlokalizować, mając dostęp do umysłu tej dziewczyny.
Aż wreszcie postanowił zajrzeć na plaże, w pobliskie lasy i nabrzeże, nawet zaszedł na keję. Jego złość sięgała niemalże zenitu i w takim stanie trafił ponownie za kółko, aby omal nie rozjechać jakiejś grupki, ludzkich dziewcząt, idących niemalże środkiem ulicy. Strąbił je na czym świat stoi, choć przyznać musiał, że z chęcią by je zaprosił do samochodu i... nie, nie mógł obecnie pozwolić sobie na chwilę słabości. Ale były takie jędrne i młode... Tak to jest, kiedy ma się spaczony i w dodatku zboczony umysł.
Pozostało zatem ostatnie miejsce. Dworzec. A świt miał niedługo nadejść. Dosłownie niecała godzina dzieliła go przed wschodem słońca, a wiadomo, że zbyt długie obcowanie z promieniami słonecznymi skończyć się może... śmiercią dla wampira. Nie będzie miał zatem jak jej szukać za dnia.
Zaparkował więc samochód przed wejściem na dworzec i udał się tam niby spokojnym krokiem. Stanął gdzieś w środku tłumu i przymknął oczy "nasłuchując" umysłem. Mimo wszystko, całkiem przydatna umiejętność.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Czw Lis 08, 2012 7:25 pm

Ha! I dobrze tak dziadowi jednemu, nikt nie kazał mu w tak podły sposób traktować młodą Nene. Co ona winna? Chciała zrobić mu niespodziankę, towarzyszyć i uszczęśliwiać kiedy bywa smutny. A ta mała psychopatka umie rozpoznać smutnego Kyubiego, nawet na tych zdjęciach. Co z tego, że miał maski? Nene ma dar odkrywania co tak naprawdę ta wymuszona mina ukrywa. A ten w bestialski sposób odpędził ją od siebie. Nadęty bufon, ot co.
Teraz musiała włóczyć się po nieznanym mieście. Nie umiała znaleźć dachu nad głową, za młoda na pracę, kasy już brak. Ba, telefon także umierał, gdyż padła bateria. Gdyby nie optymistyczny pogląd na świat, dziewczyna dawno by padła na ziemię, szlochając o lepszy los i o nagły powrót do domu. Lelek taka nie była. Szła twardo przed siebie, knując w głowie jakieś plany, mimo iż nie powinny one spełnić się w rzeczywistości, to i tak nie zamierzała się poddawać.
O dziwo nie zaatakował ją żaden wampir, w które zwyczajnie w świecie nie wierzyła. Ściskała kurczowo torebkę wraz z torbą bagażową, odnajdując się na dworcu. Czy starała się wrócić do domu? Nie! Miała zamiar wplątać w jakąś aferę idola - kinola. Zajebista ksywa, co? Stała po środku dworca, nie zwracając uwagi na przechodniów. Nieobecnym wzrokiem wpatrywała się w dal, tracąc przy tym czujność. W końcu jakiś kieszonkowy bandyta, obserwujący Nene od dłuższego czasu, zaatakował dziewczynkę, zabierając jej bagaż. Ta ścisnęła momentalnie uchwyt, starając się wyrwać napastnikowi torbę. Przy okazji uderzała go swoją torebką, tylko niestety Mała nie ma tyle siły, by ocalić swój bagaż podróżny. Czy ktoś ocali wrzeszczącą Nene? Przekonamy się.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Czw Lis 08, 2012 8:27 pm

Nikt nigdy nie mówił, że Kyubi jest chodzącym dobrem czy też ideałem. Nigdy nim nie był. Natomiast cechowały go inne rzeczy, takie jak samolubność, egocentryczność czy też seksoholizm. Miał w sobie znacznie więcej wad, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać i właśnie z tego był dumny. Nie wiało od niego nudą jak od większości wampirów, którzy robili tylko jedno. Usiłowali zrobić z siebie na siłę bardzo złego wampira. Kyubi jeszcze był impulsywny i łatwo go można zdenerwować, a wtedy mówi, nim dobrze przemyśli, co mówi. I tak było ciągle. Nauczył się niemalże do perfekcji sztuki zrażania do siebie istot żywych i nieumarłych. Ot, taki sobie jego mały światek, w którym stawia się na boga seksu, wokół którego skaczą podniecone panny.
Tak, tak. Kyubi był kurewsko zły. Lubił taki być, na ogół bywał po prostu zimnym draniem, bo jako tako, to zły nie był. Przestał zabijać ludzi już dawno, bardzo dawno temu. Nie odczuwał w tym żadnej satysfakcji. Po postu pił ich krew, ale zostawiał przy życiu, kasując tym nieszczęśnikom pamięć. No cóż, taki już był. Dobroć, że aż rzygać mi się chce, patrząc na tego chodzącego penisa.
I stał na środku, jak ten cymbał pod lampą chcąc komuś dać dupy, gdy wtem najpierw "wyczuł" jej myśli, następnie zapach, a potem krzyk. Dostrzegł ją od razu. Takie małe, a jak szybko rzuca się w oczy. Ale zaraz, jak to. Miał zgrywać jakiegoś pieprzonego bohatera czy księcia z bajki? On umiał jedynie niszczyć, spierdolić wszystko i ruchać (tak, to potrafił jednak najbardziej), a nie tam ratować damy z opresji. No nic.
Pojawił się nagle przed bandytą, z ponurą, wręcz wkurwioną miną. Dosłownie wyrósł z ziemi (oczywiście dla oka zwykłego śmiertelnika). Poprawił swój kapelusz na głowie, ukazując zaraz dwukolorowe, wściekłe źrenice. Złapał owego jegomościa za frak jedną ręką, drugą powiem miał wciśniętą w kieszeń. Ot, to po prostu Kyubi, Casanova, jedna wielka pokazuwa. Wiadomo, pan na włościach.
- Posłuchaj gnoju. Jestem kurewsko wkurwiony. Za niecałą godzinę będę jeszcze bardziej wkurwiony. Dla bezpieczeństwa własnego czerepa, lepiej stąd spierdalaj, zostawiając w spokoju, tę o to panienkę. Dotarło?
Przyciągnął go lekko ku sobie i pociągnął mu z kolanka w bebechy. Boleć to mogło, w dodatku od razu wykasował mu pamięć, by facet dał im święty spokój.
Wyrwał mu torebkę Nene z dłoni i podał ją dziewczynie. Bez żadnego słowa, wziął ją za zmarzniętą dłoń (choć jego lepsza nie była) i pociągnął ją lekko, ale stanowczo za sobą w stronę wyjścia z dworca.
- Oszalałaś?! Chodzić samotnie w taki przymrozek. Miałaś wrócić do domu!
Krzyczał na nią. A jakże. Musiał. Inaczej nie byłby sobą. Ale wciąż trzymał ją za rączkę, aby nawet nie myślała o tym, by znów mu uciec. Przecież to on zostawia kobiety, a nie one jego, prawda? No właśnie. Więc, póki on jej nie zostawi, to mała ma przejebane.
- Jesteś głodna?
Pytanie totalnie wytrzaśnięte z dupy.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Czw Lis 08, 2012 9:58 pm

No proszę, proszę. Nasz zimny, obłudny drań Kyubi zacznie ratować damy z opresji? Nene stała wpatrzona w swojego "bohatera", jak odbiera brutalnie bagaż podróżny. Nie mogła oderwać oczu od Tego faceta, który niegdyś potraktował ją naprawdę wrednie, a przecież tak lepiła się do niego. Lepiła jak żadna inna. Przetarła miodowe oczy, jeszcze nie odróżniając faktów od fikcji. Tak, to był on! Idol! Mimowolnie uśmiechnęła się, nie protestując w żaden sposób, kiedy to podszedł do niej z torbą. Bagaż ocalony, Młódka ocalona! I jak tutaj takiego szopa nie lubi?
Otrzymała swoją torbę, której nie zamierzała tak szybko opuścić. Normalnie zacznie z nią spać w jednym łóżku; miała tam tyle swoich ubrań, te które bardzo lubiła i dostawała w prezencie od swoich rodziców. Co się działo dalej? Krzyczał na nią, jego krzyk to melodia dla uszu dziewczyny, ale zaraz, zaraz... Należała mu się kara za podłe traktowanie, i już wie jak go... ukarać. Kiedy tylko złapał zmarzniętą dłoń Lelka, ta nie chciała ruszyć się z miejsca. Wybuchnęła donośnym płaczem, wtulając się twarzom w płaszcz wampira.
- Tatusiu, nareszcie weźmiesz mnie pod skrzydełka! Tato, tato, tato!.
Czy mówiła to cicho? Ależ nie! Darła się na całe gardło, nie dopuszczając go do żadnego słowa protestu. A szły jakieś tam ładne pannice, które chyba znały Kyubiego z ulubionego zespołu. Popatrzyły się krzywo na swojego idola, mijając szybszym chodem. Doprawdy, już Nene zaczyna mieszać w jego życiu. Ale zaraz, zaraz... jedzenie? Nie jadła nic od wielu godzin, ba od podróży kompletne zero. Była tak podekscytowana iż zapomniała o swoim żołądku.
- Zjadłabym konia z kopytami. Zabierz mnie do siebie, Kyubi!
Już cała złość minęła i w sumie ręka wampira wydawała się ciepła. Czemu? Bo biedny lelek także zmarł i ciałko miał chłodne,w dodatku zasmarkana po uszy. Lekko ubrana, zimna pogoda, od szmat czasu nic ciepłego w ustach. Biedulka miała prawo się rozchorować. Oby Kyubi zaś nie wystawił jej do wiatru, bo wtedy gra zacznie wyglądać całkiem inaczej.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Pią Lis 09, 2012 9:03 am

Nie, nie zaczął, ale chętnie ściągnąłby z tej małej kasę za ratunek. No bo, że co? Niby miał to zrobić charytatywnie? W takim tempie to on straci cały swój majątek. Więc niech się nie przyzwyczaja, że zawsze już tak będzie. W ogóle to czemu rodzice się nią nie zajmowali? Pozwolili dziecku latać po obcym mieście samopas? No chyba, że owa dziewoja się gdzieś zgubiła, a rodzice nawet tego nie zauważyli. Zresztą nie ma co się dziwić. W obecnych czasach to wszyscy latają tylko za pieniędzmi albo karierą, a jak trafi im się już dziecko, to trzymają je z dala od siebie, jakby było zabawką, a nie żywą, czującą i myślącą istotą. Kurde, Kyubi chyba naprawdę na starość zrobił się sentymentalny. Żeby być miłym i przejmować się jakimś dzieckiem, którego nie znał! Może ktoś mu czegoś dosypał do drinków i alkoholu na balu, że teraz odwala takie głupoty? Choć on pewnie założy na mordę kolejną maskę i uzna, że uratował ją z własnego kaprysu, żeby nie stracić swojej zakichanej, wampirzej godności, która to już i tak kuleje. Większość wampirów lata za krwią, a on lata za pannami jak pies za sukami!
Owszem. Krzyczał. Musiał się przecież jakoś "wyżyć" na niej. Miała wrócić do domu. Co ona tutaj jeszcze robiła? Powinien zgłosić zaginięcie dzieciaka... Eh, znów zaczął się nią martwić. Normalnie powinien sięgnąć już po broń i strzelić sobie prosto w mózg, żeby go rozmyślić, a na koniec zmienić się w proch. Kyubi to jednak ciepłe kluchy, nie ma co.
Kiedy ją pociągnął za sobą, ta nie chciała się ruszyć. Kyubi spojrzał na nią ze złością i nim zdążył ją pociągnąć mocniej ku sobie, zaczęła już płakać, krzyczeć, gryźć i wierzgać. Cokolwiek, by zwrócić na siebie uwagę. Wiedział, że ta się nie uciszy, ale kobiety patrzyły się na niego. Olewał je. I tak mógłby mieć każdą, więc chuj im do tego, że teraz otrzymał w prezencie od pijanego Mikołaja drugą "córkę". A jeszcze trochę i będzie miał trzecią! Normalnie harem z córek!
Schylił się ku niej i wreszcie jak na zboczeńca, Casanowę i seksoholika przystało uciszył ją pocałunkiem w wargi. Teraz to dopiero dał niezły pokaz, bowiem ta przed chwilą krzyczała "tatusiu". Niektóre kobiety przystanęły, a on już znał ich myśli. Normalnie, były bardziej zboczone od niego! A nie, nikt nie był bardziej niż on.
- Następnym razem Cię zgwałcę, jak będziesz tak krzyczeć.
Wciąż się od niej nie odsuwał, wręcz szeptał jej do ucha. Ha! Niech wie, że trafiła do zboczeńca, pedofila i jeszcze tam jakieś.
Po tym wziął ją wreszcie za rękę i wyprowadził z dworca, kierując się do swojego samochodu. Tam wsadził ją do pojazdu, i odjechali w stronę jego kancelarii.

[zt x2]

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Wto Sty 01, 2013 8:38 pm

W tych porach raczej było mało osób na dworcu, dlatego Niji mógł pozwolić sobie na przyjście tutaj. Oczywiście jeszcze kilka osób pędziło na ostatnie pociągi, by jechać do rodziny, pracy, czy na wycieczkę. Rozejrzał się dokładnie, tak by wiedzieć czy coś przypadkiem mu nie zagraża. Odważny wampir, prawda? Niektóre nawyki zawodowe jednak zostają, a przy pracy musiał udawać że jest człowiekiem. Usiadł na ławce i zarzucił nogę na nogę, spoglądając na tory kolejowe. Tęsknił za podróżowaniem, co raz bardziej, ale wiedział że to już jest jego przystań. Że nierozsądnym było by opuszczanie tego miejsca. Wsunął rękę do kieszeni i wyciągnął papierośnicę, sięgając jedną pigułkę i wsuwając ją pomiędzy wargi, a potem przełykając. Głód denerwował, bo ten zaspakajany lekami wracam po chwili, to było drętwe, ledwo dające oszukać jego organizm uczucie. Uczucie kompletnie pustego najedzenia. To tak jak by człowiek zjadł karton, niby był zapchany, ale tak naprawdę się nie najadł.
-Wszyscy pędzą, nie patrząc na rzeczy które też są istotne, szczegóły. Wszystko składa się z szczegółów, większych, mniejszych.- powiedział pod nosem patrząc na pakującego się już grajka. Po jego minie szybko można było stwierdzić że ten dzień nie należał do jednego z udanych. Wampir powoli wstał i krok po kroku podszedł do futerału leżącego na podłodze. Rzucił kilka banknotów po czym spojrzał na chłopaka.
-Mógł byś mi jeszcze coś zagrać?- powiedział z delikatnym uśmiechem, który co dziwniejsze został odwzajemniony. Kwota którą wrzucił nie była mała. W końcu na co wampir ma wydawać pieniądze? Na niepotrzebne mu jedzenie? Może na papierosy, których z reguły wampiry nie palą? W końcu trudno im się przyzwyczaić.
Już po chwili echem rozniósł się dźwięk gitary i słów chłopaka, a tuż po tym klaskania. Specyficznego i pustego klaskania do rytmu przez blade ręce.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Sro Sty 02, 2013 9:36 am

Po rozmowie z dyrektorem była wściekła. W prawdzie nic nadzwyczajnego się nie stało, ale Cross dał jej jasno do zrozumienia, że jak zacznie szaleć, to na jego pomoc nie ma co liczyć i jedynie co jej pozostanie to tyrać się z łowcami. Na razie była jeszcze trzeźwa, a jej umysł nie zaprzątała tylko i wyłącznie jedna myśl- myśl o krwi. jednak już sam fakt jej obecnej sytuacji wcale nie napawał ją optymizmem. Była po prostu wściekła i musiała się jakoś wyżyć. Dlatego też opuściła zaraz szkołę i z narzuconym na głowę kapturem, ruszyła w miasto. szła szybkim krokiem z rękami głęboko w kieszeniach i pochyloną sylwetką. Nie patrzyła na innych ludzi i dlatego jak kogoś potrąciła to miała to gdzieś. Kilku przechodniów wołało na nią, bądź klęło, a jedynymi jej reakcjami było albo olanie tego, albo zatrzymanie się i wejrzenie na owego osobnika. Jej morderczy wzrok był w stanie każdego odstraszyć.
Była w złym nastroju, więc lepiej nie wchodzić jej w drogę. Jeszcze bardziej wściekła była z powodu tego, iż wokół niej znajdowali się sami ludzie, którzy swoim zapachem nęcili ją i zwodzili. Było to dla niej bardzo męczące, jednak fakt świeżego przemienienia wiele jej pomagał. Była w stanie się jako tako powstrzymać, ale długo to nie potrwa. Może kilka tygodni, miesięcy, może lat, ale w końcu oszaleje, chyba że jej pan da jej swoją krew, albo ponownie powróci do formy ludzkiej.
Żeby się uspokoić, po drodze zaatakowała jednego człowieka i go zabiła. Był to zwykły bezdomny, więc raczej nikt się nim nie przejmie, a ona sama nie zwróci na siebie uwagi. Wycierając wargi z krwi, wstąpiła na stację kolejową. Nie wiedziała po co tu przyszła, ale jednak się zjawiła. Była coraz bardziej wściekła. Nie powinna pić krwi! Im więcej będzie teraz piła krwi, tym szybciej nastąpi szaleństwo! Ale było już po ptokach, następnym razem się powstrzyma. Ma tabletki przecież! Z uczuciem wściekłości rzuciła się pod ścianę tunelu i siadła na ziemi, po chwili uderzając rytmicznie głową w ścianę. Cała ta sytuacja zaczynała ją frustrować, a wiedziała, że będzie jeszcze gorzej. Oddychała ciężko, powstrzymując napad szału, ale niestety im bardziej była zdenerwowana, bym trudniej jej było się kontrolować. Powinna opuścić to miejsce, ale nie chciała tego robić. Liczyła na to, że ciągła obecność ludzi pomoże jej w przyzwyczajeniu się do takiej mieszaniny słodkich zapachów. Ale była to katorga, przynajmniej na razie, na tym początkowym stadium jej wampirzego życia i przeszłe doświadczenie wcale jej nie pomagało. Wręcz przeciwnie.
Wokół niej, ludzie którzy przechodzili, ich zapach, czasem przewijał się jakiś wampir, ale te nieliczne jednostki, nawet nie zwracały na nią uwagi. Kto by się przejmował marnym poziomem E? łowca się nim zajmie i będzie po problemie. A ona sama wyglądała jak siedem nieszczęść. Ciemna bluza, z narzuconym na głowę kapturem, a na to jakaś brudna kurtka; dżinsy mocno potargane i równie zniszczone buty. Jeszcze ta muzyka! Jakiś żul grał na gitarze... jakie to wkurzające!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Sro Sty 02, 2013 3:35 pm

Powoli muzyka cichła, to był koniec repertuaru. Nie można grać w nieskończoność, a w końcu grajek na pewno swoje już tutaj odbył. Niji pociągnął gwałtownie nosem, łatwo poczuć ten przebijający zapach. Zapach? A może wręcz odór, odór podobnej do niego istoty.
-Dziękuję..- powiedział i poklepał chłopaka po ramieniu, w sumie jak najlżej, bo trudno jest odpowiednio miarkować siłę będąc na pigułkach. Zakręcił się na pięcie i rozejrzał dokładnie, mimo że obrót trwał sekundę, może dwie, dokładnie wiedział gdzie jest co i kto. Kolejne kroki odbiły się echem ciężkich butów, a on już wiedział gdzie jest osoba, która zainteresowała go tak "wyrazistym"zapachem. Rzucił okiem raz na nią, potem na tory. Do kładki był kawałek, a on raczej był miłośnikiem skrótów. Skoczył delikatnie na jeden z torów, a potem już krok po kroku przeszedł i wyskoczył na innym peronie. Zawiesił swój wzrok na lampach, które świeciły jasnym, przypominającym tak znienawidzone przez niego słońcem i szedł. Ten węch był czymś cudownym, mógł nawet zamknąć oczy. Kiedy był już, może z kilkadziesiąt centymetrów od dziewczyny spojrzał w dół, szczędząc na uśmiechu ukucnął.
-Stało się coś?- powiedział powoli, flegmatycznie, tak by go zrozumiała. Był tutaj od niedawna, więc miał problemy z komunikacją się z innymi. Chwilę się przyglądał, a potem znów jego wzrok poszedł wyżej, znał reakcje ludzi na natarczywe spojrzenia, więc wolał z tym być ostrożny, w szczególności że wydawała się inna, nie to co wampiry, które raz po raz mijał na ulicy. One wcale się nie rzucały w oczy, wyglądały jak rdzenni mieszkańce tego miejsca, jak zwyczajni ludzi. Ale przecież zawsze znajdzie się wyjątek potwierdzający regułę. Tak myślał, bo poziomy krwiopijców nie były mu aż tak dobrze znane.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Sro Sty 02, 2013 5:18 pm

Nie wiedziała gdzie może pójść, a że żadnych pieniędzy przy sobie nie miała, to była skazana tylko na to co sama znajdzie, albo ukradnie. Tylko po co jej to było teraz? Przede wszystkim potrzebowałaby spokoju, a mimo wszystko zamiast szukać miejsca odosobnionego, to wręcz przeciwnie, znalazła sie w miejscu bardzo zaludnionym, gdyż na dworcu, gdzie co chwile przechadzają się ludzie i w znacznie mniejszym stopniu wampiry. Nie było to jednak najgorsze miejsce, a Santia wyszła z założenia, że może dzięki temu choć trochę zacznie się oswajać z bliskością ludzi, może to być pomocne w późniejszych stadiach jej wampirzego, wręcz bestialskiego życia. Nie, nie zamierzała dwa razy popełniać tego samego błędu. Picie krwi choć bardzo przyjemne wiązało się ze zbyt ogromnym ryzykiem, a łowców nie chciała mieć na karku, przynajmniej na razie.
Poprzednim razem za bardzo zachłysnęła sie swoją wampirzą przemianą, teraz wolała postępować ostrożniej, choć mimo wszystko z polowań zrezygnować nie zamierzała. Chciała być po prostu ostrożniejsza, a to był jej pierwszy krok. Nienawidziła siebie za to, że dała się tak łatwo przemienić i nienawidziła siebie za to, że postępuje tak a nie inaczej. To było wbrew jej naturze, dzikiej szalonej. Ale mówi sie trudno. Chciała trochę na dworcu posiedzieć, a przynajmniej na tyle długo, by wszystko przemyśleć. Raczej nikt nie powinien na nią zwracać uwagi, ludzie już tak mają. Zazwyczaj nie dostrzegają tego, czego dostrzegać nie chcą, a kogo by obchodziła nastolatka w podartym i brudnym ubraniu?
Tu jednak została zdziwiona, a szczególnie w momencie, gdy podszedł do niej jakiś mężczyzna. Ba! Wampir! Tego by się w życiu nie spodziewała. Uniosła głowę i spojrzała na niego morderczym wzrokiem.
- Odpierdol się z łaski swojej, albo pożałujesz gnoju.
Była ostro wkurwiona i jeżeli natręt jej nie zostawi, to chyba młoda wampirzyca straci nad sobą kontrolę, co raczej nie wróżyłoby niczego dobrego. Zbytnio na rozróżnianiu poziomów krwi wśród wampirów się nie znała, ale osobnik przed nią stojący był niewątpliwie wampirem od urodzenia, a już samo to sprawiało, że dostawała ostrej kurwicy. W prawdzie była wampofilką i lubowała się w nich i ich gryzieniu, ale jej obecna sytuacja wiele zmieniała, a w tym konkretnym momencie była po prostu wkurzona.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Sro Sty 02, 2013 6:59 pm

Długo nie musiał czekać na odpowiedź. Jedyne co starał się teraz robić, to opanować swoją moc. W końcu ciekawe jest poznawanie innych osobników, a nie wiedzieć wszystko jak z otwartej książki.
-Chętnie wybrał bym drugą opcję, jeśli łaska. - powiedział pod nosem, jednak tak by ona też to mogła usłyszeć. Już w wstępnej fazie można było poznać że jest zdenerwowana, a w końcu najlepiej się wyżyć, kiedy jest się zdenerwowanym. Można powiedzieć że robi to dla jej dobra. Podniósł się i wciąż, z tym wręcz namalowanym uśmiechem, którego żadna gumka nie zetrze wystawił rękę do przodu, machając palcami, jak by zachęcając ją do wspólnego "tańca". Ile to już minęło odkąd mógł tak zrobić. Z trzy lata, było tyle rzeczy za którymi tęsknił, ale przez swoją niewiedzę w tym mieście nie mógł zrobić prawie nic, co przypominało by mu stare życie. Ale patrząc na dziewczynę, nie tylko on miał ciekawą przeszłość. Te delikatne rysy, na twarzy, jak by wciąż się uśmiechała, mimo że było inaczej. Wręcz przeciwnie. Kiedy wciąż zachęcał ją prawą ręką, lewą wyjął pigułki z kieszeni, otworzył ostrożnie srebrne pudełeczko i łyknął swoje 'lekarstwo' mimo że tak bardzo go nienawidził, jednak cholerne poczucie sprawiedliwości i moralności nie dawało mu się najeść, nawet jeśli znalazł kogoś, kto chciał go nakarmić.
-Zrobimy tak, jeśli pierwszy padnę na glebę, od*ierdolę się, jeśli jednak ty wylądujesz na "deskach", to poznamy się lepiej, myślę że cię to zainteresuje. - powiedział chowając już pudełko i czekając na jej odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Sro Sty 02, 2013 7:20 pm

Nie miała teraz ochoty na poznawanie kogokolwiek, tym bardziej, gdy był to inny wampir. Co z tego, że niższej klasy? Ona ich nie rozróżniała... chyba, że szlachetnych, tych się nie da z nikim pomylić. Pomimo swoich ciągotek do wampirów, a jakiś czas temu była nawet blisko jednego wampira, któremu pozwalała pić swoją krew, obecnie, po przemianie wciąż była skołowana, wściekła, wręcz niemal w furii. Wiadomo, przemiana tylko zdwoiła jej wybuchowy charakter, a wyczuwała teraz więcej, mocniej, więc wesoło nie było. Słowa nieznajomego wampira tylko jeszcze bardziej zaczynały ją denerwować, co zresztą doskonale było widać po jej zmieniającym się wyrazie twarzy. Zazgrzytała zębami, ale nic nie powiedziała. Starała się jak mogła by tylko nie stracić nad sobą panowania, tu w tym miejscu pełnym ludzi, nie mogła sobie na to pozwolić.
To co ją jednak zaraz zdziwiło, to fakt zachowania tego mężczyzny. Cały czas się uśmiechał, co ją denerwowało i wywoływało u niej silne podejrzenie, a po drugie jego ręką, ta, którą wyciągnął w jej stronę poruszając dziwnie palcami. Nie rozumiała o co mu chodzi. Nie ruszyła się z miejsca, nie drgnęła, ale z każdą chwilę, zaczynała się wściekać coraz bardziej. Co on od niej chciał? Do czego on dążył? wampiry potrafiły być niezwykle podstępne, niestety ona nie była w stanie przejrzeć jego zamiarów. W takim razie zareagowała w jedyny znany jej sposób - odtrąciła jego rękę machnięciem własnej, przez co rozległ się głośny plask. Ale to jeszcze nie koniec.
W momencie gdy mężczyzna sięgnął po pudełeczko, po tym, jak się napił i odezwał, już nie wytrzymała. Rzuciła się na niego z krzykiem mając zamiar przewrócić go na ziemię i przygnieść. Nie chciała mu robić krzywdy, ani tym bardziej nie chciała go zabijać. O nie, to nie było jej celem. Chciała po prostu go przewalić łupnąć raz, drugi, trzeci i zwyczajnie zwiać. No cóż, była typem agresywnym, więc nie przebierała w środkach i zwyczajnie chciała go pobić. łupnąć pięścią w twarz i tyle.
- Zamknij się chuju!
Wykrzyczała te słowa. Miała w dupie jego propozycje. Co on mógł jej dać? Ile warte były jego słowa? Nic! Absolutnie nic!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Sro Sty 02, 2013 7:44 pm

Już po chwili widział dziewczynę lecącą w niego stronę? Jak to przystało na byłego agenta nawet w takiej sytuacji zmierzył wszystko dokładnie, tak by mieć rozpoznane pole walki, mimo że ona chciała po prostu się go pozbyć, więc nie wiadomo.
-Mam nadzieje że dasz radę zahamować. - powiedział radośnie niczym jakiś typowy kretyn i po chwili znalazł się przy ścianie, o którą dziewczyna się opierała, obserwując jej poczynania z perspektywy osoby trzeciej. Jak w grze FPS. W tej sytuacji trudniejsze było opanowanie myśli, a zarazem swojej drugiej mocy, tak więc wiele myśli stało się dla niego jasne. Szybkim spojrzeniem ogarnął osoby, które były jeszcze na dworcu prócz nich. Wskazał na nie palcami, niczym jak by wyliczał i pokazał w stronę drzwi, co powinno poskutkować, a jeśli nie? To tabletki i tak przestały mu już smakować.
-Nie rozumiem całej twojej sytuacji, aż w takim stopniu bym mógł zrozumieć twoje zdenerwowanie, ale nie każdy wampir wyższej klasy jest twoim wrogiem..Wyższa klasa, nawet nie wiedziałem że coś takiego istnieje. Czekam na kolejny ruch. - i znów wykonał ten swój śmieszny ruch ręką zachęcający by wybiła mu wszystkie zęby po kolei. Ale dopiero teraz doszły do niego pewne wątpliwości, nie tylko on ma moc, a jego triki działały na ludzi, którzy dość szybko się męczyli, nie wiedział jak to będzie z krwiopijcą.
-Mam nadzieję, że trafisz we mnie, nie w ścianę. - zakończył ciepłym klimatem swoich słów, wręcz za ciepłym, irytującym i przewracającym w głowie.



// Użycie Zatrzymania czasu [30 sekund] tak więc 3 posty odpoczynku.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Sro Sty 02, 2013 8:01 pm

Wkurzył ją. Tyle można by o tym powiedzieć, po prostu ją wkurzył i tyle. Już wcześniej jej nerwy były naprawdę na cienkich nitkach, a jego osoba i zachowanie tylko wyprowadziło ją z równowagi. Stąd też taka jej reakcja a nie inna. Nie zamierzała przyjmować jego ręki, nawet nie wiedziała czego on od niej chciał! Dlatego też po prostu i najzwyczajniej w świecie się na niego rzuciła. Był to bardzo prostacki krok z jej strony, ale czego można by się spodziewać po zwykłej nastolatce, która w dodatku jeszcze była zagubiona z powodu wampirzej przemiany, wbrew jej woli? Inaczej być nie mogło.
To co jednak stało się potem było jeszcze dziwniejsze i jeszcze bardziej ją wkurwiło. Rzuciła się z krzykiem na mężczyznę nie zważając na ludzi wokół, którzy z pewnością zwrócą uwagę na całe zajście. Stało się coś jednak tak dziwnego, że wytrąciło ją to z chwilowej równowagi. Mężczyzna na którego się rzuciła... nagle zniknął! Oczywiście nie mogła wiedzieć, że właśnie został zatrzymany czas, a ona sama została zawieszona na kilka sekund. Nie mogła tego wiedzieć. Był bowiem i po chwili już go nie było. Rzecz jasna nie była w stanie zahamować w tym momencie, więc łupnęła o ziemię, aż się hałas rozniósł po całym peronie. Krzyknęła i przekręciła się, zaraz ponownie znajdując się na nogach. Nieco się obiła, ale ogólnie nic jej nie było. Bardziej ucierpiała jej duma.
- Zamknij się! Czego ode mnie chcesz!
Jej źrenice przybrały czerwonego odcieniu, choć nie czuła aż tak ogromnego głodu. Po prostu była wściekła. Warknęła wściekle i nie czekając na jego dalsze zachęty, nisko pochylona wystartowała z wyciągniętymi rękami, z zamiarem pochwycenia gnoja i starcia jego buźki na krwawą miazgę. Była poziomem E, nie posiadała żadnych mocy, jedynie na czym mogła polegać to na swoim szale, który w gruncie rzeczy na razie nie był taki duży zważywszy na to, że Santia jako bestia, całkiem jeszcze nad sobą panowała.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Sro Sty 02, 2013 8:15 pm

No tak jak zwykle nie miała zamiaru jeszcze wracać do domu, o nie! Niech ojciec ruszy się i sam po nią przyjdzie a nie wysyła jakieś sługi, które i tak nie mogą jej znaleźć. Widocznie jest zajęty w takim stopniu, że nawet nie przejmuje się swoją jedyną córką, a może nie była jedyna? No nic mniejsza o to nie będzie sobie zawracała główki miłosnymi podwojami swojego tatulka. No to co pozostało jej robić? A tak musiała się udać tam, gdzie wskazywało male urządzonko w jej telefonie? Czyli gdzie? A do miejsca gdzie znajdował się jej osobisty sługa. A co niech się nią teraz zajmie, póki znów nie zwieje do kogoś innego lub miejsca gdzie jeszcze nie była. I stało się gdy tylko jej nóżki doprowadziły ją do niego. Co do reszty nie interesowało by jej to, co robi gdyby nie zobaczyła jakiegoś wampira obok niego, a jeszcze bardziej jeśli to była dziewczyna. Jak on mógł sobie tak spokojnie gadać z inną, gdy tej nie było tyle czasu. No to mu się oberwie, oj oberwie jednak chwilowo będzie dla niego miłą bo przecież ze swojej grzeczności nie zrobi mu wstydu przy być może jego dziewczynie, czy jakieś przyszłej kochance. No dobra, może lekkim wstydem jest to, że musi służyć dziecko, lecz jak nie patrząc jest to dziecko rangi B a to już zaszczyt? Nie na co dzień spotyka się taką damę jak ona. No dobra koniec tej zbędnej paplaniny w jej umyśle. Podbiegła do niego i pacnęła go tylko w bok, a raczej zaczęła go tykać w niego. Z poważną miną, z której mógł wyczytać, że jakim prawem szwenda się z inną a nie pilnuje jej jak powinien robić prawdziwy sługa. Co do dziewczyny ogarnęła ją tylko przelotnie i po prostu olała jej istotę w tym miejscu, bo przecież nie będzie się zniżać do takiego poziomu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Sro Sty 02, 2013 8:25 pm

Tak, do jego głowy dołączyły kolejne myśli, prócz swoich, Santi były jeszcze te należące do Amelii. Dobrze że nie było tutaj jeszcze jego małej pani, kiedy ta ruszyła to ataku, jej ruchy wtedy były dla niego jaśniejsze. Gdy Amelia go "pacła" był delikatnie zdziwiony, może nie rozumiała tej sytuacji? Schylił się tak jak uczyli go na rozmaitych kursach i przeturlał w stronę króliczka. Pochwycił ją i stanął na wyprostowanych nogach, trzymając ją na rękach i głaszcząc po głowie.
-Czego od ciebie chcę? Wiem że to cię nie wzruszy ale chciałem byś się wyżła, byś trzasła mnie kilka razy w buźkę, aż zrobi ci się lepiej, ale pierw musisz trafić. - tym razem jego uśmiech przeszedł w taki bardziej bezczelny, niczym uśmiech kilku karciarzy grających w pokera, połączony razem.
- A ty nie powinnaś być w domu, pani?- mruknął, jednak nie patrzył na nią, tylko wciąż na Santię, w sumie chciał to chyba dokończyć, więc postawił Amelię na podłodze. Teraz to on chciał ją przewrócić, zgodnie z tym co proponował, mimo że tego nie przyjęła. W końcu jej pierwsza gleba, nie była aż tak bardzo spowodowana przez niego, tylko przez jej nie uwagę. Niji z dość dużą szybkością zaczął poruszać się w stronę dziewczyny. Nie był to zwykły bieg, przeskakiwał z prawej na lewej nogi, tak że uniemożliwiało by to trafienie jakimś przedmiotem, gdy był już w miarę blisko postarał się odbić od ściany, tak by przeskoczyć ją i opcjonalnie się nie przewrócić, a potem wymierzyć jeden prosty cios w jej plecy, czy mu się uda? Czas na jej reakcję~.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Czw Sty 03, 2013 11:01 am

Szczerze? To nie rozumiała co tak naprawdę się stało i dlaczego chłopak tak nagle zniknął jej sprzed oczu. Teraz to już całkowicie olała otoczenie, mając gdzieś to, co ludzie pomyślą, bo na reakcję raczej nie ma co liczyć. Ludzie to tchórze, którzy wolą raczej nie interweniować w wielu przypadkach, bo groziłoby to albo oberwaniem, albo co gorsza wizytą na komisariacie w ramach świadka. Mimo wszystko wolałaby załatwić sprawę szybko sprawnie i co ważniejsze ulotnić się z tego miejsca. Pierwsza próba powalenia wkurzającego gościa jednak się nie powiodła, gdyż ten zniknął jak kamfora i pojawił się nagle za nią. Jak to zrobił - nie miała pojęcia.
Nie obchodziło ją to w ogóle. Ani to jakim sposobem to uczynił, ani to co mówił. Jego słowa puszczała mimo uszu, była już na tyle mocno nakręcona całą sytuacją, że powoli zaczynała tracić nad sobą kontrole. Chciała komuś przylać, zwyczajnie, przylać w mordę, wyżyć się. Dlatego podjęła próbę ataku numer dwa, zupełnie nie zastanawiając się nad sensownością tego co robi. Nie planowała, nie próbowała go podejść, czy po prostu porozmawiać, o nie, ona zaatakowała. Rozpędziła się i skoczyła w jego stronę. W tym momencie pojawiła się jakaś inna wampirzyca, która zaczepiła jej przeciwnika. Znów nie zdążyła wyhamować i przyrżnęła w ścianę, choć wcześniej wyciągnęła przed siebie ręce, co zamortyzowało uderzenia. Mimo wszystko łupnęła najpierw w ścianę, a potem o podłogę, nieco oszołomiona, ale nie mniej wkurzona.
Tym razem to Niji zaatakował, jednak San zdążyła się pozbierać w ziemi. Przygotowała się na atak, choć nie wiedziała co on planuje. Ten ją przeskoczył, a dziewczyna odruchowo się odwróciła, tak więc wampir nie trafił jej w plecy, ale w bok i ramię. Mimo tego, było to wystarczające, by straciła równowagę i z głuchym krzykiem upadła na ziemię po raz wtóry.
Szczerze? Nie chciało jej się wstawać, choć miała już tego cholernie dość. walczyć też już nie chciała, o ile w ogóle walką to można nazwać. Chciała teraz zwyczajnie... zwiać. krzyknęła więc, ciężko i chwiejnie zbierając się z ziemi i miała zamiar opuścić to miejsca, całkowicie ignorując ową dwójkę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Czw Sty 03, 2013 5:03 pm

O nie! Nie zostanie zignorowana przez niego, plus jak on ma prawo sobie walczyć z dziewczyną?! Przecież dziewczyn się nie bije, a on, on no nie tak tego nie zostawi. Kiedy san wylądowała na ziemi, ta podeszła do Niji i z przywołanym młotkiem, wywaliła mu w głowę. A owy młotek i wyłącznie wydał dziwny dźwięk. I tyle, zero silnej reakcji, nie można było liczyć na nic bardziej spektakularnego. No bo jak wiadomo, jej moce a raczej zdolności nie są zbytnio destrukcyjne, więc po całym uderzeniu młotek po prostu zniknął z jej dłoni. I tyle, z ukarania go zapewne siłowego, a co do reprymendy słownej to zaraz się dopiero zacznie, o tak na 100%
- Niji dlaczego krzywdzisz tą panią? Nie mówiono ci, że nie wolno bić dziewczynek?
Pociągnęła go do siebie, by po chwili spojrzeć na dziewczynę, która to leżała na ziemi. Zgrabnym i skocznym krokiem skierowała się ku poziomowi E, no tak miała i wyłącznie nadzieję, że ta jednak nie uzna tego za gest ataku, czy coś takiego. Nie to miała na myśli bo przecież nie chciała i nie umiałaby jej zrobić krzywdy. Z uśmiechem początkowo stojąc nad dziewczyną podała jej dłoń, lecz po chwili kucnęła patrząc na nią.
- Nic pani nie jest?
Tyknęła ją w bok, od tak by sprawdzić, czy aby nie boli ją to. Tak jakby, a może po prostu chciała dotknąć dziewczynę. Szybko jednak podniosła się i wystawiła ku niej swoją rękę. O tak, co prawda miała przeczucie, że miłe to nie będzie, lecz nie warto się zniechęcać. A może, może zostanie jej przyjaciółką i służką? Coś ala mama, która oddała ja do ojca.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Czw Sty 03, 2013 5:26 pm

Ciosz rzeczywiście go nie wzruszył, więc atak był wciąż w trakcie wykonywania. Teraz zrozumiał co zrobił źle. Uderzył, owszem, ale to w końcu ona miała mu przestawić wyraz twarzy, więc powinien ją złapać i wtedy miała by szansę na baardzo szybki kontratak. Teraz jednak chyba było za późno, do całego zajścia wtrąciła się na dobre jego pani, więc raczej już nici z jakiegokolwiek mordo bicia. Popatrzył się chwilę na Amelię, a potem na Santię. Sięgnął dość szybko do kieszeni i wyjął papierośnicę, w której co prawda nie było to co powinno się znajdować, rzucając tuż obok białowłosej panny. Z tego co zdążył już zauważyć największym jej problemem był głód. Może coś o tym wiedział, ale nie mógł sobie wyobrazić jak to jest z perspektwy innego krwiopijcy.
-Amelio, może ktoś mi wspominał że dziewczynek się nie bije, a jeśli to były tylko wymysły mężczyzn, którzy bali się was, jako płci dominującej?- powiedział i pogłaskał ją delikatnie po włosach, aby a nuż nie zniszczyć jej fryzury.
-A kiedy już jesteśmy przy tym co ludzie mówią, to tata pewnie ci mówił, że dorosły nie przerywa się jak coś robią, prawda my little lady?- powiedział i robiąc jeden większy krok znalazł się już bliżej uczennicy. Widząc jak Amelia wyciągnęła do niej rękę, zrobił to samo, wiedząc że trudno może być tak małej dziewczynce, nawet wampirzycy podnieś kogoś prawie dwa razy większego od niej.
-Jeśli chcesz pożyć, to chyba nie możesz się dawać prowokować takim dupką jak ja, prawda Santio? Miło mi cię poznać. Hana Niji.- powiedział i znów uśmiechnął się jak to on, niczym dziecko z silnym porażeniem mózgowym.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Czw Sty 03, 2013 5:58 pm

Była naprawdę wkurzona całą tą sytuacją. Nie spodziewała się tego, że może być tak łatwo pokonana, choć w sumie powinna to wiedzieć, skoro od razu rozpoznała w nim wampira i to rodzonego, a co za tym idzie, był od niej nie dość, że wyżej krwią, to jeszcze posiadał moce i doświadczenie, którego ona nie miała. Do tego San nie należała do osób najbardziej cierpliwych i spokojnych, a co za tym idzie, łatwo ją było wyprowadzić z równowagi, a z tego powodu traciła nad sobą kontrolę i zachowywała się irracjonalnie i głupio. Teraz właśnie tak było, ale dość na tym. Nie zamierzała zostać po raz kolejny posłana na ziemie, o nie, tak być po prostu nie może. Jedno upokorzenie za drugim przechodziło jej możliwości.
Miała po prostu dość. Dlatego też chciała już opuścić to miejsce. Gdy dziewczyna do niej podeszła nie zareagowała, tylko warknęła wściekle. Miała przyjmować rękę tej zasmarkanej dziewuchy? Niedoczekanie! O tym kolesiu to już nawet nie warto wspominać. Odrzuciła więc pomocne ręce tej dwójki, spluwając im pod nogi.
- Walcie się!
I co mogła zrobić nasza mała białowłosa dziewczyna. Chyba tylko jedna możliwą rzecz - nawiać. Miała dość tych pokręconych ,dziwnych osób, szukała spokoju, a zamiast tego tylko zbytnio się wkurzyła. Do tego mężczyzna najwyraźniej znał jej imię. Skąd? Tego wiedzieć nie mogła, ale to tylko pchnęło ją do ostatecznej decyzji o ucieczce. Gdy się więc pozbierała z ziemi, zrobiła zwrot w tył i zaczęła zmierzać do wyjścia po drodze roztrącając ludzi. Po chwili zniknęła.

z/t
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Sro Kwi 10, 2013 3:59 pm

Zabiegane tłumy pędziły w znanych sobie kierunkach. Chaos panujący w tym ogromnym budynku wydawał się jednak na swój dziwny sposób uporządkowany. Każdy posiadał w głowie swój prywatny plan trasy, niezawadzający nikomu innemu. Od wejścia, do kasy, potem w kierunku sklepów, w końcu na peron, do pociągu i odwrotnie. Niewielu było w stanie wyrwać się z tej pogoni za punktami docelowymi. Ci którzy skończyli wyprawę wcześniej, czekali na pociąg w poczekalni ciesząc się gazetą, krzyżówką, czy pączkiem. Niektórzy krążyli w kółko bez celu, inni szukali okazji, by wyrwać torebkę z rąk jakiejś bezbronnej pani. Pociągi przyjeżdżały zostawiając ludzi i odjeżdżały, zabierając innych.
Dworzec to jedno z tych miejsc, w których ludzie bezwstydnie odkrywają swoje uczucia. Natomiast dworzec w godzinach szczytu to miejsce, w którym odkryte zostają wszystkie możliwe uczucia jednocześnie. Radość z powrotu, radość z wyjazdu, rozpacz rozłąki i szczęście ponownego spotkania. A twarz młodej dziewczyny, która właśnie wydostała się z wagonu zdradzała głównie ciekawość. I trochę też strach.
Clara przepchnęła się przez tłum, ciągnąc za sobą walizkę prawie jej wielkości. Odwróciła się, chcąc ostatni raz spojrzeć na machinę, dzięki której dostała się do miasta. Najwyraźniej pociąg jechał dalej, bo wraz z pojawieniem się go na peronie, kilkadziesiąt ludzi jak na komendę poderwało się z miejsca. Jakaś młoda, zapłakana dziewczyna rzucała się na szyję ukochanemu. Chlipiąc, błagała o kontakt, trzy razy podawała zapewne dobrze znany mu numer, obiecywała listy i odwiedziny. Mężczyzna nie wyglądał jednak na szczególnie zmartwionego wizją rozłąki. Clara była prawie pewna, że ta zasmarkana nie otrzyma ani jednej wiadomości. Ale to nie jej biznes. Ruszyła w stronę ławek, bowiem ekscytacja związana z przeprowadzką na dłuższą metę nie była w stanie wygrać ze zmęczeniem po wielogodzinnej podróży. Klapnęła na siedzenie totalnie wyprana z energii. Ma mnóstwo czasu, może sobie chwilę posiedzieć i posłuchać języka. Z torebki wyciągnęła niewielkiego batonika i zajęła się czymś, co potrafi robić najlepiej- obserwacją.
Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1021


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Pią Kwi 12, 2013 5:53 pm

Po udanym załatwieniu spraw, szlachetny zechciał nieco pobyć wśród ludzi. To właśnie wśród tłumu, łowcy nie będą w stanie go dopaść ani zdradzić swoje istnienie mieszkańcom miasta. Oni także jakoś nie są przychylni do Oświaty, bowiem tyle przestępstw mieli za plecami. A o to właśnie chodziło. Choć mimo tego fałszywego bezpieczeństwa, wolał uważać i być czujnym. Nigdy nie wiadomo co może się wydarzyć.
Dotarł na dworzec... Mijał ludzi, którzy na widok burmistrza miasta uciekali lub kiwali głowami na przywitanie. Szara policja krążyła, mając nie tylko na oku porządek okolic ale także i pilnowali burmistrza, który to krążył sobie spacerkiem.
I co? Jego gadzim oczom ukazała się postać dziewczyny, zajadającej się batonikiem. Zagadać? Porwać? A może i wszystko na raz!
- Daj gryza.
O tak, luzacki ton al'a Samuru. Całkowicie beznadziejna sprawa. Podszedł do niej bliżej, wlepiając natarczywy wzrok w tą słodką twarzyczkę. Choć mimo tak śmuałego zachowania, Samuru twarz nie okazywała emocji, a jego ślepia nie skrywały niczego poza morderczyn chłodem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Pią Kwi 12, 2013 8:15 pm

W takim tłumie paradoksalnie nietrudno jest przeoczyć człowieka. Ktoś epatujący spokojem wśród wszechobecnych nerwów zazwyczaj zwraca na siebie uwagę. Podobnie z tymi, którym reszta usuwa się z drogi, jednocześnie pochylając głowy z szacunkiem. Nic więc dziwnego, że oba te przypadki zwróciły na siebie uwagę.
Delektując się kremowym nadzieniem, Clara z zainteresowaniem obserwowała otoczenie. Nieznajomy od razu przykuł jej ciekawość. Jego zachowanie było nie na miejscu, kompletnie nie pasowało do sytuacji. Włóczył się bez celu, nigdzie się nie spiesząc. Wpadał w lawinę ludzi i ruszał pod prąd, jakby zupełnie nie interesując się wywołanym zamętem. A tłum? A tłum zamiast ustawić delikwenta do pionu, usuwał mu się z drogi. Doprawdy intrygujące zjawisko. To musi być ktoś znany. Szanowany. Ważny.
Celebryta?
Dziewczyna mimowolnie potrząsnęła głową. Z pewnością nie. Gdyby był gwiazdą, towarzyszyłaby mu ochrona. I stadko wiernych fanek.
Polityk? Tylko co polityk może robić na dworcu?
Nie znalazłszy odpowiedzi, w końcu straciła nim zainteresowanie. No bo ile można przyglądać cię łażącemu w kółko facetowi?
Wpakowała batonika do ust i przytrzymując go zębami, sięgnęła do torebki. Będąc w trakcie poszukiwań sudoku, usłyszała męski głos. Jego źródło znajdowało się na tyle blisko, że była pewna do kogo skierowane jest to dziwne pytanie. Podniosła głowę i zamrugała parę razy, nie bardzo świadoma tego, co się dzieje. Przed nią stał nikt inny, jak ów facet i prosił o...
Co proszę?
Ach, batonik. Odgryzła trzymany w ustach kawałek i spojrzała na resztę kruchego wafelka z karmelem, oblanego słodką czekoladą.
Mowy nie ma. Nie dość że dziwny to jeszcze podchodzi tak blisko i z chęcią mordu w oczach prosi o batona? JEJ BATONA? Zmarszczyła brwi. Może jednak poczęstować? W końcu to jakaś szycha, być może nie powinna odmawiać. A co jeśli będą wytykać ją palcami i przypną jej miano panny "Nieczęstującej batonem Pana X"? Poza tym chyba warto zdobyć taką znajomość, prawda?
W końcu wyciągnęła rękę z batonikiem w stronę nieznajomego. Z rozpaczą w oczach.
- Tylko małego- Uprzedziła łamaną japońszczyzną, dodając głosowi grożącą intonację. Żartobliwie grożącą. I tak wiedziała, że swojego deseru już nie odzyska.
Powrót do góry Go down
Samuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1021


PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Sob Kwi 13, 2013 6:01 pm

Celebryta Samuru? Nie, raczej nie. Nie lubi pokazywać się mediom, nie wcina nosa w każdy bankiet czy inne durne spotkania gwiazd. Woli knuć plany i utrudniać życie wrogom oraz innym, przypadkowym osobom... np takiej małej, zagubionej dziewczynie z batonem w łapce. No ale na razie nie ma co straszyć, Samuru znudzony pracą, musi sobie z kimś pogadać, a że trafiło na nią... cóż... Powodzenia.
Kiedy uraczyła go spojrzeniem, Sam uniósł kącik ust coś na niby uśmiechu. Nieważne, że on był mocno fałszywy i silnie jadowity, ważne iż wysilił swoje mięśnie twarzy na tak męczący grymas. Ach i chciała się podzielić! Szlachetny wyprostował grzbiet, zerkając z góry na dziewczynę.
- Żartowałem, nie mam ochoty na słodkości.
Odpał sucho, by zaraz wcisnąć łapy w kieszenie skórzanego płaszcza. Ta mała nie wyglądała na tutejszą. Ten japoński jakiś kiepski... Ciekawe czy potrafiła się odnaleźć.
- Masz gdzie się podziać?
Spytał obojętnym tonem, rozglądając się po przechodzących ludziach. Może urządzić sobie mała ucztę? Zerknał na nieznajomą, czekając na jakieś ciekawostki.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dworzec kolejowy   Sob Kwi 13, 2013 10:45 pm

Dopiero kiedy stał tak blisko, była w stanie wyciągnąć kilka dodatkowych wniosków. To nie był żaden mężczyzna. To był chłopak. Zwykły chłopak. Zwykły, aczkolwiek do bólu rozpieszczony chłopak. W dodatku traktujący innych jak nic niewarty pomiot, jak plebs, którego można w każdej chwili wykorzystać. Był młodszy od niej, ewentualnie w tym samym wieku. Oznaczało to mniej-więcej tyle, że nie mógł być żadnym politykiem. Dlaczego więc ludzie usuwają mu się z drogi? Dlaczego traktują go jakby stał ponad wszystkimi? Syn polityka? Syn jakiegoś mafiozy? A może to arystokrata? Clara jakoś wcześniej nie pomyślała o poszukaniu informacji o ustroju politycznym Japonii. Wiedziała jedynie, że jest cesarstwem, ale nie miała bladego pojęcia o tym czy występuje tu jakaś hierarchizacja społeczeństwa. Z resztą nieważne.
Słysząc odpowiedź, parsknęła.
- Macie w Japonii jakiś specyficzny humor, czy zwyczajnie żarty się ciebie nie trzymają?- Spytała, obdarzając rozmówcę zadziornym uśmiechem. Nie da się przytłoczyć. Być może, gdyby nigdy wcześniej nie miała kontaktu z podobnymi ludźmi, nie odnalazłaby się w tej sytuacji. Ale przez dwa lata była współlokatorką podobnego typa. Z tym że oni akurat się ubóstwiali. Sekret koegzystencji z takimi ludźmi leżał w tym, że należało być równie wyniosłym i wrednym. Często pomaga też specyficzne poczucie humoru. Takie w stylu Dr. House'a. Ale to już zależy od charakteru.
Co prawda Clara zaczęła szczerze wątpić w jakąkolwiek przyszłość tej znajomości, ale zawsze warto spróbować. Być może ów nieznajomy okaże się być równie zajebistym materiałem do wyładowywania emocji? Mimo wszystko jednak arystokraty nie da się przeprogramować, a wiecznego traktowania jej jak człowieczka bez wartości, nie zamierzała tolerować.
Podniosła się z miejsca, ponieważ tyłek jej ścierpł. Samuru stał na tyle blisko, że musiała przejść na bok, by wyprostować nogi. Przesunęła się więc w stronę walizki, po czym rozciągnęła wszystkie cztery kończyny. Ten zabieg okazał się być bardzo użyteczny.
Słysząc pytanie, odparła:
- W teorii mam, w praktyce też. Rzecz w tym, że się nie połapałam i bardzo pogubiłam.- A co jej tam, niech wie. Niech wie, że jest bezmyślna i nie ma żadnej mapy. Niech wie, że jeszcze nie wpadła na to by pójść do sklepu i takową nabyć.
Powrót do góry Go down
 
Dworzec kolejowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Dworzec kolejowy
» Dworzec King Cross
» Peron 9 i 3/4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: CENTRUM MIASTA-
Skocz do: