IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stary Grobowiec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 937


PisanieTemat: Re: Stary Grobowiec   Pią Sie 22, 2014 8:30 am

Hachiko akceptowała męża takim, jaki jest. Choć ostatnio przestał zwracać uwagę na żonę i bardziej wolał skupić się na swoim żołądku oraz jego potrzebach. Stał się bardziej leniwy, więc niech się nie dziwi, że Ruda czasami się złościła. Zdawała sobie sprawę, że Testament był trudnym przeciwnikiem i nieraz trzeba mu pomachać batem i przypomnieć zapach skóry, ale może wreszcie się otrząśnie z tego letargu? Jasne, że tylko chwilowo. Za jakiś czas będą przez to ponownie przechodzić i wampirzyca ponownie będzie musiała nim porządnie wstrząsną, żeby dotarło do jego czarnej makówki, że z własną żoną się nie zaczyna. Wreszcie każde z nich mogło się poczuć swobodnie w swojej roli.
Wiedziała, że mógł źle odebrać odepchnięcie w trakcie namiętnego pocałunku. Ale… zasłużył sobie na to! I wiedział o tym bardzo dobrze. Po takich słowach, dość ostrych, gdzie zrzucił winę na wampirzycę za ich niesmaki w związku. Tamte słowa były naprawdę dotkliwe, ale wampirzyca szybko odwróciła całe zajście na swoją korzyść. Właściwie to wciąż nie wiedziała na czym stoją w swoim małżeństwie. Ale nawet jeśli ta zabawa miałaby być ostatnią wspólną, nie będzie tego żałowała w żadnej mierze.
Gdy już znalazł się w pozycji typowo uległej i wampirzyca mogła nad nim spokojnie górować, podniosła nieco swoją suknię, odsłaniając nogi ubrane w… glany. Postawiła lewą stopę na zdrowym kolanie wampira i oparła się o swoje udo łokciem, a na dłonie położyła głowę.
– Rozwiąż mi buty i zdejmij je, a potem pończochy.
Zawyrokowała. Jeśli upora się z jedną nogą, podstawi mu zaraz drugą (oczywiście również na zdrowym kolanie). W międzyczasie wampirzyca podniosła jeszcze bardziej suknię. Dzięki temu wampir mógł sobie popatrzeć, ale nie dotykać. Jeśli zamierzał przekroczyć granicę pończoch, spotka się z ostrym uderzeniem po dłoniach. Ruda zdjęła kabury, które miała na udach i pozbyła się broni palnej, która spoczęła po jej drugiej stronie.
– Nie możesz mnie dotykać, chyba że ja tego zapragnę. Nie możesz nic mówić, chyba że odpowiesz na moje pytanie. I nie możesz na mnie patrzeć.
Łańcuch? Spojrzała na niego i wymownie, ale tajemniczo się uśmiechnęła. Nie zamierzała mu niczego zdradzać.
– A teraz chcę usłyszeć, że mnie uwielbiasz. Wysil się trochę. Nikt nie mówił, że kara to sama przyjemność.
Chwyciła go za włosy i pociągnęła, zmuszając go by nań spojrzał. Złożyła przelotny pocałunek na jego ustach, przygryzając nieco jego dolną wargę. Tak, chciała usłyszeć parę komplementów z jego ust. A to była idealna okazja, by zmusić go do gorączkowego myślenia. Musiał się naprawdę ładnie postarać, wychwalając swoją żonę, jeśli chciał otrzymać więcej i przejść do kolejnych punktów atrakcji na dzisiejszą zabawę w tym oto uroczym grobowcu.
Zaczęła zdejmować z niego bluzę i musiał jej w tym pomóc wyciągając ręce.
– Zdejmuj tę koszulę.
Rozkaz. Poza tym była jej potrzebna! Bluzę odrzuciła gdzieś na obok, w okolicach broni. W zanadrzu miała jeszcze sztylet, ale to miało stanowić specjalną niespodziankę. Czymś przecież trzeba go unieruchomić…

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1899


PisanieTemat: Re: Stary Grobowiec   Pią Sie 22, 2014 11:46 am

Taki typ urody wampira! Leniwy, żarłoczny i jedyny w swoim rodzaju. Naprawdę byłaby zdolna pogodzić się z utratą Olbrzyma, który dosłownie był bliski odejścia? I zakładam, że żałowałby tego wyboru strasznie. No ale Hachiko pewnie kolejnej szansy by mu nie dała. W sumie nawet nie zdziwiłby się.
Tak, miała prawo go odpechnąć, zwłaszcza po jego słowach, ale z drugiej strony poczuł się lżejszy na duszy! Powiedział co czuł, w końcu! Hachiko też powinna wziąć pod uwagę tą szczerość i odwagę męża, że z niczym się nie ukrywał. I jak widać ze skutkiem, bo kobieta natychmiast wzięła sprawy w swoje ręce. Nie żałował, bo w przeciwieństwie do Hachiko nie umiał tak podejść. No chyba, że dozna jakiegoś, nagłego o boskiego olśnienia.
Usiadł w pozycji uległo - niewolniczej, czekając na ruchy swojej Pani. Zakładał, że pewnie wymyśliła coś okrutnego, coś co zapamięta raz a dobrze i kto wie, czy mu się nie spodoba, a owa kara okaże się kluczem do przyjemności.
Jak tylko dostał rozkaz, zaczął go wykonywać z czystą satysfakcją. Czasem przejechał palcami po nagiej skórze uda i zapewne dostał po łapach! No ale jak tutaj się oprzeć?! Czyste igranie z ogniem, ot co! No ale jak rozkaz to rozkaz. Pozbył się buta oraz rozpiął pas trzymający pończochę, no i nią samą odkładając na bok. Uczynił to samo z drugą nogą, starając się zachowywać tak jak wola Hachiko nakazuje. Oczywiście nie mógł powstrzymać swojego zbereźnego uśmieszku. Doszły nowe rozkazy. Zakaz mówienia, dotykania i patrzenia. Musiał zatem spuścić łeb, starając się nie rzucać nawet okiem na zgrabne nóżki małżonki. Choć i tak rechotał! No nie mógł się powstrzymać! Oblizał usta, czekając na dalsze słowa Ukochanej. Ma sprawić przyjemność? Pociągnięcie za włosy już naprawdę podnieciło potwora. I owszem spojrzał na mordercze lico płomiennowłosej.
- Mam Ci powiedzieć, że umiesz mną potrząsnąć, złapać za moje bycze rogi i zmusić do uległości? Tak, umiesz Hachiko. Pragnę Cię pożreć w całości, a każdemu innemu kutasowi wyjebać oczy z twarzoczaszki jeśli odważny się chociażby na sekundę na Ciebie spojrzeć. Jesteś moja na wieki, a ja Twój. Twoje słowa, Krwawo Damo.
Nic z przymusu. Bestia aż wydawała z siebie chrapliwe warkoty, pragnąc dotknąć małżonki, zedrzeć z niej ciuszki i pokazać męską stronę natury! Zaś zwierzęcy instynkt brał w górę. Ale co zrobić, jak Hachiko potrafiła wyzwolić w nim prawdziwego potwora? Dał ściągnąć bluzę, pozbył się takiej koszulki. Pal licho z cielskiem. Jest potworem, nie spedalonym modelem. Teraz co? Nadam ma trzymać głowę w dole i nie patrzeć na żonę? Czy pozwoli wlepiać gadzi, żarłoczny wzrok w boskie ciało pani Kuroiashita? Na pewno ta kobieta szykuje coś ostrego, coś co jeszcze bardziej wyzwoli w kanibalu żądnego krwi zwierzaka.

_________________

Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 937


PisanieTemat: Re: Stary Grobowiec   Pią Sie 22, 2014 4:44 pm

Oczywiście, że nie byłaby w stanie pogodzić z odejściem Testamenta. Przechodziła przez to trzy razy i wiedziała, że czwartego by już nie zniosła. Jednak o wiele bardziej bolesne byłby jego powrót, jak gdyby nigdy nic. Pewnie przez ten czas zdążyłby zabawić się z jakąś kobietą i mimo że nie byliby w związku, byłoby to bolesne doświadczenie. Poza tym gdyby przyjęła wampira ot tak ponownie, nic by do niego nie dotarło i wciąż popełniałby te same błędy. A tak? Może czegoś by się nauczył. Nawet w tej chwili nie była do końca pewna na czym stoją.
Hachiko nie broniła wampirowi wyrazić tego, co leżało mu na wątrobie. Skoro odważył się na szczerość, przedstawiła mu swoje zarzuty – lenistwo. Czasami taka szczerość do bólu robi dobrze takim starym związkom jak ich. Czy tego chcieli czy nie byli sobie pisanie i pasowali do siebie jak dwie części jabłka, tylko nie zdawali sobie z tego nieraz sprawy albo po prostu o tym zapominali.
Gdy tylko poczuła jego palce na skórze ponad linią pasa od pończoch, szybko trzepnęła go w rękę i obnażyła kły. Ostrzegała, żeby więcej tak nie robił. A za każdym następnym razem, gdy ponownie wkradał się dłonią głębiej, otrzymywał mocniejsze klepnięcia po łapach.
– Jesteś zdany na moją łaskę, Testamencie. Ode mnie zależy, czy Cię zadowolę czy nie.
Rzekła, gdy skończył zdejmować z niej glany i pończochy i wzruszyła ramionami. Pogłaskała go szybko po głowie, żeby bestia się zbytnio nie rozleniwiła po takim nagrodzeniu.
– I przestań się uśmiechać jak wujaszek Hiro na widok dziecka…
Zbeształa go za ten lubieżny uśmiech, choć bardzo jej odpowiadał! Ale niech wie, żeby nie przesadzał, bo zaraz szybko zostanie ustawiony do odpowiedniego poziomu, a mianowicie na kolana. A za to potajemnie rechotanie, grzmotnęła go w głowę. Nie za mocno, ale zbeształa go.
– Bardzo niegrzecznie się zachowujesz. Całuj.
Uniosła swoją nogę i delikatnie oparła palce o jego ramię. Uniosła materiał sukni, aby odsłonić swoją alabastrową skórą, którą miał pokryć pocałunkami.
– Na wieki. Zapamiętaj to sobie.
Powtórzyła za nim i zmieniła nogę, podstawiając teraz drugą do wycałowania. W między czasie zdjął koszulkę, którą od niego wzięła. Zabrała od jego ust stopę i nachyliła się ku niemu tak, że nos miał praktycznie między piersiami małżonki. Jeśli odważył się coś zrobić, dotknąć, polizać albo chociażby zamruczeć, ponownie oberwie. Z liścia, w twarz. Bo złamał obietnicę. Zwinęła koszulkę w coś na kształt rulonu i przewiązała nim oczy wampira. W ten sposób został pozbawiony wzroku, dzięki czemu reszta zmysłów wyostrzy się, chcąc zastąpić zmysł wzroku. Mógł usłyszeć brzdęk łańcucha, gdy go podniosła i obeszła wampira.
– Siad i nie ruszaj się.
Rozkazała kategorycznie zza pleców wampira. Po chwili mógł usłyszeć świst i pierwsze uderzenie opadło na jego plecy! Nie było ono mocne, ponieważ łańcuch sam w sobie był dość bolesny ze względu na kolce. Małe ostrza zarysowały skórę wampira, ale jeszcze się przez nią nie przebiły. Po kilku sekundach padło drugie uderzenie, nieco mocniejsze, ostrzejsze. I wreszcie padło trzecie uderzenie, które było najmocniejsze i pozostawiło czerwone kręgi po uderzeniu. Pewnie niektóre ostrza przeszyły skórę, rozcinając ją. Odłożyła na bok łańcuch. Póki co, nie będzie jej potrzebny. Zbliżyła się do wampira i klęknęła za nim. Dłonie położyła na jego barkach i zaczęła nimi delikatnie przesuwać po wielkich plecach. Palcem wskazującym przejechała od karku wampira aż do lędźwi, znacząc krwawy ślad. Pazur został zastąpiony wilgotnymi wargami wampirzycy, które obejmowały skórę wampira na przemian z językiem i wargami. Jedną dłonią chwyciła jego włosy i szarpnęła, zmuszając do odsłonięcia szyi. Drugą dłonią wodziła po jego klatce piersiowej. Przyssała się wargami do złączenia szyi i barku, pozostawiając po sobie mały ślad w postaci malinki… Tak, naznaczyła swojego mężczyznę!
– Pragniesz mnie?
Zapytała niewinnie z ustami przy jego szyi, ponownie mocno szarpiąc za jego włosy. Dłoń wampirzycy zsunęła się na sutek wampira. Chwyciła go w palec wskazujący i kciuka i zaczęła nim obracać, boleśnie. Właściwie to zaczęła go wykręcać.
– Wstań.
Rozkazała, gdy skończyła pastwić się nad jego biednym sutkiem. Również wstała i wciąż trzymając go za włosy obeszła Testamenta i pociągnęła go za sobą, za włosy, które w tej chwili robiły za smycz. Musiał iść za wampirzycą zgarbiony, ponieważ ciągnęła go za włosy. Dotarli do ów grobu, największego, należącego pewnie do właściciela całego grobowca.
– Kładź się. Ręce nad głową.
Pchnęła go na grób. Co zrobi wampir? Podda się dalszym rytuałom, czy spasuje i uda się w długą drzemkę?

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1899


PisanieTemat: Re: Stary Grobowiec   Nie Sie 24, 2014 11:14 am

Pierdolenie.... Lepiej przejść od razu do akcji mającej pogrzebać kryzys małżeński. Hachiko w końcu pokazała spiłowane pazury, doprowadzając męża do upadku na kolana i nie żeby był załamany czy coś w ten deseń. Cieszył się że Ruda nareszcie pokazała się od najlepszej strony.
Oberwał po łapach gdy tylko dotknął w nieodpowiednim miejscu małżonkę. Co prawda skrzywił się ale nie zdziwił. Hachiko trzymała pałeczkę i to ona mówiła co trzeba robić. Bestia ma się jej słuchać. A skoro miał nic nie mówić, to dotrzymywał słowa. Dlatego czekał na ruch żony, choć nie ma co ukrywać, specjalnie będzie łamał jej zakazy.
Uśmiech jak Hiro? Nie mógł powstrzymać śmiechu i pewnie zamiast głaskania zaś dostanie w czachę. Ale czy właśnie nie było to urocze? Obrywanie po mordzie za wykroczenie? Dla Kanibala owszem, a Ruda mogła się mścić. Gdy przystawiła nogę do jego ust, oczywiście zaczął obdarowywać jej zgrabną nożkę krótkimi, oddanymi pocałunkami. Czasem przejechał jezykiem albo podrażnił skórę kłami. Też oberwie? Właściwie liczy na to.
- O ile wcześniej mnie nie wybebeszysz.
Zarechotał na samą myśl tak perwersynej kary acz niestety bardzo krwawej i bolesnej. Ale to wampir! Nie jemu w głowie grzeczne buziaki. Ale żeby nie przedłużać, warto przejść dalej. Przecież i tak niebawem zacznie nic nie widzieć. Jedyne gadzie oko zostało zasłonięte materiałem koszulki, przez co był jedynie zdany na pozostałe zmysły. A może Hachiko chce pozbawiać go życia? Nie, nie podda się bez walki. Niech sobie nie myśli! Ale chyba na szczęście nic się nie zapowiadało. Pierwszy ruch łańcuchem padł na plecy kalecząc skórę od uderzenia metalu. Stwór syknął, choć na jego licu pojawił się uśmiech. Tak, znowu się radował jak dziecko na widok nowego samochodzika. Padły kolejne ciosy które aż naprężyły mięśnie wampira. Uwielbia ból, a głównie ten zadany przez małżonkę. Czy właśnie tego oczekiwała? Zadowolenia? Co tak właściwie ona knuje? Tego odgadnąć nie mógł. W dodatku nic nie widział! Ale co on tam mógł? Nawet nie dotknął jej soczystych piersi, ba, nie rzekł nic jak poraniła jego plecy, a później poczuł jej usta. Naznaczyła męża? Jak miło.
- Taak, bardzo pragnę. Jak lekko dopieczonego steka ociekającego krwią.
Kulinarne porównanie. To już coś! Aż oblizał się na samą myśl. Acz czy nie zaszkodzi sobie gorzej owym tekstem? Nagle szarpnęła jego cud miód czarne włosy, posługując się nimi jak smyczą. Stwór warknął niezadowolony, chociaż nie uczynił nic na swoją obronę. Przynajmniej w tej chwili.
W końcu zmienił pozycję. Wstanie co prawda było bolesne, w końcu zaś nadwyrężył mocno kolano, ale oczywiście zagryzł ból mocnym zaciśnięciem szczęk. Jeszcze dojdzie do tego że straci całkowicie czucie w nodze. Nie raz już tak miał po tym jak wypadł przez okno. Po tym jak się położył, poczuł za plecami twardość kamienia grobu oraz jego przejmujący chłód. Nie zamierzał iść spać, bez przesady. Hachiko się naprawdę trudzi, a ten to oleje? Ha! Może tak być! Ale spokojnie. Nie pali mu się do tego. No chyba iż miłosierna małżonka przesadzi.

_________________

Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 937


PisanieTemat: Re: Stary Grobowiec   Wto Sie 26, 2014 9:43 am

Hachiko natomiast zdziwiłaby się, gdyby wampir był posłuszny we wszystkim, co mu rozkazała. Inaczej nie otrzymałby kary uderzenia po rękach, którymi zakradał się po ciele wampirzycy. Sam się o to prosił. W dodatku przez ostatni długi czas naprawdę był niegrzecznym samcem i należało mu się porządne lanie. A skoro w pobliży nie było żadnego pejcza czy szpicruty będą musieli się zadowolić kolczastym łańcuchem.
Gdy wampir zaczął się śmiać, tak jak przypuszczał – oberwał. W twarz z otwartej dłoni. Ale nie tak boleśnie i mocno, jak pierwsze uderzenie z przypływu gniewu. To miało jedynie zaognić jego doznania, sprawić, że zapragnie więcej. Dać mu to, co lubił. Zaczął zajmować się wreszcie jej nogą, zaczynając pewnie od stóp, kierując się w górę, aż do ud. Wampirzyca zaś trzymała dłonie na jego głowie, oplatając ponownie włosy wokół swojego nadgarstka i za każdym razem, gdy przejeżdżał kłami po skórze, pociągała go mocno za włosy, by oderwać jego wargi od swojej skóry.
– Nie będziesz mnie teraz gryzł.
I koniec dyskusji. Pani nie życzyła sobie żadnego gryzienia, a przynajmniej na razie. Będzie musiał poczekać, aż nabierze na to specjalnej ochoty i wyda takowe polecenie. Był złakniony na krew, jaka płynęła w żyłach Rudej? Będzie musiał się uzbroić w cierpliwość, bo jeśli nie będzie zbyt posłuszny za karę nie dostanie krwi. Prosta kalkulacja!
– Milcz.
Ofuknęła go, kiedy „dał głos”. Miał milczeć, chyba że zada mu pytanie, ewentualnie, gdy mu rozkaże. Wyraźnie łamał każdy jej nakaz przez co ponownie został uderzony w twarz. Tym razem jednak w drugi policzek, by twarzyczkę miał równo czerwoną!
Owszem, oczekiwała od wampira zadowolenia. W końcu nie na marne tak się starała, by dostał to, co lubił. Nie ukrywajmy jednak, że Ruda nie cieszyła się występując w roli Pani. Świetnie się w niej czuła i mogła zrobić z Testamentem, co tylko jej się zapragnie, a on musiał posłusznie wykonywać rozkazy. Nie zamierzała go zabijać. Z martwego męża pożytku nie ma żadnego! Zresztą i tak nie miałaby serca go zabijać.
Został zaprowadzony za włosy do starego grobu, na którym przysiadł. Nie zmuszała go do szybkiego marszu, mając na uwadze jego nogę. I tak wystarczająco ją nadwyrężał, choć wampirzyca nie zamierzała tego komentować na głos. Nie pokaże mu, że o niego dba. Nie teraz, gdy każde weszło w swoją rolę.
Położył się posłusznie na chłodnym kamieniu, ale jednego nie zrobił. Trzasnęła ostrzegawczo łańcuchem po podłodze. Rozległ się głuchy trzask, a echo poniosło ten dźwięk w górę.
– Ręce nad głowę.
Obeszła grób dookoła, stając u jego szczytu, gdzie znajdowała się głowa wampira z jego dłońmi. Chwyciła jego ręce i położyła jedną na drugą, naprężając i wyciągając ramiona wampira tak, by nie mógł się poruszyć. Wyjęła swój sztylet i wbiła go w kamień przez środek obu dłoni.
– Nie ruszaj się.
I w tej samej chwili nachyliła się do jego dłoni i zaczęła zlizywać zachłannie jego krew. Nic nie może się przecież zmarnować… Gdy rana została wylizana, odsunęła się od wampira, by zająć ponownie miejsce z boku grobowca, które w tej chwili posłużyło im za łoże.
– Tak bezbronnie w tej chwili wyglądasz. Może powinnam Cię tak zostawić, hm?
Bawiła się z nim w tej chwili, grając na jego potrzebach. Wiedziała, że spodziewał się kolejnego uderzenia, ale wydłużyła tę chwilę do maksimum, by czuł tę podłą niepewność. Chwyciła łańcuch w połowie, zmniejszając jego długość. Pierwsze uderzenie trafiło w podbrzusze, tuż nad linią jego ciemnych spodni. Odczekała kilka sekund, by wampir przetrawił pierwszy cios. W ślad za nim poszło drugie, tym razem nieco wyżej, w okolice pępka. To uderzenie było mocniejsze, przez co na ciele mogło pojawić się kilka mniejszych ran kłutych. Wreszcie padło następne uderzenie. Celem była klatka piersiowa (oczywiście ominęła jego ranne miejsce). Ten cios był najsilniejszy, w porównaniu z pozostałymi. Wreszcie dotknęła jego poranionego ciała, wodząc delikatnie opuszkami palców po skórze wampira. Ot, pieszczota bardzo nieszkodliwa, póki nie wbiła mu pazurów pod żebrami.
– Sądzę, że spodnie nie będą Ci potrzebne.
Odłożyła łańcuch, czemu towarzyszył łoskot. Dobrała się szybko do rozporka i guzika, szybko odpinając i zdzierając dolną odzież z wampira. Przy jego małej pomocy uniesieniu tyłka. Pozbawiła go także bielizny, więc leżał nagusieńki na ołtarzu… Szybko sprzedała mu mocnego klapsa w udo i usiadła na nim okrakiem, specjalnie ocierając się o jego męskość. Jednak ta na razie potrzebna nie będzie. Sprawnymi dłońmi rozwiązała swój gorset do połowy, by pozwolić piersiom swobodnie wypłynąć. Wampir wciąż miał zasłonięte oczy, więc tego nie widział, ale szelest materiału i szczęk fiszbin mógł słyszeć.
– Rozchyl wargi i wysuń język.
Mówiąc to przejechała pazurem po jego boku, od ramienia aż po biodro, pozostawiając po sobie krwawy ślad. Jeśli posłuchał, wampirzyca nachyliła się ku niemu, po wcześniejszym przesunięciu się na brzuch Tyrana, i przejechała swoją piersią po jego dolnej wardze, jako zapowiedź kolejnej pieszczoty. Wsunęła nieznacznie pierś w jego usta.
– Ssij, Testamencie, mocno.
Rozkazała chłodno, czekając na tę drobną pieszczotę z języka, kłów i warg mężowskich. Niech się wreszcie na coś przyda. Jej dłoń zaś badała jego ranki od łańcucha na brzuchu i klatce piersiowej. Czasami mocniej zahaczyła o nią pazurem.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1899


PisanieTemat: Re: Stary Grobowiec   Wto Sie 26, 2014 9:40 pm

Nie może teraz ugryźć własnej żony? Czy Hachiko aż tak nie kochała swojego najlepszego mężulka pod księżycem? Mogła dać mu chociaż niewiele! No ale jak zakaz, to zakaz. W dodatku zaś oberwał za głos! Normalnie jakby był jej psem! I nie, nie żałował, wręcz przeciwnie. Miał ogromną ochotę zaszczekać i pogryźć kapcie należące do żony. Wtedy byłaby wściekła!
No racja. Gdyby zabiła męża miałaby strasznie nudne życie. Bo kto by jej płakał z głodu albo marudził o sen? Zastępował dzieci, męża, kochanka i upierdliwca? Ha! Nikt! No chyba że znalazła by kogoś podobnego na jego miejsce. Może ten koleś z którym ją przyłapał? Na bank!
Zapomniał o rękach co oczywiście było celowe. Kanibal nie mógł powstrzymać parsknięcia śmiechem bo usłyszeniu odgłosu uderzenia łańcucha o podłoże. Aż zagwizdał z podziwu, serio! Tak się.... uchachał. No i oczywiście pasowało mu wszystko! Leżał, miał nic nie mówić no i najważniejsze.... Hachiko się wszystkim zajmowała. A on tylko leżał, poddając się wszystkim wymyślnym torturom. Chociaż przybicie rąk za użyciu sztyletu nader pomysłowe, a cieknąca krew wzbudziła jeszcze większy apetyt. Zresztą Ruda zajęła się krwią Kanibala, poczuł w końcu jej język.
- Moja słodka, mała Hachiko. Doskonale wiesz że jestem w stanie się uwolnić i wtedy to Ty będziesz bezbronna.
Zaszydził, poruszając dłońmi przybitymi do nagrobka. Ból oczywiście był ale bez przesady, w przeciwieństwie do tego co wcześniej przeżywał, to mały pikuś. Zresztą, ona niedługo się na nim wyżyje. Ciosy opadały równo. Okaleczyła mocno korpus potwora, rozrywając na nim skórę, choć przy ostatnim ciosie obnażył zębiska. O mały włos nie naruszyła rany.
- Hachiko.
Mruknął, jak tylko po drobnej pieszczocie wbiła mu pazury pod żebra! Tak w ogóle miał się nie odzywać! No masz, zapomniał się. Będzie i za to jakaś kara? Acz największą karą było całkowite rozebranie się. Został bez spodni, bez bokserek! Stwór aż się skrzywił na samą myśl, że się obnaża. Dobrze, że byli tutaj sami....
Na szczęście Hachiko wspięła się na męża, prowokując go. Wszakże usłyszał odgłos charakterystyczny dla rozpoznania gorsetu. Tak, Leadris miała piersi na wierzchu i rozkaz ssania. Jak najbardziej. Kłami złapał pierś kobiet, zaznaczając i zataczając koła w okół sutka, powodując jego stwardnienie. Nawet nadgryzł go, żeby spuścić parę kropel krwi. Najwyższa dostanie mocno po głowie. Mówi się trudno. I gdy ona zadała ból, on nie omieszkał ugryźć jej cycka! I to mocno, ha!
- Nie masz mleka. Nie najem się.
Zarechotał i oczywiście odezwał się, mając pod samym nosem pierś małżonki. Takie tam... dokuczanie.

_________________

Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 937


PisanieTemat: Re: Stary Grobowiec   Czw Sie 28, 2014 10:50 am

Nie, nie miał prawa ugryźć swojej żony. Nie pozwoliła mu na to. Mógł to zrobić dopiero wtedy, gdy sama tego zechce i oczywiście w miejscu, które sama wybierze! O ile w ogóle w tej chwili zapragnie, żeby zasmakował w jej krwi. Może przecież zdarzyć się tak, że to Hachiko zapragnie krwi męża. Oczywiście wiedziała, że była to pewna granica, której nikt nie mógł przekraczać, ale zawsze można podroczyć się z Testamentem, rozeźlić go, zdenerwować i znów przyłożyć. Wiedziała przecież, że na to liczył i wręcz tego oczekiwał. Dlatego był taki nieposłuszny!
Testament był wręcz w swoim żywiole. Leżał, nic nie musiał robić i wyczekiwał kilku uderzeń łańcucha oraz pieszczot ze strony wampirzycy. O takim życiu marzyło pewnie wielu mężczyzn: nic nie robić i zażyć jak najwięcej rozkoszy! Ach, a dla Testamenta przydałaby się jeszcze krew w pucharze, którą podałaby mu między piersiami. Gdyby byli w Zamku albo jej posiadłości, mogliby sobie pozwolić na znacznie więcej, ale w takich warunkach wampirzyca musiała improwizować.
Zmarszczył brwi, słysząc jego słowa, a zaraz potem jej wargi opiął tajemniczy uśmiech, którego wampir i tak nie mógł ujrzeć.
– Wiem. Tyle że Ty nie chcesz się uwolnić.
I gdy tylko obeszła grób, wpiła się namiętnie, wręcz zachłannie w jego wargi, smakując ich. Mógł poczuć swoją krew, jej gorzki smak. A nim pocałunek stał się głębszy, wampirzyca po prostu odsunęła się nieco od wampira i ponownie zdzieliła mu po twarz.
– Miałeś milczeć, nieproszony o zdanie.
Warknęła do jego ucha, udając wielkie oburzenie jego zachowaniem! No naprawdę, tak się nie robi. Wyraźne łamanie zasad również należało karać!
– Aczkolwiek… to kuszące. Być bezbronną i zdaną na Twoją wolę.
O tak, bardzo podobała jej się ta myśl. Gdyby się tak zastanowić, ani razu nie zamienili się Roblami. To Hachiko zawsze była Panią, a Testament Niewolnikiem. Schyliła się i złożyła drobny pocałunek na jego sutku, by po chwili wbić w niego kły i zrobić dwie, mały ranki. Zlizała szybko krew, otaczając językiem także jego sutka.
– Nic nie mów.
Choć podobało jej się, gdy wymruczał jej imię. Zupełnie, jakby je pieścił swoim językiem. Jakby tylko ona się liczyła i istniała. I pewnie tak to w tej chwili wyglądało – Leadris była całym światem dla Testamenta.
Wreszcie zajął się tym, co zostało mu nakazane, a mianowicie dopieszczenie niedopieszczonych piersi! Hachiko wplotła swoje palce w jego włosy, drapiąc go za uszami i przyciągając go bliżej siebie, jakby chciała, by całą ją pożarł! Jednak gdy poczuła kły wokół sutka, uwolniła swoją jedną rękę z jego włosów i rozpoczęła nią podróż wzdłuż ciała wampira, aż dotarła do uwieńczenia jego podbrzusza. Zacisnęła dłoń na jego męskości, wbijając w nią paznokcie. Zabieg z początku bolesny, może okazać się z czasem całkiem przyjemny, gdy zaczęła swój „masaż”.
– Bądź grzecznym chłopcem, jeśli nie chcesz stracić klejnotów.
Mruknęła, zaciskając mocniej, teraz już boleśnie, ale ostrzegawczo, dłoń na jego męskości. Wreszcie odsunęła się od niego i zdarła z jego oczu koszulkę, by mógł wreszcie widzieć. I jeśli wampir nie miał nic przeciwko, a wiadomo, że w tej chwili na więcej pieszczot z jego strony liczyć nie mogła.
Spoiler:
 

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1899


PisanieTemat: Re: Stary Grobowiec   Sob Sie 30, 2014 11:10 am

Picie krwi Kanibala było tematem tabu. Hachiko doskonale o tym wiedziała i chyba nie miała zamiaru odbierać krwi męża bez jego chęci, wszakże to pazerne zwierzę. Ale jeśli by do takiego połączenia doszło, wątpię żeby Kanibal w jakikolwiek sposób zamarudził.
Pucharek między piersiami? Jak najbardziej i żeby to ona go poiła, uważając na to żeby nie rozlać! I zapewne owa zabawa wejdzie w plan, jeśli tylko dotrą razem do zamku. A to już zależy przecież od samej wampirzej pary.
- No oczywiście. Byłbym kretynem, gdybym przerwał Twoją pracę.
Łamanie zasad toć Kanibala hobby, a najlepiej jak owe hobby splecione jest z ustnymi pieszczotami małżonki, temu też oddał pocałunek z lubieżną przyjemnością. Pragnął swojej żony i to było widać po samym jego zachowaniu. A zdzielenie w twarz potraktował jako wyznanie miłości.
- Dlatego następnym razem to ja będę górą i spokojnie już nic nie mówię. Jestem milczący jak grób.
Zarechotał po raz ostatni, skupiając się na bolesnych pieszczotach żony. Ugryzienie było jak na miejscu.
No nie mówił już nic, skoro ona sobie tego życzyła to tak musi się stać. I fakt, owe wypowiedzenie jej imienia miało znaczyć całkowite oddanie jej osobie. Hachiko zresztą doskonale o tym wiedziała, czyż nie? Poza tym byli zbyt zajęci wzajemną fizyczną przyjemnością niż kontemplacją nad uczuciami. Wszakże obecnie Kanibal z wyrachowanym pożądaniem pieścił pierś ukochanej małżonki acz gdy doszło do ugryzienia, zabrała swoje wielkie cudo aby dobrać się do męski kanibala. Bolesny chwyt, nie ma co.... aż warknął, choć dalej było bardziej podniecająco.
- Nie zrobiłabyś mi tego.
Stwierdził pewny swego, czekając na dalsze poczynania żony. No i właśnie się one zaczęły.... W dodatku już wszystko widział i nie żałował.
Spoiler:
 

_________________

Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 937


PisanieTemat: Re: Stary Grobowiec   Sob Sie 30, 2014 4:22 pm

Wampirzyca wiedziała, że picie krwi Testamenta było wręcz zakazane. Nie była pewna, czy podzieliłby się nią z małżonką, gdyby ta umierała (choć z łowcą się podzielił). Ale zostawmy ten wątek, bo przecież w obecnej chwili postanowili porzucić wszelkie kłótnie na rzecz chwilowej odskoczni. Wcielili się w swoje ulubione role i obdarowywali siebie wzajemnie tym, co oboje kochają. Można by powiedzieć, że wampirzyca powoli się „przebudzała”.
– Wielkim… kretynem…
Podkreśliła oba słowa, spoglądając na niego z tajemniczym błyskiem. Wiedziała, że bawił się zbyt dobrze, aby to przerywać. Naprawdę nie trudno dostrzec, że był podniecony! Ba, nawet mogła to poczuć, wystarczyłoby, aby nieco się odchyliła i poczułaby jego męskość – napiętą i gotową do akcji.
Zdziwiła się na jego słowa. Wręcz zamarła, gdy tylko je usłyszała! Wpatrywała się w niego z uniesionymi brwiami, aż wreszcie uśmiechnęła się lubieżnie. Wyraźnie nie mogła doczekać się tej drobnej zamianie ról, o ile lenistwo wampira nie zwycięży!
– Czekam na to z utęsknieniem.
Miała nadzieję, że chociaż z tej obietnicy wampir się wywiąże. Z poprzednimi różnie bywało, ale obecnie całkiem nieźle się porozumieli. Cały swój gniew, pretensje i złości przelali w tę zabawę.
Pieściła zatem jego męskość dłonią, odpowiednio o nią dbając i by i wampir miał coś od życia.
– Masz rację. Jest zbyt wspaniały, żeby pozbawiać go życia.
Zrobiła smutną minkę i pogłaskała jego męskość, aż zadrżał.
Spoiler:
 
Wstała zresztą z grobu. Musiała poprawić swoją suknię, właściwie to założyć gorset i go zawiązać. Nie liczyła nawet na wylewność z jego strony, czułość czy wszelkie inne umizgi. To zdecydowanie nie było w jego stylu, choć czasami gdy bywał piekielnie zmęczony, sama się do niego przytulała. Przeczesała nieco swoją potargane włosy „po seksie” i zaczęła naciągać gorset, by okryć piersi. Czuła przyjemne zadowolenie, rozlewające się w dole podbrzusza.
– Zawiąż.
Poprosiła, stając do niego tyłem, by mógł zawiązać gorset wampirzycy. Cóż, zawsze mógł wykorzystać okazje, by ją podtykać, aczkolwiek wciąż była na niego zła.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1899


PisanieTemat: Re: Stary Grobowiec   Nie Sie 31, 2014 9:40 pm

Bez przesady. Jeśli od wypicia krwi miałoby zależeć życie Hachiko, olbrzym by się z nią podzielił, poważnie! Jest w stanie czasem i w zależności od kaprysu zająć się cudzym życiem, a zwłaszcza życia bliskiej mu osoby.
Co do kretyna, już tego nie skomentował a skupił się na zadaniach, które niosła mu Hachiko. I tak, podniecił się na tyle, że było można to dostrzec śmiało. Miała czelność tak okrutnie mu przedłużać? Męskość zaczynała już boleć.
- Nie gadaj, tylko bierz się do roboty, Hachiko.
Stwierdził nieco ponuro, ale za chwile się uśmiechnął szeroko. Przecież może oberwać i to mocno, jeśli tylko się jej nie podporządkuje. Ale czy właśnie nie o to mu chodziło? O obrywanie? A owszem! Zresztą widać to po wszystkich jego ranach zadanych od ukochanej.
Wiadomo, że szkoda zabijać jego męskość. Przecież dostanie od Pana mnóstwo przyjemność, zresztą on sam je ubóstwiał.
I żeby za dużo nie spoilerować. Kanibal skrzywił się na słowa żony. Ma ją prosić o przyjemność? No tak! Jak zagra urażonego księcia, pożegna się ze spełnieniem.
- Hachiko, proszę skończ to finałem!
Była to raczej straszna prośba, ale chyba Ruda dopięła swego jak bestia uwolniła swoje łapy z pod sztyletu, kalecząc je dość dotkliwie. Ale za to mógł żonę dotykać i zmusić ją do lepszych ruchów! Ba, czasami przeniósł łapy na jej biust, miętosząc jak dwie piłeczki, dając odrobinę bólu jaki sama lubi. A co do dotknięcia. Oczywiście je spełnił. Ba, wypieścił nawet palcem pozostawiając po sobie krwawe ślady. No i nadszedł finał. Oba wampiry zmęczone, ale pewnie szczęśliwie. Przynajmniej Kanibal, choć nieco mocno zasapany. Ale spokojnie.
Pomógł zawiązać jej ubranie jak tylko z niego zeszła. Choć zanim to się stało, przyciągnął ją ku sobie żeby zacząć serię pocałunków na gładkiej szyi. Nie, nie gryzł. Pięścił ustami i językiem na przemian.
- Kocham Cię, moja diablico. Szepnął do jej ucha, jakie natychmiast nadgryzł. Oczywiście siedział więc na jego zakrwawione cielsko nie opadła.

_________________

Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 937


PisanieTemat: Re: Stary Grobowiec   Sro Wrz 03, 2014 12:48 pm

Oba wampiry były zaspokojone, to prawda. Nawet wampirzyca, która, według Testamenta, była nimfomanką. Gdyby faktycznie nią była, rzucałaby się pewnie na każdego mężczyznę w pobliżu, każąc mu zaspokoić swoje wygórowane wymagania seksualne. Czy wampir naprawdę nie wiedział, że tylko w jego ramionach, szponach, czy jak jeszcze inaczej można o tym powiedzieć, czuła się naprawdę całkowicie zaspokojona? Lepiej nie komentować tego na głos, bo Testament jeszcze się obrazi, zagra urażonego księcia i ponownie się pokłócą. Aczkolwiek Ruda naprawdę nie wiedziała, jak to w końcu jest z ich związkiem. Jeszcze przed kilkunastoma minutami wampir był gotów na rozwód, prawie się go domagając. Oboje powiedzieli naprawdę wiele ostrych słów, które były jednak szczere. Na jak długo otworzy im to oczy? Tego nie mogli być pewni.
Wampirzyca nie była aż tak wyczerpana. Szybko odzyskała sprawność nad ciałem. Poza tym miała nieco lepszą kondycję niż wampir. I wcale mu tego nie wypominała!
Na jego słowa spoważniała i przyjrzała mu się uważniej, gdy przyciągnął ją do siebie. Oparła się plecami o jego nagi tors, a dłonie bezwiednie zarzuciła mu na kark, bawiąc się jego długimi włosami. Nie omieszkała go podrapać za uchem, co tak bardzo uwielbiał.
– A co z małżeństwem? Wiesz również dobrze jak ja, że to przed chwilą…
Nie dokończyła. „Mogło być jedynie zwykłą zabawą, a teraz każde z nas rozejdzie się”. Nawet nie chciała o tym myśleć, dlatego wolała usłyszeć jego słowa, nim zacznie afiszować się ze swoimi uczuciami. Wątpiła jednak, żeby Testament kłamał.
– Jeśli chcesz mojej krwi, poproś o nią.
Szepnęła, gdy nagryzł małżowinę uszną. Jęknęła cicho na tę drobną pieszczotę, wciąż trzymając swe dłonie na jego karku.
Niech się cieszy, że zaufała mu na tyle, iż pozwoliła mu na zawiązanie swojego gorsetu. Oczywiście mogłaby zrobić to sama, ale po co, skoro Testament aż tak się palił do wykonania jej małego rozkazu. Poprawiła suknię, w ogóle nie zwracając uwagi na to, że została poplamiona krwią w niektórych miejscach. To nic trudnego kazać komuś pozbyć się tych plam. Miała nadzieję, że powiedzie się odplamianie, bo tak składa, że uwielbiała tę suknię. Jeśli jednak plamy nie zejdą…
– Wiesz, że jeśli krew nie zejdzie z tej sukni, znów będę musiała Cię ukarać?
Zwróciła się do wampira, odwracając nieco ku niemu głowę. Jej oczy zabłysły tajemniczo, a wargi uniosły w chytrym uśmieszku. Jak się czuł wampir na wieść, że znów zostanie ukarany za to, że coś spocił? Tym razem kara odbędzie się w odpowiednim pomieszczeniu: albo w Zamczysku albo w Enklawie.
– Powinieneś się ubrać.
Stwierdziła wreszcie, odsuwając się nieco od niego, by dać mu przestrzeń. Chyba, że nagość mu nie przeszkadzała!

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1899


PisanieTemat: Re: Stary Grobowiec   Nie Wrz 07, 2014 6:21 am

Rozmowa która odbyła się przed ich wspólną zabawą, była usiana chęcią szczerości i rozmowy, której im tak bardzo brakuje. Kanibal przynajmniej się wyżalił, kończąc przyjemną, a przede wszystkim wzajemną zabawą. O to chodziło, czyż nie?
Na słowa Hachiko odnośnie małżeństwa, westchnął ciężko. Przejechał brudną od krwi dłonią po włosach, zastanawiając się. Dopiero po paru sekundach Ruda uzyskała odpowiedź.
- Ciągniemy to dalej.
Zaskoczona? Stwór jednak nie potrafił oddalić się od Hachiko, jest zbyt dobra dla niego, no i oczywiście bardzo seksowna! Byłby głupcem gdyby porzucił takie wierne cudo.
Zarechotał gardłowo na słowa małżonki. Tak szybko potrafi przefiltrować myśli swojego krwiożerczego mężulka, który w nagrodę chce upić się jej krwią. Ach, ale i ma o nią prosić. To za chwilę, aż piękności się ubierze. Owszem pomógł jej, toć to cudna okazja do zmacania ciała Leadria i to wbrew jej woli! W dodatku oznajmiła o karze dla bestii za ubrudzwnie oraz niemożliwość sprania posoki. Z głupim uśmiechem oblizał własne rany na dłoniach.
- Prawie jak stygmaty, nie?
Parsknął, patrząc na swoje okaleczone dłonie. Może i dawały ból, ale on miał się nijak do nogi, która nie ukrywajmy, pogarszała się. Oczywiście jeszcze nie na tyle było źle żeby zamarudzić.
- Tak wiem i mam nadzieję, że następnym razem będę Twoim psem.
Spojrzał na nią znaczącą, oblizując powoli usta. Wiadomo, zrobił się piekielnie głodny! Toć ten seks wymęcza i wzbudza potężny apetyt. Dlatego jak się tylko ubrał, pociągnął zaś swoją żonę w swoją stronę, sadowiąc ją na swoich kolanach. Odgarnął rude pukle z białej szyi wampirzycy, aby ustami tworzyć małe punkcik jakoby mające stanowić cel wbicia kłów.
- Hachiko, daj mi krwi, tak ładnie proszę. Jestem takim wygłodzonym wężem.
Po owych słowach mogła poczuć jak zimny jęzor przejechał po śladach niedawnych pocałunków. Zgodzi się?

_________________

Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 937


PisanieTemat: Re: Stary Grobowiec   Czw Wrz 11, 2014 4:04 pm

Hachiko przyglądała się uważnie wampirowi tuż po tym, gdy zadała mu swoje pytanie. Najwyraźniej okazało się ono nie na miejscu albo kłopotliwe, skoro tak długo milczał. Cierpliwie jednak wyczekiwała, nie ponaglając i nie przerywając tej niepokojącej ciszy. Widziała niepewność wampira w geście przeczesania włosów i samym milczeniu. Tak, jego odpowiedź była zaskakująca! Ruda sądziła, że albo zażąda rozwodu albo walnie długi wykład. Zapomniała jednak, na krótką chwilę, którą Testament szybko rozwiał, że jest mało wylewną bestią.
– Doprawdy, jesteś urodzonym mówcą.
Uniosła kpiąco brew. Sądził, że takimi słowami przekona małżonkę do pozostania w małżeństwie, a raczej jego ciągnięcia, jak to pieszczotliwie określił? Odsunęła szybko od siebie tę myśl i przyjęła to, co powiedział. Nie powinna przecież oczekiwać od niego przemów albo spodziewać się, że padnie do jej stóp prosząc o to, by z nim pozostała. Przecież sama także nie płaszczyła się przed wampirem. Dlaczego on miałby to robić? No właśnie, nie musiał.
Odchyliła głowę nieznacznie i złożyła na jego policzku pocałunek. Całkowicie zgadzała się z jego słowami i w ten sposób zamierzała mu to pokazać. Choć nie do końca była zadowolona z jego odpowiedzi. Aczkolwiek również nie mogła wyobrazić sobie życia bez Testamenta i zdawała sobie z tego doskonale sprawę. Nie planowała tego jednak okazać z prostej przyczyny – Testament zasługiwał teraz na same kary! Chyba wiedział z czym to się wiąże?
– Na męczennika to Ty się nie nadajesz, ale możemy się później pobawić w grzesników. Ja będę Marią Magdaleną, a Ty moim Chrystusem!
Nie ma to jak wampirze wykonanie hagiografii! Takie przedstawienie powinno się wręcz sfilmować. Grzesznica i Zbawiciel bzykający się na krzyżu!
– Pomyślimy, co zrobimy w sprawie Twojego pieskiego pragnienia.
Parsknęła, głaszcząc go delikatnie po twarzy. Po chwili go poklepała, aczkolwiek włożyła w to nieco siły. Mógł to zatem odczuć jako przyjemne szczypanie, tudzież pieczenie.
– Powinieneś o nią prosić na kolanach.
Stwierdziła po chwili myślenia, gdy wampir zdążył już ją na nie wciągnąć. Poklepała ostrożnie jego chore kolano.
– Tym razem jednak Ci daruję.
Stwierdziła z przekąsem, udając wielce nadąsaną pannę, która zadziera nosa. Odchyliła jednak głowę, pozwalając wampirowi na zaspokojenie swojego głodu. Poza tym zasłużył na to! Oczywiście nie powie mu tego, wciąż udawała, że jest na niego bardzo, ale to bardzo wściekła.
– Jak Twoje kolano? Opatrzę Ci je, gdy wrócimy do Zamku.
Zapytała po posiłku wampira. Lubiła oddawać mu swoją krew i wcale nie uważała się przez to za gorszą osobę i nie czuła się posiłkiem.
Znaczy się Testament wróci, a ona mu potowarzyszy, póki ponownie nie wróci do łowcy. Zamek był zbyt pusty bez gospodarza, mimo że było w nim tak wiele różnych osobowości. Nie interesowali ją jednak inni.
Małżeństwo porozumiało się, a wampirzyca chciała towarzyszyć Testamentowi, by później zająć się jego kolanem. Wrócili do swojego Zamczyska.

[Zt x2]

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488 http://vampireknight.forumpl.net/t3718-kyuu#81327
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 97


PisanieTemat: Re: Stary Grobowiec   Nie Kwi 08, 2018 6:15 pm

Młodzieniec, który uratował siebie i małoletnią wampirzycę, nie miał się najlepiej. Od tamtego czasu minęło kilka dni, a Kyuu nie zatopił kłów w niczym pożywnym. Unikał już bowiem miejsc, gdzie czaiło się najwięcej mu podobnych osobników, w dodatku pozbawiając się łatwej okazji do uzupełnienia zapasów krwi. Nawet obrany cmentarz zaliczał się do tych pozbawionych nowych parcel ze świeżo zakopanymi trupami. Miejsce zapomniane przez czas, tak jak i on zapomniany. Amnezja nie pozwalała mu odnaleźć drogi do domu, do swojej pani Nadii.
Przykucnął w mroku jednego ze starych grobowców, któremu przydałby się generalny remont. Od kilku godzin coś mocno uciskało jego klatkę piersiową, i nie był to głód. Jego skóra przybierała skorupiaste, ciemne plamy, połowa twarzy ginęła w czymś zbliżonym do tego na rękach. Przyciskał silnie dłoń do torsu i zacisnął palce aż do siności. Tracił panowanie nad swoją mocą, którą sztucznie został obdarowany na drodze eksperymentów.
(...) Doskonalili go tylko w jednym celu. Miał być idealnym narzędziem do zabijania. Pozbawionym wspomnień, emocji, własnej świadomości, własnych przekonań. Temperowali mu gwałtowność i żądzę krwi głodówkami, ostrymi, wielogodzinnymi treningami, wstrzykiwali mu chemikalia do ciała. Dziewiątka miała umrzeć tylko wtedy, gdy nie powiedzie się misja, a każdą chciano ukończyć pozytywnie. (...)
(...) Dasza była jedyną osobą, która dostrzegła w nim kogoś więcej niż przedmiot. Pomogła mu chronić się przed tymi, którzy zabili jego wolę. Wpoiła mu wiele zasad o życiu, których nie za bardzo umiał wyegzekwować, ale na tyle, że zakochali się w sobie wzajemnie. Miała swoje problemy, mimo to zdecydowała się trzymać Białowłosego i nie pozwolić mu na ponowne uprzedmiotowienie. (...)
(...)Widziała go wciśniętego między skrzyniami, z poderżniętym gardłem. Jako, że Nadia znała się na medycynie, postanowiła go przygarnąć i mieć przy sobie jako swego sługę. Nawet napoiła go pyszną krwią, dzięki której zregenerowały mu się rany, lecz nie luki w pamięci. Razu pewnego po prostu przepadł jak kamień w wodę. (...)

Leżąc na boku podkulił nogi pod sam tors. Już większość jego ciała została pokryta czarnym, lśniącym pancerzem, podobnym jak do Xenomorfa z Obcego. Blask w oczach przygasał, bezsilny wobec mocy, która ubezwłasnowolniła ciało właściciela. Nawet jego twarz zdeformowała się do szkaradnej postaci, skrywając nieskazitelnie błękitne oczy młodego wampira. Ale w ostatnim odruchu własnej woli dostrzegł coś na skraju rzędów starych nagrobków. Czy to... czy to...?
-Clarie...
Wyciągnął czarną dłoń w kierunku sylwetki, która zamajaczyła na horyzoncie. Skąd miał wiedzieć, że to nie ona przybłąkała się za nim na stary cmentarz? A może w ogóle nikogo nie było? Mimo wszystko gdzieś w tyle głowy mignęła ostatnia wiadomość, by tą konkretną osobę ostrzec, by nie podchodziła, lecz głos ugrzązł w gardle i zdeformował się do niezrozumiałej chrypy.

Przemiana w broń napisał:
Czas działania: od tego postu przez 3 kolejne.

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1196


PisanieTemat: Re: Stary Grobowiec   Nie Kwi 08, 2018 7:04 pm

Zamczysko miało wiele ukrytych wyjść, więc wydostanie się z niego bez wiedzy innych było prostsze niż mogłoby się wydawać. Stare zamki zawsze mają swoje tajemnice, a mieszkańcy przeważnie je znają. Kurosz pomimo jawnego bałaganu w głowie, odnalazł najszybsze wyjście. Głód krwi wzmagał się bardziej niż mogłoby się wydawać, przestał już sprawnie poruszać nogami. Zaś się wlókł, a głowa dostawała co raz więcej wspomnień zza życia człowiekiem i tego, co działo się  zanim się nim stał. Było znacznie gorzej. Zamiast odzyskać siłę, utracił ją w dosłownym znaczeniu. Nie wstał, nie otrzepał się i nie szedł jakby nigdy nic się wcześniej nie działo. Z dawnego, dumnego polityka na ten moment pozostał samotny, zagubiony cień. Nawet blade lico wampira było bezwyrazowe, zmęczone. Tylko te gadzie oczy żywo lśniły czerwienią, a sine usta zmoczone gęstą, wymieszana z krwią śliną. Skapywała ona na ubranie wampira, na ziemię po której ciężko kroczył. Z wampirzym umysłem działo się naprawdę coś niedobrego, chociaż nic dziwnego skoro nawet za życia śmiertelnika nie żywił się dobrze. Ale z drugiej strony, taka przepaść między udawaniem rozumnego, a bestią była ogromna i póki co Samuru znajdował się po tej gorszej, nieokiełznanej stronie. Uczłowieczenie znajdowało się daleko, poza zasięgiem jego rąk. Więc co teraz?
Kulący się nieznajomy wampir dostrzegł sylwetkę lecz nie swojej przyjaciółki, tylko drugiego stwora nocy. Odziany w czerń Samur pojawił się na horyzoncie. Nawet nie wiedział że śmierdzący krwią osobnik miewał już majaki oraz sam zatonął w odmęcie własnego umysły. Życie wampira jest tak paskudne, czego człowiek nie jest w stanie pojąć chociaż odrobinę.
Czy Kuro współczuł leżącemu potworowi osłaniającym się kruszejącą mocą? Nie. Teraz w głowie toczyła się jedna, podstawowa rzecz. Zaspokojenie głodu. Z ostro uzębionych ust wydobył się warkot. Gardłowy, charczący przez ślinę odgłos zwiastujący nadejście burzy. Lewa ręka przestała być zwyczajną kończyną: długi na 6 metrów stalowy bicz spadł na kamienną ścieżkę, a towarzyszący temu hałas mógł zaniepokoić rannego pobratymca.
Ruszył. Chwiejny, zgarbiony bieg i pierwszy zamach bronią. Zamierzał nią uderzyć upatrzony cel tak, aby nieco uszkodzić dziwaczną zbroję. Nie korzystał z broni zbyt często, poza tym wciąż nie najlepiej się czuł. Jednak czego się nie zrobi dla zaspokojenia żądzy? I to żądzy nie tylko na krew? Piekło Samuru dopiero otwierało swoje ponure wrota, a on bezmyślnie w nie wpadnie.
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488 http://vampireknight.forumpl.net/t3718-kyuu#81327
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 97


PisanieTemat: Re: Stary Grobowiec   Pon Kwi 09, 2018 6:41 pm

Tonął umysł w ciemności w niejednej wampirzej istocie. Ale nawet odmęty mroku mogą się od siebie różnić, i tak było w przypadku tej dwójki. Łączyło ich jedno: chęć na krew. Sposobów na jej pozyskanie mogło być tyle, na ile pozwalały im umiejętności. Ich kondycja. Ich zew na głód. Ich własna krew. Niczym dwa samce walczące o terytorium z dobrą zwierzyną - zderzą się ze sobą, zmierzą i jeden z nich na pewno nie przetrwa. To będzie zaiste walka aż do śmierci.
Odgłos metalowego bicza obił się między uszami czarnego stwora, zwłaszcza gdy końcówka dziwnego oręża rozkruszyła najbardziej wrażliwe i najmniej zagojone miejsce na organizmie Kyuu - na szyi. To w nią wbiła ostatnio swoje zębiska Lilith, żeby tylko wybawić swoją nową znajomą Clarie od uszczerbku na zdrowiu. I co z tego przyszło? Sam stanie się ofiarą, jeśli nic z siebie nie wyciśnie.
Poderwał się gwałtownie, jego przedramiona przyozdobiły się w długie na metr, wykrzywione w łuk ostrza. W przeciwieństwie do Samuru Dziewiątka musiała atakować z bliska, by mieć szansę na powodzenie. Przeczuwał, że jeśli kontratak nie powiedzie się, będzie mieć poważne tarapaty. Ale i tak działał prymitywnie, nie uciekał się do uników, tylko parł do przodu, a nadlatujące ciosy próbował parować ostrzami. Mogły się tępić przy kontakcie z metalowym biczem, lecz biegł wprost na wygłodniałego Kurosza, żeby tylko przeciąć go na pół. Nieważne, że posoka z szyi mocniej brudziła kark i wodziła na pokuszenie zmysły oponenta. Liczył się zysk w postaci cennej, bogatej w wartości spożywcze cieczy, a ta niewątpliwie płynęła w żyłach Szlachetnego.
Wartkie i zdeterminowane ruchy Opancerzonego miały też na celu umniejszenie pewności siebie przeciwnika, który bezczelnie łupał jego ciało otoczone skorupą. Zniekształcony pysk również chciał uszczknąć kawałek dla siebie, wbić się i wyssać do cna co się dało! Sapanie i warkoty dodawały posturze Zniekształconego jeszcze więcej bestialności, ale tak naprawdę już niebawem okaże się, kto tu jest prawdziwym potworem.

Cytat :
"Przemiana w broń"
Czas działania: 2 / 3 posty.

_________________

#99ffff - dialog


Ostatnio zmieniony przez Kyuu dnia Czw Kwi 12, 2018 4:24 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1196


PisanieTemat: Re: Stary Grobowiec   Pon Kwi 09, 2018 9:34 pm

Historia któregoś z wampirów miała się dzisiaj zakończyć. Ostatni rozdział wypełniony krwią, bólem i przegraną w starciu z drugim drapieżnikiem. Którego jednak spotka los przegranego, a kto uzyska wygraną i ciało do skonsumowania? To się dopiero okaże. Jak na razie oba wampiry nie zamierzały odpuścić, zmuszając swoje umęczone ciała do działań. I jak natura nakazuje, walka miała się już zacząć wraz z pierwszym atakiem Samuru.
Długi bat poszedł w ruch. Wbita jego część, zahaczyła się wpuszczając do ciała przeciwnika niewielką, ale dość mocno odczuwalną ilość płynnego srebra. Szkodliwa dla wampirów, jeśli zetknie się z ich krwiobiegiem. Szybko postara się wyszarpnąć z karku broń, aby jeszcze bardziej okaleczyć. Jednak spodziewane było to, że wróg zechce się bronić. Kurosz warknął głośno, chcąc wykonać unik. Wiele chciał, pragnął jednak wyczerpanie oraz głód robiło swoje. Tylko sile krwi należy dziękować oraz determinacji do działań, bo inaczej już dawno skończyłby przepołowiony na pół.  A tak? Otrzymał jedynie dość brzydką ranę pod żebrami. Wydał z siebie zwierzęcy skowyt, odskakując na bok. Zdrową ręką chwycił się za ranę i zaś pognał. Dwoiło się w oczach, widok mniej wyraźny ale węch, słuch czynił cuda. Kolejny zamach, tym razem zamierza owinąć bat w okół głowy upatrzonego celu, aby powalić na ziemię. Jeśli się powiedzie, Samur dobiegnie szybko zamierzając ukręcić łeb. Wiadomo, wampira ukręcenie karku nie zabije, jedynie sparaliżuje przywołując przy tym ogromny ból.
Nie może pozwolić aby drugi nocny stwór wygrał. To wybudzony miał dostać swoją porcję krwi oraz możliwość pożarcia wroga. Aż toczył ślinę z pyska, a gadzie oczy wyrażały mocną wściekłość. Wszak nie tylko głód napędzał bestię do walki, lecz też gniew powstały z wyniku uderzenia wszystkich wspomnień. Świat powinien teraz cierpieć, przepraszać na klęczkach, że skazał dawnego tyrana na klęskę. Upadek, zderzenie z ziemią, rzeczywistością wyrwało pysznego wampira z łap pychy. Zniszczenie dumy równa się śmiercią tego, na co Sam wskaże. W pewnym momencie obliże się, patrząc na swojego wybranego przeciwnika. Wampir słabszej krwi z dość silną mocą. Zapewne gdyby spotkali się w innych okolicznościach, może zaciągnąłby osobnika pod swoje skrzydła. Posiadanie takiej broni mogłoby być naprawdę interesujące.
A tak? Pragnął go pożreć, nic więcej.
Powrót do góry Go down
Kyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2040-kyuu#43488 http://vampireknight.forumpl.net/t3718-kyuu#81327
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 97


PisanieTemat: Re: Stary Grobowiec   Czw Kwi 12, 2018 5:07 pm

Zwycięzca napisze historię. To, czy uwzględni na jej kartach przeciwnika, będzie zależało od jego widzi-mi-się. Wiadomo jedynie, że będzie lała się posoka strumieniami, a woń śmierci przeniknie na wskroś lepszego i wzmocni przed kolejnymi trudami w egzystencji.
Samuru miał się dosłownie rozdwoić na oczach Kyuu, gdy przejechał brzytwą po jego ciele. Niestety pech chciał, że trzymał się dalej w jednym kawałku. Co gorsza Kurosz nie zawahał się ani na moment o kontrę przejeżdżając srebrzystym biczem po karku. Kontakt z otwartą już wcześniej raną ze srebrem nie należał do łagodnych. Gdyby nie ogromna pasja do zdobycia chociaż łyka świeżej krwi, to wiłby się z bólu i krzyczał. Tak tylko sromotnie warknął, zupełnie nie po ludzku, i wymierzył kolejny cios. Nie zdążył oblizać krwi wroga, która nawilżyła ostrze, a już musiał się bronić. Przed czym? Przed furią z głodu krwiopijcy, który zdeterminowany zamiast uciec stawiał opór. Przed kim? Przed potwornie silnym przeciwnikiem, który wymierzał kolejne zamachy, szybkie i skuteczne. Zwłaszcza ten, który ostatecznie sprowadził na parter. O ułamki sekund, a sceneria wyglądałaby zupełnie inaczej. To nie Kyuu leżałby powalony na barach.
Wystarczyło, by o pół kroku wcześniej Opancerzony wyskoczył ku górze i ze zgrabnym piruetem wykonał taniec brzytew. Okręcał się jak bączek wokół własnej osi, ale z trudnym do naśladowania tempem i rozkładał przedramiona z mieczami dopiero tuż przy przeciwniku. Ten popisowy numer stosował tylko w ekstremalnych przypadkach, a ten nadszedł, gdy wyczuł śmierć w powietrzu. Już wiedział, że posoka w żyłach Szlachetnego, choć poobijanego, daje mu ogromną przewagę nad słabszym w hierarchii wampirów. Niestety lekkie spóźnienie odbije się na Dziewiątce, w bardzo bliskiej przyszłości.
Zatem początek przebiegł zgodnie z planem. Uskoczył ku górze jakieś trzy metry i zaczął się intensywnie okręcać, bez skrępowania, nawet jak połowa maski z twarzy rozsypała się w pył, a rozchełstany kark plamił gęsto posoką. Jego moc powoli zamierała, a pancerz już wcześniej naruszony biczem Samuru kruszył się szybciej niż oczekiwał. Ale ten ryzykowny wyczyn miał zregenerować ubytki, powalić przeciwnika i móc samemu przeżyć jednocześnie.
Skok, okręcenie się, cięcie!
Co poszło więc nie tak, że nie tylko nie trafił w Czarnowłosego, to jeszcze dał się związać batem wokół szyi? Prawdopodobnie jedyne w czym zawinił Kyuu to tym, że znalazł się na ścieżce powrotu Samuru do grona wampirów. Dawnego tyrana, burmistrza Yokohamy, obdartego z godności i dumy, spodlony przez łowców, wściekły na cały świat. Przepełniony gniewem nie zamierzał odpuszczać okazji do posiłku, i choć miał zdemolowane ciało i poprzestawiany po kątach umysł - był po prostu lepszy niż Dziewiątka.
Jedno solidne okręcenie wokół szyi i już dało się usłyszeć charakterystyczny chrzęst mielonych kości z nerwami. Kyuu nie zdołał podnieść na tyle szybko ramienia z ostrzem, by zrzucić czy odtrącić od siebie bicz śmierci. Po tym akcie ciało wampira opadło bezwiednie na ziemię, a że znajdował się w tymże w powietrzu jakieś dwa metry, z dość dużym łoskotem zarył sparaliżowanym ciałem o suchą ziemię. Pancerz w mig się kruszył i rozłupywał, a w pierwszym kontakcie głowy z glebą na kilka sekund stracił przytomność.
Drobne łupiny rozrywały się i przepadały w nicość. Zostało tylko kilka skorup podobnych do rozbitego, czarnego garnka z gliny. Nie miały jak ochronić Kyuu przed najgorszym. Zresztą... Samuru w tej formie jest nie do powstrzymania, Białowłosy zaraz się o tym przekona.

Cytat :
"Przemiana w broń"
Czas działania: 3 / 3 posty.

_________________

#99ffff - dialog
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1196


PisanieTemat: Re: Stary Grobowiec   Czw Kwi 12, 2018 6:51 pm

Przegrany, słabszej krwi wampir skazany na litość potwora co niestety cnoty miłosierdzia nie posiadał. Nie po to zaatakował jasnowłosego by teraz darować mu życie albo poddać się, aby to drugi czerpał korzyści z posiłku. Nie, Samuru nie należał do osób litościwych, zwłaszcza po wszystkim co przeszedł. Złość aż się ulewała, pragnienie zemsty było niemalże na równi z głodem. Tak bardzo pragnął zmiażdżyć każdego, kto tylko stanie mu na drodze. Kyuu miał tylko zapchać wygłodzenie powstałe w wyniku przebudzenia. Chociaż obecnie Samur nie wiedział jak w przyszłości głód da mu we znaki, że wraz z powrotem do świata nieśmiertelnych przyciągnie za sobą coś, czego unikał jak tylko mógł. Kiedyś gardził zachowaniem, gardził rodzicem co miał podobne kłopoty. A teraz sam ma wpaść po same uszy w bagno. I nim się o tym przekona, musi pierw dobić broniącego się Kyuu.
Nie odpuszczał typ. Wciąż chciał wybronić ostatnie sekundy życia, zmagając się z metalowym batem ex szlachetnego. Kurosz był wściekły, że nie chciał się poddać i że musiał marnować swoją siłę. Dyszał głośno, co jakiś czas dostawał solidniejszej zadyszki a to już za sprawą rany powstałej w wyniku przecięcia. Głód mamił zmysły, zasłaniaj coraz bardziej i tak już nikłe pozory człowieczeństwa. Bestia charczała głośno, nie mogąc powstrzymać dalszych ruchów. Smagał batem po ciele i nie były to jakieś przemyślane ruchy, bardziej chaotyczne. Wraz z każdym krokiem, krew wyciekała plamiąc podłoże. Utrata nie była pomocna, wręcz przeciwnie, doprowadzała do gorszego stanu. Za chwilę młody kanibal wpadnie w furię z której ciężko będzie powrócić.
Aż wreszcie wróg wykonał dobry ruch. Pewny swego, silnego ataku z powietrza. Samur przygotował się do kontry - przesunął prawą nogę w tył, lewa nieco do przodu. Już gotowy był do zadania ciosu drugą ręką z zamiarem przywalenia mu w twarz, kiedy nagle drugi zaczynał tracić na sile. Ciemna zbroja wycofywała się. Jak widać czas trwania mocy Dziewiątki dobiegł końca, tym samym oddając swoją wygraną Kuroszowi. W milczeniu obserwował jak ciało upada z hukiem, a reszta zbroi znowu ginie. Kruszeje, niszczy się. Odkryła ciało wychodzonego chłopaka i jak widać nieprzytomnego. Los o tyle był łaskawy, że odebrał świadomość na czas śmierci.
Gdy ręka wróciła do normalnego stanu, podszedł do leżącego ciała. Z całą pewnością młodzieniec musiał mieć za sobą gorzką przeszłość, wszak sam wygląd twarzy wskazywał niedole jego małego świata i jak widać słabsza istota miała skonać w paszczy silniejszego. Co do samego drapieżcy, Samuru gapił się nieco zaniepokojony własnym stanem. W głowie poza złością, pojawił się problem. Wpatrywanie się w ciało Kyuu jako najlepszy obiad na świecie nie było niczym zadowalającym. Przełknął głośno ślinę, a wraz z nią poczuł narastający dreszcz. Właśnie teraz miał odstawić koronę zwaną dumą, zakopać i paść na kolana przy pokonanym. Gdyby wywyższające się ego żyło, wzbraniało by tą szponiastą rękę kierującą się do brzucha Kyuu. Nie zezwoliłoby na rozerwanie materiału i obnażeniu nagiej skóry. Chociaż nie raz stosował dziwne metody zjadania, to ta obecna strasznie mijała się z godnością Samuru. Do czego doprowadziła ta suka Green i ten ludzki kundel Vlad? Do tego, że Kuroiashita wbił swoje pazury w miękką  część i otworzył ją bez najmniejszego oporu. Jeśli Dziewiątka wydał pisk, krzyk cokolwiek, lewa ręka szybko chwyci go za głowę i przyciśnie do podłoża.  Druga wciąż dobierała się do upatrzonych organów, wyciągając je. Pochylił się aby wpakować je od razu do ust. Jeszcze parujące, ściekające krwią. Lepkie, kuszące i prawie że ambrozją dla pragnienia. Już nie trzymał jego głowy, lewa ręka również dołączyła do chorego tańca wywlekania trzewi na zewnątrz. Łapczywie pożerane organy zapychały żołądek stwora co ani trochę nie przypominał dawnego, pysznego tyrana. Gdyby ktoś obok przechodził, wziąłby go za mniejszą wersję Testamenta, wszak kanibal w mieście był tylko jeden. Ale kto by przypuszczał, że jedna z jego latorośli i to ta, która starała się nie być jak on, odziedziczy potworny głód? Że będzie klęczeć przy ofierze i z zapartym tchem wchłaniać co raz więcej i więcej? Zwykły człowiek już dawno musiałby złapać oddech, ale nie ktoś kto powietrza nie potrzebował. Największe organy znikały przeżuwane zębiskami, łamał żebra by dobrać się do słabo bijącego serca. Umierał, to było jawne, lecz Kurosz jeszcze nie wyciągnął pulsującego mięśnia. Teraz uniósł się nieco, aby pochylić teraz nad twarzą. Ujął w obie zakrwawione dłonie głowę chłopaka. Kciukiem przetarł jego policzek nieco zabrudzony od krwi. Wszak rozerwanie jamy brzusznej spowodowało solidny, dość rozbryzgujący krwotok, no i same pozostałości po walce jakie otrzymał od bata.
Przesunął spojrzeniem od poranionej szyi, do zamkniętych oczu. Teraz i dłonie znalazły się wyżej, aby wskazującymi palcami oraz kciukami otworzyć powieki. Dwie, wywrócone gałki oczne. Musi umierać w ogromnej agonii. W końcu był pożerany żywcem.
Kilka nerwowych wdechów, rozwarcie paszczy i zatopienie zębisk w twarzy. Bez trudu przebił się przez twarzoczaszkę, raniąc przy okazji własną jamę ustną. Ale okaleczone podniebienie nie przeszkadzało w akcie dalszej konsumpcji. Przebijał się do nerwów gałek ocznych aby wygryźć je w okrutny sposób. Czuł jak ich zawartość spływa po zakrwawionej już brodzie oraz jak niewiele spływa do przełyku. Zjadał twarz pokonanego, jakby właśnie nikt miałby o nim nie pamiętać. Aczkolwiek Samuru mógł też nie chcieć widzieć twarzy powalonego, wszak co jeśli zaczęła by się kpiąco szczerzyć? Świadek powalonej dumy na rzeczy zaspokojenia.
Tak więc typek twarzy już nie miał, tylko kolejna, wyżarta dziura z nielicznymi częściami takimi jak wystający język, resztki zębów i dwie, pochłaniające czernią oczodoły. Pozrywane tkanki, skóra, nie zlizana krew. Ostateczną rzeczą było wyrwanie serca oraz wydobycie mózgu. Począwszy jednak od procesora, wyrywał go po kawałeczkach, gniotąc w palcach. Śliski, gumowaty procesor ciała. Całkiem ładna nazwa, szkoda tylko że Samur nie zwracał na nią uwagi. Zepsuty Kyuu już nie miał szans na podniesienie się, a po wyrwaniu serca w którym jeszcze była krew, całkowicie odebrało szansę na powrót do życia.
Cały posiłek trwał bardzo długo. Sam w akcie napadu głodu dobrał się do najważniejszych, pożywnych części. Przynajmniej pod kątem instynktu odrobinę się uspokoił. Przez moment jeszcze siedział przy zmarłym, nie opłakując go oczywiście. Głowa wampira zaprzątała sobie myślami jak bardzo stoczył się i czy może być jeszcze gorzej. Nie chciał być taki jak Testament, jakiego to nie raz wyśmiał, czy odepchnął. Był świadkiem całkowitej utraty kontroli że gdyby nie otrzymana pomoc, Kanibal nie wróciłby do społeczeństwa. I co jeśli młodego Kuroiashita spotka podobny los? Dłonią przejedzie po świeżej ranie pod żebrami aby nic nie wyczuć. Jak widać świeża otrzymana krew przyspieszyła regenerację. Chociaż tyle dobrego.
Wreszcie wstał, poprawił kołnierz przy zniszczonej, splamionej koszuli. Raczej nie interesował go fakt, co może stać się z ciałem. Byli przy opuszczonym cmentarzu, tutaj co najmniej może przybyć grupa poziomów e, okoliczne dzikie zwierzęta albo po prostu strawi go Ziemia. Samur na ten moment odwrócił się, ruszając przed siebie. Skoro jako tako głód nie dokuczał, mógł zacząć kroczyć ku zemście oraz zniszczeniu nowych wrogów.

zt

RIP Kyuu. Dobry był z Ciebie obiad.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stary Grobowiec   

Powrót do góry Go down
 
Stary Grobowiec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Stary Grobowiec
» Stary dąb
» Stary Cmentarz
» Stary farmer farmę... A nie to nie ta piosenka.
» O stary, no wyrosłeś jak spod ziemi!

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: SLUMSY (POŁUDNIE) :: CMENTARZ-
Skocz do: